Światło między oceanami (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości. Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

Od wydawcy:

Poruszająca opowieść o niszczycielskiej sile niewłaściwych wyborów. O złych decyzjach dobrych ludzi. O szczęściu, z którego tak trudno zrezygnować..."

"Zarówno książka, która tygodniami nie schodziła ze szczytów list bestsellerów, jak i jej świetna ekranizacja pochłaniają, kuszą niesamowitą atmosferą i uwodzą doskonale skomponowaną fabułą... Już od pierwszych chwil!"
O. The Oprah Magazine


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Światło między oceanami
Autor: Stedman M.L.
Tłumaczenie: Dobrzańska Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 432
Numer wydania: II
Data premiery: 2016-10-26
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 38 x 144
Indeks: 20024208
średnia 4,5
5
216
4
58
3
33
2
14
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
118 recenzji
5/5
03-11-2016 o godz 23:03 przez: Niebieska zakładka
Kiedy kilka tygodni temu zobaczyłam w kinie trailer „Światła między ocenami”, pomyślałam sobie: „O matko, co za melodramat. To na pewno nie jest film dla mnie”. Tymczasem niedługo potem w ręce wpadła mi książka pod tym samym tytułem i – o dziwo – niemal od pierwszych stron urzekła mnie swoim melancholijnym klimatem.

Gdybym miała wybrać idealną, pełną refleksji powieść na listopadowe wieczory, wskazałabym właśnie debiut M.L. Stedman. To, co na filmowym zwiastunie wydawało mi się przejaskrawionym graniem na emocjach, w książce jest opisane niezwykle wiarygodnie i ciekawie. Autorka niespiesznie wprowadza czytelnika w świat problemów bohaterów, a dzięki temu stwarza możliwość ich dobrego poznania.

Główną postacią jest Tom, trzydziestoletni mężczyzna, który zmaga się z wojenną traumą. Po powrocie z frontu, zbiegiem okoliczności poznaje młodą i pełną życia Isabel. Pobierają się, a następnie zamieszkują na samotnej wyspie, gdzie Tom obejmuje posadę latarnika. Rozpoczynają pustelnicze, ale szczęśliwe życie we dwoje.

Wszystko zdaje się układać dobrze, do czasu pierwszego poronienia Isabel. Kiedy dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, popada w depresję. I właśnie wtedy na wyspie pojawia się… niemowlę. Przeznaczenie czy przypadek? Małżeństwo stanie przed trudną decyzją, która położy się cieniem na życiu wielu niewinnych osób.

To opowieść o trudnej sztuce wyborów i konsekwencjach z nimi związanych. W głównej mierze historia opowiedziana jest z perspektywy Toma, jego dylematów moralnych oraz rozterek. Isabel jest raczej tą, która wie czego chce i która zamierza być szczęśliwa nawet kosztem innych. Tylko czyja postawa życiowa jest właściwa? M.L. Stedman próbuje odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze – własne szczęście czy czyste sumienie?

Samotność, miłość, nienawiść i przemijanie. A nad trudnym, nieuniknionym losem bohaterów góruje niezniszczalna, symboliczna latarnia morska. Książka ta, choć jej akcja dzieje się powoli, obfituje w emocjonalne fragmenty i skłania do wielu przemyśleń. A co najważniejsze, czytając ją, miałam poczucie dobrze spędzonego czasu. Teraz nie dziwię się, że powieść sprzedała się na świecie w 2,3 milionach egzemplarzy. I nawet zmieniłam zdanie odnośnie filmu na jej podstawie – pod koniec listopada znów wybieram się do kina. :-)
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
4/5
30-11-2016 o godz 13:16 przez: Justyna
Nie będę pisała recenzji ponieważ to nie miejsce na to, historia bardzo ciekawa i pouczająca, bardzo szybkie i duże przeskoki w czasie za czym nie przepadam ale ogólnie polecam ze względu na fabułę ale tekst zbyt banalny jak na bestseler. Napisana prostym językiem jak dla nastolatki może to wina tłumaczenia a może mam za duże wymagania.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
07-11-2016 o godz 11:33 przez: slykas
To przepiękna książka, jedna z najlepszych jaką w tym roku czytałam.
Wzbudza wielkie emocje, doprowadza do łez, ale też daje nadzieję.
Polecam jako prezent dla siebie na zimowe wieczory, lub doskonały upominek dla bliskiej osoby w każdym wieku.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
4/5
31-10-2016 o godz 15:19 przez: Kala
Zdarza się to niestety stosunkowo rzadko, ale czasami po prostu wiem czy dana pozycja przypadnie mi do gustu jeszcze na długo przed tym nim zasiądę do lektury. Tak było też w przypadku ostatnio wznowionej powieści M. L. Stedman - „Światło między oceanami”. Od momentu, w którym usłyszałam o ów tytule po raz pierwszy, czułam, że są to klimaty, w których odnajduje się najlepiej. A zwiastun ekranizacji tylko mnie w tym przeświadczeniu utwierdził. I bez fałszywej skromności mogę powiedzieć, że się nie pomyliłam.

Tom Sherbourne- nieco tajemniczy inżynier z Sydney, który niechętnie opowiada o swojej przeszłości - poszukuje cichego i spokojnego miejsca do życia. Z dala od ludzi i zgiełku próbuje uporać się ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Obejmuje posadę latarnika na niezamieszkałej wysepce Janus Rock a wkrótce dołącza tam do niego świeżo poślubiona małżonka Isabelle. Szczęście młodej pary szybko zostaje wystawione na próbę - Isabelle kilkakrotnie traci dziecko i popada w depresje. Przybicie na brzeg Janus Rock łodzi z martwym mężczyzną i zdrową dziewczynką wydaje się być ich małym cudem. Wbrew zasadom i sumieniu, Tom nie informuje o tym zdarzeniu swoich zwierzchników.

„Światło między oceanami” to niezwykle emocjonalna opowieść o moralnych dylematach zwykłych ludzi i o tym że czasami nawet doby człowiek może podjąć złą decyzje. M. L. Stedman od początku zaznacza problematykę powieści poprzez prolog a następnie zabiera nas w krótką podróż w przeszłość - do momentu gdy Tom przybywa do Janus Rock. Autorka daje nam poznać swoich bohaterów - przekonać się bezpośrednio o tym jakimi ludźmi byli Tom i Isabelle przed podjęciem feralnej decyzji, jakimi kierowali się pobudkami i co zaważyło na ich decyzji.

M. L. Stedman nie ocenia swoich bohaterów. Owszem, w pewnym momencie stanowisko autorki przebija się w powieści, ale nie zostaje ono narzucone czytelnikom. Wręcz przeciwnie - poznajemy perspektywy bohaterów o odmiennych poglądach (Isabelle i Toma, ale także ludzi, którzy na skutek podjętej przez bohaterów decyzji sporo wycierpieli). Pewne wątki poruszone przez M. L. Stedman nie wypadają równie przekonywująco co ten główny - początkowo jest raczej trudno uwierzyć w wielką miłość Isabelle i Toma i o jego sile przekonywujemy się dopiero z czasem - ale w ogólnym rozrachunku debiut M. L. Stedman budzi ciepłe, pozytywne odczucia.

Autorka doskonale radzi sobie z tym by kreować postacie, które budzą emocje. Zwłaszcza Tom staje w centrum zainteresowania czytelnika jako, może nie do końca oczywisty, wzór moralnego zachowania. Miłym dodatkiem, swoistą wisienką na torcie, jest przybliżenie pracy latarnika i osadzenie fabuły na niesamowicie klimatycznej, osamotnionej wysepce/niewielkim miasteczku (z nutką egzotyki spowodowanej australijskiej przyrody). M. L. Stedman udało się też mnie zaskoczyć. Nie przewidziałam kierunku jaki obrała autorka mniej więcej w połowie. Ale jest to miłe zaskoczenie.

„Światło między ocenami” to klimatyczna opowieść o miłości - tej małżeńskiej i rodzicielskiej i o tym co człowiek jest w stanie dla niej zrobić. M. L. Stedman zmusza do refleksji - nad zachowaniem bohaterów i nad tym jak zachowalibyśmy się na ich miejscu. I nawet jeśli nie unika drobnych wad, koniec końców pozostawia bardzo dobre wrażenie. Jeśli przepadacie za opowieściami, które traktują o ludzkiej moralności i nie ograniczają jej do czarno-białych barw, sięgnijcie po debiut M. L. Stedman.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
01-12-2016 o godz 08:34 przez: czarno_biała em
To jest ich mały świat. Dryfują w morzu swoich łez, wyrzucają na brzeg niedorzeczne myśli, które chcą dotrzeć do horyzontu zwanego rodzinnym szczęściem. Monotonny, niebezpieczny szum morza zabrał ostatnią nadzieję na dziecko. Nadzieja powróci, lecz uderzy z podwójną siłą...

Potrzebuje schronienia. Potrzebuje ucieczki od przeszłości, którą spędził na froncie. Od tej chwili będzie prowadził spokojne życie. Tom rozpoczyna nowe życie w Janus Rock. Zostaje nowym opiekunem płomienia w latarni położonej 100 mil od wybrzeży Australii. Wraz z żoną Isabel zamieszkują na bezludnej wyspie. Radość przemienia się w rozpacz, gdy tracą kolejne dziecko. Pogrążona w depresji Isabel traci nadzieję. Wszystko zmienia się, gdy do brzegu wyspy przybija łódź z martwym mężczyzną i dzieckiem...

Ślad życia. Zabrała im wszystkie cechy, które mogłyby świadczyć o ludzkim szczęściu. Zmywa radość i zastępuje ją rozpaczą. W tajemnicy skrywa ich myśli, gdzie cierpienie, zrozumienie i siła walczą o podium. Stedman wykonuje ostrożne ruchy, które tworzą nieprzerwany łańcuch kłamstw. Oni kłamią! Bohaterowie drżącym głosem prowadzą czytelnika w opętane zawodzenie słów. Tworzą aurę współczucia, pokazują swoje lęki, mieszają rozpacz ze stanem ukojenia, by na koniec uświadomić, że rozgoryczenie to ostatni element układanki. Zimnym wzorkiem, śledziłam ich poczynania, trwałam, gdy podejmowali moralne decyzje i przyznaję, że Stedman grubą kreską podkreśliła emocjonalny karambol bohaterów!

Bieguny dwa. Bycie tą jedyną dla swojego dziecka bywa ciężkim doświadczeniem. Stedman wyraża matczyną cierpliwość jako dwa bieguny. Ujmuje w słowach najważniejsze rzeczy, ociera się o granicę duchowej uczty zmieszanej z wiarą w przyszłość, by za chwile pokazać drugi biegun. Odrętwiały, pozbawiony wiary w przyszłość los, który opiera się na fundamencie matczynej rozpaczy.

Słaby punkt. Pogłębiające się zaburzenia związane z rodzicielstwem, stały się dla mnie czytelniczą udręką. Trudno uwierzyć, by kobieta, która odzyskuje dziecko, dobrowolnie chciała oddać je w ręce innej kobiety. Ocierając się o granicę absurdalnego zachowania bohaterek, Stedman stworzyła dość sztuczne sceny, które odbierają przyjemność czytania powieść, która brutalnie pokazuje, komu pisane jest życie u boku dziecka.

Światło między oceanami to powieść, w której dla mnie zabrakło wyższych emocji. Trwając u boku postaci, delikatnie odczuwałam ich bolączki. Fabuła okazała dość przewidywalną wędrówką, w której mizerność akcji wyraźnie uspokaja podczas lektury. Niewątpliwie autorka, skupia uwagę na drugiej stronie powieści. Efektywnie łączy zachowania, które są wynikiem moralnych decyzji. Słowem maluje normy zachowań, które zmuszają do refleksji. Stedman pokazała, że potrafi stworzyć drugie dno swojej historii! Dramatyczne dno, w którym tylko świadectwo prawdy stanie się kluczem do nowego życia.

M.L. Stedman nie stworzyła powieści wyjątkowej. Stworzyła powieść o utartym szlaku przeżyć bohaterów, w którym siła i uczucie zostają przerwane przez rozdzielenie. Światło między oceanami uświadamia, że żadne słowa nie wyrażą rozpaczy i tęsknoty...
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
03-11-2016 o godz 19:32 przez: werka777
Rok 1920, bezludna, australijska wyspa Janus Rock i światło – te dobiegające z latarni, dla wielu zbawienne, ale i światło złudnej nadziei, pozorne, bo tak bardzo kruche. Tom Sherbourne, uczciwy, twardo stąpający po ziemi inżynier i bohater wojenny pełni funkcję latarnika żyjąc w spokoju z kochającą żoną Isabel, która pomaga mu w pokonaniu demonów minionych, krwawych lat. W udanym małżeństwie tych dwojga brakuje tylko upragnionego dziecka, które już kilkakrotnie pojawiało się szybko odchodząc i zabierając kiełkującą radość. Kiedy więc na wyspę przybywa łódka z malutką dziewczynką, żyjący dotąd w zgodzie z własnym sumieniem ludzie dopuszczają się kłamstwa, na którym przecież nie da się zbudować prawdziwego szczęścia. Bo tak łatwo popełnić jest błąd, a tak trudno do niego przyznać. Tak łatwo coś zdobyć i tak trudno się z czymś rozstać. Zwłaszcza, kiedy w grę wchodzi nie coś, a ktoś. Ktoś, kogo się kocha.

„- Kawałek mosiądzu nie czyni człowieka bohaterem – odparł Tom. – Większość tych, którzy naprawdę zasłużyli na medale, odeszła z tego świata.”

Poruszająca, niosąca ogromny ładunek emocjonalny książka autorstwa M.L. Stedman to niesamowita, oryginalna, skłaniająca do wielu refleksji historia uświadamiająca to, jak cienka granica oddziela uczciwość od zła. Przywołująca smutne obrazy wojny, kiedy to cmentarze wzbogacały się o ciała niewinnych ludzi, członków czyichś rodzin, buduje wizerunek spokojnej wyspy, która niczym lekarstwo koi zszarpaną duszę, a potem aplikuje bolesny zastrzyk powodujący nowe rany.

Pierwsza połowa powieści przypomina płynącą powolnym rytmem piękną, ale zarazem smutną pieśń, dzięki której poznajemy zarys głównych bohaterów. Wzbogacona w uruchamiające wyobraźnię opisy i wspomnienia przygotowuje na drugą, dynamiczniejszą część książki, która dociera w głąb duszy uaktywniając łzy radości i cierpienia, bo tutaj nic nie jest banalne i proste, a happy end wielowymiarowe ma znaczenie. Ściskająca za gardło, w szczególności dla osób posiadających dzieci, pozostawiająca wieczny ślad. O takich książkach pamięta się jeszcze przez długi czas, bo autorka zadbała o to, by wczuwający się w klimat fabuły czytelnik poczuł się jak jej uczestnik.

Skomplikowany i niełatwy w ocenie motyw główny, wiarygodni bohaterowie, których osąd okazuje się wyzwaniem ponad siły wielu z nas. Historia, z którą się płynie, przez sztormy i spokojne wody. Łatwo się rozbić, choć za wszelką cenę pragnie się dotrzeć do brzegu. Jeżeli szukacie oryginalnej powieści obyczajowej, która poruszy najgłębsze struny Waszej duszy, jeśli czujecie się na siłach by zmierzyć się z treścią pełną radości i cierpienia zarazem, polecam. To książka dla cierpliwych, wytrwałych, oczekujących niebanalnych wrażeń. Ja z przyjemnością, ale i przejęciem zobaczę film, mając nadzieję, że ekranizacja okaże się tak samo udana, jak książka.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
04-11-2016 o godz 13:30 przez: Sol
Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki, coś mnie tknęło i wiedziałam, że będzie to świetna powieść. Nie pomyliłam się! "Światło między oceanami" pochłonęło mnie całkowicie. Może dlatego, że od jakiegoś czasu sięgałam po inne gatunki i potrzebowałam pewnego odświeżenia? Nie wiem. Wiem natomiast to, że książka Stedman jest bardzo, ale to bardzo dobra!

Książka "Światło między oceanami" jest na pewno emocjonującą lekturą. Pochłania czytelnika już od pierwszych stron, więc nie dziwi mnie to, że nie schodziła ze szczytów list bestsellerów. Jestem ogromnie ciekawa ekranizacji. Tego, czy jest równie dobra jak jej pierwowzór. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.


Latarnia morska to specyficzna nawigacja, dająca charakterystyczne znaki świetlne zagubionym wędrowcom. Dająca nadzieję, pokrzepienie i bezpieczeństwo. Dla Toma i Isabel latarnia na wyspie Janus Rock jest domem. Jest wyspą, na której żyje tylko ta dwójka. Jest ich całym światem. Światem w którym czują się dobrze i bezpiecznie, aż do pewnego dnia... Dnia, który wywróci im wszystko do góry nogami. Dnia, który da im nadzieje, ale również przywiedzie ciemne chmury na ich życie.

"Światło między oceanami" nie jest lekką powieścią. Autorka poruszyła bardzo trudny temat i co najlepsze poradziła sobie z nim doskonale. Aczkolwiek przez to czytelnik zostaje przygnieciony wieloma uczuciami. Zastanawiałam się jak ja bym sobie poradziła, będąc w sytuacji Toma i Isabel. Wczułam się w ich życie, to muszę przyznać. Przez niemalże całą lekturę byłam rozdarta emocjonalnie. Zastanawiałam się po której ze stron stoję... Czy po stronie Toma? Czy może Isabel? Ciężka sprawa. W dodatku te wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce, poruszyły mnie - nawet bardzo.

Wiecie... To książka, która ma swoisty klimat. Jest o miłości, ale również o stracie, rozpaczy, zaufaniu i podejmowaniu naprawdę trudnych decyzji. Ja wczułam się w jej klimat od samego początku i strona po stronie łaknęłam więcej. Pragnęłam dowiedzieć się, jak rozwinie się ta cała sytuacja. Jak dalej potoczą się losy bohaterów. Sama nie wiem czy jestem usatysfakcjonowana zakończeniem. Chyba nie do końca. Ale nie oceniam go tym samym negatywnie. Wręcz przeciwnie, czuję się zaskoczona.

Jeśli szukacie interesującej, mocnej i bardzo emocjonującej powieści, to z gorącego serca polecam Wam "Światło między oceanami". Ja jestem zadowolona z lektury i na pewno jeszcze po nią sięgnę.

http://sol-shadowhunter.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
28-10-2016 o godz 12:16 przez: KasiaKatarzyna
Niezwykle przejmująca historia o tym, jak niewiele dzieli dobro od zła. M. L. Stedman w swojej powieści porusza każdą ze strun ludzkiej wrażliwości, przedstawiając swoim czytelnikom sytuację, z której nie ma jednego jedynie słusznego wyjścia. Bohaterowie powieści nie są wyidealizowanymi, nieprzekonującymi postaciami. Wręcz przeciwnie są ludźmi z krwi i kości, którzy walcząc o własne szczęście, popełnili koszmarny błąd, za który przyjdzie im słono zapłacić. Polecam miłośniczkom wzruszających historii o miłości, stracie i determinacji. Świetna książka!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
03-01-2017 o godz 18:58 przez: Anonim
Po zobaczeniu zwiastunu filmu od razu chciałam jechać do kina, a gdy dowiedziałam się, że jest książka- musiałam ją przeczytać. Muszę szczerze przyznać, że jest to najpiękniejsza powieść jaka wpadła mi w ręce. Jest niesamowicie wzruszająca, miłość Toma i Isabell do córki wyczuwa się już od momentu, gdy postanawiają ją przygarnąć. Do tego napisana prostym językiem, nie ma zbędnych opisów. Trudno się oderwać. Nie czytałam jeszcze książki, przy której bym co chwilę płakała. GORĄCO POLECAM!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
30-10-2016 o godz 23:04 przez: saskia
Samotność może być lekiem na ból, pozwala z dala od innych na zmaganie się z tym co zraniło i pozostawiło blizny, niewidoczne dla oczu, lecz nie dla serca i umysłu. Jednak czasem ktoś sprawia, że do przeszłości drzwi przymykają się i znowu ważna jest teraźniejszość, a i przyszłość nabiera jaśniejszych barw. Szczęście jest w zasięgu ręki, wydaje się takie łatwe do osiągnięcia, dla niego można wiele poświęcić, ale rachunek za chwile słabości zawsze w końcu zostanie wystawiony.

Wyspa Janusa dla niektórych wydaje się ostatnim miejsce na Ziemi, gdzie chcieliby zamieszkać. Tom uważa inaczej, ten kawałek lądu, smagany słonymi porywami wiatru, jest dla niego punktem, pozwalającym na, przynajmniej czasowe, odepchnięcie od siebie wspomnień. Wciąż wracają do niego obrazy z Wielkiej Wojny i twarze tych co stracili w niej życie. Posada latarnika to ucieczka od frontu, śmierci i kilku lat niewyobrażalnego dla większości koszmaru. Jednak niekiedy pojawia się niespodziewana szansa na pozostawienie za sobą zła jakiego się doświadczyło. Isabel jest odważna, pełna radości i zakochana w Tomie, nie przeraża jej perspektywa zamieszkania na bezludnej wyspie, z daleka od bliskich. Nie boi się tego, wie, że u jej boku będzie ktoś kogo kocha i to z wzajemnością. Nic nie zapowiada dramatu, którego staną się uczestnikami, jeszcze mogą cieszyć się sobą i przyszłym radosnym wydarzeniem. Niestety poronienia i utrata dziecka to ogromny wstrząs dla obojga, ale nawet w takich bolesnych momentach nie odwracają się od siebie, są dla siebie oparciem. Los jednak wystawia ich na kolejną próbę, do brzegu wyspy dobija łódka z niecodziennymi pasażerami zmieniając wszystko. Kim jest nieżyjący mężczyzna i żywe niemowlę? Dla Toma to ważne pytania, Isabel natomiast skupia się na dziecku, rozsądek i serce nie idą tym razem w parze. Jedno z nich zdaje sobie aż zanadto sprawę co oznacza decyzja podjęta pod wpływem uczuć, lecz widząc ból ukochanej osoby, rozwaga zostaje zignorowana, chociaż nie da się zapomnieć o złamaniu własnych zasad. Czy można jednocześnie być szczęśliwym i żyć ze świadomością o tragedii kogoś innego?

Wyspa Janusa miała być azylem, miejscem gdzie demony przeszłości zostaną okiełznana, była świadkiem szczęścia i niewyobrażalnego smutku. Czy radość mająca u swych podstaw ból innych nie jest oszukiwaniem samego siebie? Może to jedynie iluzja, kalecząca ludzie jeszcze dotkliwej niż bolesna rzeczywistość?

Bardzo dużo napisano książek o różnorodnych obliczach miłości, temat ten jest niewyczerpany,gdyż każda jest inna, niepodobna i jedyna w swoim rodzaju. Nie zawsze jest nazwana po imieniu, czasem świadczą o niej jedynie czyny i mówią o jej sile o wiele więcej niż jakiekolwiek wypowiedziane słowa. "Światło między oceanami" to opowieść o miłości, mającej wiele twarzy, ale przede wszystkim o ludziach w jakich ma swój początek, rozwija się i przede wszystkim, którzy poddają ją próbom. M.L. Stedman przedstawiła w osobach Toma i Isabel całą gamę jej odcieni, niekiedy jasnych aż po mroczno-bolesne. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic niezwykłego w historii latarnika i jego żony, po prostu młodzi ludzie ze swoimi problemami, może tylko miejsce nie tak zwyczajne. Już po pierwszych przeczytanych rozdziałach wiemy, iż przed nami powieść jaka pochłonie nas bez reszty i wprost zmusi do zastanowienia się nad tym co rzeczywiście jest ważne w życiu i jak jedna decyzja zmienia dosłownie wszystko. "Światło między oceanami" to historia wielowarstwowa, z pełnym wachlarzem emocji, poruszająca i nie pozostawiająca obojętnym na to co jest udziałem bohaterów, wątki uzupełniają się nawzajem, tworząc portret ludzi poranionych i próbujących na nowo zbudować swój świat pomimo prześladujących ich demonów przeszłości. Niektórzy z nich gubią się w momencie gdy muszą stawić czoła skutkom swoich wyborów i nie umieją pogodzić się z prawdą, lecz tuż obok nich jest ktoś wspierający ich, biorący na barki ciężar wspólnej winy bez słowa skargi i dochowujący tajemnicy pomimo własnego bólu. Książce M.L. Stedman daleko do łzawej historii, chociaż niewykluczone, że mogą się one pojawić za sprawą losów Toma i Isabel, dwójki ludzi, bezpośrednio i pośrednio zmuszonych do zmierzenia się tym co pozostawiła po sobie wojna. Tych dwoje balansuje pomiędzy szczęściem, dramatycznymi decyzjami, cieszy się z wyrwanych losowi chwilami radości, próbując uciec od podążającego za nimi raniącymi wspomnieniami. Czasem to co człowieka nie zabija łamie go, miłość pozwala w takim momencie na zaleczenie ran, ale blizna zawsze już pozostanie, rzucając cień na wszystko co przyjdzie później. Sam tytuł "Światło pomiędzy oceanami" ma wiele znaczeń, jedne nasuwają się od razu, inne przychodzą jakiś czas po lekturze, każde z nich nie wyklucza się, uzupełniają się nawzajem i wzbogacając niezwykłą historię latarnika i jego żony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-02-2017 o godz 17:56 przez: zksiazkawreku
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ ________________________________________________________________________ „Światło między oceanami” to książka, co do której miałam duże oczekiwania. Nie tak dawno było o niej naprawdę głośno, recenzje zachęcały a film na podstawie książki, który niedługo po jej premierze trafił na duży ekran, jeszcze bardziej kusił mnie, aby sięgnąć po tę pozycją jaj najszybciej. Czy książka spełniła moje oczekiwania? Autorka za pomocą fabuły przenosi nas do lat 20. ubiegłego wieku, a dokładniej do roku 1920. Przedstawia nam postać Toma Sherbournea, inżyniera z Sydney, który walczył na wojnie, i nadal zmaga się ze wspomnieniami, które go męczą. Idealnym rozwiązaniem tego problemu wydaje się być posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii małej wyspie Janus Rock, gdzie Tom układa sobie życie z kochającą żoną Isabel, która postanawia dzielić z nim samotność. Stopniowo Tom uzyskuje utracony spokój i zaczyna radzić sobie z przeszłością. Niestety ich szczęście nie trwa wiecznie. Problemy zaczynają, gdy małżeństwo chce mieć dziecko. Pierwsza ciąża - poronienie. Druga ciąża - poronienie. Trzecia ciąża - narodziny martwego dziecka. Isabela po takich przejściach popada w depresję. Zrobiłaby wszystko, aby mieć dziecko. I wtedy wydarza się cud - do brzegu wysepki przybija łódź, w której znajdują się zwłoki mężczyzny i... niemowlę. Tom od razu chce nadać sygnał, zawiadomić przełożonych o takim wydarzeniu, jednak po namowach żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, postanawia tego nie robić. Niestety podjęcie takiej decyzji niesie za sobą konsekwencje, które położą się cieniem na życiu wielu ludzi. Odpowiadają na pytanie - książka mnie nie zawiodła, aczkolwiek mam niewielkie zastrzeżenia. Po pierwsze - język. Nie wiem czemu, ale autorka tak napisała książkę, że miałam wrażenie jakbym czytała lekturę. Pierwsza lektura jaka przyszła mi na myśl to „Robinson Crusoe”. Myślę, że autorka bardzo wczuła się w klimat lat 20. ubiegłego wieku, dlatego też język mógł trochę niewspółczesny i bardziej skomplikowany niż ten, który możemy znaleźć w książkach, których akcja dzieje się współcześnie. Po drugie - mało dynamiczna akcja. Wszystko w tej książce jest powolne, leniwe, jakby monotonne. Nie ma takiego dreszczyku, dzięki któremu powieść czytałoby się z wypiekami na twarzy. Książka również nie wstrząsnęła mną tak, jakbym chciała aby to zrobiła, obyło się bez łez i stosu chusteczek. Aczkolwiek autorka postarała się, abyśmy emocje odczuwali wraz z bohaterami. Cierpiałam razem z Isabel, kiedy poroniła. Cierpiałam, gdy urodziła martwe dziecko. Cierpiałam również z Tomem, który nie mógł sobie poradzić psychicznie z zaistniałą sytuacją. Jednak po mimo kilku minusów uważam, że „Światło między oceanami” to świetna książka, koło której nie można przejść obojętnie. To pozycja, która porusza bardzo trudny temat. To powieść o dokonywaniu niewłaściwych wyborów i ponoszeniu konsekwencji wynikających z podjętej decyzji. Autorka pokazuje, do czego są zdolni rodzice, a szczególnie kobieta, która tak bardzo pragnie dziecka, że zachowuje się wręcz egoistycznie. Zrobi wszystko, aby swoje pragnienie spełnić, nie patrząc na to, że może tym kogoś krzywdzić. Książka zdecydowanie zmusza do refleksji. Nie raz podczas lektury zastanawiałam się, co bym zrobiła na miejscu Isabel i Toma. Zatrzymałabym dziecko czy wezwała pomoc? Naprawdę nie wiem... I jestem pewna, że nikt z Was nie wie, bo nie można wiedzieć, jaką decyzję podjęłoby się w emocjach. Nie można zatem potępiać zachowania Isabel. Chciała dobrze, ale niestety... Podejmując decyzję o zatrzymaniu dziecka, jej życie zamieniło się w jedno wielkie kłamstwo. Podsumowując, „Światło między oceanami” to poruszająca powieść o niszczycielskiej sile niewłaściwych wyborów. O złych decyzjach podejmowanych przez dobrych ludzi. O szczęściu, z którego tak trudno zrezygnować szczególnie, gdy jest ono na wyciągnięcie ręki. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-06-2018 o godz 21:54 przez: Anonim
MIŁOŚĆ NAJPOTĘŻNIEJSZYM UCZUCIEM Jest rok 1926. Do wyspy Janus Rock, na której znajduje się morska latarnia, dobija łódź. Na pokładzie znajduje się martwy mężczyzna i kwilące niemowlę. Kiedy Isabel Sherbourne opłakuje dwie niewielkie mogiły swoich martwych dzieci i modli się o cud, słyszy płacz dziecka. Bóg wysłuchał jej modlitw i oto po tylu cierpieniach, dane jej będzie zostać matką. Nie może być inaczej, Bóg nie popełnia błędów. Wspólnie z Tomem, swoim mężem, decydują się, aby zatrzymać dziecko. I choć latarnik ma pewne wątpliwości – a jeśli matka dziecka żyje? - to wie, że nie może odebrać swojej ukochanej żonie prawdopodobnie jedynej szansy na zostanie matką. W ten sposób, końcem kwietnia 1926 roku, Lucy Sherbourne staje się córką Toma i Isabel. Być może latarnia morska, rozświetlająca mroki dwóch oceanów – Indyjskiego i Południowego, to nie najlepsze miejsce na wychowanie dziecka, jednak Lulu z latarni, jak zwykła o sobie mawiać dziewczynka, jest więcej niż szczęśliwa, bo otoczona troską i bezgraniczną miłością ludzi, których uważa za własnych rodziców. Również Isabel i Tom dzielą szczęśliwe, beztroskie chwile, kochając Lucy bardziej niż kiedykolwiek sądzili, że są w stanie kochać. I tylko w nielicznych momentach Tom oddaje się zadumie, zwłaszcza gdy przypomina sobie o nagrobku, jaki sporządził nieżyjącemu mężczyźnie. Bohater wojenny nie potrafi też otrząsnąć się z frontowych przeżyć i zdaje się, nie umie sobie wybaczyć, że na jego rękach wciąż, nawet po tylu latach, jest krew wielu osób. Teraz również wrażliwe sumienie upomina go wieczorami i nocą, zdając się szeptać: „źle postąpiłeś zatrzymując dziecko”. Kiedy dziewczynka ma niespełna roczek, rodzice podczas krótkiego urlopu w rodzinnym miasteczku Isabel, Point Partageuse, chrzczą w jednym z kościołów małą Lucy Violet. Przez zupełny przypadek, lub też nie, dowiadują się od Ralpha, przyjaciela Toma, oraz jego żony, o strasznej tragedii, jaka wydarzyła się całkiem niedawno. Młody ojciec, z pochodzenia Austriak, wraz z maleńką córeczką wypłynęli w morze i od tej pory słuch po nich zaginął. Nie dla Hannah Roennfeldt niestety, wdowy po najpewniej nieżyjącym Franku, i matki małej Grace. Ta opowieść sprawia, że cały świat Sherbournów wywraca się do góry nogami. Matka ich Lucy żyje. Co mają z tym zrobić? Ale przecież to ich córka, prawda? Tom nalega, by oddać Lucy matce, ale Isabel się sprzeciwia. Jak mogą to zrobić? Oddać własne dziecko? Od tej pory nic już nie będzie takie, jakim było. Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmą, będzie ona tragiczna w skutkach dla nich, Hannah, i samej Lucy. Miłość rodziców do dziecka jest czymś, co trudno wyrazić słowami. M.L. Stedman to się udało. „Światło między oceanami” to wzruszająca, rozdzierająca serce powieść. Piękny język, wspaniała fabuła, trzymanie w napięciu do ostatniej strony i te emocje bohaterów, tak silne i autentyczne. Z moich oczu kapały łzy, gdy czytałam tę książkę, a już dawno mi się to nie przydarzyło. Będąc matką współczułam zarówno Isabel, jak i Hannah. Nie chciałabym się nigdy znaleźć na ich miejscu. Nigdy nie jest się gotowym na rodzicielstwo, ale kiedy już zostaje się rodzicem, nie ma nic ważniejszego niż rola, jaką ma się pełnić do końca życia. Nie wszystkim jest to dane, więc tym Dzieci to cud, największy dar niebios, a miłość do nich, a także ta, jaką one nas darzą, jest najpiękniejszym i najpotężniejszym uczuciem. Dzięki tej książce sobie o tym przypomniałam. bardziej, my rodzice, powinniśmy doceniać i szanować swoje dzieci, cud życia, który sami powołaliśmy. Nie zapominajmy o tym, co najważniejsze – tego właśnie uczy „Światło między oceanami”, jedna z najpiękniejszych powieści, jakie przeczytałam. www.recenzje-anki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
25-09-2018 o godz 21:19 przez: Anonim
Czasami jest tak, że opinie naprawdę potrafią przekonać mnie do tego, by sięgnąć po książkę, na którą nie potrafiłam zwrócić większej uwagi. Kiedy dołożyć do tego mocną akcję reklamową, a nawet ekranizację, okazuje się, że prędzej czy później dany tytuł ląduje w moich rękach, a ja nie mam pojęcia czego się spodziewać. Czy zachwytu, który zdaje się wszechobecny, czy może rozczarowania, bo moje pierwsze odczucia okazywały się słuszne i niepotrzebnie inwestowałam w coś, co początkowo nie było mnie w stanie zainteresować? „Światło między oceanami”, jest gdzieś pomiędzy. Dlaczego? O tym za chwilę, a teraz co nieco o samej fabule. W roku 1920 inżynier z Sydney ma spory problem z radzeniem sobie, ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny i łapie się posady latarnika na małej, spokojnej Australijskiej wyspie Janus Rock, gdzie zamieszkuje wraz ze swoją żoną Isabel. Małżeństwo dzieli ze sobą codzienność, zamieszkując w latarni. Isabel każdego dnia wspiera swojego męża w walce z demonami przeszłości, jednak w niedługim czasie sama również potrzebuje takiego wsparcia, kiedy dwukrotnie dochodzi u niej do poronienia, a skutki są opłakane, gdyż kobieta dowiaduje się, że nigdy więcej nie będzie mogła mieć dzieci. Wtedy los uśmiecha się do małżeństwa Sherbourne, choć w nieco przykrych okolicznościach. Tom znajduje na brzegu wyspy rozbitą łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlakiem, którego postanawia zabrać do domu. Isabel widząc dziecko, decyduje się je zatrzymać, nie bacząc na zasady moralne, jak i prawne, a kierując się głosem własnego serca. Tom początkowo nieprzychylnie nastawiony do tego pomysłu, z biegiem czasu zaczyna akceptować sytuację, w jakiej został postawiony, dzięki czemu tworzą pełną rodzinę, której dotąd niedane było im założyć. Niestety z biegiem czasu wszystko zaczyna się komplikować, zaś wychowywanie dziecka innych ludzi, niesie za sobą przykre konsekwencje. „Światło między oceanami” z pewnością jest historią poruszającą, która potrafi chwycić człowieka za serce. Fabuła jest interesująca, zamysł autorki na tę książkę, jak najbardziej trafiony i teoretycznie nie można niczego zarzucić temu debiutowi, bo jakby nie patrzeć losy Toma i Isabel mają w sobie to coś, co potrafi zapaść w pamięć na długo. Historia pozornie prosta, z jaką można by się spotkać w rzeczywistości, ale głęboka i mająca przekaz, który trafia do czytelnika. Niestety na superlatywach poprzestać się nie da, ponieważ ten tytuł ma również swoje minusy. Jednym, w moim odczuciu najważniejszym jest to, że spotykamy się z obszernymi opisami, które w większość niczego konkretnego do historii nie wnoszą, przez co momentami czytanie niesamowicie się dłuży, a ja coraz bardziej niecierpliwiłam się w kwestii dotarcia do tych fragmentów, które były dla mnie najbardziej istotne. Kilkukrotnie złapałam się również na tym, że przerzuciłam kilka kartek w dół, błagając autorkę o to, by w kolejnej swojej książce, która być może trafi do mojej biblioteczki, odpuściła sobie ogromną ilość powtórzeń i opisów. Z tych, najbardziej interesującymi okazały się dla mnie te, dotyczące samej wyspy, oraz najważniejsze — latarni. Poza tym nie widziałam w pozostałych opisowych fragmentach niczego szczególnego, a całość nie zwaliła mnie w żaden sposób z nóg i o ile od zawsze preferuję książki, niż ekranizacje, bo wówczas moja wyobraźnia ma pole do popisu i własnego zinterpretowania tego, co zapisane na kartkach papieru, tak w tym przypadku, film okazał się lepszą opcją, chociaż również nie zwalającą z nóg.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
12-11-2016 o godz 18:56 przez: Iwona_S
Po I wojnie światowej Tom Sherbourne szuka miejsca, gdzie będzie mógł wieść spokojne życie. Pracując jako latarnik przebywa cały czas w samotności, jednak objęcie przez niego latarni na Janus Rock jest początkiem czegoś nowego. Małżeństwo z Isabel pozwala mu zapomnieć o okrucieństwie z jakim spotkał się w czasie wojny, jednak do pełni szczęścia brakuje im dziecka, którego tak bardzo pragnie dziewczyna. Po kilku poronieniach zaczyna wątpić w to, czy kiedykolwiek będzie mogła trzymać w ramionach swoje dziecko. Niespodziewanie los zsyła na Janus Rock łódź z martwym mężczyzną i niemowlęciem. Za namową Isabel, Tom nie zgłasza tego przypadku władzom i tworzą namiastkę rodziny. Jednak oboje zdają sobie sprawę z tego, że ich szczęście jest chwilowe. Wystarczy jedna decyzja, by wszystko to runęło w gruzach….
M. L. Stedman urodziła się i dorastała w Australii. Obecnie mieszka w Londynie. „Światło między oceanami” to jej debiutancka powieść.

Po powieść M. L. Stedman chciałam sięgnąć odkąd dowiedziałam się o ekranizacji, w której występuje Michael Fassbender i Alicia Vikander. Czytając historię bez najmniejszych problemów mogłam sobie wyobrazić tę dwójkę w roli Toma i Isabel Sherbourne. Fabuła nie jest dynamiczna. Autorka postawiła na plastyczne opisy, detale i emocje, które odgrywają w tej powieści ogromną rolę. M.L. Stedman za pomocą prostego języka pokazuje siłę miłości oraz to, do czego może ona nas popchnąć. Historia Toma i Isabel Sherbourne jest doskonałym przykładem na to, do czego jesteśmy zdolni w imię miłości. Budują swoje szczęście na cierpieniu kobiety, która jest bliska obłędu z powodu utraty męża i córki. Zdają sobie sprawę, że ich radość i ognisko domowe są iluzją i może się skończyć w każdej chwili. Bohaterowie są zmuszeni do podejmowania trudnych decyzji i wybierania „mniejszego zła”, ale niezależnie od tego, jakie one są, ktoś na nich ucierpi.



Bardzo podoba mi się to, że Autorka niczego nie idealizuje. Pokazuje wszystko takim, jakie jest. Historia Toma i Isabel, bohaterowie, środowisko w jakim życiu – wszystko to jest oddane z niezwykłą dbałością o szczegóły. Jednak największym atutem powieści niewątpliwie są emocje, które chwilami są wręcz namacalne. Stedman stworzyła bardzo dobrze skonstruowane portrety psychologiczne bohaterów. Każdy z nich jest wiarygodny i na co dzień muszą się mierzyć ze swoimi słabościami, które niekiedy podcinają im skrzydła. Tom jest typem twardo stąpającego po ziemi człowieka, który nade wszystko ceni sobie spokój. Nie podejmuje decyzji pochopnie, każdą musi przemyśleć. Natomiast Isabel jest młoda, kieruje się uczuciami i niekiedy jej huśtawka nastrojów mnie denerwowała. Nie jestem matką, nie wiem jakie to uczucie, jednak jej zachowanie jest chwilami tak irracjonalne, tak egoistyczne i dziecinne, że miałam ochotę stanąć obok niej i potrząsnąć nią, by chociaż przez moment starała się popatrzeć na daną sytuację obiektywnie i nie kierowała się jedynie swoimi zachciankami.

Podsumowanie: „Światło między oceanami” to wciągająca i pełna emocji historia o miłości, macierzyństwie, podejmowaniu trudnych decyzji i ich konsekwencjach. Porusza wiele delikatnych strun i prawdopodobnie wzruszy niejednego czytelnika. Dawno nie czytałam tak dobrej powieści obyczajowej.
_____________
http://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/2016/11/m-l-stedman-swiato-miedzy-oceanami.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-01-2017 o godz 09:01 przez: Nemezis
Bywa, że życie stawia nas przed trudnymi wyborami, wyjątkowo kusząc tymi niewłaściwymi. Podsuwa myśli, że przecież nic złego się nie może stać... o ile nikt nie pozna prawdy. Gdy dzieje się to w momencie szczególnie ciężkim, nawet dobrzy ludzie, kierując się dobrymi intencjami, mogą podjąć złe decyzje. A potem trzymać się ich kurczowo w przekonaniu, iż tak właśnie miało być. Z każdą mijającą chwilą jest im coraz trudniej się wycofać, aż wreszcie zabrną za daleko i staje się to niewykonalne bez krzywdzenia kolejnych osób. Co im wtedy pozostaje? Zdusić w sobie wyrzuty sumienia i nauczyć się z nimi żyć czy może mimo wszystko przyznać się do błędu i liczyć na cud? Tom Sherbourne to młody, lecz już mocno doświadczony przez życie człowiek. Jako 8-letnie dziecko rozdzielony z ukochaną matką i wychowywany przez wyjątkowo surowego ojca, po przeżyciach wojennych jest przekonany, że nic dobrego go już nie czeka. Dręczą go straszliwe wspomnienia wszechogarniającej śmierci. Szukając spokoju duszy i odrobiny normalności, rozpoczyna pracę jako latarnik. W ten sposób trafia na Janus Rock - malutką wyspę na granicy dwóch oceanów - Indyjskiego i Południowego. Mieszka na niej zupełnie sam, raz na trzy miesiące do brzegu przybija jedynie łódź z zapasami. W pobliskim porcie Point Partageuse poznaje niespełna 19-letnią Isabel. Izzy i Tom zakochują się w sobie i wkrótce rozpoczynają wspólne życie. Wyspa skrada ich serca, a do pełni szczęścia brakuje im już tylko dzieci. Jednak po trzech poronieniach Isabel pogrąża się w rozpaczy, nie potrafiąc poradzić sobie ze stratą. Tymczasem fale wyrzucają na brzeg łódź z ciałem mężczyzny i żywym, płaczącym niemowlęciem. Czyżby to był znak od losu? "Światło między oceanami" to powieść wielowymiarowa, w której każdy znajdzie coś, co pobudzi go do refleksji nad własnym życiem. Mamy tu bohatera doświadczonego przez wojnę, zmuszonego do zabijania i oglądania śmierci swoich towarzyszy. Widzimy, jak te wspomnienia dręczą go przez lata, prowokując myśli, że w jakiś sposób oszukał los, skoro udało mu się ujść z tego cało. Czytamy też o ludziach, których psychika została doszczętnie zniszczona i normalne funkcjonowanie w społeczeństwie znalazło się poza ich zasięgiem. Spotykamy rodziny cierpiące po stracie synów i braci i te wciąż żyjące nadzieją, że któregoś dnia jednak się odnajdą, cali i zdrowi. Poznajemy kobietę załamaną utratą męża i córeczki. Jej rodzinę - ojca i siostrę - starających się ze wszystkich sił ulżyć jej w cierpieniu i pomóc. Wreszcie kobietę rozpaczliwie pragnącą dziecka i niemogącą go mieć... Debiut M. L. Stedman to powieść niezwykle smutna. Przesiąknięta bólem i stratą w przeróżnych ich odcieniach. Autorka w przejmujący sposób prezentuje bohaterów postawionych przez los w wyjątkowo trudnych sytuacjach. Oddaje ich emocje i rozterki tak realistycznie, że bez problemu możemy wczuć się w ich położenie. Niejednokrotnie wzrusza, zmusza do refleksji. Dobitnie uświadamia, że nawet dobrzy ludzie są zdolni do podejmowania złych decyzji, krzywdzących innych. I choć niektóre wybory niosą za sobą cierpienie większej liczby osób, wcale nie oznacza, że nie są właściwe. https://ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-05-2018 o godz 12:42 przez: Aleksandra Krupinska
Janus Rock-wysepka u wybrzeży Australii, kilka kilometrów lądu, latarnia morska, niewielka chatka, jakiś warsztat, dalej bezmiar oceanu, zaopatrzenie raz na trzy miesiące. Brzmi jak spełnienie marzeń? Dla Isabel i Toma Sherbourne, bohaterów powieści M.L. Stedman „Światło pomiędzy oceanami”, przynajmniej na początku, tak. Książka ukazała się w 2012 roku jako debiut literacki australijskiej autorki M.L. Stedman. Sama sięgnęłam po nią jednak dopiero w tym roku, jako że, w związku ze zbliżającą się premierą adaptacji filmowej, w popularnych księgarniach zaroiło się od jej egzemplarzy. I od razu pożałowałam… Pożałowałam, że nie przeczytałam jej wcześniej. W chwili rozpoczęcia akcji Isabel Graysmark to otwarta, trochę naiwna dziewiętnastolatka. Jest jedynym dzieckiem, które, po utracie dwóch synów na wojnie, pozostało jej rodzicom, dlatego bardzo się o nią troszczą. Jednocześnie pozwalają jej żyć swoim życiem i gdy poznaje Toma, mającego objąć stanowisko latarnika na Janus Rock 28-letniego weterana I Wojny Światowej, nie stają na drodze ich uczuciu. To Tom, wysłany na próbny okres do pracy, sugeruje, aby ten właśnie rok stał się próbą ich związku. Rok jednak mija, a oni, już pewni swoich uczuć, biorą ślub i na kolejne dwa lata przenoszą się na wyspę. Życie tam jest pełne wyrzeczeń. Przez cały ten okres żadne z nich nie może wrócić na kontynent, listy przychodzą z opóźnieniem, podobnie jak zapasy żywności. Zakochanym jednak nie sprawia to problemu, szczególnie, że za kilka miesięcy na wyspie będzie ich już trójka. Oboje marzą o tym dziecku, dzieje się jednak tragedia, która ku rozpaczy Isabel powtarza się jeszcze dwa razy. Trzeci jednak, w odróżnieniu od poprzednich nie zostaje od razu odnotowany przez Toma w służbowym dzienniku. Natomiast, ku zdziwieniu małżeństwa i wielkiej uciesze będącej na skraju depresji Isabel, do brzegu ich wysepki przybija łódka. Łódka zawierająca zwłoki mężczyzny, a także tak upragnione przez kobietę niemowlę… Pojawienie się tej łódki rozpoczyna serię niefortunnych wyborów podejmowanych przez dobrych w gruncie rzeczy ludzi. Zaczynają oni ukrywać prawdę przed bliskimi Isabel, mieszkańcami jej rodzinnego miasteczka, a momentami sami tracą rozeznanie w sytuacji. Historia ta pokazuje nie tylko jak bardzo życie może zmienić się pod wpływem jednej decyzji i jak daleko idące może mieć ona konsekwencje, ale także jak wiele ludzie są w stanie poświęcić dla tej jedynej, prawdziwej miłości. Dowodem na to jest zarówno Isabel, która rezygnuje z wygodnego życia na rzecz bycia z ukochanym, jak i Tom, który dla swej żony dopuszcza się zaniedbania i ryzykuje dużo więcej niż utratę pracy. Historia jest przepiękna, ale stawia nas, czytelników, w bardzo niewygodnej pozycji. Trudno jest bowiem opowiedzieć się za którąkolwiek z możliwości postawionych przed bohaterami. Sprawia to, że książkę chce się czytać, ale jednocześnie sami przeżywamy wewnętrzny konflikt. Co więcej, postępowania Isabel prawdopodobnie nie zrozumie nikt, kto sam nie jest rodzicem lub bardzo tego nie pragnie, dlatego też nie sposób go jednoznacznie ocenić. W grę wchodzi w końcu dobro dziecka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-09-2017 o godz 15:02 przez: Caroline Livre
NIESPEŁNIONE NADZIEJE Tom Shelbourne – inżynier z Sydney, wraca do kraju po zakończeniu służby wojennej. Otrzymuje posadę latarnika na niezamieszkanej wyspie Janus Rock, gdzie przeprowadza się wraz z żoną Isabel. Ta marzy o gromadce dzieci, której jednak nigdy nie jest jej dane mieć. Kobieta nie może się pogodzić z kolejnym poronieniem, gdy niespodziewanie do brzegów wyspy przybija łódka ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. I chociaż oboje z mężem dobrze zdają sobie sprawę z możliwych konsekwencji, postanawiają zatrzymać niemowlę. Fabuła „Światła między oceanami” była mi mniej więcej znana już wcześniej. W końcu przeczytałam w Internecie niejedną opinię dotyczącą tej książki. Sięgnęłam po nią raczej spontanicznie – wcale nie planowałam tej lektury, ale znalazłam ją na moim czytniku. Co dla mnie najbardziej istotne – powieść wzrusza już od pierwszych stron. Tak mocno, że chwilami nie byłam w stanie czytać dalej. Nie byłam w stanie przełknąć tej książki w kilka godzin; pochłonąć i zapomnieć, o nie. Razem z głównymi bohaterami przeżywałam ich ból; ból oczekiwań na dziecko, ból nadziei i ból rozczarowań. Razem z Isabel przeżywałam gorycz porażki, załamanie i tragedię, którą niełatwo pokonać. I nagle zdarza się cud – na wyspie ni stąd ni zowąd pojawia się dziecko niczym dar od samego Boga. Dar, który odmienia małżeństwo Toma i Isabel; który uczy ich miłości na nowo. Zmienia ich spojrzenie na świat, przemienia szarą codzienność w bajkową idyllę. I chociaż oboje wiedzą, że postępują źle, nie potrafią pożegnać się z małym aniołkiem, który w końcu wniósł w ich życie brakujące szczęście i radość. „To mój wybór […]. Mogę zgnić, rozpamiętując przeszłość, do końca życia nienawidzić ludzi za to, co się stało tak, jak zrobił to mój ojciec, albo wybaczyć i zapomnieć.” Ciężko mi opowiadać o tej książce, bo łatwo wczułam się w sytuację postaci. Nie mogę powiedzieć, że znam ich ból, ale rozumiem go i potrafię sobie wyobrazić sytuację, z którą przyszło im się zmierzyć. Sytuację, w której dobrzy ludzie o dobrej woli podejmują złe decyzje. Nie chcą nikogo skrzywdzić, ale jedynie uleczyć siebie i cierpiącego współmałżonka. Uzdrowić swoją relację, znaleźć sens swojego codziennego bytu. Naprawić swoje blizny i skazy, rysy i rany na sercu. Absolutnie nie winię ich za to i chociaż chciałabym móc ich powstrzymać przed konsekwencjami swoich wyborów, nie mogę ingerować w przebieg fabuły. „Światło między oceanami” to świetnie napisana powieść, która porusza czytelnika i skłania do chwili zastanowienia. Polecam. www.carolinelivre.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-07-2019 o godz 16:54 przez: Anonim
Ile jesteś w stanie zaryzykować? Ile jesteś w stanie poświęcić dla własnego szczęścia? Ta książka przekroczy wszelkie granice. Bohaterowie sięgną po szczęście za wszelką cenę. Isabel i Tom Sherbourne to kochające się małżeństwo. Zakochani od pierwszego wejrzenia. On latarnik, ona zajmuje się małą chatką na wyspie Janus Rock- ich wspólnej oazie. Brakuje im tylko dziecka. Po kilku poronieniach i urodzeniu martwego potomka, młodzi rodzice są załamani. Dowiadują się,że Isabel nie będzie mogła mieć dzieci... On stara się ją wspierać, ona zamyka się w matni, pogrążona w bólu po kolejnej stracie, snuje się jak cień. I kiedy nadzieja umiera..zdarza się cud. Do wyspy Janus Rock przypływa rozbita łódź. W środku znajdują się zwłoki mężczyzny i niemowlę. Gdy Isabel słyszy płacz dziewczynki, budzi się w niej instynkt macierzyński. Tom jako poukładany latarnik, były żołnierz z zasadami, wie,że powinien zawiadomić odpowiednie służby o zaistniałej sytuacji. Jednak ból, jakiego doświadczyła Isabel i sposób w jaki odżyła opiekując się maleństwem, jest dla Toma wystarczającym powodem, by nie reagować. Chociaż dręczą go wyrzuty, miłość jaką darzy żonę i jej błagalne prośby szybko je usypiają. Ku swojemu zaskoczeniu sam przywiązuje się do dziecka... Mijają dni, tygodnie, miesiące.. Mała Lucy rośnie jak na drożdżach, nakarmiona kilogramami miłości. Dziewczynce niczego nie brakuje. Isabel jest spełnioną żoną i matką. Tom wreszcie może być ojcem. Małżeństwo łatwo obmyśliło cały plan. Wszyscy,którzy odwiedzają młodych na wyspie gratulują im ślicznej córeczki i nie mają powodów do podejrzeń. Plan idealny... Jednak po drugiej stronie oceanu żyje samotnie Hanna, pogrążona w mentalnej żałobie matka i żona,która nigdy nie straciła nadziei,że odzyska najbliższych. I wszystko najbardziej komplikuje się od momentu, gdy kobieta dostaje list z informacją,że jej córka żyje. Żart? Nie. Kobieta się nie poddaje, zwłaszcza po otrzymaniu grzechotki, kochanej córeczki Grace... Co wydarzy się dalej? Czy Hanna odzyska córkę? Jaką decyzję podejmą bohaterowie? Jakie będą konsekwencje? Tego nie zdradzę- musicie sami przeżyć tę historię... Autorka napisała trudną powieść o miłości, poświęceniu i krętej drodze do szczęścia. Karuzela wyborów. Dobrych? Złych? Oceńcie sami. Mnie nie zawiodła :) PS: Chusteczki się przydadzą. Ja się wzruszyłam i nawet kartki zmoczyłam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-10-2017 o godz 13:12 przez: Anonim
Tom - weteran wojenny. Pomimo zejścia z frontu wciąż wojna jest obecna w jego życiu. Czuje, że w ciszy i samotności odnajdzie ukojenie. Przyjmuje posadę latarnika na niezamieszkałej wyspie u wybrzeży Australii - Janus Rock. Jeszcze przed wyjazdem poznaje Isabel. Ich uczucie rodzi się powoli, między jednym a drugim urlopem Toma, podczas którego może opuścić wyspę. W między czasie muszą im wystarczyć listy... Ich związek nie jest łatwy - odległość oraz spora różnica wieku spisuje go na straty. Jednak zakochani nie poddają się. Zapada decyzja o małżeństwie oraz zamieszkaniu Isabel na wsypie wraz z Tomem. Miłość kwitnie... Nie wszystko okazuje się być takie piękne. Małżonkowie pragną zostać rodzicami, życie układa się jednak całkiem inaczej. Po dwóch poronieniach i jednym porodzie martwego dziecka wciąż mają nadzieje. Los po raz kolejny nie oszczędza małżonków - Isabel nie może mieć już dzieci. Trudno jej się jest pogodzić z tym faktem, tak bardzo przecież pragnie zostać matką... Życie toczy się dalej - nic już nie cieszy Isabel. Aż do dnia, w którym los obdarza ich "Światłem". Na twarzy Isabel pojawia się znów uśmiech... "Światło" skrywa tajemnicę, która nigdy nie powinna zostać ujawniona. Wyrzuty sumienia Toma są jednak silniejsze... "Światło"? *** Książka "Światło między oceanami" to zdecydowanie pozycja, którą musiałam przeczytać. Opinie o niej były dość skrajne - od uwielbienia po zawiedzenie. To spowodowało, że byłam jeszcze bardziej jej ciekawa. Po przeczytaniu ok. 100 stron stwierdziłam - banał, czyli pozycja nie spełniła moich oczekiwań. Nigdy jednak nie odkładam książki niedoczytanej. Całe szczęście! To co ta książka ma do zaoferowania rozgrywa się zdecydowanie później, kiedy banał przeradza się w ludzką tragedię, niespełnione marzenie oraz wiarę. "Światło" to spełniona nadzieja. "Światło" to cud. Cud uszczęśliwia Toma i Isabel. Powieść, która po przeczytaniu dość sporej ilości stron została przeze mnie skreślona, spowodowała, że na sam koniec uroniłam łzę. Pokazuje, że potrafimy jako ludzie kochać i ranić jednocześnie. Koniec rekompensuje wszystko, jest piękny - matczyna miłość jest silna i ogromna jak ocean. Tylko sercem pokazujemy najszczersze uczucia, a człowiek jest tylko człowiekiem - potrafi się pomylić, ale też i naprawić swój błąd oraz wybaczyć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-10-2016 o godz 08:57 przez: Agnieszka Isztar Matłoka

Autorka stworzyła postacie wielowymiarowe, z pewnością nie są jednak wyidealizowane. Stedman stworzyła bohaterów, którzy maja swoje dylematy, targają nimi sprzeczne emocje i są narażeni na popełnianie błędów – tak jak w prawdziwym świecie. Życie bohaterów zmusza czytelnika do przemyśleń, do podjęcia czasem trudnych decyzji, która ze stron w sporze ma rację. Niestety jest to o tyle trudne, ponieważ zarówno jedna jak i druga strona mają argumenty nie do przebicia. Czytelnik ma zatem dylemat, który pozostaje bez rozwiązania.

Książka jest bardzo nastrojowa, czytelnik ma szansę uczestniczyć w wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat. Uczucia opisane przez autorkę wymuszają na czytelniku wiele refleksji nad samym sobą i nad swoim życiem. Bohaterowie są realni i wyraziści, do tego są wiarygodni w swoim postępowaniu. Książka choć początkowo trochę monotonna, w dalszych rozdziałach nabiera tempa. Niech nie zniechęca nikogo to, że na początku wszystko jest dość sielskie i spokojne, dopiero z biegiem czasu wydarzenia stają się dramatyczne.

Światło między oceanami to powieść, która może wzruszyć niejednego czytelnika. Język i styl pozwalają na wielowymiarowe odbieranie utworu. Książka zmusza czytelnika do przemyśleń. Powieść zmusza do refleksji nad własnym życiem, nad tym co posiadamy a co bardzo łatwo możemy stracić. Autorka stworzyła utwór, który wymaga od czytelnika pełnego zaangażowania w przestawianą historię. Dla mnie była to niezwykła podróż, która uświadomiła mi jak ważne jest to co mam. Oceniam na 5/6 . Takie utwory są warte każdej poświęconej im chwili.

cała recenzja:
http://isztarbooks.blogspot.com/2016/10/swiato-miedzy-oceanami-ml-stedman.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Terapeutka Paris B.A.
4.7/5
27,60 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Jedno życzenie Sparks Nicholas
0/5
29,99 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nigdy Follett Ken
4.8/5
35,69 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rebeka Du Maurier Daphne
4.7/5
27,10 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Za zamkniętymi drzwiami Paris B.A.
4.5/5
28,43 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zostań przy mnie Coben Harlan
4.6/5
29,68 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Klara i Słońce Ishiguro Kazuo
4.5/5
27,65 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Siedem sióstr Riley Lucinda
4.7/5
27,32 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Chłopiec z lasu Coben Harlan
4.5/5
24,04 zł
38,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ta, która zawiniła Corry Jane
4.7/5
27,62 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dylemat Paris B.A.
4.2/5
25,41 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Mów mi Win Coben Harlan
4.9/5
31,42 zł
43,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom stu szeptów Masterton Graham
4.5/5
26,20 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zima świata Follett Ken
4.9/5
41,43 zł
59,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego