Oblubienice wojny (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Nic nie rozerwie więzi przyjaźni i lojalności wykutych w wojennych czasach.

Nic nie zbliża ludzi do siebie tak bardzo jak trudne doświadczenia. Ta stara prawda sprawdza się w przypadku pięciu młodych dziewczyn, które kapryśny los rzucił do małej wioski Crowmarsh Priors, gdzieś w południowo-wschodniej Anglii. Alice, Elsie, Tanni, Evangeline i Frances pochodzą z różnych stron świata i z różnych środowisk. Wspólnie walczą z przeciwnościami losu i ograniczeniami, jakie narzuca im życie w cieniu II wojny światowej. W tej walce wykuwa się ich dozgonna przyjaźń.

Bohaterki stawiają czoła kolejnym trudnościom — niosą pomoc ludziom ewakuowanym z zagrożonego Londynu, przeżywają nocne naloty. Muszą także poradzić sobie z codzienną pracą, która po wyjeździe mężczyzn na front spadła na ich barki. Coraz bardziej angażują się w działania okołowojenne. Przeżywają miłości i frustracje, wiodą je lęk i nadzieja. Kiedy po pięćdziesięciu latach cztery z nich spotykają się ponownie, postanawiają z odwagą spojrzeć w oczy prawdzie sprzed lat i pomścić niewinną śmierć...


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Oblubienice wojny
Autor: Bryan Helen
Tłumaczenie: Kwiecień Olga
Wydawnictwo: Editio
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 408
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-06-02
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 142 x 208
Indeks: 19301013
średnia 4,7
5
34
4
12
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
47 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
27-05-2016 o godz 09:47 przez: rupik-helena
Kobiety zdradzone i umęczone, które solidaryzują się w swojej niedoli i wzmacniają wzajemnie. Fabuła, która bardzo przypomina autentyczne historie, zresztą kto słuchał opowieści z okresu wojny, znajdzie tu wiele odwołań do rzeczywistości. Bardzo dobra.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
28-05-2016 o godz 10:35 przez: BożenaNo
Mocną stroną książki są walory informacyjne zawarte w tekście – taki żywy rys historyczny minionej epoki, dzięki któremu możemy poczuć o czym myślały i z czym się zmagały kobiety. Bez dwóch zdań, jestem oczarowana.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
26-05-2016 o godz 10:32 przez: annamat
Historia hipnotyzująca, czytam i nie mam dość, a kiedy docieram do końca jestem usatysfakcjonowana. Bardzo trzyma w napięciu! Gwarantuję, że jeśli czytujecie prozę obyczajową to na bank wam się spodoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
27-05-2016 o godz 14:04 przez: Klaudia Malik
Wojna kojarzy nam się przede wszystkim z niewyobrażalnym okrucieństwem. Pierwsze na myśl nasuwają nam się bombardowania, łapanki, masowe egzekucje. Wyobrażamy sobie mężczyzn idących na front, opuszczających żony i dzieci. Te kilka lat zebrało ogromne żniwo wśród ludzi, ale my wspominamy je zazwyczaj w książkach od historii, ucząc się ważnych postaci i dat. Tylko, że żadna książka od historii nie odda nam w pełni wojennej codzienności, każdego dnia, kiedy toczyła się walka o przetrwanie. Dotychczas nigdy nie próbowałam sobie uzmysłowić jak istotną rolę odgrywały kobiety, które są bardzo często zapominane i odrzucane na drugi plan. To również one powoływały się do wojennych organizacji, jednocześnie mając na głowie opiekę nad domem, dziećmi, rodziną. To kobiety, które każdego dnia żyły nadzieją na lepszą przyszłość.
„Oblubienice wojny” to historia pięciu dziewczyn, których losy niespodziewanie splatają się w małej wiosce Crowmarsh Priors na południowo-wschodnim wybrzeżu Anglii. Alice, Evangeline, Elsie, Tanni i Frances każdego dnia muszą radzić sobie z wojenną codziennością. Są świadkami bombardowań i nalotów, ale jednocześnie przeżywają pierwsze miłości, przyjaźnie, kiedy wojna zmienia młode dziewczyny na dojrzałe i odważne kobiety.
Wojna jest rzeczą, której nigdy nie potrafiłabym sobie wyobrazić, dlatego tym większą wartość mają dla mnie książki, filmy czy opowieści, które pozwalają mi choć trochę ją sobie unaocznić. Jednakże „Oblubienice wojny” to książka, która skupia się przede wszystkim na kobietach i to je stawia w centrum uwagi. Z ciekawością śledziłam losy dziewczyn, które tak wiele od siebie różniło, ale mimo to, potrafiły zjednoczyć się w obliczu wspólnego zagrożenia. Z początku nastawione do siebie nawet wrogo, z biegiem czasu nawiązują nić przyjaźni.
W książce nie ma jednego głównego bohatera, ale jest za to pięć równie ważnych bohaterek. Alice, od początku była raczej skryta i wycofana, nigdy nie próbowała otworzyć się do ludzi. Ewangeline była osobą pewną siebie, mogłoby się wydawać, że czasem wręcz arogancką, ale zmieniła się diametralnie pod wpływem nowej rzeczywistości i miejsca zamieszkania. Tanni była szczególnie wrażliwa i zawsze myślała przede wszystkim o rodzicach i rodzeństwie. Frances natomiast, wydawałaby się jest całkowitym przeciwieństwem, będąc raczej typem osoby rozrywkowej, ale okazała się niezwykle zawzięta i uparcie dążyła do w, ale okazała się niezwykle zawzięta i uparcie dążyła do wyznaczonych celów. Wreszcie Elsie, najmłodsza z całej piątki, stała się wyjątkowo rozsądną i dojrzałą kobietą pod wpływem wojny. Każda z tych kobiet naprawdę mi zaimponowała i byłam pod ogromnym wrażeniem do jakich poświęceń są gotowe tak młode osoby. Nie potrafiłabym wybrać, którą z nich polubiłam najbardziej, ponieważ każda z nich posiada cechy godne podziwu. Jedno jest pewne. Były wyjątkowo wytrwałe i mimo wielu nieszczęść, które spotkały po drodze, były najlepszym przykładem na to, że kobiety wcale nie są słabsze od mężczyzn. Autorka bardzo realistycznie przedstawiła nam sylwetki tych pięciu kobiet, dzięki czemu miałam wrażenie, że nie są jedynie postaciami na kartach tej powieści, ale przede wszystkim są bliskie czytelnikowi.
Helen Bryan wykreowała bardzo okrutną i często wręcz przytłaczającą wojenną rzeczywistość. Książka jest bardzo prawdziwa i mam wrażenie, że właśnie dzięki temu jeszcze bardziej trafia do czytelnika. To historia, która nie skupia się jedynie na wojennych działaniach i polityce, ale przybliża nam bardzo szczegółowo życie codzienne w niewielkiej angielskiej wiosce. Dotychczas czytałam raczej książki historyczne polskich autorów, dlatego odmianą było śledzenie akcji umiejscowionej właśnie w Anglii. Przyznaję, że czasami powieść trochę mi się dłużyła, ale było to raczej z początku, niż na końcu. Przy końcówce, pojawił się bowiem nawet wątek kryminalny, który w szczególności mnie zaciekawił.
Autorka ujęła całą historię w dość nietypowej formie. Z początku poznajemy bohaterki już w roku 1995, dawno po zakończeniu wojny, a dopiero później cofamy się w przeszłość wspominając tamte czasy i skupiając się już na właściwej fabule książki. Ostatnie kilka stron znowu przedstawia nam historię z perspektywy pięćdziesięciu lat, co okazało się ciekawym zróżnicowaniem i pozwoliło trochę zmienić punkt widzenia.

„Oblubienice wojny” mimo kilku dłużących się momentów, okazały się naprawdę wartościową podróżą przez karty historii, która dokładnie przybliżyła mi życie zwykłych ludzi w wojennych czasach. Bohaterki okazały się naprawdę imponującymi postaciami, z których każda udowadnia jak wiele są w stanie dokonać kobiety! Autorka precyzyjnie oddała okrutną wojenną rzeczywistość, wzbogacając fabułę szczegółowymi opisami. Jak dla mnie sięgnięcie po tę powieść historyczną było bardzo ciekawą odmianą i sądzę, że warto czasem zagłębić się w tak tragiczne, ale równocześnie istotne wydarzenie dla naszego kraju, jakim była II wojna światowa.
http://booksbyshadow.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-05-2016 o godz 10:19 przez: ksiazkowoholizm
http://ksiazkowoholizm.blogspot.com/2016/05/przedpremierowo-oblubienice-wojny-helen.html

Wojenne panny młode. Weterani. Wdowy, które utraciły swych mężów podczas walki z wrogiem. Powstańcy narażający swe życie każdego dnia. Sieroty, które nie pamiętają swych biologicznych rodziców. Każdy z nas mija tych ludzi na ulicy. To Ci, którym nie chcemy ustąpić miejsca w autobusie. To właśnie te starsze panie, które próbują porozmawiać z każdym w kolejce do lekarza, byleby tylko nie wracać do pustego domu i życia w zapomnieniu. Wszystkich tych ludzi łączą czasy, w których dane było im się urodzić, dorastać, zakochiwać i umierać. Okrutne czasy wojny, których nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić. Ale zanim pierwsze zmarszczki pojawiły się na ich twarzach, zanim pierwszy siwy włos pozostał na ich grzebieniu, byli tak samo młodzi jak i my, pragnęli zawierać przyjaźnie, zakochiwać się, brać ślub i żyć po ludzku, najlepiej jak umieli, a dowodem na to jest fantastyczna książka - "Oblubienice wojny".

"Oblubienice wojny" to opowieść o pięciu młodych kobietach, które znalazły się w czasie wojny w małej, angielskiej wiosce - Crowmarsh Priors. Każda z nich pochodziła z zupełnie innego środowiska, a jednak ich los został ze sobą spleciony już na zawsze. Alice, Elsie, Tanni, Frances i Evangeline walczą z ograniczeniami i trudnościami, które narzuca na nie wojna. Pomagają ewakuowanym z Londynu, podejmują się prac, które przed wybuchem walk były typowo męskimi zajęciami i starają się utrzymać swe życie w ryzach. Spotykają się ponownie po pięćdziesięciu czterech latach, gotowe poznać okrutną prawdę i pomścić niewinną śmierć jednej z nich.

Nie bójcie się tej książki. Niech nie wystraszy Was "literatura historyczna" czy perspektywa czytania zawiłych szczegółów dotyczących przebiegu wojny. Ta opowieść jest niesamowita i prawdziwa. Jeżeli dotąd nie sięgaliście po literaturę wojenną, zmieńcie to i czym prędzej zamówcie "Oblubienice wojny". Nie znajdziecie tutaj dat, opisów strategii poszczególnych stron, makabrycznych opowieści o więźniach obozów koncentracyjnych czy skomplikowanego słownictwa, skutecznie odbierającego radość czytania. Odkryjecie za to magię przyjaźni, która potrafiła rozkwitnąć między głównymi bohaterkami lepiej niż wśród młodych ludzi w dzisiejszych czasach. Poznacie codzienne życie kobiet podczas II wojny światowej i zdacie sobie sprawę, że ich rola w tym trudnym czasie, była równie ważna i równie ciężka jak żołnierzy walczących na froncie. Będziecie podziwiać je za odwagę. Spojrzycie na wojnę z innej perspektywy - perspektywy mieszkańców Wielkiej Brytanii, ludzi żyjących w spokojnych miasteczkach z dala od strzałów, wybuchów i masowej śmierci. Poznacie historię piątki niesamowitych kobiet, które swą siłą, zaradnością i ciepłem, przetrwały ten makabryczny moment w dziejach ludzkości i ze wszystkich sił starały się prawdziwie żyć w czasach wojny, doświadczając prawdziwej gamy uczuć i emocji.

Wciągnięcie się w tę opowieść bez reszty i całkowicie przepadniecie, a wszystko to za sprawą fascynującej historii, niesamowicie lekkiego pióra i świetnie skonstruowanej fabuły, wywołującej zaskoczenie podczas czytania, śmiech i łzy spływające po policzku. Wojna jest tak naprawdę tłem dla wydarzeń, które czasami przypominają opowieść sensacyjną, z okładki zdają się być kryminałem, w którym rozwikłujemy zagadkę niewinnej śmierci, a momentami będzie to opowieść o życiu, ludzkich dramatach, rozterkach i trudnych wyborach, które stają się jeszcze trudniejsze w obliczu zagrożenia. Niezwykle ciekawe są fragmenty, w których autorka opisuje brytyjską wieś i jej funkcjonowanie w wojennych latach, a czyta się o tym jeszcze przyjemniej, ponieważ ciekawostki te zostały wplecione w opowieść o naszych bohaterkach.

Przeczytajcie tę książkę. Sięgnijcie po nią dla wątków obyczajowych, których w tej pozycji nie brakuje. Zacznijcie od niej swą przygodę z literaturą wojenną. Rozwikłajcie zagadkę śmierci jednej z piątki naszych bohaterek. Wybierzcie ją, bo to książka godna polecenia i warta przeczytania. Książka oddziałująca na nas, będąca cudowną lekcją życia i przeszłości, którą powinniśmy szanować. Po jej przeczytaniu popatrzycie na swoje problemy z zupełnie innej perspektywy. Babcina herbata stanie się dla Was jeszcze pyszniejsza, a staruszki w autobusie zostaną nowymi kompankami miastowych podróży. Bo właśnie za tę kobiecą siłą w wojennych czasach powinniśmy je podziwiać i pamiętać, że dawniej również się kochało, uśmiechało i zrywało kwiaty na łące, a wszystko to w czasach, w których prawdopodobnie dzisiaj odnalazłaby się jedynie garstka z nas...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-05-2016 o godz 21:33 przez: Magota
Pewnie wielu z Was już zdążyło zauważyć, że tematyka kobiet biorących czynny udział w wojnie, święci od pewnego czasu triumpfy. I słusznie, bo choć były one na ogół cichymi bohaterkami, to jednak w wielu starciach odegrały niebagatelną rolę.

Jednak jeżeli przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej, to tak naprawdę ciężko o tytuł, który nie tylko nie powiela schematów, ale i skupia się nie na tych kobietach, które w ten czy inny sposób przynależały do armii, ale na tych, które po prostu walczyły z jakże ciężką codziennością, przejmowały opiekę nad ewakuowanymi dziećmi czy też tymi, które po prostu dodawały otuchy i tworzyły namiastkę normalności w swojej społeczności.

A właśnie o takich kobietach opowiada książka Helen Bryan. Pięć zupełnie różnych osobowości i 5 fascynujących historii: Alice jest córką przedwcześnie zmarłego pastora i teraz musi opiekować się apodyktyczną matką, Tanni to Żydówka, uciekającą z Austrii przed falą nienawiści skierowanej w stronę jej rodaków, Elsie jest prostą dziewczyną z wielodzietnej rodziny, która wbrew swej woli zostaje wysłana na służbę do jednej z najbardziej zacnych, ale i najbardziej uciążliwych mieszkanek wioski, Evangeline zmuszona do ucieczki z Nowego Orleanu skrywa w sobie wielką i mało chwalebną tajemnicę, która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego, natomiast Frances jest rozbrykaną córką znanego polityka, która zostaje wysłana do starej ciotki - oficjalnie, aby nabrać tam ogłady, a tak naprawdę, aby nie mogła widywać się ze swoimi londyńskimi przyjaciółmi. Kobiety te dzieli praktycznie wszystko, jednak przewrotny los połączy je w Crowmarsh Priors, gdzie dostaną bardzo bolesną lekcję życia, ale również przeżyją wiele pięknych chwil oraz nawiążą tak silne więzi, że już do końca życia nic nie będzie w stanie ich rozerwać. A po 50 latach przyjdzie czas próby...

"Oblubienice wojny", to przede wszystkim książka o sile kobiecej przyjaźni, która na tle wojennej zawieruchy, nabiera zupełnie innego wymiaru. Pokazuje ona, że niezależnie od tego w jakich czasach przychodzi nam żyć, zawsze warto pielęgnować w sobie takie uczucia jak przyzwoitość, miłość czy lojalność, bo czasem tylko to sprawia, że nie zwątpimy w sens życia czy po prostu w drugiego człowieka.

Autorka jednak nie upraszcza i nie koloryzuje. Pokazuje nam jak ciężkie bywa zachowanie twarzy w chwilach grozy i jak wiele dramatów rozgrywa się w głowach naszych bohaterek. Udało jej się wykreować takie postaci, które może nie zawsze będziemy lubili, ale które z pewnością do nas przemówią, bo nie są to płaskie, papierowe twory, a kobiety z krwi i kości, u których czasem emocje wezmą górę nad rozsądkiem i które w trosce o najbliższych, będą robiły naprawdę szalone rzeczy.

Jest to jeden z wielkich plusów tej książki, ale z pewnością nie ostatni, bo równie mocna jest sama fabuła. W moim odczuciu jest ona w "Oblubienicach..." nie tylko dobrze przemyślana, ale również wciągająca i zaskakująca. I nie mam tu na myśli tylko zakończenia (bardzo ciekawego, de facto), ale także także te wszystkie pomniejsze wątki z życia naszych bohaterek, które momentami przybierają naprawdę zaskakujący finał. Przyznam, że do samego końca nie byłam pewna jak się pewne sprawy potoczą, a jak dla mnie nie ma nic przyjemniejszego w czytaniu niż taki właśnie element zaskoczenia.

Z pewnością warto również zwrócić uwagę na rzetelność autorki. Jest to kwestia o tyle istotna, że w zastraszającej ilości tego typu książek autorzy wykazują się niezwykłą wręcz ignorancją. Tutaj tak nie jest. Widać, że Helen Bryan solidnie się przygotowała i naprawdę dobrze zgłębiła temat II Wojny Światowej. Choć sama urodziła się w Stanach, a jakiś czas później przeprowadziła do Anglii, to wydarzenia, które rozgrywały się w latach trzydziestych i czterdziestych w Polsce czy Francji również nie są jej obce. Oczywiście przedstawiła je ona niejako w pigułce, bo jednak jest to powieść obyczajowa, a nie historyczna, niemniej zawarła ona w "Oblubienicach..." to co najistotniejsze i zrobiła to naprawdę dobrze. Swoją drogą, bardzo ciekawym doświadczeniem było czytanie o codzienności w bombardowanym Londynie i okolicach, bo przyznam, że moje wyobrażenia na ten temat były zupełnie inne.

Reasumując, jest to z pewnością książka godna polecenia. Moim zdaniem, jest to naprawdę ciekawa i dobrze opowiedziana historia, która bawi, wzrusza i na długo zapada w pamięć. Ja zagłębiłam się w nią z wielką przyjemnością i autentycznie ciężko było mi się rozstać z naszymi bohaterkami. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że autorka na tej jednej książce nie poprzestanie...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-08-2016 o godz 11:38 przez: Karolina MAREK
Czytanie książek to dla mnie czysta przyjemność. Wyjątkiem są te pozycje, które nasycone są wieloma emocjami - w tedy w zależności od ich barwy i skali może być różnie. Sięgając po "Oblubienice..." zastanawiałam się co będzie mnie czekać. Czy każda następna strona to będzie radość czy wręcz przeciwnie. Oczywiście inną sprawą jest fakt, że się wściekam, gdy któraś z książek co miała być z efektem "wow" okazuje się być "dnem". Na szczęście to dzieje się sporadycznie i tu miejsca nie miało. Inną sprawą jest to, że ja z zasady nie czytam książek historycznych czy wojennych, a tu oba gatunki się splotły. Jednak ktoś kiedyś rzekł, że: "Zasady są po to żeby je łamać", więc i ja w kwestii książek robię to nie raz. Bo cóż to za frajda czytać monochromatycznie jedno i to samo tylko ubrane w inne słowa...

Przenieśmy się do 26 grudnia 1937 roku do Crowmarsh Priors. Tu poznajemy pierwszą z piątki bohaterek - Alice Osbourne. Odpowiedzialna i rozsądna młoda dziewczyna, której właśnie oświadcza się Richard Fairfax - jedyny mężczyzna, którego jak sama stwierdziła jest w stanie pokochać nie licząc ojca. Jest podekscytowana i bez wahania zgadza się na zaręczyny. Następna jest Evangeline Fontaine. Ją poznajemy w marcu 1939 roku w Nowym Orleanie. Również młoda, ale już nie taka "grzeczna". Jej ręka ma zostać oddana prawie dwukrotnie starszemu od niej przyjacielowi ojca, ale ona sama zakochana jest w kuzynie. Więc postanawia uciec się do czarnej magii, by usidlić Richarda Fairfaxa i wyjechać do Anglii jako jego żona i być w pewien sposób wolna. W listopadzie 1938 przenosimy się do Austrii by zetknąć się z Antoinette Joseph i jej rodziną. Zaledwie szesnastoletnia dziewczyna zmuszona jest na ostatnią chwilę wziąć ślub i uciec z rodzinnego domu, gdyż Niemcy właśnie przepędzają i zabijają Żydów, a ona jest jedną z nich. Rodzina z bólem się z nią żegna obiecując, że po jej dotarciu do Anglii w niedługim czasie dołączą do niej czteroletnie w tedy siostry bliźniaczki,a jeśli będzie im pisane to także matka, ojciec i Pani Zayman czyli mama jej męża. Tanni jest załamana, ale obiecuje, że wszystkim się zajmie i będzie czekać.Czwarta panna, którą mamy okazję zapoznać to Frances Falconleigh. Najbardziej zadziorna, niegrzeczna, uparta i twardo stawiająca na swoim dziewczyna. Napotykamy ją w marcu 1939 roku w Crowmarh Priors, bo ojciec, który sobie z nią nie radzi postanowił ją oddać pod opiekę lady Marchmont. We Wschodnim Londynie pod koniec sierpnia 1939 roku poznajemy ostatnią i najmłodszą bohaterkę - Elsie. Jest jedną z ośmiorga dzieci państwa Pigeon. Ma piętnaście lat, więc nie obejmuje jej już plan ewakuacji dzieci w bezpieczne miejsce, ale udaje się znaleźć dla niej pracę jako pokojówka i wdowy Marchmont.

Właśnie w ten sposób wszystkie pięć dziewczyn trafia praktycznie w jedno miejsce. To tam się poznają, nawiązuje się między nimi nić porozumienia, a czasy w jakich przyszło im żyć - czyli wojna - bardzo je do siebie zbliżają. Nim jednak ich znajomość przerodziła się w przyjaźń dzieliło i różniło je prawie wszystko - wykształcenie, status materialny, wiara, a nawet podejście do większości spraw. Nie przeszkodziło im to jednak w tym by połączyć siły i walczyć razem. I choć każda z nich na barkach dźwiga swoją niejednokrotnie tragiczną przeszłość, a doświadczenia jakie mają za sobą niejednokrotnie nie mieszczą się w naszej głowie to nie poddają się. Walczą mimo wszystko i wbrew wszystkiemu.

Książka Helen Bryan choć porusza dramatyczną sytuację to jest pisana lekkim piórem. Jestem na prawdę pozytywnie zaskoczona, że jest to debiut i jedyne co mi przeszkadzało to urwanie losów Alice, Evangeline, Tanni, Frances i Elsie w najciekawszym momencie i wrócenie do nich dopiero po pięćdziesięciu latach. I choć samo zakończenie bardzo mi się podobało to właśnie "wyrwa" w życiu kobiet trochę ujmuje z mojej oceny. Szacunek jednak jest za jedno! Kto z Was nie czytał bądź nie oglądał historii o losach męskiej przyjaźni zawartej na wojnie czy w wojsku? Jak bardzo sławne jest słowo: "BRATERSTWO"? A czy pomyślał ktoś o tym ile sił, odwagi i walki kosztuje kobiety czas, gdy ich ojcowie, mężowie, bracie czy synowie są na takiej wojnie? Czy ktoś pomyślał o tym ile kobiecych przyjaźni rodzi się właśnie w tedy? Czy pomyśleliście kiedyś o słowie "SIOSTRZEŃŚTWO", które tak na prawdę chyba nawet nie jest przyjęte? Helen się odważyła, wyszło jej to cudownie i chciała bym takiego rodzaju książek więcej. A mówię to ja - wróg książek historycznych i wojennych. A Ty zrób coś wspaniałego jak Bryan i przeczytaj, bo warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-05-2016 o godz 18:16 przez: Desari
Nic nie rozerwie więzi przyjaźni i lojalności wykutych w wojennych czasach. Nic nie zbliża ludzi do siebie tak bardzo jak trudne doświadczenia. Ta stara prawda sprawdza się w przypadku pięciu młodych dziewczyn, które kapryśny los rzucił do małej wioski Crowmarsh Priors, gdzieś w południowo-wschodniej Anglii. Alice, Elsie, Tanni, Evangeline i Frances pochodzą z różnych stron świata i z różnych środowisk. Wspólnie walczą z przeciwnościami losu i ograniczeniami, jakie narzuca im życie w cieniu II wojny światowej. W tej walce wykuwa się ich dozgonna przyjaźń. Bohaterki stawiają czoła kolejnym trudnościom — niosą pomoc ludziom ewakuowanym z zagrożonego Londynu, przeżywają nocne naloty. Muszą także poradzić sobie z codzienną pracą, która po wyjeździe mężczyzn na front spadła na ich barki. Coraz bardziej angażują się w działania okołowojenne. Przeżywają miłości i frustracje, wiodą je lęk i nadzieja. Kiedy po pięćdziesięciu latach cztery z nich spotykają się ponownie, postanawiają z odwagą spojrzeć w oczy prawdzie sprzed lat i pomścić niewinną śmierć.

Ta historia to wielki kalejdoskop emocji, z których nie da się wyplątać. Przepiękna przyjaźń pięciu kobiet, które wojna złączyła nierozerwalną nicią.

Główne bohaterki różnią się od siebie dosłownie wszystkim. Alice to córka pastora. Rozsądna i odpowiedzialna. Nie lubi pakować się w kłopoty i cieszy się ze swojego spokojnego życia na wsi. Evangeline to młoda kobieta, która nie wie co zrobić ze swoim życiem. Ojciec chce żeby wyszła za mąż i to w dodatku za człowieka, którego nie kocha. Jak by tego było mało okazuje się, że jest w ciąży ze swoim sekretnym kochankiem Laurentem. Nie byłoby w tym nic aż tak skandalicznego gdyby nie to, że chłopak jest mulatem. Tanni to żydówka. Zawsze spokojna i cicha. Aby uciec od terroru, jaki mogą przeżywać żydzi podczas wojny, postanawia ulec namową rodziców i szybko wyjść za mąż. Tylko w ten sposób będzie mogła wyjechać do Anglii i być bezpieczna. Nie chce zostawiać rodziny ale wie, że to jedyne wyjście jakie jej pozostało. Frances nigdy nie uważała na to co robi. Uwielbia imprezy i pakowanie się w kłopoty. Wychowywała się bez matki, a ojciec nie potrafił dać sobie z nią rady. Tak więc wysyła ją do matki chrzestnej, aby ta spróbowała ją utemperować. Jednak i starsza Pani nie może nić wskórać. Dziewczyna w dalszym ciągu robi to, co tylko chce. Najmłodsza z nich Elsie na własnej skórze przekonała się jak podłe może być życie. Ojciec alkoholik często podkradał pieniądze, które były odłożone na czynsz i jedzenie i potem cała rodzina musiała klepać biedę. Ponieważ Anglia była zagrożona wojną, wszystkie dzieci odsyłało się z miasta na wieś, aby tam mogły ją spokojnie przeczekać. Tak trafiła do wioski Crowmarsh Priors.

Książka przedstawia przepiękną przyjaźń wykutą w czasach wojny. Pięć kobiet, które nigdy nie powinny znaleźć wspólnego języka, zaprzyjaźniły się na zawsze. W najtrudniejszych chwilach zawsze jedna była przy drugiej. Nawet jeżeli nie zawsze pałały do siebie sympatią. Helen Bryan idealnie nakreśliła wszystkie dziewczyny. Sprawiła, że każda z nich jest inna, a razem stanowią nierozerwalną więź. Codziennie dokładały wszelakich starań, aby polepszyć chociaż trochę życie w czasach wojny. Hodowały własne zwierzęta i uprawiały pole. I jak tylko mogły pomagały ludziom w całej wiosce.

Oczywiście pojawia się tutaj też tematyka wojny. Ta książka ukazuje ją od tej najgorszej strony. Walka o przetrwanie każdego dnia może być trudniejsza niż by się mogło wydawać. Niemieckie obozy koncentracyjne, gdzie ludzie umierają z głodu i przepracowania. Codzienne zabijanie ludzi, którzy niepotrzebnie weszli w drogę. I historia nikomu nie winnych żydów, których spotkał okropny los.

Śmierć bliskich, a nawet nieznajomych potrafi zostawić w nas wielkie piętno. A co jeżeli osoba znika i nie ma po niej śladu. Jak dowiedzieć się co się z nią stało? Czy po pięćdziesięciu latach można rozwikłać starą zagadkę? W końcu w miłości i na wojnie, wszystkie chwyty są dozwolone. Książkę polecam wszystkim tym, którzy uwielbiają historie osadzone w czasach wojennych ale również takim, którzy dopiero chcą zacząć przygodę z takimi książkami. Mam nadzieję, że przepiękna przyjaźń zawarta w czasach wojny, ujmie was tak samo jak i mnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
09-05-2016 o godz 14:04 przez: Anna Balińska
Autorka cofa się w czasie, aby przedstawić bohaterki jej debiutanckiej powieści oraz zacząć na dobre ich historię. Zaczytując się w kolejnych zdaniach, poznaję Tanni, nastoletnia Żydówka z wielodzietnej rodziny, która skrycie kocha się w synu Rabina. Jak każda nastolatka, marzy o pięknym ślubie i szczęśliwej rodzinie. Niestety, czas wojny nie jest łaskawy ani dla niej, ani dla jej rodziny. W pośpiechu ojciec wydaje ją za grubego, niezbyt przystojnego Brunona, który ma za zadanie wywieźć ją z Austrii. Z każdą chwilą żołnierze rozstrzeliwują ludzi pochodzenia żydowskiego, a ich domy palą. ‚Dla zabawy’ (jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi) wysyłają niektórych Żydów na granicę Polski, aby stamtąd przewieźć ich do Auschwitz, o którym każdy z nas wie i pamięta.
Kolejna bohaterka to Eveligne, która w Nowym Orleanie ukończyła szkołę i która ma poślubić dwukrotnie starszego od siebie mężczyznę znanego z porywczości, brutalności oraz problemów natury psychicznej. Dziewczyna nie kocha go, a już tym bardziej nie może go poślubić. Jej serce, o zgrozo, należy do Laurenta, który jest ciemnoskórym mężczyzną. Niby nic takiego, prawda? Jasne, ale w naszych czasach. 1938 r. Stany Zjednoczone te dwa fakty łączą się z ogromna dyskryminacją i pogardą dla osób o innym kolorze skóry.
Następna oblubienica wojny to Alice. Wiecznie przestraszona, wiecznie zaniedbana i mająca najwięcej do powiedzenia córka pastora. Po jego śmierci opiekuje się zdewociałą matką. Gdyby nie praca na parafii, w szkole i opieka nad matką, podejrzewam, że Alice nie miałaby nic więcej. Przyznam, że na początku współczułam tej bohaterce, kiedy to narzeczony porzucił ja i w tajemnicy poślubił inną. potem irytowała mnie, wiecznie pokazując jaka jest biedna, a cała wioska litowała się nad nią. Aż w końcu zachwyciłam się na ostatnich kartach powieści jej szczęśliwym happy endem. Nic więcej nie powiem na jej temat, bo i tak dużo zdradziłam. Jaka jest Alice, najlepiej sami oceńcie, czytając ‚Oblubienice wojny’.

Poznaję też Elsie. Dziewczyna z biednego, wręcz patologicznego domu, która zostaje służącą w domu dystyngowanej i niezbyt uprzejmej staruszki. Elsie nie jest zbyt rozgarnięta, często używa języka zrozumiałego wyłącznie dla niej. Z biegiem czasu na jej drodze pojawia się Bernie, typ spod ciemnej gwiazdy. Fałszując dokumenty i obrabiając domy bogatych ludzi, które zostały zniszczone przez niemieckie bombowce, walczy o przetrwanie w tych trudnych czasach. Jak potoczą się ich losy?

Na koniec Frances- moja ulubiona bohaterka. Przyznam, że czytając tę książkę, nieustannie wyczekiwałam na fragmenty z nią związane. Piękna, bogata, uwodzicielska córka Admirała podczas wojny z rozkapryszonej dziewczyny, zamienia się w silną, zdeterminowaną i odważna kobietę. Pod przykrywką pracy dla Land Girls bierze udział w Szkoleniach Służb Pomocniczych oraz KOS. Dziewczyna czuje się w obowiązku służyć ojczyźnie i całemu światu. Jest głęboko przekonana, że zabicie chociażby jednego nazisty, sprawi, że przyczyni się do lepszego świata. Ona również jest na siłę swatana z nieobliczalnym człowiekiem, jednak potrafi wyjść z takiej opresji cało.

Książka kończy się w taki sposób, jakiego nawet nie dopuściłam do myśli. Zaskakujący fragment, w którym dowiaduję się, że jedna z bohaterek ginie w hitlerowskim obozie pracy doprowadza mnie do łez. Jednak pozostałe oblubienice wojny, czy tak jak mówi się o nich wojenne panny młode, po latach rozwikłują zagadkę, w której wychodzi na jaw, kto przyczynił się do śmierci ich przyjaciółki. Co więcej, kobiety mimo sędziwego wieku, rozprawiają się ze złoczyńcą w bohaterski sposób.
Tak o to, przedstawiłam Wam dziś świetną książkę ‚Oblubienice wojny’ H. Bryan. Przyznam, że są w niej momenty, w których czytałam fragmenty z szybszym biciem serca. Być może dlatego, że II Wojna Światowa niesamowicie odbiła się na naszym kraju. Zginęło w niej wielu naszych przodków, w okrutny i upokarzający sposób. Mimo iż książka nie jest oparta na faktach, co autorka podkreśla już na wstępie i mimo iż mało akcji dzieje się w Polsce, to jednak uważam, że przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy chcą czytać o miłości, przyjaźni przeplatanych z okrucieństwami wojny.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-06-2016 o godz 18:40 przez: Joanna Peczeniuk
Wspominałam Wam już, że uwielbiam powieści z historią w tle. Zapewne tak i to nie raz. Z czystym sumieniem mogę to jeszcze raz powtórzyć i zrobię to zapewne jeszcze wiele razy. Jednak największym rarytasem są dla mnie historie osadzone w czasie II wojny światowej, a taką właśnie otrzymałam ostatnio od Wydawnictwa Editio. Swoją drogą, jestem bardzo wdzięczna owemu wydawnictwu za umożliwienie zapoznania się z „Oblubienicami wojny” i to jeszcze przed premierą.

O autorce słów kilka.

Helen Bryan urodziła się w Stanach Zjednoczonych w Wirginii, dorastała w Tennessee, a od wielu lat mieszka w Wielkiej Brytanii, w Londynie. Z wykształcenia jest prawniczką. W 2002 roku napisała biografię Marthy Washington, która została obsypana nagrodami. Powieść „Oblubienice wojny” to wydany w 2007 roku debiut literacki Helen Bryan, zainspirowany prawdziwymi wspomnieniami kobiet, które przyłączyły się do Kierownictwa Operacji Specjalnych, założonego przez Churchilla.

Wciągająca fabuła

Alice, Elsie, Tanni, Evangeline oraz Frances to kobiety pochodzące z różnych stron świata oraz z różnych środowisk. Wybuch II wojny światowej sprawia, że spotykają się w małej wiosce Cromwarsh Priors, w południowo-wschodniej Anglii. Wspólnie stawiają czoła wojennej rzeczywistości, wspólnie pracują dla dobra kraju oraz wzajemnie się o siebie troszczą i pomagają innym ludziom, głównie ewakuowanym z zagrożonego i bombardowanego Londynu kobietom i dzieciom. Pomiędzy bohaterkami rodzi się prawdziwa przyjaźń i kiedy cztery spośród nich spotykają się po pięćdziesięciu latach, wspólnie trafiają na ślad zdrajcy i postanawiają pomścić niewinną śmierć...

Powieść obyczajowa z wojną w tle

„Oblubienice wojny” to przede wszystkim powieść obyczajowa osadzona w Anglii w czasie II wojny światowej. Przedstawiając kolejne bohaterki, autorka dogłębnie analizuje ówczesne obyczaje, panujące w różnych środowiskach społecznych tamtejszych czasów i zabiera czytelnika w podróż do Cromwarsh Priors, gdzie wychowała się Alice Osbourne, do Nowego Orleanu, z którego pochodzi Evangeline Fontaine oraz do Austrii, gdzie wychowała się będąca żydówką Tanni i do Londynu, gdzie poznajemy wywodzącą się z angielskiej arystokracji Frances oraz z pochodzącą z robotniczej rodziny Elsie. Mamy tu więc całą plejadę różnorodnych bohaterek, które dzielą ten sam los, spotykając się w Crowmarsh Priors, a Helen Bryan doskonale buduje ich portrety psychologiczne, dzięki czemu poznajemy ich uczucia oraz motywy, którymi się kierują.

„Oblubienice wojny”, moim zdaniem, jest niezwykle wciągającą powieścią, którą cenię sobie tym bardziej, iż Helen Bryan w głównej mierze skupiła się wątku obyczajowym, ściśle związanym z losami tworzonych przez siebie bohaterek. Poznajemy je jako kobiety, które przejmują w społeczeństwie męskie obowiązki – pracują na roli, organizują ewakuację kobiet i dzieci z bombardowanego Londynu, przyjmują ich we własnych domostwach i opiekują się nimi. Jako kobiety, które chcą być silne i pomocne i które tak jak Frances chcą wstąpić do tajnych służb, bezpośrednio walczących na froncie lub we francuskim ruchu oporu. Jako kobiety, które mimo wojennych zawirowań i wykonywania męskich prac, nadal czują się pełnowartościowymi niewiastami i chcą kochać oraz być kochane.

Autorka raczy nas ogromną ilością szczegółów dotyczących tego, co w czasie wojny w Anglii się jadło, piło oraz jak się ubierano. Co jest ważne... w to wszystko są wplecione informacje dotyczące tego, co działo się wówczas na świecie i na kilka chwil przeniesiemy się do Austrii, Francji oraz do Polski i prześledzimy losy jeńców w obozach koncentracyjnych oraz zostaniemy zszokowani badaniami, które były tam prowadzone na rozkaz Hitlera.

Nie będę się dłużej rozwodzić, ani wymieniać plusów, czy minusów powieści Helen Bryan. Dodam tylko, że jest to naprawdę niezwykle udany debiut literacki, a powieść „Oblubienice wojny” z pewnością podbije serce niejednej czytelniczki. Z pełnym entuzjazmem oraz z czystym sercem polecam, polecam i po trzykroć polecam!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio oraz Grupie Wydawniczej Helion.

www.literackiswiatjoko.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-05-2016 o godz 22:25 przez: KobieceRecenzje365
Alice, Elsie, Tanni, Evangeline oraz Frances to pięć młodych kobiet, które połączyła II wojna światowa. Każda z nich pochodzi z różnych stron świata oraz z różnych środowisk, lecz kapryśny los rzucił je wszystkie do małej wioski Crowmarsh Prios, w północno - wschodniej Anglii. Ograniczenia jakie niesie za sobą wojna, oraz codzienne problemy zbliżają kobiety do siebie, a między nimi rodzi się dozgonna przyjaźń. Nasze bohaterki angażują się w pomoc ludziom ewakuowanym z zagrożonego Londynu, i radzą sobie z obowiązkami, które po wyjeździe mężczyzn na front spadły na ich barki. Z czasem coraz bardziej angażują się w działania okołowojenne.

Cztery z tych walecznych kobiet, spotykają się ponownie po pięćdziesięciu latach. Postanawiają rozliczyć się z przeszłością, i pomścić niewinną śmierć sprzed lat...

Helen Bryan (autorka) urodziła się w Wirginii, w Stanach Zjednoczonych, a dorastała w Tennessee. Obecnie od wielu lat mieszka w Londynie. Pracowała jako prawniczka i napisała biografię Marthy Washington. „Oblubienice wojny” to jej pierwsza powieść i mam nadzieję, że pierwsza... z wielu.

„Oblubienice wojny” to przepiękna opowieść o prawdziwej sile przyjaźni. To cudowna historia o pięciu wspaniałych kobietach, których losy, połączyła II wojna światowa. Pięć kobiet, a każda inna, z innym charakterem. Różni je prawie wszystko – pochodzenie, wiara, nawyki oraz przyzwyczajenia.

Dwudziestodwuletnia Alice, to córka pastora. Jej świat wali się, gdy jej narzeczony powraca z Ameryki z młodą małżonką, osiemnastoletnią Evangeline.
Evangeline, by uniknąć ślubu z o wiele starszym od siebie mężczyzną, gra nieczysto i zostaje żoną, narzeczonego Alice. W Ameryce pozostawia po sobie skandal, którego jej rodzina długo nie zapomni.
Piętnastoletnia Elsie, pochodząca z wielodzietnej rodziny, ewakuuje się z zagrożonego Londynu, do Crowmarsh Prios. Szesnastoletnia Tanni poślubia dziesięć lat od siebie starszego przyjaciela rodziny, i ucieka wraz z nim do Anglii. Jednakże Londyn staje się coraz niebezpieczniejszym miejscem, i Tanni po narodzinach dziecka również przenosi się do tego małego miasteczka w północno – wschodniej Anglii.
I na sam koniec Frances, córka admirała, która nie stroni od skandali. Do miasteczka zawita za sprawą swojego ojca, który odda niesforną córkę pod opiekę matki chrzestnej.
W tym trudnym okresie dla ludzkości, i mimo tylu różnic, kobiety zostają przyjaciółkami. Bo nic nie zbliża tak, jak trudne i dramatyczne doświadczenia.

Autorka wykreowała naprawdę świetne postaci. Są one nad wyraz realne, to po prostu osoby z krwi i kości. Każda z naszych bohaterek ma swoją niepowtarzalną historię. Widzimy, jak w obliczu wojny wszystkie podziały między kobietami znikają. Nieważne, kto skąd pochodzi, jakie ma korzenie. Kobiety te połączył jeden cel: POMOC POTRZEBUJĄCYM.

Autorka pokazała nam bardzo dokładnie jak żyją ludzie w kraju ogarniętym wojną. Jak celebrują każdy dzień, z obawy, że może być niestety tym ostatnim. Widzimy miłosne wzloty oraz upadki. Każdy stara się po prostu żyć normalnie, co w obliczu nieustannego zagrożenia nie jest łatwe.

Powieść ta napisana jest pięknym, choć prostym językiem. Ja osobiście chłonęłam każde słowo napisane przez autorkę. Ta książka wciąga czytelnika w wir fabuły, a my przezywamy wszystko wraz z bohaterkami, ich historie stają się naszymi historiami.

„Oblubienice wojny” to powieść od której nie sposób się oderwać. Autorka pokazuję nam przepiękną relację między pięcioma kobietami, jaką jest przyjaźń. W trudnych czasach II wojny światowej więź pomiędzy kobietami pozostaje nierozerwalna, i nie zmienia się nawet po pięćdziesięciu latach. Autorka ukazuje nam również, że mimo wojny życie płynie dalej. Ludzie zakochują się, pobierają się, rodzą się dzieci. Cieszą się każdym danym im dniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-05-2016 o godz 21:07 przez: barwinka
Dużo napisano książek o wojnie, wiele z nich czytałam, a jednak każda kolejna, którą biorę do ręki pokazuje mi inny jej obraz, wywołuje kolejne emocje i przerażające sytuacje, których mam nadzieję, nigdy nie doświadczymy. Helen Bryan napisała historię, która miała być hołdem dla ludzi, którzy przeżyli piekło, chciała pokazać jak wiele może się zmienić przez lata trudów, śmierci i niepewności.

W pięćdziesiątą rocznicę końca II wojny w jednym z angielskich miasteczek spotykają się cztery starsze panie. Każda z nich prowadzi inne życie, mieszkają w różnych zakamarkach świata, a jednak łączą je wspólne przeżycia z okresu młodości. Po latach postanowiły się spotkać, porozmawiać i odkryć pewną tajemnicę. Alice, córka pastora, cicha i obowiązkowa. Eveline, Amerykanka, która uciekła od niechcianego narzeczonego. Elise, dziewczyna z londyńskich slumsów. Tinni, młoda Żydówka, która w ostatnim momencie wyrwała się ze szponów Hitlera. Francese, arystokratka lubująca się w skandalach. Wojna została te pięć kobiet w spokojnym, małym miasteczku gdzie powinny być bezpieczne, a jednak w tamtym czasie niebezpieczeństwa były wszędzie. Tym bardziej, że agenci niemieccy nie próżnowali, żyjąc tuż obok.

Tego typu książki wywołują niesamowicie dużo bardzo różnych emocji. Historia, której podjęła się autorka pokazuje kobiety w czasie wojny. Wywodziły się z różnych środowisk, miały bardzo różne charaktery, a jednak zjednoczyły się w czasie wojny i w obliczy wyzwania, które przed nimi stanęło. Historia którą poznajemy, cofa się jeszcze głębiej, mamy możliwość zajrzeć w prawdziwe środowiska owych dziewcząt i kobiet, poznać je w czasie, kiedy były młode i beztroskie. Powędrujemy do Nowego Orleanu, Austrii, kiedy Niemcy zaczęli niszczyć i zabijać, slumsów Londynu i życia w wyższych sferach angielskich, gdzie liczyły się wystawne przyjęcia i brak problemów. Te historie pokazują jak bardzo przyjdzie się zmienić bohaterkom, które w bardzo różnych przyczyn znajdą się w jednym miejscu.

Wspaniale nakreślone historie, ale również barwnie przedstawione charaktery kobiet sprawiają, że książka wciąga, oderwać się od niej jest naprawdę ciężko. Życie wojenne składa się z chwilowej obecności mężów na przepustkach, a potem długich miesięcy samotności. Dzieci, które zostały wysłane na wieś, aby nie przebywać w bombardowanym Londynie; kartek na jedzenie i odzież, ciągłych alarmów bombowych, polowań, pomocy w gospodarstwie, przerabianiu starych strojów i ciągłego oczekiwania.

Wydawało by się, że życie na angielskiej wsi jest stosunkowo stabilne i proste, tym bardziej, że widzimy również bombardowany Londyn, ludzi stłoczonych w tunelach metra lub zbombardowanych we własnych domach, trupy wyciągane spod gruzów. Nie zabraknie również chwil grozy w Auschwitz, przerażających i nieludzkich planów badań oraz wiecznego głodu i śmierci.

Tego typu książki nie powinny zostać zapomniane. Spojrzenie na okres II wojny przeżywanej przez zwykłych angielskich obywateli rzadko do mnie trafia. Ta książka wzbudziła we mnie bardzo dużo emocji. Szczególnie motyw bombardowań, bardzo plastyczny i realistyczny sprawił, że popłynęły mi łzy.

Historia ma wiele niepozamykanych wątków, zostawia otwarte furtki, które tak jak w prawdziwym życiu, może nigdy nie zostaną zamknięte.

"Oblubienice wojny" to książka warta uwagi, przedstawia historię różnych ludzi, ich motywy postępowania, zmusza do analizy wydarzeń, wywołuje emocje a jednocześnie porywa. Do końca nie wiadomo, jak się skończy, kto wygra a kto zginie, jak potoczą się losy wielu bohaterów którzy pojawiają się na kartach książki. Lubię powieści historyczne dotyczące II wojny światowej, a ta plasuje się naprawdę wysoko na mojej liście. To jedna z tych historii, do których wraca się po czasie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-05-2016 o godz 09:26 przez: Katarzyna Roszczenko
Książki poruszające zagadnienie wojny, opisujące ludzi którzy musieli w niej uczestniczyć, emocje które nimi targały, codzienną walkę o przetrwanie zawsze znajdą miejsce na mojej półce. Już kilka tego typu książek mam u siebie. Kolejną która zajmuje to zaszczytne miejsce są Oblubienice wojny pióra Helen Bryan.
Alice, Elsie, Tanni, Evangeline i Frances to pięć młodych kobiet, które połączyła II wojna światowa. Kobiet pochodzących z różnych rodzin, z różnych sfer społecznych, które los rzucił do małej wioski Crowmarsh Prios w Anglii. To właśnie wojna spowodowała, że kobiety zaprzyjaźniają się, nie zwracają już uwagi na swoje pochodzenie, bo w czasie wojny nie ma ono już znaczenia, wszyscy są sobie równi. Kobiety niesamowicie szybko się do siebie zbliżają, wspólnymi siłami pomagają ewakuowanym ludziom z Londynu, obrastają w swego rodzaju gruby pancerz, gdyż po wyjeździe mężczyzn na front to one teraz przejmują wszystkie obowiązki i jak się okazuje dość dobrze sobie z tym radzą.
Gdy mija pięćdziesiąt lat, cztery z tych kobiet spotykają się ponownie z postanowieniem rozliczenia się z przeszłością i pomszczenia niewinnej śmierci…
Oblubienice wojny to niesamowicie dobrze nakreślony kalejdoskop ludzi. Mamy Alice, córkę pastora, której wali się świat gdy jej narzeczony wraca z Ameryki ze świeżo poślubioną żoną. Ewangeline, aby uniknąć ślubu z o wiele starszym mężczyzną poślubia narzeczonego Alice – czy kobiety się zaprzyjaźnią? – okazuje się że los jest przewrotny. Tanni poślubia o wiele starszego od siebie mężczyznę i ucieka z nim do Londynu. Elsie pochodząca z wielodzietnej rodziny ewakuuje się do Crowmarsh Prios, a Frances córka admirała nie stroniąca od skandali w miasteczku pojawi się za sprawą ojca. Losy tych młodych dziewczyn dość szybko się połączą.
Helen Bryan poprzez świetnie wykreowane postaci głównych bohaterek stworzyła niesamowicie wciągającą lekturę. Każda z tych młodych kobiet wnosi w powieść wiele od siebie, każda z nich w jakiś sposób zostanie zapamiętana. Autorka operuje niesamowicie płynnym i precyzyjnym językiem dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, przyjemnie pomimo tematu jaki porusza Bryan.
Jeszcze przed laty nie zwracałam uwagi na upływający czas, byłam nastolatką jednak zawsze chciałam być dorosła. O dziwo to moje marzenie dość szybko się spełniło, teraz mając 30+ czas z kolejnym rokiem umyka mi coraz szybciej, pojawiają się pierwsze zmarszczki (o tak!). za chwilę nie obejrzę się kiedy a przeżyję pół wieku. Przed oczami mam babcię która zestarzała się w niesamowicie piękny sposób, jednak jej lata młodości nie były usłane różami, jej dzieciństwo nie było beztroskie jak moje. I to o czym opowiada należy ocalić od zapomnienia. To właśnie uczyniła Helen Bryan w swojej powieści.
Autorka swoją powieścią pokazuje, że trudne losy, wydarzenia historyczne zbliżają do siebie ludzi, i nie liczy się wtedy pochodzenie społeczne. Najważniejsze jest przetrwanie i zaufanie. Zauważamy również, że pomimo przeszłości jaka spotkała te kobiety, po latach przyjaźń przetrwała a wręcz jeszcze bardziej się umocniła. Pomimo wojen ludzie żyją dalej, rodzą się dzieci, cieszą się z każdego przeżytego dnia.
Helen Bryan urodziła się w Stanach Zjednoczonych, w Wirginii, dorastała w Tennessee, a od wielu lat mieszka w Londynie. Pracowała jako prawniczka i napisała obsypana nagrodami biografię Marthy Washington. Do napisania Oblubienic wojny „zainspirowały ją prawdziwe historie z czasów wojny, opowiedziane przez rodzinę i przyjaciół ze Stanów Zjednoczonych i z Anglii, oraz mało znane historie odważnych młodych kobiet, które przyłączyły się do Kierownictwa Operacji Specjalnych, założonego przez Churchilla”. Oblubienice wojny to jej pierwsza powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
18-05-2016 o godz 17:39 przez: Julia K.
http://coffeethebook.blogspot.com/2016/05/88-oblubienice-wojny-helen-bryan.html

Każdy ma jakąś babcię, ciocię czy pradziadka, który, kiedy się z nim usiądzie, gada i gada jak najęty, opowiadając o swoich przygodach z młodości. O tym, jak razem i innymi kolegami malowali na murach Znak Polski Walczącej i w inny sposób wykonywali mały sabotaż. Historie takie są jakby rodem wyrwane ze scenariusza filmu Jana Komasy, ale - mimo, że trudno w to uwierzyć - są autentyczne. Ale jak to wyglądało z innej strony, nie Polaka, ale mieszkańca deszczowej Anglii?

"Oblubienice wojny" to powieść stricte historyczna, opowiadająca o pięciu przyjaciółkach - Elsie, Frances, Evangeline, Alice i Tanni. Każda z nich ma odrębną historię, ale w pewnym momencie jakby wszystkie te lata sprzed roku 1939, zostały wrzucone i wymieszane w jednym worku z dużym napisem "WOJNA". Dziewczyny muszą nauczyć się żyć w całkiem nowych realiach, czasach, gdzie suknie zrzucane są na rzecz zakrwawionych fartuchów czy niezbyt modnych mundurów Land Girls. Gdzie cały swój dorobek możesz stracić w dwie sekundy, a wszystko, co jest tobie przypisane, masz na kartce. O tych realiach właśnie opowiada ta powieść, chcąc przybliżyć nam czasy, w których żyli ludzie nie tak dawno temu.

Ale także muszę napisać wam trochę, jak zwykle, jak to wygląda od strony technicznej. Fabularnie wygląda to całkiem nieźle - pięć dziewczyn, które połączyła wojna i chęć przetrwania. Historia miała potencjał, którego niestety nie wykorzystała pani Bryan. Nie chodzi tu głównie o styl pisania, bo nie był on zaraz jakiś tragiczny, ale coś tam siedziało i po prostu nie pozwalało mi wgryźć się w "Oblubienice". Dodatkowo, czasami miałam wrażenie, jakbym przestawała czytać na chwilę powieść pani Bryan i zaczytywała się w jakiejś zupełnie innej książce. Trudno było nadążyć za akcją.


Może kiedy to wszystko sobie podsumowuje, nie jest to zaraz jakaś zła książka, faktycznie, nie najlepsza, ale zdecydowanie nie wrzuciłabym jej gdzieś w kąt na pastwę losu. Myślę, że celem pani Bryan było napisanie czegoś, co w obrazowy sposób wyjaśni nam życie panujące na przełomie lat czterdziestych i to można odhaczyć jako całkiem niezłe zilustrowanie. Każdy mieszkaniec wsi, na której toczy się akcja, miał swoją historię i to było piękne, że mogliśmy ten czas trudny dla wszystkich z innych perspektyw. Każdy przeżywał to na swój sposób.

Z bohaterami jakoś specjalnie się nie zżyłam, choć Berniego uwielbiam i chyba był moją ulubioną postacią z "Oblubienic". Jak już wspomniałam, każdy inaczej odbierał życie podczas wojny, inaczej próbował pomóc Anglii podnieść się po tym ciosie, który zwalił ją z nóg. Jeśli miałabym już wybierać ulubioną bohaterkę, wybrałabym Frances, która za wszelką cenę chciała walczyć z Niemcami i położyć kres nazizmowi.

Nie zabrakło również zapożyczeń z innych gatunków, co znacznie ubarwiło opowieść. Pod koniec mamy sprawę trochę kryminalną, detektywistyczną, ale żeby dowiedzieć się o co chodzi, będziecie musieli sami sprawdzić :) Ale przede wszystkim jest to historia więzi rodzinnych i nierozerwalnej przyjaźni, która nawet przez lata, pielęgnowana, nie zarosła chwastami i rozkwitła na nowo. Czy warto czekać do 2 czerwca, kiedy ta książka będzie miała premierę? Według mnie tak, choćby dlatego, żeby poczuć ten fantastyczny klimat i dowiedzieć się czegoś o historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-09-2016 o godz 16:53 przez: Triskel
Pewne przysłowie brzmi, że "prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie", ta sentencja doskonale pasuje do niniejszej książki. Lojalność i przyjaźń przechodzą prawdziwą próbę zazwyczaj w najtrudniejszych sytuacjach życiowych. Bohaterki tej książki zostały rzucone w wir wojny, a ich przyjaźń została poddana wielu ciężkim próbą. Kobiety pochodzące z różnych szczebli drabiny społecznej, zostały połączone przez kapryśny i bezlitosny los. Wojna zmusiła je do podejmowania częstokroć trudnych wyborów, które poddały próbie ich człowieczeństwo.

Pięć młodych kobiet musi odnaleźć się w okrutnych czasach II Wojny Światowej. Przenosimy się do południowo-wschodniej Anglii do Crowmarsh Priors, aby poznać pięć wyjątkowych dziewcząt; Frances, Alice, Elsie, Tanni oraz Evangeline. Burzliwe losy bestialskiej wojny połączą ich życia, poprzez ciężkie chwile przepełnione licznymi chwilami bólu i nielicznymi radosnymi momentami. Dowiedzą się, że w sytuacjach z pozoru beznadziejnych tak na prawdę liczy się tylko rodzina i wsparcie prawdziwych przyjaciół. Będą musiały wykazać się prawdziwym hartem ducha jeżeli będą chciały przeżyć i poskładać swoje połamane, zniszczone życia.

Książka została napisana barwnie i ciekawie, pokazuje co jest w życiu na prawdę ważne, oraz że nigdy nie można się poddawać. Młode kobiety pochodzą z różnych środowisk i z początku mają inne podejście do swego życia, rodzin, jak i ukochanych mężczyzn. Z upływem fabuły dojrzewają i uczą się odpowiedzialności za siebie jak i za innych. Realia południowo-wschodniej Anglii tamtego okresu historycznego zostały oddane wiernie i czytałem o nich z zapartym tchem. Autorka spisała się na medal i oddała w ręce czytelników powieść dopracowaną i wciągającą. Akcja mknie w szybkim tempie, dlatego nie sposób znaleźć miejsca na ani chwilę nudy. Trudności jakim będą musiały sprostać bohaterki nie raz potrafią zmrozić krew w żyłach, co dodatkowa zachęca do dalszej lektury. Powieść dobitnie i wiarygodnie pokazuje codzienne życie, które rozdziera ryk nalotów i eksplozji bomb. Strach przed czającymi się wszędzie Niemieckimi szpiegami, nieustanny lęk o najbliższych mężczyzn, którzy zostali wysłani na front czy trudy codziennych obowiązków. Bohaterki będą musiały odnaleźć w sobie ogromną siłę aby się nie załamać i starać się przeżyć kolejny dzień. Mając nadzieję, że wojna w końcu się skończy, a ich życie powróci do normy.

Opowieść o strachu i nadziei potrafi zszokować i wciągnąć do lektury na dłuższy czas. Działania okołowojenne Helen Bryan oddała wiernie, pokazując, że zgłębiła opisywany temat. Wątek fabularny sprzed lat opisujący chęć zemsty za niewinną śmierć wciągnął mnie chyba najbardziej. "Oblubienice wojny" jest pozycją wartą uwagi, którą czyta się z zapartym tchem od pierwszej do ostatniej strony. Kwestie żydowskie jak i obozów zagłady poruszane na kartach powieści również zasługują na plus, w szczególności za sprawą waloru edukacyjnego. W książce odnajdziemy również wątek sensacyjny, który sprawia, że powieść czyta się szybko i emocjonująco. Miłośnicy powieści gdzie akcja dzieje się podczas II Wojny Światowej powinni poczuć się usatysfakcjonowani. Książka jak najbardziej przypadła mi do gustu i z pewnością sięgnę po kolejne pozycje z pod pióra autorki.

http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2016/09/oblubienice-wojny-helen-bryan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-04-2017 o godz 19:50 przez: Magdalena Mrózek
Chyba największe zaskoczenie tego roku. Lubię tematykę wojenną, jednak czytając opis, spodziewałam się czegoś całkowicie innego. Tymczasem dostałam interesującą książkę obyczajową z elementami romansu. Oczywiście wojna jest głównym tematem pozycji, jednak poznajemy ją od całkowicie innej strony. Przede wszystkim chcę zaznaczyć, że nie będę jej oceniać pod względem wiarygodności historycznej. Nie mam wiedzy na ten temat, więc w tym wypadku po prostu nie ma to sensu. W książce znowu spotykamy się z narracją wieloosobową. Poznajemy historię z punktu widzenia głównych bohaterek oraz sporadycznie pojawiających się postaci. Jeszcze dwa miesiące temu twierdziłam, że nie lubię takiego zabiegu, jednak to kolejna pozycja, która całkowicie zmienia moje zdanie na ten temat. Prolog przedstawia nam wydarzenia w 1995 roku, czyli w naszej teraźniejszości. Cztery kobiety dostają zaproszenie na obchody zakończenia wojny, które odbywają się w małej miejscowości w Anglii. Mieszkają w różnych częściach świata i wydawałoby się, że nie mają ze sobą nic wspólnego. Okazuje się to złudnym wrażeniem, ponieważ od kolejnego rozdziału cofamy się w przeszłość - do czasów przed rozpoczęciem wojny. I tu moje kolejne zaskoczenie. Myślałam, że od razu zostaniemy zasypani datami, nazwami organizacji oraz główne bohaterki rzucą się w wir wojny. Jednak przede wszystkim widzimy ich życie przed wrześniem 1939 roku oraz po ataku Niemiec na Europę. Nie poznajemy historii masowej tylko skupiamy się na jednostkach. Widzimy jak młode kobiety zmagają się ze swoją pierwszą miłością, macierzyństwem oraz narzuceniem na nich obowiązków mężczyzn. Musiały zająć się rolnictwem, zatrudniały się w fabrykach i czuwały nad miasteczkiem. Głównymi bohaterami jest pięć kobiet. Pochodzą z różnych części świata, przedstawiają inne środowisko lecz w czasach kryzysu połączyła ich niezwykłą więź przyjaźni. W tym momencie muszą pochwalić autorkę za stworzone postacie. Są wielowymiarowe oraz co najważniejsze zachowują się jak ludzie. W tych ciężkich czasach choć starają się jak mogą, nadal są tylko zwykłymi kobietami. Nie mają wpływu na cały przebieg wojny, jednak mogą pomóc przyjaciółce odzyskać rodzinę. Ryzykują życie dla dwóch obcych dla nich osób. Należy podkreślić, że w książce nie pojawiają się same pozytywne postacie. Mamy też przekrój osób o innych ideałach. Myślę, że to trochę dzięki temu, że autorka jest amerykanką. Mogła przez to na wszystko spojrzeć obiektywniej. Osoby, które mają żal do Anglii przez wydarzenia w czasie wojny, nie dostaną tylko sielankowego obrazu bohaterek, które ratują świat. Na samym końcu książki wracamy znów do teraźniejszości. Bohaterki chcą rozwiązać zagadkę. Pragną dowiedzieć się, co stało się z jedną z ich przyjaciółek. Choć podejrzewałam, kto jest winny, to i tak byłam wściekła, gdy dowiedziałam się co tą osobą kierowało. Podsumowując, opis książki nie oddaje jej charakteru. Jest to bardzo ciekawa obyczajówka, która z pewnością trafi do gustu kobiet. Wylewamy na niej morze łez, śmiejemy się oraz kibicujemy związkom bohaterek. Do tego mamy ciekawe tło historyczne i szansę, żeby poznać życie z czasów wojny w innym kraju. Jest napisana również w bardzo przyjemnym stylu, więc nawet nie zauważamy, a już jesteśmy w połowie książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-06-2016 o godz 19:35 przez: Klaudia Mordarska
Wojna. Słowo kryjące w sobie bardzo wiele. Jest cierpieniem, śmiercią, ale także desperacką walką o wolność. Ale to także okrucieństwo, którego nie jedna osoba nie może sobie wyobrazić. Wystarczy jedna chwila, aby stracić życie. Zrzucona bomba, żołnierze wroga... Tyle niesprawiedliwości, straconych niewinnych istnień, beznadziei. A Ty, drogi Czytelniku, czy miałbyś na tyle odwagi, by zacząć z tym walczyć?
Los sprowadza do małej wioski pięć różnych dziewczyn, z pozoru nie mających ze sobą nic wspólnego. Frances, Evangeline, Elsie, Tanni i Alice. Ale to właśnie trudne doświadczenia tak je do siebie zbliżają. Trwa II wojna światowa i żadna z nich nie ma łatwo. Ale razem muszą stawić czoła wszystkim przeciwnościom. Zaczynają dołączać do organizacji zajmujących się działaniami około wojennymi i próbują poradzić sobie z codziennością pełną niepewnych dni i bombardowań. Jak potoczą się ich losy? Czy dane im będzie przetrwać?
Zwykle nie czytam książek historycznych, Preferuję coś bardziej współczesnego. A jak już coś, to musi mnie mocno zaintrygować. "Oblubienice wojny" to właśnie jedna z takich historii. Opis od razu zachęcił mnie do sięgnięcia po nią. Po prostu musiałam poznać losy tych kilku, wojennych dziewczyn, nawet pomimo okładki, która szczerze powiedziawszy rani moje oczy,
Na początku akcja nieco się wlekła. Autorce dosyć długo zajęło wprowadzenie do treści, ale nie dziwię się temu. W końcu powieść jest wielowątkowa. Każda z dziewczyn miała własne życie i inną historię do opowiedzenia. Czytelnik mógł poznać Żydówkę, Amerykankę po przejściach i wiele innych ciekawych postaci.
Najbardziej trafiła do mnie opowieść o Frances. Wydawała mi się najbardziej poruszająca. A sama bohaterka bardzo barwna. Silna, zdeterminowana i zmagająca się z wieloma trudnościami. Ale mimo wszystko pragnęła dążyć do spełnienia swoich marzeń. Podobnie było z pozostałymi dziewczynami, ale one tak bardzo się nie wyróżniały. Frances to prawdziwa perełka.
Świat przedstawiony w książce opisywał wszystkie okrucieństwa wojny, ze śmiercią na czele. Całe to cierpienie, niesprawiedliwość i konsekwencje związane z własnym pochodzeniem... Współczułam postaciom, że były zmuszone żyć w tak strasznych czasach. Muszę przyznać, że uroniłam nawet kilka łez. Nie mogłam się od nich powstrzymać, bo końcówka była naprawdę smutna.
Życie tamtejszych dziewczyn było pełne miłosnych zawirowań. Chociaż nie zawsze mogły być z osobą, której tak bardzo pragnęły, to prędzej czy później odnajdywały swoje szczęście. Autorka ciekawie sobie wszystko obmyśliła, a jako, że tych wątków było więcej, to także znalazłam swojego ulubieńca. Uważam, że szczególnie warto zwrócić uwagę na historie pewnego młodego pastora...
Podsumowując, "Oblubienice wojny" to książka inna, niż się spodziewałam. Może początek był nieco nudnawy, ale potem bardzo się wciągnęłam. To poruszająca opowieść o dziewczynach zmagających się z trudnościami podczas drugiej wojny światowej. Nie brakuje w niej akcji, miłości i desperackiej walki o wolność i własne prawa. To dobra książka i powinna spodobać się fanom powieści historycznych, a także każdemu, kto pragnie dowiedzieć się, jak rzeczywiście wyglądało życie w tamtych czasach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-06-2016 o godz 20:40 przez: Iwona_S
W obliczu wojny nie jest ważne pochodzenie, rasa, wiara, czy majątek rodzinny. Najważniejsze jest przetrwanie. Przekonało się o tym dziewczęta, które na skutek wojny spotkały się w angielskiej miejscowości Crowmarsh Priors . Alice zna to miejsce jak własną kieszeń. Tutaj się urodziła i dorastała. Evangeline to Amerykanka, która w obawie przed aranżowanym małżeństwem wykorzystała nadarzającą się okazję i uciekła do Anglii. Frances to dziewczyna, która od najmłodszych lat brylowała na salonach i nieobce jej są wystawne przyjęcia i huczne imprezy. Tanni to Żydówka, która wraz z mężem uciekła przed prześladowcami z Austrii. Elsie to młoda dziewczyna z wielodzietnej rodziny, która trafiła do Crowmarsh Priors na służbę do Lady Marchmont. Każda z nich jest inna, jednak w obliczu wojny to nie ma znaczenia. Wszystkie angażują się w pomoc ludziom, którzy ucierpieli na skutek licznych nalotów. Po zakończeniu wojny kontakt między nimi się urywa i spotykają się dopiero po pięćdziesięciu latach, aby raz na zawsze uporać się z przeszłością.


Helen Bryan to amerykańska pisarka, która obecnie mieszka w Londynie. Jest autorką biografii Marthy Washington, która zdobyła liczne nagrody. „Oblubienice wojny” to pierwsza powieść w jej dorobku.

Sięgając po „Oblubienice wojny” spodziewałam się, że dostanę dobrą powieść, ale nie wiedziałam, że AŻ tak przypadnie mi ona do gustu. Historia opisana jest w sposób niezwykle szczegółowy, co dodaje jej realizmu i bez najmniejszego problemu mogłam przenieść się do Crowmarsh Priors w czasie II wojny światowej i z daleka obserwować poczynania głównych bohaterek. Powieść rozkręca się dość powoli, na początku poznajemy losy dziewcząt w przededniu wojny. Ich spokojne życie zmienia się wraz z atakiem nazistów na poszczególne kraje i wtedy już nic nie jest takie, jakie było jeszcze kilka dni wcześniej. Później akcja nabiera tempa, nie skupia się tylko na losach przyjaciółek, ale jesteśmy świadkami m.in. nieludzkiego traktowania w Auschwitz, czy egzekucji szpiegów niemieckich. Wszystko to opisane z zachowaniem najdrobniejszych szczegółów, w których widać, że Autorka naprawdę sumiennie przygotowała się do tworzenia tej powieści.

Jednak największą wartością tej pozycji jest to, że stanowi ona przepiękną opowieść o przyjaźni na dobre i złe. Dawno nie czytałam powieści, w której właśnie ta relacja została tak wyeksponowana. Zżyłam się z bohaterkami i gdy kończyłam książkę było mi przykro, że to już koniec… Jeżeli dodamy do tego jeszcze prosty, ale plastyczny język, to powstaje naprawdę wspaniała książka, która wciąga czytelnika od pierwszych stron.


Podsumowanie: „Oblubienice wojny” to powieść, która podbiła moje serce. Historia pięciu zwyczajnych dziewcząt, które z dnia na dzień potrafiły porzucić swoje normalne zajęcia i zastąpiły mężczyzn w wielu pracach. Jest to równocześnie piękna opowieść o sile przyjaźni, która narodziła się w czasie II wojny światowej i trwała przez kolejne 50 lat.. Gorąco polecam!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-06-2016 o godz 07:47 przez: Anonim
Ta recenzja została usunięta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
4/5
04-05-2016 o godz 07:30 przez: werka777
Dziewczyny o różnym statusie społecznym, odmiennych narodowościach i planach na przyszłość zostają połączone wspólnym celem. W obliczu wojny wszystkie dotychczasowe podziały przestają być ważne, bo rodzi się nowe wyzwanie, jakim jest niesienie pomocy. Jednakże w chwilach, kiedy każdy dzień może być tym ostatnim, ludzie nie odrzucają koncepcji normalnego życia. Stąd w ogarniętym strachem miejscowościach szaleją uczucia, być może mocniejsze oraz intensywniejsze aniżeli te powstałe za czasów pokoju. Przyjaźń, życzliwość, bezinteresowność i miłość – ta niewinna i poważna, prawdziwa i fałszywa, ta na chwilę i na zawsze.

Akcja powieści rozgrywana jest na dwóch płaszczyznach czasowych, których łącznikiem okazują się te same bohaterki. Pierwotnie stykamy się z II Wojną Światową, z rosnącą niepewnością i lękiem przed tym, co nieznane. Maskowe ewakuacje, Kindertransporty, konfiskaty majątków, narastająca niechęć do Żydów i tworzące się podziały na tych dobrych i złych. Francja znajdująca się pod kontrolą nazistów, klęska Brytyjskiego Korpusu Ewakuacyjnego z Dunkierki i zagrożony Londyn, którego mieszkańcy niejednokrotnie trafiają w ręce bohaterek powieści. Autorka doskonale wczuła się w klimat tych przerażających czasów nadając swoim postaciom bardzo wiarygodny tryb życia, jak gdyby sama była jego uczestnikiem. A dźwięk alarmowych syren pozostaje w głowie czytelnika jeszcze na długo po jego wyciszeniu. Jednak nie na II Wojnie Światowej zakończyła Helen Bryan tę historię. Nadała jej dalszy ciąg pięćdziesiąt lat później, kiedy to bohaterki mają spotkać się kolejny raz. Otóż książka zawiera pewien wątek sensacyjny i jego rozwiązanie poznajemy dopiero na końcu, a powieść naprawdę potrafi zaskoczyć.

Wiarygodne, pełnokrwiste, stające się wzorcem i niosące nadzieję bohaterki, ciekawy rozwój wydarzeń, bardzo dobry, lekki styl i genialna kreacja tła nadającego tej książce kształtu powieści historycznej. „Oblubienice wojny” przemyca w życie czytelnika emocje, lęk, ale i podziw obrazując niełatwe czasy, w których jednak można było odnaleźć szczęście. To książka zupełnie inna od tych, które dotąd przeczytałam. Bo chociaż początkowo miałam względem niej mieszane uczucia wywołane lekkim chaosem i brakiem jednego punktu odniesienia, druga połowa powieści naprawdę mnie pochłonęła i nie potrafiłam się oderwać do samego końca, wessana w losy kobiet naprawdę godnych podziwu.

Książkę polecam wielbicielom literatury, której akcja rozgrywana jest w czasach wojny. Chociaż nie jest to z pewnością romantyczna opowieść o miłości, uczuć i emocji tworzonych pomiędzy kobietami i mężczyznami tutaj nie brak. Jednakże na pierwszym planie staje równie potężna więź – damska przyjaźń i właśnie za ten rzadki scenariusz powieści cenię tę publikację najbardziej. Polecam i Wam, jeżeli chcecie zobaczyć jak rodzi się coś niezniszczalnego w czasach, kiedy wszystko wydaje się jeszcze bardziej kruche, aniżeli zwykle.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Spark Rutka Monika
4.8/5
30,10 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa O chirurgii inaczej Kabata Paweł
4.7/5
20,11 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Anonimowi Heretycy Henry Katie
4.3/5
27,81 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wroną po Stanach Wrona Marcin
4.5/5
22,63 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Byłbym zapomniał... Pazura Cezary
4.5/5
26,53 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Fatalne związki Mahadeo Celine
3.5/5
34,15 zł
49,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Twist. Dive Bar. Tom 2 Scott Kylie
4.3/5
26,85 zł
39,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego