Siedem czarnych mieczy. Śmierć imperiów. Tom 1 (okładka miękka)

Oferta empik.com : 28,02 zł

28,02 zł 44,90 zł (-37%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Pierwszy tom porywających przygód Sal Kakofonii w cyklu „Śmierć imperiów”.

Okradziono ją z magii. Pozostawiono na śmierć.

Zdradzonej przez tych, którym ufała najmocniej, i odartej z magii Sal Kakofonii nie pozostało nic prócz imienia, sławy i legendarnej broni. Ma jednak wolę silniejszą od czarów i świetnie wie, dokąd pójść.

Blizna to kraina rozdarta przez potężne imperia, do której zbuntowani magowie się udają, żeby zniknąć, zhańbieni żołnierze umrzeć, Sal zaś idzie tam z mieczem, bronią i listą siedmiu nazwisk.

Zemsta sama w sobie jest nagrodą.

Jeśli zafascynowała cię magia i cynizm powieści "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" Abercrombiego, kochasz brutalne westerny Sergia Leone i Clinta Eastwooda w stylu "Dobry, zły i brzydki", to w nowym cyklu Sama Sykesa znajdziesz spektakularne połączenie tych uzależniających składników. Nie oderwiesz się od lektury i pokochasz Sal Kakofonię, bezwzględną antybohaterkę na krwawej drodze do zemsty i odkupienia.

Rewolwerowcy, szaleni magowie, potwory. WOW!

Chuck Wendig

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Siedem czarnych mieczy. Śmierć imperiów. Tom 1
Seria: Śmierć imperiów
Autor: Sykes Sam
Tłumaczenie: Jabłoński Mirosław Piotr
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 656
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-09-01
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Indeks: 35622758
 
średnia 4,1
5
7
4
13
3
2
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
13 recenzji
4/5
27-10-2020 o godz 13:17 Zatracona w słowach dodał recenzję:
„Siedem czarnych mieczy” to pierwszy tom serii Śmierć Imperiów autorstwa Sama Sykesa. Jest to jego pierwsza samodzielna książka wydana w Polsce, bo choć autor ma w swoim dorobku kilka powieści z gatunku fantasy, to jednak żadna nie ukazała się do tej pory w naszym kraju. Kojarzyć go możecie jedynie z antologii Niebezpieczne kobiety, w której znalazło się jego opowiadanie. O serii Śmierć Imperiów, która jest najnowszym dziełem autora, usłyszałam już jakiś czas temu, a opis zainteresował mnie na tyle, że zbierałam się nawet do sięgnięcia po pierwszy tom w oryginale. Wcześniej dotarła do mnie jednak informacja, że ma on ukazać się w Polsce, z czego nie będę ukrywać, ogromnie się ucieszyłam. Kiedy książka wpadła w moje ręce, niezwłocznie zabrałam się do czytania. Blizna, kraina rozdarta przez potężne imperia, a w niej ona, Sal Kakofonia. Została zdradzona, obdarta z magii i pozostawiona na śmierć. Teraz ma tylko swoje imię, niegdyś okryte sławą, magiczną broń oraz cel, którym jest zemsta. Sal wyposażona w miecz, pistolet i listę siedmiu nazwisk wyrusza na poszukiwanie swoich celów. Czy jej się uda? Jakie przygody czekają na nią po drodze? Czy upragniona zemsta w końcu przyniesie jej spokój? „Siedem czarnych mieczy” to historia, która praktycznie od samego początku wciąga nas w wir akcji. Autor nie traci czasu na przydługi wstęp, a ze swoim światem i prawami, które nim rządzą, zaznajamia nas jakby po drodze, w miarę rozwijania się fabuły. Książka nie należy do najcieńszych, bo liczy sobie ponad sześćset stron, jednak gdy tylko wsiąkniemy w tę historię i pozwolimy się porwać, zapomnimy o jej objętości i upływie czasu, a zanim się obejrzymy, będziemy zbliżać się już do finału. Autor poprowadził swoją historię dwutorowo, co w tym przypadku wypadło bardzo dobrze. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, w teraźniejszości oraz przeszłości. Obecnie Sal znajduje się za kratami i czeka na swoją egzekucję, posiada jednak ważne informacje, które są w stanie, może nie uchronić ją od śmierci, ale nieco odwlec ją w czasie. W ten sposób kobieta zaczyna snuć swoją opowieść o niedawnych wydarzeniach, w których uczestniczyła, a czytelnik przenosi się w przeszłość, by jej towarzyszyć. Świat wykreowany przez autora, choć nie jest innowacyjny, bo pomysł połączenia magii z techniką, podobnie jak wyniszczająca wojna pomiędzy imperiami pojawiły się już w literaturze, to jednak nadal zachwyca i intryguje. Jestem miłośniczką przemyślanych, a także ciekawych systemów magicznych i pomimo że Sykes nie wymyślił niczego nowego, to jednak jego sposób działa w tej książce całkiem dobrze. Uważam, że kilka rzeczy można by dopracować lub pokusić się o bardziej dogłębne wyjaśnienia, ale poza tym system magiczny w Siedmiu czarnych mieczach jest naprawdę dobrze opracowany i nie można mu wiele zarzucić. Sal Kakofonia jest bohaterką specyficzną. Jej mroczna i bolesna przeszłość odcisnęła na niej ogromne piętno, co widać już od samego początku. Celem życia Sal jest zemsta, nic innego nie ma znaczenia i nikt, nawet ukochana osoba nie może zawrócić jej z obranej drogi. Kobieta jest zgorzkniała, cyniczna, zabija bez skrupułów i nieszczególnie dba o innych. Nie powinniśmy jej usprawiedliwiać, ale po tym, co przeszła możemy przynajmniej postarać się ją zrozumieć. Nie mogę powiedzieć, że zapałałam do niej sympatią, ale na pewno zaangażowałam się w jej przygody. Sal ma dar do pakowania się w beznadziejne sytuacje, mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że kłopoty same do niej lgną. Kobieta jest w gruncie rzeczy bardziej antybohaterką, co uważam za bardzo ciekawe posunięcie, szczególnie że w książce pojawia się drugi bohater, który jest jej całkowitym przeciwieństwem. „Siedem czarnych mieczy” to dobra książka. Ciekawa, wciągająca, dobrze napisana i poprawnie skonstruowana, której lektura dostarczy rozrywki na wiele godzin. Świetnie bawiłam się podczas czytania i na pewno sięgnę po kontynuację. Nie jest to książka wybitna ani specjalnie odkrywcza, nie brak jej jednak humoru, który w połączeniu z lekkim piórem autora sprawia, że czyta się ją błyskawicznie. Jeżeli szukacie powieści, w której będziecie mogli się zatracić na długie godziny i która umiliłaby wam jesienne wieczory, „Siedem czarnych mieczy” świetnie sprawdzi się w tej roli. https://someculturewithme.blogspot.com/2020/10/sal-kakofonia-nadchodzi.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-09-2020 o godz 08:02 Anonim dodał recenzję:
Motyw zemsty połączony z gatunkiem fantasy to bardzo dobry punkt wyjścia dla emocjonującej powieści. Bohater napędzany jest silną motywacją, czytelnik zaciekawiony jest jej przyczyną i chętnie pozna przeszłe wydarzenia, które doprowadziły do tego stanu rzeczy. Nic więc dziwnego, że Sam Sykes zdecydował się postawić właśnie zemstę w centrum swojej historii. Autor jest młodym pisarzem fantasy - ma dopiero 36 lat, a wydał już dwie trzytomowe serie, które niestety nie pojawiły się w Polsce. Prywatnie: syn słynnej Diany Gabaldon, autorki Outlandera. Powieść Siedem czarnych mieczy zaczyna się od pojmania naszej narratorki przez wojsko Rewolucji. Sal Kakofonia popełniła w życiu sporo wykroczeń, za wiele z nich nałożono na nią karę śmierci. W oczekiwaniu na egzekucję zaczyna jednak snuć swą opowieść o zemście, a przesłuchująca ją Tretta szybko zaczyna rozumieć, że Włóczęga może mieć ważne informacje, z którymi warto się zapoznać. Z narracją pierwszoosobową wiele osób ma problem, ale wydaje mi się, że tutaj ważna jest jedna rzecz - czy polubi sie narratora. W końcu to jego przemyślenia i emocje będziemy śledzić z pierwszej ręki. Akurat jedną z największych zalet Siedmiu czarnych mieczy jest główna bohaterka, Sal Kakofonia i w tym przypadku szybko się z narratorką polubiłam. To kobieta silna, zdeterminowana, dążąca do celu po trupach. Jej ciało pokrywają tajemnicze blizny i liczne tatuaże, a w kaburze przy pasie nosi emanujący magią rewolwer, Kakofonię. Ta postać na wielu płaszczyznach zyskała moją aprobatę. Jest dość wyszczekana, mocno sarkastyczna i ocieka czarnym humorem, uwielbia docinać innym, a często robi to przy buteleczce whiskey. Z przekleństw korzysta nad wyraz sprawnie i często. Jednocześnie będzie nam dane poznać jej wrażliwą stronę, bolączki związane z moralnością niektórych zachowań i traumatyczne przeżycia z przeszłości. Sal napędzana jest zemstą, spieszy się z wypełnieniem swojej misji, co w sporym stopniu rzutuje na tempo akcji. Kobieta będzie podróżowała, spotykała po drodze nowych towarzyszy i przeszkody, wciąż będąc świadomą, że czas na wykończenie wrogów nieubłaganie ucieka. Po zakończeniu jednej walki, będzie ją czekała kolejna, i kolejna, i kolejna. Z jednej strony to dobrze - w końcu trudno się nudzić przy takim nawale akcji. Z drugiej - trochę gubi to element zaskoczenia, bo czasami potrzebna jest chwila oddechu. Na dodatek cała historia jest opowiadana przez Sal, także czytelnik wie kto na pewno wyjdzie cały i zdrowy z potyczki, o której właśnie czyta. Pomysł na wątek miłosny z dziewczyną, Liette, był moim zdaniem bardzo ciekawy. Niestety, nie dano mu mocnych podstaw (kobiety znały się przed rozpoczęciem akcji, więc nie wiemy jak wyglądały początki ich relacji), a przez całą powieść niewiele ten związek się rozwinął. Trochę szkoda, bo sam pomysł i dziewczyny były świetne, więc mam nadzieję, że w kolejnych tomach ten wątek nabierze kolorów. Świat przedstawiony jest zbudowany na schematycznych podstawach - mamy dwie strony konfliktu, Cesarstwo i Rewolucję. Pierwsza dysponuje armią magów, druga przeróżnymi wynalazkami, co tworzy ciekawe zestawienie czary vs. technologia. Między nimi wciąż panuje wojna, a co jakiś czas dochodzi do krwawych starć. Dodatkowo jest też grupa magów, która chce zdetronizować aktualnego Cesarza, jako że urodził się bez talentu magicznego. Sal nie bierze tutaj żadnej strony, po prostu popycha do przodu swoją osobistą misję. Dzięki oglądaniu konfliktu z boku czytelnik będzie mógł się przekonać, że wojna to bezsensowne przelewanie niewinnej krwi. Brutalność opisów walk zdecydowanie pomoże w wyobrażeniu sobie fatalnych jej skutków. Siedem czarnych mieczy to miała być nieskomplikowana w odbiorze fantastyka, stworzona przede wszystkim dla rozrywki. Dla mnie ten cel spełniła. Twarda główna bohaterka, świat pogrążający się w chaosie, magiczny rewolwer, ogromne ptaki zamiast koni, połączenie czarów z technologią, pościgi, walki, tajemnicze runy - wszystko tutaj jest stworzone dla naszej uciechy i odbiór zależy tylko od tego, czy tego typu rozrywka odpowiada właśnie danemu czytelnikowi. Ja bawiłam się naprawdę dobrze i chętnie poznam dalsze losy bohaterów w kolejnych częściach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-09-2020 o godz 21:38 Czyta_bo_lubi dodał recenzję:
Długo czekałem, ale w końcu doczekałem się ciekawej kobiecej postaci w moim ukochanym gatunku fantasy. I to pisanym przez mężczyznę! Sal Kakofonię pokochają wszyscy fani Joe Abercrombiego. Mogę ją określić jako żeński odpowiednik Jacka Sparrowa, tylko dużo mroczniejszy. Sal jest skomplikowaną postacią. Z jednej strony tryska (czarnym) humorem. Lubi dobrze wypić i konkretnie powalczyć. Z drugiej napędza ją zemsta, a bolesna przyszłość nie daje o sobie zapomnieć. Fani filmu Kill Bill będą również zachwyceni, bo motyw zemsty jest tu przewodni. Zdradzona przez ukochanego oraz tych, których uważała za przyjaciół. Lista osób, przez które Sal straciła wszystko, co kochała w życiu. Każde z nazwisk umieszczone na jej liście musi spotkać zasłużona kara. A jest nią tylko i wyłącznie śmierć. Autor Siedmiu czarnych mieczy postawił na narrację pierwszoosobową, której osobiście nie lubię, ale tu się sprawdza. Jak wspomniałem wyżej, Sal Kakofonia to bardzo ciekawa i złożona postać. Miło czyta się fragmenty jej przemyśleń o życiu oraz jej postępowaniu. Chociaż momentami czułem zmęczenie jej wewnętrznymi rozterkami. Siedem czarnych mieczy to powieść bardzo dobrze przetłumaczona. Język autora nie jest boleśnie prosty. Powieść wręcz zmusza do nieco żmudniejszego czytania i delektowania się niektórymi jej momentami. Autor jest młodą osobą, a warsztat już na wysokim poziomie. Zawsze cieszy mnie, kiedy powieść fantasy ma w sobie tę nutę literatury pięknej oraz szczyptę filozoficznych rozważań. Jeżeli chodzi o sam świat przedstawiony oraz system magii to nie jest on przesadnie odkrywczy. Fanów gatunku niewiele w nim zaskoczy. Myślę, że autor nie miał też tego na celu. Większą rolę przywiązuje do relacji między postaciami oraz ukazaniem losów Sal Kakofonii. Za to fabuła jest bardzo dobrze skrojona. Momenty akcji przeplatają się z flashbackami z przeszłości bohaterki. Wyjaśniają one dlaczego Sal robi to co robi i co nią kieruje. Jednym z ciekawych motywów wykorzystania magii jest magiczna broń głównej bohaterki. Swoją utraconą magię rekompensuję używaniem Kakofonii – broni zdolnej wystrzeliwać magiczną amunicję. Zawsze, gdy Sal wyciąga Kakofonię z kabury, czytelnik może liczyć na naprawdę potężną dawkę akcji oraz zniszczenia. Na minus dla mnie główny wątek miłosny. Absolutnie nie mam nic do tego, że przedstawia miłość dwóch kobiet. To nawet dla mnie novum i coś świeżego w gatunku. Po prostu ta relacja się miejscami zapętla. Sal chce zemsty i nie może odpuścić. Liette chce sprawić, by Sal zaniechała zemsty i zaczęła z nią nowe życie. Sal nie odpuszcza, więc obie kończą ze złamanymi sercami. I tak sytuacja powtarza się w trakcie fabuły. Podsumowując. Siedem czarnych mieczy mimo drobnych mankamentów polecam bardzo. Powieść wyróżnia się na tle wielu książek fantasy ciekawą kreacją głównej bohaterki oraz solidnym warsztatem autora. Z tego względu gorąco zachęcam Was do lektury. Fani Joe Abercrombiego, podkreślę jeszcze raz, poczują się jak w domu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-09-2020 o godz 06:42 Wkp dodał recenzję:
SIR SYKES POD MROCZNĄ WIEŻĄ STANĄŁ Fantasy, rewolwerowcy, magia, potwory i rozdarta kraina? Czyżby Stephen King napisał kolejną odsłonę swojego opus magnum, „Mrocznej Wieży”? Nie, ale na pewno miłośnicy tamtej monumentalnej sagi nie będą zawiedzeni. Oto bowiem Sam Sykes serwuje nam western fantasy, który dostarczy naprawdę dobrych przeżyć miłośnikowi obu gatunków i pozostawi po sobie uczucie niedosytu. Magia. Broń. I zemsta. W Bliźnie, krainie rozdartej przez imperia, pojawia się ona – Sal Kakofonia. Niegdyś była sławna, teraz, zdradzona i pozbawiona magii, ma tylko jedno: cel. Jaki? Oczywiście zemsta. Wyposażona w listę siedmiu nazwisk, miecz i pistolet, wyrusza odnaleźć swoje cele. Czy jej się to uda? Co czeka ją po drodze? I co przyniesie jej zemsta? Jak już chyba widzicie, dzieło Sama Sykesa czy raczej Sama Watkinsa, który kryje się pod tym pseudonimem, nie jest szczególnie oryginalne. Widzę tu echa wielu serii, nie tylko „Mrocznej Wieży”, ale też i chociażby „Magów prochowych”. Widzę tu sentyment do klasycznych westernów, choć właściwie należałoby powiedzieć spaghetti westernów Sergio Leone, które ukochał tak bardzo Quentin Tarantino. I widzę tu również wiele cech wspólnych z filmami Tarantino właśnie, bo „Siedem czarnych mieczy” to książka i brutalna, i jednocześnie podana z lekkością, humorem, a przy okazji także klimatem. A co najważniejsze, jak każdy obraz twórcy „Pulp Fiction”, traktująca o zemście. Czy jest to dzieło wielkie? Nie, to czysta rozrywka, bo Sykes, swoją drogą syn Diany Gabaldon, autorki kojarzonej głównie z cyklu „Obca” nie jest gigantem literatury. Zdarzają mu się także potknięcia (choć może być to też „zasługa” tłumacza), kiedy serwuje nam zbyt współczesne słownictwo – jak np. zwrot „luzacka” określający jedną z bohaterek. Ale traci to na znaczeniu, kiedy czytelnik daje się porwać opowieści. A dzieje się to szybko, bo „Siedem czarnych mieczy” jest lekturą łatwą w odbiorze, przyzwoicie napisaną, oferującą konkretną akcję i epicką nutę (rzecz w końcu liczy sobie sześćset stron i jest dopiero pierwszym tomem całej opowieści). Dzieło Sykesa zabiera nas do intrygującego świata, gdzie nie brak przygód i zagrożeń, ale także i niespiesznie budowanych wątków. Styl jest lekki, nonszalancki, momentami wręcz zawadiacki, bohaterowie prości, ale zapadający w pamięć, a wszystko to razem wzięte składa się na powieść gwarantującą dobrą zabawę. Bardziej męską, chociaż to kobieta jest wiodącą postacią i bynajmniej nie jest tam jedyną przedstawicielką płci pięknej, ale nadającą się dla każdego miłośnika fantasy i westernowych klimatów. Mało Wam takich książek, jak „Mroczna Wieża” czy cykl o magach prochowych? „Siedem czarnych mieczy” będzie lekturą dla Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
10-10-2020 o godz 11:05 Książkowa Wieża dodał recenzję:
Książka stanowi swoiste połączenie future fantasy, dark fantasy z westernem. Sykes w swym dziele ukazał czytelnikowi historię antybohaterki, łowczyni nagród - Sal Kakofonii, którą można scharakteryzować jako swoistego magicznego rewolwerowca, gdyż dysponuje ona niezwykłym artefaktem tj. rewolwerem w kształcie głowy smoka, który może wystrzeliwać magiczne pociski, ostrzegać swoją właścicielkę przed niebezpieczeństwami oraz komunikować się z nią w nie do końca wyjaśniony sposób. Pikanterii całej historii dodaje pojawiające się raz po raz wzmianki dotyczące tajemniczej umowy łączącej Sal z jej rewolwerem. Ten motyw podobał mi się najbardziej. Przygoda rozpoczyna się w sali przesłuchań w Strażnicy, gdzie główna Kakofonia jest przesłuchiwana przez gubernator-bojowniczkę Tretę Srogą, oficera Rewolucji Pięści i Ognia. Uwięziona kobieta snuje opowieść dotyczącą niezwykłych wydarzeń, w których brała udział, a jakie rozegrały się w Bliźnie w ciągu ostatnich tygodni. Szybko okazuje się, że Sal to dobrze naoliwiona maszyna do zabijania, zaprogramowana do wykonania ściśle określonej misji. Bohaterka zaślepiona nienawiścią i pragnieniem zemsty gotowa jest zabijać niewinnych ludzi, a nawet zburzyć istniejący świat. Wśród atutów książki na pierwszym miejscu wymieniłbym ciekawie skonstruowany świat, w którym toczy się wojna pomiędzy Imperium posiadającym na swych usługach magów a Rewolucją opierającą się na fanatycznych żołnierzach korzystających z najnowszych osiągnięć techniki. W tym uniwersum magowie chcąc korzystać ze swych mocy muszą czerpać moc od Lady Handel. Jest ona nieznanym bytem, który szczodrze dzieli się swą mocą odbierając w zamian magom coś cennego ilekroć chcą skorzystać z jej pomocy (np. zdolność odczuwania emocji, wzrok lub władzę w członkach). Na uwagę zasługują bohaterowie książki - Sal i Cavric. Różnią się oni od siebie w każdym elemencie. Kakofonia jest mściwa, pochopna w działaniu i rzadko stać ją na okazanie litości i współczucia słabszym. Cavric to idealista, który gotów jest nieść pomoc słabszym nie rzadko ryzykując przy tym życie. W książce można znaleźć liczne opisy batalii i pojedynków toczonych przez Sal z jej wrogami. Na mnie największe wrażenie zrobiła jej walka z Paladynem. Myślę, że to najlepszy moment jej opowieści. Całość tej oraz innych recenzji można znaleźć pod adresem mojego bloga: https://ksiazkowawieza.blogspot.com/2020/08/recenzja-brandon-sanderson-bohater-wiekow.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-09-2020 o godz 15:21 Aleksandra Pawlak dodał recenzję:
Gdy przeczytałam opis „Siedmiu czarnych mieczy” czułam, że to coś dla mnie. Wychowałam się na filmach akcji z lat 90. gdzie motyw zemsty oraz czarny humor są znakami rozpoznawczymi marki i szczerze kocham ten klimat. Miałam nadzieję na coś w stylu „Kill Bill” i można powiedzieć, że to właśnie dostałam, ale nie do końca. Po pierwsze kocham strukturę fabuły. Sal opowiada swoją historię w więzieniu, czekając na egzekucję. Co jakiś czas dostajemy właśnie taki przerywnik gdy przesłuchująca Sal gubernator wtrąca swoje trzy grosze i było to bardzo klimatyczne oraz pomysłowe, zdecydowanie na plus! Co mogę powiedzieć o głównej bohaterce? Mam okropnie mieszane uczucia do Sal(do samej książki z resztą też, ale potem o tym), z jednej strony ma styl totalnego zakapiora ze starych filmów. Pije, pali, bije się z każdym kto wejdzie jej w drogę, tryska czarnym humorem oraz zawsze ma coś do powiedzenia, a tak naprawdę ma o wiele mroczniejszy sekret, który powoli pożera ją od środka. Teoretycznie powinnam ją uwielbiać, to mój ulubiony typ bohaterów, a mimo to... nie jestem w pełni usatysfakcjonowana. Czegoś zabrakło dla Sal jako postaci kobiecej, bo gdyby była mężczyzną to chyba lepiej by mi się to czytało(tak, wiem, jestem szowinistką i naprawdę jest mi z tym źle). A co z samą fabułą? Cóż... tu bywa różnie. Ogólnie motyw zemsty oraz pozbycia się siedmiu pieklenie niebezpiecznych typów to udana część, chociaż ich eliminacja już niekoniecznie do mnie przemawiała - szczególnie przy finale, który był napisany na szybko, byle jakoś zakończyć. Mamy tu mnóstwo pościgów, bijatyk oraz magicznych walk, czyli coś co tygryski lubią najbardziej, co nie? No nie, ponieważ taka ilość akcji wręcz przytłacza czytelnika, a momenty spokoju też nie są takie do końca, ponieważ autor w kółko roztrząsa tragedię jaka dotknęła Sal. W skrócie? Czułam się jakby ktoś zapętlił „Mad Max: Na drodze gniewu” i dorzucił do tego problemy egzystencjonalne Lestata. Jak koniec końców oceniam tę książkę? Takie mocne 6,5. Są rzeczy naprawdę dobre, takie jak konstrukcja nad którą nie mogę przestać się zachwycać, ale zbyt duża ilość rozpaczy i akcji doprowadza czytelnika do permanentnego zmęczenia. Po drugi tom jednak sięgnę z chęcią. ~Idris
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-10-2020 o godz 19:17 w_i_o_l_a_a__ dodał recenzję:
Sam Sykes jest bezczelny. Inni autorzy muszą się męczyć, a on od niechcenia, jakby w międzyczasie, potrafi napisać całkiem dobre 650 stron. Historia jest fascynująca, postacie pełne życia, światotwórstwo orginalne, a suspens taki, że sam Hitchcock piszczałby z ekscytacji. Ta książka jest szalona jak jej główna bohaterka oraz tempo opowieści. A to dopiero pierwszy tom cyklu! Nie jestem w stanie sobie wyobrazić całości... W świecie magii i maszyn toczy się bezlitosna wojna między Cesarstwem a Rewolucją. Pomiędzy nimi rozciąga się zniszczony pas ziemi niczyjej zwany Blizną. Można w niej spotkać wyrzutków wszelakiego autoramentu, ale najgorsi są Włóczędzy. Wśród tych szumowin szczególną estymą cieszy się nasza protagonistka - Sal Kakofonia. Jej przydomek pochodzi od legendarnej broni, z którą zawarła pakt - żywego pistoletu z lufą w kształcie głowy węża, strzelającego siejącą zniszczenie magiczną amunicją. Nikt nie zliczy, ile razy powinna umrzeć, ile wypiła whisky i ile blizn pokrywa jej ciało. Ale ona nie ma czasu na śmierć, dopóki nie wymaże ze swojej tajnej listy wszystkich siedmiu imion ludzi, którzy zabrali jej niebo. Pojedynki jak z westernu, rzeź, potwory, mordercze maszyny, bezduszni ideolodzy, beznamiętni technokraci, szaleni magowie, wyniszczająca miłość, litry podłej whisky, wisielczy humor, parszywe przekleństwa, mrok w duszy i ani chwili wytchnienia od pierwszej do ostatniej strony. Ta książka często jest porównywana do "Kill Billa" oraz spaghetti westernów Sergio Leone. To trafne skojarzenie. Ale dla mnie, jeśli zostajemy przy mariażu literatury z kinematografią, najbliżej jest do "Podejrzanych" z pierwszym Oscarem dla Kevina Spacey. Tutaj podobnie: powoli, ziarnko do ziarnka, odkrywamy prawdę podczas przesłuchania, by na koniec pewni, że już wszystko wiemy i nic nas nie zaskoczy, zostać z otwartą buzią... Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
31-08-2020 o godz 10:05 Anonim dodał recenzję:
Książka zatytułowana Siedem czarnych mieczy zdecydowanie nie trafiła w mój gust. Sam opis, jak i cytaty osób, które polecaj książkę, powodowały, że chciałem ją jak najszybciej przeczytać. Książka zawiera w sobie elementy fantastyki, fikcji oraz LGBT. Zdecydowanie Siedem czarnych mieczy jest przeznaczone dla osób powyżej szesnastego roku życia, ze względu na dość rozbudowaną osobowość Sal, która niejednokrotnie została zraniona emocjonalnie, jak i fizycznie. Nie spodziewałem się, że pierwszy tom przygód Sal Kakofonii cyklu Śmierć imperiów okaże się klapą. Przede wszystkim książka miała wszystkie elementy, które zapowiadały, że powinna być murowanym hitem: świetny i zachęcający opis, świetne opinie, no i przede wszystkim ciekawą okładkę. Czytając, książkę męczyłem się, wiedziałem, że czekają na mnie lepsze i ciekawsze książki. Mimo wszystko starałem się czytać dalej, licząc, że wciągnie mnie lub chociaż trochę zainteresuje. Było odwrotnie, niekiedy podczas czytania zapominałem, co czytam. W pewnym momencie dałem już sobie spokój, zabrakło mi motywacji. Główną bohaterką książki Siedem czarnych mieczy jest Sal, która opowiada swoją historię strażnikowi, który ją pilnuje. Cała historia jest opowiedziana w narracji pierwszoosobowej. Na początku było w porządku, jednak czym dalej tym było za dużo głównej bohaterki. Autor próbował wprowadzić jakąś dynamikę, historię mrożącą krew w żyłach w sposób humorystyczny. Nie przemówiło to do mnie. Sal Kakofonia, opowiadając, swoją historię ciągle opowiada o zemście. Dla niej najważniejsze jest ciągle... Cała recenzja na: https://czasostrefa.pl/recenzja-ksiazki-siedem-czarnych-mieczy-sama-sykesa/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-10-2020 o godz 16:00 erka dodał recenzję:
Fantastykę lubię i czytam tak często jak to możliwe, a to z powodu mojej ciekawości w jakim świecie autor umieści swoją powieść i czy będzie to zupełnie niemożliwy wszechświat czy całkiem prawdopodobny. Oczywiście mówię tutaj o szeroko pojętej fantastyce, bowiem fantasy to jednak co innego niż swojskie science fiction. I właśnie – całkiem niedawno – zaznajomiłem się z ciekawą powieścią, która zapewne podpięta zostanie do fantasy. Jest to „Siedem czarnych mieczy”, pierwszy tom cyklu „Śmierć imperiów”. O książce możemy przeczytać, że: Okradziono ją z magii. Pozostawiono na śmierć. Zdradzonej przez tych, którym ufała najmocniej, i odartej z magii Sal Kakofonii nie pozostało nic prócz imienia, sławy i legendarnej broni. Ma jednak wolę silniejszą od czarów i świetnie wie, dokąd pójść. Blizna to kraina rozdarta przez potężne imperia, do której zbuntowani magowie się udają, żeby zniknąć, zhańbieni żołnierze umrzeć, Sal zaś idzie tam z mieczem, bronią i listą siedmiu nazwisk. Zemsta sama w sobie jest nagrodą. Powieść ta to typowa przygodowa fantasy. Rzecz korzystająca z motywów rodem z Mrocznej Wieży. Dobra, epicka rozrywka, choć bez większych ambicji. Można nawet zaryzykować opinię że to także lektura dla miłośników westernów. Dobra akcja, dużo przygód i niebezpieczeństw. Lekki styl. I tylko to współczesne słownictwo niestety razi, bo autor za dużo go wrzucił do tej książki. Jakoś mi nie pasuje taki język do fantasy. Dla wszystkich którzy lubią nonszalanckie modernistyczne podejście do tematu. Na pewno sięgnę po kolejny tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-09-2021 o godz 17:05 Izabela dodał recenzję:
Zdjęcie profilowe co_dzis_przeczytamy co_dzis_przeczytamy Lubicie szczyptę magii w książkach? Na pewno znajdziecie nie tylko ją w książce z serii Śmierć Imperiów: Siedem czarnych mieczy- Sama Sykesa @dom_wydawniczy_rebis Akcje, świetni bohaterowie no i super pomysł przedstawienia finalnych wydarzeń na początku książki, a później pokazanie całej historii jak do tego doszło. Na początku nie wiedziałam za bardzo o co chodzi i nie przepadam za skalniaki w czasie w książkach i w filmach z reszta też, ale tu jednak to dalej zadziałało. Nie jest to, aż tak zagmatwane. No i oczywiście sam pomysł świetny. Główna bohaterka, nie wyidealizowana, popełniając błędy, ale dążąca do swojego celu. Czekam na kolejną część. Sal Kakofonia zostaje więźniem Tretty Srogiej. Gubernator- bojowniczka skazuje ją na śmierć. Jak do tego doszło? Sal Kakofonia jest na tropie znanego i poszukiwanego Włóczęgi Daigi Fantoma. Natyka się na jego "pachołków" i po zdemolowaniu tawerny wyciąga informacje o miejscu jego ukrycia. Dociera na miejsce i po zaciętej walce zabija go. Na szczęście za jego śmierć zbiera niezłą zapłatę, a dodatkowy łup w postaci pyłu który został po Włóczędze, daje jej jeszcze kolejna kartę przetargową. Postanawia zapłacić pyłem freemakerce i naprawiaczce za rozszyfrowanie kodu. Udało się na kartce ukazało się siedem nazwisk. Czy uda jej sie dopaść każdego na kim planuje zemstę? Jak dojdzie do tego, że zostanie aresztowana i skazana na śmierć?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-09-2020 o godz 06:38 Katarzyna dodał recenzję:
Przyznaję bez bicia, pierwsze sto stron przemęczyłam. Nie “czułam” świata, postać głównej bohaterki wydawała się przesadzona, a całość po prostu nie była tym, czego szukałam. A potem nagle zaskoczyło. I to tak dobrze, że nad wspomnianymi stu stronami siedziałam pięć dni, a pozostałe pięćset łyknęłam w półtora dnia. Z rozdziału na rozdział coraz ciekawsze okazuje się także uniwersum. Niby nie ma w nim wiele odkrywczego – dostajemy tu dwa walczące ze sobą imperia i leżącą między nimi krainę o wielce mówiącej nazwie Blizna. Domeną Rewolucji są wynalazki techniczne, napędzane głównie starożytnymi reliktami, z kolei główną siłę Cesarstwa stanowią magowie. Z tym, że ci najpotężniejsi opuścili przed laty szeregi cesarskiej armii i żyją jako Włóczędzy w Bliźnie, służąc jedynie własnym interesom. W ten pozornie banalny fantastyczny świat Sykes tchnął jednak trochę świeżości. Jednocześnie zabarwił go taką dawną mroku i brudu, że z pewnością nie będzie to odpowiednia lektura dla młodszych czytelników. Krew leje się gęsto, dobro rzadko jest wynagradzane, a sprawiedliwość jest wymierzana tylko czasami, bardziej w ramach wyjątku niż reguły. To świat targany wojną, w której niewiele jest chwały i bohaterstwa, a zamiast tego widać w pełnej krasie jej najpodlejszą formę. Mówiąc krótko, nie zrażajcie się kiepskim początkiem, kolejne rozdziały naprawdę Wam go wynagrodzą. Książka jest świetna, a cały cykl zapowiada się znakomicie. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-10-2020 o godz 08:22 Mechaniczna Kulturacja dodał recenzję:
Siedem czarnych mieczy nie zawiodło moich oczekiwań i zaskoczyło mnie nowym podejściem do fantasy, które miesza się z science fiction i westernem. Główna postać jest intrygująca, ale nie jest typową bohaterką. Pije, przeklina, a swoim cynizmem i sarkazmem mogłaby obdzielić tuzin osób. Pewnie nie wszyscy czytelnicy zaprzyjaźnią się z Sal, ponieważ jest specyficzna, ale ja należę do jej fanek. Silna, chociaż zraniona kobieca postać w literaturze fantasy nie jest już aż tak rzadka, ale dobrze wykreowanych jest nadal za mało. Jak wspominałam, akcji jest sporo i trzeba nadążać za kolejnymi pojawiającymi się frakcjami chcącymi śmierci Sal. Z każdą z grup łączy ją jakaś historia, często brutalna i wypełniona ciałami ofiar. Część z nich poznajemy dokładniej, a część tylko pobieżnie. Jednak fakt, że Siedem czarnych mieczy to dopiero pierwszy tom cyklu pozwala mieć nadzieję, że poznamy ich więcej i lepiej w kolejnych odsłonach. Nie lubię się rozstawać z bohaterami, których darzę sympatią, dlatego świadomość, że czeka mnie więcej dobrego w nadchodzących książkach jest dla mnie pocieszająca. Mam nadzieję, że pozostałe części zostaną wydane także w Polsce, a Sam Sykes zapewni nam rozgrywkę na wiele kolejnych lat. http://kulturacja.pl/2020/10/sam-sykes-siedem-czarnych-mieczy-recenzja/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-10-2020 o godz 13:21 Salivia dodał recenzję:
"Siedem czarnych mieczy" przedstawia nowy świat fantasy, który łączy nowoczesne technologie z klasycznym zastosowaniem magii. To dark fantasy przepełnione jest brutalnością i okrucieństwem, jednak w kontraście do tego stoi niesamowite poczucie humoru. Sykes odwalił kawał dobrej roboty tworząc ten świat oraz jego bohaterów. Chociaż książki nie czyta się zbyt szybko, ja świetnie się bawiłam. W tej książce odnajdzie się każdy, kto lubi silne bohaterki i straszne potwory. Polecam! http://www.kulturalnameduza.pl/2020/09/siedem-czarnych-mieczy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Skazana Ornacka Ewa
4.6/5
25,37 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Fundacja Asimov Isaac
5/5
20,56 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pakiet: Kroniki Diuny Herbert Frank
4.6/5
129,93 zł
199,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Dziedzictwo krwi Wen Zhao Amelie
4.3/5
28,56 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zabić drozda Lee Harper
4.7/5
24,10 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Biologia Campbella Opracowanie zbiorowe
4.5/5
120,01 zł
199,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Malowane henną Joshi Alka
4.9/5
27,04 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ziemia trwa Stewart George R.
4/5
31,13 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Balsam dla duszy miłośnika psów 2020 Opracowanie zbiorowe
5/5
25,37 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.