Pieśń miecza. Wojny wikingów. Tom 4 (okładka twarda)

Oferta empik.com : 48,99 zł

48,99 zł 54,90 zł (-11%)
39,19 zł + dostawa 0 zł
dla zakupów od 40 zł
salon Empik - dostawa 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt u dostawcy
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Czwarty tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial "Upadek królestwa".

Rok 885. Między Sasami i Duńczykami panuje kruchy pokój. Uthred strzeże granicy Wessexu na Tamizie. Gdy król Alfred dowiaduje się, że wikingowie pod wodzą dwóch norweskich jarlów zajęli należący do Mercji Londyn, nakazuje Uhtredowi odbić miasto z rąk najeźdźców. Los jednak lubi niespodzianki: wikingowie proponują earlowi, by do nich przystał i nakłonił do tego także swego przybranego brata Ragnara Młodszego. Chcą podbić trzy anglosaskie królestwa. Za zdradę Wessexu oferują Uhtredowi tron Mercji...

"Bernard Cornwell tworzy najlepsze sceny batalistyczne spośród wszystkich pisarzy, których czytałem".
George R.R. Martin

"Jak „Gra o tron”, ale prawdziwa".
„The Observer”


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Pieśń miecza. Wojny wikingów. Tom 4
Seria: Wojny wikingów
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Pyziak Mateusz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 496
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-04-03
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 40 x 218 x 145
Indeks: 31099547
 
średnia 4,6
5
15
4
9
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
23 recenzje
12-11-2019 o godz 09:23 wojtek501 dodał recenzję:
Autor Corwell Bernard fantastyczny jeśli chodzi o podejście do historii i opisy batalistyczne, Warto kupić także "Azincourt" i "Waterloo"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-06-2019 o godz 20:18 Marta daft dodał recenzję:
Pozorny pokój wiszący na włosku jest tylko mirażem wśród piasków intryg i tajemnic, które cię otaczają. Los stawia przed tobą okazję, która pozwoli ci osiągnąć wiele. Co będziesz w stanie poświęcić? Uhtred spokojnie chroni tereny Wessexu na Tamizie. Świadomy tego, że pokój między Sasami a Duńczykami jest niezwykle kruchy, czeka na możliwość działania. Król Alfred, gdy tylko dowiedział się, iż wikingowie pod rządami dwóch jarlów przejęli władzę nad Londynem, nakazuje Uhtredowi odzyskać rządy nad miastem. Sprawa wydaje się jasna. Niestety nie zawsze, to co z pozoru jest proste w wykonaniu, udaje się bez przeszkód. Uhtred bowiem dostaje propozycje przejścia na stronę wroga. Czy tron Mercji będzie wystarczającym powodem przejścia w szeregi wikingów? Czy razem z sobą pociągnie swego przyrodniego brata? Tom za tomem, historia nabierająca kolorytu i rozpędu może okazać się pustym balonem czczych obietnic. Czy tak jest w przypadku Pieśni miecza, czyli czwartego już tomu serii Wojny Wikingów spod pióra Bernarda Cornwella? Z każdym kolejnym tomem coraz mocniej rysują się sympatię, którymi obdarzamy bohaterów pojawiających się na kartach powieści. W zapomnienie idą początkowe problemy z zapamiętaniem imion czy miejsc, a powrót do ich losów jest niczym odtworzenie spotkania ze znajomymi i znaną historią w tle. Taką, której końca wciąż nie znasz i z niecierpliwością spijasz każde zapisane słowo. Nagle to, co wcześniej było tylko wzmianką, niejasną podpowiedzią zaczyna się ziszczać na naszych oczach. Od początku to Uhtred jest tym, na którym czytelnik skupia się najczęściej. Na przestrzeni lat i w obliczu nowych wydarzeń możemy obserwować, jak zmienia się jego podejście do wielu spraw, jak narasta w nim frustracja po złych decyzjach ludzi, którym musi podlegać. Dzięki temu mamy wrażenie, że znamy jego i to jakich decyzji dokona w obliczu nadchodzących wydarzeń. Czy tak będzie? Tego nie zdradzę. Tajemnice, akcja i niesłabnąca ekscytacja mieszają się z intrygującą fabułą i świetnie przedstawionym światem, który jest tłem dla wydarzeń kolejnych odsłon powieści. Kreacja bohaterów zdaje się wzbijać na kolejne poziomy i nie tylko zachwycać, ale i zaskakiwać. Napięcie narasta z każdą przewracaną stroną i jestem w stanie zapewnić was, że to jeszcze nie koniec zaciętych walk, trudnych decyzji i spektakularnych bitew, które tworzą historię. To gratka dla miłośników akcji i historii w jednym, a to wszystko spisane niezwykle lekkim i barwnym piórem samego Cornwella, który wciąż jest numerem jeden, gdy w grę wchodzi powieść historyczna z tych wielkich.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-06-2019 o godz 17:11 NathalieRoss dodał recenzję:
Gdy zaczynałam serię "Wojny Wikingów", bałam się. Co prawda, nie jestem jedną z tych osób, które nawet na siłę wałkują serie do końca, choćby im się okropnie nie podobały - bez problemu odpuszczam lekturę kolejnych tomów, jeśli nie mam na nie ochoty. Tutaj jednak chciałam się z tą serią polubić. Bardzo chciałam. I jednocześnie miałam wobec niej duże oczekiwania, więc tym bardziej obawiałam się, czy uda się je spełnić. W czwartym tomie Uthred, który poznał już smak zdrady z rak innych sam staje przed wyborem - zdradzić Wessex na rzecz Wikingów czy postawić na lojalność wobec króla Alfreda. Uthred jest jedną z tych postaci, które z tomu na tom wyciągają coraz więcej lekcji z życia. Bohater dojrzewa wraz z kolejnymi częściami, na oczach czytelnika, dzięki czemu widać, że autor zaplanował rozwój jego charakteru, a wszelkie zmiany w nim poparte są różnymi wydarzeniami z kart powieści. Jak zwykle, nie zawiodły mnie też sceny batalistyczne. Chociaż przyznam, że nie potrzebuję ich aż tyle w powieściach, to u Cornwella po prostu dobrze się je czyta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
18-06-2019 o godz 15:23 Anka dodał recenzję:
Pieśń miecza, pieśń śmierci Czwarty tom osadzonych w średniowiecznej Brytanii „Wojen Wikingów” to ciąg dalszy sagi o anglosaskim królu Alfredzie Wielkim i jego wieloletnim wasalu, pół Sasie, pół duńskim Wikingu – Uhtredzie z Bebbanburga. Do tej pory mieszkańcy ziem Wessexu, ostatniego saskiego dominium na wyspie, zmagali się jedynie z najeźdźcami z Danii. Tym razem zagrożenie i wróg są niby znane, a jednak zupełnie nowe. U ujścia Tamizy lądują bowiem Wikingowie z północnych norweskich ziem. Czy wrogowie okażą się podobni do tych już oswojonych? Czy niebezpieczeństwo zagrażające Sasom będzie zupełnie innej natury? Niechaj zabrzmi pieśń miecza i opowie swoją historię... Cookham to dom Uhtreda i Gisely oraz ich dzieci. Tam żyją w miarę spokojnie i dostatnio. Tworzą w końcu rodzinę, której nasz antagonista tak bardzo pożądał, bo jedna za drugą były mu w okrutny sposób odbierane. W krwawych czasach nic jednak nie trwa wiecznie, a zasada carpe diem rządzi światem. Bohater zostaje więc wezwany po raz kolejny przez swego władcę Alfreda i otrzymuje rozkaz nie byle jaki, bo... odbicia Londynu z rąk nieznanych acz niebezpiecznych najeźdźców. Miasto ma bowiem być wianem dla córki monarchy z panem Mercji – Aethelredem, który ma odtąd bronić zarówno Mercji, jak i Londynu jako posiadłości podlegających ziemiom Wessexu i władzy Alfreda. Bułka z masłem. Im dalej w las, tym ciekawiej. Oto bowiem okazuje się, że dowódcy Norwegów to ludzie nie w ciemię bici. Bracia Erik i Sigfried Thrugilsonowie, którzy podbili Londyn, na spółkę z wciąż rosnącym w siłę Haestenem składają Uhtredowi propozycję. Propozycję, zdawałoby się, nie do odrzucenia. W zamian bowiem za przejście na ich stronę i podbój Wessexu oraz detronizację Alfreda – oferują mu królewski tron Mercji. O czym więcej mógłby marzyć wygnany zarówno z domu rodzinnego, jak i od przybranej rodziny sierota? Człowiek zdradzony chyba przez wszystkich i ten, który tracił wszystkich, na których mu zależało? Pokusa zbyt wielka, by się jej oprzeć, rośnie w siłę coraz bardziej. Zwłaszcza, że – niezależnie od decyzji dziedzica Bebbanburga – bitwa o Londyn i tak zbliża się wielkim krokami. Pytanie tylko, po której stronie się opowie i co tym razem go czeka... Tytułowa pieśń miecza to nic innego jak legendarny dźwięk, który wydają ostrza przed walką. Zwłaszcza te słynne. Zwłaszcza te, które dzierżą woje tak znani i tak poważani jak Uhtred Ragnarsson z Bebbanburga. Powieść to ciąg dalszy wciągającego cyklu historycznego „Wojny Wikingów”. Autor co prawda wyraźnie zaznacza tu, że ten tom serii zawiera znaczniej więcej fikcyjnych wydarzeń i postaci, niźli poprzednie, nie ma to jednak negatywnego wpływu na fabułę. Wyobraźnia Cornwella zgrabnie łączy bowiem ze sobą tak fakty historyczne, jak i dramaturgię życia jego bohaterów. Tak wymyślonych, jak i tych, którzy żyli naprawdę. Tymczasem główny bohater cyklu dojrzewa. Staje się bardziej rozważny, mądrzejszy. Potrafi już słuchać. I kalkulować z zimną głową. Czyżby jednak nauki księdza zwanego Beocca i króla Alfreda nie poszły w las? Z nowych rzeczy – ciekawią bardzo bracia Thurgilsonowie czy system obronny tzw. burhów, który polega utworzeniu wokół królestwa pierścienia ufortyfikowanych grodów z obsadą stałych garnizonów fyrdów (mężczyzn zdolnych do walki, ale wolnych od służby wojskowej). Czwarty tom „Wojen Wikingów” - „Pieśń miecza” to wspaniała kronika rządów Alfreda, zwanego Wielkim – króla, który jako pierwszy zjednoczył Wielką Brytanię. Kronika, po której widać studia wnikliwe i głębokie, dbałość o szczegóły tak dnia codziennego niewolnych, jak i chłopów, możnych czy królów. Powieść, w której wyczytać można wszystko tak na temat geografii, jak i polityki, religii, obrzędów, zwyczajów czy języka. Prawdziwa kopalnia wiedzy nie tylko dla miłośników wikingów czy Wysp Brytyjskich, ale dla każdego fana historii, mroku wieków średnich czy po prostu dobrej lektury. Na dodatek jest to opowieść snuta przez wybornego gawędziarza, który doskonale wie, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić a kiedy dać publiczności odetchnąć, by sycić się mogła pięknem przyrody, podziwiać ludzką mądrość i bawić w sieci intryg tak przemyślnych, że czasem nawet gracze o martinowski tron by im nie dorównali...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-06-2019 o godz 20:19 Dominika Pyza dodał recenzję:
Bernard Cornwell w swojej serii mierzy się z jednym z najkrwawszych okresów w dziejach historii Europy. IX wiek to dla Brytanii czas konfliktów wewnętrznych i uporczywych najazdów wikingów. I choć mogłoby się to wydawać nudny materiał na książkę, a dużo lepszy na podręcznik akademicki, to historię Uthreada czyta się z zapartym tchem. Autor pisze z rozmachem, ma dużą dozę fantazji i dba o zaplecze historyczne. A to wszystko sprawia, że nie uwolnicie się od serii "Wojny Wikingów". Pewnie niektórzy zaczną się martwić, że czeka nas powtórka z rozrywki. No bo co może być nowego w czwartym tomie serii opartej tylko na potyczkach? A no może zmienić się dużo. Bo choć walki są bardzo ważną częścią tej historii, to obserwowanie intryg politycznych jest niezwykle ciekawe. Do tego postać Uthreda nigdy nie jest taka sama. Uthred na przestrzeni tomów bardzo się zmienił. Jest brutalny i bezlitosny. Jego celem jest wywołanie strachu u przeciwnika jeszcze przed wyciągnięciem miecza. Dorobił się reputacji zaciętego i bezwględnego wodza. Uthred jest sprytny, doświadczony i posiada ogromne ambicje. Realizując własne plany i pokonując nieoczekiwane przeszkody zostaje wrzucony w wir kolejnych bitew. Cornwell wykonał fantastyczną robotę, zestawiając dziką wojowniczą naturę Uhtreda z kochającym mężem i ojcem, którym się stał. Nie tylko działania Uhtreda wobec jego żony pokazują jej miłość do niej, ale 80-letni narrator wciąż wspomina Giselę z czułością. Każda potyczka jest opisana wiarygodnie, ale nie przytłaczająco. Autor prowadzi nas przez każdy cios i brzdęk mieczy. Ta część wydaje się najbardziej przystępną dla przeciętnego czytelnika. Jest mniej brutalna, a sceny akcyjne dość szczegółowo opisane. Cornwell mimo wszystko nie zarzuca czytelnika niepotrzebnymi opisami. On je filtruje i przekazuje tylko te, które są znaczące. Bernard Cornwell w przeciwieństwie do innych autorów, którzy piszą serie, nie poświęca czasu na odświeżaniu starych informacji. Może to przysparzać pewnych trudności przy czytaniu tomów w sporych odstępach czasowych. Jednak po przeczytaniu kilkunastu stron, ma się wrażenie, że wróciło się do czegoś znajomego, domu. Jest to jednak wskaźnik ogromnego talentu autora. Zgrabnie porusza się między różnymi wydarzeniami, nie gubiąc przy tym czytelnika. Czasy opisywane w tym tomie to realnie czas pokoju. Dlatego też autor dodał wiele wymyślonych starć, a także rozbudował wątki polityczne i obyczajowe. Przedtem te aspekty nie były aż tak wyeksponowane. Ten tom na w pewien sposób źle wyważone proporcje. Bo zauważyłam sporą nierówność między akcyjnością a obyczajowością w tej części. Jedyną rzeczą, do której mam większe zastrzeżenia, to czas akcji. "Pieśń miecza" rozgrywa się około 5 lat po wydarzeniach z tomu trzeciego. Poprzednio odstęp czasu pomiędzy poszczególnymi czasami był dużo mniejszy. Tutaj miałam wrażenie, że bardzo dużo stało się pomiędzy tomami, co nie zostało opisane. A szkoda, bo mogło być ciekawie. Chociaż "Pieśń miecza" ma wiele pozytywów, to w pewnym momencie zaczyna nużyć. Wszyscy ci, którzy są fanami powieści historycznej, zwłaszcza tej osadzonej w mrocznych wiekach Anglii, będą zadowoleni. Jeśli jednak ta seria podobała wam się ze względu na akcję, to możecie się zawieść. Chęć poznania dalszego ciągu przygód Uthreda niepokojąco się zmniejszyła. Mam nadzieję, że tom piąty będzie lepszy. Zakończenie tego tomu było nagłe. Jakby nie do końca zostało przemyślane.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-06-2019 o godz 23:54 Tysiąc Żyć Czytelnika dodał recenzję:
www.czytelnika.pl Wydaje mi się, że każdy mój Czytelnik wie, że cenię sobie swój damski, choć krytyczny punkt widzenia. Cóż, dlatego właśnie niesamowicie istotnym dla mnie w moich recenzjach jest również kobiecy punkt widzenia. Nie ukrywam, że łatwiej jest i również po prostu opisywać własne odczucia w tym typowym dla siebie stylu. Zastanawiacie się zapewne, po co przeprowadzam taki wstęp. Otóż, moi drodzy, po raz kolejny Bernard Cornwell przedstawia nam nowy związek Uthreda i czasami wydawało mi się to bardziej interesujące niż główny wątek opowieści. Niemniej chciałabym, abyście byli w stanie z mojej recenzji wyciągnąć jak najwięcej, więc postaram się nie spędzić całych 500 słów na rozważaniu tego faktu. Przez wydarzenia z poprzednich tomów pokój wisi na włosku. Uthred ma za zadanie strzec granicy Wessexu ustalonej na Tamizie, jednak wikingowie znowu zaczynają się panoszyć. Pragną zachęcić głównego bohatera do przejścia na ich stronę, obiecują mu bardzo wiele, ponieważ pragną mieć tak znanego wojownika w swoich szeregach. Paradoks, biorąc pod uwagę pochodzenie Uthreda, muszę przyznać. Król znowu ogranicza swoje zachowanie do wojownika i przydziela mu opiekunów, których zadaniem będzie zabić go w momencie, kiedy posunie się do zdrady. Co jednak wybierze bohater, pochodzenie, czy wierność do króla? Recenzując poprzedni tom niesamowicie się rozwodziłam, że Bernard Cornwell postarał się do tego stopnia analizować historię Wielkiej Brytanii, aby wyciągnąć z jej materiał na 10 tomów. Tym razem udowadnia jednak, że niekoniecznie zależy mu jedynie na tym. Jak sam podkreśla, dał się ponieść wyobraźni. Nie wszystkie przedstawione wydarzenia rzeczywiście miały miejsce w tamtych czasach, aczkolwiek daje to wyobrażenie, w jaki sposób autor jest w stanie radzić sobie z pisaniem własnych opowiadań. Wcześniej tliło się we mnie zwątpienie, zresztą na pewno nie tylko we mnie, czy wszystko nie jest wiernym przedstawieniem kronik i autor po prostu ich nie przepisuje. Całe szczęście dzięki aktualnemu tomowi udowadnia nam, że jego niesamowity talent pisarski naprawdę istnieje i niewiele potrzeba mu do uszczęśliwienia czytelnika. Bardzo doceniam, że poruszono w Pieśni Miecza, bardzo ważny dla mnie, aspekt życia kobiet w średniowieczu. Nie jest to w żaden sposób ukrywane, że w tamtych czasach generalnie rzecz ujmując miałyśmy gorzej. Niemniej pomimo tego faktu, epoka jaką jest średniowiecze jest niesamowicie pociągająca dla części czytelników. Wiecie, rycerze, wojny, księżniczki - czy to nie brzmi jak Disneyowska bajka? Osobiście jestem zadowolona, że tym razem postanowiono zwrócić uwagę na ten fakt, ponieważ jest on zdecydowanie niesamowicie wartościowy zarówno dla treści oraz przedstawienia głównego bohatera, jak i dydaktyzmu opowieści, co bardzo cenię w opowieściach. Podsumowując, kolejny tom trzyma poziom poprzednich. Zwraca uwagę na bardzo wartościowe tematy, którym czasem po prostu trzeba przyjrzeć się bliżej, aby w pełni zrozumieć ich powagę. Doceniam skupienie się na perspektywie życia kobiet w epoce, zdecydowanie odczuwam, że przeczytanie tej książki w jakiś sposób przyczynia się do sukcesu maturalnego, co doceniam. Ponadto autor po raz kolejny udowodnił, że naprawdę potrafi pisać, co również musi zostać zauważone, aby opinia była sprawiedliwa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-05-2019 o godz 01:29 Ania dodał recenzję:
Czwarty tom sagi wydaje się być z kilku względów inny od poprzednich. Główny bohater się zmienił. Uthred stał się dojrzalszy, mniej arogancki, podejmuje bardziej przemyślane decyzje. Czasami zadziwiająco cierpliwie znosi poniżenia, nie reagując natychmiast. Czeka z zemstą na odpowiedni moment. Zna już bowiem swoją wartość. Bohater założył rodzinę, osiedlił się, jest szczęśliwy. Do pełni brakuje mu odzyskania własnego dziedzictwa. Lecz te plany na razie musi odłożyć na przyszłość. Nadaj krępuje go bowiem przysięga i zobowiązania wobec króla Alfreda. Król wykorzystuje dług wdzięczności i zleca mu wykonanie trudnego i niewykonalnego wydawałoby się zadania. Jest ono dodatkowo niewdzięczne, jako główny dowodzący i musi bowiem pozostać w cieniu. Chwała ma przypaść komuś innemu. Oczywiście nie jest w pełni uległy, działa po swojemu, podejmuje samodzielne decyzje, które mają prowadzić do wyznaczonego celu. W trakcie misji los jak zawsze przynosi nieoczekiwane zwroty akcji i komplikacje. Bohater, który chciałby być wolny wplątuje się w kolejną przysięgę. Charakter tego tomu jest inny również przez to, że akcja rozgrywa się na mniejszym obszarze, niż było to w poprzednich częściach. Koncentruje się w okolicach i w samym Londynie, mieście położonym w strategicznym miejscu na styku 3 królestw. Uthreda nadal kusi by stanąć po stronie wikingów. Na scenie pojawiają się nowi wodzowie północy- norwescy jarlowie. Powracają też starzy przyjaciele.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-05-2019 o godz 02:57 Justyna Sikora dodał recenzję:
Już od pierwszego tomu jestem wielką fanką cyklu Wojny Wikingów. Nietuzinkowy główny bohater, batalistyczne opisy i fenomenalnie oddane historyczne tło to zdecydowanie największe zalety tej serii. „Pieśń miecza” to już jej czwarta część, a poziom stale nie opada. Ba! Za każdym razem coraz bardziej się wciągam i coraz bardziej nie mogę doczekać się sięgnięcia po dalsze losy Uhtreda… Akcja „Pieśni Miecza” rozgrywa się w roku 885 w Anglii. Rozpoczyna się dość spokojnie, ale wraz z kolejnymi stronami nie uchodzi wątpliwości, że szykuje się coś wielkiego – krwawa wojna. I tak właśnie jest. Uhtred musi odbić Londyn i to właśnie od naszego głównego bohatera zależy przyszłość całego Państwa. I choć talent wojenny pół Sasa, pół Duńczyka jest znany wszem i wobec, tak może nie wystarczyć wobec olbrzymiej floty najeźdźców… Tak, jak w poprzednich tomach, tak i w tym nie brakuje licznych walk – zarówno z licznymi agresorami z innych państw, jak i pogan z chrześcijanami. To boje często nierówne, okrutne, niekiedy niepotrzebne, których – choć wynik jest znany – tak okoliczności są często nie do przewidzenia. Cornwell – za pomocą słowa – kapitalnie maluje przed czytelnikiem wszelkie niuanse dawnych bitew, nadając swojej powieści wartości historycznych, sprawnie operuje faktami. Ta wiedza nie nudzi, wręcz przeciwnie – autor stale trzyma w napięciu, zaskakuje autentycznymi postaciami i niesamowicie wpływa na wyobraźnie czytelnika. Historia Uhtreda zagęszcza się, poznajemy go coraz lepiej, zaczynamy rozumieć jego z pozoru nie zawsze słuszne poczynania. I tak samo, jak bohater, tak i szata graficzna grzbietów książek, wydania Wydawnictwa Otwartego, coraz bardziej przypomina spójną scenę walki z cyklu. Zjawiskowe! „Pieśń Miecza” to kolejna fantastyczna przygoda, która wciąga od pierwszych stron i nie puszcza. Akcja stale pędzi do przodu, obserwujemy nie tylko liczne wojaże, ale i zwyczajne życie ludzi – dramaty, nieszczęścia, codzienne czynności. W treści nie zabrakło również odrobiny humoru, która ubarwia całość i czyni ją jeszcze bardziej realną. Już nie mogę doczekać się, kiedy sięgnę po tom piąty, który wesoło czeka na mnie na półce. Polecam z całego serca – nie tylko dla miłośników historii i autora!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-05-2019 o godz 18:49 Gypsy_Girl_Recenzuje dodał recenzję:
Rok 885. Między Sasami i Duńczykami panuje kruchy pokój. Uthred strzeże granicy Wessexu na Tamizie. Gdy król Alfred dowiaduje się, że wikingowie pod wodzą dwóch norweskich jarlów zajęli należący do Mercji Londyn, nakazuje Uhtredowi odbić miasto z rąk najeźdźców. Los jednak lubi niespodzianki: wikingowie proponują earlowi, by do nich przystał i nakłonił do tego także swego przybranego brata Ragnara Młodszego. Chcą podbić trzy anglosaskie królestwa. Za zdradę Wessexu oferują Uhtredowi tron Mercji... Pomimo tego iż jest to już 4 tom z serii to nadal ona wciąga, urzeka i zaskakuje czytelnika. Zbliżający się do 30stki bohater( jak na tamte czasy był to zacny wiek) wreszcie zaczyna się zachowywać jak powinien mężczyzna w jego wieku. Wydaje mi się, że jego postępowanie jest bardziej przemyślane. Wie, że każdy z jego czynów przyniesie konsekwencje i zaczyna on nad nimi myśleć. Ma rodzinę, więc to ją stawia na pierwszym miejscu. Chociaż Król Alfred wg.mnie nadal miesza. Odbicie Londynu. O matko i córko. Było fantastyczne napisane. Sceny balistyczne cudowne. Aż przyjemnie się je czytało. Książkę nadal się czyta przyjemnie. I właśnie będę się zabierać za piąty tom, bo już mam bo w domu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-05-2019 o godz 08:22 dasia147 dodał recenzję:
Muszę przyznać, że książka ,, Pieśń miecza” mimo bycia 4 tomem serii jest napisana na wysokim poziomie. Niczym nie odbiega od swych poprzedniczek. Autor trzyma w napięciu czytelnika do ostatnich stron. Akcja goni akcję. Co bardzo mi się spodobało mamy w tym tomie powrót do brutalnych opisów walk, wierzeń czy tradycji wikingów. Uwielbiam właśnie te elementy w powieści, które ściśle łączą się z historią jak i mitologią. Musisz mi uwierzyć na słowo jest ich tu sporo. Co do kreacji bohaterów to nie mam żadnych uwag, ba wręcz rozpływałam się niczym lukier na babce. Nowe postaci dodają tylko świeżości niczym mięta tej powieści, sprawiając, że momentami dostawała ona rumieńców. Czy książka ma jakieś wady? Może czasem przydługie opisy, które spowalniały momentami akcję, mogą znużyć czytelnika, jednak dla mnie były one dopełnieniem całej powieści. Właśnie dzięki nim można dowiedzieć się wiele o tamtejszych sytuacjach, jakie panowały na dworze, czy umysłach bohaterów. Sam język jest lekki i przyjemny, dzięki czemu przez tę powieść się płynie. Fabuła wciąga, bowiem przygody Uhtreda są ciekawe i wywołują różnorodne emocje. Tutaj każda z postaci jest indywidualna i ma swoje racje. Tu nie ma czarno- białych bohaterów, są tylko szarzy, którzy bronią swoich postulatów. Jeśli zaś tyczy się o rys historyczny to jest on wspaniale ukazany i odpowiednio przyprawiony wyobraźnią twórcy. Warto schrupać tę książkę jest bowiem ona nieziemsko smaczna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-05-2019 o godz 22:01 Aleksandra Kujawa dodał recenzję:
Ależ ten czas pędzi! Niedawno zasiadałam do czytania pierwszego tomu Wojen Wikingów, dopiero poznawałam dzielnego Uhtreda z Bebbanburga, a tu proszę – już jestem po lekturze tomu czwartego. Piąty tom zaś już czeka na półce na przeczytania. To już połowa serii, a ja mam wrażenie, że mogłaby ona trwać jeszcze i przez dwadzieścia kolejnych tomów, a i tak by mi się nie znudziła... Uhtred wiedzie spokojne i szczęśliwe życie przy boku ukochanej Dunki, Giseli. Dorobili się już dwójki dzieci, a trzeci maluch jest w drodze. Historia i król Alfred jednak nie zapominają o dzielnym Sasie, dlatego też z okazji zamążpójścia najstarszej córki króla, Aethfelflaed, za kuzyna Uhtreda, Aethreda, ealdormana Mercji, Uhtred musi zdobyć Londyn – ma to być podarunek dla kuzyna z okazji ślubu. Tymczasem u ujścia Tamizy zbiera się po raz kolejny ogromna wikińska armia, tym razem pod przewodnictwem norweskich braci, Sigefrida i Erika Thurgilsona. Wplątany pierwotnie w polityczną rozgrywkę między cwanymi Norwegami a Alfredem, Uhtred daje się zwieść, potem jednak przypomina sobie w porę o złożonych przysięgach i pozostaje wiernym poddanym króla Wessexu. Po ślubie kuzyna pozostaje w Londynie, którego ma strzec, a jednocześnie obserwuje nieszczęśliwe koleje małżeństwa, w którym najbardziej cierpi młodziutka Aethelflaed. Kiedy dziewczyna zostaje porwana przez Thurgilsonów, to właśnie Uhtred rusza na jej ratunek, a trzy Norny dalej plotą jego skomplikowaną nić życia... Sam autor przyznaje, że w tej części serii, dał się wyjątkowo ponieść wyobraźni. Jest tu, jak do tej pory, najmniej wydarzeń historycznych, a najwięcej pomysłów samego Cornwella. Podstawą historii pozostają jednak wciąż zdarzenia, które udokumentowano w biografii króla Alfreda, jak odbicie Londynu czy najazd wikingów na Kent. Po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy historycznej autora i tego, jak wiernie potrafił oddać realia IX-wiecznej Anglii. A, co najważniejsze, Cornwell naprawdę potrafi zainteresować czytelnika i wciągnąć go w opowiadaną przez siebie historię. W dodatku autor ma bardzo lekkie pióro, jeśli chodzi o opisy scen batalistycznych – w całej serii jest ich naprawdę dużo, a czyta się je bardzo dobrze i łatwo, a jednocześnie dokładnie odczuwając grozę tych sytuacji. Jeśli chodzi o bohaterów, to oprócz braci Thurgilsonów właściwie nie mamy wprowadzonych tu nowych postaci. Wszystkie postaci kojarzymy z wcześniejszych części, towarzyszymy ich dorastaniu i rozwijaniu się. Niestety, momentami główny bohater działa mi na nerwy – z jednej strony kocha Duńczyków i chciałby spędzić resztę życia u boku Ragnara Ragnarsona, swojego brata, a z drugiej wciąż męczy się wśród Sasów i jako poddany Alfreda, którego szczerze nie znosi. Owszem, jest to spowodowane tym, że przysięgał mu wierność, ale uważam, że niekoniecznie powinien powtarzać ten błąd kilkukrotnie, a tak mu się zdarzyło. Co więcej, każdy bohater ma wiele odcieni – nie znajdziecie tutaj postaci skrajnie dobrych i skrajnie złych. Może poza kilkoma wyjątkami, gdzie łatwo nam określić, jaki dany bohater jest, wszyscy inni to postaci o skomplikowanych, niełatwych portretach psychologicznych, jak normalni ludzie. Dzięki temu ta historia nabiera jeszcze większej realności, a czytelnikowi łatwiej uwierzyć, że wydarzenia z niej mogły mieć faktycznie miejsce w IX wieku. Cóż więcej mogę dodać? Seria Wojen Wikingów coraz bardziej mnie zachwyca i chyba już do samego końca pozostanę nią tak bardzo oczarowana. Niezmiernie się cieszę, że już czeka na mnie tom piąty i wprost nie mogę się doczekać jego lektury. Mam ogromną nadzieję, że kolejne przygody Uhtreda z Bebbanburga będą równie wciągające, fascynujące i zapewnią mi godziny dobrej rozrywki z książką w dłoni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-05-2019 o godz 01:09 Zatracona w słowach dodał recenzję:
„Pieśń miecza” to już czwarty tom serii o losach Uhtreda z Bebbanburga. Uwielbiam to, że kolejne tomy tej serii pojawiają się w tak krótkich odstępach czasu. Mój zapał nie ma szansy ostygnąć, a moja głowa wciąż jest pełna szczegółów z poprzednich części. Akcja „Pieśni miecza” rozgrywa się w 885 roku. Uhtred nie jest już dłużej nastolatkiem, którego poznaliśmy w pierwszym tomie. Teraz to w pełni dojrzały mężczyzna, który cieszy się sławą wspaniałego wojownika, ma udany związek i szczęśliwą rodzinę. Jest statecznym, ostrożnym człowiekiem, odpowiedzialnym za swoich bliskich. Spokój jednak nie jest mu dany, gdyż na rozkaz króla Alfreda musi odbić Londyn, który wpadł w ręce wikingów. Fabuła tego skupia się głównie na odbiciu Londynu. Jak więc można się domyślić po raz kolejny mamy do czynienia z genialnymi senami batalistycznymi i ciekawie zawiązaną intrygą. Muszę przyznać, że autor do samego końca trzymał mnie w garści, ponieważ nie byłam całkowicie pewna, w jakim kierunku potoczy się akcja i co postanowi główny bohater. Uhtred jak to ma w zwyczaju, nieustannie się zmienia. Na pewno dojrzał, stał się bardziej opanowany, nie daje już tak bardzo ponosić się emocjom. Jednak nadal nie udało mi się go rozgryźć i nie wiem, czy to kiedykolwiek nastąpi, ponieważ kiedy myślę, że już znam sposób jego postępowania, to zawsze robi coś, co mnie zaskakuje i burzy moją teorię. Mimo wszystko lubię tego bohaterka i bardzo się z tego cieszę, ponieważ gdybym nie darzyła go sympatią, to raczej trudno byłoby mi mierzyć się z tymi książkami, gdy mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową. Bernard Cornwell nie zawodzi i ofiarowuje nam kolejny genialny tom. Mam nadzieję, że ta seria zachowa tendencję wzrostową lub przynajmniej utrzyma obecny poziom. „Pieśń miecza” tak jak i poprzednie części jest napisana lekkim i przystępnym językiem, co sprawia, że czas spędzony na jej lekturze mija bardzo szybko. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tą sagą, to najwyższy czas to zmienić. Mogę was zapewnić, że się nie rozczarujecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-05-2019 o godz 00:30 Zaczytany Glonek dodał recenzję:
Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie jak mogłaby brzmieć tytułowa „Pieśń miecza”. Czy to szczęk mieczy uderzających o siebie, ledwo słyszalne drżenie broni przed walką, a może ostrze zagłębiające się w ciało wroga? Czy raczej to zew w duszy, nie pozwalający odnaleźć się w czasach pokoju, zmuszający do tęsknoty za polem walki? A czym jest dla Bernarda Cornwella, który z każdym tomem rozbudza w mnie marzenie, by doświadczyć czasów wikingów na własnej skórze? Albo inaczej: czym myślę, że jest dla autora sagi „Wojny Wikingów” w moim mniemaniu 😉 Choć nie przeczę, że z miłą chęcią poruszyłabym ten temat osobiście. Od wydarzeń ukazanych w poprzednim tomie upłynęło kilka lat. Spotykamy się z bohaterami w 885r., w czasach pokoju. Lecz obserwując dążenia zarówno Sasów, jak i Duńczyków, wydaje się, iż raczej jest to okres przezbrojenia się i cichego śledzenia poczynań przeciwników. Biorąc pod uwagę te kwestie, niezbyt zdziwiła mnie wieść, która wstrząsnęła Mercją: Thutgilsonowie, wiodąc za sobą zastępy wikingów, zajęli Londyn, a blady strach padł na mercjańską społeczność. I co postanawia miłościwie panujący król Alfred? Wysyła w bój Uhtreda. Mimo unoszącej się pomiędzy wojami niechęci, władca musi przyznać, że jeżeli chce dokonać niemożliwego, musi postawić właśnie na earla. Ale czy ktokolwiek przewidział, że najeźdźcy zechcą szukać sojuszników na saskiej ziemi? I również wykorzystać w tym celu Uthreda, jako pośrednika w pozyskaniu poparcia Ragnara Młodszego. Czy Uthred zechce skorzystać z tej propozycji i w nagrodę zasiąść na tronie Mercji? Główny bohater nie spoczywa na laurach dorosłości. Porywczość i upór przekuwa wraz z wiekiem w rozważną ambicję, co sprawia, że staje się dojrzalszym i pewnym siebie człowiekiem. Staje się okrętem, prowadzonym doświadczona ręką, którego nawet sztorm nie jest w stanie zawrócić z obranego kursu. Chociaż w jego sercu nadal rozgrywa się podobna walka jak na angielskich ziemiach, potrafi swoje przekonania i emocje poprowadzić niczym armię, tak że prowadzona przez niego intryga nie zaskakuje tylko jego samego. Opowieść snuta przez Uthreda, ukazuje nie tylko fakty ale również opinie i odczucia powiązane z poszczególnymi wydarzeniami, które mimo upływu lat nie blakną w jego pamięci. Zastanawiam się, czy sama będę pamiętać co spotkało mnie około trzydziestki za jakieś pół wieku? Na scenie “Wojen wikingów” nie zabrakło nowych postaci. Moją uwagę szczególnie przykuł Eric, mężczyzna wydający się nie pasować do tych czasów: wrażliwy, o niesamowicie dobrym serduchu. A z kobiet? Stanowczo Aethelflaed. Silna, zdecydowana kobieta, świetnie zorganizowana i nie wahająca się korzystać z zasobów swojego intelektu. Intrygujące jest, że dopiero wobec niej Uthred potrafił pokazać, że drzemią w nim pokłady opiekuńczości. Chociaż względem swojej ukochanej Gisel również potrafi ukazać swoją emocjonalną stronę. Więc może to kwestia dojrzałości i poznania samego siebie? Nie zrezygnował ze swoich umiejętności strategicznych i nadal potrafi być zdecydowany, lecz uzupełnia swój charakter rozwijając pozostałe cechy. Główny wątek, tj. odbicie Londynu, zapewnia niesamowita mnogość opisów scen walk zarówno na łodziach jak i na lądzie. Walki zostają opisane z wyważona szczegółowością - autor stara się, by wszystkie elementy potyczek zawarte w historii miał znaczenie dla rozwijającej się akcji. Nie zapomina również o fakcie, że gro decyzji podczas wojennych zawieruch odbywa się w kuluarach - plącząc sieć intryg i girek pomiędzy bohaterami. Czytelnikowi ciągle towarzyszy pytanie czy bohaterzy są dwulicowi, czy może to kolejny element skomplikowanych politycznych szachów. Uwypuklone również zostają kolejne różnice pomiędzy ścierającymi się w wojnie narodami. Jednocześnie autor uświadamia nam, że nie ma jednolitej masy Sasów i Wikingów, ponieważ w obu przypadka, to tylko ludzie - dbający o własne interesy czy posiadający odmienne poglądy na pewne sprawy. Zadziwiająca jest również relacja wychowanych razem Uthreda i Ragnara - mimo ochłodzenia stosunków, pamięć o braterskim wychowaniu nadal tkwi w tej dwójce. Będąc na półmetku sagi mogę stwierdzić, że jak dotąd serię omija klątwa kolejnego tomu. Każda część jednocześnie zaspokaja apetyt i rozbudza go na nowo, gdy na światło dzienne wypłyną kolejne fakty historyczne przyozdobione i przeplecione wyobraźnią Bernarda Cornwella. Po raz kolejny powtórzę i ostrzegę: historia Uhtreda połyka w całości! Kusi twardością i surowością, jednak spod skorupy zimnego człowieka północy, zaczyna przebijać ciepłe serce. Niesamowicie ciekawi mnie, gdzie zaprowadzą ścieżki przeznaczenia...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-05-2019 o godz 22:58 Dominika Stryszowska dodał recenzję:
W mojej poprzedniej opinii, trzeciego tomu, twierdziłam, że właśnie trzeci tom jest moim ulubionym. Teraz po przeczytaniu czwartego, muszę zmienić zdanie. W czwartej części Uthed zbliża się już do 30roku życia. Co na ówczesne czasy, było już wiekiem dojrzałym. I właśnie nasz bohater zachowuje się jak dojrzały mężczyzna. Stateczny, przemyślany i odpowiedzialny za rodzinę, którą stworzył z Giselą. Tym razem na rozkaz króla Alfreda ma odbić Londyn z rąk wikingów. Jak możecie się domyślić, nie obejdzie się bez krwi, walk na lądzie i morzu, zdrad i intryg. Oczywiście jak na Cornwella przystało, kolejny tom niczym nie odstaje od poprzednich. Widać kunszt i poziom autora, a wydarzenia dalej są ciekawe i pasjonujące. Najbardziej podoba mi się zmiana zachowania, dojrzałość Utheda. Nie jest już impulsywny i narwany, liczą się dla niego inne, ważniejsze wartości, jednak pozostał mężny i niewzruszony. Bardzo też polubiłam jego żonę, spokojną i mądrą kobietę, która chyba wyprzedza swoje czasy i wie, jak pokierować mężem w imię jego dobra. Zawsze czekam na te momenty w powieści, które przybliżą mi życie codzienne Sasów i Wikingów. I to na nich się bardziej skupiam, chociaż fanom batalistycznych scen, Cornwell oddaje większą część. Tak było i tym razem. Jednak ta bardziej brutalna rzeczywistość przedstawiona w powieści wyszła równie znakomicie, więc jeśli czekacie na krwawe potyczki - na pewno nie będziecie rozczarowani.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-05-2019 o godz 12:35 Michelle dodał recenzję:
Bernard Cornwell z tomu na tom zachwyca coraz bardziej, a przez to coraz trudniej rozstawać się z bohaterami, którzy na dobre rozgościli się w świadomości czytelnika. Pieśń miecza ponownie przenosi do wykreowanej przez autora rzeczywistości, która choć daleka od gościnności, zachwyca z każdą kolejną przeczytaną stroną. Z racji tego, iż niedawno rozstałam się z Panami Północy, lektura Pieśni miecza była niczym płynne przejście do kolejnego rozdziału zapierającej dech w piersiach historii Uhtreda. Surowość ówczesnych realiów, grubiańskość wojów i wszędobylska brutalność ukazana piórem Bernarda Cornwella ma w sobie coś z magii, jakby to bard snuł opowieść o wielkim wojowniku, zatem zamiast wzbudzać w czytelniku negatywne emocje, fascynuje... Lekkość tejże opowieści i sposób jej opowiadania. Jak gdyby była to legenda, dorównująca swojej świetności legendzie o Królu Arturze. I pomimo iż narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z perspektywy Uhtreda, to ma się wrażenie, że jest to jednak narracja trzecioosobowa, która otula niczym puchaty koc, dając poczucie bezpieczeństwa i ciepła. Genialna narracja pozwala zatopić się w wydarzeniach opisywanych na kartach tej książki, pozwalając nieomal na namacalną bytność na polach walki i kroczenie z orężem w ręku pośród poległych. Bernard Cornwell ma bajecznie lekkie pióro i „coś”, co sprawia, że czytanie to czysta przyjemność. Sceny batalistyczne niezmiennie zachwycają sposobem ich ujęcia. Autor bowiem minimalizuje szczegóły, pozostawiając to, co najistotniejsze z punktu widzenia fabuły, wyważając w ten sposób całą powieść. Bernard Cornwell ponownie odmalowuje przed czytelnikiem różnorodne obrazy dziewięciowiecznej krainy najechanej przez obcych żądnych ziem i dóbr na nich zastałych. W Pieśni miecza sceny batalistyczne to jednak nie wiodący motyw. Tym razem dużo tutaj uczuć. Właściwie sporo tu miłości. I nie mam na myśli scen pełnych chędożenia, a raczej tych nienamacalnych, acz wymownych wyznań, które są bardziej prawdziwe, niż byłyby, gdyby były opisami scen pokładania się na sianie. Bernard Cornwell w poetycki sposób przedstawia to uczucie, ukazując je od tej, chyba, najpiękniejszej, delikatniejszej strony. Pokazując tym samym, że powierzchowny brutal, skrywać może czułego męża i kochanka i ojca. Czwarty tom Wojen Wikingów to idealna lektura nie tylko dla fanów powieści historycznych, ale także każdego, komu marzy się zboczenie z utartej ścieżki innych gatunków. Bernard Cornwell stworzył cudowną serię, która zachwyca warsztatem autora i fabułą, którą można się delektować, sięgając po kolejne tomy...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-05-2019 o godz 11:27 cornie999 dodał recenzję:
Opis fabuły Uhtred został związany z Alfredem przysięgą i musi bezwzględnie służyć królowi Wessexu. Tymczasem młodego wojownika dochodzą słuchy o ukazującym się duchu, który przepowiada, że królem Mercji ma zostać właśnie Uhtred. Czyżby posłaniec z zaświatów znał losy dziedzica Bebbanburga? Wiadome jest tylko, że wychowany przez wikingów Sas rzeczywiście ma szansę na tron, ponieważ Duńczycy zachęcają go do zawiązania niezwykle korzystnego sojuszu. A obok niektórych propozycji nie da się przejść obojętnie... Opinia Od lektury poprzedniej części minęło już trochę czasu, a na pewno więcej niż zazwyczaj, więc dość trudno było mi "wgryźć się" w kolejną soczystą historię losów Uhtreda z Bebbanburga. Na szczęście po kilkunastu stronach mogłam już cieszyć się lekturą, ponieważ to, co zniknęło gdzieś w odmętach pamięci, szybko mi się przypomniało. Gdzie tym razem wody Tamizy powiodły głównego bohatera? Opowieść wojownika rozpoczyna się od wspomnienia informacji na temat ducha ukazującego się na terenie królestwa Guthruma. Zjawa przepowiada królowanie Uhtreda nad Mercją, co budzi w bohaterze ogromne zaciekawienie i ambicje. Ponownie opowiada nam on swoje losy, zwracając uwagę na towarzyszące mu emocje, wątpliwości oraz uprzedza ewentualne zarzuty do jego poczynań. Nie stara się na siłę zagłębić w swoją psychikę, ale również nie pozostawia czytelnika bez wyjaśnienia pewnych zachowań. Uhtred jest już dorosłym mężczyzną i to widać. Kierują nim zupełnie inne motywy niż w poprzednich tomach. Teraz rodzina jest dla niego najważniejsza, za wszelką cenę chce wrócić do Giseli oraz ich dzieci. Nagle modły o wygraną bitwę ustępują miejsca prośbom do bogów o zdrowie i szczęśliwe rozwiązanie jego żony. Uhtred przestał podejmować decyzje, kalkulując zyski, jakie mu z nich przyjdą, ale skupia się na danym słowu i złożonych ślubach. Honor oraz obietnica są dla niego najważniejsze, ponieważ w jakiś sposób definiują go one, mimo że czuje się przez nie zniewolony. Podobało mi się również, jak przyznał, że zależy mu na Aethelflaed i to jej dobrem kierował się, ruszając na wyprawę, w której mógł zginąć. Nie wykonywał wtedy rozkazów, ale jego motywacją stało się bezpieczeństwo dziewczyny, którą traktował jak członka rodziny. Bernard Cornwell zaznajamia czytelnika z kolejnym rozdziałem średniowiecznej historii Anglii. Tym razem akcja skupia się wokół Londynu, natomiast poruszane w tym tomie kwestie mają charakter bardziej polityczny, a nie osobisty, jak działo się to poprzednio. Podobało mi się także pokazanie różnorodnego podejścia chrześcijan do pogan i odwrotnie - okazuje się, że wyznawcy Jezusa i Odyna mogą żyć w przyjaźni, a nie non stop się nawzajem mordować. Tytuł mógłby sugerować, że zastaniemy tu ogrom scen batalistycznych, a jest wręcz przeciwnie. Być może autor chciał uspokoić sytuację i trochę przeczekać, ponieważ bitwy w tej części nie były aż tak spektakularne, mimo że walka okrętów zrobiła swoje. Miałam wrażenie, że Pieśń miecza jest o wiele spokojniejsza niż wcześniejsze tomy, że skupia się na polityce i daje bohaterom pole do zmiany wartości. Tak jak inne części czytałam z wypiekami na twarzy, spowodowanymi walkami na śmierć i życie, tak tutaj wolałam poświęcić więcej uwagi przemianom, które zaszły w głównym bohaterze, ponieważ z narwanego młodzika zmienił się w odpowiedzialnego mężczyznę, który przewiduje konsekwencje swoich czynów, a honor i dobro rodziny stawia ponad wszystko. Opowieść nadal zachowała cechy gawędy, a Uhtred niejednokrotnie przywołuje wydarzenia przeszłe i przyszłe w stosunku do opisywanych. Nie ma tutaj też niepotrzebnych wulgaryzmów, a obelgi rzucane na polu bitwy to słownictwo, do którego zdołaliśmy już przywyknąć. Ta pozycja to kolejna część cyklu wydawniczego w pięknej szacie graficznej. Obraz tworzony z grzbietów książek już zaczyna się układać w coś niesamowitego. Również korekta i redakcja pozostały na całkiem dobrym poziomie, nie przypominam sobie żadnych straszliwych błędów. Podsumowując, polecam tę książkę fanom Uhtreda, ponieważ jest to dobra, trzymająca poziom kontynuacja dająca bohaterom miejsce na rozwój, zastanowienie się nad swoim postępowaniem oraz kolejne przygody. Ines de Castro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-05-2019 o godz 06:11 Katarzyna dodał recenzję:
Po raz kolejny Bernard Cornwell udowodnił, że jest mistrzem powieści historycznych. Pieśń miecza to pasjonująca podróż do średniowiecznej Anglii, pełna przygód, niebezpieczeństw i szczęku stali. Autor z rozmachem nakreślił realia epoki, czyniąc lekturę powieści fascynującym przeżyciem, po którym pozostaje jedynie chęć na więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-05-2019 o godz 18:37 kasiek87 dodał recenzję:
Ależ czas leci, tak naprawdę ostatnio zauważam upływ czasu, po tym, że nim się obejrzę wychodzi nowa część serii, którą czytam. Gdy ukazał się czwarty tom, który przybył do mnie razem z piątym, co natychmiast poprawiło mi humor, bo przecież miałam zapas wspaniałej lektury. Niezmiennie jestem zachwycona tym, jak pięknie te książki są wydane. Gdy skompletujecie całość, obrazek na grzbiecie będzie ozdobą biblioteczki. Eleganckie okładki sprawiają, że nadaje się na prezent. Gdyby ktoś kupował książki z takich pobudek. Ja jestem wierna tej serii bo świetnie się ją czyta. Jak dla mnie, mogłaby się ukazywać obłożona w szary papier. Minęło trochę czasu, Uther próbuje znowu ułożyć sobie życie, z nową rodziną i nacieszyć się stabilizacją, ale wciąż władca o niego się upomina i wikła go w jakieś zadania, tym razem nasz bohater będzie zdobywał, na życzenie króla Londyn, bo miasto to dobry prezent(biżuteria w porównaniu z takim darem wydaje się być taka nieodpowiednia). Starcie z najeźdźcami będzie motywem przewodnim tego tomu, ale jak to w tej serii, życie bohatera, jego zmagania z losem, przeplatają się z wojennymi potyczkami. Pokazano nam to co autor umie tak wspaniale, a mianowicie starcie starej religii z nową. Nudzić się na pewno nie będziecie i najlepiej od razu zaopatrzcie się w kolejny tom. Uwielbiam tę serię. Gdy powróciłam do niej po latach, moja fascynacja nie zmniejszyła się ani o jotę. To doskonale napisana powieść, która po prostu przenosi nas w czasie. Mam wrażenie, że w Polsce, świadomość tych czasów. Niewiele książek o tym okresie czytałam, chociaż przecież Wikingowie są w naszej świadomości silnie zakorzenieni. Odkrywam nowe wątki, a przede wszystkim cała angażuję się w losy Uthera, przeżywam z nim wyzwania, boleję nad stratą. Jakoś lubię tego bohatera i będę śledzić jego historię, do ostatniego tomu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-05-2019 o godz 12:20 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Moja miłość do twórczości Bernarda Cornwella wciąż trwa. Zapewne kojarzycie już to nazwisko, bowiem wznowienie sagi Wojny Wikingów nie obeszło się bez echa. Dodatkowo autor ten ma na swoim koncie wiele innych cenionych powieści historycznych, z którymi również miałam do czynienia, ale aktualnie cała moja uwaga skupia się właśnie na tej wznowionej sadze. I nie bez przyczyny – to naprawdę kawał genialnej i wciągającej historii! Akcja Pieśni miecza rozgrywa się w roku 885, kiedy to między Sasami a Duńczykami panuje względny spokój. Uhtred z Bebbanburga strzeże granic Wessexu, ale gdy król Alfred dowiaduje się, że wikingowie podbili należący do Mercji Londyn, koniecznie pragnie go odzyskać. Choć nie przepada za Uhtredem, wie, że tylko on będzie w stanie wyzwolić miasto z rąk wroga… Jednak nowi jarlowie norwescy próbują przeciągnąć Uhtreda na swoją stronę, a co więcej, pragną, by pomógł on im porozumieć się z Ragnarem. Uhtred z każdym kolejnym tomem sprawia wrażenie coraz bardziej dojrzałego i pewnego siebie wojownika. To już nie jest ten nastolatek, którego poznaliśmy w pierwszym tomie – to zawzięty i ambitny człowiek, który wie, czego pragnie. Choć wciąż nie potrafię do końca rozgryźć jego strategię i przekonania, wciąż nie jestem pewna, komu tak naprawdę jest wierny i po której stronie opowie się na sam koniec, to mimo wszystko przepadam za tym bohaterem. Jego sylwetka jest świetne zaprezentowana, nie tylko dzięki temu, że rozgrywające się wydarzenia rozpoznajemy z jego perspektywy – Cornwell po prostu stworzył bohatera z krwi i kości, który staje się czytelnikowi bardzo bliski. Chociaż w tym tomie akcja przede wszystkim skupia się na odzyskaniu Londynu, to mimo wszystko pojawia się kilka wątków pobocznych, urozmaicających fabułę. Oczywiście sceny wojenne po raz kolejny zostały genialnie opisane, podobnie jak wszelkie intrygi i potajemne spiski. Tak naprawdę do samego końca nie byłam pewna, jak potoczy się akcja i co zrobi główny bohater. Uwielbiam to, jak na kartach tej sagi przebija się klimat i kultura wikingów, a dodatkowo w każdej części uwydatnione zostają inne aspekty konfliktu pomiędzy Sasami i Duńczykami. Teraz Cornwell wprowadził nowych jarlów i okazuje się, że nie wszyscy wikingowie trzymają się razem. Ja wciąż pozostaję wierną fanką Ragnara i uwielbiam to, że chociaż Uhtred i Ragnar nie są w bliskich stosunkach, to mimo wszystko ich braterska miłość trwa i nie przemija. Dzięki jednemu z wątków pobocznych, jakim jest małżeństwo kuzyna Uhtreda, który ma władać Londynem z rozkazu króla Alfreda, mamy okazję dostrzec nieco inne oblicze głównego bohatera. Aethelflaed, dziewczyna przyrzeczona Aethlreadowi, dopiero wkracza w okres dojrzałości, a Uhtred jest wobec niej bardzo opiekuńczy. Kocha ją jak młodszą siostrę i chociaż wie, że to kobieta podlega mężowi, to zrobi wszystko, aby ją chronić. Jego podobne oblicze – to bardziej uczuciowe – mamy okazję obserwować również w relacjach z jego obecną ukochaną, Giselą, chociaż nie ukrywam, że wolę go jako ambitnego stratega, który niejednokrotnie posługuje się też wyszukanym podstępem. Bernard Cornwell posiada tak lekkie pióro, że całą sagę czyta się wyjątkowo dobrze i przyjemnie. Czasami trafiają się takie powieści historyczne, przez które naprawdę ciężko jest przebrnąć, a sceny wojenne są pisane w sposób bardzo toporny – ale nie tutaj! Pieśń miecza, podobnie jak i poprzednie trzy tomy, są napisane w sposób bardzo przyjazny, ale też niebanalny i mimo wszystko dojrzały oraz przemyślany. Warta akcja i porywająca fabuła sprawiają, że nie sposób oderwać się od lektury! Oto powieść, przez którą się po prostu płynie… I to bez potrzeby nadmiernego wiosłowania. Wiatr same wieje w żagle! Jeżeli jeszcze nie znacie tego cyklu to najwyższa pora to zmienić!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-05-2019 o godz 09:38 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
Czy przyjmując propozycję recenzowania ukazujących się co miesiąc kolejnych tomów „Wojen Wikingów” obawiałam się, że zabije to radość z czytania? Oczywiście, że tak. Czy te obawy były słuszne? Absolutnie nie. Historia Uthreda rozwija się na tyle dynamicznie i interesująco, że nie jest w stanie znudzić czytelnika, choćby dzięki ilości wydarzeń, w jakie obfituje. W porównaniu do trzeciego tomu serii, w „Pieśni miecza” tempo akcji wprawdzie nieco zwalnia, nie na tyle jednak by miecze Uthreda pokryła rdza. Dziedzic Bebbannburga dobiega trzydziestki, z zadziornego chłopaka zmienia się w statecznego ojca rodziny i rozważnego wojownika, wciąż jednak ma tendencję pakowania się w kłopoty i składania przysiąg, które wymagają od niego nie tylko ciągłego działania, ale i podejmowania ryzykownych decyzji. Dzieje się więc dużo, a kartki książki właściwie same się przekładają – stwierdzenie „jeszcze tylko jeden rozdział...” nie ma tu jednak racji bytu, na jednym trudno bowiem poprzestać. W „Pieśni miecza” Uthred otrzymuje propozycję objęcia tronu Mercji, w dodatku złożoną przez nieboszczyka, a takiej szczególnie trudno jest odmówić. Młody wojownik staje więc przed perspektywą zdrady króla, którego nie szanuje, ale też szansą odzyskania należnej mu pozycji społecznej. Musi też zdecydować, czy chce dalej poddawać się przeznaczeniu, czy też samodzielnie wykuwać swoje przyszłe losy. Bernard Cornwell wie doskonale, że na jednej postaci, nawet najlepiej wykreowanej, trudno zbudować fabułę dziesięciotomowego cyklu. Stale wprowadza więc nowe postacie lub uwypukla wątki bohaterów dotąd pozostających w cieniu. W „Pieśni miecza” przyszedł czas na Aethelflaed, córkę króla Alfreda, wydaną za mąż za kuzyna Uthreda. Cornwell wprowadza tym samym do powieści wątek dotyczący losu kobiet w średniowieczu, oczywiście podany w przygodowej panierce. Jest i trochę romansu, na szczęście pozbawionego cukierkowości, za to obficie zroszonego krwią duńskich wojowników. Przy okazji autor kontynuuje demaskowanie działań wciąż tworzącego się kościoła chrześcijańskiego, jest więc ciekawie, choć odrobinę jednostronnie. Pisząc cykl powieściowy trudno utrzymać nieustająco wysoki poziom narracji i dynamiczne tempo akcji, Bernardowi Cornwellowi ta sztuka jednak się udaje. Jego „Wojny Wikingów” dojrzewają wraz z głównym bohaterem, coraz mocniej wciągając czytelnika w świat Uthreda z Bebbannburga.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Jej pierwszy błąd Jones Sandie
4.4/5
30,99 zł
39,99 zł
premium 26,27 zł
Inne z tego wydawnictwa Troskliwa Wrobel Stephanie
4.5/5
26,13 zł
39,99 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Warsztaty intymności Szeżyńska Agnieszka
3.9/5
26,13 zł
39,99 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Sekretne życie drzew Wohlleben Peter
4.2/5
24,19 zł
34,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Mleko i miód. Milk and Honey Kaur Rupi
4.4/5
30,99 zł
39,90 zł
premium 29,44 zł
Inne z tego wydawnictwa Smak zdrowia Maciąg Agnieszka
4.2/5
32,60 zł
49,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
4.7/5
20,94 zł
34,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Maybe Now. Maybe Not Hoover Colleen
4.4/5
35,49 zł
39,99 zł
premium 33,71 zł
Inne z tego wydawnictwa Too Late Hoover Colleen
4.4/5
30,99 zł
39,90 zł
premium 29,44 zł
Inne z tego wydawnictwa Gdyby nie ty Hoover Colleen
4.4/5
30,99 zł
39,99 zł
premium 29,44 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
4.6/5
35,49 zł
39,90 zł
premium 28,39 zł
Inne z tego wydawnictwa Pełnia życia Maciąg Agnieszka
4.2/5
34,58 zł
49,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Była/żona Stimson Tess
5/5
29,99 zł
39,99 zł
premium 28,49 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Płonące ziemie. Wojny wikingów. Tom 5 Cornwell Bernard
4.4/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Panowie Północy. Wojny wikingów. Tom 3 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Zwiastun burzy. Wojny wikingów. Tom 2 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Śmierć królów. Wojny wikingów. Tom 6 Cornwell Bernard
4.5/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,19 zł
strona produktu - rekomendacje Wojna wilka. Wojny wikingów. Tom 11 Cornwell Bernard
5/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 46,54 zł
strona produktu - rekomendacje Miecz królów. Wojny wikingów. Tom 12 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 46,54 zł
strona produktu - rekomendacje Ostatnie królestwo. Wojny wikingów. Tom 1 Cornwell Bernard
4.6/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 39,13 zł
strona produktu - rekomendacje Normalni ludzie Rooney Sally
3.8/5
29,99 zł
39,99 zł
premium 28,49 zł
strona produktu - rekomendacje Dobre żony Alcott May Louisa
4.0/5
28,93 zł
44,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Malarz dusz Falcones Ildefonso
4.1/5
38,05 zł
54,90 zł
mój empik 36,99 zł
premium 31,99 zł
strona produktu - rekomendacje Tatuażysta z Auschwitz Morris Heather
4.4/5
22,69 zł
34,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Folwark zwierzęcy Orwell George
4.7/5
9,61 zł
14,99 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Była sobie rzeka Setterfield Diane
4.3/5
28,61 zł
42,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Podróż Cilki Morris Heather
4.0/5
24,64 zł
37,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Mali mężczyźni Alcott May Louisa
4.7/5
28,93 zł
44,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Moja mroczna Vanesso Russell Kate Elizabeth
4.0/5
26,13 zł
39,99 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Ogród kobiet Montero Carla
4.5/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Testamenty Atwood Margaret
4.1/5
23,04 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Nieznośna lekkość bytu Kundera Milan
4.4/5
30,66 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Rok 1984 Orwell George
4.7/5
21,09 zł
32,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Bibliotekarka z Auschwitz Iturbe Antonio
3.5/5
30,49 zł
39,90 zł
premium 28,96 zł
strona produktu - rekomendacje Gdzie śpiewają raki Owens Delia
3.7/5
25,93 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Zabić drozda Lee Harper
4.5/5
24,64 zł
37,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Nowy wspaniały świat Huxley Aldous
4.5/5
20,49 zł
26,90 zł
premium 19,46 zł
strona produktu - rekomendacje Opowieść podręcznej Atwood Margaret
4.0/5
23,04 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Duma i uprzedzenie Austen Jane
4.7/5
13,04 zł
19,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Pszczelarz z Aleppo Lefteri Christy
4.2/5
28,99 zł
38,00 zł
premium 25,05 zł
strona produktu - rekomendacje Cień wiatru Zafon Carlos Ruiz
4.4/5
25,59 zł
39,90 zł
premium 24,39 zł
strona produktu - rekomendacje Telefonistka Berg Gretchen
3.8/5
31,99 zł
39,99 zł
premium 30,39 zł
strona produktu - rekomendacje Szklany klosz Plath Sylvia
3.8/5
25,94 zł
39,90 zł
premium

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.