Nikt, tylko my (okładka  miękka, 06.2022)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 28,27 zł

28,27 zł 44,90 zł (-37%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

To miał być uroczy weekend. Romantyczny i wyjątkowy, pierwszy spędzony tylko we dwoje. Szanowany profesor literatury Steven Harding i jego dziewczyna, dwudziestotrzyletnia studentka Ellie Masterson. Z dala od miasta, z dala od ciekawskich spojrzeń, w domu na odludziu będą się mogli sobą nasycić. I świętować, bo ten związek – jedyny taki na świecie! – trwa już pół roku.

Ellie wszystko starannie zaplanowała.

Zaczyna się od wspaniałej kolacji… Luksusowa willa, las, zima, w oddali wody zatoki, wokoło ani żywej duszy, telefony tracą zasięg – nic nie mąci tej sielanki. Ale to sceneria wymarzona nie tylko dla miłości. To także idealne tło dla zemsty. Bo Ellie planowała ten wieczór od lat.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy. 

ID produktu: 1303099689
Tytuł: Nikt, tylko my
Tytuł oryginalny: Nobody But Us
Autor: Laure Van Rensburg
Tłumaczenie: Rajca Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 352
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-06-08
Rok wydania: 2022
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 200 x 20 x 130
Indeks: 41867884
średnia 3,9
5
22
4
33
3
20
2
4
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
58 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
14-06-2022 o godz 10:48 przez: Ilona | Zweryfikowany zakup
Książka mnie wciągnęła, jest bardzo klimatyczna, czulam się dosłownie jakbym była w tym domku na odludziu w środku lasu. Ciekawa i szybko się czyta polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-06-2022 o godz 13:39 przez: anekrb | Zweryfikowany zakup
Książka wciągająca, poruszająca ważny temat, o którym należy mówić- #MeToo- gorąco polecam 👍
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
14-06-2022 o godz 11:58 przez: Anna Augustynowicz | Zweryfikowany zakup
słaba, nudna. Dla mnie debiut nie zbyt udany. Szkoda czasu i pieniedzy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-08-2022 o godz 18:20 przez: ulap | Zweryfikowany zakup
Można przeczytać, ale bardzo przewidywalna. Nie ma zaskoczenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-06-2022 o godz 10:40 przez: czytam_pod_schodami
Czego oczekujemy od książki? Jedni szukają w niej pocieszenia, inni miłosnych ochów i achów. Są także tacy, którzy szukają dobrej rady. Jednak czy każda książka nie zawiera, choć cząstki tego wszystkiego? Przecież tam gdzie pojawia się uczucie znajdujemy ich konsekwencje. Doradztwo i to te szeroko postrzegane, spisane jest nie tylko na kartach poradników. Umiejętne czytanie, pozwala odkryć i zrozumieć więcej z treści ”między wierszami” niż z ustawionych w ściśle określonym szyku wyrazów tworzących fabułę. Obojętnie, w jaki sposób podchodzimy do „Nikt, tylko my” to jest to pozycja, której przeczytanie należy bardzo poważnie rozważyć. Jest to propozycja, której czytanie winno się zacząć od końca. Przyznam się, że jeśli ja bym tak uczyniła miałabym szansę na głębszy jej odbiór. Nie znaczy to, że mi czegoś zabrakło, ale czytałabym zapewne z większym przejęciem. A książki z tak ważnym przekazem, są tego warte. Sam tytuł daje wiele do myślenia. Pierwsze, co pomyślałam, sięgając po tę propozycję wydawniczą to to, że będzie o wielkiej miłości. Fajnie. W chwili, kiedy szelest kolejnej kartki oznajmiał, że pogrążona w ciszy dalej czytam, doszłam do wniosku, że jednak mogę się mylić. Że, tu nie o to chodzi. Autorka w zmysłowy sposób przedstawia nam okoliczności, w których nic innego się nie liczy jak tylko tu i teraz. Namalowała piórem przepiękną scenografię do pewnego przedstawienia. Tak, napisałam to słowo na „p” i zrobiłam to z premedytacją. Bo czym innym jest życie większości z nas, jak nie przedstawieniem. Wstajemy bladym świtem i pierwsze, co robimy, to przywdziewamy maskę. Dobieramy ją w drodze przemyślanej selekcji, bo wiadomo, że pozory są najważniejsze. Pierwszoplanowe role zostały powierzone Ellie oraz Stevenowi. Ona studentka, on… nie inaczej, szanowany profesor uczelni. Literatura, którą wykłada Steven jest „cichym bohaterem” tej powieści. Słowo pisane, choć czasami przychodzi nam z ogromnym trudem, ma naprawdę wielką moc. To, wyczytane przez Ellie z listu swojej tragicznie zmarłej przyjaciółki Wendy stanowią podwaliny napisanego przez nią scenariusza zemsty. Tej, która na śnieżnobiałym puchu zapisze się czerwienią. „Droga Vee, nie doszłoby do tego, gdybyś tutaj była. Ale nie mam pretensji do ciebie, tylko do siebie. Szkoda, że nie jestem taka silna jak ty. Szkoda, że nie powiedziałam ci o wszystkim wcześniej, nie wyznałam prawdy. Raz próbowałam, ale stchórzyłam. Nie chciałam cię rozczarować”. Taki początek listu nie zapowiada nic dobrego. Sama po sobie wiem, że skrywane tajemnice ważą tonę, albo i dwie. Im dłużej zamieszkują naszą duszę, tym ciężej jest nam o nich opowiedzieć. Działając według schematu, któremu uległa sama Wendy, łatwiej jest nam szukać kolejnego wytłumaczenia trzymania języka za zębami, niż znaleźć siłę na powiedzenie prawdy. Rozczarowanie? Czy może być ono stawianie na szali z przyjaźnią? Czy obawa przed przyklejeniem metki może aż tak paraliżować człowieka? Powody zatajania pewnych informacji są różne i niestety złoty środek na ich ujawnienie nie istnieje. Podzielenie się nimi w wielu przypadkach jest równe z obciążeniem troskami słuchacza. Tylko, czy ktoś tak nam bliski jak przyjaciel nie jest właśnie od tego. „Na dobre i na złe, zdrowiu i w chorobie …” taka jest prawdziwa przyjaźń. Czy czytelnik podczas czytania może stać się ofiarą jednego z bohaterów? Czy pojawiające się współczucie może obrać niewłaściwy obiekt? Trzymając rękę na sercu mówię Wam, że tak. To wszystko jest możliwe. Fakt ten, potwierdza celowość napisania tej książki. Ofiara nie wybiera takiej roli, nimi się stajemy. Kiedy serce dyktuje warunki możemy tylko liczyć na to, że będzie robiło to dobrze. Napisać chciałam, by robiło to w porozumieniu z rozumem, ale ledwo ułożyłam to zdanie w głowie, uśmiech pojawił mi się na twarzy. Serce z rozumem? Przecież, te pierwsze, wielkie, zabronione miłości już na starcie przegrywają z rozumem. A obiekt naszych westchnień potrafi to wykorzystać w bardzo wyrafinowany sposób. Robi to tak, że nawet się nie zorientujemy, kiedy stajemy się ofiarami i to dosłownie. „Dziś przyłapałam cię na tym, jak na mnie patrzysz. W pierwszej chwili uznałam, że to przypadek. Po prostu podniosłam oczy w momencie, gdy błądząc wzrokiem po Sali, spojrzałeś akurat na mnie. Po co miałbyś to robić specjalnie? Jestem nikim. Nie ma we mnie nic ciekawego. Ale kiedy odważyłam się znów na ciebie spojrzeć, twoje oczy już na mnie czekały. Oczy i uśmiech”. Fabuła książki nie pędzi jak pendolino. Autorka małymi kroczkami buduje napięcie, pozwala czytelnikowi na zobrazowanie sobie powieści. Nie jest to, jednak sielska opowieść o uczuciach. To świadectwo zaślepienia i jego konsekwencji. „Nikt, tylko my” to historia poruszająca ważny społecznie temat, jakim jest molestowanie seksualne i o ile mowa tu głównie o nieletnich, to jak wiemy, że tylko ich to dotyka. Całość recenzji znajdziesz: https://www.instagram.com/p/CespbZKsxth/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
08-06-2022 o godz 10:14 przez: mroczne-strony.blogspot.com
Są takie historie, które bardziej nadają się na opowiadanie, niż pełnowymiarową powieść. Weźmy chociażby Stephena Kinga i jego Cujo, albo Dziewczynę, która kochała Toma Gordona. W krótkich formach, może i te opowieści byłyby zjadliwe, a tak... Dokładnie ta sama myśl towarzyszyła mi podczas lektury debiutanckiej powieści Laure Van Rensburg Nikt, tylko my. Jest zima, para zakochanych w sobie ludzi przyjeżdża do domu w lesie. Nie jest to jednak chatka, jaką znamy z Milczenia lasu Kimi Cunningham Grant czy Splątanych Łukasza Szustera. Tutaj mamy wypasioną chawirę, nowoczesną, piętrową i pełną udogodnień. Ellie i Steven wynajęli ją na kilka dni, aby spędzić romantyczny weekend tylko we dwoje, z dala od cywilizacji i innych ludzi. On jest profesorem stojącym u progu awansu, ona jest od niego o prawie dwie dekady młodsza. Brzmi jak początek kiepskiego romansu, prawda? Faktycznie, może to sugerować i powyższy opis, i pierwsze rozdziały powieści, ale romantyczne chwile szybko się kończą. Kończą, w momencie, gdy Steven traci przytomność i budzi się przywiązany do wózka inwalidzkiego. Nad nim stoi Ellie, która poznała wszystkie jego brudne tajemnice. Teraz nadszedł czas rozliczenia i zemsty... Laure Van Rensburg napisała Nikt, tylko my, pod wpływem własnych przeżyć związanych z molestowaniem. Nie są to bynajmniej wspomnienia, ale... no, jakaś tam inspiracja na pewno była. Odniosłem jednak wrażenie, że temat molestowania i wykorzystywania naiwności młodych kobiet, czy wręcz dziewcząt przez starych zboków, został tu potraktowany płycej, niż by zabrał się za to Remigiusz Mróz. Van Rensburg nie zdołała ubrać w słowa dramatu kobiet, mimo iż ten dramat swego czasu dotknął ją osobiście. Czytając tę książkę nie poczułem ani współczucia dla głównej bohaterki, ani nawet nie specjalnie jej kibicowałem. I bynajmniej nie wynikało to z mojego braku empatii. Akurat pokłady empatii mam całkiem spore. Uważam, że Autorka nie poradziła sobie nie tylko z tematem jakiego się podjęła, ale również z postaciami. Para głównych bohaterów jest bezbarwna i nijaka. Zarówno Steven, jak i Ellie zaczęli drażnić mnie już od samego początku. On - nadęty profesorek, typowy snob, któremu na "dzień dobry" ma się ochotę obić gębę, ona - banalna i do bólu przeciętna, oboje - bez ciekawej historii, bez choćby zalążka złożoności. Bohaterowie wprost idealni, do jakiegoś taniego romansidła, ale przecież po thrillerze psychologicznym spodziewamy się czegoś więcej, prawda? Thriller psychologicznym, no do cholery, powinien opierać się na złożonych, skomplikowanych i niejednoznacznych postaciach, a czytelnik powinien je poznać najdokładniej jak to tylko możliwe, wczuć się w ich losy, pokochać, znienawidzić, albo poczuć rozdarcie między jednym a drugim. Tu tego nie znalazłem, a jedyne co czułem, to OBOJĘTNOŚĆ. OK, w porządku, więc może Wydawca trochę przesadził nazywając powieść Nikt, tylko my thrillerem psychologicznym? Może jest to chociaż przyzwoity klasyczny thriller? No nie, nie jest. Serio, chciałbym napisać, że jest inaczej; że ta opowieść mrozi krew w żyłach, trzyma za gardło, czy za jakąkolwiek inną część ciała i nie można się od niej oderwać. Ale nie, tak dobrze nie ma. Tutaj tak mocno wieje nudą, że można się przeziębić. Główną sceną akcji jest dom w lesie i jego okolice. To tutaj wszystko się dzieje, w inne miejsca wpadamy tylko na chwilę przy okazji retrospekcji i wspomnień głównej bohaterki. A zatem mamy niewielką przestrzeń, co sprawiło, że książka ma kameralny, wręcz teatralny klimat, co samo w sobie ma ogromny potencjał. Niestety, Laure Van Rensburg nie potrafiła go wykorzystać. Nie wiem, być może brak doświadczenia sprawił, że Autorka i tu poległa. Podobno wcześniej publikowała opowiadania i tak sobie myślę, że gdyby poprawić bohaterów i z tych 350 stron, zrobić 50-stronicową krótkometrażówkę, może ta opowieść byłaby zjadliwa. Tymczasem dostałem powieść - skądinąd nie taką znowu długą, prawda? - która strasznie mnie nużyła i sprawiła, że zacząłem myśleć o tym, jak bardzo marnuję na nią energię próbując - zresztą na próżno - znaleźć w niej jakiś głębszy przekaz czy morał. Nikt, tylko my to, w mojej ocenie, książka pieruńsko słaba, ale samej Autorki nie przekreślałbym zupełnie. Jeśli chodzi o język, to nie ma tragedii, stylistycznie jest całkiem przyzwoicie napisana. Być może kiedyś, w przyszłości Laure Van Rensburg jeszcze nas miło zaskoczy, ale to nie jest ten moment. Jeszcze nie teraz. Po Nikt, tylko my pozostał mi tylko i wyłącznie cierpki i gorzki smak straconego czasu. A szkoda, bo nic nie zapowiadało lektury aż tak słabej. Ale - jak to mówią - c'est la vie i trzeba jechać dalej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-06-2022 o godz 13:14 przez: Anonim
10 REKLAMA Nikt, tylko my  Laure van Rensburg  6,8 / 10  104 ocen  81 opinii  0 dyskusji Szczegóły  DODAJ DO PAKIETU KUP KSIĄŻKĘ To miał być uroczy weekend. Romantyczny i wyjątkowy, pierwszy spędzony tylko we dwoje.Szanowany profesor literatury Steven Harding i jego dziewczyna, dwudziestotrzyletnia studentka Ellie Masterson. Z dala od miasta, z dala od ciekawskich spojrzeń, w domu na odludziu będą się mogli sobą nasycić. I świętować, bo ten związek – jedyny taki na świecie! – trwa już pół roku. Ellie wszystko starannie zaplanowała. Zaczyna się od wspaniałej kolacji… Luksusowa willa, las, zima, w oddali wody zatoki, wokoło ani żywej duszy, telefony tracą zasięg – nic nie mąci tej sielanki. Ale to sceneria wymarzona nie tylko dla miłości. To także idealne tło dla zemsty. Bo Ellie planowała ten wieczór od lat.   TWOJA OCENA 8 / 10           USUŃ OCENĘ TWOJA BIBLIOTECZKAMASZ NA PÓŁCE: Przeczytane [83 KSIĄŻKI] EDYTUJBIBLIOTECZKĘ USUŃZ BIBLIOTECZKI PORÓWNAJ CENY i Sortuj:    wszystkie formaty   papierowe   ebook   audiobook   Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert PODOBNE KSIĄŻKI  Ocena8,0 FikcjaSylwia Bies  Ocena8,0 Miasto duchówKrzysztof Bochus  Ocena8,0 Verity. Coraz ...Colleen Hoover  Ocena7,9 Wizje. GniewAnna Krystaszek  Ocena7,9 NienarodzonaEwa Przydryga  Ocena7,9 Gabinet lusterPrzemysław Żarski  Ocena7,8 W najciemniejs...Elizabeth Haynes  Ocena7,8 Oblicze śmierciCody McFadyen  Ocena7,7 Nie krzyczMarcel Moss  Ocena7,6 Pokaż miMarcel Moss  Ocena7,5 Cień bestiiCody McFadyen  Ocena7,5 Skradzione lal...Ker Dukey, K. Webst...  Ocena7,5 Nie wiesz wszy...Marcel Moss  Ocena7,5 OdcięciSebastian Fitzek, M...  Ocena7,5 Wszystkie twoj...Harriet Tyce  Ocena7,5 Dwa słowaAnka Mrówczyńska  Ocena7,5 Pasażer 23Sebastian Fitzek  Ocena7,5 Obce dzieckoRachel Abbott  Ocena7,5 Nie wiesz nicMarcel Moss  Ocena7,4 Za zamkniętymi...B.A. Paris  Ocena7,4 W cieniu terap...Anna Krystaszek  Ocena7,4 Odwróć wzrokRachel Abbott  Ocena7,4 Na skraju zała...B.A. Paris  Ocena7,4 PoszukiwanieBryan Reardon  Ocena7,3 Perfekcyjne ma...Jeneva Rose  Ocena7,3 Niech prawda śpiAlicja Masłowska–Bu...  Ocena7,3 Mroczne sekretyMarcel Moss  Ocena7,3 Strach, który ...Magda Stachula  Ocena7,2 Zmuszona, by z...Rachel Abbott  Ocena7,2 TerapiaKlaudia Muniak REKLAMA OCENY ŚREDNIA OCEN  6,8 / 10 104 OCENTWOJA OCENA  8 / 10   10 11 ocen 9 7 ocen 8 16 ocen 7 27 ocen 6 17 ocen 5 13 ocen 4 8 ocen 3 5 ocen 2 0 ocen 1 0 ocen   OPINIA  82 82 Magda 17.06.2022  8 / 10 Na półkach: Przeczytane Kto jest ze mną dłużej, ten wie, że wprost uwielbiam thillery, zwłaszcza psychologiczne. Tym razem miałam okazję sięgnąć po "Nikt tylko my" autorstwa Laure Van Rensburg. Jest to debiut literacki autorki i moim zdaniem - całkiem udany. Fabuła brzmi następująco: Steven Harding to profesor literatury, lubujący się w młodych kobietach. Typowy gnojek wykorzystujący naiwne dziewczyny, które rzuca, gdy tylko mu się znudzą. Jedną z jego zdobyczy jest 23 letnia Ellie Masterson. To z nią związek trwa najdłużej -cale pół roku. Dziewczyna postanawia uczcić ich "połrocznicę". Wyjeżdżają do domku w środku lasu, z dala od cywilizacji i gapiów, gdzie wreszcie mogą nacieszyć się sobą bez obaw, że ktoś zaburzy ich sielankę. Wszystko byłoby piękne, gdyby demony przeszłości nie odezwały się do Stevena żądając sprawiedliwości. Co wydarzyło się w ten uroczy weekend, dowiecie się w książce "Nikt tylko my". Nie będę Wam zdradzała, by nie zaspoilerować. Muszę przyznać, że książka bardzo mi się podobała. Może nie czułam jakiegoś dreszczyku grozy, ale bawiłam się przy niej świetnie. Od początku bardzo polubiłam Ellie i podziwiałam ją. Natomiast Steven...no cóż. Kawał gnoja, akurat takich ludzi nie trawię. Książka porusza bardzo ważny temat przemocy seksualnej. Autorka oparła historię o własne doświadczenia- podziwiam, bo mogę się tylko domyślać jak ciężko jest wracać do tak bolesnych wspomnień. Cieszę się, że powstają książki, które swoim przekazem dają nadzieję i pewnego rodzaju siłę kobietom po trudnych doświadczeniach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-06-2022 o godz 19:39 przez: Ambros
Urocze miejsce w lesie, z dala od cywilizacji. Blisko wzburzonego oceanu. Zimowa sceneria. Piękny dom, a w nim tylko oni, sami. Czy zaplanowany w takim miejscu romantyczny weekend może się nie udać? Czy ktokolwiek jest w stanie im przeszkodzić w upojnych chwilach? Mało prawdopodobne … Studentka literatury, Ellie Masterson, zaprasza swojego chłopaka, profesora literatury, Stevena Hardinga na romantyczny wyjazd. Będą świętować rocznicę wspólnej znajomości. Są już razem pół roku. Znikną z oczu znajomym, będą się upajać sobą, spacerować, rozmawiać, nikt nie będzie im przeszkadzał. Żadne telefony, żadne e-maile, totalna cisza i spokój. A jednak nastrój się zmienia. Klimat spokoju zostaje zakłócony. A wszystko za sprawą dziewczyny. Okazuje się, że zaplanowała ich pobyt skrupulatnie, z dokładnością do każdej czynności. Nic nie dzieje się przypadkowo. Począwszy od kolacji przy świecach, w trakcie której mężczyzna traci przytomność. I budzi się za kilka godzin przywiązany do wózka inwalidzkiego. Co się stało? Źle się poczuł. Ale z jakiej przyczyny? Wszystko za sprawą Ellie, od teraz nic nie dzieje się bez jej zgody. Pociąga za sznurki i to w dosłownym znaczeniu tych słów. Ale nie warto zdradzać dalszej fabuły, przekonajcie się, jakie zamiary ma kobieta. Może lubi ostrą zabawę i przejmuje dominującą pozycję? A może profesor ma coś na sumieniu? Wariantów i możliwości może być wiele. Nie warto się domyślać, warto samemu się przekonać … Nikt, tylko my to intrygujący i emanujący tajemniczością thriller psychologiczny, chociaż nie brakuje w nim krwi i drastycznych scen. Ale one są konieczne, aby wzmocnić przekaz, pokazać dosadność i ważność zasadniczej kwestii, a mianowicie zdrady i form zapłaty za nią. Chęć zemsty i wyrównania rachunków z przeszłości kierowała bohaterką, to ona pozwalała jej z pietyzmem i dokładnością planować niecny czyn. Dużo miejsca poświęciła autorka wewnętrznym rozterkom bohaterów, przeżyciom i przemyśleniom. W chwili, gdy całe życie staje przed oczami, gdy się nie ma nadziei na przeżycie, człowiek robi rachunek sumienia. Zastanawia się, gdzie popełnił błąd, czy zrobił to celowo i czy można było uniknąć złych kroków. Wtedy już jest zazwyczaj za późno, ale nadzieja umiera ostatnia. Akcja toczy się powoli, sennie, w pełnym skupieniu i napięciu. Od chwili, gdy bohaterowie dojechali na miejsce wypoczynku, odczuwa się niepokój i strach. Ja czułam przenikliwy podmuch wiatru, mroźny i nieprzewidywalny nastrój mi się udzielił. Byłam przekonana, że w czasie tego pobytu wydarzy się coś niepokojącego, i się nie pomyliłam. Czułam to w kościach. Fabuła jest przedstawiona z dwóch punktów widzenia, zarówno Ellie, jak i Stevena. Zabieg coraz częściej stosowany w ostatnich czasach, widzę, że się przyjął na dobre. Rozwiązanie bardzo efektowne, mamy możliwość poznać sposób spojrzenia na wydarzenia z punktu widzenia kobiety i mężczyzny. I widzimy, na co każda z płci zwraca głównie uwagę, i jak postrzega to samo wydarzenie. Możemy wczuć się w rolę każdego z bohaterów, i przyznaję, że w zależności od tego kogo w danej chwili reprezentowałam, miałam inne spojrzenie na całą sytuację. Czyta się szybko i z zapałem. Ta powieść ma w sobie to coś, co trudno opisać słowami. Ale wydziela tak silny magnetyzm, że nie można jej odłożyć przed finałem. Uwielbiam takie historie, gdzie nic się nie liczy, tylko punkt kulminacyjny. Polecam, ciekawa i mroczna, przepełniona bólem i strachem. Warta nieprzespania jednej weekendowej nocy!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
10-06-2022 o godz 22:59 przez: Karola92
"Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona." Ona i on, zakochana para, ona, studentka, on profesor literatury, ona i on i dom na odludziu, otoczony przez ocean i las, ona i on i weekend we dwoje. Brzmi całkiem normalnie i całkiem przyjemnie prawda? Jest tylko jedno ale. On jest nieświadomy prawdziwego celu ich wyprawy, a ona szykowała się do niej długo, bardzo długo. Ona i on, piękna i bestia, on i ona, potwór i zemsta. Oni, poranieni, skrzywdzeni przez życiowe doświadczenia, pełni negatywnych emocji, które wybuchną właśnie tam, w domu w głębi lasu i zmienią ich życia na zawsze. Lubię thrillery psychologiczne, dlatego chętnie sięgnęłam po Nikt, tylko my. I jak na debiut jest co całkiem dobra książka. Co prawda przez pierwsze 100 stron trochę się nudziłam, a gdy zaczęła się akcja właściwa powieści to było ciekawiej, ale domyśliłam się motywów bohaterki, pozytywnie zaskoczyło zakończenie, ale też było trochę naciągane, zresztą jak cała fabuła. Niby autorka chciała podkreślić ważność akcji #metoo, ale w książce to molestowanie było słabo przedstawione. Wiadomo, że Steven jako profesor i dorosły facet nie powinien wykorzystywać stanowiska i uwodzić nastolatek, ale te dziewczyny opisywane w książce nie wyglądały na jakieś pokrzywdzone, w moim odczuciu były to takie małe lolitki, dziś nazwalibyśmy je galeriankami, i nie odczułam ich krzywdy czytając o czynach głównego bohatera. Wiem, rozumiem co autorka chciała nam przekazać, na co zwrócić uwagę, ale zrobiła to w taki niezbyt udany sposób. Co do motywów głównej bohaterki, to mimo że autorka kilka razy podkreśla, że jej zemsta jest nie tylko w imieniu Wendy, ale także innych pokrzywdzonych dziewcząt przez Stevena, to ja miałam wrażenie, że mści się tylko i wyłącznie za Wendy, już nie wspominając do czego dopuściła się by odegrać się na Stevenie. Ta cała sytuacja przypomniała mi film Anjaam, kto widział, ten na pewno mnie zrozumie, skąd te skojarzenia, a kto nie widział, to niech obejrzy, film brutalny, ale jeśli spodoba wam się Nikt, tylko my, to i Anjaam powinno wam przypaść do gustu. Podsumowując, nie jest to zła książka, ale początek nie zachęca by czytać ją dalej, przeszkadza mi także ukazanie głównego tematu, myśli przewodniej tej powieści. Bohaterów nie polubiłam, co prawda w paru momentach współczułam im, ale nie wzbudzili oni mojej sympatii, tak między nami mówiąc, jedno i drugie miało nierówno pod sufitem, ale to tylko fikcyjni bohaterowie, więc nie ma co się rozwodzić nad nimi. Jeśli lubicie odosobnione, kameralne miejsca akcji, wręcz jak z horroru, napięcie budowane powoli i zaskakujące zakończenia i nie macie nic przeciwko debiutom to sięgajcie po Nikt, tylko my i bawcie się dobrze. Ja mimo swojego marudzenia polecam ;) Za egzemplarz do recenzji i przedpremierowej lektury dziękuję wydawnictwu Muza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-07-2022 o godz 11:28 przez: Pinko
On- Steven Harding, profesor literatury, lubiany przez wszystkich. Ona- Ellie Masterson, jego studentka. Oto historia jakich wiele: między nimi szybko nawiązał się romans. Ten wyjazd (pierwszy we dwoje) ma zacieśnić ich uczucie. Po raz pierwszy nie muszą ukrywać się przed wścibskimi spojrzeniami. Ellie bardzo się postarała, by wszystko wyglądało idealnie. Domek, położony gdzieś pośrodku niczego, na pierwszy rzut oka nie sprawia wrażenia idealnej przystani dla zakochanych, lecz już po wejściu do środka zakochani wiedzą, iż przez najbliższe dni będzie to dla nich idealne gniazdko. Zero ludzi, tylko natura. Nawet z zasięgiem jest tam problem. Można spokojnie odetchnąć i nasycać się sobą, dzień w dzień. Dopóki zgiełk miasta nie pochłonie ich na nowo. Czy jednak półroczny związek pozwala poznać drugiego człowieka w stu procentach? Jedno z nich bardzo szybko się o tym przekona... bowiem drugie zaplanowało zupełnie inne "atrakcje", niż można by się spodziewać. Czego spodziewać się po książce, która już w opisie "postanowiła" zdradzić czytelnikowi małe co nieco? Zawsze należy pamiętać, że to tylko niewielki skrawek informacji, mający nas zaciekawić i skłonić do sięgnięcia po lekturę. W każdym razie zaintrygował mnie- wiadomo, że za tym kryje się jakaś tajemnica. A ja miałam silną potrzebę jej zgłębienia. Relacja profesor- studentka nie jest dla nas czymś obcym. Co rusz ów temat przewija się w literaturze, będąc symbolem czegoś zakazanego, a jednocześnie -w jakiś sposób- przyciągającego. Na Ellie patrzyłam trochę jak na taką naiwną dziewczynę, początkowo zresztą w taki sposób została nam nakreślona. Steven właściwie od początku jawi nam się jako drapieżnik- jego nowa zdobycz jest tylko chwilówką, i choć mężczyzna sam przed sobą próbuje temu zaprzeczać, jakoś czujemy, że prawda jest zupełnie inna. Ten związek z góry skazany jest na niepowodzenie- za dużo tajemnic, i to w obu przypadkach. To, że Ellie coś ukrywa, dało się wyczuć. Nie wierzyłam, że to jej partner mógłby mieć wobec niej mordercze zamiary. Stawiałam na jakąś tajemnicę z jej przeszłości i nie myliłam się. Krok po kroku dziewczyna odkrywa przed nami kolejne karty, a my możemy być tylko zadziwieni, jak silna jest jej nienawiść. I chęć zemsty. Nikt, tylko my to bardzo dobrze skonstruowany thriller, gdzie poznajemy mroczną stronę ludzkiej natury. Gdzie marzenia o zemście są jak najbardziej realne, a dana postać wprowadza w życie swój plan. Dobry podkład do nauki o ludzkiej psychice. Co prawda nie było tutaj nic szokującego, bowiem mogliśmy się w pewnym momencie domyślić części prawdy, aczkolwiek nie zmienia to w niczym odbioru lektury- nadal czyta się ją bardzo dobrze. Praktycznie cały czas się coś dzieje, a ostatecznie bierzemy udział w swego rodzaju walce, gdzie stawką jest życie. Książka pani Laure van Rensburg na pewno przyciągnie uwagę większości z Was i słusznie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-06-2022 o godz 22:22 przez: saskia
Pozory rzadko kiedy są rozpoznawane nim już jest za późno by uciec przed tym co z sobą niosą. Nie tak łatwo im nie ulec, każdy może stać się ich ofiarą. Nawet ci, którzy sami je tworzą niekiedy im ulegają, zwłaszcza gdy staną się nieostrożni i przekonani, że są lepszymi graczami od innych. Romantyczny wypad w zimowej aurze do miejsca gdzie nikt nie będzie przeszkadzał parze zakochanych. Brzmi romantycznie i zmysłowo, wprost idealnie, zresztą Steven i Ellie zdają się tworzyć właśnie taką parę. On, przyciągający uwagę profesor, i ona, interesująca studentka, banał? W tym przypadku chyba nie, po prostu dwoje ludzi, jacy odnaleźli się. Wszystko wygląda pięknie, tak jak zostało zaplanowane, a co jeśli plan był całkowicie inny? Spokojna i łagodna Ellie starannie przygotowała niespodziankę dla Stevena, całkowicie odmienną od takiej jakiej spodziewał się. Kim jest ten mężczyzna, a kim ta dziewczyna? Co w nich siedzi? Pozornie znają się bardzo dobrze, a jak jest w rzeczywistości? Każdy ma sekrety, lecz niektóre z nich są ważniejsze niż inne i kładą się cieniem na jednych niezauważalnie aż do chwili gdy uwalniają swój ciężar, drudzy czują go nieustannie i zrobią wiele, nie bacząc na cenę, by pokazać co z sobą niosą. Kto jest kim w tej historii, która jeszcze przed momentem była jak z dobrego romansu? Kameralność niejedno ma oblicze, Laura Van Rensburg przedstawia czytelnikom swoją jej wersję, która na długo utkwi w pamięci czytelników. Znajdziemy w niej wszystko to z czym kojarzy się, lecz z zupełnie innej perspektywy, mrocznej i w jakiej nie ma nic z miękkości, ciepła oraz łagodności za jest ostrość, chłód i surowość. Jeszcze nie wiemy w jakim kierunku rozwinie się fabuła, ale już czujemy już niepokój i jakąś tajemnicę, czającą się gdzieś między wersami i czekająca by uderzyć w najmniej spodziewanym momencie. „Nikt tylko my” to pojedynek dwójki ludzi, jacy jeszcze przed sekundą byli parą, których wydawało się, że łączy uczucie, szczęśliwych i będących na prostej drodze do kolejnego etapu w związku. Co więc się stało, że tak nagle sytuacja zmieniła się? Co kryje się w detalach, jakie zaczynają się przypominać gdy już jest za późno? Kim tak naprawdę są bohaterowie? Autorka nie tak szybko odpowiada na te pytania, zresztą i odpowiedzi nie są proste i bezpośrednie. Prawda wydaje się być oczywista, ale też i mocno subiektywna, chociaż otrzymujemy jej obraz z kilku źródeł. Laura Van Rensburg głęboko wchodzi w umysły postaci, odsłania to, czego głośno nie chcą przyznać i w ogóle sami przed sobą ukrywają. Dawne krzywdy i ból, pozory, które uwodzą, winy i kara, wszystko to coraz mocniej nakręca spiralę emocji. Jednak nim ona pęknie pisarka zaserwuje jeszcze zwrot w akcji, zresztą jak się przekonamy jeszcze w ostatnich scenach będą wybrzmiewać tony thrillera.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
08-06-2022 o godz 21:45 przez: Ruda Recenzuje
On, Ona i weekendowa samotnia. Romantyczny wyjazd czy pora na rozliczenie się z przeszłością? Propozycja Laury van Rensburg to historia dość spokojna. Autorka w dużej mierze bazuje na emocjach i to tymi psychologicznymi manewrami próbuje czytelnika zaskoczyć i omamić. Takie podejście w przypadku thrillerów ma wielu zwolenników i ciężko jest nie docenić starań pisarki. Zwłaszcza, że faktycznie można poczuć niepewność, czy napięcie. W czasie lektury wyraźnie widać, że coś wisi w powietrzu, a atmosfera między bohaterami nie jest taka, jak powinna być. Jak cisza przed burzą. Nasila się napięcie, należy się czegoś spodziewać, a rozwinięcie akcji może być zaskakujące. Niemałe znaczenie ma również miejsce, w którym rozgrywają się książkowe wydarzenia. Weekendowy wyjazd na odludzie. Bez zasięgu i bez towarzystwa. Piękne i romantyczne, ale również niezapewniające bezpieczeństwa, ochrony, ucieczki. Lubię takie klimaty. Dają one autorowi naprawdę duże pole do manewru, łatwo jest dzięki temu zadziałać na wyobraźnię czytelnika, pobudzić go do myślenia. Zamknijcie oczy i przywołajcie taką scenerię- chłód, pusty dom, śnieg… Myślę, że miejsce akcji nikogo nie rozczaruje. Dobrze, czyli mamy odpowiednie miejsce, mroczny klimat, psychologiczne podejście. I co dalej? Niestety to dla mnie trochę za mało. Mam wrażenie, że rozterki, problemy i wspomnienia trochę zabiły nastrój a wypychając się na pierwszy plan przesadnie zahamowały rozwój wydarzeń i zwolniły tempo całości. Chciałabym, żeby działo się trochę więcej. I choć pod koniec akcja nabrała rumieńców, to pod względem oceny w kategoriach: mrok, napięcie, niepokój książka była już dla mnie raczej stracona. To, co na początku wydawało się tak kuszące, w ostatecznym rozrachunku okazało się ciężarem. Nie do końca również potrafię docenić styl autorki. Momentami język okazywał się zbyt ubarwiony, a porównania przesadzone. Warto, by jeszcze nad tym popracować, choć myślę, że Rensburg może przyjść to naturalnie wraz z nabywanym pisarskim doświadczeniem. Warto dodać, że autorka porusza w swej historii istotne problemy. Nie chciałabym zbyt wiele zdradzać, ale należy jej się w związku z tym kilka ciepłych słów uznania. Warto sobie to przemyśleć, dobrze jest to przegadać, rozejrzeć się wokół, spojrzeć, czy może ktoś nie wysyła przypadkiem subtelnych sygnałów, że coś jest nie w porządku. Można zatem wynieść z tej książki coś dobrego i mądrego. „Nikt, tylko my” nie jest w mojej ocenie ani książką dobrą, ani złą. Można w niej znaleźć kilka zasługujących na pochwałę elementów, ale łatwo również zauważyć niedociągnięcia. Być może jestem zbyt krytyczna ze względu na fakt, że czytam wiele mrocznych historii. Najlepiej przekonać się o wartości każdej powieści na własnej skórze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-08-2022 o godz 22:14 przez: Zaneta Liniatura
Książka o tym, jak blisko od miłości do nienawiści. Niebezpiecznie blisko. Karuzela uczuć porusza się w szybkim tempie. Miłość łatwo przeradza się w nienawiść. Dwoje ludzi będących w związku prowadzi grę. Czasami są to nawet dwie osobne rozgrywki. Siebie znamy na tyle, na ile nas sprawdzono, a tę drugą osobę? Czy możemy zaufać ukochanej osobie w stu procentach? Czasami można przeżyć prawdziwy szok. Zaczytajcie się tego lata w emocjonującym thrillerze od wydawnictwa MUZA. „Nikt tylko my” Laure Van Rensburg to wstrząsająca historia o zemście, z którą warto stanąć w cztery oczy. „Powiedziałeś, że jestem piękna, a ja się zdziwiłam. Z uśmiechem przysunąłeś się bliżej, najbliżej, jak można. - Co ty ze mną robisz – szepnąłeś. – Nie panuję nad sobą”. Dobrana para? Steven Harding to szanowany profesor literatury i miłośnik pięknych dziewczyn, młodszych oczywiście. Doskonale wie, jak je oczarować. Jest błyskotliwy, romantyczny, dostarcza dreszczyku adrenaliny, którego one tak pragną. Upadek z takiej wysokości jest bardzo bolesny. Dziewczyny cierpią i nie potrafią zapomnieć, zwłaszcza, jeśli trafi na taką niezwykle wrażliwą duszę, a jej serce poharata na drobne kawałki. Jest i ona – Ellie – „dziewczyna, która została”. Jest z nim znacznie dłużej. Naturalna, beztroska, piękna i elokwentna. Zapewnia wszystko, czego potrzebuje – namiętny seks i inteligentne rozmowy. Wszystko wydaje się idealne. „Wpuścił ją do swojego życia, a ona w najgorszy możliwy sposób nadużyła jego zaufania. Obiecuje sobie, że nigdy więcej nie uwierzy żadnej dziewczynie”. „(…) jakby ostatnie miesiące istniały tylko w mojej głowie. Chwilami zastanawiam się, czy nasz związek mi się przywidział. Może przez cały czas byłam szaloną żoną na strychu, a nie najdroższą Jane (…)”. Romantyczny weekend? Ellie wszystko zaplanowała. Domek na końcu świata, gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał. Cisza, spokój i tylko ich dwoje. Steven jest zachwycony, smaży dla niej placki, piją alkohol. Od początku czujemy napięcie między dwojgiem ludzi. Nie wiemy tylko, czy przerodzi się ono w namiętność czy w zbrodnię. Poszczególne rozdziały przeplatane są opowieściami z różnych perspektyw, dzięki czemu krok po kroku odkrywamy kolejne karty i… boimy się coraz bardziej. Wiemy, że jest coraz bliżej. V. V jak vendetta. Autorka świetnie oddała napięcie między dwojgiem ludzi, ich emocje, różne sposoby myślenia i grę pozorów. Doskonale się to czyta, książka wciąga i całkowicie pochłania. Wciągnęłam ją w jeden dzień, czego i Wam życzę. Enjoy! „Dlaczego one nigdy nie chcą zrozumieć, że wspólne chwile dobiegły końca? Czemu, mając przed sobą całe życie, czepiają się przeszłości? W ten sposób tylko niszczą dobre wspomnienia”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-06-2022 o godz 14:25 przez: Heather
Niebanalna, oryginalna, budząca dreszcze przerażenia. Lektura "Nikt, tylko my" pochłonęła mnie już od pierwszych stron serwując opowieść przepełnioną emocjami i tak zaskakującą, że sam finał trudny był do przewidzenia. Ależ to była historia! Laure van Rensburg zabawiła się klimatem, sięgając po thriller, którego stopniowane napięcie miejscami wręcz wciskało mnie w fotel. Wszystko zaczęło się od wyjazdu w malownicze miejsce, od braku sygnału i odcięcia od świata zewnętrznego a skończyło się na walce o życie, gdy do głsu dopuszczono żądzę zemsty. Autorka jednak nie od razu wyjawiła nam wszystkie karty bawiąc się zarówno kreacją swoich bohaterów jak i uczuciami samego czytelnika, który podczas lektury siedzi jak na szpilkach i nie może się doczekać tego co wydarzy się na kolejnych stronach. Steven Harding oraz Ellie Masterson wyjechali do domu na odludziu, by móc nacieszyć się sobą. To miał być weekend idealny, spędzony sam na sam, pozwalający pogłębić ich uczucia. Jednak tylko jedno z nich cieszyło się na ten wypad. Drugie przygotowywało zemstę dopieszczaną od lat. Z dala od wścibskich spojrzeń, zdani tylko na naturę, będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami swoich czynów oraz nieprzemyślanymi decyzjami. Kto wygra, a kto poniesie klęskę? Kto stanie się ofiarą, a kto drapieżnikiem? Mnóstwo intryg, jeszcze więcej kłamstw i solidna porcja planowanej przez lata zemsty zamieniają pozornie sielankowy weekend w prawdziwą tragedię. Kameralne grono składające się na zaledwie dwóch bohaterów, dom odcięty od cywilizacji i zaskakujące zwroty akcji sprawiły, że ze strony na stronę lektura zyskiwała w moich oczach. Okazało się, że z niczego można zbudować wielkie coś a fabuła i tak nie ujawnia wszystkich swoich atutów na wstępie, bo w tym wszystkim chodzi właśnie o to, żeby bawić się niedomówieniami, oszustwem i manipulowaniem co budzi do życia lawinę skrajnych emocji. "Nikt, tylko my" może budzić kontrowersje, ale to tylko wpływa na jeszcze lepszy odbiór wydarzeń. Zagraniczne fora rozpływały się w zachwytach nad prozą Laure van Rensburg a dziś wiem już dlaczego, bo i ja przepadłam w jej mrocznym, bezwzględnym świecie. Zaskakująca, szczera i piekielnie błyskotliwa proza składająca się na jeden z lepszych czytanych przeze mnie thrillerów jednocześnie stawia bardzo wysoką poprzeczkę dla konkurencji. Tym którzy szukają mocnych wrażeń i niedowierzają, że z niewielu środków można stworzyć coś wielkiego - ogromnie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
08-06-2022 o godz 18:41 przez: Aleksandra
Jak daleko posunęlibyście się, żeby zemścić się na człowieku, który skrzywdził bliskie Wam osoby, ale także Was samych? "Nikt, tylko my" porusza bardzo ważny temat, jakim jest molestowanie. Odebranie drugiemu człowiekowi wolności, godności, bezpieczeństwa, nie tylko fizycznego, ale i psychicznego, powinno być zawsze srogo karane. Dlaczego musi dochodzić do takich sytuacji? Jakim trzeba być człowiekiem, któremu sprawia przyjemność to, że robi komuś krzywdę, bez przyzwolenia, bez możliwości obrony. I taki człowiek, w większości oprawców, niestety żyje bez poniesienia konsekwencji... Autorka, dzięki tej historii, nawiązuje do ruchu "metoo", o którym swego czasu było dość głośno. Poznajemy Ellie i Stevena, którzy na pierwszy rzut oka są w szczęśliwym związku. On upiera się, że obecna partnerka go zmieniła, natomiast ona... No właśnie. Kieruje się całkiem innymi pobudkami. Czytając "Nikt tylko my" lawirujemy między wspomnieniami, przeszłością, a teraźniejszością. Oczywiście taki zabieg jest jak najbardziej w porządku, ponieważ jesteśmy w stanie zrozumieć Ellie, jej zachowanie i to, co przygotowała dla Stevena. Niestety oprócz poruszenia naprawdę ważnego tematu "Nikt, tylko my" nie wywołało u mnie większych emocji. Nic oprócz rozczarowania, choć to tylko moje osobiste odczucia. Od początku czuć, że coś wisi w powietrzu, że związek dwójki ludzi jest ułudą. Klimat jaki panuje ma za zadanie trzymać czytelnika w napięciu, niepewności, można nawet stwierdzić, że w strachu, wyczekując niespodziewanego ciosu "znikąd". Nic takiego nie miało miejsca i muszę przyznać, że okropnie się wynudziłam. Gdyby nie to, że jest to książka, którą dostałam do recenzji, pewnie szybko odłożyła bym ją na półkę i dawno o niej zapomniała. Czekałam na moment, kiedy zostanie przełamany brak większego zainteresowania i historia Ellie i Stevena porwie mnie na kolana, że koniec jakoś wynagrodzi tą trudną drogę. Niestety moim zdaniem nic takiego nie miało miejsca, mimo że kilkadziesiąt stron przed końcem akcja nabrała tempa. Książka na pewno znajdzie swoich fanów, może już ich ma, ale dla mnie jest to jedna ze słabszych lektur, które miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Zachęcam jednak, by samemu wyrobić sobie zdanie, bo może akurat przypadnie do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-06-2022 o godz 12:56 przez: aniab1987
💣💣💣 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA 💣💣💣 👉Premiera - 8.06.2022👈 Steven jest szanowanym profesorem, a Ellie jego studentką. Ich związek trwa już pół roku, a ten weekend miał być dla nich wyjątkowy i niezapomniany. Romantyczna sielanka w domu za miastem, w leśnej głuszy, w odosobnieniu i z dala od ciekawskich spojrzeń. Ellie sama wszystko starannie zaplanowała. Jednakże Steven nie ma pojęcia, że jest to również sceneria wprost idealna jako tło dla zemsty. Zemsty, którą Ellie planowała od lat... Trzeba przyznać, że autorka miała bardzo oryginalny pomysł na fabułę. Ponadto już same opisy mocno działały na wyobraźnię. Las i sceneria mroźnej zimy dodatkowo potęgowały uczucie niepokoju i odizolowania. Klimat jaki autorka stworzyła jest unikatowy i jedyny w swoim rodzaju. Choć muszę przyznać, że książka ta nie od razu mnie wciągnęła. Początek jest dość powolny, akcja toczy się niespiesznie i były momenty, że nawet lekko się irytowałam w trakcie lektury. Jednak to co się dzieje później, wynagrodziło mi ten dość mozolny początek. Kiedy już wszystkie karty zostają odkryte, uświadamiamy sobie jak bardzo pozory mogą mylić. Motywy zemsty jakimi kierowała się Ellie były naprawdę zaskakujące. Skrupulatnie i z najmniejszymi szczegółami zaplanowana zemsta robiła wrażenie i wywoływała gęsią skórkę. Akcja nabiera tempa i pojawiają się niespodziewane zwroty akcji. Historia trzymała w napięciu do ostatnich stron i miała przerażające momenty, które chwilami mroziły krew w żyłach, a uczucie klaustrofobii i osaczenia tylko podkręcało atmosferę 😱 Narracja prowadzona jest z perspektywy obojgu bohaterów, co sprawia, że jeszcze lepiej możemy poznać ich myśli, uczucia i tajemnice. W powieści poruszony jest bardzo ważny temat o którym za mało się mówi, dotyczący wykorzystywania seksualnego nieletnich i molestowania. Warto w tym miejscu nadmienić, iż autorka opisała tę historię w oparciu o własne doświadczenia, o czym zresztą jest mowa na koniec książki. "Nikt, tylko my" to opowieść o zemście, kłamstwach, mrocznych tajemnicach i sekretach. Uważam, że jak na debiut literacki, pozycja ta jest naprawdę udana i godna zainteresowania. Ja ze swojej strony polecam 👍 Dziękuję ślicznie @muza.shadows za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej pozycji ❤❤❤
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
12-06-2022 o godz 18:54 przez: zaczytana_mama_dwojki
Steven i Ellie wyjeżdżają na weekend do domku położonego na zupełnym odludziu. Wokół las, niedaleko zatoka, wokół panuje zima, klimat sprzyja romantycznej atmosferze. W założeniu tak właśnie miało być, ale... Okładka i opis wydawcy przykuły moją uwagę. Zapowiadała się intrygująca lektura. Jednak od zapowiedzi do realizacji prowadzi często kręta droga. Tym razem powiem więcej, to była ślepa uliczka. Zamiast porywającej, mrocznej i tajemniczej akcji, otrzymałam historię w 2/3 przegadaną. Przykro mi to przyznać, ale strasznie męczyłam się czytając tę książkę. Autorka porusza bardzo delikatny, ale jakże ważny temat związany z wykorzystywaniem seksualnym. Temat z ogromnym potencjałem. W związku z tym długo dawałam tej powieści szansę. Chciałam w końcu poczuć emocje bohaterów, wejść w ich umysły i w pewnym sensie zrozumieć ich zachowania. Mimo szczerych chęci nie dałam rady i kiedy po stu stronach nadal nic konkretnego się nie działo straciłam serce do tej książki. Gdybym nie miała zobowiązań recenzenckich na pewno bym ją odłożyła w połowie. Bardzo lubię kiedy w powieści zawarte są retrospekcje. Wyjaśniają, ukierunkowują i przede wszystkim łącznie z aktualnymi wydarzeniami dają pełny obraz sytuacji. Niestety w tym wypadku mam wrażenie, że czas przeszły zdominował wydarzenia teraźniejsze. Fabuła w głównej mierze składa się z retrospekcji, migawek z dawnego życia bohaterów. Oczywiście rozumiem, że to tam tkwiło sedno problemu. Jednak było tego po prostu za dużo i sprawiło, że jakakolwiek akcja, która się zawiązywała była zwyczajnie porwana. Zabrakło mi w tym wszystkim płynności. Zupełnie nie mogłam wczuć się w klimat. Według mnie dużo lepszy i mocniejszy efekt dałyby dłuższe, bardziej "mięsiste" powroty do przeszłości, a nie takie chwilowe rzuty co kilkanaście stron. Dopiero na około 70 stron do końca akcja nabrała dynamiki i od razu zapanowała gęstsza atmosfera. Dla mnie jednak samo mocne zakończenie nie wystarczy, by pozytywnie ocenić powieść. To bardzo przeciętna powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-06-2022 o godz 22:22 przez: KLAUDIA KARDYNAŁ
„Nikt tylko my” to thriller psychologiczny, który przytłacza i osacza czytelnika. A zaczyna się tak niewinnie… Ellie i Steven wyjeżdżają z Nowego Jorku, aby świętować półrocze związku. Wyruszają co Zatoki Chesapeak, gdzie Ellie wynajęła domek w środku głuszy. Dom jest wspaniałym przedstawicielem nowoczesnego stylu: samo drewno i szkło. I nic poza tym. Początki są świetne. Cudowny nastrój, romantyczna kolacja, prezenty, zmysłowa muzyka… Wszystko wygląda jak w najbardziej romantycznym filmie. Oczywiście mamy także sceny pościelowe, seksowne spojrzenia, namiętne pocałunki – skąd w takim wypadku thriller? Tak wygląda pierwszy dzień z całego weekendu. Kolejny powoduje, że włos jeży się na głowie. Jak się okazuje Ellie wcale nie jest tym za kogo się podaje. Natomiast Steven skrywa bardzo wiele tajemnic. Pomiędzy tą dwójką rozgrywa się emocjonujący pojedynek psychologiczny, ale częściowo też fizyczny. Drobniutka, szczuplutka i spokojna dziewczyna, która gnana jest żądzą zemsty kontra szanowany profesor literatury o bardzo złych zamiłowaniach. Książkę czyta się z wypiekami na twarzy. Kiedy już zaczęłam nie umiałam się oderwać. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się jak zakończy się pobyt pary na odludziu oraz jakie tajemnice ukrywają oni przed sobą. Autorka trzyma nas do końca w napięciu, ponieważ informacje dozuje powoli i w odpowiednich momentach. Teraźniejszość miesza się z przeszłością. Rozdziały opisują sytuację od strony Ellie i Stevena, co bardzo dobrze pokazuje ich stan emocjonalny oraz te same wydarzenia z różnych perspektyw. Moim zdaniem to świetny pomysł, bo gdyby była to relacja jednostronna, to książka na pewno by na tym straciła. Zakończenie jest zaskoczeniem. Moim zdaniem trochę naciągane, ale rozumiem dlaczego musiało być ono takie, a nie inne. Wytłumaczenie samego pomysłu na książkę autorka opisuje w nocie na końcu. Niestety nic więcej zdradzić nie mogę, bo musiałabym spojlerować. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej, musicie sięgnąć po książkę. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-06-2022 o godz 18:15 przez: Anonim
Domek na odludziu, szumiący las, bliskość oceanu oraz ich dwoje. Młoda studentka i starszy, szanowany profesor. Ten weekend miał być wypełniony spontanicznym seksem, zakrapiany winem i otulony literaturą. Co mogło pójść nie tak? Początek książki nie zwiastuje tego, co dopiero ma nadejść. Steven nie mógł się spodziewać na niespodziankę, którą przygotowała mu rozkosznie młoda i ponętna Ellie. Mamy tutaj przykład thrillera z jednym z moich ulubionych motywów - hermetycznie zamknięta przestrzeń, dom w głębi lasu oraz grono bohaterów okrojone do minimum.Autorka postawiła na bardzo głęboką analizę psychologiczną postaci, poznajemy ich od podszewki, ale na pewno? Początkowa sielanka przeradza się w koszmar, który stworzył obłąkany zemstą umysł, zraniony i szukający zadośćuczynienia. Podczas lektury nie zabrakło dreszczyku emocji i niepewności, a także rozpaczliwej potrzeby poznania zakończenia. Dodatkowych wrażeń dodawały liczne retrospekcje, przez co autorka zapewniła nam jak największy obraz motywów zachowania postaci. Zemsta najlepiej smakuje na zimno, prawda stara jak świat. Ellie czekała latami, aby złowić w swoje sidła Stevena. Co takiego zrobił mężczyzna? Koniecznie musicie przeczytać, aby się dowiedzieć! Lektura zapewniła mi zaskakujący wieczór, pełen tajemnicy i desperackiego pragnienia dokonania wendety. Autorka miała wspaniały pomysł na fabułę, która zaskakuje i szokuje. Jestem też zachwycona tym, w jaki sposób budowała napięcie, opisując wewnętrzne rozterki bohaterów. Co więcej, opisy lasu i sceneria domu na odludziu w bardzo wyrazisty spokój działały na wyobraźnię czytelnika. Klimat idealny na wstrząsający thriller! W podziękowaniach, na samym końcu książki, pojawiło się zdanie, że Ellie i Steven są najbardziej popieprzoną parą 2022 roku, z czym muszę się zgodzić. Takiego związku, poczynając od motywów, po całokształt relacji nie znajdziecie nigdzie. Bardzo zachęcam do przeczytania!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-06-2022 o godz 12:29 przez: Dagmara Łagan, BooksCatTea
Klimat tak gęsty, że można kroić go nożem, niepokojący do tego stopnia, że z przerażeniem wodzi się wzrokiem po pomieszczeniu. „Nikt, tylko my” to książka, która niespiesznie snutą fabułą podkreśla i akcentuje jej nietuzinkowo „lepką” atmosferę, która osadza się na skórze czytelnika, powodując dreszcze. Ta historia przypomina wchodzenie po schodach – coraz mocniej bije nam serce, gdy wkraczamy na kolejny stopień odzwierciedlający rozdział, zbliżamy się do drzwi, odczuwając lęk, co znajdziemy po drugiej stronie. I właśnie to zwieńczenie fabuły sprawia największą satysfakcję – zaskakujące, przemyślane, ale również przebiegłe w wydźwięku i pozbawione skrupułów. Permanentne oczekiwanie i zaintrygowanie dalszym rozwojem akcji splata się z nakreśloną warstwą psychologiczną obnażającą portret osoby, której życiowym celem staje się zemsta tkwiąca głęboko w myślach niczym drzazga. Autorka pod płaszczykiem tak celnie wykreowanej korelacji osadzonej na fundamencie thrillera psychologicznego, a więc gatunku mocnego i dosłownego, skryła problematykę społeczną o delikatnej powłoce, poruszającą, ale w pewien sposób kontrowersyjną z uwagi na jej brak przejrzystości i jednoznaczności. Pobudki zaistniałych na kartach książki incydentów wyklarowały się w mojej głowie jeszcze przed przełożeniem setnej strony, ale!, absolutnie nie obniżyło to poziomu odczuwanej przeze mnie ekscytacji, wręcz przeciwnie, rósł on z każdą następną stroną. Może nie jest to pozycja odznaczająca się osobliwym charakterem i nieprzewidywalnością w rozwiązaniu, ale nastrojowa wymowa i panoszący się po kątach domku mrok zasługują na uznanie. „Nikt, tylko my” to brutalna w przekazie pozycja z gatunku domestic noir, która emocjonalnie wystawia odbiorcę na moralną próbę, zwłaszcza po przeczytaniu kilku zdań na koniec od autorki – niewątpliwie to tytuł, który znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników. W której grupie można śmiało stanąć, trzeba się przekonać samemu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa The Love Hypothesis Ali Hazelwood
4.6/5
27,23 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ze złości Bonda Katarzyna
4.7/5
27,99 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa O włos Bonda Katarzyna
4.5/5
30,12 zł
42,90 zł
25,74 zł
Inne z tego wydawnictwa Zimna sprawa Bonda Katarzyna
4.7/5
26,02 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
4.8/5
24,68 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Marina Zafon Carlos Ruiz
4.6/5
28,43 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miłosny układ Hogle Sarah
4.3/5
27,97 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Czarodziejska góra Mann Thomas
4.7/5
48,46 zł
79,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Cień wiatru Zafon Carlos Ruiz
4.7/5
37,43 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Grzechy szejka Tom Steinfort
4.6/5
28,27 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa To jej wina Mara Andrea
4.5/5
29,60 zł
47,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
5/5
28,27 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Mowa serca Wade Cleo
5/5
23,76 zł
36,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego