Nikt nie idzie (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 23,87 zł

23,87 zł 36,99 zł (-35%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myślach. Tajemnicza postać z kolorowymi balonami. Ni to mężczyzna, ni to dziecko. Ona samotna, on osobny i zamknięty we własnym świecie. Ich losy przetną się ponownie na skrzyżowaniu ulic w chwili tragicznego zdarzenia.

Małecki prowokuje czytelnika, by na podstawie rozsypanych wspomnień stopniowo odkrywał prawdziwy bieg zdarzeń. Gdzieś są słowa niewypowiedziane, niespełnione relacje oraz gesty zawieszone między dwojgiem bliskich i obcych sobie ludzi. Wielkie miasto wypełniają miłość i samotność.

Nikt nie idzie to powieść, w której buzują wielkie emocje. Hipnotyzuje, delikatnie sącząc czułe i ledwo wyczuwalne tony. Zostaje w pamięci na długo.

„Do niedawna pytana o ulubionego polskiego autora miałam jedno nazwisko. Po Nikt nie idzie odpowiadam: Myśliwski i Małecki.”
Joanna Bator

„Jedna z najbardziej wyjątkowych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. Kameralna, subtelna i krucha. Po raz kolejny Małecki nie daje spać. Nadzwyczajna!”
Agnieszka Więdłocha

„Małecki uwiódł mnie żarłoczną Japonią, mężczyzną uporczywie oglądającym komody i Olgą od liści. To powieść, w której fragmenty wydarzeń subtelnie składają się w obraz intrygującej rzeczywistości. Takie rzeczy się po prostu zdarzają, a może nic samo się nie dzieje?”
Izabela Sadowska, lubimyczytać.pl

„Jedna z najpiękniejszych i najczulszych opowieści, jakie przeczytacie w tym roku! Jakub Małecki potrafi zamykać emocje w najprostszych słowach, poruszać najdelikatniejsze struny w sercu czytelnika. Warto poddać się jego magii!”
Olga Kowalska z WielkiBuk.com


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Nikt nie idzie
Autor: Małecki Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 272
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-10-31
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 150 x 216 x 27
Indeks: 26763330
średnia 4,6
5
106
4
33
3
10
2
1
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
70 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
17-03-2019 o godz 11:14 przez: stachera.sylwia | Zweryfikowany zakup
Cieszę się ogromnie, że po moich ostatnich lekturach, pełnych zwrotów akcji i niesamowitego tempa rozwoju wydarzeń, w moje ręce wpadła książka „Nikt nie idzie” Jakuba Małeckiego. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, po przeczytaniu tej pozycji, brzmiała „czy właśnie przeczytałam kolejną książkę Murakamiego?”. Spokój, opanowanie, tajemniczy i nostalgiczny klimat, który spotkamy w „Nikt nie idzie’’ od dawna kojarzył mi się tylko i wyłącznie z bezkonkurencyjnym dla mnie Harukim. Uczucia, które dotykały mnie podczas czytania książki Małeckiego, bliskie są tym, które uderzały we mnie podczas lektury „Norwegian Wood”. Fabuły zdradzać Wam nie będę, chciałam jednak zwrócić uwagę na sposób, w jaki autor napisał książkę. To zbiór opowiadań, historii, kilku osób, których losy, w którymś momencie życia się krzyżują. To powieść puzzle, którą my czytelnicy sami musimy ułożyć, aby poznać chronologiczny bieg wydarzeń. Nie znajdziecie tutaj szybko rozwijającej się fabuły, nie uświadczycie nagłych zmian akcji. Mimo to, książka wciąga niesamowicie, zmusza czytelnika do refleksji, hipnotyzuje, porusza w nim struny, których nie jestem w stanie opisać słowami. To lektura lekka i trudna zarazem, w której pojawiają się piękne uczucia i zwyczajne, mniejsze lub większe, ludzkie problemy. Nic nie jest przesadzone, wszystko zdaje się być szczere i po prostu prawdziwe. Historia Olgi, Igora, Marzeny czy Klemensa może dotyczyć każdego z nas, w każdym z nich możemy zobaczyć choćby fragment samego siebie. To książka, którą warto mieć na swojej półce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-01-2019 o godz 13:53 przez: Anna Pruska | Zweryfikowany zakup
„Nikt nie idzie” Jakuba Małeckiego to powieść na którą składają się wspomnienia. Rozsypane, wymieszane w czasie. Czytelnik zbiera i stopniowo łączy je w jedną całość. Dwie historie, kilku bohaterów. Pewnego dnia losy dwojga z nich przetnie nieszczęśliwy wypadek. Zwyczajni ludzie, zwykłe historie. Swojskie, bliskie, wydają się być prawdziwe. Czytelnik pełen emocji, które udzielają mu się od bohaterów przeżywa wraz z nimi ich ból, cierpienie i smutek. Zaczytany do ostatniej strony, która nieodmiennie go zaskakuje, że to już koniec. Koniec tej historii. Jakuba Małeckiego warto czytać. „Nikt nie idzie” GORĄCO POLECAM!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-11-2021 o godz 15:37 przez: Jadwiga Zarnowiecka | Zweryfikowany zakup
...nie wiem jak Małecki to robi, ale nie da się przerwać czytania póki nie dojdzie się do końca... Tak mi przyszło do głowy czy Szanowny Autor nie mógłby zastanowić się nad kontynuacją tej powieści... to dziwne, bo np. po lekturze "Horyzontu", "Święta ognia", czy każdej innej "pochłoniętej" Jego autorstwa powieści, takiej potrzeby nie miałam... Dziękuję Autorowi ! Zgadzam się z Joanną Bator, do Myśliwskiego dopisuję Małeckiego :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-01-2019 o godz 23:03 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Bardzo dobrze czyta się tę książkę. Odpowiada mi styl pisarski autora- proste zdania, krótkie, zawieszone. Zwyczajni ludzie, ich radości, nadzieje, zwątpienia. Nie wszystko układa się tak, jakbyśmy sobie życzyli. Los, przypadek piszą nasze życie. Polecam. Bożena
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-11-2018 o godz 15:34 przez: Cleo | Zweryfikowany zakup
Moje pierwsze spotkanie z P. Małeckim. Dawno nie czytałam takiej książki. Nie mogłam się oderwać, a gdy skończyłam została jakaś wielka dziura w środku. Zwyczajnie niezwyczajni ludzie, ich wielkie małe życia,przeżycia, historie. Aż żal gdy się skończyła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-11-2018 o godz 08:19 przez: ilona radecka | Zweryfikowany zakup
Czyta się lekko i przyjemnie, jednak zabrakło tu Małeckiego z Dżozefa czy Dygotu, brak tajemniczości i domysłu. Książka dobra ale nie zachwyca jak poprzednie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-02-2019 o godz 20:57 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Dobra książka, całkiem inna niz zazwyczaj czytam , dlatego zapadla mi w pamięć. Polecam przeczytac. Trudny temat , napisany lekkim piórem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-12-2018 o godz 09:13 przez: Ewelina Frontczak | Zweryfikowany zakup
Jestem w trakcie czytania, jednak książka urzeka swoją prostotą w przekazie i miłymi zwrotami akcji. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-12-2020 o godz 13:57 przez: Aneta Dudziak | Zweryfikowany zakup
Emocjonalna, daje do myślenia. Małecki zapewnia czytelnikowi przyjemne chwile ze swoją książką.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-12-2018 o godz 21:37 przez: aneta grzelak | Zweryfikowany zakup
super książka do czytania w zimowe wieczory i nie tylko
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2021 o godz 13:00 przez: Adam Lemiesz | Zweryfikowany zakup
Małecki w nurcie Małeckiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-03-2022 o godz 10:04 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Po prostu świetna!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-01-2022 o godz 17:51 przez: Honorata | Zweryfikowany zakup
Super 💙
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
15-09-2021 o godz 20:43 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Nudnawa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-12-2020 o godz 16:18 przez: EWA MISIEWICZ | Zweryfikowany zakup
POLECAM
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2018 o godz 10:54 przez: Anna Makieła
Jedni ludzie coś potrafią, a inni nie. Proste jak sznurek. Jedni potrafią napisać piękną powieść, a inni dumają nad kilkusetznakowym tekstem przez kilka godzin, siląc się na – choćby trochę – porównywalny poziom treści. Jednym przychodzi to łatwo, innym nie wychodzi wcale lub tylko w pewnym sensie, poniekąd, niejako. Czasem jeszcze w pewnej mierze. Nie jestem od szafowania pięknymi słowami. Nie potrafię. Ja gonię przecinki w zdaniach wielokrotnie złożonych i – dzieląc je czasami na kilka krótszych – udowadniam, że kropka to dobry znak. Uwierzcie mi, postawienie kropki potrafi wiele zmienić. Całe życie nawet. Bo przecież są życia, które przebiegają bez znaków interpunkcyjnych – z siłą huraganu i prędkością pociągu marki Pendolino. I czasami aż się prosi o tę nieszczęsne małe coś na końcu, bo już nawet średniki nie pomagają. Ale ja nie o tym chciałam… Przeczytałam ostatnio powieść. Piękną. Może nawet idealną. Smakowałam każde jej słowo i każdy przecinek. I – wyjątkowo – tylko kropki nie chciałam zobaczyć. Tej ostatniej. Ona oznacza koniec. A ja wcale nie chciałam kończyć tej książki. Jakub Małecki powieścią Nikt nie idzie – bo o niej chcę Wam opowiedzieć – pokonał mnie swoją literacką wrażliwością, wyssał ze mnie całe pokłady pewności siebie, butności i zuchwałości, a potem wypluł bez najmniejszego wstydu gdzieś w środku miasta, żebym mogła obserwować dwie kobiety walczące o spokojne życie po stracie. Zostawił mnie w samym środku codzienności, splątanej samotnością, wyrzutami sumienia i niedopowiedzeniami. Nikt nie idzie to powieść złożona ze wspomnień, które – poskładane w całość – dają obraz współczesnego człowieka i smakują nie zawsze smacznym koktajlem, jakim jest nasze życie, gdy dodamy do niego nie to co trzeba. Minimalizm i oszczędność w słowach, które chyba stały się już charakterystyczną cechą prozy Małeckiego, w tej książce nabierają dodatkowego blasku. Proste sceny, kreślone przez naprawdę doświadczonego (wydawałoby się może czasem, że nawet leciwego) pisarza, fundują nam sensualne doświadczenia. Od pierwszych stron nie opuszczało mnie przekonanie, że ta powieść została mocno przepracowana i przemyślana i dzięki temu nie musi mierzyć się z określeniem banalnej. Wiecie, że jestem daleka od nadmiernego wychwalania, ale muszę przyznać, że to chyba najbardziej niebanalny pisarz mojego pokolenia. I jeden z niewielu, którym ufam i który za każdym razem zaskakuje mnie jeszcze bardziej. Nikt nie idzie to opowieść o tym, że mając wszystko, możesz nie mieć nic. Jednocześnie – nie mając nic, jesteś bogatszy od innych. Małecki, jako mistrz nadawania nawet prostym przedmiotom duszy, każdemu ze swoich bohaterów podarował coś, co było dla niego szczególne – plecak wypełniony balonami, specjalnie stworzoną książkę, pognieciony bilet na lot w przestworzach, fortepian. Pod jego wpływem (Małeckiego, nie fortepianu) sama zaczęłam poszukiwać w swoim życiu ważnych przedmiotów. Potem przyszły wspomnienia z nimi związane. Na końcu pojawiły się łzy. Czasem one mówią więcej niż najpiękniejsze słowa. Kropka.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
09-03-2019 o godz 19:35 przez: Patrycja Żejmo
Od niedawna, chętniej sięgam po polskich autorów, ponieważ okazuje się, że mamy fenomenalne, młode pokolenie pisarzy, którzy nie uprawiają marnych dywagacji. Nikt nie idzie, jest moją pierwszą stycznością z Jakubem Małeckim. Urzekła mnie prostota języka. Książka choć traktuje o bardzo ważnych emocjach i sytuacjach, jest napisana w sposób, który umożliwia każdemu zrozumienie przesłania, co nie znaczy, że jest napisana w sposób infantylny. Poznajcie Olgę. Dziewczynę, która w pewnym momencie swojego życia, podjęła kilka decyzji, których konsekwencje będą się za nią ciągnęły do końca życia. Olgę, której kolejne decyzje niszczą jej pewność siebie, relacje z bliskimi oraz związek z niesamowitym mężczyzną. Ta książka jest właśnie o podejmowaniu decyzji i ich konsekwencjach. Konsekwencjach nie tylko naszych decyzji, również o tym jak cudze decyzje wpływają na nas i jak warunkują naszą codzienność. Poznajcie również Klemensa. Klemens żyje we własnym świecie. Jest zależny od swojej matki. A ona umiera na zawał i chłopak zostaje sam. Zostaje sam, ponieważ jego ojciec pilot, podjął decyzję, by wsiąść za stery, w momencie kiedy był zdenerwowany. Zginął. Klemens jest doskonałym przykładem na to, że cudze postanowienia mają na nas ogromny wpływ. On sam z racji choroby nie podejmuje żadnych decyzji. Jego życiowa sytuacja jest absolutnie zależna od innych. Mogłabym rozpisać się i o innych postaciach - ale nie o to chodzi. Uważam, że to jest jeden z tych tytułów, który każdy powinien przeczytać. A potem się zastanowić. I to jest absolutnie największy atut tej książki - zmusza do refleksji!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
23-11-2018 o godz 19:53 przez: Katarzyna Kmieć
Wyszorowałam starą łódkę, pomalowałam, odnowiłam, i wyruszyłam na morze, którego kolor, zmarszczenie fal, ciepłotę, miałam znać wyjątkowo dobrze. Tymczasem od samego wypłynięcia z portu morze okazało się inne, inaczej pachnące, zaskakujące innymi wodnymi stworzeniami, wysuwające zdradliwe skały w zupełnie innych miejscach. Przygotowałam stary, ciepły koc, utkany z rdzawych dygotów i śladów małomiasteczkowych urzeczeń, a ten pled okazał się inny - szaro miejski, poszarpany ulicami, brukami, tramwajowymi torami. Pociągnęłam za nitkę by spruć opowieść słowo po słowie i snuła się ona pięknie jak dotychczas... ale inna nić zostawała mi w dłoni, inny kłębek uzbierałam przy jej zakończeniu. "Nikt nie idzie" jest inne. Piękne, kojące, dojrzałe, niby spokojne a niepokojące, niby oderwane od świata a mocno w nim osadzone - inne. Na przystankach stoją ludzie w ubraniach z różnych tkanin, epok, mód i preferencji, Niektórzy mają na sobie dwie kurtki, rozpięte, pod nimi kamizelka. Ściskają w dłoniach teczki, torebki, walizki. Mają w plecakach grube zeszyty z wycinkami i wiele różnobarwnych balonów wypełnionych helem. Wtulają twarze w kołnierze i szaliki albo wystawiają na słońce. Czekają na inny kawałek świata, który pokaże się na "odwrotnym" przystanku. Rozmawiają, milczą, śmieją się, telefonują. Umierają. Na przystankach ludzie umierają a ich dzieci, duże dzieci, dzieci-dorośli, "chłopcy-mężczyźni" odchodzą w świat z podaną im ręką. Na przystanku może zniknąć życie. Olga mówi do mnie całymi zdaniami. Nie, mówi do mnie stronami całymi. Swoim życiem, wyborami, decyzjami, odczuciami. "(...) ona tez jest tylko przecenionym produktem w bogatej ofercie mniej lub bardziej samotnych ludzi udających ludzi mniej lub bardziej szczęśliwych." (str.38) Mówi do mnie tym, że bierze za rękę tego ni mężczyznę ni dzieciaka. Tym, że ciąża nie może być obciążeniem. Tym, że brak ciąży też tym obciążeniem nie może być. Tym, że kocha niby tylko chwilę ale gdy uczucie jest tym właśnie przypomnianym z dzieciństwa, wyczytanym z haiku, wypatrzonym w japońskich drzeworytach, wybieganym wokół osiedla bo gdzieś wewnątrz walczy duma, niepewność i żal...to wtedy to uczucie warto poprosić by zostało, by pojechało z nią i z Klemensem-chłopcem-mężczyzną i patrzyło w górę na jego lot, na jego niespotkanie z ojcem lotnikiem. Treść najnowszej książki Jakuba Małeckiego to nie jest olśnienie. Żadnej tu niesamowitości, żadnej magii. Szara ta treść jak życie. I jak w życiu, rozbłyskuje bólem częściej niż szczęściem. Jest Marzena, dziewczyna, kochanka, matka. Kobieta pozbawiona losem okrutnym męża młodego i przystojnego jak z obrazka. Matka, która syna innego trochę, dziwnego nieco, chroni przed światem, otula nadzieją, że przecież coś się zmieni, że ta niemoc mówienia i wielka głowa, ciało całe wielkie kiedyś będzie zwykłe, zwyczajne, najzwyklejsze. Bo kiedyś sam żyć musi i na pewno zdoła. Jest mała Olga i dorosła Olga. Ona i jej niekochania, życie dziwne i urodzajne w zabawę, przygody, kaliskie wspomnienie długich palców ojca pianisty, który nie gra. Bo przecież "prawdziwy pianista nigdy nie gra" (str.36). I Olga przy ojcu starszym, nieporadnym, który Rachmaninowa kołysał będzie w pamięci lub niepamięci po kres. Niedaleki. Jest Igor, który trwa. Pomimo wszystko, dla niej. darowuje fragmenty siebie, uczucia darowuje, nie przedmioty. I fascynacje, które w głowie Olgi żyją nieustannie nawet wtedy, gdy Igor jest tylko elementem innego świata. "Ponad sto stron wierszy, grafik, obrazów. najważniejszy prezent, jaki kiedykolwiek dostała. (...) Zdjęcie wnętrza Igora. Jego największe marzenia i lęki, obwiązane wstążką i wręczone jej z okazji urodzin." (str.80) Jest Klemens. Syn lotnika, dzierżyciel balonów, łyżek, szczotek do kurzu. zauważony, niezdarny i nieświadomie groźny. Syn-dar, syn-przekleństwo, którego można, trzeba bronić własną piersią do ostatniej chwili. Nawet jeśli jest obcym, pochylonym nad ciałem niezrozumieniem, nie synem. Jest Kalisz i Warszawa, przejazdy, przebieżki i myśli ciągnące się miedzy dwoma miastami. Ucieczki we wspanialszy warszawski świat, powroty w ramiona rozumiejącego, stabilnego Kalisza. "Nikt nie idzie" to kolejna dawka zwyczajności, która podana została tak pięknie, że ból boli w dwójnasób, a radość cieszy do łez. Gdzie wzrusza balon ulatujący w niebo a serce łamie się w literach opisujących zwrot przez skrzydło. Inna książka, inne, japońskie, poetyckie inspiracje. Inna narracja, może surowsza, może bardziej wybrukowana, mniej miękka niż trawiaste poprzedniczki. A emocje i uczucia nadal te same, nadal zostawiające po sobie westchnienie. Pustkę ścieżki, po której "nikt nie idzie". Ścieżki zamkniętej w krótkich wierszach pisanych przed śmiercią. A może ścieżki, która otworzy się w wielki, pełen kwiatów łan pośrodku kalisko-warszawskiej szarości? Piękna, warta każdej chwili, subtelna... A przy tym piękna grafiką, rozpisanie nie niedługie, medytacyjne rozdziały, na urywki opowieść, urywki czucia. Taka sama a jednak inna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-11-2018 o godz 19:57 przez: Katarzyna Kmieć
Wyszorowałam starą łódkę, pomalowałam, odnowiłam, i wyruszyłam na morze, którego kolor, zmarszczenie fal, ciepłotę, miałam znać wyjątkowo dobrze. Tymczasem od samego wypłynięcia z portu morze okazało się inne, inaczej pachnące, zaskakujące innymi wodnymi stworzeniami, wysuwające zdradliwe skały w zupełnie innych miejscach. Przygotowałam stary, ciepły koc, utkany z rdzawych dygotów i śladów małomiasteczkowych urzeczeń, a ten pled okazał się inny - szaro miejski, poszarpany ulicami, brukami, tramwajowymi torami. Pociągnęłam za nitkę by spruć opowieść słowo po słowie i snuła się ona pięknie jak dotychczas... ale inna nić zostawała mi w dłoni, inny kłębek uzbierałam przy jej zakończeniu. "Nikt nie idzie" jest inne. Piękne, kojące, dojrzałe, niby spokojne a niepokojące, niby oderwane od świata a mocno w nim osadzone - inne. Na przystankach stoją ludzie w ubraniach z różnych tkanin, epok, mód i preferencji, Niektórzy mają na sobie dwie kurtki, rozpięte, pod nimi kamizelka. Ściskają w dłoniach teczki, torebki, walizki. Mają w plecakach grube zeszyty z wycinkami i wiele różnobarwnych balonów wypełnionych helem. Wtulają twarze w kołnierze i szaliki albo wystawiają na słońce. Czekają na inny kawałek świata, który pokaże się na "odwrotnym" przystanku. Rozmawiają, milczą, śmieją się, telefonują. Umierają. Na przystankach ludzie umierają a ich dzieci, duże dzieci, dzieci-dorośli, "chłopcy-mężczyźni" odchodzą w świat z podaną im ręką. Na przystanku może zniknąć życie. Olga mówi do mnie całymi zdaniami. Nie, mówi do mnie stronami całymi. Swoim życiem, wyborami, decyzjami, odczuciami. "(...) ona tez jest tylko przecenionym produktem w bogatej ofercie mniej lub bardziej samotnych ludzi udających ludzi mniej lub bardziej szczęśliwych." (str.38) Mówi do mnie tym, że bierze za rękę tego ni mężczyznę ni dzieciaka. Tym, że ciąża nie może być obciążeniem. Tym, że brak ciąży też tym obciążeniem nie może być. Tym, że kocha niby tylko chwilę ale gdy uczucie jest tym właśnie przypomnianym z dzieciństwa, wyczytanym z haiku, wypatrzonym w japońskich drzeworytach, wybieganym wokół osiedla bo gdzieś wewnątrz walczy duma, niepewność i żal...to wtedy to uczucie warto poprosić by zostało, by pojechało z nią i z Klemensem-chłopcem-mężczyzną i patrzyło w górę na jego lot, na jego niespotkanie z ojcem lotnikiem. Treść najnowszej książki Jakuba Małeckiego to nie jest olśnienie. Żadnej tu niesamowitości, żadnej magii. Szara ta treść jak życie. I jak w życiu, rozbłyskuje bólem częściej niż szczęściem. Jest Marzena, dziewczyna, kochanka, matka. Kobieta pozbawiona losem okrutnym męża młodego i przystojnego jak z obrazka. Matka, która syna innego trochę, dziwnego nieco, chroni przed światem, otula nadzieją, że przecież coś się zmieni, że ta niemoc mówienia i wielka głowa, ciało całe wielkie kiedyś będzie zwykłe, zwyczajne, najzwyklejsze. Bo kiedyś sam żyć musi i na pewno zdoła. Jest mała Olga i dorosła Olga. Ona i jej niekochania, życie dziwne i urodzajne w zabawę, przygody, kaliskie wspomnienie długich palców ojca pianisty, który nie gra. Bo przecież "prawdziwy pianista nigdy nie gra" (str.36). I Olga przy ojcu starszym, nieporadnym, który Rachmaninowa kołysał będzie w pamięci lub niepamięci po kres. Niedaleki. Jest Igor, który trwa. Pomimo wszystko, dla niej. darowuje fragmenty siebie, uczucia darowuje, nie przedmioty. I fascynacje, które w głowie Olgi żyją nieustannie nawet wtedy, gdy Igor jest tylko elementem innego świata. "Ponad sto stron wierszy, grafik, obrazów. najważniejszy prezent, jaki kiedykolwiek dostała. (...) Zdjęcie wnętrza Igora. Jego największe marzenia i lęki, obwiązane wstążką i wręczone jej z okazji urodzin." (str.80) Jest Klemens. Syn lotnika, dzierżyciel balonów, łyżek, szczotek do kurzu. zauważony, niezdarny i nieświadomie groźny. Syn-dar, syn-przekleństwo, którego można, trzeba bronić własną piersią do ostatniej chwili. Nawet jeśli jest obcym, pochylonym nad ciałem niezrozumieniem, nie synem. Jest Kalisz i Warszawa, przejazdy, przebieżki i myśli ciągnące się miedzy dwoma miastami. Ucieczki we wspanialszy warszawski świat, powroty w ramiona rozumiejącego, stabilnego Kalisza. "Nikt nie idzie" to kolejna dawka zwyczajności, która podana została tak pięknie, że ból boli w dwójnasób, a radość cieszy do łez. Gdzie wzrusza balon ulatujący w niebo a serce łamie się w literach opisujących zwrot przez skrzydło. Inna książka, inne, japońskie, poetyckie inspiracje. Inna narracja, może surowsza, może bardziej wybrukowana, mniej miękka niż trawiaste poprzedniczki. A emocje i uczucia nadal te same, nadal zostawiające po sobie westchnienie. Pustkę ścieżki, po której "nikt nie idzie". Ścieżki zamkniętej w krótkich wierszach pisanych przed śmiercią. A może ścieżki,która otworzy się w wielki, pełen kwiatów łan pośrodku kalisko-warszawskiej szarości? Piękna, warta każdej chwili, subtelna... A przy tym piękna grafiką, rozpisanie nie niedługie, medytacyjne rozdziały, na urywki opowieść, urywki czucia. Taka sama a jednak inna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-09-2018 o godz 22:23 przez: Magdalena Pudło
Z twórczością Jakuba Małeckiego jest zupełnie odwrotnie niż z winem - im nowsza, tym lepsza. Jego powieści są naszpikowane taką dawką emocji i mądrości, że ciężko po ich lekturze otrząsnąć się i powrócić do rzeczywistości. W codziennym pędzie nie zwracamy uwagi na wiele istotnych aspektów naszego życia. Małecki w typowy dla swojej twórczości sposób - subtelnie, między wierszami, niepostrzeżenie - daje czytelnikowi do zrozumienia, że każdy z nas jest panem własnego losu i tylko od nas i podejmowanych przez nas decyzji zależy to, jak będzie wyglądało nasze życie. Już we wstępie muszę napisać - ta książka jest genialna! Dlaczego tak uważam? Zapraszam Was do lektury poniższej recenzji. Po raz pierwszy Olga zobaczyła go w tramwaju. Podróżował z mamą, ściskał w rękach plecak pełny nadmuchanych, kolorowych balonów. Przedziwna postać. Chłopiec - mężczyzna, ciężko było do końca określić, czy ostatecznie to mężczyzna czy dziecko. Od tego czasu Olga nie mogła pozbyć się uporczywych myśli o nim, które nieustannie powracały. Podświadomie nazywała go Dzikiem. Każdego dnia uważnie rozglądała się na ulicy i w tramwaju, jednak szanse na to, że powtórnie go zobaczy były znikome - w końcu Warszawa to ogromne, pełne ludzi miasto. A jednak udało się - niecałe pół roku później ich losy przecięły się ponownie na skrzyżowaniu ulic w chwili tragicznego zdarzenia. Ona niebywale samotna, on osobny i zamknięty we własnym świecie. Od tej chwili wszystko potoczyło się samoistnie. Spontaniczna decyzja i szybka reakcja. Dwa życia, które nigdy już nie będą takie, jak wcześniej. "Nikt nie idzie" to powieść, po lekturze której nadal czuję ciarki na plecach. Jakub Małecki wykreował w niej rzeczywistość, twardą i brutalną. Mamy tutaj niepełnosprawnego chłopca -mężczyznę, który wydaje się nie istnieć na prawdę i pogruchotaną uczuciowo młodą, samotną kobietę. Stopniowo poznajemy historie ich życia, z pomocą rozsypanych wspomnień odkrywamy prawdziwy bieg wydarzeń. Tkwimy wśród niewypowiedzianych słów, niespełnionych relacji oraz gestów zawieszonych między dwojgiem bliskich i obcych sobie ludzi. Na przykładzie bohaterów powieści możemy uzmysłowić sobie, jakie uczucia wypełniają wielkie miasto i giną w nim bezpowrotnie. Najdokładniej poznajemy historię Olgi. Ta niepozorna trzydziestodwuletnia kobieta przeżyła w swoim życiu już wiele. Uczuciem, które tkwi najgłębiej w jej sercu jest smutek i rozczarowanie. Olga podjęła mnóstwo mniej lub bardziej rozsądnych decyzji, które zaprowadziły ją do miejsca, w którym obecnie się znajduje. Samotna, zdołowana, bez nadziei na lepsze jutro przemierza dzień za dniem. Kiedy na jej drodze staje Dzik, wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia. Jakub Małecki swoją najnowszą powieścią daje czytelnikowi do zrozumienia, że często sami sprawiamy, że nasze życie staje się nie do zniesienia. Nie wykorzystujemy okazji, które podsuwa nam los. Udajemy, że swoim postępowaniem kierujemy się troską o drugiego człowieka, tak na prawdę wykazując się skrajnym egoizmem. Tłumimy w sobie słowa, których wypowiedzenie rozwiązałoby niejeden konflikt. Przechodzimy obojętnie wobec cierpienia innych ludzi. Nie robimy nic, by pokazać bliskiej osobie, jak bardzo nam na niej zależy. Palimy mosty i uciekamy jak tchórze zamiast stanąć z życiem twarzą w twarz. A wystarczy tak niewiele, by żyć lepiej. Ciężko pisze się o książkach takich jak "Nikt nie idzie". Wydaje mi się, że każdy człowiek odbierze ją inaczej, zupełnie inaczej zinterpretuje poszczególne zdarzenia i kompletnie inaczej odniesie się do przedstawionej rzeczywistości. Osobiście uwielbiam twórczość Jakuba Małeckiego. Ten facet pisze niesamowicie mądrze, porusza najgłębsze zakątki duszy i sprawia, że o jego książkach nie da się zapomnieć. Nie znajdziecie tutaj lekkich opowieści na poprawę nastroju. Choćby nie wiem jak bardzo się starać, nie da się nie mieć moralnego kaca po lekturze Małeckiego. Ale wiecie co? O to właśnie w życiu chodzi! Nie żyjemy przecież na surrealistycznej planecie, gdzie miłość kwitnie na drzewach, a radość można kupić na straganie. Żyjemy tutaj, teraz. W podłym, niedorzecznym świecie, który wyciska z nas wszystko co ludzkie. A żeby tej ludzkości do końca nie zatracić trzeba wziąć w rękę dobrą książkę, która przypomni nam, co jest ważne i wywoła wspomnianego moralnego kaca, który napędzi nas do zmian na lepsze. Wyszło nieco filozoficznie, jednak morał jest prosty - czytajcie Małeckiego. Warto! "Tą drogą nikt nie idzie tego dzisiejszego wieczoru."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Małecki Jakub

Jakub Małecki (ur. 1982 w Kole) Pisarz, autor m.in. Saturnina, Rdzy i Horyzontu. Był nominowany do Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”, nagrody im. Stanisława Barańczaka i Odkrycia Empiku. Jest laureatem stypendium „Młoda Polska” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz polsko-niemieckiego stypendium im. Albrechta Lemppa. Magazyn Literacki KSIĄŻKI uznał Horyzont Książką Roku 2019. Jego książki tłumaczone są aktualnie na języki: niemiecki, rosyjski, niderlandzki, fiński, słoweński, macedoński i hebrajski. Na podstawie Horyzontu powstanie film w reżyserii Bodo Koxa. Prawa do ekranizacji Święta ognia jeszcze przed publikacją książki zakupiła wytwórnia Opus Film, producent m. in. Idy i Zimnej wojny.

Święto ognia Małecki Jakub
4.7/5
26,64 zł
42,99 zł
Dygot Małecki Jakub
5/5
35,90 zł
39,99 zł
Rdza Małecki Jakub
4.5/5
25,94 zł
42,99 zł
Horyzont Małecki Jakub
4.7/5
25,63 zł
39,99 zł
Saturnin Małecki Jakub
4.6/5
28,17 zł
39,99 zł
Święto ognia Małecki Jakub
4.7/5
37,90 zł
42,99 zł
Dżozef Małecki Jakub
4.6/5
25,14 zł
36,90 zł
Dygot Małecki Jakub
4.6/5
25,14 zł
36,90 zł
Ślady Małecki Jakub
4/5
30,01 zł
42,99 zł
Dżozef Małecki Jakub
4.9/5
32,90 zł
36,90 zł
Saturnin Małecki Jakub
4.5/5
35,90 zł
39,99 zł
Rdza Małecki Jakub
4.8/5
23,90 zł
27,23 zł
Historie podniebne Małecki Jakub
4.4/5
21,90 zł
24,99 zł
Dygot Małecki Jakub
4.6/5
35,90 zł
39,99 zł
Nikt nie idzie Małecki Jakub
3.2/5
32,90 zł
36,99 zł
Dżozef Małecki Jakub
4.4/5
32,90 zł
36,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.6/5
26,90 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.6/5
24,94 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.7/5
35,28 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.6/5
23,31 zł
38,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego