Sześć Cztery (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Największy koszmar, jaki mogą przeżyć rodzice. Sprawa, której żaden detektyw nie potrafił rozwiązać. Nieprzewidywalny zwrot akcji.

Japońskie "Millennium" – 1 000 000 egzemplarzy sprzedanych w ciągu 6 dni.

Styczeń 1989 roku. Przez pięć dni rodzice siedmioletniej uczennicy wsłuchują się w żądania porywacza ich dziecka. Już nigdy nie zobaczą jej żywej, a sprawca nie zostanie ujęty. Sprawa o kryptonimie „Sześć Cztery” wyląduje w katalogu zbrodni niewyjaśnionych.

Grudzień 2002 roku. Od trzech miesięcy policjant Yoshinobu Mikami bezskutecznie poszukuje zaginionej córki. Wizyta komisarza generalnego policji, który przyjeżdża w związku z porwaniem sprzed trzynastu lat oraz kolejne uprowadzenie nastolatki ze szkoły średniej sprawiają, że Mikami zagląda do dawnych akt. Co przeoczył w czasie, gdy prowadził tamto dochodzenie? Jak wytłumaczyć podejrzane ślady, na które teraz się natyka? Gdyby przeczuł, czego się dowie, nigdy nie wracałby do tamtej sprawy.

Pochłaniający bez reszty thriller Hideo Yokoyamy, w którym zanurzamy się w meandry zbrodni i zawikłanego śledztwa, odsłania także ciemne strony japońskiej biurokracji oraz japońskiego społeczeństwa.

Megabestseller w Japonii, obsypany literackimi nagrodami, przeniesiony na mały i duży ekran, wywołał również wielkie poruszenie w USA i Wielkiej Brytanii, zbierając doskonałe recenzje w najbardziej opiniotwórczych mediach i podbijając listy bestsellerów. Prawa wydawnicze sprzedano do 13 krajów.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Sześć Cztery
Autor: Yokoyama Hideo
Tłumaczenie: Małecki Łukasz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Język wydania: polski
Język oryginału: japoński
Liczba stron: 656
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-05-23
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 148 x 208 x 53
Indeks: 25774429
 
średnia 3,8
5
12
4
12
3
14
2
1
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
30 recenzji
2/5
22-06-2018 o godz 11:26 przez: Merry
"Sześć cztery" jest powieścią dość powszechnie zachwalaną. Jej opis zapowiada niesłychanie wciągającą i intrygującą fabułę. Ja, niestety, znalazłam tu bardzo rozwleczoną, powolną akcję, która zamiast całkowicie mnie pochłonąć, zwyczajnie zniechęciła. Ogrom bohaterów o dość skomplikowanych i jednocześnie podobnych do siebie nazwiskach też nie ułatwiał mi sprawy. Ogólnym plusem jest wyjaśnienie na odwrocie okładki, kto kim jest, powiązania i tym podobne, jednak odrywanie się od powieści, żeby sprawdzić, o kogo chodzi w danym fragmencie, chyba nie jest dobrym rozwiązaniem. Wyjątkowo dłużyło mi się czytanie tej powieści. Uwielbiam książki, które nie pozwalają mi się od siebie oderwać. W których każda kolejna strona potęguje napięcie. Tutaj tego nie doświadczyłam, czego bardzo żałuję. Większość fabuły opiera się na przepychankach między policją, a dziennikarzami. Spiski, intrygi, tajemnice, podejrzane układy, stołeczne, japońskie służby. Bardzo lubię tego typu elementy w literaturze, ale tym razem zostały one tak skonstruowane, że naprawdę nie byłam w stanie zachwycić się tą powieścią. Momentami wręcz nie mogłam się skupić i przyłapywałam się na tym, że odpływałam myślami z dala od fabuły... Całość na: http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/2018/06/szesc-cztery-hideo-yokoyama.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
31-05-2018 o godz 14:02 przez: Spursmaniak
Hideo Yokoyama - "Sześć cztery" Wydawnictwo Literackie O czym: Styczeń 1989 roku. Przez pięć dni rodzice siedmioletniej uczennicy wsłuchują się w żądania porywacza ich dziecka. Już nigdy nie zobaczą jej żywej, a sprawca nie zostanie ujęty. Sprawa o kryptonimie „Sześć Cztery” wyląduje w katalogu zbrodni niewyjaśnionych. Grudzień 2002 roku. Od trzech miesięcy policjant Yoshinobu Mikami bezskutecznie poszukuje zaginionej córki. Wizyta komisarza generalnego policji, który przyjeżdża w związku z porwaniem sprzed trzynastu lat rozpoczyna się tajemnicza gra w japońskiej policji, a nie wszyscy chcą dopuścić do ujawnienia tajemniczej notatki Kody sprzed 13 lat. Co skrywa ta notatka i czy w ogóle istnieje. Dodatkowo zostaje porwana kolejna dziewczyna, a porywacz prowadzi policję po śladach uprowadzenia ze sprawy "Sześć cztery". Wrażenia: Jeśli znacie japońską grę mahjong, lub inną japońską grę to ta książka będzie dla Was. Jest to długa i dość wymagająca lektura, osadzona w Japonii. Samą konstrukcję książki porównałbym to spadających płatków śniegu, które opadając jeden na drugiego po pewnym czasie utworzą piękną śnieżnobiałą całość. Książka ta to nie jest klasyczny kryminał i nie znajdziemy tutaj za dużo klasycznego prowadzenia śledztwa przez policję. Natomiast autor zabrał nas w sam środek japońskiej policji, gdzie na porządku dziennym mamy konflikty, politykę, korupcję, rywalizację w samej policji pomiędzy poszczególnymi departamentami, oraz konflikt z mediami. Główny bohater, dyrektor biura prasowego Yoshinobu Mikami to fantastycznie stworzona postać. Mimo braku córki, która uciekła z domu próbuje tłumić w sobie emocje, do tego konflikt z prasą i brak zaufania u przełożonych wcale mu nie pomaga. Oprócz Mikamiego występuje tutaj wiele innych postaci, mniej lub bardziej ważniejszych dla książki. Jedna co zwraca uwagę to że o każdym z nich możemy coś charakterystycznego powiedzieć. Nie ma tutaj postaci potraktowanej po macoszemu, a wszystko jest dopieszczone na ostatni guzik. Wraz z głównym bohaterem poznajemy tajniki pracy w policji od tej dobrej jak i złej strony. Nie trudno zauważyć że karierowiczów można wszędzie znaleźć - nawet w policji. Czytając książkę nasunęło mi się skojarzenie do serialu House of cards. Gdzie bycie poczciwym nie zawsze jest modne, a ważniejsze od innych jest trzymanie własnego tyłka od problemów. Historia w książce wciągnęła mnie w swój świat, tak różny kulturowo od mojego, a jednak tak podobny w wielu aspektach. Tutaj każdy ma swoją rolę do odegrania, każdy szczegół pasuje do większej całości i nawet mnogość postaci nie przeszkadza w samym jej odbiorze. Mimo że na początku miałem problem z wieloma bohaterami, których imiona są bardzo do siebie podobne i trudno było się odnaleźć kto jest kim, to na początku książki mamy schemat stanowisk poszczególnych komórek policji oraz nazwisk osób. Było to bardzo pomocne za co można dać plusik. Mamy też tutaj charakterystyczne dla Japonii surowe i bezwzględne posłuszeństwo wobec przełożonych a oficjalne przeprosiny lub złożenie obietnicy to coś więcej niż puste słowa czy gesty. Hideo Yokoyama pokazuje jak powinno się pisać książki kryminalne, gdzie nie koniecznie na pierwszym miejscu jest zbrodnia, morderca czy samo śledztwo. Do dziś myślałem że to podstawa, ale autor pokazał mi inną stronę takich historii. Z każdą czytaną stroną mimo braku krwi ociekających z przeczytanych stron, czy szaleńczego pościgu za zbrodniarzem całość przeczytałem bardzo szybko. Samo czytanie tej książki była dla mnie samą przyjemnością i gdyby pewnie miała ona ponad 1000 stron też by mnie nie znużyła. W świetny sposób ukazał pracę policji od środka, gdzie pomiędzy poszczególnymi oddziałami trwa zażarta walka o wpływy i władzę nawet za cenę tuszowania błędów innych. Tak, ta książka jest też krytyką działania korporacji, które mielą ludzką cząstkę i wypluwają ją w chwili, gdy ta nie jest już jej potrzebna. Każdy bowiem, kto wejdzie w jej struktury winien uświadomić sobie, że korporacja pozbywa się ludzi nieprzydatnych. Gdzie nawet policja zatraca się i zapomina po co właściwie jest i komu ma służyć. Sześć Cztery to bardzo dobrze napisana powieść kryminalna, którą albo się przyjmie, albo odrzuci. A powodem dla obu tych skrajności jest jej szczegółowe i stopniowe dochodzenie do prawdy. Jeżeli zatem nie boicie się doświadczyć innego klimatu kryminału, ta powieść jest dla Was! Dla mnie książka ta to mocny kandydat do książek które będę brał na koniec roku do podsumowania najlepszych książek które przeczytałem tego roku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-05-2018 o godz 20:11 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"Ludzie, którzy docierają na sam szczyt - ci o największych zdolnościach przetrwania - zawsze pilnują swoich sekretów. A jeśli pozwolą im wyjść na jaw, natychmiast przegrywają." Świeże, nietuzinkowe, ciekawe doświadczenie czytelnicze. Pysznie smakująca powieść, natychmiast wchodzimy w fantastycznie wykreowany klimat, stopniowo odnajdujemy się w gąszczu postaci i mnogości intryg, chętnie dajemy poprowadzić po frapujących kryminalnych brzmieniach, które chociaż prowadzone w spokojnych rytmach, to mają pożądany specyficzny urok. Złożone, pogmatwane, niełatwe do rozwikłania relacje między służbami public relations a środowiskiem dziennikarskim, między wydziałem administracji policji a wydziałem dochodzeń kryminalnych, dostarczały satysfakcjonującego wyzwania w poznawaniu i rozszyfrowywaniu. Szalenie odpowiadało mi zapętlenie skomplikowanych zależności, podgrzewanych animozji, przerośniętych ambicji, spiskowych idei. Inteligentnie, błyskotliwie, wnikliwie, z wyczuciem, a przede wszystkim realnie. Wszystko przesiąknięte tajemnicami, sekretami i tajnymi informacjami. A przecież kluczem w sprawnym komunikowaniu jest odpowiedni dostęp do wiedzy, to gwarancja prawidłowego funkcjonowania i szczerości intencji. Odcinając wgląd w istotne fakty zamyka się efektywny dialog, doprowadza do powstawania i mnożenia plotek, multiplikowania szumu informacyjnego, wywoływania atmosfery podejrzeń i podgrzewania konfliktów. A co jeśli komuś wyjątkowo zależy na zamydleniu rzeczywistości, skłóceniu grup społecznych, niedopuszczeniu do pewnych wydarzeń czy zatuszowaniu niewygodnych danych? Chwytając książkę wkraczamy w mroczne i brudne partykularne interesy, śledzimy roszady stanowisk pracy, patrzymy na metody pracy poszczególnych środowisk. Wielokrotnie dziwiłam się, że tak właśnie rozkładają się siły, że w ten sposób można się odnosić, że przyjęty jest taki sposób uległości i podporządkowania, ale akurat te aspekty wydały mi się szczególnie zajmujące, zwłaszcza w kontekście moich zainteresowań zawodowych i japońskiej perspektywy. Frapująco przyglądałam się technikom działalności biura prasowego, zasadom współpracy z reprezentantami środków masowego przekazu, zasadności embarga, sposobom tworzenia komunikatów. Doskonale uwidaczniała się kultura japońska, sposób okazywania szacunku i nauka pokory. Powieść napisana z rozmachem, wokół ciekawego wątku kryminalnego zapleciono też dramatyczne podłoże życia osobistego głównego bohatera. Mieszanka emocji, która doskonale się sprawdziła, wciągnęła czytelnika w surowe i bezwzględne posłuszeństwo wobec przełożonych, jednocześnie zaangażowała w jednostkową perspektywę. Narracja przekonująca, płynna, sugestywna, stawiająca na duży stopień szczegółowości, oczami wyobraźni znajdujemy się w odpowiednim miejscu, czasie, gronie osób. Pomimo sporej objętości książkę czyta się sprawnie i wygodnie, owszem wymaga skupienia, zwłaszcza przy przyswojeniu licznych tożsamości postaci, ale w tym pomaga zamieszczony na początku schemat nazwisk, stanowisk i układów. Nierozwiązania zagadka porwania i zabójstwa siedmiolatki sprzed czternastu lat zmierza ku przedawnieniu, policja okazała się bezsilna w jej rozwiązaniu, pomimo przeznaczonych na to ogromnych funduszy, licznego personelu i elastycznych jednostek czasu. Sprawa o kryptonimie Sześć Cztery okazała się potężną skazą na wizerunku organów ścigania, wielką porażką dochodzeniówki. Teraz znów głośno domaga się uwagi, staje się podstawą wizytacji komisarza generalnego policji, stojącego na szczycie tokijskiej piramidy. Trwają przygotowania do prestiżowego spotkania, jednak nagle zaczynają przybierać niepokojący i nieoczekiwany obrót. W środku wydarzeń znaczącą rolę pełni Yoshinobu Mikami, wcześniej komisarz zarządzający zespołem terenowym wydziału kryminalnego, teraz zaś szef biura prasowego. Atrakcyjnie przedstawiono dychotomiczny rzut na jego karierę, rozgrywaną partię minimalizowania strat, pojedynek w sferze etycznych wartości, przyspieszony sprawdzian osobowości. Co łączy porwanie dziecka, zaplanowane z dbałością o najmniejsze szczegóły i brutalną bezwzględnością, z obecnie toczącą się grą manipulacji i bezpardonowej walki w otoczeniu wewnętrznym policji? Jaki jest udział w tych przepychankach reprezentantów mediów? Kto wygra, a kto straci? bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-06-2018 o godz 15:58 przez: Beata Igielska
"Sześć cztery" to oryginalny i trzymający w napięciu kryminał, który działa na czytelnika jak magnes – trudno się od niego oderwać, więc radzę zarezerwować sobie na lekturę sporo wolnego czasu. Liczącą niemal siedemset pięćdziesiąt stron powieść pochłania się jednak jednym tchem, znajdując w niej również uniwersalne refleksje. Nie przypominam sobie, bym wcześniej czytała japońską powieść kryminalną. Ten fakt w dużej mierze zadecydował o tym, że sięgnęłam po książkę Hideo Yokohamy. Nie ukrywam, że zachęciło mnie też porównania do szwedzkiego "Millennium", trylogii, która – moim zdaniem – zwróciła uwagę nie tylko na skandynawskie kryminały, ale i obnażyła prawdę o tematach uważanych za niewygodne, z przemocą wobec kobiet na czele. "Sześć cztery" to proza jedyna w swoim rodzaju, gdyż osadzona w realiach bardzo odmiennych od naszej kultury i naszego prawodawstwa. Czytelnika na pewno zaskoczą gierki, a nawet wojny prowadzone między przedstawicielami policji i mediami, których przedstawiciele ostro domagają się np. ujawniania nazwisk i adresów ofiar przestępstwa i podejrzanych czy oskarżonych – rzecz u nas nie do pomyślenia, chociażby ze względu na ustawę o ochronie danych osobowych. Intryga kryminalna nie odbiega jednak od europejskich standardów. Główny bohater, policjant Yoshinobu Mikami, po latach sięga do zapomnianych akt porwania i zabicia siedmioletniej dziewczynki. Przed trzynastu laty sprawie nadano tytułowy kryptonim "Sześć Cztery", ale pogrzebano ją wśród wielu innych niewyjaśnionych śledztw. Teraz okazuje się, że na jaw wychodzą różne zaniedbania, a nawet matactwa, w które uwikłani są koledzy Yoshinobu. On sam niewiele może zdziałać, gdyż obecnie zepchnięty został do roli rzecznika prasowego, jednak nie może pozostać obojętny wobec sprawy, która spędza mu sen z powiek. Na kwestię zaginięcia dziecka Mikami jest szczególnie wyczulony, gdyż jego nastoletnia córka kilka miesięcy temu uciekła z domu i nie wiadomo, co się z nią dzieje. Czy dziwne, głuche telefony, które od czasu do czasu odbiera jego żona są sygnałami od córki, czy raczej głupimi dowcipami jakiegoś narwańca, czy może dziełem przypadku? Znalezienie odpowiedzi na te pytania okazuje się równie trudne, co wyjaśnienie sprawy sprzed lat i nagłego bieżącego uprowadzenia dziecka, które bardzo przypomina sprawę o kryptonimie "Sześć Cztery". Naśladowca czy były kidnaper? A może kolejna zbieżność? Pytania i wątpliwości się mnożą, Mikami popada w konfkikt z przełożonymi, kolegami, dziennikarzami, a nawet z żoną. Jak w takich warunkach dać sobie radę z zawodowymi obowiązkami i własnymi problemami? Rzeczywistość zdaje się przerastać głównego bohatera, jednak jego desearacka walka przynosi efekty. Może niekoniecznie dokładnie takie, jakich by się spodziewał, ale zaskakujące i to bardzo. Przyznam, że bardzo polubiłam policjanta Yoshinobu. Nie jest to żaden przystojniak ani supermen, wręcz przeciwnie – nie grzeszy urodą, wydaje się człowiekiem zagubionym, rozżalonym i skrzywdzonym przez przełożonych; trudno mu też znaleźć wspólny język z żoną i nieraz ma ochotę rzucić wszystko w diabły. Jednak w decydujących chwilach potrafi wykazać się cywilną odwagą, honorem i determinacją, nawet jeśli miałby zapłacić za to zawodowymi konsekwencjami. Dzięki szczegółowym opisom działań Mikamiego mamy okazję poznać styl i warunki pracy japońskich policjantów. Jak już wspomniałam, niektóre reguły rządzące tym światem różnią się od europejskich standardów, jednak niezmienne pozostaje dążenie do wyjaśnienia zagadek i ujawnienia prawdy, nawet jeśli miałaby ona okazać się niewygodna czy wstrząsająca. "Sześć Cztery" to nie tylko powieść kryminalna. To również wciągająca proza psychologiczna i obyczajowa, od której naprawdę trudno się oderwać. Jeśli ktoś lubi zręczne połączenie kryminalnych zagadek i intryg z opisami prywatnego życia śledczych, to książka Hideo Yokohamy powinna spełnić jego oczekiwania. Ja polecam ją z czystym sumieniem! BEATA IGIELSKA
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-06-2018 o godz 21:49 przez: Meggie
Niewyjaśnione zbrodnie, śledztwa ciągnące się latami i tkwiące w martwym punkcie ciążą na sercach wielu osób. Rodzinie, ponieważ utracili bliską osobę, a sprawca nie został osądzony, ale także funkcjonariuszom prowadzącym dochodzenie. Każdy szczegół może mieć znaczenie, każda pomyłka. Sprawa nazwana Sześć Cztery do takich właśnie należy. W styczniu 1989 roku została porwana siedmioletnia dziewczynka i nie wróciła już do rodziny. Porywacz natomiast mimo upływu niemal czternastu lat wciąż pozostaje na wolności. Gdy w 2002 roku znika córka policjanta Yoshinobu Mikami, rozpoczyna on poszukiwania. Próba rozszyfrowania jej miejsca pobytu oraz niepokojące wydarzenia przywołują skrawki przeszłości i sprawę sprzed lat, przy której pracował. Czy uda się rozwiązać sprawę Sześć Cztery? Czy Mikami odnajdzie córkę? Hideo Yokoyama – japoński pisarz. Był reporterem kryminalnym. Pisze powieści kryminalne, jest też autorem opowiadań. Dwa razy wyróżniony w „Kono Mystery ga Sugai!”. Na postawie jego książki „Sześć Cztery” powstał film. Sięgając po ten tytuł nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać, ponieważ niewiele czytam książek japońskich pisarzy. Zachęciły mnie do tej powieści: opis fabuły, ciekawy tytuł i przyciągająca wzrok okładka. Jakie wrażenia pozostały? Zacznę od tego, że powieść okazała się dla mnie dużym zaskoczeniem. Po przeczytaniu opisu miałam pewien obraz tego, co w niej znajdę, ale treść przyniosła coś innego, niż wcześniej myślałam. Czy to zarzut? Niekoniecznie, raczej stwierdzenie, że nie jest to standardowa powieść kryminalna, do jakich zdążyłam się przyzwyczaić. Jej treść jest bardziej skomplikowana, mniej dynamiczna i oparta na nieco innych fundamentach. Dzieje się sporo, ale nie w sferze, której oczekiwałam. To nieszablonowa lektura, która zapada w pamięci, ale rozwija się powoli, w równomiernym tempie. Warstwa psychologiczna jest bardzo dobrze nakreślona, dzięki czemu chłonie się emocje bohaterów, poznaje ich nastawienie, sposób raczenia sobie z problemami osobistymi i zawodowymi. Każda z postaci wnosi coś do opowieści, nadaje jej barw poprzez własne wzloty i upadki, problemy i radości. To ich działania splatają fabułę w całość. Tworzy się z tego wielopłaszczyznowy, bardzo złożony obraz, który z początku mniej, ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej rozbudza ciekawość. Niemal do ostatnich stron nie wiadomo, jak to się wszystko zakończy i czy uda się zakończyć dochodzenie, w które tak wiele osób zostało uwikłanych. Im bardziej Mikami zagłębia się w sprawę, tym więcej jest osób podejrzanych, wątków pobocznych. Wychodzą na jaw wydarzenia, o których niektórzy woleliby zapomnieć. Wachlarz bohaterów jest bogaty i pełny rozpoznawalnych osobowości. Są tacy, którzy pozostają z czytelnikiem na dłużej, jak i tacy, którzy pojawiają się tylko na chwilę. Tak, jak jednak napisałam wcześniej, mają swoje umiejscowienie w historii. Główny bohater Mikami Yoshinobu jest wyrazisty i przyciąga uwagę. Jego determinacja wzbudza podziw, chociaż czuć też zagubienie. Widać, jakie zmiany w nim zachodzą i jak duży na to wpływ mają podejmowane decyzje, dobre i błędne wybory, zachowanie przełożonych i współpracowników. Każda z postaci w jego zespole także wzbudza emocje: spokojna i pomocna Mikumo, doświadczony Suwa, dokładny Kuramae. To tylko garstka bohaterów na tle całości. „Sześć Cztery” to książka, która nie opiera się na szablonach. To połączenie różnych gatunków literackich: thrillera psychologicznego, kryminału, sensacji. Zaciekawia, ale rozwija się też powoli przez ponad siedemset stron. Jest pełna ślepych zaułków i wyróżniających się postaci, ale nie znajdziecie w niej wartkiej akcji. W sumie takie podejście dodaje jej realizmu, chociaż pewnie nie każdy się w niej odnajdzie. Z pewnością jest to zapadająca w pamięci literacka podróż do Japonii. http://wyczytane-ksiazki.blogspot.com/2018/06/szesc-cztery-hideo-yokoyama.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-09-2018 o godz 16:32 przez: Magdalena Pudło
Od dziewięciu miesięcy prowadzę blog czytelniczy. W tym czasie w moje ręce trafiały przeróżne książki. Jedne ciekawsze, inne mniej. Jedne genialne, drugie absolutnie przeciętne. Sami zresztą wiecie jak to w życiu czytelnika bywa. Jednak przez te dziewięć miesięcy ani raz nie przeżywałam takiej udręki, jak podczas czytania książki "Sześć cztery". Czas spędzony na jej lekturze to były dla mnie prawdziwe katusze. Podchodziłam do niej pięć razy, w różnych odstępach czasowych. Za każdym razem z nadzieją, że coś się zmieni, coś rozkręci. Za każdym razem biłam głową w mur i modliłam się, aby jak najszybciej dotrzeć do końca. Przed Wami zatem recenzja krótka, zwięzła i niezbyt pochlebna. A nie lubię takich pisać! Mikami Yoshinobu jest szefem Biura Prasowego Prefekturalnej Komendy Głównej, zaś prywatnie jest ojcem nastoletniej Ayumi, która przed trzema miesiącami uciekła z domu i nie daje znaku życia. Bezskuteczne poszukiwania córki zbiegają się w czasie z wizytą komisarza generalnego policji, który przyjeżdża w związku ze sprawą sprzed czternastu lat. Dotyczyła ona porwania siedemnastoletniej uczennicy. Przez pięć dni jej rodzice wysłuchiwali żądań porywacza ich dziecka i spełniali każdą jego zachciankę. Ostatecznie ich córka nie została odnaleziona żywa, a porywacz nie został ujęty. Tak oto sprawa o kryptonimie Sześć Cztery ląduje w katalogu zbrodni niewyjaśnionych, zaś odświeżenie jej po wielu latach rzuci całkiem nowe światło na wydarzenia z przeszłości. Gdyby Mikami wiedział, co uda mu się odkryć, z pewnością nie wracałby do sprawy Sześć Cztery. "Sześć cztery" to powieść kryminalna. Zbiera doskonałe recenzje na całym świecie i podbija listy bestsellerów. Nie wątpię w to, że książka jest w stanie spodobać się całym rzeszom czytelników. Jednak kompletnie nie wpasowała się w mój gust czytelniczy. Jest zbyt długa (749 stron - uwierzcie, że nie mam nic przeciwko długim książkom, przykładowo "Dżentelmen w Moskwie" to jedna z moich ukochanych powieści), monotonna i nużąca. Opisana w niej sprawa jest bardzo ciekawa i gdyby skrócić treść powieść mogłaby okazać się rewelacyjną lekturą. Niestety, przez ciągnące się w nieskończoność opisy konfliktów wewnętrznych w Komendzie, cały sens dochodzenia schodzi na dalszy plan. Ilość postaci przewijających się przez karty powieści jest nie do opanowania. Wydawcy chyba domyślili się, że czytelnik może mieć z tym problem, w związku z czym stworzyli specjalną mapę myślową ułatwiającą ogarnięcie kto z kim i dlaczego. Sprawy nie ułatwiają skomplikowane japońskie imiona, często różniące się zaledwie jedną literą. Ogólnie lektury nie ułatwia fakt, że akcja powieści osadzona jest w Japonii. To dla nas dość abstrakcyjny kraj, o kulturze którego nie wiemy aż tak wiele jak na przykład na temat krajów anglojęzycznych, o których informacje przyswajamy chociażby podczas nauki języka. Pięć razy zabierałam się za czytanie "Sześć cztery". Za każdym razem udawało mi się pokonać około 150 stron, przy czym zajmowało mi to całe mnóstwo czasu. Później odkładałam książkę na półkę z myślą, że chyba już do niej nie wrócę. Nie dawała mi jednak spokoju nierozwikłana sprawa sprzed czternastu lat. To jedyny wątek tej powieści, który sprawił, że dobrnęłam do końca. I w zasadzie jedyny wątek, który można by nazwać kryminalnym. Cała reszta to w mojej opinii przepychanki w kręgach władzy. Ciężko pisze się recenzje, na której końcu nie można umieścić zdania: "Polecam lekturę tej książki". Nie chcę też nikogo zniechęcać, w końcu istnieją miliony osób, którym książka się spodobała. Sam Wojciech Chmielarz napisał do niej blurba, zatem coś w tym musi być! Możliwe, że jestem jedyną osobą na świecie, której książka się nie spodobała. Zostawiam Wam zatem otwartą ścieżkę do rozważań, czy zdecydujecie się na lekturę tej powieści, czy też nie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-07-2018 o godz 22:53 przez: Carmen
Lubicie książki, które liczą sobie ponad 700 stron? Grubaski, które przerażają, ale gdy są dobre, wciągają bez reszty? Niedawno do moich rączek trafiła cegiełka, którą pragnęłam przeczytać od dłuższego czasu. "Sześć cztery" Hideo Yokoyamy, bo o niej mowa, to kryminał japoński, o którym słyszałam wiele dobrych słów. Nie potrafiłam sobie odmówić! Tajemniczy tytuł to tak naprawdę nazwa niewyjaśnionej sprawy sprzed 14-tu lat, która jest motywem przewodnim. Jednak sprawa "Sześć cztery" to nie jedyny wątek, który poznaje czytelnik. Wybija się również dramat policjanta, który boryka się ze zniknięciem nastoletniej córki. Mikami jest rozdarty pomiędzy sprawą "Sześć cztery", przyjazdem komisarza generalnego, a zniknięciem córki. Czy to się może udać? Czy Mikami podoła? Tak naprawdę nigdy nie zetknęłam się z twórczością japońską. Miałam pewne obawy, ale postanowiłam spróbować. Byłam w szoku, jak dobrą książkę mam w swych dłoniach! Nic dziwnego, że sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy. Hideo Yokoyama zbudował historię niezwykle dobrze. I choć w wielu fragmentach nie dzieje się wiele – brak im dynamizmu – to czyta się płynnie i z ciekawością. Przekonałam się do wielu bohaterów, a niektórych z pewnością zapamiętam. Ta książka ma w sobie coś, co przyciąga. Jej grubość z pewnością budzi wiele wątpliwości – bo o czym można tak pisać – ale o dziwo naprawdę jest o czym. A żeby było ciekawiej, autor nakreślił zaledwie parę dni! Istne szaleństwo! Nie czuć jednak rozciągania wszystkiego w czasie, ponieważ jest na czym skupić myśli, uwierzcie mi. Tę recenzję z pewnością cechował będzie chaos, ale nie sposób inaczej, gdy jest się świeżo po lekturze. Czytałam "Sześć cztery" przez kilka dni i na bieżąco czyniłam wiele przemyśleń. A teraz, kiedy znam zakończenie, jestem nieco w rozsypce. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego, co zaserwował Hideo Yokoyama. Wyprowadził mnie w pole. Dopiero na końcu zrozumiałam wszystkie poszlaki, które regularnie podtykał mi pod nos. Chylę czoła! Warto wspomnieć również o imionach bohaterów. Jak się domyślacie, brzmią one dla nas nieco egzotycznie. Arakida, Suwa, Ishi, Shirota czy Tsujiuchi, to tylko niektóre z imion. Obawiałam się ich, ale bez obaw. Zanim zaczniecie czytać, znajdziecie graficzną rozpiską: kto jest kim, w jakim dziale pracuje i jaki jest. Świetne rozwiązane, dzięki któremu bardzo szybko przestałam wracać do podpowiedzi, ponieważ miałam wszystko w swojej głowie. Oczywiście nie pojawiają się wszyscy jednocześnie, co również jest sporym plusem. Zaznajamianie się z nowymi bohaterami następuje stopniowo, co pozwala czytać płynnie. A jeśli już o bohaterach mowa… Postacie wykreowane przez autora zostały potraktowane ze staranną dokładnością. Dla mnie byli niczym z krwi i kości, co rzadko mi się zdarza. Nie byli idealni, nie denerwowali, a jednocześnie mieli swoje problemy. Ale było w nich też coś, co ciężko mi opisać, a co dodawało im autentyczności. Co ciekawe, te 749 stron wydaje mi się z perspektywy czasu bardzo małą liczbą! Chciałabym czytać dalej. Chętnie sięgnęłabym po kolejną część, dalsze losy bohaterów… smutno mi się z nimi rozstawać. "Sześć cztery" to powieść, która choć nie jest napakowana dynamizmem, to nie daje o sobie zapomnieć. Autor zadbał zarówno o bohaterów jak i odpowiednią dawkę emocji, którą dawkował niczym dobry lekarz. Wciągnęłam się bardzo szybko i polubiłam jego lekkie pióro. Jeśli japońska literatura jest tak dobra, nie będę się wzbraniać przez kolejnymi tytułami. A Wam gorąco polecam, bo naprawdę warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-06-2018 o godz 10:18 przez: jeke5
Japońskie Millennium-1 000 000 egzemplarzy sprzedanych w ciągu zaledwie 6 dni, powieść obsypana literackimi nagrodami, fenomen w Japonii, jedna z najlepszych powieści 2017 roku według The New York Timesa. Czy wobec takiej książki można przejść obojętnie? Ja nie mogłam:) Japonia, Miasto D, 2002 rok. Policjant Yoshinobu Mikami od trzech miesięcy bezskutecznie poszukuje zaginionej nastoletniej córki Ayumi i zmaga się z mediami. Jakby tego było mało przyjeżdża Komisarz Generalny Narodowej Agencji Policyjnej stojący na czele ponad dwustu sześćdziesięciu tysięcy funkcjonariuszy i chce nadać nowy rozgłos sprawie o kryptonimie Sześć Cztery. Sprawa dotyczy porwania i zamordowania sprzed czternastu lat siedmioletniej dziewczynki o imieniu Shoko, córki właścicieli fabryki marynat. Był to pierwszy poważny przypadek porwania w Prefekturze D. Porywaczowi udało się zbiec z okupem w wysokości dwudziestu milionów jenów. Tożsamość sprawcy nadal była nieznana, a śledztwo nie rozwiązane. Sprawa Sześć Cztery stanowiła porażkę policji, a za rok miała się przedawnić. Mikami zagląda do akt sprawy i dostrzega nowe tropy... Hideo Yokoyama stworzył ciekawego i wielowymiarowego bohatera, którego polubiłam. Mikami zaczynał pracę w policji jako nieopierzony śledczy, po trzech latach przeniesiono go do Biura Prasowego. Podjął się nowej pracy z przekonaniem, że nie jest w stanie podołać obowiązkom i nagle, po roku, gdy wciąż uczył się nowego fachu, odesłano go z powrotem do dochodzeniówki. Zatracił się w pracy z nowym oddaniem. Nie pozwalał sobie na pokusy, lenistwo i chwilowe odprężenie, miał doskonałe wyniki, był nagradzany pochwałami. Wyspecjalizował się w przestępstwach bez użycia przemocy i zyskał szacunek kolegów. U szczytu kariery dział personalny znów przeniósł go do Biura Prasowego Komendy, w którym został szefem. Mikami czuł, że zlekceważono jego talenty śledcze i wszystkie lata, które poświęcił na pracę przy dochodzeniach. Był rozczarowany i czuł się odrzucony, ale obiecał sobie, że zrobi wszystko, by nie dojść do głosu goryczy, która zżarłaby go od środka. Nie przymykał oczu na żadne problemy, nie próbował się nikomu przypochlebiać, choć szedł na ustępstwa, gdy było to konieczne. Starał się być lojalnym podwładnym i trzymać emocje w ryzach, ale wszystko zmieniło się po zniknięciu córki. Zlekceważył to, co mówiono na szkoleniach policyjnych i śledczych. Zamienił się w zwykłego ojca, który rozpaczliwie pragnie, by jego dziecko wróciło do domu całe i zdrowe. Trudno było mu zachować profesjonalną powagę w rozmowie z ojcem Shoko Amamiya, gdyż ciągle przed oczami ukazywała mu się Ayumi. Widział ból i żałobę Yoshio Amamiya, który nie wierzył już w nic, pozbawiony został wszelkiej nadziei, ograbiony z uczuć i myśli, bo stracił najcenniejszą osobę na świecie. Zawodowy profesjonalizm Mikamiego został wystawiony na próbę, bo doszły do głosu emocje. ,,Sześć Cztery" to nie jest typowy kryminał z drastycznymi opisami i pracą śledczego. To powieść o specyfice japońskiej policji i jej ciemnych stronach-korupcji, rywalizacji między poszczególnymi policjantami i całymi departamentami, konfliktach, starciach z mediami, wpływach politycznych. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani i charakterystyczni, choć na początku myliłam ich nazwiska, bo były bardzo podobne. Powieść jest dopracowana w każdym szczególe, akcja rozbudowana, a styl autora lekki, to sprawia, że czyta się bardzo szybko choć książka liczy 750 stron. Jestem zadowolona z lektury i polecam:) https://magiawkazdymdniu.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-06-2018 o godz 18:58 przez: Zielono Mi
Krążą opinie, że Japonia to kraj ludzi sumiennych, pracowitych, zdyscyplinowanych, prawych, odpowiedzialnych, grzecznych, szarmanckich, przywiązanych do korzeni i tradycji, stroniących od skrajnych emocji a już na pewno od ekshibicjonizmu uczuciowemu, dla których liczą się nie indywidualne interesy a wyższe racje. To ponoć kraj, w którym panuje ład, porządek i względna społeczna harmonia, a cesarz, symbolizujący jedność państwa, cieszy się ogromnym szacunkiem. Japończykom przyświecają idee opanowania, powściągliwości, zgody i ugodowości. Dlatego, znając choćby te szczątkowe informacje, obiorców tak bardzo może zaskoczyć fabuła powieści „Sześć cztery”. Specjalizujący się w historiach kryminalnych Hideo Yokoyama oddał do rąk czytelników opowieść o raczej innej Japonii i troszkę innych Japończykach. Jego „Sześć cztery” to wielowątkowy kryminał, dość szczegółowo prezentujący – obok skrupulatnie rozpisanego wątku policyjnego, w którym aż roi się od nawet dziwnych zagadek – panoramę życia Japończyków i reguły określające układy międzyludzkie (czy to zawodowe czy rodzinne - tej najintymniejszej komórki). Autor nie boi się pokazać, że pod fasadą opanowania, wstrzemięźliwości, dyskrecji i poprawności kryje się cały wachlarz przeróżnych emocji, głęboko skrywanych uczuć, prywatnych interesów czy ambicji. W „Sześć cztery” można ujrzeć szemrane układy policyjne, zjawiska tuszowania pewnych spraw, wpływ polityki na organy ścigania, wzajemnej nieufności, kontroli, patrzenia sobie „na ręce”, zależność od siebie kilku władz (bo przecież nie bez powodu się mówi, że media to tzw. czwarta władza), drogę do punktu, w którym ojciec porwanego dziecka przestaje współpracować z policją, a nawet nie chce mieć z nią cokolwiek wspólnego, cichego buntu i niezgody na (czasem niezrozumiałe) rozkazy. Świat „Sześć cztery” to nie świat ładu, harmonii i powściągliwości, a świat niedomówień i przemilczeń w imię wspólnego interesu, który w konsekwencji okazuje się być interesem garstki. Ale by to odkryć, należy przebić się przez sporo pond 700 stron kryminału przedstawiającego kilka opowieści. Jest tu nierozwiązana, obniżająca morale śledczych historia sprzed czternastu lat, kiedy to jakiś szaleniec porwał fabrykantom siedmioletnią córkę, wodził ich po manowcach i prawie bezludnej okolicy w celu zdobycia okupu a później i tak dziecko zabił. Jest wątek zrozpaczonego policjanta, którego zbuntowana i słaba emocjonalnie córka uciekła z domu. Jest tragiczny w skutkach wypadek drogowy, którego szczegóły stawiają na ostrzu noża relacje policji z mediami. Jest i ponowne porwanie. A to wszystko się kumuluje, kiedy prawdziwa szycha w mundurze postanawia przyjechać na wizytację, by poprawić wśród cywilów wizerunek organów ścigania. I nie ważne jest, że jedni to biurokraci, a inni prężni śledczy, że jedni ogarniają sprawy administracyjne, a inni dochodzenia kryminalne – ważne jest, by w tym bałaganie jakoś się rozeznać i wspólnie sprawnie funkcjonować. Tylko że w toku okaże się, na ile to „wspólnie” jest prawdziwe i szczere. Nie ulega wątpliwości, że „Sześć cztery” to bardzo dobra, wielowątkowa i pozbawiona uproszczeń powieść, której każdy z osiemdziesięciu jeden rozdziałów wnosi do fabuły inny, niby mało istotny element. Jednak wszystkie razem budują bardzo zgrabną, ciekawą i zagadkową powieść, która nie tylko jest doskonałą rozrywką na długie wieczory, ale pokazuje prawdziwe realia kawałka dalekiej Azji. A to takie historie mają szansę zostać na dłużej w pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-05-2018 o godz 11:16 przez: 1991monika
W styczniu 1989 roku zrozpaczeni rodzice przez pięć dni wykonywali polecenia bezlitosnego porywacza ich siedmioletniej córki. Niestety sprawa skończyła się tragicznie – nie zobaczyli swojej córki żywej, a sprawcy nigdy nie schwytano. W grudniu 2002 roku policjant Yoshinobu Mikami od trzech miesięcy bezskutecznie poszukuje swojej nastoletniej córki, która zaginęła, w pracy jednak pochłaniają go przygotowania do wizyty komisarza generalnego policji. Wizyta ta została zaplanowana w związku z porwaniem sprzed prawie czternastu lat. Czy na rok przed przedawnieniem uda im się wymierzyć sprawiedliwość? Hideo Yokoyama jest japońskim pisarzem, wielokrotnie nagradzanym za swoje powieści kryminalne oraz opowiadania. Część z nich została zekranizowana. Autor ten jest dwukrotnym laureatem Kono Mystery ga Sugoi! – wyróżnienia za najlepszą powieść w kategorii mystery fiction. „Sześć cztery” to powieść zapowiadana jako japońskie „Millennium”. Czy to porównanie jest słuszne? Moim zdaniem nie do końca powinno się używać tego sformułowania, uważam je po prostu za nietrafione. Nie ujmuje to jednak niczego tej książce, ponieważ w ciągu zaledwie sześciu dni sprzedano 1 000 000 egzemplarzy, stała się bestsellerem w Japonii, została obsypana literackimi nagrodami, a także przeniesiona na mały i duży ekran. Sięgając po tę książkę trzeba mieć świadomość tego, że obszerność tej pozycji ma związek z tym, że akcja jest dość powolna i rozwija się stopniowo. Napięcie zostało tu dobrze zbudowane, ale zwolennicy szybkich i częstych zwrotów akcji nie będą zachwyceni tą lekturą. Mi jednak przypadło do gustu to jak autor szczegółowo przedstawił japońską społeczność i ich kulturę. Autor nie szczędził opisów dotyczących ich codzienności, zwyczajów, czy potraw, a kiedy pojawiała się w tekście niezrozumiała nazwa to na dole strony znajdują się przypisy wyjaśniające dane słowo. Styl autora jest lekki i mi się dobrze czytało tę książkę. Początkowo jednak myliły mi się imiona niektórych bohaterów i przez sporą część książki ciężko było mi odróżnić od siebie dwie damskie postaci, których imiona brzmią podobnie. Yokoyama w „Sześć cztery” przedstawił czytelnikowi biurokrację panującą w japońskiej policji, a także zależności i układy między funkcjonariuszami, a dziennikarzami. Właściwie to byłam zaskoczona tym, jaką rolę odgrywali i jak wiele mogli zdziałać. Mam jednak pewne zastrzeżenia do wątku zniknięcia Ayumi, czyli córki Mikamiego. Nie znalazłam się w takiej sytuacji jak on, ale liczyłam, że ten wątek zostanie bardziej rozwinięty. I nie jestem przekonana, czy ktoś inny na jego miejscu też by nie wykorzystywał wszystkich możliwych środków, aby odnaleźć córkę. Niby było to w tekście wyjaśniane, ale do mnie jakoś to nie przemówiło. A poza tą jedną drobną sprawą (bo ten wątek został zepchnięty na dalszy plan) to bardzo polubiłam głównego bohatera. To taki funkcjonariusz z krwi i kości. Nie wahał się przed niczym, nie straszne mu były konsekwencje, a kiedy nie wiedział jak ruszyć dalej wykazywał się świetną intuicją i potrafił podjąć ryzyko. „Sześć cztery” to bardzo dobra lektura. Z wolno rozwijającą się akcją, trzymająca w napięciu, a także przybliżająca czytelnikowi nieco japońskiej kultury. Nieczęsto czytam japońskie książki i muszę to zmienić, bo bardzo je polubiłam, choć wydaje mi się, że są specyficzne i nie każdemu przypadną do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-08-2018 o godz 14:08 przez: Sauron
Muszę przyznać, że dawno tak długo nie „męczyłam” jednej książki. Bo ponad trzy tygodnie czytania to dla mnie sytuacja niecodzienna. Zwykle powieść zajmuje mi 3-4 dni. Tym razem nie dość, że spędziłam przy niej sporo czasu, to jeszcze paradoksalnie czerpałam z tego sporo przyjemności. Z czego więc wynikało wolne tempo czytania? Zapraszam do recenzji! Główny bohater to policjant prowadzący biuro prasowe. I nie jest to dla niego wymarzona sytuacja. Całym sercem wpiera dział dochodzeń, w którym wcześniej pracował. Nie ma jednak wyboru i po przeniesieniu kadrowym, zamiast z przestępcami użera się z... dziennikarzami. A relacje z nimi są bardzo, ale to bardzo napięte. Dodatkowo ktoś z centrali „grzebie” przy sprawie sprzed lat. Sprawie, która okazała się wielką porażką policji. Kto zawinił? Czy niezależność dochodzeniówki jest zagrożona? Rola rzecznika prasowego nie jest łatwa, a gdy dochodzą do tego wewnętrzne problemy policji i osobiste tragedie, jedno jest pewne... trzeba będzie podjąć wiele trudnych decyzji. „Sześć cztery” to książka specyficzna. Chociaż zaczyna się od silnych emocji i mocnej sceny, szybko spowalnia na rzecz topornego śledztwa. Ta powieść wymaga od czytelnika sporo cierpliwości. Kojarzycie schemat starych, klasycznych gier przygodowych? W których główny bohater rozmawia z wieloma osobami, często „odbija się od drzwi” i łączy poszlakowe informacje? Dokładnie tak to wygląda! Z przedstawicielem biura prasowego nikt nie chce rozmawiać, a wiele przekazu wynika z niedopowiedzeń i szczegółów opisywanych scen. Jeśli jednak się w nie zagłębimy, odnajdziemy sporo przyjemności w skrupulatnym ustalaniu prawdy. "Gdy ja znajduję buty, które mi się podobają, od razu kupuję dwie pary. Tylko że zazwyczaj trochę to trwa, zanim się zużyją, a w tym czasie zapasowa para zaczyna pleśnieć...". Dużym plusem jest silny aspekt kulturowy. Historia powieści rozgrywa się we współczesnej Japonii, co nie tylko wpływa na tło historii, ale też rozwój fabuły. Czytelnika czeka kilka orientalnych smaczków i kulturowych niuansów. I właśnie to zorientowanie na detale i relacje sprawia, że akcja rozwija się powoli i mozolnie. Nie jest to typowy kryminał. Tutaj nawet sam wątek główny zarysowuje się wyraźnie dopiero po wielu stronach. Jednak na prawdziwe napięcie i emocje musimy poczekać prawie do samego końca powieści. I może właśnie dlatego, bardziej interesujący był dla mnie temat życia osobistego głównego bohatera. Autor stawia go w ekstremalnej sytuacji, która konsekwentnie prowadzi jego życie osobiste w stronę nieuchronnej tragedii. Jego relacje z żoną są bardzo... delikatne, wręcz kruche, a rozmowy między nimi przypominają stąpanie po polu minowym. Z dużym zainteresowaniem śledziłam ten wątek i odczułam spore rozczarowanie, gdy problem wprowadzony na początku ostatecznie nie został wyjaśniony. „Sześć cztery” to książka specyficzna, którą naprawdę ciężko jednoznacznie ocenić. Z jednej strony wciąga opisami, niuansami, ciekawą historią i wpływie japońskiej kultury na rozwój wydarzeń. Z drugiej jednak nie można odmówić racji tym, którzy twierdzą, że jest to powieść „przegadana” i niepotrzebnie rozwleczona. Jeśli jednak powolne tempo czy, czy mnogość wątków prowadzonych do finału, nie stanowi dla was przeszkody, lektura „Sześć cztery” okaże się ciekawym doświadczeniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-05-2018 o godz 14:13 przez: Wkp
NIEZŁY, ROZRYWKOWY THRILLER Japońska kultura popularna towarzyszy mi właściwie od najmłodszych lat. Serial animowany "Muminki", który powstał właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni, był moją ukochaną wieczorynką z dzieciństwa, potem pojawiła się "Czarodziejka z Księżyca", "Pokémon", "Dragon Ball"... A ja chłonąłem mangi i anime, by wreszcie dać się uwieść fali horrorów azjatyckich, a potem patrzeć, jak zainteresowanie twórczością z tamtych rejonów słabnie. Ostatnio jednak zaczęły pojawiać się głosy o fali azjatyckich kryminałów i choć wydaje się to być szumne hasło, bo nie można tego porównać z wciąż popularną skandynawską falą, na naszym rynku pojawiło się kilka ciekawych pozycji. Jedną z nich jest "Cztery Sześć" powieść (i to solidnych rozmiarów), którą reklamowano, jako policyjną "Grę o tron" tudzież japoński odpowiednik sagi "Millenium". I chociaż nie jest to żadne wybitne dzieło, muszę przyznać, że książka Hideo Yokoyamy czyta się całkiem dobrze, nawet jeśli niczym szczególnym się nie wyróżnia. Fabuła powieści pozornie nie należy do skomplikowanych. Oto w roku 1989 zostaje porwana dziewczynka i choć rodzice spełniają polecenia kidnapera, wszystko kończy się tragicznie. Sprawie zostaje nadany tytułowy kryptonim „Sześć Cztery”, ale niczego to nie zmienia – policjantom nie udaje się wyjaśnić zagadki tej zbrodni. Trzynaście lat później, kiedy śledztwo staje się już niemal przedawnione, dawne akta znów wychodzą na światło dzienne, kiedy znika córka policjanta, Yoshinobu Mikamiego. Mężczyzna bezskutecznie stara się ją znaleźć, jednocześnie zmagając z problemami zawodowymi. Niestety, to dopiero początek koszmaru, który z każdą chwilą coraz bardziej zmienia się w walkę z czasem. Czy funkcjonariuszom uda się rozwiązać sprawę? I czy będą w stanie ocalić uprowadzone dziewczyny? Czy japońska literatura czymś wyróżnia się na tle dzieł z innych krajów? Bo przecież zarówno komiks, jak i animacja są dla Japończyków bardzo charakterystyczne. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony tradycyjne powieści z tamtych stron różniły się już samą konstrukcją, z drugiej zachodnie wpływy tak bardzo je zmieniły, że współcześnie straciły swoją indywidualność. "Sześć Cztery", gdyby nie nazwiska bohaterów, nazwy miejsc i orientalne drobiazgi typu kobanów – specyficznych budek policyjnych, nie wyróżniałoby się niczym szczególnym na tle innych dreszczowców. Oczywiście nie oznacza to, że powieść Hideo Yokoyamy jest zła. Nic bardziej mylnego. "Sześć Cztery" to dobry kryminał, lekko napisany, ale wciągający, intrygujący i mający całkiem niezły klimat. Początek, co prawda, choć już od pierwszych stron na czytelników czeka konkretna akcja, jakoś mnie nie porwał. Dopiero wraz z rozwojem fabuły, powieść zaczęła angażować mnie coraz bardziej. Ciekawi bohaterowie (a jest ich naprawdę wielu), udana zagadka, do tego dobre poprowadzenie całości sprawiły, że "Sześć Cztery" czytało mi się naprawdę przyjemnie, a orientalne smaczki tylko dodały całości charakteru. Do tego powieść jest naprawdę dobrze napisana. Nie wybitnie, ale to w końcu pozycja rozrywkowa i jako taka sprawdza się znakomicie. Styl jest lekki, a całość, choć liczy 700 stron, nie nuży. Miłośnicy thrillerów i kryminałów na pewno będą bardzo z "Sześć Cztery" zadowoleni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-06-2018 o godz 13:58 przez: Sylwia
Styczeń 1989 roku. Przez pięć dni rodzice siedmioletniej uczennicy wsłuchują się w żądania porywacza swojej córki. Już nigdy nie zobaczą jej żywej, a sprawca nie zostanie ujęty. Sprawa o kryptonimie „Sześć Cztery” wyląduje w katalogu zbrodni niewyjaśnionych. Nie sposób nie zauważyć, że powieść została porównana do Millenium Stiega Larssona. Czy słusznie? Trochę tak, ale głównie za sprawą klimatu książki, swoistego „po nitce do kłębka”, powolnego procesu badania śladów i dochodzenia do prawdy. „Sześć – Cztery” to w dużej mierze powieść opowiadająca o strukturze pracy japońskiej policji, o kulturze i funkcjonowaniu w społeczeństwie tego ok. 127 milionowego państwa. Mikami przez 20 lat pracuje dla Wydziału Zabójstw i zostaje „,zdegradowany”, bo w jego odczuciu – i moim również – to kara, do Wydziału Prasowego. Dlaczego nie próbował się sprzeciwić? I tu natykamy się na obraz bierności i posłuszeństwa, które w tym kraju są cechami narodowymi. Obserwujemy pracę oraz roszady dokonujące się na wysokich stanowiskach policyjnych. Widzimy karierowiczów, którzy swoją przyszłą posadę zawdzięczają koneksjom, a nie własnym umiejętnościom. To również powieść o zmaganiach policji z mediami, o przekazie i przepływie informacji, o tym w jakim świetle powinno się przedstawić fakty, tak by nikomu nie zagrażały. Sprawa o kryptonimie „Sześć-Cztery” zostaje wyciągnięta z archiwum głównie za sprawą wizyty komisarza generalnego. Trzynaście lat po uprowadzeniu dziewczynki sprawie grozi przedawnienie, jednak Mikami po raz kolejny przegląda akta i trafia na nowe ślady. Okazuje się również, że pewne wątki śledztwa „wyciekły” poza Wydział. Czy kierownikowi Wydziału Prasowego uda się poskładać nowe tropy i natrafić na ślad nieuchwytnego porywacza? W „Sześć - Cztery” Hideo Yokoyama umieścił bardzo wiele postaci. Trudne do zapamiętania nazwiska nie ułatwiały lektury, niekiedy gubiłam się i nie wiedziałam, czy osoba o której mowa, występowała już wcześniej na stronach powieści, czy jest zupełnie nowa, dopiero z kontekstu można było mniej więcej się połapać, o co chodzi. Książka nie obfituje w krwawe, sensacyjne sceny, ani w nagłe zwroty akcji. Cała powieść utrzymana jest w jednostajnym, powolnym rytmie, gdzie krok po kroku zbliżamy się do odkrycia prawdy. Wielbiciele dynamiki nie mają czego szukać w „Sześć – Cztery”, jednak będzie to lektura idealna dla osób, które poza wątkiem kryminalnym szukają w książkach otoczki społeczno-obyczajowej oraz wzajemnych zależności. Wątkiem, który mnie zaskoczył, było zaginięcie córki głównego bohatera. I nie chodzi i o samo zaginięcie jako takie, jednak o szanse i możliwości odkrycia, co się dzieje z własnym dzieckiem, których Mikami do końca nie wykorzystuje. A może to kolejny przykład na karność i nie wychylanie się poza ramy swoich obowiązków? To pozostawiam Waszej ocenie. Powieść jest obszerna i dopracowana, liczy prawie 750 stron, mnogość egzotycznie brzmiących imion i nazwisk sprawia, że trzeba poświęcić jej więcej czasu. Polecam, bo to kawał (i to dosłownie ;) świetnej książki. Mam nadzieję, że wciągnie Was podobnie jak mnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-05-2018 o godz 19:29 przez: jutka
Skandynawska seria Millenium niepodważalnie króluje na wielu listach „naj”. I choć nie jest to najnowsza seria nadal ma wielu zwolenników. „Sześć cztery” zapowiadane jest jako japońskie Millenium. Czy północna seria może czuć się zagrożona? W styczniu 1989 roku siedmioletnia Shoko Amamiya powiedziała, że idzie do swojego wujka (brata ojca) by odebrać noworoczne prezenty. Oba domy dzieliła mała odległość dlatego ten zimowy spacer nie stanowił zagrożenia. Uśpioną czujność wykorzystał porywacz, w którego ręce trafiła mała Shoko. Mimo szybkiej akcji policji i dostarczenia żądanego okupu, dziewczynka zginęła. Porywacz nigdy nie wpadł w ręce policji. Sprawa otrzymuje kryptonim Sześć Cztery i ląduje w japońskim rejestrze Archiwum X. Czternaście lat później sprawa śledztwa ma nabrać rozpędu. Swoją wizytę zapowiada generalny komisarz policji, który swoją obecnością chce pobudzić ducha walki w śledczych, zmarłej okazać hołd, a jej rodzicom współczucie i zapewnienie, że robią wszystko co w ich mocy. W przygotowaniach bierze udział szef Biura Prasowego policji Yoshinobu Mikami, który sam zmaga się z tragedią rodzinną – jego nastoletnia córka zaginęła. Nie ukrywam, że miałam duże oczekiwania co do tej książki. Liczyłam na dobrą porcję rozrywki, która szczelnie wypełni te ponad 700 stron. Tymczasem… Samo pobudzenie śledztwa Sześć Cztery zajmuje stosunkowo mało miejsca w powieści. Więcej uwagi skoncentrowanej jest na przepychankach między dziennikarzami a policją, dotyczącymi problematyki ujawniania danych osobowych. Jest sporo nużących fragmentów, które mało wnoszą do fabuły. Również mało elementów dotyka porwania córki Mikamiego. Tu autor bardziej skupia się na przeżyciach rodziców. Jednak mam wrażenie, że są pozbawione emocji. Dużym plusem powieści jest jej „japońskość”, która wyziera na każdym kroku. Od zwykłych czynności, po zachowanie w towarzystwie, umeblowanie domu czy rodzinną hierarchię. Od razu wiadomo o jakim kraju się czyta. Na minus składa się niestety objętość książki. Myślę, że skumulowanie zdarzeń na około czterystu stronach zbudowałoby większe napięcie, a i postaci nabrałyby charakteru. Dodatkowo nie od razu może pasować wyważony i oszczędny styl autora. Akcja rozkręca się bardzo powoli, nawet w kulminacyjnym momencie brak jest fajerwerków, ot wydarzenia płyną dalej. Mimo, że w całokształcie źle nie jest, to czuję spory niedosyt. Czegoś zabrakło. Tym razem Millenium nie zostało zdetronizowane. #wydawnictwoliterackie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-05-2018 o godz 22:22 przez: Czytaczyk
Rok 1989. Siedmioletnia Shoko Amaiya wybrała się na wizytę do wujka, z której już nigdy nie wróciła. Została porwana, a ostatnią osobą, która ją widziała był jej szkolny kolega. Niebawem rodzice dziewczynki dostali telefon od porywacza. Pod żadnym pozorem mieli nie zawiadamiać policji. Niestety jej ojciec, bogaty biznesmen, zadzwonił na policję i poinformował ich o sytuacji. Organy ścigania zastawiały zasadzkę na porywacza, ale mimo to udało mu się wymknąć. Jakiś czas później ciało dziewczynki zostaje odnalezione w bagażniku zardzewiałego auta. Nierozwiązana sprawa „Sześć Cztery” trafia do archiwum zbrodni niewyjaśnionych. Kryptonim „Sześć Cztery” ma związek z sześćdziesiątym czwartym rokiem Shōwa, podczas którego doszło do porwania. Rok 2002. Sprawa sprzed trzynastu lat nadal zostaje w pamięci wszystkich. Z okazji jej rocznicy szef Biura Prasowego Komendy Głównej Prefektury D., Yoshinobu Makimi otrzymuje od przełożonego polecenie zorganizowania wizyty komisarza Narodowej Agencji Policyjnej. Makimi ma odwiedzić ojca zamordowanej dziewczynki, żeby nakłonić go na spotkanie z komisarzem. Jednak wyniszczony bólem Amaiya nie chce wyrazić na nie zgody. Jakby tego było mało Yoshinobu już od kilku miesięcy bezskutecznie poszukuje swojej córki, a giną kolejne nastolatki… Hideo Yokoyama totalnie mnie zaskoczył. Jego książka wcale nie opiera się na akcji pędzącej na łeb, na szyję, a mimo to niesamowicie wciąga. Fabuła jest precyzyjnie utkaną siecią intryg, tajemnic i sekretów, które prowadzą do zaskakującego finału. Autor postawił na powolną, ospałą akcję, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu mógł niespiesznie przeprowadzać czytelnika przez toczące się śledztwo, bez pomijania najdrobniejszych szczegółów i detali. O samym porywaczu dostajemy jedynie strzępki informacji, które tylko nagromadzą napięcie i nakręcają do dalszego czytania, żeby wreszcie mieć okazję dowiedzieć się czegoś więcej. To wszystko zostało owiane klimatyczną japońską kulturą. „Sześć Cztery” nie była tym czego się spodziewałam, ale nie narzekam, bo wbrew pozorom okazała się naprawdę ciekawa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-05-2018 o godz 12:12 przez: erka
Powieść obsypana literackimi nagrodami. W samej Japonii sprzedano milion egzemplarzy, w sześć dni od premiery. Prawa do wydania sprzedano do kilkunastu krajów, a osławiony”New York Times” uznał ją za jedną z najlepszych powieści 2017 roku. Można by wymieniać tak długo. Można jeszcze wspomnieć, że sama powieść według nieomylnej opinii czytelników kojarzy się, z słynną serią Millenium. Także nie wypadało nie znać, takiego dzieła. Przystąpiłem więc do lektury. A o czym opowiada książka”Sześć Cztery”? W 1989 roku zostaje uprowadzona siedmioletnia dziewczynka. Porywacz kontaktuje się z rodzicami w sprawie okupu. Rodzice spełniają żądania przestępcy, jednak dziewczynka nigdy już nie wraca do domu. Sprawa pod kryptonimem Sześć Cztery nigdy nie zostaje wyjaśniona, a jej akta trafiają do katalogu spraw niewyjaśnionych. Mijają lata. Pewien policjant bezskutecznie poszukuje zaginionej córki. Wizyta komisarza generalnego, który nakazuje wrócić do akt dawnej sprawy, skłania policjanta do wznowienia dochodzenia. Jednak teraz wychodzą na jaw niezwykle istotne fakty, które znacząco zmienią spojrzenie na tą sprawę. Jednak to co odkryje sprawi, że jego życie nie będzie już takie jak kiedyś. Zdarzy się coś, o czym policjant raczej nie chciałby wiedzieć. Przekonajcie się sami. Podsumowując, chciałbym nadmienić, że japońscy pisarzy mają dziwną manię pisania powieści. Nie umiem tego wyjaśnić, ale już po pierwszych stronach umiem rozpoznać, czy autor nie jest aby Japończykiem. Trzeba przeczytać, żeby to zrozumieć. Nie powtarzalny styl, być może to mam na myśli. Co do porównań do Millenium, chodzi tu przede wszystkim o sposób skonstruowania narracji, senną atmosferę i powolne dochodzenie do najważniejszego. Czyli kto zabił i dlaczego. Interesujące jest także ukazanie społeczeństwa japońskiego. Życie w biurze, czy prywatne, które tutaj przeplatają się ze sobą. Całość wyszła znakomicie i czyta się tą powieść z rosnącym zainteresowaniem. A samo rozwiązanie zagadki jest zaskakujące, a rzadki to przykład w dzisiejszych kryminałach. Tym bardziej polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-09-2018 o godz 10:13 przez: Jenny
"Sześć Cztery" to nie jest kryminał, do jakich przyzwyczaiły nas wydawnictwa przez ostatnie lata. Akcja powolutku sobie ciurka, tak jakby nigdzie jej się nie spieszyło. Większość fabuły dzieje się w zamkniętym budynku, w którym mieści się Wydział Spraw Administracyjnych i Klub Prasowy Prefektury Komendy Głównej. Na pierwszy rzut oka typowe starcie przedstawicieli mediów z Biurem Prasowym narusza kruchą budowlę bazującą na kłamstwach i tajemnicach. W środku tego wszystkiego jest Mikami Yoshinobu, który został wystawiony na wyjątkowo niesprawiedliwą próbę – zaginęła jego nastoletnia córka. Z pozoru rutynowe działania Mikamiego naruszają niestabilną konstrukcję i wszystko zaczyna sie sypać. Jednak nie jak domek z kart, raczej jak kostki domina. Jedna przewrócona kostka ukazuje za sobą ciąg kolejnych intryg, matactw, niedomówień i półprawd, a to wszystko sięga tak głęboko, że mało kto już potrafi się w tym połapać. I my tak sobie siedzimy obok, słuchamy rozmów, wkurzamy sie na roszczeniowość pracy i na skostniałość systemu policyjnego. Obserwujemy to wszystko na tle nietypowej dla nas japońskiej kultury, czując podskórnie, że to mogłoby się zdarzyć gdziekolwiek. I to wszystko jest takie jednocześnie bliskie i dalekie. Z każdą stroną zaczynasz się coraz bardziej czuć częścią tej historii, mimo że jesteś tylko obserwatorem. A na końcu pozostajesz z przeświadczeniem, że nic nie jest takie, na jaki wygląda i że już sam nie wiesz, czy to się zakończyło dobrze, czy źle. "Sześć Cztery" nie jest książką dla każdego. Jeśli wolisz wartką akcję, nie lubisz długich rozmów o sprawach pozornie błahych, ale szczegóły których potem mają kolosalne znaczenie, albo gubienie się w japońskich imionach i nazwiskach wydaje Ci się nie do przeskoczenia, to odpuść sobie. Porównują ją do "Millennium", ale nie zakładałabym, że jeśli Ci się ono podobało, to z "Sześć Cztery" będzie tak samo. Mi "Millennium" kompletnie nie podeszło, a powieść Yokoyamy wciągnęła mnie jak bagno (pomimo początkowego zagubienia w kontekście kto jest kim).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-06-2018 o godz 15:58 przez: DeVi
Bycie policjantem jest bardzo trudnym, odpowiedzialnych i stresującym zawodem. Yoshinobu Mikami (imię, nazwisko) to mężczyzna, który w 1989 roku brał udział śledztwie dotyczącym porwania siedmioletniej dziewczynki. Aktualnie mija czternaście lat od kiedy sprawa nie została rozwiązana. Okup zabrał porywacz, a dziecko zostało zamordowane. Nikt nie wie, kto za tym wszystkim stoi. Niestety Mikami, po dwudziestu latach ciężkiej pracy, został przeniesiony do Biura Prasowego. Awansowano go na szefa, lecz dla policjanta to jak kula w serce. Jest zdeterminowany pracować do upadłego, aby powrócić na wymarzone stanowisko komisarza w Sekcji Pierwszej lub Drugiej (dochodzeniówka, sprawy kryminalne etc.). Czy uda mu się sprostać nowym zadaniom? Czy pogarszająca się sytuacja rodzinna nie zniszczy jego planów? Jak zareagują na niego dziennikarze nienawidzący współpracy z policją? A może to jego koledzy po fachu zdecydują się wbić mu tysiące ostrzy w plecy? I dlaczego głuche telefony ponownie rozdzwoniły się w japońskich mieszkaniach? Co ma z tym wspólnego sprawa sprzed czternastu lat? Co lubię w tego rodzaju literaturze? Jest w niej taki ogrom wszystkiego, a pasuje do siebie absolutnie każdy elementy. Jak autor tego dokonał? Myślę, że jest to związane z kulturą japońską. Tam niedopowiedzenia zastąpione są milczeniem albo przelotnymi urywkami myśli. Autor postanowił pokazać wszystkie aspekty z życia policjanta. Nie tylko pracę w biurze, w terenie, relacje z kolegami i przełożonymi, ale również rodzinne tragedie i waśnie. W ten sposób mogłam poznać bohatera z każdej jego strony. Rozumiałam jego zachowania, postanowienia, głupie, a nawet pochopne decyzje, wybuchy złości oraz kłębiące się chmury nad jego życiem. Sześć. Cztery jest jak orzechy dla mózgu. Zdecydowanie polecane! Więcej o książce na: http://recenzjedevi.blogspot.com/2018/05/szesc-cztery-hideo-yokoyama.html Zapraszam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
23-09-2018 o godz 21:18 przez: Mała Myszka
Muszę przyznać, że po opisie spodziewałam się pozycji zupełnie innej niż to co dostałam. Nie jest to typowy kryminał, na który liczyłam, a bardziej historia policyjnych wewnętrznych zatargów, konfliktów z prasą, układów i układzików. I to niestety trochę nie mój świat, z najbardziej pożądanych elementów czyli śledztwa, poszukiwania porywacza zostało niewiele. Na całe szczęście w środku znajduje się schemat przedstawiający podstawowe relacje pomiędzy pracownikami policji, bo bez tego można by się pogubić w gęstej sieci nazwisk stworzonej przez autora. Intrygi, spiski, to wszystko włożone w niecodzienny klimat Japonii, wszystko jak najbardziej na poziomie. Do stylu autora nie można się przyczepić, język jest prosty, idealnie wpasowujący się w ramy gatunku. Powieść niestety w moim odczuciu była jednak za bardzo przegadana, akcja rozwijała się bardzo długo i zdecydowanie nie podtrzymywało to mojej uwagi podczas lektury. Ciężko było mi także polubić głównego bohatera-Mikami, zdecydowanie nie wzbudził mojej sympatii swoim poczuciem nieomylności, momentami impulsywnością. Nie mogę powiedzieć, że jest to powieść zła, ale niewątpliwie nie zdobyła mojej sympatii. Zdecydowanie nie jest to mój gatunek, ale myślę, że miłośnikom książek tego typu, z pewnością mogłaby przypaść do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
23-09-2018 o godz 21:16 przez: Mała Myszka
Muszę przyznać, że po opisie spodziewałam się pozycji zupełnie innej niż to co dostałam. Nie jest to typowy kryminał, na który liczyłam, a bardziej historia policyjnych wewnętrznych zatargów, konfliktów z prasą, układów i układzików. I to niestety trochę nie mój świat, z najbardziej pożądanych elementów czyli śledztwa, poszukiwania porywacza zostało niewiele. Na całe szczęście w środku znajduje się schemat przedstawiający podstawowe relacje pomiędzy pracownikami policji, bo bez tego można by się pogubić w gęstej sieci nazwisk stworzonej przez autora. Intrygi, spiski, to wszystko włożone w niecodzienny klimat Japonii, wszystko jak najbardziej na poziomie. Do stylu autora nie można się przyczepić, język jest prosty, idealnie wpasowujący się w ramy gatunku. Powieść niestety w moim odczuciu była jednak za bardzo przegadana, akcja rozwijała się bardzo długo i zdecydowanie nie podtrzymywało to mojej uwagi podczas lektury. Ciężko było mi także polubić głównego bohatera-Mikami, zdecydowanie nie wzbudził mojej sympatii swoim poczuciem nieomylności, momentami impulsywnością. Nie mogę powiedzieć, że jest to powieść zła, ale niewątpliwie nie zdobyła mojej sympatii. Zdecydowanie nie jest to mój gatunek, ale myślę, że miłośnikom książek tego typu, z pewnością mogłaby przypaść do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Yokoyama Hideo

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Kruchy dom duszy Thorwald Jurgen
5/5
31,45 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Solaris Lem Stanisław
4.6/5
26,23 zł
38,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Bajki robotów Lem Stanisław
4.5/5
18,85 zł
29,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Czuły narrator Tokarczuk Olga
4.5/5
31,17 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Fale Woolf Virginia
4.7/5
25,15 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Lalka i perła Tokarczuk Olga
5/5
20,74 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bieguni Tokarczuk Olga
4.2/5
25,15 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Samosiejki Słowik Dominika
4.9/5
26,79 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Golem XIV Lem Stanisław
5/5
22,00 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Finalistka Janko Anna
5/5
30,89 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Modopolis Thomas Dana
4.7/5
28,30 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Eli, Eli Tochman Wojciech
5/5
27,60 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Biała Maria Krall Hanna
5/5
27,84 zł
38,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Ludzie, ludzie... Woydyłło Ewa
5/5
20,74 zł
32,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego