Syrena i Pani Hancock (okładka twarda)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 30,03 zł

30,03 zł 42,90 zł (-30%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Syrena to bardzo niebezpieczna zdobycz. Podobnie jak kurtyzana.

Pewnego wrześniowego wieczoru w 1785 roku kupiec Jonah Hancock słyszy niecierpliwe pukanie do drzwi. W progu stoi jeden z jego najlepszych kapitanów, klnąc, plując i nerwowo przestępując z  nogi na nogę. Statek pana Hancocka przepadł. Ale kapitan przywiózł kupcowi coś, co swoją wartością przewyższa okręt… Wyłowionego z morskich odmętów dziwnego stwora, który bez wątpienia jest… najprawdziwszą syreną!

Kiedy plotka roznosi się po okolicznych dokach, kawiarniach i lupanarach, wszyscy chcą zobaczyć syrenę pana Hancocka. A on bardzo chce na tym cudzie zarobić. Zgadza się więc wypożyczyć osobliwą poczwarę do najsławniejszego domu rozpusty w Londynie. W tym luksusowym przybytku czeka na pana Hancocka o wiele więcej syren. Znacznie groźniejszych i bardziej ponętnych niż jego morski stwór – gotowych dać mu szczęście, o którym marzy, lub zhańbić go i przywieść do zguby…

"Wiele w tej książce jest do przegryzienia, jeszcze więcej – do smakowania. A wszystko to podane jest czarująco i z humorem."
"The Guardian"

"Ta powieść wspaniale przywołuje tętniący życiem, pełen sprośności świat osiemnastowiecznego Londynu. Bez wątpienia jest to początek pięknej kariery Imogen Hermes Gowar."
"Vogue"

"Opowieść o cudach i obsesjach, pełna czarujących detali… To książka, w której trzeba się zatracić."
"Stylist"


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Syrena i Pani Hancock

Tytuł: Syrena i Pani Hancock
Seria: Seria butikowa
Autor: Hermes Gowar Imogen
Tłumaczenie: Dobrzańska Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 512
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-01-30
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 216 x 158
Indeks: 30924628
średnia 4,4
5
56
4
37
3
9
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
35 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
14-07-2021 o godz 08:21 przez: Małgorzata | Zweryfikowany zakup
książka napisana bardziej dla nastolatków,niż dla osoby dorosłej.Mysle,że gdybym miała 14lat byłabym zachwycona. Książka napisana dosyć lekko,opowiada historię z dwóch perspektyw, pokazując życie w Londynie w XVII wieku z odrobiną motywu fantastycznego,jednak jest on jedynie dodatkiem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-05-2021 o godz 12:52 przez: Dorota | Zweryfikowany zakup
Bardzo dobra. Przepięknie wydanie - świetnie nadaje się na prezent.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-03-2019 o godz 12:39 przez: Literatura toKultura
Strata, ból i smutek mogą mieć różne skutki. Bohater powieści, który na codzień jest kupcem, po stracie najbliższych stara skupić się na zarabianiu pieniędzy. Pewnego dnia kapitan jego statku przybywa z fascynującą zdobyczą, która niestety kosztowała go wiele. Syrena, bo o niej mowa, staje się z czasem narzędziem do zarobienia gotówki. Jednak nasza “syrenka” nie wygląda jak typowa bajkowa piękność, wzbudza jednak przeogromne wrażenie. Kiedy wieści o syrenie roznoszą się wśród ludzi, tematem zaczyna interesować się właścicielka domu uciech. Chce wypożyczyć tę fascynującą istotę i zarobić na jej wyjątkowości. Wystawia syrenę na widok publiczny co staje się przyczynkiem do znajomości Hanckoca z pewną kurtyzaną. Ta znajomość rozpoczyna ciekawą historię. Klimat Londynu z lat siedemdziesiątych XVIII wieku – czytelnik czuje się jakby faktycznie czytał powieść która powstała w tamtych czasach. Autorka zadbała o szczegóły i odwzorowała je z pełną precyzją. To jedna z tych powieści którą czytając przenosimy się do przeszłości. Jest piękna, przepełniona bogatymi detalami z tamtej epoki. Zawiera wspaniałe i bogate opisy. Szczegóły tego jak funkcjonowało społeczeństwo i jak wyglądało miasto. Smaki, zapachy. Miejsca takie jak teatry, kawiarnie, domy uciech. Ale też nikczemność, niebezpieczeństwo i brud. Chodzimy tymi samymi uliczkami którymi chadza bohater, kosztujemy tych samych smaków i bywamy w tych samych miejscach. Właściwie autorka przenosi nas w tamte czasy i do tamtych miejsc starając się abyśmy uczestniczyli w biegu zdarzeń. Co ciekawe sama postać tytułowej syreny wcale nie dominuje w powieści. Co więcej, to co kryje ta historia jest dużo bardziej skomplikowane i rozbudowane niż początkowo może się wydawać. Sam opis fabuły powieści nie odzwierciedla tego jak może być dobra. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że autorka jest archeologiem i kapitalnie wykorzystała swoją wiedzę pisząc powieść. Jeśli lubicie fikcje historyczną, skrupulatnie połączoną z odwzorowanymi szczegółami z tamtych czasów, to jest to powieść dla was. Mam nadzieję że sięgając po książkę, spodoba się wam równie bardzo jak mi się spodobała.
Czy ta recenzja była przydatna? 3 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
05-03-2019 o godz 22:42 przez: Polishreading
Przez mylący tytuł, w którym już pierwsze słowo to syrena, może się wydawać, że to o niej, jako postaci jest powieść. Co prawda występuje ona, lecz epizodycznie, a tak naprawdę metaforycznie i pełni najważniejszą rolę. Bowiem syrena tutaj, to ciągłe oczekiwanie czegoś, więcej i więcej, to też ambicja niemożliwa w całości do spełnienia. Akcja ,,Syreny i Pani Hancock” rozgrywa się w Anglii XVIII wieku. A występują, słynna kurtyzana Angelica Neal, podstarzały kupiec Jonah Hancock, jak również ich wszelakie towarzystwo, głównie Angeliki, są to stręczycielki prowadzące domy publiczne i bogacące się na młodych, bezbronnych dziewczynach, również kurtyzany, te już słynne i te dopiero początkujące. Autorka doskonale ujęła klimat XVIII wieku, na kartach tej powieści znalazły się imponujące i piękne opisy zwyczajów ludzi oraz ubrań tego okresu. Jednak wszystko jest napisane bez polotu, bez ikry. Może to wina tłumaczenia, a może stylu Imogen Hermes Gowar, „Syrena i Pani Hancock” to jej debiut.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 19:05 przez: Dominika Jachimowska
Anglia, rok 1785. Czterdziestoletni kupiec Jonah Hancock traci jeden ze swoich najlepszych statków. Jego kapitan nie powraca jednak z pustymi rękami – przywozi mu towar, który swoją wartością wielokrotnie przewyższa zagubiony okręt… prawdziwą syrenę! Plotka bardzo szybko roznosi się po okolicznych kawiarniach i dokach, a chętnych na zobaczenie syreny nie brakuje. Pan Hancock pragnie wykorzystać swoją szansę i wzbogacić się na wyłowionym z morskich odmętów stworzeniu. Decyduje się więc na wypożyczenie syreny jednemu z najsławniejszych londyńskich domów rozpusty, przez który każdego dnia przewijają się dziesiątki osób. W tym luksusowym przybytku znajduje się jednak o wiele więcej stworzeń gotowych przywieść pana Hancocka do zguby… Nigdy nie czytałam książki z motywem syreny. Nigdy nie czytałam również książki, której akcja toczyłaby się w XVIII-wiecznej Anglii. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że Wydawnictwo Albatros otwiera mnie na zupełnie nowe światy literatury, z którymi do tej pory nie miałam wiele wspólnego. Syrena i Pani Hancock jest bowiem powieścią niezwykłą, wyróżniającą się z grona innych książek literatury współczesnej. Wiele jej elementów może być jednak zwodniczych. Już sam tytuł i opis tworzą pewne sugestie, które nie są do końca zgodne z prawdą. A może się to skończyć większym lub mniejszym rozczarowaniem. Mam na myśli samą postać syreny, która jako niezwykłe fantastyczne stworzenie będzie przyciągać czytelników do powieści Imogen Hermes Gowar tak samo, jak przyciągała licznych gapiów na pokazy organizowane przez pana Hancocka. Jestem pewna, że duża część osób sięgnie po Syrenę i Panią Hancock zachęcona syrenim motywem, ale… prowadzi to do nieuchronnego zawodu. Dlaczego? Wprawdzie syrena jako postać pojawia się już w pierwszych rozdziałach książki, lecz jest ona… martwa. I w żaden sposób nie bierze osobiście udziału w akcji. Na przestrzeni ponad 500 stron jej ciało jest nieustannie przedmiotem utargu, obiektem handlu i źródłem problemów. Wpływa ona pośrednio na losy bohaterów, lecz nie są to działania spektakularne i obrazowe. Ktoś, kto zdecyduje się na lekturę Syreny i Pani Hancock, może poczuć się nieco oszukany, ponieważ nie znajdzie tam takiej syreny, jakiej się spodziewał. Abstrahując jednak od naszej fantastycznej bohaterki, powieść Imogen Hermes Gowar ma wiele zalet, które czynią ją unikalną. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyjątkowy klimat Anglii XVIII wieku, który autorka tworzy za pomocą zmysłowych, pełnych szczegółów opisów, niesamowicie działających na wyobraźnię. Naprawdę nietrudno odtworzyć w głowie powozy przejeżdżające alejkami, służące wiążące damom gorsety i nakładające tony pudru na ich włosy oraz wytwornych dżentelmenów przesiadujących w eleganckich lokalach w oparach fajki. Imogen Hermes Gowar przykłada dużą wagę do elementów składających się na przestrzeń i kreuje je z doskonałym wyczuciem. Niesamowicie podobało mi się to, że Syrena i Pani Hancock jest powieścią wielowątkową. Już od pierwszych stron śledzimy losy Jonaha Hancocka, kupca, w którego ręce zupełnym przypadkiem trafia niezwykły okaz w postaci syreny, jednak równolegle jesteśmy świadkami rozwoju zdarzeń w… londyńskim domu rozpusty. Poznajemy panią Chappell, rajfurkę, oraz kurtyzany znajdujące się pod jej opieką. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się Angelica Neal, która po pewnym czasie staje się główną bohaterką książki, jednak aż do samego końca wieści o losach pozostałych dziewcząt przewijają się przez kolejne rozdziały. Ta początkowo prostolinijna historia po pewnym czasie zaczyna rozwijać się w wielu kierunkach, a poszczególne wątki łączą się ze sobą i rozplatają, tworząc razem coraz bardziej wciągającą opowieść. Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, iż niektóre z bohaterek w jednym momencie znikały w tajemniczych okolicznościach i nie pojawiały się już ani razu, nie mogliśmy liczyć też na żadną wzmiankę o tym, co tak naprawdę się z nimi stało. Nie wiem, skąd się wzięło takie niedopatrzenie w tak skrupulatnie stworzonej historii. Syrena i Pani Hancock nie jest książką, która porwie Was zastraszającym tempem akcji i w którą wskoczycie za jednym razem jak w głębiny oceanu. Imogen Hermes Gowar niespiesznie odtwarza przed czytelnikiem pełen obraz swojej powieści, która ze strony na stronę staje się ciekawsza. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie zaangażowałam się w losy bohaterów i zaczęłam śledzić je z rosnącym zainteresowaniem. Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, która przypominałaby tę Imogen Hermes Gowar, więc czułam, że odkrywam coś zupełnie dla mnie nowego. Choć nie możecie liczyć tu na multum zaskoczeń i zwrotów akcji, z pewnością dacie się porwać atmosferze i intrygującej fabule. Bohaterowie powieści wykreowani są podobnie jak stworzona przez autorkę przestrzeń – wyjątkowo szczegółowo. Choć na pięciuset stronach przewija się ich wielu, każdy jest na swój sposób szczególny i nie ma żadnego problemu z odróżnieniem ich od siebie. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-03-2019 o godz 17:51 przez: Kala
Powieść Imogen Hermes Gowar wydana przez wydawnictwo Albatros, stanowiła chyba jedną z głośniejszych premier 2019 roku - a już na pewno jego początku; zwracając uwagę szerokiego i dosyć zróżnicowanego grona czytelników. Być może niniejsze zainteresowanie wywołała oprawa „Syreny i Pani Hancock”, bo, powiedzmy to sobie już na wstępie, Albatros rozbija jakiś bank w tej kategorii ostatnimi czasy (zerknijcie choćby na wydanie „Kirke” czy „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle”), ale osobiście do lektury zmotywował mnie nieco inny czynnik - mianowicie ubiegłoroczna nominacja do Women’s Prize for Fiction. Prawdopodobnie część z Was zdaje sobie sprawę z tego, że osobiście skupiam sporą uwagę do tytułów nominowanych do niniejszej nagrody, bo z doświadczenia wiem, że zazwyczaj (z drobnymi wyjątkami) są to tytuły, które mają sporo do zaoferowania i doskonale wpisują się w mój gust. A „Syrena i Pani Hancock” nie jest tu wyjątkiem. Pan Hancock wiedzie spokojne, względnie dostatnie, ale pozbawione uniesień życie jako kupiec. Po tym jak stracił żonę i dziecko, mieszka w towarzystwie siostrzenicy, nie angażując się nadmiernie w życie towarzyskie. Kiedy jeden z pracowników sprzedaje jego statek i w zamian ofiaruje syrenę, życie pana Hancocka ulega niespodziewanej i diametralnej zmianie. Syrena Pana Hancocka budzi szerokie zainteresowanie socjety i kupiec nieoczekiwanie trafia w sam środek całkiem odmiennego, nowego świata. Jego losy splatają się z życiem Angeliki Neal - wpływowej londyńskiej kurtyzany, która z racji na śmierć swojego dotychczasowego „opiekuna”, znajduje się w dosyć trudnej sytuacji finansowej. Powieść Imogen Hermes Gowar zdecydowanie cechuje pewna osobliwość - tytułowy motyw syreny nie stanowi może co prawda głównego wątku fabularnego, ale trudno zignorować jego rolę - nie tylko stanowi swego rodzaju furtkę do poznania losów głównych bohaterów, ale też przewija się przez całą historię nierzadko obnażając pewne przywary i słabości postaci. Trudno jednak określić „Syrenę i Panią Hancock” jako pozycję fantastyczną - debiutancki tytuł autorki pozostaje mocno osadzony w realiach XVIII wieku, a przepiękny język tylko potęguje iluzję przeniesienia się w czasie. Jest coś w tej powieści co rzeczywiście, za słowami z okładki, przywodzi na myśl klasykę literatury angielskiej - dzieła Charlesa Dickensa, Jane Austen czy choćby Elizabeth Gaskell. To tego rodzaju proza, w której brak zwrotów akcji i szybkiej fabuły, a która w zamian oferuje czytelnikowi wysublimowaną, niespiesznie poprowadzoną historię społeczeństwa XVIII wieku i niesamowicie plastyczne sceny z ich życia codziennego: spektakularne bale i drobne troski; próby wspięcia się na kolejne szczeble drabiny społecznej; życie kurtyzan i niepewność z jaką musi zmagać się na co dzień kupiec; ale także problemy jakie niesie ze sobą pozycja najmłodszego dziecka (a już córki w szczególności w rodzinie). Imogen Hermes Gowar wymyka się przy tym pewnym utartym schematom i skupia uwagę na dosyć nietypowych nietypowych grupach społecznych: ludzie, którzy nierzadko posiadają pewien majątek, ale nie cieszą się raczej uznaniem i szacunkiem socjety. „Syrena i Pani Hancock” nie jest powieścią moralizatorską, ale nierzadko stawia niezwykle trafne komentarze na temat życia społecznego: właściwego zarówno dla XVIII wieku, jak i czasów nam współczesnych. Imogen Hermes Gowar pisze o tym co wiemy, albo wiedzieć powinniśmy, ale co niezmiennie warte jest przypomnienia: zgubnym wpływie nieustannej pogoni za „czymś więcej”; błędnemu utożsamianiu pozycji ze szczęściem; i prawdzie jaka kryje się w słowach, że prawdziwych przyjaciół poznajemy tak naprawdę dopiero w tych trudnych momentach. A choć gdzieś między wierszami pojawia się też choćby kwestia rasowa, osią fabularną niezmiennie pozostają sylwetki Pana Hancocka i Angeliki. Warto mieć na uwadze, że „Syrena i Pani Hancock” nie stanowi klasycznej opowieści o syrenach i że ów motyw jest raczej pretekstem dla innej historii. A choć debiut Imogen Hermes Gowar nie podbił mojego serca całkowicie - przy czym trudno mi cokolwiek mu zarzucić - i tak polecam wam lekturę. Zwłaszcza jeśli brakuje wam klimatu rodem ze stron klasycznej literatury angielskiej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2019 o godz 16:08 przez: Marta Korytkowska
Czasami zdarza się, że brakuje mi słów, aby opisać daną książkę. Zazwyczaj jest to spowodowane tym, że czuję się dosłownie zbyt mała, żeby móc ją odpowiednio docenić. Chyba pierwszy raz trafiam na książkę, która odebrała mi mowę swoją… osobliwością. W tym roku szykuje się kilka syrenich premier. Pierwszą z nich jest «Syrena i pani Hancock» Imogen Hermes Gowar, której wydanie jest powalająco piękne. Spójrzcie tylko na okładkę i pomyślcie, że to obwoluta, a pod nią kryje się minimalistyczna niebieska oprawa ze złoconymi dodatkami. Okładkowe sroki będą zachwycone, ale jak to piękne wydanie ma się do treści? No właśnie. Czy warto sięgać po książkę mimo jej słabej oceny? Przed zdecydowaniem się na lekturę książki Gowar, zerknęłam na jej ocenę na good reads. Nie wiem, czemu to zrobiłam akurat przy tym tytule. W głowie miałam zasadę jednej z bookstagramerek, która napisała, że nie sięga po książki, które na goodreads mają średnią ocen poniżej 4 gwiazdek (na pięć możliwych), postanowiłam więc sprawdzić, co kryje się za piękną okładką «Syreny i pani Hancock» - średnia 3,67. OK, dało mi to trochę do myślenia, ale jako rasowa okładkowa sroka postanowiłam zaryzykować. Tym bardziej, że sama nie kieruję się takimi zasadami i nie raz zachwyciła mnie książka, która na lubimy czytać miała kiepskie notowania (patrz: «Miłość»  Ignacego Karpowicza). Piękne pół-kobiety pół-ryby czy żądne krwi okrutne istoty? Nie wiem, jak wam, ale mnie syreny zawsze kojarzyły się pozytywnie. Czemu? Wszystkiemu winna jest Mała Syrenka z czerwonowłosą Arielką, która była moją ulubioną księżniczką Disneya. Ale jeśli przypatrzycie się lepiej motywowi syren w literaturze i filmografii, nie wygląda to tak uroczo: piękne pół-kobiety pół-ryby, które swoim śpiewem otumaniają żeglarzy i doprowadzają do zguby całe załogi. Z tego wątku czerpie Imogen Hermes Gowar. W jej powieści mamy: 1 martwą syrenę, 1 kupca, który stracił na rzecz tej syreny swój statek i zmuszony jest pokazywać ją za pieniądze oraz 1 kurtyzanę. Osobliwe połączenie, przyznajcie sami. Syrena ma przynieść kupcowi bogactwo i szczęście, ale czy rzeczywiście tak będzie? XVIII wiek, Londyn, martwa syrena i dom rozpusty Akcja powieści rozgrywa się w Londynie XVIII wieku. To fascynująca podróż przez tamtejsze obyczaje, normy społeczne, role, jakie miały odgrywać mężczyźni, a jakie kobiety. Lubię powieści z tamtego okresu, więc ciekawie było sięgnąć po książkę napisaną współcześnie, która jednak przenosi nas w czasie. Tutaj pierwsza ważna uwaga: jeśli spodziewacie się lekkiej historii z egzotyczną, piękną syreną, z pewnością się zawiedziecie. Syrena jest tu kuriozum, które przewija się gdzieś tam w tle, łączy pewne wątki, aby powrócić pod koniec powieści i postawić solidną kropkę nad i. To nie jest powieść młodzieżowa ze słodkim happy endem. Wątek kurtyzany i domu rozpusty pani Chappell może was zaskoczyć, zbulwersować, zniesmaczyć, zwłaszcza jeśli przed lekturą spodziewaliście się zupełnie innej historii. Mnie zaskoczył, ale też pozytywnie odnotowuję to, z jakim smakiem autorka przedstawia temat. Czytać powieść Imogen Hermes Gowar czy nie czytać I jak tu ocenić tę powieść i zwrócić uwagę na rzeczy, które mi nie pasowały, bez spoilerowania? Nie rozumiem zachowania jednej z bohaterek, która z niedojrzałej młódki staje się rozsądną żoną. Z dnia na dzień. Wciąż dziwi mnie sam pomysł na fabułę, połączenia historii skromnego kupca, syreny i domu rozpusty. Zaraz po lekturze kompletnie nie wiedziałam, jak ocenić tę książkę i co o niej napisać. Podobała mi się, nie podobała? Recenzja Tomka z bloga Nowalijki trochę poukładała mi w głowie i osobliwość fabuły, która na początku mnie gryzła, teraz odbieram jako fascynującą. Ale uważam też, że na tę książkę trzeba być gotowym i warto wcześniej przeczytać jakąś recenzję, żeby wiedzieć, czego po «Syrenie i pani Hancock» się spodziewać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-04-2019 o godz 23:50 przez: Amanda
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/04/syrena-i-pani-hancock-imogen-hermes.html O SYRENIE BEZ SYRENY? Książka zapowiadała się na motyw syreny na pierwszym planie, prawda? A jednak tak nie jest. Tej syreny właściwie za wiele nie ma. Początkowo budziło to moje zaniepokojenie, ale jak się okazało - nie było to wcale wadą. Spośród stron wyłania się powieść obyczajowa, która niezwykle wciąga czytelnika. Nasz pan Hancock to człowiek porządny, którego wzburzają ekscesy domu publicznego, a jednak ciekawi go panna Neal - kolorowy kwiat, beztroska kurtyzana lubiąca luksusy. Czy będzie coś z tego zderzenia światów? A jeśli już przy postaciach kobiecych jesteśmy - to one są gwiazdami tej książki, z Angelicą na czele. Autorka postarała się o naprawdę niesamowitą kreację bohaterki, która była dynamiczna i przeszła ogromną metamorfozę. Na uwagę zasługuje również mała Sukie, którą polubiłam od pierwszych stron z jej udziałem. Ciekawe są też postacie pani Chappel, właścicielki domu rozpusty oraz dziewcząt, które się tam znalazły, zwłaszcza Polly. Przy okazji wątku kurtyzan z domu publicznego, został poruszony wątek pozycji kobiet i ich roli w społeczeństwie, a także temat wolności i tak wielu rozbieżności w postrzeganiu tego terminu. I trzeba przyznać, że Imogen Hermes Gowar zrobiła to z ogromnym wyczuciem, nie narzucając nikomu swojego zdania, a wręcz prezentując obie strony medalu, co bardzo mi się podobało. I wiecie co? Chociaż na początku liczyłam na jakieś magiczne syreny, których ostatecznie raczej nie dostałam, to jednak podobała mi się ta książka. I to bardzo! ;-) STRUKTURA Książka podzielona jest na części, w ramach których mamy numerowane rozdziały. Przed niektórymi rozdziałami pojawiają się również krótkie wstawki - nieco tajemnicze, jakby z perspektywy owej syreny? Kto wie. ;-) Narrator jest trzeciosobowy i było to zgrabne zagranie, gdyż bardzo umiejętnie przeskakiwał on między losami naszych bohaterów, podążając za nimi tak, by w naszej głowie historia składała się w całość i niczego nam nie brakowało. Podobał mi się również styl pisania autorki - sprawiał, że poczułam klimat świata przedstawionego i wciągnęłam się w opowieść. Również miłośnicy pięknych wydań będą zadowoleni - edycja w twardej oprawie jest obłędna! Piękna obwoluta, a pod nią niezwykła okładka. W środku dodatkowo kwiecista wklejka oraz nieco inna, ale równie przyjemna dla oka czcionka. Od strony technicznej nie mam więc żadnych zastrzeżeń. PODSUMOWUJĄC Syrena i Pani Hancock to powieść z niebanalnym klimatem, przez którą płynie się z ogromną przyjemnością. Ciekawy pomysł na fabułę, genialna kreacja bohaterów i interesujące wątki poboczne. Do tego styl pisania tak bardzo pasujący do czasów, w jakich osadzono historię, że człowiek niemalże przenika do książkowego świata. I przyznam się Wam, że momentami Syrena i Pani Hacock kojarzyła mi się z Lalką Bolesława Prusa. Kwestia klimatu, małych podobieństw w historii? Nie mam pojęcia, jednak była to dla mnie zaleta. Jestem zdecydowanie zadowolona z lektury i serdecznie ją Wam polecam! ;-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-02-2019 o godz 13:16 przez: itysiek_reads
Imogen Hermes Gowar studiowała archeologię, antropologię i historię sztuki na Uniwersytecie Wschodniej Anglii. Swoją przygodę z literaturą rozpoczęła od krótkich opowiadań zainspirowanych eksponatami w muzeum, w którym pracowała. Dzięki stypendium Malcolma Bradburry’ego zaczęła studiować kreatywne pisanie. Imogen Hermes Gowar zdobyła Curtis Brown Prize za rozprawę naukową, która potem przeistoczyła się w debiutancką powieść pt. „Syrena i pani Hancock”. Książka ta natychmiast została nominowana do kilku ważnych nagród [opis pochodzi z książki]. Jest rok 1785 w Anglii. Kupiec Jonah Hancock czeka na wieści od załogi swojego statku, która wyruszyła na poszukiwania rzadkich towarów. Jednak panu Hancockowi nawet przez myśl nie przeszło, co kapitan statku może mu przywieźć. Bowiem zawiniątko, które przynosi do domu kupca, skrywa w sobie najprawdziwszą syrenę. Oszołomiony pan Hancock nie wie co począć z tym stworzeniem, ale wkrótce wystawia je na pokaz i niezwykle się na tym bogaci. Nawet najsławniejsza w mieście rajfurka wypożycza syrenę na tydzień, aby pokazać ją szerszemu gronu. Właśnie w należącym do niej domu rozpusty Hancock poznaje jej podopieczne – piękne kurtyzany. Jedna szczególnie wpada mu w oko. Przyznam szczerze, że jestem trochę rozczarowana. Spodziewałam się fantastyki z syreną jako główną bohaterką, a zamiast tego dostałam treść, w której syrena jest zaledwie pobocznym wątkiem. Co prawda ma ona wpływ na fabułę, ale tak naprawdę dość niewielki. Cała książka opowiada historie pana Hancocka, kupca, i Angeliki, kurtyzany. W pewnym momencie ich ścieżki się przecinają i obserwujemy jak rozwija się ich relacja. Z bliska możemy przyjrzeć się XVIII-wiecznym domom rozpusty i zaobserwować jak wtedy wyglądał ten fach. Nie powiem, czytało się całkiem nieźle, ale książka jest zbyt rozwleczona – cały czas czekałam na jakiś zwrot akcji czy pojawienie się syreny, a tak naprawdę ten wątek został potraktowany po macoszemu. Jest to dopiero debiut autorki, także jestem dość wyrozumiała, ale lektura mnie nie powaliła. Liczyłam na coś więcej. Trzeba przyznać, że największym atutem tej powieści jest niewątpliwie jej okładka. Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-02-2019 o godz 17:44 przez: Mechaniczna Kulturacja
Mityczne stworzenie zrodzone z żeglarskich baśni i legend, pół kobieta-pół ryba zdobiąca godło Warszawy – któż nie słyszał o syrenie? Imogen Hermes Gowar przybliża nam nieco egzystencję tej istoty w swojej nominowanej do nagrody Women’s Prize for Fiction powieści Syrena i pani Hancock. Jonah Hancock to kupiec, który owdowiał kilka lat wcześniej. Po śmierci żony i nowonarodzonego syna skupił się głownie na zapewnieniu przyszłości swojej najmłodszej siostrzenicy. Nic więc dziwnego, że kiedy jego najlepszy kapitan sprzedaje statek i kupuje najprawdziwszą syrenę, kupiec próbuje na tym zarobić. Syrena… to typowy przykład literatury dla kobiet. Mimo, iż tytuł oraz opis sugerują tematykę marynistyczną, poleciłabym ją raczej wielbicielkom literatury pięknej. Warto jednak wspomnieć, iż akcja rozgrywa się w osiemnastowiecznej Anglii, a tłem dla wydarzeń są…ekskluzywne kurtyzany oraz domy rozpusty. Fabuła jednak świetnie wpisuje się w przedstawione czasy. Mimo, iż rozwija się powoli i w bliżej nieokreślonym bądź budzącym konsternację (przynajmniej na początku) kierunku – wciąga od pierwszego rozdziału za sprawą ciekawych opisów przeżyć wewnętrznych głównych bohaterów oraz dialogów, które wpływają ożywczo na cały tekst. A skoro o dynamice już mowa, uwagę zwraca również intrygujący sposób w jaki Imogen Hermes Gowar zobrazowała stopniowe zmiany, jakim dzień po dniu ulegają główni bohaterowie. Na uwagę zasługuje również pozornie marginesowe zestawienie kurtyzany oraz syreny. Obie to kusicielki, próbujące usidlić mężczyzn, obie w pułapce, kiedy to mężczyzna usidla je. Małe rozdziały oddzielające poszczególne części powieści, opowiadane z perspektywy uwięzionej syreny, pełne rozpaczy i cierpienia, wzbudzają w czytelniku empatię i skłaniają do przemyśleń. Cała opowieść przepełniona jest zresztą nostalgią oraz pościgiem za niedoścignionymi, niemożliwymi do spełnienia marzeniami. Mimo iż umiejscowiona w osiemnastym wieku utwór, poraża czytelnika swoim klimatem. Pełna wdzięku opowieść przywodzi na myśl Jane Austin, dlatego też serdecznie polecam ją fanom tego typu literatury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tej serii Cztery muzy Haydock Sophie
5/5
34,57 zł
49,90 zł
Inne z tej serii Kirke Miller Madeline
4.3/5
34,48 zł
49,90 zł
Inne z tej serii Była sobie rzeka Setterfield Diane
4.7/5
34,53 zł
49,90 zł
Inne z tej serii Rebeka Du Maurier Daphne
4.9/5
34,81 zł
49,90 zł
Inne z tej serii Milczący zamek Morton Kate
4.5/5
32,03 zł
45,90 zł
Inne z tej serii Rebeka Du Maurier Daphne
4.7/5
27,84 zł
39,90 zł
Inne z tej serii Była sobie rzeka Setterfield Diane
4.7/5
30,02 zł
37,90 zł
Inne z tej serii Zapomniany ogród Morton Kate
0/5
39,52 zł
49,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego