Najlepszy powód, by żyć (okładka miękka)

Oferta empik.com : 27,20 zł

27,20 zł 37,90 zł (-28%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

W związku z dużą liczbą zamówień, nie gwarantujemy dostawy produktów z oferty Empik przed Mikołajkami. Przepraszamy.
Zamówienia od innych firm, sprzedających na Empik.com, są realizowane na bieżąco. Pamiętaj, że zakupy od ręki zrobisz w salonach Empik!

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Docher Augusta Książki | okładka miękka
27,20 zł
asb nad tabami
Docher Augusta Książki | okładka miękka
31,46 zł
asb nad tabami
Docher Augusta Książki | okładka miękka
21,02 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

„Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią."

Dominika budzi się po kilku dniach. Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić. Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie. Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała. Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…

Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.

Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać? I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Najlepszy powód, by żyć
Autor: Docher Augusta
Wydawnictwo: OMG Books
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-27
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 20 x 145
Indeks: 22471178
średnia 4,3
5
89
4
31
3
11
2
4
1
9
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
87 recenzji
4/5
03-09-2017 o godz 09:21 przez: Dominika Szymańska
Jestem wściekła, bo nawet nie mogę pokazać, jak bardzo mam w nosie jego i te wszystkie banały, którymi wiecznie mnie tu karmią, i to znacznie częściej niż jedzeniem. Czekam, aż powie coś w rodzaju: "Nikt nie mówił, że będzie sprawiedliwie i po równo. Los różnie obdziela szczęściem."" Kiedy zaczęłam czytać tą książkę, nie miałam zbyt wielkich oczekiwań. Ot kolejna książka o miłości, pewnie jakieś romansidło, cóż mogę więcej oczekiwać niż oklepana historia w stylu, kiedy ona poznała jego bądź na odwrót? Ale wiecie co? Tak sobie teraz myślę: "I cóż z tego?" Przecież miłość to uczucie tak samo "oklepane" w literaturze, jak i w życiu. Każdy z nas może westchnąć ciężko i wymruczeć pod nosem, że przecież to już było, to nic odkrywczego, ile można czytać o tym samym? Ale kto z nas z ręką na sercu powie, że tej miłości nie szukał, bądź wciąż nie szuka? Kto tak zupełnie szczerze, chociażby przed samym sobą, jest w stanie stwierdzić, że miłość i bliskość drugiej osoby, nie jest największy bogactwem w jego/jej życiu? Miłość to najpiękniejsze uczucie pod słońcem, więc nie oszukujmy się już, oszczędźmy oddechowi tych teatralnych westchnień i przyznajmy się, nawet jeśli tylko przed samym sobą, że miłość to również uczucie, którego każdy z nas potrzebuje, by żyć. ~ "- Nie marzę o tym, żeby moje życie było jednym wielkim świętem. Zadowolę się zwykłą, dobrą codziennością. Tym, żeby tato był ze mną i jeszcze ktoś, kogo mogłabym kochać oprócz taty." Wydawałoby się, że Dominika Bąk jest "przeciętną" nastolatką z bogatego domu. Nigdy w życiu niczego jej nie brakowało, mieszka w swego rodzaju nowoczesnym pałacu, będącym domem - marzeniem jej ojca, który sam go zaprojektował, tworząc najbezpieczniejsze lokum, jakie można sobie tylko wyobrazić. Ale czy bezpieczeństwo rzeczywiście sprowadza się wyłącznie do nowinek technicznych i czterech ścian? W pewnym sensie tak, ale... No właśnie i tym "ale" zaczyna się właściwa akcja książki. W konsekwencji nieudanego małżeństwa rodziców i seksoholizmu matki? Dominika pada ofiarą pijackiego gniewu jej ojca, który topiąc smutki w alkoholu? Postawiana zemścić się na niewiernej żonie. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo nie chcę odebrać Wam przyjemności czytania, zdradzę tylko, bo taką informację będziecie mogli znaleźć również w opisie samej powieści, że Dominika ulega dotkliwemu i bolesnemu poparzeniu ciała, oscylującym w okolicy 55% powierzchni jej skóry. Brzmi przerażająco, prawda? ~ "Nie potrafię dopuścić do siebie myśli,że jakiś mężczyzna, chłopak, chce ze mną być. Nawet gdy usilnie próbuję zapomnieć o moim oszpeconym ciele, wystarczy rzut oka na dłoń w rękawiczce i wszystko we mnie umiera, cichy głosik nadziei milknie, zostaje tylko zwątpienie." Wiecie dlaczego koniec końców przeczytałam tą książkę w jeden dzień? Ponieważ ta historia jest tego warta. Nie tylko dlatego, że łączy mnie z główną bohaterką imię, oraz ogień (w moim przypadku jest to paniczny lęk przed śmiercią w ogniu, wiążącą się z poparzeniem ciała), ale również dlatego, że Dominika koniec końców okazała się niezwykle wrażliwą i silną dziewczyną. Na tyle silną i zdeterminowaną, że była w stanie podnieść się z dna bólu i zwątpienia, by iść dalej. Dla ukochanego ojca, ale również dla samej siebie. Nie była to łatwa droga, nie wszystko ułożyło się według tego, jak z pewnością chciałaby, żeby się potoczyło; dzięki matce, byłemu chłopakowi, tak zwanej "przyjaciółce". Jednak pomimo tego wszystkiego i "muru", który wybudowała wokół siebie na bazie dystansu do ludzi, komuś udało się go zburzyć. A Dominika, czy tego chciała, czy nie? Znalazła w życiu kogoś - kto dał jej najlepszy powód, by żyć. ~ Z autorką książki, jako Beatą Majewską, mieliście przyjemność spotkać się już, czytając "Konkurs na żonę" oraz "Bilet do szczęścia". Jeśli więc spodobały się Wam wymienione tytułu? Z pewnością "Najlepszy powód, by żyć"? również przypadnie Wam do gustu. Ja odkładam książkę na półkę biblioteczki licząc na kontynuację, a Wam? Delikatnie sugeruję, byście nie zapomnieli 27.09.2017r. uzupełnić swoją kolekcję o tą właśnie pozycję. Miłej lektury! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
28-09-2017 o godz 17:38 przez: KobieceRecenzje365
„Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.” W wyniku nieszczęśliwego wypadku szesnastoletnia Dominika Bąk została dotkliwie poparzona. Liczne operacje, przeszczepy były jej chlebem powszednim, a na domiar złego jej ukochany ojciec trafił do więzienia. Dziewczyna nie miała w nikim wsparcia, ale obiecała tacie, że będzie walczyć, by żyć dalej, niestety nie okazało się to aż tak proste. Po dwóch latach od tych tragicznych wydarzeń dziewczyna kolejny raz trafiła do szpitala, w którym poznała młodego doktora. Tomasz pisał pracę naukową i przeżycia Dominiki bardzo ułatwiłyby mu jej ukończenie. Poprzez liczne spotkania bardzo zbliżyli się do siebie, jednak właśnie wtedy pojawił się młodszy brat Tomka – Marcel, którego Dominika zaintrygowała i postanowił, że ją zdobędzie i spróbuje uleczyć jej duszę. Czy mu się to udało? Czy Dominika znalazła w swoim życiu kolejny powód, by żyć? Przekonajcie się sami. „Augusta Docher jest autorką poczytnego cyklu Wędrowcy, a jako Beata Majewska wydała świetnie przyjęte powieści obyczajowe: Konkurs na żonę i Bilet do szczęścia.” Augusta to jedna z moich ulubionych autorek i naprawdę jej książki mogę brać w ciemno, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła i myślę, że nigdy się to nie stanie. „Najlepszy powód, by żyć” to bez wątpienia najlepsza książka w jej twórczym dorobku, ale ja piszę tak zawsze, gdy wydaje coś nowego. Myślę, że po prostu cały czas szkoli swój warsztat i dąży do perfekcji, by zadowalać jak największą ilość czytelników. Wychodzi jej to idealnie, bo ja jestem wręcz zachwycona i zauroczona jej najnowszą powieścią. Mam nadzieję, że nigdy nie przestanie pisać, bo jej książki wzruszają, chwytają za serce, ale także bawią. Chyba każdy lubi książki, które wciągają już od pierwszej strony i taka właśnie jest najnowsza książka Beaty. Od razu zostajemy rzuceni na głęboką wodę, a nasze umysły wypełniają się emocjami. Na samym początku jest to niedowierzanie i przerażenie, które z każdą przeczytaną stroną zmienia się we współczucie, ale także nadzieję. Oczywiście niecały czas jest przygnębiająco, później za sprawą Marcela pojawia się wiele humoru, bo to dość nieokrzesany młody mężczyzna, który na początku nie robi na czytelniku zbyt dobrego wrażenia. Jednak im bardziej go poznajemy, tym bardziej widzimy, jakim jest wspaniałym człowiekiem. Książka zawiera w sobie naprawdę ogromny ładunek emocjonalny, ale napisana jest lekko, więc dzięki temu czytelnik nie zostaje tym wszystkim przytłoczony i w skupieniu może przeżywać tę historię wraz z bohaterami. Muszę napisać troszkę więcej o bohaterach, bo ich kreacja wyszła autorce po prostu perfekcyjnie. Dominika to dziewczyna, która wiodła w miarę normalne życie, ale ten tragiczny wypadek wszystko zmienił. Część jej umarła i dziewczyna nie wiedziała, czy jeszcze kiedykolwiek zacznie żyć normalnie. Już na samym początku polubiłam ją całym sercem, choć nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami i czasami miałam ochotę normalnie na nią wrzasnąć. Cały czas jednak trzymałam kciuki, by odnalazła szczęście. Nie było to łatwe, bo los nie szczędził jej przykrości i cały czas rzucał jej kłody pod nogi. Jeżeli chodzi o Marcela, to tak jak napisałam wyżej, to bohater, którego na samym początku ciężko obdarzyć sympatią, wydawał się arogancki, czasami zbyt pewny siebie, po prostu wnerwiający. Na całe szczęście przy bliższym poznaniu pierwsze wrażenie bardzo szybko się zatarło i Marcel okazał się wspaniałym młodym mężczyzną. Kibicowałam mu w drodze do serca dziewczyny, a uwierzcie mi na słowo, że ta droga nie była zbyt łatwa. Na uwagę zasługuje także Tomek, cudowny starszy brat i wcale bym się nie obraziła, gdyby i o nim powstała także książka. Myślę, że każdy z bohaterów został przedstawiony tak, by mimo tylko nielicznych epizodów z ich udziałem mógł zapaść w pamięci czytelnika na długi czas. „Życie „tu i teraz” jest całkiem odmienne od tego, które toczyło się „tam i kiedyś”. Inne, ale czy gorsze? Nie wiem, co tworzy nasze życie, ale jeśli to ludzie nas otaczający, to tu jest lepiej mimo cierpienia, bólu i wciąż pojawiających się nowych wyzwań.” Narracja poprowadzona jest naprzemiennie z perspektywy Dominiki oraz Marcela, czyli tak jak uwielbiam (Augusta wiedziała, jak mi zrobić dobrze ;)). Dzięki temu mamy wgląd w ich wszystkie myśli, a akurat w tej powieści jest to ogromnym plusem, bo dużo dzieje się w głowach obojga bohaterów. Na dodatek przemyślenia Marcela są czasami bardzo zabawne i potrafią naprawdę rozbawić. „Najlepszy powód, by żyć” to ewidentnie powieść pełna wiary w lepsze jutro. Autorka uświadamia czytelnikowi, że radość i miłość jest siłą człowieka, że przy drugiej osobie łatwiej sobie radzić z problemami. Powieść skłania do rachunku sumienia, do zastanowienia się nad własnym życiem. Dzięki niej rozumiemy, jak ważne jest to, by cieszyć się każdą chwilą, bo nigdy nie wiemy, co wydarzy się za chwilę, jutro, za tydzień, czy miesiąc. A przede wszystkim
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-09-2017 o godz 18:25 przez: Molinka Książkowa
Augusta Docher już w swojej poprzedniej książce udowodniła, że jeszcze nie jeden as wyskoczy z jej rękawa. "Najlepszy powód, by żyć" to właśnie jeden z nich. Autorka prezentuje nam gatunek New Adult, który miałam przyjemność skosztować przed premierą, choć dopiero dziś premierowo dziele się swoją opinią. Lubię do takich książek podchodzić z dystansem, pełnym skupieniem i spokojem, bo to właśnie one sprawiają, że moje życie przez kilka dobrych godzin, a nawet dni rozpada się na kawałki. Tak było i tym razem. Kilka razy niezwłocznie ją odkładałam, bo łzy całkowicie zaćmiły mój wzrok, który za nic nie mógł skupić się na rozmywających się kartkach. Dodatkowo parę razy zmoczyłam nimi kartki, które zaczęły się falować. Myślę, że te symbole, które pozostawiłam na książce, nie raz przypomną mi tą bolesną, a zarazem piękną i niebanalną historię. Pomysł, jaki wykorzystała tu Augusta Docher, został w pełni wykorzystany. Nie zdarzyło mi się w innych publikacjach znaleźć, choć części fabuły, a to oznacza, że autorka polegała tylko na swojej twórczej inwencji, której pozazdrościć może nie jeden autor czy autorka. - Nie sposób skąpić kolejnych szans, gdy kogoś kochasz. I choć rozsądek podpowiada, że to głupie, że będziesz cierpieć, że znów spotka cie rozczarowanie, póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować – wyznaje łagodnie. Główna bohaterka Dominika to typowa dziewczyna z dobrego i bogatego domu. Każdy z najbliższego otoczenia uważa, że ma wszystko, jednak dziewczynie brakuje spokoju, który dawno nie gościu już w jej domu. Rodzice Dominiki ciągle przechodzą kłótnie odbijające się w szkle. Nastolatka spotyka się z Bartkiem, który w krótkim czasie rozkochał ją w sobie. Chłopak jest dla niej ostoją, która pozwala zapomnieć o problemach wciąż się spiętrzających. Jednak to wszystko nagle znika, a bańka pięknego snu rozpryskuje się. Widać już tylko ogień i strach w oczach. Słychać głośny płacz i przeraźliwy krzyk. Czuć tylko pustkę i strach. Widać palące się ciało i uciekające życie.. Dominika budzi się w szpitalu, do którego trafiła przez groźne oparzenia. Nie wierzy w to, że jej ukochany ojciec chciał ją zabić. Jednak czasu nic ani nikt nie jest w stanie cofnąć, a ból fizyczny zostaje przerośnięty przez ten psychiczny. Dziewczyna ma nie zobaczyć swojego ojca, nie usłyszeć odpowiedzi na ważne pytania. Zamyka się w sobie, zagłębia we wnętrzu, opuszcza ciało, zostaje tylko dusza. To ludzie otaczający ją rozpoczynają walkę, by na nowo na twarzy Dominiki zagościł uśmiech sprzed traumatycznego wydarzenia, ale czy to możliwe? Ludzie niepotrzebnie boją się śmierci. Jeśli Bóg istnieje, pójdziemy do nieba, chyba że byliśmy naprawdę wstrętni i źli, wtedy do piekła, ale przecież jest czyściec! A jeśli Bóg nie istnieje, to jeszcze lepiej. Po prostu nas nie ma, a jak nas nie ma, to nie wiemy, że kiedyś byliśmy. Czyż to nie piękne? Zawsze jest jakieś dobre wyjście. Kto z nas nigdy nie szukał drogowskazu, w którą stronę iść? Kto z nas nie szukał najlepszego powodu, by żyć? Myślę, że każdy dokonuje takich poszukiwań. Nie zawsze życie układa się tak, jak sobie je wyobrażaliśmy. Podążamy wieloma drogami, nie zawsze każda z nich jest prosta, właściwa, ale to ślepe uliczki, błędy uczą nas najwięcej. Ważne, by przy nas byli ludzie, nasi aniołowie stróże, którzy stoją na straży i zawsze będą, gdy nasz sens nagle wyparuje. Na drodze Dominiki pojawi się lekarz i jego brat, gdy jeden będzie uleczał ciało, drugi zajmie się duszą. Czy zranione serce i spalone ciało ma szanse na odbudowę? Myślę, że Dominika zasługuję na happy end, ale czy nasza autorka postanowiła go jej zapewnić? Często karce się za to, że zbyt mocno angażuję się w historie bohaterów, a następnie przelewam te emocje na swoje życie prywatne. Myślę tak, ponieważ jestem osobą wrażliwą snującą głębokie refleksje z każdej opowieści. To dobrze. "Najlepszy powód, by żyć" wyróżnia się tym, że mimo złych wydarzeń czytelnik nie ma siły się oderwać. Autorka wprowadziła podział na narracje oraz czas przeszły i teraźniejszy co nadaje całości swoistego klimatu i nuty ciekawości. Augusta Docher pozwala poznać nam bohaterów, zbliżyć się do nich oglądając świat z ich perspektywy, dzięki czemu łatwiej jest nam ich zrozumieć. Powieść naszpikowana jest emocjami, które nie stanowią tu zgryzoty, lecz ubarwiają ją. Swoją drogą, nie wyobrażam sobie ciebie takiej tłustej - wypalam bez zastanowienia i nagle czuję, jak Dominika tężeje w moich ramionach, Od razu się domyślam o co biega. O babskiej urodzie jak o nieboszczyku: albo dobrze, albo wcale. Czytałam w internecie z ciekawości opinie innych recenzentów. Byłam zainteresowana, czy inni również czują się pod urokiem tej książki. Owszem są. Znalazłam stwierdzenie, gdzie autorka porównuję "Najlepszy powód, by żyć" do "Gwiazd naszych wina". Myślę, że obie książki łączy jedno- wiara i bliscy, którzy nigdy od nas nie odejdą, a przede wszystkim klimat i dawka emocji. Myślę, że to doskonała książka dla każdego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-09-2017 o godz 08:40 przez: Anna Rydzewska
"Najlepszy powód, by żyć" to jedna z tych książek, po której niezwykle ciężko się otrząsnąć, a rozstanie z nią po prostu boli. Nawet nie myślcie, że jest ona jakimś ckliwym, tandetnym i szablonowym romansidłem! To przepiękna historia o zaufaniu, ludzkich lękach i tragediach, która chwyta za serce już od pierwszych stron. Niesłychane, jak mocno wpływa na czytelnika, wywołała cały wulkan silnych emocji i pochłonęła mnie bez pamięci. Bardzo spodobało mi się, iż całą opowieść poznajemy w dwóch ramach czasowych, dzięki czemu jesteśmy doskonale poinformowani, jak sytuacja wyglądała kiedyś i jak jest obecnie. Genialne było również to, iż wszystko ukazane jest z perspektywy obojga bohaterów, co pozwala dogłębnie wniknąć w ich dusze i odkryć motywy. Niezwykle emocjonalnie przeżywałam ich rozterki i stali mi się nieprawdopodobnie bliscy. Powieść czyta się błyskawicznie, zajrzałam na chwilkę, jak tylko dotarła do mnie paczka i gdy zaczęłam czytać, przepadłam zupełnie. Nie mogłam się oderwać, chłonęłam każde słowo z zapartym tchem. Postacie są doskonale wykreowane, wyraziste, a przede wszystkim prawdziwe, z krwi i kości. Pokochałam zarówno Dominikę, jak i Marcela, już od pierwszych stron. Trzeba wspomnieć o tym, iż na swój wiek, oboje są bardzo dojrzali, mają problemy niczym dorośli ludzie, dlatego doskonale ich rozumiemy, a emocje nimi targające, przenoszą się na nas. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to zaledwie możemy próbować ją zrozumieć, gdyż przecież nie sposób odnaleźć się w tak trudnej sytuacji. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co musiała czuć i jak jej było ciężko. Tak bardzo dziewczynie współczułam, kibicowałam i podziwiałam za siłę, upór i odwagę. Jej życie zmienia się diametralnie, musiała dorosnąć, rzeczy z których kiedyś czerpała przyjemność obecnie przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Jesteśmy świadkami jej przemiany, nie tylko fizycznej, ale i duchowej. Zmienia się również Marcel, a może po prostu oceniałam go na początku po pozorach. W historii niesłychaną rolę z pewnością odgrywają jego teksty i poczucie humoru. Powiedzonka chłopaka wielokrotnie wywoływały śmiech, rozładowywały tę napiętą atmosferę. Styl autorki jest lekki i przystępny, co sprawia ze błyskawicznie wędrujemy po kolejnych stronach. Jestem pod ogromnym wrażeniem sposobu, w jaki opisała emocje bohaterów, są one wręcz namacalne i z niesłychaną siłą wpływają na czytającego. Akcja jest bardzo wartka, nie ma mowy o nudzie. Fabuła jest przepełniona tajemnicami oraz ciekawymi intrygami. Gdy już jesteśmy pewni, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, nagle dzieje się coś niespodziewanego, co automatycznie zmienia całą sytuację. Znajdziemy tu również sceny erotyczne, które są opisane subtelnie, ale rozbudzają wyobraźnię. Zbliżenie bohaterów wyraźnie potraktowane zostało jako coś pięknego, wyjątkowego i niezwykle wartościowego. Było przełamaniem silnej bariery i dokładnie widzimy, ile znaczyło dla obu postaci. Coś wspaniałego! Ta wzruszająca książka uświadamia, iż miłość jest lekiem na całe zło i tylko ona trzyma nas przy życiu. Pokazuje także, że jeśli kogoś darzysz prawdziwym uczuciem, nic innego się nie liczy. Nie kocha się za wygląd, dla ukochanej osoby zawsze będziemy wyjątkowi. Nie pozwólmy, by nasze kompleksy oddalały nas od ludzi. Pamiętajmy, że życie jest ulotne, wszystko może się zmienić w ułamku sekundy, jednak każdy koniec może być nowym początkiem, czegoś naprawdę pięknego. Na uwagę zasługuje również sama okładka. Jest przepiękna i przyciąga wzrok, wręcz hipnotyzuje. Mnie zaczarowała równie mocno jak i sama treść. Z jednej strony czytałam ją łapczywie, a z drugiej nie chciałam kończyć. To właśnie cecha świetnej powieści, gdy zarazem chcesz poznać koniec, a z drugiej strony boisz się rozstania z bohaterami, bo będziesz za nimi tęsknić. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, a już zdążyła mnie totalnie oczarować. Naprawdę bardzo żałuję, że nie miałam wcześniej okazji poznać jej książek, ale mam pewność, iż pozostałe pozycje również mnie zachwycą, więc jak najprędzej muszę nadrobić zaległości i po nie sięgnąć. "Najlepszy powód, by żyć" to słodko-gorzka historia, chwytająca za serce i przenikająca duszę, która zapewni wam ogrom emocji. Spodziewajcie się morza łez, ale i zarazem wybuchów śmiechu. To bez wątpienia również opowieść, skłaniająca do głębokich przemyśleń i zmieniająca stosunek czytającego do jego własnej egzystencji. Uzmysławia, co jest naprawdę ważne i doskonale pokazuje, iż niektóre nasze problemy to zwykłe błahostki. Doceńmy to co mamy, życie jest piękne i cudowne, zwłaszcza, gdy ktoś nas kocha takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Książka z pewnością pozostanie długo zarówno w mojej pamięci, jak i w sercu. Gorąco zachęcam was do lektury i zapewniam, że ta historia was oczaruje i poruszy do granic.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-09-2017 o godz 16:37 przez: Maadziuulekx3
Będąc małą dziewczynką marzyłam o tym, by zostać syreną. Mieć piękny zielony ogon pokryty połyskującymi łuskami, nosić stanik z muszelek i żyć w oceanie. Bawiąc się w wannie lub na basenie próbowałam pływać jak Arielka. Śpiewałam z nią piosenki i udawałam, że mam dobrego przyjaciela Florka. Później był etap na H2O wystarczy kropla (serial na Disney Channel o dziewczynach, które zamieniają się w syreny) i też chciałam należeć do ich paczki, być jedną z nich i mieć rozmaite przygody. W ,,Najlepszy powód, by żyć'' Syrena odgrywa jedną z kluczowych ról w tej opowieści, ale nie jest związana z motywem fantastycznym. Czytając książkę przypomniała mi się taka ciekawa historia, która od teraz wywołuje szeroki uśmiech na ustach. Przechodząc do meritum: Wiecie jak bardzo kocham czytać książki Beaty (Augusta Docher vel Beata Majewska)? To już wam mówię. KOCHAM CAŁYM SERCEM! Każdą jej opowieść przeżywam jak nikogo innego. Z zapartym tchem wyczekuję kolejnych dzieł, które wyjdą spod jej pióra. Przeczytałam jej powieści (niemal wszystkie, bo przede mną jeszcze Bilet do szczęścia) i ani razu nie zawiodłam się na jej twórczości. Gatunki są różne, ale ja zawsze w jej książkach odnajduję się najlepiej i wspaniale bawię, a do tego uczę. Przelewa we mnie wiele emocji, pobudza wyobraźnię, nieraz rozśmieszy i doprowadzi do łez. Beata jest jedną z nielicznych z grona autorek, które mogę brać w ciemno, bo wiem, że nigdy mnie nie zawiodą. Dominika Bąk nastoletnia dziewczyna - znalazła się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Jedna chwila i całe jej życie runęło jak domek z kart. Z każdym dniem gaśnie w oczach, zamyka się na wszystko i przed wszystkimi. Nie dopuszcza do siebie myśli, że jej ukochany tata chciał zrobić jej krzywdę, wierzy w jego niewinność i to, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jednak nie potrafi pogodzić się z zaistniałą sytuacją, bo jej życie już nigdy nie będzie takie samo jak przedtem. Na swojej drodze pozna wielu ludzi, którzy będą chcieli jej pomóc, ale czy pozwoli przebić się przez swój mur, który wybudowała wokół siebie? Gdy otrzymałam propozycję przeczytania jej najnowszego dzieła nie wahałam się ani chwili i od razu o nią poprosiłam. Już sam opis intryguje, co takiego może się znajdować w środku, o czym teraz autorka chce nam opowiedzieć, co przekazać. To, co dostałam przerosło moje oczekiwania. Od razu zostajemy rzuceni na głęboką wodę, nikt nas nie ostrzega co się wydarzy, wchodzimy z buta do opowieści i dostajemy coś, co wywraca świat do góry nogami. Próbowałam postawić się w sytuacji Dominiki i nie wiem, co bym zrobiła na jej miejscu. Poddać się czy walczyć? Co jest lepsze? Ja pewnie bym się poddała od razu. Nie mam wystarczająco dużo siły, by działać, wolę schować głowę w piasek i użalać się nad moim marnym życiem. To mi wychodzi najlepiej. Boję się, że gdy rozpocznę walkę od razu przegram. Nie chce się rozczarować, toteż nie próbuje. Tak jest łatwiej... A Dominikę podziwiałam za to, że się nie poddaje pomimo tego, że wszystko się wali, pali, życie ze śmiercią ciągle się ociera, ale ona nie rezygnuje, stara się wyjść na prostą, mimo ogromnego bólu, cierpienia i myśli, że już nigdy nie będzie tak samo. Jeśli chodzi o Marcela, to mam zagwozdkę. Na początku nie przekonał mnie się do siebie. Wkurzający, irytujący, cyniczny, zarozumiały facet, którego chce się udusić od razu. Jednak z czasem zaczął odkrywać przede mną swoją prawdziwą twarz i moja opinia na jego temat się zmieniła. Mimo, że zachowywał się jeszcze nieporadnie i trochę był zagubiony w niektórych sytuacjach- polubiłam go. Co do pozostałych bohaterów nie mam zastrzeżeń. Byli prawdziwi, z krwi i kości, barwni z ciekawym charakterem, których mniej lub bardziej polubiłam. Zostali ciekawie przedstawieni i każdy z nich odegrał kluczową rolę, by książka miała ręce i nogi. Całokształt opowieści bardzo mnie zainteresował. Został przedstawiony z mocą, pazurem, dzięki czemu fabułę książki odebrałam prawdziwie. Miałam wrażenie, jakby powieść miała odzwierciedlenie w rzeczywistości, a autorka skrzętnie ją spisała, by później czytelnikom jak najlepiej ją przedstawić. Pełna emocji, poruszająca bardzo ciekawe tematy. I może lektura nie należy do lekkich opowieści, jednak nie sposób przejść obok niej obojętnie. Zapadnie w sercu na długo. Jest akcja, która wciąga od początku do końca, adrenalina, ciekawość jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Jedynym minusem jest częste przeskakiwanie z ,,Przedtem'' do ,,Teraz''. Często musiałam się skupić, by za bardzo się nie zgubić w fabule, ale aż tak mi nie przeszkadzało, by zakończyć podróż z lekturą. Nie mogę się doczekać kontynuacji, bo zakończenie sugeruje, że to jeszcze nie koniec przygód Dominiki i Marcela z czego się bardzo cieszę! Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-08-2018 o godz 12:58 przez: Anonim
“Czuję na sobie coś mokrego, co oblepia mnie i szlafrok, a potem błysk i nagle jestem w ognistej kuli. Biała łuna rozpościera się przed oczami, oślepia, więc zamykam oczy i zasłaniam się rękami, ale wciąż ją widzę. Nagle do mnie dociera, że się palę. Płonę, skwierczę, jestem żywą ludzką pochodnią”. Życie Dominiki zmieniło się w chwili, kiedy dziewczyna znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie, bo jak inaczej można, to określić. Kiedy doszło do tragedii, ona powinna być gdzieś indziej. Nie w domu, nie w swoim pokoju i nie w salonie, gdzie przez okrutne zrządzenie losu została przypadkowo podpalona przez własnego ojca. To się stało w ciągu ułamka sekundy. Kiedy po kilku dniach wybudza się w szpitalu, nie ma pretensji do ojca, bo wie, że to był wypadek, a jej kochający rodzic nigdy by nie wyrządził jej umyślnie krzywdy. Teraz gdy on jest w więzieniu, Dominika walczy o życie w szpitalu, a raczej robią to za nią lekarze, ponieważ dziewczyna już się poddała. Jednak na jej drodze staje Tomek- młody lekarz, który nie traktuje jej jak zwykłej pacjentki i dostrzega w niej coś więcej, aczkolwiek, to nie on uleczy jej duszę, a bynajmniej będzie próbował, to młodszy brat Tomka- Marcel. Czy Dominika zdoła odnaleźć „Najlepszy powód, by żyć”? Czy jej pęknięte i poranione serce będzie umiało kochać? Augusta Docher jest autorka poczytnego cyklu “Wędrowcy”, a jako Beata Majewska wydała świetnie przyjęte powieści obyczajowe: “Konkurs na żonę” i “Bilet do szczęścia”. To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale zapewniam, że nie ostatnie. Bardzo długo zbierałam się do przeczytania tej książki i nawet nie wiem, czemu tyle czasu zwlekałam, ale po jej zakończeniu od razu napisałam do siostry, że musi ją koniecznie mieć w swoich zbiorach i wiecie co? Kupiła ją :D Historia Dominiki i Marcela jest smutna, a zarazem piękna, opowiadająca o cierpieniu, samotności, potrzeby wsparcia drugiej osoby. Autorka w świetny sposób przedstawiła nam losy dwojga młodych ludzi, którzy codziennie walczą o lepsze jutro. Pani Docher opisała w dokładny sposób wszystkie terminy medyczne, które są zastosowane w przypadku ofiar poparzenia. Pisze językiem spójnym, prostym, dzięki czemu bardzo szybko się książkę czytało i nie chciało się jej odkładać, chociażby na moment. Ja po prostu przepadłam na jakiś czas i nikt nie potrafił mnie od lektury oderwać. “Czasami potrzebujemy samotności, żeby przetrawić pewne sprawy, przegryźć je w sobie, przemielić i przeżuć, nieraz aż do mdłości. Ale kiedyś nadchodzi właściwy czas i trzeba wyjść z mrocznej jaskini, z tego cholernego gówna, w którym tkwiliśmy, i poszukać kogoś kto nas pokocha, trzeba być z kimś, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, nie mamy siły Boga, żeby radzić sobie samemu. Wszyscy kogoś potrzebujemy”. Powiem szczerze, że ta książka mnie bardzo, ale to bardzo poruszyła. Przeżywałam wszystko razem z bohaterką, ona jako jedyna została najbardziej poszkodowana i naznaczona już na całe życie. Wierzę, że ofiarom poparzenia jest naprawdę ciężko, wstydzą się swojego wyglądu, czują się oceniani, mają wrażenie, że wszyscy się na nich patrzą i śmieją się za plecami. Dominika też miała takie odczucia, do tego wszystkiego straciła chłopaka, a przyjaciółka okazała się podła. Kiedy poznała Marcela, zobaczyła jaśniejące światełko w tunelu. Coś się zmienia. Moje życie się zmienia. Coraz mniej "przedtem", coraz więcej "teraz". Ta książka jest pełna emocji, ale również jest w niej wpleciony wątek miłosny, który nadaje całej tej opowieści kolorów. Autorka w bardzo piękny sposób wprowadziła nas, czytelników w stan zakochania. Gdy nieoczekiwanie Marcel pojawia się w życiu Dominiki, dziewczyna zaczyna się otwierać i powoli akceptować siebie. Jednak w tej książce również pojawiają się sekrety i tajemnice, a Marcel ukrywa coś przed Dominiką. Nikt o tym nie wie, poza jego rodziną. Czy Dominika będzie umiała wybaczyć Marcelowi, że coś tak istotnego i ważnego przed nią ukrywał? Tak więc “Najlepszy powód, by żyć”, to książka piękna, smutna z całym rollercoasterem emocji, wrażeń i odczuć. To historia w której przeważa ból i cierpienie głównej bohaterki, ale pamiętajmy, że po każdym deszczu zawsze wychodzi tęcza i słońce. Kto jeszcze nie czytał tej książki, musi koniecznie nadrobić zaległości. Nie odkładajcie jej na później, tak jak ja, to zrobiłam. Poznajcie tą piękna, smutną i wzruszającą historię dwojga młodych ludzi :) I na koniec takie moje małe stwierdzenie: Polskie autorki też potrafią pisać dobre książki, a “Najlepszy powód, by żyć” jest tego dowodem :) Z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji :) :) :) https://girlsbookslovers.blogspot.com/2018/08/augusta-docher-najlepszy-powod-by-zyc.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-08-2017 o godz 22:30 przez: Anna Jędrzejewska (Świat Książkowych Recenzji)
Tę oraz inne recenzje znajdziecie na www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com Autor: Augusta Docher Tytuł: Najlepszy powód by żyć Ilość stron: 400 Wydawnictwo: Znak Literanova, OMG Books Cena: 37,90 zł "Czasami potrzebujemy samotności, żeby przetrawić pewne sprawy, przegryźć je w sobie, przemielić i przeżuć, nieraz aż do mdłości. Ale kiedyś nadchodzi właściwy czas i trzeba wyjść z mrocznej jaskini, z tego cholernego gówna, w którym tkwiliśmy, i poszukać kogoś kto nas pokocha, trzeba być z kimś, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, nie mamy siły Boga, żeby radzić sobie samemu. Wszyscy kogoś potrzebujemy." Ogólnie dopiero po jakimś czasie się zorientowałam, że moja Augusta coś wydaje. Jakież było moje zdziwienie, że ja nic o tym nie wiem. Gdy człowiek pracuje tyle godzin co ja i czasem nawet zapomina o tym jak ma na imię i dlaczego nadal żyje to jest to całkiem logiczne ;) Gdy tylko zobaczyłam okładkę, stwierdziłam że to na pewno nie Augustowe nowe dziecko. Okładka daleka od jej stylu. Jednak bardzo przyciąga uwagę, więc gdybym jej nie znała to już moje łapki by chciały mieć książkę u siebie. Jest dopasowana do tematyki, którą opisuje autorka co bardzo też pozytywnie wpływa na odbiór całości. Dominika Bąk jest nastoletnią dziewczyną, która znalazła się w złym czasie i w złym miejscu. Ułamek sekundy zmienił całe jej życie. Dziewczyna zamyka się w sobie i buduje wokół swojej duszy i serca mur, który dzieli ją z najbliższymi. Wie doskonale, że to był tylko wypadek, że jej ukochany tatuś, który był dla niej ostoją nie chciał jej skrzywdzić. Mimo wszystko boli ją fakt, że już nigdy nie będzie taka sama, że na zawsze stanie się odludkiem, że już nikt nie będzie chciał się z nią zadawać. Pewnego razu poznaje młodego lekarza, który zbiera m materiały do swojej najnowszej książki. Dominika pomaga mu opowiadając swoją historię, nie zdaję sobie sprawy jednak że młodszy brat lekarza - Marcel ma zamiary zupełnie inne niż jego brat. Chce pokazać jej, że świat mimo niedoskonałości nadal może być piękny. Czy mu się to uda? Czy Dominika zburzy mur który zbudowała? Czy będzie potrafiła zaufać? Gdybym miała wybrać ulubionego bohatera to sama nie wiem na kogo bym stawiała. Marcel z jednej strony wydaje się być porządnym mężczyzną, ale jeszcze nie do końca okrzesanym, co jest w miarę zrozumiałe, jednak los i życie uczą go pokory i to co może jest tylko maską na zewnątrz to wewnątrz jest niezwykle mądrym i ciepłym facetem. Co do Dominiki to rozumiem ją, sama nie wiem czy podniosłabym się po tym wszystkim co przeszła sama Domi. Jest prawdziwą wojowniczką. Plusy: Historia, która jak się okazuje wydarzyła się naprawdę, więc ogromny plus za skompletowanie materiału, zrobienie researchu. Chylę czoło! Bohaterowie - charaktery, ich sposób bycia, humor Marcela i powaga Dominiki idealnie się komponują w jedną całość. Minusy: Zbyt szybka dynamika książki, akcja. Jest bardzo wartka, jednak w pewnych momentach odczuwałam, że jednak za szybko to wszystko się toczy, zwłaszcza początek książki. Zbyt częste przeskoki między tym co było kiedyś, a tym co jest teraz. Na takie chwilę trzeba uważać. Neutralne: Końcówka, która wprawia w zakłopotanie i w lekki dyskomfort, który usuwa nam grunt spod nóg, bo nie wiadomo co myśleć. Mamy chyba leadera (w tym przypadku leaderkę) cliffhangerów. Brawo Augusta! ;) Jako, że miałam przyjemność czytać egzemplarz jeszcze przed oficjalną korektą, to wiadomo że jest znajdują się tam drobne literówki, czy źle przeniesione wyrazy więc tego jak najbardziej czepiać się nie będę, bo jest to dla mnie zrozumiałe. Sama wielokrotnie czytam recenzję i dopiero po opublikowaniu wyłapię jakiś błąd czy literówkę ;) Cieszę się, że Augusta postanowiła znowu umieścić akcję książki w Polsce, cenię ją za to, że potrafi opisywać nasze polskie wsie z taką pasją i nie zgodzę się że Gdańska Oliwa jest wiochą :P Mnie się podoba :) Ba chciałabym w Trójmieście zamieszkać ;) Podsumowując polecam Wam najnowsze dzieło Augusty Docher. To opowieść o walce ze swoim lękiem, ze słabościami. Historia Dominiki to najlepszy powód i przykład, by żyć. By walczyć i być syreną ;) Do końca swoich dni na przekór czasu i przeciwnościom losu. Warto mieć marzenia i je realizować, warto śnić i kochać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-09-2017 o godz 08:22 przez: Izabela Wyszomirska
Dominika Bąk w następstwie kłótni rodziców, w tragicznym pożarze doznaje licznych poparzeń ciała. Trafia do szpitala, gdzie zajmuje się nią przystojny lekarz. Okazuje się, że ukochany ojciec musi odbyć karę trzech lat pozbawienia wolności, a matka nie jest tą osobą, za którą ją uważała. Dziewczyna nie widzi powodu, by żyć... Doktor Tomasz ma brata Marcela, który uważany jest za czarną owcę w rodzinie. Czy chłopak, którego wszyscy już dawno skreślili będzie w stanie przywrócić Dominice wiarę w miłość? Czy uleczy jej duszę? Czy Dominika odnajdzie jeden powód, by żyć? Bohaterowie nie mają łatwo, muszą swoje wycierpieć, przejść. Ale czy na końcu tej drogi czeka ich szczęście? Tego nie zdradzę. "Życie "tu i teraz" jest całkiem odmienne od tego, które toczyło się "tam i kiedyś". Inne, ale czy gorsze? Nie wiem, co tworzy nasze życie, ale jeśli to ludzie nas otaczający, to tu jest lepiej mimo cierpienia, bólu i wciąż pojawiających się nowych wyzwań." Bohaterów polubiłam już z pierwszymi zdaniami. Są barwni, różnorodni, wyraziści. Pierwszoosobowa narracja pozwala na jeszcze bliższe zżycie się z nimi. Główna bohaterka będzie musiała zmierzyć się z bólem, cierpieniem, wstydem, pogodzeniem się ze swoim wyglądem, tęsknotą, wybaczeniem, zaufaniem, rozczarowaniem. To wszystko i samemu czytelnikowi się udziela. Natomiast Marcel Leśniewski to ciekawa, złożona osobowość. Z jednej strony to taki luzacki typ, a z drugiej potrafi być opiekuńczy i troszczący się o drugą osobę. Raz go lubimy, by za chwilę zirytowało nas jego zachowanie. Jego powiedzonka i teksty niejednokrotnie sprawiały, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Przez dłuższy czas trudno było przewidzieć w jakim kierunku pójdzie jego postać. "Żyjemy sobie: ojciec lekarz, uznany, szanowany, ochy i achy, wiecznie w świecie, na sympozjach, odczytach i wykładach, matka - strażniczka domowego ogniska, pierworodny idący w ślady ojca i ja, jedyny wrzód na gładkiej dupie mojej cudownej rodzinki." Nie zabrakło odważnych miłosnych scen, które zostały potraktowane ze smakiem. Wątek miłosny nie jest nadmiernie wyeksponowany. Tu zupełnie co innego jest istotniejsze. Mianowicie to, co się wydarzyło i w jaki sposób zmieniło Dominikę oraz jej trudna walka o siebie. Dlatego nie jest to typowe new adult. Zresztą, w moim odczuciu autorka doskonale poradziła sobie w tym gatunku. Autorka zadbała także o fachowe nazewnictwo medyczne, wszystkie terminy związane z leczeniem po oparzeniu. Powieść czyta się błyskawicznie. Zasługą tego jest dynamiczna akcja nie pozwalająca na zaczerpnięcie nawet małego haustu powietrza. Tu nie ma miejsca na jakikolwiek przestój czy nudę. Tu nic nie jest proste, ani oczywiste. Niejednokrotnie zostałam wystrychnięta przez autorkę na dutka. Niby już coś tam ułożyłam w głowie, by w jednej chwili zburzyć mój ogląd na bohatera, daną sytuację czy wydarzenie. Z opisywanych wydarzeń bije autentyzm, prawda, nic nie jest na siłę przedstawione, nagięte. Wszystko zgrabnie łączy się w całość. Chyba największym przesłaniem tej książki jest to, że tak naprawdę nie liczy się to, jak wyglądamy, czego nam brakuje, a to jacy jesteśmy w środku. Najważniejsze jest wnętrze człowieka. Nie można kochać za wygląd, powierzchowność, bo to i tak z czasem minie. Kocha się za charakter i nasze czyny. To one nas definiują. "- Nie kocha się za to, czego brakuje, tylko za to, co jest." Pełno tu tajemnic, sekretów, które podsycają naszą ciekawość co będzie dalej na kolejnych kartach książki. Jestem usatysfakcjonowana tym, że wszystkie wątki zostały wyjaśnione. I jakże było moje wielkie zaskoczenie, gdy na ostatniej stronie okazało się, że będzie kontynuacja. Nie wiem czego się po niej spodziewać. Mam tylko nadzieję, że się nie zawiodę i zostanie utrzymany poziom tej części. "Najlepszy powód, by żyć" to historia, z której wyziera ból, cierpienie i smutek, ale i po cichutku wkrada się nadzieja i miłość. Przepadłam w czeluściach fabuły. Już od pierwszej strony moje serce i dusza zostały porwane, zawładnięte tą historią do reszty. Jestem zaskoczona ogromem bardzo skrajnych emocji i uczuć, jakie zaserwowała mi Augusta Docher. Łzy i śmiech towarzyszyły mi naprzemiennie. A jaki jest Wasz najlepszy powód, by żyć?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-08-2017 o godz 15:32 przez: Karo1906
W życiu jest tak, że nigdy nie wiemy czego się spodziewać. Czasem wszystko idzie po naszej myśli tylko po to, by doprowadzić nas do ślepego zaułka. Nagłe decyzje, są następstwem łańcucha wydarzeń, które gdyby nie gwałtowana myśl, w ogóle by się nie wydarzyły. Myśl przerodzona w czyn i nagle wszystko traci sens, wszystko znika bez powrotu, a Ty przestajesz walczyć i marzysz jedynie o tym aby ból minął. Chwile przepełnione łzami i sutkiem, często bywają dla nas czymś, z czym ledwo sobie radzimy. Jak mówi przysłowie "Po burzy zawsze wychodzi słońce", dlatego mimo przeciwności losu, musimy pokazać, że jesteśmy silni i damy sobie radę... To właśnie pokazała główna bohaterka. Dominika jest dziewczyną, która w swoim życiu przeszła bardzo wiele. Można powiedzieć, że życie jej nie oszczędza i w jednej sekundzie, posypało się jak domek z kart. W jeden wieczór wszystko co do tej pory miała, nagle przestaje istnieć. Kolejna kłótnia rodziców, pijany ojciec i ogień, a następnie szpital i mnustwo bólu, nie tylko fizycznego. Ojciec siedzi w więzieniu, matka nie jest tą, za którą uważała, a ona straciła wszystkie powody do życia. To wszystko, zostawia na nastolatce siwe znaki. Kiedy Domi traci siłę do walki, robi to za nią Tomek. Lekarz stawia ją na nogi, ale nie jest w stanie uzdrowić jej duszy. Mimo kłód, jakie znalazła pod swoimi nogami i mimo tego, że próbowała się już poddać i nie wierzyła w swoją wygraną, nadal próbuje walczyć. Z nowym bagażem doświadczeń wierzy, że uda jej się zmienić swoje życie. Na szczęście nie jest w tym wszystkim sama. Brat Tomka, Marcel, czarna owca rodziny, która wbrew wszystkiemu wniosła bezpieczeństwo i troskę w życie dziewczyny. To on cierpliwie do niej dociera, pomaga zaakceptować siebie na nowo i co najważniejsze, stara się aby w pełni zaakceptowała swoje ciało. Pierwszy raz stykam się z twórczością tej autorki, ale muszę przyznać, że jej lekkie pióro i prosty język sprawia, że książkę czyta się z ogromną lekkością. Co nie znaczy, że fabułę można zaliczyć do lekkich, wręcz przeciwnie. Porusza ona bardzo ważne aspekty życia nastolatek. Niestety tym razem nie jest to defekt w postaci nieakceptowania ciała, przez otyłość czy niedowagę, lecz przez ogromną szkodę jaką jest ponad 50% oparzenie całego ciała. Dla dorastającej kobiety jest to ogromy cios. Spójrzmy prawdzie w oczy, każda, nie tylko młoda kobieta, uważa ciało za wizytówkę, i każdy najdrobniejszy defekt, nie jest mile widziany. Niestety tak jak nad otyłością, czy niedowagą, można pracować, tak z bliznami po oparzeniu trzeba żyć do końca życia. Bardzo cieszę się z faktu, że autorka uwzględniła w swoim dziele osobę, mężczyznę, który nie dość, że w pełni zaakceptował tak dużą niedoskonałość, to jeszcze ją pokochał. Myślę, że to pokaże czytelnikom, że może być ktoś kto pokocha wbrew wszystkiemu. W życiu wiele razy spotykamy się z odrzuceniem ze względu na wygląd. Sądzę, że nikt nie potrzebuje czyjejś akceptacji, czy oceny. Sami powinniśmy być świadomi swojej wartości i uznawać swoją niedoskonałość za unikatowość. Nie ma ludzi idealnych, dobrze to wiemy i wiemy też, że każdy posiada kompleksy, jest to przecież rzecz ludzka. Choć Najlepszy powód, by żyć jest z gatunku New Adult, stwierdzam, że wyłamuje się ona z ram oraz typowych schematów charakterystycznych dla tego gatunku. Dlaczego tak myślę? Dlatego, że w tej opowieści głównym wątkiem nie jest miłość dwojga nastolatków lecz problem jaki dotknął Dominikę oraz próba zaakceptowania go dzięki pomocy właśnie Marcela. Autorka pokusiła się na przedstawienie niebywale trudnego przypadku. Napisana przez nią historia, skłania do refleksji i przemyśleń. Porusza kwestie wybaczenia, zaufania, akceptacji. Zjawisko odrzucenia wstydu, że ktoś zobaczy nasze ciało. Muszę przyznać, że Docher osiągnęła swój cel. Przyciągnęła mnie do siebie i sprawiła, że nie mogłam się oderwać. Jest to pierwsza książka autorki z gatunku New Adult, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jeden z lepszych tytułów, jaki było mi dane czytać. Polecam i z niecierpliwością oczekuję następnego tomu. http://mojpowodbyoddychac.blogspot.com/2017/08/przedpremierowo-najlepszy-powod-by-zyc.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-09-2017 o godz 07:49 przez: martad87
Przeczytałam każdą do tej pory powieść napisaną przez Augustę Docher, tak więc nie mogłam odmówić sobie przyjemności zapoznania się również z jej najnowszą książką. Sięgając po „Najlepszy powód, by żyć”, nie przypuszczałam nawet, że oto właśnie trafię na powieść, w której opisane są moje własne obawy, że będzie to coś, co będzie miało dla mnie tak osobisty przekaz. (...) Narratorami w powieści są Dominika i Marcel. Historia Dominiki zaś dzieli się na „przedtem”, które opisuje jej życie od wypadku do chwili spotkania braci Leśniewskich, oraz „teraz”, w którym opisane są wydarzenia rozgrywające się już po ich spotkaniu. Zarówno czas akcji, jak i poszczególne narracje mieszają się ze sobą i trudno przewidzieć, kto tym razem będzie naszym przewodnikiem w części rozgrywającej się obecnie, bądź kiedy dokładnie rozgrywają się wydarzenia z „przedtem”, gdy zaczyna się nowy rozdział, jednak cała opowieść stanowi spójną całość i bez problemu można się w niej odnaleźć. „Najlepszy powód, by żyć” to poruszająca opowieść o życiu po wypadku, który kompletnie zniszczył poczucie własnej wartości młodej dziewczyny. Ogień na zawsze zmienił ciało Dominiki. Blizny już zawsze będą przypominały jej o tej tragicznej chwili i bólu, który musiała znieść, by jakoś dojść do siebie. Wypadek zmienił także jej duszę i okaleczył ją podobnie jak jej skórę. Dominika boi się, że ze względu na to, jak wygląda, zostanie odrzucona, że nikt jej nie zaakceptuje i nie pokocha. Wybudowała wokół siebie szczelny mur. Nie chce cierpieć z powodu odrzucenia, więc woli uniknąć ewentualnego rozczarowania i bólu, ale w ten sposób nie doświadczy także niczego dobrego. Zamykając się na to, co może wydarzyć się złego, zamyka się także na to, co dobrego mogłoby ją spotkać. Nie potrafi jednak inaczej, bo tak bardzo boi się podjąć ryzyka. Świetnie ją rozumiem. Dominika ma w sobie coś z tego, co sama znajduję w sobie. Czytając jej historię czułam się tak, jakby Augusta Docher zajrzała do mojej duszy, zaczerpnęła z niej pewne motywy i obnażyła w swojej powieści moje największe obawy. Nie przypuszczałabym, że tak osobiście odbiorę tę opowieść. Trafiła ona do mnie jak żadna z wcześniejszych książek tej autorki. W moim odczuciu jest to jej najlepsza powieść. „Najlepszy powód, by żyć” to przede wszystkim jej bohaterowie. Oboje zyskali moją sympatię, choć przyznać muszę, że Marcela nie polubiłam od razu. Początkowo jego podejście do życia i innych ludzi oraz towarzystwo, w jakim się obracał, nie przemawiały za nim. Wytrwale pracował na to, by mieć w rodzinie Leśniewskich opinię czarnej owcy. Niejasne wydawały mi się także jego motywacje, dla których chciał się zbliżyć do Dominiki. Z czasem jednak, im lepiej go poznawałam, tym coraz bardziej go lubiłam, aż ostatecznie skradł on moje serce zupełnie. Dominika zaś, przez to iż w pewnym stopniu mogłam się z nią utożsamiać, od razu zyskała moją sympatię. Autorka oczarowała mnie tym, jaką relację zbudowała między bohaterami swojej powieści. Oboje wzajemnie dopingują się do tego, by wyjść poza to, kim są na początku i nawzajem wyzwalają w sobie to, co najlepsze. Książka naprawdę wciąga. Lekki styl i porywająca opowieść sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Augusta Docher zabrała mnie we wzruszającą i jednocześnie przepełnioną pozytywną energią podróż, obfitującą w emocje i zaskakujące zdarzenia. Spędziłam przy tej powieści kilka naprawdę przyjemnych godzin i nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Może poza jednym: jak można zakończyć w takim momencie?! ;) „Najlepszy powód, by żyć” to piękna opowieść o tym, że najważniejsze jest to, kim jesteśmy jako ludzie, co sobą reprezentujemy, jakie jest nasze wnętrze. To historia o tym, że o wartości człowieka nie stanowi to, jak on wygląda, bo wygląd może diametralnie zmienić się w jednej chwili. To także opowieść o tym, że każdy zasługuje na miłość, nawet jeśli wydaje mu się, że nie jest tego wart. Jeśli lubicie powieści poruszające niełatwe tematy, poszukujecie książki nastrajającej pozytywnie, macie ochotę przeczytać coś pełnego emocji i nadziei, to jest to pozycja dla Was. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-09-2017 o godz 21:44 przez: Czasem tak jest...
Augusta Docher jak widać pisze pełną parą, co mnie niezwykle cieszy, albowiem uwielbiam wszystko, co wyjdzie spod pióra tejże autorki. Czy z "Najlepszy powód by żyć" było tak samo? Czy kolejny raz zamknęłam książkę, z poczuciem tęsknoty? Kiedy otrzymałam maila od wydawnictwa, z propozycją przedpremierowej recenzji książki "Najlepszy powód by żyć" nie zastanawiałam się długo. Już patrząc na piękną okładkę i autorkę, która napisała powieść, wiedziałam, że popłynę wraz z tokiem wydarzeń i kolejny raz znajdę się w świecie wykreowanym przez Augustę Docher. Kolejnym "za" był przesłany w mailu opis: "Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią. " Dominika budzi się po kilku dniach. Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić. Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie. Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała. Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę. Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać? I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?" Dominika Bąk to główna bohaterka. Zdawać by się mogło, że ma wszystko - rodzinę, "wypasiony" dom, pieniądze, chłopaka i przyjaciół. Jednak okazuje się, że nie wszystko - rodzice Dominiki nie do końca się dogadują, można wręcz stwierdzić, że wcale. Głównym powodem jest nimfomania matki. Dominika znosi to dzielnie, gdyż wspiera ją przyjaciółka, która z czasem okazuje się być całkiem inną osobą niż początkowo można myśleć i chłopak. Aż nadchodzi ten wieczór - kolejna kłótnia, Dominika, której miało nie być w domu, benzyna, ogień i... paląca się córka zamiast matki... Straszna tragedia. Dominika na długie miesiące trafia do szpitala, a tato do więzienia. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuje młoda dziewczyna, która już nigdy nie odzyska swojego nieskazitelnego ciała. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuje, kiedy jej życie traci sens. Jak teraz żyć? Jak poradzić sobie z samą sobą, swoim lękiem i nabrać sił do walki, kiedy ciało wre i boli? Szczęściem w nieszczęściu jest to, że opiekuje się Dominiką bardzo mądry lekarz, a potem poznaje kolejnego, który będzie chciał ją uzdrowić, zwłaszcza jej ciało. Problem w tym, że to nie ciało jest problemem, lecz dusza dziewczyny, a tutaj medycyna nie pomoże - za to wielką pomocą będzie brat lekarza. Czy "czarnej owcy" rodziny uda się pokonać demony Dominiki? Autorka wprowadza nas w świat załamanej nastolatki. Prostym i często potocznym językiem ukazuje uczucia, desperację i siłę, jaka drzemie w człowieku i w... miłości, która potrafi zaleczyć największe rany duszy. Potoczny język, jakim "mówią" bohaterowie trochę mnie zastanawia, bo to już kolejna książka Augusty napisana w ten sposób. Bohater wykształcony, albo mający zadatki na człowieka uczonego posługuje się językiem, jaki słyszę wśród nastolatków. To jedyny minus powieści widziany przez mnie. Świetnym zabiegiem jest podział rozdziałów na "teraz" i "przedtem", na dodatek ukazane na zmianę oczami Dominiki i Marcela. To coś nowego i świeżego dla mnie, mimo, że chwilami trudno było mi się połapać, kto w danym momencie jest opisywany. Dialogi i opisy są wyważone, język literacki obrazowy, a całość wciągająca i mądra. Mimo, że fabuła napisana jest lekko, to lektura niesie ze sobą przesłanie, zmuszając nas do refleksji nad tym, co w życiu jest ważne, jednocześnie ukazując jak bardzo życie ludzkie może być poplątane. Jednak z każdego upadku można się podnieść, wystarczy tylko znaleźć osobę, która będzie z nami szła ramię w ramię, podając je przy każdym potknięciu. Polecam "Najlepszy powód by żyć" czytelnikom wątpiącym we własne siły, oraz takim, którzy szukają w literaturze czegoś lekkiego, a zarazem głębokiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
12-09-2017 o godz 21:09 przez: Paulina Lipka-Bartosik
Zdradzę Wam pewną tajemnicę. Boję się sięgać po balansujące na granicy literatury młodzieżowej i New Adult książki rodzimych autorów, bo w zasadzie nigdy nie są one dobre. Są za to pełne kiczu, przesadnego dramatyzmu, kulawego języka i steku banałów, a do tego męczą bardziej niż godzinny sprint w deszczowy dzień. Omijam je więc szerokim łukiem i każdej takiej powieści mówię zazwyczaj stanowcze "NIE". Zazwyczaj. Z "Najlepszym powodem, by żyć" było jednak nieco inaczej. Odwrócił moją uwagę przyjemną dla oka okładką, całkiem zgrabnym opisem i pełnym entuzjastycznych słów mailem od wydawnictwa. Stwierdziłam więc, że zaryzykuję; zaryzykuję i przeczytam, bez większych oczekiwań, za to z kilkoma gramami uprzedzeń. Zaryzykowałam. I chyba było warto. Dominika ma szesnaście lat, wspaniały dom i kochającego ojca. Ma przyjaciół, chłopaka i matkę, z którą się nie dogaduje, ma plany i apetyt na życie. Jeden dzień, jedno zdarzenie, tragiczny wypadek. I jej zdrowie wisi na włosku. Dziewczyna ląduje w szpitalu z zagrażającymi życiu oparzeniami, a kochający ojciec trafia do więzienia. Żeby żyć, Dominika musi zacząć walczyć. Tylko czy można wygrać, kiedy już się poddało? Czy starania innych mogą zastąpić naszą wolę walki? I czy miłość naprawdę jest w stanie zmienić wszystko...? Jestem zaskoczona. Naprawdę. Fakt, okładkowy opis spodobał mi się od samego początku, przywykłam jednak do tego, że nie zawsze (a w zasadzie prawie nigdy) jest on tożsamy z fenomenalną fabułą. I chociaż "Najlepszy powód, by żyć" mnie nie powalił, nie oczarował (a ponoć miał) i nie wywołał huraganu emocji, to o dziwo bardzo dobrze się czytał. Rozdziały w nim zawarte są dosyć krótkie i podzielone na "przedtem" oraz "teraz", a narrację prowadzą dwie osoby - poparzona Dominika i od czasu do czasu Marcel, chłopak, który spróbuje być jej kołem ratunkowym. Ich relacja jest dosyć naturalna i (całe szczęście!) pozbawiona zbędnego patosu oraz szumnych deklaracji rodem z "Tysiąca słów" Tillie Cole. Pani Docher popuściła jednak odrobinę wodze fantazji, czego skutkiem jest nieco absurdalna decyzja, którą nasz Marcel podejmuje już na samym początku znajomości; równie absurdalne są niektóre używane przez niego zwroty - ja rozumiem, slang slangiem, ale warto jednak zadbać o wyrażenia, które zrozumie choć część czytelników. Pomimo tych "uchybień", Marcel okazał się być dosyć przyjemną postacią. I chociaż jest na bakier z ortografią, chociaż jego decyzje nie zawsze są zrozumiałe, to - kolokwialnie mówiąc - ma chłopak głowę na karku. W mojej ocenie jest znacznie ciekawszą postacią niż Dominika, w założeniu główna bohaterka. Nie chodzi o to, że jej nie polubiłam, jest jednak nieco nijaka. Tak, przeżyła tragiczny wypadek; tak, ma prawo, by się załamać i tak, na pewno ma coś do powiedzenia - szkoda jednak, że nie mówi o sobie zbyt wiele. Zabrakło mi głębszej analizy jej psychiki, jej przemyśleń, czegoś, co pozwoliłoby nam, czytelnikom, jeszcze lepiej ją poznać. Jeśli zaś chodzi o fizyczne obrażenia dziewczyny to pani Docher spisała się niemal na medal i czuć, że przed napisaniem tej historii przeprowadziła solidny research. I za to należą się jej brawa. Za to oraz za zakończenie; za próby uczynienia jej książki nieprzewidywalną (momentami się to udało ;) ) i za odejście od dosyć oklepanego już w literaturze NA tematu choroby nowotworowej. Za pozytywny w gruncie rzeczy przekaz, za udowodnienie, że każdy z nas ma milion powodów, by żyć i że najważniejszym jest to, byśmy otworzyli oczy i serce choć na jeden z nich ;) "Najlepszy powód, by żyć" na pewno nie trafi na listę moich ulubionych powieści dla młodzieży i na pewno nie przebije "Ponad wszystko" Nicoli Yoon, do którego - słowo daję! - bywa porównywany. Wciąż pozostaje jednak lekką (pomimo poważnego przecież tematu) lekturą, idealną i na końcówkę lata, i na długie jesienne wieczory; lekturą, która z pewnością nie zawiedzie ani jednego fana New adult. Jeśli więc tylko nim jesteś... Chyba wiesz, co powinieneś przeczytać? :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
11-10-2017 o godz 18:44 przez: turkusowa sowa
Recenzja pochodzi z bloga: turkusowa-sowa.blogspot.com Po ciężkim wypadku, w którym Dominika stała się żywą pochodnią budzi się w szpitalu. Pamięta, że ojciec oblał ją benzyną i podpalił, ale jest przekonana, że nie zrobił tego specjalnie. Teraz on ponosi tego konsekwencje i odsiaduje wyrok. Ona zaś walczy o powrót do normalnego życia. Przechodzi wiele operacji i przeszczepów skóry, cierpliwie znosi rehabilitację, uczy się na nowo stawiać kroki. W szpitalu poznaje młodego doktora, który nawiązuje z Dominiką bliższą więź. Pragnie bowiem opisać jej przypadek w swojej pracy doktoranckiej. Dziewczyna zgadza się i przez kilka lat skwapliwie opowiada wszystkie swoje odczucia lekarzowi. Pewnego dnia w jego domu poznaje jego młodszego brata - Marcela, który znany jest z imprezowania i podrywania wszystkich dziewczyn. Za nowy cel stawia sobie ... Dominikę. Jednak z każdym dniem Marcelowi coraz bardziej zaczyna zależeć na tej dziewczynie, a ona coraz bardziej się od niego odsuwa... Książkę "Najlepszy powód, by żyć" poleciło mi wiele osób na social media. Miałam więc nadzieję, że będzie to dobra powieść z gatunku new adult. Niestety już po kilkudziesięciu stronach wiedziałam, że nic z tego dobrego nie będzie. Po pierwsze w powieści mamy do czynienia z dorosłymi już bohaterami (mam na myśli powyżej 18 roku życia). Tymczasem, głównie Marcel, używa tylu przekleństw, wulgaryzmów i tak ohydnego slangu, że z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej zniesmaczona lekturą. Po drugie mam wrażenie, że autorka skumulowała wszystkie problemy świata w jednej powieści: wypadek, rozwód, rozbita rodzina, samotność, nałogi (seksoholizm, alkoholizm), trójkąt miłosny. No hello? Naprawdę nie można było skupić się na tym wypadku, po którym fabuła JESZCZE wydawała się rozwijać obiecująco? Po trzecie, historia bardzo kojarzyła mi się z pewnymi książkami autorki Gayle Forman i odniosłam wrażenie, że być może była nimi nawet inspirowana. Tego niestety nie wiem i wiedzieć nie chcę. Nie zmienia to faktu, że cała historia jest zbyt przekombinowana. Dlaczego? A dlatego, że która normalna osiemastolatka mieszka sama bez opieki w wielkim domu, wprowadza się do niej niemalże obcy chłopak, a rodzice jeszcze przyklaskują temu wszystkiemu, będąc jednocześnie z dala od dziecka i nie mówiąc nic negatywnego w tej sprawie. Jestem wręcz oburzona, że można wymyśleć coś takiego. Moje przekonanie co do wszelkich powieści młodzieżowych jest bowiem takie, że powinny one coś wnieść w życie owej młodzieży, która to czyta. W końcu czym skorupka za młodu... A jak się młodzież naczyta takich głupot, że normalne jest mieszkanie samemu z chłopakiem w wieku nastoletnim, to na kogo oni wyrosną? Jestem bardzo rozczarowana tą książką i samą autorką. Pierwsze parę stron "Najlepszego powodu, by żyć" zapowiadały, że będzie to mocna i trudna do przebrnięcia historia - młoda dziewczyna, która zostaje okaleczona przez własnego ojca. Dobry materiał na dobrą powieść. Jednak według mnie autorka ostro sobie pofantazjowała i dała się ponieść wyobraźni (z ciekawości sprawdziłam ile ma lat myśląc, że to może nastolatka/młoda kobietka - niestety, jest dorosłą osobą). Po raz kolejny zatem przekonałam się, iż polskie autorki nie potrafią pisać dobrych powieści młodzieżowych niosących za sobą jakieś przesłanie i morał. Oczywiście nie chcę tu wrzucać wszystkich do jednego worka. Zdarzyło mi się czytać jakąś młodzieżówkę polskiej autorki, która była rewelacyjna, ale patrząc na całokształt - było to może 10% wszystkich polskich powieści YA/NA, które miałam okazję czytać. Rozpisałam się bardzo i bardzo skrytykowałam tę pozycję, ale nie mogę pojąć "fenomenu" tej książki. Dla mnie jest zdecydowanie nie do przyjęcia. Innym (podejrzewam, że dużo młodszym ode mnie Czytelnikom) książka ta się jednak podoba. Jestem zatem zdania, że każdy musi sam ją przeczytać i ocenić według swoich kryteriów. Ocenę taką, a nie inną wystawiam za potencjał i pomysł. Za to, co nastąpiło później - ogromny minus.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-09-2017 o godz 12:08 przez: Marta daft
Czy można pokochać złamanym sercem? Czy po wielu miesiącach bólu i wielu odrzuceniach, jesteśmy w stanie się podnieść? Cierpienie staje się zamkniętą twierdzą twej duszy, jednak ona nigdy się nie podda, nie odpuści, a nadzieja będzie się cichutko i niemal niezauważalnie tlić w jej wnętrzu, by w końcu rozniecić płomień o niespotykanej sile. - To jakieś wyzwanie? – Mruży oczy. - Nie. To moje życie – odpowiadam. Dominika znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Doszło do tragedii, która zabiera jej ojca, oddala od matki, a jej samej zostawia niewyobrażalny ogrom bólu. Ojciec dziewczyny przypadkiem doprowadza do wypadku, który rujnuje zdrowie córki i skazuje go na więzienie. Dominika trafia na oddział, na którym będą starali się wyleczyć jej ciało, ale i dusze. Jednak dopiero po dwóch latach ciężkiej walki Nika trafia na kolejny punkt zwrotny w swoim życiu. Poznaje Tomka, młodego lekarza, który dostrzega w niej więcej niż blizny. Niespodziewanie jednak to nie lekarz a jego młodszy brat stanie się... No właśnie jaką rolę odegra Marcel ? Czy z czarnej owcy w rodzinie Leśniewskich stanie się kimś najważniejszym w czyimś życiu? Augusta Docher znów to zrobiła, rozwaliła mnie emocjonalnie, wprowadzając w historię, w której ogrom bólu miesza się ze strachem i miłością. Sprawiła, że stałam się częścią historii, która niesie za sobą piękno, zarówno to wewnętrzne, jak i to zewnętrzne, realizm i emocje, emocje, mnóstwo emocji. Ta historia uczy nas jak odnaleźć w sobie siłę do walki o każdy nawet najcięższy dzień, pokazuje jak podsycać maleńką choćby najbledszą nadzieję, by nie zgasła wraz z blaskiem w oczach. Nie pozwala na ukrycie się przed uczuciem, które dopada wtedy, gdy nadzieja wydaje się odległą marą. Nie sposób skąpić kolejnych szans, gdy kogoś kochasz. I choć rozsądek podpowiada, że to głupie, że będziesz cierpieć, że znów spotka cie rozczarowanie, póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować – wyznaje łagodnie. Jesteśmy świadkami przemiany głównej bohaterki. Tak jak całość podzielona jest na Teraz i Przedtem, tak Dominika składa się z dwóch różnych osobowości, a my dzięki pięknie dobranym słowom możemy wraz z nią przejść oba etapy, podglądać przemianę i krok po kroku rozumieć jej postawę i dystans do wszystkiego, co poza murami jej domu. Postać Dominiki jest na wskroś realna. Możemy czuć jej ból po wszystkich operacjach rekonstrukcji skóry, strach przed odrzuceniem i powrotem do normalności. Podziwiamy jej miłość do ojca i kibicujemy każdemu uczuciu, jakie rodzi się w jej skruszonym sercu. Autorka stworzyła historię, która krzepi i roznieca nadzieje na to, że zawsze jest jakieś potem, bez względu ile ran ponieśliśmy do tej pory i czy chcemy się obudzić z letargu, w jakim tkwi zranione ciało. Było mi jak w raju – stwierdza, zauważywszy, że na niego patrzę. – Czy w raju są syrenki? – Marszczy czoło w udawanej zadumie. - Nie wiem. Pewnie są. Przecież to raj. Reszta bohaterów to idealne dopełnienie historii. Ojciec jest podporą w najgorszych momentach i to jego postawa pozwala przetrwać Dominice początki. Jego miłość jest jak cienka nić, podtrzymująca wszystko, co przedtem z tym, co obecnie. Tomek, ułożony młody lekarz z dobrego domu. Jego nieśmiałość i brak otwartości do Niki działał na mnie jak płachta na byka. Czekałam z nadzieją na jego przemianę i po części się to udało. Jednak w życiu głównej bohaterki potrzebne było tsunami o ciemnych kręconych włosach. Marcel, młodszy z braci Leśniewskich wulkan energii i emocji. Na zewnątrz zbuntowany i nieokrzesany a w środku cóż musicie odkryć to sami, ale powiem wam, będziecie w szoku. O ile na początku masz ochotę pacnąć go w łeb za gadanie głupot, to z czasem poznawania jego przeszłości nagle chcesz go przytulić i nie tylko. Stańcie w kolejkę, bo młodszy Leśniewski ma już grono fanek, które powiększy się na pewno po premierze książki. https://martawsrodksiazek.blogspot.com/2017/09/najlepszy-powod-by-zyc-augusta-docher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-09-2017 o godz 17:04 przez: Agata Piątek
Dominika budzi się kilka dni po wypadku, jest świadoma tego co się stało, a równocześnie pewna, że ukochany ojciec nigdy nie zrobiłby jej krzywdy. Podczas gdy on przebywa w więzieniu, dziewczyna walczy o życie w szpitalu. Nie dość, że już zawsze będzie miała blizny na ciele, to zagraża jej jeszcze amputacja nogi. A do tego chłopak, który wydawał się być tym jedynym, odsuwa się od niej… Jednak los stawia na jej drodze Tomka – młodego lekarza, który robi wszystko by pomóc dziewczynie. Podczas gdy chłopak zaczyna traktować ją bardzo poważnie, pojawia się jego brat Marcel – czarna owca rodziny, który dostrzega w niej coś więcej i postanawia walczyć o jej względy. Ale czy Dominika będzie potrafiła mu zaufać? I czy uwierzy w to, że ją też może ktoś pokochać? Czy po traumatycznych wydarzeniach dziewczyna znajdzie powód, by żyć? Bohaterowie, zarówno ci główni jak i drugoplanowi są dobrze skonstruowani, wyraziści - z krwi i kości. Choć wydawać by się mogło, że Dominika zamknie się w sobie i przestanie walczyć; bohaterka okazała się bardzo inteligentną, rozważną i bystrą osobą. Pomimo tragedii, która ją spotkała, pomimo cierpienia, bólu i rozczarowań nie poddała się i stopniowo, nie bez trudności zaczęła sobie wszystko układać. Mimo iż nie miała przy sobie ukochanego ojca, starała się normalnie funkcjonować właśnie dla niego. Bardzo pomocny okazał się lekarz, który walczy o życie i zdrowie dziewczyny, a także jego brat - Marcel. To jeden z męskich bohaterów, który wzbudza cały wachlarz uczuć. Ciężko go rozgryźć, ale właśnie to jest w nim najlepsze. Marcel, który pojawił się tak nagle w życiu dziewczyny, wzbudził we mnie pozytywne emocje, choć na początku wcale się na to nie zanosiło. Z czasem okazał się czułym, wrażliwym i bardzo opiekuńczym chłopakiem. Książka pokazuje przede wszystkim to, że nieważny jest wygląd zewnętrzny, ale to, jakim człowiekiem się jest. Wiek zmienia człowieka, postarza jego ciało, a to co w środku się nie zmienia. Powierzchowność przeminie, a charakter i stosunek do drugiego człowieka pozostanie niezmieniony. To właśnie to jest najważniejsze i autorka znalazła piękny sposób na pokazanie tego. Na uwagę zasługuje wątek miłosny, który nie jest dominujący w książce, aczkolwiek bardzo ważny. Jest rozbudowany, ładnie wyeksponowany, ale odniosłam wrażenie, że to właśnie wartości które opisałam wyżej są głównym elementem fabuły, a wątek miłosny cudownie to uzupełnia. Autorka opisuje stan zakochania, uczucia towarzyszące ludziom poznającym siebie, swoje ciała i charaktery. Serwuje przy tym czytelnikowi dawkę emocji, od rozdzierającego smutku i bólu przenikającego na wskroś do bezgranicznego szczęścia i radości. Pojawiają się też sceny erotyczne, które dodają powieści pikanterii. Książka jest utrzymana w takim tonie, by nie odbiegać od realiów i wiernie przedstawiać rzeczywistość. Napisana z wysoką dbałością o szczegóły, zarówno jeśli chodzi o język jak i stronę merytoryczną. Można to zauważyć choćby poprzez fakt, że Augusta Docher używa medycznych terminów, ale w taki sposób, by czytelnik nie miał problemów ze zrozumieniem. Do tej pory czytałam 3 książki autorki, ale to właśnie ta najbardziej przypadła mi do gustu - być może dlatego, że najlepiej wpasowała się w moje czytelnicze upodobania. W każdym razie, dla mnie jest to najlepsza książka Augusty Docher. Najlepszy powód, by żyć to książka wzruszająca i dostarczająca wielu emocji. Smutna historia dziewczyny przysparza bólu i smutku, ale daje też nadzieję na lepsze dni i pokazuje, że prawdziwa miłość ma szansę przebić się przez trudne okoliczności. Pzrede wszystkim jednak pokazuje, że najważniejsze jest to, jakim jest się człowiekiem, a nie wygląd modelki i najdroższe ubrania. Historia Dominiki zaciekawiła mnie do tego stopnia, że nie mogłam odłożyć książki. Choć sam koniec nieco mnie zaskoczył, to uważam, że książka w stu procentach jest warta przeczytania i poleciłabym ją każdemu, kto gustuje w tego typu literaturze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-09-2017 o godz 19:31 przez: Patrycja Kuchta
Istnieją setki powodów, by żyć, ale czasem wystarczy tylko jeden, by się poddać. Dominika nie ma już siły walczyć. Jej idealny świat stanął w płomieniach i teraz zostały z niego tylko zgliszcza. Dla niej wszystko skończyło się w momencie, gdy ukochany ojciec oblał ją benzyną i podpalił. Ta dramatyczna chwila, choć trudno w to uwierzyć, była przypadkiem. Wstrząsającym lecz niezamierzonym. Choć Dominika wybaczyła ojcu, nie może pogodzić się z ciągłym bólem, szpecącymi bliznami i brakiem prawdziwego oparcia. Zmagania dziewczyny obserwujemy z dwóch perspektyw. Rozdziały zatytułowane „Przedtem”, opisują moment wypadku i to, co działo się z bohaterką bezpośrednio po nim. Drugą stroną medalu są rozdziały zatytułowane „Teraz”, skupiające się na konsekwencjach wypadku i na tym jak wpłynął on na życie Dominiki. I tu robi się naprawdę ciekawie. Rozdziały „Przedtem”, są wypełnione bólem, łzami, zabiegami i ciągłą niepewnością. Bohaterka jest zła, rozgoryczona, najchętniej zasnęłaby i nie obudziła się już nigdy więcej. Tu należy się ogromny plus autorce, za solidne przygotowanie przed rozpoczęciem pisania. Strasznie nie lubię, kiedy autor zabiera się za tematy, o których nie ma pojęcia, serwując czytelnikowi w efekcie istną fantastykę w powieści obyczajowej. W „Najlepszym powodzie, by żyć”, niczego takiego nie odczułam, wybierając pierwszoosobową narrację nastoletniej bohaterki, autorka sprawnie wybrnęła ze skomplikowanych medycznych wątków. Rozdziały opisujące teraźniejszość mają miejsce mniej więcej dwa lata później i w tym miejscu wkraczamy na dobrze znany grunt New Adult. Co ciekawe, głównego amanta nie poznajemy wcale od razu. Wkrada się on do powieści niepostrzeżenie nagle przejmując część narracji, co przez brak jakiegokolwiek oznaczenia nieco zbiło mnie z tropu. Zupełnie niespodziewanie w spokojną, nasączoną smutkiem opowieść Dominiki wkrada się Marcel, który, niczym huragan, wszystko wywraca do góry nogami. I tu kolejne zaskoczenie, bo nie jest typowym superprzystojnym i wspaniałym przedstawicielem wyżej wspomnianego gatunku, lecz całkiem zwyczajnym, choć bardzo przebojowym chłopakiem. Na pewno każdy miał w liceum takiego właśnie kolegę, całkiem przeciętnego, ale uwielbianego przez wszystkich za swoje poczucie humoru i interesujący charakter. Taki właśnie jest Marcel. Żaden z niego romantyk, czasem powie jakiś totalnie głupi żart, albo palnie coś bez zastanowienia. Ale jeśli na kimś mu zależy, zrobi wszystko, by ta osoba była szczęśliwa. Przy Marcelu, Dominika wypadła nieco blado. W zasadzie najbardziej intrygujący w jej przypadku okazał się sam wypadek, który zmienił jej osobę i choć pozbawił odwagi, dał ogromną siłę. Blizny z kolei dodały jej charakteru. Mam wrażenie, że gdyby nie to wydarzenie, bohaterka byłaby całkowicie mdła i nijaka. Przyglądając się zachowaniu bohaterów ciężko pamiętać jak bardzo są młodzi. Myślę, ze spokojnie mogli by zostać opisani jako odrobinę starsi, a co za tym idzie kilka wątków mogło potoczyć się nieco inaczej. Wspominam o tym dlatego, że na swoje nieszczęście, w połowie lektury zerknęłam na ostatnie zdanie (nie róbcie tego!) i sama siebie wprowadziłam w ogromny błąd, a co za tym idzie, nie wszystko potoczyło się po mojej myśli. Z drugiej strony, może to i dobrze, bo mimo mojego podglądania, autorce udało się całkowicie mnie zaskoczyć. O CZYM? „Najlepszy powód, by żyć”, to opowieść o ranach i bliznach. O bólu, który każe się poddać i tym jednym, najważniejszym powodzie, by jednak dalej żyć. Przejmująca opowieść Dominiki wciągnęła mnie od pierwszej strony, wzruszyła i dała do myślenia. Rozdziały z punktu widzenia Marcela okazały się z kolei bardzo potrzebnym elementem humorystycznym, dającym wytchnienie od smutku, który przepełnia tą opowieść. Swoje pierwsze spotkanie z autorką uważam za bardzo udane i nie mam zamiaru poprzestać na tej jednej książce. Serdecznie polecam Wam „Najlepszy powód, by żyć”, a sama już planuję kolejne spotkanie z autorką.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-11-2017 o godz 20:53 przez: Malwina Paś-Myszka
"Najlepszy powód, by żyć" to zdecydowanie literatura młodzieżowa. Do młodzieży mi już daleko, aczkolwiek bardzo lubię czytać książki, zwykle zaliczane do nurtu Young czy New Adult. Niektórzy mogą zarzucić, że te historie są banalne i przewidywalne, a bohaterowie mdli i trywialni. No cóż - często zdarza się i tak, ale wśród nich znaleźć można prawdziwe perełki, a jedną z nich jest właśnie "Najlepszy powód, by żyć". Dominikę poznajemy "Przedtem" i "Teraz". Przedtem miała 16 lat, kochających się (na pierwszy, bardzo pierwszy rzut oka) rodziców, przyjaciół, chłopaka, piękny innowacyjny dom. Teraz ma 18 lat, ojca w więzieniu, matkę nie wiadomo gdzie i blizny na większej powierzchni ciała, ale piękny i innowacyjny dom pozostał. Co się stało? Słabości rodziców, niefortunny wypadek i mamy przepis na zniszczone życie. Dominika nie umie sobie poradzić z nową rzeczywistością - długim leczeniem, rehabilitacją, odrzuceniem... Trafia znowu do szpitala, gdzie poznaje Tomka. Ale to nie Tomek gra w tej roli pierwsze męskie skrzypce, lecz jego młodszy brat - Marcel, który niejako stanowi "skazę" na idealnym rodzinnym obrazku - ojciec ceniony lekarz, starszy syn idący w jego ślady, matka - pani domu i właśnie Marcel, który nieźle nawywijał w przeszłości. "I tak po prostu jest. Żyjemy sobie: ojciec lekarz, uznany, szanowany, ochy i achy, wiecznie w świecie, na sympozjach, odczytach i wykładach, matka - strażniczka domowego ogniska, pierworodny idący w ślady ojca i ja, jedyny wrzód na gładkiej dupie mojej cudownej rodzinki." A ta przeszłość ciągnie się teraz za nim, niezależnie, czy tego chce, czy nie. Jak to się dzieje, że to właśnie Marcel zbliża się do Dominiki? Ano serce jednak nie sługa, a jak chłopak uparty to i każdy uparty mur dziewczęcy przebije... Narracja poprowadzona jest z dwóch perspektyw - autorka zmienia styl w zależności od tego, czy historię opowiada nam Dominika czy Marcel. Początkowo drażnił mnie sposób wypowiadania się chłopaka, ale po pewnym czasie się do niego przyzwyczaiłam. Marcel - jak to każdy męski pierwiastek w książkach młodzieżowych - typ macho, ale jednak uczuciowy i romantyczny kiedy trzeba. Dominika to typ silnej i niezależnej dziewczyny, przeżywającej w ciszy swoją traumę, bez dzielenia się swoimi problemami na zewnątrz. Dwa silne charaktery - czy to może się udać? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w "Najlepszym powodzie, by żyć". Książka pełna jest genialnych przemyśleń - takich, które pozwalają na chwilę zatrzymać się i zastanowić nad tym, co jest w życiu ważne. "Rodzina to miłość, troska, a przede wszystkim mieszkanie razem, życie razem, dzielenie się wszystkim, i dobrym i złym. Wspólne poranki i wieczory, kłopoty i radości. To jest rodzina. Nie okazyjne spotkania, które od początku do końca są trochę sztuczne przez swoją wyjątkowość. Gdy nie ma codziennej rutyny, nie ma też mowy o zwykłej, kochającej się rodzinie (...) Są tylko ludzie, którzy cierpią, bo prawie stale odczuwają brak." I tak - ta książka jest schematyczna (schemat fabuły będzie doskonale znany każdemu fanowi YA czy NA), jednak mamy tutaj do czynienia z niebanalną historią, bohaterami z krwi i kości, dialogami (nie płytkimi, stwierdzającymi pewne oczywistości, tylko normalną wymianą zdań pomiędzy ludźmi) i przede wszystkim przesłaniem. Lubię takie pozycje, a wiecie dlaczego? Bo pozwalają spojrzeć na własne życie z innej perspektywy, a jak wiemy - to my sami sobie potrafimy sprawić najwięcej kłopotu, a problemy, gdy się o nich non stop myśli, urastają do rangi przeszkody nie do przejścia. Ja znam swój najlepszy powód, by żyć - często psioczy na mnie, że książki pochłaniają mój cały wolny czas, a dla niego już go nie starcza. Dlatego właśnie kończę pisać ten post, odkładam laptopa i spędzę dzisiejszy wieczór skupiając uwagę tylko na nim - bo od bardzo dawna nie spędziliśmy wspólnie sobotniego wieczoru. A jaki jest Wasz najlepszy powód, by żyć?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
12-11-2017 o godz 13:30 przez: dzosefinn
Najlepszy powód, by żyć Augusty Docher [...] to kolejna książka, o której mogłabym mówić i mówić [...], ale zacznę od tego, dlaczego postanowiłam po nią sięgnąć. Przede wszystkim w pierwszej kolejności skusiła mnie jej niesamowita okładka. Jest ona tak niezwykła i klimatyczna, że trudno (przynajmniej mi) oderwać od niej wzrok (nawet teraz, kiedy jestem już po jej lekturze. Niestety trochę odbiega ona od obietnicy, jaką daje nam szata graficzna książki). Wiem, że nie powinno się oceniać publikacji po okładce, ale sami na nią spójrzcie. Gdybym jednak miała oceniać samą grafikę, to bezapelacyjnie dałabym jej dziesięć punktów na dziesięć możliwych. Jednak książka to nie tylko przyciągająca wzrok okładka, ale przede wszystkim treść. A z tym to już będzie sprawa bardziej złożona i skomplikowana. [...] Zacznę od tego, że historia przedstawiona przez autorkę w niniejszej książce jest pełna sprzeczności i sytuacji, które przeczą logice. Zachowanie Marcela [...], mogę jeszcze zrozumieć, bo jest akurat takim typem człowieka, ale Dominiki już nie. Mogłabym przytoczyć kilka takich dziwnych wydarzeń i zachowań, ale szczerze powiedziawszy nawet nie wiedziałabym od czego miałabym zacząć [...] Jeśli chodzi o Marcela, autorce udało się wykreować go w bardzo realistyczny sposób. Chłopak jest niezwykle szczery, prostolinijny, otwarty i bezpośredni z bardzo specyficznym poczuciem humoru. Bez problemu mogę sobie wyobrazić taką osobę na ulicy, natomiast Dominiki niestety nie. W przeciwieństwie do chłopaka wydaje się być sztuczna i naciągana, a jej dziwne zachowanie nie da się usprawiedliwić nieszczęśliwym wypadkiem. Jak dla mnie jest głupia i tyle, jakby miała problemy psychiczne. Poza tym, moim zdaniem, bardziej pasowałby do dziewczyny Tomek, brat Marcela, ponieważ łączą ich podobne i trudne przejścia. Większe przyciąganie dostrzegłam właśnie pomiędzy tą dwójką, niż między nią a Marcelem (chociaż w przypadku Marcela też było wyraźnie widać, że ciągnie go do Dominiki, ale z jej strony już tak niekoniecznie. Autorka starała się stworzyć takie przyciąganie pomiędzy bohaterką a bratem Tomka, ale nie do końca jej to udało) [...]. Wbrew wszystkiemu Najlepszy powód, by żyć czytało mi się naprawdę dobrze i szybko. Jednak porównania i zwroty, które autorka wykorzystała w swojej książce wywoływały we mnie różne reakcje. Raz parskałam śmiechem, bo mnie naprawdę rozbawiły, a innym razem zakrywałam oczy, by uchronić się przed ich negatywnym oddziaływaniem na mój umysł. [...] Augusta Docher miała naprawdę ciekawy pomysł na książkę, jednak nie do końca, mam wrażenie, dobrze go przelała na papier. Głównie przeszkadzało mi w niej zachowanie Dominiki, ona trochę psuje historię, która miała (i do te pory ma) naprawdę duży potencjał. Najlepszym elementem tej książki okazał się… Marcel. Bohater bardzo wyróżnia się na tle tych wszystkich męskich postaci, jakie miałam okazję niedawno poznać. W tej całej swojej szczerości i bezpośredniości jest wprost ujmujący. Podobała mi się także relacja, jaką autorka stworzyła pomiędzy Dominiką i jej ojcem. Pokazała prawdziwą i silną więź, jaka bardzo często łączy córkę i ojca, do której wiele razy, przy różnych okazjach człowiek się odnosi i ją podkreśla. Od wieki wieków wiadomo przecież, że córeczki są tatusiów, a synkowie mamuś. Ostatecznie, jako całość oceniam tę historię dobrze, ale nie jest to książka, która czymś szczególnym by się wyróżniała na tle innych tego typu powieści. Liczyłam jednak na coś więcej: stopniowania napięcia, tajemnic, niespodziewanych zwrotów akcji… Fabuła jest trochę do przewidzenia i niestety psuje to radość z poznawania jej. Szczerze powiedziawszy emocji też tu za dużo nie poczułam, oprócz rosnącej irytacji do głównej bohaterki i szczerej sympatii do Marcela. Moim zdaniem na rynku wydawniczym można znaleźć lepsze powieści [...]. [www.dzosefinn.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-08-2017 o godz 11:01 przez: Królewskie Recenzje
Życie Dominiki to koszmar. Rodzice stale się kłócą. Mieszka w pięknym, ale nieszczęśliwym domu. Pewnego wieczoru, kiedy miała być u koleżanki, rodzice ponownie się pokłócili. Ojciec dużo wypił. Dziewczyna poszła za nim. Niezauważona przez niego, została oblana benzyną i podpalona. Z ogromnymi poparzeniami trafiła do szpitala. Ukochany tata trafił do więzienia, a mama po raz kolejny zawiodła. Życie Dominiki to piekło. Dominika doznała rozległych poparzeń. Musi mieć przeszczep skóry. Wszystko co czuje to potworny ból. Na dodatek nie może liczyć na nikogo z bliskich. Pragnie skończyć ze swoim życiem, jednak wie, że nie morze, bo liczy na nią ojciec. Z pomocą przychodzi przystojny lekarz lekarz Tomek, który także pragnie od niej pomocy. Pisze pracę, a przypadek Dominiki ma być jej zwieńczeniem. Między tym dwojgiem rodzi się więź. Stają się sobą zauroczeni. Wszystko to jednak trwa do czasu, aż dziewczynę pozna Marcel, brat Tomka... Dominika to świetna i niezwykle silna dziewczyna. Życie nigdy jej nie rozpieszczało. Ciągłe kłótnie rodziców doprowadzały dziewczynę do szału. Ostatnia kłótnia doprowadziła do tragicznego wypadku. Ojciec chciał spalić fotel. Był pijany. Przez pomyłkę podpalił własną córkę. nagle pojawił się ogień. Ból. Strach. Przerażenie... I miesiące leczenia oraz ogromne przygnębienie. Podziwiam Dominikę za to wszystko co przeszła. Oczywiście miała chwile trudności, ale potrafiła się z nich podnieść. I walczyła, bo wiedziała, że ojciec bez niej nie da rady. Robiła wszystko dla niego. Nie czuła jednak poza tym zbyt wielkiej ochoty do życia. Egzystowała bardziej. Wszystko zmieniło się, kiedy poznała Tomka. Zadurzyła się w tym lekarzu i zaczęła pragnąć czegoś więcej od życia. Pragnęła widzieć się u jego boku i wieść szczęśliwe życie. Jednak miałam wrażenie, że nawet wtedy nie wybudziła się z tego okropnego koszmaru, w którym wciąż tkwiła. Wszystko zmieniło się, kiedy Marcel zaczął o nią walczyć. Dopiero wtedy zaczęła wracać do prawdziwego życia. Marcel to chłopak z dobrego domu, który, pomimo, że ma trudne relacje z rodzicami, to jego życie wcale nie było takie złe. Miał wszystko czego zapragnął. On jednak niczego nie pragnął osiągnąć. Oblał studia, nie robił nic poza imprezowaniem i podrywaniem dziewczyn na jedną noc. Zmienił się jednak, kiedy na jego drodze stanęła Dominika. Początkowo pragnął tylko jej pomóc, z czasem jednak kiedy zaczęło rodzić się między nimi uczucie, a dziewczyna stawała się mu coraz bliższa, chciał sprawić, żeby się nie poddała, żeby nie skończyła ze swoim życiem. Po przeglądnięciu dokumentacji lekarskiej i obejrzeniu zdjęć jej obrażeń, wszystko w jego życiu stało się wyraźniejsze. Nie chciał już być takim dupkiem jakim się stał. Pragnął zmienić siebie i swoje życie, by móc pomagać innym. Pragnął jednak zacząć od Dominiki. Chciał uczynić ją szczęśliwą. Niestety ukrywał przed nią sekrety, które poważnie zagroziły jego szczęściu. Książka jest niesamowicie wciągająca. Porusza jednak bardzo ważne aspekty, więc nie jest lekka. To nie jest książka, którą można momentalnie pochłonąć. Ją czyta się wolno, robiąc czasami małe przerwy, by dogłębnie się zastanowić nad poruszanymi problemami. Nieszczęśliwy związek, małżeństwo, uzależnienia, wypadek, fałszywa przyjaźń, nawiązywanie relacji, próby samobójcze, kalectwo, dawanie szans i prawdziwa miłość... Powieść jest bardzo nacechowana emocjami. Często są to skrajne emocje. Od miłości po nienawiść. Jest tu pełno bólu, smutku i cierpienia. Ale jest także nadzieja i miłość. Obok silnych emocji jest także wartka akcja. Nie ma tu miejsca na nudę. Ciągle coś się dzieje. Jest dużo rozmów i pięknie przedstawionych relacji... Autorka stworzyła nie tylko cudowną książkę, ale także arcydzieło...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-09-2017 o godz 12:57 przez: Joanna Aftanas
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA :) „Najlepszy powód, by żyć” Augusty Docher znanej również jako Beata Majewska, trafiła w moje ręce na kilka dni przed premierą. Nim zabrałam się za czytanie, dowiedziałam się, że autorka oparła główny wątek powieści na prawdziwych wydarzeniach. To historia pana Macieja zainspirowała autorkę do poszukania odpowiedzi na pytanie, jaki jest najważniejszy powód, by żyć? „Najlepszy powód, by żyć” Augusty Docher to historia napisana przez fatalny zbieg okoliczności. Czasem ktoś znajduje się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze. I trach! Wszystko w ułamku sekundy zmienia się! Życie zostaje wywrócone o sto osiemdziesiąt stopni i czas zatrzymuje się, zawiesza się w czasoprzestrzeni... Od tego momentu codzienność dzielisz na dwa rozdziały „przedtem” i „ tu i teraz”. Nie jesteśmy na to przygotowani, nie uczą tego w szkole… Powieść Augusty Docher to historia o walce, walce z bólem, niemocą i żalem. O walce nie tylko o przetrwanie, przeżycie, wyjście z kryzysu fizycznego, ale i o podniesienie się z emocjonalnych klęczek. Jak znaleźć w sobie siłę do zaakceptowania tego nowego, bolesnego „tu i teraz”? Jak stanąć twarzą w twarz nie tyle z ludźmi, ale ze samym z sobą? W jaki sposób otworzyć się na innych, dać im szansę? Jak nauczyć się kochać na nowo swoje ja? Skąd czerpać energię do codziennego stawania przed „tu i teraz”? Jak przestać rozpamiętywać „przedtem”? Czy można mieć marzenia, kiedy życie z nas okrutnie zakpiło? „Najlepszy powód, by żyć” odpowiada na te wszystkie pytania i na wiele innych, które nasuwają się podczas lektury. Augusta Docher poprzez fabułę powieści delikatnie daje do zrozumienia, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli tylko człowiek pragnie żyć i ma chociaż jeden powód do tego życia – to jest w stanie znieść wszystko, pokonać każdego smoka ziejącego ogniem, podnieść się i walczyć o siebie, o każdy dzień i zaakceptować „tu i teraz”, mimo że pozostały świat spogląda na nas ze zmarszczonym czołem. Jeden powód – jedno słowo! Ono zmienia wszystko! Daje siłę, daje energię. Pozwala udźwignąć ciężar cierpienia, strachu, bólu czy rozczarowania. Miłość – jest najlepszym powodem, by żyć! „Póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować.” „Najlepszy powód, by żyć” to powieść z której wyziera ból i gorycz. Smutek i rozpacz głównej bohaterki zakrada się do umysłu czytelnika i zmusza go do rozważań nad własnym życiem. Autorka bardzo skrupulatnie podeszła do odtworzenia tragedii i procesu leczenia na poziomie medycznym – tę część napisało życie, to historia pana Macieja Suślika – którą Augsta Docher oddała w nasze ręce. To hołd dla jego odwagi, poświęcania oraz niezłomnej siły jaką w sobie nosił i nosi do dziś. Dzięki tej wewnętrznej sile i miłości pan Maciej przetrwał, podniósł się i pokazał światu, że można! Autorka również i to pokazała w swej powieści, dzięki czemu na strony powoli wkradała się nadzieja i przeświadczenie o tym, że najważniejsze w życiu to kochać i być kochanym. Z pewnością sięgnięcie po „Najlepszy powód, by żyć” - do czego Was gorąco namawiam! Ostrzegam jednak, niech nie zmyli Was sielankowa okładka, ani opis. Nie spodziewajcie się ckliwej historii o miłości, nie znajdziecie w niej stereotypu: ona – młoda i naiwna, on – szaleńczo przystojny i bogaty. Ta powieść jest zupełnie inna niż wszystkie, które do tej pory autorka napisała. Jest głęboka, przejmująca i na długo zostanie w Waszych głowach. cała recenzja na: http://przeczytajka.blogspot.com/2017/09/najlepszy-powod-by-zyc-augusta-docher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego