Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej (okładka  twarda, 03.2016)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Ameryka Łacińska opisywana jest za pomocą trzech oczywistych przymiotników. Niebezpieczna, egzotyczna, biedny rejon świata. A przecież to rzeczywistość złożona i zaskakująca kulturową różnorodnością, wymykająca się stereotypom.

"Tańczymy już tylko w Zaduszki" to mozaikowy portret innej, mniej znanej Ameryki, którą tworzą małe społeczności egzystujące na peryferiach świata i czasu.

"Z premedytacją zatrzymywaliśmy się w miejscach, które w ogóle nie kojarzą się z Ameryką Łacińską. U boliwijskich menonitów, którzy z wyboru obywają się bez prądu i innych zdobyczy cywilizacji. U Kolumbijczyków, którzy tłoczą się na najgęściej zaludnionej wyspie świata. U ostatniego lodziarza w Ekwadorze, którego ojciec wypowiedział wojnę lodówkom. U nielegalnych górników, którzy szukają nadziei w błotach tropikalnych lasów".
Maria Hawranek, Szymon Opryszek


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1119606538
Tytuł: Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej
Autor: Opryszek Szymon , Hawranek Maria
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 288
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-03-02
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 160 x 213
Indeks: 18809862
średnia 4,5
5
25
4
17
3
1
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
44 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
08-04-2016 o godz 13:28 przez: Damian Toboła | Zweryfikowany zakup
Książkę kupiłem po wysłuchaniu wywiadu z autorami. Zaciekawiło mnie ich podejście do podróży, reportażu, życia... Opisują historie ludzi mieszkających w krajach Ameryki Południowej. Czytając kolejne rozdziały miałem wrażenie, że ich losy mogły potoczyć się tak w dowolnym miejscu na ziemi (może poza Europą Zachodnią). Opisują egzotyczny nam kontynent bez patosu, opowiadając o ciekawych miejscach i ludziach. Każdy rozdział zawiera opowieść z jednego kraju.
Na pewno warto przeczytać przed wyjazdem nie tylko do Ameryki, ale w dowolne miejsce na ziemi. Książka zachęca do zejścia z utartych turystycznych szlaków oraz, w moim przypadku, pomaga docenić własne życie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-04-2016 o godz 19:05 przez: fantasmagoria2
Ta książka wpadła w moje ręce przede wszystkim dlatego, że sama wybieram się w podróż do Ameryki Południowej. Byłam ciekawa, co może mnie czekać po przekroczeniu Oceanu. Nie ma tutaj turystycznych porad, ani opisu życia ludzi z dużych miast. Mamy natomiast piętnaście reportaży o życiu zwykłych ludzi z Kolumbii, Peru, Meksyku, Brazylii i innych, którzy zmagają się z problemami codzienności, o których w Europie nikt by nie pomyślał. Mamy więc tajemniczą chorobę genetyczną w Kolumbii, która okazuje się być chorobą Alzheimera, traktowaną jako klątwę. Zaglądamy rownież do nielegalnych kopalń złota w Peru i przydrożnych barów rozsianych wzdłuż autostrady Interoceanicy. Następnie oglądamy świat w całości zarządzany przez kobiety, gdzie mężczyźni znajdują się w mniejszości i tworzy się nowy "ład demokratyczny". Szczególne to zjawisko, zwłaszcza w Kolumbii, która ma tak silną tradycję patriarchatu.

Autorzy posługują się prostym językiem i wszystko ubierają w bardzo krótkie zdania. Proste opisy oddają prostotę opisywanych postaci, które często nie mają ambicji ani wykształcenia - po prostu żyją. Z drugiej strony krew w żyłach mrożą historie o ludziach pozbawionych moralności, którzy bogacą się cudzym zdrowiem, szczęściem, a nawet życiem.

Wiem, że podczas mojej podróży nie spotkam takich ludzi, ale może dzięki tym reportażom zauważę więcej i poznam lepiej to egzotyczne miejsce.

Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
31-03-2016 o godz 00:11 przez: Agnieszka Lisikiewicz
Zamykam oczy. Widzę Amerykę Łacińską. Bikini. Piękne kobiety. Dżungla. Niezwykłe widoki. Rajskie ptaki. Samba. Taniec. Uśmiech. Nasycone barwy. Bajka...
Zwykle takie obrazy są dla nas synonimami tego regionu. Maria Hawranek i Szymon Opryszek, wzięci reporterzy, ukazują nam nieco mniej rajską rzeczywistość. Opisując miejsca, które znajdują się w Ameryce Łacińskiej, skupiają się na człowieku. Nie na pięknych widokach i okolicznościach przyrody, lecz przede wszystkim na człowieku. Są blisko niego i ukazują różnorodność kulturową Ameryki Łacińskiej. Naprawdę potrafią zaskoczyć zwykłego śmiertelnika, żyjącego tylko mylnym wyobrażeniem o tamtych stronach świata.
Odwiedzają miejsca, które nie są popularne turystom, ale dzięki temu są w stanie zgłębić temat i dowiedzieć się, jak żyje się w Ameryce nie tylko podczas znanego na całym świecie karnawału, ale na co dzień.

Złożoność tamtejszej kultury jest bardzo duża. W niektórych rejonach zabobony i wiara w rytuały jest tak ogromna, że kontrast między różnymi miejscami tego samego regionu bywa bardzo duży. W Peru liczba zabijanych świnek morskich, które mają uzdrawiać jest zatrważająca. W Kolumbii, w mieście Angostura, tłumaczenie choroby Alzheimera klątwą jest na porządku dziennym. Ludzie rozumieją, że pewna część ludności zapada na tę chorobę, ale pewni są również tego, że wynika ona z klątwy i zła, a nie ze zmutowanego genu. Z kolei w Wenezueli ludzie walczą świadomie o prawa człowieka wykorzystując do tego internet.

Na karaibskiej wyspie Santa Cruz del Islote zagęszczenie ludzi jest tak wielkie, że próbują oni „ukraść morze“, wylewając beton i powiększając w ten sposób wyspę. W Ekwadorze natomiast mieszkańcy wioski La Cienaga nazywają siebie „weteranami“. Wynika to z tego, że ich wieś jest właściwie wyludniona. Pozostali tylko oni. Kolejny kontrast.
Starsi ludzie, którzy zdają sobie sprawę z tego, że w momencie, gdy wszyscy oni zejdą z tego świata, ich wioska wymrze razem z nimi.
Ameryka łacińska – kontynent kontrastów. Od życia, jak mrówki, po życie niczym odludkowie.
Kiedy dzielni złodzieje wyspy w Kolumbi i wykradają morzu teren, w innej części tego państwa kobiety zakładają wioskę, w której to one są głowami rodziny. One decydują, ich głosy się liczą, one rządzą.

Pewne jest to, że w Ameryce, ludzie ywtrwale walczą o przetrwanie, często narażając swoje życie. Górnicy pracujący w kopalniach, w których czasem zostają już na zawsze. Bezimienni, bez współczucia. Prostytutki- często zwabiane podstępem. Udręczone i wykorzystywane. Dzielny lodziarz, którzy mówi – nie, postępowi i dzielnie sprzeciwia się lodówkom wchodząc codzienne na górę z osłem i wycinając bryłę lodu, który według niego jest najlepszy i nic go nie zastąpi.
Syzyfowe prace, ktoś powie, ale może to sens ich życia?
Studenci w Wenezueli, którzy sprzeciwiają się nieludzkiemu traktowaniu przez rząd. Walka dla idei? Nie. Walka o siebie.
Ameryka Łacińska region kontrastów, różnych kultur, wierzeń... Autorzy odwiedzili w niej miejsca niezwykłe. Nietypowe. Takie, które nie są znane, ale także te, które znamy dzieki wielkim osobom, jak choćby miasto Marqueza – Macondo. Kto nie czytał „Stu lat samotności“? Czy Lamaland (Nowe Niemcy w Paragwaju), znane dzięki siostrze słynnego Nietzschego, Elisabeth.

Reporterzy zabierają nas w niezykłą podróż i pozwalają poznać wielu ludzi, z których każdy odkrywa przed nami swoją historię. A są to historie niezwykłe. Ameryka Łacińska nie jest wszędzie taka sama. Nie tylko każdy kraj rózni się od kolejnego, ale każde miejsce w kraju jest inne. Nic nie jest oczywiste. Nic nie jest przewidywalne.

Polecam gorąco te reportaże, ludziom spragnionym wiedzy nie tyle o wspaniałych miejscach , ale historii ciekawych ludzi stanowiących Amerykę Łacińską. „Zatrzymaj się. Oto obok ciebie jest inny człowiek“. Zatrzymaj się. Przeczytaj o ludziach Ameryki Łacińskiej“.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-02-2016 o godz 00:10 przez: Agata
Reportaż to wspaniały gatunek literacki – tego rodzaju książki potrafią zachwycać, uczyć i wzbudzać nieprawdopodobne emocje. Reportaż przenosi człowieka do miejsc i do ludzi, wśród których prawdopodobnie nigdy się nie znajdziemy, a których zdecydowanie warto poznać. „Tańczymy już tylko w Zaduszki” Marii Hawranek i Szymona Opryszka to przykład właśnie takiej, niezmiernie wciągającej literatury. Tych dwoje młodych, niespełna 30-letnich ludzi, napisało bardzo ważną i porywającą książkę. To tekst, który uchyla niedostrzegalną zasłonę znajdującą się nad pewnymi miejscami w krajach Ameryki Łacińskiej i prezentuje rzeczywistość, jakiej praktycznie nie znamy.

Kolumbia, Peru, Ekwador, Meksyk, Wenezuela, Boliwia, Paragwaj, Brazylia – skojarzenia z tymi państwami są różne – dla jednych to synonimy klimatu amazońskiego lasu deszczowego, innym przywołują na myśl kultury Azteków, Majów czy Inków, gorące latynoskie rytmy, wyrazistą kuchnię lub hiszpańskojęzyczne telenowele. Zazwyczaj na hasło Ameryka Południowa w naszych umysłach pojawiają się jakieś schematyczne klisze i wyobrażenia, jednakże w konfrontacji z wiedzą zamkniętą w książce „Tańczymy już tylko w Zaduszki”, okazuje się, że nie wiemy prawie nic. Wbrew stereotypom ta część świata to nie jest jednorodne kulturowo i historycznie terytorium. Ten rejon to bogate spektrum zbiorowości: ludzi, których rozwagi i sposobu spojrzenia na świat powinniśmy się uczyć; wspólnot, które powinny być otoczone opieką i wsparciem, oraz środowisk, gdzie zło zatrważa. Ameryka Łacińska jest zróżnicowana pod względem obyczajowości i dziedzictwa. Jest fascynująca, piękna, bogata w mądrość zwykłego człowieka; ale i przerażająca biedą, zacofaniem, kontrastami warstw społecznych, negatywną izolacją niektórych społeczności, przestępczością i krzywdami, jakich doświadczają ludzie. Jest w niej wiele zjawisk, których nie rozumiemy, gdyż tak bardzo odbiegają od naszego świata, że przy pierwszym spotkaniu uznajemy je za konieczne do zwalczenia lub zmiany. Niesłychana wartość książki Marii Hawranek i Szymona Opryszka polega na tym, że jej lektura pomaga nabrać pokory i jasności spojrzenia na świat, nasz „cywilizowany” styl życia i Innego.

Autorzy reportaży w czasie podróży po Ameryce Łacińskiej wtapiali się w realia życia niezwykłych społeczności i grup ludzi, żyjących w trudnym, a nierzadko tragicznym położeniu, lub też wkraczali w miejsca niecodzienne i intrygujące, by uchronić je przed zapomnieniem. Między innymi odwiedzili mieszkańców kolumbijskiego miasta, w którym chorobę Alzheimera dziedziczy 50% populacji; wyspę uznawaną za najgęściej zaludnione miejsce na świecie; wspólnotę menonitów; prawdziwe Macondo Márqueza; osadę stworzoną przez kobiety dla kobiet; ekwadorską wioskę, która niebawem umrze; i założoną w Paragwaju przez siostrę Friedricha Nietzschego Nową Germanię. Podczas swoich wędrówek uczestniczyli w indiańskich obrzędach i narkotycznych ceremoniach kościoła Santo Daime, poznali dramatyczne losy górników wykonujących niewolniczą pracę w kopalniach złota, porywanych, sprzedawanych, niechcianych dzieci, nieletnich prostytutek i ludzi, których życie niszczy europejska chciwość.

Maria Hawranek i Szymon Opryszek to wnikliwi obserwatorzy, dzięki którym chociaż na moment możemy spojrzeć na Amerykę Łacińską oczami jej zdumiewających mieszkańców. Osoby jak ja, oczarowane książką, odsyłam na blog autorów: intoamericas.com.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-04-2016 o godz 15:14 przez: Agnieszka
Intencja Marii Hawranek i Szymona Opryszka jest jasna – piszą o niej we wstępie: chcą pokazać Amerykę Łacińską taką, jaka ona w istocie jest, pozbawioną przewodnikowego makijażu, pocztówkowych fotografii, stereotypowych symboli. Skupiają się na społecznościach, które żyją w swoim własnym świecie, niemającym wiele wspólnego z pierwszymi stronami gazet czy czołówkami programów informacyjnych. Hawranek i Opryszek są trochę jak tropiciele skarbów: w pozornej codzienności i zwykłości szukają prawdziwego ducha Ameryki Łacińskiej. Są w tej wędrówce cierpliwi, zdeterminowani i uważni, a za patrona wybierają Ryszarda Kapuścińskiego. Od jego słów „Zatrzymaj się. Obok ciebie jest inny człowiek” zaczynają wstęp do swojego zbioru reportaży. To credo przenika całą książkę.

Intencja intencją, ale Hawranek i Opryszek nie popełniają błędu, który ich teksty z miejsca by popsuł: oddają głos bohaterom, a sami usuwają się w cień. Dzięki temu w „Tańczymy już tylko w Zaduszki” pozwalają spojrzeć na Amerykę Łacińską przede wszystkim oczami miejscowych, a dopiero potem swoimi własnymi.

Na zbiór składa się 15 historii, na początku każdej z nich zaznaczono, jakiego kraju dotyczy. Autorzy zaglądają m.in. do kolumbijskiej Aracataki – rodzinnego miasteczka Gabriela Garcii Marqueza, peruwiańskiego Puerto Maldonado, w którym rytm życia ludzi wyznacza poszukiwanie złota czy wymierającej wioski La Ciénaga w Ekwadorze. Ich reportaże są i krzepiące (jak opowieść o pierwszej w Meksyku policjantce obywatelskiej), i wstrząsające (tekst o kolonii menonitów w Boliwii). Wisienka na torcie to kończąca zbiór historia o tworzeniu w Paragwaju aryjskiego dystryktu Nueva Germania – znakomicie udokumentowana, wielowątkowa, wciągająca i z ogromnym wyczuciem napisana.

Największym atutem reportaży Hawranek i Opryszka jest to, że poza niesztampowym przedstawianiem Ameryki Łacińskiej dotykają najbardziej palących problemów współczesnego świata: biedy, nierówności, walki między postępem a tradycją, radykalizmów. W „Tańczymy już tylko w Zaduszki” widać, że autorzy to zaprawieni w bojach podróżnicy patrzący na świat przez lupę, a nie zadzierający nosa wycieczkowicze. Mają prawdziwą, nie pozorną wiedzę o rzeczywistości, którą opisują i potrafią ją wykorzystać tak, żeby zaciekawić. Dla poszukujących więcej informacji na końcu książki podano źródła do każdego tekstu.

Co ważne, nie tylko tematycznie, ale i językowo Hawranek i Opryszek nie wybierają rozwiązań najprostszych. Teksty konstruują w różny sposób: potrafią zgrabnie połączyć opowieści wielu bohaterów, skupić się na jednej postaci, oprzeć się niemal wyłącznie na źródłach historycznych, napisać reportaż w formie zwierzenia. W zbiorze tekstów to wielka wartość, bo pozwala uniknąć sztampy. W tym przypadka ta różnorodność nie psuje do tego spójnego charakteru całości.

Prace autorów można już było poznać za sprawą publikacji w „Dużym Formacie”, „Wysokich Obcasach”, „Magazynie Świątecznym”, „Tygodniku Powszechnym” czy wreszcie na ich blogu – intoamericas.com.pl. „Tańczymy już tylko w Zaduszki” nie jest jednak popłuczynami po wcześniejszych tekstach, tylko starannie i mądrze przygotowanym crème de la crème pisania Hawranek i Opryszka. Co tym bardziej warte podkreślenia, to ich książkowy debiut. Ryszard Kapuściński byłby dumny z takich kontynuatorów swoich reporterskich fascynacji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-03-2016 o godz 23:04 przez: Joanna Hilińska
Ludzie, ich historie, ich życie, ich codzienność. Mówi się, że wszędzie ludzie tacy sami, a jednak życie bywa inne od tego co nam się wydaje. Kiedy słyszymy nazwy jakichś krajów, zwłaszcza tych odległych, bardzo często oceniamy je po stereotypach i prostych skojarzeniowych obrazkach. Meksyk – kolorowe sombrero, serenady grane przez ulicznych grajków. Peru – Machu Picchu. Kolumbia- telenowele i życie wyidealizowanych bohaterów znanych z ekranów TV. Tymczasem Maria Hawranek i Szymon Opryszek udowadniają, że obok kolorowej otoczki toczy się normalne życie zwykłych ludzi, bardzo często podszyte osobistymi dramatami. O ludziach, o życiu traktują w reportażach z Ameryki Łacińskiej „Tańczymy już tylko w Zaduszki” (Premiera 29.02.2015)

Przekrój przez różnorodność postaci jest szeroki. Odwiedzamy miasteczko ludzi, którzy po 40 roku życia zapadają na Altzheimera. Choruje średnio co druga osoba w rodzinie, do tej pory nie odnaleziono przyczyny. W kolejnej lokalizacji spotykamy ekowioskę, w której rządzą kobiety. Są po przejściach, bardzo dramatycznych, ale teraz są już silne i wyzwolone. Zostajemy oprowadzeni po domu i okolicy gdzie mieszkał Gabriel Garcia Marques. Odwiedzamy kopalnię złota, gdzie pracujący tam ludzie mają swoje za uszami, mimo to nie mają wyjścia i muszą podjąć nielegalną i niebezpieczną pracę przy wydobyciu złota.

Całość historii mnie osobiście przytłacza smutnym wydźwiękiem dramatów ludzkich. Ale z drugiej strony bardzo cenię reporterski sposób na przekazywanie sytuacji zastanych. Oni docierają do sedna. Pokazują tok przyczynowo – skutkowy. Dzięki temu można zaobserwować determinanty jakie mają wpływ na ludzki los. Tak jak to było w przypadku opisanej historii życia policjantki nazywanej Mewa. Młoda, 28 letnia dziewczyna, matka czwórki dzieci mogłaby obdarować życiorysem kilka osób.

Sposób opisywania historii ludzkich jest bardzo przygnębiający i melancholijny. Wiele tutaj dramatów, ale takie jest właśnie życie. Zaskakujące, nieprzewidywalne i rzadko przypomina obrazki znane z ekranów seriali telewizyjnych. Najlepiej obrazują to słowa ojca wspomnianej wcześnie Mewy, powiedział jej kiedyś: „ Mogę dać ci tysiąc i jedną radę, ale nie mogę niestety dać ci recepty na życie”(s. 133)
„ Tańczymy już tylko w Zaduszki”. Reportaże z Ameryki Łacińskiej Marii Hawranek i Szymona Opryszka, absolwentów UJ, reportażystów i blogerów polecam szczególnie osobom, które kojarzą te kraje jedynie z folderów biur podróży i reklam telewizyjnych. To także ciekawy zbiór nieznanych tradycji i lokalnych zwyczajów, jak tytułowe Zaduszki, czy obrzędy związane ze świnką morską.
Zapraszam do lektury. Warto poznawać świat takim jaki jest. Takim jaki spotykają go i widzą reportażyści. Warto podróżować, jeśli nie można fizycznie to za pomocą książek i relacji. A opisywane tutaj reportaże to najlepszy sposób na interesującą, choć smutną podróż. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-03-2016 o godz 13:39 przez: houseferatu
Jeżeli w waszych głowach goszczą jeszcze jakiekolwiek stereotypy na temat Ameryki Łacińskiej, ta książka sprawi, że szybko się ich pozbędziecie.

Dwójka reporterów związanych między innymi z “Dużym formatem”, Szymon Opryszek i Maria Hawranek, decyduje się przemierzyć odległy kontynent zatrzymując się w miejscach, które w żaden sposób nie dają się w prosty sposób skategoryzować. Przystanki następują w Kolumbii, Peru, Meksyku, Ekwadorze, Boliwii, Wenezueli, Brazylii i Paragwaju. Na prawie trzystustronicowe wydawnictwo składa się piętnaście niesamowitych reportaży ukazujących cały wachlarz odmiennych historii i problemów.

Już sam tytuł komunikuje nam, że będziemy mieli do czynienia z diametralnie różną od naszej kulturą. Jak to tańce w Zaduszki? Przyzwyczajone do smutku i zadumy polskie korzenie stają dęba z ciekawości. Ameryka Południowa to zupełnie inny świat - myślę i zaczynam lekturę.

Książka porywa od samego początku, bo historii o złym genie powodującym Alzheimera u Kolumbijczyków nie da się przeżyć bez emocji. Podobnie jak kolejnego artykułu o autorze Stu lat samotności, nobliście, “Gabo” Marquezie. Jeśli interesuje was, kto w literackim pojedynku nabił mu limo, trafiliście na odpowiedni tom. Następny rozdział pokaże wam zaś, jak świnki morskie na masową skalę wykorzystują peruwiańscy znachorzy. W dalszym ciągu przeczytacie chociażby o peruwiańskich nielegalnych kopalniach złota, o kobiecych osadach w Kolumbii, o ostatnim lodziarzu z Ekwadoru oraz o pierwszej w historii kobiecie komendantce milicji obywatelskiej w Meksyku.

Osobiście jednak najbardziej przypadły mi do gustu (oprócz artykułu o rodzinnym mieście Marqueza) rozdziały o górnikach kopiących w mroźnych górach w poszukiwaniu złota (“Kombinezon”) oraz “Lamaland” opowiadający historię niemieckiej kolonii w Paragwaju przez pryzmat losów siostry Friedricha Nietzschego, Elisabeth.

Poszczególne rozdziały różnią się od siebie tempem akcji, stylem i sposobem ujęcia tematu. Jedne przybierają perspektywę historyczną, inne skupiają całą uwagę czytelnika na “tu i teraz”. Znajdziemy w nich zatem rzeczy o charakterze biograficznym i opisowym, ale i też rozdziały nieco bardziej intymne niczym kartki wyrwane z osobistego notatnika dziennikarza (np. “Daj mi” - rozdział o ayahuasce).

Całość skomponowana jest tak, że kolejne rozdziały nie przestają zaskakiwać i w miarę czytania wciąż odkrywamy inne wycinki świata przedstawionego, który okazuje się skomplikowany, nieoczywisty i w żadnym wypadku nie daje się zamknąć w prostych ramach.

“Tańczymy już tylko w Zaduszki” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla podróżników i miłośników literatury faktu, ale raczej dla każdego, kto czuje w sobie ciekawość świata i jest gotowy na spotkanie z odmiennymi obyczajami i tradycjami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-04-2016 o godz 23:16 przez: sweetdream
nasz-zaczytany-swiat.blogspot.com

Reportaż to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Poznawanie innych miejsc, kultur i przede wszystkim historii ludzi wywołuje u mnie wiele emocji. Nie zawsze są to pozytywne odczucia. Często mam wrażenie, że w wyobraźni znajduję się w centrum opisywanych miejsc. Doświadczam, przeżywam i poznaję. Tym razem znalazłam się w samej Ameryce Łacińskiej, do której zaprowadziła mnie książka pt. „Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej” autorstwa Szymona Opryszka i Marii Hawranek.

Na 288 stronach czytelnik odkryje 15 różnych historii z takich krajów jak: Kolumbia, Peru, Ekwador, Meksyk, Wenezuela, Boliwia, Paragwaj czy Brazylia. Nie są to jednak podróżnicze opowiastki o zabytkach i historii, ale przejmujące historie o ludziach, których życie wystawiło na różne próby.

Bardzo ciekawa jest opowieść o okrutnej chorobie Alzhaimer, która dotyka rzesze mieszkańców w jednym z obszarów geograficznych w Kolumbii. Nikt nie wie, na kogo trafi. Kolejne pokolenia noszą w sobie wadliwy gen, który w niespodziewanym momencie objawia się w postaci choroby. Badania naukowców do tej pory nie pomogły w rozwikłaniu tej przerażającej zagadki...

Ten reportaż jest wstępem do dalszego zgłębiania tajemnic Ameryki Łacińskiej. Dzięki determinacji autorów przeczytamy m.in. jakie inne oblicze kryje Peru, w którym masowo wydobywa się złoto. Zdziwicie się co z pozoru niewinne ogłoszenie o pracę może kryć w sobie. Czarny rynek kwitnie tam na całego.

Cały cykl reportaży jest bardzo zróżnicowany. Nie dość, że poznajemy historię zwykłych ludzi, których życie okrutnie doświadczyło, to również przeczytamy zaskakującą, ale pozytywną opowieść o więźniach, którzy znaleźli pracę u francuskiego projektanta.

Bardzo duże wrażenie wywarł na mnie reportaż z Wenezueli, w której młodzi ludzi postanowili w niekonwencjonalny sposób zademonstrować swój sprzeciw wobec władzy. Wszystko zaczęło się po zatrzymaniu, rozebraniu i upokorzeniu studenta przez tamtejsze służby. Na znak sprzeciwu młodzi ludzie zaczęli umieszczać... swoje nagie zdjęcia w Internecie! By się zbuntować, by pokazać, że są równi, że się nie boją i że się nie dadzą..

Choć historie w książce są bardzo ciekawe, to nie do końca tytuł spełnił moje oczekiwania. Przeszkadzał mi trochę styl pisania i czasami chaotyczne wzmianki o historii. Ale i tak się cieszę, że dzięki autorom mogłam z innej perspektywy spojrzeć na ten daleki kontynent.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-03-2016 o godz 12:45 przez: aangela.k
„Tańczymy już tylko w Zaduszki” to zbiór niesamowitych historii ludzi żyjących w Ameryce Łacińskiej. Historii niespodziewanych, o których najprawdopodobniej wcześniej nie słyszeliśmy. Niesamowitych, ale i smutnych, bulwersujących, czy wzruszających. Warto dowiedzieć się o tym, o czym na co dzień nie usłyszymy, do czego tak łatwo nie dotrzemy.

Niektóre historie bardzo mocno mną wstrząsnęły – najbardziej „Zgniłe jabłka” – o szajce gwałcicieli, cudzołóstwie, pedofilii… Bardzo trudny rozdział, nie mogę pogodzić się z faktem, że takie rzeczy dzieją się na świecie, mimo, że media często karmią nas tego typu informacjami. Na taką krzywdę nie potrafię się uodpornić.

W książce można znaleźć także bardzo ciekawą opowieść o ostatnim lodziarzu w Ekwadorze, który walczy z lodówkami odbierającymi mu pracę i zarobek. Myślę, że dla większości (wszystkich) czytelników ten temat będzie abstrakcyjny i zaskakujący -  mamy w domu była lodówki, więc zawód lodziarza jest nam zupełnie obcy. Historia ta niestety pokazuje jak postęp techniczny potrafi z jednej strony nam wszystkim pomóc i ułatwić życie, ale z drugiej strony - niestety niektórym odebrać sens życia, pracę i w pewnym stopniu zatracić więzi społeczne, które zacieśniały się w związku z koniecznością zdobywania pewnych dóbr czy organizacji życia, wymagając od ludzi współpracy i wzajemnej pomocy.

W rozdziale „Komendantka Mewa” znajdziemy wzruszającą historię dziewczyny, która krzywdzona często przez najbliższe jej osoby nie uskarża się na swój los, zatrzymuje wszystkie krzywdy w sobie i stara się dalej normalnie żyć i sama wybrnąć z trudnych życiowych sytuacji. Ta część może dać siłę czytelnikowi, pomóc uwierzyć, że dużo zależy od nas samych, że krzywdy mogą wzmocnić, a dążenie do obranych sobie celów wcale nie musi być nierealne. Postawa dziewczyny wzbudziła we mnie szacunek. Wzruszyła mnie także ze względu na jej upór i ogromną wewnętrzną siłę, samozaparcie, którego często brakuje, gdy zaczynają pojawiać się problemy.

Te historie mnie dotknęły najbardziej, najmocniej je zapamiętałam, myślę, że długo ze mną pozostaną i że będę się nimi dzielić.

Polecam gorąco tę lekturę – ze względu na wskazane powyżej opowieści, jak i pozostałe historie, które tak samo warte są odkrycia przez Was. To nie będzie łatwa lektura, ale chyba czasem chodzi właśnie o to, żeby na moment się zatrzymać, uzmysłowić sobie pewne sprawy i wyciągnąć z nich także wskazówki dla siebie

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-03-2016 o godz 21:38 przez: Olga Sudnik
Tańczymy już tylko w Zaduszki, czyli zbiór reportaży z Ameryki Południowej autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszka to solidna porcja bardzo dobrej literatury, która wciąga od pierwszych zdań.

Autorzy, podróżując po Ameryce Południowej, rozmawiali z ludźmi, obserwowali nową dla nich rzeczywistość i spisali to, co ich zaciekawiło, zszokowało lub zdenerwowało. Ta książka to tak naprawdę zbiór opowiadań, bajęd i klechd, które udało się zebrać autorom i umieścić w jednym wydawnictwie.

Maria Hawranek i Szymon Opryszek postanowili umieścić w swoim zbiorze reportaże z Kolumbii, Peru, Meksyku, Ekwadoru, Boliwii, Wenezueli i Paragwaju. Pisarze nie poszli na łatwiznę – nie rozmawiają z ludźmi, których można by określić jako „zwyczajnych” czy „pospolitych”. Woleli podróżować po dżungli czy odwiedzić odległą, najgęściej zaludnioną wyspę świata, o której wielu czytelników pewnie nie miałoby pojęcia, gdyby nie ta książka. To jest jej największy walor – twórcy reportaży postanowili poruszyć ciekawe, dziwne, niekiedy bardzo zaskakujące tematy, co zdecydowanie wyróżnia te pozycję. Nie ma tu banału, utartych schematów czy powielanych motywów. Jest soczysta prawda i historia, która (niestety) może nie przetrwać, dlatego tak dobrze się stało, że ktoś ją spisał i udostępnił innym.

Te reportaże są o ludziach i miejscach, do których ci ludzie są przywiązani. Hawranek i Opryszek pokazują nieznane oblicze Ameryki Łacińskiej – rozpoczynając od reportażu mówiącym o tym, że w jednej z kolumbijskich miejscowości ludzie po czterdziestym roku życia zaczynają powoli zapominać o wszystkim, przez opowieść o rodzinnej miejscowości Gabriela Garcii Marqueza czy kolonii menonitów, w której doszło do okropnej zbrodni. Autorzy tych reportaży pozwalają mówić swoim bohaterom i to z ich wypowiedzi budują swoje teksty. Bez nadęcia, oceniania czy krytyki.

Tańczymy już tylko w Zaduszki zasługuje na ogromną pochwałę. Krwiste, prawdziwe reportaże z miejsc, o których większość nawet nie śniła pokazują zupełnie inne oblicze egzotycznego dla wielu świata. Z lektury tych tekstów można wywnioskować, że Maria Hawranek i Szymon Opryszek nie znaleźli się w Ameryce Południowej przypadkiem – czuć ich fascynację tym miejscem i kulturą, prawdziwe zainteresowanie historią i ludźmi, którzy zamieszkują tamte tereny. Miejmy nadzieję, że ta dwójka jeszcze nie jedną rzecz wspólnie napisze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-04-2016 o godz 19:01 przez: Book Loaf
Żyjemy w czasach wyraźnych podziałów. Lubimy identyfikować się na podstawie różnych skrajności, które dają nam możliwość znalezienia określenia dla siebie lub zdystansowania od jakiegoś stylu życia. A co z ludźmi i miejscami, które tym tak lubianym przez nas definicjom umykają? Ameryka Południowa składa się z takich właśnie osobliwości, które chętnie pokazują światu swoje piękno, brzydotę i wszystko, co znajduje się pośrodku.

Autorzy trafili do miejsc, o których niewiele mówi się na świecie. Ich podróże po krajach Ameryki Łacińskiej zaowocowały niezwykłymi reportażami o społecznościach, dla których brakuje określenia, wygodnej łatki. Są tu mennonici, którzy uciekając z Rosji, znaleźli swoją południowoamerykańską niszę w Boliwii, gdzie walczą z takimi samymi pokusami jak ich bracia i siostry z północy. O małych radościach więziennego życia opowiadają osadzeni, którzy wraz z Thomasem Jacobem tworzą modę zza krat, sygnowaną nazwą Project Pietà. Jest wreszcie rodzinna wioska Gabriela Garcii Márqueza, w której historie sąsiedzkie mieszają się z prozą pisarza.

Szczególnie zachwyciła mnie wioska rządzona przez kobiety, które opowiadają o swoich pierwszych krokach w tradycyjnie męskim świecie i rolach. Okazuje się, że feministek w krajach o bardzo silnej kulturze macho wcale nie brakuje; wspaniałe jest to, że wreszcie znalazł się ktoś, kto zechciał wysłuchać tych mądrych kobiet i przekazać ich filozofię dalej. Drugi tekst, który ciągle nie daje mi spokoju, to otwierający zbiór reportaż o chorych na Alzheimera i ich rodzinach, które każdego dnia walczą z czasem, słabością bliskich i niedoskonałościami ludzkich genów. Ich determinacja, by uciec od tej okropnej choroby wzrusza i pokazuje, że żaden wysiłek nie idzie na marne, gdy w grę wchodzi możliwość wyleczenia ukochanych osób.

Moje ogólne wrażenia związane z tą książką są jak najbardziej pozytywne. Zastanawia mnie jedynie kolejność tekstów; nie rozumiem dlaczego wybrano akurat taki układ, a nie inny. Zdecydowanie lepszy byłby moim zdaniem podział na kraje, tak by nie narażać czytelników na nieco chaotyczne skakanie po mapie Ameryki Południowej. Mimo wszystko, "Tańczymy już tylko w Zaduszki" to bardzo dobry debiut reporterski i z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorów.

Recenzja z: www.book-loaf.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-03-2016 o godz 13:16 przez: dobrerecenzje.pl
Zbiór reportaży autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszek pt „Tańczymy już tylko w Zaduszki”, to ciekawe spojrzenie na obszary Ameryki Łacińskiej, miejsca prezentowane kolorowo w folderach i reklamach turystycznych. Przejawia się ono w tym, że opowiada o społecznościach, które żyją poza głównym nurtem wydarzeń, poza złocistymi plażami, znanymi miejscowościami turystycznymi czy miejscami znanymi z zabytków.
Pozycja jak przystało na zbiór reportaży jest spotkaniem z mieszkańcami Ameryki Łacińskiej takich państw jak Kolumbia, Peru, Ekwador, Boliwia czy Wenezuela i Paragwaj. Poznajemy ich z perspektywy codziennego życia, kłopotów, obowiązków i przyzwyczajeń, które posiadają. Pozwala to poznać ten zakątek świata lepiej.
Ciekawa forma prezentacji doświadczeń podróżniczych jaką jest reportaż, którą autorzy wykorzystali do opisu zdarzeń, doświadczeń, obserwacji i przygód, które doświadczyli w tym rejonie, w tym wypadku świetnie komponuje się z treścią przekazu. Poznając poszczególne historie czytelnik może się oderwać od rzeczywistości i przenieść do miejsc, w których rozgrywa się akcja.
Prezentowane historie są różnorodne. Z pozycji dowiemy się jak żyją ludzie, którzy znali Gabriela Garcie Marqueza, noblistę, autora Stu lat samotności, za zainspirowanej wizytą w rodzinnym miasteczku, Aracataza w Kolumbii. Poznajemy współczesnych mieszkańców tego miasteczka i ich związki z noblista i jego rodziną. Innym obrazem jest kult wiary w uzdrowicielska, magiczną moc świnki morskiej, przy użyciu której do dziś odprawiane są rytuały tzw. medycyny naturalnej, które można zamówić u lokalnej znachorki. Jeszcze inny klimat ma relacja z pobytu u nielegalnych górników, którzy szukają złota w błotach tropikalnych lasów. Tam życie ludzkie jest tak mało warte, że trudno w to uwierzyć, a wyzysk, prostytucja, handel dziećmi i walka o przetrwanie jest tak sugestywnie opisana, że bezwiednie po przeczytaniu nasuwa się smutna refleksja nad losem tych biednych ludzi.
Książkę śmiało można polecić wszystkim tym, którzy poszukują prawdziwego świata. Tym, którzy mają świadomość, że za kolorowymi hotelami i turystycznymi atrakcjami jest prawdziwe życie i ciekawa kultura, i tym, którzy tego nie dostrzegają.
Fajna książka na prezent.
Ocena:9/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-03-2016 o godz 09:04 przez: DeVi
Zacznijmy od początku, czyli od tytułu. Jest dość intrygujący. Jak to „już tylko”? A reszta roku, to co? Smęty i nudzenie się wygrzewając na słoneczku? Tak jakby, niestety. Ale dlaczego tak się stało? Ano dotyczy to jednego z lepszych reportaży w tej książce. Od razu się przyznaję, że mam swoją ulubioną trójce i pewnie jeszcze nie raz do nich wrócę. Ale… tytuł jest intrygujący, a treść książki tym bardziej. Tak więc mamy idealny początek. Jak książka wygląda w środku? Składa się z piętnastu reportaży, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Naprawdę! Sama się dziwie temu co pisze, ale taka jest prawda, a ja Was okłamywać nie będę. Jeśli mnie się spodobało, to chyba znajdą się i inni. Bo ja dość… sceptycznie podchodzę do reportaży i innych podobno naukowo - dziennikarskich rzeczy, więc… sama jestem sobą zaskoczona.

Opowiem Wam o reportażu z kobietą w roli głównej. Bo jest ona policjantką, a jej droga na „szczyt” byłą naprawdę kręta i na dodatek pełna przemocy. Mało miłe, ale za to jaka jest wytrwała w swoim podążaniu do celu! Istna radość! Jej historia jest tak prawdziwa, tak przejmująca, a zarazem inspirująca, że trudno przejść obojętnie obok niej. Jest też bardzo ciekawy reportaż o wiosce, gdzie gwałty są codziennością i nikt z tym nic nie robi. Jestem tym wstrząśnięta. To w jaki sposób tego dokonywali jest odrażające! Najlepsze, że przyznali się do winy, ale… nic im nie zrobiono praktycznie. Kara jest zbyt lekka.

Co tu dużo mówić? Mnie by się przydały obrazki. Bo je lubię i jak czytam o obcej kulturze to poza opisem przydałaby się ilustracja. Ale mnie to ani trochę nie odstrasza, że są same literki i nawet obce słowa. Wszystko jest takie jakie być powinno i raczej tekstu bym nie zmieniła. Jestem pozytywnie nastawiona do tej całej książki i chyba gdyby państwo napisali jeszcze inne o innych społecznościach po prostu zjadałabym w całości. A to już coś o czymś świadczy! Tylko jest jedno maleńkie ale… nigdy tam nie jedźcie! No chyba, że Wam życie nie miłe.

Podsumowując: Jeśli ktoś lubi reportaże albo interesuje go życie w Ameryce łacińskiej albo jest zaciekawiony, co autorzy powypisywali, to powinni sięgnąć po ta pozycje. O i kropka!

Wiecej na:http://recenzjedevi.blogspot.com/
Zapraszam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-03-2016 o godz 22:38 przez: Monika Panfil
Reportaże mają w sobie niezwykłą moc. Bierze się ona z opisu rzeczywistości, z bezpośredniej relacji z rozmów i spotkań z interesującymi ludźmi. Ukazują one, jak różnorodne i fascynujące są ludzkie losy i historie. „Tańczymy już tylko w Zaduszki” to zbiór reportaży z Ameryki Łacińskiej. Napisane w sposób przystępny, uwodzące niebanalnymi historiami, realistyczne i pełne szczegółów, sprawiają, że ciężko oderwać się od lektury.
Maria Hawranek i Szymon Opryszek przemierzyli Amerykę Łacińską w poszukiwaniu ciekawych ludzi. I znaleźli ich – daleko od fleszy, sławy, wielkich miast i bogactwa. Dotarli w miejsc, o których, zdawałoby się, świat zapomniał. Relacjonują swoje podróże, oddając głos bohaterom, a czasem opowiadając za nich. W książce „Tańczymy już tylko w Zaduszki” trafiamy w najróżniejsze miejsca – do Kolumbii, Peru, Meksyku, Ekwadoru, Boliwii, Wenezueli, Brazylii czy Paragwaju. Spotykamy też przeróżnych mieszkańców tych egzotycznych krajów. Od chorujących dziedzicznie na Alzheimera, przez górników szukających złota w departamencie Madre de Dios, po ostatniego na świecie lodziarza, który sprzedaje bryły lodu, odłupane ze zbocza wulkanu Chimborazo w Ekwadorze. Co najciekawsze, każda z postaci, zaprezentowanych w tym zbiorze reportaży, wydaje się unikatowa. I to nie ze względu na swoje wyjątkowe osiągniecia, ale po prostu – dzięki temu, jaka jest, jakie wiedzie życie.
W bezpiecznej rzeczywistości, w jakiej funkcjonujemy, zapominamy nieraz, że może być inaczej. Że nasza kultura to tylko ułamek, fragment wielkiej mozaiki kulturowej świata. Ze świat nie kręci się wokół nas i że można mieć inny pomysł i sposób na życie – bez mediów społecznościowych, szybkiego tempa. Ba! Bez telewizji – jakby poza światem. Dzięki książce „Tańczymy już tylko w Zaduszki” możemy zdać sobie sprawę z różnorodności, której jesteśmy częścią. Mamy możliwość odkrycia świata na nowo. Pozycja ta jest też swoistą zachętą do poznawania, do poszukiwania i, kto wie, być może do odbycia egzotycznych podróży na drugi koniec świata. Bo warto poznawać inne kultury, inne światy. Książka Hawranek i Opryszka jest tego doskonałym dowodem. Świetne wydawnictwo!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-03-2016 o godz 22:04 przez: tusiailena
„Tańczymy już tylko w Zaduszki” to praca ukazująca niesamowitą różnorodność społeczną i kulturową Ameryki Łacińskiej. Książka to zbiór historii opisany przez młodych reporterów. Zebrane historie opowiadają przede wszystkim o ludziach, a każda z postaci jest wyrazista i głęboko zapada w pamięć. Z autorami odwiedzamy Kolumbię, Peru, Meksyk, Ekwador, Boliwię, Wenezuelę, Paragwaj oraz Brazylię, czytając choć jedną historię z każdego z tych krajów.
Warto przeczytać całą książkę jednak i poszczególne reportaże czytane pojedynczo są ciekawą lekturą.

Naszą podróż zaczynamy od Kolumbii i regionu Antioquia, gdzie stykamy się z tajemniczą chorobą utraty pamięci przez jego mieszkańców, dziedziczonej genetycznie. Z nimi odwiedzamy peruwiańskie kopalnie cennego kruszcu. Poznajemy mieszkańców Nashiry, wioski która położona jest w Kolumbii. Niby wioska jak wioska jednak zarządzana i zamieszkana jest ona przede wszystkim przez kobiety.

Ameryka Południowa część świata to bogate spektrum zbiorowości, wspólnot oraz środowisk. Ameryka Łacińska jest zróżnicowana pod względem obyczajowości i dziedzictwa. Jest to mieszanka która jest fascynująca, piękna. Z jednej strony jest bogata w mądrość zwykłego człowieka; ale też przeraża biedą, zacofaniem, kontrastami warstw społecznych.

Propozycja od wydawnictwa Znak literanova to ponad 300 stron nieznanych opowieści o Ameryce Łacińskiej. Autorzy przedstawiają nam piętnaście reportaży które mają przybliżyć polskiemu czytelnikowi odległe kraje i egzotyczny świat.

Nasi reportażyści Maria Hawranek i Szymon Opryszek dotarli w w miejsca, o których nigdy nie słyszeliśmy lub mało kto wie o ich istnieniu. Autorzy nie tylko dobrze i ciekawie piszą. Zadbali również o to aby było w ich opowieści jak najwięcej niezbędnych danych i faktów histrorycznych.

Dla miłośników literatury faktu pozycja obowiązkowa. Czytając ten zbiór reportaży można na moment przenieść się w zupełnie inny świat. Taki nieznany i nie zrozumiały dla nas europejczyków. To nie jest kolejny piękny album przepełniony ślicznymi zdjęciami przyrody. To książka opisująca kultury pokazująca jak naprawdę wygląda tam życie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-03-2016 o godz 20:15 przez: Imarba
Ameryka Łacińska jest niedoceniana i kojarzy się stereotypowo z przestępczością i narkotykami, jakby gdzie indziej wcale ich nie było, a to przecież kontynent szalonych kontrastów, genialnych ludzi i wspaniałych historii, trzeba jednak mieć otwarty umysł i uwierzyć, że nie wystarczy karnawał w Rio, żeby uważać się za kogoś, kto wie wszystko.
„Tańczymy już tylko w Zaduszki” to świetny reportaż o cudach tak niezwykłych jak niezwykłe potrafi być tylko to co odmienne. Bo w sumie wydaje nam się, że nasz świat jest i ma być punktem odniesienia, miarą wszelkich właściwości, jeżeli my robimy coś w jakiś konkretny sposób to innym nie wolno robić tego inaczej, a przecież nie ma jednej normalności, każdy ma swoją.
To świetny literacko i pełen odniesień do literatury zbiór tekstów, z których każdy jest odrębnym małym dziełem. Niektóre z tych tekstów zadziwiają inne przerażają, jeszcze inne bawią. Opisana w nich codzienność rożni się od naszej, ale te różnice to przede wszystkim zewnętrzne podejście do życia, tęsknota, żal i smutek pozostają takie same, choć nie tak samo się wyrażają.
Czytając ten reportaż odwiedzimy Macondo, to prawdziwe i to wyśnione, kolonię menonitów, którzy z gwałcenia kobiet zrobili sobie wieczorną rozrywkę, wyspę, która okrada morze i znachorkę leczącą ludzi morskimi świnkami, choć los tych świnek jest nie do pozazdroszczenia, a także Nowe Niemcy, byłą kolonie aryjską założoną przez siostrę znanego filozofa, a przecież to nie wszystko, bo wszystkiego nie da się tu opisać.
I nie wszystko da się tak po prostu zaakceptować. To tylko obraz świata jakim jest, tamtego świata. Innego kulturowo i fizycznie, innego tęsknotami i muzyką w duszy. Każdy z tych światów watro poznać bo jest lustrem rzeczywistości, a czasami jej skrzywionym odbiciem.
Tak samo zresztą jest z naszym światem. Wiele z naszych zwyczajów byłoby trudne do przyjęcia tam pośród ludzi, którym w żyłach płynie muzyka, lodówki bywają zagrożeniem społecznym, albo gdzie jakiś dziwny gen sprawia, że połowa populacji choruje na zapominanie jak u Marqueza. Szczerze polecam. To świetna, mądra i wspaniale napisana książka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-02-2016 o godz 20:27 przez: kajira
Po pierwsze – książka mnie zaskoczyła. Pozytywnie. W zasadzie, nie wiedzieć czemu, nie spodziewałam się tak dobrej lektury. I pisarskich umiejętności Autorów.
Moim zdaniem, czym dłużej czyta się reportaże Hawranek i Opryszka, tym akcja idzie lepiej, płynniej, ciekawiej. Tak, jakby nabierali wprawy w pisaniu z każdą kolejną stroną.
To, co mi przeszkadzało, to wulgaryzmy. Choć nie należę do osób przesadnie wrażliwych, to jednak wolałabym, aby w tego typu literaturze Autor oszczędził czytelnikowi różnych, pospolicie uznanych za obraźliwe, zwrotów.
Niemniej – całość „wchodzi” szybko i dobrze.

Plusem i minusem zarazem, jest długość każdego z reportaży. Książka podzielona jest bowiem na wiele krótkich opowieści. Niektóre z nich są fantastyczną całością – krótkie i treściwe. Niektóre jednak zbyt szybko się kończą, jak choćby reportaż z Peru o świnkach morskich. W tym przypadku opowieść została urwana jakby w połowie – to moje odczucie, Autorzy najwidoczniej uznali, że powiedzieli wszystko, co istotne.

Największą zaletą jest bez wątpienia „nieznaność” wszystkich z przytoczonych historii. Z czym bowiem kojarzymy Amerykę Łacińską? Z Amazonką, narkotykami, Cejrowskim? Niewielu zapewne z czymś/kimś więcej. Autorzy pokazują nieznane oblicza Ameryki, wchodzą do ludzkich domów, opowiadają historie ludzi (genialny reportaż o Mewie!). Nie mówią o historii, kulturze, mało o obyczajach. Opowiadają o ludziach, co ma przepotężną wartość, gdyż pokazuje nam nieznaną mentalność, tożsamość żyjących po drugiej stronie kuli ziemskiej.

Chciałoby się więcej! Opowieści są, moim zdaniem, wciąż niedokończone, otwarte, czekają na dalszy ciąg. Mam nadzieję, że doczekamy kolejnych części podróży po Ameryce Łacińskiej.

Tymczasem – polecam!
Również dlatego, że tak, jak o Afryce (mój ukochany kontynent!), tak o Ameryce Południowej czy Środkowej wciąż wiemy w Polsce bardzo mało. Temat nie jest często poruszany nawet w reportażach, tym bardziej warto zatrzymać się nad książką Marii Hawranek i Szymona Opryszka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-03-2016 o godz 20:21 przez: Margaretkaw
"Tańczymy już tylko w Zaduszki" to cykl reportaży prezentujących niezwykłe historie związane z życiem w odległych, nieznanych nam obszarach Ameryki Łacińskiej. Ten region świata kojarzy się Europejczykom z biedą, narkotykami oraz handlem żywym towarem.

Książka została napisana porywającym wręcz językiem, więc czyta się z ogromnym zaciekawieniem. Kolejne fragmenty wydają się bardziej interesujące od poprzednich i tak aż do końcowych kartek.

Opowieści są czasem zabawne, ale często także przerażające, zadziwiające i nieprawdopodobne, jak choćby leczenie świnkami morskimi czy historia tajemniczego genu istniejącego w rodzinie Gabriela G. Marqueza - autora "Stu lat samotności".


Wraz z autorami wkraczamy do życia zwykłych ludzi, poznajemy radości i smutki codziennego życia mieszkańców Ekwadoru, Peru, Boliwii, Paragwaju, Kolumbii czy Wenezueli.


Z kart książki wyłania się mozaika składająca się z obrazów, wśród których dominuje egzotyka przyrody i obyczajowości, mentalność ludzi zamieszkujących te urokliwe, ale nie zawsze bezpieczne miejsca.

Poznajemy na przykład sekrety życia na małej, niespełna hektarowej wyspie z kilkudziesięcioma domami, dwiema jadłodajniami, szkołą oraz kościołem. Słodka woda i prąd nie są na porządku dziennym, a stróż pracujący w szkole ma do pracy kilka dużych kroków.

Dowiadujemy się również jak szkodliwa dla zdrowia i niebezpieczna jest praca przy wydobyciu złota, gdzie spożywa się wodę z dodatkiem rtęci, a kilkunastoletnie dziewczęta trafiają na ulicę i są zmuszane do prostytucji.


Reportaże zamieszczone w zbiorze przykuwają uwagę i nie sposób przejść obok nich obojętnie. Polecam lekturę osobom interesującym się otaczającym nas światem, bo warto dowiedzieć się jak żyją ludzie na innych kontynentach, czym się interesują, jakie mają marzenia i pasje, a z czym mają największy problem. Różnorodność tematyki oraz świadomość, że takie życie toczy się poza murami luksusowych hoteli i typowych atrakcji turystycznych, zachęca do sięgnięcia po tę książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-03-2016 o godz 20:10 przez: W książce zakochana
A życie ... życie to podróż.
Książka "Tańczymy już tylko w Zaduszki" autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszka to barwny kolaż opowieści, tak dalekich, a jednocześnie bliskich. Mimo tego, że cykl reportaży dotyczy Ameryki Łacińskiej, to czytając mamy wrażenie, że gdzieś, coś, obok.. także takie jest, było, albo mogłoby być.
Propozycja wydawnictwa Znak literanova to zbiór piętnastu reportaży. To piętnaście historii, to prawie 270 stron życia.
Autorzy zabierają nas do świata, w którym ludzie biorą życie takim, jakie jest. Bez zbędnego komentarza, roszczeń i żalu. Czasami bez ambicji, a czasami rezygnując z "lepszego" świata, mieszkańcy z dalekich stron wiodą swoje barwne życie. Często ich problemy są tak podobne do naszych, że słuchając ich opowieści mamy chęć powiedzieć- przecież to tak łatwo można rozwiązać/zmienić. Ale Oni nie chcą nic zmieniać. Żyją powoli, inaczej, czy gorzej?
Autorzy dotykają codziennych problemów, takich, które spotykają i nas, tutaj, w "Wielkim Świecie", świecie pośpiechu.
Mamy chorych na Alzheimera, niewolniczy wyzysk, brutalne zachowania mężczyzn i prostytucję. Niesprawiedliwość, korupcję i pozorne zacofanie. Znajdziemy także abstrakcyjne zastosowanie świnek morskich, wioskę, w której rządzą kobiety oraz bar otwarty dwa dni w roku. A pośród tego wszystkiego- ludzi z poczuciem misji, ludzi z wielkimi sercami i tych, którzy będą wierni ideałom i tradycji przodków do ostatniego oddechu. Nikt się nie skarży. Ciężko w postępowaniu bohaterów upatrywać rezygnacji, oni po prostu ŻYJĄ.
Bardzo, bardzo polecam lekturę wszystkim, którzy chcą poznawać, chcą wiedzieć i widzieć więcej. Tym, którym ich życie wydaje się skomplikowane, jak i tym, którzy żyją łatwo i szybko- każdy znajdzie tu ziarnko siebie. Bo w każdej podróży zostaje część nas, wybierając się w podróż do Ameryki Łacińskiej z książką „Tańczymy już tylko w Zaduszki” przygotujcie się na to, że będziecie chcieli tam wrócić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-03-2016 o godz 14:59 przez: sister000
W dalekiej Ameryce Łacińskiej wszystko wydaje się inne. Życie bardziej brutalne, świat mniej przyjazny, bieda i analfabetyzm, brak perspektyw i cywilizacyjna przepaść dzieląca ten kontynent od reszty świata. Z drugiej strony – u podnóża zamglonych Andów żyją ludzie szczęśliwi, potrafiący cieszyć się prostotą życia bardziej niż my, zblazowani Europejczycy. Co więc jest bardziej wartościowe – proste życie w zgodzie z naturą, pochodzeniem, własnymi korzeniami, czy pogoń za pieniądzem i nowinkami, jaki obserwujemy w starzejącej się Europie?

Zbiór reportaży wydany w tomie „Tańczymy już tylko w Zaduszki” zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jak na starych, pożółkłych fotografiach zobaczyłam inny świat. Na jednej karcie śmierć w nielegalnej kopalni i prostytucję, na innej beztroskie niemal życie na wyspie, pełnej rozkrzyczanych dzieciaków ganiających za piłką, gdzie cała społeczność dba o siebie nawzajem. Tutaj trochę folkloru, gdy widzimy lodziarza wspinającego się z osłami na szczyt góry, z której transportuje do miasta najzdrowszy i najczystszy lód. Tam nieco politycznych opresji w Wenezueli, która przypomina bardzo Polskę lat 70tych i 80tych, z reglamentacją żywności, kolejkami w sklepach i politycznymi demonstracjami i represjami. Po lewo trochę więzienia, po prawo gangi i złodzieje złota. Przed nami menonici (bliscy mormonom), za nami Santo Daime – kult będący mieszanką wielu wierzeń - indiańskich, afrykańskich, chrześcijańskich, a przede wszystkim narkotycznego naparu spożywanego podczas celebracji.
Wszystkiego po trochu znajdzie się w tej łacińskiej mgle Andów. Tylko waty cukrowej nie znajdziemy, blichtru, sławy, operacji plastycznych i bogactwa. Tylko odarty z tego wszystkiego świat zapomnianych przez ludzi i Boga zakamarków Ameryki Łacińskiej.

Polecam podróżnikom – tym faktycznym i tym, co o podróżach marzą póki co palcem po mapie. Doskonała książka na późnozimowe wieczory!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorach:

Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju ,
okładka  miękka, 12.2021
4.6/5
(4,7/5) 3 recenzje
24,87 zł
36,90 zł
Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju ,
okładka  miękka, 12.2021
4.6/5
(4,7/5) 3 recenzje
24,87 zł
36,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Zagubiony Anioł
4.7/5
30,27 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szczygieł
4.7/5
44,20 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Uspokój swój mózg
4.6/5
30,27 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa O miłości
5/5
32,71 zł
46,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Widnokrąg
5/5
38,15 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Demonomachia
4.5/5
31,32 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas zdrajców
4.7/5
30,27 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorzko, gorzko
4.4/5
40,35 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok z filozofami Opracowanie zbiorowe
4.7/5
35,99 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Anna Karenina
4.6/5
29,74 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Komedie
5/5
83,53 zł
119,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego