Nomen omen (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 29,99 zł

29,99 zł 39,99 zł (taniej o 25 %)
Dostawa do salonu empik od 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
29,99 zł
asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
29,99 zł
asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
35,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Nowe wydanie nadzwyczajnej powieści Marty Kisiel! Współczesny Wrocław z krótką wycieczką do czasów niemieckiego Breslau, doprawiony sporą dozą czarnego humoru i odrobiną romantycznego ducha.

Los nigdy nie był łaskawy dla Salomei Klementyny Przygody. Wystarczy spojrzeć na jej rodzinę: matka chcąca uwolnić „rozbuchany erotyzm” córki, ojciec żyjący mentalnie w dziewiętnastym wieku i brat Niedaś – społeczny szkodnik, leń i zakała. Nic więc dziwnego, że gdy tylko nadarza się okazja, Salka ucieka z rodzinnego miasta do Wrocławia.

Nowe życie nie będzie jednak usłane różami. Na stancji panuje żelazna dyscyplina, w radiu i telefonie słychać tajemnicze szepty, a współlokatorem Salki zostaje Roy Keane, dobrze wychowana papuga gustująca w wafelkach. Na domiar złego, studiujący we Wrocławiu Niedaś w nietypowy sposób okazuje siostrze swoją miłość, próbując utopić ją w Odrze. A to dopiero początek kłopotów…

"Nie pojawiła się jeszcze polska J.K. Rowling, więc czemu by nie miała się nią stać kolejna pisząca wrocławianka".
Grzegorz Chojnowski, Radio Wrocław

"»Nomen omen« przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Znalazłam w niej nie tylko ogrom elementów fantastycznych, ale i wątek kryminalny, a nawet miłosny, swoją drogą całkiem przyjemny i nienachalny, słowem – wszystko co lubię. Muszę przyznać, że wielkim wygranym tej powieści są dla mnie jednak odwołania do polskich romantyków, czyli coś absolutnie świeżego w literaturze młodzieżowej".
Efantastyka.pl

"Wspaniały lek na chandrę, oferujący czytelnikowi skoncentrowany zastrzyk endorfin. Idealna odskocznia od codziennego życia i sposób na spędzenie kilku wieczorów bez względu na porę roku".
Polter.pl

"O matko! Tak dobrze nie bawiłam się już od dawna".
Bookreviews.pl

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Nomen omen

Tytuł: Nomen omen
Autor: Kisiel Marta
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 336
Numer wydania: II
Data premiery: 2019-02-13
Forma: książka
Indeks: 31393560
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
11
4
3
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
12 recenzji
12-05-2019 o godz 19:46 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
"Nomen omen" w nowym wydaniu, na powrót może zagościć na naszych półkach, kto jeszcze nie miał okazji po nią sięgnąć, teraz ma ku temu okazje. Marta Kisiel, to autorka którą ogromnie sobie cenie, potrafi wprowadzić mnie we swój świat z taką siłą że zawsze po przeczytaniu jej lektury mam uśmiech na twarzy. Autorka ubiera swoją historię, w słowa jakie nas wprowadzają w cały klimat z coraz to bardziej rosnącym zainteresowaniem. Pani Marta, jak zawsze potrafi wykreować cudowne postacie, obrać to wszystko w interesująca historie, w której doznamy dreszczyku emocji, a także grozy. Bez dwóch zdań, dalej podtrzymuje swoje zdanie, że jest to jedna z najlepszych polskich autorek jakie mogłam i mogę czytać. Nigdy nie zawodzi, a jej historie zabierają w zupełnie inny świat, zawsze się przy nich miło spędza czas i nigdy nie żałuje się tego. "Nomen omen" tylko znów mi pokazał że ponownie wydanie kolejnej książki autorki było tego warte. Tak jak pokochałam inne jej pozycje, tak i ta się w nie od tej pory wlicza. Salka to postać która w tej opowieści, z mniejszych tarapatów wapdła w jeszcze większe kłopoty, wszystko zaś dzieje się we Wrocławiu, mieście u sióstr które dały jej gdzie zamieszkać, nie wydają się jendak one w żaden sposób normalne, miejsce kryje jakąś tajemnice, a to wszystko spada także na naszą bohaterke, a następne wydarzenia tylko komplikują obecny stan dziewczyny, aż trudno się w takim bałaganie odnalezć. Jednak dla mnie była to lada nie gradka mogąc to czytać, przyjemna, lekka i jak zawsze z humorem powieść, miała wszystko czego oczekiwałam sięgając po nią.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-05-2019 o godz 01:08 Anonim dodał recenzję:
Nomen Omen to pierwsza książka autorstwa Marty Kisiel, po którą miałam okazję sięgnąć. Co prawda o autorce słyszałam same dobre opinie i planowałam prosić wydawnictwo o jedną z jej książek, ale zanim to się stało zaproponowano mi właśnie Nomen Omen. Zabierając się za książkę, podeszłam do niej zapomijając o wszystkich opiniach jakie wyczytałam o twórczości Kisiel i skupiam się na tym, jakie emocje wywoła u mnie ta autorka bezpośrednio. Książka mnie totalnie pochłonęła, fabuła wciągnęła mnie w to co stworzyła Kisiel. Kiedy skończyłam czytać byłam zachwycona jej treścią i bardzo zaczęłam liczyć, że jeszcze kiedyś uda mi przeczytać kolejną część przygód Salki, jej brata oraz sióstr Bolesnych. Zachwycało to, jak autorka połączyła mity z teraźniejszością, tworząc niebanalną historię.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-04-2019 o godz 11:06 Kinga Łuczyńska dodał recenzję:
To już któraś z kolei książka autorstwa Marty Kisiel, którą mam na swojej półce i którą przeczytałam. Co tu dużo mówić? To bardzo specyficzna ,,ałtorka" z poczuciem humoru. Miejscami potrafi nas zabawić i oczarować swoim nowo wykreowanym i nieco dziwacznym światem, zaś za chwilę potrafi wzbudzić w nas strach i dreszczyk emocji. Na pewno trzeba przyznać, że jest oryginalna i bardzo pomysłowa. Ma swój styl, którego się trzyma. Tworzy wiele specyficznych słów i ogólnie połączeń wyrazowych, które jeszcze bardziej dodają temu wszystkiemu uroku i pomysłowości. Ona po prostu ma taki styl pisania i to nie jest przypadek. To jest wręcz dar Marty. To co ona potrafi zrobić ze słowem, to jest wręcz niemożliwe, a jednak! Po drugie, sam pomysł na fabułę. Jest to kolejna książka tej Autorki z genialnie wykreowaną historią. Czasami mamy wrażenie, że nic tutaj się kupy nie trzyma, jednak po chwili nagle wszystko zaczyna się ze sobą łączyć w spójną całość i do siebie pasować. I myślę, że wiele tutaj wnoszą bohaterowie. Niezwykle oryginalni, bardzo kreatywni. Każda z postaci jest inna, nietuzinkowa, niepowtarzalna. Nie chodzi tutaj tylko o cechy charakteru ale też skupiłabym się właśnie na opisach zewnętrznych postaci. To jest coś przepięknego, no dosłownie magicznego. Jak Autorka zaczyna opisywać swoje postaci, to nabieramy wrażenia, że ta owa osoba dosłownie przed nami stoi - a my, ją sobie wyobrażamy. No i właśnie to jest Marta Kisiel - łączy ze sobą fabułę wraz z bohaterami. Ta mieszanka wypada jej, że tak powiem wybuchowo! Do tego dochodzą czasami dziwne i zwariowane opisy, np. początek książki, kiedy główna bohaterka przychodzi do domu zakatarzona, a z jej nosa wisi glut. Przyznam, że Marta opisuje go dosyć szczegółowo. Mnie to osobiście nie rusza, mnie to śmieszy i zachęca do dalszego czytania. Trzeba przyznać szczerze, że te dzieła są bardzo specyficzne i to po prostu trzeba czuć i to się musi podobać, zdecydowanie. Opis fabuły Salomea Przygoda dorasta w dość specyficznym i dziwnym domu. Nie do końca jest w stanie dogadać się ze swoją zwariowaną rodziną. Salomea czuje się inna, wyjątkowa na swój sposób, dlatego postanawia zacząć żyć sama.... Wyprowadza się, wręcz ucieka z domu rodzinnego. Jak się okazuje, jej życie wcale nie jest takie kolorowe jakby się wydawało. Zaczyna wynajmować stancje u starszej pani, która ma dziwną, wręcz przerażającą papugę, która gada i siostrę, która całkiem często przebywa w nawiedzonym domu - bo tak na nowo wynajmowaną kwaterę mówi Salomea. Z początku to wszystko budzi w niej przerażenie i lęk, ale z czasem przyzwyczaja się do tego. Najbardziej jednak denerwują ją dziwne głosy w słuchawce od telefonu, oraz ta zwariowana papuga, która chyba się w niej zakochała, bo śpi z nią w łóżku. Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawia się brat, Niedaś od którego tak naprawdę Salka chciała się uwolnić. Ten ją jednak odnajduje i staje się takim jej pasożytem... Z czasem Niedaś robi się coraz dziwniejszy, znika na całe dnie, a potem jest problem z odnalezieniem go. Jakby tego było mało, pewnego razu Salka odnajduje go na środku drogi. Lecz brat nie wydaje się normalny, zaczyna szamotać się z Salomeą i próbuje utopić ją w Odrze... Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Uroboros/ grupie wydawniczej foksal.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-04-2019 o godz 20:22 Anonim dodał recenzję:
Kiedy poznacie losy Salomei Przygody, już nic w Waszym życiu nie będzie takie samo... Nie pamiętam, gdzie i kiedy przeczytałam o książce Marty Kisiel. Jednakowoż wdzięcznam siłom wszelakim, które do sięgnięcia po tę pozycję mnie nakusiły. Iż albowiem odkryłam nową ulubioną Autorkę. To się w głowie nie mieści, co się w tej książce dzieje. Salomea Przygoda, obdarzona tak nietypowym imieniem przez niezwykle barwnych rodziców, jest postacią oszałamiająco barwną. Salka, iż albowiem tak brzmi zdrobnienie jej imienia, ma tendencję do ładowania się w kłopoty, równie wielką, jak tendencję do przypadkowych zachowań autodestrukcyjnych. W związku z tym, że życie pod jednym dachem z matką, która każe jej budzić swoją seksualność oraz bratem, stojącym niemalże na piedestale Niedasiem, wiecznym studentem i obibokiem staje się dla niej zbyt uciążliwe, postanawia porzucić domowe pielesze i udać się w nieznane, a mianowicie do Wrocławia. Znane nie znane, ale trafia na wyjątkową ofertę mieszkaniową. Dziwi się nieco, że pod wskazany adres taksówkarz nie chce jej zawieźć, a niemalże spluwa przez lewe ramię, słysząc o miejscu docelowym Salki, ale dziewczyna dziarsko postanawia kompletnie się tym nie przejmować. Niejakie zaskoczenie jednakowoż okazuje, kiedy trafia do sypiącego się domu, który wygląda, jakby był żywcem wyjęty z horrorów. Wita ją dziarska staruszka oraz gadający papug, o wdzięcznym imieniu Roy Keane. Dziewczyna pojęcia nie ma, w jak specyficzne progi przyszło jej wejść... Uśmiałam się jak norka. Seryjnie, to zdecydowanie książka na poprawę humoru. Mnożące się podejrzenia, dotyczące lokatorów domu, Roy Keane okazujący się zwierzęciem niezwykle rozumnym, starsza pani, łupiąca w World of Warcraft, przypadki dziwne i niewyjaśnione, to wszystko powoduje, że się ze śmiechu ryczy jako 500+ na pastwisku. Jest też i wątek mocno poruszający, ale zadziwiająco dobrze wpasowujący się w całość fabuły, a mianowicie historia babci Salki, mocno powiązana z lokatorami domu przy Lipowej, a także mająca niezwykle istotne dla nich implikacje. Całość zaś napisana jest znakomicie, postaci są fantastyczne, dosłownie i w przenośni. Niejednokrotnie miałam ochotę strzelić Niedasia przez ten durny łeb, żeby się ogarnął, zwłaszcza w momencie, kiedy postanowił utopić swoją siostrę, Roya adoptowałabym z dziką radością i zapasem krakersów, Salka rozbraja swoją tendencją do samozniszczenia, a generalnie to serdecznie i z całego serca polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-03-2019 o godz 16:14 vicky.vs.books dodał recenzję:
Salomea Klementyna Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie we Wrocławiu. Dom przy Lipowej 5 przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, mieszkają w nim siostry w dość podeszłym wieku i papuga lubiąca wafelki, w telefonie słychać głosy, a Salka zaczyna zastanawiać się, czy zamieszkanie tu to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację – zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze. Opisy książek Marty Kisiel mają to do siebie, że na ich podstawie tak naprawdę nie wiemy czego możemy się spodziewać. Wydają się być niepozorne, ale zdążyłam już zauważyć, że zazwyczaj kryją w sobie ogromną tajemnicę. I nutkę grozy, ale to swoją drogą. Styl tej autorki jest całkowicie niepowtarzalny i wyjątkowy, dlatego uważam, że należy sięgnąć po jej jakąkolwiek książkę, chociażby po to, aby przeżyć to doświadczenie na własnej skórze. Uwielbiam używany tutaj sarkazm, ironię i kilka gramów czarnego humoru. Oczywiście, jednym spodoba się użycie w tekście np. slangu gamingowego i sformułowań w stylu "A wiesz, siostra, że pasuje ci ta papuga? Powaga. Odciąga uwagę od tej, no. Twarzy.", a drugim nie, ale warto sprawdzić do której grupy będziemy należeć. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej, bo dzięki temu poziom zabawy w trakcie lektury sięga zenitu, a ja wciąż śmieję się na głos. W tym przypadku hitem był Niedaś, tytan intelektu. A skoro już o konkretnym bohaterze mowa, to muszę wspomnieć, że kto jak kto, ale kreować postaci to Marta Kisiel potrafi genialnie. Niezdarna Salomea, na którą spadają wszystkie nieszczęścia świata, kiepsko rozgarnięty życiowo studenciak Niedaś i starsza pani farmiąca honor pointy na battlegroundach (spokojnie, ja też średnio wiem o co kaman, haha) to tylko niektórzy z tych wielobarwnych bohaterów. Spędzanie z nimi wolnego czasu to sama przyjemność! Na końcu pozostał lekki niedosyt. Zakończenie pojawiło się tak nagle i trwało niesamowicie krótko, a ja... czuję się lekko nieusatysfakcjonowana. Czegoś mi tam zabrakło, chociaż nie mam zielonego pojęcia czego. Może to jeden z zabiegów celowych, żebym do razu sięgnęła po kolejną książkę Kisiel? W przypadku "Oczu urocznych" i większości opowiadań, które znajdziemy w "Pierwszym słowie" sytuacja wyglądała podobnie... Cóż, może rozgryzłam tę cwaną pułapkę, ale i tak da(ła)m się złapać. Podsumowując, z czystym sumieniem polecam Wam sięgnąć po "Nomen omen" (i inne książki autorki!), a ja ogromnie się cieszę, że poznałam przygody Salomei, ponieważ dzięki temu przekonałam się na 100%, że grono moich ulubionych autorek się powiększyło. Drogie Panie, jesteście już trzy!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-03-2019 o godz 02:41 Katrina dodał recenzję:
Los nigdy nie był łaskawy dla Salki. Dwudziestopięciolatka, z irytującym młodszym bratem i matką, która uważa ją za pełne seksapilu bóstwo nie może wytrzymać w rodzinnym domu. Wyprowadza się więc do Warszawy, wynajmując pokój u dziwnej, starszej pani. Interesując się polską fantastyką trudno nie trafić na Martę Kisiel: nazywaną przez siebie samą oraz swoich fanów ałtorką, twórczyni rozrywkowych powieści i opowiadań. Podchodziłam do jej twórczości z olbrzymim dystansem, nie przeczę. Humorystyczna literatura raczej nie ma w zwyczaju mnie bawić: paradoksalnie, gdy czuję, że autor chce mnie rozśmieszyć, zaczynam się irytować. „Nomen Omen” okazało się nie być książką, która kipiałaby żartami aż tak, jak myślałam i dzięki temu była całkiem przyjemną lekturą. Przyjemną, ale w żadnym razie odkrywczą, czy wyjątkową. Marta Kisiel sprawnie operuje językiem polskim, trochę się nim bawić i często budując żarty właśnie wokół niego, ale moim zdaniem nie robi tego tak dobrze jak choćby niepowtarzalny Terry Pratchett (w cudownym tłumaczeniu Cholewy). W przypadku tego pana często zatrzymuje się nad konkretnymi żartami, myśląc o tym, jak inteligentnym człowiekiem trzeba być, aby na coś takiego wpaść. Przy „Nomen omen” miałam chwilę takiego zatrzymania może dwa razy, a większość żartów spływała po mnie jak po kaczce. Chyba nikogo nie zaskoczę, pisząc, że bohaterzy tej powieści są zdecydowanie sympatyczni. Nie czuje się wprawdzie z nimi szczególnie związana, ale Salka i cała jej „ekipa” jest po prostu bardzo miła. Poza tym nie oszukujmy się, obecna w powieści papuga skradła moje serce, szczególnie, że w tej chwili to jeden z tych rodzajów zwierzaków, o którym myślę najwięcej i najczęściej. Pod kątem fabularnym nie jest to oczywiście dzieło sztuki. Nie jest to też powieść absolutnie nieprzewidywalna i zaskakująca pod tym względem. Ale historia przedstawiona w „Nomen omen” jest raczej angażująca (w sporej mierze przez bohaterów) i raczej od tego typu książki po prostu nie wymagam więcej, bo nie o to w takiej literaturze chodzi. Ponadto w przyjemny sposób łączy historie Wrocławia z grecką mitologią, więc na pewno fani i tego miasta, i tego typu motywów się w niej odnajdą. Przede wszystkim cieszę się, że nie poczułam się przytłoczona żartem. Ten naprawdę potrafi przytłoczyć i sprawić, że powieść staje się infantylna, a tego w przypadku „Nomen Omen” nie wyczułam. Niemniej po takiej ilości recenzji, jakie było dane mi poznać byłam przekonana, że Martę Kisiel albo będę uwielbiać, albo nienawidzić, a jestem po prostu pośrodku. Nie żałuję przeczytania tej książki, pewnie będę ją polecać, ale czy sama do niej kiedykolwiek wrócę? Raczej nie. „Nomen Omen” wydaje mi się po prostu bezpieczną lekturą dla tych, którzy szukają czegoś lekkiego i rozrywkowego, napisanego w całkiem inteligentny sposób. Mimo wszystko takich książek jest dość mało (zwykle autor „przegina” w którąś stronę, sprawiając, że albo powieść jest zbyt poważna, albo zbyt dziecinna), więc na „Nomen omen” warto zwrócić uwagę szczególnie w trakcie trudniejszych chwil w szkole, czy pracy, gdy szukamy chwili oddechu od poważniejszych lektur.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-03-2019 o godz 19:22 Snieznooka dodał recenzję:
Martę Kisiel poznałam przy okazji książki „Dożywocie”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Uroboros, aby zapoznać się z jej twórczością. Kiedy zobaczyłam, że „Nomen Omen” doczekał się nowego wydania, nie mogłam tego faktu zignorować, zważywszy na to, że miałam gwarancję dobrego humoru! Czasami człowiek potrzebuje odpoczynku od romansów, dramatów, nawału negatywnych emocji i egzystencjonalnego bólu. Ot, tak od tego jest Kisiel! „Człowiek człowiekowi panią z dziekanatu”. Salomea Klementyna Przygoda, zwana w skrócie Salką jest dwudziestopięcioletnią bohaterką „Nomen Omen”, nie jest zbyt urodziwa, jest rudowłosa, a przede wszystkim ma bardzo specyficzną, by nie mówiąc nieco upierdliwą rodzinę. Nie ma się czemu dziwić, każde piskle potrzebuje oddechu, tak też nasza Sal postanawia się wyprowadzić do Wrocławia. Myślała, że będzie panią samej siebie, jednak jej brat Niedaś nie ma zamiaru trzymać się z daleka. Co spotyka Salomeę w Wrocławiu? Dziewczyna wprowadza się do domu, który mógłby w Haloween stać się najciekawszą z atrakcji, ponury, miejscami nieco straszny, budzi grozę, a nie ciepłe uczucia. W owej rezydencji mieszkają trzy osiemdziesięcioletnie siostry, które mają swoje tajemnice, a jakże! „Z figury Rubens, z fryzury Tycjan, z gęby zaś, wypisz, wymaluj, Picasso”. Dziwne szepty, odgłosy w telefonie, nagłe pojawienie się Niedasia ekscentrycznego studenta, fana Warcrafta, który chce utopić własną siostrę w Odrze, nie wiadomo dlaczego, wprowadza nie mały chaos. O, co tam chodzi? Macie jakieś przypuszczenia? Nie, nie główkujcie zbyt mocno, sięgnijcie po książkę, kiedy tylko nadarzy się możliwość! Znacie papugę, która zajada się wafelkami? Nie? Kisiel sprawi, że poznacie, nazywa się Roy Kane. Salka będzie miała kłopoty, czy uda jej się nie zwariować? Jaką tajemnicę ukrywają trzy staruszki? To wszystko i o wiele więcej, czeka Was w tej książce. „- Siostra, gdybyś powiedziała, że widziałaś jak pływam pieskiem w rynsztoku, przebrany za Myszkę Miki i nawalony jak marabut, to pewnie bym się nie wypierał, ale po parkach na pewno się nie szwendam. Mam swoją godność”. „Nomen Omen” to zbieranina nietuzinkowych postaci, zabawnych, wyrazistych i nieprzerysowanych. Bardzo lubię ten charakterystyczny styl autorki, sarkazm i ironia przeplatają się między wydarzeniami wprawiając czytelnika w tak bardzo dobry humor. Komizm sytuacyjny zyskuje poprzez dosadne przedstawienie go przez Martę Kisiel. Cieszę się bardzo, że mogłam podróżować po świecie, który stworzyła, byłaa to podróż, której zbyt szybko nie zapomnę. Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o elementach nadnaturalnych, które tak, jak w przypadku „Dożywocia” i „Siły niższej” eksplodowały na łamach powieści. Pamięta o zachowaniu równowagi pomiędzy opisami poszczególnych wydarzeń, a dialogami, które wychodzą bardzo naturalnie. Dzięki temu powieść czyta się bardzo szybko. Fani autorki będą zadowoleni, i zachwalać kunsztu pisarskiego nie ma potrzeby, ci, którzy nie mieli okazji poznać jej dzieł powinni po nie sięgnąć i się zrelaksować.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2019 o godz 08:38 Nemezis dodał recenzję:
Przedwojenna wrocławska willa, a w niej trzy identyczne staruszki. 85-letnie siostry Bolesne mieszkają z Royem Keane'em - barwną papugą ze słabością do śmietankowych wafelków i Warcrafta. Wszyscy w okolicy uważają je za czarownice, nic więc dziwnego, że omijają ich dom z daleka. Kiedy na Lipową pięć trafia Salomea Przygoda, a w ślad za nią także Niedaś, nuda to ostatnie, co może im grozić. 25-letnia Salka ma już dość życia ze swoją pokręconą rodziną. Matka w kółko gada o uwalnianiu "rozbuchanego erotyzmu" córki, a ojciec jest tak zafascynowany wiekiem XIX, że teraźniejszość niewiele go interesuje. Oboje niezmiennie zachwycają się swoim synem, fajtłapowatym Niedasiem. Choć trybiki w jego mózgu zdają się pracować w zwolnionym tempie, oni uparcie wierzą w jego geniusz i czekają z utęsknieniem, aż zrobi doktorat. Młoda kobieta postanawia więc spakować się i wyjechać do Wrocławia. Wynajmuje pokój na Lipowej, u sióstr Bolesnych. Jej spokój nie trwa jednak długo. W radiu i przedpotopowym telefonie słychać dziwne głosy, a właścicielki przyjmują tajemniczych gości. Niespodziewanie pojawia się tam również Niedaś, a gdy próbuje utopić Salkę w Odrze, okazuje się, że to dopiero początek kłopotów. Duża, dość niezgrabna Salka, którą bezustannie prześladuje pech, z miejsca zdobyła moją sympatię. Powierzenie roli głównej bohaterki postaci dalekiej od ideału było strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu zabawnych sytuacji nie brakowało, a przy tym w każdej chwili mogło się wydarzyć coś niespodziewanego. Trochę dłużej zajęło mi przekonanie się do Niedasia, ale rozśmieszył mnie tak wiele razy, że na koniec aż żal mi było odkładać książkę i żegnać się z tą postacią. Tajemnicze siostry Bolesne zapamiętam na długo, a samo wspomnienie papugi krzyczącej "killnij gada!" wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy. Wszechobecny humor, ujawniający się chyba na każdej stronie tej powieści, jak zwykle mnie urzekł. Śledząc perypetie Salki, co chwila wybuchałam śmiechem. Bawiły mnie jej pechowe przygody, nietypowe teksty Niedasia i okrzyki Roya Keane'a. Podobały mi się także pełne emocji sceny gry w Warcrafta, choć do tej pory nie mam pojęcia, co oznaczała większość pojawiających się wówczas określeń. Marta Kisiel to dla mnie mistrzyni w operowaniu humorem. Nawet sytuacje, które w zwykłych okolicznościach mroziłyby krew w żyłach, potrafi przedstawić tak, że nie mam innego wyboru, jak tylko zwijać się ze śmiechu. Ogromnie spodobała mi się również okładka tego wydania. Te wijące się czerwienie kontrastujące z bladą twarzą przyciągają wzrok i intrygują. Uroku powieści dodają również ilustracje, które kryją się wewnątrz książki. Czarno-białe, ale niezwykle klimatyczne. Na końcu znajdziemy nawet mapki Wrocławia z zaznaczeniem wszystkich istotnych dla rozwoju akcji miejsc. "Nomen Omen" to moje kolejne spotkanie z twórczością Marty Kisiel i z pewnością nie będzie ostatnim. Poczucie humoru autorki, które przebija się w każdej opisanej sytuacji i każdym dialogu, sprawia, że czytając jej książki, nie sposób powstrzymać się od śmiechu. Gdy dodamy do tego jeszcze interesującą fabułę, odrobinę magii i całą gamę wyjątkowych bohaterów, dostajemy porcję świetnej rozrywki, od której nie można się oderwać. Jeśli więc "Nomen Omen" nie trafił jeszcze w Wasze ręce, koniecznie naprawcie ten błąd!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-02-2019 o godz 17:16 klaudja96 dodał recenzję:
"- Więc albo to prawda, choć brzmi niewiarygodnie i z trudem mieści się w głowie, albo tym razem przypadek naprawdę ostro zaszalał. " Salka, a właściwie Salomea Klementyna Przygoda nigdy nie miała łatwo. Szalona rodzinka, która składała się z matko chcącej uwolnić " rozbuchany erotyzm " córki, ojca żyjącego myślami w dziewiętnastym wieku i brata Niedasia - szkodnik społeczny. ( Trochę przypomina mi siostrę 😂.) Dziewczyna wykorzystuje okazję i ucieka do Wrocławia. Ale przecież za prosto nie może być. Dom przy Lipowej 5, nie jest taki jak się wydawał. W końcu nazwisko zobowiązuje i przygody muszą być. Niedaś, który powrócił do studenckiego życia w dość specyficzny sposób okazuje miłość siostrze. Nie jest to książka tak zabawna jak " Dożywocie", chociaż komizmu i sarkazmu jej nie brakuje. Nie porwała mnie też tak bardzo jak " Toń" czy " Oczy uroczne". Ale się nie zawiodłam. Polubiłam bohaterów. Salkę, która nie była idealna, a pech ją prześladował. Jednak ma dystans do siebie. Jej dosyć specyficzną rodzinkę, która doprowadzała mnie do łez. Siostry ksero, które odegrały bardzo ważną rolę. Bartka, który czasem był rozważnym romantykiem. No i Niedaś. To on jakoś mi nie podpasował. I nie to, że nie był nieautentyczny, wręcz przeciwnie. Ale tak czy siak działał mi na nerwy. Jednak gdyby nie on, nie byłoby historii. Fabularnie książka też jest świetna. Uwielbiam to jak jest tam przedstawiony Wrocław. Ten współczesny i ten niemiecki Bresal. ( Koniecznie muszę wybrać się do Wrocławia). Zachwycają mnie wszystkie opisy i cała ta tajemniczość. Bardzo szybko się czyta, co jest dużym plusem. Dopiero pod koniec książki miałam wielką chęć dowiedzieć się jak to się skończy, a jednocześnie nie chciałam żegnać się z tymi bohaterami. Ale przez większość nie miałam problemu z odłożeniem jej. Ja już wiem, za książki Marty Kisiel będę kochać już zawsze. Są inne, niekonwencjonalne i nie powielają dobrze znanych już schematów. Serdecznie polecam wam sięgnąć po " Nomen Omen", ale także inne książki tej autorki. Ja jestem jak najbardziej na tak. Już kocham ją całym serduszkiem. @ksiazkoholiczkaklaudia
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-02-2019 o godz 18:22 Magdalena dodał recenzję:
Książka Marty Kisiel opowiada o rodzeństwie – Salce i Niedasiu – którzy przeprowadzili się ze swojego rodzinnego miasta do domu znajdującego się na Lipowej pięć we Wrocławiu. Salka zrobiła to po to, aby uciec z rodzinnego domu, a Niedaś dlatego, iż wywalili go z akademika. W domu, do którego rodzeństwo się przeprowadziło, mieszkają trzy stare i nieco straszne siostry Bolesne, znane w książce też pod nazwą ''kserokopie''. Pewnego dnia, kiedy Niedaś naprawia swoją wiekową kurtkę, zaczynają się dziwne ataki na blondwłose dziewoje. Właśnie od tego momentu akcja rozwija się w takim tempie, że nim się spostrzeżesz, już jesteś przy końcu książki! A ile śmiechu! A ile czarnego humoru i slangu młodzieżowego! Niestety miałam jeden problem, bo kiedy wchodził ten slang i jeszcze grali w Warcrafta, to dało się trochę pogubić i czasami wielu rzeczy się nie rozumiało. Sama jestem graczem, ale niekiedy naprawdę ciężko było mi zajarzyć, o co chodzi postaciom. Drugim minusem jest to, że akcja dopiero wkręca, gdy pojawiają się te ataki, tak więc przez pierwsze strony książki nieco się wynudziłam, ale cieszę się, że nie przerwałam lektury. A teraz trochę taki sentymencik, który jednocześnie jest plusem tej powieści. Kiedyś, kiedy byłam młodsza, często olewałam książki, które były na faktach lub posiadały jakąś cząstkę prawdziwej historii. Dopiero teraz widzę jaki błąd popełniłam. Moja Lady Jane, Bogini Oceanu i Nomen Omen udowodniły mi, że w książkach w cudny sposób może zostać zawarta ciekawa wiedza, którą aż chce się pochłaniać. Oczywiście w książce od Marty Kisiel nie dominuje tylko historia (która jest dobrze opowiedziana oraz pokazuje nam inny punkt widzenia, niż ten który nam został wpojony w szkole), są tu też elementy fantastyczne oraz czarny humor, za co stokrotne dzięki! Powieść jest lekka i przyjemna w odbiorze, a czarny humor w niej zawarty bawi jak nigdy no i Roy Keane też! Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałabym mieć taką papugę! A te trzy staruszki... Normalnie gdybym spotkała je w prawdziwym życiu, to uciekałabym gdzie pieprz rośnie... Chociaż przyznam szczerze, że przy bliższym poznaniu to te staruszki wymiatają po bandzie. Cała książka normalnej należy do nich.. Co ja tam gadam! Gdyby wystąpiłyby w jakiejś sztuce jako postacie drugoplanowe to i tak pewnie by skradły całe show. A z panią Matyldą Bolesną mogłabym pić herbatę, bo z tego co zauważyłam na kartach powieści, to jest taką samą herbatoholiczką co i ja! Książce daje z całego serduszka 4 na 5 za klimat, historię i trzy starsze panie. Zapraszam na mojego instagrama: Wilczekczyta
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-02-2019 o godz 16:51 Karolina Kuran dodał recenzję:
Życie obdarzyło Salomeę Klementynę Przygodę imponującym wzrostem, przyjemnymi krągłościami (zwanymi też przyczynkiem do kompleksów), rudym warkoczem oraz rodziną o skłonnościach do nadmiernego ekstrawertyzmu. Kiedy Salka po raz kolejny wpada na własną matkę, opowiadającą przypadkowej osobie o życiu erotycznym córki (tudzież braku takowego), przysłowiowa słomka łamie jej równie przysłowiowy kręgosłup – wskutek czego dziewczyna wyprowadza się daleko od rodziców, hołubionego przez wszystkich młodszego brata oraz ukochanej babci, i trafia do starej willi we Wrocławiu, pod skrzydła dość specyficznej starszej pani oraz papugi ze słabością do przemocy w stylu Warcrafta. I och, gdybyż to było wszystko, co czeka ją na stancji! Zanim historia Salki dobiegnie końca, dziewczyna dozna kilku poważnych wstrząsów natury fizycznej i psychicznej, dowie się sporo o uniwersalnych prawach rządzących dynamiką relacji między rodzeństwem (bez względu na wiek i płeć tego rodzeństwa), wyciągnie brata z niezłych tarapatów (niestety, nie na długo), spróbuje przywołać ducha bardzo nieprzyjemnego człowieka, upadnie na mopsa i przekona się, że ma więcej wspólnego z pewnym sympatycznym doktorantem, niż jej się początkowo wydawało… Jeśli ominęło Was pierwsze wydanie "Nomen omen" z 2014 roku, powinniście poważnie przemyśleć nadrobienie lektury tej książki: szczególnie jeśli w międzyczasie czytaliście "Toń" – powieści te łączą się bowiem w przepyszny sposób. Jeśli CZYTALIŚCIE już "Nomen omen", pozwolę sobie zasugerować, że powrót do tej książki w obliczu ostatnich publikacji Autorki ("Toń", ekhm, "Toń"!) również może przynieść Wam sporo radości i satysfakcji. Marta Kisiel ma bowiem wyjątkowy talent do a) splatania losów swoich bohaterów w przedziwny gobelin historii, i b) opisywania Wrocławia, w dowolnym okresie historycznym. Osobiście głosuję za wprowadzeniem do oferty turystycznej tego miasta spacerów śladami bohaterów Ałtorki – podobnych do wycieczek inspirowanych powieściami Jo Nesbo w Oslo, lub "Złym" w Warszawie – widzę w tym ogromny potencjał, o ile uczestnicy nie wylądują w Odrze, jak się to przydarza Salce Przygodzie już w prologu Nomen omen. W przypadku Salki w grę wchodzą jednak pewne okoliczności z rodzaju nadprzyrodzonych, których potencjalni spacerowicze prawdopodobnie nie muszą się obawiać. Chociaż w sumie – kto wie? "Nomen omen" jest bowiem opowieścią o tym, że wszyscy skrywamy jakieś tajemnice – i ponosimy konsekwencje naszych decyzji, czasami w wiele lat po ich podjęciu. Przy czym ważne jest, aby pamiętać, że nawet najszlachetniejsze intencje mogą się okazać znakomitym budulcem dróg w różne nieprzyjemne miejsca, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji naszych działań. Odnosi się to zarówno do najpoważniejszych sytuacji życiowych, jak i do drobiazgów: wyboru nici do przyszycia guzika, księgarni, w której poszukujemy opracowania na zajęcia u gderliwego profesora, czy nowego miejsca zamieszkania, które ma nam pomóc oddalić się nieco od przytłaczającej rodziny. W praktyce jednak jesteśmy o wiele mocniej zżyci, a nawet zszyci – nomen omen? — z ludźmi, niż nam się wydaje: i potrzebujemy ich, żeby udźwignąć ciężar naszych decyzji wraz ze wszystkimi ich konsekwencjami. A jeśli przy okazji okaże się, że nawet najdziwniejsza rodzina nie jest AŻ TAK zła, jak nam się wydaje – choć być może ma co nieco za uszami, i jest w stanie zaskoczyć nas na wiele sposobów? No cóż. Nikt nie mówił, że życie będzie proste. I nikt nie wie tego lepiej, niż Salka – jakże symptomatycznie nazwana – Przygoda. Z tego miejsca gorąco Was zachęcam, abyście dali tej dziewczynie szansę, i sprawdzili, jaki będzie finał jej przygód (znowu to podwójne znaczenie! Zupełnie jakbyśmy mieli do czynienia z jakimś... motywem przewodnim?...). Mnie wciągnęło z uszami, czego i Wam życzę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-02-2019 o godz 15:25 Ania K. dodał recenzję:
"Nomen Omen" to niezwykle barwna opowieść z cudownymi bohaterami. Jest to jedna z najpiękniejszych, a przy tym najśmieszniejszych książek jakie miałam przyjemność przeczytać w całym swoim życiu. Jest dobra dla każdego i nie posiada w sobie żadnych barier wiekowych. Ciężko opisać ją jednym słowem, ale naprawdę warto po nią sięgnąć! (A wierzcie mi, nie będziecie żałować!) Nie można tu również nie wspomnieć o tej przepięknej okładce. Polecam z całego mojego kisielowskiego serduszka!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.