Dziedzictwo ognia. Szklany tron. Tom 3 (okładka miękka)

Oferta empik.com : 23,12 zł

23,12 zł 39,99 zł (-42%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Maas Sarah J. Książki | okładka miękka
23,12 zł
asb nad tabami
Maas Sarah J. Książki | okładka miękka
21,32 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Trzecia część bestsellerowego "Szklanego tronu".
 
Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze  władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie. Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel  – dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać  odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jak jej władca zdołał usunąć magię? Co zrobić, by ją przywrócić? Jednak opanowanie jej mocy to niejedyna rzecz, z którą będzie musiała się przedtem zmierzyć – król Adarlanu już o to zadbał. Czy dziewczynie uda się wyjść cało z koszmaru, jaki zgotował jej władca pozbawionego magii kontynentu? Co jeszcze planuje król? I jaki los czeka rebeliantów?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Dziedzictwo ognia. Szklany tron. Tom 3
Seria: Szklany tron
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Mortka Marcin
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 565
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-09-23
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 200 x 41 x 134
Indeks: 17532921
 
średnia 4,7
5
282
4
58
3
14
2
2
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
81 recenzji
3/5
19-04-2017 o godz 18:50 To Read Or Not To Read dodał recenzję:
Pełna opinia dostępna na toreador-nottoread.blogspot.com/ Niby wszystko ma swoje logiczne wytłumaczenie, ale i tak czuję dość duży zgrzyt. Na ostatnich stronach Korony w mroku dowiadujemy się tego, czego się dowiadujemy. A akcja Dziedzictwa ognia zaczyna się praktycznie od razu po tamtych wydarzeniach. Co to za wielka informacja? Że Cealena jest Aelin Galathynius, zaginioną królową upadłego Terrasenu. I wszystko byłoby w porządku, wielkie zaskoczenie na koniec drugiego tomu, czytelnikom gacie spadły z tyłków a szczęki osunęły się do podłogi. Natomiast gdy zaczyna czytać się trzecią część, wychodzi na jaw, że Cealena doskonale była świadoma swojego pochodzenia. I w tej kwestii czuję się oszukana. Przez cały Szklany tron razem z dziewczyną dochodzimy do tego, co znaczą poszczególne znaki Wydra, w Koronie w mroku z przerażeniem razem z nią odkrywamy, że tkwi w niej moc, której mieć nie powinna. A w Dziedzictwie ognia się okazuje, że to normalne, że tak powinno być i w sumie Cealena wszystko wiedziała, ale po pierwsze, musiała się ukrywać dla własnego bezpieczeństwa, po drugie, była zbyt ospała aby wziąć sprawy w swoje ręce i odbić swoje królestwo. Jakby się okazało, że to jest jakaś większa sprawa, zatajona nawet przed sama zainteresowaną, to bym bardziej rozumiała. Ale wyszło na to, że zostałam okłamana i przez Cealenę, i przez J. Mass. Dzięki za tak usnute kłamstwo, bo kompletnie się go nie spodziewałam. Rzecz numer dwa. Wiedźmy. W pierwszych dwóch tomach narracja także była prowadzona w trzeciej osobie i co jakiś czas zmienialiśmy perspektywę. Raz śledziliśmy losy Cealeny, raz Chaola i tak dalej. W tym tomie do naszej radosnej gromadki dochodzi kolejny odłam wątków do nadążania. Manon z klanu Czarnodziobych, której losy nijak mają się do głównej fabuły. Przez całą książkę wybijała mnie z rytmu lektury a przecież jej losy były drugoplanowe. Myślałam, że może pod koniec nastąpi wielkie zaskoczenie i wszystkie rozpoczęte wątki się połączą, ale nic takiego nie miało miejsca. Manon ma swoje perypetie, pozostaje zamknięta w swojej bańce mydlanej razem z innymi wiedźmami i czeka, aż autorka uzna za stosowne poznać ją z głównymi bohaterami. I proszę, niech Mass coś z nią zrobi, bo niesamowicie mnie irytowała, a w dodatku jej perypetie były dość nużące. Niestety, jak Szklany tron był wyśmienity, Korona w mroku jeszcze lepsza, to potem musiał nastąpić nieuchronny spadek formy. Dziedzictwo ognia ma ponad 650 stron, a dzieje się w nim stosunkowo niewiele. Cealena znajduje się w kompletnie innym miejscu niż Dorian, Chaol czy nowo poznana Manon. Te wszystkie wątki nie mają sensu. W dodatku motyw Cealeny jest dość nudny. Przez cały czas uczy się władać swoją mocą, upiera się, buntuje, no i jest po prostu sobą. Gdy na sam koniec książki ponownie udała się do królowej Fae po spełnienie danej obietnicy, ja już zdążyłam zapomnieć, co ona od niej chciała. Największym plusem tej książki jest niezaprzeczalnie Rowan, który okazał się być kimś zupełnie innym, niż się spodziewałam. To największe zaskoczenie tych 650 stron. Nie jest człowiekiem, nie ugania się za Cealeną i jeszcze ma charakterek. To trochę pomieszanie Legolasa z Władcy Pierścieni i Dimitra z Akademii Wampirów. Ale błagam i zaklinam, niech Mass nie wpadnie na pomysł, aby Rowan był idealny na miłość Cealeny, bo znajdę i uduszę. Gdy już przebolałam chociaż w części połączone kłamstwa Mass i Cealeny, to zaczęło mi się podobać to, że Cealena jednak nie jest przypadkową istotką, która znalazła się w dobrym miejscu i właściwym czasie. Retrospekcje, które przytaczano, z czasów, gdy Terrasen jeszcze był w swojej świetności, były naprawdę wartościowymi fragmentami. To była idealna okazja, aby poznać ją od zupełnie innej strony, gdy jeszcze była dzieckiem przygotowywanym do objęcia tronu. A na koniec… nie byłoby kolejnej części Szklanego tronu, gdyby nie standardowy cios szpadą w serce, który nawet mnie dosięgł. Przez całą powieść, ku mojemu zaskoczeniu, zapałałam miłością do Doriana. Ale po co dać Ewie nacieszyć się nowym crushem literackim? Lepiej najpierw wbić nóż w serce, a później jeszcze go przekręcić, dla sportu. Chociaż dla nowych fanów Rowana autorka okazała się być bardziej łaskawa. Nie zrozumcie mnie źle, Dziedzictwo ognia jest naprawdę bardzo dobrą książką, ale moim zdaniem jej gabaryty nie do końca pasują do tempa akcji. W środku jest trochę monotonnie i nudno, a gdyby całą powieść skrócić o 200 stron, wszystko byłoby cacy. Akcja gnałaby na łeb na szyję i nie byłoby momentów zastoju. Mam nadzieję, że w następnym tomie wyjaśni się ta cała sprawa z Manon, bo na razie to dziewoja zdążyła mnie tylko troszkę bardzo zirytować. I oby to, co stało się z Dorianem, jeszcze mogło się odstać, bo inaczej będę bardzo niepocieszona. Chaol niech pozostanie Chaolem, bo to mu najlepiej wychodzi. Cealena niech w końcu zacznie się ogarniać, bo logika jej wyborów zaczyna mnie doprowadzać do szewskiej pasji. Spoiler alert: „Nieważne, że wszyscy w Adarlanie już wiedzą, że jestem
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
20-07-2017 o godz 09:12 Ania Kotlewska dodał recenzję:
Za mną już trzy tomy Szklanego Tronu i przyznam szczerze, że wciąż nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego miliony czytelników na całym świecie pokochały te serię. Nadal jestem zdanie, że jest to jedynie dobre czytadło przy którym można się zrelaksować się przez kilka wieczorów, przy okazji irytując się na bohaterów i wszędobylskie wątki miłosne. Samo Dziedzictwo Ognia było nieco lepsze od swojego poprzednika, ale wciąż nie pochłonęło mnie tak, jak największych zwolenników serii. Całość na: http://suomianne.blogspot.com/2017/07/dziedzictwo-ognia-sarah-j-maas.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-04-2017 o godz 15:51 SkrytaKsiążka dodał recenzję:
Ten tom pokazuje o wiele więcej magii, niż się spodziewałam. Fabuła została podzielona na trzy historie odbywające się w zupełnie innych miejscach. Po pierwsze jest to Mistward, gdzie przebywa i trenuje swoje umiejętności Celaena, pod okiem księcia Fae. Po drugie Rifthold, gdzie mamy Chaola, Aediona, Doriana i Sorsche. A po trzecie Elfia Przełęcz, czyli miejsce przebywania wiedźm na rozkaz króla. Władca Adarlanu chce jeźdźców wywern, które hoduje na Przełęczy. Ma zamiar stworzyć w ten sposób powietrzną kawalerię. 'Dziedzictwo ognia' przedstawia nam wielu nowych, ciekawych i intrygujących bohaterów. Oczywiście pisząc to zdanie w myślach króluje mi Rowan, który przyznam, że wywarł na mnie ogromne wrażenie. Do połowy książki strasznie go nie lubiłam. Jego arogancja, agresja, brutalność, bezwzględność była okrutna i mimo, że Celaena jest silną bohaterką, to i tak było mi jej strasznie szkoda. Nieśmiertelny Fae wzbudził we mnie wszelakie emocje, z samego początku większość negatywnych, ale im bardziej go poznawałam i im więcej go było, tym więcej zyskiwał w moich oczach. Jego zachowanie z początku przypominało mi relację Chaola i Celaeny w momencie rozpoczęcia Szklanego tronu, gdzie oboje również nie byli dla siebie dosyć mili. Zmieniłam zdanie co do tego bohaterka z wielu przyczyn. Jego tajemniczość, skrytość ma drugie dno, które warto odkryć. Kolejną postacią jest Aedion, pięć lat starszy kuzyn Celaeny. Jego temperament i osobowość jest fantastyczna. Ironiczny i sarkastyczny niczym Zabójczyni - od razu było widać, że są rodziną i byłam pewna, że to będzie kolejny z moich ulubionych bohaterów. Jak później się okazuje, Aedion spotyka się z buntownikami i razem z nimi próbują ustalić jak uruchomić ponownie magię, która wygasła dziesięć lat temu przez króla. Dołącza do nich Chaol i zawierają razem układ. W tym tomie mamy o wiele mniej Doriana i kapitana Gwardii Królewskiej. Historia skupiła się głównie na szkoleniu mocy Celaeny i poznaniu sytuacji na Elfiej Przełęczy, która również jest warta uwagi. Wiedźmy są kolejnymi nowymi postaciami książki. Głównie postać Manon, która należy do klanu Czarnodziobych. Ma ponad sto lat, a wygląda niczym nastolatka tak jak większość jej sabatu. Co kilka rozdziałów mamy pokazaną sytuację Manon i jej towarzyszek, jak się szkolą i uczą latać na wywernach z rozkazu króla. Wiedźma wybrała Abraxosa, który jest wyjątkowym stworzeniem i tylko ona widzi w nim potencjał, którego nie potrafią wykryć inne. Wszystkie czarownice zostały stworzone bez serca i nie potrafią współczuć, ale ta bohaterka jest inna i czuję, że jeszcze wiele zdziała w kolejnych częściach. Relacja Celaeny i Rowana była równie emocjonalna, jak kiedyś jej i Chaola. Chociaż całym sercem jestem za kapitanem Gwardii, to mimo wszystko książe Fae również jest genialny. Nic nie prowadziło do tego, że ta dwójka się zaprzyjaźni, ale jednak! Oboje są do siebie ogromnie podobni, pod względem tego co przeszli i jacy są. Potrafią się zrozumieć, chociaż nie od razu to nastąpiło. Rowan ocenił główna bohaterkę po pozorach, a gdy poznał ją bliżej i jej historie, całkowicie zmienił o niej zdanie. Cieszę się, że autorka postanowiła przybliżyć nam fragmenty przeszłości Celaeny, w momencie kiedy była małą dziewczynką i kiedy król odebrał życie jej rodzicom. W książce bohaterowie przechodzą lekką metamorfozę, głównie Celaena i Chaol, oboje na różnych kontynentach i w innej sytuacji. Kapitan, który był przez poprzednie dwa tomy rozdarty między lojalnością do władcy, a tym co słuszne, w końcu dokonuje wyboru. Dziewczyna mimo, iż miała dużo słabych chwil, kiedy nie dawała rady i chciała się poddać, nareszcie wzięła się w garść i postanowiła walczyć o to, co jej się należy. Powiem jedno: będzie masakra i aż się boję pomyśleć co dalej. Dzieje się i to dużo. Sytuacja polityczna zaczyna nabierać kształtów i jest nam ona bardziej przybliżona. Poznajemy część planów króla i to do czego się przyczynił. Stworzenia i armie, które tworzy są przerażające i nie mam pojęcia do czego to wszystko prowadzi. Władca Adarlanu jest strasznym człowiekiem i boli mnie serce na myśl o tym, jak zakończyła się ta część, głównie ze względu na Doriana. Akcja jak zwykle zaskakuje. Gdy w książce pojawiały się momenty spokojne, za chwilę następowało BUM i znowu moje serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej. Ta historia z tomu na tom jest coraz lepsza. Cieszę się, że Sarah J. Maas trzyma wysoki poziom i co chwilę potrafi zaskoczyć mnie czymś nowym i nieobliczalnym, czego w ogóle się nie spodziewam. Jak najszybciej zabieram się za 'Królową cieni', ponieważ zakończenie 'Dziedzictwa ognia' nie pozwala mi zapomnieć o tej historii. Chcę więcej i więcej. Dla mnie książki tej autorki nie musiałby wcale się kończyć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-01-2019 o godz 19:20 Snieznooka dodał recenzję:
Wraz z trzecim tomem przygód Celaeny Sardothien pod tytułem „Dziedzictwo Ognia” mogę powiedzieć, że już od pierwszych stron wyzwoliła we mnie spore pokłady emocji. Mogłam się w niej zatracić bez obaw, że coś przyziemnego zakłóci mój spokój. Chwila z Sarah J. Maas należy jedynie do mnie! Zatracałam się w każdym zapisanym słowie, w postaci zabójczyni, przyglądałam się jej rozwojowi, temu, jaką kobietą się stała. Biorąc książkę do ręki się uśmiechałam, wiedziałam, że w końcu mogę spełnić jedno ze swoich marzeń i poznać kontynuację nowych wyzwań, jakie czekają Celaenę. Czy moje oczekiwania zostały zaspokojone? Czy Maas mnie czymś rozczarowała? Jak odebrałam „Dziedzictwo Ognia”? „Była dziedziczką popiołu i ognia, i nie będzie się nikomu kłaniać”. Po śmierci najlepszej przyjaciółki- Nehemii, Celaena udaje się w kolejną misję z królewskiego rozkazu. Jej zadaniem jest eliminacja królewskiej rodziny władającej Wayland. Król jednak nie przypuszcza, że Królewska Obrończyni nie zrealizowała jego kilku ostatnich żądań, a teraz posłał ją do krainy, która pozwoli Celaenie jeszcze bardziej rozwinąć swoje umiejętności. Pomimo groźby króla Królewska Obrończyni nie ma ochoty zabijać wyznaczonych jej osób, ma za to zupełnie inny plan. Poszukuje siedziby legendarnych Fae, mając nadzieję, że być może zdradzą jej sposób na pokonanie władcy Adarlanu. Chce dotrzymać obietnicy złożonej swej przyjaciółce, Nehemii i zwrócić wolność zniewolonemu królestwu. „By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok.” Celaena jest pogrążona w depresji i nie jest w stanie podjąć żadnych definitywnych kroków, wpadła w błędne koło pijaństwa i awantur w karczmach. Na szczęście zostaje przerwane przez pojawienie się groźnego wysłannika królowej Meave, władczyni Fae, a zarazem dalekiej krewnej zabójczyni - Rowana. Królowa godzi się na to, aby udzielić odpowiedzi na pytania, które dotyczą kluczy Wyrda, ale, w czym tkwi haczyk? Na odpowiedzi trzeba zapracować, Celaena musi zgłębić istotę swojego magicznego dziedzictwa – nauczyć się świadomie zmieniać postać oraz zapanować nad kryjącym się w niej ogniem „Władca uniósł kielich i zakręcił winem. - Nie słyszałem, by twój legion dotarł do Rithold. - Bo nie dotarł. Chaol przygotował się w duchu na rozkaz stracenia Aediona, modląc się, aby to nie jemu przypadło to zadanie. - Kazałem ci przyprowadzić twoich żołnierzy, generale - zagrzmiał król. - A ja głupi myślałem, że stęskniliście się za mną, panie!” Rozpoczyna się morderczy trening, który zadecyduje o losach nie tylko samej zabójczyni, ale także jej przyjaciół i zwolenników. Czy dziewczynie uda się wzmocnić pozycję na tyle, by stać się realnym zagrożeniem dla króla Aderlanu? Czy nie pozabija się z Rowanem podczas treningu? Czy będzie wstanie okiełznać swoją prawdziwą moc? Czy Meave dotrzyma danego słowa? W tym samym czasie w Rifthold, Dorian stara się okiełznać swoją moc, ukryć jej istnienie przed szpiegami ojca. Chaol zawiązuje zaskakujące sojusze, które mogą wystawić na szwank jego dobre imię i zagrozić jego życiu. Nadciąga niebezpieczeństwo, czy uda się Celaenie pomścić śmierć przyjaciółki i Sama? „-Książę lodu i wiatru nie powinien się chyba modlić do Tej, Która Przynosi Ogień – udało jej się wykrztusić. -Z jakiegoś powodu Mala mnie lubi i zgodziła się, że stanowimy przerażający zespół.” Za każdym razem kończąc kolejną książkę Sarah J. Maas nie mogę wyjść z podziwu i otrząsnąć się z emocji, które we mnie wywołała. Niczym czarodziejka rzuca pisemne zaklęcia na każdą swoją historię, aby zauroczyć swoich czytelników, władać ich emocjami w takt zagranych akordów. Tom trzeci cyklu Szklany Tron jest pewnego rodzaju przełomem, czytelnik skończył wprowadzenie do historii Aelin, teraz zaczyna się prawdziwa akcja. Dowiadujemy się znacznie więcej na temat samej głównej bohaterki, nastąpiła w niej zmiana. Nie jest już taką egoistyczną i niepoukładaną dziewczyną. Kreacja jej postaci zyskuje bardzo wiele, zgodnie z zdobyty doświadczeniem, przeżytymi tragediami. Nic nie zostało zamiecione pod dywan, wszystko dzieje się w jakimś celu. Sarah J. Maas, jest mistrzynią pisania zakończeń, to, co wymyśliła autorka postawiło mnie na równe nogi, zaskoczyło i sponiewierało, nie mogłam zasnąć z tych emocji. Nie po raz pierwszy stworzyła w moim sercu wielkie pobojowisko, które zapewne nie zniknie, dopóki nie sięgnę po kolejny tom. Sarze nie można odmówić ciekawych pomysłów, tajemnica goni tajemnicę, nie pozostaje nic innego, jak brać się za „Królową cieni”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-06-2017 o godz 16:00 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Celaena opuszcza Adarlan i wybiera się do Wendlyn. Chaol, który postanowił trzymać dziewczynę z dala od dworu, nie podejrzewał, że to właśnie tam zabójczyni będzie musiała podjąć walkę przeciwko mrocznym mocom i będzie miała szansę odkryć tajemnice. Cealaena wciąż nie zapomniała o śmierci przyjaciółki i pragnie wymierzyć sprawiedliwość temu, kto się do niej przyczynił. W Wendlyn będzie musiała stanąć przed sekretami swojej własnej przeszłości, które sprawią, że jej lojalność wobec ludzi, których kocha, może zostać zachwiana. Jaką decyzję podejmie, kiedy stanie oko w oko ze swoim ludem? Pierwszy tom serii Szklanego tronu zrobił na mnie piorunujące wrażenie, które trwa do teraz. Nadal pamiętam, jak bardzo porwała mnie ta książka, jak zabrała moje życie i zastąpiła je inną rzeczywistością, do której chciałam wrócić. W Koronę w mroku ciężko było mi się wkręcić i chociaż drugi tom również wspominam bardzo dobrze, to nie podbił on mojego serca tak, jak Szklany tron. Jak było tym razem? Czy Dziedzictwo w mroku zrobiło na mnie tak ogromne wrażenie jak pierwszy tom serii? Dziedzictwo w mroku jest pełne motywów książkowych, które uwielbiam. Naprawdę, gdyby wrzucić je wszystkie do jednego worka i utworzyć z nich powieść, powstałby trzeci tom Szklanego tronu. Pojawia się tutaj motyw ucieczki, szkolenia mistrza i uczennicy, rebelii oraz nieszczęśliwego zakochania. Dzięki temu, że Sarah J. Maas urozmaiciła powieść kreując nowe wątki, akcja była emocjonująca i nieprzewidywalna. Wraz z nowymi wątkami pojawia się też duża grupa nowych bohaterów, z których każdy zasługuje na uwagę. Mam ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach słuch o nich nie zaginie, ponieważ takie postacie jak Emrys, Luca i (przede wszystkim!) Rowan, nie pozostały mi obojętne. Każdy z nich zdaje się skrywać w sobie niezwykłą, fascynującą historię, którą z chęcią poznam. Szczególnie do gustu przypadł mi książę Rowan, który swoją obecnością wypełnia znaczną część tej książki i towarzyszy Celaenie w zasadzie od początku do samego końca. O ile w recenzjach poprzednich tomów pisałam, że, wybierając pomiędzy księciem Dorianem a Chaolem, zdecydowanie wybrałabym drugiego z panów, teraz nie jestem już tego taka pewna. Oczywiście Doriana wciąż darzę sympatią, a Chaol jest jednym z moich książkowych mężów, ale kiedy wyobrażałam sobie Celaenę i Chaola razem, coś mi tu nie pasowało. (Ostatnio często mi się to zdarza…) Relacja Rowana z naszą zabójczynią wydawała mi się jednak kompletna i doskonała. I nie jest to (na razie?) relacja na poziomie miłości, ale szczerego braterstwa i przyjaźni, która ogromnie mi się podoba. Rowan i Celaena mają ze sobą tak wiele wspólnego, że wydaje mi się naturalne, że odnaleźli wspólny język. Jeśli jesteście ciekawi, czy tym razem książka mnie porwała, powiem Wam tak: pierwsze 300 stron czytało mi się dosyć opornie, co mogło być też spowodowane ogólnym brakiem czasu. Kiedy jednak nadszedł mój upragniony czas wolny i mogłam w końcu zasiąść z książką i skupić się na niej całkowicie, doczytanie powieści do końca (ponad 350 stron!) zajęło mi jeden dzień. Kiedy już zaczęłam, nie potrafiłam przestać i był to ten sam rodzaj ‘’transu’’, który towarzyszył mi podczas Szklanego tronu. Do przerwania czytania nie przekonała mnie nawet późna nocna pora, niewyspany umysł i zapowiadające się skutki braku snu kolejnego dnia. Sarah J. Maas, jako nasza mistrzyni pisania zakończeń, i tym razem nie zawiodła. Mimo że kiedy czytałam końcówkę była już blisko pierwsza nad ranem, to to, co wymyśliła autorka, tak postawiło mnie na nogi, zaskoczyło i sponiewierało, że jeszcze długo nie mogła zasnąć z tych emocji. Sarah J. Maas kolejny raz stworzyła w moim sercu wielkie pobojowisko, które zapewne nie zniknie, dopóki nie sięgnę po kolejny tom. Dziedzictwo ognia okazało się fantastyczną kontynuacją Szklanego tronu i znacznie lepszą od Korony w mroku. Znajdziecie tu wielu bohaterów, do których będziecie chcieli wrócić i usłyszeć o nich więcej, oraz akcję, która pędzi i nie ogląda się za siebie, a wy spędzicie z tą książką cały dzień nawet tego nie zauważając. Gorąco polecam Wam zarówno całą serię Szklanego tronu, jak i Dziedzictwo ognia, które pokochałam! booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-09-2015 o godz 00:10 tygrysica dodał recenzję:
Dziedzictwo ognia to trzecia część serii Szklany tron autorstwa Sarah J. Maas. Amerykańska pisarka swoją przygodę z pisaniem zaczęła jednak dużo wcześniej. Na stronie www.fictionpress.com każdy z nas może prześledzić początki tej historii, które zaczęły się, kiedy autorka miała 16 lat. Autorka wspomina, że Szklany tron powstał dzięki fascynacji bajkami disneya oraz ich ścieżkami dźwiękowymi.

Dziedzictwo ognia opowiada dalsze losy Celaeny, której w końcu udało zmierzyć się z demonami głęboko ukrytymi w niej. Sardothien wyrusza do krainy przodów swej matki. Wysłana zostaje tam z misją, jako Królewska Obrończyni. Jej misja polega na zamordowaniu Króla wraz z jego synem. Kiedy przybywa na nowy kontynent jej postanowienie jednak ulega zmianie. Decyduje się poszukać odpowiedzi na nurtujące ja pytania, które mogą ocalić świat. Poszukiwania zaprowadzą ją do ciotki, która jest nieśmiertelną królową Fea. Od tej pory nic nie będzie już takie samo.
Książka jednak oprócz tego, co dzieje się z Celaeną prowadzi nas przez jeszcze dwie historię. Pierwszej wydarzenia mają miejsce w stolicy Adarlanu, gdzie młody kapitan nawiązuje „przyjaźń” z rebeliantami. Druga natomiast przenosi nas w góry, gdzie Król ukrywa swoją tajną armie, z której pomocą pragnie zniszczyć świat.
Wszystkie te historie składają się w jedną przerażającą całość. Pytanie tylko czy Królowa będzie wstanie powstać za grobu i ocalić świat?

Trzecia część jest moim zdaniem najlepszą jak do tej pory. W końcu mamy możliwość poznania większej ilości jakże cennych szczegółów, dzięki którym możemy lepiej zrozumieć postępowanie głównej bohaterki oraz całą sytuacje. Do tego autorka wprowadza wielu ciekawych bohaterów. Tych dobrych, a także złych.
Akcja natomiast nabrała tempa. Szybkiego tempa. Ciągle trzymając nas w napięciu. Bywały takie momenty, że chciałam rwać sobie włosy z głowy, ponieważ autorka w kulminacyjnym momencie sceny przeskakiwała do wątku wiedźm czy Adarlanu. Doprowadzało mnie to do szału. Ale w końcu uświadomiłam sobie, że dzieje się to celowo. Powoduje tym, że nie możemy oderwać się od książki. Pragniemy szybciej oraz więcej przeczytać. Podejrzewam, że jeśli obowiązki pozwoliłyby mi na to, aby się mogła czytać nieprzerwanie na pewno bym się od niej nie oderwała.
Książka ta wzbudziła wiele emocji we mnie. Oprócz wcześniej wspomnianego „wyrywania włosów” były również momenty gdzie się śmiałam, płakała i krzyczałam w głowie do Chaola „OGARNIJ SIĘ CZŁOWIEKU W KOŃCU!” albo do samej Celaeny „GŁUPIA KOBIETO ZDECYDUJ SIĘ, CZEGO CHCESZ.”. Takich krzyczących myśli było pełno. Śmiało mogę nazwać ją emocjonującą.

Uwielbiam, kiedy autorzy w swoich książkach umieszczają tak zróżnicowane charakterowo postacie. Autorka pokazuje nam rozdarcie i ciężkie wybory, kiedy musimy wybrać między tym, co uważamy za słuszne, a tym, w co wierzyliśmy całe dotychczasowe życie. Podobnych historii i rozterek jest dużo więcej, dzięki którym bohaterowie wydaję się bardziej ludzcy. Realni.
Jak wspomniałam w przypadku części pierwszej bardzo utożsamiłam się z główną bohaterką. Wszystko, dlatego że mimo przeciwności losu udało jej się podnieść z dna. Ale również, dlatego, że na zewnątrz jest większość czasu twardą kobietą, która stara się wywalczyć dla siebie jak najlepsze życie, mimo, że w środku dręczą ją demony, z którymi nie tak łatwo jest wygrać.
Oprócz postaci Celaeny urzekli mnie również panowie. Pewnie to nic dziwnego ze względu, iż jestem kobietą. Jednak w życiu naprawdę trudno odnaleźć takich naprawdę męskich mężczyzn, których można by nazwać stu procentowymi. Zwłaszcza w obecnych czasach. Właśnie dzięki takim książkom możemy mieć dalej nadzieje, że gdzieś tacy istnieją. A sama autorka nie żałowała nam takich mężczyzn. (Ech żeby jeszcze takich łatwo było odnaleźć w życiu.)

Autorka także do tej części dołączyła mapę kontynentu.

Śmiało mogę powiedzieć, że jeśli tak dalej pójdzie Sarah J. Maas dorówna kiedyś mistrzyni fantastyki Trudi Canavan. Świat wykreowany przez młodą autorkę jest tak wciągającą i świetną historią, że trudno jej się oprzeć.

Ps. Rowan jest cudowny, ale ciągle kibicuje Chaolowi!

Pozdrawiam,
A.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-10-2015 o godz 22:23 Monika Szulc dodał recenzję:
Długo wyczekiwana, upragniona, trzecia część cyklu „Szklany Tron” w końcu trafiła w moje ręce! „Dziedzictwo ognia” już od pierwszych stron wyzwala emocje, których nigdzie niezaznanie!

Celaena po śmierci przyjaciółki wyrusza do Wendlyn, bo to jedyne miejsce gdzie może być bezpieczna, jednak nikt nie przypuszczał, że to tam, młoda kobieta zmierzy się z największymi demonami przeszłości i śmiercionośnymi potworami. W Adarlanie również emocje nie opadają, a przyjaciele Celaeny nie próżnują i starają się pomóc, dawno zaginionej królowej.

Wielowątkowość tej serii chwilami przyprawia o zawrót głowy, ale również zapewnia nie lada rozrywkę czytelnikowi. Książka krąży wokół trzech, głównych kwestii. Pierwsza dotyczy Adarlanu i wydarzeń, które się tam rozgrywają. Chaol nadal nie potrafi pogodzić się z prawdziwą naturą Celaeny i choć w pierwszym tomie zaprezentował się, jako silny i opanowany kapitan Królewskiej Gwardii, a obraz jego osoby utrzymywał się w kolejnej książce, oczywiście do czasu, to tu pokazał się, jako niezdecydowany, wkurzający mężczyzna, który nie wie, czego chce. Naprawdę polubiłam tę postać, mocno zarysowany wątek miłosny w poprzednim tomie mnie zadowolił, to rozumiem, dlaczego „Dziedzictwo ognia” zostało pozbawione tęgo aspektu, z każdą kolejna stroną pojmowałam uczucia targające bohaterami i ostatecznie cieszę się z tego, jak autorka poprowadziła tę sprawę. Jeśli mowa o Adarlanie, to oczywiście nie mogło zabraknąć Doriana, któremu nadal współczuję. Jest to porządny mężczyzna, który ma cały czas pod górkę, a teraz jego życie skomplikowało się jeszcze bardziej. Poznajemy również nowego bohatera. Aedion, bardzo gładko wślizgnął się w moje łaski i czuję, że szybko ich nie opuści, to postać z wielkim potencjałem.

Drugi wątek dotyczy przygód Manon i był on bardzo tajemniczy. Historia czarownicy nie wciągnęła mnie tak jak oczekiwałam, a wolno tocząca się akcja, momentami nudziła. Nie wychwyciłam powiązania, ani głębszego znaczenia Manon w książce, lecz w pewnej chwili zaczęłam ją naprawdę poznawać i interesować się jej losami. Dopiero pod sam koniec zrobiło się ciekawie w tej kwestii. Zastanawiam się, czym zaskoczy ta bohaterko, która jest pozbawiona uczuć i współczucia, być może ktoś skruszy pancerz, którym się otoczyła?

I teraz najważniejsza część! Celaena i jej przygody w Wendlyn. Dziewczyna na miejscu musi wykonać pewne zadanie, by poznać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Pomaga jej w tym Rowan. Och, co ten bohater wyprawiał z moimi uczuciami. Sposób, w jaki traktował Celaene był druzgocący i musze się przyznać, że żal, smutek i poczucie winy, które podsycał w bohaterce, wycisnęły całkiem sporo moich łez. Co się tyczy bohaterki, to w końcu mamy możliwość poznania jej przeszłości i sposobu myślenia odnośnie swojego dziedzictwa.


Nieważne jakie imię ostatecznie przywdziej bohaterka, dla mnie zawsze pozostanie Celaeną o ognistym sercu i niezłomnej determinacji. Uwielbiam ją i jeszcze raz uwielbiam. Przygody młodej kobiety i tego gbura, Rowana, były dla mnie priorytetem i delektowałam się każdą chwilą poświęconą właśnie im.

Wspominając poprzednie tomy, zauważalna jest ewolucja, jaką przeszła seria. Początkowo była to przygoda płatnej morderczyni, która z biegiem czasu nabierała ważności i głębszego znaczenia. Nie przypuszczałam, że poznany przeze mnie nowy świat, okaże się nasycony magią. Pomimo, że „Dziedzictwo ognia” momentami mnie rozczarowało, mam tu na myśli Manon, to i tak książkę uważam za najlepszą z serii. Mroczna, przesycona akcją, z dobrze skrojoną fabułą i ciągle narastającym napięciem, plasuje się wysoko na liście książek fantasy i myślę, że każdy może się w niej zatracić, bez względu na wiek czy płeć.

„Dziedzictwo ognia” wywołuję skrajne emocje, a po zakończeniu pozostawia czytelnika w skrajnym osłupieniu. Mało, mało, mało! Krzyczy moje serce i już tęskni za perfekcyjnie wykreowanymi bohaterami, bo w swojej niedoskonałości są idealni. Popełniają błędy i to jest cudowne. Epickie walki, wielowątkowa historia i zaskoczenie, którego z pewnością doznacie kilkakrotnie, zagwarantują niezapomniane przeżycia.

Polecam 5+/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-12-2015 o godz 14:28 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Saro J. Maas, dziękuję! Dziękuję za wykreowanie bohaterki, która stała mi się przyjaciółką. Dziękuję za stworzenie historii, która już zawsze będzie obecna w moim sercu. Dziękuję za dynamiczną akcję i porywającą fabułę, które nie dawały mi spać po nocach! Dziękuję za to i za jeszcze więcej!
Celaena myśli tylko o tym, jak pomścić śmierć swojej przyjaciółki. Po jej głowie wciąż myślą słowa, które usłyszała od niej po raz ostatni. Wciąż nie jest pewna, czy powinna się stać tym, kim jest jej przeznaczone. Kapitan Królewskiej Gwardii wysyła ją w tym samym czasie do Wendlyn, tylko po to, aby trzymać ją z daleka od dworu, który aż tonie w tajemnicach, intrygach i spiskach. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że wysłanie Zabójczyni do Wendlyn sprawi, że dziewczyna stanie twarzą w twarz ze swoimi najmroczniejszymi tajemnicami. Jeżeli wyjdzie z tego cało, stanie się największym zagrożeniem dla Adarlanu. Jednak czy dziewczyna znajdzie w sobie na tyle siły i uporu?
Nawet nie wiem od czego powinnam zacząć. „Szklany tron” był książką, która mnie oczarowała. „Korona w mroku” całkowicie mnie pochłonęła. A „Dziedzictwo ognia”? Otóż „Dziedzictwo ognia” sprawiło, że na dobre przepadłam. Jestem całkowicie, nieodwołanie i niezaprzeczalnie zakochana w przygodach Celaeny Sardothien i to się już nigdy nie zmieni! Ta dziewczyna stała się niezwykle bliska memu sercu, potrafię się z nią zżyć w każdej chwili, czuję się jak jej alter ego, jak jej zaginiona siostra bliźniaczka, jak przyjaciółka, która niestety nie może jej wesprzeć, może tylko obserwować. Jest tak niesamowitą postacią, pełną zabójczego piękna i tajemnicy, że drugiej takiej w całej literaturze nie da się znaleźć!
Gdy skończyłam czytać drugi tom, to pragnęłam rzucić wszystko, aby jak najszybciej zabrać się za trzeci. Na szczęście czekał on już na półce, więc mogłam swój plan zrealizować bardzo szybko. Już pierwsze strony sprawiły, że na nowo powróciłam do świata Adarlanu i nie chciałam z niego wychodzić. Dlaczego to, co dobre tak szybko się kończy? Nie mogę napisać, że przeczytałam tę powieść jednym tchem, bo to zdecydowanie nie odda realiów zaistniałej sytuacji w odpowiedni sposób. Ja ją całkowicie pochłonęłam, wręcz pożarłam. Nie liczyło się dla mnie nic innego, dawno tak nie przepadłam podczas lektury. Fabuła jest niezwykle wciągająca, bohaterowie wspaniali, a akcja płynie doskonałym tempem. Autorka zadbała o to, żeby przedstawiać wydarzenia z różnych perspektyw, toteż lepiej poznajemy nie tylko tożsamość Cealeny, ale również Doriana, Chaola czy wiedźm, które szykują się do ataku. Sarah J. Maas wprowadziła również nowe zagrożenia i bohatera, który skradł mi serce (Chaol, przepraszam… chyba Rowan przekabacił mnie na swoją stronę)!
Uwielbiam zarówno pomysły autorki, które są doskonale przemyślane i dopracowane, jak i jej styl. Cała historia jest bardzo spójna i logiczna, a my z każdą kolejną stroną odkrywamy nowe tajemnice, chociaż pojawiają się też nowe. Książka ma niepowtarzalny klimat i cudowną atmosferę, która sprawia, że jeszcze łatwiej możemy wejść do świata stworzonego przez młodą autorkę. W tej powieści nie sposób się nie zatracić, bowiem jest po prostu wspaniała! I jeżeli chciałoby się znaleźć chociaż jedną wadę „Dziedzictwa ognia” to po prostu się nie da! Z resztą… po co się doszukiwać na siłę? Skoro książka potrafi czytelnika całkowicie przechwycić i sprawić, żeby zapomniał o bożym świecie, to mówi to już samo za siebie.
„Dziedzictwo ognia” to książka bez skazy. Cudowna. Znakomita. Idealna! Podobnie jak cała seria. Na twórczość Sary J. Maas nie można pozostać obojętnym, bo straci się coś niesamowitego! To nie tylko cudowna przygoda, ale również powieść pełna akcji, namiętności i niebezpieczeństw. To opowieść o przeznaczeniu, odnajdywaniu swojej drogi, o honorze i przyjaźni, o odpowiedzialności, sprawiedliwości i miłości. Pełna napięcia i emocji, z perfekcyjnie wykreowanymi bohaterami, którzy stają się bliscy sercu czytelnika. To historia, która nie daje o sobie zapomnieć, zapada zarówno w pamięci, jak i w sercu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-11-2017 o godz 13:27 Layla A. dodał recenzję:
" Była dziedziczką popiołu i ognia, i nie będzie się nikomu kłaniać. " Sarah J. Maas robi takie zakończenia, że nawet jakbyśmy nie mieli czasu to i tak od razu musimy sięgać po kolejny tom. I właśnie tak miałam z „Dziedzictwem Ognia”, gdyż zakończenie jej poprzedniczki było tak emocjonalne i ciekawe, że nie było innej możliwości jak tylko sięgnąć po kolejną część. Myślałam jednak, że czytanie jej pójdzie mi nieco szybciej, ale szło mi dość mozolnie. W tym tomie dowiadujemy się nieco o przeszłości Celaeny, a mówiąc nieco, mam na myśli, że była to wielka bomba emocjonalna po której trudno się oswoić z całą sytuacją. Oczywiście jak to ja, spodziewałam się, że on jest księżniczką Aeliną, która wznieci bunt przeciwko królowi Adarlanu, ale i tak moment w którym się dowiadujemy i sposób w jaki się dowiadujemy jest bardzo emocjonalny. Spodziewałam się, że autorka wyjawi nam to inaczej, przypuszczałam jakiś zanik pamięci czy może zaprzeczania Celaeny, a tak naprawdę ona dobrze wiedziała kim jest i co to wszystko znaczy, ale może dlatego jest to jeszcze bardziej oryginalne i nieprzewidywalne. „Dziedzictwo Ognia” to część, która skupia się na Aelin, na demonach jej przeszłości i przyszłości. Nasza bohaterka musi nie tylko pokazać królowej Fae co potrafi, ale także sobie i swojemu ludowi na co ją stać. Dziewczyna potrzebuje odpowiedzi na wiele pytań, które może dostać od Maeve, jednak ta oczekuje od Aelin, że pokaże jej swoja od dawna skrytą cząstkę magii, więc dziewczyna jest zmuszana do niebezpiecznych i ciężkich ćwiczeń. Autorka zrobiła tutaj ciekawy zabieg i inny od poprzednich części. Nasza bohaterka jest w całkowicie innym miejscu niż poprzedni bohaterowie z którymi zdążyliśmy się zaprzyjaźnić, dzięki czemu Sarah J. Maas mogła podzielić rozdziały na Celaene, Doriana i Manon, która pojawia się nam po raz pierwszy, ale dużo namiesza. Pojawia się również Rowan, książę Fae, któremu powierzony zostanie trening Aelin. Jest to postać, której nie można nie lubić, przynajmniej ja tak sądzę, więc Chaol ma godnego przeciwnika. By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok. Jest to część, która kończy z jakimikolwiek tajemnicami, wszystkie karty zostają odkryte na wierzch i tak naprawdę dopiero w tym tomie przekonujemy się o jakiej magii tak naprawdę pisała autorka. Wiemy, że król Adarlanu pozbył się magii, ale nie wiedzieliśmy co za tym idzie. „Dziedzictwo ognia” nam wszystko tłumaczy. Z tego co czytałam z innych recenzji to wszyscy zachwalają w niej Celaene, natomiast dla mnie była to część w której ta bohaterka niezmiernie mnie irytowała i było tak przez większość książki, natomiast tak od połowy sytuacja się poprawiła i mogłam czytać nieco szybciej i bez zdenerwowania. Autorka przenosi nas w odległe krainy, gdzie poznajemy nowych bohaterów i nową magie. Myślę, że jest to ważny tom dla tej serii jednak nie najlepszy. Wszystkie wątki były naprawdę ciekawe jednak czegoś mi brakowało i mam nadzieje, że w kolejnym tomie wszystko będzie tak jak powinno być, gdyż uwielbiam tą serię, uwielbiam tych bohaterów i uwielbiam Sarah J. Maas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-03-2017 o godz 19:40 Paulina11 dodał recenzję:
Szklany tron był świetny, Korona w mroku tez była niezła mimo nudnawego początku. Jak jest z trzecim tomem tej serii? Już na wstępie powiem, że ludzie kochani, kocham tą serię :D I tak jak w recenzji poprzedniej części,uprzedzam, że mogą być spoilery. Jeśli wolisz ich uniknąć, ale chcesz poznać moją opinię co do tej książki, to zjedź na dół, na podsumowanie ;) Celaena Sardothien, a właściwie Aelin Galathynius w wyniku sugestii, którą Chaol wysunął królowi Adarlanu, przebywa teraz w Wendlyn. Królewska Obrończyni jest tam, aby wykonać zadanie dla swojego zwierzchnika. Z pozoru, a jak wiadomo, pozory mylą. Po kilku tygodniach przebywania na owym kontynencie, dziewczynę odnajduje wojownik Fae o srebrnych włosach i zabiera przed oblicze królowej Maeve. Królowa każe Rowanowi trenować Aelin, a gdy uzna, że jest ona gotowa, maja przybyć do Doranelle i dziewczyna otrzyma od niej odpowiedzi na swoje pytania dotyczące Kluczy Wyrda. Jak już widzicie po tym krótkim wstępie w fabułę, w Dziedzictwie pojawia się nowy bohater – Rowan. Matko, jak mnie ten typ wkurzał... No ścierpieć go nie umiałam. Za to jak się odnosił do Celaeny, za to jak ją traktował i wiele innych rzeczy. Dziewczyna jednak nie pozostawała mu dłużna, więc ich rozmowy były... no dość ciekawe. Ale tak było na początku, teraz przystojny wojownik jest jedną z moich ulubionych postaci ;P Jako że Rowan został trenerem Aelin, dziewczyna znowu uczy się walki. Jednak ta nauka, rożni się trochę od poprzednich. Celaena już umie rewelacyjnie posługiwać się mieczem i wszelką bronią, ale tym razem szkoli się... w magii. W drugiej części mało się działo, akcja rozkręciła się dopiero gdzieś w połowie. W trzecim tomie tak nie ma. O nie, tutaj nie ma miejsca na nudę. Co chwile coś się dzieje, jest bardzo dużo niespodziewanych zwrotów akcji. Wpływ na to miało też nietypowe poprowadzenie akcji, wielowątkowe. Jeśli dobrze liczę, przenosiliśmy się w cztery różne miejsca. Śledziliśmy wydarzenia z różnych części Erilei, oczami kilku bohaterów. Standardowo – Chaola, Doriana, Aelin, ale także, z perspektywy nowych postaci – wiedźm. W Dziedzictwie poznajemy też wiele informacji na temat przeszłości zaginionej królowej Terrasenu. Sarah bardzo ciekawie nam je przedstawiła. Nie rzuca nas w wir wydarzeń sprzed dziesięciu lat, ale stopniowo, w odkrywa przed nami to, co działo się z chwilą wyjęcia magii spod prawa, czy wspomnienia Aelin. Jak na razie, uważam że trzeci tom jest najlepszy spośród tych, które przeczytałam. Ale na pewno moje zdanie ulegnie zmianie, bo już zaczęłam czwarty i ten również, zapowiada się świetnie. Jednakże w Dziedzictwie zaczyna się już poważna akcja, nieraz niebezpieczna. I jak już wcześniej wspominałam – tu nie ma chwili na nudę. Kto zna Maas, ten się domyśla, że zakończenie nie należy do najwolniejszych. Sarah lubi kończyć książkę z przytupem. I tu nie ma wyjątku... Japiernicze, co tam się działo :O Jak zwykle – mieszanka wszystkich emocji. Trzecia część Szklanego tronu zdecydowanie zasługuje na dziesiątkę ;) zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-09-2016 o godz 17:23 Agata Misztal dodał recenzję:
„Dziedzictwo ognia” to trzecia część serii „Szklany Tron”, opowiadającej o Celaenie Sardothien – Zabójczyni Adarlanu. Jest to książka z gatunku high fantasty. Akcja dzieje się w całkowicie nowym, wymyślonym świecie. Seria jest świetna, pełna akcji, ciekawych bohaterów. Polecam te książki każdej osobie lubiącej fantastykę! A dlaczego? Tego dowiecie się w dalszej części recenzji.

W „Dziedzictwie ognia” poznajemy wiele nowych postaci. Nie mogę powiedzieć, że wszystkich lubię, ale każda z nich jest bardzo interesująca. Ciekawym doświadczeniem było poznawanie ich oraz ich wspomnień. W tej części dowiadujemy się nowych rzeczy o głównej bohaterce Celaenie, która jest jedną z najbardziej złożonych i intrygujących postaci o jakich czytałam. Takie postacie są według mnie najfajniejsze i najlepiej się o nich czyta. Kocham naszą zabójczyni całym sercem!

"By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok."

W tej części mamy trzy główne historie. Jedna dzieje się w Adarlanie, druga w Wendlyn, a bohaterką trzeciej jest czarownica Manon. Oczywiście to nie są trzy oddzielne historie. Po prostu trzy różne miejsca i trzy różne punkty widzenia, dzięki temu obserwujemy, co się dzieje w każdej z części tego świata. Sarah J. Maas idealnie je przeplatała. Przechodziła do kolejnej w doskonałym momencie i nie urywała nagle danej części fabuły, by przejść do kolejnej. Wszystko ze sobą idealnie współgra. A co najważniejsze każda z tych historii jest bardzo ciekawa i wciągająca.

"Kiepskie uczucie, gdy ktoś nie daje ci tego, czego pragniesz, prawda?"

Sarah J. Maas przez całą książkę stopniowo buduje napięcie. W "Dziedzictwie ognia" dzieje się tyle rzeczy, że ja momentami ledwo nadążałam. Martwiłam się o bohaterów, denerwowałam się przez całą powieść. Myślałam, że jak skończę czytać to, przestanę czuć te wszystkie rzeczy, ale gdzie tam! Ciągle odczuwam to napięcie i to w takim stopniu, że bałam się brać za kolejną część, bo obawiam się tego, co jeszcze autorka wymyśliła.

Sarah J. Maas to królowa! Stworzyła cudowny świat, cudownych bohaterów. Zniszczyła moje serce, rozbiła je na małe kawałeczki, później je poskładała, a następnie znowu je zniszczyła. Szczerze mówiąc to nie wiem czy ją za to kocham, czy nienawidzę… Nie ma ani jednej rzeczy, która, by mi się nie podobała w tej książce. Jeżeli lubicie fantastykę, w której świat jest całkiem inny od naszego, jeżeli lubicie silnych ciekawych bohaterów to musicie przeczytać tą serię. Wszystkie części „Szklanego tronu” są świetne, ale „Dziedzictwo Ognia” jest zdecydowanie jak na razie najlepsze. Dlatego jeżeli się zastanawiasz, czy warto kontynuować serię – TAK WARTO!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-05-2020 o godz 19:56 Nastka_diy_book dodał recenzję:
Po ostatnim zdaniu napisanym w "Koronie w mroku" nie mogłam tak po prostu odłożyć książki i nie sięgnąć od razu po "Dziedzictwo ognia". Celaena opuszcza królestwo Adarlanu, zostaje odesłana przez króla by wykonała kolejne zlecenie. Król jednak nie wie że wyprawa Celaeny do Wendlyn to tak na prawdę próba trzymania dziewczyny od dworu i od króla. Był to pomysł jej byłego ukochanego, Chaola. Nikt nie wiedział że czeka ją walka z czymś niewyobrażalnie mrocznym, nie z tego świata. Oraz czeka ją odkrywanie własnych słabości ale też swojej uśpionej mocy i siły. Wiedziona żalem i żałobą , nie tylko po utraconej przyjaciółce ani po  uczuciu do kapitana, postanawia znalesc drogę do zemsty oraz wymierzeniu sprawiedliwości. Zostaje również przed nią postawiona tajemnica, która musi rozgryść. "Była dziedziczką popiołu i ognia, i nie będzie się nikomu kłaniać" "By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok" "Razem jesteśmy silniejsi niż osobno." "Dziedzictwo ognia" to, póki co, najlepszy tom z cyklu "Szklany tron". Mimo tego że Celaena na początku książki denerwowała mnie swoim zachowaniem, tym że się poddała, nie miała ochoty walczyć, to pod koniec książki znów zyskała w moich oczach. Taka Celaenę kocham i podziwiam. Silna, niezwyciężona, widzącą przyszłość przed sobą. Oprócz stałych bohaterów, kapitana Chaola i Księcia Doriana, poznajemy kilku kolejnych. I to nie byle jakich bohaterów. Ich postacie są wspaniałe wykreowane. Maas pokazała nam twarz zdrajcy, który tak na prawdę  okazał się oddanym,  całym sercem, kuzynem Celaeny, Aedion. Mamy również przeuroczego i dobrodusznego Emrysa,gadatliwego Luca. Oczywiście najwięcej swych zachwytów  powinnam oddać Rowanowi. Rowan jest Celaeną praktycznie od początku do końca książki, widzimy zmianę jego zachowania względem do naszej bohaterki, oraz równiej jej zachowania i odczuć względem Rowana. Mimo że na początku wydawał się oschły, zasadniczy i brutalny, był od samego początku moja ulubioną postacią w tej książce. Wydaje się mi że relacja między Celaeną a Rowanen jest kompletna i idealnie napisana. Nie mogę nie wspomnieć o wiedźme Manon. Nie wiem czy to jest normalne ale ja ją uwielbiam. Nie mam pojęcia jak jej losy się potoczą, póki co jej postać jest kreowana na antagonistę ale mam nadzieję że wątek więzi Manon z jej wywerne Abraxsosem nie zostanie porzucony, a wręcz przeciwnie, będzie rozwinięty, a Manon dzięki temu się zmieni w kogoś lepszego. Zakończenie książki znów mnie wbiło w fotel. Gdy już myślałam że wszystko idzie w dobra stronę, wszystko się wywraca do góry nogami. Pokłony chylę przed Sarah J. Maas. Brawo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-09-2018 o godz 21:48 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
Trudno cokolwiek powiedzieć o tej książce bez wchodzenia w kwestię fabuły, a tę akurat trzeba jakoś pominąć, żeby przypadkiem nie zdradzić kilku słów za dużo... Jedyne, co mogę nadmienić o fabule to fakt, iż robi się coraz trudniej, zarówno dla czytelników, jak i bohaterów Maas. O co chodzi? Wszystko staje się bardzo skomplikowane za sprawą magii, która była obecna od samego początku cyklu, jednak Dziedzictwo ognia jest przełomowe pod tym względem. Jak sama nazwa wskazuje, jest to historia o tym, co jeszcze ma do zaoferowania Celaena. Czy owe dziedzictwo jest błogosławieństwem czy ogromnym ciężarem? I jak to wszystko przetrawić w najmniej odpowiednim ku temu momencie... Sprawy polityczne stają się niepewne, a bohaterowie muszą w jakiś magiczny sposób radzić sobie ze wszystkimi problemami, jakie na nich spadają. A jest ich mnóstwo! Jednak świat wykreowany przez Maas jest okrutny - od samego początku taki był. I tutaj nie ma sensu liczyć na happy end, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i nauczyć się odróżniać sojuszników od wrogów oraz dobro od zła. Ale nie wszystko w życiu jest czarne albo białe... Są jeszcze inne kolory. Dziedzictwo ognia to prawdziwa gratka dla miłośników serii Szklany tron, a jednocześnie spore wyzwanie. Dla mnie, osoby, która nie przepada za "cięższą" fantastyką, była to dość trudna przeprawa. Jednak w świetle wydarzeń mających miejsce w dwóch poprzednich tomach, nie mogłam przejść obojętnie obok kolejnej części przygód młodej zabójczyni oraz innych bohaterów, w tym cudownego Chaola, którego mimo wszystko uwielbiam! Trzecia część Szklanego tronu poszerza horyzonty. Czytelnik coraz lepiej poznaje tereny przedstawione na mapce z początku książki. Stopniowo docieramy do wszystkich miejsc, nawet tych najgłębiej położonych i odkrywamy ich sekrety, co jest naprawdę świetną zabawą i zaspokojeniem ciekawości. Przecież mapa jest całkiem spora, a w pierwszej części poznajemy tylko mały fragmencik tych terenów. Dziedzictwo ognia daje ostateczne odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące uczuć Celaeny względem jej adoratorów (choć nie jestem pewna, czy jest to odpowiednie słowo w tym przypadku). Będziecie zaskoczeni i usatysfakcjonowani tym, co Sarah J. Maas wyprawia ze swoją serią. :) Choć ten tom czytało mi się najtrudniej, nie mogłabym go nie polecić. Przede wszystkim jestem szalenie ciekawa, co też wydarzy się w kolejnej części. Szklany tron złapał mnie w pułapkę, z której nie ma wyjścia! Teraz już pod przymusem sięgam po kolejne książki, bo po prostu muszę zaspokoić swoją ciekawość. Serdecznie polecam. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-06-2017 o godz 11:21 Kamila Kaczmarska dodał recenzję:
Nie pamiętam, kiedy ostatnio (i czy w ogóle) spotkałam się z serią, w której każda następna część byłaby jeszcze lepsza od poprzedniej. Słyszałam wiele o tym, że książki Maas nie tracą poziomu nawet w kolejnych częściach, ale jednak gdzieś w środku niedowierzałam. Teraz, po trzecim tomie Szklanego tronu, czuję jednocześnie zachwyt i obawę przed dalszym kontynuowaniem tej historii. Dziedzictwo ognia podzieliło losy naszych bohaterów na osobne wątki. Celaena, wysłana do Wendlyn, uczy się oswajać ze swoimi zdolnościami pod czujnym okiem księcia Fae, Rowana. W tym samym czasie Chaol i Dorian zostają w szklanym zamku, w tym samym miejscu, a jednak odsunięci od siebie. Chaol próbuje rozgryźć generała Aeodiona i zagadkę rzekomych buntowników, a Dorian robi wszystko, by nikt nie dowiedział się o jego darze. W dodatku, poza tymi trzema postaciami, Maas wprowadziła nam czarownicę, która, wraz z innymi Klanami czarownic, dosiada wywerny i szykuje się do Gier Wojennych. Ona również ma swoją odrębną historię i wprowadza nas w kolejny wątek. I choć postacie te działają na własną rękę, to ich drogi i tak się łączą. W porównaniu do poprzedniej części, tutaj akcja zaczyna się niemal od razu. Po krótkim wstępie zostajemy wepchnięci w świat Fae, magii i buntowników. Byłam ciekawa, co Maas może nam zaoferować, by pociągnąć jakoś tę historię, jednocześnie nie tracąc poziomu i jestem miło zaskoczona. Autorka ponownie pokazała, że nie można w nią wątpić i ona doskonale wie, co robi. Mąci i miesza, ale robi to w taki sposób, byśmy nie mogli oderwać się od czytania. Nawet jeśli jakaś rzecz wydaje nam się przewidywalna i faktycznie uda nam się ją przewidzieć, to nie spodziewamy się tego, ile wątków za sobą pociągnie. W Dziedzictwie możemy więcej dowiedzieć się o postaciach i ich zachowaniach. Celaena w końcu przestała mnie denerwować, Doriana nawet zaczęłam lubić; Maas nareszcie sprawiła, by bohaterzy wydorośleli. Celaena z pewnością miała tutaj swego rodzaju przemianę i jedno jest pewne – w jej sercu nie ma już miejsca na strach. Poznajemy jej przeszłość i wraz z nią uczymy się o jej magii. Wyjaśniamy sobie parę rzeczy, ale co by to była za książka Maas, która nie pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi? Musiałam przekonać się na własnej skórze, by stwierdzić, że ta część w niczym nie odstaje od poprzednich. Pozostawia spory niedosyt, więc najlepiej od razu zaopatrzyć się w kolejne tomy. Recenzja pochodzi z bloga blue-spark-books.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-10-2017 o godz 19:05 KittyAilla dodał recenzję:
Aby skończyć tę powieść, zarwałam nockę. Styl, jakim jest napisana oraz uniwersum stworzone przez autorkę porwało mnie i nie chciało wypuścić, aż nie skończyłam. Cieszę się, że mam pod ręką kolejne tomy, ponieważ nie będę musiała czekać, aby poznać dalsze losy Celaeny, Chaola oraz Doriana! Celaena wyrusza do Wendlyn, co zapoczątkowuje wielkie zmiany w życiu wszystkich bohaterów. Nie chcę zdradzić zbyt wiele, więc wspomnę tylko, że czeka ją najtrudniejszy ze wszystkich trening oraz zmierzenie się z własnymi demonami. Na zamku w Adarlanie toczy się natomiast wojna sekretów, tajemnic oraz szpiegów. Napięcie narasta, aby w kulminacyjnym momencie zaskoczyć czytelnika zarówno postępowaniem Zabójczyni, jak i jej przyjaciół. Dodatkowo poznajemy nową historię opowiadaną z perspektywy Manon - opowieść o wiedźmach, klątwie oraz wywernach. Najbardziej wciągnęłam się jednak w poczynania mojego ulubieńca, Chaola <3 Dodatkowo książka potrafi niesamowicie wzruszyć, miałam kilka razy łzy w oczach, a momentami nie byłam w stanie zrozumieć, jak autorka mogła zafundować postaciom tak okrutny los. Chaol - z każdym tomem kocham go coraz bardziej, widzę zachodzące w nim zmiany i naprawdę żałuję tego, przez co musi przechodzić. Celaena momentami mnie irytowała, ale generalnie nadal ją lubię. Największą metamorfozę według mnie z tomu na tom przechodzi jednak Dorian, a nie główna bohaterka. To on dojrzewa, próbuje odnaleźć się w nowej, trudnej sytuacji, na którą nie był przygotowany oraz zaczyna rozumieć, jakim potworem stał się jego ojciec. Wiem, że pewnie te z was, które czytały, czekają tylko aż wypowiem się o nowych męskich bohaterach, ale ja zacznę od Manon. Młoda wiedźma zaskakiwała mnie pomieszaniem cech typowych dla wiedźm oraz emocjami, które do nich nie pasowały. Wzruszała mnie jej opieka nad Abraxosem. Przechodząc do Aediona, polubiłam go i trzymam kciuki za to, aby jego marzenie się spełniło. Ciekawa jest też relacja między nim a Chaolem. Rowana zostawiłam na koniec, ponieważ nie wiem, co myśleć o tej postaci. Na pewno go nie pokochałam. Uważam, że to bohater ważny dla fabuły, ale nie zapałałam do niego sympatią. Podsumowują, pokochałam serię całym sercem i nie mogę się doczekać lektury kolejnego tomu. Nie żałuję zarwanej nocki, choć dzisiaj pewnie szybko padnę, ale było warto! Polecam zdecydownaie fanom fantasy i dobrej akcji!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-05-2016 o godz 20:11 Raven Stark dodał recenzję:
http://ravenstarkbooks.blogspot.com/2016/05/dziedzictwo-ognia.html

[...]Najgrubsza do tej pory część serii, a i najbardziej wciągająca. Mimo, że Celaena jest z dala od dawnego życia, opowieść nie ogranicza się tylko do niej. Wciąż możemy zagłębiać się w losy pozostałych bohaterów. Powieść można podzielić na trzy przeplatające się ze sobą części. Pierwsza dotyczy Zabójczyni i tego, co dzieje się wokół niej. Kolejna to Adarlan, a tutaj głównie książę Dorian, kapitan Królewskiej Gwardii Chaol, oraz nowy bohater, generał Aedion Ashryver, kuzyn zaginionej księżniczki Terrasenu. Trzecia część - wiedźmy, trzy rasy szkolone do walki w imieniu króla Adarlanu; głównie Manon Czarnodzioba. Z początku z trudem znosiłam fakt, że nie wszystko poświęcone było głównej bohaterce, ale obchodząc tę samolubną myśl doszłam do wniosku, że większa ilość bohaterów tylko dobrze wpłynęła na serię. Czy muszę mówić, że czyta się to z zapartym tchem? Że świat może się palić i walić, a i tak nie da się oderwać od lektury?

Nie wiem, czy jest sens rozwodzić się nad czymkolwiek. Każdy, kto czytał wie, jak wspaniała jest seria Sarah J. Maas. A każdy, kto nie czytał (są tacy jeszcze? czy byłam ostatnia?), jest świadom podniebnego wychwalania Szklanego Tronu i tego, że to nie może być bezpodstawne. Uwielbiam Celaenę coraz bardziej, wydaje mi się, że w tym tomie dopiero poznajemy ją prawdziwą. Sama zresztą świadoma jest swojej przemiany, pogodzenia się z przeszłością. Co do Rowana, to brak słów. Książę fae to jeden z najlepszych aspektów Dziedzictwa Ognia, a nawet całej serii. Po pierwszym tomie byłam #TeamDorian, w drugim #TeamChaol, bo dotarło do mnie, że choć Celaena i Dorian są świetnymi postaciami, to do siebie niezbyt pasują, a Chaol jakimś sposobem jest bliższy Zabójczyni. Jednak coś mi nie pasowało z kapitanem i teraz już wiem dlaczego. BO TO OD ZAWSZE BYŁ ROWAN. Wyszczekana Celaena to jedno, ale mieć jej drugą wersję i to jeszcze ze szpiczastymi uszami i szarosrebrnymi włosami? Zabijcie mnie.

Wartka akcja, niebezpieczeństwa, humor, Celaena, Rowan, cała gama emocji, Rowan, cudownie wykreowany świat, no i Rowan. Że też ja się tak opierałam autorce. Teraz byle przeżyć do premiery kolejnego tomu, który już (dopieroo!!) w czerwcu, a potem pozostaje nadzieja, że wydawnictwo tym razem nie będzie się ociągać z częścią piątą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-12-2015 o godz 11:08 Oczytane dodał recenzję:
Król Adarlanu dowiaduje się o Aelin – prawowitej królowej Terrasenu. Nadal jednak stara się utrzymać władzę i szykuje się do walki. Tymczasem Celaena po przybyciu do Wendlyn, postanawia udać się do Doranell, alby uzyskać informacje na temat kluczy Wyrda od królowej Maeve. Okazuje się, że to nie takie proste, ponieważ do miasta mają dostęp tylko Fae. Jest jednak jeden sposób – dziewczyna musi wykazać się umiejętnościami. Tak jej trenerem zostaje Rowan. Szkolenie jest ciężkie, ale aby ocalić tych, których kocha, Celaena musi stawić czoła jej najgorszym koszmarom. A jeśli się uda, nikt jej nie pokona…

Coś co naprawdę mi się spodobało, to przemiana Celaeny. Naprawdę mocna przemiana osobowościowa. Już nie walczy tylko o siebie. Teraz pragnie odbudować Terrasen i wyzwolić wszystkich ludzi spod ręki władcy. Che zniszczyć króla raz na zawsze, osobiście.

Jedną z nowych postaci jest książę Rowan Biały Cierń. Jak każdy wojownik Fae zachwyca nas swoją sztywnością i bezwzględnością. Nie waha się uderzyć Celaenę. Ona odpłaca się mu sarkazmem i przekleństwami. Uwielbiam momenty gdy się przekomarzają :) Jednak po czasie stają się przyjaciółmi. (niektórzy wyczuwają tu paring)

Jak w poprzednich częściach bywało, mamy wgląd na płożenie innych bohaterów, tylko tym razem jest ich znacznie więcej. Standardowo wydarzenia z dworu królewskiego przedstawiają nam Chaol i Dorian. Nowością jest wątek Rowana i Aediona, czyli obrońcy, a za razem najlepszego przyjaciela Aelin. Kolejną nową postacią jest Sorcha, czyli najlepsza znachorka w królestwie, a jednocześnie cicha buntowniczka. Razem z wiedźmą Manon z klanu Czarnodziobych szkolimy wywernę, aby zasilić szeregi króla. Wracamy do Endovier, gdzie więźniowie decydują się na protest, który zapoczątkowała pewna dziewczyna…

Moją szczególną uwagę przykuło to czego nie dowiedzieliśmy się w poprzednich tomach, czyli historie z dzieciństwa Celaeny. Były krótkie, ale wyjaśniały bardzo dużo. Dziewczyna skryła je gdzieś w głębi siebie, ale aby szkolenie się powiodło, musiała do nich wrócić i się z nimi zmierzyć .

W ,,Dziedzictwie ognia” akcja rozwija się powoli, ale mi to nie przeszkadza. Z niecierpliwością czekam na ,,The queen of Shadows” i epickie zakończenie tej serii. Jak na razie to każdy tom jest lepszy od poprzedniego. Oby tak dalej ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-06-2019 o godz 23:25 Magdalena dodał recenzję:
Chaol wysłał ogarniętą mrokiem, po śmierci najlepszej przyjaciółki, Celaenę do Wendlyn. Kapitan zrobił to po to, aby była daleko od królewskiego dworu i przede wszystkim króla oraz dlatego, żeby na światło dziennie nie wyszedł najgłębiej skrywany sekret dziewczyny. Sekret o jej prawdziwym nazwisku i pochodzeniu. Sekret o tym, kim naprawdę była. Młodą Zabójczynię podczas jej najgorszych dni –w trakcie których zmieniła się w cień samej siebie – odnajduje przystojny wojownik Fae imieniem Rowan. Nic praktycznie nie mówi oprócz tego, że dziewczyna ma spotkać się z Maeve, królową Fae i swoją daleką krewną. Kiedy dochodzi do spotkania, zostaje zawarta umowa. Celeana ma opanować swą magię, wtedy będzie mogła wejść do miasta Fae i wypytać o Klucze Wydra. Tymczasem w Szklanym Zamku dzieje się wiele złego. Dorian próbuje poskromić swoją moc nie ujawniając jej przy tym swojemu ojcu. Chaol dołącza do grupy buntowników... a wśród nich jest bardzo ważna osobistość. Ważna zwłaszcza dla królowej Terrasenu. Książka BARDZO mi się podobała. Uważam, że to najlepsza część z całej serii. Nie czytałam jeszcze Królestwa Popiołów... ale już wiem, że Dziedzictwo Ognia to moja ulubiona część. Niby nic szczególnego się nie dzieje... ale uwaga! Polubiłam w końcu główną bohaterkę! Szok, tak wiem, mnie to również zdziwiło... ale Sarah J. Maas tak ją zmieniła, że normalnie szacun. Znaczy chodzi mi tu bardziej o to, że na karcie tej powieści widać zmiany zachodzące w Zabójczyni. Dobre, drobne zmiany które jakby ukształtowały ją na nowo. Pokazały też, że szczwana i lojalna z niej bestyjka, co jak dla mnie zasługuje na wielki plus i uścisk! Tak wiem... trochę przesadzam, ale piszę tę recenzję tydzień po przeczytaniu tej książki i wciąż się nią zachwycam... więc coś jest na rzeczy... nikt mi nie wmówi że nie! W sumie nie chodzi tu też o Celaenę, ale także na Doriana i Chaola, który w końcu przejrzał na oczy. Każda perspektywa coś wniosła i w ogóle mam wrażenie, że tak książka była przełomowa w całej serii. Dlatego bezwzględnie daje jej 5 na 5 z wielkim serduszkiem. Mam nadzieję, że jeśli zniechęciliście się po pierwszych dwóch tomach... to jednak zajrzycie dzięki mnie do tego i również się nim zachwycicie. Pozdrawiam serdecznie <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-06-2018 o godz 10:28 Margi1234 dodał recenzję:
Recenzentka: https://witchmargoczyta.blogspot.com Trzecia część, zaczyna nam wszystko ujawniać. To kim jest nasza bohaterka, a także jakie jest jej dziedzictwo i jaką posiada w sobie ukrytą moc. Nasza kochana Celaena, wyrusza w podróż w której musi poznać samą siebie, dowiedzieć się o swoim pochodzeniu i o tym czym jest Fae, a także znaleźć sposób na zniszczenie zła czającego się nad królestwem, które tylko czeka na moment by zaatakować. Poznajemy nowych bohaterów, a także nowe zło. Aedion jej kuzyn, który jest ostatnim bliskim jaki jej pozostał. Zawdzięcza Celaena życie, gdy w poprzedniej części postanawia go uratować, pomimo iż ten pragnął zniszczyć naszą bohaterkę. Jednakże dużo przyczyn jakie zdarzają się po drodze, przekonują Aedion'a, do kuzynki. Dziewczyna poznaje na swojej drodze również Fae - Rowen'a, który oczarowuje kobietę, nie tylko swoim wyglądem i inteligencją, ale przede wszystkim swoją lojalnością, i męstwu. Ten pomaga choć na początku dość brutalnie, nauczyć kobietę jak posługiwać się swoją mocą ognia i zamianę w Fae. "- Razem, Ogniste Serce - rzekł i odsunął rękaw tuniki. - Razem znajdziemy drogę. Spojrzał na nią znad jej odsłoniętego nadgarstka. - Zbudujemy dwór, który zmieni świat - obiecał." Celaena dowiaduję się prawdy. Musi odbudować swoje upadłe królestwo, a także na powrót odzyskać to co utraciła i zgnieść w zarodku zło, które coraz bardziej zagraża Aderland'owi. Musi zgładzić króla i wszystkim wykrzyczeć swoje prawdziwe imię! " - Powiedz to, Aelin. [...] - Czy przysięgasz, że będziesz służyć na moim dworze, Rowanie Biały Cierniu, od teraz aż po śmierć? [...] - Przysięgam. Będę ci służył aż do ostatniego tchnienia i w Zaświatach. Bez względu na to, co się wydarzy." To jedna z historii, która zaparła mi dech i sprawiła, że przeczytałam tą książkę w niecałe trzy dni, prawie nie śpiąc przez nią po nocach😜 Nie mogłam po prostu zrozumieć jednego. Dlaczego, ta historia tak szybko się skończyła i sprawiła, że poczułam taki niedosyt?! No dlaczego?! Nic mi nie pozostało jak czekać rok, na kolejną część. To chyba wystarczający dowód, że nie da się przejść obojętnie obok tej pozycji, żadnemu fanowi Fantastyki. Oj nie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-04-2018 o godz 16:05 Patryk Walas dodał recenzję:
Widziała tylko tyle, że ten, kto wypełza z czeluści żalu i rozpaczy, nie jest już tą samą osobą, która do niej wpadła." O fabule i o tym, co się wyprawia w trzecim tomie! Między drugim a trzecim tomem nie ma dużego przeskoku, więc przygoda zaczyna się po tym, jak Calean dotarła do Wendlyn i tam lekko podupadła moralnie, ale wszystko się zmienia, gdy znajduję ją wojownik Fae, który został wysłany przez Maev (królową). Calean ma mnóstwo pytań, co do kluczy Wyrda, ale nim pozna odpowiedzi, musi przejść trening pod okiem Rowana, który stwierdzi, czy jest godna wejść do miasta Maev i uzyskać odpowiedzi. W porównaniu do innych tomów. W recenzjach poprzednich tomów mówiłem, że seria ma potencjał, ale nurtowało mnie jedno pytanie! Kiedy on zostanie wykorzystany? Już wam mówię, bo został wykorzystany w trzecim tomie, ale i tak nie do końca, bo ta historia na razie rozłożyła skrzydła i powoli sobie szybuje w górę, by w końcu zacząć ostro pikować w dół! Tak, było więcej akcji i działo się dużo więcej, a tempo prowadzenia historii było bardziej płynne w porównaniu do dwóch poprzednich książek, bo w tamtych wyglądało to mniej-więcej tak: nic, nuda, coś sie zaczyna dziać, nuda i nagle wielkie bang na koniec. W tym tomie się nie nudziłem ani chwili, co jest na plus. Fajny wątek, ale co dalej? Doszedł nowy wątek z wiedźmami i wywernami, który mnie ciekawił ze względu na same bestie, które są intrygujące i wiedźmy, które moim zdaniem mają dziwny i osobliwy sposób bycia. Dosyć sporo czasu w książce jest poświęcone na ten wątek, ale przy zakończeniu tego tomu w sumie nie wniósł nic i teraz, czy będzie on kontynuowany w następnym tomie i tam coś wniesie, czy po prostu była to ciekawa, ale zbędna cześć książki? Przekonam się w po czwartym tomie, ale mam nadzieje, że będzie kontynuowany, bo jest intrygujący. Podsumowanie! Przy trzecim tomie bawiłem sie najlepiej, ponieważ w końcu coś się działo, a w sumie w poprzednich tomach brakowało mi tylko tego rozmachu i końcówka mnie zniszczyła, ale Maas ma to w naturze, że na końcu zawsze jest miazga. Dla mnie 5/5 i mam nadzieję, że następny tom będzie równie dobry albo i lepszy. zokladki blogspot co uk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.