Stacja końcowa Auschwitz (okładka  miękka, 01.2020)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 30,70 zł

30,70 zł 36,99 zł (-17%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Stacja końcowa Auschwitz

Latami zamiatano pod dywan doniesienia o bestialskich mordach na więźniach w Auschwitz. Kolejne książki pokazują jednak przykrą prawdę, tak jak robi to opowieść Eddy`ego De Wind, który z własnej woli zgłosił się jako wolontariusz do obozu przejściowego w Westerborku. Chciał pomagać deportowanym. Trafił również do Auschwitz, gdzie stał się świadkiem wielu trudnych do zrozumienia zbrodni.

O czym jest książka „Stacja końcowa Auschwitz”?

Poznaj relację osoby, która spędziła dwa lata w obozie koncentracyjnym. Dla wielu Auschwitz rzeczywiście było stacją końcową. Pociągi przywoziły tysiące więźniów do obozu, a wielu z nich szybko traciło życie w komorze gazowej. Książka Eddy`ego de Wind otworzy Ci oczy na to, co właściwie działo się w Auschwitz i jakim zbrodniom winni są naziści. „Stacja końcowa Auschwitz” to wspomnienia osoby, która opisuje, co przeżyła w obozie.

Niewyobrażalne zło

Być może nie możesz sobie nawet wyobrazić tego, do jakich sytuacji dochodziło w Auschwitz i w jakich warunkach przyszło żyć osadzonym. Śmierć, ból, cierpienie własne i innych były na porządku dziennym.

Jednocześnie autor pozostawia promyk nadziei na to, że nawet takie piekło nie pozbawia człowiek uczuć. Opisuje on historię miłości, jak zrodziła się między nim a żydowską pielęgniarką. Zakochani wzięli ślub w obozie w Westerborku, natomiast w Auschwitz ich rozdzielono – żona Eddy’ego została osadzona w baraku numer 10, gdzie przeprowadzano eksperymenty medyczne, a Eddy trafił do baraku numer 9.

Kiedy Niemcy mieli już świadomość, że przegrają wojnę, zaczęli zacierać ślady po zbrodniach dokonanych w obozach koncentracyjnych, a osadzonych wysyłali w tzw. marszu śmierci w głąb Niemiec. Eddy`emu udało się ukryć i przetrwać, a teraz oddaje Ci do ręki świadectwo swoich przeżyć.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1237064636
Tytuł: Stacja końcowa Auschwitz
Autor: De Wind Eddy
Tłumaczenie: Mączka Iwona
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Język wydania: polski
Język oryginału: holenderski
Liczba stron: 288
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-01-15
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 203 x 20 x 148
Indeks: 34199367
średnia 4,1
5
50
4
11
3
7
2
2
1
9
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
20 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
21-01-2021 o godz 07:27 przez: Tomasz Kowalski | Zweryfikowany zakup
Książka ciekawa, bardzo obszernie, a zarazem ciekawie przedstawia historie jakie miały miejsce w obozie Auschwitz, mogę polecić tą książkę wszystkim, którzy interesują się tematyką obozów zagłady.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-02-2020 o godz 12:37 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Porusza, przeraża, budząc sprzeciw, chociaż chce się ją czytać. Zastanawiający jest dość negatywny obraz Polaków jako Ofiar Auschwitz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
25-01-2020 o godz 12:28 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Bardzo dobra książka która przebiła wszystkie które przeczytałam bardzo polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
03-08-2020 o godz 13:57 przez: Marta Lada | Zweryfikowany zakup
Świetna książka, wzruszająca. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-08-2021 o godz 16:49 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Strasznie poruszająca
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-07-2021 o godz 21:29 przez: Marek Marciniak | Zweryfikowany zakup
Warto przeczytać
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-05-2020 o godz 20:33 przez: Paweł Sabatowski
Największą zaletą książki jest bardzo realistyczne przedstawienie realiów obozowych, wraz ze stosunkami panującymi między więźniami oraz dokładnymi opisami struktur obozu. Autor i jego rodzina nie wybielają obozowych postaw i nie opisują ludzi w sposób hagiograficzny. Dzięki czemu ma się wrażenie współuczestnictwa w przeżywaniu jego historii. Wiele zapisków, na podstawie których powstała książka, zostało spisanych na gorąco tuż po wyzwoleniu obozu, więc nie zostały skażone późniejszymi wydarzeniami ani przekształcone świadomie, czy też podświadomie. Treść bardzo dobrze przedstawia nastroje współwięźniów oraz techniki, do których musieli się uciekać, aby przetrwać. Dodatkowo autor jest lekarzem, specjalizującym się później w psychiatrii, zatem rys psychologiczny sytuacji, w jakiej się znalazł jest przedstawiony wybornie. W książce nie zabrakło także wątku romantycznego. W przeciwieństwie do kłamliwie fantazyjnego "tatuażysty", nie razi on w oczy, a wręcz dodaje głębi całej historii. Nie liczyło się tylko samo przetrwanie, ale przetrwanie z drugą osobą, o którą także należało dbać i która dodawała sił. Spośród wszystkich pozycji, które powstały w ostatnim czasie z tytułową nazwą Auschwitz, ta jest właściwie jedyna godna polecenia, by posiąść realny obraz obozu w końcowej jego fazie działalności. Niewyobrażalnym atutem książki jest fakt, że pisał go zagraniczny więzień. W związku z czym obce mu są pojęcia mickiewiczowskiego mesjanizmu narodu polskiego i nie musiał on na siłę wybielać kart naszej historii. Dzięki czemu mamy prawdziwy obraz Polaków, którzy także przebywali w obozie, a nie ich laurkową wersję, w którą chcielibyśmy wierzyć i która jest nam pompowana z każdej strony. To, że niektórzy chcą ciągle w nią wierzyć, to już nie wina książki, a nich samych. O prawdziwości relacji niech świadczy fakt, że w bardzo podobnym tonie wypowiadał się Tadeusz Borowski w swych opowiadaniach, także spisywanych na gorąco.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
10-05-2020 o godz 15:28 przez: Molikowo
Jest to moja pierwsza książka o tematyce obozowej. Dosyć dużo słyszałam o Auschwitz. To co ludzie tam przeżyli to koszmar. Matki , starcy i dzieci zostawali utylizowani (gazowani). A to tylko dla tego ,bo dla Niemców każdy Żyd , Polak czy też inny człowiek ,który wyznaje inną wiarę nie jest im poddany. Nie mieści mi się w głowie te ich eksperymenty na kobietach. To musiało być straszne. Ludzie nie tylko umierali tam z głodu ,ale również z wyczerpania czy też chorób. Eddy de Wind jest młodym lekarzem ,który został zesłany do Auschwitz wraz z żoną. Wszystko co tam przeżył przelał na papier i dzięki temu mamy dziennik z życia doktora Eddy'ego. Życie w tym obozie nie należało do łatwych. By zyskać tam reputację wśród więźniów , Niemców i innych osób pełniących ważną rolę w tym miejscu trzeba strasznie się namęczyć. Życie czasami potrafi być przewrotne. Dzięki Eddy'emu de Wind możemy poznać Auschwitz od środka. Musimy pamiętać o tym ,że mimo tego ,że obóz zagłady leży u nas w Polsce ,to nie my go stworzyliśmy. My po prostu to przetrwaliśmy. Musimy pamiętać o osobach ,które zginęły niewinną śmiercią...o dzieciach ,które miały całe życie przed sobą ,o osobach starszych ,które przeżyły pewnie nie jedno , o matkach ,ojcach ,synach ,córkach i ogólnie o ludziach ,które po mimo zagrożenia nie poddali się i walczyli o wolność dla nas....dla wszystkich... Książka jest pełna sprzecznych emocji. To co tam odkryjecie może wami wstrząsnąć. Jeżeli lubicie lektury ,które wprowadzają nas w świat ludzi ,którzy przeżyli piekło w obozach koncentracyjnych i mimo tego się nie poddali i nie złamali się ,to ta książka może was zainteresować.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
10-02-2020 o godz 21:11 przez: Girl-from-Stars
https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2020/02/280-eddy-de-wind-stacja-koncowa.html Nie da się nie zauważyć, że na moim blogu najczęściej goszczą recenzje powieści dla młodzieży, romansów czy też kryminałów, thrillerów. Każdy z tych gatunków jest inny, nie mniej jednak łączy je jedna rzecz, a mianowicie fikcja literacka. Większość książek, które czytamy są tylko wytworem czyjejś wyobraźni, przelanej na papier. I takie pozycje czyta się zdecydowanie najprościej i najprzyjemniej. Możemy na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości i przenieść się do innego świata. Po to w końcu są książki. Czytanie ich, ma nam sprawić przyjemność i dać możliwość odcięcia się od swoich trosk, problemów – choć na krótką chwilę. Są jednak takie książki, których lektura wcale nie jest przyjemna, wręcz przeciwnie. Chodzi tutaj o literaturę faktu, a dokładniej historie związane z tematyką wojenną. Co prawda, powieści historycznych nie czytam zbyt dużo, ale zawsze ciekawiły mnie opowieści o Auschwitz. „Zdążyć przed Panem Bogiem”, opowiadania Borowskiego, czy też niedawno wydany bestseller „Kołysanka z Auschwitz” to tylko niektóre tytuły, które miałam okazję już poznać. Dlatego też, gdy nadarzyła się okazja zrecenzowania „Stacji końcowej Auschwitz”, nie wahałam się zbyt długo przy podjęciu decyzji. Jest rok 1942, żydowski doktor Eddy de Wind pracuje jako wolontariusz w Westerbork, obozie przejściowym we wschodniej części Holandii. Tutaj spotyka młodą żydowską pielęgniarkę – Friedel. Zakochują się w sobie i biorą w obozie ślub. W 1943 roku zostają przetransportowani do Auschwitz. Tam zostają rozdzieleni: Eddy trafia do baraku numer 9, Friedel do baraku 10, w którym przeprowadzane są medyczne eksperymenty. Kiedy Rosjanie zbliżają się do Auschwitz w końcówce roku 1944, naziści rozpoczynają zacieranie śladów, a więźniowie wyruszają w głąb Niemiec w marszu śmierci. Eddiemu udaje się ukryć, pozostaje w Auschwitz i zaczyna pisać. „Stacja końcowa Auschwitz” to wydany dziennik Eddiego de Wind’a, który pisał go jeszcze podczas pobytu w obozie. Nie posługuje się w nim jednak swoim prawdziwym nazwiskiem. Głównym bohaterem jest jego alter ego – Hans van Dam. Dlaczego autor w swoim dzienniku nie posługiwał się swoimi prawdziwymi danymi? To już wie tylko sam autor. Każda książka, związana z tematyką Auschwitz jest trudna i nie jako bolesna w odbiorze. Współczesnemu człowiekowi trudno pojąć to, co wydarzyło się kilkadziesiąt lat temu. Jak to możliwe, że człowiek może być tak okropny i bezduszny wobec innych ludzi? Ile nienawiści trzeba w sobie mieć, aby traktować człowieka jak śmiecia: zmuszać do nieludzkiej pracy, katować i palić w piecach? Jak nic nie znaczącą rzecz? Pomimo poruszanego tematu, książka ta jest o dziwo niezwykle prosta i wręcz „delikatna”. Brak w niej bardziej brutalnych opisów, szokujących scen, momentów. Dodatkowo, w książce znajdują się fotografie z życia autora, a także zdjęcia oryginalnego rękopisu. Poza tym umieszczono również w niej artykuł de Wind’a, dotyczący „traumy poobozowej”. Oprócz tego, „Końcową stację Auschwitz” wzbogacono o mapkę obozu oraz słowniczek pojęć. Była tylko jedna rzecz, która nieco psuła mój odbiór tej książki, a mianowicie podejście do Polaków. Śmiało można przyznać, że nienawiść do Polaków wręcz bije od tej pozycji. Momentami odnosiłam wrażenie, że autor większą nienawiścią, żalem, złością pałał do Polaków niż do nazistów… Podsumowując, „Stacja końcowa Auschwitz” to prosta, ale szczera i prawdziwa opowieść o ludzkiej tragedii, która na wieki zapisze się historii ludzkości. Myślę, że każdy powinien czasem sięgać po takie książki, by umieć docenić to, co mamy. Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
29-02-2020 o godz 17:02 przez: Książka.w.pigułce
Nie mogę powiedzieć, że jestem ekspertem w tematyce obozowej, lecz mając za sobą coraz więcej tego typu pozycji śmiało mogę powiedzieć, że są książki, pod którymi się podpiszę i z czystym sumieniem polecę, jak i takie, których zwyczajnie polecić nie mogę. „Stacja końcowa Auschwitz” należy do tej drugiej grupy. Niby pomysł jest, niby mocne emocje, niby prawda historyczna i chwytający mocno za wrażliwe i te mniej wrażliwe serca bolesny temat, a jednak… jestem nieco zła i rozczarowana. Być może, gdyby to była moja pierwsza, druga książka o Auschwitz nie zauważyłabym tego, co widzę czytając ostatnio jedną po drugiej książki obozowe. Do rzeczy. Eddy de Walt – żydowski lekarz po pobycie w Westerbork trafił wraz z żoną do obozu w Oświęcimiu. Zawód, który pomógł jemu, jak i żonie przetrwać w obozie przejściowym, w Auschwitz raz był błogosławieństwem, raz przekleństwem. Oddzieleni małżonkowie szukali sposobności, by porozmawiać, spędzić chwilę czasu razem, przekazać sobie choć kęs jedzenia czy leki. Mężczyzna raz wysyłany do prac fizycznych, innym razem pełnił posługę lekarza w lazarecie, jego żona zaś trafiła do bloku, w którym odbywały się eksperymenty medyczne na kobietach – sterylizacja, umyślne zarażanie poszczególnymi szczepami bakterii, amputacje. Jak można się domyślić reszty jesteśmy świadkami walki o przetrwanie, o pielęgnowanie miłości, ponownie doświadczamy okrucieństwa, bezduszności i traktowania ludzi gorzej niż zwierzęta. Pod tym względem będziemy usatysfakcjonowani, jednak gdy głębiej przyjrzymy się zapiskom Eddy’ego, które wyszły na światło dzienne niemal zaraz po wyzwoleniu z obozu – przedstawiony jest tutaj mocno zakrzywiony obraz polskiego społeczeństwa. Aż kipi z usta autora niechęć do polskich więźniów oraz przytyki w odniesieniu do faktów i wydarzeń historycznych dotyczących Polski. Zdając sobie sprawę, że wszędzie, w każdym narodzie, zarówno teraz, jak i w przeszłości naprzeciw heroizmowi i prawym uczynkom stawało tchórzostwo i zepsucie próbuję nieco zrozumieć de Winda, ale idzie mi to opornie. Przykro mi, że tak właśnie odebrał naród polski, tym bardziej, gdy co rusz słyszymy o kolejnych „rewelacjach” w faktach historycznych na temat Polaków. Przez pryzmat kilku jednostek i niechlubnych zachowań nie ważyłabym się na ogólnikową ocenę i chcę wierzyć, że nie był to celowy zabieg osadzonego żydowskiego lekarza. „Stacja końcowa Auschwitz” patrząc z punktu historycznego jest kolejnym cennym elementem relacji byłych więźniów; brakujące czy niedostatecznie wyczerpane wątki z innych książek wskakują na swoje miejsce udoskonalając rzeczywistość opisów pobytu w obozie Auschwitz. Jednak mnie – polskiego czytelnika – ta książka zdekonsternowała.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-02-2020 o godz 17:18 przez: redgirlbooks
Jakiś czas temu postanowiłam, że coraz częściej będę sięgać po książki o tematyce Auschwitz. Kiedy przyszła do mnie propozycja przeczytania powieści Eddy'ego de Wind, nie wahałam się. Najczęściej sięgam po reportaże, ale powieść autora, to historia jego przeżyć w obozie zagłady. Nie miałam więc obaw, że będę musiała odsiewać fakty od fikcji. Eddy de Wind spisywał swoje przeżycia w dzienniku, podczas pobytu w Auschwitz. Nie chciał niczego pominąć, aby kiedy przeżyje, móc nieść świadectwo całemu światu. " W stacji końcowej Auschwitz" autor tworzy swoje alter ego o imieniu Hans. Jest 1943 rok, mężczyzna wraz ze swoją żoną Frieder są zmuszeni wsiąść do transportu, kierującego się do Auschwitz. Początkowo traktują to lekko, jak przymusowy pobyt w sanatorium, ale kiedy docierają do stacji Auschwitz, uderza ich okrutna rzeczywistość. Małżeństwo zostaje rozdzielone, Esesmani odbierają im wartościowe rzeczy. Jednak to zaledwie początek koszmaru. Wyobraźcie sobie, że w jednej chwili musicie porzucić swoje dotychczasowe życie, rodzinę i przyjaciół. Wasze plany i marzenia już nie mają znaczenia. Idziecie w nieznane. Nie wiecie co Was czeka, ale karmieni propagandą macie nadzieję, że będzie dobrze. Nie spodziewacie się, że już na miejscu zostajecie okradzeni z bliskich Wam ludzi, z kosztowności, a nawet z ubrań. Nie macie świadomości, że w nowym miejscu będziecie borykać się z głodem, chorobami zakaźnymi i pracą ponad własne siły. Każdy kolejny dzień, to walka o przetrwanie. Jednak z biegiem czasu coraz trudniej walczyć. Śmierć staje się wybawieniem, a oczekiwanie na nią torturą. Książka nie jest napisana emocjonalnie, ale należy wziąć pod uwagę, że kiedy autor zapisywał swoje wspomnienia psychicznie był zmęczony i zrezygnowany, pomimo, że nadal miał w sobie okruchy woli walki. Ta książka nie opisuje drastycznych zachowań. Ja osobiście odebrałam ją jak historię o tym, jak ludzie starali się przetrwać w tak trudnym miejscu, gdzie brakowało pożywienia i leków. Jak Auschwitz kształtował ich charaktery i psychikę. Pokazuje również jaka hierarchia obowiązywała w tym miejscu. Najbardziej w oczy rzuciło mi się to, że autor przedstawiał naszych rodaków jako tych najgorszych, pokazując tylko złe zachowania więźniów politycznych. To przykre, że trafiał tylko na złych ludzi, bo w każdym bądź razie nie zamierzam zaprzeczać, że wśród naszych rodaków nie brakowało takich ludzi. "Stacja końcowa Auschwitz" to przejmująca historia o przetrwaniu, ale również o tym, że w miejscu, w którym działo się niewyobrażalne dla nas zło, nadal istniała nadzieja i dobroć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
25-03-2020 o godz 13:24 przez: BarbaraAndHerBooks
„Wydaje się nam, że my i osoby, które kochamy, stanowimy centrum wszechświata. Uniwersum jest jednak obojętne, czy jesteśmy szczęśliwi, czy zdychamy na śniegu.” . . Żydowski lekarz Eddy de Wind w 1942 r. pracował jako wolontariusz w przejściowym obozie w Westerbork we wschodniej Holandii. Spotkał tam młodą żydowską pielęgniarkę Friedel, z którą wziął ślub. W 1943 r. oboje zostali przetransportowani do Auschwitz, gdzie ich rozdzielono. Eddy trafił do baraku numer 9, natomiast Friedel do 10, w którym przeprowadzano medyczne eksperymenty. Kiedy pod koniec 1944 r. do obozu zbliżali się Rosjanie, naziści zaczęli zacierać ślady, a więźniowie w marszu śmierci ruszyli do Niemiec. Na szczęście Eddiemu udało się ukryć. . . „Stacja końcowa Auschwitz. Moja historia z obozu” jest świadectwem wspomnień Eddy’ego de Wind, które spisał jeszcze podczas swojego pobytu w obozie w Auschwitz, tuż po jego wyzwoleniu. Opisał swoje codzienne życie i walkę o to, by przeżyć kolejny dzień. To, jak zmagał się z głodem, brudem, chorobami, brutalnością Niemców oraz współwięźniów, a także pracą ponad siły. Pokazał, że życie w Auschwitz nie należało do lekkich, jednak mam wrażenie, że opisał to wszystko zbyt delikatnie. Czytałam już wiele książek na ten temat i mam wrażenie, że Autor oszczędził czytelnikowi tych najbardziej makabrycznych wrażeń. Niemniej to, co opisał mną wstrząsnęło. Te wszystkie eksperymenty medyczne na kobietach, czy wysyłanie transportu więźniów do gazu. To wszystko po prostu nie mieści mi się w głowie. Książka została napisana w trzeciej osobie i trochę dziwnie mi się ją czytało. Niby jest opisem przeżyć Autora, więc raczej powinna mieć narrację pierwszoosobową. To mi tutaj trochę nie grało, ale w sumie może miał w tym jakiś swój cel. Ciężko oceniać tego typu literaturę, zwłaszcza, gdy jest to swego rodzaju pamiętnik i to w dodatku tak przykrych i traumatycznych wydarzeń. Myślę jednak, że nie jest to książka, która zapadnie mi w pamięci na długo, ale jeżeli lubicie sięgać po literaturę obozową, to warto ją przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie. Mi się podobała, ale nie wzbudziła we mnie jakiś wielkich emocji. To raczej prosta relacja z tego, co przeżył Autor.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-01-2020 o godz 13:10 przez: Karolina Borys
Tematyka obozowa jest ostatnio bardzo popularna. Moim zdaniem to bardzo dobra sprawa. Historia o tych dramatycznych i okropnych wydarzeniach nie może zostać zapomniana i odrzucona. Musimy o niej pamiętać - o takiej, jaka była, bez kłamstw, przeinaczeń i manipulacji. Pamiętanie, przytaczanie tych strasznych wydarzeń to pamięć i hołd oddany tym, którzy zostali tam zamordowani. Stacja końcowa Auschwitz to opis wspomnień jednego z więźniów, któremu udało ocaleć się z obozu koncentracyjnego. Jego opowieść rozpoczyna się w momencie transportu do Oświęcimia, gdzie został rozdzielony ze swoją żoną. Jego wola przetrwania jest niesamowita i postanawia zrobić wszystko, aby przeżyć. Dodatkowo umiejętności, jakimi dysponuje również mu w tym pomagają. Jego notatki pisane po opuszczeniu obozu pełne są bólu, strachu i nieludzkiego traktowania. Ale też są bardzo realistyczne. Śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z ciekawszych i bardziej realistycznych powieści opowiadających historię obozu koncentracyjnego. To swego rodzaju pamiętnik Eddy’ego, który prowadzi nas przez trudne czas wojny. Opowiada o eksperymentach, trudach życia i warunkach panujących w Auschwitz. Jego opisy są wiarygodne i dobrze napisane. Dzięki temu książkę czyta się naprawdę dobrze. Czy mogę powiedzieć, że to dobra powieść? Nie rozpatrywałabym jej w tych kategoriach. Porusza ona temat zbyt wrażliwy i trudny. Należy jednak doceni fakt, iż nie ma w nich manipulacji i przekłamań. To naprawdę książka warta przeczytania. Jednak czy ma ona swoje wady? Oczywiście. Autor bardzo często się powtarza, jego notatki są lekko chaotyczne i nie wnoszą nic nowego do wiedzy o obozach. Jeśli czytaliście, chociaż jedną, czy dwie książki tego typu to raczej nie znajdziecie tam nic nowego. Natomiast bardzo ciekawie opowiada o ,,smaczkach" obozowego życia. Bez wątpienia jest ona dobrym początkiem z literaturą obozową. I w ten sposób ją traktuję. We mnie ta książka nie wywołała łez, strachu, czy przerażenia, ale to, dlatego, że bardzo trudno to zrobić. Historie tego typu nie poruszają mnie aż tak, ale wierzę, że wielu z Was już tak. Dlatego szanuję, że wielu z Was nie decyduje się na lekturę. Nie mniej, zachęcam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-02-2020 o godz 11:42 przez: natala_reads
Historia przedstawiona przez autora jest zapisem jego prawdziwych przeżyć i spostrzeżeń w przerażającej codzienności Auschwitz. Jednak ta historia obozowa jest nieco inna od dotychczas przeze mnie przeczytanych. Jako czytelniczka powieści obozowych przywykłam do drastycznych opisów, które wyciskały ogrom łez i wywierały przeogromne przerażenie i milion pytań. Tutaj nie ma drastycznych opisów. Są wspomnienia spisane jeszcze podczas pobytu w obozie... które zdają się być suchymi faktami, które w pewnym sensie poruszają czytelnika w głębi serca. Eddy de Wind jest jednym z niewielu jacy przeżyli piekło na ziemi. Przy życiu trzymało go medyczne doświadczenie i miłość - jego żona, która również została zabrana do obozu i świadomość tego, że wojna się kiedyś skończy a oni znów będą razem, była dla niego ogromną nadzieją, a za razem dawała chęci do życia. "Stacja końcowa Auschwitz" zadziwiła mnie swoją , pewnego rodzaju, prostotą. Autor bardzo często skupia się na rzeczach, które wydają się nic nie znaczące. Chociażby o sposobie żywienia w obozie. W dzisiejszych czasach dla nas niby takie nic, ale w tych wspomnieniach możemy dostrzec, jak bardzo autorowi brakowało najzwyklejszej, wodnistej zupy. To bardzo przygnębiające. Sposób w jaki ludzie zostali upodleni jest nie do pojęcia przez osoby, które tego piekła przeżywać nie musiały. Jako czytelniczka lubiąca czytać relacje obozowe "uodporniłam się" na pewnego rodzaju opisy, ale mimo to nadal nie mogę uwierzyć, że to się działo naprawdę. Myślę, że takich książek nie powinno się oceniać. Po prostu są ludzie, którzy takową tematykę bardzo lubią, bo interesują się czasami wojennymi i losem ludzi zniewoloncych, a dla innych to po prostu książka, której czytać nie warto "bo po co. Przecież tyle o wojnie mówili i uczyli". Dla mnie była to kolejna niezapomniana podróż, która na długo pozostanie w mojej pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-01-2020 o godz 15:03 przez: Magdalena Spirydowicz
Na początku warto zaznaczyć że nie jest to zwykła książka z wymyśloną fabułą lecz spisane wspomnienia pewnego mężczyzny. Eddy de Wind opisuje traumatyczne przeżycia jakich doznał w obozie zagłady. Jako młody chłopak trafia do obozu w Holandii i tam poznaje swoją miłość. Biorą ślub i jako młode małżeństwo trzymają się razem mimo wszystko. Jednak pewnego dnia przydarzyło się coś czego nie chciał by przeżyć nikt z nas. Trafili do obozu zagłady Auschwitz a co gorsza zostali rozdzielni do dwóch innych baraków. On nr 9 ona 10. Mężczyzna trafił do części szpitalnej i miał sporo szczęścia gdyż ona trafia do części medycznej w której przeprowadzano eksperymenty medyczne. Prawdziwy koszmar łączy się z tęsknotą. Życie nadzieją doprowadza ich do szału. Co gorsza nawet nie wiedzą czy te drugie żyje i co się z nim dzieje.  Na ogół książka bardzo nietypowa jednak ma w sobie coś co nadaje jej miano uroku czytelniczego. Pobudza wszystkie możliwe emocje i sprawia że doceniamy to w jakich czasach żyjemy. Pokazuje do czego jest zdolny człowiek i jak działa na ludzi nienawiść i przekonanie o swojej wyższości. Wszystko napisane jak należy jednak nie mogę opisać jej tak jak inne książki ponieważ nie dość że brakuje mi słów to jeszcze nie da się jej przedstawić w skrócie. Dopiero po przeczytaniu zauważyłam jakie tajemnice skrywała w sobie ta książka. Bardzo podziwiam głównego bohatera szczerze powiem że mogę uznać go za swój autorytet.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-03-2020 o godz 20:41 przez: kryminalnatalerzu
"Stacja końcowa Auschwitz" to jedyna książka spisana w całości w obozie koncentracyjnym. Składa się ze wspomnień autora, jego późniejszego artykułu o syndromie poobozowym oraz z krótkich notek o jego życiu i samej książce, a także z niewielkiej wkładki ze zdjęciami. Pierwszy raz te wspomnienia ukazały się w 1946 roku, ale przez bankructwo wydawnictwa szybko z rynku zniknęły. Sytuacja powtórzyła się w 1980 roku i dopiero teraz, 75 lat po wyzwoleniu obozu, została przetłumaczona i wydana w ponad 30 krajach. To świadectwo tego co było, Eddy czuł, że właśnie po to przeżył, po to by opowiedzieć o tych wydarzeniach i przekonać wszystkich, że to wydarzyło się naprawdę. Same jego wspomnienia spisane są prostym językiem, nie znajdziemy tu specjalnie dużo przemyśleń, to po prostu relacja z życia w obozie. Przedstawia ją w narracji trzecioosobowej, a jego samego zastępuje alter ego Hans Van Dam. Wszystko inne pozostało niezmienione, zgodne z rzeczywistością. Ogólnie, mimo że na ten moment książka raczej nie wnosi nowych informacji o życiu obozowym, to jest ważnym świadectwem jednego z ocalałych. Cieszę się, że dowiedziałam się o istnieniu takiego człowieka jak Eddy de Wind.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
18-02-2020 o godz 22:07 przez: Anonim
Dziś bardziej przemyślenia niż recenzja 📕. Plan był taki, żeby nie pisać recenzji tej książki. W wielu momentach mnie rozzłościła i zdenerwowała. Pare razy ją odłożyłam, aby pomyśleć. Wiele fragmentów czytałam kilka razy. Chciałam przejść obok niej obojętnie, udać że jej nie ma albo że mnie nie rusza. Ale uważam się za patriotkę i zdecydowałam się napisać kilka zdań. Czytałam wiele książek wojennych oraz obozowych ale w życiu nie czytałam nic co bardziej bodłoby w wizerunek Polaków. Nie wiem, może źle zrozumiałam pare rzeczy ale w niej to Polacy są oprawcami. Ten Polak zrobił mu tamto, tamten tamto. To Polacy o wszystkim decydują, gnębią wręcz głównego bohatera i nie znają litości. Wiele informacji moim zdaniem jest zwyczajnie zmyślonych. Od trzech dni o niej myśle i tak się zastanawiam... może on nigdy nie był w Auschwitz?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-02-2020 o godz 00:00 przez: GrzymisławaMurawski | Empik recenzuje
Relacja z obozowego piekła na ziemi, tym bardziej prawdziwa, że spisana przez uczestnika obozowej rzeczywistości. W Auschwitz, mimo tragicznej codzienności, ludzie za wszelką cenę chcieli zachować pozory normalnego życia, tej normalności, która została im tak nagle przerwana. Zapiski Eddy de Winda, dużo mówią o życiu w Auschwitz, codziennej walki o przetrwanie. Książka bardzo interesująca, choć w swojej istocie też niezwykle poruszająca. Za każdym razem kiedy sięgam po tego typu literaturę, daje mi ona wiele do myślenia na temat granic człowieczego upodlenia, ale i granic ludzkiego okrucieństwa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-03-2020 o godz 09:01 przez: Magdalena Senderowicz
Relacja holenderskiego lekarza pokazuje typowe życie w obozie. Dzień za dniem, praca, minimalne racje żywnościowe, zakaz kontaktu z kobietami – choć sam Eddy trafił do obozu wraz z żoną i zdecydowanie nie było im łatwo, gdy zostali rozdzieleni. W ogólnym rozrachunku jest to dobra lektura, realistyczna i smutna, chociaż zdecydowanie nie jest to coś dla osób, które wolą konkretne fakty historyczne. To bardziej fabularyzowane zaprezentowanie życia w obozie Auschwitz, ale i tak dające nam mocny obraz tego, jak ono wyglądało. Cała recenzja: bookeaterreality.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-02-2020 o godz 21:20 przez: Justyna
Wspomnienia ocalałych z nazistowskich obozów nie należą do najłatwiejszych lektur, ale przynajmniej ma się gwarancję, że dostaniemy prawdziwy obraz okrucieństwa, które miało miejsce tam, w Auschwitz, ale i długo po wyzwoleniu obozu w psychice przeżywców. I na tym skończę swoje dwa zdania o tej książce, po prostu przeczytajcie ją, czytajcie to, co na papier przelali oni, we własnej osobie, bez dodatkowych komentarzy osób trzecich.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Czerwona ziemia Meller Marcin
4.6/5
22,99 zł
45,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Włosi Hooper John
4.8/5
37,49 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Małe życie Yanagihara Hanya
4.9/5
60,11 zł
79,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ukochane dziecko Hausmann Romy
4.6/5
30,02 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Slammed Hoover Colleen
4.8/5
33,74 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Folwark zwierzęcy Orwell George
4.7/5
11,37 zł
14,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Uśpiona Sinicka Alicja
4.7/5
36,84 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Lolita Nabokov Vladimir
4.5/5
34,57 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Normalni ludzie Rooney Sally
4.0/5
33,98 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Baśniobór. Tom 1 Mull Brandon
4.6/5
23,02 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa 1984 Orwell George
4.8/5
26,55 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pacjentka Michaelides Alex
4.5/5
28,83 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Też tak mam Kostyszyn Magdalena
4.5/5
33,74 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Boginie Michaelides Alex
4.4/5
31,36 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zero Elsberg Marc
5/5
36,22 zł
46,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego