Nie poddawaj się (okładka  miękka, 10.2016)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Ulubiony książkowy bohater znanej z „Fangirl” Cathy powraca z własną historią. Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka. Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami. „Rób swoje” to powieść o magii, duchach, miłości i tajemnicy. Jest w niej tyle pocałunków i sekretów, ile można się spodziewać w książce Rainbow Rowell, autorki „Fangirl”, ale pojawia się tu znacznie więcej wampirów i innych potworów.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1129684137
Tytuł: Nie poddawaj się
Seria: Simon Snow
Autor: Rowell Rainbow
Tłumaczenie: Hesko-Kołodzińska Małgorzata
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 512
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-10-12
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 213 x 38 x 147
Indeks: 20174958
średnia 4,1
5
49
4
25
3
11
2
10
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
53 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
31-08-2017 o godz 19:09 przez: Juloszonek | Zweryfikowany zakup
Co prawda czytałam lepsze książki, ale ta zdecydowanie przypadła mi do gustu. Ciekawa fabuła, niespodziewane zakończenie i naprawdę uroczy wątek miłosny, chociaż mógłby być bardziej rozwinięty. Gorąco polecam osobom lubiącym fantasy.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
11-01-2019 o godz 16:50 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Świetna książka, przeczytałam w pół dnia. Nie jest to zmieniająca życie książka i z pewnością znajdą się lepsze, ale ta jest świetnym zapełnieniem czasu i z całą pewnością nie żałuję jej zakupu. Nie mogę się doczekać 2 części która po angielsku wyjdzie gdzieś prawdopodobnie w drugiej połowie 2019.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
1/5
31-10-2018 o godz 11:03 przez: Adam Murawski | Zweryfikowany zakup
Bardzo dobra
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
08-06-2020 o godz 14:06 przez: Milena | Zweryfikowany zakup
Książka jeszcze nie przeczytana, ale wydaje mi się że będzie dobra. Niestety gorzej z stanem książki, okładka jest wygięta, rogi pozaginane:/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
13-12-2021 o godz 20:11 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Przeczytałam ok.150 stron i porażka. Podróba inersum harryego pottera.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-05-2020 o godz 08:55 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
dobra książka, niestety bardzo podobna do powieści J.K. Rowling.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-01-2022 o godz 18:52 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
super, bardzo polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-11-2016 o godz 10:42 przez: Marta Korytkowska
Na początku lektury Nie poddawaj się mocno rzucają się w oczy podobieństwa do Harrego Pottera. Najpotężniejszy czarodziej i niezwykłe dziecko wyciągnięte ze świata Normalnych, jego zaprzysiężony wróg z wpływowej rodziny czarodziejów, niejaki Mag, stojący na czele Szkoły, Penny - mądralińska przyjaciółka Snowa, Szarobur - potężny czarodziej siejący postrach w Świecie Magów i polujący na Simona. Brzmi znajomo? Z czasem jednak Rowell zaczyna tworzyć własną historię, coraz mocniej odbiegającą od książek J.K.Rowling. W pewnym momencie zaczyna nawet zaskakiwać obrotem spraw.

Powieść o Simonie i Bazie traktuję zdecydowanie jako fanfik. Myślę jednak, że to naprawdę dobry fanfik i czytało mi się go z wielką przyjemnością. Ponieważ akcja książki rozpoczyna się dopiero z ostatnim rokiem nauki Simona i Baza, początkowo możemy być nieco zagubieni i przytłoczeni ilości wątków i wydarzeń, które miały miejsce w latach wcześniejszych. Rowling na uporządkowanie wszystkiego miała 7 tomów - tutaj mamy tylko jeden, jest więc co nadrabiać. Ogromnym plusem książki Rowell jest humor - sytuacyjny, ale przede wszystkim komiczne hasła zaklęć. Zamiast avada kadavra mamy życie na gorąco, tu nie ma nic do oglądania czy deklamowanie rymowanki biedroneczko leć do nieba. Można się zdrowo ubawić :)

Jedyne, co mogę odnotować na minus, to zakończenie. Nie do końca jasne i po prostu dziwaczne. Jednak cała reszta nadrabia. Świetnie bawiłam się przy tej książce, szybko się wciągnęłam i bardzo szybko mi się ją czytało. Cieszę się, że Rainbow Rowell wpadła na pomysł, aby poświęcić osobną książkę bohaterom stworzonym na potrzeby Fangirl. Simon i Baz zdecydowanie prosili się o własną powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
12-03-2017 o godz 13:56 przez: Dominika Jachimowska
Simon Snow rozpoczyna ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Chociaż jest uważany za najpotężniejszego maga na świecie, wciąż niezbyt dobrze radzi sobie z czarami. Niezwykle często zdarza mu się jednak wybuchać, niszcząc wszystko dookoła. Nie pomaga też fakt, że ostatnimi czasy coś poróżniło go z jego dziewczyną, a jego współlokator Baz znika, co zwiastuje zbliżające się kłopoty. Kiedy w Świecie Magów niepokojące rzeczy, a Podstępny Szarobur znów próbuje go zabić, Simon musi stawić mu czoła i zrobić to, czego oczekuje się od Wybrańca. Jeśli przeczytaliście opis książki, mogę się założyć, że waszym pierwszym skojarzeniem był Harry Potter. (Możecie też poniekąd znać tę historię, jeśli mieliście okazję czytać powieść Fangirl tej samej autorki). Nie da się ukryć, że liczne podobieństwa same się nasuwają: tytuł Wybrańca nadany Simonowi, dotyczące go proroctwo, urodziny głównego bohatera w lipcu... lub choćby to, że Wielki Mag konsekwentnie unikał Simona na jego szóstym roku, co przywodzi na myśl sytuację Harry'ego Pottera i Albusa Dumbledore'a w Zakonie Feniksa. Sama na początku książki byłam lekko przytłoczona wieloma zbieżnościami, chociaż książka maksymalnie wciągnęła mnie od samego początku. Jeśli obawiacie się, że Nie poddawaj się jest tylko spóźnioną o wiele lat współczesną kopią serii J.K. Rowling, to, na szczęście, mogę Was zapewnić, że dalsze zdarzenia w książce przybierają całkowicie inny obrót. Wygląda to trochę tak, jakby Rainbow Rowell skorzystała z kilku pomysłów autorki Harry'ego Pottera i w oparciu o nie stworzyła własną historię. Nie poddawaj się jest powieścią o magii i czarach, występuje w niej wiele fantastycznych stworzeń, takich jak trzpioty, bezliki, gobliny lub śnieżne diabły. Styl pisania autorki jest jednak zadziwiająco młodzieżowy, nie zmienił się wcale w stosunku do innych powieści Rainbow Rowell. To, że pisarka używa współczesnego slangu, a bohaterowie nie różnią się wcale od zwyczajnych dzisiejszych nastolatków (pomijając to, że są czarodziejami!), tworzy intrygującą mieszankę świata magicznego z rzeczywistym. Brak zawoalowanego, okraszonego podniosłością języka sprawia, że łatwiej wyobrazić sobie istnienie świata czarów w naszym realnym świecie. W książce pojawiają się jednocześnie proste, ale i ciekawe formuły zaklęć. Niektóre z nich to: Z drogi, śledzie!, Życie na gorąco!, Nonsens!, Więcej skruchy! lub Zrób sobie przerwę na kit-kata! Naprawdę spodobały mi się używane przez bohaterów zaklęcia. Autorka słusznie nie zawracała sobie głowy wymyślaniem skomplikowanych formuł, bo zwyczajne zwroty okazały się znacznie lepszym wyjściem - są zarazem intrygujące i zabawne. Jak wspominałam już w opisie książki, poznajemy Simona Snowa podczas jego ósmego roku nauki w Watford. Od początku miałam wrażenie, jakbym czytała kolejny tom serii, nie znając poprzednich. Rainbow Rowell wspomina o wydarzeniach poprzedzających akcję książki w taki sposób, jakby były one tylko krótkimi retrospekcjami zdarzeń, które zostały już uprzednio opisane. W pierwszym momencie wprowadziło mnie to w lekkie zmieszanie, ale później miałam już tylko ogromną ochotę, aby jak najszybciej zabrać się za te nieistniejące tomy! Muszę przyznać, że w niektórych momentach książka ta przypominała mi o wiele wiele WIELE lepszą wersję Harry'ego Pottera i Przeklętego Dziecka. Podczas gdy ten twór nazwany "ósmym tomem serii" jest idealnym przykładem na to, jak NIE należy tworzyć historii umieszczonych w świecie magii, Nie poddawaj się jest wzorem na to, jak należy to robić. Nie poddawaj się to powieść, która nie pozwalała mi spać. Szczerze, nie spodziewałam się, że będzie AŻ TAK dobra, a okazała się najlepszą książką, jaką przeczytałam w tym roku. Rainbow Rowell stworzyła cudowną powieść fantasy dla młodzieży, której głównym atutem, poza chwytającymi za serce wydarzeniami, trafnym humorem i magiczną aurą, są nieziemscy bohaterowie. Simon Snow i Tyrannus Basilton Grimm-Pitch (w skrócie Baz).Simon i Baz, Baz i Simon. Nigdy  w życiu nie spotkałam tak bardzo pasujących do siebie postaci, które jednocześnie byłyby tak różne. Jeśli czytaliście wspomnianą Fangirl, to wiecie, że między głównymi bohaterami rodzi się ogromne uczucie - tak, występuje tu miłość homoseksualna. Jednak jest ona tak ekscytująca, tak piękna i tak zaskakująca, że mam ochotę czytać wspólne momenty Simona i Baza w kółko i w kółko. Przyrzekam - czułam się jak mała dziewczynka, po raz pierwszy oglądająca scenę pocałunku: czytałam tą książkę z co najmniej tak dużą fascynacją. Może to dziwne, patrząc na to, że romanse w literaturze nie są dla mnie niczym nowym, ale pierwszy raz trafiłam na parę bohaterów, która powoduje u mnie typowy "fangirling". Kiedy skończyłam czytać tę powieść był już środek nocy, ale nie potrafiłam spać i leżałam tylko, gapiąc się w przestrzeń i szczerząc się jak głupia. Rainbow Rowell stworzyła tak doskonale zgranych bohaterów, którzy razem zdolni są zdziałać wszystko, że aż mnie ciarki przechodzą. Chcę więcej Baza, więcej Simona! T
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
02-11-2016 o godz 18:45 przez: Cynka
Do tej pory nie przeczytałam za wiele książek Rainbow Rowell, bo tylko dwie, ale śmiem stwierdzić, że ta pisarka potrafi pisać świetne lekkie i urocze historie, przy których można się rozpłynąć. Gdy dostałam propozycje przeczytania jej kolejnej powieści, stwierdziłam, że koniecznie muszę to zrobić. Co prawda Fangirl jest mi obce, ale to w niczym mi nie przeszkadzało. Pełna nadziei wzięłam się za lekturę Nie poddawaj się.

Głównym bohaterem jest Simon Snow - Wybraniec, ten, który ma uratować Świat Magów. Wraca on na ostatni, ósmy rok nauki do Szkoły Czarodziejów w Watford, ale nie czuje, żeby się czegokolwiek nauczył. Nadal rzucanie zaklęć różdżką sprawia mu trudność, bywa, że czasami zdarza mu się wybuchnąć i w ogóle nie ma pojęcia, dlaczego jest uznawany za najpotężniejszego czarodzieja. Nowy rok szkolny nie zaczyna się dla Simona pozytywnie - zrywa z nim dziewczyna, jego współlokator Baz znika i pewnie coś knuje, a wojna z Szaroburem zbliża się nieubłaganie.

Nie mogę ukryć, że pierwsze sto pięćdziesiąt tej książki to była M-A-S-A-K-R-A! Szczerze mówiąc, chyba jeszcze żaden początek mi się tak nie ciągnął jak ten w Nie poddawaj się! Bohaterowie mnie irytowali, fabuła nudziła, a dialogi wydawały się drętwe. No i jeszcze te podobieństwa do Harry'ego Pottera - sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, że będzie ich aż tyle. Głównie z tego powodu czytanie szło mi tak topornie, ale później wszystko poszło z górki. Dlaczego? Wtedy pojawił się Baz.

Postać Basiltona na tle innych bohaterów to takie światełko w tunelu, diament wśród zwykłych kamieni. Muszę przyznać, że od kiedy tylko jego postać pojawiła się na stronach powieści, od razu go polubiłam i głównie dla niego dalej czytałam tę książkę. Był taką machiną napędzającą całą akcję, dzięki niemu w końcu coś się zaczęło dziać, a ja nie przysypiałam. Moim zdaniem postać Baza została najlepiej wykreowana. Autorka zadbała naprawdę o wszystko - dostajemy obraz jego dzieciństwa, stosunków z matką, resztą rodziny, znamy jego obawy i lęki oraz pragnienia. A co z resztą bohaterów? Ano nic. Są potraktowani wręcz po macoszemu. Najbardziej z nich wszystkich nie polubiłam Simona - papierowa postać, która tylko narzeka. Ugh.

Nie poddawaj się podzielone jest na cztery części. W moim odczuciu pierwsza, ciągnąca się przez aż sto pięćdziesiąt stron, była najgorsza z nich wszystkich (bo nie było w niej Baza, wiadomo). Później z każdą kolejną robiło się coraz lepiej i ciekawiej. A ostatnie dwieście stron? To było naprawdę niesamowite. Cała intryga nie jest jakoś bardzo wymyślna i szybko połapałam się, o co chodzi i jak to się skończy, ale wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. Natomiast samo zakończenie jest słodkie i takie typowe dla Rowell.

To teraz to, co zabolało mnie najbardziej, czyli te wszystkie podobieństwa do serii Rowling. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, Nie poddawaj się jest lekką parodią Pottera, a Rowell naśmiewa się ze schematów, powielanych przez J.K. Weźmy na przykład relację Draco i Harry'ego i tę mini obsesję Wybrańca na punkcie Ślizgona w szóstej części. Oczywiście pani Tęcza postanowiła i o tym coś napisać - Baz kilka razy próbuje zabić Simona, a ten drugi śledzi go przez cały piąty rok. Ciągłe powtarzanie, że w sumie ze Simona żaden najpotężniejszy czarodziej też w sumie było przytykiem.

Bardzo bolało mnie to, że zamiast wnieść coś więcej od siebie, połowę ściągała od Rowling. Penelope to połączenie Hermiony i Rona - jest bystra, ma liczne rodzeństwo, a jej brat Premal ma obsesję na punkcie Maga. Mag, to oczywiście odpowiednik Dumbledore'a. Mamy też wroga nr 1, czyli Szarobura, który ma w sobie coś z Voldemorta i Dementorów. Pójdźmy dalej. Skąd Świat Magów wiedział, że Simon był Wybrańcem? Oczywiście była przepowiednia. Stare Rodziny? To oczywiście czystokrwiści (naturalnie Baz do nich należy), którym nie podobają się żądy Maga w Watford i nie chcą, żeby Mugole Normalni uczyli się w tej szkole. Zakazany Las pod nazwą Ukrytego Lasu też się znajdzie. Kurczę, mogłabym tak wymieniać i wymieniać i końca by nie było. Jestem tym naprawdę zniesmaczona, bo pisanie własnej autorskiej książki polega chyba na czymś innym. Zawiodłam się, naprawdę.

Podsumowując, nie polecam tej książki fanom Pottera. Może i jeszcze nie jest to plagiat, ale dla mnie Rowell mocno przesadziła. Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że gdyby autorka dodała coś więcej od siebie, stworzyła własne uniwersum, tylko lekko nawiązujące do HP, to to byłaby dobra powieść. Nie rewelacyjna, ale na pewno taka, którą z ręką na sercu mogłabym polecić wszystkim.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
30-10-2016 o godz 14:59 przez: Agnieszka Michalska
Twórczość Rainbow Rowell poznałam dosyć niedawno. Moją pierwszą przygodę z tą autorką rozpoczęłam od powieści „Załącznik”, która spodobała mi się do tego stopnia, że postanowiłam sięgnąć po następną książkę. Miałam nadzieję, że pisarka utrzyma poziom, a kolejne dzieła zachęcą mnie do dalszego śledzenia jej kariery. Niestety, tym razem porządnie się zawiodłam, a zamiast ciekawej powieści, dostałam przeciętny fanfiction. „Nie poddawaj się” to książka stworzona przez Cathy, bohaterkę „Fangirl”, która w oczekiwaniu na ósmy tom serii o Snowie, postanowiła zaprezentować światu swoją własną wersję zakończenia tej historii. Zagmatwane, prawda? Cóż, do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z „Fangirl” i bardzo ciężko czytało mi się tę powieść. W końcu nie powinno brać się za czytanie serii od ostatniego tomu.

Głównym bohaterem jest Simon Snow. To osiemnastoletni adept sztuki magicznej, który rozpoczął właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Choć jego wyniki nie są za bardzo imponujące, a posługiwanie się różdżką w ogóle mu nie wychodzi, to jednak w świecie czarodziejów uznawany jest za Wybrańca. Niestety, popularność nie idzie w parze z sukcesami. Simona rzuca dziewczyna, najlepszy przyjaciel okazuje się szkodnikiem, a mentor ukrywa się gdzieś w górach. Na domiar złego znika współlokator, a zarazem jego największy wróg – Baz. W końcu jednak się odnajduje, ale to nie koniec kryzysu… W świecie czarodziejów zaczyna wrzeć, a Simon i Baz dochodzą do wniosku, że więcej zdziałają jako sojusznicy, aniżeli wrogowie.

Dzięki mądremu internetowi, dowiedziałam się, że jest to pierwsza fantastyczna powieść tej autorki. Było widać, że stanowiła dla niej wielkie wyzwanie. Rainbow Rowell musiała użyć sporej dozy wyobraźni, aby przekazać nam całą wizję jej magicznego świata i co się z tym wiąże: wszelakich stworzeń, zaklęć, czy przedmiotów, które w rzeczywistości nie miałyby prawa bytu – w każdym razie zaliczone zostałyby do zjawisk paranormalnych, albo przypisane kosmitom. Moim zdaniem pisarka nie podołała temu wyzwaniu, wręcz miałam wrażenie, że zbyt dużo zaczerpnęła z twórczości Joanne Kathleen Rowling. Bestsellerowa seria o „Harrym Potterze” doczekała się miliona fanów na całym świecie, a Rowell idąc tym tropem, stworzyła bardzo słabą powieść, niemal zahaczającą o plagiat.

Co do postaci występujących w książce. W życiu nie miałam do czynienia z tak płaskimi i mało wykreowanymi bohaterami. Może tylko w powieści Alyson Noël „Niezrównani”, która do dzisiaj mnie prześladuje, a o której wolałabym już zapomnieć. Natomiast bohaterowie Rowell wydają się niemal sztuczni i pozbawieni wszelakich emocji, ale przede wszystkim brak im oryginalności. I w tym momencie znowu mogę odnieść się do „Harry'ego Pottera”. Wszak Simon Snow to nowa wersja samego Harry'ego Pottera, jego przyjaciółka Penelope to połączenie charakterów Hermiony Granger i Rona Weasleya, zaś wróg głównego bohatera – Baz, cóż nie potrzeba zbyt wiele pisać. Dwa słowa. Draco Malfoy. I na koniec postać Szarobura, która do złudzenia przypomina Lorda Voldemorta. Występuje również wersja Albusa Dumbledora, a na spacer możemy wybrać się do odpowiednika Zakazanego Lasu. Chyba już nic więcej nie muszę w tym temacie dodawać, prawda?

Kończąc tę recenzję, bo już nie mam siły do tej książki. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że sam tytuł do mnie przemawia, w sensie: „Nie poddawaj się! Czytaj dalej!”. I chociaż z wielką ochotą zatrzasnęłam powieść na ostatniej stronie, to przynajmniej samo zakończenie nieco mnie wciągnęło. Niestety ta książka nie jest udana. Jest wręcz bardzo słaba i poniżej poziomu do którego przywykłam przy okazji „Załącznika”. Jeżeli chodzi o moją dalszą przygodę z pisarką… Nie sięgnę już po żadną książkę, którą napisze w gatunku fantasty. Ten jeden raz zupełnie mi wystarczył. Natomiast po inne powieści, jak najbardziej, ponieważ wiem, że Rowell potrafi pisać, ale tylko romanse i obyczajówki. I przy nich pozostanę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2016 o godz 14:52 przez: Bernardeta Łagodzic-Mielnik

Od kiedy poznałam historię Eleonory i Parka jestem dozgonnie zakochana w książkach Pani Rowell. Kocham jej styl, kocham jej pomyły na fabułę i wykreowanych przez nią bohaterów. Niecierpliwe wypatruję kolejnych jej powieści. "Fungirl" pochłonęłam i bardzo miło mi się ją czytało. W trakcie lektury poznałam Cat i jej ulubionego bohatera literackiego Simona Snow'a. Sama Autorka nie mogła zapomnieć tego sympatycznego czarodzieja i "dała" mu "nowe życie" kreując go głównym bohaterem swojej kolejnej powieści. Ochoczo zabrałam się za jej lekturę i zatonęłam w niej bez reszty. I co może wydać się dziwne - choć znałam Simona z kart "Fungirl" dopiero teraz pokochałam go do granic możliwości. Za co? Szczerze nie potrafię dokładnie tego wytłumaczyć, ale nawet pokusiłabym się o napisanie o nim funfic'a.

"Nie poddawaj się" to książka dość specyficzna. Zbiera przeróżne recenzje - od tych bardzo pochwalnych po ostrą krytykę i posądzenie o plagiat. Mnie niesamowicie przypadła do gustu. Moja czytelnicza dusza bardzo potrzebowała mnóstwa magii, czarów i tajemnic. Potrzebowała zajrzenia do innego świata, spotkania z wampirami i korowodem przeróżnych potworów. Było wspaniale...

Simon Snow ma osiemnaście lat. Nie ma rodziców. Wakacje spędza w zwyczajnej rzeczywistości w ośrodku opiekuńczym. Gdy kończy się kanikuła wraca do świata w którym jest mu dobrze i w którym czuje się jak ryba w wodzie. Wraca do Świata Magów i elitarnej szkoły dla czarodziejów. I choć nauka czarowania i posługiwania się magiczną różdżką idzie mu powiedzmy średnio (no dobrze, mniej niż średnio) to tam, w Watfordzie ma dziewczynę, przyjaciółkę, ulubione potrawy, Ukryty Las i swój pokój. Tam też ma specyficznego współlokatora Baza, który wydaje się być jego śmiertelnym wrogiem oraz Szarobura, który chce go unicestwić. Simon rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki, w jego związku z Agathą dzieje się źle, a Mag nakazuje mu opuszczenie szkoły by go chronić. Czuć, że robi się niespokojnie, że szykuje się burza. Czuć, że atmosfera robi się gorącą, ba wręcz wrząca. Co dalej? Jeśli jesteście ciekawi sięgnijcie po powieść, która nie pozwoli Wam się w trakcie czytania nudzić.

Atutów jak zwykle jest wiele. Po pierwsze wspaniały magiczny klimat, dynamiczna akcja, błyskotliwe dialogi, świetny styl. Ciekawym zabiegiem jest wieloosobowa narracja i oddanie głosu wielu bohaterom. Nie brak wspaniałej magii, lekkości i plastyczności. Bohaterowie są mocno i wyraziście nakreśleni, nie brak tych dobrych, ale i czarnych charakterów. Autorka postawiła na mocną, w sam raz zawiłą treść, dopracowała szczegóły, których w książce jest cała masa. Dobrze wszystko wyważyła, wymieszała w magicznym kociołku i uzyskała wyśmienitą miksturę książkową. Osobiście dawno nie sięgałam po gatunek jaki reprezentuje ten tytuł. Przeczytanie książki z półki young adult fiction pióra Rowell świetnie mi zrobiło. Zatraciłam się w tym baśniowym, nierealnym świecie i poczułam jak mała dziewczynka w sklepie z zabawkami. Jedynym małym minusem jest słaba pod względem grafiki okładka. Tą skrzywdzono wspaniałą treść. Zabrakło wielokolorowej grafiki, idealnie sprawdziłaby się paleta barw ze złoceniami, aksamitem. Tym samym uczulam okładkowe sroki, by zauważyły ten tytuł bo naprawdę warto.
Lekturę polecam dla każdego bez względu na wiek. Nieważne czy jesteś mężczyzną czy kobietą, jeśli lubisz magię, przygodę, sekrety i tajemnice to lektura dla Ciebie. Jeśli pociąga Cię fantastyczny świat śmiało ją kup i czytaj. To idealna pozycja dla tych, którzy lubią wielowymiarowe błyskotliwe historie z odrobiną uczuć. Ta książka udowadnia, że dzięki takim pisarzom jak Rainbow Rowell świat baśni nie zamyka się dla dorosłych. Polecam na każdą pogodę za oknem, na zły nastrój i relaksujące popołudnie czy wieczór. Uwaga: tę książkę trudno się odkłada w trakcie czytania i w pełni działa zasada "jeszcze jeden rozdział, jeszcze jeden rozdział przeczytam..."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
03-06-2018 o godz 10:39 przez: Margi1234
Recenzentka: https://witchmargoczyta.blogspot.com "Nie poddawaj się" autorki Rainbow Rowell, to moja druga pozycja przeczytana przez tą autorkę. Pierwszą była "Fangirl", która zachwyciła mnie bardzo! Ale czy i z tą książką, będzie podobnie? "Dobrze go widzieć, zawsze dobrze go widzieć. To taka ulga. Czasem myślę, o tym, jak będzie, kiedy Simon nie wróci. Bo któregoś dnia nie wróci." Na samym początku poznajemy Simona, głównego bohatera historii, który jest pod skrzydłami samego Dyrektora szkoły, potężnego Maga. Simon jest to młody chłopak/mag, który uczy się w magicznej szkole Watford, by tam zapanować nad swoimi magicznymi zdolnościami, które w żaden sposób nie chcą z nim współgrać. Na dodatek Simon, okazał się być najpotężniejszym magiem wszech czasów. Co sprawiło, że stał się celem Szarobura. Wroga, który za wszelką cenę pragnie dorwać w swoje szpony Simona. "Oboje wybuchamy śmiechem, a ja się krzywię, bo Szarobur wygląda jak jedenastoletnia wersja mnie." Jednakże Simon, to nie jedyna postać, która jest ważna w tej powieści. Poznajemy, dziewczynę Simona - Agathe, która czuję że miłość do chłopaka ją przerosła. Nie potrafi poradzić sobie ze świadomością, iż chłopak kiedyś zginie, a ona będzie musiała być u niego boku do tej chwili. Choć czuła, że tak trzeba nie potrafiła się z tym pogodzić. Gdyż tak jak mówiła, przyjaciółka Penelope, możliwe że czuje ciepłe uczucia do kogoś innego. Sama Penelope, choć stara się z tym ukryć, bardzo zależy jej na Simonie. Czuje, że kocha chłopaka, ale w żaden sposób nie stara mu się to okazywać. Woli pozostać, dobrą przyjaciółką i doradcą, który zawsze wie co zrobić w danej chwili. Jednakże, co do jednego nie potrafi się zgodzić z Simonem. Nie może zrozumieć, dlaczego Simon tak bardzo interesuje się Bazem, jego współlokatorem. Baz jako wampir, należący do klanu Pitchów, jest uważany przez wszystkich jako złą osobę, która tylko stara się wszystkim zaszkodzić. Przez pewną sytuacje, nie zjawia się na początku nowego roku w szkole, co bardzo denerwuje Simona i niepokoi. Gdy ten jednak zjawia się w szkole, "jak zwykle" robi głośne wejście. Oboje Simon, jak i Baz są wrogami, którzy nawzajem uważają, by jeden nie zrobił czegoś drugiemu. Jednakże, jeden z nich kryje w swoim sercu straszną tajemnice, która może wszystko zniszczyć, albo naprawić. Ale czy gdyby wyszło to na jaw, sprawiłoby coś dobrego, czy jednak odmiennego? Ich decyzje i rozchwiane uczucia, są niczym w porównaniu do tego co ich czeka. Czy wyjdą z tego cało i czy znajdą wspólnego wroga? A może to będzie tylko początek, który zburzy tą ich piramidę niewinności? "Jeśli jesteś słowny, słowa powinny wystarczyć." "Nie poddawaj się", to powieść która z pewnością zachwyci nastoletnie pokolenie czytelników. Jest to lekka opowieść, którą czyta się bardzo szybko. Sposób w jaki jest napisana przez autorkę, niestety bardzo się różni od tego jaki poznałam w jej książce "Fangirl". Szkoda, że zaniżyła jej poziom. Dużo problematycznych problemów, jakie mają nastoletnie dzieciaki, są dość nużące i oklepane. Nie zachwycają i nie porywają, raczej ciągną niepotrzebne kwestie, które sprawiają, że gorzej było mi przebrnąć przez tą historię. Zupełnie jakbym czytała książki od dwóch różnych autorów. Jednak, to dobry przykład jak autorzy potrafią się rozwijać na lepsze. Choć sama nie wrócę do tej powieści, to polecam ją osobom, które zaczynają swoją przygodę z fantastyką, lub też chcą przeczytać lekką lekturę. Mieliście już styczność z jakimkolwiek dziełem tej autorki? Czy tak jak i ja uważacie, że raz historia autorki jest tak niesamowita, że aż nie możecie o niej zapomnieć, a raz macie ochotę po prostu w trakcie czytania rzucić ją w kąt jak pozycję na którą szkoda czasu? Niestety, ta historia nie będzie należeć do moich ulubionych. Szkoda.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-10-2016 o godz 20:30 przez: clarissa92
Rainbow Rowell, to autorka znana większości z powieści „Fangirl”, „Eleanora i Park” czy też „Załącznik”. Tym razem czytelnicy będą mieli okazje lepiej poznać bohaterów przedstawionych w powieści „Fangirl”. „Nie poddawaj się” to historia pełna magii i nieoczekiwanych zwrotów akcji, idealna dla młodzieży, ale też starszych odbiorców.


Głównym bohaterem książki „Nie poddawaj się” jest Simon Snow, młody czarodziej rozpoczynający swój ostatni etap nauki w magicznej szkole dla czarodziejów. Niestety osiemnastoletni młodzieniec mimo posiadania magicznych zdolności nie ma łatwego życia, zresztą Simon nie jest uznawany za najlepszego z najlepszych, przeciwnie magia nie jest mu posłuszna, pomimo tego nazywany jest Wybrańcem. Wszystko za co zabierze się chłopak kończy się niepowodzeniem, dodatkowo jego dziewczyna Agatha nie interesuje się nim i wszystko zmierza do rozstania, a Baz natrętny współlokator i można też powiedzieć naczelny wróg, zachowuje się co najmniej podejrzanie. Żeby tego było mało magiczny świat jest zagrożony przez Szarobura, wśród czarodziejów pojawia się rozłam i to Wybraniec musi zawalczyć o pokój w świecie magii. Nieoczekiwanie Simon i Baz muszą połączyć siły i razem postarać się naprawić to co zmierza do samozniszczenia.

Każdy kto przeczytał „Fangirl” na pewno zna Simona Snow’a bohatera fanfiction o którym pisała Cath . Ja osobiście byłam bardzo ciekawa losów młodego czarodzieja, więc z wielką radością zabrałam się za lekturę „Nie poddawaj się”.


Przyznam, że ta powieść Rainbow Rowell na pewno nie zachwyci wszystkich, jest specyficzna, inny niż jej pozostałe książki. Całość jest uderzająco podobna do „Harry’ego Pottera”, podobieństwo można dostrzec od samego początku. Relacja Simona i Baza, przypomina też relacje dwóch bohaterów z książek pani Rowling. I chyba to najbardziej przeszkadzało mi w całej powieści, wzorowanie się na Harrym Potterze, aż do bólu. Widać też, że autorka niezbyt dobrze odnajduje się w magicznym świecie i w pisaniu fantastyki. Przedstawiony przez nią świat był fatalnie wykreowany, zaklęcia brzmiały jak jakaś parodia i słaby żart. W wyniku tego zdecydowanie Rowell nie powinna zabierać się za fantastykę, o wiele lepiej idzie jej pisanie romantycznych historii.

Sami bohaterowie nie są oryginalni, ale dają się lubić. Simon jest chodzącą ofiarą, nie radzi sobie z magią, której uczy się od siedmiu lat, wszystko co bierze w swoje ręce kończy się porażką. Chłopak jest zabawny i miły, troszkę nijaki, ale zdecydowanie budzi sympatię. Za to Baz to taki chodzący złośliwiec, którego nie można nie polubić. Pewnie większość czytelniczek będzie zachwycać się właśnie nim. Uwielbiam jego sarkazm, małe złośliwości, jest bardzo intrygujący i bardziej tajemniczy niż Simon.

I coś co podobało mi się najbardziej, w książce pojawia się wątek homoseksualny. Jestem nim zachwycona i tylko dla niego mogłabym przeczytać tą powieść jeszcze raz. Miłość, która powoli kiełkowała między dwójką bohaterów, wywoływała szeroki uśmiech na mojej twarzy. Kibicowałam im i chciałam czytać tylko o tej młodzieńczej miłości.

Styl autorki jak zawsze jest lekki i zabawny. Rozmowy Simona i Baza były urocze i czasami rozśmieszały mnie do łez. Dzięki przedstawieniu wydarzeń z rożnych punktów widzenia otrzymujemy pełniejszy obraz tej historii i dowiadujemy się więcej niż mógłby nam powiedzieć jeden bohater.



Pomimo wielu wad i gorszych momentów, książka naprawdę bardzo mi się podobała, tak jak każda która wyszła z pod pióra Rowell. Jestem wielką fanką jej twórczości i jej styl zawsze mnie zachwyca i oczarowuję. „Nie poddawaj się”, polecam wszystkim tym, których Simon zachwycił już w powieści „Fangirl”, fanki fanfiction również będą zadowolone nie wspominając o zagorzałych fanach Rainbow Rowell.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-11-2016 o godz 19:14 przez: Kulturalna szafa
Uwielbiam fantastykę, jednak nigdy nie przeczytałam do końca Harrego Pottera. Dziwne, prawda? Oczywiście zmieni się to w niedalekiej przyszłości, bo obiecałam to dużej ilości osób, więc J.K. Rowling – nadchodzę. Jednak w międzyczasie sięgnęłam po coś w podobnym stylu i jestem zaskoczona jak bardzo ta powieść mnie wciągnęła.

O co chodzi?

Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka. Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami./harpercollins.pl

Wiecie, że lubię Rainbow Rowell. Oczywiście wolę jej dojrzalszą wersję, jednak nie będę precież stronić od młodzieżówek. Do tego jeszcze jest to fantastyka! Musiałam sprawdzić, jak sobie poradzi w kolejnym gatunkiem. No i wyszło jej to świetnie. Mamy akcję, mamy romans, mamy element dorastania i radzenia sobie z własnymi obawami. Autorka w świat magiczny i niepowtarzalny, chociaż trochę podobny do tego stworzonego przez J.K. Rowling, wplotła dobrze sobie znane i bezpieczne wątki. I to jest w tym wszystkim takie zaskakujące. Bo połączyła świetną historię miłosną, która mogłaby się dziać w naszym uniwersum, z wielką dozą magicznych stworzeń, zaklęć i oczywiście – magicznej szkoły. Jestem pod wrażeniem jak dobrze poradziła sobie z zadaniem i jaką dobrą pisarką ją to czyni.

Główny bohater z początku irytujący, na szczęście nie podobny do Harrego Pottera, okazał się wielką kulą energii i śmiechu. Potrafi z łatwością zjednać sobie czytelnika, co chyba nie powinno nikogo dziwić, jeśli bohater ten wyszedł spod pióra Rowell. Jednak jedna rzecz wciąż mnie irytowała, mianowicie mam dość tych charakterów, które zostały wybrane do większego celu już przy urodzeniu, które wiadomo, że zbawią świat, wygrają ze złem i posiadają ogromną moc, ale to tylko moje małe uprzedzenie, które nie odbiło się na moim odbiorze bohatera. Towarzyszy mu cała masa ludzi, jednak chyba jeden z nich przykuwa największą uwagę, ta zła i mroczna strona magii czyli Baz. Jaką ja mam słabość do tych tajemniczych i zimnych charakterów! Razem z Simonem są takim duetem idealnym, więc nie dziwię się, że Cat z Fangirl ich shipowała. Jeśli chodzi o damską część powieści, to niestety nie jest jakaś oryginalna, jednak nie przeszkdza co oczywiście idzie na plus.

Autorka pisze zgrabnym i lekkim językiem, dzięki czemu powieść czyta się szybko i przyjemnie. Do tego dialogi odsłaniają charakter bohaterów i przekazują wielką ilość emocji. Rowell jest naprawdę mistrzynią pisania lekkich powieści.

Kolejny raz, Rainbow Rowell pokazała, że potrafi pisać i to bardzo dobrze a jej wyobraźnia nie zna granic. Ostrzegam, że w pewnych momentach powieść przypomina Harrego Pottera, bo przecież jest na nim wzorowana, jednak nie jest to aż tak bardzo widoczne (ale rozmawiacie z ignorantem twórczości J.K. Rowling, więc może czegoś nie zauważyłam). Moim zdaniem Nie poddawaj się, to świetna powieść młodzieżowa z magią w tle. Jest mądra, jest dojrzała i po prostu wciągająca. Uczu i bawi, a czy tego nie wymaga się od takich powieści?

https://kulturalnaszafa.wordpress.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-11-2016 o godz 19:59 przez: Świat Książkoholiczek
Opis fabuły
Simon Snow wraca do Watford - szkoły magii - na ostatni rok nauki. Wszystko zaczyna się niewinnie i niepozornie, jak na fakt, iż główny bohater jest Wybrańcem, obdarzonym niezwykłą mocą. Chłopak spotyka się ze swoją przyjaciółką, Penelope, oraz Agathą, ukochaną. Najdziwniejsze jest to, że współlokator Simona, a jednocześnie jego zaprzysięgły wróg, Baz, nie wraca do szkoły. Simon z jednej strony się o niego niepokoi, a z drugiej podejrzewa, że Baz knuje przeciwko niemu i całemu czarodziejskiemu światu. Pozostaje jeszcze kwestia Szarobura - najgorszego czarodzieja ze wszystkich, chcącego zniszczyć Simona i Maga. Czy Szaroburowi się uda? Jak zakończy się konflikt Starych Rodzin? Czy Simon rzeczywiście jest Wybrańcem? I po czyjej stronie stoi Baz?

Opinia

Podczas lektury innych recenzji tej powieści, spotkałam się z określeniem, że jest to podróbka Harry'ego Pottera lub też jego marna parodia. Fakt, jakieś podobieństwa są, ale niech ktoś wymyśli mi coś nowego, inspirowanego światem Rowling, ale żeby było to jednocześnie oryginalne. I co, wcale to nie jest takie proste, prawda? Uważam więc, że jak na inspirację, to książka i tak cieszy się sporą oryginalnością.

Sam fakt uczynienia z Simona Wybrańca przypominał mi troszkę sytuację Geda z Czarnoksiężnika z archipelagu (nawiasem, książka bardzo mi się nie podobała). Niby jest tym Wybrańcem i wiedzą o tym wszyscy, ale on jakoś tego nie pokazuje. No i w końcu nikt nie wie, łącznie z rzeczonym wybranym przez nie wiadomo kogo. Jeśli chodzi o samego Simona, to jest on troszkę nijaki. Niby ma wielką moc, pcha się w środek każdego zamieszania, a średnio mu idzie korzystanie z magii... Z charakteru podobnie - szału nie ma, niczego nie urywa. Penelope jest wykreowana na typową kujonkę, a Agatha jest przedstawiona jako osobowość niezwykle płytka, wręcz płaska. Najlepiej wykreowaną postacią jest Baz. Jest on wielopłaszczyznowy, a czytelnik podziela jego rozterki, mimo że czasem sama zastanawiałam się nad sensem jego postępowania. Nie umiałam też dojść do tego, co autorka chciała osiągnąć poprzez ukazanie go w takim, a nie innym świetle. Długi czas poświęciłam rozmyślaniom, czyją rolę miał grać Baz w całej historii. Ale na to pytanie odpowiesz sobie także Ty, czytelniku, sięgając po Nie poddawaj się. Jak to w większości powieści, zwłaszcza tych autorstwa Rainbow Rowell, niektórzy bohaterowie byli bardzo słabo rozwinięci. Na przykład tego całego Maga poznajemy głównie z opowieści i przemyśleń innych postaci. No i jeszcze jedno. Kim, do licha ciężkiego, jest Lucy?!
Jeśli chodzi o cały świat przedstawiony, to jest on bardzo podobny do świata Rowling, ale wydaje się, że tutaj magia jest bardziej otwarta na Normalnych. Sam tytuł również intryguje, gdyż niezbyt wiem, czy autorce nie chodziło przypadkiem o to, żeby czytelnik nie poddawał się w trakcie czytania. Sama chciałam to wielokrotnie zrobić. Jednak gdy parokrotnie musiałam zmusić się do przeczytania rozdziału lub kilku, ponownie zatracałam się w świecie Simona Snowa.
Drogi czytelniku, jeśli chcesz sięgnąć po tę książkę tylko po to, by potem uparcie doszukiwać się podobieństw do Pottera, nie rób tego. Weź tę książkę i pomyśl o niej jak o przygodzie, nowej przygodzie w zupełnie nowym świecie magii. Jeszcze kilka słów o wydaniu. Ogółem tłumaczenie i korekta nie pozostawiają nic do zarzucenia. Natomiast, wstyd się przyznać, ale na początku nie wiedziałam co jest na okładce. Dopiero w połowie lektury dokładniej się jej przypatrzyłam i... olśniło mnie. No ale co tam. Najważniejsze, że jednak olśniło, prawda?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-10-2016 o godz 11:10 przez: Kala
Twórczość Rainbow Rowell ogółem budzi we mnie niesamowicie ciepłe uczucia, ale to „Fangirl” niezmiennie pozostaje powieścią, za którą najbardziej cenię ów autorkę. Tym bardziej powinnam odczuwać ekscytacje premierą „Nie poddawaj się”, w końcu historia Simona i Baza pojawiła się we fragmentach tamtej powieści jako fanfik stworzony przez główną bohaterkę Cath - tylko że nie do końca tak było. Owszem, byłam ciekawa jak autorka poradzi sobie w nowym gatunku i czym zachwyca się zagraniczny booktube. Ale równocześnie miałam dziwne przeczucie, że to już nie będzie to samo. I nie było.


Simon Snów powraca do Szkoły Czarodziejów w Watford na swój ostatni rok nauki. Sytuacja w Świecie Magów jest napięta - czarodzieje walczą między sobą o władzę; Szarobur dokonuje kolejnych zniszczeń; a rozmaite magiczne stworzenia życzą Simonowi śmierci. Całej sytuacji nie ułatwia także fakt, że pomimo lat nauki i wsparcia przyjaciółki - Penelope, chłopak nie potrafi wciąż zapanować nad własną magią a jego głowę cały czas zaprząta Baz. Współlokator i największy wróg Simona najpierw sprawił, że rozstał się z Agathą a potem nie wrócił po wakacjach do szkoły. Z pewnością knuje coś niedobrego.

„Nie poddawaj się” znacząco różni się od pozostałych powieści autorki i równocześnie posiada z nimi wiele punktów wspólnych. Rainbow Rowell, nawet w historii fantastycznej, tworzy niesamowicie rzeczywistych bohaterów z którymi łatwo jest się utożsamić ze względu na wszelkie ich niedoskonałości - w wyglądzie, zachowaniu czy charakterze. I równe sukcesywnie przedstawia łączące ich relacje - zwłaszcza tą łączącą Simona i Baza. Nie jest tajemnicą, że „Nie poddawaj się” porusza wątki LGBTQ i chociaż miałam pewne wątpliwości jak autorka sobie z nim poradzi to właśnie przedstawiony w powieści związek przekonał mnie najbardziej.

Rainbow Rowell ma przy tym niesamowicie lekkie, dowcipne pióro - o czym przekonała nas już wcześniej i gdyby „Nie poddawaj się” było młodzieżową obyczajówką nie miałabym się do czego przyczepić. Ale mam. Rainbow Rowell podejmuje próbę wykreowania własnego świata, tyle że do złudzenia przypomina on ten stworzony przez J. K. Rowling w Harry'm Potterze. A podobieństwa nie występują jedynie na płaszczyźnie kreacji świata. Szkoła magii, wystawne posiłki, Wybraniec wychowany w świecie zwykłych ludzi; ukazanie bliskiej relacji głównego bohatera z dyrektorem i opiekunem/opiekunką zwierząt.

Autorka różnicuje te dwie historie w znaczący sposób w drugiej połowie powieści, gdy tak naprawdę dopiero zaczyna się akcja. Owszem, dowiedzieliśmy się w „Fangirl”, że seria o Simonie Snowie jest czymś na kształt Harry'ego Pottera, ale wówczas nie był to główny element historii. Nie da się też ukryć, że momentami w trakcie lektury „Nie poddawaj się” czujemy się dokładnie tak jakbyśmy coś pominęli [coś czyt. poprzednie tomy serii] i zostali wrzuceni już w środek historii, bez wszystkich potrzebnych informacji. Dawno nie czułam się tak rozdarta po lekturze.

„Nie poddawaj się” uwiodła mnie pod wieloma względami, ale przyniosła ze sobą także pewną dozę rozczarowania. Rainbow Rowell po raz kolejny udowadnia lekkość pióra i umiejętność do kreowania niesamowitych postaci. Wszystko wskazuje jednak na to, że po prostu preferuje jej “poprzednie wydanie” a nie powieści fantastyczne. Czy żałuję lektury? Absolutnie nie - zwłaszcza przez wzgląd na Baza&Simona. Jestem też ogromnie ciekawa czy pozostanę odosobniona w swojej opinii a już zwłaszcza - jak ów historie odbiorą dotychczasowi krytycy Rainbow Rowell.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
30-10-2016 o godz 19:33 przez: Layken
Simon Snow rozpoczyna swój ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Zawsze z utęsknieniem czekał na początek roku szkolnego, bo tylko wśród czarodziejów miał przyjaciół. Nie lubił przebywać w świecie Normalnych. Jednak ten rok nie zaczyna się tak, jak inne. Jego odwieczny wróg - Baz, nie wraca do szkoły, a Mag próbuje odesłać go z Watford w ''bezpieczniejsze'' miejsce. A to zaledwie początek, bo Simon jest wybrańcem. I tylko on może pokonać Szarobura.

Nie czytałam Fangirl. A wiem, że to tam po raz pierwszy pojawił się Simon Snow i jego przygody, chociaż nie w takiej formie jak w Nie poddawaj się. Mimo to, bardzo cieszyłam się, kiedy zawitała do mnie ta książka. Byłam niesamowicie ciekawa tego świata, niejako kreowanego na ten, który przypuszczalnie znamy my wszyscy. I chociaż nie przepadam za twórczością tej autorki - postanowiłam spróbować. Co z tego wyszło?

Z początku zapowiadało się naprawdę bardzo ciekawie. Kartka po kartce poznawałam zakamarki tego innego świata czarodziejów. Nie zakochałam się w nim, ale w niektórych sprawach Rainbow Rowell wykazała się pomysłowością. Jednak czasami odnosiłam wrażenie, że nie do końca dopracowała pewne szczegóły, co trochę zakłócało spójność lektury. Nie przypadły mi do gustu również pewne rozwiązania fabularne. Bardzo chciałam w najmniejszym detalu poznać tamtejszy świat, lecz niestety autorka nie skupiła się na nim wystarczająco, przynajmniej dla mnie.

Od połowy książki akcja zaczęła wyczuwalnie przyspieszać i pojawiało się coraz więcej tajemnic oraz zagadek. Jednak gdy patrzyłam wstecz, na pierwszą część tej historii, właściwie nie wiedziałam, co zabrało aż tyle kartek. Mam na myśli to, że nie zawarło się tam aż tyle istotnych rzeczy. Doprowadziło mnie to do wniosku, że książka w pewnych momentach została trochę "przegadana".

Jednak najdziwniejsze odczucia mam w stosunku do wątku romantycznego. Był dla mnie totalnym zaskoczeniem i absolutnie nie spodziewałam się takiego rozwiązania. Lecz nie do końca przypadł mi do gustu. Lubię, gdy uczucia pojawiają się subtelnie i uzasadnienie, a tutaj miałam wrażenie, że to wszystko zjawiło się jakby znikąd. Jak dla mnie, autorka zbyt szybko przeszła od nienawiści do miłości.

Z bohaterami też nie było wcale tak różowo. Na początku naprawdę lubiłam Simona, czyli tego, który grał tu pierwsze skrzypce. Wydawał mi się fajną i całkiem sensowną postacią, chociaż swoje wady też miał. Jednak potem, sama nie wiem dlaczego, stał się całkiem inny. Jakby na jego miejsce wskoczył zupełnie inny charakter. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale szkoda, że tak się stało. Inne postacie również były obecne, ale właściwie nie potrafiłam się z nimi zżyć.

Nie poddawaj się okazało się dla mnie zaskoczeniem. W pewnych momentach pozytywnym, a w innych negatywnym. Świat przedstawiony, jaki wykreowała Rainbow Rowell był dość ciekawy, jednak żałuję, że nie mogłam poznać go lepiej. Z początku myślałam, że w mojej końcowej ocenie ta historia będzie musiała zmierzyć z tą, którą zdążyłam pokochać już dawno.
Jednak wiecie co? Postanowiłam nie patrzeć na Nie poddawaj się przez pryzmat Harry'ego Pottera, bo to dwie odrębne i zupełnie inne historie. Mimo początkowych podobieństw. Chociaż zupełnie nie podobało mi się zakończenie i do końca nie poznałam paru szczegółów. Rainbow Rowell nie sprostała moim oczekiwaniom, co do zwykłej, nienawiązującej do niczego książki. Jak wyżej - były dobre momenty i chwile wielkich zaskoczeń, ale to chyba za mało, by zwalić mnie z nóg.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2016 o godz 10:44 przez: SkrytaKsiążka
Simon Snow rozpoczyna ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Przez ostatnie lata nie za bardzo się podszkolił - wciąż słabo radzi sobie z różdżką, nieustannie coś podpala lub sam wybucha. Żeby tego było mało, porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia.

Główny bohater nie ma pojęcia dlaczego akurat on jest uznawany za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka. Świat Magów zaczyna się komplikować, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga mu przeczucie, że Baz (jego współlokator i największy wróg) najprawdopodobniej coś knuje za jego plecami.

Już od samego początku byłam strasznie podekscytowana na samą myśl o tym, że przeczytam historię książkowego bohatera z "Fangirl", ponieważ fragmenty historii o Simonie i Bazie w poprzedniej książce Rainbow Rowell mnie ogromnie zainteresowały.

Uważam, że książka ma i plusy i minusy, jednak ja zauważyłam więcej tych pozytywnych aspektów. Genialni bohaterowie, ciekawie wykreowany świat i interesujący wątek, który trzymał w napięciu. Jak dla mnie - największą zaletą tej powieści, była genialna relacja Simona i Baza, którym kibicowałam do ostatniej strony.

Autorka stworzyła świetne osóbki, które można było pokochać od pierwszej strony. Byłam i dalej jestem ogromnie zauroczona osobą Simona, Baza i nawet Penelope. Zdarzały mi się chwile kiedy śmiałam się z ich rozmów, ale też wzruszające i ciepłe, przy których uśmiechałam się i chciałam tylko więcej i więcej. Najbardziej przeszkadzała mi postać Agathy, która sprawiała, że czasami miałam ochotą nią porządnie wstrząsnąć. Do końca pozostała dla mnie ogromnie irytująca.

Wszystkie wydarzenia były interesujące, ale mam wrażenie, że nie tak dokładnie dopracowane. Pojawiało się według mnie mnóstwo informacji, które momentami zaczęły się ze sobą mieszać. Dopiero po jakimś czasie książka stała się dla mnie jasna i zaczęłam obstawiać różne opcje, jak ona się skończy.

Najśmieszniejsze było to, że zły charakter/postać w książce (z którą miał zmierzyć się Simon) został nazwany "Szaroburem" - zabrzmiało to jak z jakiejś bajki dla dzieci, mimo, że ta historia nie jest tak zupełnie pozycją dla młodszych czytelników. Niestety ten pseudonim nie był zbytnio trafny, a wręcz dziwny i nie wiedziałam co o nim myśleć.

Książka została podzielona na perspektywy różnych postaci: tych pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych. Podobał mi się ten zabieg, ponieważ zostały nam przestawione myśli większości bohaterów i przynajmniej wiedziałam (a przynajmniej domyślałam się) czego się spodziewać, chociaż czasami nie łatwo było to zrobić.

Zdarzały się momenty kiedy pani Rowell ogromnie mnie zaskakiwała, oczywiście na plus. Dzięki temu cała fabuła zyskała więcej w moich oczach, ponieważ oprócz świetnie wykreowanych bohaterów, których dosłownie pokochałam, chciałam również czegoś więcej od samej akcji i historii. Dostałam to i zakończenie "Nie poddawaj się" sprawiło, że mój nastrój automatycznie się poprawił.

Książka jest genialną powieścią o miłości, przyjaźni, duchach, tajemnicach i zagadkach. Pojawiają się w niej czarodzieje, wampiry i inne istoty nadprzyrodzone. Uwielbiam czytać takie historie, które sprawiają, że zaczynam żyć i myśleć o zupełnie innym świecie. Uwielbiam tą książkę i jestem pewna, że do niej kiedyś wrócę, tak samo jak do "Fangirl."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
28-10-2016 o godz 00:08 przez: Natalia Dzięgiel
Rainbow Rowell jest dość kontrowersyjną autorką. Niektórzy są jej zdecydowanymi zwolennikami, a inni wręcz przeciwnie. Ja zawsze bardzo ją ceniłam, zaczęłam swoją przygodę z jej twórczością od „Fangirl”, która bardzo mi się podobała. Kolejne książki tej autorki też zrobiły na mnie dobre wrażenie. Powieść, o której chcę dziś powiedzieć jest historią Simona Snowa, czyli postaci, która jest wykreowana w książce „Fangirl”. Rowell postanowiła opowiedzieć jego historię i tchnąć w nią życie, tak właśnie powstało „Nie poddawaj się”.
Simon Snow zaczyna ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Sam nie potrafi nadal poprawnie wypowiadać zaklęć i posługiwać się różdżką. Często kiedy nie kontroluje swoich emocji zdarza mu się wybuchnąć, a przy tym coś niechcący podpalić. Jednak będzie musiał nauczyć się panować nad swoją potęgą, aby zmierzyć się z groźnym Szaroburem, który zatruwa świat magii. Oprócz tego zrywa z nim jego dziewczyna, a on czuje, że jego największy wróg Baz coś knuje. Wojna wisi na włosku, a Simon musi zapanować nad zaistniałą sytuacją.
Bardzo podobała mi się „Fangirl”, z której tak naprawdę powstała owa pozycja. Niestety o niej nie mogę powiedzieć tego samego. Ta książka była po prostu średnia. Naprawdę bardzo, bardzo, bardzo średnia. Czytało mi się ją bardzo wolno i wkurzali mnie wszyscy bohaterowie oprócz Penny. Simon był prawdziwym niezdarą i pesymistą. Ciągle użalał się nad sobą, że albo Agatha go nie chce lub, że Baz coś knuje i tak praktycznie na okrągło. Według mnie był bardzo bezbarwną postacią. Sam Baz nie był też szczególnie interesujący. Typowy emo wampir, który nienawidzi całego świata, więc udaje rozkapryszonego dzieciaka. Agatha była całkowitą porażką. Jeszcze nigdy tak bardzo nie byłam zniesmaczona zachowaniem jakiejś dziewczyny. Niestety nie mogę przytoczyć argumentów bez spojlerów. Co do fabuły, do mniej więcej końca książki nic się nie działo, dwa ostatnie rozdziały były maksymalnie nasączone akcją, zaś reszta to było użalanie się Simona, że jest beznadziejny i użalanie się Baza, że Simon jest beznadziejny. Penny była jedynym dobrem tej powieści, ponieważ kiedy przychodziło do jej myśli zawsze znajdowaliśmy tam jakąś konstruktywną i inteligentną uwagę i zawsze potrafiła zaciekawić. Największym minusem tej powieści była przewidywalność, domyśliłam się zakończenia zaraz na początku książki. Kiedy zobaczyłam jakie narracje czasami zostawały dodane i z rozmów bohaterów dodałam dwa do dwóch i w kilka sekund, wiedziałam kto jest tym „złym”. Ponadto uważam, że szczegóły tego jak do tego wszystkiego doszło nie są bardzo ciekawe. Aby nie zostawić recenzji z samymi wadami wspomnę oczywiście o plusach. Pierwszym z nich jest na pewno to, że książka jest lekka i zupełnie niepotrzebującą, aby się na niej skupić. Mogłam spokojnie wyłączyć moje myśli i podenerwować się na bohaterów zamiast martwić się najbliższym sprawdzianem. Co do kolejnej zalety, to uważam, że ta powieść jest wspaniałą gratką dla fanów „Fangirl”, a zwłaszcza Simona i tych, którzy czują niedosyt po tylko wspominaniu go w tamtej powieści. Dla mnie książka była średnia, ale nie była gniotem, niewypałem, mnie jednak w ogóle nie przypadła do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Rowell Rainbow

Rowell Rainbow jest urodzoną w 1973 roku amerykańską pisarką specjalizującą się w literaturze young adult oraz współczesnej powieści obyczajowej. Wiele spośród jej książek osiągnęło status bestsellera nie tylko w rodzinnych Stanach Zjednoczonych - prawa wydawnicze do wydawnictw takich, jak "Eleonora i Park" czy "Fangirl" sprzedano do wielu krajów świata, w tym do Polski. Mieszka w Nebrasce z mężem oraz dwoma synami.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Act Cool
4.3/5
22,68 zł
38,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cocomelon. Wodne czary-mary Opracowanie zbiorowe
4.9/5
21,51 zł
36,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ogród Anastazji
5/5
29,28 zł
41,99 zł
Inne z tego wydawnictwa W drogę. Akademia mądrego dziecka. Zabawa i przygoda Opracowanie zbiorowe
5/5
19,83 zł
32,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zerwij z nią
5/5
21,62 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Minecraft. Naklejkowa przygoda. Poszukiwacze skarbów , Opracowanie zbiorowe
5/5
22,49 zł
29,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Masza i Niedźwiedź. Z wizytą w lesie. Książka z magnesami Opracowanie zbiorowe
5/5
23,85 zł
36,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bing. Moja pierwsza książeczka. Kolorowanka i zadanka Opracowanie zbiorowe
5/5
5,99 zł
6,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bing. Zabawy i zadania z naklejkami 2 Opracowanie zbiorowe
5/5
7,53 zł
10,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kolorowy nocnik. Akademia mądrego dziecka. Mój świat Opracowanie zbiorowe
5/5
21,89 zł
34,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego