Love Line (okładka  miękka, 2017-10)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

„Gdy spotkasz kogoś, w kim mógłbyś się zakochać, wiesz o tym od razu”.

Nowa powieść autorki bestsellerowej serii „Ostatnia spowiedź”.

Matthew Hansen - przystojny młody psycholog - doradza kobietom, jak zbudować satysfakcjonujący je związek i nie pozwolić sobą manipulować. Jest twórcą popularnej internetowej audycji LOVE Line, a jego charyzma i celne rady przyciągają miliony słuchaczek. Zrządzeniem losu spotyka Bethany McCallum, będącą w trakcie rozwodu dziennikarkę luksusowego magazynu dla kobiet. Otrzymuje ona zlecenie napisania artykułu obnażającego metody stosowane przez hermetyczną grupę tak zwanych pick-up artists, czyli trenerów podrywu. Nieetycznych manipulantów, którzy szkolą mężczyzn, jak zaciągnąć kobiety do łóżka. Ich drogi krzyżują się przy stoliku pewnej bardzo nietypowej restauracji. Wzajemne przyciąganie sprawia, że Matt postanawia zbliżyć się do Bethany. Aby to zrobić, będzie musiał podzielić się z nią swoją wiedzą. Tymczasem napięcie między nimi staje się coraz silniejsze. Ale oboje coś ukrywają.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Love Line
Seria: Love Line
Autor: Reichter Nina
Wydawnictwo: Novae Res
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 488
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-10-25
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 22626707
średnia 4,3
5
30
4
13
3
4
2
1
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
27 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
21-11-2017 o godz 11:38 przez: trzaskolina | Zweryfikowany zakup
ciekawa książką, która oprócz dość standardowej historii miłości uświadamia jak ważna jest samoświadomość i szacunek do siebie. biegnę po drugą część !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-03-2018 o godz 10:11 przez: Mońka | Zweryfikowany zakup
Niesamowita powieść, ktora wywarła na mnie duże wrażenie. Piękna z zewnątrz jak i w treści. Czekam na drugą część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
28-11-2017 o godz 20:35 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Polecem z całego serca. Super lektura na jesienne wieczory 😊 Książka wciąga na maxa nie można się od niej oderwać
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-11-2017 o godz 08:32 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Polecam. Czyta się jednym tchem 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-10-2017 o godz 09:24 przez: Mała Pisareczka
Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że mało jest takich powieści, których nie mogę się doczekać na długo przed premierą. Gdy po raz pierwszy przeczytałam informację Niny Reichter o tym, że kończy swoje nowe "dziecko", wiedziałam, że akurat tę książkę muszę przeczytać. Nieważne, że nie znałam tematyki. Ważne, że miałam zaufanie do autorki i ogromną nadzieję, że się nie zawiodę. LOVE Line to audycja internetowa prowadzona przez charyzmatycznego mężczyznę, który doradza kobietom, jak zbudować satysfakcjonujący związek. Galaxy to magazyn pisany przez ambitną dziennikarkę. Mężczyzna i kobieta. On i Ona. Matthew Hansen i Bethany McCallum. Para właściwie nieznanych sobie ludzie, którzy spotkali się po raz pierwszy siedem lat temu. I po tym czasie przeznaczenie zadecydowało, że trafiają na siebie znowu. Mimo że tym razem są zupełnie innymi ludźmi, wciąż coś ich do siebie ciągnie. Beth pragnie awansować i napisać artykuł obnażający metody stosowane przez tzw. pick-up artists, czyli trenerów podrywu. Prosi o pomoc Matta, który, by się do niej zbliżyć, dzieli się swoją wiedzą. Pomiędzy wierszami dialogów, skrywają wiele tajemnic... I właśnie od tego chcę zacząć tę recenzję. Od fabuły, która wymagała niemałego researchu, nie lada doświadczenia w dobieraniu słów oraz ogromnej wiedzy i doświadczenia. LOVE Line można było zepsuć na milion sposobów - wystarczyło zagrać nie tą kartą, a ten cały "papierowy domek" zapadłby się w sekundę. Ale Nina Reichter udźwignęła ten ciężar. Nie przesadziła w emocjach, dawkowała informacje, a przede wszystkim potrafiła wydarzenia zgrabnie, elegancko przedstawić. To talent - to naturalne wyczucie "słowa" - z którym się albo człowiek rodzi, albo wyrabia go ciężką pracą. W przypadku tej autorki stawiam na tę pierwsza opcję. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że gdy czytałam LOVE Line miałam wrażenie, jakbym oglądała film. I to taki prosto z Hollywood. Wszystko zostało tak dobrze opisane i przedstawione. Nie brak genialnych dialogów, komizmu sytuacji i tej goryczy. Nowy Jork prezentuje się tutaj równie intrygująco, co w najlepszych zachodnich produkcjach. Akcja mknie równym tempem, ale nie przyspiesza ani nie zwalnia. Doskonale się to wszystko czyta. Mówię o wszystkim innym, ale czas najwyższy skupić się na bohaterach. Głównie na tej dwójce - na Matthew oraz Bethany. Na początku zaintrygowali mnie na tyle, że nie mogłam doczekać się ich kolejnych spotkań. Ich relacja nie jest wyświechtana. Nie kręcą się wokół siebie, ponieważ tego wymagała fabuła. Ja poczułam ich wzajemne przyciąganie. Czułam chemię. Nina Reichter stworzyła związek, w którym serce brata się z rozumem. Miłość jest ważna, ale przecież ma wiele twarzy. Rzecz tak prosta, a przy tym tak często lekceważona w literaturze kobiecej. Tutaj - na moje szczęście - nie. Matthew stał się potencjalnym kandydatem na mojego książkowego męża. Człowiek nie bez skazy, ponieważ niejeden grzeszek miał na koncie, a sądzę, że jeszcze nie o jednym się dowiem. Mężczyzna prawdziwy, z krwi i kości. Taki, który przyciąga wzrok. Przystojny, pewny siebie blondyn, który doskonale wie, że się podoba. Lecz to nie wszystko. Reichter dodała do niego tragiczną przeszłość, zmieniająca wydźwięk tej postaci. Na kartach powieści rozgrywa się wewnętrzna walka Matta z samym sobą. I chwała za podobną kreację - niewątpliwy brylant Love Line. Niestety gdy chodzi o Bethany, nie mogę powiedzieć aż tak wiele. Z początku bardzo ją polubiłam - wydawała się szczerą postacią; taką, której można kibicować, współczuć, a nawet identyfikować. To, że się rozwodzi - co niewątpliwie tworzy inną zależność w romansie z Mattem - nie jest rzeczą nową w powieściach dla kobiet. Ale fakt, że Beth ma córkę już wiele zmienia. I to dziecko ma głos w tej książce, a autorka bardzo ładnie nakreśliła relację rodzic-dziecko. Niestety z biegiem akcji pojawiła się pewna rysa na głównej bohaterce - irytowała mnie swoim charakterem. Ratuje tę sytuację dopiero końcówka mądrej decyzji. A że to dopiero pierwszy tom, to nie chcę spisywać jej na straty. Bez wątpienia Nina Reichter trafiła w mój gust stylistyczny. Powieść została przepięknie napisana. Po podobnej lekturze aż nie sposób przejść do innej, ponieważ mało który pisarz potrafi tak ładnie ubierać w zdania coś, co na pozór wydaje się prozaiczne. Uczucie pomiędzy bohaterami nie stworzone zostało poprzez pocałunki czy wyświechtane deklaracje. W LOVE Line miłość rodziła się w drobnych gestach, subtelnych słowach, dłuższych spojrzeniach. Cała akcja płynie. Do tego stopnia, że podczas lektury całkowicie traci się poczucie czasu. Gdyby każdy pisarz tworzył w takim samym zamyśle, co Nina Reichter, nic nie wnoszące do życia książki nie miałyby prawa bytu. Efektem jej wiary w to, że z książek powinniśmy móc uczyć się czegoś o świecie, jest właśnie LOVE Line. Powieść, która edukuje, bawi, doświadcza. Dla mnie ta książka to taka opowieść od moich nowych znajomych - Matta i Beth - którzy opowiedzieli mi kawałek swojego życia. A że okazali się dobrymi rozmówcami
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-11-2017 o godz 13:04 przez: Anna Rydzewska
Są książki, które się czyta, są również takie, które całkowicie pochłaniają i odrywają od rzeczywistości. Właśnie do tych niesamowitych pozycji należy najnowsza powieść Niny Reichter. Jest to przede wszystkim zasługa wspaniałego stylu autorki. Operuje bardzo lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem, dzięki czemu płyniemy po kolejnych stronach, nie mogąc i nawet nie chcąc oderwać się od lektury. Nie znajdziemy tu żadnych, zbędnych nużących opisów. Ta historia to przede wszystkim emocje, silne i niekiedy sprzeczne, tak jak w prawdziwym życiu.Doskonale nakreślone zostały portrety psychologiczne bohaterów. Są ludźmi z krwi i kości, posiadającymi liczne wady i zalety, popełniają błędy i zostają zmuszeni dokonywać trudnych wyborów. Poznajemy ich bardzo dokładnie, a emocje nimi targające przepełniają z podobną siłą również i nas. Doskonale widzimy, jak początkowo stwarzają pozory oraz udają twardych, wkrotce jednak wychodzi na jaw, jacy są naprawdę oraz co nimi kieruje. Bardzo polubiłam zarówno Bethany, jak i Matta oraz kibicowałam im od samego początku. Rozumiałam świetnie ich dylematy i miałam nadzieję, że uda im się podjąć właściwe decyzje. Znakomite jest to, iż całą historię poznajemy z perspektywy obu postaci. To umożliwia czytelnikowi wnikliwie zanalizować sytuację, zaobserwować ich rozterki, zgłębić uczucia i obawy zakochanych. Bez wątpienia najbardziej intrygującym, może nawet kontrowersyjnym tematem poruszonym przez autorkę jest działalność trenerów podrywu. To pewni siebie mężczyźni, którzy potrafią naprawdę umiejętnie manipulować kobietami. Szkolą facetów, jak postępować, by w łatwy sposób oczarować dziewczynę lub po prostu zaciągnąć ją do łóżka. Najokrutniejszy jest fakt, iż często ich ofiara poddana jest dociekliwej ocenie, a całe spotkanie nierzadko było potajemnie nagrywane. Właśnie te filmy, znalezione w internecie sprawiły, że Bethany całkowicie znienawidziła owych bezdusznych krętaczy i chciała ujawnić publicznie jak najwięcej informacji o subkulturze PUA. "LOVE Line" z pewnością nie jest jakimś typowym, banalnym, ckliwym romansem. To poruszająca, głęboka powieść, która wręcz hipnotyzuje i przeraża swoją autentycznością. Ukazuje życie, w którym dorosły zawsze na pierwszym miejscu będzie stawiał dobro dziecka, a nie własne szczęście. Uświadamia również, że nie da się tak po prostu uwolnić od przeszłości i zmienić swego życia z dnia na dzień, nawet jeśli pragną tego oboje kochankowie. Autorka doskonale także pokazała, iż psycholog może umiejętnie radzić ludziom jak rozwiązać problemy, jak nie dać się omamić, a sam może nie radzić sobie z własnymi kłopotami i dylematami, nie ma pojęcia, jak należy postąpić. Nie łatwo przecież zdecydować, czy kierować się sercem, czy też rozumem. Książka również uświadamia, że mężczyznom, a wcześniej chłopcom jest po prostu łatwiej. Już małym dziewczynkom stawia się ogromne wymagania, oczekuje się od nich perfekcji, a płeć przeciwna traktowana jest bardziej ulgowo. Mimo wszystko, my również mamy prawo stawiać warunki, żyć po swojemu i dążyć do pełni szczęścia. Te fragmenty lektury wywołują wiele emocji i skłaniają do głębokich przemyśleń na temat własnego losu. To przede wszystkim historia o życiu, które przeważnie bywa bardziej gorzkie niż słodkie, o ciężkich wyborach, ale również o destrukcyjnej sile kłamstw i niedomówień. Szczerość to podstawa w każdej relacji, jeśli stosujemy niedopowiedzenia, coś ukrywamy, prędzej czy później nasz fałsz i tak wyjdzie na światło dzienne. Nawet najgorsza prawda jest lepsza niż złudzenie, niewątpliwie też mniej rani. Na ogromną uwagę zasługuje również przepiękna okładka książki, w której osobiście się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Nie tylko przyciąga wzrok i hipnotyzuje, ale swoją tajemniczością intryguje i zapowiada jak nieprzewidywalną, pełną napięcia historię znajdziemy na jej stronach. "Człowiek nie jest na tyle silny, by bronić się przed miłością, a używanie do tego rozumu jest złym doborem narzędzia." Podsumowując, "LOVE Line" to wyjątkowa, ambitna, chwytająca za serce, pełna zwrotów akcji i niedomówień powieść, od której nie sposób się oderwać. Z zapartym tchem śledzimy poczynania bohaterów i kibicujemy im całym sercem. Nie liczy się nic, co dzieje się obok, nasze myśli skupiają się wyłączne na uczuciu pomiędzy tą dwójką, na zastanawianiu się, czy będzie szczęśliwie zakończenie, czy może los z nich okrutnie zakpił. Gwarantuję, iż historia wywoła mnóstwo skrajnych emocji, od radości i zachwytu po szok, niedowierzanie a nawet załamanie. Zakończenie pozostawia w ogromnym niepokoju i niedosycie. Osobiście jestem zachwycona tą powieścią i wiem, że na długo zostanie w mej pamięci. Uważam ją za pozycję obowiązkową dla wszystkich kobiet. Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy, a Was z całego serca zachęcam do lektury!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-09-2017 o godz 13:11 przez: KobieceRecenzje365
Nina Reichter podbiła serca czytelników, w tym i moje swoją trylogią „Ostatnia spowiedź”. Niestety bardzo długo trzeba było czekać na jej kolejną powieść, ale jak to mówią... cierpliwość popłaca i dziś zapraszam Was na recenzję jej najnowszej książki pt. „Love Line”. „Gdy spotkasz kogoś, w kim mógłbyś się zakochać, wiesz o tym od razu” Matthew i Bethany poznali się kilka lat wcześniej i spędzili ze sobą jeden dzień. Po siedmiu latach zrządzeniem losu Matthew spotyka Beth przy stoliku pewnej bardzo nietypowej restauracji. Wtedy jeszcze nie wie, kim jest tajemnicza kobieta, ale po kilku dniach orientuje się, że to Beth. Podczas kolejnych spotkań oboje czują do siebie wzajemne przyciąganie, ale mężczyzna wie, że nie może pozwolić sobie na związek z Bethany. Kobieta postanawia, że ich spotkania będą czysto zawodowe i Matt pomoże napisać jej artykuł marzeń, który zbliży ją do awansu. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami. „Nina Reichter urodziła się w Polsce. Razem z mężem mieszka za granicą. Prywatnie jest fanką kuchni fusion, wielbicielką kotów rasy Devon Rex i – jak mówi - „team playerem”. Pytana o motto życiowe, wymienia jedno: „Nie być roszczeniową”. Na pytanie, czy kocha pisać odpowiada: „Nie wiem nawet, czy to lubię. Na pewno jednak lubię, gdy jest już napisane.” W 2012 roku wydała swoją debiutancką powieść pt. „Ostatnia spowiedź”, która pobiła serca tysięcy czytelników.” Bardzo się cieszę, że Nina Reichter, w końcu postanowiła wydać swoją kolejną powieść, bo po Ostatniej spowiedzi, cały czas czułam niedosyt. Cieszę się także z tego, że jako bloger mogłam tę książkę przeczytać przedpremierowo. Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać, ale opis niesamowicie mnie zaintrygował i przeczuwałam, że książka wywrze na mnie duże wrażenie. Czy się pomyliłam? Oczywiście, że nie, bo powieść ta okazała się wyborną czytelniczą ucztą i niecierpliwie czekam na kontynuację, bo mój apetyt został nienasycony. Autorka w swojej książce przedstawia nam historię dwójki dość młodych osób. Matthew to przystojny młody psycholog, który doradza kobietom, jak zbudować związek, który je zadowoli i w którym nie pozwolą sobą manipulować. Jego audycja Love Line przyciąga miliony słuchaczek, którym cały czas podsuwa właściwe wskazówki. Żyje w stałym związku z Bree, ale to relacja, która jest mu po prostu na rękę. Bethany to młoda kobieta, która jest właśnie w trakcie rozwodu. Pracuje w magazynie dla kobiet i otrzymuje zlecenie napisania artykułu, który obnaży metody stosowane przez trenerów podrywu. Nieetycznych manipulantów, którzy radzą innym mężczyznom, jak zaciągnąć kobiety do łóżka. Idealnym kandydatem, który może pomóc napisać jej ten artykuł, jest Matt. Dzięki spotkaniom oboje zbliżają się do siebie, ale czy będą mieli szansę stworzyć związek, jeżeli pomiędzy nimi jest tak wiele tajemnic? Tego musicie dowiedzieć się sami. „To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być.” Muszę przyznać, że autorka włożyła w tę powieść wiele pracy, gdyż bardzo skrupulatnie przedstawiła kulisy „pracy” takich trenerów. W ogóle muszę się Wam przyznać, że doznałam szoku, bo nie zdawałam sobie sprawy, że takie osoby istnieją (chyba już po prostu jestem stara), ale sprawdziłam w internecie i nie mogłam uwierzyć, jak zobaczyłam ilość wyników przypisanych trenerom podrywu. No, ale cóż świat się zmienia i jak widać mężczyźni, coraz bardziej idą na łatwiznę i stosują niefajne metody podrywania kobiet. Kreacja bohaterów wyszła autorce perfekcyjnie i to wszystkich, nie tylko tych pierwszoplanowych. Muszę przyznać, że największym zainteresowaniem obdarzyłam Matta, który od samego początku mnie intrygował i fascynował. Choć wydawać by się mogło, że ma wszystko, o czym marzy każdy mężczyzna: piękna kobieta, mieszkanie i sława, to był nieszczęśliwy. Odniosłam wrażenie, że dopiero przy Beth zaczynał żyć pełną piersią. Bardzo go polubiłam mimo tego, że czasami działał mi na nerwy, ale ja po prostu lubię bohaterów, którzy wywołują we mnie skrajne emocje. Jeżeli chodzi o Beth, to jest to kobieta, która po zdradzie męża zwątpiła w swoją kobiecość, ale niespodziewane spotkanie Matta pozwoliło jej uwierzyć w to, że jeszcze ma szansę być szczęśliwa. Czy na pewno? Nic więcej Wam nie zdradzę, ale uwierzcie mi na słowo, że „Love Line” to powieść, którą koniecznie musicie przeczytać. To Nina Reichter w nowym i może nawet lepszym wydaniu. Nina Reichter kolejny raz udowodniła mi, że jej powieści są piękne, pełne pasji i pochłaniają bez reszty. „Love Line” to słodko - gorzka opowieść o ukrytych pragnieniach, pełna półprawd, niedomówień i kłamstw. Gorąco polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce i wydawnictwu Novae res.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-12-2017 o godz 17:13 przez: Layla A.
" Miała wrażenie, że jej życie to długi, ciemny korytarz i wprawdzie wydaje jej się, że widzi na końcu światło, ale po drodze są tylko wilgotne zmurszałe ściany i żadnych wyjść pożarowych. " Głównymi bohaterami tej książki są Bethany i Matthew. Którzy kiedyś już się spotkali, ale los nie pozwolił im poznać się bliżej i dopiero po siedmiu latach jest im dane spotkać się ponownie. Przez siedem lat jednak wiele rzeczy mogło się zmienić. Bethany to matka cudownej dziewczynki i dziennikarka w znanym magazynie dla kobiet, jednak jej życie nie jest do końca takie idealne, ponieważ jest w trakcie rozwodu. Natomiast Matthew wiele zmienił w swoim życiu, młody przystojny psycholog doradza kobietom w sprawie związku, a także może się pochwalić audycją Love Line, której jest twórcą, jego życie miłosne niestety nie jest już tak kolorowe. Los sprawia, że spotykają się w dość nietypowy sposób. Książkę zaczęłam czytać z dość sceptycznym nastawieniem i sama nie wiem dlaczego z takim nastawieniem podeszłam do tej książki, ale początek ogromnie mnie nużył i czytałam ją powoli, co mnie dość denerwowało. I właśnie wtedy dochodziłam do wniosku, że to kompletnie nie jest książka dla mnie, bardzo się przy niej nudziłam i czytałam ją trochę na siłę i sama nie wiem od którego momentu czytanie „Love Line” naprawdę mnie wciągnęło. Pochłaniałam stronę za stroną i kiedy już skończyłam całą książkę byłam bardzo zdziwiona, gdyż po tym nieudanym początek sądziłam, że książka nie przypadnie mi do gustu i do końca będę musiała się zmuszać, żeby ją skończyć. Cała historia Bethany i Matthew zaczyna się siedem lat temu, kiedy to mieli okazję się spotkać i już wtedy Bethany wpadła Matthew w oko i dlatego umówili się na spotkanie. Zrządzeniem losu Bethany nie dociera na spotkanie i para już się więcej nie spotyka, do czasu. Siedem lat po minionym wydarzeniu oboje mają w jakiś sposób ułożone życie, lepiej lub trochę gorzej, nie przypuszczają jednak, że będę mieć okazję spotkać się raz jeszcze. Matthew to postać, która zaczyna źle, jest osobą, która nie robi dobrych rzeczy, ale wraz z wiekiem dochodzi do wniosku, że to co robił nie było dobre i postanawia zmienić swoje życie, nie jakoś diametralnie, gdyż jest to w jakiś sposób powiązane zajęcie, ale nie sprawia już tym nikomu przykrości, ani nie traktuje przedmiotowo. Jak się można spodziewać, Matthew jest bardzo dobry w tym co robi i nic dziwnego, że na swoją smycz złapał dość okazałą sztukę, gdyż córkę bogatego biznesmena. Matthew mieszka w przepięknym i drogim apartamencie i swego boku ma długonogą ślicznotkę, która tylko marzy, aby ten jej się oświadczył, i wydawać by się mogło, że wszystko jest tak jak sobie zaplanował to Matthew nie cieszy się z takiego życia i nie odczuwa do niej tego czegoś co poczuł siedem lat temu do nieznajomej. " Wiesz, co kiedyś usłyszałem? Że znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma... niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest. " „Love Line” to książka, która zaczyna się niepozornie a dopiero potem odkrywamy na czym polega jej fenomen. Nina Reichter wykreowała ciekawe postacie z przeszłością, które przez siedem lat musiały zdać sobie sprawę co jest ważne w życiu. Książka aż kipi od emocji i to z pewnością jest wielka zaleta tej książki, jednak co najbardziej mnie w niej urzekło to w jaki sposób autorka stworzyła tą historię, gdyż nie jest to zwykły romans, który może przeczytać ewidentnie każdy, jest to bardzo inteligentna książka przy której trzeba się skupić i zżyć z bohaterami. Postacie, które autorka stworzyła to dorosłe osoby z ogromnymi bagażami doświadczeń i to również sprawia, że książka jest taka dojrzała i przemyślana. „Love Line” to nie tylko historia o miłości, to emocjonalne i duchowe rozterki, mądrości życiowe, zwroty akcji oraz psychologia. Serdecznie wam polecam. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/12/love-line-nina-reichter-recenzja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-02-2019 o godz 15:53 przez: Anonim
Macie czasami ochotę przeczytać coś innego, ciekawego? Szukacie książek, które w pewien sposób Was zaskoczą? ,,Love Line" będzie dla Was idealną pozycją. Nina Reichter jest autorką serii ,,Ostatnia spowiedź", która podbiła serca wielu czytelników. Odnajdują w jej książkach głębokie uczucia, podobne do ich własnych życiowe decyzje i ich konsekwencje, wnioski i tęsknotę za naiwnością. ,,Love Line" to historia dwójki ludzi. On - Matthew Hansen z wykształcenia jest młodym psychologiem, ponadto jako twórca internetowej audycji Love line doradza kobietom jak zbudować satysfakcjonujący je związek i nie pozwolić sobą manipulować. Jego charyzma, wiedza i niebywale celne rady przyciągają wiele słuchaczek. Nie zawsze życie zawodowe jest odzwierciedleniem prywatności, nie czerpie radości ze swojego związku, nie traktuje swojej dziewczyny jako kobiety życia. Natomiast zawodowo pragnie jeszcze bardziej rozwinąć swoją działalność. Niemniej jest ciekawą postacią, o której mimo wszystko niewiele wiemy - ma swoje tajemnice. Jednak sam potrafi rozszyfrować każdego człowieka. Ona - Bethany McCallum dziennikarka, będąca w trakcie rozwodu, która marnuje się w swojej pracy - pisaniu artykułów dla luksusowego magazynu dla kobiet ,,Galaxy". Jednak praca nie satysfakcjonuje jej, a wręcz nudzi i żenuje. Nie uważa swoich artykułów za ambitne, a jedynie trafiające do ogółu zagubionego społeczeństwa. Pewnego dnia dostaje zlecenie napisania artykułu dotyczącego tzw. trenerów podrywu - nieetycznych manipulantów. Nowy tekst może być dla niej przepustką do lepszego stanowiska, nieco bardziej wymagającego. ,,Miała wrażenie, że jej życie to długi, ciemny korytarz i wprawdzie wydaje jej się, że widzi na końcu światło, ale po drodze są tylko wilgotne zmurszałe ściany i żadnych wyjść pożarowych." Ich drogi pewnego dnia krzyżują się. Jak potoczą się ich losy? Czy wpłynie to znacząco na ich przyszłość? ,,To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być." ,,Love Line" zachwyciło mnie swoimi nietypowymi bohaterami, wyrazistymi z ciekawym życiem zawodowym, jak i prywatnym. Może nie wszystko w ich życiu się ułożyło, ale byli osobami bogatymi w wiedzę psychologiczną, co sprawiło, że książka sama w sobie stała się nieco psychologiczna i czytelnicy mogli się z niej sporo nauczyć. Myślę, że rady serwowane przez Matta Hansena i wspomniane w tej książce mogą w pewien sposób pomóc czytelniczkom. Z pewnością niektóre momenty śmieszyły czytelnika, nadawało to fajny charakter książce, ale były też takie, które nudziły, wydawały się niepotrzebne, zbyt długie, nieodnoszące się i nic niewnoszące do historii. Niemniej podobała mi się historia Matta i Beth, jest w pewien sposób nietypowa, wnosi coś nowego do literatury kobiecej, nie jest płytka, możemy nad nią dłużej pomyśleć. Nina Reichter zaciekawia czytelników nawiązaniami do polityków, zainteresowaniami głównych bohaterów, którzy są o wiele ciekawsi niż to się wydaje na samym początku. Zdziwiło mnie jedno - znikoma ilość scen erotycznych. Okładka sugeruje całkiem coś innego. Owszem w tej powieści możemy zauważyć zmysłowość, przyciąganie i miłość, ale nie jest to okazane poprzez sceny łóżkowe. W ,,Love Line" jest sporo wątków pobocznych i postaci drugoplanowych, co jest dość ciekawe, ich historie, przeżycia intrygują czytelników. W duży sposób to wpływa na życie głównych bohaterów, które się mocno przez nich komplikuje. Pomimo nietypowości tej książki znalazł się wątek, który był mocno typowy, chwyt poniżej pasa, obecny w wielu historiach. Nie spodobało mi się to, ale wyszła druga część, którą z pewnością przeczytam, gdyż pierwszy tom skończył się intrygująco i zostawił chęć przeczytania dalszej części historii Matta i Bethany. ,,Wiesz, co kiedyś usłyszałem? Że znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma... niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-11-2017 o godz 22:42 przez: panipisarka
Nie wiedziałam czego spodziewać się po LOVE Line - ta powieść to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Jej opis - tak intrygujący i kuszący - sprawił, że nie potrafiłam przejść obok obojętnie. Teraz żałuję tylko dwóch rzeczy. Po pierwsze, że nie miałam dość czasu, by pochłonąć ją w jeden wieczór i po drugie - że nie dowiedziałam się książkach Niny Reichter wcześniej. "- Wiesz, co kiedyś usłyszałem? Że znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma... niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest." Główni bohaterowie są bardzo ludzcy i wyraziści. Matt to mężczyzna dążący do sławy, jest niezdecydowany, czarujący i tajemniczy. Uczy innych tego, jak podejmować dobre decyzje, jednak sam nie potrafi dokonywać poważnych wyborów. Beth to kobieta, którą życie nie raz już rozczarowało. Mimo trudnej sytuacji życiowej stara się nie rozkleić i kiedy trafia jej się okazja na awans - zamierza w pełni ją wykorzystać. Oboje mają swoje wady i zalety, a także bagaże doświadczeń i sekrety. Potrafią wzbudzić sympatię, wywołać na twarzy uśmiech, ale dostarczają też tych mniej pozytywnych emocji. Dzięki temu są bardzo przyziemni i naturalni, a nam łatwiej się z nimi utożsamić właśnie dlatego, że nie są idealni. Dużym atutem LOVE Line jest to, że autorka dobrze wyważyła proporcje między romansem a obyczajówką. Nie ma tu przesady czy ubarwiania sytuacji, To powieść bardzo kobieca, ambitna i skierowana raczej do osób dojrzałych emocjonalnie, które będą w stanie zrozumieć powody i sens podejmowanych przez bohaterów decyzji. Nie ma nic wspólnego z błahym, przewidywalnym romansidłem. Oj nie - jest zagadkowa, barwna i wciągająca, ale przede wszystkim jest też bardzo życiowa i właśnie to najbardziej mnie w niej ujęło. "To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być." Muszę przyznać, że oczarował mnie styl, jakim posługuje się autorka. Jest to coś, co sama chciałabym w przyszłości wypracować. Pani Nina umiejętnie bawi się słowem, przytacza trafne porównania i ubarwia zdania ciekawymi epitetami. Tworzy piękne opisy i wszystko ujęte jest w taki sposób, że bardzo łatwo wyobrazić sobie ze szczegółami sytuacje, w których w danej chwili znajdują się bohaterowie. Jest to styl na wysokim i - nie boję się powiedzieć - na światowym poziomie. Są także dwie kwestie, o których muszę wspomnieć, żeby móc dziś spokojnie zasnąć. Po pierwsze, mam wrażenie, że autorka troszkę zaniedbała wątek rodzicielstwa i poświęciła mu zbyt mało uwagi. W końcu Beth jest mamą - mieszka z córką i wychowuje ją, a miałam wrażenie, że jej tu prawie nie było. Po drugie - zbyt długi, leniwy początek i rozkręcenie akcji dopiero od połowy książki. Co nie znaczy, że rozpoczęcie było nudne. Ja po prostu lubię czuć dynamikę powieści od początku do końca. I szczerze, cała reszta jest na tyle dobra, że pozwala zapomnieć o tym małych mankamentach. LOVE Line to powieść pełna emocji, wypełniona codziennością i dobrym humorem. Dopracowana, napisana z zaangażowaniem i po właściwym zapoznaniu się z opisywaną tematyką. Wszystko tu pasuje, wątki nachodzą na siebie jeden po drugim bez pozostawienia niedopowiedzeń czy nierozwiązanych spraw. Jestem bardzo zadowolona z lektury, miło spędziłam z nią czas i już nie mogę doczekać się kontynuacji, bo zakończenie.. Ach! Zakończenie pozostawiło otwarte drzwi do wielu różnych rozwiązań, dlatego czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-03-2018 o godz 10:55 przez: Domi czyta
RECENZJA Premiera: 25.10.2017 „ – A więc co myślą PUA [Pick-up Artists]? – Prawdę. – To znaczy? Przekrzywił głowę, coś błysnęło mu w oczach. – Gdy PUA spojrzy na ciebie i intencjonalnie pomyśli „Chcę cię piep..yć”, gwarantuję ci, że poczujesz to w całym ciele. Wyprostowała się lekko, sięgnęła ręką do szyi, lecz w połowie drogi zaniechała tego gestu i położyła dłoń z powrotem na stół. Milczała. – I jeżeli w myślach opowie ci wszystko, co chciałby z tobą robić, też to poczujesz. Wpatrywali się w siebie. O ułamek sekundy za długo. Na razie czuła dziwne drżenie, a to oznaczało, że jej profesjonalizm właśnie brał w łeb. Odwróciła w końcu wzrok. Wyszło jakoś nerwowo.” – fragment powieści. Soczysty fragment przeczytaliście powyżej, czyż nie? W moim przekonaniu nie oddaje on całego klimatu najnowszej powieści Niny Reichter pt. „Love line”, ale jest papierkiem lakmusowym napięcia budowanego przez autorkę z zegarmistrzowską precyzją. Podczas lektury towarzyszyła mi nieznośna myśl, a raczej uczucie, że akcja tej książki rozwija się zbyt wolno, że jestem w połowie lektury, a tu nadal główni bohaterowie chodzą wokół siebie wewnętrznie nabuzowani emocjami, jednak starający się je skrzętnie ukryć. Ale jak je tu ukryć, kiedy pierwszoplanowa postać – Matthew Hansen – jest mistrzem komunikacji niewerbalnej, odczytującym bez najmniejszego trudu mowę ciała każdego człowieka. Jego uwaga skoncentrowana jest wokół narratorki wydarzeń rozgrywających się w Nowym Jorku – dziennikarki Bethany McCallum, która stara się zachować wszelki profesjonalizm w kontakcie z byłym trenerem podrywu, a aktualnie psychologiem i terapeutą par, prowadzącym radiową audycję z poradami sercowymi „Love line”. Między Beth a Mattem iskrzy koncertowo, chociaż dopiero w rozdziale dwudziestym pierwszym, czyli niemal pod koniec książki, dwójka ta zrzuca przywdziane wcześniej maski fałszywej obojętności. I to jest właśnie kwintesencja wspomnianego wyżej budowania napięcia – przewracając kolejne strony powieści, chciałoby się przyspieszyć dotarcie do punktu kulminacyjnego, ale autorka nie daje nam tej satysfakcji, niebezpiecznie przeciągając strunę czytelniczej akceptacji takiego opieszałego, można by rzec, tempa rozwoju wypadków. Ostatecznie jednak jestem w stanie wybaczyć autorce to postępowanie, bo pod przykrywką leniwie rozwijającej się powieści obyczajowej, Reichter funduje nam kawał niezłej powieści psychologicznej, oplecionej wokół związków międzyludzkich. Zawiera ona sporo trafnych obserwacji w obszarze relacji interpersonalnych oraz społecznych, co dla mnie – jako dyplomowanego socjologa z zacięciem do psychologii społecznej – stanowi niekwestionowany atut. Co ważne, pióro Reichter jest bardzo atrakcyjne, bo wypracowany przez nią styl pisania cechuje elegancja i dbałość o detale. Można było wprawdzie ukrócić nieco zapędy do stosowania anglikanizmów, ale w związku z tym, że miejsce akcji zostało osadzone w Wielkim Jabłku, to przymknę na ten fakt oko, podobnie jak na okładkę, która wprawdzie jest piękna, ale przywodzi na myśl bardziej nieskomplikowany romans niż wysublimowaną obyczajówkę. Zachęcam Was do lektury tej powieści, a sama czekam na tom drugi, bo dramatyczne zakończenie nie pozostawia złudzeń, że ciąg dalszy nastąpi. Serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu „Novae Res” za możliwość zapoznania się z tą historią. www.domi-czyta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-02-2019 o godz 14:30 przez: Książka w autobusie
Przyznam szczerze, że na Love line miałam ochotę już od dłuższego czasu. Nie tak dawno, przewijało się bardzo dużo pozytywnych opinii i ogólnych polecajek. Dzięki Wydawnictwu Novae Res (które bardzo mnie zaskoczyło i uradowało) mogłam przysiąść do nadrabiania zaległości. Dodatkowo mam ten komfort, że od razu po zakończeniu pierwszego tomu, mogę bez zbędnych przeszkód przystąpić do poznawania dalszych losów bohaterów w drugim tomie 🙂 Nie zmienia to jednak faktu, że początkowo kusiło mnie, żeby rzucić tą książkę w kąt i absolutnie do niej nie wracać. I dziwił mnie jej fenomen i entuzjazm innych czytelników. Ale nie poddałam się i po przebrnięciu przez pierwsze 200 stron, mój stosunek do tej pozycji zdecydowanie zmienił się i sama nawet nie zauważyłam kiedy ją skończyłam. Przede wszystkim nie jest to typowy romans, czy kolejny wytwór literatury kobiecej. Początkowo Love line można odebrać jako poradnik, czy nawet podręcznik, z którego można nauczyć się wiele o komunikacji niewerbalnej, sposobie manipulacji i psychologii behawioralnej. Zdecydowanie nie jest to literatura którą można polecić jako miłą, lekką i przyjemną. Natomiast daje dużo do myślenia, pobudza naszą ciekawość oraz wymusza skupienie. Autorce z godnością udało się wyjść z niecodziennego połączenia historii o miłości z literaturą obyczajową. Podczas lektury mamy niebywałą okazję zajrzeć na tak zwane „salony” wyższych sfer wraz z tym co skrzętnie jest przez nie ukrywane. Ponad to poznajemy „koszty” wybijania się na świecznik sławy i popularności. Głównym wątkiem powieści jest zgłębianie tajników trenerów podrywu na poczet artykułu demaskującego ich postępowanie w czasopiśmie dla kobiet. Głównie bohaterowie zrządzeniem losu poznali się 7 lat wcześniej i coś między nimi zaiskrzyło, więcej się nie spotkali aż do teraz. Wiele się zmieniło – Ona z dzieckiem i w trakcie rozwodu. On – w związku z kobietą, która nie kocha, a jako terapeuta i psycholog doradza innym w problemach w związkach. Beth z góry założyła, że jest już zbyt „stara” na miłość i motyle w brzuchu już jej się nie przytrafią. Pewnego dnia jej siostra namawia ją na randkę w całkowitych ciemnościach. Przypadek sprawia, że Matt chcąc udowodnić swojemu klientowi swoje racje, również trafia do lokalu, gdzie odbywają się tajemnicze randki całkowicie spowijające mrokiem. Przy stoliku przysiada się do Beth. Korzystając z całkowitej anonimowości nawiązują szczerą rozmowę, nie wiedząc że już się znają. Matt skrywa swoje tajemnice a Bethany swoje. Jako ekspert od technik podrywu, pomaga Beth w pisaniu ważnego dla niej artykułu. I w ten sposób zaczynają spędzać ze sobą co raz więcej czasu. Ale jak to zawsze w życiu bywa, nie przypuszczają nawet, że ukrywane sekrety ujrzą światło dzienne w najmniej oczekiwanym momencie. Czy rzeczywiście nie można spotkać miłości po życiowych przejściach, a jedynie jest ona zarezerwowana tylko dla nastolatków? Czy można dobrze pomagać innym, a samemu sobie nie umiejąc pomóc i odpuścić ? I najważniejsze pytanie, czy można budować swój związek na tajemnicach? Niezależnie od tego jak Wy byście postąpili, w Love line z całą pewnością znajdziecie odpowiedzi na te pytania. Jeżeli macie ochotę na ciekawą i życiową historię o dojrzałej miłości serdecznie polecam. http://ksiazka.blogowo.eu/2019/02/27/love-line-nina-reichter/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-04-2019 o godz 12:36 przez: Anonim
Okładka wygląda na płomienny erotyk i romantyczną historie, jednak powieść "Love line" to zdecydowanie coś więcej... FABUŁA: Zaczęło się od rozmowy kwalifikacyjnej Bethany na stanowisko felietonistki w jednym z ran domowych czasopism, wtedy też po raz pierwszy spotkała Matthew. On z kolei w tym samym czasie ubiegał się o stanowisko w PUA. Pick-up-artist - to organizacja, która zawodowo zrzesza mężczyzn, którzy zajmują się nauką innych o tym jak podrywać kobiety. Jego zadaniem jest poderwać w parku dziewczynę. Po raz pierwszy tutaj spotykają się ich drogi. Czy udało się Matthew poderwać Bethany? Tego musicie dowiedzieć się z książki. Mija 7 lat, Bethany teraz ma szansę na awans, jej zadaniem jest napisanie artykułu o Pick-up-artist. Łatwe? Okaże się, że nie tak proste jak może się wydawać.Tak jak kobieta pozostała wierna swojej pracy, tak Matthew postanowił zmienić całkowicie branże. Pomaga kobietom zdobywać pewność siebie, jest nowoczesnym mentorem kobiet i pomaga im na wielu płaszczyznach ich życia osobistego jak i zawodowego. Mężczyzna i kobieta trafiają na siebie w idealnym momencie w okolicznościach całkiem nietypowych. Bethany prosi Mathew o pomoc w napisaniu artykułu i postanawia nie tylko zająć się tematem PUA, ale na całym określeniu otoczenia. Historia zacznie nabierać tempa, ale czy Bet i Mata połączy tylko relacja czysto zawodowa? MOIM ZDANIEM: Ta książka zaskoczyła mnie niesamowicie. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego iż autorka wykazała się niezwykłą dojrzałością. Po okładce można spodziewać się ckliwego romansu z happy endem, ale nic bardziej mylnego. Muszę przyznać, że historia jest niebanalna. To nie jest to co zawsze. Ciekawa bohaterka Bethany będąca felietonistką w jednym z czasopism, rezolutna, odważna, piękna i pewna siebie, jednak to ostatnie zostało zachwiane po zdradzie jej męża. Zarazem krucha i wrażliwa. Kocham takie postacie, które łączą w sobie wiele cech. Matt to z kolei mężczyzna z krwi i kości, który jednocześnie trochę się pogubił. Jest dość cenionym psychologiem, który ma ogromny wpływ na współczesne kobiety. Daje im wiele rad odnośnie budowania związków i tego jak w nich żyć. Love Line - to audycja, którą prowadzi Mathew - gromadzi wiele słuchaczek, które spragnione szczęścia widzą w mężczyźnie ostatnią deskę ratunku. Akcja jest nietuzinkowa i niecodzienna. W książce przedstawione jest wiele szczegółów dotyczących pracy Pick-up-artis, można się dowiedzieć naprawdę sporo. Kto by pomyślał, że taki zawód w ogóle istnieje? Nauczyciel podrywu? W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe! Nina Reichter poprowadzi nas do świata sławy, błysku, uczuć i namiętności, ale też psychologii. Gwarantuję, że ta książka będzie budzić w was wiele emocji. Zobaczycie na własne oczy jak budzi się uczucie, wrażliwość i bliskość. Będziecie świadkami odrodzenia kobiety i mężczyzny, którzy znaleźli siebie w idealnym momencie. Nie wszystko bywa proste, ale przecież można się starać żeby było łatwiej... DLA KOGO: Książkę polecam wszystkim osobom, które lubią czytać o relacjach międzyludzkich. Pozycja ta w idealny sposób pokazuje wybory, decyzje oraz zachowania dwójki młodych ludzi pragnących miłości. Cudowna, świeża i dzisiejsza powieść, która pozostawia chęć na więcej! A więcej można, bo autorka wydała "Love Line II" lepiej być nie może!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-11-2017 o godz 11:55 przez: itysiek_reads
Nina Reichter – pisarka, autorka bestsellerowych powieści dla kobiet. Z wykształcenia prawniczka. Doceniana za znakomity język oraz wnikliwą obserwację otaczającej nas rzeczywistości. [okładka] Wcześniej nie miałam do czynienia z powieściami Pani Reichter, ale okazuje się, że ma na swoim koncie bardzo wysoko ocenianą serię „Ostatnia spowiedź”, po którą też z pewnością sięgnę. W książce „LOVE Line” poznajemy Bethany McCallum i Matta Hansena, którzy w dziwnych okolicznościach poznają się na ulicy. Wypadek nie pozwala im się jeszcze raz spotkać, ale przeznaczenie lub przewrotny los ponownie stawiają ich na swojej drodze 7 lat później. Zbieg okoliczności sprawia, że ich relacja się ożywia, nie wiedzą jednak, że każde z nich ma swoje sekrety, które być może przekreślają wspólną przyszłość. Jak rozwinie się gorące uczucie, rodzące się pomiędzy tą dwójką? Czy mając spory bagaż doświadczeń będą w stanie się z nim uporać? Bardzo spodobała mi się kreacja bohaterów i pomysł na nich. Beth jest uniwersalnym obrazem kobiety zdradzonej, zagubionej, niezadowolonej do końca ze swojego życia, która nie oczekuje już od niego zbyt wiele. Dzięki temu wiele kobiet może się z nią utożsamiać, ponieważ jej emocje nie są przesadzone, frustracja jest prawdziwa, a problemy związane z rozwodem przytłaczają ją jak każdą kobietę w tej sytuacji. Z kolei Matt jest idealną partią, to przystojny psycholog z pięknym apartamentem. Ale to tylko pozory, sam stara się ukryć swoją przeszłość, traumatyczne przeżycia nie pozwalają mu oddychać pełną piersią, a wyrzuty sumienia ciągną się za nim niczym cień. Z pozoru profesjonalna relacja, jaka zawiązuje się między nim a Beth, rozwija się i nabiera rumieńców, ale każde z nich ma pewne zobowiązania. Ich gra w kotka i myszkę coraz bardziej się przeciąga, aż następuje kolejny zwrot akcji i punkt kulminacyjny książki. Najbardziej jednak zawiodło mnie ostatnie zdanie… „kontynuacja w tomie drugim”. Jak mam czekać na drugi tom skoro ja muszę wiedzieć już co dalej się stało?! Z niecierpliwością będę wyczekiwać informacji o kolejnej premierze! Mimo, że początkowo wydawało mi się, że historia się dłuży, pod koniec nabrała takiego tempa, a dodatkowo skończyła się w tak ważnym momencie, że nie sposób ukryć rozczarowania widmem czekania! :D „LOVE Line” to powieść prawdziwa. Uświadamia, że życie nie jest kolorowe i, niestety, zawsze może być gorzej. Miłość nie jest łatwa i kolorowa, wymaga poświęcenia, wyrzeczeń, czasami boli. Pokazuje, że nawet psycholog może nie radzić sobie z własnymi problemami, doradza innym, ale sam nie umie sobie pomóc. Ukazuje paradoks życia, w którym nie możemy być szczęśliwi, bo coś staje nam na drodze i jako dorośli ludzie nie możemy tego zignorować. Zdecydowanie jestem ciekawa, co autorka przygotuje dla nas w drugiej części i już nie mogę się doczekać. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-12-2017 o godz 21:32 przez: zaczytanapatka
Matthew Hansen i Bethany McCallum spotkali się siedem lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Beth pracuje w redakcji Galaxy, jest w trakcie rozwodu i ma córeczkę. Matt jest psychologiem i terapeutą od związków. Prowadzi show radiowy Love Line. Beth założyła, że miłość już jej nie spotka. Pewnego dnia wraz z siostrą idą do specyficznej restauracji, losują stolik i w całkowitych ciemnościach oczekują na przypadkowego towarzysza. Przypadek sprawia, że do stolika Bethany dosiada się Matt. Rozmawiają ze sobą niezwykle szczerze, nie wiedząc, że już kiedyś się poznali. Matta wciąż dręczą tajemnice i wyrzuty sumienia z przeszłości. Pomiędzy nim a Beth zawiązuje się profesjonalna relacja. Beth pisze artykuł o PUA, certyfikowanych trenerach podrywu. Poprzez wnikliwą obserwację całkowicie manipulują swoją ofiarą. Oni wiedzą jak przykuć uwagę kobiety, uwieść ją i wykorzystać. Matt pomaga Beth w pisaniu artykułu i dzieli się z nią swoją wiedzą. Trzeba przyznać, że jest ona bardzo obszerna i szczegółowa. Czy będą potrafili zachować czysto zawodową relację? "Love Line" jest idealnym potwierdzeniem tego, że nie można zbudować związku opartego na kłamstwie. Zawodowe tematy to jedynie pretekst do kolejnych spotkań. Każde z nich niesie ze sobą ogromny bagaż obaw i tajemnic. Bohaterowie nie potrafią odnaleźć pełni szczęścia, boją się ukazać własne uczucia i sami komplikują wiele spraw. Kłamstwa niszczą ich związek a dobre rady udzielane innym nie mogą być zastosowane we własnej sytuacji. Ich droga do szczęścia najeżona jest kolcami i kiedy uda im się przejść chociaż kawałek, pojawiają się kolejne trudności. Czy będą potrafili je przezwyciężyć? "Nie ma ludzi całkowicie dobrych i całkowicie złych, Beth. Wszyscy mamy w sobie te dwie strony, a którą pokażemy, zależy tylko od okoliczności." Zabierając się za "Love Line" spodziewałam się typowego romansu a co otrzymałam? Emocjonalny rollercoaster. Po części jest to romans, jest miłość i wszystko co temu towarzyszy ale jest też dużo więcej. Bohaterowie z wszystkich sił bronią się przed uczuciem. Każde z nich ma za wiele sekretów, które mogą przekreślić ich wspólną przyszłość. Życie nie zawsze jest kolorowe, a miłość często wymaga wyrzeczeń. "Love Line" nie jest kolejnym płomiennym romansem. Zdecydowanie nie. "Love Line" to niezwykle inteligentna i pouczająca powieść z wątkiem psychologicznym. Bohaterzy zostali idealnie wykreowani, nie brakuje to intryg i tajemnic a uczucie pomiędzy bohaterami nie jest wyidealizowane. "Love Line" chwyciła mnie za serce i z niecierpliwością czekam na jej kontynuację. "To ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-03-2019 o godz 17:26 przez: Inthefuturelondon
Bardzo chciałam sięgnąć po tę książkę, a głównie ze względu na Bestselerki, które ją zachwalały. Z okazji Walentynek, które już były, postanowiłam w końcu zaznajomić się z twórczością Niny Reichter. Jak poszło? Zacznę dość nietypowo, ponieważ poprowadzę tę recenzję trochę od tyłu. Love Line to z pewnością nie jest zwykły, słodkopierdzący romans, w którym znajdziemy tylko i wyłącznie miłość, kwiatki i serduszka. Jest to historia, która zostaje w sercu na długo, ale ze względu na to, jak cholernie inteligentna jest ta powieść. Bethany nie jest taką typową kobietą w trakcie rozwodu. Większość takich bohaterek zostaje przedstawiona jako kobiety smutne, ze skłonnościami do depresji, bo przecież mąż je zostawił. Chwała pani Reichter za stworzenie bohaterki, która nie jest jęczącą babą, ale babeczką z charakterem i się niepoddającą. Tyle, ile motywacji otrzymałam tylko i wyłącznie poprzez działania Bethany, jest niepojęte. Ta bohaterka zdecydowanie zostaje wpisana na listę moich ulubionych bohaterek i tam zostaje. Matthew z kolei jest mężczyzną, który odrobinę się w życiu pogubił. Wiem, że brzmi to strasznie banalnie i nudno, ale po raz kolejny autorka pokazuje, że taka postać wcale nie musi być nudna. Ten bohater jest, powiedziałabym takim superbohaterem, szczególnie dla wiernych słuchaczek jego audycji. Mimo że sam jest mężczyzną, potrafi idealnie doradzić każdej kobiecie w sprawie jej związku. Tutaj nie ma miejsca na powoływanie się na jakiś męski kodeks, czy coś w tym stylu. Przyznaję, że kilka jego słów wzięłam sobie głęboko do serca i zamierzam je zastosować w swoim życiu. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Niny Reichter i mogę z ręką na sercu zaliczyć je do jak najbardziej udanych. Urzekł mnie styl pisania autorki, urzekła mnie ta historia, bohaterowie no i ta fabuła, która jest dla mnie wprost niespotykana. Oczywiście, książka nie opiera się głównie na tych ich spotkaniach dotyczących artykułu. Bohaterowie zmagają się z wieloma problemami życia codziennego, które ma tak naprawdę każdy z nas. Ogromnie cieszę się, że te właśnie problemy nie są naciągane czy też podkoloryzowane, jak bywa to w niektórych pozycjach. Po raz kolejny autorka otrzymuje ode mnie ogromnego plusa. Nie wiem, co mogłabym jeszcze tutaj napisać. Jest to z pewnością jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam no i jeden z tych najlepszych powieści obyczajowo-romantycznych, jakie przyszło mi poznać. Ja zbieram się do lektury drugiego tomu, a Wam naprawdę polecam Love Line gorąco.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
23-09-2018 o godz 13:32 przez: Dorota
Bez zbędnych wstępów przedstawię moją opinie nt tej pozycji. Plusy... Warto zacząć od nich, bo jest ich niewiele. Pierwszy to playlista dołączona na końcu książki. Mimo, że piosenki nie wpasowują się w mój gust muzyczny, dobrze odzwierciedlają nastrój momentów do których są przypisane. I chyba na tym koniec. Mam mieszane uczucia w związku z treścią złotych myśli, nie są głupie, może nawet mają trochę sensu, ale to w większości oklepane zwroty które nie wnoszą nic nowego. Choć wiem, że dla kogoś innego mogą być dobrą wskazówką. Minusy? Ich lista będzie długa. Ale te najbardziej istotne zostawię na koniec. Postacie nie wzbudziły mojej sympatii, autorka starała się by były rozbudowane ale widać, że to tylko pozory, jak iluzja 3D. Mattiew wywołuje litość i współczucie, Bethany jest zbyt płaska by wzbudzić jakiekolwiek emocje, a do bohaterów drugoplanowych czuję jedynie niechęć. Akcja rozgrywa się w USA, choć często mam wrażenie, że N.Reicher zna ten kraj jedynie z filmów i wycieczek turystycznych. Na siłę próba pokazania wielokulturowości, przesycona stereotypami nt pochodzenia danej osoby, jej zachowań i zamiarów. Coś tutaj nie pykło, nawet bardzo. Przez pierwsze ok 100 stron zdążyłam rzucić książką dobrych kilka razy, spalić paczkę papierosów i wypić 3 herbaty z melisy, pukając się w głowę z pytaniem: po co to kontynuować? Ciekawi_e jesteście dlaczego? Rasizm, homofobia, stereotypy płciowe, ale nie tylko, outowanie kogoś bez jego wiedzy i zgody, seksizm, ageizm, feminizm pokazany jako fanaberia i sposób na wyładowanie swojej niechęci do mężczyzn, molestowanie seksualne pokazane jako normalny element pracy, o który nie warto robić wielkiego szumu. Wg opisu jednej z recenzentek "Love Line sprawi, że kobieta zyska pewność siebie i zacznie patrzeć mniej krytycznym okiem na swoją osobę". Cóż, nie mam najmniejszych wątpliwości co do braku mojej zgody z tą opinią. Książka daje nam przede wszystkim przekaz: to jedynie mężczyzna może sprawić, że poczujesz się ważna, on lepiej niż Ty wie jak masz żyć, on pokieruje Cię na właściwą drogę, Ty sama nie umiesz tego zrobić. Gryzą mnie również relacje Beth z innymi kobietami w jej otoczeniu, szefową w pracy, sędziną, matką, siostrą, przyjaciółką - jest w nich jedynie rywalizacja i niechęć, czasem ukryta za dobrą miną, jak w przypadku Nathalie. Moja ogólna opinia jest na nie, wielkie nie. Pełną treść recenzji znajdziecie tutaj: http://nietoperzczytaioglada.blogspot.com/2018/02/love-line-nina-reichter.html?m=1
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-08-2018 o godz 13:58 przez: Dagmara J.
RECENZJA: Dziwnym splotem wydarzeń spotyka się dwoje nieznanych sobie osób. On - czarujący, młody psycholog, pomaga kobietom w budowaniu pomyślnego związku. Ona - dziennikarka z rozwodem na karku. Połączy ich z pozoru przypadkowe spotkanie, nic nie znaczący artykuł. Czy aby na pewno? Do lektury podchodziłam pełna ciekawości, bowiem nie miałam nigdy styczności z tą autorką. Z początku przeraziły mnie długie opisy oraz narrator trzecioosobowy. Jednak dzięki temu zabiegowi możemy przychylniej spojrzeć na fabułę, jak i same postaci, a całkiem długie wprowadzenie pozwala nam staranniej zapoznać się z bohaterami i otaczającym ich światem, w konsekwencji czego, łatwiej nam zrozumieć podejmowane przez nich działania. Akcja toczyła się powoli, co pozwala czytelnikowi stopniowo przyswajać przekazaną wiedzę. Nina Reichter genialnie wprowadziła nas w swój świat, opisy są niezwykle barwne, dokładne i ujmujące, a dialogi spójne i logiczne. Postaci, które stworzyła są nad wyraz prawdziwe, z bagażem doświadczeń i problemami tak dobrze nam znanymi. To powieść szczera, dojrzała i mistrzowsko przemyślana. Zachwyca mądrością, swym realizmem i wdziękiem. Jest swego rodzaju lekcją życia; żądną uznania, do bólu prawdziwą historią, obok której nie sposób przejść obojętnie. Nie zabraknie w niej życiowych prawd i oryginalności. Książka bawi i wzrusza. Rozczula i załamuje. Autorka pokazała, że kłamstwo ma krótkie nogi, a niedopowiedzenia mogą stanąć na drodze do szczęścia i przeznaczenia. Jak błędy przeszłości, o których wolelibyśmy zapomnieć, wracają w najmniej odpowiednim momencie. Gdzie uczucie bezradności i niemocy zawładnęło całym ciałem, a konsekwencja własnych działań staje się ciężarem nie do zniesienia. Nina Reichter zabierze Was do świata skrojonego z niewłaściwych decyzji, cierpienia i narastającego subtelnie uczucia. To podróż kolejką górską poprzez wzloty i upadki na wyprawie przez życiowe i miłosne zawirowania. Zmusi Was do refleksji nad sobą i własnym życiem, by na końcu roztrzaskać Wasze serca i pozostawić z wymalowanym na twarzy osłupieniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-01-2018 o godz 15:20 przez: Czytaczyk
Matt i Beth spotkali się już kiedyś. Przed laty wpadli na siebie w nietypowych okolicznościach i spędzili ze sobą kilka przyjemnych godzin. Od razu zapałali do siebie sympatią i zbliżyli się do siebie. Nieoczekiwanie los postanowił ich rozdzielić i zostali zmuszeni się rozstać bez jakiejkolwiek szansy na powtórne nawiązanie kontaktu. Teraz, po siedmiu latach od tego wydarzenia wpadają na siebie w dość osobliwej restauracji. Od razu działa wzajemne przyciąganie i pragnienie bliskości, które kiedyś je połączyły. Bethany przechodzi trudny okres. Postanawia całkowicie poświęcić się pracy, żeby zapomnieć o toczącym się rozwodzie, z powodu zdrady popełnionej przez jej niewiernego męża. Kobieta pracuje jako dziennikarka w luksusowym magazynie dla kobiet. Otrzymuje zlecenie napisania dociekliwego artykułu, w którym obnaży metody stosowane przez trenerów podrywu. Jednak dostanie się do tej grupy nieetycznych manipulantów wcale nie jest takie łatwe i okazuje się, że bez pomocy ciężko będzie jej się czegokolwiek dowiedzieć. Niespodziewanie na jej ratunek przychodzi przystojny Matt, który zawodowo zajmuje się doradzaniem kobietom w celu stworzenia satysfakcjonującego związku. Mężczyzna postanawia pomóc jej w uzyskaniu cennych informacji. Ich wzajemne relacje coraz bardziej się zacieśniają, jednak na drodze do szczęścia stają coraz to nowsze trudności. Nina Reichter stworzyła dojrzałą i romantyczną powieść. Fabuła wydaje się być dość oklepana, jednak jej wykonanie w żadnym stopniu takie nie jest. Cała historia jest boleśnie autentyczna i szczera. Sytuacje przedstawione przez autorkę są jak najbardziej wiarygodne. Nadaremnie szukać tutaj przesłodzonych relacji, bądź sztucznych dramatów. Bohaterowie są do bólu naturalni. Mają zarówno zalety, jak i wady. Dzięki temu nie sprawiają wrażenia wyidealizowanych, ani sztucznych. Z łatwością zaskarbiają sobie sympatię czytelnika. Nina dość mocno skupia się na aspektach psychologicznych, dzięki czemu książka nie jest prostą obyczajówką, czy mdlącym romansem. „Love Line” to przyjemna i urzekająca lektura.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-11-2017 o godz 11:36 przez: Anna Michna
Nie ukrywam, że jestem w szoku. Chyba jeszcze nigdy nie czytałam takiej książki. Po pierwsze, co z resztą widać nie należy ona do cienkich. Nie urywam też, że owa opasłoś wpłynęła na mój odbiór lektury, bowiem dłużyła mi się ona nie miłosiernie. Ale (bo zawsze w takich przypadkach jest wielkie, ALE) niespodziewanie dobrze bawiłam się przy lekturze. To znaczy nie uważam jej za zmarnowanie mojego czasu. Jest to moje pierwsze zetknięcie z tą autorką. Wiem, że napisała Ona wcześniej trylogię „Ostatnia spowiedź”, która z resztą stoi u mnie na półce i czeka na swój czas. Tym bardziej zważając, iż „Love Line” jest tomem pierwszym i jak na razie jedynym doszłam do wniosku, że jest to idealny moment by zapoznać się z twórczością autorki. Betty jedna z głównych bohaterek jest dziennikarką podrzędnego pisma dla kobiet, jednak jej ambicje sięgają zdecydowanie dalej. I nagle trafia się szansa, która może pomóc spełnić jej marzenia. Matt w przeszłości pomagał zdobywać kobiety. Teraz całkowicie zmienił strategie i pomaga kobietom jak nie dać się złapać takim mężczyznom, jakich sam kiedyś tworzył. Historia miłosna z zimowym Nowym Jorkiem w tle. I chyba właśnie tym Nowym Jorkiem kradnie serce czytelnika. Z jednej strony cały czas w trakcie lektury a nawet, gdy się dopiero za nią zabierałam starłam się mieć przekonanie, że czytam kolejny prosty romans. Jednak nie jest to tak prosta historia. Bo z jednej strony faktycznie jest tam miłość i to nawet dużo, jednak z drugiej strony cały czas obserwujemy jak główni bohaterowie uciekają, przed jakimi kolwiek uczuciami w zajęcia codzienne, prace, szkolenia, artykuły. Nie mamy tu na tacy podanej miłości tak słodkiej, że miodem ociekającej. Prędzej jest to miłość może nawet trochę gorzka. Wiem jedno. Na pewno nie jest to kolejne lekkie może nawet trochę głupawe romansidełko. Tu wkraczamy na całkiem nową świeżą scenę literatury kobiecej. A to zakończenie? Chcę więcej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pokolenie Ikea Piotr C.
3.9/5
21,75 zł
29,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Narkoza Rafał Artymicz
5/5
32,97 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Iluzja Wronka Andrzej
5/5
29,65 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Majówka Zieliński Mariusz
5/5
29,65 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Motyle i ćmy Przydryga Ewa
5/5
23,34 zł
33,00 zł
Inne z tego wydawnictwa I want you Marey Z.K.
4.4/5
26,37 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Królowa nocy. Tom 2 Zawis Izabela
4.7/5
23,30 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zerwany układ Hanus Paulina
4.1/5
26,37 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Miłość z gwiazd Sprenger Joanna
4.6/5
33,69 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Człowiek widmo Sobecki Marcin
5/5
26,96 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Najważniejsza Śleszyński Jan
5/5
26,79 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Konsorcjum. Tom 1 Sivar A.S.
4.6/5
31,68 zł
46,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pokolenie IKEA. Kobiety Piotr C.
4.4/5
25,50 zł
34,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Brud Piotr C.
4.3/5
19,12 zł
29,00 zł
Inne z tego wydawnictwa # to o nas Piotr C.
4.5/5
28,34 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Gwiazdor Piotr C.
4.5/5
26,37 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nowa rzeczywistość Magda Puzio
4.9/5
29,67 zł
44,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego