Nie kochaj mnie. Iskra bogów. Tom 1 (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 27,83 zł

27,83 zł 39,00 zł (-28%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Pierwszy tom miłosnej trylogii o starciu bogów i tytanów na Ziemi.

Nastoletnia Jess marzy o tym, by wreszcie odpocząć w wakacje. Na górskim obozie spotyka jednak Caydena, chłopaka o szmaragdowych oczach, któremu udaje się ją zauroczyć. Problem w tym, że Cayden to... tytan Prometeusz, któremu Zeus w każdym stuleciu pozwala stanąć do walki o śmiertelność.

Czy Cayden odniesie zwycięstwo? I czy Jess zdoła ocalić swoje serce?

"Iskra bogów" to Percy Jackson dla dziewczyn - zderzenie współczesności i mitologii, od którego nie sposób się oderwać!

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Nie kochaj mnie. Iskra bogów. Tom 1
Seria: Iskra bogów
Autor: Woolf Marah
Tłumaczenie: Kledzik Emilia
Wydawnictwo: Media Rodzina
Język wydania: polski
Język oryginału: niemiecki
Liczba stron: 448
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-10-02
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 7 x 193 x 196
Indeks: 33189284
średnia 4,5
5
47
4
15
3
7
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
47 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
20-11-2019 o godz 19:16 przez: Adriana Cyngot | Zweryfikowany zakup
Zakochałam się w tej książce. Od pierwszych stron wciąga w świat mitologii, gdzie przeplata się z rzeczywistością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-07-2020 o godz 08:53 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Książka super, wciągająca fabuła, szczerze polecam:)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-03-2022 o godz 20:39 przez: Ewa | Zweryfikowany zakup
Interesująca książka
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2019 o godz 12:32 przez: Everyle
Nastoletnia Jess wraz ze znajomymi wyjeżdża na górski obóz, by wreszcie odpocząć od rodzinnych problemów. Już pierwszego dnia poznaje tajemniczego Caydena. Jess mogłaby przysiąc, że gdzieś już go wcześniej widziała. Chcąc rozwikłać tą zagadkę, mimowolnie staje się świadkiem wydarzeń, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić. Bowiem okazuje się, że tegoroczny obóz będzie miejscem rozgrywki... olimpijskich bogów, którzy co jakiś czas schodzą na ziemię, żeby zasmakować ludzkiego życia. Zaś Cayden to tak naprawdę tytan Prometeusz, mający misję do wykonania i daje Jess wyraźnie do zrozumienia, że ma mu nie wchodzić w paradę. Ta jednak nie zamierza odpuszczać i w efekcie trafia w samo epicentrum boskich rozgrywek. Były już wampiry, wilkołaki, upadłe anioły, demony- teraz przyszedł czas na greckich bogów! Z nutką nostalgii przypominam sobie te wszystkie historie z gatunku "paranormal romance" w których zaczytywałam się jako nastolatka. Już dawno temu przestałam sięgać po tego typu książki- zmęczenie materiału, bo w gruncie rzeczy wszystkie te powieści były napisane na jedno kopyto. W przypadku "Iskry Bogów" Marah Woolf również oparła swoją opowieść na standardowych schematach, ale jednocześnie udało się zrobić to w taki sposób, że podczas lektury nie tłucze się wam po głowie myśl "to już było tyle razy". Owszem, mamy tutaj typowo przeciętną nastolatkę, która poznaje tajemniczego przystojniaka i odkrywa sekret dotyczący jego prawdziwej natury. Ale to dopiero początek! Jeśli obawiacie się, że już w drugim rozdziale bohaterowie będą sobie spijać z dzióbków a przed końcem co najmniej z dziesięć razy zadeklarują wzajemną miłość aż do grobowej deski (przynajmniej w jej przypadku), to w tym momencie możecie odetchnąć z ulgą. Wiadomo, między postaciami niemalże od razu pojawia się chemia, ale jednocześnie autorka bardzo stopniowo i naturalnie rozwija to co się pomiędzy nimi dzieje. Woolf na szczęście nie opiera całej swojej powieści wyłącznie na wątku romantycznym. "Iskra bogów" nie skupia się również wyłącznie na głównych bohaterach; mamy tutaj również całkiem szerokie grono drugoplanowych postaci mające większe pole do popisu niż tylko bycie tłem dla Jess i Caydena. Chociaż akcja toczy się ciągle w jednym miejscu i na przełomie zaledwie paru tygodni, to dzieje się naprawdę sporo i zdecydowanie nie można narzekać na nudę- autorka zaczyna z grubej rury i już niemalże od pierwszej strony wrzuca nas od razu w sam środek świata pełnego tajemnic i zaskakujących wydarzeń, nie zwalniając tempa aż do samego końca. Autorka pełnymi garściami czerpie inspiracje z greckiej mitologii. Pojawia się tutaj mnóstwo postaci oraz nawiązań do historii znanych nam z mitów, wymieszanych z interpretacją oraz autorskimi pomysłami. Pierwsze skrzypce gra tutaj Prometeusz i to na ramach jego historii jest oparta cała powieść, ale pojawia się tutaj również cały szereg innych postaci znanych nam z kart mitologii. Ja osobiście zawsze byłam noga jeśli chodzi o greckie mity, ale dla osób obcykanych w temacie z pewnością znajdzie się tutaj sporo smaczków. Chociaż "Iskra bogów" nie obyła się bez typowych dla tego gatunku klisz, to z pewnością można ją uznać za całkiem intrygujące otwarcie trylogii i zdecydowanie zachęcające do sięgnięcia po kontynuację. Napisana prostym i przyjemnym stylem z odpowiednią dozą humoru, wywołuje sporo emocji ( nie tylko zgrzytanie zębami wywracanie oczami) i zapewnia przyjemne spędzenie czasu z książką przez kilkanaście godzin, czyli dokładnie wszystko to, czego powinno się oczekiwać od tego gatunku. Jednocześnie był to miły powrót do czytelniczych korzeni, bo jak już wspominałam, właśnie w takich historiach zaczytywałam się jako nastolatka i to one otworzyły mi drzwi do literackiego świata. Jeśli więc szukacie prostej ale również angażującej rozrywki, to "Iskra bogów" zdecydowanie jest dla was!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-10-2019 o godz 17:45 przez: kingasiegert
Z początku byłam sceptycznie nastawiona do tej książki, ponieważ odrzucił mnie opis trąbiący o tym, że to kolejna, nowa romantyczno-przygodowa seria z mitologią w tle. Po pierwsze romantyczno-przygodowa wywołało u mnie jakieś dziwne uczucie kojarzące się z odrazą i powodujące, że od razu przyczepiłam książce łatkę bezmyślnej opowiastki o niewyżytej nastolatce, a po drugie to złowieszcze "z mitologią w tle" niebezpiecznie skojarzyło mi się z moją ostatnią powtórką na fakultet z polskiego. Szkoda, że ta książka nie wpadła mi w ręce parę dni wcześniej, bo miałabym świetny materiał do użycia w wypowiedzi mówiącej o wykorzystaniu mitów we współczesnej literaturze i sztuce. Jedno mogę powiedzieć na pewno, plusem jest to, że w końcu przyswoiłam sobie mit o Prometeuszu, który zawsze był moją piętą achillesową, ponieważ nigdy nie mogłam zapamiętać i zrozumieć co, jak i dlaczego. Ale wracając do książki... Kiedy przeczytałam pierwszą część opisu stwierdziłam, że chyba oszalałam, bo nie jestem fanką romantycznych historii i za mitologią też nie przepadam. Jednak kiedy zaczęłam czytać stwierdziłam, że książka to niesamowite połączenie mitologii, Zmierzchu, filmu Camp Rock i jeszcze paru innych elementów, które w pierwszym momencie mogą zupełnie do siebie nie pasować, a finalnie tworzą spójną całość, która przyciąga uwagę czytelnika. Na to, że mitologia jest elementem fabuły wskazuje samo to, że jednym z głównych bohaterów jest Prometeusz, którego większość z nas powinna kojarzyć. To właśnie ten, który stworzył ludzi i dał im ogień, a potem został za to ukarany przez Zeusa i przykuty do skały, gdzie co noc orzeł wydziobywał mu wątrobę. Można by z tego wywnioskować, że jego postać wygląda co najmniej mizernie, ale w tej historii jest on przystojnym nastolatkiem, którego opis spodobał się nawet mi ☺ Przybywa on na obóz górski, który bardzo kojarzył mi się z tym, jaki był w filmie Camp Rock, z tą różnicą, że tamten skupiał się na muzyce i tańcu, a obóz w książce oferuje szeroki zakres zajęć, między innymi szermierkę, język starogrecki, czy wspinaczkę. No i na końcu Zmierzch, a dlaczego? Bo mamy tutaj ciekawą parkę, która niby ma się ku sobie, ale jednak nie, a potem znowu tak i w sumie nadal nie i do samego końca nie wiadomo, co z tym wszystkim będzie. W Zmierzchu z tego co kojarzę, były też niesowite zdolności i niespotykane talenty, które tutaj też się pojawiają. Czy mi się podobało? BARDZO! Nie mogę się doczekać kolejnej części, bo jestem strasznie ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów! Bardzo podoba mi się pomysł wprowadzenia mitologii w historię książki, a jeszcze bardziej podoba mi się tak umiejętne wykorzystanie tego pomysłu. Można by się obawiać, że to będzie kompletna porażka, bo gdzie tam bogowie greccy w samym środku obozu dla nastolatków, ale okazuje się, że w rękach Marah Woolf to niesamowita wizja, która wciąga bez taryfy ulgowej, aż do ostatniej strony. Sam wątek romantyczny, który jest dość zawiły i skomplikowany nie pozwala się czytelnikowi nudzić, budzi wiele emocji i rodzi wiele pytań. Dla mnie wiele elementów, sytuacji, zachowań niektórych bohaterów wciąż stanowi zagadkę i mam nadzieję, że w kolejnych tomach wszystko się wyjaśni. Nie brakowało też w historii irytujących bohaterów, którzy pojawiają się zawsze. W tym przypadku jest to przyjaciółka głównej bohaterki, która jest chyba najbardziej samolubną i snobistyczną osobą o jakiej czytałam w ostatnim czasie. Takie postacie wywołują we mnie chyba najwięcej emocji, ponieważ zawsze bardzo denerwuję się podczas czytania i zastanawiam się, jak inni mogą się z nimi zadawać i nie widzieć tych wszystkich intryg, które tworzą. Krótko mówiąc: Tęsknię i czekam na kolejny tom. Chcę zobaczyć, jak potoczą się losy bohaterów i czy spełni się moja wizja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-10-2019 o godz 17:45 przez: kingasiegert
Z początku byłam sceptycznie nastawiona do tej książki, ponieważ odrzucił mnie opis trąbiący o tym, że to kolejna, nowa romantyczno-przygodowa seria z mitologią w tle. Po pierwsze romantyczno-przygodowa wywołało u mnie jakieś dziwne uczucie kojarzące się z odrazą i powodujące, że od razu przyczepiłam książce łatkę bezmyślnej opowiastki o niewyżytej nastolatce, a po drugie to złowieszcze "z mitologią w tle" niebezpiecznie skojarzyło mi się z moją ostatnią powtórką na fakultet z polskiego. Szkoda, że ta książka nie wpadła mi w ręce parę dni wcześniej, bo miałabym świetny materiał do użycia w wypowiedzi mówiącej o wykorzystaniu mitów we współczesnej literaturze i sztuce. Jedno mogę powiedzieć na pewno, plusem jest to, że w końcu przyswoiłam sobie mit o Prometeuszu, który zawsze był moją piętą achillesową, ponieważ nigdy nie mogłam zapamiętać i zrozumieć co, jak i dlaczego. Ale wracając do książki... Kiedy przeczytałam pierwszą część opisu stwierdziłam, że chyba oszalałam, bo nie jestem fanką romantycznych historii i za mitologią też nie przepadam. Jednak kiedy zaczęłam czytać stwierdziłam, że książka to niesamowite połączenie mitologii, Zmierzchu, filmu Camp Rock i jeszcze paru innych elementów, które w pierwszym momencie mogą zupełnie do siebie nie pasować, a finalnie tworzą spójną całość, która przyciąga uwagę czytelnika. Na to, że mitologia jest elementem fabuły wskazuje samo to, że jednym z głównych bohaterów jest Prometeusz, którego większość z nas powinna kojarzyć. To właśnie ten, który stworzył ludzi i dał im ogień, a potem został za to ukarany przez Zeusa i przykuty do skały, gdzie co noc orzeł wydziobywał mu wątrobę. Można by z tego wywnioskować, że jego postać wygląda co najmniej mizernie, ale w tej historii jest on przystojnym nastolatkiem, którego opis spodobał się nawet mi ☺ Przybywa on na obóz górski, który bardzo kojarzył mi się z tym, jaki był w filmie Camp Rock, z tą różnicą, że tamten skupiał się na muzyce i tańcu, a obóz w książce oferuje szeroki zakres zajęć, między innymi szermierkę, język starogrecki, czy wspinaczkę. No i na końcu Zmierzch, a dlaczego? Bo mamy tutaj ciekawą parkę, która niby ma się ku sobie, ale jednak nie, a potem znowu tak i w sumie nadal nie i do samego końca nie wiadomo, co z tym wszystkim będzie. W Zmierzchu z tego co kojarzę, były też niesowite zdolności i niespotykane talenty, które tutaj też się pojawiają. Czy mi się podobało? BARDZO! Nie mogę się doczekać kolejnej części, bo jestem strasznie ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów! Bardzo podoba mi się pomysł wprowadzenia mitologii w historię książki, a jeszcze bardziej podoba mi się tak umiejętne wykorzystanie tego pomysłu. Można by się obawiać, że to będzie kompletna porażka, bo gdzie tam bogowie greccy w samym środku obozu dla nastolatków, ale okazuje się, że w rękach Marah Woolf to niesamowita wizja, która wciąga bez taryfy ulgowej, aż do ostatniej strony. Sam wątek romantyczny, który jest dość zawiły i skomplikowany nie pozwala się czytelnikowi nudzić, budzi wiele emocji i rodzi wiele pytań. Dla mnie wiele elementów, sytuacji, zachowań niektórych bohaterów wciąż stanowi zagadkę i mam nadzieję, że w kolejnych tomach wszystko się wyjaśni. Nie brakowało też w historii irytujących bohaterów, którzy pojawiają się zawsze. W tym przypadku jest to przyjaciółka głównej bohaterki, która jest chyba najbardziej samolubną i snobistyczną osobą o jakiej czytałam w ostatnim czasie. Takie postacie wywołują we mnie chyba najwięcej emocji, ponieważ zawsze bardzo denerwuję się podczas czytania i zastanawiam się, jak inni mogą się z nimi zadawać i nie widzieć tych wszystkich intryg, które tworzą. Krótko mówiąc: Tęsknię i czekam na kolejny tom. Chcę zobaczyć, jak potoczą się losy bohaterów i czy spełni się moja wizja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
09-05-2021 o godz 11:08 przez: Monika Lukaszek
Recenzja powstała dla grupy Fantastyka na luzie Niektóre książki zachwycają nas fabułą, rozbudowanym uniwersum lub wybitną kreacją bohaterów, a inne… po prostu przyjemnie się czyta. I tak właśnie jest w tym przypadku. Nikt nie marzy o wakacjach, tak jak Jess. Nie może się doczekać żeby wreszcie odciąć się od problemów, uciec przez matką alkoholiczką i odpowiedzialności od opieki nad młodszą siostrą i zwyczajnie w świecie, zrelaksować się. Dlatego kiedy wyrusza wraz ze swoją przyjaciółką Robyn, jej chłopakiem Cameronem i przyjacielem Joshem na obóz wakacyjny, ostatnim o czym myśli są problemy, komplikacje i… płeć przeciwna. Wszystko się zmienia za sprawą przystojnego chłopaka, który ma więcej tajemnic niż Jess jest w stanie zliczyć. A po za tym… No cóż. Nie ukrywajmy, że daleko mu do człowieka. Domyślacie się już w którym kierunku zmierzamy. Tak, typowa młodzieżówka z wątkiem paranormalnym. Dość naiwnym jeśli mam być szczera, lecz jednocześnie szalenie uroczym. Zdecydowanie nie będzie to powieść dla osób, które oczekują “więcej” i “lepiej”. Sam pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał i pomimo wielu niedociągnięć, do których zaraz przejdę, świetnie się przy niej bawiłam. Po prostu. To typowa książka przy której można zrelaksować się, odpocząć, pośmiać, spędzić kilka przyjemnych chwil. Styl niezwykle prosty w odbiorze, doskonale nada się już dla młodszego czytelnika i sądzę, że to właśnie nieco młodsi odbiorcy będą się przy niej najlepiej bawić. Fabułę śledziłam z dużym zainteresowaniem, ciekawiły mnie ich losy i wyczekiwałam kolejnych “smaczków” nawiązujących do mitologii greckiej. A takich jest całkiem sporo. Odnalazłam również swoich faworytów w postaci Apolla - który był najlepiej wykreowaną postacią! -jak również Ateny i jednej z przyjaciółek głównej bohaterki, Leah. Żałuję tylko, że nasza Jess nie słuchała częściej jej rad, bo dziewczyna mówiła z sensem. Jednak pomimo licznych plusów, powieści daleko od ideału i wobec pewnych wad nie mogłam przejść obojętnie. Bardziej śmieszyło mnie niż denerwowało zachowanie nieśmiertelnych bogów, jak np. Hermesa, któremu daleko było od powagi potężnej istoty, a raczej porozumiewał się młodzieńczym slangiem. Było to o tyle interesujące, że sam przyznał, że bogowie mogą zejść na ziemie raz na sto lat, skąd więc nauczył się takiego języka? Nie mamy pojęcia. Natomiast już tym co mnie naprawdę drażniło było zachowanie przyjaciółki głównej bohaterki, Robyn, która w kilka minut pogardziła wieloletnią przyjaźnią, a nawet związkiem ze swoim chłopakiem, byleby uganiać się za nową “zdobyczą”. Nie rozumiałam również czemu ludzie wokół akceptują jej zachowanie, zamiast porządnie nią potrząsnąć. Niestety błędów w rozumowaniu bohaterów, nielogiczności ich zachowań było na pęczki. Dodatkowo pojawił się nieco śmieszny, choć nawet ciekawy motyw, jakoby Prometeusz walczył z Zeusem o swoją śmiertelność “zakładem”, w którym… miałby przez 6 tygodni uwodzić dziewczynę, a gdyby ona jego zalety odrzuciła, stałby się człowiekiem. Niestety w trakcie czytania nieco się pogubiłabym w tym i mam wrażenie, że sama autorka zapomniała o co właściwie miało chodzić. Zabrakło mi jasnego wyjaśnienia na końcu, co się właściwie wydarzyło. A pomimo tych wszystkich wad, nieścisłości, logicznych braków w zachowaniu bohaterów i małych absurdów… chce przeczytać drugi tom! Ba, nie mogę się doczekać aż się za niego zabiorę! Ponieważ była to historia na tyle intrygująca i wciągająca, że jestem ciekawa dalszego ciągu. Będzie to moje malutkie “guilty pleasure”, do którego wrócę z przyjemnością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-10-2019 o godz 17:07 przez: Heather
Zwykłe wakacje zmieniły się w przygodę życia. Śmiertelność zderzyła się z bóstwami w walce o uczucia i zrozumienie. Często powtarzam Wam, że bardzo lubię sięgać po literaturę niemiecką. Jest w niej coś takiego, że zachwyca mnie wykonaniem, kreacją bohaterów oraz fabułą. Odnoszę wrażenie, że tamtejsi autorzy skupiają się na samych konkretach, zapominają o nużących dopisach i bardzo dobrze dopracowują przekazywanie przez bohaterów wszystkich emocji. Najlepszym przykładem jest pierwszy tom trylogii Marah Woolf "Iskra bogów", historii o bogach i miłości, czyli lekturze idealnej na każdą porę roku. Fantastyka, romans mitologiczny, powieść typowo młodzieżowa a dla mnie - dawno zapomniany już gatunek romansu paranormalnego. Pamiętam czasy, kiedy ten gatunek był najczęściej pojawiającym się wśród nowości a każda kolejna książka przekonywała, że miłość jest na tyle silna, by mogła przezwyciężyć wszelkie niedogodności, także te nadnaturalne. Uwielbiałam te książki i cieszę się, że motyw powraca także dziś, ponieważ płynie z tego sama czysta przyjemność czytania, piękna opowieść ku czci wielkiej miłości oraz emocje, których w przypadku książki Woolf nie brakuje. Fabuła jest prosta, język lekki a przygoda bohaterów zachwycająca. Akcja skupia się na wydarzeniach z domku letniskowego do którego przyjeżdża Jess. Dziewczyna marzy o wytchnieniu, chwytaniu dnia i cieszeniu się letnim czasem wraz z przyjaciółmi. Nie spodziewa się jednak, że spotka tam Caydena, tajemniczego chłopaka któremu człowieczeństwo jest bliższe niż jakiemukolwiek człowiekowi na ziemi. On bowiem musi walczyć na śmierć i życie, by udowodnić że zasługuje i wywalczyć dla siebie prawo do bycia człowiekiem. Jest jednak nieznośny i niekoniecznie przypada do gustu Jess. W dodatku błysk w oku maluje go w oczach innych jako prawdziwego łobuza. Pojawiają się zatem liczne słowne przepychanki, zabawne dialogi i mnóstwo, mnóstwo uroku dzięki sympatycznej kreacji bohaterów. Przypominają oni (nawet ci mitologiczni) każdego z nas, dlatego czas spędzony w ich towarzystwie jest czystą przyjemnością. Połączenie rzeczywistości z wątkiem mitologicznym okazało się trafionym pomysłem. Zeus zawiera umowę z Prometeuszem, na Olimpie wrze od plotek a na ziemi młodzi bohaterowie przeżywają swoje pierwsze miłosne uniesienia i stają w obliczu prawdziwych problemów. Otrzymujemy zatem książkę realną i ciekawą, każdy podjęty wątek budzi mnóstwo pytań a w tym wszystkim pojawia się boskie niebezpieczeństwo, dążenie do uchwycenia wielkich marzeń oraz ludzkie problemy z którymi musi sobie radzić każdy z nas. Ta historia zachwyca, wstrzymuje dech i pozostaje w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. "Iskra bogów" ma w sobie wszystkie elementy dobrej literatury. Pomysłowe połączenie mitologii z romansem, wspaniała kreacja bohaterów i historia wciągająca na całego. A ile w tym wszystkim emocji! Jestem urzeczona pierwszym tomem serii od Marah Woolf i już zacieram ręce w oczekiwaniu na kontynuację losów Jess oraz Caydena. Co będzie dalej? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? Jedno jest pewne - nie zabraknie wrażeń! Powiedzieć, że trudno się od niej oderwać jest wielkim niedopowiedzeniem a fabuła urzeka od pierwszej do ostatniej strony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-10-2019 o godz 18:09 przez: Wioleta Kuflewska
Już od czasów podstawówki, kiedy temat lekcji dotyczy mitologii i Bogów, to byłam wniebowzięta. Bardzo lubiłam poznawać nowe, mitologiczne osoby oraz ich historię. Tak zostało mi do dzisiaj. Bardzo często pośród różnych książek wyszukuje tych z motywem gdzie są anioły, istoty pozaziemskie albo właśnie mitologiczne. Iskra Bogów nie rzuciła mi się sama w oczy. Poprzez przyjaciółkę, która ją obczaiła w zapowiedziach na jednej ze stron księgarni internetowych wiedziałam, że jako wielka fanka takich klimatów muszę ją koniecznie mieć. Zacznę od dwóch plusów, które już na samym początku skradli moje serce. Okładka i twarda oprawa. Bardzo rzadko spotkać książki w twardych oprawach, szczególnie te dla młodzieży, czy z gatunku new adult. Teraz przejdźmy do samej historii. Pierwsza z trzech tomów historia Jess na pozór normalnej nastolatki, która razem z przyjaciółmi jedzie na wakacyjny obóz. Nigdy nie spodziewa się, że jej życie tak bardzo się zmieni. Nie spodziewała się, że spotka chłopaka nie z tego świata i do niego jej serce zabije mocniej. „Nie musisz martwić się o moje serce. Dla bezpieczeństwa zostawiłam je w domu.” Od pierwszych chwil między tą dwójką iskrzy, ale oboje mają inne cele a uczucia nie wchodzą w grę. Cayden jest tutaj z misją. Misją, która zmieni jego życie na zawsze. Od początku mamy bardzo fajnie wszystko wyjaśnione i autorka pomału wprowadza nas w akcje. Wszystkie postępowania bohaterów są dokładnie rozpisane, przez co nie ma problemu zrozumienia kto, z kim i dlaczego. Nie wszystko jest takie piękne, bo są również czarne charaktery i fałszywe przyjaciółki. To najbardziej mnie tutaj denerwowało. Podejście Robyn do przyjaźni z Jess. Od początku jej nie polubiłam i spodziewałam się, że z niej jest niezłe ziółko. Jess jest dla mnie bohaterką doskonałą, z którą chętnie bym sama poszła na kawę. Jak na swój wiek i to co w życiu przeszła była dojrzała i starała się mądrze podejmować decyzję i słuchać głosu serca a nie tego co inni mówią. Oczywiście można znaleźć sytuacje, gdzie robiła z siebie kretynkę, ale pomimo tego była naprawdę bardzo dobrze wykreowaną bohaterką. Co do Caydena, polubiłam go i poniekąd rozumiałam jego postępowanie i w mojej głowie zrodziły się pewne pomysły co do jego akcji. Ten chłopak ma wszystko zaplanowane kro po kroku i moim zdaniem wszystkie jego kroki nie były przypadkowe i jeżeli wszystko pójdzie po jego myśli spełni się jego największe marzenie i wtedy odbierze swoją nagrodę. Koniec oczywiście powoduje,że chce się rwać z głowy włosy, ale także uważam że to był celowy krok, który doprowadzi go do mety, a nagrodą na tej mecie będzie dla niego życie z Jess. Oczywiście wyczekuje i to z niecierpliwością na następne dwa tomy i mam nadzieję, a zarazem błagam wydawnictwo, aby nie zwlekało. Nie znam niemieckiego, więc ni cholerki nie zrozumiem co oni gutenmorgenują więc chce jak najszybciej kolejne tomy. Bardzo pozytywny początek serii, który zapowiada świetną podróż z mitologicznymi postaciami i ich perypetie, spiski, wzajemna pomoc i miłość, która daje siłę do tego, aby stanąć do najważniejszej walki. „Tam gdzie jest światło, jest też cień. Gdzie jest jasno, jest też ciemno. Nic nie jest tylko dobre albo tylko złe.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
17-01-2020 o godz 15:14 przez: CherryLadyReads
Romans z elementami mitologii greckiej brzmi bardzo zachęcająco. I właśnie to sprawiło, że zaciekawiła mnie historia Jess i Caydena, którą poznamy w serii „Iskra Bogów”. Siedemnastoletnia Jessica razem ze swoją przyjaciółką Robyn, jadą na obóz. Są to ich ostatnie wspólne wakacje. Za chwilę każda z dziewczyn pójdzie w swoją stronę wybierając odpowiednią dla siebie uczelnię. Na razie jednak o tym nie myślą, najważniejsze jest tu i teraz. Podczas podróży dochodzi do gwałtownego załamania pogody. Jess ma bardzo realny sen, który zwiastuje jej śmierć. Spotyka w nim przystojnego chłopaka, wilka i przerażającą postać o czerwonych oczach. Szybko jednak o nim zapomina i próbuje cieszyć się nowym miejscem i czasem, który może spędzić z przyjaciółmi. Gdy na obozie spotyka tego samego chłopaka ze snu, zaczyna się zastanawiać czy aby na pewno spała? Muszę powiedzieć, że pomysł na fabułę jest bardzo dobry. Połączenie romansu z postaciami z mitologii greckiej było doskonałym pomysłem. W powieści pojawiają się nam już znane z lekcji historii opowiadania, ale niektóre zostały trochę zmienione przez autorkę. Dodała ona również kilka własnych postaci i przedstawiła ich historie, ale doskonale wplatając je w mity na tyle, że trudno się zorientować, że są tylko wytworem jej wyobraźni. Przedstawieni bohaterowie są bardzo różni. Nie polubiłam ani Jess, która nie była konsekwentna w swoich postanowieniach. Ani Caydena, który mimo lat liczonych w setkach, zachowywał się niesamowicie infantylnie. Na plus zdecydowanie zasługuje rodzeństwo bogów: Atena i Apollo. Sposób bycia, żarty, przenikliwość oraz bijąca od nich mądrość sprawiła, że to oni uratowali tę powieść. Również Hermes, posłaniec bogów, zyskał moją sympatię. Opisywał on, dość subiektywnie, wydarzenia, które obserwował podczas zawodów. Był boskimi uszami i oczami. Jego spostrzeżenia, dość szybko nam wyjaśniły jakie zadanie stoi przed Prometeuszem. W ogóle bogowie w tej powieści zostali przedstawieni bardzo ludzko. Mają nadal boskie przymioty takie jak nieśmiertelność, piękny wygląd i bijący od nich blask, ale nie są wszechwiedzący i widać, że ludzie zostali stworzeni na ich podobieństwo. Narracja prowadzona jest z dwóch punktów widzenia. Jednym z narratorów jest Jess, opisująca wydarzenia i towarzyszące jej przy tym emocje. Drugim jest Hermes, którego zapiski są podsumowaniem wydarzeń by móc zdać Zeusowi relację z boskich zawodów, których Cayden jest graczem. Dzięki takiemu rozwiązaniu powieść czyta się bardzo szybko, a odpowiedzi na nurtujące nas pytania pojawiają się w odpowiednim czasie. „Iskra bogów” to całkiem przyjemna powieść dla młodzieży, jednak wątpię, aby zadowoliła starszego czytelnika. Przedstawiona historia zyskuje dzięki wykorzystaniu w niej mitologii greckiej. Postacie drugoplanowe o wiele bardziej przypadły mi do gustu i uważam, że to właśnie Apollo i Atena ratują całą powieść. Cayden i Jess zachowują się jak typowi nastolatkowie. Są infantylni i reagują przesadnie emocjonalnie. W sytuacji dziewczyny można to jeszcze zrozumieć, jednak sposób bycia Prometeusza pozostawia wiele do życzenia. Książka w mojej ocenie wypadła słabo. Miała potencjał, ale nie został on niestety wykorzystany.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-10-2019 o godz 08:17 przez: werka777
Ależ to była zabawa! Czytanie pierwszej części serii Marah Woolf to naprawdę wielki powiew świeżości, jeśli chodzi o literaturę romantyczną z domieszką elementów paranormal. „Iskra bogów” okazuje się być wybuchową mieszanką życia zwyczajnych nastolatków oraz potężnych sił znanych nam z mitologii, sił – które przybierają ludzką postać. Choć oczywiście fabułę należy potraktować z przymrużeniem oka, jak z resztą każdą książkę tego gatunku i powiedziałabym, że to raczej historia bardziej dla młodzieży niż dojrzałego czytelnika, to jednak ja sama rewelacyjnie bawiłam się u jej boku. Bo przeczuwałam, że w dynamicznej akcji mogę doszukać się wielu zwrotów. I tak też było. Historię poznajemy z perspektywy Jess, dobrej, zwyczajnej dziewczyny z bagażem różnych fobii. Dziewczyny, która nie ma łatwego życia, ale próbuje doprowadzić je do normalnego stanu, chcąc na obozie po prostu odetchnąć od codziennych trosk. Tak dla kontrastu, jest zatem także Cayden, Powalający swoim urokiem i zdystansowany. Chłopak, który przyciąga Jess (oraz wiele innych dziewczyn) jak magnes, choć wyraźnie daje jej znak, że nie powinni mieć ze sobą do czynienia. W końcu to nie byle kto. Tytan Promoteusz, waleczny, niemający łatwego zadania. Nie tak prosto utrzymać w tajemnicy wielki sekret i swoje pochodzenie. W tle pojawiają się bardzo ważne dla powieści postaci drugoplanowe. Są Atena i Apollo (czyż te imiona nie wydają się znajome?), jest przyjaciółka Jess, która również zdaje się uganiać za Caydenem… Nad wszystkim czuwają bogowie, którzy będą chcieli mieć w tej sprawie sporo do powiedzenia. Wielkie rozgrywki bogów i tytanów zostały otwarte. Te odbywające się raz na sto lat. Tak ogłosił Zeus. Autorka nie pozostawia czytelnika bez informacji dotyczących świata tych zasiedlających Olimp. Dzięki przeplatającym działy zapiskom Hermesa mamy okazję przyjrzeć się planom najpotężniejszych. Dlaczego Atena miałaby zadecydować, o względy której dziewczyny powinien zabiegać Prometeusz? O co kłócą się bogowie? Kto wzniecił burzę nad lasem, która zdążyła narobić tak wiele problemów? I dlaczego według Hermesa, Jess ma jaja? Jako że książka nie jest wyłącznie powieścią fantasy, bo wkrada się w nią także wątek romantyczny, czytelnik ma okazję przyglądać się powolnemu rozwojowi uczucia Jess i tytana Prometeusza chowającego się pod postacią przystojnego chłopaka. Nie jest tak łatwo, z czego jestem ogromnie zadowolona, bo nie cierpię, kiedy autorzy zbyt szybko wykładają kawę na ławę. Pojawia się kwestia zazdrości. W końcu Cayden sporo uwagi poświęca najlepszej przyjaciółce Jess. Jest powolne dochodzenie do prawdy i wielkie porwanie. W końcu jest moja ogromna chęć, by poznać dalsze etapy tej historii. Pierwszy tom, potraktowany z przymrużeniem oka, dostarczył mi wiele pozytywnych wrażeń. Pomysł wprowadzenia mitologii greckiej w życie zwyczajnych nastolatków okazał się strzałem w dziesiątkę. Wszystkim poszukiwaczom oryginalnych treści z wątkiem romantycznym i domieszką magii bardzo polecam. A mi pozostało wyczekiwać dalszego ciągu, po który na pewno sięgnę. https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2019/10/iskra-bogow-nie-kochaj-mnie-marah-woolf.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-02-2020 o godz 19:29 przez: Anonim
Rzeczywistość kontra mit. Ludzie przeciwko bogom. Historie Zausa i Hery oraz innych bogów zna każdy coś tam pamięta. Mytikas to całkiem inny świat. Inne prawa, zwyczaje i otoczenie. Wyobraźmy sobie zatem, że pewnego dnia na naszej drodze stają bogowie w ludzkiej postaci. Jak zareagujecie? Czy to w ogóle możliwe? A czy można zakochać się w jednym z nich i to ze wzajemnością? Czy można stać się pionkiem w niezrozumiałej grze? I czy można sterować swoim sercem? Jessica Harper razem z przyjaciółmi wyrusza na sześciotygodniowy obóz pośród Gór Skalistych. Już w drodze na miejsce Jess i Robyn spotkają pewne nieprzewidziane wydarzenia, które są po protu niemożliwe. A może to był tylko sen? Już na miejscu okazuje się, że zieleń oczu Caydena nie jest tak obca Jess jakby tego chciała. Zajęcia podczas obozu sprawdzą Jess i wystawią ją na pokuszenie oraz przetestują jej cierpliwość. Kuzynostwo Caydena, Atena i Apollo o dziwo bardzo łatwo zaskarbią sobie przyjaźń młodej kobiety. A ona nie ma nawet przeczucia, że to wszystko to tylko jedna wielka gra. Zawody o nieśmiertelność. Kto w nich bierze udział? To tylko złudzenie? Czy to wszystko jest prawdziwe? A może już za chwilę obudzimy się ze snu? Biorąc książkę do reki od razu zwróciłam uwagę na okładkę. Zdjęcia tego nie oddają, ale jest dużo ładniejsza w realu. I dla mnie jest dodatkowym plusem fakt, że okładka jest twarda, dzięki czemu lepiej mi się czytało. Książka "nie latała" mi w dłoniach i kartki się nie wyginały. A treść? Świetnym pomysłem były "Zapiski Hermesa". Sam pomysł na historię okazał się trafiony w punkt. Bogowie na ziemi w ludzkiej postaci. Umięśnione przystojniaki i ślicznotka. Zeus i Hera okazali się być "przystępni". Choć wszystko skrywała mgła tajemnicy to nie gubiłam się w wydarzeniach. Mamy tutaj grę i zasady znane tylko bogom. Dobro staje do walki ze złem. Główna bohaterka poznaje prawdziwą stronę swojej przyjaciółki, która mnie szokuje. Mam trochę taki niedosyt, jeśli chodzi o Josha. Zbyt skąpo opisane, bym mogła sobie wyrobić zdanie. No bo nadal nie wiem czy to jest tylko przyjaźń - może odkryję kolejna kartę w następnej części. Bohaterowie nietuzinkowi i wyjątkowi w swym rodzaju. Bardzo fajnie podglądało mi się Jess, Caydena, Robyn i pozostałych w czasie trwania tego jedynego w swoim rodzaju obozu. Było wesoło, romantycznie, z uniesieniami miłosnymi i odpoczynkiem. Nie zabrakło poza tym nuty niepewności i drżenia w oczekiwaniu na rozwiniecie sytuacji. Powiało grozą i niepewnością. Barwne opisu skutecznie przeniosły mnie oczami wyobraźni do świata stworzonego przez autorkę. Wydarzenia, jakie zafundowała swoim bohaterom skutecznie przyszpiliły moją uwag. Nie mogłam się oderwać. W miarę przekręcanych kartek napięcie rosło i pojawiało się więcej pytań niż odpowiedzi. A zakończyło się tak, że chciałabym na już przeczytać kolejny tom. Razem z autorka zapraszam na zawody, w którym startują sami bogowie. Tu nie ma nudy. Kolejne wydarzenia podsycają temperaturę i apetyt na jeszcze. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-10-2019 o godz 21:55 przez: Snieznooka
Mitologia grecka zawsze była jedną z tych ulubionych i najbardziej rozpowszechnianą. Już od wczesnych lat podstawówki jesteśmy w stanie wymienić imiona bogów i to czym się trudnią na Olimpie. Autorzy książek licznie prześcigają się w kolejnych powiewach świeżości nadając im współczesnego smaku. Przyszła pora na zapoznanie się z twórczością Marah Woolf, jest to moje pierwsze spotkanie z piórem tej autorki, a czy było udane, zaraz się przekonacie. Główną bohaterką książki „Iskra Bogów. Nie kochaj mnie” jest Jess, nastolatka, która wraz ze swoimi przyjaciółmi chce spędzić czas na zabawie, relaksie, z dala od zmartwień i problemów. Czy będzie jej to dane? Wraz ze swoją przyjaciółką Robyn jadą na letni obóz, na którym pojawia się grupa dość wyróżniających się nastolatków. Szczególną uwagę przykuwa Cayden, który wydaje się być zdystansowany i ukrywający jakiś ważny sekret. To ten typ, który sprawia, że jest jak wabik na dziewczyny, które lgną do niego, jak ćmy do światła. Serce głównej bohaterki przy nim także zaczyna niebezpiecznie do niego gnać, co może przynieść jej wiele kłopotów, czego dziewczyna nie jest świadoma. Nie od dziś wiadomo, że bogowie uwielbiali pogrywać ze śmiertelnikami, ale także ze sobą, zaczęli prowadzić grę z jednym z potężnych tytanów, a mianowicie z Prometeuszem, której stawka dotyka nieśmiertelnej natury. Przez wieczność nudzą się, szukając bodźców, które przypomną im o tym, że życie to coś więcej niż egzystencja i romanse. Czy Cayden zainteresuje się Jess? Jaką grę prowadzi ten chłopak i to spotkanie było zbiegiem okoliczności, czy też zadziałała nieco większa i bardziej niebezpieczna siła, którą jest przeznaczenie? Co będzie jeśli Jess pokocha Caydena? Kto wygra tą rozgrywkę? „Iskra Bogów. Nie kochaj mnie” to świetna lektura, która przeniosła mnie do przedsionku Olimpu, aby przysłuchiwać się rozgrywkom toczonym przez bogów. Marah Woolf ma niesamowity talent do pisania historii, które rzucają na ciebie urok, z którego nie jesteś w stanie się wyzwolić. Od samego początku opowieść całkowicie mnie urzekła, to świetna mieszanka greckiej mitologii, miłości i dramatu. Czy autorka zaryzykowała wybierając mitologię grecką? Może odrobinę, jednak zdołała poradzić sobie z tym tematem ukazując go z zupełnie innej perspektywy. Nie można nie zauważyć, że Woolf jest bardzo dobrze zaznajomiona z mitologią grecką, przedstawiona przez nią historia jest bardzo szczegółowa. Historię poznajemy z perspektywy głównej bohaterki, Jess jest bardzo niezależna, jej ojciec zaginął dwa lata temu, więc praktcznie w pojedynkę dba o swoją młodszą siostrę i matkę.. Podziwiam, jak silna jest i to, że mimo trudów marzy o zostaniu archeologiem. „Iskra Bogów. Nie kochaj mnie” jest zatem nie tylko ekscytującą, ale także pouczającą lekturą, oryginalną i świeżą, choć oczywiście dramat utrzymany został w stylu książki młodzieżowej. Gorąco Wam polecam i wyczekuję drugiego tomu, ponieważ jestem niesamowicie ciekawa, co autorka dla nas jeszcze przygotowała.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-12-2019 o godz 16:07 przez: Miasto Książek
Jess marzy tylko o tym by nareszcie odpocząć. Ma trudną sytuację w domu i te wakacje nareszcie mają być dla niej okazją, by się zrelaksować. Jednak już sama podróż pokaże jej, że odpoczynku w tym miejscu nie zazna. Wraz z przyjaciółką poznają innych obozowiczów, a pewna trójka mocno zawróci im w głowie. Kim są te osoby? Jakie zadanie do spełnienia ma Cayden? Kolejna książka z motywem bogów greckich, przeznaczenia i przygód. Bałam się, że może to być powielanie schematów i ponowne spotkanie z dziećmi ludzi i bogów. Jednak zostałam miło zaskoczona, ponieważ tutaj mamy trochę inaczej ten temat wykorzystany. Ale już tłumaczę o co chodzi. Caydan to tak naprawdę Prometeusz, który raz na sto lat może przystąpić do pewnego zakładu i jeżeli go wygra, to stanie się śmiertelny. Pomimo wielu niepowodzeń, nadal nie traci nadziei. Tym razem ma plan, który może się udać. Jess za to nie lata za chłopakami, chce się skupić na odpoczynku i w sumie nauce, którą sobie wybrała. Jej życie zaczyna się komplikować, gdy na drodze zaczynają pojawiać się dziwne postacie i mówić jeszcze dziwniejsze rzeczy... Ogólnie przyznam, że książka bardzo miło mnie zaskoczyła. Wciągnęłam się od niej od samego początku i z wielkim zainteresowaniem śledziłam dalsze losy bohaterów. To historia, która w inny sposób wykorzystuje motyw mitologii greckiej, co bardzo mnie cieszy! Co do bohaterów zaś, to mam mieszane uczucia, każda postać miała dobre i złe cechy i ciężko mi jednoznacznie wskazać, którą lubiłam, a którą nie. Zaczynając od Jess to osoba, która nie ma lekko, w młodym wieku ma wiele na głowie. Z drugiej zaś strony sama sobie zaprzecza, mówi jedno robi drugie. Cayden za to często mnie irytował. Rozumiałam jego postępowanie, ale kurde bez przesady, igrał sobie z uczuć innych i perfidnie to wykorzystywał. Jednak jeśli mam powiedzieć kogo najbardziej polubiłam to chyba Apolla i Atenę. To postacie, które miały dość ważny udział w całej tej historii, ale były najbardziej "ludzkie" jeśli mogę to tak określić. Byli zabawni, śmieszni i potrafili zachować się odpowiednio do sytuacji. Książka z początku dość wolno się rozkręca, jest bardzo dużo szczegółowych opisów, co czasami irytowało, ale z czasem robiło się lepiej. Gdy akcja się rozkręciła, ciężko było się wtedy oderwać. Dla mnie dodatkowym plusem była zmienna narracja, która pomagała jeszcze lepiej zrozumieć całą fabułę. Podsumowując to książka ciekawa i na swój sposób oryginalna. Wciągająca, humorystyczna, pełna przygód i mitologia w tle. Serdecznie mogę Wam ją polecić, chociaż podejrzewam, że bardziej spodoba się młodszym osobom. Jednak mi też przypadła go gustu i będę wyczekiwać kolejnego tomu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
21-05-2021 o godz 20:11 przez: Natalia
O mój boże... mam ogromie mieszane uczucia co do tej książki. Przyznam się, że po przeczytaniu innej pozycji tej autorki miałam o wiele większe oczekiwania co do tej książki, ale trochę mnie niestety zawiodła. Nie mogę powiedzieć, że była zła, ponieważ byłoby to kłamstwo, jednakże odnoszę wrażenie, że czegoś mi tam brakowało. Jakby historia i akcja rozwijały się bardzo powoli i dopiero pod koniec książki coś zaczęło się dziać. Autorka miała świetny pomysł na całą historię, na to jak przedstawić bohaterów, ale wydaje mi się, iż Prometeusz w żaden sposób nie przedstawiał mitologicznego stwórcy ludzi. Był zbyt arogancki w moim odczuciu. Miałam również wrażenie, że tak naprawdę nie skupia się na swoim zadaniu i dla własnej przyjemności bawi się uczuciami dziewczyn. Nie nazwałabym tego byciem miłym dla swojego stworzenia. Ta postać miała ogromny potencjał, który gdzieś w trakcie tak naprawdę zatarł się z niezbyt udanym wykonaniem Marah. Główna bohaterka i jej cholernie płytka "najlepsza przyjaciółka" to dwa kolejne ogromne minusy tej historii. Jedna całą swoją uwagę zawsze musiała mieć zwróconą na siebie, była głupia (bo trudno jest mi to inaczej nazwać) i zaborcza. Raz mówiła jedno, a potem robiła drugie. Często też wydaje mi się, że robiła to tylko i wyłącznie po to, aby zdenerwować osobę, którą nazywała swoją przyjaciółką. Będąc w związku starała się zniszczyć i stłamsić uczucia najbliższej sobie osoby. Ogromnie niedojrzałe i podłe zachowanie. Zaś druga z nich, główna bohaterka doprowadzała mnie do białej gorączki. Nie mogłam jej znieść. Tak wielce starała się ukryć swoje uczucia do chłopaka, który sam nie potrafił zdecydować czego chce i czego potrzebuje, że to robiło się wręcz komiczne. Świetny pomysł na książkę, wykonanie niestety trochę słabsze. Jeszcze to zakończenie... Nie rozumiem i chyba nie chcę zrozumieć co skłoniło Prometeusza do jego czynów. To już dla mnie za wiele. Chcę od razu dodać, że mimo tych irytujących i frustrujących mnie postaci były momenty, w których naprawdę byłam zaciekawiona. Na przykład wątek Agriosa jest ogromnie warty uwagi i bardzo liczę na rozkręcenie go w kolejnej części. Tak samo interesująca jest postać Apollo, który jest uroczy, szarmancki i przezabawny. Jest bohaterem, którego chce się poznać w rzeczywistości. Jestem również mimo wszystko ciekawa jak potoczą się losy Jess po tym, co odkryła i czy będzie to w jakiś sposób wykorzystać w przyszłości. Liczę, że druga część bardziej mnie porwie. Mówię również, że nie możecie sobie odmawiać tej pozycji, ponieważ może się wam spodobać, zwłaszcza jeżeli lubicie się denerwować przy tak naprawdę luźnych historiach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-05-2021 o godz 15:33 przez: Anna K.
Jess na obozie górskim, na który dociera z opóźnieniem ze swoją przyjaciółką Robyn, poznaje przystojnego Caydena. Od pierwszego spotkania ma wrażenie, że już go wcześniej gdzieś widziała i te myśli ciągle zaprzątają jej głowę. Oczywiście Jess ulega jego urokowi, nie mając pojęcia, że jest to tytan Prometeusz, który co sto lat wraca na Ziemię, aby wykonać swoją misję. Dziewczyna niespodziewanie zostaje wciągnięta w intrygi pomiędzy bogami, a całej sytuacji dodatkowo nie ułatwia jej uczucie do Caydena. Czy chłopak chce ją tylko wykorzystać do własnych celów, czy być może on również poczuł coś do tej wyjątkowej, jak się okazało, dziewczyny ? Na okładce książki możemy przeczytać, że „Iskra bogów” to Percy Jackson dla dziewcząt i muszę się z tym zgodzić. Obok niezwykle romantycznego, ale też burzliwego wątku miłosnego odnajdziemy w tej książce niezwykłą przygodę, która naprawdę porywa. Autorka bardzo dobrze scaliła i wymieszała ze sobą dwa światy, ten boski – mitologiczny z tym ziemskim i zwyczajnym. Postacie wykreowane były w moim odczuciu bardzo dobrze. Mogłam wczuć się w rozterki i ból Jess, ale także rozumieć przesłanki kierujące zachowaniem Caydena. Każda postać miała konkretną rolę do odegrania, ale żadna nie była traktowana po macoszemu. Bardzo spodobał mi się sam pomysł przeniknięcia się tych dwóch światów i mimo, że autorka dodała do historii bogów kilka rzeczy od siebie, to jako mitologicznemu laikowi, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Dzięki tej powieści mogłam sobie przypomnieć pewne wątki z mitologii, o których już dawno nie pamiętałam. Poza tym była to również piękna, ale trudna historia miłosna, która będzie miała swoją kontynuację w kolejnym tomie. Jednak to nie jedyne, co otrzymałam, gdyż sama przygoda, wokół której kręciła się cała opowieść była fantastyczna i wciągająca. Mimo, że książka do najcieńszych nie należy to przeczytałam ją w dwa dni, gdyż tak bardzo chciałam poznać zakończenie. Jak to jednak w trylogiach bywa nie wszystko zostało do końca wyjaśnione, a odpowiedzi z pewnością znajdziemy w kolejnych częściach. Nie ukrywam, że w pewnych momentach podczas lektury zakręciła mi się łezka w oku, co może oznaczać, że emocje zostały zbudowane naprawdę na najwyższym poziomie. A uczucia bohaterów nie pozostały bez wpływu na czytelnika. Dla mnie to naprawdę bardzo dobra, lekka, momentami humorystyczna opowieść, przy której bardzo dobrze się bawiłam i już nie mogę się doczekać sięgnięcia po kolejny tom. Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-05-2021 o godz 14:49 przez: ksiazkowe_opowiesci
Instagram: @ksiazkowe_opowiesci „Iskrę bogów” autorstwa Marah Woolf miałam na oku odkąd tylko przeczytałam „Siostrę gwiazd” tejże autorki. Nie mogło być inaczej, musiałam sięgnąć po „Iskrę…” Co o niej sądzę? „Iskra Bogów. Nie kochaj mnie” to pierwszy tom trylogii, który powiązany jest ściśle z mitem o Prometeuszu. W „Iskrze Bogów” poznajemy Jess, która wraz z grupką przyjaciół wybiera się na obóz w samym sercu Gór Skalistych. A tam poznaje Caydena, zielonookiego młodzieńca, który od razu zdobywa jej serce. Tylko… Co się stanie, gdy okaże się, że Cayden to tak naprawdę Prometeusz? A obóz jest tylko areną, na której Prometeusz będzie walczyć o swoje życie? Co tu dużo mówić; wciągnęłam się. Wciągnęłam się ogromnie i jestem zauroczona tą historią! Dlaczego? Już pędzę z wyjaśnieniami! Zacznijmy od tego, że autorka w bardzo intrygujący sposób przedstawiła mit o Prometeuszu. Ta historia ma w sobie coś, co sprawa, że oczka mi się świecą! Bohaterowie są bardzo dobrze napisani, znów Marah Woolf stworzyła genialne postacie drugoplanowe. Moim faworytem jest Hermes, którego zapiski między rozdziałami wywoływały wielokrotnie uśmiech na mojej twarzy. Podobnie było z Apollem! Uwielbiam tego pana! Moje serduszko skradła też Leah! Przekochana babeczka, która była wielkim wsparciem dla naszej głównej bohaterki, w chwilach, gdy ta niezwykle potrzebowała przyjaciółki. Oczywiście ta książka ma wady. Drażniący Prometeusz… Tak, mam wrażenie, że Marah Woolf idealnie tworzy irytujące główne męskie charaktery! Ale mimo tego, że Prometeusz aka Cayden drażni mnie niemiłosiernie to jednak coś w nim jest! Wątek romantyczny jest szybki, miejscami troszkę irracjonalny. Czasem miałam wrażenie, że bohaterka chyba jednak nie wie, czego chce. Aleee…! Powiem Wam, że bawiłam się na tej historii super. Mimo że „Iskra bogów” ma kilka mankamentów, to jest w niej coś, co sprawia, że siedziałam i czytałam, i czytałam... Nawet zarwałam dla niej noc! Dodatkowo uśmiech nie schodził mi z buźki i śmiałam się jak głupia. Ta książka daje takiego powera! Ma taki letni, wakacyjny vibe, a jeśli – tak jak ja – zaczytywaliście się kiedyś w romansach paranormalnych to tę książkę po prostu musicie przeczytać! Mówię poważnie, ona ma dokładnie taki sam klimat! Podczas jej czytania – w moim przypadku – odżyły wspomnienia! Czy polecam? Owszem, jeśli szukacie lekkiej historii, która poprawi Wam humor i sprawi, że uśmiech nie będzie Wam schodzić z buzi, to ta pozycja będzie dla Was idealna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-03-2021 o godz 01:36 przez: Klasykiemjestem
"Jaki on piękny! Greccy bogowie byliby o niego zazdrośni, gdyby rzeczywiście istnieli". A co jeżeli istnieją? W dodatku są tuż obok. Jess to nastolatka z problemami, od których pragnie uciec. Okazją do tego jest obóz letni, na który jedzie razem z przyjaciółką. Pragnie się zrelaksować, odpocząć od trudów codziennego życia i jednocześnie przygotować się do studiów, uczęszczając na oferowane przez organizatorów kursy. Jednak już w czasie drogi okazuje się, że podczas tych wakacji czeka ją wiele niespodzianek. Po przyjeździe spotyka chłopaka, Caydena, niezwykle przystojnego i intrygującego młodzieńca. Ale czy na pewno? Tak naprawdę jest on mitologicznym tytanem, Prometeuszem, który przybył na obóz w celu wykonania pewnej misji. Ma tylko jedno pragnienie, które chce spełnić, bez względu na wszystko. Niespodziewanie Jess zostaje wciągnięta to boskiego świata, pełnego intryg i niebezpieczeństw. W całym tym zamieszaniu nie pomaga jej fakt, że wbrew własnemu rozsądkowi zakochuje się w tajemniczym chłopaku. Dużym plusem książki jest motyw mitologiczny ujęty w nowy sposób. Na szczęście nie spotykamy się tu z półbogami i tak dalej. Jednak, czy miłośniczki mitologii znajdą w tej historii wile dla siebie? Raczej nie. Za to, osoby szukające dobrze napisanego romansu, z ciekawymi wątkami, już tak. Jest to pozycja, którą czyta się bardzo przyjemnie, wszystko płynie, a motyw bogów greckich jest wykorzystany w ciekawy sposób. Wydaje mi się, że niektóre rzeczy zostały wrzucone do książki na siłę, z drugiej strony jednak można to wytłumaczyć tym, że autorka chciała jak najbardziej urozmaicić opowieść. Marah Woolf jest bez dwóch zdań ogromną miłośniczką kultury greckiej, to czuć na każdej napisanej przez nią stronie. Jest to książka dla młodzieży, nie można więc oczekiwać pełnej poprawności. Wracając do "Iskry bogów", ta książka ma swój urok, promieniuje od niej pasja i zamiłowanie do tego jakże magicznego świata. Nie jest to może pozycja górnolotna, ale dobra, taka jakiej oczekiwałby nastoletni czytelnik. Zbierając wszystko w całość. Książkę polecam, raczej nastoletnim czytelnikom, choć sama mogę powiedzieć, że czytałam ją z przyjemnością. Przyznam, że nie tego się spodziewałam wiedząc kim z wykształcenia jest autorka, jednak w takich książkach nie chodzi przecież o autentyzm i zgodność faktów, ale o magię i możliwość wejścia do świata, który kreuje dla nas autor.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-11-2019 o godz 10:02 przez: alexx
„Był zbyt miły i zbyt dobrze wyglądał. Żadna dziewczyna nigdy by mu nie odmówiła. To było nie do pomyślenia”, czyli Prometeusz i jego podboje. Od Percy'ego Jacksona zaczęła się moja miłość do czytania książek, a także wzrosło moje zainteresowanie mitologią. Teraz mogę śmiało napisać, że uwielbiam książki z mitologią w tle, a te z mitologią grecką to już w ogóle ubóstwiam. Gdy tylko zobaczyłam, że Media Rodzina ma w planach wydanie książki o takiej tematyce, to nie zwlekałam i wyraziłam chęć jej zrecenzowania. Nastoletnia Jess marzy o tym, by wreszcie odpocząć w wakacje. Na górskim obozie spotyka jednak Caydena, chłopaka o szmaragdowych oczach, któremu udaje się ją zauroczyć. Problem w tym, że Cayden to... tytan Prometeusz, któremu Zeus w każdym stuleciu pozwala stanąć do walki o śmiertelność. Czy Cayden odniesie zwycięstwo? I czy Jess zdoła ocalić swoje serce? Mitologia grecka od zawsze była moim konikiem. Pierwszy tom wprowadza nas w świat bogów i tytanów oraz zasad panujących w ich świecie. Podobnie jak w Percym Jacksonie wydarzenia dzieją się współcześnie. Możemy zobaczyć jak świat zwykłych ludzi współgra z boskimi mocami. Jednak ta książka to nie tylko fantastyka, ale także romans. Mamy niebotycznie przystojnego mężczyznę, Caydena (który tak na marginesie jest Prometeuszem) i dwie przyjaciółki, które będą walczyły o względy tego boskiego chłopaka. Jess, główną bohaterkę ciągnie do Caydena od pierwszego spotkania. Cieszę się, że wątek romansowy jest rozwijany spokojnie i bohaterowie stopniowo się w sobie zakochują (a nie jak w większości książek o takiej tematyce wyznają sobie miłość po pięćdziesięciu stronach). Dobrze, że to nie jest jedyny wątek. Dużo bardziej podoba mi się wątek związany z mitologią. Spotkamy się z Ateną, Apollem, Hermesem, Zeusem i wieloma innymi postaciami. Autorka przywołuje wiele znanych mitów i dodaje do nich swoją interpretację. Zapiski Hermesa to chyba najlepsza część tej książki. Sarkastycznie i z humorem podsumowuje akcję. Autorka oczywiście powiela stereotypy. Romans jak to romans jest trochę przewidywalny. Jednak cała ta otoczka sprawia, że czyta się z przyjemnością. Na pewno przeczytam kolejne tomy. Jeśli lubicie romanse, to Nie kochaj mnie na pewno przypadnie wam do gustu. Jeśli tak jak ja unikacie takich książek to z kolei wątek związany mitologią grecką was wciągnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-06-2021 o godz 09:13 przez: aga.czyta.wszedzie
Jess wraz z przyjaciółką wyjeżdża na górski obóz, gdzie poznaje Caydena, chłopaka którego pamięta ze swojego tragicznego snu. Nieziemsko przystojny, pełen uroku i czaru, skrywa też pewną tajemnicę. Mimo, że Jess jest ostrzegana przez znajomych przed chłopakiem, a ten zaczyna coraz więcej czasu spędzać z jej przyjaciółką, nie może zaprzeczyć, że sama zakochuje się w Caydenie, szczególnie gdy ten bywa wobec niej tak opiekuńczy. Coraz dziwniejsze rzeczy zaczynają dziać się wokół nastolatki, i ta dowiaduje się, że czarujący chłopak to Prometeusz, a na Ziemi jest po to by wykonać tajemnicze zadanie. Od tego momentu poznaje więcej bogów znanych do tej pory jedynie z mitologii, ale znajdzie się też w niebezpieczeństwie. Pod pewnym względem dziewczyna jest niezwykła i przez to zostaje wciągnięta w boskie intrygi. Jakie zadanie ma do wykonania Prometeusz i dlaczego serce dziewczyny musi tak cierpieć? Czy przyjaźń Jess i Robyn przetrwa oczywistą walkę o chłopaka? Uwielbiam tą książkę od samej okładki, poprzez czcionkę, aż po samą niesamowitą treść. Właściwie nie pamiętam bym czytała powieść, gdzie mitologia jest tak świetnie i w ciekawy sposób wpleciona w fabułę. Już na pierwszych stronach dowiadujemy się, jakie zadanie ma do wykonania Prometeusz. Rozumiemy więc, czemu otacza się dziewczynami, ocenia, przebiera. Wiemy też jaką rolę ma odegrać w tym całym przedstawieniu Robyn. Niestety Jess o tym nie mogła wiedzieć, więc jej cierpienie i oczywista zazdrość była zrozumiała. Mimo to, zachowywała się bardzo dojrzale, czego nie mogę powiedzieć o jej przyjaciółce. Nie polubiłam się z tą bohaterką, rozumiem jednak jak ważną rolę miała odegrać w egzystencji Caydena. Autorka stworzyła nam świat obok którego nie da się przejść obojętnie. Raz, że jest to pozycja zarówno dla nastolatków, jak i dorosłych. Dwa, łączy ze sobą mitologię, fantastykę, no i bez wątpienia romans. Kreacja bohaterów jest świetna, aczkolwiek nieco brakowało mi tu rozwinięcia postaci Prometeusza. Miłoby było spojrzeć na wydarzenia jego oczami. Zakończenie książki oczywiście złamało mi serce, tym bardziej było mi żal, że nie miałam pod ręką kolejnego tomu. Ta historia wciąga od samego początku, nie pozwala czytelnikowi się nudzić i niesamowicie działa na wyobraźnię. Fani mitologii, fantastyki czy książek młodzieżowych będą zachwyceni!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Na drugim końcu lata Mills Emma
4.5/5
24,88 zł
39,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Strażnicy dusz Thomas Aiden
4.7/5
28,31 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Niemożliwa para Mills Emma
4.2/5
22,04 zł
34,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego