Małe kobietki. Wersja ilustrowana (okładka twarda)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 26,30 zł

26,30 zł 44,90 zł (-41%)
Odbiór w salonie 0 zł
Produkt w magazynie Empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Alcott May Louisa Książki | okładka twarda
26,30 zł
asb nad tabami
Alcott May Louisa Książki | okładka twarda
26,30 zł
asb nad tabami
Bronte Emily Książki | okładka twarda
28,90 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Małe kobietki. Wersja ilustrowana

Jeśli znasz książkę Louisy May Alcott „Małe kobietki”, to spodoba Ci się jej ilustrowana wersja. Wesprzyj swoją wyobraźnię i zobacz, jak mogłyby wyglądać tytułowe bohaterki powieści. W przypadku jednak, gdy jeszcze nie miałeś okazji czytać „Małych kobietek”, ta klasyczna literatura pokaże Ci, jaką siłę w sobie mają przedstawicielki tak zwanej „słabej płci”.

Kobieca moc w obliczu wojny

Ameryka Północna w latach 60. XIX wieku była dręczona wieloma konfliktami. Jedną z nich była wojna secesyjna, która skutecznie oddzieliła kobiety od swoich mężów, ojców i synów. Sięgając po książkę Louisy May Alcott, poznasz rodzinę Marchów, która mieszka w posiadłości Orchard House w miejscowości Concord w stanie Massachusetts.

Głowa rodziny, pastor Pascal, opuszcza żonę Marmee i cztery córki: Meg, Jo, Beth i Amy, by służyć jako kapelan w Armii Federalnej wśród żołnierzy walczących w wojnie secesyjnej. W efekcie kobiety zostają same i ledwo są w stanie wiązać koniec z końcem. Marmee mierzy się z samodzielną opieką nad dorastającymi córkami, ale może liczyć na pomoc wiernej służącej Hanny. Sytuacja finansowa rodziny jest trudna, żeby nie powiedzieć zła, dlatego zarówno pani domu, jak i jej dwie najstarsze córki muszą pracować.

Silne, małe kobietki

Marmee jest postacią bardzo ciekawą, doskonale nakreśloną przez pisarkę, Louisę May Alcott. Można powiedzieć, że wyprzedza ona zdecydowanie swoją epokę. Jest samodzielna, twarda i nie boi się wpajać swoim dziewczętom ideałów wolnościowych. Nie chce, by były ciemiężone. Woli żeby poszukiwały odważnie swojej drogi w życiu. Jakie są codzienne troski i drobne radości „Małych kobietek”? Jak radzą one sobie z zastaną rzeczywistością? Sprawdź to i dowiedz się, jak na ich życie wpłynie samotny chłopiec z sąsiedztwa – Laurie, wraz ze swoim bogatym dziadkiem.

Tytuł: Małe kobietki. Wersja ilustrowana
Tytuł oryginalny: Little Women
Autor: Alcott May Louisa
Tłumaczenie: Bańkowska Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mg
Język wydania: polski
Język oryginału: amharski
Liczba stron: 350
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-10-02
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 212 x 166 x 47
Indeks: 33191171
 
średnia 4,5
5
294
4
104
3
44
2
10
1
6
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
106 recenzji
4/5
17-04-2020 o godz 20:28 Caroline Livre dodał recenzję:
SIŁA SIÓSTR Meg, Jo, Beth i Amy to zupełnie różne od siebie siostry, które mieszkają razem z matką w domu nazywanym Orchard House w Ameryce. Ich ojciec wyjechał na wojnę secesyjną, by walczyć w obronie ojczyzny. Choć rodzinie chwilami doskwiera bieda, a dziewczynki marzą o luksusie równym koleżankom, uczą się doceniać, jak wiele mają – przede wszystkim siebie nawzajem. Wśród psikusów i zabaw dojrzewają, by już niebawem wyfrunąć z gniazda. Możliwe, że podkreślałam to już nie raz, ale chyba nie zaszkodzi powtórzyć – nie jestem miłośniczką klasyków. Jane Austen, siostry Bronte czy Sherlock Holmes to zupełnie nie moje klimaty, bo dużo lepiej w książkowej rzeczywistości odnajduję się w czasach mi współczesnych, ewentualnie fantastycznych. Gdy więc tylko usłyszałam o „Małych kobietkach”, podeszłam do książki z dużą ostrożnością. Przeczytałam dużo recenzji, wypytałam innych na Instagramie i dopiero później zdecydowałam się na zakup. Zakup, którego notabene zupełnie nie żałuję. „Praca to zdrowie i starczy jej dla każdego, broni nas przed nudą i złymi postępkami, jest dobra dla ciała i ducha. Daje też większe poczucie siły i niezależności niż pieniądze lub moda.” „Małe kobietki” już od pierwszych stron przypomniały mi „Pollyannę” czy też „Anię z Zielonego Wzgórza”, w których dawien dawno się zaczytywałam. Bardzo polubiłam cztery główne bohaterki i ich przygody, miło czytało się o ich radościach i smutkach, problemach i problemikach, z którymi mierzyły się na co dzień. Sama byłam zaskoczona tym, jak lekko i przyjemnie czyta się tą książkę, jak sympatycznie poznaje się dziewczyny i ich charaktery. Spodobało mi się to, jak bardzo matka zwracała uwagę na wychowanie córek i starała się za wszelką cenę, by ich nie rozpieszczać, ale i jednocześnie okazać im miłość i nauczyć je, jak wiele znaczy siostrzeństwo. Jedyne, co chwilami mi dokuczało podczas lektury, to dość staromodne podejście dotyczące oczekiwań wobec kobiet, które powinny zachowywać się w określony sposób i którym wyrażanie własnego zdania (albo nie daj Boże, gniewu!) zupełnie nie przystoi. Zdaję sobie jednak sprawę, że powieść rozgrywa się w latach 60 XIX wieku, więc trudno o inne podejście. Chociaż jednocześnie smuci to, że pomimo upływu czasu, kobiety na świecie nadal zmagają się z podobnymi stereotypami i dziś, ale to zupełnie inna sprawa. „Małe kobietki” to urocza, klasyczna powieść skierowana głównie do młodszych. Moim zdaniem to po prostu książka, którą po prostu warto poznać. www.carolinelivre.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
16-10-2020 o godz 21:10 Patrycja Drążek dodał recenzję:
Świetne wydanie! Wprost uwielbiam takie książki ❤️ Historia kobiet z rodziny Marchów to miód na moje serce. Powieść świetnie się czyta, posiada w sobie magię, której uległam od pierwszych stron. Każda z sióstr jest inna, co jest zdecydowanie plusem. Jednak, gdy trzeba jedna za drugą wyskoczy w ogień. To jest dopiero siostrzana siła! 💪 Podoba mi się to jak dziewczyny wspierają matkę, jak wspólnie spędzają czas i wzajemnie o siebie dbają. Moja ulubienica okazała się Jo. Jej wesołość, siła i zaciętość są naprawdę inspirujące. Od pierwszych stron skradła moje serce ♥ Bohaterów niezwykle łatwo było mi sobie wyobrazić, zwłaszcza gdy obejrzałam zwistun filmu - u nas premiera będzie miała miejsce 31 stycznia. Saoirse Ronan, którą uwielbiam będzie świetna w roli Jo, jestem o tym przekonana. Poza tym na ekranie pojawią się także Laura Dern, Emma Watson czy Timothée Chalamet ♥️ . Książka lekka, czasem uderza w moralizatorskie tony, ale w żaden sposób nie utrudnia to odbioru. Pokazuje jak ważna jest jedność i solidarność wśród bliskich. Zdecydowanie warta przeczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
16-10-2019 o godz 10:23 Pinko dodał recenzję:
Zbliżają się Święta; cztery panienki: stateczna Meg, zwariowana Jo, nieśmiała Beth i przemądrzała Amy grzejąc się przy kominku, utyskują na biedę, która panuje w ich domu oraz tęsknotę za ojcem, przebywającym na polu bitwy. Mimo smutnego nastroju, mimo wszelakich braków spowodowanych oszczędnością dziewczęta doskonale wiedzą, że posiadają coś najcenniejszego na świecie- siebie nawzajem. I mamisię, jak pieszczotliwie określają matkę, panią March. Ich życie składa się ze splotu mniej lub bardziej pozytywnych chwil, ale w tym całym szaleństwie to właśnie rodzina stoi na pierwszym miejscu. Oczywiście nie mogłabym zapomnieć także o chłopcu z sąsiedztwa, Laurie'm, który mimo bogactwa swego dziadka jest samotny. Cztery dziewczynki, zafascynowane tajemniczym sąsiadem, szybko zdobywają jego sympatię i tak oto do ich wesołej gromadki dołączył także chłopiec. Dużo słyszałam o tej książce. Chociaż... może inaczej. Wiedziałam, że istnieje, że ją czytacie- co jakiś czas przewijała się gdzieś przez blogosferę. Miałam ją gdzieś na pograniczu myśli, a gdy nadeszła propozycja od wydawnictwa, skusiłam się. I Boże, jak bardzo żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej! Zdawałoby się, że to taka naiwna historyjka, coś jak bajka dla dzieci, opowiadająca o życiu pewnej ubogiej rodziny, która mimo wszelkich złych wydarzeń i tak wychodzi zawsze obronną ręką. Nie. Stanowczo muszę temu zaprzeczyć. Owszem, w życiu rodziny March panuje idylla mimo biedy, ale przede wszystkim króluje tam miłość oraz zrozumienie. Każda bohaterka ma swoje wady, które nierzadko pakują je w nie lada kłopoty, ale wrodzone dobro zawsze kieruje je na właściwą ścieżkę. A jeżeli nie ono, to na straży swych dziewcząt stoi pani March, gotowa scałować łzy, podzielić się słowami otuchy czy po prostu uszczęśliwiać swoje dzieci samą swoją spokojną, bezpieczną obecnością. Piękna jest nie tylko historia zawarta w Małych kobietkach, ale również wydanie. Wydawnictwo MG przybrało tę pozycję w spokojne, kremowe odcienie, złote litery i twardą, lekko chropowatą okładkę. Naprawdę cieszy oko, a gdy już jestem po lekturze wiem, że także i serce. Do tego w środku znajdziecie ilustracje- od razu zaznaczę, iż nie są one kolorowe jak w bajkach dla dzieci, a czarno- białe, spokojne,pasujące do całego wydania. Piękna rzecz! Gdy po kilku dniach skończyłam swoją przygodę z tą zwariowaną gromadką czułam się... samotna. Rozpoczynając lekturę nie zdawałam sobie sprawy, że przeniosę się w tak idylliczną opowieść. Cofnęłam się aż do czasów własnego dzieciństwa, gdy ludzie nie dodawali się wzajemnie do znajomych, nawet się nie znając, a dzieci bawiły się ze sobą na dworze w każdą możliwą zabawę. Gdy BYLIŚMY. Teraz, obserwując dzieci na osiedlu czy w ogóle w moim otoczeniu, coraz częściej mam wrażenie, że od najmłodszych lat zamykamy się w ramach smartfona, tabletu- słowem, świata Internetu. Ta podróż z Meg, Jo, Beth i Amy sprawiła, że jeszcze bardziej doceniłam swoje dzieciństwo, w którym królowały wszelkiego rodzaju zabawy na świeżym powietrzu. Było mi smutno; po przeczytaniu ostatniej strony czułam się tak, jakbym opuściła gromadkę przyjaciółek. Ale nie takich, z którymi można porozmawiać jedynie na błahe tematy, o nie; przyjaciółki, które pocieszą i wesprą mimo wszystko. Jak już wspomniałam, dziewczęta miały swoje wady- to nie tak, że autorka chciała je wykreować na zupełnie nierzeczywiste postacie- anioły, nie. Zdecydowanie są to osoby z krwi i kości, które po prostu wiedzą, co jest dobre dla ich serc. A jeżeli mają jakieś chwile zwątpienia, to szybko przypominają sobie, czego tak naprawdę pragną. I nie są to bogactwa materialne, acz duchowe. Jestem zakochana w tej książce, i pewnie w mojej pamięci stanie tuż obok Wichrowych Wzgórz, do których również lubię co jakiś czas wracać. Z utęsknieniem będę oczekiwała kolejnego tomu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-12-2019 o godz 18:25 Girl-from-Stars dodał recenzję:
https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2019/12/274-louisa-may-alcott-mae-kobietki.html Nie pamiętam już, od jak dawna mam w planach zapoznanie się z klasykami literatury kobiecej. „Duma i uprzedzenie”, „Rozważna i romantyczna” czy też „Wichrowe wzgórza”. Chęci mnóstwo, ale czasu jak zazwyczaj brak. Ostatnio jednak, Wydawnictwo MG wypuściło na rynek ilustrowaną wersję „Małych kobietek”. Uznałam więc, że to idealna szansa na realizowanie swojego postanowienia. Czy ta XIX-wieczna powieść skradła moje serce, czy też zniechęciła do sięgnięcia po inne klasyki? Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. W domostwie zwanym Orchard House od pokoleń mieszka rodzina Marchów. Pod nieobecność ojca walczącego w wojnie secesyjnej, opiekę nad czterema córkami sprawuje samodzielnie ich matka, Marmee. Marmee wyraźnie wyprzedza swoją epokę, wpajając dziewczynkom ideały wolności i namawiając je, by znalazły własną drogę w życiu. Córki pani March – stateczna Meg, żywa jak iskra Jo, nieśmiała, uzdolniona muzycznie Beth i nieco przemądrzała Amy – starają się, jak mogą, by urozmaicić swoje naznaczone ciągłym brakiem pieniędzy życie, chociaż boleśnie odczuwają nieobecność ojca. Bez względu na to, czy układają plan zabawy czy zawiązują tajne stowarzyszenie, dosłownie wszystkich zarażają swoim entuzjazmem. Poddaje mu się nawet Laurie, samotny chłopiec z sąsiedniego domu, oraz jego tajemniczy, bogaty dziadek. Przyznam szczerze, że literatura klasyczna zawsze kojarzyła mi się z trudnym, podniosłym stylem, archaicznymi sformułowaniami, które znacznie utrudniają odbiór lektury. Inne zwyczaje, tradycje, światopogląd. Część czytelników czerpie przyjemność z możliwości poznania „dawnej rzeczywistości”, a dla niektórych jest to zadanie zbyt trudne, nużące i nieciekawe. Przy lekturze „Małych kobietek” spotkało mnie duże zaskoczenie, gdyż powieść ta napisana jest tak lekkim, barwnym i przyjemnym w odbiorze stylu, że ciężko oderwać się od jej lektury. Główne bohaterki, czyli córki państwa March: Meg, Jo, Beth i Amy to wybuchowa mieszanka kobiecych charakterów i osobowości. Każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa i jestem przekonana, że każda czytelniczka odnajdzie samą siebie w którejś z tych dziewcząt. Choć od pierwszych stron moje serce skradła dobroduszna i troskliwa Beth, to jednak pierwiastek samej siebie, odnalazłam w postaci Jo – upartej, nieco gwałtownej, choć ogromnie wrażliwej miłośniczce książek. Powieść zatacza pewne koło. Zaczyna się i kończy na okresie bożonarodzeniowym, a więc to idealna lektura na grudniowe wieczory. Akcja rozgrywa się na przestrzeni jednego roku. Książka liczy sobie dwadzieścia trzy rozdziały, a w każdym z nich znaleźć można morały, cenne uwagi, które do dnia dzisiejszego aktualne. Za nieco ponad tydzień światową premierę będzie mieć ekranizacja tej słynnej powieści. Jest to już ósma ekranizacja tej historii. W najnowszym filmie zobaczymy m.in. znaną większości Emmę Watson, która wcieli się w postać Meg. „Małe kobietki” to nie tylko lekka powieść, przy której miło można spędzić czas, ale i opowieść pełna wartości, które z biegiem czasu wciąż są aktualne. Wydawnictwo MG przepięknie wydało tą ponadczasową powieść: twarda, chropowata okładka, a w środku liczne ilustracje, które umilają jej lekturę. Z pewnością książka ta, może być świetnym podarunkiem na święta. Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-02-2021 o godz 13:05 SzkolnyKlubRecenzent dodał recenzję:
Louisa May Alcott była amerykańska pisarka, jedna z pionierek literatury kobiecej i powieści dla dziewcząt w Stanach Zjednoczonych, której twórczość dotarła aż do Europy i zyskała wielu sympatyków. W okresie wojny domowej w USA pracowała jako pielęgniarka i na podstawie swoich przeżyć napisała pierwszą publikację - „Hospital Sketches” („Szkice szpitalne”). Następnie napisała powieść „Little Women” („Małe Kobietki”), którą zyskała dużą popularność i przychylne opinie. „Małe Kobietki” – to powieść obyczajowa opowiadająca historię czterech sióstr, każdej innej i wyjątkowej na swój sposób. Przedstawione wydarzenia rozgrywają się w okresie wojny secesyjnej, o której informuje nas matka dziewczynek, tłumacząc nieobecność ojca jako wyraz jego patriotyzmu. Meg, Jo, Beth i Amy to niezwykle zżyte ze sobą siostry, które swoim temperamentem przypominają nieokiełznane żywioły. Najstarsza z nich – 17-letnia Meg to dusza romantyczki, a także obiecująca przyszła pani domu. Jo – nieco szalona, pewna siebie dziewczyna o dobrym sercu i ogromnej empatii. Beth – delikatna, początkująca pianistka, która swoim urokiem osobistym kradnie serce każdego. Amy – najmłodsza z sióstr, utalentowana artystycznie, na zabój kochająca swoje lalki. Fabuła obejmuje rok życia rodziny March. Opisane zostały poszczególne wydarzenia, zapisem przypominające nieco zbiór opowiadań. Książka bardzo przypadła mi do gustu. Wielokrotnie czułam rozlewające się na moim sercu ciepło. Rodzinna atmosfera, przytulne domowe zacisze, ale także szalone przygody na łonie natury to idealne określenia, jakie można przypisać tej pozycji. Jak na klasyk z XIX wieku, język powieści jest prosty i przyjemny, nie stanowi kłopotów przy czytaniu nawet dla młodszych czytelników. Niezwykle urzekła mnie kreacja sióstr. Każda jest inna, ma inny sposób mówienia i myślenia, przez co czytelnik jest w stanie bezproblemowo je rozróżnić. Ukazana została zarówno siostrzana miłość, jak i prawdziwa przyjaźń. Opisane zostały charakterystyczne wydarzenia dla XIX w. np. wystawne bale oraz pikniki. Książka zawiera wiele dydaktycznych aspektów – krytykuje, ale także rozbawia czytelnika. Moim jedynym zmartwieniem jest to, iż książka nie zestarzała się, tak jak powinna. Mam na myśli to, iż obecna młodzież, wychowana w erze telefonów komórkowych, tabletów i innych dorobków technologii, nie doceni pięknej prostoty dawnego życia, w którym atrakcje stanowiło czytanie książki, spacer bądź wyszywanie. Rzadko kiedy można odnaleźć jeszcze osobę, która pamiętałaby takie czynności i kojarzyłaby je z czasem niewinnego dzieciństwa. „- Zalety i tak dają się wyczuć w rozmowie i zachowaniu. Wcale nie trzeba ich podkreślać. - To zupełnie tak, jakbyś włożyła na siebie wszystkie najpiękniejsze stroje naraz, żeby pokazać ludziom, że je masz”. Julia G. źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-02-2020 o godz 17:44 Kosz z Książkami dodał recenzję:
„Małe kobietki” Louisy May Alcott miałam już w planach od dawna, ale zawsze znajdowałam coś innego do przeczytania. Jednak ostatnio dwie rzeczy skłoniły mnie do szybszego sięgnięcia po “Małe kobietki”. Pierwsza z nich to piękne wydane książki, a druga to fakt, że niedługo w kinach będzie można zobaczyć ekranizację „Małych kobietek”, a wiadomo, zawsze warto najpierw przeczytać książkę, a dopiero później zabrać się za oglądanie filmu. Historia skupia się na rodzinie Marchów. Ojciec, który opuścił dom, aby walczyć w wojnie secesyjnej, zostawia w domu żonę Marmee i cztery córki: Meg, Jo, Beth i Amy. Dziewczynki pod nieobecność ojca, starają się, jak tylko mogą wiązać koniec z końcem. Jednak próbują się nie smucić i urozmaicają sobie czas różnymi zabawami, podczas których często towarzyszy im ich sąsiad Laurie, którego wychowuje bogaty dziadek. Przyznam szczerze, że z początku nie mogłam wczuć się w tę książkę. Być może była to wina stylu, w którym została napisana. „Małe kobietki” zostały po raz pierwszy wydane w XIX wieku, więc różni się ona trochę od współczesnych książek. Stylem, ale i też postrzeganiem świata. Z praktycznie każdej strony można wyczuć optymizm. Jest raptem tylko kilka scen, w których dziewczynki są smutne. Co moim zdaniem jest trochę naciągane. Trwała wojna, był głód, a główne bohaterki tak jakby żyły w oderwaniu od rzeczywistości. Czytając tę książkę, cieszyłam się, że żyję we współczesności. Kiedyś bardzo dbano o to, co wypada lub nie wypada robić. Bardzo liczyło się to, co ludzie powiedzą. Młodej dziewczynie nie wolno było poczuć się swobodnie, bo ludzie patrzyli na to nieprzychylnie. Każda z bohaterek jest zupełnie inna. Meg, najstarsza z całej czwórki, czuje się już dorośle i często z potępieniem patrzy na wygłupy Jo, która z kolei jest bardzo roztrzepana. Nie obchodzi ją to, co myślą sobie inni, zawsze ma głowę pełną pomysłów. Uwielbia wymyślać różne historie. Bath natomiast jest bardzo nieśmiała, uwielbia opiekować się słabszymi od siebie, bardzo lubi grać na pianinie. Swoją dobrocią zdobywa sympatię dziadka Lauriego. Najmłodsza z rodzeństwa Amy często jest przemądrzała i myśli, że jest najlepsza ze wszystkich. Choć każda z sióstr ma inny charakter, bardzo się kochają i uwielbiają spędzać ze sobą czas. Jak wspomniałam na początku, jednym z czynników, które skłoniły mnie do przeczytania „Małych kobietek”, było wydanie książki. To naprawdę zasługuje na pochwałę. Twarda okładka, a w środku bardzo klimatyczne ilustracje, przedstawiające urywki z życia rodziny Marchów. Zdecydowanie każda okładkowa sroka powinna mieć to wydanie na swojej półce. Podsumowując, książkę oceniam dobrze. Z początku może odstraszać styl i to, że jest ona miejscami dość infantylna. Dlatego polecałabym tę książkę młodszej młodzieży. Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-10-2019 o godz 09:48 Wkp dodał recenzję:
KOBIETKI PRZECIW PROBLEMOM „Małe kobietki” to kolejna z tych opowieści, których nikomu nie trzeba chyba przedstawiać. O książce słyszał chyba każdy, a nawet jeśli jakimś cudem nie, na pewno kojarzy którąś z adaptacji filmowych – ósma z nich, z Saoirse Ronan, Emmą Watson, Laurą Dern i Meryl Streep ma pojawić się na ekranach w grudniu tego roku. Teraz jednak znów możecie zapoznać się z całością i to na dodatek w znakomitym, ilustrowanym wydaniu, które ewidentnie doskonale pasuje do tego dzieła. Cztery nastoletnie siostry, mieszkające wraz z matką w Massachusetts, nie mają lekkiego życia. Ich ojciec wybrał się na wojnę, w domu brakuje pieniędzy, a one muszą sobie jakoś radzić z problemami. Wyobraźnia, energia i niekończąca się ochota do zabaw i szukania przygód sprawia jednak, że dziewczynki nie tylko potrafią odmienić swoją codzienność, ale także i zarazić własnym entuzjazmem innych. Ale czy to wystarczy? „Małe kobietki” to klasyka literatury młodzieżowej i ma w sobie wszystko to, czego od klasyki wymagamy. Właściwie czytając to dzieło, czułem się jakbym czytał któryś z utworów Dickensa. Niby trudne, biedne życie wiodą bohaterki, pełne niedostatków i problemów, z drugiej jednak całość jest pełna optymizmu, ciepła i bardzo sympatycznej atmosfery, które jeszcze bardziej potęgują pojawiające się Święta. Ale jednocześnie widać w całości też ciekawe oderwanie od rzeczywistości, którego u Dickensa nie czułem nawet, kiedy pojawiały się nadnaturalne elementy. Znajomej, a jednak zupełnie innej pochwały wyobraźni. Zostawiając jednak wszystkie te porównania, „Małe kobietki” to po prostu kawał dobrej książki o pokonywaniu problemów, walce z codziennością i radzeniu sobie z trudnościami, jakie każdemu przydarzają się w życiu. Inspirowana faktami i osobami z życia autorki (sama Alcott sportretowała siebie jako Jo), sprowadzona do roli swoistej pocieszycielki, powieść oferuje sporo ciepła, ale i interesujących przygód, udanego klimatu, który trafia do serca i zapadające w pamięć postacie. Nie jest to skomplikowana lektura, nie jest też ciężka ani specjalnie głęboka, a jednak ma w sobie siłę, ciepło i taką wciągającą nutę, która sprawia, że nie chce się odkładać jej na półkę. Jeśli chodzi o styl, mamy tutaj zarówno prostotę w sam raz dla młodych odbiorców, ale i naprawdę znakomite wykonanie. Klasyczne, treściwe, pełne pisarstwo, które z lekkości i nieskomplikowania czyni wielką zaletę – w odróżnieni od współczesnych dzieł, gdzie najczęściej oba te przymiotniki oznaczają nijakość. Warto też pamiętać o świetnym wydaniu. Sympatyczna okładka, twarda oprawa i solidna dawka ilustracji składają się na tom, który z zewnątrz i w środku wygląda równie atrakcyjnie. Jeśli zatem nie znacie jeszcze tej opowieści, przeczytajcie koniecznie. Warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-03-2020 o godz 17:32 DziwakLiteracki dodał recenzję:
Louisa May Alcott wychowywała się z trzema siostrami, co niewątpliwie wpłynęło na jej twórczość. Jako jedna z pierwszych pisała literaturę kobiecą, a w 1868 roku spod jej pióra wyszła powieść dla dziewcząt - ,,Małe kobietki’’, które szturmem podbiły serca młodziutkich panienek. Ta sprawnie skonstruowana historia z gronem sympatycznych bohaterów i nieprzeciętnym humorem, musiała być skazana na sukces. Dzisiaj można o niej powiedzieć, że przeżywa drugą młodość, a to głownie za sprawą ekranizacji z 2019 roku oraz wznowionych wydań. Pojawia się zatem pytanie – co kryje w sobie dzieło Alcott, skoro jej powieść – z powodzeniem można mówić, że już kultowa – po 152 latach nadal przyciąga czytelników? Czy jest to utwór, który każdy z nas powinien choć raz w życiu przeczytać? Otóż nie, jednak zdecydowanie zasługuje na naszą uwagę. W Orchard House, niezwykle urokliwym miejscu mieszka zubożała rodzina. Trwa właśnie wojna secesyjna, więc ojciec biorący w niej udział zostawia dzieci pod opieką matki. Jego nieobecność okazuje się dotkliwa i dość przykra, ale najbliżsi starają się z nią pogodzić i na różne sposoby umilać sobie ten ciężki czas. Stateczna Meg, żywiołowa Jo, dobrotliwa Beth i nieco przemądrzała Amy mimo skrajnie różnych osobowości tworzą zgraną, kochającą się gromadkę. Ich perypetie wciągają, bywają zabawne, ale także pouczające. W odniesieniu do ,,Małych kobietek’’ bardzo często pojawiają się dwa zarzuty – powieść uznawana jest za ‘zbyt przewidywalną’ i ‘nadto moralizatorską’. Pamiętajmy jednak, że ‘’Kobietki’’ zostały wydane w 1868 roku. Był to czas, w którym tytuł został uznany jako powieść rozrywkowa, mająca w subtelny sposób kształcić moralnie i nieść za sobą pozytywne przesłanie. Dzisiaj treść nie robi na nas większego wrażenia, nie jest także odkrywcza, ale… Są książki pobudzające wyobraźnię, dostarczające wrażeń lub wywołujące skrajne emocje. Są też i takie, które jawią nam się niczym bezpieczna przystań – przyjemne, lekkie, mało angażujące, ale jednocześnie nie obrażające inteligencji odbiorcy. I właśnie do takich zaliczają się ,,Małe kobietki’’. Losy czterech sióstr oraz ich przyjaciół to w ogólnym rozrachunku niezwykle ciepła, radosna, a momentami wręcz rozczulająca historia. To również obraz codziennych trosk, drobnych sporów, większych lub mniejszych problemów otoczony niezwykłym urokiem - bo w każdej z tych opowiastek odnajdziemy miłość, życzliwość i dobro. Można więc mówić o oklepanych motywach, oczywistych pointach i przewidywalnym zakończeniu, ale co z tego? Powieść Alcott to gwarant dobrze spędzonego czasu. Idealna lektura na jesienno – zimowe wieczory i nie tylko. Jeśli szukacie czegoś, co poprawi wasz humor, podniesie na duchu i przywoła klimat z dzieciństwa, to jesteście na dobrym tropie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-10-2019 o godz 14:05 BarbaraAndHerBooks dodał recenzję:
W domostwie zwanym Orchard House w Ameryce Północnej od wielu lat żyje rodzina Marchów. Są lata 60-te XIX wieku, trwa wojna secesyjna, w której bierzecie udział głowa rodziny. W domu została Pani March wraz ze swoimi czterema córkami. Rodzina nie należy do majętnych ludzi, ale dziewczęta starają się jak mogą, by choć trochę urozmaicić swoje życie. Wszystkich wkoło zarażają swoim entuzjazmem, nawet samotnego chłopca o imieniu Laurie z domu obok oraz jego tajemniczego i bogatego dziadka. . . Muszę zacząć od tego, że wydanie ilustrowane „Małych kobietek” jest po prostu przepiękne. Okładka imitująca materiałową oprawę, przepiękne ilustracje. Coś cudownego! Czytając ją miałam wrażenie, że czytam książkę z XIX wieku. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, a to przecież klasyka. Przyciągnęła mnie jej okładka i cieszę się bardzo, że po nią sięgnęłam. To bardzo ciekawa i mądra książka, która opowiada o trudach życia podczas wojny secesyjnej prostych i niezamożnych ludzi. Autorka dzięki temu, że żyła w tych czasach świetnie oddała w tej powieści ówczesny klimat. Dowiadujemy się z niej, jak się wtedy żyło i jakie obowiązki mieli poszczególni członkowie rodziny. Każda z czterech sióstr jest całkiem inna. Najstarsza Meg jest bardzo poważna i dystyngowana, Jo jest żywą chłopczycą, Beth jest uzdolniona muzycznie, natomiast najmłodsza Amy jest trochę przemądrzała. Wszystkie jednak mają złote serca, chociaż zdarza im się myśleć trochę egoistycznie. Książka jest bardzo zabawna, ale zawiera również wiele uniwersalnych rad dla młodych dziewcząt. Ważne jest bowiem to, co mamy w środku, a nie tylko wygląd zewnętrzny, ubrania, czy bogactwo. W życiu należy być skromnym i pomagać biedniejszym ludziom. Poza tym często zapominamy o tym, aby doceniać to, co mamy i być za to wdzięcznym. Takich złotych rad możemy z tej powieści wyciągnąć całe mnóstwo i to mi się w niej bardzo podoba. Lubię takie mądre pozycje. Nie spodziewajcie się po tej książce jakiejś pędzącej akcji, bo tego tu nie dostaniecie. Jeżeli jednak macie ochotę na mądrzejszą lekturę, z której coś wyciągniecie, to jest to idealna książka. Myślę, że może być świetnym prezentem dla dorastającej dziewczyny. Ja ze swojej strony bardzo ją polecam! Z tego, co wiem to Autorka napisała jej kontynuację pt. „Dobre żony” i mam cichą nadzieję, że Wydawnictwo MG również ją wyda. Z wielką przyjemnością bym po nią sięgnęła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-11-2019 o godz 21:08 jeke5 dodał recenzję:
Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. Rodzina Marchów od pokoleń mieszkająca w Orchard House przeżywa trudne chwile z powodu trudności finansowych i nieobecności ojca, kóry zaciągnął się do wojska jako kapelan podczas wojny secesyjnej. Cztery siostry: Meg, Jo, Beth, Amy oraz ich mama Marmee wspólnie starają się pokonywać codzienne trudności, a także wspierać walczących mężczyzn. Pracują, pomagają innym, spierają się, ale też wymyślają różne drobne przyjemności i wesoło spędzają czas razem. Louisa May Alcott była jedną z pionierek literatury kobiecej i powieści dla dziewcząt w Stanach Zjednoczonych. ,,Małe kobietki" wydane po raz pierwszy w 1868 roku stały się kultową powieścią o dorastaniu dla dziewcząt. Zdobyły ogromną popularność dzięki dobrze skonstruowanej fabule, przekonująco wykreowanych postaciach i dowcipnym sytuacjom. Autorka zachowała naturalność w opisach bohaterów i wydarzeń, choć momentami miałam wrażenie, że sytuacje są nazby sentymentalne, ale z drugiej strony to miała być powieść dla młodych panienek, więc można zrozumieć taki zabieg. Każda postać w tej książce jest inna, ma charakterystyczne cechy i wzbudza emocje. Pan March stracił majątek próbując ratować z kłopotów przyjaciela. Nagle rodzina stała się uboga. Najstarsza z sióstr, szesnastoletnia Mag oraz o rok młodsza od niej Jo, zaczęły zarabiać wtedy na swoje potrzeby. Rodzice uznali, że nigdy nie jest za wcześnie na rozwijanie inicjatywy i samodzielności, więc pozwolili córkom zarobkować. Margaret podjęła pracę guwernantki i mimo skromnego wynagrodzenia czuła się bogata. Sama przyznawała, że uwielbia luksus, a jej głównym zmartwieniem jest ubóstwo. Znosiła je gorzej niż pozostałe dziewczęta, gdyż pamiętała czasy, kiedy dom wyglądał pięknie, życie składało się z przyjemności i nikomu nie śniło się o niedostaku. Probowała nie być zazdrosna i nie okazywać niezadowolenia, ale marzyła o ładnych rzeczach, wesołym towarzystwie, sukcesach i szczęśliwym życiu. Wszystko czego pragnęła widziała u rodziny Kingów, u której pracowała. Rzadko się skarżyła, ale poczucie niesprawiedliwości sprawiało czasem, że wszystkich traktowała wrogo. Cała recenzja znajduje się tutaj:https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/2019/11/mae-kobietki-louisa-may-alcott.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-12-2019 o godz 12:50 aaniaa1912 dodał recenzję:
O książce „Małe kobietki" pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu w jednym z odcinków serialu „Przyjaciele". Na jakiś czas zapomniałam o tej pozycji, lecz gdy natrafiłam na jej tytuł w Internecie to od razu przypomniała mi się reakcja Joey'ego na tę historię i postanowiłam ją przeczytać. Przeczytałam ją kilka miesięcy temu, jednak patrząc na nowe, ilustrowane wydanie stworzone przez Wydawnictwo MG zapragnęłam przeczytać jeszcze raz tę książkę i jestem pozytywnie zaskoczona. Książka „Małe kobietki" zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Historia zaczyna się od świątecznego, zimowego czasu, czyli idealnie na czytanie o niej w grudniowe wieczory. Już na samym początku poznajemy wszystkie cztery siostry oraz ich mamę. Od pierwszych stron poznajemy także ich charaktery, zwyczaje i sposób życia. Wszystkie postacie mają głowy pełne niecodziennych pomysłów, o których aż chce się czytać. Do tego wszystkiego niesamowite pióro pani Alcott, które sprawia, że z tej historii bije ciepło i nie chce się od niej odrywać. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona książką „Małe kobietki", gdyż czytanie jej po raz drugi w tym samym roku wcale nie spowodowało, że się przy niej nudziłam. Ponownie z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy rodziny Marchów i mimo że wiedziałam co się zaraz stanie to myślałam tylko o tym, że zaraz pojawi się ten fajny moment albo ten smutny i miałam ogromną ochotę przeczytać ten fragment jeszcze raz. Nie mam w zwyczaju wracanie do książek, a na pewno nie po tak krótkim czasie i jestem zafascynowana tym, że „Małej kobietki" sprawiły, że wróciłam ponownie do tej historii i mam ochotę jeszcze raz ją przeczytać. No ale poczekam do stycznia, bo Wydawnictwo MG zapowiedziało wznowienie drugiej części, czyli „Dobre żony" i jestem ciekawa czy również tak mi przypadnie do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-10-2020 o godz 17:41 _extremely_books_ dodał recenzję:
Autor: Luisa May Alcott Tytuł: Małe kobietki. Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. W domostwie zwanym Orchard House od pokoleń mieszka rodzina Marchów. Pod nieobecność ojca walczącego w wojnie secesyjnej, opiekę nad czterema córkami sprawuje samodzielnie ich matka, Marmee. Marmee wyraźnie wyprzedza swoją epokę, wpajając dziewczynkom ideały wolności i namawiając je, by znalazły własną drogę w życiu. Córki pani March – stateczna Meg, żywa jak iskra Jo, nieśmiała, uzdolniona muzycznie Beth i nieco przemądrzała Amy – starają się, jak mogą, by urozmaicić swoje naznaczone ciągłym brakiem pieniędzy życie, chociaż boleśnie odczuwają nieobecność ojca. Bez względu na to, czy układają plan zabawy czy zawiązują tajne stowarzyszenie, dosłownie wszystkich zarażają swoim entuzjazmem. Poddaje mu się nawet Laurie, samotny chłopiec z sąsiedniego domu, oraz jego tajemniczy, bogaty dziadek. Jak potoczą się losy dziewczynek? Jest to przecudowna książka, która wciągnęła mnie od samego początku. Bardzo spodobały mi się bohaterki. Autorka dopracowała każdy szczegół odnośnie do ich charakterów. Dużo razy zdarzyło mi się płakać podczas czytania. Tę książkę czytałam dosyć długo, ponieważ chciałam przeżywać historie dziewczynek pomalutku z odstępami czasowymi. Książka przyprawia mnie o dreszcze. Po przeczytaniu mam mnóstwo refleksji i nie wiem co mam myśleć. Książka zostanie w moim serduszku na dłużej. Jestem pod całkowitym wrażeniem. Okładka również bardzo zachęcająca. Autorka dodała również w pewnym miejscach elementy grozy, które wprowadzały w stan niepewności. Jestem po prostu zadowolona. Ocena 11/10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-12-2019 o godz 11:43 anonymous dodał recenzję:
„Małe kobietki” można określać mianem klasyka. Nie jest to jednak ten rodzaj książki, który czyta się dlatego, że „powinno się”, „wypada” albo „jest na liście BBC”. To lektura, po którą sięga się z przyjemnością. Swoim klimatem przypomina trochę „Anię z Zielonego Wzgórza”, „Tajemniczy Ogród” czy „Dzieci z Bullerbyn”. Historia rodziny- matki i czterech dorastających córek, z których każda różni się diametralnie od innych. Mamy więc Meg- najstarszą, trochę próżną młodą damę. Jo- którą można określić mianem „syna”, bo jej charakter odbiega znacząco od niegdysiejszego wyobrażenia o dorastającej panience: Jo nie boi się wyrażać własnego zdania, spełniać marzenia i ścigać się po wzgórzach ze swoim przyjacielem Lauriem. Dalej jest Beth, która jest małym i grzecznym aniołkiem, ale niestety przez to dość mało wyrazistą postacią. A najmłodsza Amy, która aspiruje do bycia damą i wielką malarką jest wprost urocza, kiedy przekręca długie i skomplikowane słowa. W mojej opinii „Małych kobietek” nie czyta się dla samej fabuły i zaskakujących zwrotów akcji (których, nawiasem mówiąc, nie należy się spodziewać), ale żeby poczuć tę atmosferę miłości siostrzanej i matczynej, a także przyjacielskiej. Żeby się uśmiechnąć. I żeby poczuć ciepło w sercu przy odkładaniu książki na półkę. Jeśli chodzi o wydanie, Wydawnictwo Mg stworzyło istne małe arcydzieło. Dzięki wyglądowi i przyjemnej ciężkości, lektura była jeszcze przyjemniejsza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-08-2020 o godz 00:09 Kasia dodał recenzję:
Zacznę może od tego, że „Małe kobietki” bardzo mi się spodobały. I stało się to właściwie trochę ku mojemu zaskoczeniu, ponieważ takie nieco ckliwe historie nie należą do moich ulubionych. Jest to powieść, która dzieje się w Ameryce w latach sześćdziesiątych XIX wieku i opowiada o czterech siostrach - Meg, Jo, Beth oraz Amy. Ich ojciec pojechał na wojnę secesyjną, więc dziewczynki musiały zostać jedynie pod opieką matki. Ich do tej pory sielskie i pozbawione trosk życie zmienia się i dziewczyny muszą zacząć podejmować naprawdę trudne decyzje. Siostry łączy bardzo mocna więź, więc w trudnych chwilach mogą na siebie liczyć. I chociaż dziewczęta mają przeróżne charaktery, to i tak zawsze potrafią się ze sobą zgodzić. Powieść jest piękna, ciepła, urokliwa, o niesamowitym klimacie. I chociaż czasem bywa dość infantylna i wyidealizowana, to czyta się ją bardzo przyjemnie i z zainteresowaniem. Dzięki niej można oderwać się od szarej rzeczywistości i przenieść do czasów, w których miłość, przyjaźń i szacunek do drugiego człowieka odgrywały największą rolę. Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-03-2021 o godz 00:10 Karolina Smolarczyk dodał recenzję:
Są takie książki, które sprawiają, że robi się ciepło na sercu, a uśmiech sam pojawia się na buzi. Oto jedna z nich. Długo zastanawiałam się czy kupić tę serię, historia niby znana i lubiana, ale nie byłam pewna czy przemówi do mnie. Zakupiłam je dzięki przepięknemu wydaniu i pierwszy raz cieszę się, że oceniłam książkę po okładce, bo jest to historia, która będę chciała czytać moim dzieciom 🙊  Historia czterech sióstr, każdej całkowicie innej oraz ich opiekuńczej, kochającej matki. Książka ukazuje ponadczasową mądrość oraz wiele wartości ważnych dla mnie, takich jak miłość, dobro, cierpliwość oraz wiara. Serdecznie zapraszam na mojego bookstagrama @buniaa_czyta -  https://instagram.com/buniaa_czyta?igshid=1f2rphn2nqq42 ) 🤍
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-05-2021 o godz 20:41 Joanna dodał recenzję:
Jestem córką Marchów, choć wolałabym urodzić się chłopcem. Jestem nieposkromionym wulkanem energii. Jestem Jo. Mam trzy siostry: najstarsza roztropna Meg, wstydliwa, lecz muzycznie uzdolniona Beth i troszke przemądrzała Amy. Tatuś wyjeżdżając na wojne powierzył mi rolę pełnienia mężczyzny w tym domu. Choć brzmi to głupio, ja jestem z tego dumna. Kiedyś byliśmy bogaci, ale nie wszystko trwa wiecznie i żyjemy bardzo skromnie. Nasza historia to pasmo przygód, walki ze swoimi słabościami, zabawa, pomoc, a nade wszystko miłość do rodziny. Mamisia wpaja nam wszystkie wartości za co jesteśmy jej ogromnie wdzięczne. Naszą prostotą i radością z życia zarażamy nawet samotnego chłopca z siąsiedztwa i jego tajemniczego, bogatego dziadka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-03-2021 o godz 00:00 ApoloniaBieliński dodał recenzję:
Małe Kobietki to jedna z lepszych książek jaką miałam okazję przeczytać. To, co mnie zachwyca to fakt, że swoja fabułą przenosi nas ona do niecodziennych czasów przeszłych. Czasów, w których kobiety niestety nie miały lekko. Od pierwszej strony zauroczyłam się losami głównych bohaterek. Wiedziałam, że będę musiała poznać zakończenie tej książki. Bardzo mi się podobało, że każda bohaterka przedstawia zupełnie inną historię. Historię, z którą zapewne niejedna czytelniczka mogłaby się utożsamiać. Fajnie, ze teraz pojawia się wersja ilustrowana. Jest ona jeszcze piękniejsza i jeszcze ciekawsza. Na pewno warto po nią sięgnąć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-01-2021 o godz 00:00 UrszulaFudala dodał recenzję:
Zachwycona wersją serialową skusiłam się na książkę z ilustracjami i naprawdę mi się podoba! Super pomysł dla miłośników tej wspaniale przedstawionej historii. Bohaterki powieści Louisy May Alcott nieustannie mnie bawią i wzruszają, podziwiam ich siłę ducha i niezłomność charakteru w trudnych dla kobiet czasach. Książka ciekawa o tyle, że na tle barwnych losów naszych bohaterek rozgrywa się wielka historia. Wszystko ma swój urok i klimat, naprawdę czasami trudno było oderwać się od perypetii niezwykłych sióstr. Wciąż jestem pod wrażeniem tej opowieści, także zręcznego stylu autorki, Louisy May Alcott.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
05-02-2021 o godz 00:14 Kate7002 dodał recenzję:
Powiem wprost - nie czytałam Ani z ZIelonego wzgórza. W młodości wolałam Łowców złota, Szarą wilczycę, Podróż za jeden uśmiech czy Czarne stopy. I tak pozostało do dzisiaj :). W mojej mocno subiektywnej i niewyważonej opinii Małe Kobietki to umoralniająca powiastka dla dorastających dziewcząt, tak słodka, że aż niestrawna. XIX-sto wieczne losy czterech sióstr i i ch matki przedstawione przez pryzmat sukienek, rękawiczek i koronek. Czytadło na jeden wieczór. Czwarta gwiazdka za bardzo staranne wydanie książki. PS Przepraszam wszystkie zachwycone lekturą czytelniczki - de gustibus non est disputandum
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-12-2020 o godz 00:00 Goldia Plundell dodał recenzję:
Widziałam ostatnio serial, bardzo mi się spodobał, sięgnęłam więc i po książkę, żeby porównać jedno z drugim. Tak jak to zwykle bywa, książka przewyższa serial, jest obszerniejsza, zawiera wiele ciekawych wątków i szczegółów. Trudno też porównywać jej oryginalny klimat z wersją filmową. Tematyka bardzo aktualna, a portrety psychologiczne są wyraziście zarysowane, przez co książkę bardzo przyjemnie i z zainteresowaniem się czyta, a nawet powiedziałabym, że pochłania. Losy dzielnych kobiet którym przyszło żyć i walczyć o lepszą przyszłość wciągnęły mnie bez reszty. Polecam książkę Louisy May Alcott.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Dobre żony Alcott May Louisa
4.4/5
26,30 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Chłopcy Jo Alcott May Louisa
4.3/5
28,30 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mali mężczyźni Alcott May Louisa
4.4/5
28,30 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mój piękny syn Sheff David
4.5/5
26,08 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Villette Bronte Charlotte
4.5/5
31,45 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Oneiron Lindstedt Laura
4.3/5
29,29 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wichrowe wzgórza Bronte Emily
4.6/5
28,90 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Lolita Nabokov Vladimir
4.5/5
36,23 zł
44,99 zł
strona produktu - rekomendacje Shirley Bronte Charlotte
4.5/5
31,45 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Anna Karenina Tołstoj Lew
4.1/5
26,68 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Emma Austin Jane
5/5
53,91 zł
59,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zmierzch Dazai Osamu
4.6/5
24,71 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Włoski nauczyciel Rachman Tom
4.5/5
35,72 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Miedziaki Whitehead Colson
4.3/5
26,57 zł
38,90 zł
strona produktu - rekomendacje Kirke Miller Madeline
4.4/5
31,43 zł
42,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ciężar atramentu Rachel Kadish
4.7/5
30,43 zł
49,99 zł
strona produktu - rekomendacje Samotnia. Tom 1 Dickens Charles
5/5
30,90 zł
45,00 zł
strona produktu - rekomendacje Lokatorka Wildfell Hall Bronte Anne
4.7/5
28,30 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Duma i uprzedzenie Austen Jane
4.7/5
12,76 zł
19,90 zł
strona produktu - rekomendacje Życie Sus Bengtsson Jonas T.
4.1/5
23,42 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.