Ślady (okładka  miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 32,99 zł

32,99 zł 36,90 zł (-10%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Wielobarwny i zaskakujący kalejdoskop ludzkich życiorysów.

Koniec świata za każdym razem wygląda inaczej. Jest pędzącą kulą, błyskiem szkła, odgłosem pukania do drzwi. Czasami nadchodzi w huku. Czasami cicho krąży wokół stołu.

Tadeusz ginie na wojnie, ale nie umiera cały. Pada na ziemię z rozerwaną głową, aby od tej pory trwać w życiach innych. Bożena, jego daleka krewna, zostaje światowej sławy modelką, nigdy jednak nie przestaje uciekać przed samą sobą. Ludwik, jej ojciec, co rano budzi się, nie wiedząc, kim jest, a jednak próbuje być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się coraz gęściej, tworząc niepokojącą mozaikę radości, tęsknot i lęków.

Wojna, miłość, szaleństwo i wspomnienia. Samotnicy, kochankowie i ofiary. Ludzie z wielkimi marzeniami i przeszłością, o której nieraz chcieliby zapomnieć. Ci, którzy żyją tylko w połowie, i ci, którzy chcą żyć wiele razy. A pośród nich coś, o czym żaden z nich nie ma pojęcia. Choć niektórzy przeczuwają.

"Jakub Małecki zostawia w swoich tekstach tytułowe ślady i tylko od nas zależy, czy je wyłapiemy i zinterpretujemy. Poszczególne opowiadania zazębiają się ze sobą, tworzą jedną fabułę o uniwersalnym charakterze: rodzenie się, życie możliwie proste, wreszcie odchodzenie. Tylko że nie jest to sielankowy portret wsi – w każdej historii jest bowiem jakiś zadzior, strach. Nad drewnianą chatą zawsze fruwa czarne ptaszysko i zagarnia spokój czytelnika."
Sylwia Chutnik

"Mapy i słowa. Niby osobne historie, a jednak wiele punktów wspólnych. Jakub Małecki nie zawodzi, Ślady to dowód na to, że Dygot nie był przypadkiem..."
Michał Nogaś, Program III Polskiego Radia

"Ślady to kolejny wyśmienity dowód, że Małecki jest rzadkim w polskiej literaturze mistrzem zarówno formy, jak i treści. I że nie da się go łatwo nigdzie zaszufladkować."
Kamil Śmiałkowski, naEKRANIE.pl


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Ślady
Autor: Małecki Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-09-28
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 215 x 30 x 150
Indeks: 20026547
średnia 4,8
5
120
4
16
3
8
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
62 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
20-02-2019 o godz 22:14 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Czytam po kolei wszystko, co napisał J. Małecki. Ta książka ma także niezwykły klimat. Ilu bohaterów, tyle historii, a nawet więcej , bo każdy zostawia ślad w czyimś życiu, wiele takich śladów. Wszystko, co nas spotyka, można różnie ocenić, spostrzec. Nasza historia nie jest tylko nasza, gdyż uczestniczą w niej także inni- to także ich historia, w której my pełnimy większą lub mniejszą rolę. Polecam tę wartościową książkę. Bożena
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-04-2022 o godz 19:21 przez: bogdanc36 | Zweryfikowany zakup
Dla mnie najlepszy współczesny polski autor, proza najwyższych lotów. Historie kilku osób, przeplatające się wzajemnie, ic h wzajemny wpływ na siebie, często niezamierzony. Słyszałam już opinię, że zbyt trudna. Dla mnie piękna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-08-2021 o godz 09:42 przez: MAGDA | Zweryfikowany zakup
Jak zwykle Malecki nie zawodzi swoim stylem. Jest to zbior opowiadan bohaterów powiazanych ze soba dalszym lub tez blizszym swoim obcowaniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-10-2020 o godz 15:23 przez: Marzena | Zweryfikowany zakup
Książka trafia na podium obok Rdzy i Dygotu. Po raz kolejny świetne spojrzenie na to, co kształtuje ludzi i zostawia w nich trwały ślad.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-10-2016 o godz 08:58 przez: wukee | Zweryfikowany zakup
Dobrze się czyta. historie świetnie ze sobą przeplecione tworząc fajną logiczną całość. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-12-2020 o godz 16:20 przez: Patrycja | Zweryfikowany zakup
Książka została kupiona na prezent. Był to bardzo dobry wybór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-12-2021 o godz 10:26 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Małecki nie zawodzi, zawsze warto :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-11-2021 o godz 11:20 przez: Agata Popławska | Zweryfikowany zakup
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-12-2017 o godz 00:21 przez: ewa szwed | Zweryfikowany zakup
.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-10-2016 o godz 15:09 przez: Dziewczyna z książkami
Jakub Małecki to jeden z najbardziej docenianych, współczesnych, polskich pisarzy. Potwierdza tę tezę chociażby fakt, iż jego Dygot został uznany za najlepszą polską książkę, w kategorii literatury pięknej w roku 2015 na portalu Lubimy czytać. Tytuł ten wedle wielu jest jedną z najlepszych polskich dzieł ostatnich lat. Byłam bardzo ciekawa twórczości tego autora, zważywszy na liczne wyróżnienia oraz pozytywne recenzje jakie wciąż wpływają na konto Jakuba Małeckiego. Moje pierwsze spotkanie z jego pracą odbyło się właśnie podczas lektury poddanych tutaj recenzji Śladów. Była to pozycja, które już niemal od pierwszych zdań zdołała mnie zaskoczyć językiem oraz formą użytą do przedstawienia historii Tadeusza Markiewicza oraz opowieści po nim następujących. Książka ta zrobiła na mnie nie lada wrażenie, czym zdecydowanie przeskoczyła odgórnie nałożone oczekiwania.

Ślady są skonstruowane w bardzo specyficzny sposób - każdy, stosunkowo krótki rozdział zaznajamia nas z historią kolejnej z postaci. Ich życia mkną między stronami, nie opowiadając jednak o chwili, lecz często o znacznych częściach z życia wyjętych, które dynamicznie przemijają, by ustąpić kolejnym, w pewien sposób powiązanym, mającym ujrzeć światło dzienne. Wgłębiając się w rozdziały coraz więcej rozumiemy, coraz więcej dostrzegamy, łączymy fragmenty tej samej nici, którą pozostawił autor - odnajdujemy tytułowe ślady. Wszystkie historie są do bólu prawdziwe. Rozprawiają o życiu, śmierci, przemijaniu - o tym co dotyczy każdego z nas. Jednak szybkość z jaką czytelnik zostaje zaznajomiony z cieniami i blaskami wszystkich trzech, zapiera dech. Na pierwszej kartce nowego rozdziału, czy też nowego życia poznajemy bohatera, na szóstej przychodzi nam zderzyć się z jego śmiercią. Na jednej stronie przyglądamy się codzienności małego chłopca, na kolejnej obserwujemy jak pokutuje za błędy swojego ojca. Te historie są nieprzewidywalne, proste i skomplikowane, nagłe i odzwierciedlające naturalny bieg rzeczy, bolesne, lecz prawdziwe. Po prostu ludzkie.

Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne. Uwierz mi, mojego czy twojego życia nikomu nie chciałoby się czytać.
Chaos. To również określenie, które można użyć w kontekście obrazu życia, jaki namalował w swej powieści autor. Często krążymy między wyrywkami z życia bohaterów, cofamy się w przeszłość, powracamy do teraźniejszości, by po chwili pochylić się nad sędziwym starcem, którego życie skończyło się dawno, dawno temu pod ruinami pewnej kamienicy. Autor ukazuje dzięki temu jaki wpływ ma jedna chwila na całe nasze życie. Jakim szybkim, przemijającym epizodem jest nasze życie. Na przykładzie z pozoru zwyczajnych mieszkańców naszego kraju, autor rozpościera koleje ludzkiego losu, nadając swym bohaterom piętna, na podstawie których przemyca ważne życiowe spostrzeżenia. Ten zbiór opowiadań jest jednak również czymś w rodzaju... pochylenia się nad jednostką - uchwycenia różnorodności życia, chwil oraz ludzi. Przecież dla każdego koniec świata wygląda inaczej - jest mgnieniem świateł, rykiem nadjeżdżającego samochodu, codziennym jednakowym widokiem szpitalnej sali, kakofonią wojny

Historie kolejno przemijają, subtelnie się przeplatając oraz ukazując siłę ludzkiego jestestwa, czy też raczej tego co zostaje po jego przeminięciu. Każdy z nas zostawia ślady. Te w umyśle i te namacalne; wydźwięk wspomnienia ze wczesnego dzieciństwa, zbiór ulubionych opowiadań, echo radosnego śmiechu w umyśle bliskiej nam osoby, zamyślone spojrzenie uchwycone w obiektywie aparatu, czy też wymyślone przezwisko przyjaciela na długo jeszcze funkcjonujące w jego rodzinie. Ślady to zdecydowanie nostalgiczna podróż między ludzkimi życiorysami, które uświadamiają nas o istocie chwili, śmierci, życia oraz nieśmiertelności. Wbrew wszystkiemu trwamy jeszcze na długo po tym jak oddamy światu ostatnie tchnienie. Trwamy w innych ludziach, rzeczach, wspomnieniach. Non omnis moriar.

Bohaterowie są bardzo różni, niekiedy poznajemy ich jako postacie drugoplanowe danego opowiadania, by następnie przyjrzeć się ich historii bliżej, kilkanaście stron dalej. Są bardzo wyraźnie zarysowane mimo, iż niekiedy poświęcone im zostają tylko nieliczne strony rozdziału. Widzimy ich życia, ich charaktery, sytuacje, które miały na nie wpływ - te błaha i te, które wdarły się do ich życia gwałtem. Ten zbiór opowiadań, łączący się poniekąd na wspólną opowieść jest pełen emocji, które wypływają spomiędzy nasiąkniętych nimi wersów. Jest również echem przeszłości, która wyraźnie odciska swe piętno w teraźniejszości; chociażby Adam, który wciąż jest nawiedzany przez duchy przeszłości, w pokucie za to co uczynił za młodu, natomiast pewne bohaterka wciąż jest prześladowana przez obraz pięciu martwych mężczyzn, któremu nadal musi stawiać czoła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-11-2016 o godz 07:02 przez: Klaudia Malik
Ślady to zbiór opowiadań, które razem tworzą niezwykłą i przejmującą historię. Każde z nich poświęcone jest innej osobie, jednakże w taki, czy inny sposób zawsze łączą się ze sobą. Tadeusz, Andrzej, Bożena, Julia i Szymon, Chwaścior – z pozoru zwykli ludzie, ale pod maską zwyczajności świadkowie ludzkich tragedii, zagubione osoby, które w pewnym momencie życia zboczyły ze ścieżki i same nie wiedzą już, w jakim kierunku zmierza ich życie.

Do zbiorów opowiadań podchodzę raczej z dystansem i rzadko po nie sięgam. Niejednokrotnie jest tak, że historia, która nas zaciekawi, nagle się urywa. Bohaterowie, których dopiero zaczęliśmy poznawać, znikają z kart powieści. Czujemy pewien niedosyt, domagamy się kontynuacji, a tu się okazuje, że musimy pożegnać się z czymś, co w taki sposób nami zawładnęło. Ze Śladami z jednej strony jest podobnie, a z drugiej nie. Bo mimo, że po ich przeczytaniu zapragnęłam od razu przeczytać książkę drugi raz, albo sięgnąć po dalszy ciąg każdej historii tutaj opisanej, to jednocześnie czuję, że autor w kilku stronach przekazał nam więcej, niż byłoby to dane przez kilkuset stronnicową powieść.

Jakub Małecki pozostawił czytelnikowi duże pole do własnej interpretacji. Nie podaje wszystkiego na tacy, pozwala nam dopowiedzieć sobie pewne elementy historii, której fundament on postawił. Bardzo spodobał mi się fakt, że w Śladach wiele rzeczy jest nieoczywistych, możemy domyślać się, wysnuwać własne przypuszczenia, wyobrażać sobie, a nie być jedynie biernym czytelnikiem.

Jeszcze nigdy nie byłam tak zafascynowana odkrywaniem ludzkich życiorysów. Każde opowiadanie chłonęłam będąc najbardziej ciekawa zachowań bohaterów. Te wszystkie postacie wydają się bardzo zwyczajne, z pozoru niczym się nie wyróżniające, nie mające nic ciekawego do powiedzenia o sobie. Dopiero, gdy odkryjemy jakiś zalążek ich charakteru, zobaczymy, że są to nieraz osoby, które zmagają się z wieloma problemami, były świadkami tragedii lub same jej doświadczyły. Małecki jest mistrzem w opisywaniu ludzkich emocji. To naprawdę coś niezwykłego, aby książka, która jest raczej uboga pod względem fabularnym, potrafiła tak zafascynować czytelnika, aby ten nie mógł się od niej oderwać. W opowiadaniach autor często cofa się w głąb przeszłości bohaterów, ujawnia zakamarki ich życia, przedstawia wstrząsające i przejmujące momenty, które przeżyli. Opisuje to w sposób bardzo emocjonalny i miejscami nawet metaforyczny, dzięki czemu czytając tę książkę, czułam się, jakbym sama była w skórze bohaterów i przechodziła przez to, co oni przechodzą.

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy bohaterach. Każde opowiadanie dotyczy innej osoby, ale bardzo często bohaterowie w jakiś sposób są ze sobą powiązani, czy to jako rodzina, czy znajomi. Nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich ich imion, aczkolwiek kilka postaci w szczególności zapadło mi w pamięć. Każde opowiadanie utrzymane jest na bardzo wysokim poziomie, ale przyznaję, że kilka z nich wywarło na mnie szczególne wrażenie. Jako przykład podam „Julę”, czyli historię rodzeństwa, Julii i Szymona. Ich relacja niejednokrotnie bywała burzliwa, ciepłe, przepełnione miłością wspomnienia przeplatały się z tymi, o których chciałoby się jedynie zapomnieć. Mimo wszystko, sądzę, że całokształt ma pozytywny wydźwięk, a autor nie tylko podkreśla jak ważne są relacje rodzinne, ale też pokazuje, że pewne rzeczy pozostają niezmienne, mimo wszelkich trudności, jakie napotykają na drodze.

Jakub Małecki w swojej książce stworzył postacie wyraziste, bardzo ludzkie, chciałoby się powiedzieć zwyczajne, ale to określenie byłoby raczej umniejszające. On z przeciętności uczynił coś godnego podziwu, zmuszającego do chwili refleksji i oddziałującego na emocje czytelnika. Nie osiągnął by jednak takiego efektu, gdyby nie jego wyjątkowy styl pisania, dogłębne opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów, bogaty język i liczne metafory. Można powiedzieć, że pod tym względem, jest to powieść, którą się kontempluje, a każde słowo w niej zawarte nie pozostaje bez znaczenia.

Jest wiele kilkusetstronnicowych książek, które okazują się mocno przeciętne, mimo tego, jaki miały potencjał. W tym przypadku, te kilkustronowe opowiadania trafiają w sedno i przemawiają wprost do czytelnika, jednocześnie angażując go w rozgrywające się tu historie. Ślady to powieść bardzo uniwersalna, a Małecki wplótł w jej treść ponadczasowe wartości, których już sami możemy się doszukać. To jedna z tych książek, które czyta się powoli, rozważając każde zdanie, a kiedy już przewróci się ostatnią stronę, wtedy uderza nas świadomość, jak prawdziwa jest to książka. Polecam każdemu bez wyjątku, a sama już czekam na okazję, aby sięgnąć po dalszą twórczość autora.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-09-2016 o godz 19:45 przez: Mirya


Kiedy coś się przytrafia jednokrotnie, to można to zrzucić na karby przypadku bądź szczęścia. Jednak mówiąc o prozie Jakuba Małeckiego nic takiego nie ma miejsca. Dygot zachwycił odmiennością i magią zawartą w słowach, a Ślady potwierdziły, że nazwisko autora zasługuje na miejsce w czołówce współczesnych, polskich twórców.

Znowu spotykamy się z wieloma postaciami, jednak tym razem autor całkiem inaczej buduje ich historie. W Dygocie zmieniali się bohaterowie na przestrzeni wielu lat. Tym razem poznajemy losy każdej z postaci, którą z resztą łączy jakaś więź - w jednym przypadku to mogą być więzy rodzinne, a w innym konkretna historia połączona jest z inną jedynie przez wspomnienie grającego pod kościołem wiejskiego muzykanta, Chwaściora.

Nie chciałam się nastawiać na coś mocnego, ale trudno było mi się wyzbyć świeżych jeszcze emocji po lekturze Dygotu. Dlatego łatwo byłoby mnie zawieść, szczególnie że zazwyczaj wolę pełną fabułę niż zbiór opowiadań. Jakub Małecki potrafił jednak z tych nowelek stworzyć pełny obraz, który mówi nam wiele zarówno o życiu, jak i o śmierci. Już w przypadku wcześniejszej książki można było zauważyć pewną fascynację tym tematem u autora. Ponownie śmierć przedstawiana jest jako naturalna kolei rzeczy, jako coś nieuniknionego, czasami zaskakującego, czasami wyczekiwanego. Z jednej strony te historie stają się gorzkie przez tematykę umierania, ale z drugiej strony to jest właśnie siła Śladów. Każda kolejna śmierć skłania nas do refleksji nad tym, jak dana osoba żyła i co po sobie zostawiła.

Małecki w swojej nowej książce pokazuje nam mapę, na której spotkamy całą gamę różnych charakterów, ale wszyscy będą bardzo „nasi”. Spotkamy wykładowcę, który miał romans ze studentką, młodą dziewczynę, która trafiła do ogromnego i wciągającego świata modelingu, kobietę, która nie potrafi pogodzić się ze stratą brata. Nic, czego nie znalibyśmy z życia powszedniego, a jednak czytając kolejne historie czujemy się coraz bardziej zagubieni i nie pomagają nawet mapy umieszczone przed każdą opowieścią. Osobiście wpadałam w stany melancholijne, które kończyły się szklanymi oczami podczas lektury. Najpiękniejsze jest to, że Jakub Małecki nie wywołuje smutku na siłę, równocześnie nie jest to również suche przedstawianie faktów. On balansuje gdzieś pomiędzy, dzięki oryginalnemu stylowi pisania, wprawiając czytelnika w ponury świat, w którym jednak jest jakaś specyficzna magia.

Kolejnym poruszanym w książce tematem, który wybija się moim zdaniem na pierwszy plan, jest wciąż powracająca przeszłość i to, jaki ma ona wpływ na teraźniejszość. Andrzeja nawiedzają duchy, od których oczekuje rozliczenia za swoje winy z młodości. Eustachy z całego swojego życia najbardziej pamięta jak lata temu dziadek zabierał go w Kwilnie na wydmy i opowiadał mu o mieszkających tam smokach. Ostatnim obrazkiem, który zobaczy Bożena przed śmiercią będzie jej sześcioletnia wersja, która idzie z rodzicami pod hale, na pyzy.
Jeżeli miałabym się upatrywać wad, to w przypadkach niektórych historii trochę było mi mało, chciałam więcej. Zapewne to kwestia osobistych preferencji co do bohaterów, o jednych mogłabym czytać w nieskończoność, a inni mnie po prostu do siebie w mniejszym stopniu przekonali. Nie ma co się dziwić, bo wielu z nich to bardziej negatywnie nakreślone osobistości. Co zresztą sprawia, że stają się jeszcze bardziej realistyczni, a ja współczując im z całego serca, marzę o tym żeby po prostu ich przytulić.

Czy Ślady są dla każdego? Moim zdaniem - nie. Uważam, że przede wszystkim trzeba posiadać pewną dozę wrażliwości, żeby te historie skłoniły czytelnika do refleksji. Sam styl pisania autora jest bardzo oryginalny i ja jestem jego niezaprzeczalną fanką, ale rozumiem, że mogą zdarzyć się osoby, którym nie przypadnie do gustu. Zadajmy jednak inne pytanie - czy warto prozy Małeckiego spróbować? Jak najbardziej tak. Dajcie mu szansę, a nuż docenicie go tak jak ja! Rzadko to robię, ale dorzucę Wam kolejny cytat, żebyście poczuli klimat, w jakim pisuje Małecki.

„Irek mógł być bardzo albo nie być wcale. Panicznie bał się bycia pośrodku, bycia konkretnym typem człowieka, bycia „jednym z”. Teraz nie jest już nikim i może właśnie o to chodziło, może za długo był kimś i całe swoje życie zużył na długo przed śmiercią.”

Jeżeli nie jesteście przekonani, to odwołam się jeszcze do wrażeń czysto estetycznych. Zdecydowanie Ślady to najpiękniej wydana książka, która wpadła mi w tym roku w łapki. Okładka jest przepiękna, tytuł na niej wytłoczony, każdy rozdział oznaczony poszczególnymi śladami uciekającymi w górę strony. Świetna robota.
Czekam z niecierpliwością na kolejne książki Jakuba Małeckiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2017 o godz 16:07 przez: Arancione
Od czasu do czasu w życiu każdego czytelnika przytrafia się lektura naprawdę wyjątkowa. Człowiek nie może się od niej oderwać, ledwo na chwilę ją odłoży, już do niej wraca. Fascynuje go i skłania do przemyśleń. Nawet po przeczytaniu ostatniej strony taka książka pozostaje z nami, pozostawia nas w rozsypce, zagarnia nasze myśli i kieruje je na nowe twory. Taka lektura zostaje z czytelnikiem na dłużej i nawet, gdy już uda mu się sięgnąć po coś nowego to i tak ta jedna jedyna książka ciągle siedzi z tyłu jego głowy. I tak mam właśnie ze „Śladami”. Z jednej strony, gdy wracam pamięcią do opowiadanych historii mam wrażenie, że nie było to nic aż tak niezwykłego, a z drugiej - że właśnie niezwykłe było w nich wszystko. Wiem, że pewnie brzmi to strasznie melodramatycznie, ale ciężko jest mi ubrać to w jakieś bardziej prozaiczne słowa. Mówiąc najprostszymi słowami ten zbiór opowiadań to cudo, kolekcja literackich perełek, które są zwyczajnie niesamowite. „ Tymoteusz wyobraża sobie, jak czekam, i przez chwilę naprawdę rozumie, że nieważne, ile będzie miał jeszcze kobiet, ile pieniędzy zarobi, ile krajów odwiedzi, ile przeczyta książek i ilu followersów zdobędzie na Instagramie, bo i tak zostanie po nim zaledwie kilka bladych śladów. ” Tadeusz Markiewicz ginie w czasie walki podczas kampanii wrześniowej. Chwaścior jest wiejskim dziwakiem i wariatem, który grywa na flecie. Bożena Czerska, której matka zginęła pod gruzami ściany warszawskiej kamienicy tuż po wojnie, zostaje światowej sławy modelką. Jej ojciec Ludwik żyje, ale nie istnieje. Eustachy spędza kolejne wakacje u dziadków, przesiadując z dziadkiem na wydmach znajdujących się obrzeżach wsi, w której jeszcze do niedawna można było usłyszeć grę Chwaściora. A to tylko część historii... „Są takie miejsca na świecie, że człowiek do nich wracał, choćby nawet nie chciał” „Ślady” to zbiór dziewiętnastu opowiadań, w których Małecki zabiera nas w podróż po kilku polskich miastach i wsiach, snując tysiące różnych różnych opowieści. Poznajemy wielu różnych bohaterów, jednak kolejne życiorysy przeplatają się ze sobą. Jednocześnie tworzą one jakąś całość jak i odrębne historie. Najprościej rzecz ujmując, „Ślady” opowiadają przemijaniu, śmierci oraz tym, co po nas zostaje i co dotyka później innych ludzi. Można w nich dostrzec nutki szaleństwa, ale też jakiejś nadrzędnej siły, która steruje naszą rzeczywistością. Na ich kartach spotykamy wiele postaci, a każda z nich jest zupełnie inna niż pozostałe. Są ci, którym w życiu nie wyszło nic, oraz ci, którzy odnieśli ogromne sukcesy. Widzimy tych, którzy wydają się żyć tylko na niby, jak i tych, którzy żyją pełnią życia. Poznajemy ludzkie namiętności, marzenia oraz plany. Jakub Małecki prezentuje nam cały wachlarz najróżniejszych charakterów, temperamentów oraz oczekiwań. Mamy szansę przyjrzeć się relacjom międzyludzkim. Niestety, mamy też do czynienia z ogromną samotnością niektórych ludzi, która mną chyba wstrząsnęła najbardziej. Jakub Małecki pisze w naprawdę niesamowity sposób. Przez „Ślady” po prostu się płynie, delektując się każdym zdaniem. Nie wiem, jak z tak jakby nie było zwyczajnych losów ludzkich autorowi udało się stworzyć coś tak niesamowitego, że wręcz nie byłam w stanie odłożyć jego książki choćby na chwilę. Przyznaję się bez bicia, Małecki zafascynował mnie swoimi opowiadaniami do granic możliwości. Akcja toczy się w swoim tempie, które jest bardzo dobrze wyważone. Wszystko odbywa się na tyle dynamicznie by utrzymać uwagę czytelnika, a jednocześnie na tyle wolno by go nie zmęczyć i by dostrzegł on głębię w tym, co opowiada autor. „ Życie z powieścią nie ma nic wspólnego - stwierdziła ponuro Garboletta. - Ono się nie układa w jedną całość. [...] Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne. ” „Ślady” to zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję czytać w 2016 roku. Mamy w nich wszystko. Uczucia, które towarzyszą nam na co dzień, zwykłe ludzkie życie, marzenia, plany, ale też szaleństwo i gorycz. Poznajemy ludzi, którzy żyją jakby nie żyli w ogóle, jak i tych, w których życiach coś poszło nie tak. Jest to prawdziwa mozaika złożona z poprzeplatanych ludzkich żywotów, które łączą się ze sobą w naprawdę fascynujący sposób. A w każdym w przedstawionych portretów ludzkich można znaleźć jakąś cząstkę siebie... Polecam Wam wszystkim bardzo serdecznie. „Ślady” to prawdziwe cudeńko, które naprawdę warto mieć na swojej półce. https://ksiazkoholizm--postepujacy.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-09-2018 o godz 19:31 przez: Katarzyna Kmieć
"Ślady" to zbiór opowiadań, nie powieść. Na pozór wydające się formą łatwiejszą, bo krótszą, opowiadania zmuszają autora, tak bardzo przecież emocjonalnego, do zaprezentowania niełatwej sztuki kompresowania uczuć. O ile treść, opowieść samą w sobie, można skrócić do jednego wydarzenia lub, jak na przykład w pierwszym opowiadaniu, do zawarcia w kilku zdaniach nader krótkiego żywota, o tyle podzielenie się całym nawałem kłębiących się w głowie myśli, nazwanie każdej wzbudzonej w bohaterach emocji, przy jednoczesnej niemożności uczynienia tego w sposób pełen detali, przymiotników, barw, rozkładający skrzydła poprzez rozdziały, jak dzieje się to w powieściach pana Małeckiego, zmusza autora do wykazania się niezwykłą siłą woli i talentem. Bo o ile kroki i oddechy łatwo zamknąć w kilku zdaniach, o tyle powody marszu i westchnień już nie, o ile o małżeństwie można opowiedzieć datami i miejscami, o tyle o miłości, ze wszystkimi jej blaskami i cieniami, zupełnie nie. jak się okazuje, celowość takiego fragmentarycznego pisania ma cel, wyraża pogląd jednej z bohaterek, która przecież nie jest nikim innym, jak jednym z wyrazicieli myśli i uczuć autora. "Życie z powieścią nie ma nic wspólnego(...). Ono się nie układa w jedną całość(...). Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne. Uwierz mi, mojego czy Twojego życia nikomu by się nie chciało czytać." (str.48) Co do wspomnianej treści, faktem jest, że Jakub Małecki pozostaje wielbicielem małych społeczności i głosicielem ich wyjątkowości, ale czy należy czynić z tego zarzut? Przecież te miasteczka i wioski, te rodziny rozbrajające prostotą, to jedynie alegoria życia wielkiego, rozbuchanego i sączącego w nas tętniącą krew metropolii. Chociaż i stolica pojawi się tutaj, w powojennej ruinie ale i ludzkiej nadziei, przychylna powrotowi powolnemu, choć nie pozbawionemu bólu niezapominania. Warszawa szczęśliwej rodziny, pięknego modelingu i sławy, Warszawa tragedii i żałoby. Tak samo pulsująca i bolesna jak maleńka wioska sprzed trzech opowiadań, tak samo pełna emocji, tak samo poplątana we wspomnieniach, które i do Kwilna czy Kiełpina powracają. I Poznań też jest i Szczyrk, wszystko czego Jakub Małecki nie dostarczał w powieściach o małych punkcikach na polskiej ziemi, a co jednocześnie zawsze gdzieś było, za plecami, wystarczyło przecież jedynie zwiększyć skalę. Podróży, pracy. Życia nie, ono zawsze jest życiem. Po prostu. Owe miasta, mieściny, wioski, zwłaszcza wioski, to tylko wskazówka, że w najmniejszej z opisanych postaci, w najmniejszej chacie, mieszkanku, wyobrażeniu i przeżyciu, jest to samo, co chcemy nazywać wielkimi literami tylko dlatego, że żyjemy z dala od tej ciszy, tego spokoju... Ale to dzięki spokojowi i jego kojącym właściwościom, tak dokładnie dostrzegamy ból, tak mocno łączymy się w cierpieniu, współczuciu i krótkich radościach bohaterów. Na szczęście dla nas autor, przyzwyczaiwszy nas do wolno wijących się rzek i strumieni powieści, nadaje swoim opowiadaniom spójność, jedno wypływa z drugiego, człowiek zdaniem zaledwie wspomniany w pierwszym, staje się esencją kolejnego. Autor nie pozwala otrząsnąć się po opowiadaniu, by uciec w świat kompletnie odrębnej, następnej opowieści. Nawet jeśli dzielą je bohaterowie, nawet jeśli dzieli je czas, narrator i akcja, czy też jej brak, pozostajemy przez cały zbiór w tej samej smutnej, molowej tonacji. Te same widma krążą nad miejscami, które dodatkowo autor wizualizuje nam zamieszczonymi na wstępie każdej opowieści mapami, te same cierpienia spadają na głowy mieszkańców Szczyrku, Warszawy czy Kwilna, ten sam ból, w przeróżnych odsłonach, autor składa nam w darze. Jeśli daje Anioła, to ten do śmierci za rękę prowadzi, nawet jeśli Świętego, to skąpanego w upokorzeniach i nienawiści, choć nawet po śmierci, z niosącym się po cmentarzu śmiechem, spełnia on swoje proroctwa nie-proroctwa. Bo kimże jest ów On czy Ona, która nas ścieżkami, po śladach wiedzie ku ostateczności? Anioł, Bóg, Śmierć? Wszystko razem? Lub zupełne nic? (...) i przez chwilę naprawdę rozumie, że nieważne ile będzie miał jeszcze kobiet, ile pieniędzy zarobi, ile krajów odwiedzi, ile przeczyta książek i ilu followersów zdobędzie na Instagramie, bo i tak zostanie po nim zaledwie kilka bladych śladów." (str.266-267) Przepiękna książka. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-10-2016 o godz 17:42 przez: Kac Killer
Wbrew temu, po czym mi dał się poznać Małecki, Ślady to zbiór opowiadań, a ja jestem bardziej przyzwyczajony do niego w znacznie dłuższych formach - powieściach. Na kartach tego zbioru poznajemy historie przeróżnych ludzi, którzy pozornie wydają się nie mieć ze sobą kompletnie nic wspólnego, no ale pozory, jak to pozory - mylą i to bardzo. Życia bohaterów wszystkich opowiadań zawartych w Śladach przeplatają się - cytując fragment opisu, który znalazł się na rewersie okładki: Tadeusz Markiewicz ginie na wojnie, ale nie umiera cały. Pada na ziemię z rozerwaną głową, aby od tej pory trwać w życiach innych. Jego daleka krewna, Bożena Czerska, zostaje po wojnie światowej sławy modelką i uciekając przed samą sobą, odciska ślad na każdym, kogo spotka. Jej ojciec, Ludwik, każdego dnia budzi się, nie wiedząc kim jest, a jednak próbuje być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się coraz gęściej, tworząc niepokojącą mozaikę radości, tęsknoty i strachu. Jeśli wydaje Ci się to pokręcone, to cóż, masz rację - jest pokręcone, ale kurwa, kto spodziewał się po Małeckim miałkich historyjek, które bez problemu zrozumie każdy średnio rozgarnięty pierwszoklasista składający litery w pełne słowa, potrafiący wybadać z nich właściwy kontekst. Każde z opowiadań ma jednego głównego bohatera i kilku pobocznych. Nieprzypadkowo tak ciągnę o tych bohaterach - oni są tu kluczowi, bo każdy z nich zostawia po sobie jakiś ślad, a sam autor ukazuje w nich swój kunszt. Dajcie mi innego pisarza, który w kilkunastostronicowym opowiadaniu potrafi tak skleić i przedstawić bohatera, że wydaje się on prawdziwy do tego stopnia, że widzimy go przed swoimi oczami. Umie tak któryś? No to niech rękę podniesie i udowodni, bo ja nie uwierzę.

Opowiadania to jednak nie tylko bohaterowie. To również akcja, miejsca, historie. Ja nie wiem jak to możliwe, ale Małecki pisze tak prawdziwie, że ja się często czuję jakbym sam znalazł się gdzieś obok bohaterów albo przeżywał te historie razem z nimi. Powtórzę to jeszcze raz i będę to powtarzał tyle razy ile będzie trzeba - ten gość jest niesamowity. Nie wiem, może to przez to, że przeczytałem jeszcze w życiu za mało, ale nie spotkałem się dotychczas z książką, która powodowałaby we mnie tak duże emocje. Ze Śladami czytelnik się zżywa, bo inaczej nazwać się tego nie da. Albo da. W Ślady się wchodzi w nich się zanurza. W całości. Ginie w ich odmętach. Tonie. Ale tak tonąć, to ja bym mógł codziennie.

Na osobny akapit zasługuje samo wydanie. Okładka jest jedną z najlepszych jakie zagościły na mojej półce i chętnie zamieściłbym na swojej ścianie oprawiony plakat przedstawiający okładkową twarz, tylko znacznie powiększony. SQN - pomyślcie o tym, bo pewnie znalazłoby się więcej osób chętnych na taką rzecz! Pomysł na mapy pokazujące miejsce akcji - strzał w dziesiątkę, choć z czytelnością niektórych miałem lekkie problemy. Autentycznie - jedna z najlepiej wydanych książek, jakie w życiu widziałem.

Autor - jak wydawca informuje na okładce - głośnego Dygotu nie należy do tych prostych w odbiorze. Ślady i ich poprzednik nie są książkami, które po przeczytaniu postawisz na półce i o nich zapomnisz. To takie pozycje, które wwiercają się w głowę, wchodzą głęboko między zwoje mózgowe i tam zapadają w półsen - zostają w pamięci na zawsze. Nie dziwi mnie wcale wspominanie o Dygocie przy okazji wszelkich wypowiedzi na temat Śladów, bo to książki niejako podobne. Spotkałem się z opiniami, że najnowsza książka Małeckiego może być uważana za swego rodzaju kontynuację ostatniej jego powieści. Czytałem nawet słowa, że Ślady to kilkanaście mniejszych Dygotów. Nie da się nie zgodzić z tymi opiniami, bo są bardzo trafione. Ale po co zamykać się tylko na takie skojarzenia? Przecież w Śladach można odnaleźć również punkty wspólne z innymi powieściami Małeckiego - z Odwrotniakiem i Dżozefem, o których praktycznie wszyscy nie tyle zapominają, co nigdy o nich nie słyszeli. Trochę to smutne.

Ślady są idealnym przykładem na to, że Małecki potrafi zachwycać i robi to, no bo czemu miałby tego nie robić, skoro potrafi? Ten gość na stałe zasiadł między czołówką najlepszych polskich pisarzy młodego pokolenia i jeśli będzie nadal trzymał taki poziom, to może być pewny, że za jakiś czas będzie polskim numerem jeden. Bo moim prywatnym, to chyba już jest.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-10-2016 o godz 12:24 przez: LirycznaRzeczywistosc
Pozwólcie, że na wstępie podziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za współpracę, bo to dzięki tej współpracy miałam okazję poznać i zachwycić się wysoko usytuowaną prozą polskiego mistrza.

Jakub Małecki, polski pisarz i autor głośnego „Dygotu” (najlepszej polskiej powieści ubiegłego roku) zostawił ślady nie tylko w moim umyśle lecz także na moim sercu. Odcisnął widoczne znamię wzruszenia, które długo będę rozpamiętywać. W tej nieobszernej polskiej pozycji książkowej, liczącej zaledwie niecałe 300 stron została zaprezentowana niezliczona ilość uczuć, począwszy od smutku, żalu aż po łzy wzruszenia.

"Ślady" to zbiór opowiadań, urywki z życia grona osób, które są splecione ze sobą i ostatecznie tworzą całość przepięknie napisanej książki. Opowieści zataczają krąg: od śmierci po życie, od życia po śmierć. Autor nie daje nam poprzestać na zwyczajnym przewertowaniu książki – wymusza na nas pewną głębszą refleksję. Sploty zdarzeń opatrzone są pewnym magicznym realizmem, co wyróżnia tę doskonałą polską prozę.

Jej bohaterowie niosą za sobą nie tylko trudne i dramatyczne historie, ale przede wszystkim odciskają piętno na wyobraźni czytelnika. U mnie wywołali płacz, wzruszenie i lęk od pierwszych stron. Autor dostosował styl i język do sytuacji jaką zaprezentował w danym opowiadaniu. Po mistrzowsku stworzył powiązane ze sobą postaci, wchłaniając czytelnika w napisane tło. Trzeba przyznać, że każdą stronę przeżywa się z osobna. Czytelnik i książka w tym przypadku to jedność, od pierwszej aż po ostatnią stronę.

Cykl opowiadań otwiera historia Tadeusza Markiewicza, którego uderza kula i jego ciało pada bezwładnie na zachwaszczoną ziemię. Obraz wojny i obrażeń został mocno ubrany w słowa, aby oddziaływać na wyobraźni czytelnika. Kolejno poznajemy szereg innych postaci m.in. Chwaściora (dotkniętego życiem wyśmiewanego samotnika), Bożenkę (córkę, matkę i nieszczerą żonę, pędzącą karierowiczkę), Ludwika, Pawełka (którego dziadek opatruje tylko takim imieniem), Eugenię i szereg innych ludzi i strzępów ich historii. Bohaterowie wspominają siebie nawzajem, przeplatają się ich wspomnienia, w których żyją od początku, aż po kres ostatnich kartek. Opowiadania ukazują polski realizm, poruszają życie społeczne polskich miast i wsi, ale głównie skupiają się na przekazaniu uczuć i refleksji. „Początek świata (jak pisze Autor w pierwszym opowiadaniu) często wygląda podobnie”, lecz każdy z bohaterów musi stawić czoła nieuchronnemu końcowi świata. Motorem i głównym wątkiem jest kres życia, ostatni przystanek na często wybrakowanej drodze. Pytanie, czy po każdej burzy wyjdzie jeszcze słońce?

Zjawisko nieuchronnego końca, odejścia najlepiej obrazuje jedno z opowiadań o Eugenii, kobiecie, którą we wsi nazywają "świętą". Po stracie męża i synka postanowiła godnie chować zabitą zwierzynę zalegającą na drodze, na której zginęła jej rodzina. Historia smutna, ale pouczająca i pozostawiająca morał. Opowieść o tym, jak życie płata figle. Takich opowiadań jest mnóstwo, chwytają mocno za gardło i (gwarantuję Wam) trudno będzie o nich zapomnieć.

Czytałam na bezdechu, aż chwilami wydawało mi się, że podróżni siedzący obok mnie patrzą na moją twarz z niedowierzaniem. Pewnie miałam wypieki na policzkach, za co jestem Panu Małeckiemu ogromnie wdzięczna. Jak do tej pory unikałam zakupu książek polskich twórców, tak od tego momentu nie będę się przed nimi bronić.

Ogromną rolę odegrało Wydawnictwo. Książka została opatrzona schludnymi mapami, które otwierają każdy rozdział. Opracowanie zachwyca podwójnie - jest przejrzyste i urzeka barwną okładką oraz pięknie skonstruowaną zawartością. Raz jeszcze, nie ukrywając zachwytu na tą pozycją odsyłam do Wydawnictwa Sine Qua Non (www.wsqn.pl) i gorąco zachęcam do zakupu opisywanego zbioru opowiadań. Nie będziecie żałować.


Dzięki tej książce dowiecie się, jakie uczucie wywołuje zgrzytanie zębami, jak znieść ukłucia w żołądku od postrzału, który będzie śnił się po nocach. A łzy? Łzy same płyną od początku aż po kres ostatniej kartki. „Śladów” nie można przeoczyć, nie wolno wręcz przejść obojętnie. Jest to absolutnie trafiona pozycja na szarą jesień i obowiązkowa lektura dla ceniących piękno.

„Tymczasem czerń za oknem zwalnia, zwalniają lampy w tę czerń powtykane i uśmiechnięte twarze na bilbordach”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-09-2016 o godz 17:19 przez: Okiem Wielkiej Siostry
W zeszłym roku "Dygot" Jakuba Małeckiego zachwycił czytelników. Ballada o dwóch rodzinach dotkniętych klątwą, wywołała niemały zachwyt w blogosferze i nie tylko. Tym razem autor postanowił nieco zabawić się formą, dzieląc losy swoich bohaterów na tytułowe ślady, tropy mające zaprowadzić nas do sedna historii.

Tadeusz, Bożena, Ludwik, Eustaszek zwany przez dziadka Pawełkiem – to tylko kilka postaci, ułamek historii, którą snuje Małecki. A jest to opowieść o śmierci, chorobie, zdradach, lęku, wojnie…innymi słowy o wszystkim, co ludzkie. Niektórzy jednak widzą i czują więcej, niż inni. Opierają się prozie życia i jedną, a nawet dwiema nogami stoją po stronie pełni wiedzy, którą często nazywamy szaleństwem. Tak jest chociażby ze starym Chwaściorem, który zdaje się żyć i umierać więcej niż raz.

"Czy świat umrze trochę/ kiedy ja umrę" – pyta Halina Poświatowska w jednym ze swoich wierszy. To właśnie ten fragment przyszedł mi do głowy podczas lektury "Śladów". Małecki zdaje się bowiem rozciągać tę myśl do granic możliwości, mówiąc wręcz o końcu świata, następującym z chwilą śmierci człowieka. I, analogicznie, o jego początku z chwilą narodzin. Taką właśnie zgrabną klamrą autor scalił swoją powieść, jednocześnie zmuszając czytelnika do rozpatrzenia pojęcia ‘świat’, w dwóch kategoriach. To pędząca, pulsująca i oddychająca masa ciał, żyjąca i umierająca na Ziemi. Jednak świat to także człowiek jako jednostka, jego losy, nieszczęścia i drobne radości. Małecki ukazuje zaś, że utrata tego świata, może być dużo boleśniejsza od biblijnej apokalipsy.

To co w "Śladach" porusza najsilniej, jest jednocześnie najbardziej prozaiczne. Śmierć męża po latach wspólnego życia, paraliż ukochanego, który z człowieka cieszącego się pełnią życia staje się wyłącznie ciałem, pozbawioną właściwości powłoką, stagnacja, dni i lata mijające obok, jakby przydarzyły się komuś innemu. Ludzkie tragedie, tak zwyczajne i częste, dzięki umiejętnościom Małeckiego, z tematów rodem z telewizyjnych wiadomości lub sąsiedzkich ploteczek, stają się swojego rodzaju kroniką pojedynczych końców świata. I, co ważne, dotykają do głębi pomimo naszego statusu obserwatorów. Trudno przejść obojętnie wobec tych historii, choć autor nie mówi nam niczego odkrywczego – rodzimy się, żyjemy i umieramy, a los zadziwiająco często każe nam dźwigać ciężar, którego nie da się nieść w pojedynkę.

A jednak bohaterowie "Śladów" dużo częściej muszą borykać się z trudami codzienności bez pomocy drugiego człowieka, który jest nieobecny lub po prostu obojętny. Samotność aż krzyczy z kart powieści, choć nikt tam nie dopomina się o uwagę, nikt nie prosi o więcej, niż tylko odrobina wytchnienia. I, co znamienne, nikt go nie otrzymuje. Najpiękniej ukazuje to historia Świętej Eugenii, która, po utracie męża i syna, zbiera z drogi na której zginęli truchła zwierząt i zakopuje je w swoim ogródku. Kiedy wspomina lata młodości, myśli sobie, że życie to jednak głupi żart. Żart, z którym na samym końcu zostajemy zupełnie sami.

Jednak coś w prozie Małeckiego zgrzyta, jak drobinki piasku, które dostały się do dobrze funkcjonującego mechanizmu. Trochę w tym winy owej zabobonności, która w "Dygocie" grała istotną rolę, tu zaś sprowadzona została jedynie do posmaku. W "Śladach" ledwie zaznaczono obecność tego co niesamowite, a jednocześnie przerażające – smoków mieszkających w wydmach i ludzi, którzy zdają się przenikać wzrokiem cienką barierę dzielącą życie i śmierć. Również sama fragmentaryczność losów, ich mozaikowość, w pewnym momencie zaczyna być nużąca. Oczywiście ten zabieg jest całkowicie zrozumiały w kategoriach artystycznego zamysłu autora. Co więcej – trudno w tego typu formie uniknąć jednej lub dwóch gorszych historii, które zdają się wciśnięte w całość na siłę. Małecki poradził sobie z tym zadaniem naprawdę dobrze, choć nie ukrywam, że liczyłam na odrobinę bardziej spektakularne zakończenie.

Mankamenty odłóżmy jednak na bok – Małecki znowu pokazał, że stać go na powieść nie tylko przejmującą, ale także sprawnie napisaną. Zostawmy więc "Dygot", cieszmy się "Śladami" i czekajmy dalej. Jestem bowiem przekonana, że Pan Jakub swoje opus magnum ma jeszcze przed sobą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-10-2016 o godz 17:14 przez: Brethil
Biorąc się za ten zbiorek miałam przy sobie znaczniki. Wiecie, te małe, samoprzylepne karteczki, którymi można zaznaczać różne miejsca w książkach nie bazgrząc po nich długopisem. Był plan - zielone do długich cytatów, czerwone do krótszych. Zaznaczałam wszystko, co spodobało mi się szczególnie, w wyniku czego pod koniec lektury mój egzemplarz "Śladów" przypominał zielono-czerwonego jeżyka.

O czym to właściwie jest? Trudno powiedzieć, bo "Ślady" to zbiór dziewiętnastu krótkich opowiadań, a skoro opowiadań to wiadomo, że tematyka każdego będzie nieco inna. Ale nie są też zupełnie od siebie różne, łączą je dwie rzeczy. Pierwsza to sieć powiązań między bohaterami poszczególnych tekstów - a to ktoś jest czyimś dzieckiem, a to czyimś przyjacielem, a to sprawcą czyjegoś nieszczęścia. Powiązania nie są nachalne - opowiadania czytane osobno są zrozumiałe, fabularnie zamknięte i niczego im nie brakuje, ale uważny czytelnik po kawałku ułoży z nich niezwykłą mapę ludzkich losów. Druga z tych klamer spinających zbiór to motyw końca świata. Nie, nie tego końca z 2012, nie walących się mostów, nie zapadającej się ziemi. Tych jak z "Piosenki o końcu świata" Miłosza – małych, prywatnych, pozornie nieistotnych, a dla kogoś najważniejszych. Jest więc z początku Tadeusz, który ginie na wojnie – od jego losów, opisanych z dość nietypowej i ciekawej perspektywy (ale jakiej, tego Wam już nie wyjaśnię, coby nie psuć przyjemności z lektury) rozpoczyna się korowód postaci, niektórych barwnych i niezwykłych, jak choćby szalonego Chwaściora z jego fujarką, a niektórych na pierwszy rzut oka zwyczajnych, lecz przedstawionych w taki sposób, że ich losy nie dość, że nie wydają się ani trochę mniej interesujące, a wręcz są nam bliższe i częstokroć ważniejsze.

Pisze Małecki o tych końcach tak ładnie, że aż strach. Zdaniami krótkimi, ale konkretnymi i często w tej skrótowości zawierającymi całe światy. Nie dręczy zdaniami-wieżowcami, a jednak starcza mu prostych konstrukcji żeby powiedzieć wszystko i jeszcze odrobinę więcej. Ujął mnie tym – z jednej strony konkretny, a z drugiej – metaforyczny. Szczególną próbką tego stylu są pierwsze zdania opowiadań, często zabawne i tragiczne zarazem, jak na przykład:

"Przez pierwsze dwanaście lat życia Oskar Wilhelm Czerski miał wszystko: rodziców, dom, siostrę i dwie połowy twarzy."

Kiedy indziej – tajemnicze akapity, które aż każą czytać by dowiedzieć się, co było dalej:

"Czyta z prostych, tych jest chyba najwięcej. Czyta z łukowatych. Z blednących czyta i z tych gwałtownie urwanych. Z krótkich, dynamicznych. I z długich, zbliżających się do barierki – te lubi najbardziej. Dają wiele możliwości."

A przy tej prostocie nie popada w prostactwo ani w banał. Kłaniam się w pas.

Nie jest to także zbiór o sprawach prostych – autor nie ucieka od tematów ciężkich i nieprzyjemnych, jak choćby pojawiający się parokrotnie wątek alkoholizmu. Ale – i za to mu chwała – nie moralizuje przy tym, nie próbuje oceniać opisywanych przez siebie zjawisk, a jedynie przedstawia je z perspektywy jednostkowego dramatu. Spojrzenie na jednostkę, tak ważne w "Śladach", każe nam wcielić się w rolę uważnych obserwatorów czyjegoś życia i odbiera łatwość sądzenia. Wszystkie zawarte w tym zbiorku historie, choć dotykają różnych płaszczyzn życia i są osadzone w innych czasach łączy to, że budzą wrażliwość, każą myśleć. A myślenia raz włączonego nie da się już wyłączyć.

I na sam już koniec, przyszedł czas na fundamentalny zarzut, który najczęściej stawiam książkom, które mi się spodobają: ZA KRÓTKA. Bo wszystko co dobre, (za) szybko się kończy, więc ja te 320 stron pochłonęłam zachłannie na jeden raz i zostałam z tą w pewien sposób nawet przyjemną pustką, która towarzyszy mi zawsze, kiedy skończę czytać coś bardzo dobrego. Panie Jakubie, pisz Pan tego dobra więcej! A ja uciekam nadrobić "Dygot", bo wstyd mi coraz bardziej, że jeszcze nie czytałam.

"Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne. Uwierz mi, mojego czy twojego życia nikomu by się nie chciało czytać."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-09-2016 o godz 15:21 przez: Amanda
Recenzja pojawiła się również na blogu: http://amandaasays.blogspot.com/2016/09/slady-jakub-maecki.html

"Początek świata często wygląda podobnie."

OPRAWA
Wiecie za co szczególnie lubię Wydawnictwo SQN? Za niezwykle starannie wydane książki, piękne okładki, dbałość o każdy szczegół. Niezwykła grafika z okładki stanowi idealne zwieńczenie całego zbioru opowiadań. Ma w sobie coś z każdego z nich. A na żywo prezentuje się jeszcze lepiej, niż na zdjęciach. Wnętrze opatrzone jest również w ozdobne strony tytułowe każdego opowiadania oraz mapki miejsc, których dotyczą.

OPOWIADANIA
Pojedyncze opowiastki, skrawki czyjegoś życia. Niby tak odmienne, a jednak historie wypełniają się wzajemnie i dopiero razem stanowią spójną całość. Czytelniku, nie uświadczysz tu pędzącej akcji, nagłych zwrotów i szybciej bijącego serca. Poznasz życie ludzi, którzy może istnieją gdzieś obok Ciebie, których historie powtarzają między sobą starsi ludzie. Dowiesz się, co dzieje się w tym mieszkaniu kilka bloków obok. Usłyszysz myśli tej, która kiedyś była na ustach wszystkich, a dziś to wszystko zlewa się w jej pamięci. Tu nie spotkasz ścisłej fabuły i jednego głównego bohatera, który zwycięża zło na samym końcu. Tutaj poznasz prozę życia i jego szarą stronę. Bo nie wszystko kończy się szczęśliwie.
Jedna historia będzie tylko strzępkiem życia, jednym momentem, inna - kalejdoskopem wspomnień i przekrojem całego życia. Czasy wojny i współczesność - opowiadania z biegiem czasu będą coraz bliższe naszej teraźniejszości.

"Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne."

BOHATEROWIE
Tadeusz, Witold, Julia, Oskar, Bogna, Chwaścior i cała mozaika postaci. Każdy wydaje się być kimś zupełnie innym. Ich historie przecinają się jednak. Niektóre bezpośrednio, inne jedynie przez wspomnienia, miejsce, innych ludzi. Jednak wszyscy są ze sobą połączeni. I każdy z nich ma swój początek i koniec świata. Każdy z nich o czymś myśli przed snem. Każdy ma wspomnienia, chociaż niektóre z nich stają się już zamglonymi wydarzeniami, przy których nie wiesz, czy to ty w nich uczestniczysz, czy może stałeś obok. Czas ucieka przez palce, bądź zatrzymuje się w tym jednym czarnym momencie twojego życia i inne dni są tylko kopią dnia poprzedniego.

"Wiedział, że jego życie się skończyło, nie wiedział tylko kiedy."

ŻYCIE I ŚMIERĆ
Jeden życie stracił na wojnie, drugi w głupi sposób potknął się w drodze ze sklepu, trzeci w swoich ostatnich chwilach szukał okularów. Ktoś inny żył będąc kimś, kim nigdy nie chciał być. Losy bohaterów przeplatają się w opowiadaniach, ukazując trudne momenty w ich życiu. Czasami trudem były osobiste tragedie, a czasami monotonność i spokój, które wydawały się niewystarczające, by móc być szczęśliwym. Zdarzało się, że dopiero na starość rozumiało się wszystkie swoje błędy, gdy było już za późno, by spróbować je naprawić. Nowe życie rodziło się zaplanowane lub z przypadku i tak samo było ze śmiercią. Przychodziła niespodziewana lub przygotowywała na swoje przyjście od dłuższego czasu.

"Świat kończy się, a potem pędzi dalej."

PODSUMOWUJĄC
"Ślady" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Małeckiego. To zbiór opowiadań, które czyta się szybko, jednocześnie zauważając, jak przewrotne bywa życie. Niesamowite jest to, w jaki sposób autor połączył wszystkie historie. Żaden bohater nie znalazł się tam przez przypadek. Każde wydarzenie dorzuca swoją cegiełkę do ogólnego obrazu tych życiorysów. Naprawdę podziwiam autora za strukturę i to, jak prostymi, a jednocześnie pięknymi słowami przedstawił każdą malutką historię, która składała się na coś większego.
Książka przeznaczona jest raczej do dojrzalszego czytelnika, gdyż ten lepiej zrozumie cały zamysł utworu oraz doceni pomysł, na jakim została zbudowana. Być może utożsami się też z którymś z bohaterów, gdyż ich losy kręcą się wokół wielu tematów, które są nam bliskie.
Opowiadania wprawią w zadumę i skłonią do zastanowienia nad swoim życiem. A ze swojej strony napiszę już tylko jedno: polecam, warto przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-09-2016 o godz 16:52 przez: Aleksandra Korniak
W sierpniu, dzięki uprzejmości mojego ulubionego wydawnictwa Sine Qua Non, mogłam poznać genialną twórczość Jakuba Małeckiego. Od razu skradł on moje serce niesamowitym klimatem, jaki stworzył na kartach „Dygotu”. Dlatego długo nie wahałam się, gdy mogłam sięgnąć po kolejną pozycję tego fantastycznego polskiego pisarza. I, choć „Ślady” są nieco inne niż wcześniej recenzowana przeze mnie pozycja, wciąż są tak samo dobre!
Tym razem Jakub Małecki serwuje nam zbiór pozornie niepowiązanych ze sobą opowiadań. O czym? O życiu. O zwykłych ludziach, którzy mają zwykłe problemy. O tych, których mijamy w pośpiechu, skupieni na poszukiwaniu niezwykłości. Choć na pozór nic ich nie łączy, to jednak – zarówno w książce, jak i w życiu nic nie dzieje się przypadkiem.


Również tytuł nie wydaje się być przypadkowy. Już sama szata graficzna książki sugeruje, że każdy człowiek pozostawia po sobie jakiś ślad – bardziej lub mnie widoczny. Może naprawdę śmierć nie jest końcem wszystkiego? Bohaterowie książki Jakuba Małeckiego mimo tego, że fizycznie odchodzą z tego świata, trwają w pamięci swoich bliskich, a także tych ludzi, którzy tylko o nich słyszeli.

„Ślady” wpisują się idealnie w popularną ostatnio ideę slow life. Tak sobie myślę, że nawet w książkach szukamy wciąż więcej – chcemy dynamicznej akcji, ciekawych zwrotów akcji, mnóstwa wydarzeń, które będą zapierały nam dech w piersiach. Właśnie za to tak cenię innego z moich ukochanych pisarzy, Remigiusza Mroza. Tymczasem Jakub Małecki świadomie przeciwstawia się temu nurtowi. W jego książkach niewiele się dzieje, akcja toczy się niemal leniwie. Nie szuka on niezwykłych wydarzeń czy niesamowitych zwrotów akcji – opowiada o naszym życiu, udowadniając, jak bardzo jest ono wspaniałe, ciekawe i jak pięknie można je opowiedzieć.

Książka tego wspaniałego polskiego pisarza przywodzi mi na myśl opowieści starszych ludzi, którzy chętnie dzielą się z nieznajomymi historiami ze swojego życia. Na pozór są one nieistotne, opiewają taką właśnie naszą powszednią codzienność, jednak w tym tkwi ich niezwykłość. Jakub Małecki ukazuje nam wnętrza ludzi, ludzkie tragedie, do których może już przywykliśmy (bo kogo dziwi, że ktoś został sparaliżowany? Albo że kolejny przestępca trafił za kratki…). Przypomina, że każdy człowiek ma swoją historię i swoje emocje. Każe nam uwrażliwić się na ludzi będących wokół nas, naszych sąsiadów, dalszych znajomych dzielących z nami przestrzeń, o których często nic nie wiemy.

Wielką siłą powieści i jednocześnie gwarancją talentu Jakuba Małeckiego są wykreowani przez niego bohaterowie – niby prozaiczni, niby szarzy, a jednak całkiem niezwykli. W jednej z recenzji „Śladów” natrafiłam na stwierdzenie, że ten autor potrafi: „opowiadać ludzi”. Rzeczywiście, coś w tym jest. Pisarz z niezwykłą czułością przedstawia historię każdego ze swoich bohaterów, poświęcając im czas i serce. Nie wartościuje losów swoich postaci – prosty wiejski dziwak jest dla niego tyle samo wart, co wielka, znana na całym świecie modelka. Jednocześnie nie ocenia, nie potępia. Każdy z jego bohaterów jest niemal tak samo zagubiony i szukający swojego miejsca na świecie, pragnący „coś” po sobie zostawić.

Niezmiennie zachwycający pozostaje styl Jakuba Małeckiego. Pisarz znów czaruje nas poetyckim językiem, klimatem ballady i niesamowitą wprost nastrojowością. Czytanie jego książek jest jak spotkanie z inną, lepszą rzeczywistością, światem, który zachwyca swoją prozaicznością.


Serdecznie polecam „Ślady” wszystkich, którzy uważają, że polscy autorzy nie potrafią pisać. Robię to z czystej przekory, bo wiem, że Jakub Małecki pokaże Wam, że umieją – i to jeszcze JAK! Jego fanów na pewno nie muszę dodatkowo zachęcać – „Ślady” udowadniają, że „Dygot” nie był jednorazowym wyskokiem przeciętnego autora. A jeśli nie macie nic do polskich pisarzy, ale tego konkretnego jeszcze nie poznaliście – i tak Wam polecam. Warto czasem zatrzymać się w pędzie przez świat, a Jakub Małecki może nam to ułatwić…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Małecki Jakub

Jakub Małecki (ur. 1982 w Kole) Pisarz, autor m.in. Saturnina, Rdzy i Horyzontu. Był nominowany do Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”, nagrody im. Stanisława Barańczaka i Odkrycia Empiku. Jest laureatem stypendium „Młoda Polska” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz polsko-niemieckiego stypendium im. Albrechta Lemppa. Magazyn Literacki KSIĄŻKI uznał Horyzont Książką Roku 2019. Jego książki tłumaczone są aktualnie na języki: niemiecki, rosyjski, niderlandzki, fiński, słoweński, macedoński i hebrajski. Na podstawie Horyzontu powstanie film w reżyserii Bodo Koxa. Prawa do ekranizacji Święta ognia jeszcze przed publikacją książki zakupiła wytwórnia Opus Film, producent m. in. Idy i Zimnej wojny.

Święto ognia Małecki Jakub
4.7/5
26,64 zł
42,99 zł
Dygot Małecki Jakub
4.9/5
33,90 zł
39,99 zł
Dygot Małecki Jakub
5/5
33,90 zł
39,99 zł
Rdza Małecki Jakub
4.6/5
28,63 zł
42,99 zł
Horyzont Małecki Jakub
4.7/5
25,40 zł
39,99 zł
Ślady Małecki Jakub
4.1/5
28,53 zł
42,99 zł
Święto ognia Małecki Jakub
4.6/5
36,90 zł
42,99 zł
Dżozef Małecki Jakub
4.6/5
23,51 zł
36,90 zł
Nikt nie idzie Małecki Jakub
4.5/5
25,49 zł
36,99 zł
Dygot Małecki Jakub
4.6/5
25,99 zł
36,90 zł
Rdza Małecki Jakub
4.5/5
36,90 zł
42,99 zł
Horyzont Małecki Jakub
4.7/5
33,90 zł
39,99 zł
Saturnin Małecki Jakub
4.5/5
33,90 zł
39,99 zł
Rdza Małecki Jakub
4.8/5
23,90 zł
27,23 zł
Dygot Małecki Jakub
4.6/5
33,90 zł
39,99 zł
Historie podniebne Małecki Jakub
4.5/5
21,90 zł
24,99 zł
Saturnin Małecki Jakub
5/5
33,90 zł
39,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.6/5
28,63 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.5/5
26,63 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Glatz. Goliat Duszyński Tomasz
4.8/5
28,03 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.7/5
35,03 zł
54,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego