Płonące ziemie. Wojny wikingów. Tom 5 (okładka twarda)

Oferta empik.com : 48,99 zł

48,99 zł 54,90 zł (-11%)
39,19 zł + dostawa 0 zł
dla zakupów od 40 zł
salon Empik - dostawa 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt u dostawcy
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Piąty tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial "Upadek królestwa".

Duńczycy wciąż zagrażają królestwu Alfreda: jarl Haesten przywiódł do wybrzeży Wessexu osiemdziesiąt okrętów, a kilka tysięcy wikingów pod wodzą Haralda Krwawowłosego pustoszy Kent. Uhtred, dowodzący teraz załogą Londynu, chce walczyć z Haestenem, ale z woli władcy układa się z nieprzyjacielem. Alfred rozkazuje mu też wyruszyć do Aescengum – tam bowiem zamierza rozgromić armię Krwawowłosego. W drodze do warowni Uhtred rozbija oddział dowodzony przez piękną i niebezpieczną Skade, kochankę i wieszczkę Haralda...

"Jak »Gra o tron«, ale prawdziwa."
"The Observer"

"Bernard Cornwell tworzy najlepsze sceny batalistyczne spośród wszystkich pisarzy, których czytałem."
George R.R. Martin


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Płonące ziemie. Wojny wikingów. Tom 5
Seria: Wojny wikingów
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Pyziak Mateusz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 584
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-05-15
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 43 x 227 x 163
Indeks: 31349161
 
średnia 4,4
5
9
4
10
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
23 recenzje
12-11-2019 o godz 09:23 wojtek501 dodał recenzję:
Autor Corwell Bernard fantastyczny jeśli chodzi o podejście do historii i opisy batalistyczne, Warto kupić także "Azincourt" i "Waterloo"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2019 o godz 16:06 Gypsy_Girl_Recenzuje dodał recenzję:
Duńczycy wciąż zagrażają królestwu Alfreda: jarl Haesten przywiódł do wybrzeży Wessexu osiemdziesiąt okrętów, a kilka tysięcy wikingów pod wodzą Haralda Krwawowłosego pustoszy Kent. Uhtred, dowodzący teraz załogą Londynu, chce walczyć z Haestenem, ale z woli władcy układa się z nieprzyjacielem. Alfred rozkazuje mu też wyruszyć do Aescengum – tam bowiem zamierza rozgromić armię Krwawowłosego. W drodze do warowni Uhtred rozbija oddział dowodzony przez piękną i niebezpieczną Skade, kochankę i wieszczkę Haralda... To moje piąte spotkanie z twórczością Bernarda Cornwella i muszę wam powiedzieć, że Uthred za każdym razem mnie zaskakuje. Człowiekowi może się wydawać, że zna już bohatera powieści, że już człowiek z zamkniętymi oczami może przewidzieć jego ruchy, a tu klops. Uthred za każdym razem mnie zaskakuje. Uhtred nie ma łatwo w życiu. Wciąż stoi na granicy między lojalnością wobec króla i tą dotyczącą jego rodziny i przyjaciół. Tym bardziej, że główny bohater to już 40letni mąż i ojciec. Jednak pomimo dorosłości miota się pomiędzy przynależnością do Wikingów, którą czuje w swoim sercu, a lojalnością do Króla Alfreda. Jednak Uthred zaczyna kierować się rozumem, a nie sercem. Ciężko się czyta jak Uthred pali za sobą mosty. Jak wybiera Sasów zamiast Wikingów. No, ale cóż..... historia ta ma jeszcze wiele tomów przed sobą, i wiele może się zmienić. Jak zwykle jest totalnie zakochana w scenach balistycznych. Wiele osób mogłoby się uczyć od Bernarda Cornwell'a jak pisać takie sceny. I pomimo ich mnogości czyta się je naprawdę przyjemnie. Cóż można więcej napisać. Każdy tom tej serii jest wciągający. I tak samo było tym razem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-06-2019 o godz 16:00 Dominika Pyza dodał recenzję:
Uthred już po raz piąty musi stawić czoła Wikingom i poprowadzić wojska Sasów do zwycięstwa. Jednak wraz z triumfem przychodzą trudne wybory. Główny bohater będzie musiał wybrać między swoim władcą Alfredem, a miłością do brata i nadzieją na odzyskanie Bebbanburga. A to wszystko na tle niespokojnej, średniowiecznej Anglii. Postać Uhtreda jest niezwykle fascynująca i trudna do poznania. Kiedy myślimy, że już go dobrze znamy, wtedy okazuje się, że jego osobowość kryje jeszcze więcej. Z jednej strony to wielki, odważny i mądry wojownik, który kocha całym sercem, a jednocześnie to doświadczony przez życie mężczyzna, który musi zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem. Mam wrażenie, że nie da się nie lubić tego bohatera. Jest on bardzo ludzki i podobny do każdego z nas. W tym tomie jeszcze bliżej poznajemy tego mężczyznę, który całe życie musi wybierać pomiędzy podpowiedziami serca i rozumu. To, co najbardziej podoba mi się w tej serii, to sposób narracji. Opowiadanie wydarzeń przez Uthreda z perspektywy lat ma charakter swego rodzaju spowiedzi. Można poczuć jego żal za źle podjęte decyzje i zadowolenie z tych dobrych. Z rozrzewnieniem wspomina swoje bitwy i młodzieńcze potknięcia. Mam nadzieję, że na końcu serii wreszcie uzyska stan spokoju i spełnienia. „Płonące ziemie” to najbardziej dynamiczna książka serii do tej pory. Każda scena ma znaczenie, a akcja jest niezwykle szybka. Fabuła tej historii to mistrzowskie utrzymanie czytelnika w wielkim napięciu. Autor niezwykle umiejętnie wyważył proporcję między obyczajową częścią historii a mocnymi bitwami. Każdy z rozdziałów i wątków jest niezwykle ważny na tle całej historii. Bernard Cornwell robi wszystko co w jego mocy, by malować słowem żywe postacie i przedstawić je realistycznie. Każda kolejna strona to radość płynąca z czytania. Oczywiście oprócz Uthreda pojawia się cała gama dobrze już znanych bohaterów. Nie mogło zabraknąć króla Alfreda, jego córki Aethelflead czy wiernych druhów Uthreda. Każdy z tych bohaterów jest prawdziwy, wiarygodny i fascynujący. Bernard Cornwell zabiera nas w podróż po najodleglejszych zakątkach Brytanii, od Wessexu, poprzez Mercję, aż na Northumbrii skończywszy. Trafimy na pałacowe dwory i pod strzechy wiejskich chat. Poznamy codzienne życie ówczesnych mieszkańców Anglii o różnym statusie społecznym. Przybliżenie postaci Wikingów to niepowtarzalna lekcja historii. I chociaż czasami autor nagina rzeczywistość, zawsze to robi w sposób wiarygodny. Wszyscy ci, którzy boją się sięgnąć po powieści historyczne, muszą wiedzieć, że książki Bernarda Cornwella na pewno ich nie zawiodą. Jego opowieść to niezwykła przygoda najwyższej klasy, która obfituje w wojny, politykę, intrygi i namiętność. Wszystko przedstawione jest w taki sposób, że czytelnik zapomina, że żyje w XXI wieku, zamiast w X. Jeżeli ktoś zdecyduje się na przeczytanie choćby jedne książki o Uthredzie, to na pewno sięgnie po kolejną. Życzę Wam niezapomnianej wyprawy do średniowiecznej Anglii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-06-2019 o godz 23:14 Zaczytany Glonek dodał recenzję:
Anglosaska ziemia zapłonęła od iskier krzesanych przez krzyżowane miecze. Można się nauczyć żyć w morzu ognia lub zginąć. Nikt nie jest bezpieczny, wróg może uderzyć z każdej strony i o dowolnej porze. Ale czy po tak długim czasie kogokolwiek to szokuje? Podejrzewam, że społeczeństwo stać było jedynie na milczącą akceptację, przeplataną modlitwami do bóstw. Bo co biedni szaraczkowie mogą zrobić wobec kapryśnej armii? Duńczycy pod wodzą jarlów Haestena i Haralda zalewają królestwo Alfreda niczym natrętna szarańcza. Do Wessexu od strony morza nadciągnęło kilkadziesiąt okrętów, a kilkutysięczna armia ani myśli opuszczać Kentu. Uhtred, odpowiedzialny za obronę Londynu, oczywiście chce złapać za miecz i za jego pomocą wbić najeźdźcy rozum do głowy. Niestety, wierzący w moc słowa król Alfred, nakazuje wypracować porozumienie z jednym z jarlów – Haestenem. Przeklinający w duchu Uhtred, przystaje na połowiczne rozwiązanie i po zakończonych negocjacjach, wyrusza do Aescengum, by w końcu dać upust żądzy mordu i stanąć naprzeciw Haralda Krwawowłosego. Podczas tej wyprawy, po raz kolejny piękna kobieta, ściągnie nieszczęście na głowę głównego bohatera. Użyje do tego broni i oddziału wojów – jak to potrafi niebezpieczna Dunka… Wracając natomiast do pierwszoplanowej postaci. Podczas czytania, nie mogłam pozbyć się z głowy kwestii posłuszeństwa Uhtreda wobec króla Alfreda. Wojownik mimo widocznej niechęci i oporu, jaki wywołują w nim królewskie rozkazy, nadal pozostaje wierny danemu słowu. Czy to tylko honor? Czy chęć bycia człowiekiem, na którym można polegać? Niesamowite, jak bardzo można było zawierzyć temu człowiekowi – jest w stanie dotrzymać przysięgi nawet kosztem swojego życia czy wygody. Mam wrażenie, że w teraźniejszości, takich ludzi można ze świecą szukać… Jednocześnie niezmiernie cieszy mnie to, że Uthred ma odwagę, by mimo wiążącej go przysięgi odważnie wypowiedzieć swoje zdanie i dyskutować ze swoim królem. Nie jest uległym potakiwaczem, lecz wolnym, myślącym człowiekiem, śmiało wypowiadającym swoje zdanie. Podejrzewam, że ze względu na te cechy, paradoksalnie coraz bardziej zdobywał szacunek u króla, zmęczonego otaczającymi go sługusami, którzy byli w stanie wymamrotać jedynie: „Tak, Panie”. Czyżby w Uthredzie odzywało się wychowanie wśród Wikingów? Z pewnością wykorzystał je, by być równym przeciwnikiem – wiedząc, co jest najważniejsze dla wikinga i jakim szacunkiem duńscy wojownicy darzą ludzi inteligentnych i walecznych. Jeżeli chodzi o konstrukcję akcji, nie podobało mi się nagromadzenie relacji ze starć. Oddaję autorowi, że kunszt, z jakim opisuje potyczki jest niesamowity – zwykle nudzące mnie w innych powieściach fragmenty, podniósł do rangi obrazu malowanego słowem. Lecz mimo dalszego utrzymania stylu, który mnie urzekł i chwycił za serce, scen batalistycznych było dla mnie zdecydowanie za dużo i zacierały mi pełnię przyjemności z czytania. Chociaż z drugiej strony czego miał spodziewać się czytelnik? Wróg naciera z każdej strony i nie ma chwili wytchnienia, gdy walka toczy się o przetrwanie kraju. Aż dziw, że w bitewnym szale postępowanie bohaterów jest wciąż przemyślane i klarowne. Brawa dla autora za utrzymanie logiki w ryzach! Jednym z wniosków, który kształtuje się w mojej głowie po przeczytaniu pięciu tomów sagi, jest fakt, że Wikingowie byli jednym z bardziej postępowych lub po prostu nieprzesiąkniętych propagandą ludów swoich czasów. Nie traktowali kobiet, jak ludzi drugiej kategorii, lecz z szacunkiem i podziwem, jeżeli zasłużyły na to swoim postępowaniem. Dzięki takiemu podejściu, niezaprzeczalnym plusem całej serii są wyraziste postacie kobiece przewijające się przez kolejne księgi sagi. W “Płonących ziemiach” scenę skradła Skade. Idealnie wykreowana postać, potrafiąca w razie potrzeby wzbudzić zachwyt swoją urodą lub trwogę odpowiednio wypowiedzianymi słowami. Określana wiedźmą – kobietą obdarzoną wiedzą, wzbudzającą szacunek i respekt. Aż szkoda, że przez wieki to słowo nabrało jednoznacznie negatywnego znaczenia – czyżby myślące kobiety to było coś złego? :D Jestem zaintrygowana tą powieścią – magia Północy trwa dalej, niosąc mnie przez fale ścierających się sił. (Ale proszę, oby w szóstej części było mniej bitew!) Zastanawiam się, czy ktokolwiek będzie w stanie zapanować nad oboma narodami? Czy pokój jest tylko chrześcijańską mrzonką, która zostanie starta przez religię wojny otwierającej wrota do Walhalli? Czas pokaże.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-06-2019 o godz 00:04 Justyna Sikora dodał recenzję:
Aż ciężko mi uwierzyć, że „Płonące ziemie” to już piąty tom cyklu „Wojny Wikingów” - mam wrażenie, jakbym zaledwie przed chwilą zaczęła przygodę z Uthredem. W poprzednich częściach tak wiele się działo, że tym razem byłam przygotowana na wszystko, a jednak i tak Bernardowi Cornwellowi, autorowi tej zacnej serii, udało się mnie zaskoczyć. I to – jak zawsze – bardzo pozytywnie! Zacznę od tego, że niepokojący klimat tym razem udziela się od pierwszych stron. Życie Uthreda nigdy nie było usłane różami, ale w tym tomie czuć to zaskakująco wyraźnie. Być może to sprawka pewnej kobiety, wiedźmy Skade, której postać ogromnie mnie zaintrygowała. Muszę przyznać, że fragmenty z jej udziałem śledziłam ze stale rosnącym zainteresowaniem – chyba po prostu mam słabość do inteligentnych postaci kobiecych, które potrafią nabałaganić w powieściach. A Skade to zrobiła i to z nawiązką – rozpaliła moje żądne intryg serce! Oczywiście, Skade to nie wszystkie zalety „Płonących ziem”, choć – jak się zapewne domyślacie – przebić ją ciężko. Po raz kolejny Cornwell zachwyca batalistycznymi opisami, które pochłoną każdego czytelnika – nie tylko mężczyznę, ale i kobietę. Jakaś zaskakująca lekkość wkrada się u tego autora w opisy walk, naturalność, która przykuwa uwagę i wciąga. Również wątki religijne, konkretnie chrystianizacji, przedstawione są z najprawdziwszym kunsztem i konflikty te są doprawdy fascynujące, niezwyczajne, przystępnie zobrazowane. Tego tematu zwykle średnio mnie interesują, ale u Cornwella jest to tak nieprawdopodobnie dobrze napisane, że po prostu nie potrafię być obojętna. Niekwestionowaną zaletą tego temu są również zachowania społeczeństwa wobec problemu, kolejne nawiązania do tradycji, a nawet codzienności, które dopełniają całości i nadają cyklowi bardziej realistyczny, wręcz namacalny, wymiar. Bernard Cornwell to niesamowicie utalentowany pisarz, którzy tworzy jedne z najlepszych powieści historycznych. Dowodem na to jest cykl „Wojny Wikingów”, który stale nie zawodzi. „Płonące ziemie” ukazują, że autor ma jeszcze wiele w zanadrzu i już nie mogę doczekać się, co spotka Uthreda w tomie szóstym. I – jakże mogłabym zapomnieć – najnowsze wydanie Wydawnictwa Otwartego prezentuje się genialnie! Polecam z całego serca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-06-2019 o godz 20:21 Marta daft dodał recenzję:
Pozorny pokój wiszący na włosku jest tylko mirażem wśród piasków intryg i tajemnic, które cię otaczają. Los stawia przed tobą okazję, która pozwoli ci osiągnąć wiele. Co będziesz w stanie poświęcić? Uhtred spokojnie chroni tereny Wessexu na Tamizie. Świadomy tego, że pokój między Sasami a Duńczykami jest niezwykle kruchy, czeka na możliwość działania. Król Alfred, gdy tylko dowiedział się, iż wikingowie pod rządami dwóch jarlów przejęli władzę nad Londynem, nakazuje Uhtredowi odzyskać rządy nad miastem. Sprawa wydaje się jasna. Niestety nie zawsze, to co z pozoru jest proste w wykonaniu, udaje się bez przeszkód. Uhtred bowiem dostaje propozycje przejścia na stronę wroga. Czy tron Mercji będzie wystarczającym powodem przejścia w szeregi wikingów? Czy razem z sobą pociągnie swego przyrodniego brata? Tom za tomem, historia nabierająca kolorytu i rozpędu może okazać się pustym balonem czczych obietnic. Czy tak jest w przypadku Pieśni miecza, czyli czwartego już tomu serii Wojny Wikingów spod pióra Bernarda Cornwella? Z każdym kolejnym tomem coraz mocniej rysują się sympatię, którymi obdarzamy bohaterów pojawiających się na kartach powieści. W zapomnienie idą początkowe problemy z zapamiętaniem imion czy miejsc, a powrót do ich losów jest niczym odtworzenie spotkania ze znajomymi i znaną historią w tle. Taką, której końca wciąż nie znasz i z niecierpliwością spijasz każde zapisane słowo. Nagle to, co wcześniej było tylko wzmianką, niejasną podpowiedzią zaczyna się ziszczać na naszych oczach. Od początku to Uhtred jest tym, na którym czytelnik skupia się najczęściej. Na przestrzeni lat i w obliczu nowych wydarzeń możemy obserwować, jak zmienia się jego podejście do wielu spraw, jak narasta w nim frustracja po złych decyzjach ludzi, którym musi podlegać. Dzięki temu mamy wrażenie, że znamy jego i to jakich decyzji dokona w obliczu nadchodzących wydarzeń. Czy tak będzie? Tego nie zdradzę. Tajemnice, akcja i niesłabnąca ekscytacja mieszają się z intrygującą fabułą i świetnie przedstawionym światem, który jest tłem dla wydarzeń kolejnych odsłon powieści. Kreacja bohaterów zdaje się wzbijać na kolejne poziomy i nie tylko zachwycać, ale i zaskakiwać. Napięcie narasta z każdą przewracaną stroną i jestem w stanie zapewnić was, że to jeszcze nie koniec zaciętych walk, trudnych decyzji i spektakularnych bitew, które tworzą historię. To gratka dla miłośników akcji i historii w jednym, a to wszystko spisane niezwykle lekkim i barwnym piórem samego Cornwella, który wciąż jest numerem jeden, gdy w grę wchodzi powieść historyczna z tych wielkich.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-06-2019 o godz 18:47 cornie999 dodał recenzję:
Uhtred przybywa do klasztoru, w którym odnajduje księgi z opisem bitwy pod Fearnhamme. Okazuje się, że nie ma w nich nawet wspomnianego jego imienia. Oburzony tym niedopatrzeniem Sas postanawia opowiedzieć swe losy z tamtego okresu... Uhtred nadal służy Alfredowi i na polecenie władcy Wessexu udaje się do jarla Haestena, by żądać opuszczenia królestwa Sasów Zachodnich.W tym czasie na horyzoncie pojawia się jednak nowy przeciwnik - Harald Krwawowłosy, dumnie kroczący obok swej zabójczo pięknej i niebezpiecznej wybranki imieniem Skade. Uhtred, zmęczony dyplomacją i brakiem bitew popada w coraz większe rozgoryczenie. Nie zdaje sobie sprawy, co może się stać, gdy tylko ścieżki jego i Skade się przetną... Nie będę ukrywać, że akurat z tym tomem miałam pewien problem. Po pierwsze, czytałam go na raty, a zaczęłam zaraz po skończeniu Pieśni miecza. Niestety, miałam wrażenie, że dość specyficzny styl Cornwella mi się przejadł, a ja wyszłam z założenia, że Uhtred i jego przygody nie mogą mi zagwarantować już niczego nowego. Szczęśliwie po odłożeniu książki na jakiś czas, moje zainteresowanie losami dzielnego wojownika ożyło, a ja ruszyłam wraz z nim w dalsze przygody. Autor ukazuje Uhtreda jako doskonałego wojownika i stratega, a tej ostatniej odsłony jeszcze nie znaliśmy. Należy jednak pokreślić, że stosowane rozwiązania wynikające z pewnych obserwacji nigdy nie są dokładnie objaśniane. Sas traktuje je jako coś naturalnego, nie próbuje na siłę wyjaśnić słuchaczowi, skąd wiedział, gdzie uderzy wróg. Jego taktyka opiera się bowiem na wielu latach doświadczenia oraz nieuniknionym przeznaczeniu. Pokazano tu również, że mimo umiejętnego posługiwania się słowem przy wyciąganiu informacji lub graniu na emocjach innych ludzi, Uhtred nigdy nie będzie dobrym dyplomatą. Jego losem jest wojna oraz pojenie swojego miecza krwią wrogów. Rozpoczynając lekturę, od razu uzyskujemy przypomnienie, że główny bohater jest już dorosły i odpowiedzialny. Nadal dąży do odzyskania rodzinnej twierdzy, a przygotowania do wojennych poczynań kierowanych przeciwko wujowi zajmują mu dość dużo czasu w tym tomie. Czytelnik dostaje także wgląd w wierność i lojalność Uhtreda. Rodzina jest dla niego najważniejsza i nie w głowie mu przelotne romanse lub kuszące oferty, gdy w domu czeka na niego ukochana połowica z pociechami. Bardzo mocno zarysowaną postacią jest tu oczywiście Skade - plotąca intrygi kobieta, na którą aż strach spojrzeć. Nie jest to jednak silna bohaterka, jakie zwykłam doceniać. W niektórych momentach jej zachowanie odrzucało mnie lub zniesmaczało. Rozumiem, że nie miała ona łatwego życia, a kobieta-wojownik powinna działać właśnie tak, szybko i efektownie, ale z czasem to okrucieństwo mi się przejadło. Dla książek Bernarda Cornwella bardzo charakterystyczne są podniosłe i majestatyczne sceny bitewne oraz dokładnie opisane pojedynki. Sam autor jest uważany za jednego z najlepszych pisarzy, jeśli chodzi o batalistykę. W Płonących ziemiach przez większą część książki brakowało mi owej doniosłości, która powinna towarzyszyć kluczowym walkom. To, do czego przyzwyczaił nas autor chwilowo gdzieś znika, ustępując miejsca rozterkom moralnym głównego bohatera. Tym razem ich przedmiotem nie jest już religia czy zabijanie, ale dotrzymywanie złożonych dawno ślubów. W ich wypełnianiu kieruje się jednak podpowiedziami serca oraz uczuciami. Właśnie z tego powodu postanawia pomóc ukochanej przyjaciółce, Aethelflaed, z którą z czasem łączy go relacja, na rozwój której czekam niecierpliwie. Zauważyłam także, że autor stara się nie rozwlekać pewnych wątków i rozkłada je na maksymalnie 2-3 tomy, aby czytelnik się nie pogubił. W tym celu Uhtred-narrator przypomina nam również o istotniejszych sprawach lub zwraca na coś uwagę, jakby stawiał przy tym niewidzialny wykrzyknik, krzycząc "uwaga!". Ten sam gawędziarz popada momentami w melancholię i zadumę, wspominając dawne dzieje i bitwy. To były czasy - chciałoby się rzec. Czasy, które już minęły... W powieści zachowano dotychczasowy styl i słownictwo oraz bardzo płynne przejścia czasowe. Nic z wyżej wymienionych elementów się nie zmieniło, więc dla fanów książek utrzymanych w konwencji gawędy jest to niewątpliwie pozycja idealna. Co więcej, zauważyłam dwuznaczność pewnych słów - czasem stanowią one najgorszą obelgę, motywującą do walki, a innym razem opisują przyjaciela, wyjaśniając jego pochodzenie. Bardzo ciekawy zabieg, ponieważ Uhtred bardzo dobrze zaznacza negatywne lub neutralne zabarwienie tych wyrazów, co pokazuje jakiś rodzaj finezji w prostocie wypowiedzi bohatera. Kolejna książka - kolejny element grafiki tworzonej przez grzbiety. No, będzie to wyglądać spektakularnie, nie ma co. Zauważyłam jednak kilka literówek, które umknęły uwadze korekty, ale w stosunku do ilości tekstu (blisko 600 stron!) nie było ich wiele. Piąty tom to jeden z grubszych, ale niewątpliwie nie mój ulubiony. Po opisie bitwy pod Fearnhamme na pewno spodziewałam się czegoś więcej, ale oby był to tylko chwilowy kryzys.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-06-2019 o godz 17:43 dasia147 dodał recenzję:
Dlaczego warto przeczytać ten tom? Po pierwsze, bo jest tu wartka akcja, która wciąga czytelnika od samego początku. Po drugie kreacja bohaterów jest na bardzo wysokim poziomie. Tutaj nie ma dobrych i złych ludzi. Tu każdy kieruje się swoimi motywacjami, co sprawia, że nie można ich zaszufladkować. Dla mnie postać Skade to numer jeden tego tomu. Po trzecie styl, który jest lekki, przyjemny, a zarazem plastyczny. W fenomenalny sposób przedstawia nam wycinek prawdziwej historii, ubarwiając go tylko o drobne elementy. Nigdy nie przypuszczałam, że będę z wypiekami na twarzy zaczytywać się w dość krwawe przygody o wikingach, jednak mając do czynienia z tak genialnie opowiedzianą historią nie może być inaczej. Polecam miłośnikom historii i tym co uwielbiają wikingów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-06-2019 o godz 17:10 NathalieRoss dodał recenzję:
Kolejny, piąty już, tom przygód Uthreda w ramach "Wojen Wikingów" i kolejne rozważania na temat lojalności bohatera. Fabuła wciąż pcha go dalej, wplątując w coraz bardziej zawiłe sieci intryg... i niespodziewaną znajomość z wrogiem. Można odnieść wrażenie, że "Płonące ziemie" to jeden gigantyczny opis batalistyczny. Cornwell pisze te sceny naprawdę fantastycznie, ale ja poczułam już przesyt. Wiem, że to saga wojenna, ba! sam tytuł o tym mówi. Niemniej oczekiwałam trochę większego wymieszania rodzajów scen, zamiast co i rusz kolejnych bitew. Uthred za to dalej mnie intryguje. Tym, że ciężko przewidzieć jego kolejne ruchy i tym, że nie wiadomo, po której stronie ostatecznie się opowie. Widać, że jego lojalność jest chwiejna i zależy od różnych czynników zewnętrznych. Pozostaje jedynie pytanie, co stanie się dla niego ważniejsze - podążanie za głosem rozsądku czy kurczowe trzymanie się złożonej obietnicy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
18-06-2019 o godz 18:43 Anka dodał recenzję:
„Płonące ziemie” – piąta już część kolejnego monumentalnego (i wciąż nieskończonego!) cyklu historycznego Bernarda Cornwella, „Wojny Wikingów”, to istny czas pożogi. Uhtred z Bebbanburga jest już mężczyzną w kwiecie wieku, Zbliża się bowiem powoli do wieku lat czterdziestu. A w zasadzie jest dość – jak na owe czasy – człowiekiem dojrzałym. Ale nadal mężnie dzierży miecz w dłoni i nie stroni od pól bitewnych. Do tego ma świadomość bycia dobry strategiem i dowódcą, co jest na wagę złota i dla jego seniorów, i dla niego samego. Tacy ludzie bowiem, jakie czasy. A wieki średnie na ziemiach brytyjskich to czas żelaza i ognia. Rok 892 to okres, gdy u wybrzeży Wessexu ląduje osiemdziesiąt okrętów jarla Haestena, zaś Kent pustoszony jest przez kilka tysięcy wikingów pod wodzą okrutnego Haralda Krwawowłosego. A ponieważ król Alfred, dotychczas dający sobie radę z obroną ziem swego państwa przed najeźdźcami, podupada na zdrowiu coraz to bardziej, a następca jego, niedoświadczony młodzian, nie rokuje najlepiej – na arenę znów wkracza Sas i Duńczyk w jednym, czyli Uhtred Ragnarsson. Wojownik, który jest obecnie dowódcą londyńskiej załogi, rwie się do walki z Haestenem. Alfred ma jednak inne zupełnie plany. Najpierw wydaje wasalowi rozkaz, by ten ułożył się z wrogiem, następnie poleca mu wyruszyć do Aescengum, gdzie planuje rozerwać armię Krwawowłosego na strzępy. I ten drugi rozkaz będzie dla Uhtreda bardzo brzemienny w skutki, bo doprowadzi do spotkania z jedną z najniebezpieczniejszych postaci serii – Skade. Piękną, inteligentną i śmiertelnie groźną wieszczką i zarazem kochanką Haralda. Kiedy nasz ulubiony Wiking postanawia uwięzić widzącą, bo zakłada, że w ten sposób będzie miał w ręku przeciwnika – nie spodziewa się zupełnie, co z tego dla niego samego wyniknie… Mimo dobrej passy, która w końcu zdaje się sprzyjać Ragnarssonowi, i królewskiej wdzięczności, pojawiają się kolejne kłopoty. Dwór królewski zaczyna być gniazdem żmij, które nie kryją się już z zawiścią wobec królewskiego wasala, który tak często pomaga Alfredowi i… nadal żyje. Nadchodzi czas wyboru – czy nadal wiernie służyć i przestrzegać danego królowi słowa, czy jednak w końcu zacząć realizować plany, będące dotąd jedynie mglistymi marzeniami, dotyczące odzyskania ojcowizny. Bo leżący na dalekiej północy Brytanii Bebbanburg nie poddał się wojennej zawierusze i wciąż istnieje. Niemal 600 stron skupia się co prawda na jednym fakcie historycznym, ale jednocześnie Cornwell bardzo ciekawie i drobiazgowo wręcz przedstawia na przykład kwestie małżeństw w czasach średniowiecznych najazdów wikingów na ziemie angielskie. Małżeństw tak szczęśliwych, jak i tych mniej dobranych. Łączących ludzi z jednej klasy społecznej oraz takich, którzy wżeniali się w rodziny tak powyżej, jak i poniżej swojego stanu. Tych, którzy dostawali wiana i tych, na które ich stać nie było. Czy też małżeństwa… księży. O tym, jak żony traktowały mężów, mężowie żony a rodzice dzieci można pięknie wyczytać pomiędzy wersami pełnymi szczęku oręża, gorąca płomieni czy knowań możnowładców. Niezwykle ciekawy aspekt, bo będący doskonałą ilustracją stosunków społecznych, gospodarczych, religijnych oraz czasów, w jakich przyszło żyć ludziom w wiekach średnich. I co z tym wszystkim miała wspólnego (jeśli w ogóle!) miłość?... Do tego autor porusza inny bardzo ważny aspekt, także związany z historią. Chodzi mianowicie o kronikarzy, którzy… niekoniecznie zapisywali to, co prawdziwe. Byli bowiem… tylko ludźmi. I to na polecenie innych ludzi prowadzili zapiski. Mogło się więc zdarzyć (i bywało tak nad wyraz często), że faktyczni bohaterowie historyczni byli nieco (lub bardzo) pomijani, a ich miejsce zajmowali opiewani tak w kronikach, jak i w pieśniach bohaterowie, będący wybrańcami. Nie tylko kronikarzy. To jak z historią – piszą ją zwycięzcy. I zwycięzcy (zwłaszcza pochodzący z zamożnych czy wpływowych rodów) byli też utrwalani na kartach ksiąg. A propos bohaterów – z jednej strony postać niezwykłej pod każdym względem wiedźmy Skade wnosi bardzo ożywczy powiew do powieści, z drugiej – nasz protagonista wydaje się być jakby zmęczony, bo zbyt łatwo daje sobą manipulować. A nie jest już w końcu nieopierzonym, narwanym i nie mającym wiedzy o ludziach czy polityce młodzieńcem. Do tego nadal nad wyraz wyraźny konflikt obu wiar, walka o ziemię, która tak naprawdę jest przecież niczym innym jak walką o przetrwanie oraz szybkie życie w czasach, w których umierało się zbyt szybko – czy to w krótkich czasach pokoju (kobiety w połogu, a wszyscy od zbyt wielu chorób czy nawet zwykłych złamań kości), czy podczas działań wojennych, podczas których nie oszczędzano ani żołnierzy, ani cywilów, ani kapłanów. Kolejna odsłona arcyciekawego cyklu pióra mistrza opowieści nie rozczarowuje. Pochłania za to czytelnika od razu i bez reszty. A szkic popularnonaukowy „Początki Anglii. Narodziny historii” jest wyjątkowo smakowity dodatek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-06-2019 o godz 23:56 Tysiąc Żyć Czytelnika dodał recenzję:
www.czytelnika.pl Kolejny tom przygód Uthreda i jeszcze większe natężenie wojen, żeglarstwa i akcji! Od pierwszych stron zaczyna rozgrywać się interesująco, kiedy to główny bohater porywa ukochaną swojego przeciwnika, aby mieć go w ryzach. Wierzy, że dzięki temu jarl Harald Krwawowłosy zdoła opanować swoje zapędy i przestanie pustoszyć kolejne angielskie ziemie. Okazuje się jednak, że dziewczyna, którą napotkał na swojej drodze jest o wiele bardziej harda, niż by się to początkowo mogło wydawać. Król wysyła Uthreda na daleko oddalone pole walki. Oprócz tego żona głównego bohatera właśnie ma urodzić kolejne, czwarte już dziecko, a nie czuje się najlepiej... Już na samym początku Bernard Cornwell zwraca uwagę na bardzo istotny, a przede wszystkim wszechobecny fakt, o którym bardzo często zapominamy. Autorzy kronik nie zawsze oddawali w stu procentach prawdziwe wydarzenia. Często faworyzowali jednych bohaterów i nagle okazywało się, że jedna osoba prowadziła przykładowo pięć bitew jednego dnia, natomiast inni, który przyczynili się do zwycięstwa w być może czasem większym stopniu, zostają pominięci, a przez to zapomnieni. Jest to ogromna niesprawiedliwość, niestety często wierzymy w nie do końca prawdziwą wersję historii. W końcu wiele zależało również od wyobraźni autora kroniki - niektóre bitwy wcale nie były aż tak huczne, jak starał się on nakreślić, często posuwano się do wyolbrzymień, które nie do końca dobrze oddają faktyczny stan. Bardzo dobrym posunięciem okazało się również ponowne ukazanie wierzeń osób żyjących w tamtych czasach. Praktycznie nieprzerwalnie możemy się czegoś nauczyć, czytając opowieści napisane przez Bernarda Cornwella. Czy to poznając stosunek do wierzenia w zabobony w tamtych czasach, który pod koniec epoki już zaczynał się zmieniać, czy cokolwiek innego. Doceniam ukazanie różnych wyglądów miłości i małżeństw. Tak samo jak w naszych czasach, człowiek człowiekowi nierówny. Nie skupiono się na ukazaniu jednie niesamowicie romantycznych i szczęśliwych małżeństw. Autor bardzo starannie stara się wykorzystać wszystkie możliwe wyglądy rodziny średniowiecznej. Ukazuje różnorodne stosunki do własnych żon lub dzieci, co jest znowu czymś bardzo interesującym. Warto również zauważyć, że książka objętościowo delikatnie wyróżnia się na tle innych. Nie spodziewałam się, że będzie ona miała niecałe 600 stron, a w całości skupi się na obrazowaniu głównie jednego wydarzenia historycznego. A jednak po raz kolejny udało się to wykonać bardzo przekonująco, co prawdziwie doceniam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-05-2019 o godz 23:27 Aleksandra Kujawa dodał recenzję:
To już idealnie połowa serii Wojen Wikingów. Poprzednie cztery tomy zostawiały mnie nieodwracalna z kacem książkowym i zachwytem w sercu. Każda część trzymała poziom poprzednich, było wręcz nie do pomyślenia, że któryś może okazać się gorszy. Czy piąty tom był równie dobry jak poprzednie? No cóż, o tym przekonacie się, czytając dalej. Uhtred po raz kolejny musi stawić czoło wikińskiej nawale. Na wyspę przypływa jarl Harald Krwawowłosy, prowadząc za sobą całe hordy spragnionych bogactwa ludzi Północy. Swoje siły sprzymierza z nim Haesten, wróg Uhtreda, daje się jednak przekonać do tego, by odstąpić od walki, przekupiony przez Alfreda złotem. Nasz bohater tymczasem postanawia stanąć przeciwko wrogom i doprowadza do walnej bitwy pod Fearnhamme, w trakcie której pokonuje Haralda. Nie cieszy się jednak długo swoim sukcesem, gdyż po bitwie dowiaduje się o śmierci najbliższej sobie osoby, a na skutek knowań biskupa Assera zostaje wyjętym spod prawa banitom i decyduje się na wyjazd na północ wyspy. Tam trafia do swego dawnego przyjaciela i przyszywanego brata, jarla Ragnara Ragnarsona, z którym planuje odbicie swojej rodzimej siedziby. Jednak by to zrobić, musi zdobyć pieniądze, by opłacić wojowników mających walczyć po jego stronie. Trafia do Fryzji wraz ze zniewoloną Skade, dawną kochanką pokonanego Haralda, by tam pokonać jej męża i zabrać jego skarb. Jednak po powrocie do Ragnara, spotyka go niespodzianka, a jego droga znowu wiedzie na południe, do Wessexu opanowanego przez Sasów zachodnich, których Uhtred nie znosi tak, jak nie znosi ich chrześcijańskiej wiary, a których znowu będzie musiał bronić... Osobiście uważam tę część za najsłabszą ze wszystkich pięciu, jakie czytałam z tej serii. Dzieje się w niej najmniej, a w dodatku miałam cały czas wrażenie, że Uhtreda w Uhtredzie jest może jakieś pięćdziesiąt procent. Nie zrozumcie mnie źle – to wciąż świetna lektura i wciąga jak bagno, ale wyraźnie odstaje od poprzednich części. Większość czasu główny bohater próbuje odnaleźć swoją ścieżkę w życiu i nijak mu to nie wychodzi, a zamiast tego pali za sobą kolejne mosty i miota się jak śledź w rybackiej sieci. Efektem tego jest zawód, jaki sprawia Ragnarowi, i odraza, jaką czuje do niego jego dawna kochanka, Brida, a tym samym niemalże definitywne zamknięcie sobie drogi powrotu do wikingów w Northumbrii. Zamiast pójść za głosem serca i za tymi, których uważa za swoją rodzinę, decyduje się wrócić do Sasów zachodnich, do znienawidzonych przez siebie chrześcijan, i po raz kolejny stanąć w obronie Wessexu. A to tylko dlatego, że kiedyś usłyszał przepowiednię o kobiecie ze złota i dlatego, że Aethelflaed go wzywa do dotrzymania przysięgi. I jaki w tym sens, skoro wcześniej złamał przysięgę wierności daną jej ojcu? Właśnie to mnie najbardziej irytowało – ciągła miotanina Uhtreda od wikingów do Sasów i z powrotem. Już chyba byłoby dla mnie bardziej zrozumiałe, gdyby przystał do jednej ze stron konfliktu i się jej trzymał, a nie wciąż na nowo szukał swojego miejsca między Sasami i wikingami. Tym bardziej, że nie jest już kilkunastoletnim gówniarzem, a dorosłym mężczyzną, który momentami zachowuje się jak dzieciak. Wciąż nie mam zastrzeżeń co do przedstawionych realiów X-wiecznej Anglii i ciągłych walk o lepsze między starą a nową wiarą. Nie będę ukrywać, że nieodmiennie jestem ogromną fanką wikingów i ich politeistycznej wiary, która dużo bardziej mnie do siebie przekonuje, niż przedstawione w serii postępowanie chrześcijańskich księży – pragnących dla siebie jak najwięcej bogactwa i zaszczytów. Plusem jest też to, że nadal żadna z postaci nie jest stuprocentowo czarna ani biała w swoim postępowaniu. Dobre i złe cechy mieszają się tu nieustannie, a każdy człowiek, nawet jeśli przez większość czasu postępuje prawidłowo, może się potknąć. To wszystko sprawia, że jeszcze łatwiej wczuć się w opowiadaną przez Uhtreda historię i zżyć się z jej bohaterami. Pomimo tego, że piąty tom jest nieco słabszy od wszystkich pozostałych, to wciąż jest to świetna, wciągająca seria. Każdy fan historii powinien po nią sięgnąć, a wierność oddanych w niej szczegółów jest zdumiewająca. Niezmiennie polecam Wam twórczość Cornwella, dzięki której zapomnicie o bożym świecie, pochłaniając strony jedna za drugą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-05-2019 o godz 12:44 Michelle dodał recenzję:
Uwielbiam zagłębiać się w świat wykreowany przez Bernarda Cornwella, pomimo iż autor nie stroni od brutalności, przemocy i rozlewu krwi. Każdy kolejny tom to fascynująca przygoda, której doświadcza się niemal wszystkimi zmysłami i od której nie sposób się oderwać, bo koniecznie chce się poznać zakończenie i koleje losów głównego bohatera, jednocześnie wiedząc, że nie jest to ostatnie słowo Bernarda Cornwella w kreślonej przez niego historii Uhtreda. Pomimo iż od lektury poprzedniego woluminu minęło kilka dni i zdążyłam w tym czasie przeczytać parę innych książek, to zabierając się za Płonące ziemie, miałam wrażenie, że ledwie chwilę wcześniej odłożyłam na półkę Pieśń miecza. Piąty tom wciąga od pierwszej strony, odsłaniając przed czytelnikiem kolejne lata życia Uhtreda i jego ziomków, stoczonych przez niego bitew oraz intryg, w których sercu się znalazł. Bernarda Cornwella uwielbiać można za lekkie pióro i pewną swobodę, z jaką fakty historyczne miesza z fikcją literacką, tworząc całość, która zapiera dech w piersiach. Sposób stylizacji dialogów i dobór słów ukazuje, że autor starał się jak najlepiej oddać klimat tamtych czasów, jednocześnie starając się, by treść była zrozumiała dla współczesnego czytelnika, który miałby spore problemy w zrozumieniu ówczesnego języka i składni. Bez zmian zachwycają opisy i sposób w jaki Bernard Cornwell odmalowuje wszelakie sceny, a szczególnie batalistyczne, które z uznaniem czytam raz za razem, doceniając ich kunszt i w pewnym sensie realizm. Narracja z perspektywy Uhtreda sprawia, że czytelnik może poczuć się wyjątkowy jakby Uhtred snuł swoją opowieść właśnie jemu i nikomu innemu, powierzając swoją historię i mając nadzieję, że ten wyciągnie nauki z jego błędów. Bo w całym swoim życiu popełnił ich niemało... jednakże powiadają, że rzeczą ludzką jest popełniać błędy. Czy zatem czytelnik mógłby odważyć się go osądzić? Bohaterowie wykreowani przez autora to cała plejada postaci, które pojawiają się i znikają w zależności od tomu, a część z nich towarzyszy Uhtredowi przez znaczną część jego podróży przez życie. Bernard Cornwell po mistrzowsku ukazuje duchowieństwo, ich usilne dążenia do władzy i bogacenia się oraz wpływanie na rządzących. Autorowi genialnie udają się postaci kobiece. W Płonących ziemiach Skade, choć to raczej czarny charakter, została nakreślona mocnymi kreskami, dzięki czemu dość mocno wybiła się na kartach tej części. Z pewnością na długo zapadnie w pamięć wielu czytelnikom. Jeśli macie ochotę na świetnie skroją powieść, w której fakty historyczne mieszają się z fikcją literacką. Chcecie poznać bohaterów, którzy władają mieczem równie sprawie, jak władają wyzwiskami skierowanymi do przeciwników. Marzy Wam się historia, pełna scen batalistycznych, które czyta się z zapartym tchem, która nie kończy się na jednym tomie... Wówczas sięgnijcie po Wojny Wikingów Bernarda Cornwella.... Fantastyczna lektura na długie godziny gwarantowana. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-05-2019 o godz 13:19 krecik530 dodał recenzję:
Następny bardzo dobry tom , polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-05-2019 o godz 07:45 Tomasz dodał recenzję:
Świetny cykl powieści B Cornwella - gorąco polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-05-2019 o godz 17:03 Zatracona w słowach dodał recenzję:
„Płonące ziemie” to kolejny tom serii opowiadającej o losach walecznego Uhtreda. Pięć z planowanych przez wydawnictwo dziesięciu tomów już za nami, a moja ekscytacja i zamiłowanie do tej serii nadal rośnie. Nie spodziewałam się, że po zapoznaniu się z kilkoma dość obszernymi książkami nie znudzi mi się wałkowanie ciągle tego samego tematu. Na szczęście, choć myśl przewodnia jest jedna, mamy do czynienia z rozdartym Uhtredem, któremu życie rzuca ciągle nowe kłody pod nogi, to jednak każdy tom skupia się na czymś innym. Nie ma dzięki temu monotonii, choć niektóre elementy zaczęły się już potarzać. W tej części ponownie mamy do czynienia z Duńczykami, którzy zagrażają królestwu Alfreda. Uhtred nadal walczy dla króla, choć raczej ze względu na złożoną mu przysięgę, a nie uczucia, którymi darzy władcę. Nasz bohater dobiega już czterdziestki i teraz kieruje się głównie rozumem, a nie uczuciami. Dzięki temu staje się świetnym strategiem, który potrafi poprowadzić swoich ludzi do zwycięstwa. A ma to dość duże znaczenie, gdyż w tym tomie pojawiają się oczywiście sceny batalistyczne i to w sporej ilości. Akcja pędzi w zawrotnym tempie, autor rzuca nas od jednej potyczki w drugą, a czytelnik całkowicie zatraca się w wirze walki. Miłym zaskoczeniem dla mnie było pojawienie się nowej, silnej postaci kobiecej, a mianowicie Skade. Wiedźma, która wie jak manipulować ludźmi, by dostać to, czego pragnie. Cwana i przebiegła wniosła do tego domu odrobinę pikanterii, która na pewno jej nie zaszkodziła. „Płonące ziemie” nie są ani lepsze, ani gorsze od poprzedniego tomu. Autor trzyma poziom i to jest moim zdaniem najważniejsze. Kiedy mamy do czynienia z tak długą serią, jak Wojny Wikingów, to naprawdę istotne jest, żeby podtrzymać zainteresowanie czytelnika, by miał ochotę wrócić do tego świata w kolejnym tomie i uważam, że Bernardowi Cornwellowi wychodzi to świetnie. Po zakończeniu każdej poprzedniej części chciałam jak najszybciej sięgnąć po kolejną i cieszę się, że w tym przypadku to się nie zmieniło. Nie pozostaje mi nic innego niż tylko zabrać się za „Śmierć królów”, czyli szósty tom w tej serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-05-2019 o godz 11:43 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
Norny muszą być wyjątkowo zainteresowane Uthredem Ragnarsonem, nici jego przeznaczenia przędą bowiem z niezwykłą wręcz energią. Dla dziedzica Bebbanburga nie jest to zanadto korzystne, działania boskich prządek rzadko pokrywają się bowiem z jego marzeniami i planami. Dla czytelników „Wojen Wikingów” wręcz przeciwnie, życie głównego bohatera obfituje bowiem dzięki temu w intrygujące wydarzenia napędzające fabułę. W piątej części cyklu Norny wyjątkowo mocno doświadczają Uthreda, wojownik traci bowiem ukochaną osobę i poparcie ze strony króla Alfreda. Zgromadziwszy niewielką drużynę rozpoczyna życie Wikinga wracając do marzeń o odbiciu rodowej siedziby z rąk wuja i jego synów. W tym czasie Alfred, przeczuwający zbliżającą się śmierć, stara się nie dopuścić do wikińskiego najazdu na angielskie ziemie, a jednocześnie zapewnić synowi sukcesję po sobie. Uthred odgrywa w tych staraniach znaczącą rolę, choć sam długo nie zdaje sobie z tego sprawy. „Płonące ziemie” to półmetek opowieści o Uthredzie z Bebbanburga i choć wciąż jest to bardzo dobra lektura, widać już, że autor może mieć problem z godnym dotarciem do końca tego cyklu. Piąty tom sugeruje, że Bernard Cornwell świetnie zaplanował trzy, może nawet cztery pierwsze książki, w kolejnych poszedł już natomiast na żywioł. W „Płonących ziemiach” dzieje się dużo, akcja pędzi na łeb na szyję, autor daje bohaterowi nieźle popalić rzucając go od jednej potyczki do drugiej, książkę kończy natomiast wielką bitwą pod murami Beamfleot. Kolejne strony same się przewracają, trudno bowiem oprzeć się ciekawości, w jaką kabałę tym razem wpakuje się dziedzic Bebbanburga, zwłaszcza, że Bernard Cornwell potrafi o tych kłopotach niezwykle sugestywnie opowiadać. Na koniec dnia można jednak odnieść wrażenie, że całe to tempo stanowi jedynie maskę przykrywającą brak głębszego pomysłu na fabułę. Wszystko już bowiem było: i niesława Uthreda, i wiedźma u jego boku, i wiecznie knujący księża. Nie ma w „Płonących ziemiach” tego, co cechowało pierwsze tomy cyklu, a więc politycznych rozgrywek, fascynujących wątków pobocznych, czy nawet ciekawych postaci drugoplanowych, może z niewielkim wyjątkiem w postaci wiedźmy Skade. Powszednieją nawet sceny batalistyczne dotąd stanowiące mocny punkt powieści z cyklu „Wojny Wikingów”. Autor lepiej by uczynił zatrzymując Uthreda u boku Alfreda, miałby bowiem wówczas możliwość rozwinięcia interesującego wątku przekazywania władzy. A tak pozostaje mieć nadzieję, że temat ten pociągnie w kolejnych tomach, po które sięgnę nie tylko z obowiązku recenzenckiego. Nawet nieco słabszy Cornwell pozostaje bowiem Cornwellem, czyli gwarancją kilkunastu godzin bardzo dobrej literackiej rozrywki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-05-2019 o godz 18:20 keskese87 dodał recenzję:
Jestem właśnie po lekturze piątego tomu „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella, pod tytułem ”Płonące ziemie”. Można by zapytać – ile można czytać o tym samym, ile można recenzować to samo, ale jednak każda z książek autora opowiada oddzielną historię, spleconą dzięki postaci wojowniczego Uhtreda. Bohater, który dorastał na naszych oczach, dobiega już czterdziestki, co jak na tamte czasy jest całkiem przyzwoitym wiekiem, zważywszy na ilość walk, jakie stoczył i niebezpieczeństw, które na niego czyhały. Uhtred żyje i ma się dobrze, wiele wyniósł z życiowych doświadczeń, a jednak posiada pewne słabe punkty, przez które wciąż popada w kłopoty. Wojownik wciąż jest na usługach Alfreda, którego wręcz nie znosi, ale raz dane słowo jest dla niego ważniejsze niż osobiste sympatie. Duńczycy zagrażają królestwu Alfreda, do wybrzeży Wessexu przybija osiemdziesiąt okrętów, oddziały pustoszą też okolicę. Wykonując po kolei rozkazy króla, Uhtred rozbija oddział dowodzony przez piękną Skade, kochankę Heralda. Kobieta jest najbardziej tajemniczą postacią tej części opowieści – jest niezwykle piękna, przez co stanowi pokusę i zagrożenie, a do tego jest wieszczką, rzucającą przerażające klątwy. Uhtred, który przeżywa osobisty dramat, łatwo jej ulega. Już w poprzednich tomach dał się poznać jako mężczyzna, nie mogący się oprzeć pięknym, silnym kobietom. To właśnie jego relacje z płcią piękną napędzają historię, dodają smaczku i pokazują, jak silny wojownik może być tak naprawdę słaby i podatny. Co też kobieta potrafi zrobić z mężczyzną. Zestawiając wydane dotąd pięć tomów „Wojen wikingów” możemy już powoli cieszyć się pięknym obrazem, jaki tworzy się po zestawieniu wszystkich brzegów książki ze sobą. Wizualnie wygląda to naprawdę fantastycznie, to nowe wydanie zostało dopracowane w każdym najmniejszym punkcie. Poza przydatnymi wklejkami z rycinami map i notą historyczną, brzeg każdego tomu to mój ulubiony ukłon w stronę czytelnika. Aż ciekawość mnie zżera, jak to będzie prezentować się na regale w całości. Oczywiście, widziałam wizualizacje w internecie, ale jednak widok na żywo musi być zdecydowanie lepszy. Piąty tom pełen jest batalistycznych, bardzo plastycznych opisów, starć mniejszych i większych, potyczek i prawdziwych bitew. Los nie oszczędza głównego bohatera, raz po raz odbiera mu ludzi, których kocha i dobra, które do niego należą, ale Uhtred się nie poddaje. Idzie po swoje, nawet jeśli ograniczają go złożone przysięgi i trudne sploty okoliczności. Wszystko jeszcze przed nim.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-05-2019 o godz 14:27 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Zdecydowanie jest to znakomita kontynuacja losów Uhtreda z Bebbanburga, mocno zachęcająca do zgłębiania kolejnych jego przygód. Bernard Cornwell zna się na rzeczy i tworzy naprawdę znakomite opowieści, które porywają czytelnika. Dodatkowo wzbogaca on swoje książki o różne fakty historyczne, szeroko wyjaśnia wszelkie nazwy geograficzne, a mapka czy też drzewo genealogiczne królów Wessexu stanowią całkiem miły dodatek w tej książce. To naprawdę rewelacyjna historia! Cała recenzja: bookeaterreality.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-05-2019 o godz 01:12 Dominika Stryszowska dodał recenzję:
Czy można zaskoczyć czytelnika w piątym tomie sagi? Otóż tak. I Bernard Cornwell doskonale wiem co robi. Nasz Uthred to już 40letni mąż i ojciec. Na ówczesne czasy jest już w wieku mocno dojrzałym i marzy o tym, żeby na stare lata wrócić do swojego grodu, należnemu mu po ojcu. Jednak na drodze staje mu król Alfred i przyrzeczenie, że będzie mu służył, aż do jego śmierci. I w tej części nie zabraknie bitew, walk, krwi i nienawiści. Walka o panowanie na angielskich ziemiach, podszyta intrygami nie słabnie, Alfred jest coraz starszy i przez przeciwników uważany za coraz słabszego. A Uthred? Nasz bohater jest rozerwany między tym co chce, a tym co powinien, jednak nie traci swojej pewności siebie, co może okazać się niestety zgubne. Tom czwarty i piąty czytałam ciągiem, co jest z jednej strony jest dobre, bo nie tracę czasu na wchodzenie w akcję, ale momentami czułam znużenie. Mimo że akcja jest wyrazista, czułam sie zmęczona kolejnymi bitwami o to samo. I choć teraz trochę narzekam, to czekam na kolejny tom, bo wiem że i tym razem autor czymś mnie zaakoczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Warsztaty intymności Szeżyńska Agnieszka
3.8/5
26,27 zł
39,99 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Jej pierwszy błąd Jones Sandie
4.4/5
29,99 zł
39,99 zł
premium 26,28 zł
Inne z tego wydawnictwa Troskliwa Wrobel Stephanie
4.5/5
30,99 zł
39,99 zł
premium 26,25 zł
Inne z tego wydawnictwa Sekretne życie drzew Wohlleben Peter
4.2/5
22,80 zł
34,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Mleko i miód. Milk and Honey Kaur Rupi
4.4/5
30,99 zł
39,90 zł
premium 29,44 zł
Inne z tego wydawnictwa Smak zdrowia Maciąg Agnieszka
4.2/5
32,62 zł
49,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Maybe Now. Maybe Not Hoover Colleen
4.4/5
35,49 zł
39,99 zł
premium 26,13 zł
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
4.7/5
26,99 zł
34,90 zł
premium 22,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Gdyby nie ty Hoover Colleen
4.4/5
30,99 zł
39,99 zł
premium 26,13 zł
Inne z tego wydawnictwa Too Late Hoover Colleen
4.4/5
30,99 zł
39,90 zł
premium 26,07 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
4.6/5
35,49 zł
39,90 zł
premium 26,07 zł
Inne z tego wydawnictwa Oddam ci słońce Nelson Jandy
4.6/5
35,99 zł
39,99 zł
premium 34,19 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Śmierć królów. Wojny wikingów. Tom 6 Cornwell Bernard
4.5/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Pogański pan. Wojny wikingów. Tom 7 Cornwell Bernard
4.3/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Panowie Północy. Wojny wikingów. Tom 3 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Wojownicy burzy. Wojny wikingów. Tom 9 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Zwiastun burzy. Wojny wikingów. Tom 2 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Wojna wilka. Wojny wikingów. Tom 11 Cornwell Bernard
5/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 46,54 zł
strona produktu - rekomendacje Pieśń miecza. Wojny wikingów. Tom 4 Cornwell Bernard
4.5/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Miecz królów. Wojny wikingów. Tom 12 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 46,54 zł
strona produktu - rekomendacje Strażnik ognia. Wojny wikingów. Tom 10 Cornwell Bernard
4.7/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 46,54 zł
strona produktu - rekomendacje Pusty tron. Wojny wikingów. Tom 8 Cornwell Bernard
4.7/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Małe kobietki. Wersja ilustrowana Alcott May Louisa
4.0/5
28,93 zł
44,90 zł
mój empik 19,99 zł
premium 17,99 zł
strona produktu - rekomendacje Normalni ludzie Rooney Sally
3.8/5
29,99 zł
39,99 zł
premium 28,49 zł
strona produktu - rekomendacje Malarz dusz Falcones Ildefonso
4.1/5
36,72 zł
54,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Była sobie rzeka Setterfield Diane
4.3/5
28,61 zł
42,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Dobre żony Alcott May Louisa
4.0/5
28,93 zł
44,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Folwark zwierzęcy Orwell George
4.7/5
9,61 zł
14,99 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Tatuażysta z Auschwitz Morris Heather
4.4/5
22,69 zł
34,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Mali mężczyźni Alcott May Louisa
4.8/5
28,93 zł
44,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Podróż Cilki Morris Heather
4.0/5
24,64 zł
37,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Ogród kobiet Montero Carla
4.6/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Nieznośna lekkość bytu Kundera Milan
4.4/5
29,49 zł
39,90 zł
premium 28,01 zł
strona produktu - rekomendacje Testamenty Atwood Margaret
4.1/5
23,04 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Bibliotekarka z Auschwitz Iturbe Antonio
3.5/5
29,92 zł
39,90 zł
premium 25,71 zł
strona produktu - rekomendacje Nowy wspaniały świat Huxley Aldous
4.5/5
20,49 zł
26,90 zł
premium 19,46 zł
strona produktu - rekomendacje Rok 1984 Orwell George
4.7/5
21,09 zł
32,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Moja mroczna Vanesso Russell Kate Elizabeth
4.1/5
26,13 zł
39,99 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Cień wiatru Zafon Carlos Ruiz
4.3/5
25,59 zł
39,90 zł
premium 24,39 zł
strona produktu - rekomendacje Opowieść podręcznej Atwood Margaret
4.0/5
23,46 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Szklany klosz Plath Sylvia
3.8/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Pszczelarz z Aleppo Lefteri Christy
4.2/5
25,25 zł
38,00 zł
premium

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.