Na Święta przytul psa (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 22,68 zł

22,68 zł 34,90 zł (-35%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Zakochaj się w Święta.

Czarujący romans w klimacie bożonarodzeniowym – historia Bena, samotnego taty, i Ally, wnuczki właścicieli schroniska dla psów, których połączyły poszukiwania nowych domów dla jego nietuzinkowych mieszkańców.

Urocze miasteczko Pine Hollow ma wszystko, czego Ally Gilmore potrzebuje w ten świąteczny czas, nawet łagodnie prószący śnieg. Niestety ktoś postanowił zepsuć święta i wstrzymać finansowanie schroniska, które prowadzą jej dziadkowie. Kiedy jednak Ally staje z nim oko w oko, przekonuje się, że jest on znacznie rozsądniejszy i… przystojniejszy, niż się spodziewała.

Jako samotny opiekun dziesięcioletniej siostrzenicy Ben West nie ma czasu na dbanie o własny wizerunek ani nawet o siebie. Mimo wszystko postanawia pomóc Ally. Gdy zaczynają spędzać ze sobą więcej czasu, plotki rozchodzą się po miasteczku lotem sań Świętego Mikołaja. Wkrótce Ben zaczyna żywić nadzieję, że uda się przekonać Ally, iż Pine Hollow to świetne miejsce nie tylko na Boże Narodzenie, ale i na resztę roku.

„W sam raz dla miłośników zwierząt szukających świątecznej opowieści z happy endem”.
„Publishers Weekly”

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Na Święta przytul psa
Autor: Shane Lizzie
Tłumaczenie: Szymański Maciej
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 312
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-11-24
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Indeks: 36513154
średnia 4,7
5
50
4
5
3
2
2
0
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
31 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
08-12-2020 o godz 12:01 przez: klaudia | Zweryfikowany zakup
Bardzo urocza, pogodna i radosna książka. W świątecznym klimacie z bohaterami, którzy potrafią skarasc nasze serce, i nie chodzi mi tutaj tylko o naszych czworonożnych włochatych towarzyszy ale o ally i Bena i całe miasteczko pine hollow. Naprawdę serdecznie polecam dla każdego w tym przed świątecznym czasie jak też i w każdym innym momencie. Po ta książkę warto często sięgać, jest przeurocza i zabawna. Serdecznie polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-02-2021 o godz 11:39 przez: Arlena Szukiewicz | Zweryfikowany zakup
Ciepła urocza i wciągająca opowieść. Miło spędzony czas i satysfakcja z dobrego zakończenia pozwalają wybaczyć dorobną niekonsekwencję dotyczącą dziedków bohaterki, która się wkradła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-02-2022 o godz 17:39 przez: Aneta Żółtowska | Zweryfikowany zakup
Poprostu uwielbiam tą książkę. Ma super klimat świat i zimy. Świetny wątek że schroniskiem i pieskami. Bardzo przyjemna i rozczulająca💖
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-09-2021 o godz 02:20 przez: annula | Zweryfikowany zakup
Urocza, cudowna świąteczna powieść. Czytadło dla zrelaksowania się.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-12-2021 o godz 15:21 przez: emka32 | Zweryfikowany zakup
Piękna opowieść nie tylko na świąteczny wieczór :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
10-02-2022 o godz 07:49 przez: Marzena Barabasz | Zweryfikowany zakup
Książkaxdotarła zniszczon
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-02-2022 o godz 09:12 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Ok
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-11-2020 o godz 08:31 przez: Ewelina Wieczorek
Nie zamierzam ukrywać, że "Na Święta przytul psa" to mój pierwszy romans świąteczny w życiu. Muszę to zaznaczyć we wstępie, ponieważ nie posiadam żadnego porównania do innych powieści z tego podgatunku, wobec czego ocena może trochę odbiegać od realiów. Choć czy to ważne? Najważniejsze, że w historię Lizzie Shane zupełnie wsiąknęłam, nie zważając na czas, miejsce czy miliony obowiązków piętrzących się wyżej niż stos nieprzeczytanych książek. Tą świąteczną opowieść poznajemy z dwóch perspektyw. Pierwsza należy do Bena Westa - radnego miasteczka Pine Hollow, opiekuna zastępczego swojej siostrzenicy Astrid, a także mężczyznę, którego mieszkańcy potocznie nazywają Grinchem lub Ebenezerem Scrooge. Ben od zawsze próbował zgrywać samodzielnego człowieka, który każdą propozycję pomocy traktował jako zarzut, że sobie nie radzi. Do tego stopnia pochłonęły go negatywne myśli, że nie potrafił cieszyć się z życia. Właściwie nie ma co oszukiwać, mężczyzna kompletnie się zatracił, bo na piedestał zawsze stawiał dobro Astrid i to, jak postrzegany jest w oczach innych rodziców. Ben pragnął zostać opiekunem idealnym, każdy kłopot wyolbrzymiając i traktując jako problem pokroju co najmniej wojny światowej. Drugą perspektywę przywłaszczyła sobie Ally Gillmore, która na święta postanowiła przyjechać do dziadków i pomóc im w prowadzeniu schroniska dla zwierząt. Opuściła Nowy Jork, porzuciła zawód uznawanej fotografki, chcąc wrócić do korzeni i po raz pierwszy od śmierci rodziców spędzić typowo rodzinne Boże Narodzenie. Łudzi ogromną nadzieję na wpasowanie się do grupy, bo nie zamierza dłużej czuć się samotna oraz nikomu niepotrzebna. Oczywiście, jak to w romansach bywa, musi pojawić się punkt zapalny. Coś, co sprawi, że bohaterowie na siebie wpadną i zaczną spędzać ze sobą czas. Wszak uczucia muszą wykiełkować, prawda? Tym ogniwem łączącym Ally i Bena jest wstrzymanie dotacji na schronisko przez radę miasta, a także Astrid, która marzy o posiadaniu pieska. Ally i Ben w trakcie walki o adopcję psów wplątują się w wiele przygód, o których powoli zaczyna plotkować całe miasteczko. Krótkie, przelotne rozmowy przeradzają się w długie pełne zwierzeń i emocji. Ale czy bohaterowie nasiąknięci negatywnymi uczuciami i brakiem wiary w siebie będą potrafili otworzyć się na drugą osobę? Czy dadzą szansę własnemu szczęściu? I przede wszystkim czy uda im się odnaleźć domy dla psiaków, których jedynym marzeniem jest znalezienie miłości człowieka? Gdyby w "Na Święta przytul psa" nie pojawił się świąteczny klimat, książkę uznałabym co najmniej jako zwyczajny romans. Na szczęście mikołaje, śnieg, topniejące serca, parady i sam fakt zbliżającego się Bożego Narodzenia do tego stopnia mnie zauroczył, że na finiszu popłakałam się ze wzruszenia. Pierwszy raz w życiu beczałam nad książką. Serio. Bezgranicznie wczułam się w historię miłości Bena i Ally - realnych bohaterów z krwi i kości, którym jedyne, czego brakowało w życiu, to poczucia spełnienia. Kto by się spodziewał, że odnajdą je pośród tuzina niesamowitych psiaków, porzuconych przez głupotę ludzką. Bardzo się cieszę, że historia budowania zaufania i pierwszych uczuć między bohaterami wypadła realistycznie. Nie było tu miłości od pierwszego wejrzenia albo tak popularnych ostatnio w książkach nienawiści, brutalnego seksu ani przemocy, porwań czy mafii. "Na Święta przytul psa" to romantyczna wersja normalnego spotkania dwóch pokrewnych dusz, które mogłoby zaistnieć w życiu codziennym. Autorka doskonale wykreowała swoich bohaterów, nadając im prawdziwe charaktery i wzbogacając je o duszę. Podobały mi się także przemiany wewnętrze, jakie musiały zajść u Bena i Ally, by chociaż mogli mówić o wspólnym szczęściu. Jestem typową psiarą (słowo stworzone od kociary), dlatego niesamowicie urzekło mnie stawianie dobra zwierząt ponad własne. Oczywiście, momentami niektóre fragmenty dotyczące adopcji psów wydawały się nieco nierealne (bo jaka jest szansa, że po wklejeniu zdjęć do biuletynu oraz wzięcia udziału w paru paradach, mieszkańcy od razu pokusili się o adopcję dwunastu psów? Schronisko istniało od około dwudziestu lat, więc dlaczego wcześniej tego nie zrobili?). Historia miała chyba jednak na celu ukazanie specyficznego, świątecznego klimatu, kiedy to w ludziach uaktywnia się gen dobroci. A przynajmniej częściowo. W "Na Święta przytul psa" pojawiły się też inne, niemniej ważne, wątki, których poznanie zdecydowanie urozmaicało lekturę. Zwłaszcza moje serce zdobyła niewinność Astrid, dziesięcioletniej dziewczynki, starającej się pozbierać po śmierci rodziców i marzącej o posiadaniu pieska. Bo czy istnieje bardziej naturalna oraz szczera miłość niż dziecka do swojego pupila? "Na Święta przytul psa" Lizzie Shane zdecydowanie polecam. Fani romansów odnajdą w książce wszystko, co kochają. Powieść spodoba się także osobom niezbyt często sięgającym po gatunek (przykładem jestem ja).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-11-2021 o godz 17:20 przez: bookaholic.in.me
Nienawidzący świąt, niepotrafiący z niczym zdążyć radny, który nieustannie sprawia wrażenie wściekłego oraz kochająca małomiasteczkową atmosferę świąt fotografka z Nowego Jorku. I to jest moi drodzy pewny przepis na udany romans, który pod żadnym względem w tej książce nie zawodzi. Mamy piękne barwne opisy, które zabierają nas do Pine Hollow i emanują wyjątkowym klimatem świąt. Mamy barwnych bohaterów, których kochamy od pierwszego spotkania. I mamy świetnie rozpisane rodzące się między nimi uczucie. A w tle psy i to całkiem spora gromada, które także kradną czytelnicze serca... Autorka udowadnia, że można napisać ujmującą historię, z której aż bije wzajemne przyciąganie postaci, bez licznych scen erotycznych. Dzięki jej lekkiej i ciekawej narracji wciąga nas w sam środek wydarzeń, od których trudno się oderwać. Co prawda momentami pragniemy wstrząsnąć naszymi bohaterami ale hej, od tego są książki aby były i emocje! To pozycja zdecydowanie warta przeczytania, nie tylko w trakcie zbliżających się świąt :-) Ben jest bardzo ambitnym człowiekiem ale przede wszystkim chodzącą i oddychającą ilustracją samodzielności. Wszystko chce robić sam. Uważa, że jakakolwiek prośba o pomoc, a nawet przyjęcie pomocy, gdy o nią nie pytał, sprawia, że jest zwyczajnym życiowym nieudacznikiem. A wiele nosi na swoich barkach. Dom, który wymaga remontu. Wychowanie dorastającej i niesamowicie inteligentnej młodej damy. Obowiązki radnego, od którego niemal wszyscy mieszkańcy czegoś chcą. I jeszcze zasiada w Radzie Rodziców. Nic dziwnego, że nie znajduje czasu na prowadzenie jakiegokolwiek życia prywatnego i nawet krótkie spotkanie z kolegami wydaje się być niemożliwym do wciśnięcia w jego grafiku. Przez to wszystko jest zrzędliwy, marudny i odstrasza ludzi swoją osobą. Jednak pod tą skorupą kryje się naprawdę fantastyczny mężczyzna, o dobrym sercu, gotowy nieść pomoc każdemu, kto o nią poprosi. Jednak on sam ocenia siebie bardzo krytycznym okiem. Ally przyjeżdża aby pomóc dziadkom w prowadzeniu schroniska. Widzi w tym jednak znak, aby skończyć z koczowniczym życiem fotografki i porzucić na zawsze Nowy Jork. Przez długi czas doskwierała jej samotność, a ukochany pies Colby nie rekompensował braku drugiego człowieka. Ta kobieta jest niesamowicie pozytywną osobą. Szybko zjednuje sobie kolejnych mieszkańców Pine Hollow i powoli zaczyna widzieć w tym miasteczku swoją przyszłość. Ponadto jest ogromną miłośniczką zwierząt, a jej ogromne serce widać w każdym jej geście. Ta urocza powieść naprawdę sprawi, że zrobi się Wam cieplej na sercu. Wiele momentów spowoduje rozbawienie, śmiech, jednak będą też takie, gdy zdecydowanie poczujecie się rozczarowani wyborami bohaterów oraz sfrustrowani ich klapkami na oczach! Tak czy inaczej jest to jedna z tych książek, które mogę polecić z ręką na sercu, bawiłam się przy niej nieziemsko i po prostu całokształt historii przypadł mi do gustu. Z tej powieści wybija też niesamowity potencjał na kolejne części, które zostały wydane już w oryginale. Z ogromną przyjemnością poznałabym historie innych postaci, które pojawiają się w książce, mam nadzieję, że Wydawnictwo kiedyś się na to zdecyduje!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-12-2020 o godz 08:45 przez: Edyta S.
AllyGilmore to wnuczka Hala i Rity, mieszkańców Pine Holle i zarazem właścicieli schroniska dla psów. Ally uwielbia odwiedzać dziadków i pomagać im przy psach. To takie odmienne od życia, które prowadzi w Nowym Jorku, gdzie pracuje jako fotografka w wielkim świecie mody i biznesu. Problemy dosięgają jednak nawet tego małego miasteczka i jej rodziny. Miasto właśnie odcięło fundusze dla schroniska, a to oznacza jego zamknięcie. Ally nie może się z tym pogodzić... Ben West, który przysłużył się niejako problemom Ally, jest świetnym facetem. Ma jednak swoje wady. Nie dopuszcza do siebie nikogo i bywa oschły, a jego całym światem jest dziesięcioletnia Astrid, którą opiekuje się od czasu śmierci jej rodziców. Kocha ją ponad wszystko, podobnie jak i to miastu, dla którego gotowy jest zrobić niemal wszystko, co w jego mocy. Mimo to ludzie wciąż mają go za Grincha. Pierwsze spotkanie Ally i Bena, też nie należy do najprzyjemniejszych. Ben targany jednak wyrzutami sumienia postanawia pomóc dziadkom Ally i zwierzakom, które wkrótce stracą dom. Taka już jego natura. Rozpoczyna się wielka świąteczna akcja "Na święta przytul psa", która zmieni życie nie tylko tych nietuzinkowych mieszkańców schroniska, ale i wielu mieszkańców tego urokliwego miasteczka. Niektórzy z nich oswoją się z prawdą. Inni zrozumieją, na czym polega tak naprawdę szczęście, a jeszcze inni znajdą nowych przyjaciół. Wydaje się, że niemal każdy z bohaterów wyniesie z tej historii coś dla siebie, coś bardzo osobistego i wyjątkowego. Lizzie Shane uchodzi za cenioną autorkę romansów. Wiele jej książek znalazło się na finałowej liście do prestiżowej nagrody RITA Award przyznawanej przez Romance Writes of America. Dla mnie to jednak zupełnie nowe nazwisko czemu nie ma się też co dziwić, bo "Na święta przytul psa" to pierwsza jej powieść w polskim wydaniu. Mam nadzieję, że na tym się nie skończy i Wydawnictwo pokusi się o tłumaczenie kolejnej jej książki. Czym zatem ujęła mnie tak bardzo autorka? Spokojem i ciepłem, które bije z tej historii. Ogromną wrażliwością. Dystansem do opowiedzianej historii. Brakiem nadmiernej tkliwości i cukierkowatych dialogów, które niestety często towarzyszą podobnym opowieściom. Tu wszystko jest takie wyważone i delikatne. Udało się jej też perfekcyjnie odtworzyć specyficzny klimat małomiasteczkowej społeczności, gdzie wszyscy się znają i szanują. Świat, o jakim my często marzymy. Ale to nie oznacza, że nie ma wśród nich żadnej czarnej owcy. Owszem jest, tylko szkoda na nią czasu. Mogłaby być co najwyżej bohaterką kolejnej opowieści. I to jest piękne w tej historii. Każdy bowiem z poznanych bohaterów ma tak naprawdę swoją własną historię, która ciekawi nie mniej niż losy Bena i Ally. Książka może nie wciąga od pierwszych stron i nie jest mistrzynią suspensu ani szalonej akcji, ale jest historią, która czaruje, przyciąga, uzależnia. Z którą można się zaprzyjaźnić, by potem, wraz z jej końcem poczuć jednakowo radość, jak i żal z rozstania. Niebywale słodką historią, którą gorąco Wam polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-04-2022 o godz 15:58 przez: ewfor
Kiedy dostałam tę książkę w prezencie świątecznym od mojej przyjaciółki, wiedziałam, że nie będzie to prezent nietrafiony. Uwielbiam takie książki, a moja przyjaciółka doskonale o tym wie. Cudowna, ciepła powieść, której fabuła skupiona została na dość czarującym chociaż nie do końca łatwym w odbiorze romansie. Ta książka, to historia dwójki na pozór samotnych ludzi. Jedną z tych osób jest samotny dość kontrowersyjnie podchodzący do życia mężczyzna, który po śmierci siostry i szwagra został przybranym rodzicem ich małej córeczki i to na jej szczęściu postanawia oprzeć całe swoje życie nie patrząc na to, że sam również może być szczęśliwym. Drugą osobą jest młoda kobieta, która próbuje się odnaleźć w małej społeczności pewnego urokliwego miasteczka najpierw pomagając dziadkom w schronisku dla psów, a następnie próbując odnaleźć miłość. Kto mnie zna, ten wie, że jestem wielką miłośniczką zwierząt, zwłaszcza psów. Od kilku lat mieszka ze mną cudowny psiak, którego adoptowałam ze schroniska, dlatego temat poruszony w książce jest mi dość dobrze znany. Autorka pięknie wplotła dramat likwidowanego schroniska w bardzo ciekawy choć nieco niepewny romans, gdzie dwoje samotnych ludzi próbuje uwierzyć w miłość. Nie jest to jednak tak łatwe i oczywiste, bo ON ponad wszystko stawia szczęście swojej siostrzenicy, a ONA myśli głównie o znalezieniu nowych domów dla czworonożnych pupili. I kiedy wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze do szczęścia, kiedy całe miasteczko szczerze kibicuje tym dwojgu ludziom, pęka jak bańka mydlana nadzieja i wiara we wspólne życie. Czytając tę powieść mamy okazję na chwilę przenieść się do małego miasteczka, w którym nie tylko wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, ale gdzie jest tak niesamowita społeczność, że gdy ktoś potrzebuje pomocy, to nikt nie zastanawia się co zrobić, tylko działa. Zauroczył mnie ten związek dwójki głównych bohaterów, którzy za wszelką cenę próbowali ukryć wzajemne uczucia spychając je „pod dywan” przyjaźni. Strach przed przyszłością, strach przed odrzuceniem czy strach przed prawdziwym uczuciem bywa paraliżujący, ale jeżeli jest szczera i gorąca miłość, to nic jej nie jest w stanie zniszczyć, nawet pozorna obojętność. To piękna opowieść o przyjaźni i miłości do psów. To obraz społeczeństwa, które potrafi się świetnie integrować, organizując wspólne chwile, które łączą ludzi. Przenosząc się do tego małego miasteczka na każdym kroku, z każdym wątkiem jesteśmy uczestnikami przygotowań świątecznych. Jak dla mnie, to jedna z najpiękniejszych powieści świątecznych, w których od pierwszej do ostatniej strony czujemy świąteczny klimat. POLECAM całym sercem, zwłaszcza miłośnikom psów i miłośnikom komedii romantycznych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-12-2020 o godz 07:28 przez: Anna Szulist
Akcja – miasteczko Pine Hollow u stóp gór w stanie Vermont. Główni bohaterowie - Ally, która sprowadza się do dziadków, by im pomóc w prowadzeniu schroniska. To jedyna rodzina, jaka jej pozostała. Zrobiła sobie przerwę od własnego życia, aby wsłuchać się w siebie i odpowiedzieć na podstawowe pytanie „jak ma ono dalej wyglądać?”. Ben, który ze spokojnego informatyka przemienia się w lwa rodzinnego i musi być zarówno ojcem jak i matką dla osieroconej siostrzenicy. Zasiada w Radzie Szkoły, Radzie Miasta i nie ma czasu nawet na zlecenie naprawy pralki. Jest rezolutna i bardzo wrażliwa dziesięcioletnia Astrid, która ponad wszystko na świecie pragnie mieć psa, którego obiecali jej sprawić zmarli rodzice. No i oczywiście mamy całą plejadę przesympatycznych psiaków. Tuż przed świętami pilnie poszukiwane są dla nich domy, ponieważ miasto odcięło dotację dla jedynego w miasteczku schroniska prowadzonego przez dziadków wyżej wspomnianej Ally. Co połączy te wszystkie istoty? Czy akcja „Na święta przytul psa” okaże się dobrym pomysłem? Czy są w miasteczku ludzie, których stać na okazanie miłości i empatii dla braci mniejszych? Czy Ben i Ally spotkają miłość, która odmieni ich dotychczasowe życie? Czy znajdą pokrewną duszę pomagając merdającym istotom znaleźć dom? Książkę czytało się bardzo, ale to bardzo przyjemnie. Dla mnie głównym smaczkiem były fantastyczne, zabawne opisy psich zachowań i charakterków. Sama oprócz kotów mam psy, które w pewnym momencie wizualizowały i werbalizowały to, co się działo w opisywanej historii: „najbardziej leniwy zwierzak na całej planecie, gotów przespać okrągłą dobę, gdyby nie to, że przegapiłby pory posiłków” czy „westchnął dramatycznie i opadł na posadzkę”. Samo życie! Jak raz opis jednego z moich psów! Historia miłosna wykreowana przez Lizzie Shane również mnie pozytywnie zaskoczyła. Nie była ckliwa, moralizatorska, nie ociekała seksem i nie była aż tak banalna jak się obawiałam. Opis życia w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają i oprócz krytyki potrafią nieść również pomoc, dawał pewną otuchę, że ludzie nie są tylko paskudni i agresywni. Do tego świąteczna atmosfera, padający śnieg, jemioły, iluminacje choinek, ozdabianie rynku, domów, świąteczne festyny sprawiło, że można było poczuć nastrój iście grudniowy. Rozterki bohaterów były realne i dobrze przedstawione. Bez zbędnej przesady i cukierkowatości. Każdy z nas poszukuje przecież swojego miejsca na świecie. Ciepła, spokojna, wyważona opowieść, która ma jeszcze jeden atut – dowcipne i mądre dialogi. Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Wydawnictwu REBIS.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-12-2020 o godz 11:44 przez: Anonim
Święta Bożego Narodzenia to magiczny czas. Obdarowujemy się prezentami, jest miło i przyjemnie. W tym czasie zwierzęta, a szczególnie psy są traktowane jak zabawki, które zapakowane czekają pod choinką. Z czasem okazuje się że pupil ten za dużo potrzebuje uwagi i miłości wskutek czego ostatecznym jego domem staje się schronisko. Przecież to członek rodziny, najwierniejszy przyjaciel człowieka. Pragnę Was zatem zainteresować niezwykłą książką – „Na święta przytul psa”, która osobiście na mnie zrobiła niesamowite wrażenie. Jest bowiem w klimacie bożonarodzeniowym. To historia mężczyzny i kobiety, których połączyły zwierzęta, a właściwie poszukiwania dla nich domów. Ally Gilmore przyjeżdża z Nowego Jorku do Pine Hollow, do swoich dziadków i nagle dowiaduje się, że schronisko, które dziadkowie prowadzą zagrożone jest likwidacją. Miejsce to od wieków dotowane było z budżetu uznaniowego burmistrza, aż tu nagle z końcem roku wstrzymano dotację i dziadkowie muszą znaleźć dla swoich psów nowe domy. Ally nawet nie była świadoma, jak wysokie są koszty jego utrzymania. Dziadkowie otworzyli to schronisko, gdy przeszli na emeryturę. Przez dwadzieścia lat wydawało się, że jego prowadzenie, to ”bułka z masłem” i oto teraz po przyjeździe wnuczki, wszystko zaczęło się rozpadać. Z drugiej strony mamy historię urzędującego burmistrza miasta, który wychowuje dziesięcioletnią dziewczynkę - Astrid. Rodzice dziewczynki zginęli w wypadku samochodowym i na świcie nie pozostał nikt dla niej oprócz Bena. Czy losy dwojga młodych ludzi, zostaną połączone schroniskiem dla psów? Jak burmistrz zareaguje na sprawę ze schroniskiem, czy okoliczności zmuszą Ally do zamknięcia jedynego przytułku dla zwierząt w okolicy? „Na święta przytul psa” to niezwykle ciepła lektura na świąteczny czas, z domieszką przyjemnego romansu. Książka zawiera 38 rozdziałów i 350 stron. Jest w miękkiej oprawie, ale to pierwsza strona najbardziej przyciąga oko czytelnika. Znajduje się tam pies w świątecznej czapce wśród prezentów, co sprawia, że niemal od razu chce się tę książkę wziąć do ręki i czytać. Kolędy i świąteczne piosenki, śmiech, kakao oraz poczucie wspólnoty - oto esencja tej książki. Czy Boże Narodzenie to nie najlepszy czas na to, by powalczyć o miłość, przyjaźń i o to czego się pragnie najbardziej na świecie? Czy to nie jest także czas cudów? Dlatego starajmy się pomagać, wiele psiaków spędza ten czas samotnie w schronisku, szczególnie w dzisiejszych czasach. Tak niewiele trzeba dla psa, aby poczuł się kochany, aby doświadczył ciepła miłości człowieka. Gorąco polecamy: Dobre Recenzje
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-12-2020 o godz 09:34 przez: Katarzyna
Przecudowna, doskonale poprawiająca nastrój opowieść, którą czyta się z wielką przyjemnością i uśmiechem na ustach. Nie będę streszczać fabuły. Nie zrobiłabym tego tak dobrze, jak wydawca. Te kilka zdań poniżej opowiada wszystko.... Ally Gilmore przyjeżdża z Nowego Jorku do Pine Hollow. To urocze miasteczko ma wszystko, czego Ally potrzebuje w ten świąteczny czas, nawet łagodnie prószący śnieg. Niestety jakiś Grinch postanowił wstrzymać finansowanie schroniska dla psów, które prowadzą jej dziadkowie. Ally nie może pozostać obojętna… Ben West opiekuje się swoją dziesięcioletnią siostrzenicą Astrid, której rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Nadmiar obowiązków w radzie miasta i niekończące się problemy jego mieszkańców sprawiają, że nie ma czasu dla siebie. Mimo wszystko postanawia pomóc Ally. Książka jest lekka, pogodna, przezabawna, przecudowna i bardzo mądra. Chociaż autorka opowiada historię z pozoru banalną, lekką, to jednak pod jej płaszczykiem uczy nas, prezentuje nam coś zdecydowanie innego. Historia Ally i Bena jest pretekstem do ukazania czegoś więcej, czegoś co tak naprawdę się liczy i stanowi o naszym człowieczeństwie. Morał, głębsza wymowa tej historii to nie wszystko. Autorka snuje także opowieść o z pozoru niewielkiej i klaustrofobicznej osadzie, jaką jest Pine Hollow, urocze miasteczko nie pozbawione plotek, dąsów, dogryzania i obgadywania. Żyje się tam na równi wspaniale, co trudno. Mala społeczność, każdy zna każdego, plotki na porządku dziennym. Jednak w momencie prawdziwej potrzeby, w chwili kryzysu mieszkańcy udowadniają, że potrafią się zjednoczyć i ruszyć na pomoc. Do tego ogromna rzesza wspaniale opisanych i scharakteryzowanych czworonogów. Ich opisy, słowa jakich używa Shane do ich scharakteryzowania są po prostu cudowne, komiczne, trafne, doskonale poprawiające nastrój. Brawa dla tłumacza Macieja Szymańskiego za genialną zabawę słowami. Gdyby nie jego praca ta książka wiele by straciła. Wbrew pozorom książka nie jest ckliwa, infantylna czy słodko-cukierkowa. Jest lekka, zabawna, rozczulająca, ale i mądra, wyciskająca kilka łez i dająca nadzieję, że nie cały świat jest zły. Gorąco zachęcam was do lektury. Wspaniała książka, idealna w specyficznym i trudnym roku, genialna na zimowe smutki i chandry Ot taki książkowy balsam na duszę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-12-2020 o godz 11:02 przez: markietanka
Święta to czas na rodzinne spotkania, ale również na czytanie pod choinką, które uwielbiam i sięgam wtedy po książki o takiej właśnie tematyce. Dlatego z przyjemnością przeczytałam klimatyczną, zimową opowieść z psami jako jednymi z głównych bohaterów, a mój własny aktywnie mi towarzyszył, chrapiąc obok :) Ally Gillmore, znana fotografka pracująca w Londynie, wraca do domu swoich dziadków w Pine Hollow, w którym się wychowała. Znajduje się na życiowym zakręcie i szuka swego miejsca w życiu. Wynajem jej mieszkania w Londynie się kończy, a ona nie wie, czy chce tam wrócić. Jest wolnym strzelcem, więc może pracować wszędzie. U dziadków dowiaduje się, że miasto odcina dotację na prowadzenie schroniska i postanawia walczyć o zwierzaki i miejsce, które stworzyli dziadkowie. I tak poznaje w mało sprzyjających warunkach radnego miejskiego, Bena Westa, który samotnie wychowuje siostrzenicę po śmierci jej rodziców. Ich spotkanie jest burzliwe jednak to właśnie Ben zaczyna wspierać Ally w walce o nowe domy dla psów. Jego siostrzenica uwielbia psy, a on nie chce jej pozwolić na psa w domu, wiec dziewczynka zaczyna chodzić do schroniska jako wolontariuszka. Dzięki zaangażowaniu większość psów znajduje nowe domy, a kiedy Ally już jest pewna, ze chce zostać w miasteczku i pomagać dziadkom oraz związać się z Benem - okazuje się, ze cały jej plan wali się w gruzy, bo dziadkowie postanowili sprzedać dom i przenieść się do pobliskiego osiedla seniorów, a Ben... ukrywa ich bliskość. Ally znowu czuje się samotna i bez swego miejsca na ziemi.... Na Święta przytul psa to ciepła i wzruszająca opowieść w zimowych, świątecznych klimatach. Mądra, pena refleksji, zabawna i otulająca czytelnika jak miłość psich przyjaciół. Psy ze schroniska potrafią kochać i oddać całego siebie komuś, kto je przygarnie. Wiem, bo sama od lat mam takiego towarzysza, który kocha nas bezgranicznie - i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Kochajcie zwierzęta, tylko one są zupełnie bezinteresowne w uczuciach, którymi was obdarzą, a zwierzęta ze schronisk dużo bardziej potrzebują naszej miłości i wsparcia. Zaadoptuj psa - nigdy tego nie pożałujesz :) https://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2020/12/166-na-swieta-przytul-psa-lizzie-shane.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-12-2020 o godz 01:11 przez: Tomasz Kosik
Z każdą zrywaną kartką z kalendarza przybliżamy się do świąt. Ale i nie tylko dlatego. Coraz więcej ukazuje się książek związanych z tą tematyką. Dom Wydawniczy Rebis dostarcza do naszych rąk książkę przepełnioną świąteczną atmosferą. „Na święta przytul psa” to ciekawa lektura, w której zakocha się każdy miłośnik romansu w bożonarodzeniowym klimacie. Lizzie Shane, znana autorka romansów zaprasza nas do poznania historii Ally i Bena. Tych dwojga uczucie miłości połączyło poszukiwanie nowych domów dla czworonożnych przyjaciół ze schroniska, któremu grozi likwidacja. Ally Gilmore przyjeżdża do uroczego miasteczka Pine Hollow. Jej dziadkowie prowadzą schronisko dla zwierząt. Niestety brak dofinansowania może doprowadzić do jego zamknięcia. Ally sen z powiek spędza strach o losy psiaków. Jednak jak się okazuje nie zostaje ona pozostawiona sama z tym problemem. Na pomoc przychodzi jej Ben West, który opiekuje się dziesięcioletnią siostrzenicą Astrid. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Ben pracuje w radzie miasta, a jego wrażliwość na problemy mieszkańców nie pozwala mu przejść obojętnie wobec losu podopiecznych schroniska. Postanawia pomóc Ally. Czy razem zdołają znaleźć nowy dom dla zagrożonych psów? Czy wspólny cel połączy ich serca? Warto sięgnąć po tę książkę, by znaleźć odpowiedzi na te pytania. Warto również dlatego, że historia ta przepełnioną jest miłosną atmosferą świąt oraz wiarą w to, że dobro popłaca i jest cenną wartością ukrytą w sercach każdego z nas. „Na święta przytul psa” to książka, którą warto przytulić do swego czytelniczego serca i dać porwać się historii stworzonej przez Lizzie Shane. Zapewniam Was, że nie będzie to ulotna historia, lecz pozostanie z Wami przez długi czas. I myślę, że jeszcze nie raz będziemy do niej powracać. Chociażby wtedy, gdy sięgać będziemy po kolejne części z serii Pine Hollow bowiem to pierwsza jej odsłona. Myślę, że miłośnicy romansu oraz czworonogów odnajdą swój szczególny kawałek w tej poruszającej historii. Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Dom Wydawniczy Rebis. http://www.czyt-nik.pl/recenzje/wyczuwam-swieta/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-12-2020 o godz 23:56 przez: Maitiri
W tej przesympatycznej historii można się zatracić bez opamiętania. Wciąga i nie chce puścić, dopóki nie doczytamy jej do końca. To urokliwa i ciepła opowieść, przepełniona miłością do drugiej osoby, ale i tą do zwierząt. A może nawet przede wszystkim tą drugą. Zachwyca podejście Ally i Bena do zwierzaków, ich zaangażowanie, empatia, czułość. Czuć w tej historii świąteczny klimat, można się zrelaksować, odpocząć i poczuć odrobinę magii. Magii, która możliwa jest nie tylko w Święta. Magii, która zdarza się, kiedy najmniej się jej spodziewamy. I chociaż historia Ally, Bena i przeuroczych psiaków ze schroniska jest trochę przewidywalna, zupełnie jej to nie szkodzi. Bo to jest jedna z tych historii, po których ma się czytelnikowi zrobić ciepło na sercu. I dokładnie tak działa. Przywraca wiarę w człowieka, pokazuje, że świat nie jest taki zły, daje nadzieję i sprawia, że zaczynamy wierzyć, że i nam może przydarzyć się jakiś cud. Książka jest tak fajnie napisana, że dosłownie się przez nią płynie i pochłania się ją w mig. Styl autorki jest przyjemny, kreacja bohaterów poprawna, a rzeczywistość, którą stworzyła autorka, przemawia do wyobraźni. A dodatkowo jest przekonująca. Równie przekonująco wypada uczucie głównych bohaterów, które rodzi się powoli, jest delikatne i nienachalne. Świetnie zostały uchwycone charaktery psiaków i ich zachowania. Doskonale zaprezentowała autorka również portret małomiasteczkowej społeczności. Ta historia emanuje ciepłem i serdecznością, poprawia nastrój i trafia w serce. Daje też do myślenia. To opowieść o miłości, owszem, ale też o samotności, o walce o swoje marzenia, o podejmowaniu trudnych decyzji, czasem ryzyka i przede wszystkim o pomocy tym, którzy sami nie są w stanie sobie pomóc. Jeśli chcecie poczuć odrobinę magii Świąt, przeczytajcie tę książkę. Potrafi rozbawić i wzruszyć, a na dokładkę napełni Wasze serca ciepłem i otuchą. Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-11-2020 o godz 17:41 przez: aaniaa1912
Nie jestem osobą, która jakoś specjalnie lubi święta. Lubię jednak oglądać filmy i czytać książki świąteczne. Już od kilku tygodni, nowości książkowe kuszą świąteczną tematyką. Postanowiłam, że po pierwszą świąteczną lekturę sięgnę dopiero w grudniu, ale nie wytrzymałam. Jeszcze nie ma grudnia, a ja już mam za sobą swoją pierwszą, tegoroczną świąteczną książkę. Ach, jak ja się cieszę, że zaczęłam właśnie od tej pozycji. Do książki „Na święta przytul psa” przyciągało mnie wszystko. Tytuł, który mnie rozczulił, okładka, która skradła moje serce oraz opis, który mnie przekonał, że będzie to dobra lektura. Już pierwsze strony pokazały mi prawdziwe oblicze tej książki. Okazało się, że jest to zabawna, urocza, pełna miłości historia, od której ciężko się oderwać. Z książką spędziłam jedynie dwa wieczory i żałuję, że tak szybko się skończyła, gdyż chciałam pozostać w tym świecie jak najdłużej. Bardzo polubiłam bohaterów i zdążyłam się do nich przywiązać. „Na święta przytul psa” to urocza, świąteczna historia, która na pewno skradnie serce wszystkich wielbicieli czworonogów. Uwielbiam zwierzęta i bardzo lubię, jak pojawiają się w książkach, a tutaj mamy kilkanaście psów i każdy ze swoim unikalnych charakterkiem. Ostatnia strona powieści sprawiła, że było mi smutno, że to koniec. Jednak miałam ogromną nadzieję, że autorka będzie kontynuować tę historię. Ogromnie się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że jest zapowiedziana druga część. Będę ją wypatrywać. „Na święta przytul psa” to jak na razie jednak z lepszych świątecznych książek, jakie przeczytałam w ostatnich latach. Zachęcam do sięgnięcia!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-01-2021 o godz 21:58 przez: Emilia Major
Niesamowicie ciepła, świąteczna opowieść, pełna miłości i szczekania psów. Ally prosto z Nowego Jorku wraca do małego miasteczka Pine Hollow, postanawia pomóc swoim dziadkom prowadzić schronisko dla zwierząt, przy okazji szukając swojego miejsca na ziemi i pomysłu na swoje życie. Ben opiekuje się swoją małą siostrzenicą po tym gdy jej rodzice zginęli w wypadku. Jest mu ciężko, chce być perfekcyjnym opiekunem i żąda od siebie zbyt wiele. Jest też miejscowym radnym, wszyscy czegoś od niego chcą, tym bardziej w okresie przedświątecznym. Pewnego dnia Ally i Ben wpadają na siebie, niestety nie jest to miłe spotkanie. Na dodatek dziewczyna dowiaduje się że Ben dołożył cegiełkę do tego żeby schronisko przystało być finansowane z budżetu miasta. Co zrobić z psami skoro miejsce w którym chciała rozpocząć nowe życie musi zostać zamknięte. Siostrzenica Bena pomaga w schronisku, w końcu on zdaje sobie sprawę że musi pomóc Ally zorganizować domu dla psów, nie może jej zostawić z tym wszystkim samej. Jego serce zaczyna topnieć, wszyscy są zdania że są dla siebie stworzeni, tylko czy może się wiązać skoro dziewczyna może w każdej chwili wrócić do Nowego Jorku a on przecież musi myśleć o dobru dziecka które wychowuje. Książka niesamowicie świąteczna, czuć w niej atmosferę świąt i te wszystkie przygotowania. Wątek miłosny nie jest przesłodzony, zdarzają się też zabawne momenty. Sama otoczka schroniska, psów i uczucia jakim darzą je adoptujący jest pełna ciepła, aż przyjemnie się czyta. Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu @dom_wydawniczy_rebis .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-12-2020 o godz 18:13 przez: Magia słowa
Moje pierwsze spotkanie z Lizzie Shane, gdyż tylko ta jedna została przetłumaczona w Polsce. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, jednak ten piesek mnie przekupił. :) Na samym początku musiałam przyzwyczaić się do pióra autorki, troszkę czytanie opornie mi szło, ale dość szybko się przyzwyczaiłam i z łatwością pochłaniałam kolejne strony. Dość szybko poznałam całość i nie raz towarzyszyło mi wiele emocji... Chyba zaczynam mięknąć niczym Grinch. Ogólnie oceniam język jako przystępny, lekki, który po pewnym czasie się wręcz pochłania. ;) Jak autorka wyda jakąkolwiek w Polsce książkę, na pewno się skuszę. Zresztą ta lektura jest tomem pierwszym, więc jakaś nadzieja jest... ;) To jest w końcu książka na święta, o świętach. Taka, w której czuć ten klimat, gdzie widać te święta. A nie tak jak w przypadku książki polskiej autorki, którą również miałam okazję czytać w grudniu... Jednak recenzja dzisiejsza była pisana później, mimo iż kolejność czytania była odwrotna, to tym bardziej "Na święta przytul psa" zyskuje w moich oczach jeszcze więcej. W dodatku jest tu również romans, powieść obyczajowa, co pięknie dopełnia ten okres i temat zwierząt. Może nie przelewało się tutaj od nadmiaru słodyczy, bo były takie sceny, gdzie ze złości chciałam nakopać bohaterom... To jednak później, nieco łagodnieli, przechodzili na dobra stronę. Oczywiście mam pewne "ale" do jednego z bohaterów, ale zacisnęłam pięści i łudziłam się, że pójdzie po rozum do głowy. Czy poszedł, sami się przekonacie, czytając tę powieść. Cała recenzja na blogu
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Adwokaci Nowak Artur
5/5
27,80 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ostatnia na imprezie Clift Bethany
4.7/5
31,73 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zabić drozda Lee Harper
4.7/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Reder '44 Piotr Czarnecki
5/5
25,37 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Skazana Ornacka Ewa
4.7/5
23,34 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Biologia Campbella Opracowanie zbiorowe
4.7/5
123,19 zł
199,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Ludzie cienia Masterton Graham
4.4/5
25,37 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego