Ogień i woda. Tom 1 (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

W pierwszy tomie serii fantasy dla młodzieży "Ogień i woda" poznajemy 16-letnią Telli Holloway, której życie właśnie legło w gruzach. Dla dobra umierającego brata dziewczyna musi opuścić ukochany Boston i zamieszkać z rodziną w "Zapadłej Dziurze w Montanie". Jej brat Cody jest bliski śmierci, a ona kompletnie bezradna...

Wszystko zmienia się, gdy Telli odbiera tajemnicze instrukcje, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu prowadzącym przez dżunglę, pustynię, ocean i góry. Nagroda jest bezcenna - lekarstwo na tajemniczą chorobę brata. Kłopot w tym, że wszyscy uczestnicy pragną leku dla kogoś, kogo kochają. Walka będzie zaciekła. Dziewczyna może liczyć tylko na swoją pandorę - zwierzątko, które powinno mieć niezwykłe zdolności, ale Tella nie ma pojęcia jakie, a nawet... czy w ogóle je ma.

Wyprawa jest mordercza, a czas biegnie nieubłaganie. Nie wolno ufać nikomu, nawet Guyowi... Czy uczucie pomoże wygrać Telli czy odbierze jej szansę na zwycięstwo?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Ogien i woda

Tytuł: Ogień i woda. Tom 1
Tytuł oryginalny: Fire and food
Seria: Ogień i woda
Autor: Scott Victoria
Tłumaczenie: Dziewońska Marzena
Wydawnictwo: IUVI
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-06-17
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 28 x 136
Indeks: 17033602
 
średnia 4,6
5
49
4
24
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
62 recenzje
4/5
13-02-2016 o godz 15:25 milkusiax dodał recenzję:
Ogień i woda to kolejna książka, którą chciałam przeczytać od dłuższego czasu. Z jednej strony nie mogłam się doczekać, kiedy po nią sięgnę, a z drugiej, bałam się, że ukazana historią, może się okazać kolejną podobną do Igrzysk śmierci. I owszem znalazłam takie, niemniej jednak książka spodobała mi się.
Fabuła, mimo paru podobieństw do znanej wszystkim już trylogii, jest oryginalna na swój sposób. Widać, że autorka miała plan na całą książkę i swój pomysł dobrze wykorzystała. W czasie lektury, pojawiają się bardzo intrygujące rzeczy, które od razu chce się poznać, przez co jesteśmy zmuszani do kontynuowania powieści. Książka trzyma cały czas w napięciu, trudno się od niej oderwać, a co najważniejsze końcówka może trochę szokować.
Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to należy do takie typu osób, które mnie denerwują i jej się to czasami udawało, w szczególności na początkowym etapie wyścigu. Potem było z nią coraz lepiej, niemniej jednak od samego początku podobało mi się, że jest osobą bardzo opiekuńczą. Duże plusy ma u mnie również za troskę nad zwierzętami i wrażliwość na krzywdę innych. Pozostali bohaterowie są zdeterminowani, waleczni, wiedzą czego chcą. Przebiegłość niektórych z nich bardzo mi zaimponowała.
Jak w każdej książce, mamy do czynienia z wątkiem miłosny, który zauroczył mnie, jednak szkoda, że wszystko działo się tak szybko, mimo to cieszę się, że nie był on zbytnio przesadzony.
Dżungla, w której rozgrywa się akcja, została idealnie zobrazowana. Czytając książkę, nie miałam problemu z wyobrażeniem jej sobie, odnosiłam wrażenie, jakby cała akcja toczyła się przed moim oczami. Pustynia została słabiej przedstawiona. Widziałam tylko piasek, a gdy bohaterowie przenieśli się w inne miejsce z wielkim drzewem, to nastąpił taki szybki przeskok, moim zdaniem i dalsze miejsca było trudniej sobie wyobrazić.
[SPOILER]
Kolejną rzeczą jaka mi się spodobało, były zwierzęta, które miały ważną rolę w tej powieści, jednak to co zostało przedstawione końcem książki zraniło mi serce. Ja nienawidzę ludzi znęcającymi się nad zwierzętami i nie popieram przedstawiania tego w jakiejkolwiek formie. Wiem, że powinno się innym uświadamiać to, ale ja jestem osobą bardzo wrażliwą i czytając sceny, w których cierpią zwierzęta, byłam cała roztrzęsiona. Miałam jedynie ochotę wyrzucić tą książkę, albo wejść do niej i pomóc tym biednym zwierzętom. Ja wiem, to tylko książka, ale mi wystarczy, że ludzie w realnym świecie znęcają się nad zwierzętami i nikt nic z tym nie robi, dlatego ja tego w książkach, czy filmach nienawidzę.
Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę szybko się czyta. Pani Scott umie nas zaciekawić, nie przedstawiając od razu wszystkich ważnych faktów dotyczących fabuły, robi to stopniowo, dlatego trudno się oderwać od tej pozycji, bo chęć odkrycia tajemnic jest ogromna.
W niektórych momentach autorka bawi się naszymi emocjami, raz prowadzi nas do płaczu, aby potem zaskoczyć.
Podsumowując książka jest naprawdę dobra, idealna na zabicie czasu lub odpoczęcia od cięższych pozycji. Jest to typowa młodzieżówka, trochę przypominająca Igrzyska śmierci, dlatego sądzę, że starszym osobą by się nie spodobała.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
04-07-2015 o godz 09:30 Zakładka dodał recenzję:
Po pierwsze okładka! Jest niesamowita! Magnetyzuje i zachwyca! Moja przyjaciółka, gdy zobaczyła ją u mnie, powiedziała: nie ważne, o czym ta książka jest, ale muszę ją przeczytać! I choć nie powinno się oceniać książki po okładce, ale tę zasadę w tym przypadku można złamać. Zaczynając od fabuły, lekko przypomina mi ona „Igrzyska śmierci”, lecz to podobieństwo jest naprawdę minimalne. Autorka wykazała się sporą pomysłowością i wykreowała bardzo ciekawy świat, bazując na świecie realnym. Ciekawy pomysł ze zwierzętami towarzyszącymi uczestnikom, wpłynął bardzo pozytywnie na całą tę historię. Bohaterowie mimo swej nieobliczalności zachowują swoją odrębność i charakter. W tym tomie poznajemy dwa pierwsze etapy Wyścigu. I jeśli chodzi o dżunglę, została ona idealnie pokazana jako miejsce niebezpieczne i niepewne. Natomiast co do pustyni mam pewien niedosyt. Według mnie można było lepiej ukazać swoista naturę tego miejsca. Jednak jeśli chodzi o pomysłowość uczestników, dotyczącą przetrwania , jest po prostu idealna..Fantastyczne jest też to, iż nic nie dzieje się bez przyczyny. Przepięknie pokazano więź łączącą rodzeństwo, a lekki wątek miłosny wpleciony w o wszystko, idealnie dopełnia całości. Jestem ogromnie zadowolona, iż poświęciłam swój czas tej książce i już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce trafi druga część.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
18-03-2017 o godz 23:07 BellaKris dodał recenzję:
Całość recenzji znajdziesz na: toreador-nottoread.blogspot.com/2017/03/ziemia... Pierwsze strony książki były dla mnie jedną wielką zagadką. Czytelnik bardzo szybko zostaje wrzucony w sam środek problemów rodziny Telli. Poznajemy jej historię, miłość do brata i brak możliwości pomocy mu w chorobie. Tajemnicza przeprowadzka, dziwne zachowanie rodziców i praktycznie trzymanie dzieci pod kluczem. Jaki normalny rodzic wyjeżdża z miasta w środek nicości ze śmiertelnie chorym synem? Przecież w razie nagłej potrzeby nawet nie będzie kto mu miał udzielić fachowej pomocy. Ogień i woda to stety niestety prawie idealna kopia Igrzysk śmierci. Główna bohaterka ma rodzeństwo – odhaczone. Poświęca się w imieniu tego rodzeństwa – odhaczone. Bierze udział w morderczej grze, gdzie stawką jest życie i tylko jedno z nich zostanie zwycięzcą – odhaczone. Dziwne tabletki, zastrzyki, strzykawki, które robią różne rzeczy i są jej bezwiednie podawane – odhaczone. Wątek miłosny? – odhaczony. Ale wyjaśniając i rozwijając. Większość książek młodzieżowych, które powstają po premierze Igrzysk śmierci, chcąc czy nie chcąc, są do nich porównywalne. Nawet jak autor nie miał zamiaru się na nich wzorować, to czytelnicy i tak dopatrzą się podobieństw. Jedni pisarze bardziej zakamuflują swoją inspirację, inni mniej. Victoria Scott nawet nie próbowała ukrywać, że Suzanne Collins była jej guru jeśli chodzi o pisanie. Dużo szczegółów Scott oddała dokładnie tak samo jak Collins. Opisywane wydarzenia, oddanie poszczególnych charakterów i zachowanie hierarchii panującej na arenie albo w trakcie Wyścigu. Można się zabawić w trakcie lektury w dopasowywanie bohaterów, kto odzwierciedla kogo. Taki zabieg świadczy o bratku inwencji twórczej Victorii Scott i tym, że autorka nie umiała stworzyć własnego świata, tylko podpatrzyła pomysł u koleżanki, która osiągnęła sukces i napisała własną powieść, w 90% taką samą. Teraz was zaskoczę. Nie mam zamiaru krytykować Ognia i wody. Powyższe akapity miały stanowić przedstawienie tego, co znajdziecie na stronach tej książki. I w sumie sama jestem na siebie trochę zła, że tak wtórny produkt, jakim jest powieść Victorii Scott, tak bardzo mi się podobał. Jedynym wyjaśnieniem, na jakie jestem w stanie wpaść to to, że autorka nie udawała, że pomysł na książkę jest jej. Nie kamuflowała go zupełnie niczym. Po prostu przerobiła główną ideę Areny na Wyścig, zmieniła imiona bohaterów, a z resztą zaufała Collins. Uwielbiam Igrzyska śmierci i wiele bym oddała, aby móc przeczytać je po raz pierwszy. Dlatego tak bardzo doceniam Ogień i wodę, bo ta powieść dała mi powtórkę z rozrywki, którą przeżyłam kilka lat temu. Oprócz licznych podobieństw do Igrzysk śmierci, znajdziemy tu też coś, co Victoria Scott sama wymyśliła. Do fabuły dodała od siebie nietypowe zwierzęta, nazywane pandorami. Przez sto stron zachodziłam w głowę, co to w ogóle jest. Ale gdy już się wszystko wyjaśniło, moje serduszko powiększyło się dwa razy. Gdy umierali uczestnicy, wzruszałam ramionami i przewracałam kartkę. Gdy umierały zwierzaki, już nie było tak prosto. Ludzi sobie weźcie, ale zwierzątka zostawcie! Tella, jako główna bohaterka, została bardzo dobrze wykreowana. Idealnie widać jej poświęcenie na brata i gotowość zrobienia wszystkiego, by uratować mu życie. Ale w późniejszych dniach Wyścigu dziewczyna stawała przed dokonaniem niemożliwych wyborów. Wtedy moralność stawała w konfrontacji ze śmiertelnie chorym Codym. I to mi się podobało. Dziewczyna nie zabijała wszystkiego na ślepo i nie grała tak, jak jej zagrali organizatorzy. Do końca posiadała swój własny rozum, analizowała fakty. Wiele kosztowało ją podjęcie pewnych działań, a na niektóre nie mogła się zdobyć, nawet w obliczu pomocy bratu, bo były sprzeczne z jej sumieniem. Najsłabszą rzeczą w całej książce jest wątek miłosny, który z żadnej strony mi nie podchodził. Od pierwszych momentów Wyścigu był przewidywalny i niestety wiedziałam, że bohaterowie zapałają do siebie większym uczuciem. Ale ich miłość nie była potrzebna, bo fabuła doskonale radziła sobie bez ich miłości. Byłoby nawet ciekawiej i mniej mdło w pewnych momentach, gdyby nasi kochankowie pozostali tylko sojusznikami. Jak zazwyczaj nie schodzę z książek, które nie są oryginalne, tutaj robię wyjątek. Podobieństwo do Igrzysk śmierci w tym przypadku bardzo dobrze się sprawdziło i przypadło mi do gustu. Inspiracja trylogią Suzanne Collins wychodzi na plus, ale wiem, że nie każdemu spodoba się wtórna powieść. Sami musicie ocenić, czy będzie wam to przeszkadzało. Jeśli podobały wam się Igrzyska, możecie śmiało sięgnąć po Ogień i wodę, bo na pewno nie będziecie żałować. Jeśli nigdy nie mieliście z nimi do czynienia, to zachęcam was do przeczytania obu powieści. Natomiast kiedy nie jesteście przekonani, to decyzja należy do was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-09-2015 o godz 17:27 #Ivy dodał recenzję:
Z początku nie umiałam się wgryźć w fabułę. Strasznie męczyłam się z pierwszymi rozdziałami, jednak po kilkunastu stronach wszystko zaczęło się rozkręcać, a ja zostałam wciągnięta w ten świat. Wraz z rozpoczęciem wyścigu autorka nie dawała nam wytchnąć, przez co sami stajemy się bohaterami tej książki. Wiele razy serce mi mocniej zabiło, gdy działo się coś niebezpiecznego. Zdarzały się także śmieszne momenty, gdy czytelnik może odetchnąć i uśmiechnąć się, wiedząc, iż to tylko pauza przed kolejną dawką akcji.
Parę słów o Piekielnym Wyścigu. Jak już wcześniej wspominałam jest to rywalizacja, gdzie główną nagrodą jest lekarstwo dla chorego. Wyścig toczy się w czterech miejscach: w dżungli, na pustyni, w oceanie oraz w górach. W tej części mieliśmy do czynienia z dwoma pierwszymi etapami, ale nie będę zdradzać zbyt wiele. Jeżeli ciekawi was, jak to wszystko wyglądało – sięgnijcie po książkę, a wszelkie tajemnice znikną.
Co ja mogę powiedzieć o głównej bohaterce? Na początku nie umiałam jej polubić. Sprawiała ona wrażenie osoby próżnej, która jedynie myśli o sobie i swoim wyglądzie, co mnie strasznie irytowało. Kiedy zdecydowała się wziąć udział w Piekielnym Wyścigu dostrzegłam, że jednak tkwią w niej jakieś inne uczucia, bo w końcu robi coś dla kogoś innego. Z rozdziału na rozdział zaczęły zachodzić jakieś zmiany w jej zachowaniu. Ze słabej dziewczynki przeistaczała się w walczącą o swoje kobietę, lecz jeszcze sporo pracy przed nią. Piekielny Wyścig zmienił jej nastawienie do świata, a także moje zdanie względem niej. Ale i tak czasami powracały te momenty, gdy chciałam ją udusić. Dosłownie.
Muszę także wspomnieć o innych postaciach, które przewinęły się na kartach tej książki. Z wszystkich osób, które poznała Tella najbardziej polubiłam Harper, która była pewna siebie i zadziorna. Był także wariat, Titus, który z początku kojarzył mi się z Peterem z „Niezgodnej”. To niezbyt miłe porównanie, jednak z czasem uświadomiłam sobie, że antagonista z powieści Victorii Scott jest jeszcze gorszy. Pozostałe postaci jakoś do mnie nie przemawiały, w tym sam obiekt westchnień głównej bohaterki, czyli Guy. Nawet to imię nie brzmi zbyt dobrze... Mniejsza z tym. Ważne, iż nie było typowych zapychaczy, co się chwali!
No i wątek miłosny. Irytowało mnie strasznie, że Tella więcej czasu myślała o Guy'u, niżeli o swoim bracie. Ona sama to dostrzegała, ale jak widać uczucia bywają silniejsze. Przyznam jednak, iż było mało fragmentów ukazujących siłę miłości tej pary, co uważam na plus. Coś czuję, że będzie to nadrobione w kolejnej części, ale lepiej nie zapeszajmy...
Wiele osób twierdzi, że autorka wzorowała się tutaj na „Igrzyskach Śmierci” Suzanne Collins. Możliwe, że mieli tutaj na myśli poświęcenie się dla ukochanej osoby oraz waleczność, która jest ceniona przez większość osób. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o podobieństwa między światem Telli i Katniss. Chcę jednak zwrócić uwagę, że być może to inna autorka była inspiracją do tworzenia dla Victorii Scott, ale o tym jeszcze napiszę.
Narratorem „Ognia i wody” jest sama Tella, przez co głębiej wnikamy w jej umysł i poznajemy jej zdanie na temat wszystkiego, co ją otacza (chociaż czasami chciałabym czegoś nie wiedzieć). Jak to zazwyczaj bywa w tego typu książkach ponownie stykamy się z czasem teraźniejszym, który jest coraz bardziej popularny, chociaż – jak już wiele razy mówiłam: ciężki do okrzesania. Muszę także wspomnieć, że na samym początku autorce ciężko szło opisywanie świata, która sama stworzyła. Zapewne to jest przyczyną tego okropnego wstępu, jednak obiecuję, że dalej jest już tylko lepiej, a Victoria Scott opanowała swoje pióro i całkowicie się rozkręciła.
Od czasów „Niezgodnej” jeszcze nie spotkałam się z tak krótkimi rozdziałami. Sześć, siedem stron i lecimy dalej. Niedawno czytałam książkę, gdzie na jeden rozdział składało się ponad dwadzieścia stron tekstu, więc chyba dlatego było mi ciężko się przyzwyczaić do tak drastycznej zmiany. I tutaj powrócę do wcześniejszego tematu, a mianowicie do inspiracji. Tutaj czuję, jakby autorka podpatrzyła Veronicę Roth i poszła za jej przykładem w kwestii rozdziałów. Jednak pani Scott przerosła swojego „mistrza” (w cudzysłowie, bo przecież nie wiem, jaka jest prawda) i nie nawtykała aż tak ogromu rozdziałów, co się chwali. Tutaj zachowano umiar.
„Ogień i woda” udowadnia, iż jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele, jeżeli chodzi tutaj o życie kogoś nam naprawdę bliskiego. Może pierwsze rozdziały będą nas lekko odpychać od lektury, ale jeżeli przebrniemy przez nie to uzyskamy ogromną dawkę akcji, która wciągnie nas do tego stopnia, iż nawet nie zauważymy, iż to już koniec, aż w końcu stwierdzimy: my chcemy więcej i więcej! Ja należę do takich osób.
Książka godna polecenia!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-08-2015 o godz 10:21 Kamila Idziaszek dodał recenzję:
Jestem pewna, że większość z Was już słyszała co nieco o powieści, którą mam przyjemność dzisiaj zrecenzować. Od kilku tygodni jest o niej naprawdę głośno, a z każdego zakamarka internetu wylewają się pozytywne opinie na jej temat. Oczywiście moja ciekawość zwyciężyła i wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała sprawdzić i na własnej skórze przekonać się czy twórczość Victorii Scott rzeczywiście jest tak dobra jak się o niej mówi. Gdy tylko książka wpadła w moje ręce zabrałam się za czytanie. Jesteście ciekawi jakie wrażenie zrobiła na mnie lektura tej powieści? Jeśli Wasza odpowiedź jest twierdząca, zachęcam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.

Życie Telli Holloway w bardzo krótkim czasie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Z powodu choroby jej brata, na którą lekarze niestety nie mogą nic poradzić jej rodzina wyprowadza się z dotychczasowego miejsca zamieszkania i przenosi się do prawdziwej dziury zabitej dechami. Dziewczyna musi pożegnać się z przyjaciółmi, a także traci możliwość dostępu do jakiejkolwiek technologi. Kiedy Tella znajduje w swoim pokoju niebieskie pudełeczko z dziwnym urządzeniem jest naprawdę szczęśliwa, ale wkrótce okazuje się, że to dopiero początek jej kłopotów. Bohaterka ma możliwość wzięcia udziału w Piekielnym Wyścigu, w którym wygrany otrzyma lek dla kogoś bliskiego. Ile Tella jest w stanie poświęcić, aby uratować własnego brata?

Jeśli chodzi o fabułę to pierwsze moje skojarzenie dotyczyło oczywiście Igrzysk Śmierci. Nie da się ukryć, że obie książki są do siebie dosyć podobne, ale mimo wszystko nadal bardzo różne. Jeśli więc obawiacie się utartych schematów to na szczęście nie musicie się już dłużej martwić. "Ogień i Woda" to powieść niezwykle nieprzewidywalna i zaskakująca. Wielokrotnie zastanawiałam się co takiego wydarzy się na kolejnej stronie i nie zawsze udawało mi się wszystko dokładnie przewidzieć. Autorka lubi wprowadzać zamęt i nie pozwala czytelnikowi nawet na odrobinę nudy.

Akcja jest szybka, a do tego niezwykle interesująca. Z zapartym tchem śledziłam poczynania głównej bohaterki w Piekielnym Wyścigu i przez cały czas miałam nadzieję, że uda jej się zdobyć lek dla brata. Wszystko dzieje się w takim tempie, że ani się obejrzałam moim oczom ukazała się ostatnia strona, a ja - załamana - nie mogłam uwierzyć w to, że będę musiała jeszcze trochę poczekać na kontynuację przygód Telli Holloway. Po raz kolejny ogarnęło mnie to straszne uczucie kiedy tak bardzo pragnęłam sięgnąć po kolejną część jednak zdawałam sobie sprawę, że w tej chwili jest to po prostu niemożliwe. Muszę przyznać, że tytuł okazał się naprawdę doskonale dobrany do tej historii - ogień wypalił w moim sercu dziurę i pomimo tego, że woda złagodziła ten ból, nadal pozostała we mnie ogromna pustka, którą wypełnić może tylko i wyłącznie kontynuacja tej serii.

Bohaterowie są wykreowani naprawdę dobrze, a wielu z nich już od samego początku wzbudziło we mnie ogromną sympatię. Cieszę się jednak, że autorka postanowiła nadać tym pozytywnym bohaterom także negatywne cechy, dzięki czemu nigdy do końca nie mogłam być pewna czy dany bohater rzeczywiście jest przyjacielem Telli, czy wręcz przeciwnie - jej największym wrogiem. Taki zabieg pozwolił na doskonałe urzeczywistnienie postaci, ponieważ w prawdziwym życiu nikt nie jest idealny. Na szczęście Victoria Scott doskonale wyważyła zarówno wady jak i zalety każdego z bohaterów.

"Ogień i Woda" to powieść, która wzbudziła we mnie naprawdę mnóstwo emocji. Tak naprawdę w jednym momencie uśmiechałam się, by za chwilę wstrzymywać oddech z napięciem oczekując na dalszy rozwój wydarzeń. Jakby tego było mało po niektórych scenach na mojej twarzy dominował prawdziwy smutek. Historia stworzona przez autorkę pozwala poczuć niebywale szeroką gamę uczuć i dzięki temu podczas jej czytania absolutnie nie można mówić nawet o odrobinie nudy czy monotonii.

Język jakim posługuje się Victoria Scott jest oczywiście prosty i doskonale dla wszystkich zrozumiały. Na pewno nie jest to dla nikogo zaskoczeniem, bo przecież "Ogień i Woda" to historia skierowana głównie do młodzieży. Jeśli jednak myślicie, że starsi czytelnicy nie znajdą w niej nic dla siebie to jesteście naprawdę w wielkim błędzie. Autorka niczego nie koloryzuje - kiedy ma być okrutnie, nie owija niczego w bawełnę i przedstawia wszystko tak brutalnie jak być powinno.

Podsumowując - nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej przy lekturze tej powieści i czekam z niecierpliwością na kolejną część. Mam nadzieję, że moją recenzją przekonałam Was do tego, że warto dać tej autorce szansę i przekonać się, że nawet powieść dla młodzieży może ogromnie zaciekawić niejednego dorosłego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2016 o godz 22:00 Wioleta dodał recenzję:
Tella Holloway to dziewczyna, której życie przewróciło się do góry nogami. Jej starszy brat - Cody - jest bardzo chory, a lekarze nawet nie potrafią ustalić co dokładnie mu dolega. Rodzice dziewczyny postanowili przeprowadzić się z Bostonu do Montany, żeby mógł... oddychać świeżym powietrzem. Tella straciła wszystko, co było dla niej ważne: przyjaciół, znajomych, ukochane miasto, kontakt ze światem. Na dodatek rodzice ostatnio doprowadzają ją do szału, z bratem jest coraz gorzej, a ona nie ma zielonego pojęcia co powinna dalej robić.
Pewnego dnia na swoim łóżku znajduje tajemnicze pudełko, w którym widnieją instrukcje, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu. Prowadzi on przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, a nagrodą jest to, czego dziewczyna najbardziej pragnie - lekarstwo dla brata. Na początku Tella nie do końca wierzy, że może to być prawda, ale mimo tego postanawia trzymać się najmniejszej nadziei na powrót do zdrowia Cody'ego. Szybko poznaje innych uczestników, którzy mają ten sam cel - zdobyć lekarstwo dla kogoś bliskiego. Dziewczyna nie ma nawet gwarancji, że przeżyje, a jedyną istotą, na którą może liczyć jest jej pandora, czyli zwierzę, które powinno posiadać niezwykłe zdolności.
Wyprawa z dnia na dzień staje się coraz bardziej niebezpieczna. Czas nieubłaganie ucieka, a dziewczyna nie jest pewna czy powinna ufać komukolwiek ze swojej grupy. Ale Guy (chłopak poznany podczas wyścigu) wydaje się być w porządku. Z czasem zaczyna rodzić się między nimi uczucie, które może pomóc jej wygrać, ale także doprowadzić do klęski...

Kilka tygodni temu przeczytałam Tytany Victorii Scott, które naprawdę bardzo mi się podobały. Nie mogłam więc doczekać się, aż sięgnę po kolejną książkę tej autorki, by zobaczyć czy inne jej powieści są równie dobre. Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam, że tym razem sięgnę po "Ogień i woda" i oczywiście się nie zawiodłam.

Już na samym początku książka niezwykle mnie zafascynowała. Byłam bardzo zainteresowana tym, co tak naprawdę dolega bratu Telli. Do tego doszło jeszcze dziwne zachowanie rodziców dziewczyny, nagła przeprowadzka, nauka w domu, brak internetu i kontaktu ze znajomymi. Wszystko z biegiem czasu zaczęło coraz bardziej mnie zaciekawiać. A gdy Tella odsłuchuje wiadomość i startuje w wyścigu, akcja zaczyna stopniowo przyśpieszać. Z dużym niepokojem i napięciem śledzimy bieg wydarzeń, wraz z główną bohaterką odbywamy morderczą przeprawę przez dżunglę i pustynię oraz stawiamy czoła niebezpieczeństwom jakie ze sobą niesie.

Autorka bardzo dobrze wykreowała naszych bohaterów, a zwłaszcza Telle, z której punktu widzenia dowiadujemy się o wydarzeniach. Od zawsze była ona rozpieszczoną dziewczynką bez żadnych zmartwień, więc gdy rodzina przeprowadza się do obcego miejsca z dala od jej przyjaciół, nastolatka nie może sobie z tym poradzić i w każdy możliwy sposób pokazuje to swoim bliskim. Muszę niestety przyznać, że wtedy nie wzbudziła ona mojej sympatii, ale już po otrzymaniu instrukcji do Piekielnego Wyścigu zaczęła powoli zmieniać się na lepsze. Chociaż nie była do końca przekonana, podjęła próbę uratowania nie tylko swojego brata, ale także całej rodziny pogrążonej w smutku z powodu jego nieuleczalnej choroby. Nie da się ukryć, że główna bohaterka wykazała się niezwykłą odwagą i wolą walki. Z biegiem czasu zaczęła również rozumieć, że wygląd nie jest najważniejszy...

W powieści Victorii Scott pojawia się także wątek miłosny. Rozwija się on stopniowo, dlatego nie jest szczególnie widoczny z czego bardzo się cieszę. Tella, wie, że tylko jedna osoba może wygrać, lecz nie potrafi lekceważyć Guya, który jak się później okazuje ma nieco inny cel niż pozostali.

Byłam również niezwykle zafascynowana opowieścią o tym jak powstał Piekielny Wyścig. Nawet nie wiecie jak duże było moje zaskoczenie gdy dowiedziałam się w jaki sposób wybierani są do niego uczestnicy...

Podsumowując "Ogień i woda" to powieść, pełna emocji, napięcia, niesamowitych zwrotów akcji i doskonale wykreowanych bohaterów. Książkę Victorii Scott czyta się nie tylko bardzo przyjemnie, ale także, dzięki emocjonującym wydarzeniom i prostemu językowi, bardzo szybko. To powieść, od której nie można się oderwać, dlatego łatwo tracimy przy niej poczucie czasu i razem z główną bohaterką zapominamy jak się oddycha. Polecam ją wszystkim, którzy lubią książki młodzieżowe z odrobiną fantastyki. Jestem przekonana, że się na niej nie zawiedziecie i już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejną część, czyli "Kamień i sól"!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI

http://zapoczytalna.blogspot.com/2016/10/ogien-i-woda-victoria-scott.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-11-2015 o godz 16:41 KZTK dodał recenzję:
W literaturze co jakiś czas przychodzi szał i moda na konkretną tematykę, za sprawą jednego-dwóch tytułów, które zrzeszyły sobie rzeszę fanów, kolejni pisarze próbują powtórzyć sukces korzystając ze sprawdzonego schematu. Tak było swego czasu ze „Zmierzchem” gdy rynek książek zasypała cała masa najróżniejszych paranormal romance, często dużo ciekawszych od pierwowzoru. Obecnie dużym powodzeniem cieszą się książki wzorowane na „Igrzyskach Śmierci”, czy „Niezgodnej”, do których niewątpliwie należy „Ogień i Woda” Victorii Scott. Jak wypada ta pozycja na tle innych? Czy ma szansę przyciągnąć do siebie czytelników? Zapraszam do wspólnego udziału w Piekielnym Wyścigu, gdzie czekają nas odpowiedzi na powyższe pytania.

Jak wiele bylibyście poświęcić dla bliskiej wam osoby? Takie pytanie zmuszona była sobie zadać główna bohaterka książki - Tella Holloway, która dla brata pożegnała przyjaciół, dotychczasową szkołę, wszystko co znała i kochała, mając nadzieję, że przeprowadzka z miasta i świeże powietrze poprawią jego stan. Dziwna choroba, której nikt nie potrafi rozpoznać jednak nie ustępuje. Gdy pojawia się szansa zdobycia cudownego lekarstwa zdolnego wyleczyć każdą chorobę, dziewczyna nie waha się długo. Ryzykując zdrowie i życie postanawia wziąć udział w Piekielnym Wyścigu. Nie jest jednak odosobniona w postanowieniu zdobycia głównej nagrody. Ludzie z całego świata, chcąc ocalić swych bliskich, w pogoni za obietnicą wymarzonego leku stają do walki przeciwko sobie. Poprzez dżunglę, piaski pustyni, ocean i góry, za pomoc mając niezwykłe zwierzęta – pandory.

Tym co wyróżnia tytuł już na pierwszy rzut oka są właśnie wspomniane pandory, które w tytule żartobliwie nazwałam pokemonami. Skojarzenie to jest o tyle trafne gdyż każde ze zwierząt, pomimo dość zwyczajnego wyglądu, jak list, lew, baran, słoń, itd. posiada unikatowe mocy. I tak wspomniany lew będzie zioną ogniem, słonik pomoże w zdobyciu wody na pustyni, baran wywoła małe trzęsienie ziemi, a lis, należący do głównej bohaterki, okaże się wyjątkowym i niezwykłym towarzyszem podczas morderczego wyścigu. Różnorodność zwierzęcych pomocników zachwyca i stanowi ciekawy element. Tak samo jak i różne podejście uczestników, poczynając od tych, którzy ograniczą się przedmiotowego traktowania pandor, za kończąc na tych, którzy zaprzyjaźnią się z nowymi pupilami.

Tella Holloway jest tradycyjnym przykładem bohatera, który pod wpływem warunków musi przejść gwałtowną przemianę, by przeżyć. Nieco rozpieszczona dziewczyna, którym największymi problemami było to w co się ubrać oraz brak dostępu do Internetu, w trakcie wyścigu będzie musiała zmienić swoje priorytety o ile chce wyjść z wyścigu żywa i uratować brata. Postawiona przeciwko brutalnej rzeczywistości jaka panuje w dżungli i na pustyni – dwóch ekosystemach jakie przyjdzie nam przemierzyć z bohaterami w trakcie lektury tego tomu, będzie musiała odkryć moce swej pandory, nawiązać sojusze z innymi uczestnikami i stanąć naprzeciw problemom sercowym. Tak jak w większości książek młodzieżowych nie zabrakło tutaj wątku miłosnego. Początkowe przerażenie tajemniczym chłopakiem imieniem Guy, szybko przerodzi się we wzajemną fascynację. Czy dziewczyna będzie mogła mu zaufać i czy romans w sytuacji gdy ostatecznie i tak staną się rywalami w walce o lekarstwo dla bliskich ma szansę przetrwać? Tego dowiecie się już podczas lektury.

Samo wydanie kusi ładną okładką, w której dwa, tytułowe żywioły ścierają się ze sobą. Pewien minimalizm ilustracji kryje w sobie nieodparty urok. W środku książki z kolei zastosowano ciekawy zabieg, polegający na ciemniejszych stronach otwierających każdy nowy rozdział historii.

Utarte schematy mieszają się tutaj z pewnymi oryginalnymi elementami, tworząc dość przyjemną mieszankę. Początkowo obawiałam się iż charakter głównej bohaterki będzie mnie irytował, były to jednak bezpodstawne obawy. Przemiana i zmiana priorytetów Telli, jej głębokie poczucie tego co dobre, a co złe i wierność własnym ideałom sprawiły że zżyłam się z nią i z przyjemnością kibicowałam jej podczas wyścigu. Wartka akcja, przyjemny w odbiorze styl w jakim autorka prowadzi nas przez snutą przez siebie historię sprawiły, że książkę pochłonęłam w zastraszającym tempie, ciekawa co wydarzy się dalej. Jeżeli tylko gustuje się w tego typu historiach, czas spędzony przy powieści Victorii Scott na pewno nie zostanie przez was uznany za stracony. Tym bardziej iż rozpoczęte watki dają nadzieję, że kolejna część będzie jeszcze ciekawsza.

Ocena: 8,5/10

Po więcej recenzji zapraszamy na blog KZTK:
http://koszztk.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-02-2017 o godz 23:12 KittyAilla dodał recenzję:
Spodziewałam się wszystkiego po tylu pozytywnych recenzjach, ale zdecydowanie nie tego. Zwłaszcza, że początkowo kojarzyło mi się to niezmiennie z jednym - Igrzyska śmierci, a za nimi nie przepadam. Jednak temat pandor ciekawił mnie coraz bardziej! Wreszcie poprosiłam wydawnictwo IUVI i wiecie co - cieszę się, że od razu o obydwa tomy! Książka nas wciąga, dosłownie. Nie mogłam się od niej oderwać, co było dość kłopotliwe, kiedy zaczyna się lekturę o 21, a o 6 trzeba wstać do szkoły. Płyniemy z nurtem akcji i stylem pani Scott. Czułam się tak, jakby ktoś siedział obok i opowiadał mi tę historię, a każda chwila, kiedy musiałam się od niej oderwać - bolała. Styl jest niezwykle plastyczny, opisowy oraz przepełniony emocjami, a pomimo grozy śmierci - znalazł się tam również humor. Książka ma według mnie jedynie dwa minusy. Pierwszym jest brak nieprzewidywalności, ale dzięki językowi i barwnym opisom wydarzeń, nie męczyło mnie to prawie wcale. Co prawda czasem liczyłam na jakieś bardziej zaskakujące rozwiązanie, ale generalnie sama akcja jest poprowadzona rozważnie. Nie doszukałam się również jakichś wielkich, rażących błędów logicznych, co już w książce młodzieżowej zasługuje na wielką pochwałę! Drugim minusem, którego się już zapewne domyślacie, jest wątek miłosny. Podejrzewam jednak, że większości osób się on spodoba. W moim odczuciu był jednak zbyt szybki i taki... na siłę, aby wytworzyć pewien problem. Po prostu trącał mi całą książkę określonym schematem, ale był raczej dodatkiem do fabuły, więc to również nie psuło mi radości z czytania. Podejrzewam, że duży wkład w szybkość czytania książki ma narracja prowadzona przez Tellę. Nie wiemy nic więcej niż ona, poznajemy wykreowany świat razem z bohaterką. Spodziewałam się, że tytułowy wyścig będzie polegał na konkretnych zadaniach, ale w sumie zadanie uczestników jest teoretycznie proste - dotrzeć do bazy. Jednak to przez jakie okropności muszą przechodzić oraz gdy dowiadujemy się kto stworzył Piekielny Wyścig, może wzbudzić przerażenie. Dużym plusem okazało się to, że Tella nie jest hardą bohaterką, która od najmłodszych lat nic, tylko by się biła czy miała jakiekolwiek wyszkolenie w zakresie sztuki przetrwania. Tella to po prostu zwyczajna dziewczyna z USA, która przed przeprowadzką miała szczęśliwe życie, oglądała dużo telewizji, uwielbiała dbać o wygląd etc. Dodatkowo jej myśli czasem doprowadzały mnie do salwy śmiechu - wiecie, bo nie ma to jak spodziewać się, że w ekwipunku znajdzie się kosmetyczka! Nie była jednak tępą blondyneczką, a po kilku rozdziałach stwierdziłam, że nie mogłabym jej nie polubić. Drugą bohaterką, o której chciałabym wspomnieć, jest Harper. Związane jest z nią chyba największe zaskoczenie, jakiego doznałam, czytając, ale może być to spowodowane tym, że Tella też tego w ogóle nie podejrzewała. Harper to silna dziewczyna, typ przywódcy, która dba o swoich ludzi. Polubiłam ją prawie na równi z Tellą. Nie będę wspominać o wszystkich postaciach, choć mogłabym o większości z nich, ponieważ autorka naprawdę przyłożyła się do ich kreacji - zarówno tych pierwszo-, jak i drugoplanowych. Muszę jednak napisać o Titusie (zaskoczeni, że nie o Guy'u?). Większość z was wie, jak uwielbiam psychopatów w książkach. Czytam więc o nich dużo w związku z czym nie mogłabym nie pochwalić autorki za genialną kreację tego psychopatycznego, przerażającego charakteru. Może zabrzmi to bardzooo źle, ale mam nadzieję spotkać go w drugim tomie. Pandory! Od początku zastanawiałam się, czym są. W mojej głowie pojawiały się różne wersje: hybrydy, genetyczne mutacje, kosmici? Powiedzmy, że z jednym trafiłam. Nie zmienia to jednak faktu, że gdy dowiedziałam się o pewnym zadaniu, złamało się moje serce. Pandory zostały stworzone tylko po to, aby chronić swojego uczestnika, a jednak miały własny rozum i potrafiły działać bez rozkazu. Podoba mi się, że autorka przedstawiła różne sposoby traktowania pandor - miłość jak Tella, środek do celu jak przez długi czas Harper, broń, którą można karać jak Titus... Mając jednak takiego uroczego słodziaka, jak Madox, zdecydowanie wybrałabym miłość. Według mnie zresztą każda pandora na to zasługiwała, więc aż boję się pomyśleć, co może się z nimi dziać po wyścigu... Podsumowując tę wyjątkowo bardzooo długą recenzję, poza dwoma minusami, książka jest idealna. Zdecydowanie od tej chwili jestem zdeterminowana poznać wszystkie książki pani Scott. Jej styl to istna ambrozja! Ponadto uwielbiam bohaterów z krwi i kości, a takich tutaj otrzymałam. Według mnie nie ma co zwlekać - trzeba czytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-07-2015 o godz 09:53 Beata dodał recenzję:

Aktualnie w życiu Telli nie jest najlepiej. Jej brat jest chory a lekarze nie potrafią stwierdzić co to jest za choroba. Żeby jakkolwiek mu pomóc, rodzice postanawiają przeprowadzić się do miejsca gdzie nie ma prawie w ogóle kontaktu z innymi osobami. Tella czuje się bezsilna, ponieważ nie jest w stanie pomóc swojemu umierającemu bratu.
Pewnego dnia, dziewczyna zastaje na łóżku małe, niebieskie pudełko. W środku jest białe urządzenie które czeka na odsłuchanie. Jest to zaproszenie do Piekielnego Wyścigu. Trzeba przejść przez dżunglę, pustyni, ocean i góry. Do pomocy, każdy uczestnik dostaje pandorę - czyli zwierzę które ma niezwykłe zdolności. Lecz, jest tylko jeden warunek, żeby wygrać trzeba być jako jedyną osobą żyjącą. Aczkolwiek, trudno będzie to zrobić, ponieważ każdy chce zwyciężyć. Nagroda jest mała ale bardzo wartościowa, jest to lek który uratuję bliską im umierającą osobę.

Z książką "Ogień i woda" dowiedziałam się kilka dni po premierze. Po przeczytaniu opisu, czułam że będzie ona ciekawa. Byłam niesamowicie ucieszona gdy mogłam już ją dotknąć i zacząć czytać! Od razu chwyciłam ją w ręce i zaczęłam od pierwszych stron. Moje sugestie się spełniły, ponieważ już z początku mnie ona zaciekawiła. Nie potrafiłam się od niej oderwać i mimo że akcja jeszcze mocno się nie rozkręcała, to i tak nie chciałam jej odłożyć. Trochę to było spowodowane humorem, który często pojawia się w powieści. Dzięki temu czyta się ją bardzo szybko. Jest ona napisana prostym językiem co również umożliwia łatwość czytania.

Myślę że największym, ponieważ jedynym jest według mnie podobieństwo do "Igrzysk śmierci"Były niektóre szczegóły które przypominały mi o tej powieści. Mimo tego, nie przeszkadzało mi to. Jeśli naprawdę nie jest dużo, to nie jest jakieś to uciążliwe, ponieważ cudem udaje się napisać w 100% oryginalną opowieść. Jednak gdy jest praktycznie zerżnięta co drugie słowa z innych to mam ochotę nią rzucić i nie wracać nigdy więcej. Tu była jak w pierwszym przypadku, dlatego z miłą chęcią czytałam ją dalej.

Spodobał mi się pomysł zwierząt czyli pandor które są stworzone żeby pomagać ale i też chronić uczestników przed najgorszym. Tutaj autorka wykazała się wielką oryginalnością. Mogłam poznać dosyć sporą liczbę uczestników co oznacza że także ich pandor. Wszystkie różniły się od siebie postacią. Jednak każde z nich miało dodatkową moc. I tutaj spodobały mi się właśnie one przystosowane do wszystkich pandor. Było to oryginalne ale też ciekawe do siebie połączenie.

Główna bohaterka, mimo swojego młodego wieku, w większości książki zachowywała się rozsądnie. Było tam kilka mankamentów ale minimalnych że aż prawie niewidocznych. Na resztę również nie byłam w stanie narzekać, ponieważ wszyscy według mnie byli dopracowani. Wszystkich uczestników było więcej niż setka. To jest spora liczba, więc autorka postanowiła przedstawić głównie nawet mniej niż połowę z tego. Niektórym może to nie pasować że nie będzie im dane poznać chociaż po trochę z tych uczestników. Dla mnie to było idealne posunięcie! Gdyby było ich o wiele więcej niż tak naprawdę jest, to z tej książki wyszłoby jedne wielkie zamieszanie. Z pewnością po połowie powieści byłoby wymienienie kilku imion a ja musiałabym główkować kim oni byli. Tak jak jest mi absolutnie pasuje. Autorka przedstawiła głównie tych najważniejszych, dzięki których książka już stała się barwniejsza. Większa ilość byłaby już przesyceniem.

Z początku akcja powoli się toczyła a w środku to coraz szybciej. Nie miałam odczucia żeby przerwać tylko książki a robiłam to tylko wtedy, kiedy naprawdę musiałam. Książka jest bardzo interesująca. Pozostawia ona po sobie odrobinę tajemnicy, które może tylko rozwiązać dalsza część. Dla mnie pewnymi momentami była ona emocjonalna. Podobało mi się to że nie było tylko humoru, ale także inne, żeby książka różnie reagowała na czytelnika. Za co ją również uwielbiam? Za to że nie była aż tak przesłodzona. Autorka ukazała nam miłość pod różnymi postaciami. Nie tylko tej, która odwzajemnia się do przeciwnej płci.

Książka może mnie nie zaskoczyła pod koniec, jak to często w seriach jest robione żeby tylko dowiedzieć się co będzie dalej przez co daję nam kupienie dalszej części. Powieść na tylko zaskoczyła mnie (pozytywnie) tylko ze w środku, kiedy poznawałam przygodę Telli oraz innych bohaterów. Cała moja opinia doprowadza do tego ze mam ogromną chęć na drugą część. Chciałabym poznać co dalej się wydarzy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-10-2015 o godz 20:28 Słownik Sztuki dodał recenzję:
Na łóżku Telli Holloway znikąd pojawia się małe niebieskie pudełeczko z tajemniczą zawartością. Dziewczyna w pierwszej kolejności wskazuje swojego brata jako potencjalnego sprawcę i twierdzi, że stała się ofiarą jakiegoś chorego żartu. W błękitnym pakunku znajduje białą słuchawkę. Jej czerwona dioda miga rytmicznie. Ciekawość zżera Tellę, przykłada urządzenie do swojego ucha i wysłuchuje dziwnie brzmiącego komunikatu. Ten nie brzmi jednak jak braterski żart.
Wyścig. Uczestnicy z całego świata. Wezwanie. Lek na wszystkie choroby.
Początkowo widmo szansy na uzdrowienie śmiertelnie chorego brata, Cody'ego wydaje się dziewczynie niemożliwością, czymś nierealnym.
Jednak postanawia się podjąć wyzwania. Weźmie udział w Piekielnym Wyścigu i wygra go dla brata, dla jego życia bez zmartwień.
Tella Holloway znajduje się w gronie innych ochotników, a jej pomocnik- Pandora ma być jej obrońcą i przyjacielem. Etap pierwszy rozpoczyna się już teraz.

Najlepszy przyjaciel uczestnika
Kogo chcielibyście zabrać ze sobą, jako pomocnika w Piekielnym Wyścigu? Członka rodziny? Przyjaciela? Swojego pupila, psa, kota? A może obcą osobę albo nauczyciela?
Aptekarze (organizatorzy wyścigu) nie dają chętnym takiego szerokiego wyboru, ale dają ślepą szansę w postaci losowania Pandor- zwierzęcych pomocników maszerujących grzecznie przy nodze swojego właściciela. Wariantów jest wiele, ale nikt nie musi o tym wiedzieć, bowiem strażnicze stworzenia są dobierane kompletnie nieświadomie. Nie powiem wam jednak w jaki sposób odbywa się ten proces, ponieważ mogłabym zepsuć wam rozrywkę- mówię wam- wszystko przyjdzie wam w tym momencie na myśl może okazać się fałszywe. Jednak cieszę się, że autorka pozwoliła sobie na takie rozwiązanie, ponieważ to urozmaiciło nieco przebieg historii.
I chociaż nie lubię tego typu fantastyki, muszę dać plusa za te pół-postacie. Ciekawa jestem, jak wyglądałyby w ekranizacji?

Motywacje
Głównym celem Telli jest wygranie Piekielnego Wyścigu, którego główną nagrodą jest lekarstwo potrafiące uleczyć ciężkie schorzenia, a przede wszystkim- jej ukochanego brata Cody'ego. To dla niego, dla jego szczęśliwego życia jest w stanie zrobić wszystko podjudzana miłością siostrzaną i cierpieniem, jakie oglądała od dobrych kilku lat. Nie cofnie się przed niczym- wygra i wróci do domu.
Dziewczyna nie wie jednak, że takich bohaterek i bohaterów jak ona jest po kilkadziesiąt oraz że wszyscy razem stają w szranki o coś co odmieni ich życie. Patrząc na wszystkich zdeterminowanych i wyszkolonych uczestników, Tella powoli upuszcza swoją odwagę. Jednak za daleko już zaszła, żeby nie podnieść rękawicy. Później do jej listy "Dla kogo to robię" dołącza jej Pandora, o futurystycznie brzmiącym imieniu Madox (na początku przeczytałam Maxon) oraz pewien współuczestnik, w którym nastolatka powoli się zakochuje. Cody wciąż utrzymuje się na górze listy.
Jednak są wyjątki, które cechują się innymi motywacjami. Chcą się dowiedzieć jak to działa, co napędza Piekielny Wyścig i jak znaleźć wyłącznik do tej nieetycznego widowiska. Zakończyć to wszystko, czymkolwiek to jest.

Miłość w otoczeniu dżungli
Książka dla młodzieży nie mogłaby się obejść bez wątku miłosnego- to fakt, dlatego autorka raczy nas zalążkiem nastoletnich zauroczeń. Tella zauważa coś wyjątkowego w innym, wyjątkowo przystojnym uczestniku, ale dopiero, kiedy poznaje jego wnętrze. Omylnie oceniała jego wygląd, nadała mu przydomek pasujący do wyrazu twarzy i zachowania chłopaka. Utwierdza się w swoim błędzie, kiedy po raz pierwszy dochodzi pomiędzy nimi do pocałunku. Tella nigdy się tak nie czuła, nie w obecności innego chłopaka. Wie, że to coś więcej niż zauroczenie.
Pierwszy komentarz ode mnie: Ech.
Drugi komentarz: dobrze, że chociaż jest wątek miłosny.
Muszę przyznać, że choć często pochłaniam takie historie miłosne, to ta jakoś ciężko przeszła mi przez gardło. Nie dostrzegłam żadnej chemii pomiędzy nastolatkami, ale może za słabo się przyglądałam. Ale...wątek jest? Jest! Więc trzeba się nim nacieszyć!

Kiedy kocha się kogoś tak mocno jest się w stanie dla tej osoby zrobić naprawdę najstraszniejsze rzeczy, podjąć najtrudniejsze decyzje i walczyć w najbardziej krwawych bojach. Ale czy kwestia poradzenia sobie z wszystkimi przeciwnościami na naszej drodze, jest zależna tylko od naszej woli?
Tella znajduje się w świecie, gdzie może się spodziewać wszystkiego.
Wejdźcie tam teraz i sprawdźcie sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-08-2015 o godz 16:39 Julia Alaska dodał recenzję:
W życiu 16-letniej Telli Holloway wszystko jest nie tak. Jej brat jest umierający, a gdy kilkunastu lekarzy nie może ustalić, co mu dolega, rodzice decydują się zamieszkać w „Zapadłej Dziurze w Montanie”, by Cody miał „świeże powietrze”. Tella traci ukochane życie w Bostonie i przyjaciół, rodzice doprowadzają ją do szału, jej brat jest bliski śmierci, a ona jest kompletnie bezradna. Do dnia, w którym otrzymuje tajemnicze instrukcje. Wraz z innymi 122 osobami musi stanąć do walki podczas czterech etapów: oceanu, gór, pustyni i dżungli. Czy dziewczyna z wielkiego miasta jest w stanie pokonać innych? Czy uratowanie życia swojego brata jest wystarczającą motywacją, by wygrać?

" - Jaki mamy plan kapitanie? - pyta Jaxon.
- Chyba musimy użyć tych krzaków. - Guy spogląda na rękę, którą pocierał liściem, i wygląda na zadowolonego. - Rosną wszędzie w okolicy. Może ty, ja i Dink pójdziemy je zbierać, a dziewczyny będą pilnowały ognia.
- Tak, tylko do tego się nadajemy - wtrąca Harper - Dlaczego nie możemy przy okazji popilnować piasku? Żeby nam go nie wywiało.
Guy spogląda na nią poirytowany.
- Chcesz iść z nami? Proszę bardzo.
Harper patrzy za niego, potem w ciemne gardło pustyni i zaczyna się wahać.
- Popilnuje piasku.
- Tak myślałem. - Wstaje i podaje Dinkowi dłoń."

Zaczynając czytać te powieść czułam się jakbym czytała mieszankę Igrzysk Śmierci i Endgame. Jednak już po kilkunastu stronach przekonałam się, że myliłam się. Jasne, znalazłam kilka podobieństw, ale autorka wplotła w fabułę różne elementy, z którymi nie miałam dotychczas styczności w książkach.
Zacznijmy od tego, że wydarzenia mają miejsce w teraźniejszości. Świat nie jest po katastrofie, globalnym ociepleniu czy innym wypadku niszczącym naszą planetę. Nie.
Kolejną ciekawą rzeczą są pandory - "zwierzęta" stworzone przez Aptekarzy . Ich zadaniem jest bronienie swoich "właścicieli" za pomocą posiadanych zdolności. Ten pomysł naprawdę mi się spodobał i muszę przyznać, że Pani Scott wpadła na genialny pomysł.

"Uświadamiam sobie, że praktycznie nie widziałam go śpiącego. Tylko dziś rano i kiedy śledziłam go w dżungli, a on spał na drzewach. Może on wcale nie musi odpoczywać tak jak inni ludzie. Może rzeczywiście jest maszyną. Chciałbym go zranić. Tylko odrobinę. Żeby zobaczyć, czy krwawi. A potem pocałować tam gdzie boli, żeby przestało.
Co jest ze mną nie tak?"

Na początku nie mogłam pojąć co tytuł ma do fabuły. Dopiero przed chwilą to zrozumiałam, przynajmniej tak mi się wydaje... Ogień nawiązuje do gorącej pustyni, woda do dżungli/lasu deszczowego. Sprytne prawda? Drugi tom będzie się nazywał Kamień i sól. Sól dotyczy oceanu, a kamień gór.
Okładka, mimo że nie jest jakaś nadzwyczajna bardzo mi się podoba. Szczególnie połączenie kolorów.

Bohaterzy są dobrze wykreowani. Tella zachowuje się jak zwyczajna nastolatka. Czasami jest próżna, uwielbia zawsze dobrze wyglądać i żyć w luksusie. To właśnie dlatego ją polubiłam, bo nie jest jedną z tych wyidealizowanych postaci, ma swoje wady oraz zalety. Jedyne co mnie w niej denerwowało to jej nie pewność. Kiedy miała podjąć ważną decyzję, kilka razy dotyczącą życia pewnego dupka, uciekała pozostawiając "brudną robotę" innym.
Guy. Kolejny idealny facet. Szczerze mówiąc na początku nie lubiłam go, ale z każdym następnym rozdziałem co raz bardziej się do niego przekonywałam. Teraz, po skończeniu Ognia i Wody jedyne o czym marze to przeczytać kolejną książkę z jego udziałem.

"- Może to ślady Harper - podpowiada Caroline.
- Nie, mają inny rozmiar - Guy zmiata piasek ręką i ogląda się przez ramię na Jaxona. - Byłeś tu wczoraj w nocy? Szedłeś za Harper?
Jaxon unosi rękę w obronnym geście.
- Co ja jestem, jakiś zboczeniec?
- Łazisz za nią jak pies - mruczy Olivia ze słonia."

Czy polecam? Oczywiście! Ta pozycja dostarcza wielu sprzecznych emocji. Nie raz krzyczałam do głównej bohaterki, żeby wzięła się w garść i wygrała ten cholerny lek. Po przeczytaniu czuję niedosyt, ponieważ tak bardzo chcę już następny tom! Kolejna książka ląduje na liście ulubionych.

~ A.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI.

http://moje-buki.blogspot.com/ <---------- ZAPRASZAM :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-11-2015 o godz 21:10 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
,,Jeśli słyszysz tę wiadomość, to znaczy, że zostałaś zaproszona do uczestnictwa w Piekielnym Wyścigu. Wszyscy uczestnicy muszą się zgłosić w ciągu czterdziestu ośmiu godzin żeby wybrać swoją pandorę. W przeciwnym wypadku..."

Tella Holloway żyła szczęśliwie w Bostonie. Pewnego dnia jej cały świat zawala się jak domek z kart. Jej rodzina postanawia przeprowadzić się do zapyziałej dziury zabitej dechami w Montanie. Mieszkają tam prawie rok, a Tella nadal nie potrafi się z tym pogodzić. Pozostawiła ukochane miasto, przyjaciół, cywilizację dla miejsca, gdzie nie ma w ogóle żadnego sprzętu elektrycznego, a do miasta jest jakaś godzina drogi. Bez telewizji, telefonu, gapi się w próżnię bez celu. Nie ma pojęcia, dlaczego jej mama uznała, że to miejsce pomoże jej schorowanemu bratu. Tuzin lekarzy nie mógł wykombinować co właściwie mu dolega. Jej mama uważa, że świeże powietrze w Montanie go wyleczy. Wierzy, że to miejsce odmieni ich życie na lepsze. Tella chce powrócić do przyjaciół z którymi była szczęśliwa, ale z drugiej strony wie, że ta przeprowadzka była konieczna.

Pewnego dnia odnajduje na łóżku niebieskie pudełko, a w nim znajduje biały aparat słuchowy. Jej euforia nie zna granic. Jest pewna, że w końcu odzyskała kontakt z rzeczywistością. Gdy odsłuchuje tajemniczą instrukcję nagraną na urządzeniu dowiaduje się, że została wybrana do Piekielnego Wyścigu i że ma czterdzieści osiem godzin na dotarcie do Old Red Museum. Nagrodą dla zwycięzcy będzie lek - remedium na każdą chorobę. Gdy tylko usłyszała, że jest szansa na uratowanie życia Cody'ego nie wahała się ani na moment, spakowała się i wyruszyła w nieznane. Co dalej się wydarzy? Czy porazi sobie w Piekielnym Wyścigu? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Ateneum. Gdy tylko zobaczyłam okładkę powieści pani Victorii Scott od razu musiałam ją zdobyć. Jest przepiękna, wyrazista, skrywa w sobie pewną tajemnicę, dwa silne żywioły, a między nimi leciutkie piórko. Cóż to może oznaczać? Od tej okładki bije pewien żar, hipnotyzuje i przyciąga ku sobie. Zachęca nas byśmy zapoznali się z jej zawartością. Ja nie wahałam się ani na moment, zagłębiłam się w treści i momentalnie przepadłam. Dlaczego?

Od pierwszej kartki historia wciąga nas w wir wydarzeń. Dziewczyna odnajduje w swoim pokoju tajemniczy przedmiot. Od kogo? Co w sobie skrywa? Gdy w końcu dowiaduje się o wyścigu nie waha się ani na moment. Za wszelką cenę chce zdobyć lek dla schorowanego brata, jednak gdy dochodzi do niego paraliżuje ją strach. Czy dobrze zrobiła, że opuściła rodzinne gniazdo? Jedyna myśl nie pozwoliła jej zrezygnować, a mianowicie to dla kogo to robi. Dla Cody'ego. Spodobało mi się w bohaterce to z jaką determinacją walczyła ze swoimi emocjami by zdobyć wymarzony lek. Podziwiałam jej odwagę i siłę. Gdybym znalazła się w takiej samej sytuacji nie wiem jakbym postąpiła. Przez całą powieść zastanawiałam się, czy odnalazłabym w sobie odwagę by zdobyć lek za wszelką cenę.

Wiele osób porównuje ,,Ogień i wodę" do słynnych ,,Igrzysk śmierci", ale moim zdaniem, wiele je od siebie różni. Chociażby fakt wzięcia udziału w wyścigu, czy posiadanie pandor, które miały ułatwić trzymiesięczną przebieżkę po zwycięstwo. Książka jest rewelacyjna i to bez dwóch zdań. Intryguje, zadziwia, wciąga do reszty, bez granic. Cały świat, jak i bohaterowie doskonale wykreowani. Akcja powieści nie stoi w miejscu tylko ciągle pnie do przodu. Adrenalina wzrasta z każdą kolejną stroną. Przez całą książkę towarzyszyłam bohaterce w wyścigu. Kibicowałam jej z całego serca, by się nie poddała i walczyła o to by jej brat mógł wyzdrowieć. Poznawałam jej emocje, przeżycia, doznania, myśli. Bardzo przypadła mi do serca.

Victoria Scott stworzyła książkę, która od samego początku zapiera dech w piersiach. Nie byłam w stanie się od niej oderwać. Wciąż i wciąż chciałam poznawać dalsze losy bohaterki. Powieść przyjemnie mnie zaskoczyła i zapewniła wiele niekończących się wrażeń, pełnych akcji i adrenaliny. Nie mogę się doczekać dalszej części. Coś czuję, że i ona zaskarbi sobie moje serce. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-07-2015 o godz 00:04 Angela dodał recenzję:
Tella Holloway przeprowadza się wraz z rodzicami i bratem do spokojnego, odludnego miejsca w Montanie. Zostawia za sobą ukochany Boston, przyjaciół, zgiełk wielkiego miasta i wszelkie jego wygody. Nastolatka buntuje się, jednak nic nie jest w stanie zmienić decyzji jej rodziny, która zdecydowała, że to będzie najlepsze miejsce dla śmiertelnie chorego brata Telli. Dziewczyna bardzo kocha Cody'ego i pragnie mu pomóc, wygląda jednak na to, że nic nie da się zrobić. Do chwili, gdy na jej łóżku pojawia się tajemnicze niebieskie pudełko. Tella zaczyna otrzymywać instrukcje, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu. Jest to inicjatywa, która powala na wygranie leku dla bliskiej osoby, gwarantującej jej zupełne wyzdrowienie. Warunkiem zwycięstwa jest przetrwanie czterech etapów wyścigu - dżungli, pustyni, oceanu i gór - oraz dotarcie na metę najszybciej ze wszystkich uczestników. Jak Tella poradzi sobie z takim wyzwaniem?

„Ogień i woda” to pierwsza część przygód nastoletniej Telli Holloway i zarazem świetne rozpoczęcie całej historii. Historii niezwykle ciekawej, bo obejmującej emocjonujący wyścig po ogromnie cenną nagrodę, rozterki dotyczące przyjaźni i zaufania, a także delikatny wątek miłosny. Pomysł na fabułę książki jest niezwykły, a Victoria Scott bardzo dobrze poradziła sobie z przeniesieniem go na papier. Sama idea wyścigu, czyli możliwość zdobycia lekarstwa dla bliskiej osoby, ryzykowanie życia i własnego zdrowia dla innego członka rodziny stanowi podstawę do budowania wielu silnych emocji w czytelniku. Dodaje to powieści dramatyzmu, a odbiorcy dostarcza wzruszeń. Mimo to, cała historia utrzymana jest w klimacie bardzo przygodowym. Jest pełna akcji i dynamizmu, wydarzenia pędzą jedno za drugim nie pozwalając czytelnikowi się nudzić.

„Rozlega się hałas przypominający pęd rozjuszonego stada. Uczestnicy gnają co sił w nogach i ten ich zryw sprawia, że nagle czuję przypływ energii. Jeśli nie będę biegła, stratują mnie. Ktoś z tyłu mnie popycha, tak że prawie upadam. Nie potrzebuję kolejnego razu. Biegnę.”

Bohaterowie są barwni i zróżnicowani, pojawiają się charaktery zarówno pozytywne, jak i negatywne. Główna bohaterka, Tella, to postać o dość specyficznym stylu bycia, wypowiedziach i poczuciu humoru. Z początku może nieco irytować, jednak jestem pewna, że każdy czytelnik wraz z biegiem fabuły zacznie darzyć ją sympatią. Jest wyjątkowo żądna przygód, aczkolwiek brak jej odwagi i możliwości przeżycia czegoś niezwykłego. Kiedy pojawia się okazja wzięcia udziału w wyścigu, bez wątpliwości pakuje swoje rzeczy i udaje się po lekarstwo dla brata. Wykazuje się ogromną odwagą, troskliwością i wolą przetrwania. Obserwujemy jak zwykła nastolatka radzi sobie w warunkach trudnych nawet dla dorosłych, dojrzalszych od niej ludzi. Na swojej drodze spotyka kilkoro innych uczestników, z którymi zaczynają łączyć ją najróżniejsze relacje. Victoria Scott nie zapomniała również o lekkim wątku miłosnym, który w tej części dopiero kiełkuje. Jest bardzo delikatny i nienachalny, przez co świetnie wkomponowuje się w przebieg zdarzeń.

Warto wspomnieć również o niezwykłych stworzeniach wykreowanych przez Victorię Scott w tej powieści. Otóż każdy z uczestników wyścigu otrzymuje na wstępie własną pandorę - zwierzę, które towarzyszy mu w trakcie całej rywalizacji, jest wiernym kompanem, ale przede wszystkim pomocą. Istoty te posiadają bowiem specjalne dodatkowe moce, które ujawniają się na różnych etapach wyścigu i bardzo przydają się bohaterom. Sądzę, że wykreowanie tych dodatkowych zwierzęcych postaci to świetny pomysł! Dodają historii jeszcze więcej koloru i dynamiki.

Podsumowując, jak najbardziej polecam powieść „Ogień i woda” autorstwa Victorii Scott. To powieść o oryginalnej, ciekawej fabule, z barwnymi postaciami, napisana bardzo lekko i przystępnie, a jednocześnie dostarczająca wielu emocji i wzruszeń. Akcja pędzi w niej już od pierwszych stron i zatrzymuje się w momencie, który wręcz krzyczy o kontynuację zdarzeń! Czekam więc z niecierpliwością na kolejny tom serii, a was gorąco zachęcam do zapoznania się z pierwszym.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-03-2016 o godz 11:25 PaniKa dodał recenzję:
W życiu Telli Holloway nie dzieje się zbyt dobrze. Gdy okazuje się, że jej brat jest poważnie chory, a żaden lek nie jest w stanie mu pomóc, rodzice decydują się na przeprowadzkę na wieś, mając nadzieję, że świeże powietrze dobrze wpłynie na chorego syna. Tella jest zrozpaczona. Nie dość, że straciła swoich przyjaciół i musiała opuścić ukochane miasto, to jeszcze czuje ogromną bezradność w związku z chorobą brata. Pewnego dnia w jej ręce trafia urządzenie, na którym znajdują się instrukcje, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu. Prowadzi on przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, a na końcu na zwycięzcę czeka nagroda: lek na każdą możliwą chorobę. Tella nie zastanawia się ani chwili i decyduje się wziąć udział w wyścigu. Jednak nie tylko ona chce zdobyć lek dla bliskiej osoby. Uczestnicy zrobią wszystko by wygrać. Dziewczyna może liczyć tylko na siebie i na swoją pandorę - zwierzę które powinno mieć magiczne zdolności, tyle że Tella nie ma pojęcia jakie i czy w ogóle je ma. Rozpoczyna się mordercza walka o przetrwanie. Czy Tella pokona przeszkody i dotrwa do końca?

Uwielbiam książki młodzieżowe i zawsze z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością po nie sięgam. Przemierzając blogosferę co jakiś czas trafiałam na bardzo pozytywne recenzje książki „Ogień i woda”. Poczułam się na tyle zaintrygowana, że postanowiłam sama sięgnąć po ten tytuł i przekonać się, czy ta książka jest rzeczywiście tak dobra jak wszyscy piszą. Jakież było moje zdziwienie gdy zaczęłam ją czytać. „Ogień i woda” to nie tylko dobra lektura, to fantastyczna i niewiarygodna podróż w nieznane, pełna niebezpieczeństw i emocji które aż wbijają w fotel. To gwarancja niezapomnianych wrażeń i przygody która aż zapiera dech w piersi. Jesteście gotowi na niezwykłe doznania? Usiądźcie wygodnie, weźcie książkę w dłoń i pozwólcie aby świat stworzony przez Victorię Scott całkowicie Wami zawładnął. Zapewniam, że tak prędko o niej nie zapomnicie.

Akcja książki od samego początku płynie równym rytmem. Czytelnik momentalnie zostaje wciągnięty w wir wydarzeń i w miarę upływu stron z coraz większą fascynacją zagłębia się w lekturę. Wszystko przyspiesza gdy Tella rozpoczyna wyścig. Dochodzi napięcie i emocje, które w niektórych momentach aż paraliżują. Z niecierpliwością i z pewną obawą śledzimy losy bohaterów. Kibicujemy jej i nie możemy się doczekać, aż odnajdzie cel swojej wędrówki. Wrażenie potęgują niezwykłe opisy otoczenia w którym znajdują się bohaterowie. Autorka opisuje wszystko niesamowicie realistycznie i plastycznie, a my czujemy się jakbyśmy sami przemierzali dżunglę i pustynię.

Książkę Victorii Scott pokochałam całą sobą. Już na początku wiedziałam, że przepadłam. Byłam pewna że będzie to pasjonująca i niezapomniana lektura. Nie pomyliłam się. Byłam jak zahipnotyzowana i z coraz większym podziwem śledziłam przebieg wydarzeń. Straciłam całkowicie poczucie czasu, a książkę czytałam dopóki nie dotarłam do ostatniej strony. Zerwałam dla niej pół nocy, ale śmiało mogę powiedzieć, że było warto. Zdaję sobie sprawę, że książka może mieć jakieś minusy i niedociągnięcia, ale ja byłam nią tak zafascynowana, że żadnych nie zauważyłam. Jak dla mnie „Ogień i woda” to książka perfekcyjna, która idealnie wpasowuje się w mój gust czytelniczy. Znalazłam tu wszystko to czego oczekiwałam po dobrej lekturze: emocje, emocje i jeszcze raz emocje! Do tego szybką akcję, napięcie, genialnie skonstruowaną fabułę i fascynujących bohaterów. A na koniec ogromny kac książkowy i wielkie „wow” – co chyba mówi samo za siebie.

„Ogień i woda” to książka nie tylko dla młodzieży. Jestem pewna, że i dojrzały czytelnik będzie urzeczony. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Victoria Scott stworzyła książkę która zachwyca, intryguje, pobudza wyobraźnię, a do tego gwarantuje ogrom niezapomnianych przeżyć. Na koniec muszę wspomnieć o niezwykłej okładce, która idealnie oddaje charakter książki. Całość prezentuje się fenomenalnie i co tu dużo mówić – po prostu trzeba ją przeczytać! Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-08-2015 o godz 22:55 Wybebeszamy_książki dodał recenzję:
Książka, która śmiało może stawać w szranki z "Igrzyskami śmierci". Siły są wyrównane, zapewniam Was.
Było już multum "debiutów", "nowości", "zatrważających wspaniałości", które gwałtownie wpłynęły na rynek po sukcesie książek pani Collins (którą osobiście szczerze uwielbiam). Przeczytałam je wszystkie i, jak babcię kocham, "Ogień i woda" wygrywa w przedbiegach.

Piekielny Wyścig to hazard. Zastawiasz swoje życie, życie swoich bliskich i... biegniesz. Pędzisz przed siebie. Przyjaźń nie jest już wartością, liczą się sojusze, krew na rękach i bezwzględność. Nie ma litości.
Bez czy z pandorą, w każdej chwili możesz umrzeć.
Policz noże, chwyć się desperackiej nadziei i walcz.
Niech zwycięży najlepszy.

Co logiczne, są tu punkty wspólne, które posiadają wszystkie książki tego typu. Można je dostrzec, ale tylko w nieznacznym stopniu. Chodzi mi tu o takie elementy jak: wybór uczestników czy sceneria. Sami rozumiecie, są one tak nieznaczące, że nie uprzykrzają czytania, nie wpływają na naszą opinię. Powiedziałabym raczej, że ubarwiają całość i nadają jej charakteru, ponieważ, mimo wszystko, na swój własny sposób, są wyjątkowe.
Bardzo spodobało mi się wprowadzenie "pomocników", czyli zwierząt, zwanych też pandorami, które strzegą i walczą za uczestników. Odróżniło to tą konkretną pozycję od wielu innych, które wręcz zdzierają z Igrzysk.
Podobnie zawsze jest z bohaterkami, mam wrażenie, że nad ich głowami 24/7 wisi neon "Tutaj. Sobowtóry!".
Tella, główna bohaterka "Ognia i wody" wyłamuje się ze stereotypu i to po całości. Jest dziewczęca, nie kryje się z tym, że wolałaby iść na pedicure niż włóczyć się po dżungli i natychmiast, jak to nastolatka, zakochuje się we wspaniałym, niepowtarzalnym Guyu! Jednocześnie potrafi być odważna, ale też krnąbrna i pyskata. Fakt faktem, że autorka pod koniec troszkę ją podrasowała, nadała jej kilka idealistycznych cech i domalowała aureolkę, ale zabieg ten poczyniono w celu ukazania jej przemiany. I choć nie lubię, czegoś takiego, tutaj, mogę powiedzieć z czystym sercem, że bardzo mi się podobało. Tella zagarnęła moje serce!

Kiedy zobaczyłam piasek, w pierwszej chwili wydawał mi się czymś pięknym. Miałam ochotę rzucić się i robić w nim ślady piaskowych aniołów. Teraz, gdy już poznałam go z bliska, piasek jest dla mnie owocem miłości dumnych rodziców Marii Antoniny i Józefa Stalina.

Realności książce, choć akcja rozgrywa się w naszych czasach i wszystko, z tego, co ogarnęłam, ma się tak jak teraz, nadają komentarze Telli. Jest całkowicie prawdziwą bohaterką, bucha od niej wyrazistość. Wprowadza do książki żarty i rozluźnienie atmosfery. Po prostu upiększa ją poprzez bycie pyskatą, wygadaną nastolatką.
Autorka skupiała się też na innych bohaterach, każdy dostał swoją dozę uwagi, ale, co było oczywiste, najmocniej pokochałam Guya. Co za facet! Zakochałam się!! Jest taki, jaki powinien być idealny odtwórca roli super-męskiej! Silni, przywódczy, samczy i seksowny do granic możliwości. Jeśli nie jesteście zainteresowani fabułą i wyścigiem, Guy samodzielnie przyciągnie Was do tej książki.
Pomysł Piekielnego Wyścigu jest niemożliwe dobry! Owiano go tajemnicą, dodano elementy abstrakcji, które wyjaśniono inżynierią genetyczną (totalnie wspaniały pomysł!!) i zalukrowano polewą ze śmierci, krwi i flaków! Naprawdę, genialnie skonstruowana idea.
Szokujące opisy mieszają się z lekkim romansem. Morderstwo goni morderstwo. Szaleństwo depcze determinację. A całą tą gromadę popycha miłość. Właśnie to uczucie napędza każdego uczestnika. Czy to nie straszne?

Powieść Victorii Scott chwyta za gardło i nie puszcza!

To na górze? To wielka, świecąca, biała i fantastyczna prawda. Możecie też zostać zmieceni z powierzchni ziemi albo zwyczajnie doznać szoku. Tak działa pióro tej autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-06-2015 o godz 08:40 Wąchając książki dodał recenzję:
Brat Talli jest ciężko chory, śmiertelnie. Dziewczyna wraz z całą rodziną przenosi się do Zapadłej Dziury w Montanie, ale nie może się z tym pogodzić. Przez dziewięć miesięcy żyje bez, jakiegokolwiek, dostępu do świata żywych i nie może zrozumieć dlaczego. Pewnego dnia dostaje wiadomość, wszyscy w domu zdają się wiedzieć kogo to sprawka i czego dokładnie to dotyczy. Jednak, Talli udział w Piekielnym Wyścigu nie wydaje się wcale taki straszy, zresztą, wygraną jest ocalenie jej starszego brata. Dziewczyna wyrusza, żeby wziąć udział w najgorszej szkole przetrwania, jaka istnieje na Ziemi. Spotyka nowych przyjaciół oraz Guy'a - tajemniczego milczka, który wygląda jak seryjny zabójca psychopata. A pomóc przeżyć i wygrać może jej tylko mała pandora, której umiejętności są bliżej nieznane.

"Strzel tym cholernym kciukiem, myślę za każdym razem, kiedy to robi. Zapominasz o kciuku!"

Ogień i woda, to debiut, na polskim rynku, amerykańskiej pisarki Victorii Scott i muszę przyznać, że czytając jej powieść, nieźle się ubawiłam. Treść, a raczej pomysł jest bardzo zbliżony do Igrzysk śmierci (Suzanne Collins) i widać namiastkę Wyścigu śmierci (Maggie Stiefvater), ale nie oskarżyłabym jej o plagiat, lecz o stonowaną inspirację. Właściwie, to oprócz obsesyjnej woli walki, uratowania swoich najbliższych oraz wymagających warunków życia podczas wyścigu, nie można książek w niczym porównać.

Scott stara się wznieść na nowy poziom pisarstwa i postawić swoją powieść półkę wyżej niż reszta autorów, poprzez skonstruowanie zaskakującej głównej bohaterki i jej ukochanego. Talla nie jest dziewczyną, którą oczekiwałam znaleźć w tego typu historii. Polubiłam ją od pierwszych stron, ponieważ bardzo przypomina mnie, choć jest nieco bardziej zabawna i towarzyska. Błyska nie tylko dobrym humorem, ale również inteligencją, sprytem, odwagą i troskliwością o swoją grupę i pandorę. Uśmiałam się jak opętana, kiedy rzucała swoimi hasłami, cieszyła się, kiedy coś odkryła lub po prostu Guy na nią spojrzał (to musicie przeczytać!). Co do reszty bohaterów, jest ich kilkoro, każdy z niepowtarzalnym charakterem wyróżnia się na tle całej fabuły. Jeszcze o męskiej części książki, powiem słów kilka. Guy, to zdecydowanie mój typ. Wszystko ma tak jak lubię i moją sympatię spotęgował fakt, że jest uroczym milczkiem. Nie zgrywa wielkiego bohatera, ani nie sypie uwodzicielskimi teksami jak z rękawa, co mnie czasami dobija.

"Teraz, gdy już poznałam go z bliska, piasek jest dla mnie owocem miłości dumnych rodziców Marii Antoniny i Józefa Stalina."

W stylu autorki od razu polubiłam w jaki sposób prowadzi narrację, która przedstawiona jest oczami Talli. Wydaje się, to być świetnym pomysłem i idealnie współgra z jej szalonymi myślami. Właściwie, Czytelnik szaleje, ponieważ dostarczona jest nam spora dawka uczuć - miłości, współczucia, litości, lęku, odwagi i przywiązania. Do tego język, który może odbiega od doskonałego, ale czyni powieść lekką do przełknięcia i skończenia jej w jeden wieczór. Uzależniająca treść nie jest dla mnie czymś dziwnym, fantastycznym, ale miło było się trochę zapomnieć i wyluzować na jeden wieczór, dostać dreszczy emocji i ciepłych uczuć, które niczym miód ukoiły moje rozszalałe serce.

Gorąco polecam Ogień i wodę, ponieważ dostarcza wiele emocji - tych dobrych, i tych złych, ale przede wszystkim skutecznie odrywa od szarości dnia codziennego. Jest to również świetna książka dla fanów Igrzysk śmierci Collins, czy Wyścigu śmierci Stiefvater. Polecam i polecać będę, ponieważ warto czasem sięgnąć po coś, co ukazane jest pod innym kątem, ale zainspirowane twórczością Wielkich. Zresztą kontynuacja wydaję się być dobrze dobrana, choć jedna rzecz mnie w opisie niepokoi, ale muszę przeczytać, żeby się dowiedzieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-08-2015 o godz 15:10 Alicja Krzywicka dodał recenzję:
Najbliższa Wam osoba choruje na chorobę, której żadnej lekarz w Twoim państwie oraz z innych nie potrafi jej zdiagnozować. Chcesz pomóc, chcesz zrobić wszystko aby ta osoba była już zdrowa, ale tak naprawdę nic nie możesz zrobić. W takiej właśnie sytuacji znajduje się Tella - główna bohaterka naszej historii. Jej brat Cody zachorował na nie wiadomo co i nikt nie potrafi go wyleczyć. Specjalnie dla jej brata przeprowadzają się do Montany, do miejsca gdzie nie ma nikogo i niczego. Nie korzystają z urządzeń technologii, przez co Tella marzy aby jak najszybciej się stąd wynosić. Po któryś z rzędu przekomarzaniach z bratem idzie do swojego pokoju i znajduje niebieskie pudełeczko na łóżku. Ma nadzieje, że rodzice kupili jej telefon, ale po otwarciu pudełka zauważa tylko słuchawkę do ucha z migającym na czerwono guziczkiem. Wkłada ją do ucha i naciska guzik. Od tego momentu dowiaduje się o Piekielnym Wyścigu...
Tella tak naprawdę nic nie wie o tym wyścigu, ponieważ rodzice to przed nią ukrywają, więc bez ich wiedzy, nocą wyrusza na wyścig, w który i tak wątpi.

Do przeczytania tej książki skłoniło mnie wiele pozytywnych opinii na jej temat, a w szczególności recenzja Izy z bloga Isabel Czyta.
Jak pewnie już wiecie, książkę tę czytałam w ramach Nocy Książkoholików i bardzo się z tego cieszę, ponieważ tak naprawdę nie mogłam się doczekać kiedy się za nią wezmę i nie żałuję, że ją przeczytałam.
Sama historia na początku może niektórym przypominać Igrzyska Śmierci, jednakże po wgłębieniu się w fabułę zauważamy wiele różnic. Autorka książki potrafi zaciekawić zwrotami akcji. Są momenty, w którym chcemy odłożyć książkę, bo np. jesteśmy zmęczeni i chcemy iść spać, ale nie możemy tej książki ot tak odłożyć, bo akurat nagle jest jakiś zwrot akcji i tak nas to zaciekawia, że czytamy dalej, następnie patrzymy na zegarek, a tu minęły kolejne godziny. Ja czytając tę książkę dzisiejszej nocy relacjonowałam co godzinę na moim snapie swoje postępy. Czas ten mi bardzo szybko zleciał, ponieważ dopiero co zaczynałam czytać dany rozdział i mam wrażenie, że przeczytałam kilka stron, i że minęło dopiero z 5 minut, spoglądam na zegarek, a tu minęła godzina.

Oprócz wprowadzenia nas do świata, który jest w tej książce, tak jakby obserwujemy to, jak dany etap przebiega. Pierwszy etap zaczyna się w dżungli, w której cały czas pada deszcz. No dobra. Może nie cały czas, ale naprawdę często. Sama wiem, jak bardzo potrafi być uciążliwy deszcz kiedy pada przez kilka dni z rzędu, a nasi bohaterowie przebywali w tej dżungli dwa tygodnie.
Kolejnym, drugim już etapem jest pustynia. Moim zdaniem najtrudniejszy ze wszystkich. Brak wody, pożywienia. Jesteś zdany na siebie i swoją pandorę. Na pustyni również przebywali dwa tygodnie...

Może teraz przejdźmy do bohaterów... Nie wszystkich, ale kilku.
Tellę już znamy. Czas na Harper - dziewczyna wojownik, jak ją nazywa nasza główna bohaterka. Harper jest osobą z charakterem przywódczym. Nie boi się okaleczyć aby zrobić na swoim ciele mapę. Ta dziewczyna byłaby świetną osobą na przyjaciółkę, która w każdej złej chwili postawi Cię na nogi.
Caroline - dziewczyna dość tajemnicza, będąca w lekkim konflikcie z matką, ale to właśnie dla niej przybyła na ten wyścig. Posiada instynkt macierzyński. Będzie dobrą rodzicielką i opiekuńczą.
Dink - chłopczyk około ośmioletni. Jest jeszcze bardziej tajemniczy niż Caroline. Aż go trudno opisać.
Guy - dobrze zbudowany chłopak. Dodatkowe cechy: przystojny, troskliwy pomimo, że tego nie okazuje. Taki ideał chłopaka (czyli witam moją nową miłość książkową). Jest osobą, która na początku nie chce współpracować, ale gdy ma szansę dołącza się do grupy. Guy to chłopak, który ma wyznaczony znacznie inny cel niż wszyscy dookoła i do niego dąży.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-12-2016 o godz 21:43 I czerwone szpilki dodał recenzję:
Podobno powieść Victorii Scott chwyta za gardło i nie puszcza. Po przeczytaniu w 100% to potwierdzam. Książka dostarczyła mi tylu emocji, wrażeń, że nie sposób zasnąć w nocy, nie myśląc o niej. Poruszająca jak i burzliwa powieść, napisana przez autorkę, której książki tłumaczone są w jedenastu językach. Victoria- autorka, jest mieszkanką Dallas, gdzie swoje życie dzieli z mężem i córką. W szkole średniej była cheerleaderką, szkolnym wesołkiem i bardzo śmiałą dziewczyną, która uwielbia poznawać swoich czytelników.


Główna bohaterka Tella ma szesnaście lat, nie ma łatwego życia, jej brat Cody jest chory, a lekarze nie wiedzą nawet co mu dokładnie jest. Choroba sparaliżowała całą rodzinę, gdyż trudno się pogodzić z tym, że dziewiętnastoletni Cody z dnia na dzień staje się coraz słabszy, a nadzieja na wyzdrowienie już dawno zniknęła. Rodzice Telli wyprowadzają się z miasta na pustkowie, z dala od cywilizacji, mediów, szkół. Tella uczy się w domu, tęskni za przyjaciółką, kontaktem z ludźmi, rozrywkami, telewizorem, radiem etc. Przez cały pobyt - 9 miesięcy, buntuje się, nie może darować rodzicom, że mieszkają tu, gdzie mieszkają, na totalnym odludziu. Rodzice tłumaczą jej, że tylko świeże powietrze może poprawić stan Cody'ego. Czy to jednak jedyny powód, dla którego cała rodzina porzuciła dotychczasowe życie? O tym dowiadujemy się chwilę później. Wbrew pozorom, dwutomowa powieść rozwija się szybko, akcja toczy się w przyspieszonym tempie, przynajmniej tak się wydaje, gdyż powieść opowiada przecież o wyścigu, Piekielnym Wyścigu.

Pewnego dnia, Tella znajduje tajemnicze pudełko z mini słuchawką, które to ojciec zabiera jej i próbuje spalić. Tella ze swoim uporem wykrada słuchawkę, która ku jej zdziwieniu jest niezniszczalna. W ten sposób dowiaduje się o Piekielnym Wyścigu, który składa się z czterech etapów, a nagrodą jest lek, mający uzdrowić jej brata. Tella bije się z myślami, czy to nie jest jakiś żart, skąd ktoś ma taki cudotwórczy lek na każdą chorobę świata, skąd ta słuchawka i dlaczego ojciec nic nie mówi. Nie ma jednak czasu na rozmyślanie, wie że musi spróbować, że musi uratować brata, jeśli jest taka możliwość. Jest zdeterminowana i jednocześnie przerażona. Bierze udział w wyścigu, który jest dla niej jedyną nadzieją, na normalne życie jej całej rodziny. Wyścig okazuje się być na śmierć i życie, a do pomocy uczestnicy otrzymują tylko tajemnicze jaja, z których kolejno wykluwają się zwierzęta o nadprzyrodzonych mocach, mające za wszelką cenę chronić swoich właścicieli. Piekielny Wyścig rozpoczyna się w dżungli, przerażającej i niebezpiecznej. Kolejne etapy odbywają się na pustyni, na morzu i w górach, co zdradza nam kolejny tom powieści. Czy Tella ukończy wyścig? Czy da radę pokonać własne słabości, strach i niebezpieczeństwa czyhające na nią na każdym kroku? Jest przecież tylko drobną szesnastolatką, która lubi błyskotki i modne ubrania. Co się stanie, gdy Tella odkryje prawdziwe intencje wyścigu?

Ogień i woda, to powieść o nieskończonej miłości siostry do brata, daje do myślenia, zwraca uwagę na to, ile jesteśmy w stanie zrobić, wytrzymać, by tylko pomóc najbliższej osobie. Książka przygodowa z elementami romansu, co mnie dodatkowo wciągnęło. Ten wątek jest jednak na drugim planie, odpowiednio zdystansowany. Nie mogłam się oderwać od tej powieści, pochłaniałam stronę za stroną, które to dostarczały mi takich emocji, że nie miałam kontaktu ze światem rzeczywistym. Książka wciąga na całego, nie odpuszcza. Napisana w taki sposób, iż nie mamy wrażenia, że uczestniczymy w Piekielnym Wyścigu, tylko my naprawdę tam jesteśmy, przeżywamy to co uczestnicy, jesteśmy jednym z nich. Czy damy radę? Zapraszam do lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-08-2015 o godz 17:34 Książkocholiczka dodał recenzję:
http://my-life-in-bookland.blogspot.com/

Śmierć jest nieodmiennym towarzyszem życia. Wystarczy sekunda by je stracić. Obluzowana cegła na budynku czy poślizg na drodze. Codziennie ludzie tracą bliskie osoby. Najgorzej jest jednak, kiedy trzeba patrzeć na czasem długoletnie cierpienia osoby. I to uczucie bezradności, że nie możecie już nic zrobić. A gdyby istniało rozwiązanie? Lek dzięki któremu umierająca osoba będzie żyć?

Telli Holloway ma serdecznie dość swojego życia. Jej ukochany brat umiera na nieznaną chorobę, rodzice jej nie rozumieją a na dodatek rozkochana w luksusie dziewczyna jest zmuszona mieszkać w zapadłej dziurze jaką jest dla niej Montana. Pewnego dnia odbiera tajemnicze instrukcje na temat Piekielnego Wyścigu. Będą poddawani próbą w dżungli, pustyni, przemierzą ocean i góry by wygrać lekarstwo dla ukochanej osoby. Nie ma gwarancji wygranej a tym bardziej przeżycia. Witamy w Piekielnym Wyścigu. Życzymy powodzenia.

Od samego początku akcja przypominała mi Igrzyska Śmierci. Szybko jednak pozbyłam się tego odczucia. Mimo kilku podobieństw, Victoria Scott wykreowała naprawdę ciekawą i dość oryginalną akcję. Zacznę od tego, że akcja nie ma miejsca w przyszłości. Świat nie jest po wojnach czy jakiejś globalnej katastrofie.

Jeszcze nie spotkałam się z ideą wobec której takie wydarzenia jak Piekielny Wyścig miały miejsce w teraźniejszości. Widać tutaj pewną oryginalność oraz przełamanie tak chętnie wybieranych teraz schematów.
Piekielny Wyścig wydaje się być wybawieniem. Obietnica lekarstwa oraz spokojnego życia dla najbliższej osoby już jest wielkim podarunkiem - wyobraźcie sobie: powstrzymać śmierć. Nie musieć oglądać cierpienia drugiej osoby i znowu ujrzeć ją w pełni sił. Ale za obietnicą kryją się niebezpieczeństwa dżungli i pustynii. Trudne wyzwania a nawet śmierć. To nie jest zabawa. Walczy się nie tylko o drugą osobę ale również o siebie. Idea Wyścigu przypadła mi do gustu. zainteresowaniem i bijącym sercem przerzucałam kolejne strony, walcząc z przeciwnościami losu razem z uczestnikami.

Historię poznajemy z punktu widzenia głównej bohaterki czyli Telli. Jest to dość sarkastyczna osóbka, którą polubiłam mimo, że jej tok myślenia mnie czasem szokował. Bo nie wiem czy jakaś inna dziewczyna podczas wędrówki w niebezpiecznej dżungli zastanawiała się czy jej tyłek jest bardziej płaski czy wypukły. No ludzie błagam! Infantylne myśli Telli nie zmieniły jednak faktu, że podziwiam odwagę i determinację dziewczyny. Widać, że bardzo kocha brata i zrobi dla niego wszystko. Wrażenie zrobiła na mnie także jej opiekuńczość w stosunku do Pandory dziewczyny. Dba o Madoxa jak o zwierzątko domowe, podczas gdy inni uczestnicy traktują je jak żołnierzy.
A czym są Pandory? To genetycznie zmodyfikowane zwierzęta skonstruowane by słuchać właścicieli i pomóc im w wygraniu Wyścigu. Słowo daję - mogłabym przygarnąć takie stworzenie!

Oprócz postaci Telli mamy tutaj także barwne postaci drugoplanowe. Najbardziej w oczy rzuca się Guy czyli silny oraz milczący uczestnik Piekielnego Wyścigu. Jego relacja z Tellą mi się jedna trochę papierowa.
Nie podobało mi się również to, że w niektórych momentach jakby na siłę chciała by akcja stała się mocniejsza i brutalniejsza.

W książce znalazłam parę minusów jednak muszę przyznać, że powieść naprawdę mi się podobała. Może jest i trochę schematyczna jednak bardzo miło spędziłam z nią czas. W powieści Pani Scott znajdziemy akcję, romans oraz barwnych bohaterów. Mi pozostaje czekać na kolejny tom. A jeśli Wy jeszcze tego nie zrobiliście, wkroczcie do świata Telli i weźcie udział w Piekielnym Wyścigu. Naprawdę warto.

Moja ocena to : 8.5/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-07-2015 o godz 11:00 Charlotte Andell dodał recenzję:
my-life-in-bookland.blogspot.com

Śmierć jest nieodmiennym towarzyszem życia. Wystarczy sekunda by je stracić. Obluzowana cegła na budynku czy poślizg na drodze. Codziennie ludzie tracą bliskie osoby. Najgorzej jest jednak, kiedy trzeba patrzeć na czasem długoletnie cierpienia osoby. I to uczucie bezradności, że nie możecie już nic zrobić. A gdyby istniało rozwiązanie? Lek dzięki któremu umierająca osoba będzie żyć?

Telli Holloway ma serdecznie dość swojego życia. Jej ukochany brat umiera na nieznaną chorobę, rodzice jej nie rozumieją a na dodatek rozkochana w luksusie dziewczyna jest zmuszona mieszkać w zapadłej dziurze jaką jest dla niej Montana. Pewnego dnia odbiera tajemnicze instrukcje na temat Piekielnego Wyścigu. Będą poddawani próbą w dżungli, pustyni, przemierzą ocean i góry by wygrać lekarstwo dla ukochanej osoby. Nie ma gwarancji wygranej a tym bardziej przeżycia. Witamy w Piekielnym Wyścigu. Życzymy powodzenia.

Od samego początku akcja przypominała mi Igrzyska Śmierci. Szybko jednak pozbyłam się tego odczucia. Mimo kilku podobieństw, Victoria Scott wykreowała naprawdę ciekawą i dość oryginalną akcję. Zacznę od tego, że akcja nie ma miejsca w przyszłości. Świat nie jest po wojnach czy jakiejś globalnej katastrofie.

Jeszcze nie spotkałam się z ideą wobec której takie wydarzenia jak Piekielny Wyścig miały miejsce w teraźniejszości. Widać tutaj pewną oryginalność oraz przełamanie tak chętnie wybieranych teraz schematów.
Piekielny Wyścig wydaje się być wybawieniem. Obietnica lekarstwa oraz spokojnego życia dla najbliższej osoby już jest wielkim podarunkiem - wyobraźcie sobie: powstrzymać śmierć. Nie musieć oglądać cierpienia drugiej osoby i znowu ujrzeć ją w pełni sił. Ale za obietnicą kryją się niebezpieczeństwa dżungli i pustynii. Trudne wyzwania a nawet śmierć. To nie jest zabawa. Walczy się nie tylko o drugą osobę ale również o siebie. Idea Wyścigu przypadła mi do gustu. zainteresowaniem i bijącym sercem przerzucałam kolejne strony, walcząc z przeciwnościami losu razem z uczestnikami.

Historię poznajemy z punktu widzenia głównej bohaterki czyli Telli. Jest to dość sarkastyczna osóbka, którą polubiłam mimo, że jej tok myślenia mnie czasem szokował. Bo nie wiem czy jakaś inna dziewczyna podczas wędrówki w niebezpiecznej dżungli zastanawiała się czy jej tyłek jest bardziej płaski czy wypukły. No ludzie błagam! Infantylne myśli Telli nie zmieniły jednak faktu, że podziwiam odwagę i determinację dziewczyny. Widać, że bardzo kocha brata i zrobi dla niego wszystko. Wrażenie zrobiła na mnie także jej opiekuńczość w stosunku do Pandory dziewczyny. Dba o Madoxa jak o zwierzątko domowe, podczas gdy inni uczestnicy traktują je jak żołnierzy.
A czym są Pandory? To genetycznie zmodyfikowane zwierzęta skonstruowane by słuchać właścicieli i pomóc im w wygraniu Wyścigu. Słowo daję - mogłabym przygarnąć takie stworzenie!

Oprócz postaci Telli mamy tutaj także barwne postaci drugoplanowe. Najbardziej w oczy rzuca się Guy czyli silny oraz milczący uczestnik Piekielnego Wyścigu. Jego relacja z Tellą mi się jedna trochę papierowa.
Nie podobało mi się również to, że w niektórych momentach jakby na siłę chciała by akcja stała się mocniejsza i brutalniejsza.

W książce znalazłam parę minusów jednak muszę przyznać, że powieść naprawdę mi się podobała. Może jest i trochę schematyczna jednak bardzo miło spędziłam z nią czas. W powieści Pani Scott znajdziemy akcję, romans oraz barwnych bohaterów. Mi pozostaje czekać na kolejny tom. A jeśli Wy jeszcze tego nie zrobiliście, wkroczcie do świata Telli i weźcie udział w Piekielnym Wyścigu. Naprawdę warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Scott Victoria

Kamień i sól Scott Victoria
okładka miękka
4.6/5
(4,6/5) 43 recenzje
Tytany Scott Victoria
okładka miękka
4.5/5
(4,6/5) 38 recenzji

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.