Love, Rosie (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 27,53 zł

27,53 zł 39,99 zł (-31%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Ahern Cecelia Książki | okładka miękka
27,53 zł
asb nad tabami
Ahern Cecelia Książki | okładka miękka
29,93 zł
asb nad tabami
Ahern Cecelia Książki | okładka miękka
25,59 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi.

Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać? Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją „drugą połówkę”?

Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Love, Rosie
Autor: Ahern Cecelia
Tłumaczenie: Grabarek Joanna
Wydawnictwo: Akurat
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 512
Numer wydania: II
Data premiery: 2014-12-03
Rok wydania: 2014
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 215 x 135
Indeks: 15407658
 
średnia 4,7
5
151
4
37
3
11
2
2
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
110 recenzji
3/5
26-04-2015 o godz 17:08 Basiula dodał recenzję:
Love, rosie to książka, która zrobiła się znana przede wszystkim dzięki filmowi, który wszedł do kin całkiem niedawno. Przed ekranizacją tytuł powieści brzmiał Na końcu tęczy.

Kupiłam tą książkę, bo od razu po przeczytaniu opisu, wydała mi się absolutnie urzekającą historią miłosną. Ale szybko się przekonałam, że oceniłam ją zbyt wysoko.
Po pierwsze, cała książka jest napisana w dosyć specyficzny sposób. Nie ma w niej żadnej wartkiej akcji - cała fabuła jest przedstawiona w postaci listów, e-maili czy rozmów telefonicznych. Naprawdę podziwiam autorkę, bo ze sporym trudem musiało jej przyjść napisanie czegoś takiego, jednak nie dało to żadnego porażającego efektu. Szczerze mówiąc, powieść wydawała mi się przez to po prostu nudna, bo zwyczajnie nic się w niej nie działo. Nie było żadnych emocjonujących wydarzeń - tylko listy opisujące wspomnienia z tychże zdarzeń. Zupełnie nic się nie działo!

Ta książka nie działała na mnie tak, jak wszystkie inne genialne dzieła. Nie wciągała, nie było momentów, kiedy nie mogłam się od niej oderwać... Wprost przeciwnie, czytało mi się Love, rosie raczej ciężko. Przebrnięcie przez całą książkę zajęło mi chyba dobry tydzień, co jak na mnie, jest naprawdę kiepskim wynikiem.

Cała historia opowiada o pięknej przyjaźni Rosie i Alexa, którzy znali się już od najmłodszych lat. Jednak rodzice chłopaka nagle postanowili przenieść się do Ameryki, co sprawiło, że dzieliły go z Rosie tysiące kilometrów. Mimo wszystko, ich przyjaźń przetrwała tą próbę. Nadal pisali do siebie listy i świetnie się dogadywali.

To, co chyba najbardziej ubodło mnie w tej książce, to właśnie to, że autorka przez niemal cały czas bawiła się z nami w kotka i myszkę. Od samego początku czytelnik wie, że Rosie i Alex powinni być razem. Mimo to, oni zdają się tego w ogóle nie dostrzegać, dorastają, zmieniają się i nadal żyją na różnych kontynentach. To frustrujące, gdy przez dobre 500 stron wiesz, że powinni się zejść, ale oni wciąż nie mogą. Przy okazji, Alex ma na koncie dwa nieudane małżeństwa i dwójkę dzieci, a Rosie jest po rozwodzie z Gregiem, przy czym wychowuje małą Katie. Każde z nich ruszyło przez życie osobno, gdy tymczasem powinni się z nim zmierzyć RAZEM. Więc czytasz, i czytasz, i z utęsknieniem czekasz na ten moment, kiedy zorientują się, że to siebie naprawdę kochają i rozpocznie się niesamowita historia miłosna.
Ale do tego nie dochodzi.
I tak, jak niemal wszystko w tej książce, zawiodło mnie zakończenie. Przez 500 stron czekałam, aż tym dwojgu uda się nareszcie być razem.
I w końcu, na ostatnich trzech stronach jest opisane, jak Alex przyjeżdża do Dublina i rzucają się sobie z Rosie w ramiona.
I to wszystko.
Czekaliśmy 500 stron na takie zakończenie. Muszę przyznać, że liczyłam na coś o wiele, wiele lepszego.

Oczywiście, to prawda, ta książka była dosyć wzruszająca. Ale nie wzbudziła we mnie żadnych silniejszych emocji, nie płakałam przy niej, jak przy Hopeless czy Gwiazd naszych wina.

Sądzę, że była to ciekawa powieść do przeczytania, ale żadna historia, która utkwiłaby dłużej w mojej pamięci. Po prostu mi się nie spodobała.
Jednak jest to tylko moja opinia, i Wy możecie myśleć całkowicie inaczej. Może Wam się spodobała?
Uważam, że w tym przypadku, filmowi dałabym więcej plusów niż książce. Może dlatego, że był naprawdę zabawny i jakoś łatwiej było przez niego przebrnąć.

Sądzę też, że gdyby Cecelia wybrała inny sposób pisania, po prostu, gdyby pisała zwyczajnie, jej książka mogłaby być naprawdę fenomenalna. Pomysł był świetny, historia była świetna, tylko sposób przedstawienia nie przypadł mi do gustu. Ale innym może się przecież właśnie to podobać.
Zwykle wychwalam wszystkie książki, ale Love, rosie jest moim wyjątkiem. Nie spodobała mi się, i dlatego dałam jej tylko 3/5. Ale kto wie, może inne książki tej autorki są naprawdę świetne? Sama muszę się kiedyś przekonać.

RECENZJA POCHODZI BLOGA zakochana-w-czytaniu.blog.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
30-03-2015 o godz 19:09 zaBOOKowana dodał recenzję:
Cecelia Ahern, irlandzka pisarka, zadebiutowała powieścią "PS. Kocham Cię". Natomiast o książce "Love, Rosie" zrobiło się głośno, gdy początkiem grudnia ubiegłego roku miał premierę film o tym samym tytule i był ekranizacją książki. Sama książka zaś wydana była wcześniej pod tytułem "Na końcu tęczy".

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Przyjaciołom pozostaje wymiana listów i e-mail'i. Rosie, co prawda, chce przeprowadzić się do Bostonu, by tam studiować i być bliżej Alexa, ale niestety, Bal Absolwentów, na którym Alex, zaproszony przez Rosie, nie pojawia się, zmienia całkowicie jej plany.

"Love, Rosie" to pierwsza powieść epistolarna, z jaką się spotkałam. Bohaterowie wymieniają między sobą wiadomości w różnych formach: począwszy od krótkich liścików na lekcjach, poprzez długie listy, kartki okolicznościowe, e-mail'e, a na rozmowach czatowych kończąc. Wszystkie zdarzenia poznajemy niejako ze sprawozdań bohaterów, więc nasza wyobraźnia pracuje na maksymalnych obrotach. Co według mnie jest ogromnym plusem książki, choć na początku musiałam się przestawić, gdyż była to dla mnie nowość.

Nieustający dialog, który trwa, uwaga! ponad czterdzieści lat! Tak, tak. Autorka niesamowicie rozciągnęła akcje. Dzięki czemu, czytając, nie zauważyłam nawet, w którym momencie przywiązałam się tak bardzo do Rosie, Alexa, a także Katie, Ruby (przegenialnej Ruby!), że czułam ogromne, ale to naprawdę ogromne rozczarowanie, gdy książka tak nagle się skończyła. No bo jak to? Nie ma więcej stron? Ojjj... Poznajemy Alexa i Rosie, jako kilkuletnich smarków, a kończymy z siwiejącymi dziadygami. :P A ja chciałam, aby książka trwała i trwała i trwała.

Ruby, Ruby, przegenialna Ruby. Poboczna bohaterka powieści, przyjaciółka Rosie, jest tak świetną i wyrazistą osobą, że trudno o niej zapomnieć. Jej teksty, szczerość, nieowijanie w bawełnę, no po prostu koooocham to! <3 Skradła moje serce i stała się moim numer jeden powieści.

"Love, Rosie" to wspaniała książka. Przede wszystkim o przyjaźni i miłości. Ale czy przyjaźń między kobietą i mężczyzną istnieje?
W moim przypadku sprawdza się idealnie. :) Ano, przyjaźnię się z pewnym panem. Choć każde z nas poszło w swoją stronę, nadal mamy ze sobą kontakt przez 'fejsika', e-mail'e... Po przeczytaniu książki śmiałam się, że za pięćdziesiąt lat skończymy tak, jak Rosie i Alex. ;-) Choć mam nadzieję, że nie. :P Podobno przyjaźń między mężczyzną, a kobietą istnieje, aż do pierwszego pocałunku... Może dlatego dobrze nam się układa, bo całowania nie było? :P Okej, dość o mnie...
Jak już wspomniałam jest przyjaźń i miłość. Ale nie tylko. Książka jest również o błędach, ich naprawianiu, o spełnianiu marzeń - tych maleńkich i tych wielkich.

Śmiech i wzruszenie to nieustający towarzysze przy czytaniu. Ale także zdziwienie i rozczarowanie, często odkładałam książkę z niezadowoloną miną i myślą "Łojej, no czemu? Czemu znowu, no czemu?"
A największym rozczarowaniem jest epilog. Trzy najsłabsze strony w książce. Mam wrażenie, że niedopracowane, pisane na szybko, tak jakby Ahern chciała, jak najszybciej rozstać się z Rosie i Alexem. Szkoda, wielka szkoda. Trzy strony zepsuły niemal wszystko. Były zbyt górnolotne, sztuczne.

Nie mniej jednak, nie ukrywam, książka bardzo przypadła mi do gustu. Pozwoliła się oderwać od problemów dnia codziennego.
Lekka, słodko-gorzka, ciekawie napisana powieść, którą polecam każdemu, kto chce wysilić swą wyobraźnie. Idealna dla lubiących romanse (tak, ja!) i powieści epistolarne.
Warto sięgnąć, polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
16-07-2015 o godz 14:49 Olka1005 dodał recenzję:
Pod koniec ubiegłego roku powieść Cecelii Ahern Na końcu tęczy zyskała spory rozgłos i nowy tytuł. Historia dwójki przyjaciół zachwyciła wiele osób, ale jakie jest moje zdanie? Przekonajcie się sami.

Cecelia Ahern wpadła na dość oryginalny pomysł i napisała swoją książkę w formie epistolarnej. Listy, zapiski z chatów, SMS-y, e-maile czy notatki od nauczycieli opowiadają życie Rosie i Alexa. Na początku ciężko było mi wbić się w powieść ze względu na formę w jakiej jest zapisana oraz fakt, że pierwsze liściki wymieniały dzieci i było w nich dość sporo błędów. Jednak historia dwójki przyjaciół szybko mnie zafascynowała i po pewnym czasie zorientowałam się, że trzymam kciuki za bohaterów.

Fabuła książki jest rozciągnięta na 50 lat, co było to dla mnie dość dużym zaskoczeniem. Dzięki temu zabiegowi widzimy jak bohaterowie dojrzewają i jak zmienia się ich pogląd na świat. Historia Rosie i Alexa niejednokrotnie doprowadziła mnie do łez czy wybuchów śmiechu. Autorka pokazuje w tej książce, że nie powinniśmy narzekać na swoje życie; są osoby na świecie, którym wiedzie się znacznie gorzej od nas, lub że zawsze mogło przytrafić się nam coś gorszego.

Rosie jest bardzo silną postacią, los rzucał jej pod nogi wiele przeszkód, a ona zawsze wstawała z podniesioną głową. Nawet podczas trudnych chwil w życiu, uśmiechała się i była oparciem dla swoich bliskich. Alex jest również silnym bohaterem w powieści, ale według mnie jego problemy w porównaniu z problemami Rosie były... Dobra, powiem, że życie go trochę oszczędziło. Postacie przedstawione w książce są bardzo realistyczne i mocno się z nimi zżyłam.

Love, Rosie to niezwykle wzruszająca książka zmuszająca do refleksji nad swoim życiem. Łatwo utożsamić się z bohaterami, a czytelnik chce aby drogi dwójki przyjaciół w końcu się zeszły. Na końcu tęczy było moim pierwszym i zdecydowanie nie ostatnim spotkaniem z Cecelią Ahern. Książka dostaje ode mnie ocenę 10/10 i bezapelacyjnie trafia na półkę "Ulubionych".
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
25-01-2015 o godz 20:07 julia7373 dodał recenzję:
Rosie i Alex znają się od dzieciństwa, są najlepszymi przyjaciółmi. Dorastają razem, planują wyjechać na studia i spełniać marzenia - oczywiście też wspólnie. Wszystko zmienia się w noc balu, kiedy jedno wydarzenie pociąga za sobą konsekwencje przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Przyjaźń trwa, ale czy to jest to, czego oboje oczekują? Niestety, nie dane im się tego dowiedzieć przez przeciwności losu, które co chwila wyrastają na ich drogach.


Nie miałam na tę książki ochoty ani trochę - myślałam, że jest na nią szał przez niedawną ekranizację i wielu patrzy na powieść przez pryzmat filmu. Dostałam jednak szansę jej poznania, więc zdecydowałam się zaryzykować. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że moje życie bez tej lektury byłoby puste!


Książka, wbrew temu, co myślałam, nie skupia się na nastoletnim wieku bohaterów - wręcz przeciwnie. Jest w niej pokazane całe życie, od najmłodszych lat do starości. Wszystkiego - upływu czasu, bierzących wydarzeń, uczuć bohaterów - dowiadujemy się z listów, czatu, sms-ów wysyłanych przez każdą pojawiającą się postać. Często trzeba się domyślać, co się stało, jednak myślę, że nie ma miejsca na błędne wnioski - prawda jest zakryta tylko cienką warstwą pyłu.

Widać zmiany zachodzące w bohaterach, widać ich uczucia, obawy. Autorka nie miała litości dla głównych bohaterów, przez długi czas wodziła ich za nosy i przeszkadzała w osiągnięciu szczęścia - ale czyż przez to w końcu osiągnięta radość (bohaterów i czytelnika) nie była większa?

Książka jest niezwykle prawdziwa, piękna, wzruszająca, ale zdarzają się momenty, w których zwijałam się ze śmiechu - razem z koleżanką, której nie przeszkadzało to, że fragmenty są zupełnie wyrwane z kontekstu. Myślę, że to ważne, że ten humor się pojawił, gdyż w innym wypadku można by pogrążyć się w depresji.

Książkę polecam każdemu. Piękna powieść, cudownie się ją czyta - naprawdę warto się za nią zabrać!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
26-12-2014 o godz 00:01 taniac dodał recenzję:
Idealna na prezent dla przyjaciela/przyjaciółki, bo to właśnie od nich powinniśmy dostać książkę, która zmieni nasz światopogląd. Wzruszająca, piękna opowieść uświadamiająca, jak ciężkie może być życie i jak ważna jest w nim obecność bratniej duszy. Czytając "Love, Rosie" chciałam z całego serca zatrzymać czas dla Rosie i Alexa, by nie starzeli się tak szybko, wyznali sobie miłość wcześniej, nie tracili czasu i żyli razem jak najdłużej . Czasami płakałam nad losem głównej bohaterki, lecz najczęściej płakałam z czystego wzruszenia. Mimo wszystko najukochańszymi postaciami były Ruby-przyjaciółka Rosie, oraz Katie-córka. Obie miały ten specyficzny charakterek. Książka wyciska tyle samo łez, co powoduje bóle brzucha ze śmiechu, autorka wspaniale balansuje między tragicznymi i zabawnymi momentami. Bardzo ciekawy jest sposób przedstawienia historii. Listy, e-maile, zaproszenia i kartki urodzinowe opowiadają nam losy Rosie Dunne i Alexa Stewarta. Lektura udowadnia, że na prawdziwą miłość można czekać nawet pół wieku. Miałam nadzieję, że epilog (a na szczęście był) nie będzie napisany w formie listu i tak właśnie było. Jestem strasznie wdzięczna autorce za tę opowieść, bo otworzyła mi ona oczy. Dzięki niej bardziej doceniam to, co mam i nie tracę ani chwili. Przeczytajcie, naprawdę warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
21-08-2015 o godz 11:26 opalka dodał recenzję:
Bardzo dobra, wciągająca i przyjemna w odbiorze książka, napisana w formie listów, maili oraz internetowych czatów. Brak w niej typowej narracji, co w powiązaniu z zamysłem kompozycyjnym, wrzuca czytelnika w sam środek prywatnego życia głównej bohaterki – Rosie Dunne, silnie związanej ze swoim przyjacielem Alexem. Rosie i Alex są dla siebie stworzeni, jednak koleje losu skutecznie rozdzielają ich za każdym razem, gdy próbują się do siebie zbliżyć. Pisane z dużą dawką humoru i dystansu listy i maile pokazują, jak plastyczny jest los. Na przykładzie Rosie i Alexa obserwujemy, jak drobne wpadki wpływają na kształt naszego życia, jak małe niedomówienia zmieniają bieg wydarzeń, jak brak wiary w siebie czy w innych ludzi kładzie się cieniem na naszych marzeniach, wyznaczając im granice, jakich nigdy mieć nie powinny. Nie sposób oderwać się od lektury, ale też i nie ma po co – trzeba doczytać do końca, ponieważ tak lekkiej, uroczej, słodko – gorzkiej opowieści o życiu i miłości ze świecą szukać!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
05-04-2015 o godz 23:06 Nikola1612 dodał recenzję:
Tą ksiązkę kupiłam kilka dni temu i od razu wzięłam się do czytania - przeczytałam w 2 dni.. Rosie i Alex znają się od 5 roku zycia i są nierozłączni ale życie daje im cios i Alex musi wyjechać z rodzicami do Bostonu a Rosie zachodzi w ciążę .. Jest to rodzaj książki w której historia opisana jest w listach, liścikach, e-mailach itp. ( co nie szczególnie lubię) ale od pierwszych stron historia mnie zaciekawiła, a potem obejrzałam film, który też jest przepiękny a bohaterowie książki/filmu jak najlepiej ujęci.. Po prostu uwielbiam i polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
22-04-2015 o godz 18:25 Monika Kuraś dodał recenzję:
Gorąco polecam tą książkę wszystkim osobom, które wierzą, że pomimo wielu niepowodzeń można doczekać się prawdziwej miłości. Powieść świetnie ukazuję, że prawdzie uczucie nie przemija i robi wszystko, żeby w końcu osiągnąć ten zamierzony cel, którym jest SZCZĘŚCIE.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
20-02-2015 o godz 14:21 Mariolka dodał recenzję:
Ciepła opowieść o wspaniałej przyjaźni i wielkiej miłości. Książka Pani Ahern przywraca wiarę w prawdziwą miłość i pokazuje, że jeśli uczucie jest szczere nie mają znaczenia lata i kilometry. Lekka, przyjemna, zabawna i wzruszająca lektura- gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
23-04-2015 o godz 23:22 Sylwia Adrian dodał recenzję:
książkę czyta się po prostu jednym tchem... bardzo zabawna,wzruszająca czasami nawet trochę irytująca ... ale bardzo polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
21-01-2015 o godz 10:53 Ewelina Wojciechowska dodał recenzję:
Wzruszająca, zabawna, zaskakująca, pełna znaków zapytania. Piękna. Nie zawiodłam się, polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
02-04-2015 o godz 11:05 Izabela Grabowska dodał recenzję:
piękna romantyczna historia, pełna ciekawych wątków polecam:)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
23-01-2015 o godz 21:39 ejotek dodał recenzję:
Wielokrotnie z różnymi blogerkami wymieniałam uwagi dotyczące tego, że czasem trudno jest opisać wrażenia po przeczytaniu książki. Tak jest i w tym przypadku... Powieść wywołała we mnie tak dużo różnorodnych emocji, że nie wiem od czego zacząć, by recenzja nie była chaotyczna i dała Wam pełny obraz tej uczty, której dostąpiłam...

O tym jak ważna jest przyjaźń, mimo iż czasem przez ocean, pisałam niedawno. O tym, że miłość i poświęcenie matki dla dziecka nie znają granic, wie każda kobieta, która jest mamą. A że los czasem bywa okrutny a nawet złośliwy, wie niemal każdy. Dlaczego o tym piszę? Otóż ta książka opowiada właśnie o tym.

Rosie i Alex mieszkają w Dublinie i od wczesnego dzieciństwa łączy ich przyjaźń. Poznałam ich życie od chwili, gdy Rosie obchodziła swoje siódme urodziny. Przyjaciele dzielą ze sobą wszystkie dobre i złe chwile, wysyłają kartki z wakacji, zapraszają na uroczystości rodzinne, siedzą nawet w jednej szkolnej ławce. Razem chodzą na wagary i razem zostają zawieszeni. Ich więź jest tak silna, że wszyscy wokół im zazdroszczą. Jest wprost sielankowo, aż do chwili gdy ojciec Alexa dostaje ofertę pracy w ... USA. Siedemnastoletni chłopak nie ma wpływu na decyzję rodziców i musi wraz z nimi wyjechać. Pomimo swojej rozpaczy z powodu pozostawienia przyjaciółki. Obiecują sobie dalszą korespondencję przez ocean a Rosie planuje pójść na studia właśnie w Stanach. Jednak przewrotny los staje im na drodze - Alex nie pojawia się w Irlandii z powodu problemów z lotem i na bal szkolny Rosie idzie z innym chłopakiem. Chwila zapomnienia powoduje, że dziewczyna musi odwołać wyjazd za granicę, ponieważ nie da się studiować tak daleko od domu, od rodziców kiedy za kilka miesięcy ma się zostać matką. Macierzyństwo wymaga od Rosie wielu wyrzeczeń, wielu nieprzespanych nocy, pojawiają się problemy z pracą, mieszkaniem, emocjami. Jak poradzi sobie osiemnastoletnia dziewczyna, która musi sama wychować córkę? Jak pogodzi bycie matką i obowiązki na niej ciążące ze swoimi marzeniami o pracy w hotelu a najlepiej swoim własnym? Czy kiedykolwiek uda jej się przeskoczyć przez "kłody" rzucane pod nogi przez los? Czy jej przyjaźń z Alexem przetrwa przez liczne próby: małżeństwa, dzieci, zdrady, tajemnice i niewyjaśnione sytuacje? Czy to możliwe, że tych dwoje łączy tylko przyjaźń? Odpowiedzi znajdziecie już w powieści.

Autorka przeprowadza czytelnika przez prawie pięćdziesiąt lat życia bohaterów. Fabuła jest w całości opisana dość nietypowo - nie spotkałam się jeszcze z takim rozwiązaniem - w formie listów, e-maili, treści kartek okolicznościowych, czatów, zaproszeń. To właśnie z nich dowiadujemy się o upływie czasu oraz o kolejnych wydarzeniach: ślubach, pogrzebach chrzcinach, urodzinach. Dzięki tej formie czytelnik ma szansę na poznanie myśli i uczuć wszystkich bohaterów, gdyż poznaje ich punkt widzenia, kiedy piszą o zdarzeniach do innych. Zapisy pozwalają również na to, że czytelnik jest lepiej poinformowany niż bohaterowie, którzy nie są w stanie powiedzieć czy napisać sobie o swoich wzajemnych uczuciach, jednak zwierzają się przyjaciołom czy rodzeństwu.
Ponadto niniejsza listowo-mailowa forma książki powoduje, iż czytelnik nie czuje się znudzony zbytecznymi opisami (gdyż ich tu nie znajdzie) a w tempie ekspresowym przewraca kolejne kartki. Powieść jest napisana lekkim i przystępnym językiem, zawiera różnorodne wątki (studia medyczne, czat dla rozwiedzionych, poszukiwanie więzi ojciec-córka po latach, praca ze znienawidzoną niegdyś osobą) a nawet zwroty akcji. Jak w dobrej sensacji.

Powieść dostarczyła mi wielu pozytywnych i negatywnych chwil. Wzruszałam się, śmiałam, płakałam, cieszyłam, ale również denerwowałam i "mruczałam pod nosem" nie mogąc pojąć wielu decyzji Alexa czy Rosie. Były momenty trudne, kiedy to złorzeczyłam na los utrudniający ludziom bycie szczęśliwymi. Chciałam wtedy rzucić książką w kąt, ale ... nie mogłam. Pragnienie poznania zakończenia było silniejsze. Warto było? Oczywiście! Finał opowieści nie do końca jest bowiem tak oczywisty. Można mieć miliony wątpliwości jak autorka zakończy historię Rosie. Czy pozwoli jej wreszcie na pełnię szczęścia? Czy zdobędzie wymarzony hotel? Czy odnajdzie miłość po wyjeździe Alexa i po zdradzie męża? Jak potoczy się jej życie z dorastającą Katie, która w wielu przypadkach idzie dzielnie w ślady matki? Podpowiem tylko jedno - to właśnie Katie uświadomi Rosie najważniejszą rzecz w życiu.

Muszę przyznać, że nie przeczytałam debiutanckiej książki autorki "P.S.Kocham Cię", mimo że stoi na mojej półce oraz że czytałam mnóstwo pozytywnych opinii (zamierzam to nadrobić). Ale na szczęście dla mnie, po raz kolejny posłuchałam intuicji i kiedy otrzymałam propozycję recenzji "Love, Rosie" nie wahałam się. To była świetna decyzja! Jeśli macie szansę, również nie powinniście zwlekać. Każdy kto choć kilkakrotnie odkrył, że jego gust czytelniczy jest podobny do mojego, powinien przeczytać powieść. Jestem bardzo zadowolona z tej ciepłej, wzruszającej i niesamowitej lektury
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-01-2017 o godz 09:24 Aleksandra_B dodał recenzję:
Przez tyle lat wmawiano mi, że czytanie cudzej korespondencji to wielki grzech, bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Jednakże co miałam zrobić, kiedy książka składa się z listów, rozmów toczonych na czatach, wiadomości e-mail czy też SMS? Miałam odpuścić? Mowy nie ma! Skoro autorka dała mi taką szansę to dlaczego z niej nie skorzystać? Tym samym było mi dane prześledzić kilkadziesiąt lat z życia Rosie, która przez ten dość długi okres czasu miewała wiele wzlotów i upadków. Trudno się temu nie dziwić, skoro główna bohaterka nie należała do osób urodzonych pod szczęśliwą gwiazdą, przez co wiele razy przygryzałam paznokcie z nerwów. Autorka naprawdę jej nie oszczędzała, prawie robiąc z jej życia piekło. Na całe szczęście zachowała ona nieco ludzkich odruchów, dzięki czemu nieraz uśmiechałam się, kiedy to Rosie, po tylu upadkach, podnosiła się z kolan i dalej podążała swoją ścieżką. Także zdarzały się takie momenty, gdy nie mogłam przestać się śmiać. Naprawdę! Pomiędzy tyloma przeciwnościami losu Cecelia Ahern zdołała wcisnąć nieco dawki humoru, uruchamiając przy tym czynniki odpowiedzialne za drobne odprężenie. W końcu nie można skazywać fikcyjnego bohatera na same pesymistyczne sytuacje. (...) Niestety niezbyt realnym wydawał mi się fakt, że prawie każdy bohater tej książki już za młodu decydował, kim chce być w przyszłości, gdzie ani razu nie zmienił swojego zdania. Naprawdę? Ja sama pragnęłam pracować w tylu zawodach, że teraz nie jestem w stanie ich wszystkich zliczyć. Może później niektórzy mieli problemy ze spełnieniem swoich marzeń, ale to nie zmienia faktu, iż żaden z bohaterów nie posiadał awaryjnego planu, gdyby coś mu się nie powiodło. Jeżeli otrzymałabym możliwość skopania bohaterowi książki tej części ciała, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę to zapewne wykorzystałabym to w stosunku samej Rosie. Nawet nie wiecie, ile to razy zdołała doprowadzić mnie do szału. Przez większość lektury była ukazywana jako charyzmatyczna i nieznosząca sprzeciwu kobieta, lecz zdarzały się momenty, gdzie zapominała o swoim prawdziwym ja, dając się tłamsić innym. Nie umiałam tego pojąć. Żeby tak odważna osoba nie umiała się sprzeciwić, walcząc niczym lwica o swoje? Było to nie do pomyślenia. Także bywała ona egoistyczna. Nieraz pokazywała, że to właśnie ona ma najgorzej i każdy powinien jej współczuć. A to tak nie działa. Jeżeli cały czas jęczymy, jak to mamy źle to nasza sytuacja ani odrobinę się nie polepszy. Nawet przyjaciółka Rosie próbowała jej to uzmysłowić, ale ta dalej brnęła w swoją tradycyjną paplaninę. Jednakże zdarzały się momenty, kiedy ten tryb myślenia bywał likwidowany, dzięki czemu ponownie odnajdywała siłę, by zapewnić lepszy byt sobie i bliskim. Z drugiej strony nie umiałabym źle potraktować Alexa, którego kaleczące oczy „wjem” jakimś cudem podbiło moje serce. Najlepszy przyjaciel Rosie nieraz ratował sytuację swoim poczuciem humoru oraz samym byciem, dzięki czemu nie wariowałam pod wpływem zachowania głównej bohaterki. Idealnie ostudzał rozgrzaną od złych emocji atmosferę. I chociaż zdawałoby się, że są podobni do siebie pod względem charakterów to jednak ich przyjaźń polegała na – dosyć często sprawdzającej się – teorii przeciwieństw. A że z tego chciało wykiełkować coś znacznie więcej... Ale czy wykiełkowało, a pnącze uczuć owinęły się wokół ich serc? Tego już nie mogę zdradzić. Skupmy się teraz na postaciach drugoplanowych, bo oni również mieli znaczenie dla toczącej się pośród setek listów czy elektronicznych wiadomości fabuły. Jak to w życiu bywa nie każdy zostaje wprowadzony dla ulepszenia życia głównego bohatera, dlatego też było mi dane poznać takie osoby, które z ogromną przyjemnością bym rozszarpała (i zapewne nie tylko ja). Dzięki temu wiedziałam, że są jeszcze tacy, którzy mogą mnie denerwować znacznie bardziej niż Rosie. Jednakże taka charakteryzacja pozwalająca nam poznać wady i zalety kazdego z bohaterów nie pozwala mi stwierdzić, że są to jedynie zapychacze z wygenerowanymi losowo imionami. Nie byli płascy, a to naprawdę się ceni. Ja sama ogromnie to cenię. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Cecelii Ahern i nawet nie przyszłoby mi to do głowy, aby było ostatnim. Autorka doskonale wie, jak posługiwać się słowami, składając z nich zgrabnie i dobrze brzmiące zdania. I chociaż ukazała ona bowiem życie zwyczajnej kobiety to jestem oczarowana tym, w jaki sposób tego dokonała. Jak dla mnie pomysł z opowiedzeniem tego wszystkiego w formie korespondencji to strzał w dziesiątkę. Może niekiedy przesadzała ona z kreacją bohaterów, ale tego typu potknięcia są dośc łatwe do zredukowania. Podsumowując: Naprawdę nie żałuję ani chwili, kiedy to postanowiłam dać drugie życie tej książce. [Love, Rosie] zapewniło mi wiele godzin wyśmienitej lektury. Może ta czytelnicza płyta miała drobne rysy, przez co jej odbiór nie działał zawsze na mnie kojąco to zaserwowana playlista podbiła moje serce, nie pozwalając mi dość długo o sobie zapomnieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-05-2017 o godz 20:59 dzosefinn dodał recenzję:
Niezwykle zawiła historia pewnej przyjaźni damsko-męskiej zawartej w książce Love, Rosie autorstwa Cecelii Ahern pojawiła się w Polsce w 2006 roku. Z pewnością można jej nie kojarzyć, ponieważ wydano ją pod innym tytułem, a mianowicie Na końcu tęczy (Świat Książki 2006). W 2013 roku wydawnictwo Muza postanowiło wznowić powieść Ahern, ale po raz drugi przeszła ona jakby bez echa. Dopiero rok później zrobiło się o niej głośno, a to za sprawą nakręconego na jej podstawie filmu zatytułowanego Love, Rosie. Z tej okazji po raz trzeci ją wznowiono, tym razem z tytułem filmowym i nawiązującą do niego okładką (która btw. jest naprawdę śliczna). Zwiastun ekranizacji zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie, jednak postanowiłam sobie, że najpierw sięgnę po książkę Ahern, a później obejrzę film. I tak też udało mi się zrobić (brawa dla mnie!). Na samym początku muszę napisać, że film bardzo różni się od książki: jego twórcy, moim zdaniem, poszli na skróty i łatwiznę. Wersja papierowa Love, Rosie nie jest tak słodka, cukierkowa oraz tak bardzo zabawna jak obraz. Wiele wydarzeń i postaci zmieniono lub usunięto (ja się pytam po co?! [SPOILER] np. po co z Phila, brata głównego bohatera, zrobili jego kolegę? [KONIEC]). Nie powiem, koniec końców film mi się bardzo spodobał, ale nie była to już historia opowiedziana przez autorkę lecz jakiś inny, ugładzony na potrzeby mało wymagającej publiczności twór. Twór, który stracił cały ładunek emocjonalny, jaki Ahern zawarła w powieści. Po skończeniu lektury (natomiast przed obejrzeniem ekranizacji) książka nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia – do momentu poznania filmu, który (co zabawne) pozwolił mi zrozumieć przeczytaną wcześniej opowieść. Momentalnie uderzyła we mnie ta historia i jej tragizm (co może być gorszego niż uświadomienie sobie, że przeżyliśmy większość życia nie z tą osobą, z którą powinniśmy, i że raczej nie ma szansy na naprawienie tego błędu?), smutek oraz… tląca się gdzieś tam, z tyłu głowy nadzieja, że może nie wszystko jeszcze jest stracone. Ahern nie opisała sielankowego życia dwójki ludzi, którym los sprzyja. Autorka przedstawiła tę historię zupełnie odwrotnie: ukazała skomplikowaną i niezwykle zagmatwaną rzeczywistość dwójki przyjaciół, którym los nie szczędzi kłód pod nogami, i jak na złość nie pozwala im być razem. Drogi głównych bohaterów: Rosie i Alexa zbiegają się, by za moment się rozjechać, czasami naprawdę miałam nerwy na autorkę, że tak poukładała życie obu postaci, ale tylko dlatego mnie złościła, ponieważ nie rozumiałam (jeszcze) jej zamiarów. Dopiero film mi otworzył oczy i to, co zobaczyłam bardzo mnie przeraziło. Ahern książką Love, Rosie ostrzega nas przed zgotowaniem sobie takiego losu, jak zrobiła to Rosie. Przede wszystkim chce, byśmy nie bali się ryzykować (chociaż w przypadku sytuacji bohaterki to trochę śmiesznie brzmi…), nie zamykali się w stworzonej przez siebie klatce. Żebyśmy podążali za głosem serca. Mimo wszystko. Żebyśmy za dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat nie żałowali, że czegoś nie zrobiliśmy. To wbrew pozorom trudna książka, która wywołuje masę sprzecznych emocji. Z pewnością nie jest to powieść dla wszystkich, bowiem nie jest ona napisana w typowy sposób. Na Love, Rosie składają się różnego rodzaju wypowiedzi bohaterów, czyli listy, emaile, smsy, kartki okolicznościowe, podania etc. To właśnie dzięki nim poznajemy świat Rosie, Alexa i ich rodzin. Kilka słów na temat postaci: Ze wszystkich bohaterów najbardziej urzekła mnie Ruby. Jak dla mnie była ona najbardziej autentyczną ze wszystkich postaci, ale to pewnie przez jej cechy charakteru: bezpośredniość oraz szczerość. W filmie Ruby także trochę ugładzono, ale na szczęście nie straciła ona swojego pazura. Na drugim miejscu „ulubionych” postawiłabym rodziców Rosie. Autorka wykreowała ich takich, jacy powinni być rodzice dla swoich dzieci: wsparciem, opoką oraz służyć radą. Zresztą na ich podstawie Ahern stworzyła piękny obraz rodziny, który jest niezwykle budujący. Trzeciego miejsca nie zamierzam obsadzać, ponieważ nie znalazłam odpowiedniego/odpowiednich kandydatów. Nie oznacza to jednak, że reszta postaci była beznadziejna, co toto nie! Po prostu byli w porządku i nie zrobili na mnie dużego wrażenia. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Cecelii Ahern i szczerze powiedziawszy nie przypuszczałam, że rozpocznę tę literacką podróż od Love, Rosie. Obstawiałam raczej, że sięgnę po Dziękuję za wspomnienia lub po Sto imion, które mam w swojej domowej biblioteczce. Jak na początek przygody z twórczością tejże autorki Love, Rosie okazała się nie najgorsza, ba powiedziałabym wręcz, że całkiem niezła i rozbudziła we mnie ciekawość odnośnie innych książek Ahern. Jeśli będą równie dobre (i mniej nużące) jak ta, którą mam za sobą, to będę bardzo rada. Mam nadzieję, że za jakiś czas się o tym przekonam. [www.dzosefinn.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-11-2014 o godz 22:09 NathalieRoss dodał recenzję:
Jak być może zauważyliście, lubię książki, które wzruszają. Niech będą nawet banalne lub powielające schematy, ale niech dadzą radę porządnie mnie wzruszyć.
W dniu dzisiejszym mam tę wielką przyjemność zaprezentować Wam książkę, która wzrusza do granic, zostawia poduszkę mokrą od łez, a twarz maluje smugami rozmazanego tuszu do rzęs. "Love, Rosie" Cecelii Ahern, znane części z Was jako "Na końcu tęczy", to grudniowa premiera, która z pewnością będzie idealnym prezentem na Mikołajki i Święta.

Rosie i Alex są idealnym dowodem na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje nie tylko w naszej wyobraźni, ale też w prawdziwym życiu. Znają się od dzieciństwa i są nierozłączni. Razem psocą, razem imprezują, razem się upijają. Nie widzą świata poza sobą i nikogo innego nie potrzeba im do szczęścia. Do czasu, gdy Alex poznaje Bethany - wtedy wszystko zaczyna lecieć na łeb, na szyję. Chłopak przestaje mieć czas dla swojej najlepszej przyjaciółki, zostawiając ją samą sobie. Spędza wakacje za granicą. Jego ojciec dostaje pracę na innym kontynencie i zabiera ze sobą rodzinę. W tym czasie okazuje się, że i Alex, i Rosie zostali przyjęci do uniwersytetów w Bostonie - na kierunek medyczny na Harvardzie (w sumie obok Bostonu) oraz do Szkoły Hotelarskiej. Przed rozpoczęciem studiów mają spotkać się na balu absolwentów Rosie, ale Alex nie daje rady przyjechać. Kolejne z jego niedopatrzeń zmienia wiele w życiu obydwojga i sprawia, że na zmianę zbliżają się do siebie i oddalają. A tak kręta droga może pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie tkwiące w głowie każdej osoby na ziemi: czy warto czekać na prawdziwą miłość?


Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie czytałam żadnej książki Cecelii Ahern. "Love, Rosie" jest moją pierwszym spotkaniem z autorką i z pewnością nie ostatnim. Sięgnęłam po książkę za sprawą filmu na jej podstawie, który miałam okazję obejrzeć na trzy miesiące przed premierą i którego recenzja wisiała na blogu dzień po tym, jak zdjęto embargo na informacje. Byłam tak zachwycona filmem, że jak zaczęłam czytać książkę, nie byłam kompletnie przekonana do jej formy - napisana została w formie listów i liścików, smsów, e-maili, rozmów przez czat, wiadomości od dyrekcji szkoły do rodziców głównych bohaterów i innych tego typu środków komunikacji. Część z nich oczywiście znalazła się w filmie, który jednak nie mógł w całości zostać oparty na listach i pokazał nieco więcej rozmów na żywo.

Historia Alexa i Rosie jest przepięknym przykładem trudnej drogi do miłości, ale nie tylko. Ukazuje nam, ile trzeba dać od siebie, by wyjść na prostą i jak wielki wpływ na przyszłość naszą i bliskich może mieć jedno niedopatrzenie lub błędna decyzja. Bohaterowie uczą nas walki o siebie, rozwagi, myślenia o konsekwencjach i dbania o detale. Pokazują, jak ważne jest pielęgnowanie relacji i nieporzucanie tego, co zawsze było ważne dla jakiejś nowej rzeczy, gdyż będziemy tego mocno żałować.

Z początku denerwowała mnie forma listów, czatów, smsów itp., ale dość prędko przekonałam się, że dla tej historii była ona niezwykle trafna. Pozwalała zajrzeć głębiej do wnętrza postaci i poznać je podobnie jak w formie pierwszoosobowej, ale nawet nieco głębiej. Jakoś to się dziwnie dzieje, że w listach łatwiej nam określić swoje emocje niż na czacie czy przez smsy, a co dopiero w rozmowie na żywo.

Sami bohaterowie byli momentami irytujący, ale nie w bardzo negatywnym sensie. Nadało im to wyjątkowego charakteru, który pokochałam i chciałam coraz bardziej zgłębiać. Alex denerwował swoim gapiostwem i niedomyślnością, ale był takim typem postaci, że chciałam dla niego dobrego zakończenia i życzyłam, by w końcu zauważył to, co przemyka mu przed nosem. Rosie wydawała się rozważniejsza i pełna prawdziwej szczerości i wierności wobec przyjaciela, który opuścił ją, gdy najbardziej go potrzebowała. Też tylko do momentu, gdy go zabrakło i desperacko poszukiwała kogoś innego, co skończyło się w sposób, który stworzył między tą dwójką jeszcze większą przepaść - nie tylko kontynentalną, ale też psychiczną. Postaci drugoplanowe były różne, różniaste i korci mnie, by coś Wam o nich powiedzieć, ale nie chcę zbyt dużo zdradzić. Powiem tylko, że nie lubiłam Bethany (pierwszej dziewczyny Alexa), uwielbiałam Sophie (siostrę Rosie), a pozostali bohaterowie wywoływali we mnie nie do końca określone uczucia, niemniej nie pozostawili mnie obojętnej.

Nie zdradzę Wam już nic więcej. Mam wrażenie, że każde kolejne słowo będzie wielkim spoilerem, więc zakończę na tym, że "Love, Rosie" Cecelii Ahern z pewnością stanowi wymarzony prezent dla KAŻDEJ kobiety na Mikołajki, pod choinkę, na Walentynki, urodziny, imieniny, nawet Święto Górnika i każdą inną okazję. Nieważne, czy masz lat -naście, czy -dzieści - poproś tatę, brata, chłopaka, męża, syna, by kupił Ci tę książkę na prezent. Gwarantuję, że nie pożałujesz swojego zakupu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-02-2015 o godz 14:09 NathalieRoss dodał recenzję:
Jak być może zauważyliście, lubię książki, które wzruszają. Niech będą nawet banalne lub powielające schematy, ale niech dadzą radę porządnie mnie wzruszyć.
W dniu dzisiejszym mam tę wielką przyjemność zaprezentować Wam książkę, która wzrusza do granic, zostawia poduszkę mokrą od łez, a twarz maluje smugami rozmazanego tuszu do rzęs. "Love, Rosie" Cecelii Ahern, znane części z Was jako "Na końcu tęczy", to grudniowa premiera, która z pewnością będzie idealnym prezentem na Mikołajki i Święta.

Rosie i Alex są idealnym dowodem na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje nie tylko w naszej wyobraźni, ale też w prawdziwym życiu. Znają się od dzieciństwa i są nierozłączni. Razem psocą, razem imprezują, razem się upijają. Nie widzą świata poza sobą i nikogo innego nie potrzeba im do szczęścia. Do czasu, gdy Alex poznaje Bethany - wtedy wszystko zaczyna lecieć na łeb, na szyję. Chłopak przestaje mieć czas dla swojej najlepszej przyjaciółki, zostawiając ją samą sobie. Spędza wakacje za granicą. Jego ojciec dostaje pracę na innym kontynencie i zabiera ze sobą rodzinę. W tym czasie okazuje się, że i Alex, i Rosie zostali przyjęci do uniwersytetów w Bostonie - na kierunek medyczny na Harvardzie (w sumie obok Bostonu) oraz do Szkoły Hotelarskiej. Przed rozpoczęciem studiów mają spotkać się na balu absolwentów Rosie, ale Alex nie daje rady przyjechać. Kolejne z jego niedopatrzeń zmienia wiele w życiu obydwojga i sprawia, że na zmianę zbliżają się do siebie i oddalają. A tak kręta droga może pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie tkwiące w głowie każdej osoby na ziemi: czy warto czekać na prawdziwą miłość?


Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie czytałam żadnej książki Cecelii Ahern. "Love, Rosie" jest moją pierwszym spotkaniem z autorką i z pewnością nie ostatnim. Sięgnęłam po książkę za sprawą filmu na jej podstawie, który miałam okazję obejrzeć na trzy miesiące przed premierą i którego recenzja wisiała na blogu dzień po tym, jak zdjęto embargo na informacje. Byłam tak zachwycona filmem, że jak zaczęłam czytać książkę, nie byłam kompletnie przekonana do jej formy - napisana została w formie listów i liścików, smsów, e-maili, rozmów przez czat, wiadomości od dyrekcji szkoły do rodziców głównych bohaterów i innych tego typu środków komunikacji. Część z nich oczywiście znalazła się w filmie, który jednak nie mógł w całości zostać oparty na listach i pokazał nieco więcej rozmów na żywo.

Historia Alexa i Rosie jest przepięknym przykładem trudnej drogi do miłości, ale nie tylko. Ukazuje nam, ile trzeba dać od siebie, by wyjść na prostą i jak wielki wpływ na przyszłość naszą i bliskich może mieć jedno niedopatrzenie lub błędna decyzja. Bohaterowie uczą nas walki o siebie, rozwagi, myślenia o konsekwencjach i dbania o detale. Pokazują, jak ważne jest pielęgnowanie relacji i nieporzucanie tego, co zawsze było ważne dla jakiejś nowej rzeczy, gdyż będziemy tego mocno żałować.

Z początku denerwowała mnie forma listów, czatów, smsów itp., ale dość prędko przekonałam się, że dla tej historii była ona niezwykle trafna. Pozwalała zajrzeć głębiej do wnętrza postaci i poznać je podobnie jak w formie pierwszoosobowej, ale nawet nieco głębiej. Jakoś to się dziwnie dzieje, że w listach łatwiej nam określić swoje emocje niż na czacie czy przez smsy, a co dopiero w rozmowie na żywo.

Sami bohaterowie byli momentami irytujący, ale nie w bardzo negatywnym sensie. Nadało im to wyjątkowego charakteru, który pokochałam i chciałam coraz bardziej zgłębiać. Alex denerwował swoim gapiostwem i niedomyślnością, ale był takim typem postaci, że chciałam dla niego dobrego zakończenia i życzyłam, by w końcu zauważył to, co przemyka mu przed nosem. Rosie wydawała się rozważniejsza i pełna prawdziwej szczerości i wierności wobec przyjaciela, który opuścił ją, gdy najbardziej go potrzebowała. Też tylko do momentu, gdy go zabrakło i desperacko poszukiwała kogoś innego, co skończyło się w sposób, który stworzył między tą dwójką jeszcze większą przepaść - nie tylko kontynentalną, ale też psychiczną. Postaci drugoplanowe były różne, różniaste i korci mnie, by coś Wam o nich powiedzieć, ale nie chcę zbyt dużo zdradzić. Powiem tylko, że nie lubiłam Bethany (pierwszej dziewczyny Alexa), uwielbiałam Sophie (siostrę Rosie), a pozostali bohaterowie wywoływali we mnie nie do końca określone uczucia, niemniej nie pozostawili mnie obojętnej.

Nie zdradzę Wam już nic więcej. Mam wrażenie, że każde kolejne słowo będzie wielkim spoilerem, więc zakończę na tym, że "Love, Rosie" Cecelii Ahern z pewnością stanowi wymarzony prezent dla KAŻDEJ kobiety na Mikołajki, pod choinkę, na Walentynki, urodziny, imieniny, nawet Święto Górnika i każdą inną okazję. Nieważne, czy masz lat -naście, czy -dzieści - poproś tatę, brata, chłopaka, męża, syna, by kupił Ci tę książkę na prezent. Gwarantuję, że nie pożałujesz swojego zakupu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-11-2014 o godz 09:35 werka777 dodał recenzję:
Każdemu z nas przeznaczona jest jakaś historia. Można by powiedzieć, że to właśnie życie pisze najlepsze książki. Przeżywamy chwile bólu, ale dostajemy także wiele szans na szczęście i tylko od nas zależy to, czy będziemy robili coś, aby je wykorzystać. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć swojej przyszłości. Dążąc do spełnienia, nieraz bowiem podejmuje się niewłaściwe decyzje. I właśnie o tym jest kolejna książka, jaką miałam okazję przeczytać. To opowieść o nieprzewidywalności ludzkiego życia, o przyjaźni, miłości, niewykorzystanych szansach, ale i chwilach, w których wszystko nabiera znaczenia. „Love, Rosie”, której autorką jest Cecelia Ahern, już od chwili jej zapowiedzi wywoływała moją ciekawość. Co czuję po pochłonięciu całej treści?

Rosie i Alex są przyjaciółmi od zawsze. Jako dzieci, spędzają ze sobą sporo czasu i dzielą się każdym, nawet najmniejszym sekretem. Więź, jaką ze sobą tworzą, trwa przez kolejne lata, toteż wiadomość o przymusowej przeprowadzce chłopaka, a co za tym idzie, rozłące, sprawia im niewymowne cierpienie. Powoli przyzwyczajając się do przyjaźni na odległość, każde stara się prowadzić własne życie, nie przerywając wzajemnego kontaktu. Podczas ostatniego szkolnego balu Rosie, na który Alex nie dociera z racji problemów na lotnisku, dziewczyna pod wpływem alkoholu przesypia się z towarzyszącym jej chłopakiem i zachodzi w ciążę. Perspektywa samotnego wychowywania dziecka, w tak młodym wieku, przeraża ją, chociaż jej przyjaciel wspiera ją tak mocno, jak tylko potrafi. Czas mija i dziewczyna powoli przyzwyczaja się do nowej roli stale uświadamiając sobie, że być może uczucie, jakim darzy mieszkającego daleko Alexa, to nie tylko przyjaźń. Kiedy postanawia go odwiedzić, dochodzi między nimi do dziwnej sytuacji. Dziewczyna składa na jego ustach pocałunek. To wywołuje niezręczną ciszę, bo już wkrótce okazuje się, że Alex planuje ślub z niejaką Sally, a tym Rosie nie miała dotąd pojęcia. I tak każde stara się podążać własną drogą, chociaż ich przyjaźń, mniej lub bardziej kulejąca wciąż trwa. Jak potoczy się ich życie? Czy wybory, których dokonają, przyniosą im szczęście? I czy ta iskra miłości, która pojawiła się w relacjach pomiędzy nimi, wygaśnie?

„Love, Rosie” to opowieść o prawdziwym życiu – pogmatwanym, trudnym i stawiającym pod nogi kłody. Podczas naszej ziemskiej wędrówki człowiek napotyka ludzi, którzy stają się celem całej egzystencji. Co jednak dzieje się wtedy, kiedy ci ludzie dokonują wyborów, w których nas nie uwzględniają? A bynajmniej nie stawiają nas na takiej pozycji, jakiej sami byśmy tego chcieli? Jedni wierzą jednak w to, że warto czekać, bo przeznaczenia nie da się oszukać. Taka idea bywa jednak ryzykowna i nieraz zwodnicza. W nowej powieści pani Ahern pojawia się cały wachlarz emocji. Pochłonięty całością czytelnik przeżyje z bohaterami liczne chwile wzruszeń. Radość, szczęście, życzliwość i miłość miesza się tutaj z łzami, cierpieniem, bezradnością i nieraz nienawiścią. Bowiem by móc osiągnąć wymarzony cel, trzeba mieć w sobie sporo odwagi, by pokonać tę trudną, bogatą w przeszkody drogę. Czy bohaterowie powieści mają jej wystarczająca ilość?

To, co charakterystyczne dla stylu autorki, to pomysłowe przedstawienie treści. Tak, jak w książce „P.S. Kocham cię” bardzo istotną rolę spełniał list, tak w „Love, Rosie” jest on głównym środkiem przekazu. Historia Rosie i Alexa nie jest więc opowiadana przez nieujawniającego się narratora. Relacji nie przekazują także główni bohaterowie. Tutaj pojawia się bowiem zbiór listów – tych papierowych i elektronicznych i to za ich pomocą poznajemy całą treść. Cecelia Ahern bardzo inteligentnie wprowadziła odpowiednią ilość postaci, z którymi korespondują Rosie i Alex. Ich wzajemnie adresowane listy nie oddałyby bowiem uroku powieści. Pojawiają się więc także i inni odbiorcy i adresaci, dzięki którym cała historia nabiera pełnego kształtu .

Owa powieść, chociaż wyposażona w liczne nieszczęścia, jest jednak historią pięknej przyjaźni przeradzającej się miłość. Wyjątkowe uczucie, które się tutaj pojawiło sprawia, że zaciekawiony czytelnik, chcąc zrobić sobie przerwę, postanawia przeczytać kolejna stronę, i kolejną, i kolejną…
Książkę polecam kobietom w każdym wieku. To doskonała pozycja dla tych, którzy szukają na kartach literatury tych istotnych wartości, którymi człowiek powinien kierować się w życiu. Czy chcecie dowiedzieć się tego, jak zakończą się losy Rosie i Alexa? Czy będzie im dane żyć razem, a może między nimi na zawsze pozostanie tylko wiążąca ich przyjaźń? Jakie podejmą decyzje i czy odnajdą w końcu upragnione szczęście? O tym musicie przeczytać już sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-02-2015 o godz 16:05 PaniKa dodał recenzję:
Gdyby nie rozgłos i szum wokół książki Cecelii Ahern, pewnie bym jej nie przeczytała. Ale jak wiadomo, siła reklamy robi swoje. A że lubię być na bieżąco z nowościami, dlatego tym bardziej dałam się namówić na „Love, Rosie”. I wiecie co? Gdybym jej nie przeczytała popełniłabym ogromny błąd i pewnie później miałabym pretensje do samej siebie że się nie skusiłam. Cieszę się jednak że po raz kolejny zawierzyłam swojej intuicji. Ta książka jest po prostu wspaniała! Jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna.

Rosie i Alex od dzieciństwa byli nierozłączni. Razem przeżywają swoje najmłodsze lata i młodość. Myślą że już na zawsze pozostaną razem i nic nie będzie w stanie ich rozdzielić. Niestety sielanka nie trwa długo, Alex zmuszony jest wyprowadzić się razem z rodzicami do Stanów. Rosie jest załamana, ale na szczęście pomimo dzielącej ich odległości przyjaciele dalej utrzymują ze sobą kontakt poprzez pisanie do siebie maili, smsów i listów. Każde z nich ma marzenia i plany na przyszłość. Rosie chce prowadzić hotel, a Alex pragnie być lekarzem i leczyć ludzi. Wszystko zmierza ku dobremu i wygląda na to że przyjaciele znowu będą mogli być razem, zwłaszcza że Rosie planuje wyjechać do collegu i zamieszkać w Bostonie razem z Alexem. Niestety los znowu z nich kpi. Chłopak nie dociera na bal maturalny, a Rosie zamiast iść tam z Alexem decyduje się iść z kimś innym. Jak się okazuje ta mała decyzja całkowicie odmieni jej życie, a wszystkie plany i marzenia będą musiały poczekać…

„Życie to nie bajka, trudno. Nikomu nie jest łatwo, prawda? Jeśli ktoś powie, że życie jest łatwe, nazwę go kłamcą.” *str. 66

Fabuła na pierwszy rzut oka może wydawać się banalna, jednak śmiało mogę powiedzieć że tak nie jest. Na uznanie zasługuje przede wszystkim to jak została napisana książka, a dokładnie forma tekstu. Nie ma tu płynnej narracji i dialogów, są za to maile, listy i smsy. I tak do końca książki. Właściwie pierwszy raz miałam przyjemność czytać książkę która całkowicie składała się z tak krótkich form. Na początku troszkę mi to przeszkadzało, jednak po paru stronach tak wciągnęłam się w czytanie, że wręcz nie mogłam przestać. Ta nietypowa narracja, sprawia że książkę czyta się błyskawicznie i wyjątkowo lekko. Do tego dochodzi mnogość bohaterów, bo trzeba przyznać że jest ich tu naprawdę wielu. Przez całą książkę przewija się tak duża liczba postaci, że aż ciężko je zliczyć. Na szczęście całkowicie nie wpływa to na jakość czytania, wszystko jest na swoim miejscu, a każdy bohater odgrywa tutaj znaczącą rolę.

Cała książka to historia życia Rosie i Alexa. Mamy tu prawie pięćdziesiąt lat, na które składają się poszczególne etapy życia bohaterów. Razem z nimi przeżywamy dzieciństwo i młodość, później wchodzimy w etap dorosłości, pracy, małżeństw i rozwodów, aż do momentu starości. Relacje bohaterów raz wywołują uśmiech, innym razem smutek i gorycz. Z wielką przyjemnością śledziłam zmagania dwójki przyjaciół, ich wymianę maili w których raz się kłócili, a innym razem wspierali. Jednak pomimo przeciwności losu zawsze mogli na siebie liczyć. Właściwie nie da się ich nie lubić, od samego początku wzbudzili we mnie ogromną sympatię. Jednak nie będę ukrywać że wielokrotnie miałam ochotę wejść do książki i nimi potrząsnąć, bo to co w niektórych momentach wyprawiali doprowadzało mnie wręcz do białej gorączki. Jedyne na co miałam ochotę to wrzeszczeć na całe gardło: „Ludzie, ogarnijcie się!”. Choć i tak odnoszę wrażenie że nie przyniosłoby to żadnego rezultatu, bo nasi bohaterowie byli wyjątkowo uparci, a do tego żadne z nich nie kwapiło się by wykonać ten pierwszy krok, który mógłby całkowicie odmienić ich losy.

„Love, Rosie” to książka wyjątkowa. To słodko-gorzka opowieść o miłości i przyjaźni. Historia która porusza serce i wzrusza, a jednocześnie wywołuje uśmiech na twarzy. Daje nadzieję i wiarę w to że zawsze może być lepiej, że zawsze warto marzyć i dążyć do realizacji swoich pragnień. Pokazuje nam że, na przekór tego co mówią ludzie, przyjaźń między kobietą, a mężczyzną może być możliwa. Pokazuje nam również jak silna potrafi być miłość i jak wiele potrafi przetrwać. Jest to zarazem dowód na to że pomimo pecha, który może nas prześladować, w końcu nadchodzi moment i na te piękne chwile.

„Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, czeka na mnie spełnienie marzeń.” *str. 416
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-12-2014 o godz 22:56 Rosemarie dodał recenzję:
"Love, Rosie" (tytuł oryginalny to "Na końcu tęczy") to książka autorstwa Cecelii Ahern ( "PS kocham cię"). Z pewnością o tej książce jeszcze dużo usłyszycie, ponieważ niedawno ukazała się jej ekranizacja w gwiazdorskiej obsadzie. Wcale się temu nie dziwię. "Love, Rosie" to jedna z tych niesamowitych urzekających historii, przy których czas płynie nieubłaganie szybko. Nie pozostaje Wam nic innego, jak usiąść w te zimne dni, z kubkiem gorącej herbaty i oddać się absorbującej lekturze.

Alex i Rosie znają się od dzieciństwa i są praktycznie nierozłączni. Inni ludzie przyglądają się im ze zdziwieniem - w końcu czy to możliwe, aby chłopak i dziewczyna stworzyli przyjaźń? Nie taką zwyczajną, ale silną więź do końca życia. Pewnego dnia jednak Alex wyprowadza się z pięknej Irlandii do Dublina i zostawia swoją najlepszą przyjaciółkę. Rozłąka dla dwóch osób, które potrafiły spędzać ze sobą każdą minutę swojego życia jest czymś niewyobrażalnie trudnym. Czy ich związek przetrwa próbę czasu i mieszkania na innych kontynentach?

"Love, Rosie" to tak naprawdę książka o życiu. O rodzinie, o przyjaźni, o miłości. To prawdziwy misz-masz doświadczeń każdego człowieka. Same te motywy są wszystkim molom książkowym świetnie znane, były przerabiane w końcu przez wielu pisarzy na wiele rozmaitych sposobów. Wydawałoby się, że ta powieść to nic specjalnego, ot, kolejne tego rodzaju dzieło poruszające utarte schematy, o którym równie szybko, co się przeczytało, zapomni. Jak się zapewne domyślacie - nie jest to prawda. Same ponadczasowe wartości nie gwarantują udanej lektury, ale już ich forma - tak. "Love, Rosie" zostało napisane przez Cecelię Ahern w dosyć nietypowy sposób, ponieważ składa się jedynie z listów, e-maili czy zapisków z czatu. Muszę przyznać, że na początku dosyć ciężko było mi się wbić w rytm w tej powieści, ale gdy już to zrobiłam... Nie potrafiłam się oderwać i skończyłam ją w ekspresowym tempie! Tak mnie pochłonęła, że nawet nie zerkałam na zegarek, bo wiedziałam, iż w spokoju mogę oddać się tak cudownej książce.

Recenzje "Love, Rosie" nie są przesadzone ani trochę. Wysokie oceny tej powieści są po prostu zrozumiałe i każdy, kto ją przeczytał wie, że nie można ocenić jej inaczej. To absolutnie niesamowita historia, od której wręcz bije ciepło i magia. Cecelia Ahern pisze w taki sposób, że trzyma emocje czytelnika w garści i nie wypuszcza go aż do ostatniej strony. To jedna z niewielu pisarek, które potrafią wywołać autentyczne emocje. Do tego nietypowa forma listów, wręcz gwarantuje autorce zaangażowanie ze strony czytelników. Chwilami czułam się, jakbym wręcz została wrzucona w wir wydarzeń, nie tylko tych teraźniejszych, ale też przeszłych. Ponadto bohaterowie są tak żywi, jakby zostali wyrwani z kart powieści. Są pełnokrwiści, pełni wad i zalet, posiadający poczucie humoru. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że pokochałam ich wszystkich. A Rosie i Alex... są postaciami, które znalazły sobie wygodne miejsce w moim sercu.

"Love, Rosie" to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać. Każda jej strona jest nacechowana emocjami, a czytelnik wraz z bohaterami przeżywa ich wzloty i upadki. Słodko-gorzkie chwile, urocze wpadki i piękne wspomnienia. Prawi o tym, że miłość można odnaleźć w każdym wieku, o tym, że każdy człowiek w swoim życiu otrzymuje drugą szansę na szczęście. Świetnie mi się czytało tą powieść i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze zapoznać z innymi dziełami Cecelii Ahern. Polecam!

"W każdym razie chciałam powiedzieć, że nie chcę być jedną z tych osób, o których tak łatwo się zapomina, kiedyś niezmiernie ważnych, wpływowych i cenionych, które po latach stają się wyłącznie bladym wspomnieniem i niewyraźnym zarysem w pamięci. Ja chcę być zawsze twoją przyjaciółką, Alex".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Cecelia Ahern

Cecelia Ahern

Cecelia Ahern - urodziła się w 1981 roku w Dublinie. To absolwentka Griffith College w Dublinie. Irlandzka pisarka, laureatka nagrody Glamour Award, pisarka roku. Zadebiutowała w 2004 roku powieścią "P.S. Kocham cię", która szybko stała się bestsellerem. Książka została sfilmowana, w rolach głównych wystąpili Hilary Swank i Gerard Butler. Ma na swoim koncie kilka powieści oraz opowiadań.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Chechło Świst Paulina
4.7/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasto mafii Litkowiec Kinga
4/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Anioł Coltona Siepielska Agnieszka
4.5/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ring Wolf Anna
4.5/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Diabelna prawda Farion P.K.
4.3/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Paprocany Świst Paulina
4.5/5
23,74 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Projekt Hail Mary Weir Andy
4.5/5
34,93 zł
49,90 zł
29,94 zł
Inne z tego wydawnictwa Przekręt Świst Paulina
4.6/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ratownik Mitra Tomasz
4.2/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Niewolnica mafiosa Darkss I.M.
4.2/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Sitwa Świst Paulina
4.5/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Prokurator Świst Paulina
4.4/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Karuzela Świst Paulina
4.4/5
23,20 zł
37,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Naomi Litkowiec Kinga
4.5/5
25,42 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Komisarz Świst Paulina
4.5/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podejrzany Świst Paulina
4.6/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorąca zagrywka Mils Charlotte
4.1/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Marsjanin Weir Andy
4.7/5
29,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Artemis Weir Andy
3.9/5
25,59 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorąca oferta Mils Charlotte
3.6/5
27,45 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.