Mediatorka (okładka  miękka, 04.2018)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com : 33,98 zł

33,98 zł 36,99 zł (-8%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Poruszająca, choć też życiowo zabawna historia mediatorki sądowej, która musi nie tylko pomagać innym w rozwiązywaniu problemów, ale przede wszystkim stawić czoło własnym…

Mediacja to często jedyna okazja, by rozwiązać problemy, które dotykają wielu rodzin. Praca, która jest prawdziwym powołaniem. Czy jednak pomoże głównej bohaterce poradzić sobie z własnymi kłopotami?

Nękanie ze strony byłego męża, jego groźby pod adresem dzieci, wymagająca praca, brak wsparcia ze strony rodziców, to tylko niektóre wyzwania bohaterki. Musi ona jednak nie tylko stawiać im czoło, ale także pomagać w rozwiązaniu zawikłanych sytuacji rodzinnych w sądzie. Wszak od mediatorów oczekujemy cudów…

Pasjonująca powieść o przedstawicielce tak mało znanego zawodu, pełna przejmujących historii z sal sądowych, oparta na zawodowych doświadczeniach autorki.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1184879363
Tytuł: Mediatorka
Autor: Zdunek Ewa
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-04-04
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 22 x 135
Indeks: 25374124
średnia 3,9
5
22
4
10
3
10
2
7
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
26 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
08-04-2018 o godz 15:27 przez: jesienne_slonko | Zweryfikowany zakup
Jeszcze czytam ale już po pierwszych rozdziałach mogę wystawić pozytywną notę. Sama zajmuję się mediacjami i wiem, że to wciąż niełatwy kawałek chleba- pomimo kampani społecznych ludzie wciąż podchodzą do mediacji jak do przysłowiowego jeża. Całkiem też rozumiem główną bohaterkę - to, co wydaje się oczywiste w rozwiązywaniu cudzych konfliktów, bardzo ciężko czasem zastosować w życiu prywatnym, zwłaszcza kiedy dostarcza ono tak nieprzyjemnych atrakcji. Podsumowując, dość ciekawa pozycja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-07-2019 o godz 09:36 przez: Marzena Demeszko | Zweryfikowany zakup
Świetna, trochę humory, trochę zadumy ...polecam , to moja pierwsza książka Pani Ewy , ale zachęciła mnie do kupna kolejnych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
13-02-2019 o godz 11:09 przez: Kasia2306 | Zweryfikowany zakup
Książka nie w moim klimacie, wogóle mnie nie zainteresowała. Historia typowa do przewidzenia po przeczytaniu pary stron.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-05-2018 o godz 11:56 przez: Katrine | Zweryfikowany zakup
Książka jest niezła, ale nie powala
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
27-04-2018 o godz 19:23 przez: Joanna Aftanas
„Mediatorka” Ewy Zdunek zainteresowała mnie z racji posiadanego tytułu. Mediacje i negocjacje to były jedne z moich ulubionych zajęć na studiach. Dlatego bardzo byłam ciekawa co mnie spotka podczas lektury tej powieści. Poruszająca, choć też życiowo zabawna historia mediatorki sądowej, która musi nie tylko pomagać innym w rozwiązywaniu problemów, ale przede wszystkim stawić czoło własnym… Mediacja to często jedyna okazja, by rozwiązać problemy, które dotykają wielu rodzin. Praca, która jest prawdziwym powołaniem. Czy jednak pomoże głównej bohaterce poradzić sobie z własnymi kłopotami? Nękanie ze strony byłego męża, jego groźby pod adresem dzieci, wymagająca praca, brak wsparcia ze strony rodziców, to tylko niektóre wyzwania bohaterki. Musi ona jednak nie tylko stawiać im czoło, ale także pomagać w rozwiązaniu zawikłanych sytuacji rodzinnych w sądzie. Wszak od mediatorów oczekujemy cudów… Pasjonująca powieść o przedstawicielce tak mało znanego zawodu, pełna przejmujących historii z sal sądowych, oparta na zawodowych doświadczeniach autorki. Bardzo długo zastanawiałam się jak ugryźć napisanie tej recenzji. Zawsze staram się być mocno subiektywna podczas pisania o przeczytanych przeze mnie książkach. Lubię sięgać po nowych autorów – z nadzieją, że do kolekcji moich ulubionych dołączy kolejny. Jednakże w tym przypadku pierwsze spotkanie z piórem autorki nie należało do udanych i muszę to napisać chociaż serce mnie boli – ale zawsze w opisywaniu swoich wrażeń po lekturze jestem szczera. A zatem, powiem prosto z mostu – spodziewałam się pasjonującej lektury, a tymczasem początek przeczytałam, zaś resztę przemęczyłam. W międzyczasie przeczytałam kilka innych książek, co nie zdarza mi się praktycznie nigdy jeśli lektura wciągnie mnie w swoje szerokie ramiona fabuły. Widzicie więc, że była to niezmiernie trudna dla mnie przeprawa. Opisywane w „Mediatorce” przypadki mediacji jakie główna bohaterka prowadziła były opisywane sucho i bezemocjonalnie – zdaję sobie sprawę, z tego, że czasem nie da się inaczej. No ale...czy musiało być tych przypadków aż tak wiele? Fajnie jest poznać od podszewki nietypowy zawód – który cieszy się coraz większą popularnością i najpewniej jest bardzo przyszłościowy, ale gdybym była na etapie podejmowania decyzji co do wyboru kształcenia i przyszłej kariery, po takich relacyjnych opisach od razu bym zrezygnowała. Może gdyby owe przypadki niosły ze sobą jakąś głębszą puentę, jakieś wnioski...ale nie, pozostawione są one tylko i wyłącznie na etapie zakończenia mediacji, a potem równie sucho wyrażona jest wzmianka o tym, że uczestniczka/nik umarł bądź nadal pozostają skłóceni. Czyli koniec końców człowiek, który nie ma pojęcia o tej pracy, jest w stanie pomyśleć sobie jedno – na co i po co komu są te mediacje, skoro i tak niczego nie dają? Kolejną sprawą, która mnie zmęczyła było prywatne życie Marty. No tutaj to się dzieje...nie powiem, że nie. Rozwód, porwanie dzieci, otwarte konflikty z matką, bierny ojciec, wypadek samochodowy i tym podobne, a w tym wszystkim Marta, zagubiona i nieco zbita z życiowego tropu, która w tym samym czasie podejmuje zawodowo kolejne i kolejne mediacje. Przy czym na samym końcu okazuje się, że wszystko to, czego Marta doświadczała w życiu na prywatnej stopie jest nieprawdą czy też iluzją jej własnego umysłu, gdyż wszystko to sobie wyimaginowała, no i jak by tego było mało dowiaduje się, że została adoptowana. Boszsz… kompletnie się w tym pogubiłam, a jednocześnie poczułam się zirytowana i zawiedziona takim obrotem sprawy. „Mediatorki” w takiej formie jaka jest, osobiście nie mogę Wam polecić z czystym sumieniem, bo musiałabym zwyczajnie skłamać. Książka jest moim zdaniem zbyt irracjonalna. Postaci są nierealistyczne i zdarzenia są mocno naciągane – zwłaszcza reakcje Marty na to, co się dzieje w jej życiu. Sama fabuła – ma pewien potencjał – którego niestety, moim zdaniem, autorka nie wykorzystała i zwyczajnie skupiła się na nic nie wnoszących w powieść wątkach. Po co? Czy konieczne było wtrącanie w fabułę wątku kryminalnego, który nota bene dla mnie był jakby wycięty z nisko budżetowego filmu sensacyjnego, zagmatwało to cały obraz, który i tak był wystarczająco trudny do przełknięcia. Zbyszek i Betka – przyjaciele Marty, bez korzeni, bez przeszłości, jako postaci drugorzędne zasłużyły sobie jedynie na poszlakowe poznanie, a szkoda. Całość recenzji na: http://przeczytajka.blogspot.com/2018/04/mediatorka-ewa-zdunek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-05-2018 o godz 19:32 przez: Iwona_S
By zostać mediatorem trzeba mieć to „COŚ”, co zapewni otwarty umysł przy zażegnywanie problemów i kłótni obcych ludzi. Osoba taka nie może pozwoli, by sprawy, którymi zajmuje się w pracy rzutowały na jej życie prywatne. Cóż, łatwo się mówi, trudniej wykonać, o czym przekonuje się Marta Kołodziej. Na co dzień świetnie sobie radzi w kontaktach międzyludzkich, pomogła w niejednej sprawie, a sędziowie chcąc uniknąć konieczności przeprowadzenia rozprawy przekazują się jej numer. W niedoli towarzyszy jej przyjaciółka Elżbieta, zwana Betką, która oprócz z upierdliwymi klientami, boryka się z licznymi zawodami miłosnymi. Wszystko idzie dobrze, aż do chwili, kiedy zapada wyrok w sprawie o rozwód Marty z Cezarym. Moment ten zapoczątkuje serię wydarzeń, które raz na zawsze wywrócą w miarę spokojne i dostatnie życie mediatorki do góry nogami. Mimo, iż na co dzień kobieta pomaga innym w znalezieniu „złotego środka”, w jej przypadku to nie działa. Do czego posunie się były mąż i jej matka? Czy praca pomoże jej zapomnieć o problemach w życiu osobistym? Ewa Zdunek to mediatorka, którą na co dzień można zobaczyć na korytarzach Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy (może kiedyś spotkam, kto wie! 😁), jednak to pisanie jest jej największą pasją. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią Z pamiętnika samotnej wróżki. Sięgając po tę książkę nie zdawałam sobie sprawy, że autorka jest mediatorką. Odkrycie to sprawiło, że jeszcze bardziej zapragnęłam poznać losy Marty Kołodziej, ponieważ domyślałam się, że Ewa Zdunek przemyci na karty powieści wiele sytuacji z życia wziętych. Nie pomyliłam się. Autorka zaprezentowała szerokie spektrum spraw, z którymi w trakcie pracy może zetknąć się mediator. Tak jak myślałam, najwięcej jest tych dotyczących kwestii rodzinnych. Autorka wiernie odzwierciedliła pracę mediatora, co w tym przypadku jest ogromnym plusem. W powieściach, czy nawet w prawdziwym życiu dość często zapomina się o istnieniu takiej profesji, chociaż za sprawą zmian w prawie zaczyna ona odgrywać coraz większą rolę. W większości książek prym wiodą nieustępliwi prokuratorzy i adwokaci, dociekliwi komisarze/detektywi, czy nawet dziennikarze, a gdzie w tym wszystkim miejsce dla mediatora? "Nie chciałam rozmawiać o swoich problemach, wolałam o cudzych. Bywa, że wydaje nam się, że jeśli nie będziemy przywoływać swoich demonów, to one znikną. Cudze zmartwienia pozwalają wyrobić w sobie przekonanie, że inni mają gorzej, trudniej. Oszukujemy się, że to im należy pomóc przede wszystkim, odsuwając nieprzyjemny moment konfrontacji z własnymi troskami." Fabułę można byłoby podzielić na dwie części: sprawy zawodowe i życie prywatne Marty. O ile sprawy, w których mediowała były interesujące i realistyczne, tak historia życia mediatorki wydawała mi się delikatnie przekombinowana. Początkowo faktycznie wciągnęłam się, jednak im dłużej zagłębiałam się w to, tym trudniej było mi współczuć czy żywić inne pozytywne uczucia względem Marty. Podobnie było z samą kreacją głównej bohaterki. Na początku bardzo ją polubiłam, starałam się wczuć w rolę samotnej matki, która zmaga się z trudami życia rodzinnego, bezwzględną rodzicielką i niejednokrotnie trudnymi klientami. Jednak z czasem przychodziło mi to coraz trudniej, a w połowie zaczęła mnie najzwyczajniej w świecie irytować. Postacią, którą chyba nie da się nie lubić, jest z pewnością Zbyszek, przyjaciel Marty i Betki, pracujący jako kominiarz, pechowiec jakich mało, ale trzeba przyznać, że dzięki temu czytelnik się nie nudzi. Poza nimi żadna inna postać nie wyróżnia się w powieści. Niektórzy mają swoje pięć minut, inni są po prostu nijacy. Ewa Zdunek za sprawą najnowszej powieści wypełniła lukę w literaturze opowiadającej o prawniczych profesjach. Czyta się szybko, same sprawy i mediacje są bardzo interesujące, gorzej z wątkiem życia prywatnego Marty. Liczyłam chyba zgoła na coś innego, jednak nie mogę powiedzieć, że jestem całkowicie rozczarowana. Historia pokazuje jak wymagająca jest rola mediatora, co znalazłam potwierdzenie w rzeczywistości. Czy sięgnę po kolejną część? Nie mówię nie! ___________ http://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/2018/05/ewa-zdunek-mediatorka.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-04-2018 o godz 21:10 przez: ejotek
Mediacja jest metodą rozwiązywania sporów, gdzie zwaśnione strony mają szansę na porozumienie w obecności osoby trzeciej. Mediator musi zachować dystans, nie może wyrażać swoich opinii ani uczuć jednocześnie starając się dociec do prawdy tworząc ugodę. Ogromnie oryginalny i rzadko spotykany w literaturze temat, prawda? Ewa Zdunek podjęła się napisania historii, w której główną bohaterką jest Marta, która wraz z przyjaciółką prowadzi biuro mediatorskie. Jest rozwódką z dwiema córeczkami, w tle zaś wyłania się dość nietypowy konflikt z rodzicami oparty przede wszystkim na braku czułości ze strony matki. Dlaczego Marta jest traktowana 'po macoszemu'? Dlaczego w domu rodzinnym spotkała się głównie z chłodem i posępnym wzrokiem matki a ojciec nie zrobił nic, by zbliżyć się do córki? Jakby tego było mało, bohaterka zostaje potrącona przez samochód... Czy to był przypadek? Później znikają jej córki... Czy wróciły z wakacji z ojcem? A może dziadkowie spełnili groźbę? Kto wie gdzie one są? Prywatne życie Marty staje się sprawą dość kryminalną... Wypadek, porwanie, były mąż, detektyw... Wszystko to składa się na emocje i wyczekiwanie na wyjaśnienie... Jednak sporo faktów mnie tutaj zaskoczyło - przede wszystkim tajemnicze zachowanie rodziców Marty, lęk młodej kobiety przed dyktaturą matki a już fakt, iż bohaterka skupiła się na mediacji w szkole na tyle, że jej tęsknota za córkami przygasła i zapomniała o ciszy ze strony detektywa, który poszukiwał dziewczynek... Dla mnie to niepojęte!!! Pomaga w sprawach innych a jej własne życie się sypie... Bycie mediatorką zupełnie nie pomaga jej w prywatnych problemach. Czasami jej zachowanie jest irracjonalne! Bardzo się cieszę, że mogłam poznać pracę mediatora (w której najważniejszy jest początek i pytanie "o co chodzi stronom?/co chcą osiągnąć?") i dowiedzieć się jakimi sprawami się zajmują. Choć nie wszystkie są łatwe, często trwają dłużej niż się zakłada a ich wynik bywa zaskakujący, nie tylko z uwagi na uzgodnienia ugody, ale również tego, jak los pokieruje życiem stron. A życie jak wiecie bywa interesujące, intrygujące i pełne niespodzianek. Momentami było jak w filmie sensacyjnym, ale mimo niewielkich rozmiarów, nie udało mi się tej książki przeczytać szybko. Zabrakło mi czegoś - magii, lekkości, a może ciążył mi sam styl autorki, ale daję jej kredyt zaufania, bowiem powieść nie została zakończona. Nie poznałam wyjaśnienia wszystkich tajemnic z głównego wątku, czyli dotyczących Marty, dlatego z chęcią sięgnę po kontynuację, jestem bowiem ogromnie ciekawa jak Ewa Zdunek poprowadzi poszukiwania odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące rodziny i przeszłości tytułowej "Mediatorki". Autorka pokazała nam, że w każdym konflikcie można znaleźć kompromis, trzeba tylko chęci. Pomóc może ktoś bliski lub całkiem obcy, bowiem sami nie zawsze potrafimy dostrzec sedno problemu a przecież zdarzają się również sprawy z 'drugiem dnem'... Oczywiście, bywa i tak, że łatwiej jest doradzać innym, jednocześnie nie radząc sobie z problemami własnymi. Podsumowując - "Mediatorka" to napisana ciekawie i z humorem powieść, inspirowana doświadczeniami autorki. Szczegółowo i z dużą wiedzą opisała konkretne przypadki mediacji, dzięki czemu można poznać obszary życia, o których często nie mamy pojęcia. W książce nie zabrakło trudnej codzienności, emocji, tajemnic z przeszłości oraz patologicznych relacji matki z córką. Opinię o tej pozycji warto wyrobić sobie osobiście, mnie pozostaje oczekiwanie na kontynuację. recenzja pochodzi z mojego bloga: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2018/04/ewa-zdunek-mediatorka.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2018 o godz 17:23 przez: Ruda Recenzuje
Każdego dnia próbuje pomóc swoim klientom znaleźć kompromis w narastających konfliktach. Ułatwia im życie biorąc udział w skomplikowanych negocjacjach, raz po raz udowadniając, że pracy mediatora nie można porównać do żadnej innej. Niespodziewanie przychodzi czas, kiedy to jej przydałaby się pomoc, bo życie prywatne wywraca się do góry nogami. Zanim sięgnęłam po „Mediatorkę”, o jej autorce nie słyszałam zupełnie nic. Nieco się obawiałam, bo do polskich książek wciąż podchodzę z dystansem, choć mniejszym niż wcześniej, to jednak pewne obawy pozostały. Tymczasem bardzo szybko przekonałam się, że sporo bym straciła, gdybym przeszła obojętnie obok tego tytułu. Ta wiosenna premiera skusiła mnie przede wszystkim za sprawą odwołań do pracy mediatora. Przyznam szczerze, że niewiele wiedziałam na ten temat, dlatego też sięgnięcie po powieść kojarzyłam z możliwością poszerzenia wiedzy oraz pewną świeżością wśród wydawanych każdego dnia książek podobnych tematycznie. Ku mojej ogromnej radości kwestie mediacji okazały się szalenie interesujące, a w książce poświęcono im wiele miejsca i jeszcze więcej uwagi. Nie zdawałam sobie sprawy, że praca mediatora to zadanie tak niewdzięcznie. Trudne, słabo płatne, angażujące emocjonalnie i obciążające psychicznie. Co więcej, o klienta często trzeba walczyć, bo mediacja wciąż pozostaje niedoceniana i spychana na margines. Bardzo dobrze czytało mi się o funkcjonowaniu w tym świecie, gdzie w zadziwiający sposób łączą się wszelkiego rodzaju spory, a niecodzienne problemy wymagają innego spojrzenia. Temat ten okazał się dla mnie na tyle zajmujący, że kolejne strony pokonywałam w zaskakującym tempie. Zdunek podeszła do tej powieści z niewiarygodnym zaangażowaniem. Nie jestem jednak pewna, czy ta książka mogłaby być tak dobra, gdyby nie fakt, że jej autorka sama zajmuje się prowadzeniem mediacji. Bez wątpienia praca w tym charakterze pozwoliła jej oddać wady i zalety tego zajęcia, lepiej zrozumieć emocje towarzyszące ludziom w trakcie negocjacji, poznać charakter tej pracy z każdej strony. Przedstawione przez nią przypadki skłoniły mnie do wielu refleksji i przemyśleń. Każdy kolejny okazywał się jeszcze ciekawszy od poprzedniego. Wszystkie zaś zostały wspaniale opisane, przedstawiając sytuacje intrygujące, a przy tym bardzo realistyczne. Autorka wykreowała bohaterów, których można polubić, a z pewnością można zapamiętać. To postacie niezwykle ludzkie, przypominające nam nas samych. Wydarzenia z ich życia nie pozostawiają nas obojętnych. Momentami czujemy przejęcie, czasami na twarzy pojawia nam się uśmiech. To sympatyczni bohaterzy każdego dnia zmagający się z przeszkodami losu, niepewni co znajdą za kolejnym zakrętem. Magiczna formuła „ciąg dalszy nastąpi” wywołała we mnie mieszankę uczuć. Z jednej strony żal mi było, że koniec pojawił się za wcześnie, z drugiej zaś ucieszyłam się na myśl o kolejnym spotkaniu z tytułową mediatorką. To świetna, kobieca, przemyślana i dopracowana powieść. Napisana swobodnym stylem, przenosząca czytelnika do intrygującego świata, emocjonalna, ale także zabawna. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-05-2018 o godz 12:55 przez: Monika Jędrzejewska
Chyba w każdej recenzji tej powieści przeczytacie, że książka rzuca światło na bardzo tajemniczy zawód mediatora i robi to świetnie. Mediacje, choć nigdy nie brałam w nich udziału, nie są dla mnie niewiadomą (moja znajoma jest mediatorką). I muszę się zgodzić z tym, że rzeczywiście autorka opisuje je bardzo dobrze. Ciekawe, typowe, choć niebanalne sytuacje, z jakimi spotyka się w swoim zawodzie i sposoby rozmowy z klientami mogą nawet nauczyć tego, jak samemu poruszać sie w konflikcie. Niestety mediacje stanowią tylko część fabuły, a z całą resztą nie jest już tak kolorowo. Przede wszystkim książka ma taką tendencję, że im wątek poważniejszy, tym wydaje się bardziej wyssany z palca. W zasadzie gdyby autorka trzymała się tylko tych mniej poważnych, czyli na przykład wątków z życia kolegi kominiarza, czy pogawędek z panem prokuratorem na sądowych korytarzach, być może jakoś zbudowałoby to solidną całość. Ale niestety nie trzymała się twardo gruntu. A w chwili, kiedy do obyczajowej fabuły włącza się wątek kryminalny odlatujemy do kompletnie innego uniwersum pościgów, gróźb i szalonych teorii spiskowych. W pewnym momencie oczywiście wszystko się wyjaśnia w sposób bardzo logiczny, który nawet kupiłam. Ale zawsze musi być to przeklęte ale… Kilka stron po wielkim wyjaśnieniu okazuje się, że znowu wracamy do pracy u podstaw. Autorka tak niewyobrażalnie gmatwa psychikę Marty, że koniec końców ja jako, wydaje mi się, uważny czytelnik, zupełnie tracę orientację w tym co jest prawdą, a co ułudą. Czy to celowe zagranie? Jeśli tak to totalny chaos, jaki panuje w głowie bohaterki i na kartkach powieści nie podbił mojego serca. Do czego prowadzi większość wątków? Większość wątków prowadzi do części drugiej. Nie mam pojęcia co ma być w niej opisywane, bo już w zakończeniu pierwszego tomu nie działo się nic ciekawego. Prawdopodobnie znowu do szalonej intrygi włączy się wątek kryminalny i na scenę wejdzie postać, co do której istnienia do tej pory nie mam pewności… Chyba nie chcę się w to już głębiej wdrążać. Książka częściowo bardzo dobra. I gdyby ją oprzeć przede wszystkim na mediacjach, gdyby bohaterkę bardziej zaangażować w sytuacje zawodowe, bardzo dobra byłaby do końca. Sporo zabawnych wątków rozładowuje napięcie towarzyszące rozstrzyganiu sporów. Jakby się tego trzymać naprawdę byłoby dużo ciekawiej. Niestety akcja zupełnie wymyka się ograniczeniom logicznego rozumowania i absurd zaczyna gonić absurd. I nawet późniejsze wyjaśnienie wszystkiego przypieczętowuje następny absurd. Żałuję, że nie mogę wam zdradzić więcej, bo to mogłoby być nawet całkiem śmieszne. Z przykrością nie polecam Wam tej książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-03-2018 o godz 12:12 przez: Joanna Niedzielska
„Mediator jest osobą, która usprawnia komunikację między stronami i pomaga uczestnikom mediacji w wypracowaniu satysfakcjonującego obie strony rozwiązania. Mediator nie jest sędzią ani arbitrem – jego rolą nie jest rozstrzyganie zaistniałego między stronami sporu. Musi zachować neutralność i bezstronność”. Poruszająca, choć też życiowo zabawna historia mediatorki sądowej, która musi nie tylko pomagać innym w rozwiązywaniu problemów, ale przede wszystkim stawić czoło własnym… Mediacja to często jedyna okazja, by rozwiązać problemy, które dotykają wielu rodzin. Praca, która jest prawdziwym powołaniem. Czy jednak pomoże głównej bohaterce poradzić sobie z własnymi kłopotami? Nękanie ze strony byłego męża, jego groźby pod adresem dzieci, wymagająca praca, brak wsparcia ze strony rodziców, to tylko niektóre wyzwania bohaterki. Musi ona jednak nie tylko stawiać im czoło, ale także pomagać w rozwiązaniu zawikłanych sytuacji rodzinnych w sądzie. Wszak od mediatorów oczekujemy cudów… Pasjonująca powieść o przedstawicielce tak mało znanego zawodu, pełna przejmujących historii z sal sądowych, oparta na zawodowych doświadczeniach autorki. Mediatorka to książka o losach kobiety, trzydziestoletniej, która zmaga się z trudnym i bardzo odpowiedzialnym zajęciem – mediacji. Wydawać by się mogło, że to taki zawód mało potrzebny, nieważny. Okazuje się jednak, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, dogadujemy się już w zasadzie tylko, wtedy gdy postawimy na swoim. Inni ludzie są, dla nas mało ważni. Poza tym powieść świetnie pokazuje, jak wygląda polski wymiar sprawiedliwości. Mediator sądowy to ciężki kawałek chleba, ludzie, zamiast rozmawiać wolą się nawzajem oskarżać i oczerniać. Nasza główna bohaterka nie tylko w pracy ma pod górę, w życiu prywatnym też nie układa jej się najlepiej. Mąż, który notorycznie ja zdradza i oszukuje. Nie chce jej dać rozwodu, bo jest mu to na rękę, rodzice, którzy obwiniają ja za wszystkie zło tego świata. Nie ma lekko kobieta. Na szczęście ma dwójkę przyjaciół, na których może zawsze liczyć. Książka napisana bardzo ciekawie. Poznajemy dzięki niej pracę mediatorów (nie sądziłam, że tak to wygląda, że jest aż tak ciężko), nie brakowało tu również humoru. Ciekawe przygody kominiarza Zbyszka, poprawiają humor i można się nieźle pośmiać. Nie jest to powieść pesymistyczna, mimo trudnego zawodu i trudnej sytuacji, bohaterka jest raczej optymistką, to jest tu najfajniejsze. Nie ma smęcenia, nie ma narzekania. Czytało mi się bardzo dobrze, jest super lekturą na weekend. Nie ukrywam jednak, że liczyłam na rozwiązanie niektórych wątków. Będę musiał poczekać, bo zaplanowana jest kolejna część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-03-2018 o godz 13:23 przez: wallsend11
,,W wielu bajkach i ludowych podaniach mamy do czynienia z mądrością, która powiada, że zdobywanie majątku po to, aby stać się samowystarczalnym prowadzi do jeszcze większego ubezwłasnowolnienia. Pojawia się bowiem lęk przed stratą tego, co z trudem było zdobywane. I złoty pałac zamienia się w złotą klatkę. Cóż zatem jest owym skarbem, kluczem otwierającym drogę do szczęścia i wolności? To miłość. Miłość bezwzględna i bezwarunkowa. Miłość, od której wszystko się zaczyna i na której wszystko się kończy." Marta to trzydziestoletnia kobieta pracująca jako mediatorka. Przebywając z klientami, poszukującymi pojednania, czuje, że życie nie jest tak proste jak jej profesja. Na drodze do szczęścia, staje jej były mąż, który postanawia porwać dzieci. Sprawa jest jeszcze trudniejsza niż się wydaje. Bohaterka nie może liczyć na pomoc uparcie tkwiących w kłamstwie rodziców. Jest skazana tylko na siebie i wsparcie najbliższych przyjaciół. Mediatorka to moja pierwsza pozycja autorki i na pewno nie ostatnia. Bardzo polubiłam książki, w których mogę dowiedzieć się więcej o wymiarze sprawiedliwości w Polsce. Mediacje to także sposoby na porozumienie i pogodzenie zwaśnionych stron. Marta, będąca główną bohaterką przedstawia realia pracy w firmie zajmującej się rozwiązywaniem sporów. Do kobiety przychodzą różni ludzie z odmiennymi problemami. Często są to błahostki, do których pomocy nie potrzeba drugiej osoby. Nie zawsze w życiu jest tak kolorowo jak w pracy. Pomaganie innym w radzeniu sobie z kłopotami pokazuje jak ciężko jest uporać się z własnymi przeciwnościami, które dla kogoś innego mogą przecież być łatwe do przezwyciężenia. Powieść bardzo przypadła mi do gustu przez wiele zabawnych sytuacji. Bohaterowie wykreowani przez Ewę Zdunek nie dali się nie lubić. Betka, czy kominiarz Zbigniew potrafią rozśmieszyć do łez. To już kolejna książka w moim życiu, podczas której czytania śmiałam się na głos. Podsumowując, Mediatorka to słodko-gorzka powieść, która spodoba się każdemu. Potrafi znacznie poprawić humor, ale także poruszyć wymagającego czytelnika. Z pewnością sięgnę po pozostałe książki autorki. Polecam każdemu! Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu W.A.B.! Recenzja pochodzi z mojego bloga: blogksiazkoholiczki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
28-04-2018 o godz 08:45 przez: Urszula Rusinek-Dobrogowska
Książka, bardzo zainteresowała mnie swoim tytułem. Nigdy nie miałam możliwości poznać zawodu mediatorka, toteż do lektury podeszłam bardzo entuzjastycznie. I faktycznie początek książki wciągnął mnie na maksa. Po kilku pierwszych kartkach, miałam wrażenie, że to książka dla mnie, że połknę ją szybko, bo autorka pisze fajnie, z pewną dawką humoru. Jednak im dalej w las tym więcej drzew, jak to mówią. Z każdą kartką traciłam entuzjazm. Jeśli chodzi o historię Marty, głównej bohaterki, to jest ona ciekawa i sam pomysł na książkę był bardzo trafny. Jednak mam wrażenie, że autorka sama pogubiła się w całej tej historii i im dalej tym bardziej traciła pomysł na dalsze losy. Marta jest mediatorką, nie jest to ani łatwy, ani tym bardziej dochodowy interes. Bohaterka jest po rozwodzie, były mąż próbuje ją zabić, matka jej nienawidzi, a ojciec jest tak bierny w całej tej historii, że zapominamy, że w ogóle istnieje. Moim zdaniem zbyt wiele jest tutaj ciągłych przerywek historii w postaci opisu mediacji prowadzonych przez bohaterkę. Nie wnoszą one nic do historii, a ciągle ją przegrywają. Wszystko zaczyna się po pewnym czasie gmatwać, a czytelnik zwyczajnie się w tym wszystkim gubi. Zakończenie moim zdaniem jest tak nietrafione, że aż boli. To pierwsza moja negatywna recenzja, jednak nie mogę jej napisać pozytywnie, ponieważ książka zupełnie mi się nie podobała. Wymęczyłam ją do końca i muszę powiedzieć, że czuję niesmak. Nie jest to ciekawa wciągająca historia, którą czytelnik wręcz pożera. Za dużo tutaj wszystkiego, i chęć zamordowania bohaterki przez męża, porwanie jej dzieci, matka, która jej nienawidzi, a następnie nagle zmienia stosunek i staje się zanadto uprzejma, nie dowiadujemy się oczywiście co tą matką kieruje, ani co jest w liście, który Marta dostaje, nie zostają wyjaśnione żadne wątki i to dlaczego wszyscy tak a nie inaczej się zachowują, dowiadujemy się, że Marta była adoptowana, a następnie, że jednak wszystko jej się w głowie pomieszało, i nie wiadomo już co jest prawdą, a co sobie zmyśliła. Za dużo tutaj wszystkiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
27-03-2018 o godz 22:57 przez: Małgorzata Filipek
Marta Kołodziej, 30-letnia kobieta posiadająca dwie córeczki, zawodowa zajmuje się łagodzeniem i rozwiązywaniem sporów. Co więcej jest świeżą rozwódką, a jej kontakty z rodzicami nie należą do najlepszych, ponieważ wolą byłego zięcia od własnej córki. U boku kobiety stoi przyjaciółka, koleżanka po fachu, Betka oraz kominiarz Zygmunt. Po zakończeniu sprawy rozwodowej Marta liczyła na szczęśliwe życie spędzone z córkami, może znalezienie miłości. Ale... oczywiście nic nie poszło tak jak trzeba. Marta jest człowiekiem, który wiecznie trafia na kłody pod nogi. Nieudane małżeństwo, wrogo nastawiona rodzina, praca, która wyczerpuje psychicznie zsumowane sprawiły, że kobieta nie radzi sobie z napotykającymi ją wydarzeniami i w ogóle ze swoim życiem. Sięgając po "Mediatorkę" miałam nadzieję na bogatsze i ciekawsze opisy przeprowadzanych spraw, a każda z nich kończyła się, według mnie, odrobinę zbyt szybko, co sprowadziło się do przedstawienia problemu, podania tymczasowego rozwiązania i wyniku "za jakiś czas", który pokazuje, że mediacja i tak na nic się nie zdała. Poruszane tematy (niełatwe zresztą) były często jedynie zasygnalizowane, chociaż przy tej objętości książki i fakcie, że nie są to najważniejsze wątki, można się było tego spodziewać. Fabuła i tajemnica, którą przedstawiła autorka były naprawdę ciekawe, wręcz intrygujące. Jej sposób pisania jest przyjazny dla czytelnika przez co książkę czyta się szybko i przyjemnie. Akcja urozmaicona jest przez historyjki z pracy kobiety, co pozwala na odpoczęcie od głównego wątku. Jedynym problemem, na który natrafiłam był czas, w którym działa się akcja - nie umiałam się odnaleźć co jest kiedy, względem jakiego punktu odmierzamy czas, kiedy działa się akcja, a kiedy została opowiedziana historia. Książkę polecam, mimo wad, chociażby ze względu na dość ciekawy zawód mediatora.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-04-2018 o godz 23:22 przez: Karolina Tuszyńska
Dzisiaj premiera „Mediatorki” Ewy Zdunek. A cóż to za książka? Otóż ciekawa pod jednym względem – to świetne studium przypadków narodu polskiego i tego, jak „pięknie” nieelegancko rozwiązujemy nasze problemy. Cudnie się czytało o Polakach szarpiących się o dzieci, spadki, władzę, czy dorobek życia. Aż szkoda, że Autorka książki nie poprzestała na zbiorze anegdot z życia mediatora sądowego, bo takowy moim zdaniem czytałoby się wyśmienicie. A tak w książce znajdujemy zestaw anegdot, a raczej najdziwniejszych przypadków z życia mediatorów sądowych, które to w nieprawdopodobny wręcz sposób wszystkie stały się udziałem głównej bohaterki. Aż dziw, że udało się jej podźwignąć tak trudne sprawy samej borykając się z problemami psychicznymi. I właśnie, moim skromnym zdaniem, wątek głównej bohaterki bardziej tu przeszkadzał niż pomagał - był tak nieprawdopodobny. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktoś tak słaby psychicznie, jak nasza bohaterka mógł pracować jako mediator sądowy. Czy książkę polecam? Na pewno można ją przeczytać w czasie podróży pociągiem, czy w czasie wieczoru pod kocykiem, gdy chcemy się zrelaksować. Nie znajdziemy tu porywającej, pochłaniającej bez reszty historii. Rozerwiemy się, uśmiechniemy się, zobaczymy rodaków w nieco krzywym zwierciadle. Czy w główną historię książki uwierzymy? Pewnie nie... Tym bardziej, że książka nie ma zakończenia. Niby ów brak ma zachęcać i zapowiadać następny tom, ale czy chcę na niego czekać? Znacznie bardziej wolałabym publicystyczny zestaw opowieści z życia mediatora. Wydawnictwu gratuluję bardzo przyjemnej akcji promującej książkę przedpremierowo oraz naprawdę zachęcającej, wiosennej okładki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-04-2018 o godz 08:37 przez: tomesofjoy
Autorka Ewa Zdunek, tak jak główna bohaterka książki wykonuje zawód mediatora. Jej znajomość tego zawodu jest wyczuwana na każdej stronie książki. Mam wrażenie, że autorka swoje doświadczenie zawodowe przelała w postać Marty Kołodziej, co czyni tę książkę niezwykle autentyczną. Jeśli zatem ciekawi Was, czym na codzień zajmują się mediatorzy, a przy okazji jak rozwodzą i kłócą się Polacy, to ta książka jest dla Was. Marta Kołodziej wykonuje zawód mediatora, co oznacza, że na codzień rozwiązuje cudze problemy, a szukanie kompromisów nie sprawia jej trudności. Książka momentami w zabawny sposób przedstawia zachowania Polaków w różnych sytuacjach, w których potrzebują pomocy mediatora. Marta pomaga innym, choć jej życie prywatne to istna katastrofa. Jest świeżo rozwiedziona i ma bardzo toksyczne relacje z rodzicami, zwłaszcza z matką. Zaciekawił mnie wątek życia prywatnego Marty i przyznam szczerze, że byłam rozczarowana tym, że był potraktowany dość powierzchownie. Myślę, że byłoby ciekawiej gdyby autorka więcej miejsca w książce przeznaczyła na osobiste sprawy naszej głównej bohaterki. Liczę na to, że w następnej części autorka przybliży czytelnikom więcej kulis domowego życia Marty, tak by można było bardziej się z nią zżyć. Mimo dość trudnej momentami tematyki, książkę czyta się szybko i z uśmiechem na ustach. Lekturę tę polecam kobietom, zwłaszcza takim po przejściach. Myślę że odnajdą w „Mediatorce” siebie. Książka Ewy Zdunek to świadectwo siły, która tkwi w kobietach. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
03-04-2018 o godz 16:43 przez: Klaudia Stypuła
Marta Kołodziej jest mediatorką, matką dwóch córek oraz przyjaciółką Betki i Zbyszka. Książka opisuje jej przygody w życiu jak i jej pracę. Dowiadujemy się też co nieco o związkach miłosnych Zbyszka i Betki. Praca mediatora do łatwych nie należy. Bardzo podobały mi się przypadki mediacji opisywanych w książce. Osoby, które o mediacji nigdy nie słyszały mogą dowiedzieć się dużo o tym zawodzie i o sprawach z jakimi zmaga się mediator. Na stronie 104 znajduje się piękna anegdotka o drzewie, którą można odnieść do wielu sytuacji życiowych. Niestety to by było na tyle, co w książce mi się podobało. Bardzo rzucały mi się w oczy niespójności np. bohaterka twierdzi, że w stosunku do matki już nic nie czuje i się zamyka, ponieważ przyzwyczaiła się do takiego, a nie innego traktowania, a zaraz wybucha płaczem i twierdzi, że czuje się jak nastolatka. Dla mnie to się wzajemnie wyklucza. Żarty nie bardzo mnie śmieszyły, obraz mężczyzny ukazany w książce to brudas albo niezdara. Ogólnie ludzie nie są dla siebie w ogóle mili i wiecznie mają o coś pretensje. Akcja toczy się bardzo powoli, a wątki dotyczące mediacji nie są dobrze połączone z resztą książki. Miałam wrażenie, że czytam dwie zupełnie różne od siebie książki. Z przykrością muszę stwierdzić, że to nie książka dla mnie. Instagram: zaczarowaneksiazkami
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-05-2018 o godz 21:18 przez: Czytaczyk
Marta Kołodziej jest rozwódką samotnie wychowującą dwójkę dzieci. Niestety jej były mąż nie daje o sobie zapomnieć i nieustannie ją nęka. Kobieta boi się o swoje dzieci. Nie chce, żeby jej były partner je zabrał. Na domiar złego jej własna matka stoi po stronie swojego byłego zięcia. Jej jedyną opoką są zwariowani przyjaciele. Kobieta zawodowo zajmuje się rozwiązywaniem cudzych problemów, szukaniem kompromisów w konfliktach, po prostu jest mediatorką. To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Ewy Zdunek i po raz kolejny nie żałuję, że spędziłam czas z książką jej autorstwa. Autorka stworzyła ciekawą i wciągającą historię. Fabuła przybliża pracę mediatora w dość komicznym i lekkim stylu, choć zdarzają się prawdziwie gorzkie smaczki. Co okazało się naprawdę ciekawe. Nigdy nie miałam styczności z mediatorem, nawet do końca nie wiedziałam co taka osoba robi. Ewa Zdunek posługuje się lekkim i przyjemnym w odbiorze piórem, które tylko ułatwia błyskawiczne pochłanianie treści. Fajnie wyszła autorce kreacja bohaterów, w szczególności zwariowanych przyjaciół Marty. Książka była miłą i relaksującą odskocznią od codzienności. W ludziach jest coś takiego, że lubią słuchać o cudzych problemach i autorka świetnie to wykorzystała.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-04-2018 o godz 21:51 przez: anonymous
(...) “Mediatorka” łączy w sobie przejmującą opowieść obyczajową, dramat rodzinny oraz namiastkę thrillera sądowego. Równie istotne, jak rozterki życia prywatnego głównej bohaterki, są sprawy, które prowadzi. To one czynią z powieści historię wyjątkową, ponieważ nad wyraz realistyczną. Ewa Zdunek nie puszcza wodzy wyobraźni, nie czerpie inspiracji z głośnych nagłówków gazet, a przytacza przykłady, które czytelnika dotykają emocjonalnie, zarazem będąc mu bliskimi lub wiarygodnymi. Każdy z nas słyszał przecież o paskudnym rozwodzie lub rodzicach, którzy przez pracę tracą kontrolę nad dziećmi. Nawet, jeśli nas one nie dotyczą, dotyczyły kogoś w naszym bliższym bądź dalszym otoczeniu. (...) http://www.popkultura.com.pl/2018/04/03/recenzja-ksiazki-mediatorka-ewy-zdunek-zawod-mediator/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
22-04-2018 o godz 12:48 przez: nieperfekcyjnie.pl
http://www.nieperfekcyjnie.pl/2018/04/mazenskie-problemy-mediatorka-ewa-zdunek.html "Mediatorka" jest książką, jaką ciężko jest mi jednoznacznie ocenić. Z jednej strony poznawałam tę historię z ciekawością, a czytanie szło mi niezwykle bezproblemowo i szybko. Dodatkowym atutem okazał się humor autorki, przez co nieraz uśmiechałam się od ucha do ucha, zapoznając z kolejnymi perypetiami bohaterów. Z drugiej strony sporo w tej lekturze nieścisłości i niedopowiedzeń - wiem, że jest to pewnie celowy zabieg, aby z niecierpliwością wyczekiwać kolejnego tomu. Niemniej pewne sprawy dziejące się na kartach tej powieści, wydają się nazbyt nierealne oraz pozbawione logiki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
25-03-2018 o godz 17:46 przez: Anna Wądołowska
Powieść opowiada o pracy mediatora w dość zabawny i komiczny sposób, choć gorzkich nut też nie brakuje. Marta na co dzień pomaga obcym w dojściu do kompromisu, sama prywatnie ma z tym spore problemy. Były mąż, trudne relacje z rodzicami, samotne macierzyństwo. Do tego kilkoro zwariowanych przyjaciół, z których każdy dokłada coś od siebie do opowieści. Historia sama w sobie bardzo mi się podobała, jednak czegoś mi zabrakło w przekazie, sposób w jaki została napisana nie do końca przypadł mi do gustu. Mimo to polecam tą książkę. Zdziwicie się, jakie sprawy prowadzą mediatorzy 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Małe życie
4.7/5
45,32 zł
79,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czerwona ziemia
4.6/5
26,51 zł
45,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Unicestwianie
4.4/5
47,87 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Slammed
4.6/5
33,61 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Baśniobór. Tom 1
4.6/5
22,67 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Włosi
4.7/5
36,73 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Uśpiona
4.6/5
33,89 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Folwark zwierzęcy
4.7/5
11,69 zł
14,99 zł
Inne z tego wydawnictwa 1984
4.8/5
28,87 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Point of Retreat
4.5/5
37,17 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Normalni ludzie
4.0/5
37,79 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa This Girl
4.3/5
37,72 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ukochane dziecko
4.5/5
32,75 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Lolita
4.5/5
37,49 zł
49,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego