Nasze małżeństwo (okładka miękka)

Autor:

Sprzedaje empik.com 28,99 zł

Cena empik.com:
28,99 zł
Cena okładkowa:
39,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Zapowiedź,
premiera : 30.01.2019
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Droga Celestial i Roya do ślubu była dość wyboista. Obydwoje z silnymi charakterami, ambitni, miotali się, zanim ostatecznie przyjęli role męża i żony.

Osiemnaście miesięcy. Tyle zdążyli nacieszyć się sobą.

Jedna noc i fatalny zbieg okoliczności. Tyle wystarczyło, by Roy trafił do więzienia, a Celestial stała się żoną skazańca.

Przed nimi wyzwanie, któremu musi sprostać ich uczucie, wierność i zaangażowanie.

Tayari Jones boleśnie i bez uprzedzenia uderza w instytucję małżeństwa i zadaje pytanie: czy w związku ważniejsze jest MY czy JA? "Nasze małżeństwo" to wnikliwe i wstrząsające wejście w intymne życie dwojga ludzi w chwili dramatycznej próby.

„Tayari Jones to utalentowana pisarka, która posiadła rzadką umiejętność: za pomocą słów dociera wprost do duszy czytelnika”.
Oprah Winfrey

„Przejmująca opowieść o tym, jak krzywdzący wyrok niszczy związek dwojga młodych Afroamerykanów”.
Barack Obama

Tytuł: Nasze małżeństwo
Autor: Jones Tayari
Tłumaczenie: Wolnicka Aleksandra
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-01-30
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 30709737
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,2
5
9
4
11
3
2
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
24 recenzje
19-01-2019 o godz 19:33 marika feldy dodał recenzję:
Historia młodego afroamerykańskiego małżeństwa, które pewnego dnia znalazło się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim momencie. Celestial i Roy przy okazji wizyty u rodziców zatrzymują się w hotelu. Nad ranem budzi ich wyważenie drzwi przez policję, która zatrzymuje Roya oskarżonego o gwałt. W jednej sekundzie ich życie wywraca się do góry nogami i wystawia parę na dramatyczną próbę. Czy rozgoryczony Roy i zrozpaczona Celesial ją przetrwają? „Nasze małżeństwo” to książka angażująca emocjonalnie. W jednej chwili czujemy złość, zaraz wzruszenie, potem wkurzamy się na bohaterów i nie rozumiemy ich postępowania, by dotrzeć do momentu kiedy próbujemy zrozumieć każdą ze stron. Czytając kolejne fragmenty z perspektywy każdej z postaci ciężko ocenić czy wartościować ich decyzje i zachowania i jednoznacznie stwierdzić co jest dobre a co złe. A w tle dramatycznej historii małżeństwa, komentarz do zgniłego wymiaru sprawiedliwości USA i związanej z nim nierówności rasowej. Książka napisana jest prostym i niewymagającym językiem i nie chce się od niej oderwać, i dodatkowo łączy w sobie zwykła prozę z elementami powieści epistolarnej, czyli opowiedzianej listami. Postaci są wyraziste, mięsiste i z krwi i kości. Nie jest to jednak pozycja wybitna, ale na pewno taka, o której długo się będzie pamiętać, i jeśli ktoś za rok zapyta mnie, o czym dokładnie była i jak sie skończyła to powiem to obudzona w środku nocy. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-01-2019 o godz 00:01 Weronika Ćwichuła dodał recenzję:
Rzadko sięgam po książki spoza moich ulubionych gatunków, jednak Nowy Rok popchnął mnie do poeksperymentowania. "Nasze małżenstwo" zaskoczyło mnie pod wieloma względami i uważam, że lepiej nie mogłam zacząć roku 2019. Zdecydowanie króluje tu fabuła tak nieczęsto poruszana, że od razu zasłużyła sobie na pochwałe. Małżeństwo rozdzielone przez niesłuszny wyrok, musi zmierzyć się z wielona przeciwnościami losu. Tayari Jones pokazuje prawdziwe życie w swojej książce. W końcu jesteśmy tylko ludźmi, którzy podejmują złe decyzje oraz nie potrafią się ze sobą porozumiewać. To właśnie dzięki swojej przyziemności trafiła do mojego serca. Na pochwałe zasługuje również forma, ponieważ prowadzenie części historii poprzez listy sprawiło, że "Nasze małżeństwo" czyta się niesamowicie szybko. Myślę że, to jest powieść idealna do wpisania na listę do-przeczytania, ponieważ pod każdym względem jest ją warto przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 23:16 Zatracona w słowach dodał recenzję:
Celestial i Roy, oboje ambitni i wytrwali, o silnych charakterach, przeszli bardzo długą i wyboistą drogę, zanim ostatecznie stali się małżeństwem. Ich szczęście nie trwało jednak długo. Zaledwie po półtora roku jedna noc i niefortunny zbieg okoliczności kładą kres ich dotychczasowemu życiu. Roy zostaje oskarżony o zbrodnię, której nie popełnił, trafia do więzienia i wszystko wskazuje na to, że szybko go nie opuści. Takim oto sposobem Celestial staje się żoną skazańca, która musi nauczyć się radzić sobie w nowej roli. Przed nimi ogromne wyzwanie, które wystawi na próbę ich miłość, wierność i oddanie. Czy ich związek ma szansę przetrwać? Do sięgnięcia po „Nasze małżeństwo” nakłoniły mnie nie tylko pozytywne opinie o tej książce, ale również liczba nominacji do nagród literackich, które otrzymała. Po przeczytaniu opisu byłam zaintrygowana, nie często spotykam się bowiem z książkami poruszającymi taką tematykę. Właśnie dlatego rozpoczynając lekturę, nie spodziewałam się, że otrzymam tak mocną, ale jednocześnie subtelną i niezwykle smutną historię o małżeństwie, niesprawiedliwości i nietolerancji. Warto bowiem wspomnieć, że bohaterowie tej książki są Afroamerykanami i choć niewolnictwo zostało zniesione w USA już bardzo dawno temu, to dyskryminacja i uprzedzenia wobec czarnoskórych obywateli nie przeszły do historii. „Nasze małżeństwo” nie należy do książek, w których akcja gna w zawrotnym tempie. Historia rozwija się dość wolno, ma swój własny ustalony rytm, który może i niekiedy jest monotonny, ale dzięki temu autorce udaje się nas zaskoczyć, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Przez mniej więcej pierwsze pięćdziesiąt stron, zaznajamiamy się z bohaterami i sytuacją, w której się znaleźli. Poznajemy okoliczności, w jakich Roy trafił do więzienia oraz historię jego znajomości z Celestial. W książce mamy do czynienia z różnymi punktami widzenia. Mamy okazję spojrzeć na tę historię zarówno z perspektywy Roya, jak i Celestial. Nie są oni jednak jedynymi narratorami. Kolejną niezwykle ważną postacią, która również ma coś do powiedzenia, jest Andre – przyjaciel pary głównych bohaterów, a w szczególności Celestial, którą zna od dziecka. Choć na początku się na to nie zapowiada, odegra on istotną rolę w tej historii. W książce została zastosowana narracja pierwszoosobowa, która daje nam to możliwość spojrzenia w głąb naszych bohaterów, poznania ich myśli i uczuć. Jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego czasami postępują tak, a nie inaczej i choć nie zawsze zgadzałam się z ich decyzjami, potrafiłam je zaakceptować. Sporą część książki stanowią również listy, które Roy wymienia z różnymi osobami podczas swojego pobytu w więzieniu. Dają nam one wgląd w to, jak wygląda życie mężczyzny w zakładzie karnym oraz co dzieje się z jego rodziną podczas jego nieobecności. Oczywiście to Roy ma najgorzej, został niesłusznie oskarżony, całe jego życie się rozpadło, a on nic nie mógł na to poradzić, jednak jego bliscy, choć wolni, ogromnie cierpią, nie potrafią i nie chcą zapomnieć o tym, gdzie się znajduje i przez co przechodzi. Książka wypełniona jest całą gamą uczuć i emocji, jednak na sam przód wyraźnie przebija się niewyobrażalny smutek. Odczuwają go bohaterowie, czułam go również ja. Bardzo zżyłam się z bohaterami i przeżywałam ich losy. Właśnie dlatego przez większość książki, byłam po prostu smutna, zła i przybita. Czułam gniew z powodu niesprawiedliwości, jaka dotknęła Roya, pojawił się również żal, ponieważ przez jedno wydarzenie ich historia potoczyła się tak, a nie inaczej. „Nasze małżeństwo” wyraźnie pokazuje, że na niektóre sprawy po prostu nie mamy wspływu, wiele zależy od przypadku i nieważne jak bardzo byśmy się starali, nie jesteśmy w stanie odmienić rzeczywistości. „Nasze małżeństwo” to niezwykle poruszająca i zaskakująca pod wieloma względami książka, podejmująca temat sensu małżeństwa. Tayari Jones ukazała historię dwojga ludzi, którzy mieli kochać się do końca życia, jednak okoliczności sprawiły, że przestali pielęgnować swoją miłość, a uczucie, o które się nie dba, zaczyna zanikać, bez względu na to, co miało miejsce w przeszłości. „Nasze małżeństwo” to książka niebanalna, skłaniająca do refleksji i niosąca za sobą przesłanie. Gwarantuję, że historia Roya i Celestial poruszy was do głębi i porwie na długie godziny, wystarczy tylko dać jej szansę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 22:52 Karolina Brzezińska dodał recenzję:
Nasze małżeństwo, to książka której opis mnie zaintrygował. Roy Othaniel Hamilton i jego żona Celestial poznali się przypadkiem. Byli jeszcze na studiach, on mając opinię kochasia, ona nocując u przyjaciela. Raczej nie przypadli sobie do gustu. Los jednak chciał, że ich drogi się ponownie przecięły, ten sam los rzucił im pod nogi jedną z najcięższych kłód. Wiedli raczej spokojne, ułożone życie. Roy miał stabilną pracę, z której był w stanie utrzymać siebie, żonę i dom. Celestial zarabiała na życie realizując swoją największą pasję – szycie lalek. Półtora roku po ślubie Roy stwierdził, że powinien wyjawić jej całą prawdę o sobie. Może gdyby zrobił to wcześniej do niczego by nie doszło? Przeczucia, niepokój wibrujący w powietrzu, strach Celestial. Zignorowali tego dnia wszystkie znaki. Dotarli do podmiejskiego motelu, to był ich największy błąd. Niefortunny zbieg okoliczności, dobre serce Roya. Kłótnia, a później… Rozstanie. Na dwanaście lat. Osiemnaście miesięcy po ślubie. Co tak naprawdę się wydarzyło? Tayari Jones prezentując losy bohaterów – Roya, Celestial, Andre i ich najbliższych wplata w akcję obraz Afroamerykańskiej społeczności, która zamieszkiwała Amerykę pod koniec XX w. Książka jest więc nie tylko obyczajowym dramatem, ale też lekturą pouczającą, dającą do myślenia. Wplecione w tekst listy pisane z i do więzienia dodatkowo nadają całej historii autentyczności i są niejednokrotnie mocniejszymi fragmentami całej historii. Akcja książki początkowo wartka, w dalszej części zwalniała, by ponownie, z przytupem zaskoczyć czytelnika. Elementy z życia bohaterów, które stopniowo są przed nami odsłaniane, powodowały, że niejednokrotnie nie wiedziałam, co jest właściwe, po czyjej jestem stronie. Samo małżeństwo, jest tutaj tylko tłem do najważniejszego – RELACJI. Ciężkie, skomplikowane, choć z pozoru wydawałyby się najprostszym co może być w życiu człowieka. Składane deklaracje, których spełnienie tak naprawdę zależne jest od okoliczności. Książkę polecę każdemu, nie tylko osobom, których małżeństwo dotyczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 22:27 Aleksandra Pieńkos dodał recenzję:
Przyznam, że rzadko kiedy czytam opisy książek, które znajdują się z tyłu okładki. Uwielbiam sama odkrywać fabułę. Z tego też względu w swoich recenzjach staram się zamieszczać jak najmniej szczegółów, które mogłyby umniejszyć czytelnikowi frajdę z lektury danej pozycji. W przypadku książki "Nasze małżeństwo" autorstwa Tayari Jones również tylko pobieżnie przejrzałam przesłaną mi zapowiedź Zarejestrowałam wyłącznie, że dotyczy małżeństwa, które z jakiegoś powodu przechodzi kryzys. To mi wystarczyło - stwierdziłam, że chcę się z nią koniecznie zapoznać. Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron czułam się zawiedziona. Czułam się znużona i zirytowana - przede wszystkim zachowaniem głównych bohaterów. Okazało się, że autorka tylko uśpiła moją czujność. W jednej chwili akcja nabrała rozpędu. Sposobu w jaki małżeństwo Roya i Celestial zostało wystawione na próbę zupełnie się nie spodziewałam. Nie miałabym tej niespodzianki, gdybym przeczytała opis fabuły. I was też zachęcam do zaniechania zapoznania się z nim. "Małżeństwo to sprawa pomiędzy dwojgiem ludzi. Publiczność jest zbędna." Gdybym wiedziała o sytuacji, która wydarzyła się pewnego wieczoru, to czytając "Nasze małżeństwo" z niecierpliwością oczekiwałabym, kiedy będzie miała ona miejsce. A tak to od początku skupiałam się na związku Roya i Celestial. Wszyscy zwracają uwagę na to, że akt niesprawiedliwości jaki dotknął tych młodych ludzi doprowadził do rozpadu ich małżeństwa. Pytanie jednak, czy gdyby to wszystko nie miało miejsca, czy ono aby na pewno by przetrwało? Spotkałam się z opiniami, że przez te półtora roku po ślubie między Royem a Celestial faktycznie zdarzały się sprzeczki, ale że to normalne i ogólnie to byli szczęśliwi. Wiecie, ja mam totalnie odmienne zdanie na ten temat. W moim odczuciu ich relacja była z każdą chwilą coraz bardziej toksyczna. Odnoszę wrażenie, że nie potrafili ze sobą rozmawiać, a jedynie odwracać kota ogonem. Oboje mieli do siebie nieustannie jakieś pretensje. O wszystko. Było to widoczne nawet tego felernego dnia. W moim odczuciu ciężka próba na jaką zostali wystawieni, owszem była bardzo niesprawiedliwa. Ukazała jednak na jak słabych fundamentach oparta była relacja, którą zbudowali. Ojciec Celestial napisał Royowi, że "małżeństwo to sprawa pomiędzy dwojgiem ludzi. Publiczność jest zbędna". Jeśli przyjrzycie się dobrze, to zauważycie, że w przypadku małżeństwa dwojga głównych bohaterów publiczność była od samego początku. Chwilami odnosiłam wrażenie, że ich związek składa się z trzech, a nie dwóch osób. Cała historia przedstawiona jest z perspektywy każdej z nich. Dodatkowo przeplatana została listami wymienianymi między innymi przez małżonków czy Roya i ojca Celestial. "Ale dom rodzinny to nie miejsce, do którego trafiamy, tylko takie, skąd wyruszamy. Domu się nie wybiera, tak jak nie wybiera się rodziny. W pokerze dostajemy pięć kart. Trzy z nich można wymienić, ale dwie zostają nam w ręku: rodzina i ojczyste strony.” Kolejnym aspektem, którym pozytywnie zaskoczyła mnie Tayari Jones, to wprowadzenie motywu nierówności rasowej. Nie bez powodu główni bohaterowie są Afroamerykanami. Autorka porusza problem dyskryminacji, z którą osoby o czarnym kolorze skóry muszą się wciąż zmierzać, mimo zniesienia niewolnictwa. To właśnie kwestia pochodzenia w dużej mierze zaważyła na tym, w jakim położeniu znaleźli się Roy oraz Celestial. "Jedna z trudności, jakie napotykamy w wieku dorosłym, polega na tym, że święta stają się swoistym probierzem, a wynik zawsze jest niezadowalający. Dla dzieci Święto Dziękczynienia sprowadza się do pieczonego indyka, Boże Narodzenie – do prezentów pod choinką. Dorastając, przekonujemy się, że w święta najważniejsza jest rodzina, a pod tym względem mało kto może się uważać za wygranego." "Nasze małżeństwo" Tayari Jones, to powieść nie tylko skłaniająca do refleksji, lecz również wywołująca w czytelniku potrzebę przedyskutowania wszystkich poruszonych przez autorkę tematów - choć trudnych, to bardzo ważnych. Podobno sama Oprah Winfrey tuż po skończeniu lektury tej książki zadzwoniła do autorki i powiedziała, że koniecznie muszą o niej porozmawiać. To przepełniona emocjami pozycja o uczuciach, wsparciu, szczerości, uprzedzaniach, a także relacjach panujących w rodzinie - nawet tej przybranej. W moim odczuciu "Nasze małżeństwo" jest jak gorzka pigułka, którą jednak warto przełknąć. Tylko uważajcie - może wstrząsnąć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 21:49 popkultura.com.pl dodał recenzję:
Uwielbiam książki, które wprowadzają mnie w stan całkowitego dysonansu moralnego. Nie wiem, któremu bohaterowi kibicuję, którą perspektywę przyjmuję, która jest zgodna z moim kodeksem życiowym. Gdy rzucam co i rusz książkę w kąt, ponieważ się denerwuję tym, co nastąpi dalej czy tym, co powinnam myśleć według kanonu a co myślę naprawdę. To są prawdziwe powieści - te, które pobudzają naszą moralność i emocjonalność, niekoniecznie w kwestiach, nad którymi na co dzień się zastanawiamy. “Nasze małżeństwo” opisuje relację Celeste i Roya. Wzięli ślub, byli szczęśliwi przez półtora roku, jednak po drodzę spotkało ich niespodziewane, niezasłużone nieszczęście. Roy niesłusznie trafił do więzienia, przez fatalny zbieg okoliczności. Celeste stała się żoną skazańca, choć w najgorszych koszmarach nigdy sobie nie wyobrażała w ten sposób swojego małżeństwa. Czy związek przetrwa tę dramatyczną próbę w czasach rasizmu i nietolerancji wobec czarnoskórych? Czy marzenia Celeste zwyciężą wobec wierności oraz uczuć, które żywi do swojego męża? Powieść Tayari Jones jest wstrząsająca na wielu poziomach. Po pierwsze, opowiada o dwójce ludzi, którzy zdają się znać samych siebie, odpowiedzialnych, inteligentnych, dążących do raz obranych celów. Wydaje się, że obok uczuć, które żywią wobec najbliższych jest to najważniejszy czynnik ich jestestwa. Zarówno Celestial, jak i Roy, wiedzą, do czego dążą w życiu. Spotkali się na swojej drodze z wyraźnych powodów łączących ich pochodzenie, kolor skóry, jak i ambicję kierującą ich życiem. Nieprawdopodobnym jest wyobrazić sobie taką sytuację. Gdy kochasz kogoś bezwarunkowo, z planem na dalsze życie, a ten ktoś trafia niesłusznie do więzienia. Mijają dni, miesiące, może nawet lata, Ty jesteś sam lub sama, a ktoś Ci najbliższy trafia do więzienia przez zupełny biurokratyczny przypadek oraz niechęć społeczeństwa do Twojego koloru skóry. Czy ktokolwiek, którakolwiek z Was wie, jakby się zachował w takim położeniu? Sama nie mam pojęcia. Jednak najważniejsze pytanie, które stawia Tayari Jones w swojej powieści jest to, czy w małżeństwie najważniejsze jest “My” czy “Ja”? Czy ważne jest moje szczęście, czy nasze szczęście? Czy moje potrzeby mogą odejść w niebyt w momencie, w którym mój partner lub moja partnerka są nieszczęśliwi? Czy ważne jest dobro wspólne, które łączy dwoje ludzi? W każdym związku trudno jest znaleźć odpowiedź na te pytania i zdecydować, co jest dla nas najlepsze. “Nasze małżeństwo” jest także pouczającą lekcją na temat stosunków rasowych w Stanach Zjednoczonych przy końcu XX wieku. Selekcję w środkach komunikacji znamy chociażby z kina, niesprawiedliwe procesy sądowe także. Lecz “Nasze małżeństwo” pokazuje także stosunek samych czarnoskórych do siebie nawzajem. To, że oczywistym niegdyś było wiązanie się za partnerem o tym samym kolorze skóry, pochodzeniu, podobnej historii doświadczeń. Ta recenzja jest pełna pytań, ponieważ taka właśnie jest powieść Tayari Jones. Pozostawia każdego czytelnika z kłębkiem zapytań o jego własną moralność, o jego zasady, o jego postrzeganie związku. Kwestionuje wszystko to, co deklarujemy w namiętnych uniesieniach lub romantycznych oświadczeniach, każąc się zastanowić, czym naprawdę jest powiedzenie “na zawsze”. Zostawiam Was z tymi wszystkimi pytaniami, jak autorka “Naszego małżeństwa”. Pamiętajcie jednak, że ważne, żeby sobie je stawiać a nie ich unikać. Tylko w ten sposób poznamy prawdziwych siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 20:10 anetawojtiuk dodał recenzję:
O naszym życiu nie zawsze w pełni sami decydujemy, lecz często więcej do powiedzenia ma los czy zbiegi okoliczności. Roy znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Wraz ze swoją żoną Celestial wybrał się do hotelu w rodzinnej miejscowości, w którym kiedyś pracowała jego mama Olive. To właśnie tam chciał z ukochaną wyruszyć w podróż do przeszłości, zaczynając od momentu i miejsca, w którym prawie przyszedł na świat. Sprzeczka z partnerką i wypowiedzenie ich magicznego hasła powstrzymującego rozmowę na piętnaście minut sprawiły, że mężczyzna wyszedł do hotelowego holu, aby ochłonąć i zebrać myśli. W tym czasie pomógł starszej kobiecie donieść lód do jej pokoju, naprawił spłuczkę i zwrócił uwagę na poluzowaną klamkę. Wrócił do żony i wcześniejszej rozmowy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie nagła pobudka w środku nocy i rzucone przez starszą panią oskarżenie. W tym momencie wszystko potoczyło się ekspresowo - areszt, sprawa sądowa i odsiadka. Takie wydarzenia zmieniają ludzi i ich dotychczasowe życie już na zawsze. "Nasze małżeństwo" to książka, którą trudno mi ocenić. Spędziłam z nią dwa dni, czytając w każdej wolnej chwili. Żyłam tą powieścią i miałam wrażenie, że również życiem bohaterów. Początek bardzo mnie rozczarował, podejrzewałam, że będzie to kolejna pozycja o młodym małżeństwie, które szybko się skończyło z powodu sprzeczek i wielu nieporozumień, być może nawet z powodu jakiejś zdrady. Okazało się, że nieco minęłam się z pomysłem autorki. Tayari Jones stworzyła historię o Afroamerykanach, którzy już ze względu na pochodzenie i kolor skóry nie mają w życiu łatwo. Stereotypy, uprzedzenia, gorsze traktowanie... Według mnie młode małżeństwo od początku nie było silne, w pełni zaangażowane, już bez brania pod uwagę ich pochodzenia, więc wyrok skazujący wystawił ich miłość na dodatkową, cięższą próbę. Historię poznajemy z punktu widzenia trzech osób - Roya, Celestial i ich wspólnego przyjaciela Andre. Rozdziały były pisany z perspektywy którejś z tych osób, w międzyczasie poprzeplatane listami pisanymi przez ukochanych. Pomysł na korespondencję więzienną do mnie przemówił i uważam to za jedną z ciekawszych rzeczy w książce. Brakowało mi natomiast dat, albo chociaż lat, w których dany list był pisany. Dzięki niektórym z nich mogłam odnaleźć się w czasie, ale nie zawsze się to udawało. Z drugiej strony Tayari Jones w "Naszym małżeństwie" dała sobie wolną rękę co do "zgrabnego" przeskakiwania w fabule, gdyż jedne listy były pisane na przełomie kilku miesięcy, inne na przełomie lat. I choć główny wątek powieści nieco mnie rozczarował to wątki poboczne uratowały w mojej ocenie powieść. Podobały mi się opisy pracy Celestial, a także wzmianki o rodzicach Roya, którzy są takim typowym przykładem kochającego się małżeństwa, które niezależnie od wydarzeń w życiu, zawsze się wspiera i przetrwa każdą próbę, jaką rzuci im los. Za to niektóre rozdziały mogłyby w ogóle nie istnieć, bo za wiele nie wnosiły do całej historii. Odnosiłam wrażenie, że są taką... zapchajdziurą, aby było coś więcej wspomniane o danym bohaterze. Autorka pokazała, jak ważna jest rodzina, wsparcie, szczera rozmowa, prawdziwe uczucie. To, że nie warto pochopnie podejmować decyzji o małżeństwie, bo byle nieporozumienie może rozsypać związek, tak jak podmuch wiatru rozsypuje domek z kart. Życie nie zawsze jest usłane różami, nie zawsze będą same dobre momenty. Jest to również książka o dyskryminacji, uprzedzeniach, stereotypach. Pozycja, która pokazuje, że nadal pochodzenie dla wielu ludzi ma ogromne znaczenie i przekłada się to na wydawanie osądów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 19:36 anna dodał recenzję:
Tayari Jones nieznana, ale warta poznania pisarka, której książka „Nasze małżeństwo” ma swoją premierę 30.01.2019 Ona i on młode małżeństwo z osiemnastomiesięcznym stażem. Roy i Celestial to kochające się bratnie dusze. Po niełatwych początkach ich związku i różnej przeszłości. Życie ich toczyło się swoim tempem, miało swoje wzloty i upadki, ale było dość spokojne. Do pewnego dnia, a właściwie nocy w hotelu. Wtedy pod wpływem nieoczekiwanych zwrotów akcji i serii niefortunnych zdarzeń ich życie całkowicie się zmieniło. „Nasze małżeństwo” to książka, z którą kończyłam rok 2018 i zaczynałam 2019. Jest to niezwykle wciągająca, inteligentna i poruszająca historia. Mówi o wielu problemach życia codziennego. Wiele razy zmusza do refleksji, jak i radości. Ta książka bardzo dużo mówi o rasizmie oraz problemach osób czarnoskórych. Wydawać by się mogło, że nierówność rasowa nie istnieje w tak dużym stopniu. Przecież mamy XXI wiek, a jednak... Opowieść dosłownie powodowała u mnie łzy szczęścia i smutku, miałam ochotę nią rzucić i do niej nie wracać, ale brałam ją i dosłownie zjadałam kolejne kartki powieści. Niesamowite pióro autorki powodowało, że historia sama płynęła nie dłużyła się. Szczerze mówiąc zaczynałam tę książkę z myślą że w sumie nie wiem co to za książka i chyba nie jest w moim typie, ale dobrze, że przeczytam ją do końca. Nieźle się zdziwiłam, kiedy okazało się jak bardzo mi się podobała, bo nie oszukując samej siebie szczerze wolę fantastykę i thriller. Ostatnio jednak zaczęłam czytać książki całkowicie nie w moim klimacie i polecam to zrobić każdemu, bo widać wtedy to, że dorastamy i nasze myślenie się zmienia. Poza tym możemy poznać tak niesamowite książkę jak na przykład „Nasze małżeństwo”. Jestem stuprocentowo pewna, że nie sięgnęłabym po nią gdyby nie to, że zostałam jej recenzentką. Nie wiem, czy bym żałowała, gdybym jej nie znała. Teraz mogę powiedzieć, że trafia ona na listę książek najlepszych w moim życiu. Jeżeli zastanawiacie się jak wygląda życie czarnoskórych osób i na jakie problemy mogą natrafić, to naprawdę polecam przeczytać. Oceniam tę książkę na 5/5( oczywiście w mojej skali) i bardzo się ciesze, że to właśnie z nią zaczęłam ten rok i nie żałuję żadnej minuty spędzonej nad nią i zachęcam was do przeczytania, bo naprawdę warto. Spróbujcie, nawet jeśli to nie wasz ulubiony gatunek, bo jestem pewna, że się nią nie zawiedziecie, a otworzy wam oczy i może nawet zmieni światopogląd i spojrzenie na ludzi o innym kolorze skóry.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 18:39 nuna dodał recenzję:
Nasze małżeństwo. Recenzja przedpremierowa. Premiera książki 30.01.2019 Jak tylko zobaczyłam opis książki Nasze małżeństwo autorstwa Tayari Jones wiedziałam, że będę musiała przeczytać tę powieść. Małżeństwo jest sakramentem tylko dla tych, którzy się kochają. Oscar Wilde Wiele nagród, dobre recenzje i polecajka Baraca Obamy, były tym co skłoniło mnie do sięgnięcia po tą pozycję. Chociaż nie raz już się na czymś takim przejechałam, to i tak dałam jej szansę. I powiem wam, że jestem bardzo zadowolona iż dałam się przekonać do tej historii. A teraz przejdźmy do fabuły. Nasze małżeństwo opowiada historię Roya i Celestial. Młodego małżeństwa Afroamerykanów, które nie nacieszyło się sobą, tylko półtora roku, gdyż Roy trafia do więzienia. Jak w obliczu takiej tragedii zachowa się Celestial? Czy będzie czekać na męża, czy też szybko zapomni o złożonej przysiędze? Czy jest ktoś kto będzie chciał wykorzystać to, że Roy jest w zamknięciu? I co zrobi Roy? Czy będzie walczyć, czy też podda się na starcie? Na te i więcej pytań znajdziecie odpowiedź sięgają po tę książkę. Pierwszy szok: bohaterowie. Sami przyznajcie, że na palcach jednej ręki można policzyć książki, gdzie główne postacie mają ciemną skórę. Przynajmniej te książki, które zostały u nas wydane. Powiem wam tak. Jak zaczęłam czytać tę historię to sobie pomyślałam: kurczę, ta akcja idzie za szybko. Zaraz pewnie będzie pełno zbędnych zapychaczy. I jeszcze przez kilkanaście stron tak myślałam. A potem książka przyjemnie zwolniła i pozwoliła mi się cieszyć powoli rozgrywanym przebiegiem zdarzeń. Jednak uspokoję was. Akcja się nie wlecze jak przysłowiowe flaki z olejem. Książka w znakomity sposób przedstawia nam małżeństwo. Pokazuje jego kruchość, jak i siłę. Bo jednak małżeństwo to partnerstwo dwójki kochających się osób. Jednak co się stanie, gdy jedna z tych osób nie ma w sobie wystarczającej siły by odejść? Lepiej samemu złamać sobie serce, niż pozwolić by zrobił to ktoś inny. Pokazuje nam ona, że nie zawsze miłość wszystko wybaczy, tak jak śpiewała to w swojej piosence Hanka Ordonówna: Miłość Ci wszystko wybaczy Smutek zamieni Ci w śmiech. Miłość tak pięknie tłumaczy: Zdradę i kłamstwo i grzech. Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, Że jest okrutna i zła, Miłość Ci wszystko wybaczy Bo miłość, mój miły, to ja. Jeśli pokochasz tak mocno jak ja, Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz, Do ostatka, do szału, do dna, To zdradzaj mnie wtedy i grzesz. Bo miłość Ci wszystko wybaczy Smutek zamieni Ci w śmiech. Miłość tak pięknie tłumaczy: Zdradę i kłamstwo i grzech. Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, Że jest okrutna i zła, Miłość Ci wszystko wybaczy miłość, mój miły, to ja. Książka ta jest pełna emocji, i ukazuje nam historię, która mogłaby spotkać każdego z nas i pomimo, że jest to fikcja literacka, to jednak jest ona w 100 % prawdziwa, realna, że czytając tę powieść czułam się jakbym patrzyła na całą historię gdzieś z boku, a nie poznawała ją na stronach powieści. Z pewnością czytający tę powieść zostaną podzieleni na dwa obozy. Zwolenników czekania pomimo wszystko. I zwolenników tego by oddać swój los w ręce upływającego czasu. Po przeczytaniu jej, naszła mnie refleksja jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji. Czy pomimo miłości jaką darzę mojego Ł, czekałabym na niego? Mam nadzieję, że nigdy nie będę postawiona w takiej sytuacji jak główna bohaterka. Reasumując, Nasze małżeństwo to piękna powieść ukazująca nam historię miłości dwojga ludzi, która miała być do grobowej deski. Ukazuje nam ona, że pomimo wielkiego uczucia, które łączy dwoje ludzi, niepielęgnowane uczucie więdnie jak kwiat. Jeżeli poszukujecie książki po której najdzie was chwila na refleksję to jest to pozycja dla was. Jeżeli poszukujcie książki, gdzie główni bohaterowie dopracowani są w najdrobniejszych szczegółach to jest to książka dla was. Jeżeli poszukujcie książki, miłość nie jest ukazana jako słodkie uczucie to jest to pozycja dla was. Polecam sprawdzenie na własnej skórze, czy ta książka wam się spodoba. Mnie urzekła, i mam nadzieję, że wam też się spodoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 18:34 nuna dodał recenzję:
Nasze małżeństwo. Recenzja przedpremierowa. Premiera książki 30.01.2019 Jak tylko zobaczyłam opis książki Nasze małżeństwo autorstwa Tayari Jones wiedziałam, że będę musiała przeczytać tę powieść. Małżeństwo jest sakramentem tylko dla tych, którzy się kochają. Oscar Wilde Wiele nagród, dobre recenzje i polecajka Baraca Obamy, były tym co skłoniło mnie do sięgnięcia po tą pozycję. Chociaż nie raz już się na czymś takim przejechałam, to i tak dałam jej szansę. I powiem wam, że jestem bardzo zadowolona iż dałam się przekonać do tej historii. A teraz przejdźmy do fabuły. Nasze małżeństwo opowiada historię Roya i Celestial. Młodego małżeństwa Afroamerykanów, które nie nacieszyło się sobą, tylko półtora roku, gdyż Roy trafia do więzienia. Jak w obliczu takiej tragedii zachowa się Celestial? Czy będzie czekać na męża, czy też szybko zapomni o złożonej przysiędze? Czy jest ktoś kto będzie chciał wykorzystać to, że Roy jest w zamknięciu? I co zrobi Roy? Czy będzie walczyć, czy też podda się na starcie? Na te i więcej pytań znajdziecie odpowiedź sięgają po tę książkę. Pierwszy szok: bohaterowie. Sami przyznajcie, że na palcach jednej ręki można policzyć książki, gdzie główne postacie mają ciemną skórę. Przynajmniej te książki, które zostały u nas wydane. Powiem wam tak. Jak zaczęłam czytać tę historię to sobie pomyślałam: kurczę, ta akcja idzie za szybko. Zaraz pewnie będzie pełno zbędnych zapychaczy. I jeszcze przez kilkanaście stron tak myślałam. A potem książka przyjemnie zwolniła i pozwoliła mi się cieszyć powoli rozgrywanym przebiegiem zdarzeń. Jednak uspokoję was. Akcja się nie wlecze jak przysłowiowe flaki z olejem. Książka w znakomity sposób przedstawia nam małżeństwo. Pokazuje jego kruchość, jak i siłę. Bo jednak małżeństwo to partnerstwo dwójki kochających się osób. Jednak co się stanie, gdy jedna z tych osób nie ma w sobie wystarczającej siły by odejść? Lepiej samemu złamać sobie serce, niż pozwolić by zrobił to ktoś inny. Pokazuje nam ona, że nie zawsze miłość wszystko wybaczy, tak jak śpiewała to w swojej piosence Hanka Ordonówna: Miłość Ci wszystko wybaczy Smutek zamieni Ci w śmiech. Miłość tak pięknie tłumaczy: Zdradę i kłamstwo i grzech. Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, Że jest okrutna i zła, Miłość Ci wszystko wybaczy Bo miłość, mój miły, to ja. Jeśli pokochasz tak mocno jak ja, Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz, Do ostatka, do szału, do dna, To zdradzaj mnie wtedy i grzesz. Bo miłość Ci wszystko wybaczy Smutek zamieni Ci w śmiech. Miłość tak pięknie tłumaczy: Zdradę i kłamstwo i grzech. Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, Że jest okrutna i zła, Miłość Ci wszystko wybaczy miłość, mój miły, to ja. Książka ta jest pełna emocji, i ukazuje nam historię, która mogłaby spotkać każdego z nas i pomimo, że jest to fikcja literacka, to jednak jest ona w 100 % prawdziwa, realna, że czytając tę powieść czułam się jakbym patrzyła na całą historię gdzieś z boku, a nie poznawała ją na stronach powieści. Z pewnością czytający tę powieść zostaną podzieleni na dwa obozy. Zwolenników czekania pomimo wszystko. I zwolenników tego by oddać swój los w ręce upływającego czasu. Po przeczytaniu jej, naszła mnie refleksja jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji. Czy pomimo miłości jaką darzę mojego Ł, czekałabym na niego? Mam nadzieję, że nigdy nie będę postawiona w takiej sytuacji jak główna bohaterka. Reasumując, Nasze małżeństwo to piękna powieść ukazująca nam historię miłości dwojga ludzi, która miała być do grobowej deski. Ukazuje nam ona, że pomimo wielkiego uczucia, które łączy dwoje ludzi, niepielęgnowane uczucie więdnie jak kwiat. Jeżeli poszukujecie książki po której najdzie was chwila na refleksję to jest to pozycja dla was. Jeżeli poszukujcie książki, gdzie główni bohaterowie dopracowani są w najdrobniejszych szczegółach to jest to książka dla was. Jeżeli poszukujcie książki, miłość nie jest ukazana jako słodkie uczucie to jest to pozycja dla was. Polecam sprawdzenie na własnej skórze, czy ta książka wam się spodoba. Mnie urzekła, i mam nadzieję, że wam też się spodoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 17:04 Anka dodał recenzję:
Jedną z pierwszych premier Wydawnictwa Otwartego w 2019 roku jest powieść nieznanej w Polsce amerykańskiej pisarki Tayari Jones. W USA jest ona cenioną i wielokrotnie nagradzaną autorką oraz wykładowcą kreatywnego pisania na prestiżowym Emory University. O jej 4. książce – „Naszym małżeństwie” – Oprah Winfrey o powiedziała, że jest to jedna z tych lektur, od których nie mogła się oderwać, a kiedy tylko skończyła ją czytać, zadzwoniła do autorki i powiedziała, że muszą porozmawiać na temat powieści (a także jej ekranizacji). Młodzi, zdolni, błyskotliwi. Ludzie, którzy nie spieszą się do małżeństwa, bo wcale go nie potrzebują Kiedy jednak się na nie decydują – po zaledwie półtorarocznym związku muszą stawić czoła jednej z największych i najcięższy prób. Katastrofalny zbieg okoliczności sprawia, że życie obojga bohaterów zmienia się w koszmar. Uznany za winnego ciężkiego przestępstwa Roy zostaje aresztowany, skazany i trafia do więzienia, a Celestial – z młodej małżonki – staje się napiętnowaną żoną skazańca. Tragedia, wśród której próbują się odnaleźć na nowo, redefiniując swe spojrzenie na świat i na samych siebie. Bo czy związek dwojga ludzi to już „my” na pierwszym miejscu zawsze i wszędzie, czy jednak zbiór dwóch „ja”, bo tworzą go przecież dwie kompletnie odrębne pod każdym względem jednostki? Różniące się płcią, charakterem, wychowaniem i otoczeniem, w którym wzrastali? Jak w katastrofalnej sytuacji radzi sobie zamknięty w więzieniu mężczyzna, a jak pozostająca na wolności jego partnerka? Jak to jest być niewinnie skazanym i co przeżywa żona, gdy – w oczach społeczeństwa – jej mąż jest potworem? Co czują wobec drugiej osoby, jakie emocje kłębią się w nich samych? Autorka wnika głęboko w dusze bohaterów, wydobywając na światło dzienne najczulsze ich struny i obnażając najsilniejsze, najgłębiej skrywane uczucia. Jakże doskonały cytat wybrała Tayari Jones na początek książki! Obrazuje on wspaniale nie tylko opowieść, którą snuje, ale i całe ludzkie życie: „To, co cię spotyka, nie dotyczy wyłącznie ciebie; ciebie dotyczy tylko w połowie. Nie wiąże się tylko z tobą. W każdym razie nie tylko z tobą”. Bo przecież wszystko, co nas dotyka – zarówno dobre, jak i złe – oddziałuje nie tylko na nas. Ma wpływ na wszystkich i wszystko, co nas otacza. Naszych partnerów, dzieci, bliższą i dalszą rodzinę, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, współpracowników. To sieć zależności, oplatająca naszą rzeczywistość. Jak kręgi na wodzie, które nie kończą się na jedynym, centralnym, najmniejszym, tworzącym się po wrzuceniu kamienia, lecz rozchodzą się tak daleko, jak tylko mogą, uderzając po drodze w każdą rzecz, jaką napotkają. „Nasze małżeństwo” to nieco ponad 350 stron powieści, podzielonej na 3 części i epilog. „Muzyka mostu” (część 1) to zbiór korespondencji. Przeważnie dwójki głównych bohaterów – Roya i Celestial – do siebie, ale są tu też listy ojca Celestial, Franklina Delano Davenporta, oraz prawnika Roya, Roberta Banksa. 2 kolejne części – „Nakryj dla mnie stół” i „Wielkoduszność” – to opowieści snute już przez trójkę bohaterów. Do znanej nam pary dochodzi bowiem Andre, świadek na ich ślubie. Zakończenie to znów listy, które wymieniają między sobą Celestial i Roy. Taka forma narracji bardzo sprzyja i treści, którą poznajemy z licznych, bogatych retrospekcji i z perspektywy różnych osób, jak i samemu czytelnikowi, nie trąci bowiem monotonią. Jest – po prostu – jak życie. O zmiennym tempie, punktach widzenia, nacechowana dużą ilością emocji i drobiazgami codzienności. Sam język jest również bardzo przystępny, choć powieść porusza przecież najgłębsze i najbardziej intymne sprawy relacji międzyludzkich. Najwięcej daje czytelnikowi lektura listów, gdyż w nich właśnie bohaterowie odsłaniają się najbardziej. W sposób wysmakowany i pięknym stylem autorka snuje głębokie refleksje na tematy niełatwe, acz codzienne i bodaj najważniejsze w życiu każdego człowieka. Bohaterowie o silnych, nieujarzmionych charakterach. Wykształceni, oczytani, świadomi siebie i otaczającego ich świata. Indywidualiści, którzy decyzję o małżeństwie podjęli nieszybko i niełatwo. A kiedy w końcu – wydawać by się mogło – wszystko układa się tak, jak powinno, następuje katastrofa. Zderzenie z horrendalnie trudną rzeczywistością, które przewartościowuje świat każdego chyba człowieka. Jak rozwikłać splątane losy Roya i Celestial? Jak rozwiązać problemy, które zarazem spajają i rozdzielają bohaterów? Autorka nie ocenia postępowania swych postaci ani ich wyborów. Nie określa, co dobre, a co złe. Co winien myśleć czytelnik i jak osądzać drogi, które wybrali – mniej lub bardziej świadomie. Pokazuje jedynie, że to, co spotkało Celestial i jej męża może zdarzyć się każdemu. Niezależnie od pochodzenia, wykształcenia i miejsca zamieszkania. Dlatego tak adekwatny do treści książki jest jej polski tytuł – „Nasze małżeństwo” (oryginalny brzmi „An American Marriage” – „Amerykańskie małżeństwo”). Bo losy bohaterów mogą być losami każdego związku. Także w naszym kraju.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 09:48 degustatorkaksiazek dodał recenzję:
"Byliśmy małżeństwem od półtora roku i przez cały ten czas byliśmy ze sobą szczęśliwi – przynajmniej ja byłem. Może nie było to szczęście, do jakiego dążą inni, ale też nie przypominaliśmy czarnoskórej „ogrodowej burżuazji” z Atlanty, pary, w której mąż kładzie się spać z laptopem pod poduszką, a żona marzy o biżuterii od Tiffany’ego" Roy i Celestial są młodym małżeństwem. Celestial tworzy ręcznie robione lalki. Roy jest jej weną, muzą i osobistym menadżerem żony. Również pracuje jako przedstawiciel handlowy w wydawnictwie. Jadąc w odwiedziny do rodziców Roya nie przeczuwali, że może stać się tego dnia tragedia.  Mężczyzna zostaje oskarżony o gwałt. Od tej chwili ich życie staje się pasmem samych kłótni, kłopotów, niechęci i braku zaufania. Każde z nich chce czego innego. "Sęk w tym, że z mojej też nie mógł niczego wymazać. Tamtej nocy przez cały czas był ze mną. Ta zgwałcona kobieta nie wie, kto ją skrzywdził, lecz ja wiem, kogo poślubiłam" .............................................................. Książka podzielona na 3 części (kolejne etapy w małżeństwie). Początkowo para opisuje swoją wspólną przeszłość. W jaki sposób się poznali, ile czasu Roy musiał adorować Celestial. Czułam chemię między nimi. Ale to nie była jakaś pierwsza miłość od wejrzenia. Poznawali się stopniowo, później żyli osobno. Aż udało się im. Małżeństwem są półtora roku. Poznajemy historię z trzech punktów widzenia. Roya jego żony, ale i wspólnego przyjaciela Andre. Widziałam jak Roy walczył o siebie, widziałam jak jego żona chciała być przy nim. Widziałam ich rozterki, żale, ale i oddalenie się od siebie. Kobieta staje się "wolna", staje się ważną kobietą. Osobiście nie polubiłam samego Roya z przeszłości, ale i zanim został oskarżony. Typowy bad boy książkowy. Uwielbiał flirtować, uganiać się za laskami... Miał coś w sobie, co mnie odpychało. Nie wiem dokładnie czego się czepiam, ale jakoś mi nie podpasował. I teraz mam wielki problem. Chciałabym napisać pewne rzeczy, ale to już będzie podchodzić pod spojler. A tego nie chcesz. Więc napiszę, że ich trójka zmieniła się i to bardzo. Nie napiszę czy rozumiem, bo nie jestem od tego. Wiem, że podczas tego okresu w ludzie się zmieniają. Nie zawsze na lepsze. "Ten" okres wywołuje żal, smutek, tęsknotę i niesprawiedliwość. Podział na klasy, na kolor skóry tutaj również odgrywa dużą rolę. Brak dokładnego przyjrzenia się świadkom, oskarżonej. Dowody? Brak słów... Dlatego nie chce się rozpisywać, bo wtedy musiałabym coś zdradzić. Napisałam wcześniej, że książka niby jest dobra, ale czegoś mi brakowało, że może jednak trochę po macoszemu została potraktowana. Teraz myślę, że same listy wzbudzają emocje o natłok myśli. Pozytywne wrażenie zrobiła na mnie rodzina obojga. Serio. Mało, który teść dogaduje się z zięciem i traktuje go jak swego syna. Ich relacje między sobą są bardzo dobre. Jestem zaskoczona tym. Sama historia mnie raniła, miałam łzy w oczach. Trudno jest czytać o wyobrażać sobie taki dalszy związek. I najważniejsza kwestia w tej książce. Ta historia mogłaby być prawdziwa, mogę śmiało napisać, że z pewnością kogoś to dotyczyło. Jest sporo wątków. Choć autorka nie ciągnie ich wszystkich. I może to mnie jakoś "ruszyło". Teraz myślę, że chodziło o przedstawienie i o rozwinięcie relacji między nimi. Zmian jakie się dokonały. Na jaw wychodzą skrywane sekrety w rodzinie. Nowe postacie, napięcie, które wynika z czytania listów. Żadne z nich nie patrzy już na przeszłość, żyją teraźniejszością i nie składają sobie obietnic. Roy wie, że nie ma nic do zaoferowania swojej żonie.  Ona staje się spełnioną i odnosząca sukcesy kobietą. "Nasze małżeństwo" to historia czarnoskórego małżeństwa, którzy muszą sprostać oczekiwaniom innych. To historia, która wzbudza sporo emocji. Mimo, że jak wspomniałam mam trochę problem z brakiem rozwinięcia w pewnych momentach to książka jest dobra.  Co, te listy mówią o ich relacji, związku? Czy jesteś gotowa, aby przejść to razem z nimi? Co by było gdyby? Czy miłość wystarczy? "I nie opuszczę cię, aż do śmierci" Wydawnictwo Otwarte dziękuję za wzruszającą książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2019 o godz 02:03 Martyna Macyszyn dodał recenzję:
Człowiek przez całe życie kieruje się kilkoma pragnieniami, a jednym z nich, być może tym najsilniejszym, jest chęć znalezienie bratniej duszy. Utworzenia związku, który da nam poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Nie chcę się wdawać w dywagacje, na temat tego, jak owo partnerstwo powinno wyglądać, bo w zależności od kultury oraz potrzeb różnych ludzi, przepis na idealną relację bywa różny. Bez względu na charakter zażyłości, czy ilość zaangażowanych w jej rozwój osób, istotne jest, aby każdy z zainteresowanych odczuwał radość wynikającą z tworzenia swego rodzaju więzi. Altruistycznie nie zamykał się na potrzeby jedynie drugiego człowieka, równocześnie zapominając o sobie. Jak mówi jeden z moich ulubionych, młodzieżowych filmów „[…] branie i dawanie”. To właśnie stanowi kwintesencję związku. Co jednak gdy intymna relacja przestaje wyglądać tak, jak powinna? Co, jeżeli kochające się osoby zbłądzą i zatracą się w oddzielnych rzeczywistościach, rezygnując z siebie nawzajem na rzecz ważniejszych, przynajmniej pozornie, rzeczy? Czy następujące w każdym z nas zmiany spowodowane wpływem otoczenia, trudnymi wydarzeniami, są powodem do zakończenia związku? Jeżeli poszukujecie powieści, która zachęci Was do refleksji dotyczącej istoty miłości oraz partnerstwa, koniecznie sięgnijcie po „Nasze małżeństwo”. Celestial i Roy nie są idealną parą. W ich relacji zdarzają się większe lub mniejsze potknięcia, jednak to, co spaja ich związek nawet w trudnych chwilach, to żywe uczucie, którego nie są w stanie ostudzić konflikty charakterów, czy indywidualne ambicje. Gdy wszystko zmierza ku lepszemu, gdy młode, zaledwie osiemnastomiesięczne małżeństwo planuje scementować swój związek, podejmując decyzje o posiadaniu dziecka, wydarza się tragedia. Jedna noc i połączenie fatalnych w skutkach zbiegów okoliczności, zamieniają Roya w podejrzanego. Zarzutem jest gwałt, jedno z najpoważniejszych przestępstw seksualnych, które w samych Stanach Zjednoczonych, karane jest bardzo surowo. Powieść stworzona przez Tayari Jones jest niezwykłą, a jednocześnie bardzo trudną próbą sportretowania relacji tkwiącej w przymusowej separacji. Historią opisującą starania skazańca, aby zachować kontakt ze światem zewnętrznym, znajdującym się poza murami więzienia oraz pozostawioną na wolności ukochaną. Wnikliwym, poruszającym, czasem nawet szokującym opisaniem intymnej relacji dwojga ludzi, przeżywających dramatyczne chwile. Po zapoznaniu się z lakonicznym opisem „Naszego małżeństwa” znajdującym się na tyle okładki spodziewała się historii o zbrodni, dociekaniu prawdy, poszukiwaniu winnego. W pierwszej chwili liczyłam na powieść przypominającą fabułą serialu „American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona”. Opisu wydarzeń związanych z rozprawą mającą na celu zwrócenie Royowi wolność, okraszoną perspektywą samotnej, pogrążonej w smutku oraz walczącą o sprawiedliwość dla męża Celestial. Już w tym miejscu Tayari Jones zaskoczyła mnie, ale nie rozczarowała. Przestępstwo rzekome popełnione przez głównego bohatera nie jest najważniejsze. Stanowi jedynie punkt zapalny w życiu wszystkich uczestników dramatu. Chociaż fałszywe oskarżenie Roya jest niezwykłym aktem niesprawiedliwości, skłaniającym czytelnika do refleksji na temat obiektywności amerykańskich sądów oraz rzetelności pracy policji, to w tej konkretnej powieści ustępuje miejsca tematowi dużo bardziej prozaicznemu – miłości. „Nasze małżeństwo” Tayari Jones, to książka mądra i dająca naprawdę wiele powodów do myślenia. Jednocześnie w obranym przez siebie temacie uczuć, nie gloryfikuje najpopularniejszej dla zakochanych instytucji, jaką jest małżeństwa, za to próbuje na nowo określić to, co nazywamy miłością. Wbrew pozorom opis w pewien sposób dysfunkcyjnego związku, w którym każda z postaci jest po części winna zaistniałej sytuacji emocjonalnej panujące między nimi, może wiele nauczyć biernego czytelnika oraz skłonić do naprawdę wielu refleksji. Przemyśleń, których zazwyczaj wolimy unikać dla własnego komfortu. Mimo wszystko polecam porzucić egoistyczną chęć utrzymania fałszywego spokoju ducha, na rzecz niezwykle pouczającej lekcji
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-01-2019 o godz 23:17 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
Myśleliście, że dyskryminacja czarnoskórych obywateli przeszła do historii USA wraz ze zniesieniem niewolnictwa? W takim razie źle myśleliście - mimo że poprawność polityczna zabrania używania słowa Murzyn, uprzedzenia wobec Afroamerykanów wciąż mają się bowiem zaskakująco jak na XXI wiek dobrze. Tayari Jones pokazuje, że kolor skóry nadal determinuje pozycję w społeczeństwie, a uprzywilejowanie białej rasy pozostaje faktem, przy czym robi to w mądry i satysfakcjonujący literacko sposób. Jej powieść to zarazem wielki akt oskarżenia przeciwko amerykańskiemu społeczeństwu, jak i intymna kronika rozpadu małżeńskich więzi. Przejmująca, zaskakująca i przepełniona współczuciem dla trójki jej bohaterów. Nasze małżeństwo trudno zaszufladkować i przypisać do jednego, konkretnego rodzaju literackiego. Pierwsze rozdziały mogą sugerować kryminał lub dramat sądowy, dość szybko jednak autorka zmienia kierunek prowadzenia narracji. Wątek prawniczy pozostaje wprawdzie, traci jednak na znaczeniu na rzecz prozy typowo obyczajowej. W efekcie czytelnik otrzymuje opowieść o powolnej destrukcji małżeństwa, rozpadzie więzi mających łączyć na całe życie oraz poszukiwaniu siebie w świecie zbudowanym z ludzkich oczekiwań. Roy próbuje przywyknąć do nowej, ograniczonej murami więzienia rzeczywistości, żyjąc od listu do listu otrzymywanego od ukochanej żony. Celestial usiłuje być żoną, bez męża obok siebie wychodzi jej to z każdym kolejnym dniem coraz gorzej. Po raz drugi w swym krótkim życiu wyrzeka się macierzyństwa, jego ekwiwalent znajdując w robionych ręcznie lalkach. Osiąga sukces artystyczny i finansowy, który nie daje jej jednak oczekiwanego szczęścia – po dwudziestu czterech miesiącach wie już, że musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy namiastka życia rodzinnego, jaką stworzyła w swojej pracowni, wystarczy jej na kolejnych dziesięć lat. Siłą powieści Nasze małżeństwo jest jej nieoczywistość. Tayari Jones wykreowała okoliczności niczym z greckiej tragedii, stawiając swych bohaterów w sytuacjach, z których nie ma prawidłowego wyjścia – każdą podjętą decyzją muszą ranić albo siebie samych albo innych. Najbardziej oczywistą ofiarą jest Roy, to on zmuszony jest bowiem spędzać lata młodości za kratkami, tracąc ukochaną żonę, pracę i pozycję społeczną, na którą jako czarnoskóry musiał pracować dwa razy mocniej niż jego biali rówieśnicy. Ofiarą jest jednak także Celestial i Andre - przyjaciel z dzieciństwa, który pomaga jej na nowo zbudować życie zrujnowane skazującym wyrokiem dla Roya. Trudno potępić kogokolwiek z tej trójki, tak jak trudno jest całkowicie go zrozumieć i rozgrzeszyć. Autorce udało się w inteligentny sposób połączyć kameralną opowieść rodzinną z historią o silnym kontekście społecznym w postaci dyskryminacji rasowej, w dodatku opisać ją jednocześnie z pełnym ciepła współczuciem i dystansem niezależnego obserwatora. Tempo akcji jest spokojne, autorka zmienia jednak styl prowadzenia narracji, dzięki czemu czytelnik w żadnym momencie nie odczuwa nudy – część opowieści przybiera postać klasycznej prozy, część przedstawiona jest w postaci listów wymienianych przez Roya, Celestial i ich rodziców. Tayari Jones oddaje głos całej trójce swych bohaterów, dzięki czemu historia jest pełna i obiektywnie opowiedziana. Autorka posiada bardzo dobre pióro, choć zdarzały się fragmenty nie pasujące do całości, w założeniu mające zapewne nadać opowiadanej historii lekkości – karykaturalnie wypadł zwłaszcza wewnętrzny owczarek Roya, nie wykluczam jednak, że po książce 50 twarzy Greya i wewnętrznej bogini Anastasii Steele mam o prostu alergię na wszelkie stworzenia zamieszkujące dusze bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-01-2019 o godz 19:36 ToriCzyta dodał recenzję:
Zawsze jest trudno opowiadać o książce, która porusza ważne kwestię w społeczeństwie. Dzisiaj chciałam Wam trochę opowiedzieć właśnie o takiej pozycji pod tytułem „Nasze małżeństwo”, która została napisana przez Tayari Jones, co należy podkreślić; kobietę czarnoskórą, żyjącą w Stanach Zjednoczonych, które kiedyś nie były tak przyjazne dla ludzi z jej kolorem skóry, jak są obecnie. Prawdopodobnie każdy wie mniej lub więcej o obowiązującej segregacji rasowej, autobusach tylko dla białych i tylko dla kolorowych (dalej oburza mnie nazwanie czarnoskórych ludzi tym określeniem, w ich kraju to znowu my powinniśmy być kimś wyróżniającym się z tłumu, a jednak tak nie mówią). I właśnie w swojej książce autorka próbuje poruszyć bardzo ważne kwestie, nad którymi powinniśmy się zastanowić. Jako ciekawostkę chciałabym dodać, że sam Obama chce przeczytać tę książkę, która podobno ma zostać także zekranizowana. Cała fabuła krąży wokół trzech postaci; Celestial, Roy'a, to właśnie rozdziały z ich perspektyw dostajemy i możemy zapoznać się bliżej z ich życiem. Każdy z nich ma inny charakter i pochodzi z troszeczkę innego środowiska. Do tego, co jakiś czas dostajemy rozdziały z perspektywy Andre, czyli przyjaciele Celestial, który jednak nie jest na tyle kluczową postacią, więc nie chcę Wam zdradzić za wiele informacji o nim. Roy kiedyś miał sobie wiele do zarzucenia, wieczny bad boy, sypiający z dużą ilością kobiet. Prawie we wszystkich książkach znajdujemy takiego bohatera, co zaczyna już mnie powoli nudzić. Na szczęście nie dostajemy tej części jego życia, on jest już w szczęśliwym (bardziej lub mniej) małżeństwie. Ułożył sobie życie i próbuje godnie zarabiać na swoje życie. Czuje się, że osiągnął naprawdę wiele w swoim życiu, patrząc na to, że wywodzi się z rodziny dość biednej, a jednak udało mu się osiągnąć wyższy statut społeczny. Co już powinno nam uświadomić, że życie czarnoskórych się powoli zmienia i mogą coś posiadać. Celestial to kobieta, którą trudno było mi rozszyfrować podczas czytania tej książki, bo nie potrafiłam zrozumieć jej umysłu, czasami chyba sama nie wiedziała co ze sobą zrobić. Dla mnie przez to wydawała się dość mdła, ale wiem, że inni mogą zrozumieć jej sytuację, w której ja sama nigdy nie byłam i nie mogę się po prostu postawić na jej miejscu. Zresztą nie poznajemy jej także na tyle, w jakim stopniu ja bym sobie tego chciała. Sama boryka się ze swoimi koszmarami, które są naprawdę straszne, a to, że umiała sobie poradzić z tymi wszystkimi problemami pokazuje mimo wszystko, że jest silna. Ta kobieta naprawdę jest pełna sprzeczności w moim odczuciu; czasami mam jej dość, ale równie często jest mi jej żal. Opis książki od razu nam mówi o sytuacji, w jaką wpakował się w Roy, który niesłusznie został oskarżony i trafił do więzienia. Właśnie na tym skupia się cała akcja książki, w której wchodzimy w głąb tego małżeństwa i krążymy między jedną a drugą postacią i ich decyzjami, które podjęli przez ten czas. Ten temat jest istotnie ważny, bo wielu z Was na pewno wie, że sytuacja czarnoskórych ludzi w Ameryce nie jest nigdy usłana różami, muszą starać się o wiele bardziej, żeby osiągnąć swoje pozycję w społeczeństwie, ale jeśli coś się dzieje wokół złego, łatwo jest zrzucić winę na osobę czarnoskórą, co prawdopodobnie dzieje się nawet w dzisiejszych czasach. Właśnie dlatego ta książka porusza ważne kwestie dla społeczeństwa, które powinno sobie przez chwilę przemyśleć to, co dzieje się na świecie i jak możemy to zmienić, a wcale nie jest to takie trudne jak się wydaje. Mnie nie podobał się styl, w jakim została napisana ta książka, a także sama kreacja Celestial, której motywy nie były do końca zrozumiane. Wydaje mi się, że jest to jednak książka, której warto poświęcić kilka godzin, by po jej zakończeniu przemyśleć to, jak jest skonstruowany nasz świat. Także serdecznie zachęcam wszystkich do przeczytania tej książki, byście mogli sami ocenić jak ważna ona jest dla społeczeństwa Afroamerykańskiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2019 o godz 19:49 Dominika Stryszowska dodał recenzję:
"Nasze Małżeństwo" to styczniowa premiera. I mimo tego, że ciężko stwierdzić już teraz, na początku roku, co będzie dalej, mogę z całą pewnością stwierdzić, że ta pozycja trafi do moich ulubionych tego roku. Skąd to przekonanie? "Dorastając, przekonujemy się, że w święta najważniejsza jest rodzina, a pod tym względem mało kto może się uważać za wygranego." Pomysł na fabułę może nie jest odkrywczy, Roy i Celestial są młodym małżeństwem i jak to bywa w związku, mają za sobą drobne kłótnie, niedopowiedzenia i sprzeczki. Jednak jedna noc spędzona w hotelu burzy cały ich poukładany świat. Jedno oskarżenie powoduje ciąg zdarzeń, po których już nic nie będzie takie samo. "Ktoś zawsze płaci. Ludzie mówią, że człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi – i może to samo dałoby się powiedzieć o zemście. Albo o miłości. Nie da się jej kontrolować; uderza znienacka i przypadkowo, jak tornado." Zapytacie w takim razie co wyróżnia tą powieść na tle innych? Emocje. Emocje, które wydzierały się z każdej strony i emocje, które zostały wywołane. Dawno nic tak mocno na mnie nie podziałało. Byłam zła, rozgoryczona, momentami smutna. Książka, która podzieli czytelników na dwa obozy. Czy bezwzględu na okoliczności ta druga osoba ma czekać, czy ma prawo po czasie do szczęścia? To temat, który nadaje się na dyskusję. Mnie samej podczas czytania kołatało mi w głowie - co ja bym zrobiła? Powieść ta jest bardzo dojrzała, inteligentna, napisana w sposób łatwy, lecz to tylko dodaje jej autentyczności. Mamy wrażenie, że sam bohater zwierza się nam przy kubku herbaty. Realna, dotykająca aktualnych problemów, piękna. O trudnej miłości do drugiej osoby i do siebie samego. Z czystym sercem mogę polecić wszystkim fanom Emily Giffin, oraz każdemu kto nie boi się konfrontacji z samym sobą. Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2019 o godz 16:38 agnesto dodał recenzję:
przedpremierowa recenzja;) Ona, Celestine. On, Roy. Małżeństwo od półtora roku, które wbrew pozorom przykładnym małżeństwem nie jest. I pewnej nocy w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności, Roy zostaje oskarżony o gwałt na starszej kobiecie, która w tym samym czasie przebywała w tym samym hotelu. Do pokoju małżonków wpadają uzbrojone służby i aresztują niczego niepodejrzewającego Roya, by zakuć go w kajdanki i wyprowadzić z hotelu. Szybki proces i więzienie. A za murami świat wygląda inaczej, Dzień wyznaczają posiłki, sen, spacerniak i obowiązki, które lepiej mieć, by zagłuszyć nadzieję na czyjekolwiek odwiedziny. A te stają się coraz rzadsze. Przestaje pojawiać się matka, potem żona. Można liczyć jedynie na adwokata, który wojuje bez ustanku próbując udowodnić niewinność swojego klienta. I te mury właśnie wystawiają na próbę małżeństwo Celestine i Roya. Ona przestaje go odwiedzać, otwiera własny sklep, szyje lalki i układa sobie życie bez Roya u boku. Roy w tym czasie traci nadzieję. Dwa lata niewidzenia rodzi coraz więcej pytań - Czy to jeszcze jest małżeństwo, czy to już nie jest nic? Czy można o kimś zapomnieć z dnia na dzień, nawet o własnym mężu? Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Roy zostaje zwolniony. Wolność. Lecz nie ma do czego ani do kogo wracać. Obmyślając skrzętny plan, jedzie do byłej-obecnej-żony by poznać prawdę. By zobaczyć samego siebie oczyma Celestine. Więzienie pozbawia nadziei, lecz nie osłabia emocji. Nie wymazuje pamięci. Roy wtarga w życie Celestine lecz z jakim skutkiem? Tayari Jones powinna treść tej powieści okrasić tytułem :Nasze drogi". On i ona. Dwoje ludzi w jednej rzecze, która każde z nich zabrała innym odpływem. Oddalają się od siebie i nie ma drogi powrotnej. Ona ułożyła sobie życie od nowa, przewartościowała siebie i uczucia, jakie miała. On zaś w obliczu prawdy staje się brutalny, agresywny, nieobliczalny. Czy ta dwójka ma jeszcze szansę na związek? Autorka bawi się czytelnikiem. Niby przypuszczamy co się wydarzy, niby czujemy kolejny ruch, lecz przekręcamy kolejne kartki, zaczynamy nowy rozdział, pędzimy z fabułą, by przekonać się, że zostaliśmy na manowcach. Tu nic nie jest oczywiste. Mamy nadzieję na ponowne zejście się tej dwójki, na ich walkę o siebie, by stronę dalej nie życzyć im tego. Ranią się, a my szukamy zdrowego kompromisu.Gdy doradzamy rozwój, oni nagle chcą ponownie spróbować. Gra autorki toczy się do samego końca, do zaskakującego finału, który oczywisty nie jest. Dobra powieść, która intryguje. "Nasze małżeństwo" czy już tylko "Ty i Ja"? Fabuła stanowi idealne odbicie naszych żyć i ról, jakie w nich gramy. Wchodzimy w nieswoje buty i odgrywamy sztukę z trzema postaciami pierwszoplanowymi. Kto jest tym trzecim? To już niespodzianka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-01-2019 o godz 12:40 AMN dodał recenzję:
Kiedy miałam trzynaście lat, przerabialiśmy na języku polskim pewien tekst. Już nawet nie pamiętam o czym on był, ale dokładnie pamiętam zadanie. Chodziło w nim o to, aby wyrazić swoje zdanie na temat tego, czy miłość istnieje. Mając trzynaście lat o miłości miałam takie pojęcie, jakie ma mój kot o fizyce kwantowej. Na szczęście nie była to moja polonistka, ale i tak przy sali pełnej osób, nazwała mnie "egoistką". W końcu nadeszły pierwsze miłostki i marzenia, aby znaleźć "tego jednego, jedynego". Główni bohaterowie recenzowanej książki to Roy i Celestial. Roy, który był typowym kobieciarzem i zmieniał dziewczyny jak rękawiczki, po spotkaniu Celestial jest przekonany, że to jest "ta jedyna". Po wyboistej drodze, jaką przebył, żeby oświadczyć się ukochanej sądzi, że ma już wszystko. Jednak jedna noc całkowicie odmienia ich życie. Roy niesłusznie oskarżony o coś, czego nie zrobił, trafia do więzienia. Celestial natomiast staje przed trudnym zadaniem, jakim jest bycie żoną więźnia. Dla obojga był to wielki sprawdzian ich uczucia. Zdali go? Czy może wręcz przeciwnie? Jak tego pierwszego polubiłam, tak z jego żoną było mi o wiele trudniej. Miałam wrażenie, że ona nie za bardzo wie, czego chce, mimo że twierdzi inaczej. Była też za mało asertywna. Jeżeli czegoś nie chciała, mogła to powiedzieć, zamiast wodzić za nos. Gdy Roy trafił do więzienia, nie zachowała się w stosunku do niego fair. Całkowicie straciła moją sympatię i jakoś tak nie odzyskała jej już do końca, mimo że bardzo chciała pomóc głównemu bohaterowi w stanięciu na nogi po wyjściu z zakładu karnego. Co do Roya, to było mi go po prostu żal. Od samego początku książki polubiłam go i bardzo mu kibicowałam. Chciałam żeby jego życie w końcu się ułożyło i był zwyczajnie szczęśliwy. Nie było mu jednak łatwo. Na szczęście w więzieniu znalazł swojego "anioła stróża". Wsparciem był też dla niego ojciec - Duży Roy, który starał się chronić syna i pomagać mu w każdej sytuacji. To taki kochający ojciec z krwi i kości, dla którego rodzina była najważniejsza. Polubiłam jego ogólny sposób bycia. Książkę skończyłam stosunkowo niedawno i potrzebowałam chwili, aby wszystko, co o niej myślę ułożyło się w spójną całość. Jest to bardzo życiowa historia, niekoniecznie przyjemna i przesłodzona do bólu. Momenty radości przeplatają się z kłótniami, decyzjami, których konsekwencje odczują wszyscy bohaterowie, a także wiarą w lepsze jutro. Opowieść ta wywołała we mnie naprawdę mnóstwo emocji. Powieść jest z pewnością wartą przeczytania, pokazuje jak bardzo zawiłe są ścieżki, które wytacza ludziom los i jak niektóre decyzje mogą wpłynąć na życie innych. Jest napisana bardzo prostym językiem, obrazuje to, co w danym momencie się dzieje. Jestem pod dużym wrażeniem i serdecznie zachęcam do zapoznania się z tą pozycją.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-12-2018 o godz 13:10 paula1456 dodał recenzję:
Małżeństwo. Jedno słowo, a rodzi aż tyle emocji. Kojarzy nam się z cementowaniem wielkiego uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi. Zawsze nam się wydaje, że nic nie jest w stanie go zepsuć, że będzie trwać wiecznie. Ale to nic bardziej mylnego. Życie lubi nas zaskakiwać, zaś los kłaść pod nasze nogi coraz większe kłody, o które w mniejszym bądź też większym stopniu się potykamy. I nigdy nie wiadomo, kiedy wielka i prawdziwa miłość nagle i nieodwracalnie się zakończy, nie będzie już odwrotu ani powrotu do tego, co było kiedyś. Coś takiego właśnie spotyka parę głównych bohaterów powieści zatytułowanej „Nasze małżeństwo” autorstwa Tayari Jones. Książka ta swoją premierę będzie mieć dopiero 30.01.2019, jednak już dziś chciałabym Was mocno zachęcić do sięgnięcia po nią i do zagłębienia się w psychologii związku. Celestial i Roy przeszli w swoim życiu naprawdę wiele, aby w końcu natrafić na siebie i zdecydować się stworzyć coś trwałego i pięknego. Ich małżeństwo trwało półtora roku, czyli osiemnaście miesięcy, kiedy los zrzucił na nich toksyczną bombę. W wyniku pewnego nieporozumienia, mężczyzna został uznany za winnego i trafił do więzienia na dwanaście lat. Jak sobie poradzić z nieobecnością ukochanego, z myślą, że jest sam w obskurnej celi i że dopiero za dwanaście lat będzie można znów poczuć jego ciało? Co zrobi Celestial? Jak zachowa się Roy? Czy tego typu wydarzenia jeszcze bardziej scementują ich związek? Zaczynając omawiać tę powieść, nie sposób nie zacząć od samej oprawy graficznej. Okładka może wydawać się z początku bardzo minimalistyczna, tak naprawdę nic nie ukazująca. Jednak będąc już po lekturze całej tej dramatycznej w swoim przebiegu historii zaczyna się rozumieć jej głębię. Kojarzy mi się ona z kartką papieru, którą ktoś emanujący dużą dozą wściekłości porozdzierał w kilku miejscach nożyczkami. Tak też może wyglądać małżeństwo. Kiedy wszystko układa się po naszej myśli, kartka papieru pozostaje cała. Jednak, gdy napotykamy na coraz większe problemy, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, coraz częściej kłócimy się z partnerem, nie potrafimy zrozumieć siebie nawzajem to wtedy kartka ta coraz bardziej niszczeje, coraz więcej „ran” można na niej zauważyć. Przechodząc już do samej treści „Naszego małżeństwa” to muszę przyznać, że z początku odczuwałam pewne rozczarowanie. Na początku bowiem akcja strasznie szybko leciała, nim się czytelnik obejrzał, a tu już szereg wydarzeń miał miejsce i sądziłam, że będzie tak przez całą powieść. Trochę później okazało się jednak, że autorka postanowiła się bardziej skupić na tym, jak już mąż trafia do więzienia, zaś żona w jakiś sposób musi sobie z tym poradzić. Tayari Jones skupiła się tu na psychologicznym aspekcie makabrycznych wydarzeń, na tym, jak one mogą wpłynąć na nasz sposób myślenia, a także postępowania. Na co dzień nie zastanawiamy się zupełnie nad tym, co byśmy zrobili, gdyby nagle ktoś z naszych bliskich trafił do więzienia, co byśmy wtedy czuli oprócz tak często wymienianych smutku czy też gniewu. Udało jej się idealnie pokazać, co czują poszczególne osoby, nie tylko żona czy mąż, ale też ojciec oskrżonego oraz najbliższy przyjaciel Celestial. Książka została podzielona na kilka mniejszych części, zaś te na jeszcze mniejsze rozdzialiki ukazane z perspektywy trzech bohaterów: Celestial, Roya i tego trzeciego, czyli Andre. Każda z tych postaci odczuwała swoje, indywidualne emocje i postępowała według swoich osobistych zasad. Nie zabrakło też pewnych zdań, które warto zapisać sobie w notesie i od czasu do czasu do nich zaglądać i przypominać sobie o nich. Powieść ta ukazała małżeństwo z zupełnie innej perspektywy, o której z reguły się nie myśli. Zazwyczaj jest ono wysławiane pod niebiosa, pokazywane wręcz w lukrowej otoczce, zaś tu zostało sprowadzone do życiowej historii. Coś takiego, co spotkało Roya i Celestial może spotkać każdego z nas w naszym osobistym życiu. Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, każdego z osobna polubiłam, nie było zaś takich postaci, które bym znienawidziła. Każdego z nich z osobna potrafiłam zrozumieć, najmniej chyba Celestial, która wytrzymała jedynie 3 lata, zaś później zrobiła to co zrobiła. Roya do pewnego stopnia było mi żal, bo wszystko, co go spotkało, nie było tak naprawdę jego winą. Andre zaś postanowił skorzystać z okazji, jaką dał mu los. Podsumowując, „Nasze małżeństwo” to historia kobiety i mężczyzny, którzy myśleli, że się darzą ogromną miłością, która jest w stanie przezwyciężyć wszystko. Los jednak postanowił wystawić ich miłość na próbę. Czy uda im się ją przezwyciężyć? Musicie przeczytać ten tytuł, by się na własnej skórze poczuć dreszczyk emocji, związany z tą największą walką, jaką przyszło stoczyć głównym bohaterom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-12-2018 o godz 09:24 Ania_Pawlowska dodał recenzję:
“Nasze małżeństwo “Tayari Jones to książka niosąca nas przez wiele wątków, historii bohaterów ich tworzących i dodatkowo zmuszająca nas do pewnych refleksji już w trakcie jej czytania, a także na długo po jej zakończeniu. Roy i Celestial są młodym, szaleńczo w sobie zakochanym młodym małżeństwem. Mają przed sobą całe wspólne życie, mają plany na przyszłość,mają przede wszystkim siebie. Mają też wspólnego przyjaciela Andre, który jest z nimi w każdej ważnej życiowej chwili. Niestety jedna noc zmieniła ich życie w koszmar. Za sprawą jednego nieszczęśliwego zbiegu okoliczności Roy zostaje skazany na karę pozbawienia wolności. Ich małżeństwo z półtorarocznym stażem zostaje wystawione na próbę. Na próbę przetrwania kilkunastoletniej rozłąki. Czy choćby najprawdziwsza miłość byłaby zdolna przetrwać taką walkę ? Jesteśmy tak blisko naszych bohaterów, możemy czytać ich prywatne listy niosące ze sobą czasem gorzkie łzy i smutną prawdę. Poznajemy ich historię patrząc ich oczami. Dowiadujemy się o przykrych rodzinnych sprawach, o radosnych chwilach szczęścia, o trudnych wyborach. Możemy w trakcie czytania poczuć to wszystko. W tej książce nie brakuje emocji, są rozłożone tak, aby kiedy ich trochę zabraknie w następnej chwili dodać ich więcej. Tak, aby nie chciało się przestać czytać. Książka jest podzielona na 3 rozdziały, a każdy rozdział na osoby z której perspektywy ją czytamy, dlatego tym bardziej możemy poznać wszystkie myśli i uczucia naszych bohaterów. Byłam ogromnie ciekawa jak zakończy się ta książka. Pełna podziwu jestem za wytrwałość Roya w ciężkich chwilach. Celestial przez to, że przeszła wiele ciężkich życiowych wyborów jest bardzo silną i mądrą kobietą . Andre pomiędzy Royem a Celestial dopełnia historię. Być może jest tam gdzie być powinien? Małżeństwo jest bliskością dwojga ludzi. Ono potrzebuje ciągłej pielęgnacji, pieszczenia, zrozumienia i szacunku. Ważne jest, żeby o tym nie zapominać. Miłość w małżeństwie nie może stracić potrzeby bliskości. Pozornie może się to wydawać, że czas i tak minie i wszystko będzie jak dawniej. Ale czy napewno? Czy małżeństwo Roya i Celestial było gotowe na taką walkę? Czy czas potrafił wszystko zmienić? Ile wytrwać może prawdziwa miłość? Zachęcam do poznania tej historii, niesie wiele wartościowych, życiowych przekazów. Nie jest banalna powieścią o pięknej miłości. Potrafi pokazać jej najmroczniejsze oblicze. Co najważniejsze czytając czułam jakbym była blisko naszych bohaterów. Może z tego względu, że mogłam poznać ich punkt widzenia. Dzięki temu, można było świetnie zrozumieć ich wzajemne relacje. Dziękuję za możliwość przeczytania @wydawnictwootwarte.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Jones Tayari

An American Marriage Jones Tayari
hardback
(0/5) 0 recenzji
118,99 zł
Atlanta Noir Jones Tayari
paperback
(0/5) 0 recenzji
59,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa W żywe oczy Delaney JP
27,93 zł
35,49 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.