Ludzie na drzewach (okładka twarda)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

"Małe życie" stało się światową sensacją literacką. Debiutancka powieść Hanyi Yanagihary zachwyca nie mniej.

Amerykański lekarz na wyprawie w niezbadane rejony Pacyfiku dokonuje odkrycia, które odmieni jego życie i cały świat nauki. Niepokojąca, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie opowieść o zderzeniu odmiennych kultur, stawiająca pytania o granicę między dobrem i złem, altruizmem i egoizmem. Przejmujący debiut Yanagihary jest też próbą rozstrzygnięcia odwiecznego dylematu: czy wielkie umysły mają prawo do życia poza moralnymi normami?

Informacje o nagrodach:
Książka roku wg "The Wall Street Journal", "Publishers Weekly", "The Huffington Post"
Dylan Thomas Prize Nominee for Longlist (2014)
The Kitschies Nominee for Golden Tentacle (Debut) (2014)

Od wydawcy:

Wielopłaszczyznowa i trzymająca w napięciu powieść o zderzeniu kultur, stawiająca pytanie: czy wybitne umysły mają prawo żyć ponad normami moralnymi?

Kiedy Norton Perina podejmuje studia medyczne na Harvardzie, nikt nie podejrzewa, że arogancki młodzieniec w przyszłości zatrzęsie posadami świata nauki. Tuż przed uzyskaniem dyplomu Perina dołącza do wyprawy naukowej w niezbadane rejony Pacyfiku. Jej celem jest poznanie tajemniczego plemienia żyjącego na jednej z mikronezyjskich wysp.

Podczas gdy członkowie ekspedycji pilnie obserwują życie codzienne tubylców, uwagę młodego lekarza skupiają ludzie wyrzuceni poza nawias społeczności plemiennej - fizycznie krzepcy sześćdziesięciolatkowie, których cechuje daleko posunięta demencja. Ze strzępków ich wypowiedzi wynika, że każdy ma ponad sto kilkadziesiąt lat. Czyżby ekspedycja była bliska odkrycia sekretu nieśmiertelności?

Po powrocie z wyprawy życie Nortona Periny nigdy nie będzie już takie samo. Przełomowe dla świata nauki badania przyniosą mu Nagrodę Nobla, sławę i uznanie. Za ten sukces przyjdzie jednak słono zapłacić zarówno mieszkańcom wyspy, jak i samemu Permie. Jego spektakularna kariera zakończy się wielkim skandalem.

Yanagihara wciąga nas w hipnotyczną grę, której stawką jest marzenie o nieśmiertelności, a ceną - zbrodnia. To Doktor Faustus na XXI wiek.

Juliusz Kurkiewicz, „Książki. Magazyn do Czytania"

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Ludzie na drzewach
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Autor: Yanagihara Hanya
Tłumaczenie: Kozak Jolanta
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 576
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-13
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 237 x 186 x 35
Indeks: 22495884
 
średnia 4,1
5
35
4
18
3
15
2
2
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
26 recenzji
5/5
21-09-2017 o godz 10:42 przez: dziewczynak
Ludzie na drzewach to powieść na wskroś naukowa. Pełna opisów funkcjonowania plemion, biologicznych aspektów samego odkrycia studni młodości, laboratoryjnych czynności, psychologii i antropologii. Nie pozbawiona jest jednak akcji. Na dobrą sprawię książka ta jest bardzo szczegółową oraz złożoną retrospekcją, do której wstęp napisał przyjaciel głównego bohatera powieści, by następnie oddać w nasze ręce kilkadziesiąt lat życia Nortona Periny, spisanych własnoręcznie przez owego mężczyznę. Przyjaciel Periny zresztą wielokrotnie za pomocą przypisów uzupełnia historię własnymi wspomnieniami, wiedzą powszechną, czy też wyjaśnieniami, znacznie poszerzającymi jawiący się przed oczami czytelnika, niekiedy zatrważający obraz. Przez powody wyżej wymienione, a także przez ciężar, jaki niesie za sobą lektura dzieła Hanyi Yanagihary, Ludzie na drzewach n i e s ą powieścią przeznaczoną dla mas. Widzę to również przeglądając oceny wystawione przez użytkowników chociażby na Lubimy Czytać. Nie każdemu do gustu przypadnie tak naukowy tok myślenia, tak wiele opisów funkcjonowania badanego przez głównego bohatera plemienia, nie każdy może okazać się na tyle dojrzały by skonfrontować się z tematyką powieści. To nie jest pozycja, którą można przeczytać w dzień, czy dwa. To dojrzała, misternie złożona opowieść, która zmusza czytelnika do pochylenia się nad przedstawionymi przez autorkę problemami; do osądzenia działań bohatera; do zapoznania się ze wszystkimi stronami konfliktu; do stawienia czoła przerażającym prawdom na temat nauki i człowieczeństwa. Książkę cechuje niebywały warsztat pisarski. Język powieści; sposób opisywania kolejnych elementów odznacza się jednak pewnym kontrastem. Yanagihara mimo dość prostego, wyzbytego wręcz z emocji sposobu narracji, szczególnie rzeczy dla odbiorcy szokujących, czy też bulwersujących, zachowuje piękno języka, bogactwo słów oraz płynność opisu, kontentujący szczególnie lubujących się w estetyce pióra odbiorców. Ludzie na drzewach są po prostu świetnie napisani. To ponad to bardzo wiarygodna historia. Wydawać by się mogło – i niejednokrotnie podczas lektury się na tym złapałam – że obraz, który przed oczami czytelnika maluje autorka, jest na tyle szczegółowy, realistyczny, iż ten jej wierzy. Wierzy w rzeczywistość postaci, wierzy w odkrycie Nortona, w kulturę plemienia nakreślonego na kartach przez Yanagiharę. Bowiem praca włożona w napisanie tego debiutu musiała być przeolbrzymia. Wiedza z dziedzin biologii, psychologii, antropologii, czy też geografii, jaką musiała odznaczać się autorka, by tę historię wiarygodnie, krok po kroku budować, jest godna podziwu. Coś mnie w tej pozycji urzekło. Coś, co w zasadzie powinnam określić za pomocą liczby mnogiej. Począwszy od bliskiej memu sercu tematyki, niebywałego pióra autorki, złudnej wiarygodności opisywanej historii, sposobu narracji, cechującego często książki wybitne (chociażby jedno z dzieł Donny Tartt), szczegółowości opisów kultury badanego przez Nortona plemienia, krzyczących spomiędzy stron do czytelnika pytań na chociażby temat ruchomych granic moralnych oraz zakończenia, które jak zwykle, w przypadku tej autorki, szokuje. Dawno żadna książka – myślę, że od czasów Tajemnej historii – nie zmusiła mnie do zajrzenia tak daleko w głąb ludzkiej duszy, do zakwestionowania praw moralnych, do rzec można wręcz – zrozumienia zachowań w normalnym społeczeństwie niedopuszczalnych. Co również ważne, ta pozycja poruszyła we mnie wiele emocji, od tych pozytywnych, jak chociażby ciekawości, czy też zachwytu, po te negatywne; niesmak, lęk, smutek, niedowierzanie, żal. Trudno uwierzyć, że Ludzie na drzewach są debiutem, bowiem niektórzy autorzy nie dochodzą do takiego kunsztu, nawet po opublikowaniu swojej którejś już z kolei powieści. Yanagihara zresztą rozprawia się z większością współczesnych pisarzy już w pierwszym rozdziale. Talent? Ciężka praca? Prawdopodobnie oba. Dla mnie, omawiana w tej recenzji pozycja to jedna z lepszych, jeśli nie najlepszą przeczytana przeze mnie w tym roku powieścią. Dlaczego więc tylko osiem gwiazdek? Ponieważ była to powieść bardzo dobra, zachwycająca wręcz, jednak były takie momenty w książce, w których nie wszystko do końca mi się zazębiało. Nie wszystko było na swoim miejscu. Niekiedy autorka zbytnio skupiała się na opisach kultury, zamiast na psychologii bohaterów. Myślę, że książka na tym zabiegu wiele by skorzystała. Przez to, że lekturę Małego życia miałam już za sobą w chwili otrzymania Ludzi na drzewach, nieco obawiałam się zabrać za lekturę tej powieści. Bałam się, że jako debiut nie okaże się tak wyjątkowa, jak jej następczyni. Po lekturze obu mogę jednak stwierdzić, że obie odznaczają się swoistym, charakterystycznym dla każdej geniuszem. Obie poruszają czytelnika, obie są przykładem zdolności ludzkości do tworzenia piękna oraz umiejętności pisarza do pobudzania w czytelniku najgłębiej zakorzenionych emocji i myśli.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
07-09-2017 o godz 13:22 przez: Marta Korytkowska
«Małe życie» Hanyi Yanagihary to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam nie tylko w zeszłym roku, ale i w całym swoim życiu. Od roku dzielnie dzierży miejsce na podium w moim czytelniczym sercu. Z tego powodu debiutancka powieść pisarki, «Ludzie na drzewach», była najbardziej wyczekiwaną przeze mnie książką, która ma ukazać się w tym roku na polskim rynku. Czy warto było tyle na nią czekać? Kiedy Norton Perina wyruszał w wieku 25 lat w podróż na tajemniczą wizję Ivu’ivu, nie spodziewał się jak bardzo wpłynie ona na jego całe życie. Ze studenta medycyny bez ambicji zmienił się w jednego z najsłynniejszych amerykańskich naukowców. Jednak Nagroda Nobla to nie jedyny ze skutków jego odkrycia. Inne są dużo bardziej poważne i niekoniecznie pozytywne. Nie będę porównywać tej książki do «Małego życia», chociaż gdy sama rozpoczynałam lekturę, nie mogłam się od tego powstrzymać. «Ludzie na drzewach» to debiut Yanagihary, dlatego postaram się ocenić tę książkę tylko na podstawie jej treści i poruszanej tematyki. Nie obiecuję jednak, że mi to wyjdzie… Hanya Yanagihara pisała tę powieść niemalże 18 lat; bardzo szybko można zrozumieć, czemu pisarce zajęło to tyle czasu. Postać Nortona Periny inspirowana jest jednym ze słynnych naukowców, ale nie polecam googlowania jego nazwiska przed lekturą, bo niepotrzebnie sobie zaspoilerujecie pewien wątek. Perina będąc na tajemniczej, niezbadanej dotąd wyspie, poznaje z towarzyszami wędrówki lud Ivu’ivu, ale to, co ukierunkuje jego ścieżkę kariery, to pewne kuriozum - ludzie, którzy rzekomo mają ponad 100, niekiedy nawet 200 lat, a ich ciała wciąż są w dobrej formie, czego nie można powiedzieć o umysłach. W czym tkwi tajemnica ich długowieczności? Jestem pod ogromnym wrażeniem świata, który stworzyła w swojej powieści Yanagihara: opisów wyspy, plemienia Ivu’ivu, ich języka, kultury, wierzeń, a wreszcie pomysłu na tytułowych ludzi na drzewach. Ten świat dosłownie mnie wciągnął i zafascynował. Podoba mi się zwłaszcza pomysł na to, w jaki sposób opowiedziana została historia Periny i jego odkrycia. «Ludzie na drzewach» to wspomnienia naukowca, które ten spisał za namową swojego przyjaciela. To sprawia, że książka w większości składa się z długich opisów, a dialogi pojawiają się sporadycznie. Na początku może to być problem i przez długi czas czułam, że ta książka w ogóle mnie nie rusza. Brakowało mi emocji, wczucia się w losy bohaterów, tego pomiatania czytelnikiem, jak w «Małym życiu». Z czasem jednak to się zmienia, a im więcej dowiadujemy się na temat plemienia Ivu’ivu i odkrycia Nortona, tym więcej tych emocji się pojawia. Na okładce książki możemy przeczytać hasło: “Przejmująca powieść autorki «Małego życia»”. Takie teksty niekiedy są przesadzone, ale tutaj idealnie on pasuje. Mam wrażenie, że celem Yanagihary było ukazanie przede wszystkich dwóch ważnych wątków, rzeczy, które niszczą nasz świat. Chociaż… właściwie chodzi o nas samych. To my, dążąc do rozwoju technologii, do odkrywania nieznanego, do niemożności pogodzenia się ze śmiertelnością, niszczymy ostatnie skrawki natury. Naprawdę nie chcę napisać za dużo, aby nie zabierać Wam przyjemności z samodzielnego odkrywania tej historii. «Ludzie na drzewach» to debiut Yanagihary, który pokazuje, jak fantastyczną jest pisarką. Po «Małym życiu» to kolejna powieść, którą mogę uznać za jedną z lepszych, jakie czytałam. Wszystko w niej mnie zachwyca: historia Nortona, wątek plemienia Ivu’ivu, przekaz dla czytelników i sposób, w jaki to wszystko zostało opowiedziane. Zdecydowanie warto było czekać na tę książkę cały rok.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
29-09-2017 o godz 14:51 przez: Katarzyna Żmuda
"W sytuacjach nielogicznych człowiek czepia się pierwszego lepszego pozornie logicznego pomysłu, choćby i lichego, nieudolnie maskującego brak rzetelnych planów." Norton Perina to student medycyny na Harvardzie. Późniejsze lata przyniosą mu tytuł lekarza i wiele nagród, w tym Nagrodę Nobla. Z jakiego powodu? Wypływając w nieznane, znajduje na Pacyfiku wyspę pełną tubylców. Dzięki swoim badaniom dokonuje przełomowych odkryć, które w szybkim czasie wzniosą jego karierę na wyżyny, rozbuchają ego do granic możliwości, ale i wiele lat później momentalnie zrzucą go na dno społeczeństwa. Żeby było jasne - nie polubiłam się z Periną ani na początku, ani w żadnym innym momencie. Współczucia dla niego również nie odczułam. Złość, zdegustowanie, zirytowanie - owszem. Od początku jego postać nie przypadła mi do gustu, gdyż jego sposób myślenia zupełnie różnił się od mojego. Jego zachowanie momentami mnie brzydziło i niejednokrotnie odkładałam tę książkę na bok, by przemyśleć kilka spraw. Jestem więc zadowolona z zakończenia i wszystkiego, co go spotkało, bo w zupełności na to zasłużył. Co do Yanagihary - było to nasze pierwsze spotkanie. "Małe życie" okrzyczane fenomenem stoi na mojej półce i czeka na przeczytanie, które mam nadzieję nastąpi jak najszybciej. Jeśli po powyższym akapicie pomyśleliście, że książka mi się nie spodobała, to przepraszam za wprowadzenie w błąd. Jedynym jej mankamentem był Perina. Innych bohaterów polubiłam, tak samo jak i styl pisania autorki. Książkę czytało się przyjemnie i mam nadzieję, że tak samo będzie z "Małym życiem". "To, co najbardziej wiarygodne, niekoniecznie bywa słuszne i godne uwagi. Najczęściej wygrywa bowiem teoria najdziwniejsza, z pozoru nieprawdopodobna, do której jednak wraca się raz po raz, gdyż intryguje oryginalnością swojego zamysłu." "Ludzie na drzewach" to nie tylko historia o Perinie i jego obserwacji tubylców. To książka poruszająca wiele aspektów, m.in. ten czy wielkie umysły mają prawo żyć ponad prawem? Czy ktokolwiek może pomijać sobie normy moralne i żyć, jakby ich nie było? Jest to zdecydowanie kontrowersyjna książka, ale warta poznania. Jak na debiut jest niesamowicie wciągająca i dopracowana pod każdym względem. Mam tylko nadzieję, że autorka z każdą książką się coraz bardziej rozwija, bo jeśli tak, to wkrótce dołączy do grona moich ulubionych. Zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę i odpowiedzenia sobie samemu na pytanie czy są sytuacje, w których warto odpuścić sobie normy postępowania i całą ludzką przyzwoitość w imię wyższych dokonań? https://cos-o-ksiazkach.blogspot.com/2017/09/298-ludzie-na-drzewach.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
15-09-2017 o godz 09:46 przez: natoosia
Hanya Yanagihara, "Ludzie na Drzewach" - jestem wielką fanką "Małego życia". Dlatego na kolejną, a właściwie debiutancką powieść Yanagihary czekałam z taką niecierpliwością, że kiedy dostałam informację, że zamówiona w przedsprzedaży książka czeka na odbiór kilka dni przed oficjalną premierą, rzuciłam wszystko i z trudem powstrzymując się przed łamaniem wszystkich możliwych przepisów drogowych pognałam ją odebrać. Oczekiwania miałam wielkie i zaczynałam czytać z podnieceniem zmieszanym z obawą przed rozczarowaniem. Właśnie skończyłam i jestem zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś innego. Wcale nie znaczy to jednak, że się rozczarowałam, bo "Ludzie" choć zupełnie inni od "MŻ" są książką świetną. Wbrew temu, co czytałam wcześniej, tematem przewodnim nie jest wcale molestowanie seksualne dzieci, choć od oskarżenia o nie zaczyna się książka. Jest to natomiast opowieść o tym, jak ludzie zachodu niszczą Ziemię, jak są zachłanni i aroganccy, przekonani o swojej wyższości i prawu do tego, co najlepsze. To również historia o obsesji młodości i wiecznego życia i tym, jak wiele dla nich jesteśmy w stanie poświecić. I choć ta nazywana współczesnym "Jądrem Ciemności" powieść bardzo się od "Małego Życia" różni, to ma z nim kilka cech wspólnych - tak jak w swojej drugiej powieści, autorka stawia tu pytania o moralność, o dobro i zło, o istotę człowieka i człowieczeństwa. Tak jak w "Małym życiu" stosuje technikę powolnego gotowania żaby - tak, jak wrzucona do letniej wody i stopniowo podgrzewana żaba zbyt późno orientuje się, że umiera, tak czytelnik, któremu stopniowo dawkuje się emocje, nagle staje w obliczu brutalnego finału. Jednak najważniejszym pytaniem postawionym przez Yanagiharę jest to, czy jednostkom wybitnym wolno więcej, czy są ponad prawem? "Ludzie na Drzewach" to napewno książka, o której ciężko zapomnieć i wobec której nie sposób pozostać obojętnym. Ja z całego serca polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
1/5
14-01-2018 o godz 10:23 przez: Anonim
Wzięłam się za tę pozycję po przeczytaniu 'Małego życia'. Pierwsza refleksja - autorka ma jakiś (być może osobisty)problem z molestowaniem dzieci. Druga - antypatyczny główny bohater. Choć książkę lekko się czyta, nie miałam poczucia, że czytam literaturę. Być może to sprawny zabieg literacki autorki, bo powieść jest w formie pamiętnika głównego bohatera. Niestety, nie przeczytałam 'Ludzi na drzewach' do końca, więc może moja ocena może wydać się niemiarodajna. Mało tego - całkiem świadomie odłożyłam ją po przeczytaniu około połowy. Ci, którzy czytali domyślają się na pewno, w którym momencie przerwałam. Nie byłam już ciekawa ciągu dalszego. Nie chcę wierzyć, że jakakolwiek - nawet prymitywna społeczność - mogłaby usankcjonować tak specyficzny i okrutny rytuał przejścia małym chłopcom. Nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
5/5
01-11-2017 o godz 13:03 przez: Anna Mysza
Rzadko spotykany warsztat literacki na abrdzo wysokim poziomie literackim, ale przede wszystkim kawał literatury tak mocno poruszającej i nieoczywistej, że krew krzepnie w zyłach. Fabuła oparta na faktach, które bulwersuje i stawiają czytelnika przed trudnymi pytaniami natury moralnej - filozoficznej? Czy to co wydaje się dobre, może być powodowane złymi intencjami?..
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
28-05-2018 o godz 14:57 przez: Zatracona w słowach
Norton Perina to młody naukowiec pozbawiony konkretnego planu na przyszłość. Propozycja wyprawy naukowej w samo centrum mikronezyjskiej dżungli jest więc dla niego niesamowitą okazją. Nie zastanawiając się długo Perina wyrusza na wyprawę, która odmieni nie tylko jego życie, ale i cały świat nauki. Małe życie Hanyi Yanagihary to książka, która odniosła wielki sukces nie tylko za granicą, ale i w Polsce. Wzbudziła ona wiele kontrowersji i wprowadziła wyraźny podział wśród czytelników. Jedni uznali ją za wybitną powieść, inni natomiast nie mogli jej ścierpieć. Ja oczywiście zaliczam się do tej pierwszej grupy. „Małe życie” mną wstrząsnęło, to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w zeszłym roku, a może nawet i w całym moim życiu. Nic więc dziwnego, że zdecydowałam się sięgnąć po debiutancką powieść autorki zatytułowaną „Ludzie na drzewach”. Na kartach książki poznajemy historię Nortona Periny naukowca i lekarza, który otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie syndromu Seleny – zaburzenia, które opóźnia proces starzenia. Historia rozwoju kariery głównego bohatera jest bardzo zaskakująca, wręcz nieprawdopodobna. Wiarygodności dodaje jej jednak fakt, że autorka czerpała inspirację z prawdziwych wydarzeń, a postać Nortona Periny wzorowana jest na Danielu Carletonie Gajdusku – amerykańskim wirusologu i pediatrze, laureacie Nagrody Nobla z dziedziny fizjologii i medycyny z 1976 roku, a także homoseksualiście i pedofilu. „Ludzie na drzewach” to nie tak obszerna książka, jak „Małe życie”, jednak do najkrótszych też nie należy, gdyż liczy sobie ponad czterysta stron. Została ona skonstruowana w taki sposób, że mamy okazję poznać historię przedstawioną na jej kartach z dwóch perspektyw. W książce mamy do czynienia z pamiętnikiem Nortona Periny, który został opracowany przez jego przyjaciela i współpracownika Ronalda Kubodera. Całość przypomina więc na swój sposób autobiografię, którą muszę przyznać, bardzo ciężko mi się czytało. Liczy sobie ona, jak już wspomniałam nieco ponad czterysta stron, co jak osobiście uważam, nie stanowi dla mnie wielkiego wyzwania, a jednak dobrnięcie do końca zajęło mi prawie dwa razy więcej czasu niż w przypadku „Małego życia”. Na moje tempo czytania z pewnością miały również wpływ liczne przypisy, które niestety bardzo często wybijały mnie z rytmu oraz nużące i powolne tempo, do którego musiałam po prostu po jakimś czasie się przyzwyczaić. „Ludzie na drzewach” to wielowymiarowa historia, która pokazuje wyraźnie jak ambitną autorką jest Hanya Yanagihara. W swojej książce porusza szereg różnych tematów, pragnie jak najlepiej przedstawić każdy z nich, jednak ze względu ich ilość nie do końca jej się to udaje. Mimo to nadal przedstawia wiele ważnych i istotnych kwestii, niejednokrotnie skłaniając czytelnika do refleksji. Podczas lektury wielokrotnie nasuwają się pytania dotyczące etyki w kontekście badań i odkryć naukowych, o to, czy mogą się one odbywać kosztem ludzkiego cierpienia. Czy mamy prawo wkraczać w życie innych ludzi, ingerować w ich zwyczaje niszcząc przy tym przyrodę i raniąc zwierzęta? W końcu, czy inteligenty człowiek, wybitna jednostka, z wieloma osiągnięciami na koncie stoi ponad prawem? Czy można zataić mniej chlubne czyny, by móc w pełni skupić się na osiągnięciach danej osoby? „Ludzie na drzewach” to książka kompletnie inna niż „Małe życie”, nieco gorsza, a także nie tak poruszająca i wstrząsająca. Dotyka ona innego tematu niż kolejna książka autorki, dlatego uczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania, również się różniły. To książka kontrowersyjna, ale przez to także na swój sposób intrygująca i wciągająca. Ma ona lepsze i gorsze momenty, czyta się ją moim zdaniem ciężko i bardzo wolno, jednak najważniejsze jest, aby pozostać wytrwałym i dotrzeć do samego końca, gdyż dopiero tam możemy dostrzec i zrozumieć cały sens tej powieści. Według mnie to dobra książka, którą powinni docenić miłośnicy „Małego życia”, ale również osoby, które nie miały jeszcze do czynienia z twórczością Hanyi Yanagihary. http://someculturewithme.blogspot.com/2018/05/etyka-i-moralnosc-sa-kulturowo-wzgledne.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-12-2017 o godz 16:06 przez: olala
Książka z gatunku mocnych, czyli nie dość że świetna warsztatowo, to w dodatku porusza tematy niebagatelne: śmierć-nieśmiertelność, starzenie się, miłość, ambicje, spotkanie z innym i jego kulturą, itd. Można wyliczać i wyliczać. Można też w tej książce zakopać się na amen, bo jest jak bagno: potworne mnóstwo detali, przesadnie szczegółowe opisy jak z Orzeszkowej, tyle że jednak lepiej napisane... Momentami jest ciężko przebrnąć. Para-naukowe opisy dzikiego plemienia wewnątrz dżungli gdzieś na końcu Pacyfiku początkowo mogą zirytować, ale można się powoli w tą niespieszną narrację wciągnąć. Tyle że prowadzą do banalnej konkluzji, że zachodnia cywilizacja pożre i wypluje każdą inną cywilizację, która miałaby jej cokolwiek do zaoferowania, a nawet jeśli nie ma - to zniszczy ją jak gdyby mimochodem. Całe cudowne odkrycie naukowe długowieczności/nieśmiertelności okazuje się do niczego nie prowadzić i niczego wartościowego nie daje światu - bo poziom wiedzy i nauki w tym czasie nie umiał odpowiednich narzędzi do wyciągnięcia wniosków Narrator (jeden i drugi) nie budzą sympatii. Ot, para napompowanych, akademickich snobów, mizantropów, mizoginów, pełnych pogardy do wszystkich, którzy im intelektualnie nie dorastają do pięt. Między wierszami można wyczytać wręcz zapędy naukowe i zimną gotowość na wszystko godną dr Mengele. Z czasem zdołałam nabrać niechętnego szacunku dla Nortona Periny, który zdaje się odkupować swój "grzech", czyli naukowe odkrycie, które doprowadziło do praktycznie zagłady wyspy i plemion Ivu'ivu; poprzez adopcję, wykształcenie i wychowanie w godnych warunkach w USA ponad 40 porzuconych dzieci z właśnie tych wysp. W ostatnim rozdziale (właściwie w epilogu, z niechęcią dodanym przez jednego z narratorów) wszystkie karty zostają odkryte, prawda wychodzi na jaw. Wszystko jest jasne, a ja jako czytelnik czułam się trochę wystrychnięta na dudka przez autorkę, bo złapałam się na pewnej dozie zrozumienia i wręcz współczucia Perinie. Pewnie taki był cel tej książki. (Spoiler) "Ludzie na drzewach" to pamiętniki naukowca-pedofila. Wątek pedofilii jest już w pierwszym rozdziale zaprezentowany, bo Perina zostaje skazany do więzienia za wykorzystywanie dzieci, ale i on, i drugi narrator są tak święcie oburzeni tym faktem, że czytelnik nie wie na ile te zarzuty były prawdziwe (fałszywe zarzuty pedofilii i jak mogą zniszczyć życie widać choćby w filmie "Polowanie"). Cała książka pokazuje życie niesympatycznego, zimnego, ale jednak genialnego naukowca; który w dodatku wydaje się cierpieć nieuświadomione wyrzuty sumienia za bezpośredni wpływ na zniszczenie cywilizacji Ivu'ivu i stąd założenie domowego sierocińca dla dzieci z wyspy. Mimochodem pamiętniki dają jakieś poszlaki, że jednak Perina miał ciągotki do dzieci, ale zaraz są one przykrywane czysto ludzkim dążeniem do rodzicielstwa, oschłej - ale jednak obecnej - ojcowskiej miłości do bezbronnych, ufnych dzieciaków. Ta niepewność co jest tu czyste, a co pachnie zakazanym ciągnie się praktycznie do samego końca książki, a przedostatni rozdział każe wręcz czytelnikowi współczuć Perinie, który w sędziwym wieku wydaje się być ofiarą pomówień jednego z krnąbrnych, wręcz socjopatycznych wychowanków. Dopiero finał w bardzo nijaki, skrótowy, wręcz błahy i jak gdyby niewarty wzmianki sposób daje do zrozumienia: tak, Perina był pedofilem, wykorzystywał swoich wychowanków tak jak i jedno z dzieci na wyspie (właściwie "został przez nie uwiedziony"). Perina pisze to w sposób podobny do tego jak opisuje obiad, swoją pracę naukową, współpracowników, przedmioty, rośliny, zwierzęta - dla tego zimnego człowieka-jaszczurki seks z dziećmi był jednym z elementów codzienności, "miłością" do nich, takim samym jej objawem jak kupowanie im zegarków czy wyprawki na studia. Czy naprawdę chciałam przeczytać pamiętniki pedofila? A jednak nie wiedząc o tym kim faktycznie jest przeczytałam i dałam się wciągnąć w jego codzienność i tok myślenia. (Znakomite nagranie audiobooka - aktorzy nie modulują przesadnie głosu i nie "zgrywają się", co czasem ma miejsce w innych nagraniach).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
01-07-2020 o godz 20:57 przez: writerat.pl
Po przeczytaniu Małego życia obiecałam sobie, że przebrnę także przez tę książkę. Kiedy kurier przyszedł z paczką, wiedziałam, że nie będę mogła dłużej odwlekać lektury. Przyznam szczerze, że bałam się to czytać; nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Oto przed wami recenzja pierwszej książki Hanyi Yanagihary – Ludzie na drzewach. Po raz kolejny o autorce Sądzę, że Yanagihara to cudowna pisarka z potencjałem i mam nadzieję, że na dwóch książkach nie zakończy swojej pisarskiej działalności. Hanya uważana jest za najwybitniejszą amerykańską powieściopisarkę. Treść Ludzi na drzewach Norton Perina od zawsze był człowiekiem mierzącym wysoko. Wykorzystywał każdą okazje, aby coś osiągnąć – studia medyczne na Harvardzie, praca u słynnego naukowca. To jednak nie wystarczyło. Gdy główny bohater trafia na tajemniczą wyspę na Pacyfiku, dokonuje imponującego odkrycia. Za to musi zapłacić straszliwą cenę, która pozbawi go wszystkiego, o co walczył. Jakie wrażenia wywołuje powieść Ludzie na drzewach? Początek jest trochę nudny. Poznajemy cechy młodego Nortona i relacje łączące go z rodziną, a to, jak odnosił się do swojej matki i z jaką arogancją ją traktował, sprawiło, że go nie polubiłam. Już na pierwszych stronach książki Hanya zdradza całe zakończenie. Zabieg wydał mi się ciekawy, jednak zepsuł całą zabawę z „domyślaniem się”, mimo wszystko cała historia będąca „pomiędzy” jest na tyle ciekawa, że nie mogłam tak po prostu odłożyć tej powieści. Yanagihara jest jedną z tych nielicznych perełek literatury, które potrafią za pomocą słów zawładnąć człowiekiem. Przypisy, mimo że były czasami zbyt długie, odgrywały ciekawą rolę. Świat wykreowany wydawał się bardzo realny, nawet przez chwilę myślałam, że to wszystko, co napisała Hanya to prawda. Kolejny raz autorka porusza trudny temat. Bardzo dokładnie opisuje pracę naukowców, masę badań robionych na szczurach i innych niewinnych stworzeniach. Po pewnym czasie, kiedy główny bohater trafia na wyspę Ivu’ivu, zapomina o wszystkim, czego uczył się przez całe swoje życie. Moralność odrzuca w kąt i robi wszystko, aby osiągnąć coś więcej niż dotychczas. Yanagihara przedstawia nam obraz typowego naukowca, który zniszczy wszystko, co spotka na swojej drodze, aby spełnić postawiony sobie cel. Badacz, będąc na wyspie, poznaje obyczaje tubylców. Norton jest świadkiem sytuacji, których nigdy nie powinien zobaczyć. Przez chore zdarzenie zapomina o wszelkich zasadach etycznych. Ludzie na drzewach to nie tylko książka Hanya podejmuje trudne tematy dotyczące nie tylko nauki, ale także pedofilii. Powieściopisarka obdarzyła głównego bohatera miłością do dzieci. Przyznam szczerze, że pierwszy raz zdarzyło mi się czytać książkę, gdzie wyżej wymieniony problem występuje. Nie ukrywam również, że byłam zaskoczona scenami opisywanymi w powieści, naukowiec próbuje bronić się, uwolnić z sideł pożądania, przeklina siebie za wszystko. Podziwiam Yanagiharę za oryginalne pomysły, które przełamują szablony współczesnej literatury. W swoich powieściach Hanya porusza problemy, których mamy prawo nie rozumieć. Na myśl przychodzi: „Jak ktoś może wytępić całe stado rzadkich i cudownych zwierząt dla zwykłych badań?„. Yanagihara pokazuje obie strony każdego człowieka. Tą dobrą i tą złą. Działania Nortona też mają swoje powody i skutki, które są wyraźnie zobrazowane i wytłumaczone. Hanya nie usprawiedliwia tych działań, ale uświadamia nam wagę prawdziwych kłopotów. Podsumowanie Norton jest genialnym naukowcem, który odkrywa sekret nieśmiertelności. Po opisaniu swojego olśnienia dostaje nagrodę Nobla. Nikt jednak nie wie, że ukrywa straszny sekret. Hanya Yanagihara swoją książką sprzeciwia się schematom. Przyszła mi do głowy śmieszna myśl, że może tubylcy żyją tak długo, ponieważ nikt im nigdy nie powiedział, że nie powinni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-10-2017 o godz 21:16 przez: madziao
Hanya Yanagihara to autorka, która zabłysnęła w literackim świecie powieścią "Małe życie". Osobiście przeczytałam zaledwie sto stron i dalej nie mogłam przebrnąć, dlatego nie mnie oceniać czy była to udana książka czy nie. Wiem jednak, że "Ludzie na drzewach" wciągnęli mnie od pierwszych stron i zdecydowanie jestem pod ogromnym wrażeniem. To sprawia, że mam ochotę dać jeszcze jedną szansę "Małemu życiu". "Ludzie na drzewach" to opowieść o naukowcu Nortonie Perinie, opowiedziana przez Ronalda Kuboderę. Bohater podczas pobytu na mikronezyjskiej wyspie poznaje lud Ivu'ivu, który charakteryzuje się...długowiecznością - jego członkowie żyją 100 a nawet 200 lat - mimo tego wieku, ich ciała są w świetnym stanie...w przeciwieństwie do umysłu. W czym tkwi sekret? "Ludzie na drzewach" naprawdę mnie zachwycili! Zwykle książki, w których nie ma dialogów lub jest ich bardzo mało, czyta mi się źle, ale w tym przypadku było zupełnie inaczej. Wszystkie opisy, w szczególności te dotyczące ludu Ivu'ivu - ich zachowań, zwyczajów, tradycji - były przedstawione w interesujący sposób, dlatego bardzo zaangażowałam się w podróż doktora Periny. Hanya Yanagihara porusza w swojej książce wiele problemów, jednak nie wspomnę o wszystkich, ponieważ nie chciałabym Wam odbierać przyjemności z lektury. Autorka przede wszystkim stawia pytanie czy naukowcom ze względu na ich zasługi np. dla medycyny czy innych nauk, wolno więcej niż innym? I czy można im wszystko wybaczyć? A czy mamy prawo do ingerencji w życie nieznanych plemion, traktowania ich jak obiektów do badań? I w końcu - czy długowieczność ma sens? Dlaczego tak bardzo chcemy odkryć sposób na przedłużenie życia? I czy on w ogóle istnieje? Jedno jest pewne - zakończenie wbija czytelnika w fotel. To apogeum emocji, które towarzyszyły podczas czytania. Wow! Naprawdę mocne! "Ludzie na drzewach" powstawali przez 18 lat i częściowo opierają się na faktach. To dobra i mocna powieść. Jestem pełna podziwu dla autorki - ciekawa fabuła, interesujące opisy plemienia, ważne i trudne problemy, ale przede wszystkim Yanagihara skłania do myślenia. Po przeczytaniu "Ludzi na drzewach" nie można obojętnie przejść do kolejnej lektury... brawo!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2017 o godz 19:24 przez: Klaudia
Hanya Yanagihara udowodniła już "Małym życiem", że potrafi pisać unikatowe i wyjątkowe książki. Sięgając po "Ludzi na drzewach" miałam nadzieję, że zostanę tak samo pozytywnie zaskoczona jak w poprzednim wypadku. Niestety po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów byłam gorzko rozczarowana. Opisy strasznie mi się dłużyły i za każdym razem zmuszałam się, aby ponownie po nią sięgnąć. Bohater był bez wyrazu, miałam do niego obojętny stosunek. Dopiero po połowie książki zaczęłam śledzić wątki z zainteresowaniem. Wtedy fabuła rozwinęła się i naprawdę mnie pochłonęła. Najmocniejszym punktem całej powieści jest przedstawienie stopniowej degradacji środowiska wyspy, relacje Nortona z dziećmi, jego uczucia dotyczące ojcostwa. Na plus działa kilka ostatnich stron, które naprawdę mogą wstrząsnąć i zadziwić. Książka na pewno nie jest łatwa i trzeba mieć do niej sporo cierpliwości. Zmusiła mnie do refleksji nad tym co jest w życiu ważne czy etyczne, ale także nad tym jak skomplikowany i nieodgadniony jest charakter i umysł ludzki. Powieść jest dla mnie bardzo nierówna, ma mocne i słabe strony. Na pewno nie jest dla każdego, a zwłaszcza dla tych, którzy szukają akcji lub dobrej zabawy. Na bardziej szczegółową recenzję zapraszam na www.strefabrunetki.blogspot.com :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-03-2018 o godz 19:35 przez: ILoveRock'NRoll
Miałam duże oczekiwana co do tej książki, gdyż autorka zachwyciła mnie swoim "Małym życiem". Niestety, "Ludzi na drzewach" męczyłam dość długo. Książka sama w sobie jest napisana w ciekawy sposób, kilka razy złapałam się na tym, że musiałam sprawdzać, które fakty są prawdziwe, a które są fikcją - duży plus dla autorki dla tak obszerne wykreowanie świata i rzeczywistości, w której żyli bohaterowie. Opisana historia ma potencjał, ale głównego bohatera nie da się lubić (po przeczytaniu ostatniego rozdziału tym bardziej). Autorka chyba lubi poruszać tematy homoseksualizmu i molestowania dzieci, gdyż tak jak w przypadku "Małego życia" może nie głównym, ale dość ważnym wątkiem były właśnie te zachowania. Książka ogólnie nie zachwyca, ale można ją przeczytać. Nie będę jej rozpamiętywać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-01-2018 o godz 16:49 przez: Magdalena Zeist
Ta pozycja to wspaniała książka, ale dla wytrwałych czytelników. Bez wątpienia "Ludzie na drzewach" jest powieścią kontrowersyjną i momentami bardzo poruszającą. Nie sposób jednak w tej książce znaleźć szybkiej, pełnej napięcia akcji oraz wielu dialogów. Ta książka to w 90% opisy, które na początku bardzo mnie męczyły. Jednak od około 200 strony wciągnęłam się w tę historię, a ostatnie dwie części oraz epilog i postscriptum przeczytałam jednym tchem! http://www.maobmaze.pl/2018/01/ludzie-na-drzewach.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-11-2017 o godz 11:34 przez: Joanna Lewandowska
Muszę przyznać, że książka mnie trochę zszokowała - zwłaszcza zakończenie. Spodziewałam się po tej autorce wiele i dostałam to czego oczekiwała.m Bardzo dobry warsztat literacki, historia niezwykła opowiedziana w bardzo interesujący sposób. Autorka zwraca uwagę na konsekwencję jakie niesie ze sobą próba "ucywilizowania" na siłę rdzennych plemion. Naprawdę warta przeczytania. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-11-2017 o godz 13:49 przez: Kobieta z papieru
Jedna z najlepszych książek, jaką przeczytałam w ostatnich latach. Dosłownie podróż przez dżunglę - ludzkich emocji, słabości, wyobrażeń, upokorzeń i marzeń. Opowieść tak plastyczna, że słów można dotykać, można je wąchać, oglądać i smakować. Nieznane lądy determinują wszystko, co znamy. Czasem tak bardzo, że wracając do domu, gubimy się na zawsze. Jestem pod ogromnym wrażaniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-10-2017 o godz 22:16 przez: Anna Mysza
Za białymi ludźmi idzie przemoc... Yanagihara po Małym zyciu mozna by nazwać ją nowym Dsotojewskim. MŻ trochę krytykowane, a;e raczej opisywane w superlatywach skłania do refleksji, natomiast "Ludzie na drzewach" to cięższy kaliber. Wart uwagi, przygotowany z ogromną pieczołowitością. Ta pwieść porusza, a nawet boli.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-05-2018 o godz 11:00 przez: anjirika
Pierwszy raz w życiu sięgnęłam po taką tematykę, trochę sceptycznie podchodziłam. Totalnie zaskakujące zakończenie, ale nie żeby miło zaskoczyło. Osobiście poczułam wściekłość, taki okropny żal. Polecam, bo jakby na to nie spojrzeć książka jest dobra, a to, że na koniec tak bardzo zaskakuje daje dodatkowy plus.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
14-03-2018 o godz 13:04 przez: Anonim
Małe życie nie podobało mi się - równie dobrze książka mogła toczyć się przez następne 800 stron. Ludzie na drzewach nie zachwyciły mnie od początku, nie lubię czytać o tym co złe .. a do tego kolejna książka autorki z tematyki homoseksulano - pedofilskiej ... - nie doczytałam do końca, po prostu miałam dość
Czy ta recenzja była przydatna? 0 2
3/5
17-05-2018 o godz 06:27 przez: Anonim
Powieść opowiada o losach społeczności odkrytej i zniszczonej przez " cywilizacje białych ludzi" działających w " niby dobrej wierze". Okazuje się, że za celem poznawczym, nauką i postępem niejednokrotnie idzie przemoc i destrukcja. Powieść z głębokim przesłaniem moralnym. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
03-11-2017 o godz 13:07 przez: racinka
Ciężkie tematy napisane w sprawny i przyjemny dla oka sposób. Bardzo ciekawa lektura dla wszystkich, których ciekawią zagwozdki natury filozoficzno-moralnej. Etyczne tabu przedstawione w tej książce to fajnie podana historia. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego