Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1 (okładka miękka)

Oferta empik.com : 31,39 zł

31,39 zł 44,90 zł (-30%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Księga pierwsza kultowego cyklu, która w jednym roku zgarnęła Zajdla, Nautilusa, Sfinksa i Śląkfę.
 
Vuko Drakkainen samotnie rusza na poszukiwanie zaginionej ekspedycji naukowej, badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Misja: odesłać na Ziemię lub zlikwidować i zatrzeć ślady. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta wita go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Być może Vuko zmuszony będzie złamać drugą regułę misji…
 
Nafaszerowany magią, naszpikowany akcją. Lodowy Ogród Pana czeka. Nie spoczniesz, dopóki nie skończysz.
 
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1
Seria: Pan Lodowego Ogrodu
Autor: Grzędowicz Jarosław
Wydawnictwo: Fabryka Słów Sp. z o.o.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 540
Numer wydania: V
Data premiery: 2021-06-18
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 126 x 194
Indeks: 38722011
średnia 4,8
5
69
4
9
3
4
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
17 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
14-02-2022 o godz 20:58 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Grzędowicz jest wybitnym twórca w zakresie polskiego fantasy, a ta książka jest jedną z najlepszych, które wyszły spod jego pióra. Wciągająca, spójna i ciekawa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-11-2021 o godz 18:49 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Czytam już drugi raz, tym razem już moje nie pożyczone 🙂 w odświeżonej okładce i rysunkach. Porywający świat fantastyki i ludzkich losów!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
17-05-2022 o godz 12:14 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Nie wciągnęła mnie ale może nie mój gust
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-12-2021 o godz 11:49 przez: Marzena Pawińska | Zweryfikowany zakup
Piękne wydanie klasycznej serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-02-2022 o godz 22:08 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Super Książka
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-07-2021 o godz 07:22 przez: martika71
A gdyby tak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady? Przyznajcie się, ile razy w życiu użyliście tego powiedzonka i ile razy rzeczywiście słowom stało się zadość? Myślę, że było identycznie jak u mnie, czyli liczba wyniosła okrągłe zero. Teraz wyobraźcie sobie, jak ciężko jest wyruszyć w góry oddalone kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów od domu (w zależności gdzie kto mieszka), a jeśli wasze miejsce docelowe znajduje się na odległej planecie w innej galaktyce? Vuko Drakkainen we współpracy z agencjami rządowymi zostaje w ścisłej tajemnicy posłany w kapsule zrzutowej do Midgaardu, czyli innej planety we wszechświecie, w której odkryto podobną ludziom cywilizację. Wyrusza jako jednoosobowy ratunek mający na celu odnaleźć jakiś czas temu wysłaną tam ekspedycję naukową. Odpowiednio przygotowany ze specjalistycznie wykwalifikowanymi umiejętnościami (i słusznie wczepionym w mózg cyfralem - urządzeniem pobudzającym neurony i tym samym zwiększającym jego szansę na przeżycie niemal o sto procent) musi sprowadzić z powrotem na Ziemię naukowców, jednocześnie kompletnie nie ingerując ani za żadne skarby świata nie pozwalając, by Midgaardczycy dowiedzieli się, że nie są jedynymi ludźmi w kosmosie. Vuko po drodze spotyka wiele dziwnych stworzeń tak różnych od znanych, ziemskich odpowiedników, wplątuje się w walki okraszone krwią i śmiercią, a przede wszystkim ładuje się w jawny konflikt z naprawdę niebezpiecznymi osobistościami. Najbardziej przerażające Drakkainenowi wydają się jednak nienaturalne kłęby lodowatej mgły, w środku jakiej panoszą się niebezpieczne istoty i mary rodem z koszmarów. Ponadto Midgaardczycy co chwilę wspominają o wojnie bogów, o Pieśniarzach i Czyniących, którzy potrafią tworzyć cuda i całkowicie zmieniać oblicze świata. Czy Vuko uda się odnaleźć zaginionych i ukończyć misję z powodzeniem? A co z niepojętą, nierealną wręcz magią zdającą się wisieć w powietrzu? Księga pierwsza Pana Lodowego Ogrodu Jarosława Grzędowicza to książka, która swoją premierę miała dawno temu, bo w 2005 roku. Od tamtego czasu historia zdobyła ogromne grono zwolenników wśród osób zaczytujących się w fantastyce (i nie tylko), a także kilka przepięknych wydań. W moje ręce trafiło to najnowsze okraszone dodatkowo specyficznymi, nastrojowymi ilustracjami Jana J. Marka. I mimo że opowieść liczy sobie już kilkanaście lat, ja poznałam ją po raz pierwszy w życiu i jestem dosłownie zachwycona. Pana Lodowego Ogrodu nazwałabym idealną powieścią fantasy, ponieważ nie dość, że wydarzenia splatały się w interesujący splot, to jeszcze wciągała do granic możliwości. Akcja była doskonale wyważona, co zdecydowanie sprzyjało czytaniu. Nie trafiła się ani jedna nudna chwila, chociaż czasami bywało spokojniej, ale za chwilę fabuła nabierała rozpędu, a emocje osiągały maksimum. Główna postać, czyli Vuko Drakkainen, to istny cud, miód i orzeszki. Rzadko się zdarza, że autor tak skutecznie i normalnie stworzy bohatera, który ani razu nie wywoła we mnie irytacji, a każde jego działanie wyda się racjonalne i dobrze przemyślane. Oczywiście, zazwyczaj dobrze przemyślane, bo Vuko często musiał jednak działać automatycznie bez żadnego planu, poddając się całkowicie czystej, wysublimowanej improwizacji. Podobało mi się ironiczne usposobienie Drakkainena oraz wyznawane przez niego wartości życiowe godne pochwały, czym całkowicie mnie kupił. Zresztą ogólnie bohaterowie napisani przez Grzędowicza zasługują na nagrodę, ponieważ wydawali się tacy... ludzcy. Nikt nie był ani typowo dobry, ani typowo zły - w historii dominowała różnorodność, która dodawała realizmu całej powieści. Zakończenie pierwszej księgi było bombowe i sprawiło, że aktualnie marzę jedynie o poznaniu kontynuacji. Mam to szczęście, że w lipcu (czyli na dniach) szykuje się premiera nowego wydania drugiej części. W książce pojawiła się również postać tohimona, któremu poświęcono kilka rozdziałów. Autor zobrazował dorastanie prawowitego Kirenenczyka w innym państwie, szkolenie chłopca na wielkiego cesarza, a także zaserwował czytelnikom dość nietuzinkowe nauki, podczas których uczniowie przykładowo mieli władać całymi wyspami małych zwierząt. Nie twierdzę, że zamysł nie należał do ciekawych, jednak czasami podczas czytania tych fragmentów czułam swego rodzaju oderwanie od rzeczywistej historii i głównej fabuły. Rozumiem, że wprowadzenie dodatkowego prawie głównego bohatera miało urozmaicić opowieść, co z jednej strony rzeczywiście wzbogaciło ostateczny odbiór, lecz z drugiej nieco mnie denerwowało. Bez zbędnego przedłużania, oczywiście, gorąco polecę Wam księgę pierwszą Pana Lodowego Ogrodu, bo historia jest zdecydowanie warta poznania. Grzędowicz wspiął się na wyżyny kunsztu pisarskiego, tworząc opowieść wciągającą, wielobarwną i dynamiczną. Zaskakujące twisty fabularne, doskonale wykreowani bohaterowie, , realistyczny świat magiczny oraz Vuko - mistrz ironii i władania słowem to zaledwie kilka elementów, przez które Pan Lodowego Ogrodu wydaje się książką jedyną w swoim rodzaju.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-07-2021 o godz 08:10 przez: Northman1984
Legenda POWRACA. Vuko Drakkainen. Midgaard. Niezapomniana przygoda w uniwersum, w którym Pieśniarze i Czyniący są w stanie odmienić oblicze świata tworząc cuda, a przybyli na Midgaard ziemscy uczeni (wszak Midgaard to w tej historii planeta, na której odkryto ziemskopodobną cywilizację) przepadają jak kamień w wodę - ewentualnie zamieniają się w drzewa... Vuko jest tym, który wyrusza z misją odszukania zaginionych. Czy to mu się jednak uda? WIELKA PRZYGODA WŁASNIE SIĘ ROZPOCZYNA - dla niektórych po raz pierwszy, dla innych po raz n-ty, ale każdy z tych razy jest i będzie niezapomniany! Obrót, cios, wyskok, wykręcony w powietrzu piruet, hiperadrenalina krążąca w żyłach (wstrzyknięta przez precyzyjny system wewnętrznego wspomagania pod nazwą Cyfral), jeszcze jeden cios zadany niezawodnym ostrzem ziemskich zakładów zbrojeniowych Nordland, kolejny uskok... Zakrwawiony trup leżący pod stopami... Nie, Drakkainen nie jest supermenem. Ale śmiercionośną maszyną do zabijania jak najbardziej już tak. Wszystko dzięki ziemskiemu wyszkoleniu w jednym celu. Vuko to bowiem jednoosobowa ekipa ratunkowa dla grupy uczonych, którzy przemierzyli kosmos w celu zbadania podobnej do ziemskiej planety, nazwanej roboczo Midgaardem. Uczeni polecieli... i przepadli. Do pewnego momentu składali regularne meldunki - potem zapadła cisza. Co takiego wydarzyło się na Midgaardzie? O nieznanej planecie wiadomo jedynie tyle, że wszelka elektronika pada na niej jak celnie trafiona packą mucha. Szczątkowe meldunki uczonych wspominają coś o jakimś dziwnym, podobnym do magii zjawisku, które jest za to wszystko odpowiedzialne, ale przecież to urąga zdrowemu rozsądkowi. Magia? Litości... Dziwne podobieństwo tamtego świata do skandynawskich mitów (żywcem jakby wziętych z książek pokroju "Edda poetycka", czy "Heroje północy" Jerzego Rosa) i do wikińskich legend to też zapewne tylko czysty i nic nieznaczący przypadek. Przecież magia, Valhalla, Odyn i cały ten mityczny bełkot nie mogą istnieć... Prawda? Niby prawda... Dlaczego jednak wszystko wokół fińsko-chorwacko-polskiej maszyny do zabijania (tym bowiem jest tak naprawdę Vuko; takie ma właśnie pomieszane korzenie) tak BARDZO przypomina prawdziwy Midgaard, a napotykane przez Drakkainena ludzkie istoty tak bardzo podobne są do autentycznych, żyjących w ciemnych wiekach Wikingów? Przypadek? Można by tutaj odpowiedzieć słowami klasyka: "nie sądzę". Jakby tych pytań i wątpliwości było mało, mamy tutaj jeszcze drugą, równoległą historię, której bohaterem jest Filar, syn Oszczepnika - Władca Tygrysiego Tronu, następca tronu cesarstwa Amitrajów i Kirenenów. Nie wiemy z początku dokładnie gdzie rozgrywa się jego historia, możemy jednak podejrzewać, że w jakiejś innej, odległej części Midgaardu. A historia ta będzie mroczna i krwawa - i to prawie w takim samym stopniu, jak historia Drakkainena... Filar, następca tronu, straci cały swój świat, a wszystko przez bunt poddanych i przez kult Pramatki, która nie znosi innych rządów niż swoje i która pragnie, aby cały cywilizowany porządek rzeczy runął - albowiem "niech wszystko stanie się jednym". Z pozoru nic tych dwóch wątków nie łączy; Grzędowicz snuje obydwie historie obok siebie, naprzemiennie dokładając cegiełki do jednej i do drugiej z nich, a ten zabieg tylko wyostrza apetyt na ciąg dalszy w kolejnych tomach (!). Aby wytłumaczyć dlaczego tak jest, musiałbym się w tym miejscu dopuścić niewybaczalnego spoilera, więc zamilczę ;) (choć dusza aż krzyczy!) Z kolejnych stron wyziera mrok, niepewność, surrealizm; potworne wizje jakby żywcem wyjęte z obrazów Boscha: ludzie-kraby, porywane dzieci, upiorne dwory składające się z wirujących wokół własnej osi kos i ostrzy... To wszystko czego jesteśmy w kolejnych rozdziałach świadkami jest jakby dziełem jakiegoś szaleńca, który powodowany schizofrenicznym widem zakłócił równowagę tego świata. I tak zaiste jest... Tylko Drakkainen będzie mógł powstrzymać tego szaleńca (choć jeszcze nie tym razem). Są takie książki, które można czytać z taką samą przyjemnością nieskończoną ilość razy. Są i takie, do których wraca się z sentymentu, a seans kolejnego czytania jest jak odwiedziny u starego, dobrego przyjaciela. Czujesz się w tej historii jak w domu: siadasz w znajomym fotelu z butelką rakii, nalewasz do dwóch kieliszków, a potem opowiadacie sobie wszystko to, co Was spotkało od ostatniego razu, kiedy się widzieliście. Taką właśnie jest z "Panem Lodowego Ogrodu" i z czytaniem go po raz n-ty. Jak dla mnie ta książka i ten cykl to okręt flagowy polskiej fantastyki - zaraz obok obok "Wiedźmina" Sapkowskiego i obok "Achai" Ziemiańskiego. Tak, być może to "flagowe" zestawienie jest (i pewnie będzie) dyskusyjne. Ale jest moje - a w moim prywatnym rankingu tak to właśnie wygląda, a jako że zjadłem czytelnicze zęby na polskiej (i nie tylko) fantastyce, więc z tego miejsca Was z całą żarliwością zapewniam: TA KSIĄŻKA TO JEST ABSOLUTNY TOP TOPÓW. Fabryko - dziękuję! #panlodowegoogrodu #jarosławgrzędowicz #vukodrakainnen
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-07-2021 o godz 12:43 przez: Urszula Janiszyn
Wydawnictwo Fabryka Słów dba o swoich czytelników w iście wspaniały sposób! Oto mamy przyjemność cieszyć się co chwilę premierami nowych książek, zaś w międzyczasie dane jest nam przypominać sobie wielkie dzieła polskiej fantastyki, ukazujące się w odmienionej i jakże efektownej szacie. Tak właśnie ma się rzecz z powieścią Jarosława Grzędowicza pt. "Pan Lodowego Ogrodu", która ukazała się właśnie w nowym i naprawdę przepięknym dla oka, wydaniu. Zapraszam do poznania recenzji tej książki. Vuko Drakkainen - główny bohater powieści, udaje się z ratowniczą misją na planetę Midgard, gdzie to odkryto pierwszą, humanoidalną, rozumną rasę. Udaje się on tam w celu odnalezienia i sprowadzenia do domu kilkuosobowej grupy ziemskich naukowców, z którym nagle urwał się kontakt przed kilkoma laty. I tak też wyposażany w nowoczesną technologię dostaje się on na obcy, quasi średniowieczny świat, rozpoczyna poszukiwania zaginionych i stara za wszelką cenę nie ingerować w życie autochtonów. Będzie to jednak o tyle trudniejszym, iż na Midgardzie rozpoczyna się właśnie czas krwawej wojny, zaś Vuko znajdzie się w jej samym centrum... Niniejsze dzieło Jarosława Grzędowicza - gdyż tak należy oceniać z perspektywy czasu tę pozycję, oferuje nam porywające spotkanie ze znakomitym połączeniem literackiego fantasy z klasycznym science fiction, gdzie to z jednej strony mamy świat średniowiecza, magii i wojny, zaś z drugiej supernowoczesną technologię w rękach głównego bohatera, który musi korzystać z niej w taki sposób, by ta nie dostała się w ręce mieszkańców Midgarda. I oczywiście jest tu wielka przygoda, wartka akcja, niepowtarzalny klimat oraz naprawdę potężna porcja czarnego humoru, który idealnie komponuje się z tą bardziej mroczną aurą tej opowieści. Scenariusz powieści skupia się w głównej mierze na losach Vuko Drakkainena, który wraz z przybyciem na obcy świat przeżywa moc niezwykłych przygód. Poszukiwania zaginionych naukowców, konfrontacja z przerażającą nacją Ludzi Węży, odkrycie pewnego religijnego kultu i dążeń jego wyznawców do przywrócenia mrocznego boga, czy też choćby zmagania z zawodnością nowoczesnej technologii - to tylko kilka z wątków, jakie wypełniają sobą strony tej relacji. By było jeszcze ciekawiej, pojawia się tu druga, równie istotna postać, która początkowo wydaje się być niezwykle tajemniczą i zagadkową, ale z czasem odkrywa swoje prawdziwe oblicze i rolę w tej historii. Co ciekawe, autor porusza się tu swobodnie na polu przeskoków z pierwszoosobowej narracje na tę z pozycji pobocznego obserwatora, co także nadaje tej opowieści niezwykłej wymowy... Vuko Drakkainen to idealny bohater dla tej książki. Twardy, inteligentny, potrafiący radzić sobie w każdej sytuacji i do tego o polskich korzeniach mężczyzna, którego możemy określić tyleż mianem żołnierza, co i naukowca. Jednak to nie jego militarne umiejętności i logiczne postępowanie sprawiają, że obdarzamy tę postać wielką sympatią od pierwszych chwil, gdyż odpowiada za to jego znakomite, nieco rubaszne i czarne, ale przy tym jakże inteligentne, poczucie humoru. I jest w nim coś z klasycznego herosa literackiej fantastyki, ale też i pewna doza wyśmienitego pastiszu, którą dostrzegam dziś w znacznie większym stopniu, aniżeli przed laty. Co zaś do drugiej kluczowej postaci tej książki, to niech wystarczy wam jedynie stwierdzenie, że bardzo was ona sobą zaskoczy... O świecie Midgardu można by opowiadać bardzo długo i w samym superlatywach. Otóż Jarosław Grzędowicz stworzył tu kompletny, dopracowany w każdym calu i niezwykle intrygujący obraz świata quasi średniowiecznej rzeczywistości, specyficznej magii, walki z mieczem w ręku, mrocznych wierzeń i dość zacofanej, ale przez to jakże bezlitosnej w swej postaci, polityki. I fascynuje nas w tym miejscu absolutnie wszystko - od autochtonów i ich codzienności życia począwszy, poprzez krajobraz planety, a skończywszy właśnie na jej magicznej aurze. Lektura tej powieści, to wielka przygoda. Przygoda, podróż do niezwykłego miejsca i emocje, jakie wiążą się z jego odkrywaniem. W efekcie dane jest nam się tu świetnie bawić, czasami roześmiać do rozpuku, innym razem autentycznie przerazić, a niekiedy też i dogłębnie poruszyć losem tych, którzy cierpią. To wszystko przekłada się na nasze duże zaangażowanie w tę opowieść, chęć odkrywania kolejnych stron i rozdziałów oraz płynące przekonanie, że mamy przyjemność obcować z najwyższej jakości fantastyką na polu nie tylko naszej, polskiej, ale i światowej literatury. Powieść Jarosława Grzędowicza pt. "Pan Lodowego Ogrodu", to dzieło kompletne, znakomite pod każdym względem i oferujące wszystko to, czego tylko moglibyśmy oczekiwać od dobrej fantastyki. Cieszmy się zatem z faktu, że Fabryka Słów postanowiła przypomnieć na ten tytuł, jak i też wkrótce uczyni to samo z kolejnymi odsłonami tej serii. Dla takich książek kocha się literaturę. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-07-2021 o godz 01:05 przez: Anonim
Klasyka polskiej fantastyki, seria przez wielu uważana za lepszą od "Sagi o Wiedźminie" i zasługująca na ekranizację. Pierwszy tom zdobył wszystkie najważniejsze nagrody w polskiej fantastyce: Nagrodę im. Janusza Zajdla, Śląkfę, Nautilusa i Sfinksa. Teraz, po 16 latach od pierwszego wydania, Fabryka Słów postanowiła stworzyć nowe wydanie. Według mnie jest to najładniejsza okładka "Pana Lodowego Ogrodu" obok rosyjskiej, która również mi się podoba. Wydanie będę porównywał pod względem graficznym do tego z Mistrzów Polskiej Fantastyki, bo takie czytałem i posiadam, a nie wiem czy w innych są mapy i ilustracje. Zapraszam na moją opinię o PLO. Opis od wydawcy: Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Odwieczne reguły zostały złamane. Zacznę od wspomnianej okładki, dla mnie jest cudowna i czekam na kolejne księgi cyklu w tym wydaniu, bo całość będzie wyglądać obłędnie. Bardzo podobają mi się także mapy na wewnętrznych stronach okładki: mapa całego Midgaardu oraz Wybrzeża Żagli. Nie wiem, czy w innych wydaniach też są mapy (w MPF nie ma), ale były one bardzo pomocne przy czytaniu o przygodach Vuko. Niestety, ilustracje nie trzymają poziomu całości. Nie podoba mi się styl rysunków Jana J. Marka (pomimo, że na imię mam tak samo, jak ilustrator na nazwisko), zdecydowanie bardziej wolę ilustracje Dominika Brońka, które pojawiały się ostatnio w prawie każdej czytanej przeze mnie książce Fabryki Słów. Najbardziej znane dzieło Grzędowicza czytałem po raz drugi w życiu i tym razem naprawdę pozytywnie się zaskoczyłem. Nie wiem czemu, ale zapamiętałem "Pana Lodowego Ogrodu" jako powieść z ciekawą fabułą, ale opisaną w sposób, nie do końca mi pasujący. Gdy czytałem ją teraz, zastanawiałem się co się dzieje. Nie wiedziałem czy źle zapamiętałem tę książkę, czy może dojrzałem i lektura jest lepsza. A może po prostu czytanie tego wydania było przyjemniejsze... Tak czy siak historię Vuko Drakkainena czytało się o wiele lepiej i nie żałuję, że znów po nią sięgnąłem. W tej powieści ciężko powiedzieć co jest lepsze, bohater, świat stworzony przez autora czy może sama historia. Wszystkie te elementy świetnie współgrają, a wątki prowadzą nas do świetnego zakończenia. Ale, ale... powiedziałem bohater, a można by rzec, że jest ich dwóch. Autor przeplata historię Vuko Drakkainena, poszukującego zaginionej grupy badawczej z życiem Filara, syna Oszczepnika i następcą tronu Cesarstwa, którego świat runął po powrocie kultu Pramatki. Dwa wątki, które na pierwszy rzut oka w żaden sposób nie są ze sobą powiązane, dwaj ciekawi bohaterowie (choć mam swojego ulubieńca) tego nie można przegapić. Na koniec chciałbym wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach, które uważam za ważne. Po pierwsze, uwielbiam nawiązania do dzieł sztuki w książkach, w tym przypadku do obrazów Boscha. Drugi wątek, który kocham, serio to mój ulubiony moment w PLO, to wyspa z bystretkami, Sięgnijcie po powieść, a sami zrozumiecie dlaczego, ja nie zdradzę już nic więcej na ten temat. Uważam, że jeśli ktoś chce nazywać się fanem polskiej fantastyki to "Pan Lodowego Ogrodu" koniecznie musi znaleźć się na liście jego przeczytanych dzieł. Nowe wydanie to świetna okazja, by odświeżyć sobie tę powieść, bądź przeczytać ją po raz pierwszy, zwłaszcza przez młodszych fantastów (do których wiekowo się zaliczam, choć fantastykę czytam już od paru ładnych lat). A na sam koniec przestroga: uważajcie by podczas czytania nie zapuścić korzeni, gdy wciągniecie się w lekturę zbyt mocno. Po więcej recenzji zapraszam na Instagrama @chomiczkowe.recenzje oraz na bloga chomiczkowerecenzje.blogspot
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-10-2021 o godz 10:17 przez: Radosław
Jarosław Grzędowicz to nagradzany i lubiany rodzimy twórca fantastyki. Jednym z jego największych hitów jest seria Pan Lodowego Ogrodu, która szybko zyskała pokaźne grono wiernych fanów. Jeśli jednak ktoś nie miał jeszcze okazji zagłębić się w świat tej powieści, to nie ma ku temu lepszego momentu niż nowe wznowienie cyklu przez wydawnictwo Fabryka Słów. Pan Lodowego Ogrodu #1 to początek wciągającej historii, która miesza różne odłamy fantastyki. Główny motyw powieści to misja ratunkowa pewnej grupy naukowców. Dwa lata wcześniej zostali oni wysłani na planetę Midgaard, gdzie mieli prowadzić badania tamtejszej „zacofanej” cywilizacji. Coś jednak poszło nie tak i kontakt z nimi się urwał. Z pomocą zostaje wysłany pół Chorwat – pół Fin zamieszkujący tereny Polski – Vuko Drakkainem. Mężczyzna, którego przeszkolono, aby umiał poradzić sobie w każdej sytuacji i był wstanie wykonać każde powierzone mu zadanie. Pomocne w tym jest nie tylko wyczerpujące szkolenie, ale również wszczepiona mu „najnowsza” technologia, która zrobi z niego nadczłowieka. Nowy tajemniczy świat, w którym ląduje (przypominający swoją strukturą średniowieczną Skandynawię), będzie jednak o wiele bardziej niebezpieczny niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Planeta pogrążona jest bowiem w „wojnie bogów”, która prowadzi do wielu sytuacji, których nie da się racjonalnie wyjaśnić. Na bohatera czeka więc wyzwanie gdzie jego siła i oręż nie zawsze będą skuteczne. Fabuła pierwszego tomu jest stosunkowo prosta, co nie oznacza, że nie potrafi ona zaciekawić czytelnika. Wręcz przeciwnie autor od samego początku pokazuje tutaj wykreowany przez siebie świat w taki sposób, aby był on mocno angażujący dla odbiorcy. Historia skupia się tu głównie na postaci Vako i jego „misji ratunkowej”. Nie należy więc oczekiwać od powieści nadmiernie opisowego charakteru. Jarosław Grzędowicz stawia raczej na dość bezpośredni język z dość oszczędnym wizualizowaniem miejsca akcji. Ma to swój urok i pozwala czytelnikowi na stopniowe poznawanie sekretów planety wraz z głównym bohaterem. Każda kolejna strona książki może więc kryć coś zaskakującego (zarówno dla czytelnika, jak i Vako). Ciekawym pomysłem autora jest tutaj zastosowanie dwóch różnych rodzajów narracji. W jednej (pierwszoosobowej) jesteśmy bezpośrednimi uczestnikami wydarzeń razem z Vako, w drugiej (trzecioosobowej) zostajemy biernymi obserwatorami jego dokonań. Wszystko to ma bardzo duży wpływ na tempo akcji. Twórca potrafi w jednej scenie mocniej skupić się na szczegółach, aby po chwili zaserwować widowiskową walkę. Niczego złego nie można również napisać na temat głównego bohatera, który jest postacią bardzo charyzmatyczną i doskonale zapadającą w pamięć. Jego twardy charakter pomieszany z lekką nutką humoru tworzy naprawdę wyśmienitą mieszankę. Obok śledzenia jego kolejnych losów autor przygotował również dla czytelnika zupełnie odmienny wątek skupiający się na postaci pewnego księcia, którego poznajemy w okresie dojrzewania (zarówno jako człowieka, jak i przyszłego władcy). Rozdziały z jego udziałem pojawiają się w książce jednak tak znienacka, że początkowo powodują one pewien fabularny chaos. Dopiero w dalszej części powieści wszystko powoli nabiera większego sensu i głębi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-08-2021 o godz 14:47 przez: Agnieszka
Pierwsza część "Pana Lodowego Ogrodu" pojawiła się u mnie w momencie, kiedy potrzebowałam czegoś, co absolutnie mnie pochłonie i z czego nie będę musiała zdawać sprawozdania innym ludziom. To coś, o czym dziś wiele osób zapomina. Czytanie dla samej przyjemności czytania, bez wgłębiania się w poprawności polityczne, preferencje autora, błędy językowe czy też inne kocopoły. Po prostu czytam, a wykreowany świat FANTASY wchłania mnie kawałek po kawałku. Tak było z moją pierwszą książką Grzędowicza. Po skończeniu nie wiedziałam, czy czytać jeszcze raz ten sam tom (bo ta historia była DLA MNIE niesamowita), czy od razu przejść do kolejnego. Poszłam dalej tylko dlatego, żeby po jakimś czasie znowu sobie to wszystko odświeżyć, a teraz jest ku temu okazja, bo @fabrykaslow zrobiła nowe, klimatyczne wydanie. Jest też w twardej oprawie, którą zawsze stawiam na pierwszym miejscu (wydanie ze zintegrowaną okładką można jeszcze kupić, ale podejrzewam, że z upływem czasu cena zestawu stanie się kosmiczna). Tom pierwszy to podróż na planetę Midgaard, gdzie Vuko Drakkainen, członek Morskiego Oddziału Rozpoznania Specjalnego ma jedno zadanie — uratować ekspedycję naukową — jednocześnie bardzo uważając na to, by w żaden sposób nie ingerować w życie zamieszkującej te ziemie rdzennej ludności (takie zupełnie odmienne zachowanie, które znamy z historii). Cała nowoczesna technologia ukryta jest więc w samej osobie Vuko, który na potrzeby tej wyprawy, daje sobie zaaplikować rodzaj grzyba, który poprawia jego ludzką wydajność. Jest silniejszy, szybszy, lepiej widzi i błyskawicznie orientuje się w terenie, a kiedy dopada go samotność, może sobie pogadać sam ze sobą (i są to całkiem zabawne dialogi, które po części wynikają z różnicy płci, ale więcej dowiecie się z książki). Drugim dość wyraźnym bohaterem jest  Filar, syn Oszczepnika – Kirenen, noszący także amitrajskie imię Terkej Tendżaruk (Odwrócony Żuraw), chłopiec, który stracił nie tylko majątek, ale i należne mu względy. Poznajemy go w momencie ucieczki, która ratuje mu życie. Midgaard to planeta, na której wszystko jest inne. Mieszkańcy mają niezwykłe, zwierzęce oczy a ich ciała porasta ponadprzeciętna ilość włosków. Część z nich zajmuje się magią. Ich żywot z jednej strony jest prosty, z drugiej wcale nie taki łatwy. Obaj bohaterowie muszą sobie poradzić z tym wszystkim, co przynosi życie. Każdy z nich odkrywa inne jego aspekty, dzieli się innymi wrażeniami, a obaj robią to na tyle ciekawie, że kartki przewracają się same. Autor przemycił w treści wiele wątków, które znamy z historii. Przepychanki irlandzkich katolików z protestantami,  eksperymenty mający na celu stworzenie ludzi idealnych, gdzieś indziej kult jedynej Matki. W tle Wojna Bogów. Jaką rolę odegra w tym wszystkim Vuko? Jak wiele trudnych decyzji będzie musiał podjąć? Czy w ogóle przeżyje? Czytajcie śmiało, ja przy lekturze bawiłam się świetnie :) IG @angelkubrick
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-11-2021 o godz 13:54 przez: Book_w_mkesie
Autora, czyli Jarosława Grzędowicza chyba nie muszę przedstawiać?! Jest moim ulubionym pisarzem, ponieważ nie dość, że uwielbiam jego książki to sprawia, że muszę wytężyć moje szare komórki do tego stopnia, że głowa mała, ale to tylko na plus, ponieważ nie ma nudy. Jeżeli chodzi o Pana Lodowego Ogrodu księga 1 to bywały momenty, kiedy najprościej mówiąc/pisząc pogubiłam się i nie mogłam zrozumieć (mówiąc do siebie) „Ale chwila, moment jak to się stało, gdzie ja jestem…’ Posiadam poprzednie wydanie, do którego każdy namawiał mnie, że godna uwagi i nie mylili się, ale to literatura dla osób chcących czegoś konkretnego od autora. Więc, jeżeli jesteś miłośnikiem wróżek i różowych jednorożców to zmień kierunek. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Fabryka Słów mam przyjemność posiadać najnowsze wydanie w oprawie twardej i muszę powiedzieć, że jest cudowne. Wracając do treści i tego co ja myślę o książce to muszę przyznać, że drugi tom bardziej mi się podoba. Nie napiszę, że pierwsza księga jest zła, bo podobała się, ale po zapoznaniu się z dwójką mam porównanie i jakoś bliżej sercu jest druga księga. Poznasz Vuko Drakkainen który wyrusza samotnie na ratunek Ekspedycji naukowej. Okazało się, że trafił w takim momencie, że nie tylko dla naukowców, ale i dla samej planety okres jest bardzo trudny więc trudnych momentów oraz walki o życie będzie dużo. W tym czasie poznajemy historię młodego Tohimona Władcy Tygrysiego Tronu, który zmuszony jest opuścić swój kraj i poznasz właśnie jego przygody, ale to już należy do was, żeby odkryć co go spotkało. Według mnie oni chyba później będą grać pierwsze skrzypce, ale kto wie?! Nie wiem jak u was, ale dla mnie w książce opis świata, w którym nic nie jest takie jak na Ziemi jest tak realistyczny, że na mały moment miałam wrażenie, że faktycznie taki świat istnieje i świetnie byłoby znaleźć się tam. Jesteś wstanie poczuć swąd ofiar, ciężkiego powietrza oraz słyszysz dzięki walki jakie mają miejsce. Czujesz się też zbytnio osaczony przez społeczeństwo jakie opisane jest w książce. Zakończenie spowodowało, że sama do siebie powiedziałam ‘ale kurka wodna jak to? nie noooooo!!!’ Oczywiście na plus, ale szok. Moja znajoma jest zniesmaczona zakończeniem i to kocham w literaturze, że każdy odbiera tę samą książkę inaczej niż my i można dyskutować oraz stwierdzać, że to co my mamy za pewnik może być całkiem czymś innym. Polecam, tym bardziej że taka literatura zobowiązuje do przemyśleń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-07-2021 o godz 16:19 przez: Aleksandra Stasieńko
„Pan lodowego ogrodu” to książka uznawana już jako klasyk, jeśli chodzi o polskie fantasy, z którą warto się zapoznać. Narracja podzielona jest na dwa tory. Pierwszy, bardziej obszerny należy do Vuko, który został wysłany na inną planetę, gdzie cywilizacja zatrzymała się na etapie średniowiecza, aby uratować wysłaną tam wcześniej grupę badaczy i naukowców oraz naprawić ich ewentualne błędy. Ma zakaz ingerowania w obce środowisko i cywilizację. Zadanie wydaje się proste – przyjść, znaleźć kogo trzeba i po cichu się wynieść. Jednak ostatecznie nie do końca wszystko idzie zgodnie z planem. Świat, który przemierza Vuko jest mroczny, ponury i tajemniczy. Cała powieść ma raczej ciężki klimat, co bardzo mi się podobało. Bohater przeżywa liczne przygody i doświadcza licznych niebezpieczeństw. Nie wzbudził we mnie silniejszych uczuć, ale można go polubić i szczerze mu kibicować. Jest inteligentny i rozsądny, a dzięki modyfikacjom w jego ciele, stał się niezrównanym wojownikiem. Opisy jego potyczek są całkiem szczegółowe i również mi się podobały, lubię gdy autor konkretnie opisuje sceny walki. Drugi główny bohater to syn cesarza. Autor opisuje jego życie i szkolenie od najmłodszych lat. Pokazuje jego naukę i wymagania, które będzie musiał spełnić jako przyszły władca. Opisy poszczególnych lekcji były tak niesamowite i wciągające, że nie mogłam się od nich oderwać. Ukazane zostały niekiedy okrucieństwo i bezwzględność wraz z mocnym przekazem i morałem. Dla mnie były po prostu świetne. Ciężko mi sobie przypomnieć inną książkę, gdzie szkolenie przyszłego władcy było tak dobrze napisane. Obie historie bardzo szybko mnie wciągnęły i zaangażowały. Powieść przeczytałam niemal błyskawicznie, a zakończenie nie pozwoli czytelnikowi w spokoju pożegnać się z książką. Potrzebny jest drugi tom. Na wyróżnienie zasługuje również to nowe piękne wydanie. Twarda oprawa robi niesamowite wrażenie! Jest solidna, a za wklejkę służy mapka z zaznaczonymi miejscami, które odwiedzał główny bohater, więc wszyscy miłośnicy śledzenia podróży postaci powinni być zachwyceni. Jedyne co mi się nie podobało to ilustracje – widać, że pochodzą ze starego wydania, a poprzednie miało naprawdę cudowne i niezwykle klimatyczne ilustracje, które temu wznowieniu na pewno bardzo by pasowały i zapewniły więcej wrażeń czytelnikom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-07-2021 o godz 15:47 przez: Urszula
Czytuszru: Wiedziałam, ze ta ksiazka ma wysokie oceny. Wiedziałam ze zgarnia wyśmienite recenzje. Namawiano mnie długo, wielu i całkowicie nieskutecznie. Wszystko przez to ze kiedyś sparzyłam się czytając ScienceFiction i od tej pory wszystko co choć krotko stało obok było dla mnie lekturą nie do przeczytania. Tak było do czasu wydania po raz drugi PLO przez fabrykę słów. I przepadłam. Zaniemówiłam gdy zobaczyłam okładki nowego wydania. Wywołało u mnie mocne i wyraźne błyszczące neony w głowie „musisz je mieć” - ah to życie okladkowej sroki :D No i mam! Na początku zabierałam się do niej jak pies do jeża. A to niemoc czytelnicza, a to ochota na same romanse, a to coś innego wpadło w ręce. Gdy jednak na horyzoncie pojawiła się premiera 2 tomu zawzięłam sie i zaczęłam czytać. Nie potrzebowałam dużo by wpaść po uszy i nie moc sie odciągnąć nawet na chwile. Pan Lodowego Ogrodu w zasadzie sam sie czytał i nawet nie wiedząc kiedy przeczytałam całość. I o mamo…. Jakie to było dobre!!! Sama nie wiem czemu aż tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki. Moje obawy były zupełnie bezzasadne. Nie jest to oczywiście czyste SF, jednak widoczne naleciałości nie przeszkadzały mi w zupełności. Prowadzenie narracji, cały wykreowany świat, bohaterowie, dialogi… wszysyko! Po prostu wszystko mi sie podobało. Nie było tu rzeczy idealnych, a postacie tak ludzkie że wydawałoby sie jakbym zniknęła w tym świecie i żyła między nimi. Ksiazka, które za następne 10 lat będzie tak samo zajebista i aktualna jak w tym momencie i 10 lat temu. Okładki dorównują wnętrzu. To po prostu sztos. I nie możesz tego przegapić. Wiec jeśli jeszcze nie czytałeś tej serii Grzedowicza to już najwyższy czas nadrobić. I nie bój sie - będzie bosko ❤️
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-07-2021 o godz 16:58 przez: artemiabook
"Pan Lodowego Ogrodu" Jarosława Grzędowicza niezwykle mnie zaskoczył. Podczas lektury bawiłam się świetnie, a fantastyka z dozą science-fiction kupiła mnie całkowicie. Koń morderca, kruk wrzeszczący "Wynocha!", zmutowane stwory, walki...dajcie mi więcej! Przez fabułę prowadzi nas dwóch bohaterów. Pierwszy z nich, Vuko Drakkainen, jest zwiadowcą wysłanym z Ziemi na planetę Midgaard, aby odnaleźć i sprowadzić ekipę naukowców. Drugi to książę Amitraju - Terkej Tendżaruk, którego poznajemy jako chłopca i śledzimy jego losy do momentu, aż kraj dotyka rewolucja. Pierwszy raz spotkałam się z naprzemienną narracją pierwszo i trzecioosobową i przyznaję, że ten zabieg naprawdę tu pasował. Choć powieść jest obszerna, czytało mi się ją lekko i przyjemnie. Nie czułam zagubienia w nowym i jakże ciekawym uniwersum. Nietuzinkowy humor autora sprawił, że Vuko trafił do grona moich ulubionych postaci fantastycznych. Jego charyzma, umiejętności i podejście do życia skradły mi serce. Młody książę również przypadł mi do gustu (choć ciutkę mniej), a część opowieści z jego perspektywy przyciąga orientalnym klimatem. Midgaard to niezwykłe miejsce pełne tajemnic. Przypomina Ziemię, jednak pełno tu dziwów, nadnaturalnych zjawisk i oczywiście brak technologii. Choć Vuko ma specjalny wzmacniacz, który czyni go tzw. kozakiem, odczuwa brak ziemskich dogodności i często w żartobliwy sposób o tym wspomina. Wszystko w tej książce zagrało. Świetni bohaterowie, lekki styl z filozoficzną nutą, ciekawy świat, humor totalnie mój i do tego mnóstwo emocji w finale! Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów, gdyż obaj stanęli w obliczu niespodziewanego. Po drugi tom sięgnę z ogromną przyjemnością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-07-2021 o godz 17:08 przez: aaniaa1912
O serii książek „Pan Lodowego Ogrodu” słyszałam już od dawna i od dawna chciałam się z nią zapoznać. Uważałam, że co jak co, ale to jest obowiązkowa lektura spośród wszystkich dzieł Grzędowicza. W końcu nadszedł na nią czas i to w super okolicznościach, gdyż w sklepach pojawiło się nowe wydanie. Książka posiada teraz nieziemsko piękną okładkę, który cieszy moje oczy. Do tego, po raz pierwszy, pojawiła się mapka opisywanego świata. Do książki „Pan Lodowego Ogrodu”, czyli pierwszej części cyklu o tej samej nazwie, podeszłam z wielkimi oczekiwaniami. Dużo o niej słyszałam i chciałam dostać świetną historię. Tak też się stało. Książka szybko mnie wciągnęła. Od razu zainteresowały mnie wszystkie szczegóły przedstawianego świata, a tak naprawdę światów, gdyż w tej książce znajdziemy dwie historie. Jedna opisuje poczynania Vuko na obcej planecie, a druga naukę młodego księcia Tygrysiego Tronu. Jestem bardzo ciekawa czy te wątki w jakikolwiek sposób się połączą, czy też do końca zostaną osobnymi. Książka „Pan Lodowego Ogrodu” spełniła wszystkie moje oczekiwania. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i zainteresowała przedstawionymi historiami bohaterów. W tej chwili nawet nie wiem, którego z nim bardziej lubię. Oboje mają swoje plusy, które przyciągają mnie, aby o nich czytać. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się ich dalsze losy. Nie mogę się już doczekać lektury pozostałych części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-08-2021 o godz 07:27 przez: Czytotaj
Nie ukrywam, że długi czas byłam „uprzedzona do książek fantasy napisanych przez polskich autorów. Nie czułam się nigdy przekonana, by po takowe sięgać. Aż Fabryka Słów wypuściła tak piękne wydanie „Pana Lodowego Ogrodu”, że nie mogłam mu się oprzeć! Po raz kolejny oceniłam książkę po okładce i ... jestem zachwycona! Jakże ta książka mnie pochłonęła! Jak bardzo podobał mi się styl pisania! Z jaką łatwością przyszło mi wejść w ten świat i zżyć się z bohaterami! Historia w pewnym momencie złamała mi serce (nie powiem już ani słowa więcej na ten temat żeby nie było spoilerów) i wiem, że pauza pomiędzy tomami będzie jedynie mikropauzą, bo nie wytrzymam za długo w tej niepewności! I powiem Wam tak na koniec, że czytając tą książkę poczułam się dumna! Dumna, że potrafimy tak pisać i tak wydawać książki!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego