Nic do stracenia. Wreszcie wolni (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 30,59 zł

30,59 zł 39,99 zł (-24%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt u dostawcy
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Moseley Kirsty Książki | okładka miękka
30,59 zł
asb nad tabami
Moseley Kirsty Książki | okładka miękka
25,33 zł
asb nad tabami
Rowling J.K. Książki | okładka miękka
29,87 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Nic do stracenia. Wreszcie wolni
Autor: Moseley Kirsty
Tłumaczenie: Obłucki Krzysztof
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-05-24
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 25 x 149 x 221
Indeks: 21340611
 
średnia 4
5
30
4
15
3
13
2
9
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
54 recenzje
5/5
10-06-2017 o godz 15:30 Magia słowa dodał recenzję:
Anna zostaje pierwszą córką nowego prezydenta, Toma Spencera. Czas nieubłaganie mknie do przodu, a więc sprawa Cartera zbliża się wielkimi krokami. Wraz z wybraniem senatora Spencera na prezydenta Stanów Zjednoczonych, zarówno Anna jak i Ashton mają dosłownie przechlapane. Prasa, dziennikarze, fotografowie - nikt nie daje im chwili spokoju. Tym samym prywatność tych dwojga ulega zmniejszeniu. Wszystko do pewnego momentu niemal przypomina bajeczną idyllę, z kilkoma delikatnymi wadami. Gdy jednak Anna dowiaduje się o pewnych sprawach wszystko się kończy. Los znów wystawi ją na próbę. A oboje będą musieli walczyć o swoje życie. Okładka utrzymana w bardzo podobnym stylu co jej pierwsza część. Widzimy dziewczynę i chłopaka, czarne tło, białe i tym razem niebieskie napisy. Wszystko do siebie pasuje. Również grzbiet jest śliczny i utrzymany w minimum z minimum, który świetnie prezentuje się na mojej dość zapakowanej półce. Niestety nie posiada skrzydełek, a szkoda, ponieważ stanowiłoby to dodatkową ochronę przed uszkodzeniami. Literówek nie spotkałam, a czcionka jest na tyle duża, że ułatwia szybsze czytanie. (jakbym wcale nie była ciekawa i nie czytała jej z prędkością światła) Odstępy między wierszami oraz marginesy zostały zachowane. Moja Droga Kirsty Moseley... Kochana, co Ty ze mną zrobiłaś! Postaram się nie pisać w tym akapicie o moich odczuciach wyniesionych z tej lektury, chociaż wiem, że będzie mi ciężko. Otóż chciałabym Wam bardzo polecić tę powieść, chociażby ze względu na lekki i przystępny styl, jakim posługuje się pisarka. Wszystko napisane jest jasno, przejrzyście. Autorka potrafi zaczarować nas swoim piórem i uważam, że każda kolejna książka wciąga jeszcze bardziej. Jestem pewna, że i Was zaczaruje swoim piórem i sprawi, że nie odejdziecie dopóki nie skończycie czytać jej całej. Niestety ta część jest krótsza od pierwszej, ale niczego jej nie brakuje. Wiem, że są osoby, które nie uległy książkom Pani Kirsty, ale nie każdy musi lubić to co inni, to jest normalne. Ale już tutaj, chcę polecić wszystkim tym, którzy jeszcze nie czytali nic tej autorki, aby sięgnęli po pierwszą część tej serii. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, a jak nie to możecie mnie skrzyczeć. :) Gwarantuje Wam, że już po kilku pierwszych zdaniach nagle wpadniecie do świata bohaterów i razem z nimi będziecie wszystko przeżywać i odczuwać. Pióro autorki jest jednym z plusów tejże powieści. Niestety wielkim minusem była dla mnie tutaj Anna. Wiem, że niektórzy burzyli się na jej temat już po pierwszej części i nie mogli znieść jej zachowania. Ja ją broniłam. Ale to, co wyprawiała tutaj przerosło wszystkie możliwe oczekiwania, naprawdę. Nawet nie miałam siły jej tutaj usprawiedliwiać. Bardzo irytowała mnie swoim zachowaniem. Sama nie wiedziała, czego chce. Zachowywała się jak wredna suka i nie mam nic na jej obronę, nie chce jej bronić, bo mocno mnie wkurzyła. Nawet to, co chciała zrobić niby dobrze, nie jest jej obroną. Tutaj zawiodła mnie na całej linii. Z kolei Ashton to mój książkowy któryś tam już mąż i chyba nie tylko mój. :D Jest to ideał faceta, bo tak też pisałam o nim w poprzedniej recenzji. Miałam nadzieję, że dalej pozostanie takim mądrym i odpowiedzialnym facetem. No i spisał się na medal. I po części chwilami było mi go szkoda. W pewnych chwilach w jakich był postawiony on, ja straciłabym dawno cierpliwość, a on trzymał nerwy na wodzy. Na prawdę, kolega wielki podziw i ukłon w Twoją stronę. Reasumując uważam, że postacie są wykreowane świetnie, ponieważ dostarczają nam mnóstwo emocji nie tylko tych dobrych, ale i złych. Nie są stworzeni na jedno kopyto, bo mają swój charakter, swoje wady i zalety charakterystyczne tylko dla siebie, ale nie jakieś nadzwyczajne, których nie można zauważyć u prawdziwych ludzi. Stwierdzam więc, że są to bohaterowie z krwi i kości, których polubiłam, mimo iż czasami chciałam rozszarpać główną bohaterkę, Annę. :) Emocje przedstawione w tej książce, to naprawdę istna bomba. Czytając tę powieść w bardzo szybkim tempie, spowodowanym ciekawością, doświadczałam naprawdę przeróżnych emocji. Od tych złych po te dobre. UWAGA! Pojawiły się nawet łzy. Myślałam, że tego nie zniosę. Jak doczytałam kilka fragmentów, łzy same się pojawiły, a ja nie potrafiłam ich powstrzymać. Gula w gardle, której nie potrafiłam przełknąć. Czułam ogromną złość i w pierwszej chwili nie byłam w stanie się ruszyć, odezwać. Chciałam w myślach zabić, unicestwić tę powieść. Bo tak nie mogło być. Nie mogło się wydarzyć. Nie chciałam tego. Ale dzielnie zniosłam te brzydkie myśli i próby. Doczytałam do końca. Teraz wiem, że było warto poznać kontynuację losów Anny i Ashtona, ponieważ doświadczyłam wielu różnych emocji, a one są w powieściach jak dla mnie najbardziej pożądane. To ich oczekiwałam bardziej niż wszystko inne. Uczucia niemal wyczuwalne są w powietrzu - o ile tak mogę określić klimat tej książki. Nie wiemy, czego się spodziewać po wydarzeniach, jakie następują, chociaż przyznam się, że w pewnym momencie z
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-06-2017 o godz 08:20 Świat Książkoholiczek dodał recenzję:
Opis fabuły Między Anną i Ashtonem układa się coraz lepiej. Nie mogą bez siebie żyć. Ojciec dziewczyny zostaje wybrany na prezydenta, przez co o "związku" młodych dowiadują się media. Trudno zachować anonimowość, trudno chronić Annabelle. Wkrótce odbędzie się też proces apelacyjny Cartera Thomasa, co nie ułatwia sprawy. Na dodatek w Ashtonie i Annie zaczyna coś kiełkować. Uczucie? A może zwykłe zaufanie i przyjaźń na zawsze? Opinia O tak! Nareszcie! Wrócili! Omnomnomnom... Uff... atak ekscytacji oficjalnie zażegnany, można pisać o tym, jak świetna i genialna jest ta książka oraz dlaczego tak bardzo ją kocham. Jako że jest to książka z gatunku Young Adult, uczucia grają tutaj pierwsze skrzypce. Wszystko jest podszyte emocjami, nawet wątek sensacyjny. Historię ponownie opowiadają na zmianę główni bohaterowie. Chwilowo wydawało mi się, że ma to charakter pamiętnika - niektóre wypowiedzi były typowe dla różnych prywatnych zapisków. Ashton właściwie się nie zmienił. Nadal jest tym czułym, seksownym, pracowitym agentem SWAT. I co z tego, że taki nie istnieje, ja chcę takiego chłopaka! Tym razem jednak doświadczamy więcej analiz myślowych z jego strony. Różnorakie przemyślenia tego ciasteczka są bardzo przyjemne w lekturze, w czasie jego narracji po prostu płyniemy przez opowieść. Anna natomiast przeszła na zupełnie inny wymiar. Powoli pozwala się nam zgłębiać w kolejne warstwy swojej osobowości, aż w końcu docieramy do tej ukrytej na samym dnie, co jest zaskoczeniem dla niej i dla nas. Nie ma już skupiania się na strachu przed dotykiem, są rozterki i racjonalne myślenie. Postacie drugoplanowe, które bardziej się rozwinęły w pierwszym tomie, teraz pozostawały w cieniu kosztem Deana i rodziców Anny. Pojawiło się też kilku bohaterów epizodycznych, co było sporym zaskoczeniem, ale nie koniecznym zabiegiem. Podejrzewam, że autorka chciała tym pokazać większą różnorodność otoczenia Anabelle i Ashtona. Natomiast nadal mam za mało Nate'a, ale tego chyba nie da się już odkręcić... Akcja toczyła się w wielu miejscach i czasem przy nieuważnym czytaniu można było pogubić się w tym, gdzie są bohaterowie. Wszelakie opisy pobudzały jednak wyobraźnię w bardzo dobrym stopniu - na tyle, by móc sobie wszystko wyobrazić i się nie znudzić. Nie zapominajmy przede wszystkim o życiowych tematach poruszanych w tej książce. Działania podejmowane samodzielnie nie zawsze są dobrym rozwiązaniem. Często warto zastanowić się wspólnie z najbliższymi, co będzie dla nas najlepsze. Postać Cartera pokazuje nam, jak źli i okrutni mogą być ludzie i co to znaczy przeżyć piekło na ziemi. W takich sytuacjach na pewno nie można milczeć, bo właśnie milczenie doprowadziło do pewnych wydarzeń, o których mowa w tej książce. Carter i Ashton zostali pokazani jako personifikacje zła i dobra. Łączy ich jednak miłość (można to tak nazwać?) do Anny. Obaj zostali trochę przekoloryzowani w swoich cechach osobowości, jednakże nadają książce pewien niepowtarzalny klimat i charakter. Język jest bardzo lekki i subtelny. Całość tworzy płynną i cudowną opowieść, która łamie i skleja nasze serduszka. Wszystko jest dokładnie opisane, nie brakuje też symboliki. Najlepsze było jednak wyręczenie fanów tej powieści i stworzenie gotowego "shipu" imion głównych bohaterów: Annaton - kocham i uwielbiam! Co do wydania, to tłumaczenie jest bardzo dobre, nie ma dużych błędów w przekładzie. Redakcja mogłaby być bardziej uważna ze względu na kilka pomyłek związanych z np. zastosowaniem kursywy. Ale największy "hejt" poleci na okładkę. Niby wszystko ładnie, super, ale teraz pytanie za 100 punktów: Jakiego koloru były oczy Anny? Były brązowe, BRĄZOWE. A jakie oczy ma dziewczyna na okładce? Zielone. No chyba mnie coś trafi... Przy okazji, nie obraziłabym się gdyby nie podzielono tej książki na 2 - wtedy zmiany byłyby genialnie zauważalne, a na półce stałby taki uroczy grubasek. Polecam tę powieść każdemu, kto pragnie miłości, nowego książkowego męża i ponownie złamanego serca. Uwierzcie mi jednak, że warto! Ines de Castro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
29-06-2017 o godz 12:22 SkrytaKsiążka dodał recenzję:
Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, by ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. 'Nic do stracenia. Wreszcie wolni' to kontynuacja losów Anny i Ashtona. Myślę, że drugi tom utrzymuje poziom pierwszego, ale mam co do tej części pewne zastrzeżenia - głównie przez cukierkową relację dwojga bohaterów. Niestety Kirsty Moseley uwielbia tworzyć romantyczną i aż za słodką aurę między głównymi postaciami jej książek. Tak jak w pierwszym tomie tego nie wyczuwałam, tak tutaj było to lekko przesadzone, jednak nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Ashton dalej pozostał moim ulubieńcem, nawet mimo tego, że nie widział życia pozna Annabelle. Zawsze czujny, ostrożny i opiekuńczy, nie chciał rozstawać się z nią nawet na jeden dzień. W tej części jest moment kiedy ta dwójka musi się rozstać na dwa dni. Rozumiem, że za sobą strasznie tęsknili i nie mogli wytrzymać, ale znów autorka naważyła tutaj wiele cukru. Nie czytało mi się tego dobrze, bo mimo iż kibicowałam im z całej siły i liczyłam na to, że wszystko dobrze się skończy, to ich za 'słodka' relacja czasami mnie mdliła. Genialny pomysł na fabułę, ale trochę słabsze wykonanie. Zawsze gdy czytam o czym jest dana książka tej autorki, jestem zaskoczona i jak najszybciej chcę ją przeczytać nawet mimo tego, iż wszystkie jej powieści kończą się podobnie. Ale co z tego? Jeśli byłby jakiś porządny dramat, coś co wywołałoby u mnie mnóstwo emocji, a nawet łzy, to uważam, że całość mimo przewidywalności wypadałaby fenomenalnie. Ale niestety.. tego zawsze mi brakuje w tych książkach. Ciągnęło mnie do tej części głównie przez to, iż byłam ciekawa jak rozwiąże się wątek z Carterem, prześladowcą Anny. Ostatecznie został on rozegrany - bo musiał, gdyż było to wspomniane w fabule - ale nie tak jak się spodziewałam. Owszem, momentami byłam lekko wystraszona, a nawet bałam się o losy dwojga zakochanych, ale kurcze.. coś mi tu nie pasowało. Myślę, że działo się to wszystko za szybko. Myślę również, że spodziewałam się większego dramatu, czegoś co wryje się w moją pamięć i będę tym zaskoczona, ale niestety nie byłam. Ten tom skupia się jeszcze bardziej na romansie Anny i Ashtona. Głównie z tego składa się cała fabuła. Kirsty Moseley pokazała po raz kolejny, że to miłość w książce jest najważniejsza, a nie problemy, które pojawiają się wokół niej. Czy ja wiem.. takie chyba nie jest życie. Książka była nieprawdopodobna, ale czytało mi się ją szybko i przyjemnie, gdyż wraz z jej końcem nastąpił pewien dramat, który trzymał mnie w napięciu. Fabuła może nie powaliła mnie na kolana i myślę, że szybko o niej zapomnę, ale historia wbrew minusom jest naprawdę urocza. Po książkach tej autorki nie należy spodziewać się wiele. Głównie mamy romans, jakiś lekki problem, który zostaje potraktowany powierzchownie i przewidywalne zakończenie - ale, no właśnie.. ja lubię czytać takie historie. Są świetnym odmóżdżaczem i są wręcz idealne na relaks w upalnie dni. Sięgam po powieści, które pisze Kirsty Moseley aby odpocząć i nie nadwyrężyć zbytnio mojego umysłu. Wykonują one te zadania fantastycznie. 'Nic do stracenia. Wreszcie wolni' to dobra kontynuacja poprzedniej części. Nie zaskoczyła mnie co prawda niczym, ale bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Nie należy oczekiwać od niej czegoś więcej, ponieważ wtedy możecie się zawieść. Według mnie, gdy podejdziecie do tej historii na luzie - nie będziecie spodziewali się efektu 'wow' - to wtedy spełni ona Wasze oczekiwania. Jest to świetny romans i naprawdę bardzo mnie wciągnął.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-06-2017 o godz 22:59 BookParadise dodał recenzję:
"Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował." Ojciec Anny został prezydentem, a jej życie zmieniło się drastycznie. Zaczęli pojawiać się dookoła niej reporterzy, a jej tożsamość została odkryta. Teraz musi zmierzyć się z nowym życiem, a jest to dla niej bardzo trudne doświadczenie, ze względu na przeszłość, która przyniosła jej wiele bólu. Jednak teraz nie jest samotna, zawsze przy niej jest Ashton, agent SWAT oraz jej najlepszy przyjaciel. Oboje przyciąga do siebie niewidzialny magnes, ale Anna próbuje bronić się przed uczuciami, które nią zawładnęły. A na domiar złego w ich życie wkracza Carter. Anna i Ashton będą musieli zawalczyć o życie i miłość. Jedna zła decyzja może zmienić wszystko. Ashton, jak ja uwielbiam tego bohatera! Dlaczego nie ma tak diabelsko seksownych i jednocześnie kochanych facetów w naszym świecie? Ten jego cudowny i idealny charakter! Po prostu bajka. No może i jest zbyt idealny, ale cóż, w końcu możemy zaznać ideału chociaż w wersji papierowej. To jego oddanie wobec Anny! Można jej tylko zazdrościć. A Anna, cóż... jest mi obojętna, jednak momentami irytowała mnie swoją nieświadomością. Oczywiste było, że Ashton ją uwielbia, a ta kobieta udawała, że niczego nie wie, a przecież na pierwszy rzut oka było widoczne uczucie między nimi. To było nieco zbyt przesadzone, bo zrobiło z niej trochę głupawą lalkę, ale zakończenie wynagrodziło mi wszystko. "Wszystko, co jest warte posiadania, warte jest też, żeby o to walczyć." Kirsty Moseley jest autorką, która zawsze zaskakuje mnie swoimi powieściami. I chociaż wiem, że na końcu zawsze jest happy end, a jej powieści są cukierkowe, to nie brakuje momentów zaskoczenia. Tym razem również tak było, a lektura niesamowicie mocno wciągnęła mnie i pochłonęłam ją w zaledwie kilka godzin. Autorka zabrała mnie ponownie do świata przepełnionego bólem, problemami, ale także szczerą miłością. Od samego początku, aż do końca powoli budowała relację, która połączyła głównych bohaterów. Ogromnie spodobał mi się sposób poprowadzenia wątku Anna-Carter-Ashton. Ich spotkanie było emocjonujące i przyprawiło mnie o dreszcze. To był moment, kiedy obudziły się we mnie ukryte emocje i wybuchły z pełną mocą. Autorka doskonale wiedziała, kiedy należy uderzyć w czytelnika i co zrobić, żeby historia przedstawiona w jej powieści na długo zapadła w pamięć. To niesamowite, jak wiele emocji może przynieść jedna chwila, jeden błąd. Spodobał mi się bardzo sposób, w jaki Moseley dodawała kolejne wątki, budowała całą fabułę i rozkręcała całą akcję. Kiedy myślałam sobie, że główna para nareszcie będzie razem, to moje myśli szybko zmierzały ku innej drodze. I chociaż wiem, że cała historia jest zbyt idealna, cukierkowa, a nawet i przewidywalna, to bardzo spodobała się mi, bo czasami warto sięgnąć po książkę, która pokaże świat pełen idealnych zakończeń, świat, w którym ból i cierpienie zawsze przegrywają, świat, w którym po burzy zawsze wychodzi słońce. Dlatego też uważam, że warto zapoznać się z twórczością Kirsty Moseley, która ocieka słodkością, ale zapewnia także pewien dreszczyk emocji. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni." to książka, którą czytałam z uśmiechem na ustach. Wielokrotnie śmiałam się z przekomarzania bohaterów, ale był także moment, kiedy uroniłam łzę, ale przede wszystkim uwielbiam ją za fabułę. Historia w niej zawarta po prostu pochłania i zatrzymuje na kilka dobrych godzin. Nie odrywa się od niej, aż się całej nie przeczyta. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
11-08-2017 o godz 16:44 katherine_parker dodał recenzję:
Powiem wam, że chociaż pierwszy tom tej serii pochłonęłam tak na prawdę jednym tchem, to w przypadku tej książki miałam ogromne problemy. Nic do stracenia. Początek spodobała mi się tak bardzo, że zwyczajnie nie mogłam się od niej oderwać, co mnie bardzo zaskoczyło, bo moje poprzednie spotkanie z autorką, było raczej bardzo neutralne. Jednak jeśli chodzi o Nic do stracenia. Wreszcie wolni jestem na prawdę rozczarowana, gdyż przez bardzo długi czas nie mogłam dojść dalej niż do połowy książki... O co chodzi? Już wyjaśniam. Zanim książka ta dotarła w moje ręce, niesamowicie ciekawiło mnie, co też ciekawego się w niej wydarzy. Liczyłam na to, że trochę bardziej zostanie rozwinięty wątek porywacza Anny, no i oczywiście, że dziewczyna się w końcu ogarnie i podda się wszystkim tym uczuciom, które odczuwa względem swojego ochroniarza. Od razu też wam powiem, że nie przeczytałam całej książki... Bardzo rzadko robię tak, że piszę recenzję pozycji, której nie doczytałam - nie lubię tego robić, jednak tym razem stwierdziłam, że innego wyjścia nie mam. Podchodziłam do tego tomu na prawdę wiele, wiele razy, jednak w ogóle nie byłam w stanie go ukończyć. Zawsze dochodziłam do połowy i to tak na prawdę cudem mi się to udawało - przez ten czas wynudziłam się tak, jak chyba jeszcze nigdy. Owszem, często zdarza mi się sięgać po powieści, które tak na prawdę mnie nie zainteresują i sama lektura wydaje się być stratą czasu, ale bardzo długo nie miałam już tak, jak właśnie w przypadku książki Nic do stracenia. Wreszcie wolni. I żeby nie było, że nie próbowałam - miałam chyba pięć, czy sześć prób z tą historią i zawsze (dosłownie zawsze!) kończyło się to w taki sposób. Także niestety tym razem poległam, z czego jestem na prawdę bardzo rozczarowana, gdyż nie spodziewałam się, że akurat ta książka może okazać się tą, której nie dokończę. Strasznie mi się nie spodobało, że przez większą część książki tak na prawdę śledzimy tylko to, co bohaterowie robią będąc wspólnie na wakacjach. Czytając o tym czułam się, jakbym oglądała zbyt dużą ilość zdjęć, które podczas urlopu zrobili moi znajomi... Z początku jeszcze jest ciekawie, ale jak to się mówi, co za dużo, to nie zdrowo i po prostu czytając niesamowicie się zanudziłam. Wydawało mi się, że Anna i Carter przez większość czasu robią praktycznie to samo, a jeśli właśnie coś takiego mam przez cały czas czytać, to ja jednak podziękuję. W recenzji pierwszego tomu wspomniałam, że jestem zaskoczona tym, jak poprawił się styl Kirsty Moseley, ale czytając tą część stwierdzam, że był to chyba taki tylko jednorazowy wypadek, bo tutaj było tak samo (albo może nawet i gorzej), jak w przypadku Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno. Z książkami tej autorki mam właśnie tak, że choć miejscami historia wydaje mi się być na prawdę ciekawa i wciągająca, to jednak styl autorki działa na mnie raczej usypiająco i przez to muszę się zwyczajnie zmuszać do czytania. Trochę żałuję, że nie doczytałam tej pozycji do końca, bo jak wspominałam, bardzo nie lubię zostawiać niedokończonych książek, ale powiem wam, że jeżeli miałabym się tak męczyć przez tą część, która mi jeszcze została, to cieszę się bardzo, że jednak postanowiłam z niej zrezygnować. Na razie nie będę sięgać dalej po książki Kirsty Moseley, bo zwyczajnie zbyt często się na nie rozczarowuję . Mam wrażenie, że przez to tylko tracę czas, podczas którego mogłabym poznać jakąś bardziej interesującą pozycję. Także podsumowując jestem na prawdę rozczarowana tą częścią, choć spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Jak dla mnie po prostu trochę szkoda na nią czasu. Może jeszcze kiedyś dam jej szansę i uda mi się poznać ją w całej okazałości (ale raczej nie wydaje mi się, żebym zmieniła co do niej zdanie). Jestem przekonana jednak, że na pewno nie będzie to miało miejsca w najbliższym czasie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-07-2017 o godz 14:09 Sauron dodał recenzję:
Kirsty Moseley ma swój charakterystyczny styl i nie zawaha się go użyć. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno przez część czytelników został przyjęty za ogromnym zachwytem, przez innych... zdawkowym sceptycyzmem. Kolejna powieść tej autorki wzbudziła podobne emocje. A jak będzie z kontynuacją Nic do stracenia? Czy i tym razem autorka zjedna sobie część odbiorców... koszem tych mocniej stąpających po ziemi? A może przyjemne zaskoczy swoich zaciekłych krytyków? Ojciec Anny już niedługo ma zostać zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna z dnia na dzień stanie na świeczniku mediów. Powoli jednak odzyskuje równowagę psychiczny. Obok niej stale jest Ashton, wierny, kochający, opiekuńczy... Jak długo może trwać ta sielanka? Na dnia ma się odbyć proces jej oprawcy, ale... nie wszystko idzie zgodnie z planem. Życie Anny znowu jest zagrożone. Czy i tym razem Asthononowi uda się ją ochronić? Czy w ogóle będzie w stanie? Ah, jakże mi było słodko. Nic do stracenia. Nareszcie wolni to propozycja dla osób, które nie cenią przesadnie realizmu. Anna jest dziewczyną prawie idealną. Co jakiś czas wpada na głupi pomysł, ale poza tym jest słodka, mądra, piękna i wysportowana. Ale to nic w porównaniu z Ashtonem. Już samo jego imię brzmi niczym początek wzdychania. Oh! Jest... również słodki, mądry, przystojny i wysportowany. Stanowi skrzyżowanie księcia z bajki z Bondem. I jednocześnie jest spełnieniem marzeń każdej kobiety, dużej i małej. Ale takich marzeń na pograniczu absurdu, które dochodzą do głosu, gdy pozwaliśmy zamilknąć zdrowemu rozsądkowi. To jest styl Moseley, można go lubić lub nie. Na podstawie jej trzech książek mogę stwierdzić, że bohaterów konstruuje w podobny sposób i nie zamierza tego zmieniać. Nie spodziewajcie się rewolucji również w zakresie romantycznych scen. Pierwsza część książki to jeden wielki pobudzacz westchnień, podczas którego niewiele się dzieje. Buziaczki, przytulania, niespodzianki, ah jakże nam jest dobrze, sielsko i anielsko. Dużym plusem pozycji są sceny z przeszłości oraz wszystkie wątki akcji. Chociaż w tych drugich sceptycy znowu mogą narzekać na brak realizmu, to zdecydowanie nadają całości dynamiki. Są strzały, wybuchy i walka. Oraz dynamiczne zwroty akcji, sprawiające, że historia z minuty na minutę zmienia się nie do poznania. Czego mi zabrakło? Paradoksalnie zauważę, że zakochanym było zdecydowanie zbyt łatwo. Tak wiem, jeden prześladowca to dość problemów, ale wszystko pozostałe sprzyja młodej parze. Media jakieś takie przyjemne, ojciec dziewczyny nie robi żadnych trudności (a przecież mógł), kłopotliwy nie są nawet znajomi (a to w końcu studenci). Miałam też nadzieję, że w tym tomie pojawi się chociaż odrobina polityki, może coś w stylu Pamiętnika księżniczki. Okazało się jednak, że na Annie nie spoczywają żadne nowe obowiązki. Cóż... może faktycznie tak jest? Cala książka kończy się w klasyczny dla Moseley sposób. Jest słodko, uroczo i zupełnie niepotrzebnie. Może w ten sposób pisarka daje wyraźny znak, że nie zamierza tej historii kontynuować, jednak ja nie przepadam za tak prosto zwizualizowanym happy end'u. Nic do stracenia. Nareszcie wolni. to książka utrzyma dokładnie w tym samym stylu co poprzednie. Jest lekka, bardzo romantyczna, momentami aż ckliwa. Sam pomysł na fabułę jest ciekawy, jednak jego wykonanie nie każdemu przypadnie do gustu. Autorka stawia przede wszystkim na ciepłe i miłe emocje, co w pewien sposób stanowić może terapię po ciężkim dniu. Z zaciekawienie poznałam tę odprężającą historię. Polecam ją jednak przede wszystkim młodym czytelniczkom oraz zdeklarowanym miłośniczką harlequinów, oczekującym ujrzeć na papierowych stronach księcia z bajki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-06-2017 o godz 15:08 Layla A. dodał recenzję:
" Wiedziałem, że będę czekać tak długo na nią, jak długo będzie trzeba. I że nic tego nie zmieni. " Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie. Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać kolejną książkę Kirsty Moseley, a dokładniej "Nic do stracenia. Początek". Do tej pory przeczytałam już trzy książki tej autorki, i doszłam do wniosku, że dzieła tej autorki, albo się lubi, albo nie. Moje pierwsze spotkanie z jej twórczością nie było zachwycające, chociaż książka nie należała do najgorszych, mimo to oczekiwałam po niej czegoś więcej. A jako, że ja lubię dawać kolejne szanse autorom to postanowiłam, że sięgnę po jej nowość i teraz cieszę się ogromnie, że tak szybko nie skreśliłam autorki i sięgnęłam po jej kolejną powieść, gdyż był to strzał w dziesiątkę. Oglądał ktoś z was film Córka Prezydenta ? Jeżeli w takim stopniu uwielbiacie tej film co ja, to książka tej autorki was oczaruję. Nic do stracenia. Początek to książka, która od samego początku wciąga swoją fabułą. Autorka stworzyła historię, która na początku mrozi w żyłach, ale potem mamy cudowny romans, pełen uczuć i miłosnych uniesień. Takie połączenie jak najbardziej mi odpowiada i myślę, że wam również się spodoba. Główną bohaterką historii jest Anna Spencer, która wyobrażała sobie, że jej szesnastoletnie urodziny będą najlepsze w życiu. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż większość z nas przeżywała swoją szesnastkę. Jednak Annie nie było dane cieszyć się z urodzin, gdyż był to najbardziej koszmarny dzień w jej życiu. W jeden dzień straciła miłość swojego życia, przyjaciela i wolność. Przetrzymywana przez kryminalistę traci wszystko co cenne, rodzinę, swobodę i szacunek. Udaję jej się uwolnić spod tyrani jednak dziewczyna jest wycofana z życia towarzyskiego, nie może sobie poradzić z otaczającym ją światem, czuję się osaczona i bez życia, Jednak pojawia się w jej życiu ktoś wyjątkowy, kto sprawi, że znowu zaświeci dla niej słońce, a ona przestanie postrzegać wszystkich jako zagrożenie i zacznie się cieszyć z tego że żyje. " Życie jest o wiele prostsze, kiedy nie ma się nic do stracenia. " Nic do stracenia. Wreszcie wolni to ciąg dalszy tej historii. Anna zaczyna się czuć dobrze, zaczyna nabierać powiewu świeżego powietrza i pierwszy raz od dawna czuję że ma po co żyć. Nie wie ona jednak, że to nie koniec i że wszystko zacznie się od nowa. Carter ciągle wysyła jej listy z więzienia, jednak wszyscy uważają, że mężczyzna tam pozostanie, jednak nie na długo i wróci po swoją ukochaną. Akcja nabiera tempa, a uczucie pomiędzy Ashtonem i Anną jest coraz silniejsze. Szczerze to na miejscu autorki nie dzieliłabym tej książki, tylko zrobiła jednotomową historię. Cała fabuła jest naprawdę ciekawa i wciąga czytelnika od początku do końca. Postać Anny jest trochę za bardzo wyreżyserowana, ale o tym pisałam już w recenzji pierwszego tomu, że spodziewałam się postaci, która cierpi i naprawdę jest nieufna wobec innych, a tak naprawdę nie wykazuje zbytniej niechęci do Ashtona. Drugi tom trochę gorszy od pierwszego, ale dalej była to historia, którą czytało mi się przyjemnie. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni-kirsty.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-06-2017 o godz 22:52 Czasem tak jest... dodał recenzję:
Jak obiecałam w recenzji pierwszej części powieści, tak zrobiłam - przeczytałam część drugą i... mam całkowicie odmienne zdanie niż przy poprzedniczce :). Ashton i Anna ( zapamiętałam imiona, co się rzadko u mnie zdarza), mają bardzo trudne chwile przed sobą. Ojciec Anny zostaje prezydentem, więc siłą rzeczy dziewczyna musi wyjść ze swej złotej i bezpiecznej klatki. Nasza para od razu zostaje zauważona przez media i opisywana słowami pełnymi zachwytu dosłownie wszędzie. Oj, trudno będzie z tego powodu uniknąć konfrontacji Anny z Carterem, jej oprawcą. Przypomnę że Carter zabił jej chłopaka, a ją samą porwał w wieku szesnastu lat, bił, gwałcił i znęcał się nad nią psychicznie. Kiedy odnaleziono dziewczynę, była wrakiem człowieka, kompletnie nie przystosowanym do życia. Bała się ludzi i z nikim nie chciała się komunikować. Ashton został jej osobistym ochroniarzem, którymś tam z kolei, bo reszta nie wytrzymywała długo z dziewczyną. Między młodymi od razu coś "pyknęło", a Anna z dnia na dzień zmieniała się i wracała do swojego dawnego ja. Czy to, co ją czeka nie sprawi, że znów zamknie się w sobie? Nie mogę zrozumieć jednak jednego - nasza para non stop się całuje, sypiają ze sobą, kochają się, ale przez większą część książki nie nazywają tego związkiem. To kiedy zaczyna się związek - jak się powie magiczne słowa "czy chcesz ze mną chodzić?". I gdzie to się chodzi? Do kina? Na spacer? "Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie". Było lekko, ale też trochę po łebkach, jednak ciekawie. On nadal mega zakochany i bojący się własnego cienia, żeby broń boże nie urazić dziewczyny, ale za to boski w seksie. Takie ciasteczko, będące komandosem, który nie ma zbyt wielu okazji do wykazania się. Na pocieszenie dodam, że jedna scena rehabilitująca go jako komandosa się znalazła. Była krew, złamane kości, zabijanie i walka. To na ta scenę czekałam przez całą pierwszą część, a znalazłam ją pod koniec drugiej. Trzeba przyznać, że autorka potrafi przetrzymać czytelnika na maksa. Nic odkrywczego i oryginalnego w powieści nie znalazłam, lecz podejrzewam, że autorka nie miała zamiaru czegoś takiego nam pokazywać. Powieść miała być świetnym przerywnikiem dla szarej codzienności i taka właśnie jest - lekka, chwilami wesoła, wciągająca, ale nie zmuszająca do myślenia. Mi osobiście przypadła do gustu, bo w chwili obecnej trzeba mi takich odskoczni. Styl pisarski autorki jest bardzo poprawny, aczkolwiek nad dialogami mogłaby nieco popracować, by były bardziej zróżnicowane. Widać też, że pisarka ma sporą wyobraźnię i potencjał, który z każdą powieścią wykorzystuje coraz lepiej. Jej powieści pewnie nie znajdą się wśród klasyki literatury, ale na pewno dadzą nam sporo przyjemności podczas zgłębiania losów bohaterów, którzy są tutaj bardzo dobrze wykreowani. Podobają mi się też opisy, które dają możliwość wyobrażenia sobie każdego szczegółu fabuły. Dla mnie bomba :). Polecam powieść czytelnikom mniej wymagającym, szukającym w literaturze lekkości, a nie długich godzin spędzonych na zastanawianiu się o co też autorowi chodzi :).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
17-06-2017 o godz 11:12 Girl-from-Stars dodał recenzję:
kochajacaksiazki.blogspot.com Początek mojej przygody z Kirsty Moseley rozpoczął się wraz z książką „Chłopak, który chciał zacząć od nowa”. Historia ta zyskała moją przychylną opinię, dlatego też, gdy wkrótce na rynku wydawniczym ukazała się kolejna książka tej autorki, bez wahania po nią sięgnęłam. „Nic do stracenia. Początek” mimo świetnego początku, nie zachwyciło mnie aż w tak dużym stopniu jak poprzednia pozycja. Nie mniej jednak ciekawość wzięła górę i tak oto w moje ręce wpadła kontynuacja przygód Ashtona i Anny. Jak wypadł II tom w porównaniu do pierwszej części? Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie. W II tomie autorka niestety wciąż kontynuuje swój błąd. Kirsty Moseley po raz kolejny skupiła się tylko i wyłącznie na wątku romantycznym. Ja rozumiem, że jest to romans dla młodzieży, ale jednak jeśli autor wplata w fabułę motyw sensacyjny: gangi, mafie, morderstwa; to jednak to do czegoś zobowiązuje. Podczas czytania I tomu nie mogłam się doczekać jakiegoś nagłego zwrotu akcji, który przyprawiłby mnie o szybsze bicie serca. Niczego się jednak nie doczekałam. Nie skreśliłam jednak tej autorki, bo byłam pewna, że w II tomie zwali mnie z nóg. Coś jednak nie wypaliło. Dużym rozczarowaniem był dla mnie również fakt, iż autorka zepchnęła postać Cartera na zupełny margines. Pani Moseley wykreowała naprawdę ciekawą i intrygującą postać. Niestety kompletnie nie potrafiła wykorzystać jej potencjału. Ogromna strata. Gdy jednak dotarłam do wątku sensacyjnego (któremu autorka poświęciła zaledwie kilka rozdziałów), spotkało mnie kolejne rozczarowanie. W pewnym momencie za głowę się łapałam, gdy autorka przedstawiała tak nierealny bieg zdarzeń. Postrzał w obojczyk? Żadne zagrożenie! Ledwo draśnięcie! Postrzelony i brutalnie pobity facet pokonujący sześciu dorosłych i naprawdę groźnych facetów? Rozumiem, że autorka chciała stworzyć odważnego i silnego bohatera, ale trzeba znać pewne granice. Styl pisania autorki nie uległ zmianom. Jej historie czyta się lekko i przyjemnie. Problem tkwi jednak w kompletnie nieprzemyślanej fabule. Odnoszę wrażenie, jakby ta część powstała „na siłę”. Czy tylko mnie dziwi to, że II tom ukazał się już miesiąc później po oficjalnej premierze I tomu? Na miejscu autorki nie dzieliłabym tej historii na dwie części. Wystarczyło zrobić z tej historii jeden, porządny tom. Bardziej urzeczywistnić całą fabułę: pokazać głównych bohaterów w niedoskonałym świetle, a ich cukrowo – bajkową miłość przedstawić tak, by czytelnik wiedział, że ma do czynienia z dojrzałym autorem, a nie fantazjującym nastolatkiem. „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” zdecydowanie nie zaspokoiło moich oczekiwań. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Dobrze, że autorka zdecydowała się zakończyć całą historię przy drugim tomie. Nie jestem pewna czy zdołałabym się zmusić do sięgnięcia po kontynuację. Moja ocena: 3/5
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-06-2017 o godz 17:17 Karolina MAREK dodał recenzję:
Kirsty mimo iż pisze książki młodzieżowe to została jedną z moich ulubienic. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" czyli debiut Moseley zdecydowanie przekonał mnie do autorki. I choć każda kolejna historia ma w sobie coś z poprzedniej, jakby kanwa była jedna to każda ma w sobie to coś. "Nic do stracenia" to drugi już cykl autorki, który składa się z więcej niż jednej książki. Obie zapowiadały się ciekawie, ale czy utrzymały poziom? Anabelle Spencer ma zaledwie 20 lat, ale przejścia o jakie nie posądził by jej nikt - do póki jej nie pozna. Jest nerwowa, wystraszona, nie toleruje nawet własnych rodziców. Ma za sobą porwanie, przetrzymywanie i znęcanie fizyczne oraz psychiczne. Lada dzień ma się odbyć proces jej prześladowcy i mordercy jej pierwszego chłopaka. O jej ochronę dbają ochroniarze asystujący i ten jeden spędzający z nią wyjątkowo dużo czasu. A ten czas wymaga kontaktu nie tylko słownego. Co ciekawe Anna od pierwszego dnia zaufała Asthonowi, otwarła się i choć niejednokrotnie wykorzystała go dla własnego widzimisię to zaczyna przyznawać przed samą sobą, że nie traktuje go już tylko jako ochroniarza czy przyjaciela. Mimo, że obiecała kochać zamordowanego Jacka to jej serce reaguje na agenta Taylora za każdym razem, gdy go widzi, słyszy czy... dotyka. Wszystko się komplikuje w momencie, gdy ojciec Anabelle zostaje wybrany na prezydenta. Dziewczyna nie ma już szans na życie w ukryciu, bycie anonimową i ukrywanie się. Ochrona zostaje wzmożona, Ashton nie odstępuje jej na krok, a ona ciągle myśli, że to w związku z wyborami, a nie Carterem Thomasem. Nadchodzi jednak dzień kiedy Taylor wraz z ojcem Anny muszą jej powiedzieć skąd ochrona i dlaczego jest ona tak ważna. Co zrobi Anna z uczuciami do Ashtona? Czy pozwoli na rozwinięcie się znajomości czy wręcz przeciwnie i postanowi ja zakończyć? O co prócz serca Anabell będzie musiał walczyć agent SWAT? Czy pisane im będzie żyć razem i czy w ogóle przeżyją? Historia brzmi ciekawie i tak też się zapowiadała. Nie liczyłam na nic wielkiego skoro to młodzieżówka - choć pod tym względem zostałam zaskoczona nie raz. Niestety drugi tom Guarded Hearts został zniszczony przez zbyt wybujałą wyobraźnie Kristy. Coś co mogło być ciekawe, momentami wzruszające zostało obrócone w komedię, która nawet śmieszna niestety nawet nie była śmieszna. Ale jedno jest pewne - ja daje Moseley jeszcze jedną szansę. Bo już wyszła druga część kolejnego cyklu, więc zobaczę na co stać Kirtsy właśnie tam. Powieści Kirsty jak jedna nadają się na letnie wypady, weekendy czy chwilkę odrealnienia. Choć każda z nich ma elementy dramatu i to niejednokrotnie któreś z bohaterów zmaga się z traumatycznymi przeżyciami to książki są lekkie, napisane łatwym językiem i zdecydowanie szybkie do czytania. Bohaterowie praktycznie każdej powieści są sympatyczni i do polubienia - tu mniej polubiłam Anabelle za jej egoizm i wykorzystywanie Asthona, ale może dzięki temu oni okazali się bardziej ludzcy, bo mają jednak jakieś wady. Zachęcam do zapoznania się jako przerywnik od cięższej literatury. Więcej na: www.swiatmiedzystronami.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-06-2017 o godz 12:32 magical_reading dodał recenzję:
Kirsty Moseley to jedna z autorek, które darzę ciepłym uczuciem. Jej książki są lekkie, przyjemne, ale zawsze poruszają życiowe tematy. Nie inaczej było z Nic do stracenia - wreszcie wolni, nie zawiodłam się czytając kontynuację przygód Annabelle i Ashtona. Jeśli chcecie wiedzieć co sądzę o tym tytule, zapraszam na recenzję. “Because I’m in love with you. Because I love my life with you in it. Because a world where someone as special as you lives, can’t be the horrible place I once thought it was.” Annabelle Spencer zostaje pierwszą córką, jej ojciec zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych Amerki. Anna traci swoją anonimowość. Prywatność i chronienie tożsamości staje się niezwykle trudne. Gazety, telewizja uwielbiają Annaton co dodatkowo podsyca zainteresowanie dziewczyną i agentem SWAT. Wkrótce ma odbyć się proces zwyrodnialca Cartera Thomasa, który ma jeden cel: odzyskać swoją księżniczkę. Anna bezgranicznie ufa Ashtonowi i powoli zaczyna dostrzegać jego uczucie i sama zaczyna odkrywać swoje uczucia wobec przystojnego ochroniarza. Jednak zanim przekonają się czy dane jest im być razem, będą musieli walczyć o życie. Bardzo podobała mi się historia, którą wymyśliła autorka. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest mało prawdopodobna i postać Ashtona została wyidealizowana i wyniesiona na piedestał, ale mimo to niezwykle przyjemnie czytało mi się powieść. Akcja jest raczej stonowana, chociaż pod koniec zaczyna przybierać tempa. Główni bohaterowie, ale również postacie drugoplanowe są ciekawie wykreowane. Podobało mi się że mogłam co nieco dowiedzieć się o procedurach i działaniach ochrony i agentów. Postać Anny momentami mnie drażniła, ponieważ chciała chronić Ashtona, a tak naprawdę raniła wszystkich wokół łącznie z sobą. Rozumiem jej przeżycia, ale denerwowało mnie to :D Chciałabym jeszcze wspomnieć o postaci Cartera. Carter był mordercą, gwałcicielem, handlarzem narkotyków i broni. Muszę wspomnieć o tym jak ważne jest aby w takich sprawach ofiary składały zeznania obciążające, żeby takie osoby nie miały możliwości wywinięcia się od wymiaru sprawiedliwości. Zdaję sobie sprawę, że rozdrapywanie ran jest trudne i wiele ofiar nie chce do tego wracać, ale niestety nie jest to rozwiązanie problemu. Jak widzicie kochani, autorka porusza naprawdę ważne i trudne tematy, przedstawia nam punkt widzenia ofiary i bliskiej jej rodziny. Mnie ta powieść skłoniła do refleksji. “Most people would say that being in love was the best feeling in the world, and to some degree, I would agree with them, but not when all you could think about was losing it or watching something awful happen so that your heart shatters into a thousand tiny, jagged little pieces. No, being in love was more frightening than gratifying.” Czy polecam? Oczywiście. Jeżeli lubicie historie miłosne, młodzieżowe to jest to książka dla was. Jednak zastrzegam, że niektóre postaci są wyidealizowane i raczej niemożliwe jest spotkanie ich w rzeczywistości. Chociaż bardzo bym tego chciała. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu HarperCollins. Agnieszka
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-06-2017 o godz 13:50 Freya dodał recenzję:
Kirsty Moseley to angielska pisarka, która w 2012 roku zadebiutowała powieścią „Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno”. Mieszka w Norfolk wraz z mężem i dwunastoletnim synem. Swoją przygodę na z pisaniem rozpoczęła na Wattpadzie. Dziś na swoim koncie ma już dziesięć książek, z czego dwie zostały przetłumaczone na język polski. W czerwcu bieżącego roku w księgarniach pojawi się trzecia powieść „Chłopak, który o mnie walczył”. Całkiem niedawno miałam okazję przeczytać książkę „Chłopak, który chciał zacząć od nowa”, która bardzo mi się spodobała. Gdy tylko pojawiła się możliwość, by zdobyć w swoje ręce kolejną powieść autorki „Nic do stracenia. Początek”, nie wahałam się ani chwili. Niestety historia ta nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, ale gdy ukazał się drugi tom „Nic do stracenia. Wreszcie wolni”, postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Annabelle Spencer to dwudziestoletnia dziewczyna, która przeszła przez prawdziwe piekło. W dniu szesnastych urodzin postanawiała spełnić swoje marzenie i spędzić ten wieczór w klubie w towarzystwie swojego chłopaka Jacka Robertsa. Niestety przyjemny wieczór przerodził się w istny koszmar. Ukochany dziewczyny został zamordowany na jej oczach, a ona sama została porwana przez Cartera Thomasa – handlarza broni i narkotyków. Anna przez dziesięć kolejnych miesięcy była przetrzymywana przez mężczyznę, który znęcał się nad nią psychicznie, fizycznie i seksualnie. Kiedy zostaje uwolniona, ojciec Anny – znany senator, w trosce o bezpieczeństwo córki zatrudnia ochroniarzy. Jednym z nich jest Ashton Taylor, niezwykle przystojny agent, który dopiero co ukończył szkolenie SWAT. Ma on w środowisku akademickim udawać jej chłopaka. Dziewczyna pozwala młodemu mężczyźnie zbliżyć się do siebie, co jest niemałą niespodzianką, bo dotychczas robiła wszystko, aby pozbyć się ochrony ze swojego otoczenia. Jej oprawca odsiaduje wyrok w więzieniu, jednak nie pozwala swojej ofierze o sobie zapomnieć. Wielkimi krokami zbliża się proces apelacyjny Cartera. W drugim tomie ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta, co nie jest dla nikogo zaskoczeniem. To jednak utrudnia ukrywanie się dziewczyny. Razem z Ashtonem pojawiają się na pierwszych stronach gazet. Nie dość, że nie są już anonimowi, to jeszcze zostali okrzyknięci parą roku. W dodatku do procesu Cartera Thomasa zostało tylko kilka tygodni, więc ochrona Anny zostaje wzmożona. Jej prześladowca marzy o tym, aby opuścić mury więzienia i odzyskać swoją ukochaną. Tymczasem Ashton jest ślepo zakochany w pięknej córce prezydenta. Ona sama powoli zapomina o swojej pierwszej miłości – Jacku i uświadamia sobie, że Ashton nie jest tylko jej ochroniarzem i przyjacielem, a znaczy dla niej o wiele więcej. Czy tej dwójce uda się być razem? A może demony przeszłości powrócą i ktoś stanie na drodze do ich szczęścia? Dalsza część recenzji: http://tamczytam.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-06-2017 o godz 22:10 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Jak już większość z Was wie, Kirsty Moseley to autorka, której książki bardzo lubię, bo choć są one w szczególności przeznaczone dla nastolatków, to ja jako osoba, która ma już kilkadziesiąt wiosen na karku, zawsze znajduję w nich coś ciekawego i interesującego. Dziś zapraszam Was na recenzję kontynuacji powieści „Nic do stracenia. Początek”, czyli „Nic do stracenia. Wreszcie wolni”. Ojciec Anny Spencer został wybrany prezydentem, od tej chwili życie dziewczyny jeszcze bardziej stało się mniej anonimowe. Z tego powodu Ashton Taylor ma więcej na głowie, a jego zadanie ochrony dziewczyny staje się coraz bardziej skomplikowane, tym bardziej że chłopak darzy dziewczynę uczuciem. Niebawem odbędzie się proces Cartera Thomasa, który jest realnym zagrożeniem dla młodej dziewczyny. Anna wie, że gdyby kolejny raz wpadała w jego ręce, jej piekło by powróciło. Czy razem z Ashtonem wymkną się niebezpieczeństwu? Czy ich miłość przetrwa wszystko? Przekonajcie się sami. „Kirsty Moseley to amerykańska autorka powieści młodzieżowych. Odniosła ogromny sukces, publikując swoje powieści w internecie. W ciągu kilku lat jej książki sprzedały się w oszałamiającej liczbie 720 00 tysięcy egzemplarzy. Jej powieść „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” stała się absolutnym hitem wśród polskich nastolatek.” Bardzo się cieszę, że zbyt długo nie musiałam czekać na kontynuację losów Anny i Ashtona, gdyż zakończenie poprzedniego tomu nie było dość satysfakcjonujące i nie ukrywam, że wolałabym, żeby książka nie była podzielona. Jednak na całe szczęście historię tej dwójki mam już za sobą i muszę przyznać, że i ta opowieść autorki przypadła mi do gustu. Pierwsza część była bardzo fajna, a część druga w moim odczuciu okazała się chyba jeszcze lepsza. Autorka tym razem postawiła na dynamiczną akcję, pojawił się także dreszczyk emocji oraz rosnące napięcie. Oczywiście nie można zapomnieć, że to historia miłości dwójki młodych ludzi, jednak ich uczucie nie przytłacza i idealnie współgra z resztą fabuły. Dla mnie książka okazała się bardzo emocjonująca i bardzo zżyłam się z bohaterami, w których zaszła niewyobrażalna zmiana. Ashton stał się wreszcie takim prawdziwym, twardym mężczyzną i teraz rozgościł się w moim sercu jeszcze bardziej. Postać Anny niezwykle mi się spodobała już w poprzedniej części, bo bardzo realistycznie została przedstawiona. Autorka w moim odczuciu idealnie pokazała obraz dziewczyny skrzywdzonej, nieradzącej sobie w codziennym życiu. Teraz Anna przeszła też ogromną zmianę, zaczęła ufać Ashtonowi i dzięki niemu zrodziła się w niej chęć do życia i przychylniej zaczęła spoglądać w przyszłość. Bardzo lubię twórczość Kirsty Moseley, więc to normalne, że polecam Wam tę powieść. Historia Anny i Ashtona jest bardzo emocjonująca, pełna napięcia i pięknej miłości. Myślę, że przypadnie do gustu niejednej z Was. Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
24-07-2017 o godz 14:50 Książki według Wiktorii dodał recenzję:
https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/ ,,Nic do stracenia. Wreszcie wolni" to kontyniacja pierwszej części serii- Nic do stracenia. Początek. Pierwsza część wzbudziła sobą ogromne zainteresowanie, więc nic dziwnego, że każdy niecierpliwnie czekał na jej kontynuację. Ja po przeczytaniu Początku miałam mieszane uczucia, bo nie zachwyciła mnie swoją treścią, ani tym bardziej postaciami, jednak mimo to postanowiłam stawić czoła tej oto kontynuacji. "Czas wydawał się stać w miejscu i miałam wrażenie, że wszystko, co się działo w moim życiu, prowadziło do tego momentu, tu, z nim, jakby jedynym celem mojego istnienia na ziemi była miłość do tego chłopaka." Ojciec Ann został w końcu prezydentem. Uczucia dziewczyny pogłębiły się do Ashtona. Kiedy wydaje się, że będzie już tylko lepiej, życie znowu obraca wszysto do góry nogami. Annabel zaczynają dręczyć obawy przed utratą Ashtona. Boi się, że mężczyzna umrze tak samo jaka jej były chłopak Jack, z którego śmiercią dalej nie może się pogodzić. Do tego wszystkiego na głowę dziewczyny spada informacja o tym, że Carter zostaje wypuszczony na wolność. To niszczy całą pewność dziewczyny co do przyszłości. I z tego też powodu postanawia odwołać Ashtona i go odesłać jak najdalej. Chłopakowi mówi, że już go nie kocha, jednak prawda jest taka, że dziewczyna bardziej się boi jego śmierci, niż jego wyjazdu. Po wyjeździe mężczyzny wydarzenia przybierają tragiczny obrót i koszmary Ann zaczynają się spełniać. "-Nigdy wcześniej nie miałeś dziewczyny?Uśmiechnął się.-Ty jesteś pierwsza i jedyna-odpowiedział, patrząc mi w oczy i sprawiając, że serce stopiło mi się jak wosk." Pierwsza część tej książki wzbudziła sobą ogromne zainteresowanie. Nie ma z tego powodu co się dziwić, że druga również zdobyła swoje grono zwolenników. Tyle, że z przykrością muszę stwierdzić, że ja do nich nie należę. Pierwsza część miała swoje "wady", które miałam nadzieję całkowicie znikną w tej powieści. Szkoda, że się pomyliłam. Bohaterowie dalej mnie irytowali, a do tego tutaj leży również akcja. Monotonna i ciągle powtarzający się schemat. To zaczynało nudzić i oddychać już w połowie. Ashton w pierwszej części, jak to ujęłam był chodzącym ideałem i z przykrością muszę stwierdzić, że tutaj nie uległo to żadnej zmianie. Brakowało mi w nim cech prawdziwego ochroniarza, mężczyzny, który przeszedł swoje, który cierpiał i który walczy o miłość swojego życia. Jego ,,idealnoś" nie była w żadnym stopniu realistyczna, co było dodatkowym powodem, dlaczego nie zapałałam miłością do tej części powieści. Mimo to, dotrwałam do końca tej powieść. I muszę się teraz mocno zastanowić, czy trzecia część jest w ogół warta uwagi? ,,Nic do stracenia. Wreszcie wolni" to powieść w której pokładałam bardzo dużo nadziei. I z przykrością muszę stwierdzić, że nie sprostała moim oczekiwaniom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-06-2017 o godz 11:43 Daria Kr dodał recenzję:
Anna Spencer, dziewczyna która tak wiele przeżyła ma się już odrobinę lepiej. Jej ojciec zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Anna przestaje więc być anonimowa, musi pokazywać się na obiadach z rodziną, a także spotykać z fotoreporterami zainteresowanymi jej życiem. Dziewczyna cały czas jest pod ochroną ze względu na to, co wcześniej ją spotkało. Ashton Taylor ma teraz jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Zbliża się też proces Cartera, chłopaka, którzy marzy o odzyskaniu Anny. Dziewczyna czuje się coraz bardziej pewnie i zbliża do Ashtona, który udaje jej chłopaka od paru miesięcy i przy okazji bardzo dobrze ją ochrania. Jednak nie wszystko jest takie kolorowe i zbliża się pewne niebezpieczeństwo, kłopoty w raju. Już w poprzedniej recenzji o "Nic do stracenia" pisałam wam, że to książka z gatunku new adult, a więc książka młodzieżowa. Ostatnio zdecydowanie częściej zdarza mi się sięgać po poważniejsze książki, chociażby wciągające mnie thrillery, czy kryminały. W takim wypadku po przeczytaniu książki młodzieżowej nie czuję wielkiego zadowolenia, ani odkrycia. Niemniej jednak uważam, że "Nic do stracenia. Początek", oraz "Nic do stracenia. Wiecznie wolni." to książki warte poznania, lekkie, napisane nieskomplikowanym językiem, idealne na wakacyjne wypady i w wypadku gdy chcemy przeczytać coś niezobowiązującego. Ja miałam taki zamiar. Bohaterowie są sympatyczni, w szczególności Ashton, który chyba zyska uwielbienie damskiej części czytelników. To chłopak, który dostał zlecenie na ochronę Anny, jednak musi to robić z ukrycia, a więc udawać jej chłopaka. Jednak z czasem zaczyna mu się ona coraz bardziej podobać i w dbanie o nią i ochronę wkłada całe serce i zrobi dla tej dziewczyny wszystko. Anna jest czasami naiwna, jej niektóre decyzje mi się nie podobały, z drugiej strony czego możemy oczekiwać od dziewczyny, której życie nie wygląda tak jak typowe życie nastolatki? W tej części pojawiają się też pewne komplikacje, jednak jak sam tytuł wskazuje "Wreszcie wolni" - wszystko kończy się dobrze. Muszę przyznać, że ta część chyba podobała mi się trochę bardziej niż poprzednia. Mimo iż zawiodłam się tytułem, (bo to spoiler) "Wreszcie wolni" - a więc gdy doszłam do niezbyt dobrego momentu w książce, wiedziałam, że wszystko skończy się dobrze i będą żyli długo i szczęśliwie, będą wolni - jak wskazuje tytuł. To historia miłosna, która kończy się happyendem, niektórzy mogą uważać że momentami przesłodzona, ale chyba w tym tkwi jej urok. To słodka młodzieżówka o miłości, czasami przewidywalna, zbyt idealna jak na nasze realia, ale może przypaść do gustu wielbicielom takich historii. Oczywiście może być dobra także dla tych, którzy szukają czegoś lekkiego. Jeśli was zainteresowałam, polecam wrócić do recenzji pierwszej części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-06-2017 o godz 12:31 erin97 dodał recenzję:
Moi czytelnicy wiedzą, że kocham książki Kirsty Moseley. Pierwszy tom serii "Nic od stracenia" skradł moje serce. Sami pamiętacie jak to się nim zachwycałam zarówno na blogu jak i na fanpage'u. Zakończenie tomu pierwszego było dla mnie tragedią, bo na kolejny musiałam czekać cały miesiąc. Wiem, że w przypadku książki czekać miesiąc to czas minimalny, ale dla mnie było to i tak o miesiąc za długo. W końcu "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" do mnie dotarło i mogłam dalej śledzić losy moich ulubionych bohaterów. Ulubionych? Tak. Już na wstępie mogę powiedzieć, że tutaj nic się nie zmieniło. Anna Spencer i Asthon Taylor zajęli wysoką pozycję w rankingu moich ulubionych postaci i zdaje się, że szybko z niej nie spadną. Oni są tacy cudowni, tacy słodcy, tak do siebie pasują. Jak tu ich nie lubić? Oboje wiele razem przeszli i są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Anna przekłada szczęście Asthona ponad swoje a on robi, co może by ona czuła się bezpieczna i jest zawsze przy niej. Takie pary się uwielbia. Cukier, miód, maliny i do tego polewa czekoladowa? Sama słodycz prawda? Nie za dużo tej słodyczy? Hmm.... Jakby się tak nad tym zastanowić to... nie! Jak dla mnie zdecydowanie nie. Wiem, że wiele osób zarzuca tej powieści to, że jest ona przesłodzona. Faktycznie jest słodko i nawet, gdy dzieje się coś złego to w delikatnej wersji, ale to przecież młodzieżówka i do tego romantyczna, więc nie może być inaczej. Ja sięgając po tę książkę oczekiwałam różu, słodkości i serduszek i otrzymałam je zgodnie ze swoim życzeniem. Jeśli ktoś tego nie lubi to niech porostu nie sięga po taką literaturę, bo potem leje się niepotrzebna krytyka. I absolutnie niech mi nikt nie próbuje wmówić, że w młodzieżówkach się nic nie dzieje. Tym książkom zarzuca się, że są przewidywalne. Może trochę tak, ale nudne nie są. Zastanówmy się czego oczekujemy od takiej lektury. Chwili zapomnienia i momentów, w których westchniemy "ahhh jakie to słodkie"? Jeśli tego szukacie to ta książka jest zdecydowanie dla Was. Ja fabuły zdradzać nie będę, ale wierzcie mi, że tym razem będzie się działo. W końcu kryminalny wątek w powieści musi trochę namieszać. Podsumowując, potwierdzam krążącą po Internecie opinię, że ten utwór to "typowa młodzieżówka", ale w swojej kategorii jest naprawdę warta uwagi. Ta książka to dobry romans nie tylko dla nastolatek, ale też do tych, co o swoim naście już zapomniały a chcą poczytać coś lekkiego i spędzić przyjemnie czas. Zdecydowanie sięgajcie po "Nic do stracenia. Wreszcie wolni", bo tym razem bohaterowie wcale nie mają już nic do stracenia. Wręcz przeciwnie mogą stracić i to dużo, bo aż siebie. Poczytajcie o tym, że warto walczyć o prawdziwą miłość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-06-2017 o godz 19:53 Miasto Książek dodał recenzję:
Wydawać by się mogło, że dzięki Ashtonowi, Anna może powrócić do normalnego życia. Jednak to tylko chwila szczęścia, ponieważ tata Anny zostaje prezydentem, więc ona znowu znajdzie się w centrum uwagi. Dodatkowo, jak na złość, nieubłaganie zbliża się proces Cartera i dziewczyna musi stawić temu czoła. Tylko czy da radę? Czy młodzi będą mieli możliwość na spokojną przyszłość? Czy Carter osiągnie swój cel? "Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował." Tego tomu byłam bardzo ciekawa, bo w pierwszym pozostało dużo niewiadomych. Jednak czegoś mi zabrakło. Opis sugerował, że tutaj skupimy się bardziej na wyborach Pana Spencera i sprawie sądowej Cartera, a szczerze mówiąc prawie cała książka opierała się na myślach Anna i Ashtona "jak to oni się kochają, ale ta druga osoba nic do mnie nie czuje". Naprawdę? To mnie irytowało najbardziej, zamiast skupić się na tym najważniejszym wątku, to autorka postawiła na uczucia bohaterów. Oczywiście, wątek miłosny był bardzo słodki i wręcz cukierkowy, ale do umiaru. Co mogę powiedzieć o bohaterach? Autorka ma tendencje do stwarzania idealnych bohaterach męskich, wiecie idealna budowa ciała, wysportowany, umięśniony, czuły, zabawny, uroczy itp. Łatwo, więc wywnioskować, że znalazłam tu nowego książkowego męża. Anna za to bardzo podobała mi się, jako postać żeńska. Autorka dobrze zarysowała jej portret psychologiczny i widać, że nie ma takiego czegoś, że nagle pojawia się chłopak i wszystkie troski znikają, tylko jest to powolny proces, który nie zawsze przynosi zamierzone efekty. Tę pozycję, jak każdą tej autorki, czyta się błyskawicznie i lekko. Tutaj, mimo że akcja nie pędzi na łeb na szyję, to czyta się to wyjątkowo szybko i nawet nie zdajemy sobie sprawy, kiedy przewracamy ostatnią stronę. Jednak najlepszy moment z książki to epilog ♥ Tyle to się dawno nie uśmiałam. Ta scena wyszła autorce przegenialnie! :D Dlatego, jeżeli przeczytaliście pierwszy tom to koniecznie sięgnijcie po drugi, bo tu znacznie więcej się wyjaśnia. A jeżeli nie czytaliście jeszcze tej dylogii w ogóle, to wakacje są świetną okazją by to nadrobić. Lekka i wciągająca historia skrzywdzonej nastolatki i ambitnego chłopca. Urocza, słodka i momentami naprawdę straszna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-06-2017 o godz 13:41 posredniczkaa dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z bloga http://www.posredniczka-ksiazek.pl/ Mimo że zakończenie pierwszej części cyklu Kirsty Moseley "Nic do stracenia. Początek", nie zachęcało do niezwłocznego sięgnięcia po kontynuację, to niewyjaśnione wątki jej powieści wciąż nie dawały mi spokoju. Byłam strasznie ciekawa, jak potoczy się rozprawa Cartera oraz tego, czy Anna pozwoli sobie na szczęści u boku Ashtona. Kirsty Moseley mieszka z mężem i synem w Norfolk w Anglii. Od najmłodszych lat oddawała się czytaniu. Po sukcesie swojego opowiadania na platformie Wattpad, w kwietniu 2012 roku opublikowała swoją debiutancką powieść pt. „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno". Jak sama o sobie mówi, jest niepoprawną romantyczką, marzycielką i dumną czekoladoholiczką. Muszę przyznać, że gdy wzięłam do rąk tę powieść, nie wiedziałam, że jest ona kolejną częścią z cyklu. Gdy zaczęłam czytać, od razu stwierdziłam, że chyba coś mnie ominęło. Autorka starała się nakreślić fabułę poprzedniej części, ale to było zdecydowanie za mało dla kogoś, kto jej nie czytał. Nie pozostało mi nic innego jak odłożyć ją na półkę i zabrać się do sprawy od początku. To była bardzo dobra decyzja. Druga część bez pierwszej, nie poruszyłaby mnie tak bardzo. Tylko delikatnie nakreślona fabuła nie sprawiłaby, że zżyta z bohaterami, odczuwałam ich radości i porażki w tak emocjonalny sposób. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" zdecydowanie różni się od swojej poprzedniczki. Tu autorka postawiła na akcję i dreszczyk niebezpieczeństwa. Rozwijający się związek bohaterów schodzi na dalszy plan, a walka o przetrwanie staje się priorytetem. Zagrożenie ze strony Cartera stało się bardzo realne, a konfrontacja wisi w powietrzu. Podoba mi się, że postać Ashtona przeszła pewną metamorfozę. Przeistoczył się z delikatnego i uczuciowego chłopca w twardego i seksownego ochroniarza. Anna również się zmieniła. Za sprawą Ashtona, odzyskała chęć do życia i otworzyła się na świat i ludzi. Przez te zmiany bohaterowie stali się bardziej wiarygodni i realni. W poprzedniej części bardzo zawiodłam się na zakończeniu, tu otrzymałam całkowite zadośćuczynienie. Po zakończonej lekturze towarzyszyło mi uczucie żalu, że to już koniec mojej niezwykle emocjonującej przygody z bohaterami. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" jest bardzo dobrą kontynuacją opowieści o losach Anny i jej ochroniarza. Emocjonująca i pełna niebezpieczeństw, wciąga na długie godziny. Uwaga, od tej historii nie można się oderwać!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-07-2017 o godz 09:48 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Strach ma wielkie oczy, ale gdy się go okiełzna- obawy mijają, a my możemy żyć pełną piersią i cieszyć się szczęściem, które nas otacza. Przed Anną czeka ciężka próba. Już nie będzie anonimową osobą, skrytą przed otaczającym światem- po tym jak jej ojciec zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ochranianie jej osoby staje się niebywale trudne. Do tego dziewczynę czeka proces jej prześladowcy Cartera Thomasa. Anna coraz bardziej ufa Asthonowi, w jego intencje i miłość, jednak ciągłe obawy przed odrzuceniem spędza sen z powiek. Druga część przygód Anny i Asthona podobała mi się o wiele bardziej od poprzedniej. Autorka tym razem posiliła się, by dodać nieco więcej dreszczyku emocji i uczyniła akcję bardziej dynamiczną. Fabuła rozwinęła się dzięki temu a nie tkwiła nieznośnie w martwym punkcie. Tym razem, związek bohaterów niknie, schodzi na dalszy plan, by zrobić miejsce walce o przetrwanie. Zagrożenie, strach, niepewność, to jest to, na co najbardziej czekałam! Nie zabrakło też przesłodzonej, dość przewidywalnej opowieści, jednak tym razem nie dało się tego tak bardzo odczuć jak w pierwszej części. Jeśli chodzi o bohaterów uważam, że tym razem zostali lepiej przedstawieni i nawet zapałałam do nich sympatią. Można zauważyć ich metamorfozę. Asthon - z delikatnego chłopaka, staje się twardym mężczyzną, a Anna bardziej otwiera się na świat i ludzi a dzięki miłości i zaangażowaniu Asthona, zapomina o przerażającej przeszłości. Wszyscy bohaterowie stają się bardziej wyraziści, dojrzalsi, przez co udało się ich polubić. Nie denerwowali, nie irytowali, więc to na plus. Tym razem się nie nudziłam, wciągnęłam w fabułę i udało mi się przy niej nawet trochę odprężyć. To kolejny argument na tak, wobec tej historii. Więcej emocji, wartka akcja sprawiły, że lekturę szybko mi się czytało. A dodatkowo udało mi się zrelaksować. To zdecydowanie lepsza kontynuacja losów Anny i Asthona, która ciekawi i wzbudza zainteresowanie. Mogłam ich obserwować, poznawać ich myśli, przeżycia, emocje jakie im towarzyszą. To typowa młodzieżówka, która w ostateczności przypadła mi do gustu, pomimo, że pierwsza część mnie nie zaciekawiła jak tego oczekiwałam. Posiada wady, ale tym razem nie raziły mnie one aż tak bardzo. Jest przyjemna, miła, pełna miłości bijącej od dwójki bohaterów, czasami dość cukierkowa i przesłodzona, ale do zniesienia. Dobra na lato, by zapomnieć o codziennych obowiązkach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
26-06-2017 o godz 19:17 Karolina Rybkowska dodał recenzję:
Życie głównej bohaterki Anny Spencer zmienia się diametralnie, gdy jej ojciec zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych. Bycie na świeczniku sprawia, że bardzo trudno nastolatce ukrywać swoją tożsamość, dodatkowo media podsycają plotki dotyczące romans nastolatki z agentem SWAT Ashtonem, którego zadaniem jest ochrona dziewczyny. Dodatkowo w najbliższym czasie ma odbyć się proces prześladowcy Anny – Cartera Thomasa, którego jedynym celem jest odzyskanie dziewczyny. Anna coraz bardziej zaczyna zbliżać się do Ashtona, ufa mu bezgranicznie, jednak nie wierzy, że ktoś taki jak on mógłby pokochać dziewczynę taką jak ona sama. Kristy Moseley stworzyła dość ciekawą historię, jednak podczas czytania czułam pewien niedosyt związany z kreacją głównych bohaterów. Kristy bez wątpienia stworzyła postaci naznaczone cierpieniem, które w swoim życiu przeszły bardzo dużo a te doświadczenia w pewien sposób ich ukształtowały jednak miałam wrażenie, że cały czas autorka przekazuje czytelnikowi za mało informacji na ich temat. Kreacja Anny zdecydowanie odbiegała od moich wyobrażeń i oczekiwań na temat tego w jaki sposób jej postać powinna zostać przedstawiona. Biorąc pod uwagę traumatyczne wydarzenia, Anna z założenia powinna być dojrzała, powinna wzbudzać współczucie w czytelniku, tymczasem zachowanie bohaterki bardzo odbiegało od moich wyobrażeń. Anna okazała się naiwną i czasami lekkomyślną dziewczyną, momentami mnie irytującą swoją słodkością i infantylnością. Podobnie sytuacja wygląda z Ashtonem, który w książce został przedstawiony jako zakochany nastolatek, a nie jako mężczyzna z krwi i kości. Sięgając po książkę Kristy Moseley liczyłam na rollercoaster emocji, który mnie porwie, na fabułę, która mną zawładnie i bohaterów, którzy zostaną w mojej pamięci na długi czas. Niestety oceniając całość książki muszę stwierdzić, że autorka mnie trochę zawiodła. Zarys fabuły prezentował się zachęcająco jednak mam wrażenie, że autorka zaprzepaściła potencjał jaki niosła ze sobą cała historia. W efekcie otrzymaliśmy zbyt cukierkową jak na mój gust historię miłosną, która niczego nowego nie wniosła do mojego życia. Podsumowując, "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" jest powieścią, która dla mało wymagających czytelników może przypaść do gustu. Jednak dla tych, dla których zadaniem książki jest przekazanie głębszego sensu czy granie na emocjach czytelnika, mogą czuć się nieco zawiedzeni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Największy sekret Byrne Rhonda
4.1/5
33,40 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czekoladowe jajka. Bing Opracowanie zbiorowe
5/5
11,84 zł
19,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bing kocha Flopa. Bing Opracowanie zbiorowe
5/5
11,84 zł
19,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Basia i rower Stanecka Zofia
4.7/5
14,99 zł
19,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Co lubi Sula. Bing Opracowanie zbiorowe
5/5
11,84 zł
19,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Smerfy. 3 bajeczki przed snem Opracowanie zbiorowe
5/5
17,76 zł
29,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Masza i Niedźwiedź. Koloruj i naklejaj Opracowanie zbiorowe
5/5
8,99 zł
9,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Ktoś mnie okłamuje Geiger A.V.
4.0/5
28,21 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Nie zapomnij mnie Bellon Anna
4.1/5
29,91 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Powiew Glass Lisa
4/5
26,75 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zbłąkany syn Rainbow Rowell
4.4/5
25,99 zł
38,99 zł
strona produktu - rekomendacje Niewidzialna Huss Roat Sharon
4.3/5
29,91 zł
37,99 zł
strona produktu - rekomendacje Mów do mnie Belasco Sonia
3.9/5
26,32 zł
37,99 zł
strona produktu - rekomendacje Serce w chmurach Smith Jennifer
5/5
24,83 zł
31,90 zł
strona produktu - rekomendacje Krew i miód Mahurin Shelby
5/5
25,25 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.