Och, Elvis! (okładka  miękka, 07.2018)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Staruszki, które ukradły urnę i zniknęły!

Chociaż Joanna jest już po trzydziestce, wciąż mieszka z matką i ciągle słyszy, że powinna wreszcie znaleźć męża. Od lat cały swój wolny czas poświęca podopiecznym domu spokojnej starości, w którym pracuje. Nie jest tam jednak tak spokojnie, jak mogłoby się wydawać. Gdy jedna ze staruszek umiera, jej szalone przyjaciółki chcą wykraść urnę i spełnić ostatnie marzenie Alicji – zabrać ją na grób Elvisa w Memphis. Policjanci ignorują sprawę, więc Joanna musi sama odnaleźć siwowłose złodziejki. Pomaga jej wnuk Alicji, którego gryzą wyrzuty sumienia, bo nie zdążył spędzić z babcią zbyt wiele czasu. Trzeba mu tylko wytłumaczyć, dlaczego Joanna nie upilnowała urny…

Czy żywiołowym staruszkom uda się zrealizować ten szalony plan?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1199672524
Tytuł: Och, Elvis!
Autor: Krajniewska Marika
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-07-04
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 207 x 137
Indeks: 25958713
średnia 4,3
5
9
4
5
3
2
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
6 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
05-03-2019 o godz 01:07 przez: Anonim
Przyznam, że były to pierwsze książki autorki, które przeczytałam. Muszę już na wstępie napisać, że się nie zawiodłam. Treść książek sprawiła, że często śmiałam się do łez. Dlaczego? Dowiecie się poniżej. Oczywiście bywały także momenty, które wymagały skupienia i powagi. Bardzo podobało mi się to, że nie było aż tak dużo bohaterów. Dzięki temu można z łatwością odnaleźć się w powieści. Miałam duży ubaw, ponieważ zaczęłam nie od tej części co trzeba, ale o tym już wspominałam. Książki potwierdziły tylko to, że osoba starsza wcale nie musi przestać korzystać z życia. Na początku myślałam, że Joanna i Paweł będą głównymi bohaterami, ale okazało się, że zostały nimi Maryśka, Genowefa i Alicja. Trzy kobiety, które łączy wspólna przeszłość i prawdziwa przyjaźń. Zapomniałam wspomnieć, że są to kobiety po siedemdziesiątce. Muszę przyznać, że nie raz zaskoczyły mnie swoimi tekstami i pomysłami. Wstęp: Akcja książki zazwyczaj toczy się na terenie domu spokojnej starości „Patrycja”. Zdarza się, że przenosi się w inne miejsca, ale ten dom jest tak jakby głównym tematem. W książkach przedstawiane są wydarzenia teraźniejsze, a także te, które wydarzyły się podczas młodości Maryśki, Genowefy i Alicji. Dyrektorką domu „Patrycja” jest Joanna, na którą wszyscy mówią Mała Mi. Jest to kobieta bardzo poważna i myślę, że przez swoją matkę przestała w siebie wierzyć. Zwłaszcza w kwestii uczuciowej. Pomimo ciężkiego charakteru swojej matki nadal z nią mieszka. Mała Mi boi się wyprowadzić, ponieważ to tak, jakby ją zostawiła, a przecież nie może tego zrobić. Nie ona. „Och, Elvis!” Alicja ciągle ucieka z domu spokojnej starości, aby spotykać się ze swoimi przyjaciółkami. Jednym z ich ulubionych miejsc jest plac zabaw. Wyobraźcie sobie ponad 70-letnie kobiety, które zjeżdżają po zjeżdżalni dla dzieci. Brzmi komicznie. Prawda? I tak to zapewne wyglądało. Pewnego dnia Alicja wyznaje swoim przyjaciółkom, że przed śmiercią chciałaby odwiedzić grób Elvisa. Na drugi dzień niestety umiera, a przyjaciółki postanawiają, że za wszelką cenę spełnią jej marzenie. Od tej pory akcja nabiera tempa. Ciało Alicji zostaje skremowane. Do domu spokojnej starości przybywa Paweł, aby zająć się pogrzebem swojej babci. Można by rzecz, że od pierwszego momentu wraz z Joanną poczuli do siebie niechęć. Podczas rozmowy okazało się, że urna z prochami została skradziona. Joanna od tej pory stara się jak może, aby odzyskać urnę, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że może mieć poważne kłopoty. Urnę oczywiście ukradły Maryśka i Gienia, aby spełnić marzenie przyjaciółki. Napotykają po drodze masę problemów, ale jak na swój wiek dobrze sobie radzą. No i Joanna z Pawłem ciągle depczą im po piętach. Joanna nie może sobie darować, że zawsze jest o krok dalej, aż nagle wpada na świetny pomysł. Udaje się do osoby, która mogłaby coś wiedzieć. Czy Joannie uda się odzyskać urnę? Jak myślicie czy Maryśka i Gienia dobrze zrozumiały Alicję? Czy przyjaciółki dopną swego? Jak rozwinie się relacja pomiędzy Joanną, a Pawłem? Myślicie, że wspólna sprawa ich połączy? „No, Asiu!” Niestety muszę Was zawieść, ponieważ nie znajdziecie tutaj odpowiedzi na żadne z powyższych pytań. W tej części dowiadujemy się więcej szczegółów z młodzieńczych lat trzech kobiet. Muszę przyznać, że byłam nieco zaskoczona. Paweł wraz ze swoją córką mieszka na strychu domu „Patrycja”. Mężczyźni, którzy mieszkają w domu opieki są o niego zazdrośni, a zwłaszcza Muzyk i Historyk. Maryśka otwiera się na nową miłość. Gienia postanowiła pomóc Bogusiowi, który wpadł w nieciekawe towarzystwo. Maryśka początkowo jest temu przeciwna, ale później przypomina sobie fakt, że kiedyś Gienia jej także pomogła. Wpadają w kolejne tarapaty. Tym razem wydaje się, że to coś poważniejszego. Można byłoby rzec, że Maryśkę dopadła przeszłość. Najśmieszniejsze jest to, że to Gienia na tym ucierpiała. Paweł i Joanna ciągle się mijają. Nie potrafią się odnaleźć. Coś ich łączy, aby za chwilę poróżnić. Joanna i Paweł wraz z innymi mieszkańcami domu „Patrycja” ruszają na pomoc Maryśce i Gieni. Czy kolejna wspólna sprawa połączy Joanne i Pawła? Co tym razem zmalowały dwie staruszki? Czy relacja Joanny z matką ulegnie poprawie? Co się wydarzyło, że Maryśka, Gienia i Alicja zostały przyjaciółkami? Reasumując Obie książki zdecydowanie Wam polecam. Bardzo lekko się je czyta. Na pewno pewne wydarzenia i kwestie poprawią Wam humor. Książka nakłania także do refleksji, ponieważ autorka świetnie ukazała to, że starsze osoby także mają prawo do życia. Mają prawo do tego, aby żyć na własnych zasadach. Bardzo podoba mi się wątek przyjaźni, ponieważ w dzisiejszych czasach trudno znaleźć prawdziwego przyjaciela.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-07-2018 o godz 11:09 przez: Kinga Łuczyńska
To książka, która do samego końca zaskakuje, trzyma w napięciu i bawi! Szczerze, byłam w ogromnym szoku, ponieważ nie spodziewałam się, że takiego rodzaju historia może aż tak mnie zabawić, rozśmieszyć i jednocześnie zaskoczyć. Muszę przyznać, że nigdy nie czytałam żadnej książki tej Autorki, ale akurat ta akurat przypadła mi do gustu i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, bo nigdy nie czytałam książki akurat o takiej tematyce. Marika Krajniewska w bardzo ciekawy sposób przedstawia nam swoją zwariowaną historię. W bardzo dobry sposób zarysowuje fabułę, bohaterów ( niezwykle barwnych, ciekawych, oryginalnych, szczególnie jeżeli pod uwagę weźmiemy starsze kobiety, babcie, które przyjaźnią się aż po grób). Najbardziej zaskoczyła mnie jednak przyjaźń pomiędzy babciami ( przyjaciółkami), która jest ukazana w historii. To zdecydowanie zasługuje na uwagę i na ogromny plus, ponieważ mało kto w tych czasach żyje w prawdziwej przyjaźni z drugim człowiekiem, a w tej książce, aż po śmierć. W książce mamy zaprezentowane dwie historie. Jedna z nich dotyczy Joanny, która jest po trzydziestce, nie ma męża, jej matka nadal z niej kpi właśnie z tego powodu. Joanna ma jedynie swój pensjonat ,,Patrycja" - dom spokojnej starości dla emerytów, których już tak naprawdę nikt nie chce. Z drugiej strony jest to historia o ogromnej sile przyjaźni, która dotyczy trzech starszych kobiet, w zasadzie babć - Gieni, Alicji oraz Marysi. Są to prawdziwe babeczki z prawdziwego zdarzenia, które zaskakują, bawią, a nawet momentami sprawiają, że będziemy się śmiać razem z głównymi bohaterkami. Joanna stara się ogarnąć ten dom spokojnej starości i trzeba przyznać, że wychodzi jej to całkiem nieźle. Zaś sytuacja i ta otoczka wokół niej bardzo ją denerwuje. Każda starsza kobietka uważa, że Joanna w wieku trzydziestu kilku lat powinna mieć już męża, ba a nawet już dzieci. Przez innych patrycjuszy jest nazywana ,,Małą mi". Zaś kobietki, babcie stale próbują spotykać się ze sobą. Nie jest to najprostsze bo przecież nie mieszkają razem, dlatego potrafią posługiwać się telefonami, wysyłając sobie sms z treścią SOS. Jedna z nich - Alicja, uwielbia Elvisa, całe życie za nim szalała. Wie, że śmierć się zbliża, bo nie jest już najmłodsza, dlatego liczy na to, że uda jej się jeszcze przed śmiercią odbyć tę podróż. Kobietki planują wspólną ucieczkę i chcą naprawdę wyjechać do grobu Elvisa. Plany jednak krzyżuje im wszystkim nagła śmierć Alicji. Jak się okazuje nie dożyła ona momentu, kiedy mogłaby pojechać na grób jako żywa. Ale od czego są prawdziwe przyjaciółki? Właśnie od tego aby spełniać ostatnią wolę swojej najlepszej przyjaciółki, dlatego babcie wspólnie kradną prochy zmarłej Alicji i udają się w drogę. Nie są jednak same, do pomocy mają rudą dziewczynkę, która jest stałym bywalcem w domu starców i pragnie pomóc staruszkom w ich woli. Za tą szaloną ,,wycieczką" podąża również Joanna, która jest załamana i zaskoczona zachowaniem starszych kobiet. Dodatkowo do niej dołącza pewien członek rodziny Alicji - jej wnuczek, który z początku jedynie denerwuje Joannę. I choć z pozoru wydaje się, że jest to świetna komedia, to jednak nie jest to prawda. Raczej stawiałabym na obyczajówkę. Czytałam opinię innych recenzentek i one również miały podobne zdanie do mojego na ten temat. Okładka według mnie jest trochę nieprecyzyjna, nie pasuje do tematyki książki, no ale prezentuje się rewelacyjnie. Przyznam, że na początku nie mogłam się wciągnąć w tę książkę, miałam do niej dwa podejścia. Około pięćdziesiąt - osiemdziesiąt stron było dla mnie trochę męczące i pogmatwane, ale potem zdecydowanie wciągnęłam się w tą historię. Bardzo lubię książki o takiego rodzaju tematyce, związanej ze starszymi ludźmi, ich opowieściami, historiami. To była zdecydowanie jedna z lepszych książek z takiego gatunku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-12-2018 o godz 17:07 przez: O-czytane
Niedawno skończyłam czytać książkę Mariki Krajniewskiej „Och, Elvis!”. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Sięgając po książkę uśmiechałam się na sam widok okładki – widnieje na niej uroczy psiak siedzący na niebieskim fotelu. Patrząc na obrazek, tytuł i czytając opis książki miałam pozytywne pierwsze wrażenie. Byłam pewna, że będzie to bardzo zabawna lektura. Czy ostatecznie tak było? Zapraszam na recenzję. „Młodym być i więcej nic” – tak brzmi refren jednej z polskich piosenek. Któż z nas nie chciałby cofnąć czasu i przenieść się do czasów szkolnych/studenckich, gdzie życie wydawało się prostsze i ciekawsze? Trzy przyjaciółki – Alicja, Maria i Genowefa z pewnością wiodły ciekawe życie, nie tylko w latach swojej młodości. Wydawać by się mogło, że wszystko, co najlepsze mają już dawno za sobą. Jednak kobiety, mimo swojego sędziwego wieku nie dają się poddać szarej rzeczywistości. Bohaterki nie są typowymi babciami, które całymi dniami dziergają ciepłe szaliki na drutach i pieką pyszne wypieki. To energiczne jak na swoje lata kobiety, tak różne od siebie, a jednak połączone wspólną nicią wspomnień. Czy można się ze sobą przyjaźnić mając trudne doświadczenia życiowe? W dodatku związane z tym samym mężczyzną… Urocze bohaterki codziennie pokazują, że wiek wcale nie ma znaczenia. Codziennie dają upust swojej dziecięcej radości i barwnym pomysłom, spotykając się wspólnie w ich ulubionych miejscach. Nie przejmują się aż tak bardzo krzywymi spojrzeniami. Są pewne siebie i doświadczone życiowo. Gdyby tylko miały tyle sił, co kiedyś… Nawet smutne wydarzenie, które nagle następuje nie jest w stanie zaprzestać ich stylu bycia, który mają wypracowany od wielu lat. Wręcz przeciwnie – jest to niepowtarzalna okazja do spełnienia marzenia jednej z trójki przyjaciółek. Marzenie i podróż życia, które jedna kobieta przedstawiła w swoim rysunku. Czy spełnianie marzeń w starszym wieku to coś złego? To zależy, jakie marzenia wchodzą w grę, i jak daleka jest do nich droga. Jednak przed odważnymi kobietami nie ma rzeczy niemożliwych. „Och, Elvis!” to książka o sile przyjaźni, przemijaniu i relacjach międzyludzkich. O tym, jak ważny jest własny cel w życiu i dążenie do niego, dziecięcej radości czerpania z życia najwięcej, ile się da i realizacji często szalonych pomysłów nie zważając na zdanie innych ludzi. Lektura ta zawiera w sobie elementy zabawne, często komiczne, jednak znajdziemy w niej także refleksję nad istotą kruchości ludzkiego życia, samotności i umiejętności podejmowania decyzji – nie zawsze dobrych. „Och, Elvis!” to książka, którą niezwykle przyjemnie się czyta. Dla mnie to ciekawie napisana, zabawna historia przeplatana nutką nostalgii. Polecam książkę „Och, Elvis!” – lektura ta rozjaśni szarą rzeczywistość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
30-10-2018 o godz 18:30 przez: KobieceRecenzje365
Och, Elvis to powieść, która kupiła mnie słodką okładką i ciekawym opisem. Miałam nadzieję, że będzie to lektura lekka i przyjemna, ale niestety się pomyliłam, bo książka okazała się dla mnie sporym rozczarowaniem. Przygotowałam się na historię, która będzie mnie bawić, która czasami troszkę mnie wzruszy, ale niestety nic takiego nie dostałam. Wynudziłam się przy niej okropnie, a ostatnie sto stron po prostu zmęczyłam. Nie wiem, co poszło nie tak, bo historia sama w sobie jest ciekawa i naprawdę mogłaby to być świetna książka. Według mnie zabrakło jej jakiegoś polotu i na pewno dopracowania. Czasami odnosiłam wrażenie, że wszystko zostało spisane raz, dwa bez większej dokładności, przez co momentami w mojej głowie powstawał jeden wielki chaos. Nie zżyłam się z bohaterami, ba nawet żadnego z nich nie polubiłam, cały czas miałam wrażenie, że są sztuczni i przerysowani. Szkoda, naprawdę szkoda, bo historia Joanny miała wielki potencjał, który według mnie został zmarnowany. Zanim usiadłam do tej recenzji, poprzeglądałam kilka portali, by zapoznać się z opiniami innych blogerów i czytelników i wiecie co? Książka ma wiele dobrych ocen i recenzji. Więc teraz nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak? Czy może przegapiłam coś istotnego w tej historii? Do mnie ta opowieść po prostu nie trafiła, wynudziła mnie na śmierć i nie wiem, czy sięgnę po inne książki autorki. Oczywiście to tylko moja subiektywna opinia, z którą nie każdy musi się z nią zgodzić. Zawsze jestem zdania, że to, co nie podoba się mnie, dla kogoś innego może być świetne i idealne. Więc jeżeli chcecie, to sami przekonajcie się, jaka jest najnowsza powieść Mariki Krajniewskiej. Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-10-2022 o godz 11:50 przez: Oktawia
🦓 Kiedy byłaś/eś u Dziadków? A kiedy zadzwoniłaś/łeś? Jesteśmy zabiegani, wiecznie mamy coś do zrobienia, może dziś zadzwoń, zapytaj co tam u nich? Odwiedź ich? 🦓 Nie będę ukrywać okładka spowodowała, że zwróciłam na nią uwagę w bibliotece. Nie sprawdzałam o czym jest, ostatnio czytałam jesienną książkę tej autorki, więc czułam, że się nie zawiodę i wypożyczyłam ją ❤️ 🦓 Jeśli myślicie, że książka o staruszkach, które ukradły urnę z przyjaciółką, będzie komedią- to Was zaskoczę. Historia o przyjaźni , miłości i o tym, że więzy krwi, nie są zawsze takie ważne. Daje do myślenia ta książka. A zakończenie mnie mocno zaskoczyło - och, Elvis! ❤️❤️ 🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓🦓
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-07-2018 o godz 14:50 przez: Magdalena Zeist
Och, Elvis to ciepła powieść obyczajowa okraszona nutką humoru i jednocześnie udowadniająca, że przyjaźń do grobowej deski naprawdę istnieje :) Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pod kluczem
4.4/5
24,42 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Jedno po drugim
4.3/5
25,40 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wstyd
4.7/5
26,26 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Krzyk czapli
4.5/5
27,02 zł
46,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Śmierć pani Westaway
4.3/5
28,98 zł
42,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego