Nikt nie idzie (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 25,89 zł

Cena promocyjna:
25,89 zł
Cena mój empik:
23,99 zł
Cena empik.com:
36,99 zł
Oszczędzasz:
11,10 zł (30%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myślach. Tajemnicza postać z kolorowymi balonami. Ni to mężczyzna, ni to dziecko. Ona samotna, on osobny i zamknięty we własnym świecie. Ich losy przetną się ponownie na skrzyżowaniu ulic w chwili tragicznego zdarzenia.

Małecki prowokuje czytelnika, by na podstawie rozsypanych wspomnień stopniowo odkrywał prawdziwy bieg zdarzeń. Gdzieś są słowa niewypowiedziane, niespełnione relacje oraz gesty zawieszone między dwojgiem bliskich i obcych sobie ludzi. Wielkie miasto wypełniają miłość i samotność.

Nikt nie idzie to powieść, w której buzują wielkie emocje. Hipnotyzuje, delikatnie sącząc czułe i ledwo wyczuwalne tony. Zostaje w pamięci na długo.

„Do niedawna pytana o ulubionego polskiego autora miałam jedno nazwisko. Po Nikt nie idzie odpowiadam: Myśliwski i Małecki.”
Joanna Bator

„Jedna z najbardziej wyjątkowych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. Kameralna, subtelna i krucha. Po raz kolejny Małecki nie daje spać. Nadzwyczajna!”
Agnieszka Więdłocha

„Małecki uwiódł mnie żarłoczną Japonią, mężczyzną uporczywie oglądającym komody i Olgą od liści. To powieść, w której fragmenty wydarzeń subtelnie składają się w obraz intrygującej rzeczywistości. Takie rzeczy się po prostu zdarzają, a może nic samo się nie dzieje?”
Izabela Sadowska, lubimyczytać.pl

„Jedna z najpiękniejszych i najczulszych opowieści, jakie przeczytacie w tym roku! Jakub Małecki potrafi zamykać emocje w najprostszych słowach, poruszać najdelikatniejsze struny w sercu czytelnika. Warto poddać się jego magii!”
Olga Kowalska z WielkiBuk.com

Tytuł: Nikt nie idzie
Autor: Małecki Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 272
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-10-31
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 26763330
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
31
4
4
3
2
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
32 recenzje
12-12-2018 o godz 21:37 aneta grzelak dodał recenzję:
super książka do czytania w zimowe wieczory i nie tylko
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-12-2018 o godz 08:27 Iwona dodał recenzję:
Twórczość Jakuba Małeckiego dobrze jest mi znana dzięki książkom takim jak: ,,Rdza'' i ,,Ślady''. Zanim na dobre wzięłam się za tę lekturę, zaczęłam analizować, co klawisze instrumentu i tytuł mogą nam powiedzieć o tym co znajdę w środku. Pierwsza myśl to poczucie smutku i melancholii. Nikt nie idzie (być może z tą osobą), z tobą, za tobą, obok ciebie. Od nasuwa się tutaj myśl o samotności, braku wsparcia. Co z tym wspólnego ma fortepian? Nasze emocje najlepiej przelać na papier, a później o nich zaśpiewać. Mogłabym teraz przejść do recenzji zaczynając od słów - bohaterami powieści są. W tym wypadku jest to niepotrzebne. Wręcz zaryzykowałabym stwierdzenie, że krzywdzące. Ta książka nie zasługuje na powielanie schematów. Jedyne, co mogę wam zdradzić to to, że w przypadku Małeckiego możemy spodziewać się wachlarza emocji. Plusy (chciałoby się rzec, że wszystko, ale to pójście na łatwiznę. Jednocześnie mogłoby to odstraszyć czytelnika, bo przecież żadne dzieło nie jest idealne): - okładka - klawisze fortepianu w połączeniu z tytułem niczego nam nie zdradzają. Pozwalają czytelnikowi zinterpretować to co znajdzie w książce na 1000 sposób. To jest bezcenne doznanie, - bohaterowie powieści - będą bliżsi każdemu czytelnikowi, który ujrzy w nich siebie. Rzadko możemy tak mocno identyfikować się z postaciami książki, - książka ta składnia do refleksji. Po jej przeczytaniu człowiek jeszcze długo analizuje, to co w niej znalazł. Minusy: - czcionka, krótkie rozdziały ilość stron. Pierwszy raz jest to u mnie po drugiej stronie barykady. Dlaczego? Książkę czyta się za szybko. Aż żal się z nią rozstawać. Pióro Małeckiego jest tak delikatne, że tęskni się za jego dotykiem. Książka ta nie jest tylko dobrą lekturą dla fanów autora. To pozycja dla osób, które nie potrafią głośno mówić o uczuciach, jednak wbrew pozorom je rozpoznają. Małecki uczy jak je nazywać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-12-2018 o godz 15:03 Anonim dodał recenzję:
Od kiedy Olga Lipska zobaczyła w tramwaju osobliwego chłopca – mężczyznę w czapce z zielonym pomponem, kolorowymi balonami w plecaku i zamkniętego we własnym świecie, od wtedy ten nieustannie powracał do niej w myślach i snach. Kiedy po pół roku ich drogi znowu przecinają się, chłopiec- mężczyzna przeżywa tragedię, a Olga postanawia mu pomóc. „Od pewnego czasu w jej życiu nie działo się jednak prawie nic i miała nadzieję, że tak już pozostanie. Spośród wszystkich złych sposobów na spędzenie życia „prawie nic” wydawało jej się sposobem najlepszym”. (s.43) Książka – cudo. Po prostu. To nieprawdopodobne, w jaki sposób Jakub Małecki opisuje życie zwykłych ludzi i jak ich historie potrafią chwycić czytelnika za duszę. „Nikt nie idzie” to książka o miłości, tragedii, samotności, o błędnych wyborach wpływających na całe życie i o chwilach, które potrafią zmienić ludzkie życie. Podobało mi się to, że autor aktywizuje czytelnika poprzez przedstawienie fragmentów wspomnień, które dopiero po pewnym czasie zaczynają tworzyć całość. Ta książka jest utkana z emocji, tak żywych i wyczuwalnych, że ciężko mi było się z nią rozstać, dlatego jedyne czego żałuje to to, że jest taka krótka… „Nikt nie idzie” to najbardziej wyczekiwana przeze mnie książka 2018 roku i oczywiście nie zawiodłam się, na pewno jeszcze do niej wrócę. Innym polecam, na pewno szybko o niej nie zapomnicie. Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-12-2018 o godz 20:28 czyczytasz dodał recenzję:
Olga to główna bohaterka, która uporczywie wraca myślami do spotkanego przypadkiem mężczyzny. Łączy ich samotność a dzieli wszystko inne. Niespodziewanie ich losy się krzyżują w chwili gdy jedno z nich przeżywa tragedię. Jak potoczą się losy bohaterów ? Zachęcam do przeczytania książki. Czytając opis książki myślałam, że otrzymam raczej pełną zawirowań historię miłosną niż to co autor zafundował mi w rzeczywistości. Nieoczywista, oryginalna historia pełna emocji, nieodpowiedzeń i niespełnionych marzeń. "Nikt nie idzie" to książka o miłości, radości, smutku, strachu, empatii i szeregu innych uczuć. Jest to jednak przede wszystkim książka o człowieku. O ludzkiej naturze, wzajemnych relacjach i ukrytych pragnieniach. Książkę czyta się szybko i z dużą przyjemnością , pod warunkiem, że pozwolimy bohaterom zamieszkać w naszej głowie i sercu. Towarzysząc im zaczniemy odczuwać ich emocje i strona po stronie staniemy się częścią ich codzienności. Książka nie należy do oczywistych i banalnych i z pewnością jest warta poświęconego jej czasu.  Przyznam szczerze, że nie jestem w stanie opisać słowami wszystkich emocji jakie pojawiły się u mnie w trakcie lektury dlatego też po prostu polecam Wam przekonać się osobiście, jak wiele uczuć i emocji moze wywołać z pozoru błaha historia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-12-2018 o godz 09:13 Ewelina Frontczak dodał recenzję:
Jestem w trakcie czytania, jednak książka urzeka swoją prostotą w przekazie i miłymi zwrotami akcji. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-12-2018 o godz 10:15 Gosias dodał recenzję:
„Nikt nie idzie to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora Jakuba Małeckiego. Zdecydowanie nie było to moje ostatnie spotkanie, a dopiero początek przygody z jego książkami. Mam nadzieję, że wszystkie przypadną mi w równym stopniu do gustu. Akcja książki rozgrywa się w Warszawie oraz w Kaliszu. Autor przedstawia nam losy czwórki bohaterów, wokół których toczy się akcja powieści. Marzena i jej syn Klemens oraz Olga i Igor. Losy bohaterów krzyżują się, gdy Ci są w kompletnie różnych etapach życiach, każdy ze swoimi problemami, z którymi stara się jakoś sobie radzić. Olga i Igor znali się od dziecka, niemniej jednak ich drogi się rozeszły, lecz spotkanie po latach pokazuje im jak bardzo za sobą tęsknili. Marzena natomiast została samotnie wychowującą dziecko matką, której było bardzo ciężko. Zarówno Olga jak i niepełnosprawny Klemens w życiu wiele przeszli. Każde z nich ma swoją historię, a ich spotkanie w życiu nie było przypadkowe. Oboje za czymś gonią, czegoś szukają, wzajemnie sobie uświadamiając, co tak naprawdę jest ważne. Książka nie jest lekka i łatwa, niemniej jednak po rozpoczęci czytania nie można odłożyć jej na półkę. Mimo iż autor przenosi nas podczas czytania w przestrzeniach czasowych, prezentuje fragmenty akcji z teraźniejszości, aby później wrócić do istotnych faktów z przeszłości, książkę czyta się przyjemnie. Nie ma problemów z odnalezieniem się w czasoprzestrzeni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-11-2018 o godz 15:46 Karolina Radlak dodał recenzję:
Są książki piękne ale są też takie po których przeczytaniu ma się mieszane uczucia, ciężko wyrazić jakie ale wie się że książka była genialna. Książka "Nikt nie idzie" jest zdecydowanie genialna, ale dlaczego? Tego sama nie umiem wytłumaczyć. Marzena Mazur, kobieta która uwielbiała podróże, zawsze szukała miejsc w których są fontanny tak żeby robić sobie kolejne zdjęcia do jej albumu, niestety jej życie zmieniło się po urodzeniu synka, niby zwykły chłopiec jednak coś było z nim nie tak. "Zbierała fontanny od zawsze. Zaczęła być może za namową rodziców: ustawili ją przed jednym z kamiennych kielichów wypełnionych wodą, uśmiechnij się, Marzenka, pstryk - i tak już jej zostało" Kiedy po śmierci męża Antoniego który był pilotem samolotu wszystko zostaje na jej głowie zaczyna podupadać na zdrowiu, ciało daje jej pewne sygnały a ona zamiast udać się do lekarza, skupia się na synu. Wydawałoby się że to ona jest główną postacią książki ale wtedy pojawia się Olga trochę cukiernik a trochę pracownica korpo z bardzo zawiłą relacją z Igorem który jest maklerem, ich dzieciństwo było beztroskie aż do chwili gdy dorosłość ich przerosła i ich życia bardzo się pokomplikowały. Pewnego dnia losy kilku głównych bohaterów postanowiły się połączyć, kiedy to Olga widzi Marzenę która umiera na przystanku autobusowym i postanawia zabrać do siebie jej syna Klemensa który z powodu swojego upośledzenia jest dorosłym dzieckiem. "Wyciągnęła do niego rękę. - Chodź ze mną" Szczupła, bezbronna dziewczyna z dużym, silnym, mało kontaktowym mężczyzną w jednym mieszkaniu, czy to był dobry pomysł? Ta historia posiada wiele niedomówień, wiele wątków zostaje nie rozwikłanych, także czytelnik może czuć pewien niedosyt ale z drugiej strony czuje się że tak powinno być. Losy bohaterów ciągle się przeplatają, tak jak i ich dzieciństwo z teraźniejszością tak żeby można lepiej poznać te postacie i wiedzieć dlaczego teraz popełniają błędy, ich przeszłość jest tutaj bardzo ważna. "Nikt nie idzie" to piękna historia z bardzo nieprzewidywalnym zakończeniem, lektura dla każdego lubiącego przeczytać coś wyjątkowego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-11-2018 o godz 15:34 Cleo dodał recenzję:
Moje pierwsze spotkanie z P. Małeckim. Dawno nie czytałam takiej książki. Nie mogłam się oderwać, a gdy skończyłam została jakaś wielka dziura w środku. Zwyczajnie niezwyczajni ludzie, ich wielkie małe życia,przeżycia, historie. Aż żal gdy się skończyła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-11-2018 o godz 19:57 Katarzyna Kmieć dodał recenzję:
Wyszorowałam starą łódkę, pomalowałam, odnowiłam, i wyruszyłam na morze, którego kolor, zmarszczenie fal, ciepłotę, miałam znać wyjątkowo dobrze. Tymczasem od samego wypłynięcia z portu morze okazało się inne, inaczej pachnące, zaskakujące innymi wodnymi stworzeniami, wysuwające zdradliwe skały w zupełnie innych miejscach. Przygotowałam stary, ciepły koc, utkany z rdzawych dygotów i śladów małomiasteczkowych urzeczeń, a ten pled okazał się inny - szaro miejski, poszarpany ulicami, brukami, tramwajowymi torami. Pociągnęłam za nitkę by spruć opowieść słowo po słowie i snuła się ona pięknie jak dotychczas... ale inna nić zostawała mi w dłoni, inny kłębek uzbierałam przy jej zakończeniu. "Nikt nie idzie" jest inne. Piękne, kojące, dojrzałe, niby spokojne a niepokojące, niby oderwane od świata a mocno w nim osadzone - inne. Na przystankach stoją ludzie w ubraniach z różnych tkanin, epok, mód i preferencji, Niektórzy mają na sobie dwie kurtki, rozpięte, pod nimi kamizelka. Ściskają w dłoniach teczki, torebki, walizki. Mają w plecakach grube zeszyty z wycinkami i wiele różnobarwnych balonów wypełnionych helem. Wtulają twarze w kołnierze i szaliki albo wystawiają na słońce. Czekają na inny kawałek świata, który pokaże się na "odwrotnym" przystanku. Rozmawiają, milczą, śmieją się, telefonują. Umierają. Na przystankach ludzie umierają a ich dzieci, duże dzieci, dzieci-dorośli, "chłopcy-mężczyźni" odchodzą w świat z podaną im ręką. Na przystanku może zniknąć życie. Olga mówi do mnie całymi zdaniami. Nie, mówi do mnie stronami całymi. Swoim życiem, wyborami, decyzjami, odczuciami. "(...) ona tez jest tylko przecenionym produktem w bogatej ofercie mniej lub bardziej samotnych ludzi udających ludzi mniej lub bardziej szczęśliwych." (str.38) Mówi do mnie tym, że bierze za rękę tego ni mężczyznę ni dzieciaka. Tym, że ciąża nie może być obciążeniem. Tym, że brak ciąży też tym obciążeniem nie może być. Tym, że kocha niby tylko chwilę ale gdy uczucie jest tym właśnie przypomnianym z dzieciństwa, wyczytanym z haiku, wypatrzonym w japońskich drzeworytach, wybieganym wokół osiedla bo gdzieś wewnątrz walczy duma, niepewność i żal...to wtedy to uczucie warto poprosić by zostało, by pojechało z nią i z Klemensem-chłopcem-mężczyzną i patrzyło w górę na jego lot, na jego niespotkanie z ojcem lotnikiem. Treść najnowszej książki Jakuba Małeckiego to nie jest olśnienie. Żadnej tu niesamowitości, żadnej magii. Szara ta treść jak życie. I jak w życiu, rozbłyskuje bólem częściej niż szczęściem. Jest Marzena, dziewczyna, kochanka, matka. Kobieta pozbawiona losem okrutnym męża młodego i przystojnego jak z obrazka. Matka, która syna innego trochę, dziwnego nieco, chroni przed światem, otula nadzieją, że przecież coś się zmieni, że ta niemoc mówienia i wielka głowa, ciało całe wielkie kiedyś będzie zwykłe, zwyczajne, najzwyklejsze. Bo kiedyś sam żyć musi i na pewno zdoła. Jest mała Olga i dorosła Olga. Ona i jej niekochania, życie dziwne i urodzajne w zabawę, przygody, kaliskie wspomnienie długich palców ojca pianisty, który nie gra. Bo przecież "prawdziwy pianista nigdy nie gra" (str.36). I Olga przy ojcu starszym, nieporadnym, który Rachmaninowa kołysał będzie w pamięci lub niepamięci po kres. Niedaleki. Jest Igor, który trwa. Pomimo wszystko, dla niej. darowuje fragmenty siebie, uczucia darowuje, nie przedmioty. I fascynacje, które w głowie Olgi żyją nieustannie nawet wtedy, gdy Igor jest tylko elementem innego świata. "Ponad sto stron wierszy, grafik, obrazów. najważniejszy prezent, jaki kiedykolwiek dostała. (...) Zdjęcie wnętrza Igora. Jego największe marzenia i lęki, obwiązane wstążką i wręczone jej z okazji urodzin." (str.80) Jest Klemens. Syn lotnika, dzierżyciel balonów, łyżek, szczotek do kurzu. zauważony, niezdarny i nieświadomie groźny. Syn-dar, syn-przekleństwo, którego można, trzeba bronić własną piersią do ostatniej chwili. Nawet jeśli jest obcym, pochylonym nad ciałem niezrozumieniem, nie synem. Jest Kalisz i Warszawa, przejazdy, przebieżki i myśli ciągnące się miedzy dwoma miastami. Ucieczki we wspanialszy warszawski świat, powroty w ramiona rozumiejącego, stabilnego Kalisza. "Nikt nie idzie" to kolejna dawka zwyczajności, która podana została tak pięknie, że ból boli w dwójnasób, a radość cieszy do łez. Gdzie wzrusza balon ulatujący w niebo a serce łamie się w literach opisujących zwrot przez skrzydło. Inna książka, inne, japońskie, poetyckie inspiracje. Inna narracja, może surowsza, może bardziej wybrukowana, mniej miękka niż trawiaste poprzedniczki. A emocje i uczucia nadal te same, nadal zostawiające po sobie westchnienie. Pustkę ścieżki, po której "nikt nie idzie". Ścieżki zamkniętej w krótkich wierszach pisanych przed śmiercią. A może ścieżki,która otworzy się w wielki, pełen kwiatów łan pośrodku kalisko-warszawskiej szarości? Piękna, warta każdej chwili, subtelna... A przy tym piękna grafiką, rozpisanie nie niedługie, medytacyjne rozdziały, na urywki opowieść, urywki czucia. Taka sama a jednak inna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-11-2018 o godz 19:53 Katarzyna Kmieć dodał recenzję:
Wyszorowałam starą łódkę, pomalowałam, odnowiłam, i wyruszyłam na morze, którego kolor, zmarszczenie fal, ciepłotę, miałam znać wyjątkowo dobrze. Tymczasem od samego wypłynięcia z portu morze okazało się inne, inaczej pachnące, zaskakujące innymi wodnymi stworzeniami, wysuwające zdradliwe skały w zupełnie innych miejscach. Przygotowałam stary, ciepły koc, utkany z rdzawych dygotów i śladów małomiasteczkowych urzeczeń, a ten pled okazał się inny - szaro miejski, poszarpany ulicami, brukami, tramwajowymi torami. Pociągnęłam za nitkę by spruć opowieść słowo po słowie i snuła się ona pięknie jak dotychczas... ale inna nić zostawała mi w dłoni, inny kłębek uzbierałam przy jej zakończeniu. "Nikt nie idzie" jest inne. Piękne, kojące, dojrzałe, niby spokojne a niepokojące, niby oderwane od świata a mocno w nim osadzone - inne. Na przystankach stoją ludzie w ubraniach z różnych tkanin, epok, mód i preferencji, Niektórzy mają na sobie dwie kurtki, rozpięte, pod nimi kamizelka. Ściskają w dłoniach teczki, torebki, walizki. Mają w plecakach grube zeszyty z wycinkami i wiele różnobarwnych balonów wypełnionych helem. Wtulają twarze w kołnierze i szaliki albo wystawiają na słońce. Czekają na inny kawałek świata, który pokaże się na "odwrotnym" przystanku. Rozmawiają, milczą, śmieją się, telefonują. Umierają. Na przystankach ludzie umierają a ich dzieci, duże dzieci, dzieci-dorośli, "chłopcy-mężczyźni" odchodzą w świat z podaną im ręką. Na przystanku może zniknąć życie. Olga mówi do mnie całymi zdaniami. Nie, mówi do mnie stronami całymi. Swoim życiem, wyborami, decyzjami, odczuciami. "(...) ona tez jest tylko przecenionym produktem w bogatej ofercie mniej lub bardziej samotnych ludzi udających ludzi mniej lub bardziej szczęśliwych." (str.38) Mówi do mnie tym, że bierze za rękę tego ni mężczyznę ni dzieciaka. Tym, że ciąża nie może być obciążeniem. Tym, że brak ciąży też tym obciążeniem nie może być. Tym, że kocha niby tylko chwilę ale gdy uczucie jest tym właśnie przypomnianym z dzieciństwa, wyczytanym z haiku, wypatrzonym w japońskich drzeworytach, wybieganym wokół osiedla bo gdzieś wewnątrz walczy duma, niepewność i żal...to wtedy to uczucie warto poprosić by zostało, by pojechało z nią i z Klemensem-chłopcem-mężczyzną i patrzyło w górę na jego lot, na jego niespotkanie z ojcem lotnikiem. Treść najnowszej książki Jakuba Małeckiego to nie jest olśnienie. Żadnej tu niesamowitości, żadnej magii. Szara ta treść jak życie. I jak w życiu, rozbłyskuje bólem częściej niż szczęściem. Jest Marzena, dziewczyna, kochanka, matka. Kobieta pozbawiona losem okrutnym męża młodego i przystojnego jak z obrazka. Matka, która syna innego trochę, dziwnego nieco, chroni przed światem, otula nadzieją, że przecież coś się zmieni, że ta niemoc mówienia i wielka głowa, ciało całe wielkie kiedyś będzie zwykłe, zwyczajne, najzwyklejsze. Bo kiedyś sam żyć musi i na pewno zdoła. Jest mała Olga i dorosła Olga. Ona i jej niekochania, życie dziwne i urodzajne w zabawę, przygody, kaliskie wspomnienie długich palców ojca pianisty, który nie gra. Bo przecież "prawdziwy pianista nigdy nie gra" (str.36). I Olga przy ojcu starszym, nieporadnym, który Rachmaninowa kołysał będzie w pamięci lub niepamięci po kres. Niedaleki. Jest Igor, który trwa. Pomimo wszystko, dla niej. darowuje fragmenty siebie, uczucia darowuje, nie przedmioty. I fascynacje, które w głowie Olgi żyją nieustannie nawet wtedy, gdy Igor jest tylko elementem innego świata. "Ponad sto stron wierszy, grafik, obrazów. najważniejszy prezent, jaki kiedykolwiek dostała. (...) Zdjęcie wnętrza Igora. Jego największe marzenia i lęki, obwiązane wstążką i wręczone jej z okazji urodzin." (str.80) Jest Klemens. Syn lotnika, dzierżyciel balonów, łyżek, szczotek do kurzu. zauważony, niezdarny i nieświadomie groźny. Syn-dar, syn-przekleństwo, którego można, trzeba bronić własną piersią do ostatniej chwili. Nawet jeśli jest obcym, pochylonym nad ciałem niezrozumieniem, nie synem. Jest Kalisz i Warszawa, przejazdy, przebieżki i myśli ciągnące się miedzy dwoma miastami. Ucieczki we wspanialszy warszawski świat, powroty w ramiona rozumiejącego, stabilnego Kalisza. "Nikt nie idzie" to kolejna dawka zwyczajności, która podana została tak pięknie, że ból boli w dwójnasób, a radość cieszy do łez. Gdzie wzrusza balon ulatujący w niebo a serce łamie się w literach opisujących zwrot przez skrzydło. Inna książka, inne, japońskie, poetyckie inspiracje. Inna narracja, może surowsza, może bardziej wybrukowana, mniej miękka niż trawiaste poprzedniczki. A emocje i uczucia nadal te same, nadal zostawiające po sobie westchnienie. Pustkę ścieżki, po której "nikt nie idzie". Ścieżki zamkniętej w krótkich wierszach pisanych przed śmiercią. A może ścieżki, która otworzy się w wielki, pełen kwiatów łan pośrodku kalisko-warszawskiej szarości? Piękna, warta każdej chwili, subtelna... A przy tym piękna grafiką, rozpisanie nie niedługie, medytacyjne rozdziały, na urywki opowieść, urywki czucia. Taka sama a jednak inna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2018 o godz 18:18 Anonim dodał recenzję:
NAJWAŻNIEJSZE TO IŚĆ… Olga zobaczyła Klemensa przez okno w tramwaju. Nie mogła o nim zapomnieć. Pomyślicie: miłość. Nic z tych rzeczy. Chociaż… Co to w ogóle jest ta miłość? Ktoś zna definicję, punkty od do, niechybne objawy, nie do pomylenia… Antoni widział Marzenę przez szybę sklepu meblowego. Stawał przed tą szybą i udawał, że ogląda komodę wiedząc, że to głupie i on na głupka wygląda. Igor stał oparty o większe od siebie grabie, kiedy z domu wyszła Olga. Wyszła, zrobiła kilka kroków i spektakularnie się wywaliła. Klemens zobaczył plecak przy śmietniku. Plecak miał urwaną klapę, był stary i brudny, więc Klemens go pokochał, tak jak zwykło się kochać – po prostu, głupio, za nic. Takie były początki. A potem było życie: ślub, mieszkanie na osiedlu, dziwny syn, poranna kłótnia i wywrot przez lewe skrzydło. Albo tak: siedzenie na trawie wygrabionej z liści, esemesy w zeszycie, ponowne spotkanie, „Nikt nie idzie”, życie wali się na głowę, a ojciec po raz ostatni gra Rachmaninowa. Albo i tak: plecak po brzegi załadowany balonami; najpierw czerwone, potem zielone, żółte i różowe; jakaś śrubka, szczotka, durszlak, na koniec swego istnienia obdarowane dziwną miłością. I wszystko to prowadzi do la grande finale – podniebnego lotu motolotnią. Jakub Małecki, piewca Krain Nigdzie tym razem akcją swojej nowej powieści uczynił Warszawę. Warszawa, stolica, żadna tam zapadła dziura na obrzeżach Nigdziebądź jest małym, cichym, pokątnym jakby bohaterem „Nikt nie idzie”. Bo co z tego, że miasto wielkie? Przecież ludzie ci sami – jak to u Małeckiego: zastygli w swoim losie jak muchy w bursztynie. Powtarzają, że lubią to swoje „nic się nie dzieje, i dobrze”, cicho mruczą hymny pochwalne na cześć stagnacji. Bo przecież: „Spośród wszystkich złych sposobów na spędzenie życia „prawie nic” wydawało jej się sposobem najlepszym”. Bo jeśli coś się zmienia, zmienia się cały świat. Tylko czy na dobre? A „prawie nic” jest znane, jest szare jak kłębek włóczki, który snuje się przez życie cicho, bezszelestnie, spokojnie. Bohaterowie Małeckiego żyją na marginesie i jakoś ten margines przyrósł im do jestestwa. Czy źle być marginesem? Skąd! Jakub Małecki przyzwyczaił nas do takich właśnie bohaterów – innych i tą innością pięknych. Innych, choć zwykłych. Sam Małecki, na tle naszych rodzimych autorów, jawi się jako swój własny bohater: osobny, marginalny, tylko swój i niepowtarzalny. W „Nikt nie idzie” znowu delikatnie i z czułością pochyla się nad człowiekiem ułomnym, chorym, osobnym, delikatna kreską kreśląc portret Klemensa, ubranego w dwie kurtki dziecka w ciele dorosłego mężczyzny. O czym tak w ogóle jest „Nikt nie idzie”? Jak zawsze – o ludziach, o życiu, o miłości. Najbardziej o miłości. O znikaniu i pojawianiu się; o tym, że jedni znikają z naszego życia tylko po to, żeby inni mieli miejsce na swoje pojawienie się. O dorosłym dziecku, którego ojciec spadł z nieba i które teraz, jakby zaklinając przeszłość, wypuszcza czasem w to niebo kolorowe balony. O kobiecie i mężczyźnie, którzy całe swoje dotychczasowe życie spotykali i rozstawali się, obijali o siebie jak kulki w automacie, raz razem, to znowu osobno. Trochę o Japonii pożerającej braci, trochę o samolotach, trochę o zeszytach z różnościami, a trochę o fortepianie. O miłości, najbardziej jednak o miłości. Delikatnej jak koronka, łatwej do rozerwania, trudnej do posklejania, kruchej jak kolorowa bombka. O miłości jak balonik: może polecieć wysoko, ale czasami pęka z hukiem… „Nikt nie idzie” kończy się sceną, w której bohaterowie odchodzą do samochodu. Idą, odwrotnie niż w tytule. Gdzie idą? Czy do konkretnego celu, czy po to, by wrócić do swojego „prawie nic”? Nie wiem, ale to jest wspaniałe. Bo mogę sobie wyobrazić setki ich następnych historii. Bo skoro idą, to chyba po coś. Idzie się zwykle po coś. Wam radzę – idźcie do księgarni, po nową książkę Małeckiego. Zawsze warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-11-2018 o godz 14:07 Sylwia_26_08 dodał recenzję:
Nikt nie idzie to moje pierwsze spotkanie z książkami Jakuba Małeckiego. Akcja książki rozgrywa się głównie w Warszawie, na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat. Bohaterowie to na pozór zwykli mieszkańcy tego miasta. Marzena, młoda kobieta, która bardzo wcześnie została wdową. Samotnie zajmuje się Klemensem, niepełnosprawnym synem. Igor z kolei to bardzo zdolny makler giełdowy, zauroczony japońską kulturą. Natomiast Olga to przepiękna dziewczyna, pełną piersią korzystająca z życia. Psotny los sprawił, że to się szybko zmieniło. Pisarz w zaskakujący sposób splótł ze sobą losy bohaterów. Każdy z nich dźwiga na swoich barkach trudny bagaż doświadczeń. Dzięki poprzeplatanym wspomnieniom odkrywamy stopniową ich skomplikowaną historię. Narracja prowadzona jest z różnych punktów widzenia, co pozwala na bliższe poznanie bohaterów i motywów ich postępowania. Nikt nie idzie to prosta historia o trudnych i ważnych tematach, o tym jak życie może być kruche i ulotne. O wielkiej tęsknocie, stracie i niewykorzystanych okazjach. Wzbudza tak wiele emocji, skłania do refleksji, nie sposób o niej zapomnieć. Na uwagę zasługuje także przepiękne wydanie. Okładka przykuwa wzrok, ale prawdziwą wisienką na torcie są ilustracje Agnieszki Jednaki. Nikt nie idzie oraz inne nowości wydawnicze możecie przeczytać dzięki portalowi czytampierwszy.pl.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-11-2018 o godz 08:19 ilona radecka dodał recenzję:
Czyta się lekko i przyjemnie, jednak zabrakło tu Małeckiego z Dżozefa czy Dygotu, brak tajemniczości i domysłu. Książka dobra ale nie zachwyca jak poprzednie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-10-2018 o godz 19:56 karoo dodał recenzję:
Cóż... żałuję, że książki Małeckiego są takie krótkie. Każda wciąga, pochłania i nagle ten okropny napis "KONIEC". Muszę przyznać, że "Nikt nie idzie" dużo bardziej zauroczyło mnie niż pozostałe powieści autora. Podobała mi się ta atmosfera niedopowiedzeń, niejasności, wiszącej katastrofy... To niesamowite jak Małecki mocno trafia do duszy i uczyć człowieka. Historia Olgi i Klemens porusza, podobnie jak ich wewnętrzne dylematy. Polecam wszystkim fanom nieoczywistej prozy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-10-2018 o godz 19:38 centaumrr18 dodał recenzję:
Czytałam już kilka pozycji Małeckiego (Dygot, Rdza) i szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że można jeszcze lepiej - ta książka jest dowodem, że się da. Poruszająca, wciągająca, po prostu świetna! Polecam w 100%.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-10-2018 o godz 10:54 Anna Makieła dodał recenzję:
Jedni ludzie coś potrafią, a inni nie. Proste jak sznurek. Jedni potrafią napisać piękną powieść, a inni dumają nad kilkusetznakowym tekstem przez kilka godzin, siląc się na – choćby trochę – porównywalny poziom treści. Jednym przychodzi to łatwo, innym nie wychodzi wcale lub tylko w pewnym sensie, poniekąd, niejako. Czasem jeszcze w pewnej mierze. Nie jestem od szafowania pięknymi słowami. Nie potrafię. Ja gonię przecinki w zdaniach wielokrotnie złożonych i – dzieląc je czasami na kilka krótszych – udowadniam, że kropka to dobry znak. Uwierzcie mi, postawienie kropki potrafi wiele zmienić. Całe życie nawet. Bo przecież są życia, które przebiegają bez znaków interpunkcyjnych – z siłą huraganu i prędkością pociągu marki Pendolino. I czasami aż się prosi o tę nieszczęsne małe coś na końcu, bo już nawet średniki nie pomagają. Ale ja nie o tym chciałam… Przeczytałam ostatnio powieść. Piękną. Może nawet idealną. Smakowałam każde jej słowo i każdy przecinek. I – wyjątkowo – tylko kropki nie chciałam zobaczyć. Tej ostatniej. Ona oznacza koniec. A ja wcale nie chciałam kończyć tej książki. Jakub Małecki powieścią Nikt nie idzie – bo o niej chcę Wam opowiedzieć – pokonał mnie swoją literacką wrażliwością, wyssał ze mnie całe pokłady pewności siebie, butności i zuchwałości, a potem wypluł bez najmniejszego wstydu gdzieś w środku miasta, żebym mogła obserwować dwie kobiety walczące o spokojne życie po stracie. Zostawił mnie w samym środku codzienności, splątanej samotnością, wyrzutami sumienia i niedopowiedzeniami. Nikt nie idzie to powieść złożona ze wspomnień, które – poskładane w całość – dają obraz współczesnego człowieka i smakują nie zawsze smacznym koktajlem, jakim jest nasze życie, gdy dodamy do niego nie to co trzeba. Minimalizm i oszczędność w słowach, które chyba stały się już charakterystyczną cechą prozy Małeckiego, w tej książce nabierają dodatkowego blasku. Proste sceny, kreślone przez naprawdę doświadczonego (wydawałoby się może czasem, że nawet leciwego) pisarza, fundują nam sensualne doświadczenia. Od pierwszych stron nie opuszczało mnie przekonanie, że ta powieść została mocno przepracowana i przemyślana i dzięki temu nie musi mierzyć się z określeniem banalnej. Wiecie, że jestem daleka od nadmiernego wychwalania, ale muszę przyznać, że to chyba najbardziej niebanalny pisarz mojego pokolenia. I jeden z niewielu, którym ufam i który za każdym razem zaskakuje mnie jeszcze bardziej. Nikt nie idzie to opowieść o tym, że mając wszystko, możesz nie mieć nic. Jednocześnie – nie mając nic, jesteś bogatszy od innych. Małecki, jako mistrz nadawania nawet prostym przedmiotom duszy, każdemu ze swoich bohaterów podarował coś, co było dla niego szczególne – plecak wypełniony balonami, specjalnie stworzoną książkę, pognieciony bilet na lot w przestworzach, fortepian. Pod jego wpływem (Małeckiego, nie fortepianu) sama zaczęłam poszukiwać w swoim życiu ważnych przedmiotów. Potem przyszły wspomnienia z nimi związane. Na końcu pojawiły się łzy. Czasem one mówią więcej niż najpiękniejsze słowa. Kropka.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
24-10-2018 o godz 15:38 Ewelina dodał recenzję:
Zamówiłam w przedsprzedaży, a gdy przyszła, to przeczytałam w jeden dzień. Wciągająca, niebanalna historia, po której zostaje ogromny niedosyt. Panie Jakubie, chcemy kontynuacje!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2018 o godz 12:10 Domi czyta dodał recenzję:
Najnowsza powieść Jakuba Małeckiego pt. "Nikt nie idzie" - pierwotny tytuł "Nauka latania", który moim skromnym zdaniem dużo lepiej oddałby jej niepowtarzalny klima - to propozycja pełna symboli, samotności, niepewności, drżąca fortepianowym pianissimo, ale i uderzająca mocnym forte. Z jednej strony książka ta przygniata siłą przekazu, bo mamy tutaj bohaterów po traumie i różnorodnymi obciążeniami, których losy śledzimy w skupieniu i empatycznym zrozumieniu. Natomiast z drugiej strony tytuł ten cechuje lekkość formy i skondensowanej w niedługich rozdziałach fabuły, podobnych balonom uciekającym z klemensowego plecaka (kto przeczyta książkę, będzie wiedział, w czym rzecz) czy uczuciu wolności, towarzyszącemu pilotom wykonującym lotnicze akrobacje. https://www.domi-czyta.pl/2018/10/recenzja-przedpremierowa-nikt-nie-idzie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-10-2018 o godz 00:23 Maitiri dodał recenzję:
To pierwsza pozycja Pana Małeckiego, jaką miałam przyjemność przeczytać. I jestem zachwycona! Nie dość, że okładka jest cudna i przyciąga wzrok, to autor pisze z taką łatwością i wyczuciem, że chce się czytać więcej i więcej. Opis sugeruje, że poznamy historię dwóch niezwiązanych ze sobą osób, Olgi i Klemensa. Jednak ta książka to dużo więcej osób i dużo więcej niż jedna opowieść. Treść to pozornie rozsypane wspomnienia, wycinki z życia różnych osób, które w idealny sposób łączą się w spójną całość. Mimo początkowego wrażenia chaosu, bieg zdarzeń jest łatwy do odkrycia. Początek tej niezwykłej książki to historia Marzeny, ale także Klemensa i dzieje się w latach osiemdziesiątych. Rozdział później już jesteśmy w 2017 roku, w Warszawie i tu poznajemy Olgę, a za jej sprawą Igora. Losy wszystkich wspomnianych osób przecinają się pewnego dnia. Co z tego wyniknie? No właśnie, również chciałabym wiedzieć, co z tego wyniknie, chociaż już powinnam to wiedzieć, bo książkę przeczytałam. Ale nie wiem tyle, ile chciałabym wiedzieć, bo autor pozostawił otwarte zakończenie i pozostawił mnie z domysłami. Ale to jedyny problem, jaki miałam z tą pozycją, więc wybaczam. Podobali mi się świetnie wykreowani bohaterowie, no mistrzostwo po prostu. Każdy inny, ale każdy jakiś, z pasjami, marzeniami i swoimi problemami. Kreacja Olgi nie do końca mi podpasowała, ta dorosła przecież kobieta wydawała mi się jakaś taka nijaka, bez planu na życie, goniąca nie wiadomo za czym. Ale może taki był zamysł autora, bo przecież każdy z nas jest inny i tacy też są bohaterowie tej krótkiej powieści. Jednak dzięki tej różnorodności książka jest prawdziwa. Odnosimy wrażenie, że nie tylko zaglądamy w życie bohaterów, ale i przeżywamy je razem z nimi, ich wzloty i upadki, ale też małe radości. Chociaż nie ma tu galopującej akcji, książkę czyta się bardzo dobrze. Nie jest przegadana, mimo licznych retrospekcji, szybko posuwamy się do przodu, nie zatrzymujemy się w jednym miejscu na dłużej niż to konieczne. Jest tu też dużo niedopowiedzeń, a wspomnienia często urywają się w najmniej odpowiednim miejscu. Mnie to nie przeszkadzało, czyniło lekturę ciekawszą i bardziej dynamiczną. Bardzo podpasował mi styl autora i klimat tej powieści i Wam bardzo ją polecam. Mądra, przemyślana, poruszająca, jednocześnie zachwycająca i zasmucająca, cudownie opowiedziana historia. Za możliwość przeczytania książki dziękuję www.czytampierwszy.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-10-2018 o godz 12:13 Anna Wądołowska dodał recenzję:
Niezwykła książka o zwykłym życiu. Zbiór wspomnień, z pozoru ze sobą niezwiązanych, jednak układających się idealnie w spójną całość. Pisana niebanalne, ale też prosto (bałam się, że będzie wydumana-absolutnie nie była). Trafiłam z nią idealnie w czas. Po ciężkim tygodniu okazała się dla mnie cudowną terapią. Uświadomiła mi, jak trudne potrafi być życie, jak wiele mam i, że powinnam to docenić. Jestem pod wrażeniem i chcę mieć wszystkie książki tego Autora. Brawo!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.