Martwe lwy (okładka  miękka, 09.2021)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com : 30,36 zł

30,36 zł 39,99 zł *
* Porównanie do ceny sugerowanej przez wydawcę
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Nie przestajesz być szpiegiem tylko dlatego, że wypadłeś już z gry.

Trudno uważać Dickiego Bowa za oczywisty cel zamachu.

Szpieg jednak zawsze pozostanie szpiegiem. Z Dickiego był całkiem niezły tajniak – robił za cień, a potem kładł szefom na biurka cudze sekrety.
Właśnie znaleziono go martwego w autobusie.

Przed laty Dickie Bow siedział z Lambem w zoo szpiegów – w Berlinie. A teraz Lamb ma już tylko telefon dawnego kumpla z jego ostatnią tajemniczą wiadomością, która pozwala sądzić, że pod samym nosem brytyjskiego kontrwywiadu ktoś prowadzi operację w starym moskiewskim stylu.

W Slough House, przechowalni skompromitowanych agentów, Jackson Lamb i jego ekipa znów ruszają do akcji...

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1275948516
Tytuł: Martwe lwy
Autor: Herron Mick
Tłumaczenie: Konieczka Alka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 438
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-09-15
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 208 x 25 x 140
Indeks: 39427403
średnia 4,6
5
47
4
18
3
5
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
19 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
29-09-2021 o godz 12:30 przez: Jacek Drelichowski | Zweryfikowany zakup
Przy "Kulawych koniach" wydawca się nie postarał. Brak wyraźnych granic poszczególnych wątków Trzeba było często wracać. W "Martwych lwach" jest zdecydowana poprawa. Znajomość postaci ułatwia podróż przez książkę. Fabuła niebanalna, akcja wartka. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
29-12-2021 o godz 12:47 przez: jasina | Zweryfikowany zakup
Po wielu szumnych recenzjach spodziewałam się czegoś więcej. Ale czyta się dosyć dobrze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-02-2022 o godz 06:50 przez: beata1 | Zweryfikowany zakup
Wciągająca...Nie skreślajcie kulawych koni!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-09-2021 o godz 11:46 przez: Urszula Janiszyn
Nieco ponad dwa miesiące po premierze pierwszej odsłony szpiegowskiego cyklu "Slough House", możemy poznać dziś drugi tom tej znakomitej serii Micka Herrona. Mowa tu o powieści "Martwe lwy", która przedstawia kolejne losy agentów brytyjskiego wywiadu pod wodzą charyzmatycznego Jacksona Lamby. Książka ta ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis. Dicky Bow - emerytowany agent brytyjskiego wywiadu z czasów zimnej wojny, zostaje odnaleziony martwy w miejskim autobusie. I choć nic nie przemawia za zamachem na jego życie, Jackson Lamba podejmuje w tej sprawie swoje prywatne śledztwo, dyktowanie tyleż intuicją, co i wieloletnią przyjaźnią ze zmarłym. Sprawa ta okazuje się tym bardziej zagadkowa, iż oto ekipa ze Slough House otrzymuje zaskakujące zadanie sprawowania opieki nad pewnym rosyjskim oligarchą, którego życiorys łączy się z czasami zimnej wojny... Mick Herron nie zwalnia tempa, a mówiąc kolokwialnie - wręcz "idzie za ciosem", oddając w ręce czytelników kolejną znakomitą powieść szpiegowską. Powieść, która ukazuje realizm działalności brytyjskiego wywiadu, gdzie to nie jest najważniejsza akcja z bronią w ręku, ale właśnie rozum, doświadczenie, intelekt i umiejętność wysnuwania daleko idących wniosków. I to właśnie ów realizm sprawia, że cykl ten pokochały miliony czytelników na całym świecie, jak i też że powstaje właśnie jego telewizyjna ekranizacja. Zgodnie z powyższymi słowami, tym razem fabuła powieści skupia się na dwóch głównych wątkach z udziałem Jackson Lamby i jego ludzi ze Slough House - sprawie śmierci dawnego agenta, jak i też wizyty wpływowego, rosyjskiego oligarchy. Te dwa, początkowe oddzielne wątki, zaczynają z każdą stroną łączyć się w coraz większym stopniu w spójną, zaskakującą i trzymającą w wielkim napięciu całość. I jest tu niezwykły klimat, wspominany wielokrotnie realizm oraz idealnie zachowane proporcje pomiędzy wartką akcją i intelektualną grą kłamstw, pozorów i manipulacji... Tradycyjnie zachwyca nas najważniejsza postać tej relacji - Jackson Lamba. To niezwykle doświadczony agent wywiadu, który ma na swoim koncie tyleż sukcesy, co i porażki. To twardy, w jakiejś mierze wyrachowany i obeznany z bezwzględnością szpiegowskiego fachu, człowiek. Nie jest on z pewnością idealny, ma liczne wady i swoje specyficzne dziwactwa..., ale mimo to budzi on naszą ciekawość, sympatię i zrozumienie. Jeśli chodzi o moją skromną osobę, to właśnie tak wyobrażam sobie współczesnego szpiega. Podoba mi się również wykreowany tu obraz świata z "tu i teraz", w którym to wbrew pozorom toczy się nowa, zimna wojna. Dobrze się stało, że autor nie uciekł od rosyjskiego wątku, ukazując nam kolejną odsłonę wywiadowczej rywalizacji MI5 i SWR. To także celne nawiązanie do naszej aktualnej, europejskiej sytuacji (być może zamierzone przez autora, być może nie), co nadaje tej lekturze jeszcze większego autentyzmu. Poza tym jest to rzetelny obraz szpiegowskiego fachu, realizm polityki i gorzka prawda o życiu ludzi, którzy poświęcili wszystko dla służby dla swojego kraju. Czytając pierwszą część tej serii byłam nią oczarowana i zachwycona. I nie inaczej ma się rzecz z tą powieścią, która przedstawia nam równie pomysłową, barwną i porywającą fabułę, a do tego w jeszcze większym stopniu podkręca tempo. Tym samym też lektura ta gwarantuje nam znakomitą rozrywkę, zapewnia wielkie emocje i nie pozwala przejść obojętnie wobec tego, co dane jest nam tu poznać. Czytanie tej książki można porównać do filmowego seansu w kinie. Słowem podsumowania - powieść Micka Herrona pt. "Martwe lwy", to kawał dobrej, szpiegowskiej literatury z najwyższej półki. Jej strony wypełnia akcja, inteligentna fabuła, realizm pracy wywiadowczych służb oraz rzecz bezsprzecznie najważniejsza - spojrzenie na agenta wywiadu, jako człowieka. Polecam i gorąco zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł - naprawdę warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-09-2021 o godz 09:32 przez: Northman1984
Zdegradowani górą! Grupa agentów ze Slough House (których mieliśmy okazję poznać przy okazji pierwszego tomu serii pt. "Kulawe konie") wkracza ponownie do akcji, a okazją ku temu będzie zlecenie "opieki" nad mającym przybyć do Londyny rosyjskim oligarchą. Ważna to persona - aż zbyt ważna jak się okazuje; delikwent niedługo po przybyciu do brytyjskiej stolicy umiera, rzekomo z przyczyn naturalnych... Kluczowe jest tu jednak słowo "rzekomo" - wszystko wskazuje na to, że Rosjanin wiedział zbyt dużo o sprawach, które wielu ludzi chciałoby zachować na zawsze w tajemnicy. Z opisu Wydawcy dowiadujemy się o książce mniej więcej tyle: Kulawe konie, czyli niezadowoleni ze swojego losu agenci ze Slough House, królestwa Jacksona Lamba, zesłani na wieczne przekładanie papierów zamiast pracy w terenie, nieoczekiwanie dostają zadanie sprawowania pieczy nad odwiedzającym Londyn rosyjskim oligarchą. Tymczasem szpieg z czasów zimnej wojny zostaje znaleziony martwy w autobusie pod Oksfordem – zawał serca, który jest rzekomo powodem jego śmierci, nie daje spokoju Jacksonowi Lambowi. Irytujący wszystkich (na czele z własnymi pracownikami) Lamb zaczyna węszyć. Ile osób musi zginąć, żeby stare sekrety nie wyszły na jaw? Mick Herron bardzo umiejętnie łączy zalety klasycznej konwencji powieści szpiegowskiej z realiami współczesnego świata, w które wplata tajemnice z przeszłości. Połączenie to jest szczególnie trafne, odwołuje się bowiem do szpiegowskiego raju, takim bowiem były realia zimnej wojny - zmarły rosyjski oligarcha był w czasach istnienia żelaznej kurtyny personą, która sporo wiedziała o pewnych sprawach. Dziś ta wiedza jest szczególnie niewygodna dla pewnych kręgów, być może ktoś postanowił więc delikwenta po prostu uciszyć... Jackson Lamb i jego epika to bardzo interesujący zespół. Swego czasu karnie zdegradowani, mający na swym koncie mniejsze i większe grzeszki są jednak w swoim fachu prawdziwymi specjalistami. Nie dziwią więc kolejne zlecenia i sprawy, które zostają im powierzone. Lamba i jego ekipę można porównywać do zespołów z takich klasyków jak "Mission Impossible", a nie od rzeczy byłoby także doszukiwanie się analogii do Jamesa Bonda - tyle, że na emeryturze ;) Jakby na to nie patrzeć lektura jest wciągająca, przepełniona akcją i dobrze poprowadzona pod kątem narracyjnym oraz fabularnym. W trakcie czytania strony w zasadzie same przewracają się dalej i aż bierze człowieka zdziwienie, że książka została tak szybko przeczytana - to chyba najlepszy wyznacznik tego, czy lektura jest ciekawa! Polecam! Dziękuję Insignis za egzemplarz recenzencki. #martwelwy #deadlions #insignis #wydawnictwoinsignis #mickherron #sloughhouse https://cosnapolce.blogspot.com/2021/09/martwe-lwy-mick-herron.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-09-2021 o godz 20:05 przez: Jelenka
To było tak dobre, jak spotkanie ze starymi znajomymi! Zabawne do granic możliwości, błyskotliwe i pełne akcji i zawirowań! Mick Herron znów uraczył nas - czytelników wyborną powieścią szpiegowską, którą czyta się jednym tchem, która wciąga na długie godziny i płynie w doskonałym tempie co chwila myląc tropy i zaskakując zwrotami akcji. A ostre jak brzytwa, sarkastyczne poczucie humoru autora we wspaniały sposób dokonało dzieła! "Martwe Lwy" to druga odsłona cyklu o "Kulawych koniach" - wyrzutkach MI5, z którymi nie wiadomo co zrobić. By jakoś dociągnąć do emerytury, pod wodzą Jacksona Lamby przekładają papierki i zajmują się biurokracją, na którą nikt inny nie ma ochoty. Nieoczekiwanie jednak dostają zadanie sprawowania pieczy nad odwiedzającym Londyn rosyjskim oligarchą. Tymczasem szpieg z czasów zimnej wojny zostaje znaleziony martwy w autobusie pod Oksfordem – zawał serca, który jest rzekomo powodem jego śmierci, nie daje spokoju Jacksonowi Lambowi. Irytujący wszystkich (na czele z własnymi pracownikami) Lamb zaczyna węszyć. Ile osób musi zginąć, żeby stare sekrety nie wyszły na jaw? Kiedy znudzeni swoją żmudną robotą byli agenci mają okazję się wykazać to wstępują w nich nowe siły i nie mogą się oprzeć starym szpiegowskim nawykom. Śledzenie ich poczynań to prawdziwa gratka i świetna zabawa. Choć sporo w tej powieści humoru to równie dużo w niej mroku i niepokoju, a tajemnice i niepewność tylko podkręcają fabułę! "Martwe lwy" to doskonała kontynuacja, prawdziwa spiegowsko-sensacyjna uczta okraszona ironicznym i błyskotliwym dowcipem, bywa że i niewybrednym. Uwielbiam warsztat Micka Herrona, jego przenikliwość i talent do poprowadzenia skomplikowanej i skrzętnie utkanej intrygi. A to jak dopieszczona w szczegółach jest to powieść ciągle mnie zachwyca! Ostatnio miałam kilka wiadomości, że przeczytaliście "Pielgrzyma" z mojego polecenia i bardzo Wam się podobała ta powieść. Skoro tak to książki Micka Herrona też Wam się spodobają! Przeczytajcie koniecznie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-10-2021 o godz 21:29 przez: ksiazkowe_opowiesci
IG: @ksiazkowe_opowiesci ////////// Wychodzenie poza czytelniczą strefę komfortu jest dla mnie bardzo trudne. Będę szczera, staram się, ale nie zawsze mi się udaje. Jeśli chodzi o książki, z reguły trzymam się kilku określonych gatunków; fantastyki, młodzieżówek, literatury pięknej. Bardzo rzadko sięgam po kryminały czy thrillery. Co dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że uwielbiam oglądać takie filmy! Cieszę się ogromnie, że postanowiłam wyjść poza strefę komfortu i sięgnąć po „Martwe Lwy”, a więc powieść szpiegowską, która - uwaga - skradła moje serce! Kulawe konie, czyli „zesłani za karę do gorszej roboty” brytyjscy agenci specjalni, nieoczekiwanie dostają zadanie sprawowania pieczy nad odwiedzającym Londyn rosyjskim oligarchą. Wizytę Rosjanina poprzedza tajemnicza śmierć szpiega z czasów ziemnej wojny. Sekcja wykazała, że był to zawał serca, ale czy na pewno? Początkowo ciężko było mi wgryźć się w fabułę, masa postaci, skakanie między narracjami, było ciężko, nie ukrywam. Ale szybko, po około 100 stronach (1/4 książki) udało mi się wkręcić w historię, polubić bohaterów i połapać w akcji. Niesamowicie podoba mi się klimat tej powieści, uwielbiam oglądać szpiegowskie filmy i seriale, ale do tej pory nie czytałam takiej książki, dlatego przeogromnie cieszę się, że miałam możliwość zapoznać się z „Martwymi lwami”, nie sądziłam, że wciągnę się aż tak! Wkręciłam się w fabułę, polubiłam ze stylem autora (a wierzcie mi, jest on dość specyficzny!) no i nie będę ukrywać, czułam też lekki dreszczyk emocji, zwłaszcza przy końcówce, gdy akcja tak nabrała tempa, że dosłownie nie wiedziałam czy czytać dalej, czy jednak zrobić przerwę i iść spać (tak, książka wygrała!) Osobiście polecam, super się bawiłam, na pewno przeczytam pierwszy tom serii, czyli „Kulawe konie”, no i oczywiście kolejny! (Tutaj właśnie mała uwaga; jeśli nie czytaliście poprzedniego tomu, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście sięgnęli po te książkę, połapiecie się!)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2021 o godz 12:42 przez: czytanienaplatanie
Po pierwszej znakomitej części cyklu „Slough House” traktującym o „kulawych koniach”, czyli nieudacznikach wśród śmietanki brytyjskiego wywiadu z nadzieją na świetną lekturę sięgnęłam po drugi tom „Martwe lwy”. I okazał się on jeszcze lepszy, (co wydawało mi się już niemożliwe) i to pod każdym względem! I dynamiki akcji, i kreacji bohaterów, i atmosfery najlepszej szpiegowskiej intrygi! Bo jak pozostać obojętnym wobec obleśnego, wulgarnego i chamskiego, a jednocześnie błyskotliwego i dociekliwego szefa Slough House Jamesa Lamba? Jego postać została wykreowana wręcz genialnie! I jak nie dać wciągnąć się w tak dopracowaną intrygę z owianą legendą siecią uśpionych przez lata rosyjskich szpiegów? Gdy dodamy do tego inteligentny, choć i pełen ironii humor, który trafia do mnie bezbłędnie, otrzymujemy powieść wyjątkową zarówno pod względem wartości rozrywkowej, jak i merytorycznej. "Mówi się, że największą sztuczką diabła jest to, że ludzie przestali w niego wierzyć" Czy rzeczywiście mógł istnieć Aleksander Popow, rosyjski agent organizujący sieć uśpionych szpiegów, czy był jedynie legendą, strachem na wróble mającym na celu wyprowadzenie innych w pole? Nawet jeśli Popow nigdy nie istniał, to ten kto go wymyślił owszem. Co wspólnego z tym mitem sprzed lat może mieć śmierć szpiega z czasów zimnej wojny, tajemnicza mała miejscowość, w której pozornie nic nie ma i przyjazd rosyjskiego oligarchy, nad którego bezpieczeństwem czuwać mają „kulawe konie”? Okazuje się, że "historia nigdy nie wybacza", a przeszłość oczekuje sprawiedliwości i dąży do równowagi. Czy naszym „orłom wywiadu” uda się ją osiągnąć, czy pogrążą się w chaosie? Powiem Wam, że tak dobrze napisanej powieści można długo ze świecą szukać. Korzystajcie więc, że ją dla Was znalazłam i czytajcie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-10-2021 o godz 18:17 przez: Spursmaniak
Londyński Slough House to miejsce, do którego zostają zesłani szpiedzy MI5. Nie spotkacie jednak tam szpiegów pokroju Bonda a raczej tych którzy zaprzepaścili swoje kariery. To przechowalnia skompromitowanych agentów których zaczęto określać żartobliwie "Kulawe konie". „Martwe lwy” to druga część z serii o agentach ze Slough House na których czele stoi komicznie wulgarny a momentami wręcz obleśny i obrzydliwy Jackson Lamb. Mick Herron potwierdził że jest świetnym pisarzem, który potrafi opowiedzieć historię z wielu perspektyw, jednocześnie nie tracąc przy tym dynamiki i odpowiedniego napięcia. Jeśli dołożymy do tego szczyptę dowcipu i mądrości Jacksona Lamba, jednej z najbardziej groteskowego, puszczającego co rusz bąki i niepoprawnego politycznie bohatera, którego dowcipy mimo że momentami obleśne, seksistowskie czy wręcz chamskie potrafią rozbawić do łez. Można go nie lubić ale nie da się ukryć że jego postać została skrojona po mistrzowsku.W tej części też dzieje się o wiele więcej niż w pierwszej części. Do tego realizm działania służb specjalnych gdzie od broni ważniejszy jest intelekt sprawia że chce się czytać i czytać. Jeśli szukacie thrillera z obsadą utalentowanych i oddanych agentów MI5 którzy niczym słynny 007 zapobiegną katastrofie, która zagraża bezpieczeństwu narodowemu Anglii, powinniście sobie odpuścić tę książkę i poszukać innej. Ale jeśli macie ochotę na inteligentną, dobrze napisaną, wciągającą i momentami zabawną powieść, gdzie bohaterom bliżej do nieudaczników losu niż szpiegów to dobrze trafiliście. Mick Herron tym cykle zaskarbił sobie miejsce na mojej półce i z marszu stał się jednym z moich ulubionych pisarzy brytyjskich.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-09-2021 o godz 15:06 przez: Ficunio
" Martwe lwy" to inteligentna rozrywka i nietuzinkowa lektura dla fanów thrillera szpiegowskiego. To wyszukana proza łącząca sensację i brytyjski humor, łącząca różne style a raczej zderzająca elementy poważne i komiczne, wzniosłe i groteskowe, wszystko z domieszką ironii I elementami parodii. Istna mieszanka. Także pod względem stylu- jest wybuchowo i myślę, że nawet wytrawny czytelnik będzie zadowolony! Odnajdziemy tu także mnóstwo smaczków przede wszystkim historycznych,( zimna wojna w tle) i odniesień do polityki. Bohatetami "Martych lwów" są kulawe konie 😁 Jakże to? nic Wam to nie mowi? Kulawe konie to zdegradowani agenci, ludzie poza marginesem brytyjskiego kontrwywiadu, skazani na przekładanie papierków z jednej kupki na drugą 😉 Z początku ciężko mi się było odnaleźć w gąszczu wielobarwnych bohaterów, ale szybko ujęło mnie pióro tego Brytyjczyka. Dickie Bow, szpieg na pół etatu, a obecnie "trup na cały etat" został znaleziony w autobusie i stał się sprawcą zamieszania w Slough House. Ponieważ szef wszystkich szefów, czyli Jackson Lamb wyczuwa tutaj spisek! Oprócz tej sprawy eksagenci mają sprawować pieczę nad rosyjskim oligarchą odwiedzającym Wyspy... Czy Martwe Lwy obudzą się, kiedy zwietrzą krew? Mimo, że tekst ciągły dominuje nad dialogiem, to ironiczne poczucie humoru, nietuzinkowe postaci, sensacja i odniesienia do realiów życia codziennego czynią te książkę niepowtarzalną zwłaszcza dla wymagających wielbicieli gatunku. Dodam, że jest to część druga, choć nie trzeba czytać pierwszej, żeby się rozeznać w temacie😉 A wkrótce serial z udziałem Gary'ego Oldmana.... Polecam 7,5/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-09-2021 o godz 15:10 przez: Paulina K.
,,Martwe lwy" Micka Herrona to drugi tom serii, już niebawem ma ukazać się też kolejna część. Myślę, że jest na co czekać. Pierwszy tom, czyli ,,Kulawe konie" bardzo przypadł mi do gustu. Lektura okazała się niebanalna, ciekawa, wciągająca i nie żałowałam, że postanowiłam spędzić z nią czas. Na szczęście od ukazania się pierwszej części do premiery drugiej nie minęło bardzo dużo czasu. Doskonale pamiętam wydarzenia z pierwszej części, więc z wielkim zapałem skusiłam się też na ,,Martwe lwy". Cały czas mamy do czynienia z wyrzutkami, którzy z różnych przyczyn tworzą jeden zespół śledczych, których nie powierza się zbyt ambitnych zadań. Sprawa zaczęła się od śmierci jednego z mężczyzn. Jazda autobusem, jak się okazało, mogła być niebezpieczna. Kierowca nie zauważył żadnych niepokojących zdarzeń, na miejscu lekarz znalazł martwego bohatera. Być może nietypowym przedmiotem był zostawiony kapelusz, ponieważ na dworze padał deszcz. Jak wiadomo, wtedy dodatkowo jeszcze bardziej dba się o nakrycie głowy. Czy ta sprawa miała mieć związek z późniejszymi wydarzeniami? To się miało dopiero okazać. Mogłoby się wydawać, że takie niepozorne zdarzenie nie da początku takiej ciekawej akcji. Na pewno na nudę nie można narzekać, bardzo dużo się dzieje, jest dobrze rozwinięte tło obyczajowe. Jest to jedna z tych obszerniejszych książek, z którymi trzeba spędzić odpowiednią ilość czasu. Pomysł na fabułę z pewnością jest ciekawy, podobnie jak bohaterowie całej serii, wyrzutkowie, którzy mają wykonywać tylko drobne zadania. Dobrze, że na trzeci tom serii nie przyjdzie nam pewnie zbyt długo czekać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-11-2022 o godz 07:32 przez: w_i_o_l_a_a__
Stary niedźwiedź mocno śpi. Lepiej go nie budzić, bo wiadomo co. Gorzej, jeśli uwierzymy, że to tylko strach na wróble. A najgorzej, gdy zapomnimy, iż to śmiertelnie niebezpieczne zwierzę kiedykolwiek tam było. Ale Jackson Lamb nie zapomina. Ten gruby, obrzydliwy pierdziel dobrze wie, że jeśli nawet Aleksander Popow (radziecki superszpieg) nigdy nie istniał naprawdę, to był człowiek, który go wymyślił. Więc gdy w autobusie pod Oxfordem zostaje znaleziony martwy agent z czasów zimnej wojny z wiadomością zza grobu przy sobie, stary wyga już wie, że właśnie zaczęła się gra według moskiewskich zasad. Tymczasem parka jego kulawych koni dostaje zadanie z Regent's Park, polegające na niańczeniu odwiedzającego Londyn rosyjskiego oligarchy, a River Cartwright zamieszkuje pod przykrywką w sielskiej, angielskiej wsi. „Martwe lwy” (anglosaski odpowiednik naszej zabawy w „starego niedźwiedzia”) to drugie spotkanie z nieudacznikami ze Slough House – czyśćca, do którego agenci Ich Królewskich Mości zostają zesłani na wieczne przekładanie papierów pod okiem irytującego szefa. I tym razem Mick Herron nie zawodzi – udana intryga, dynamiczna akcja, wciągająca fabuła, ciekawe postacie. Do tego brytyjski, cierpki humor i błyskotliwe spostrzeżenia aurora ożywiają skostniałą formułę szpiegowskich opowieści. Gorąco polecam, a tymczasem spieszę czytać pozostałe części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-10-2021 o godz 12:19 przez: Megan
„Kulawe konie, czyli niezadowoleni ze swojego losu agenci ze Slough House, królestwa Jacksona Lamba, zesłani na wieczne przekładanie papierów zamiast pracy w terenie, nieoczekiwanie dostają zadanie sprawowania pieczy nad odwiedzającym Londyn rosyjskim oligarchą. Tymczasem szpieg z czasów zimnej wojny zostaje znaleziony martwy w autobusie pod Oksfordem – zawał serca, który jest rzekomo powodem jego śmierci, nie daje spokoju Jacksonowi Lambowi. Irytujący wszystkich (na czele z własnymi pracownikami) Lamb zaczyna węszyć. Ile osób musi zginąć, żeby stare sekrety nie wyszły na jaw?” Pełna zwrotów akcji, sarkazmu i ciekawych intryg – taka właśnie jest druga część opowieści o „Kulawych Koniach”. Gdy pierwszy raz sięgnęłam po twórczość Micka Herrona była ona dla mnie powiewem świeżości. Bardzo spodobali mi się bohaterowie, których stworzył autor i przede wszystkim ciekawie skonstruowana fabuła, która wymagała od czytelnika dość sporego skupienia. W drugim tomie sytuacja była jeszcze lepsza. Akcja była wartka a główni bohaterowie jeszcze bardziej sarkastyczni niż w pierwszej! Czekam niecierpliwie na serial, który ma mieć swoją premierę w przyszłym roku i na filmową interpretację Jacksona Lamba, który nadal pozostaje jedną z moich ulubionych postaci. Ta seria na pewno będzie jedną z moich ulubionych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-09-2021 o godz 11:12 przez: Joanna Jaworska
Świetnie bawiłam się podczas lektury Martwych lwów - mimo że to książka sensacyjna a nie komedia. Fajnie było wrócić do świata kulawych koni (zdegradowanych za różne przewinienia szpiegów, których głupio zwolnić, a strach wysyłać na "ważne misje"), bo czasami dobrze jest popatrzeć na postacie nieidealne, czasami leniwe, czasami nietaktowne, a czasami trochę nieudolne. Jak to w życiu. Tym razem szef jednostki dowiaduje się o nieoczekiwanej śmierci dawnego agenta, co wzbudza jego czujność i potrzebę wyjaśnienia co, jak i dlaczego. Pojawia się tam także wątek zimnej wojny, a także pewnego rosyjskiego jegomościa, co sprawi, że oprócz świetnej zabawy czeka Was śledzenie akcji z wypiekami na twarzy. Prawdziwa gratka dla fanów szpiegowskich powieści. Ja natomiast szczególnie doceniam tę serię za nieszablonowych bohaterów i jak już wspomniałam kapitalny humor! Niektóre dialogi sprawiały, że parskałam śmiechem, co nie zdarza mi się zbyt często (i nie śmieszą mnie np. kabarety). Jednak to brytyjskie poczucie humoru robi tutaj robotę. Czytajcie tę serię! Będą państwo zadowoleni. I zróbcie to zanim pojawi się serial z udziałem Gary'ego Oldmana, bo inaczej spoilery odbiorą Wam całą radość życia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-05-2022 o godz 21:20 przez: Anonim
Za „Martwe lwy” wziąłem się od razu po „Kulawych koniach”, dlatego już mniej więcej wiedziałem czego spodziewać się zarówno po autorze, jak i całej serii. Dzięki temu nieco łatwiej czytało mi się tę powieść i to również mogło mieć wpływ na lekturę i jej ocenę. Tym razem szpiedzy Jacksona Lamba muszą zmierzyć się z rosyjskim oligarchą, odwiedzającym Londyn oraz uśpionym złem. Sama fabuła i jej przebieg podobała mi się bardziej niż ta z pierwszej części, dzięki czemu bardzo szybko wciągnąłem się w książkę. Ponadto, fabuła przez długi czas trzymała mnie w niepewności i według mnie była lepiej skonstruowana niż w „Kulawych koniach”. Do tego dużo dało także wprowadzenie nowych postaci, które choć są bohaterami drugoplanowymi, to jednak wnoszą coś do fabuły i nie są jedynie tłem dla wydarzeń. Seria „Slough house” ma zdecydowanie potencjał na bardzo dobrą serię i rozkręca się z każdym kolejnym tomem, dlatego warto przebrnąć przez pierwszą część, by zabrać się za „Martwe konie”, które uważam za naprawdę dobrą książkę. Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2021 o godz 12:15 przez: Hanna
Chciałabym częściej trafiać na takie książki, jak "Martwe lwy", być zaskakiwaną przez nieoczywistą fabułę, pełną wymyślnych niuansów i smaczków, tak lekko i niezauważalnie wplatanych przez autora, by nagle zaskoczyć czytelnika. Nietuzinkowa kreacja bohaterów, przedstawiająca ludzi, którzy z pozoru przestali się liczyć, "wypadli z gry", ich codzienne szare życie szargane złudną nadzieją na zmianę. Z drugiej strony porywająca, świeża akcja, o którą mógłby pokusić się tylko król thrillera szpiegowskiego. Dla mnie jest nim właśnie Mick Herron. To autor, który pokazał, że można jednocześnie skupić się na wybitnej treści, jak i na tworzeniu wielobarwnego tła w postaci szerokiej gamy pełnowymiarowych bohaterów, których kreacja nie ucierpiała podczas koncentracji autora na rozwoju akcji. Tym właśnie Herron zyskał mój podziw. Swoim pisarskim kunsztem. "Martwe lwy" mnie porwały i oczarowały, a na koniec pozostawiły z mglistym widmem niespokojnej Wielkiej Brytanii, czekającej na kolejne tajne działania Slough Hosue. Czekam. Czekam na kolejne dzieło spod tego pióra.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-09-2021 o godz 18:42 przez: Lady Margot
Jeszcze nie tak dawno zaczytywałam się w porywających „Kulawych koniach”, historii zdegradowanych agentów w służbie Jej Królewskiej Mości, czyli słynnego MI5. A tymczasem niebawem, na naszym rodzimym rynku wydawniczym, ukaże się kolejny tom serii Sloug House - „Martwe lwy”. Muszę przyznać, że choć pierwszy tom naprawdę mnie zaintrygował i dobrze mi się go czytało, to „Martwe lwy” podobały mi się okrutnie! Fabuła - majstersztyk. Przepełniona smakowitymi, zupełnie nieoczekiwanymi zwrotami akcji i fałszywymi, wyprowadzającymi czytelnika w pole, tropami. I ten dramatyczny punkt kulminacyjny! A na dokładkę coś, co sprawiło, że pospadały mi buty - wyśmienicie zbudowanie postaci, zarówno pierwszo, jak i drugoplanowe. Jeśli czujecie, że to powieść w Waszym guście, rzućcie wszystko i czytajcie :) Polecam też świetny audiobook pierwszego tomu :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-10-2021 o godz 12:47 przez: CherryBelle
Zapraszam: https://chbelleap.blogspot.com/2021/10/kontynuacja-cyklu-jackson-lamb-czyli.html Martwe Lwy, to świetny thriller szpiegowski, który napisał Mick Herron. Slough House, to miejsce, do którego trafiają ci, którzy zostali wyrzuceni z elity szpiegów, oficjalnie zajmują się papierkową robotą. Pod okiem Jacksona Lamba, gromada wyrzutków, kulawe konie w tak zwanym Slough House, podejmują zaś działania szpiegowskie. Drugi tom nie zawodzi czytelnika, zaryzykuję twierdzenie, że jest to nawet lepsza część. Podobnie jak w pierwszej odsłonie, otrzymujemy tu świetny klimat, plastyczne, realistyczne opisy i rasowy, ostry język. Polecam Wam jesiennie zarówno drugi, jak i pierwszy tom Slough House, to iście doskonała lektura dla fanów kryminału, thrillera i powieści szpiegowskiej z angielskim humorem!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-09-2021 o godz 13:52 przez: Róża
Po rewelacyjnych „Kulawych koniach” przyszedł czas na „Martwe lwy”, które (to WAŻNE) można spokojnie czytać, bez znajomości tej pierwszej. Wydarzenia (z Kulawych…) oraz postacie są przypomniane lub po krótce wyjaśnione, na zasadzie Who is Who, i co się zadziało poprzednio. Podobnie jak w poprzedniej książce agenci jacy są każdy widzi, ze swoimi zaletami, wadami i problemami. Ale walczą niestrudzenie. Książka narratora, bo dialogów niewiele, czyta się zaskakująco szybko jak na taka formę podania. Znamienna dla tego autora jest oszczędność środków, tu nie ma nic za dużo jest za to błyskotliwy (brytyjski i czasami czarny) humor, ironia oraz niesamowita przenikliwość (a to ostatnie nie wielu pisarzy potrafi). Mam ogromna chrapkę na kolejne części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego