Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii (okładka  miękka, 01.2016)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Dostępny w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Przetrwać w najbardziej ekstremalnych warunkach, jakie człowiek może sobie wyobrazić.

Na przełomie 1942 i 1943 roku trzy amerykańskie samoloty wojskowe rozbiły się na Grenlandii. Po pierwszych sygnałach SOS kolejne maszyny wzbijały się w powietrze, by odszukać zaginionych i wygrać nierówną walkę z arktyczną zimą: z czterdziestostopniowym mrozem, szalejącą wichurą i lodowymi szczelinami. Załogi startujących maszyn nie spodziewały się, że lecąc na ratunek kolegom, także i one podzielą los poprzedników.

Przez 148 pełnych dramatycznych wydarzeń dni rozbitkowie walczyli o przetrwanie i zachowanie zdrowych zmysłów w najbardziej wrogim dla człowieka środowisku na Ziemi.

Mitchell Zuckoff wyrusza na Grenlandię w poszukiwaniu śladów tajemniczych i dramatycznych wydarzeń sprzed lat. Na światło dzienne wychodzą szczegóły zagadkowych katastrof, losy zaginionych i detale jednej z najbardziej spektakularnych akcji ratunkowych w historii amerykańskiego lotnictwa.

ID produktu: 1117774862
Tytuł: Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii
Autor: Zuckoff Mitchell
Tłumaczenie: Gądek Mariusz
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 464
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-01-13
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 37 x 211 x 147
Indeks: 18515633
średnia 4,6
5
29
4
12
3
2
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
46 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
3/5
19-01-2016 o godz 22:42 przez: Joanna Hilińska
„ musisz wyruszyć, ale to wcale nie znaczy, że musisz wrócić”* – te słowa to dewiza pracy ratowników Straży Wybrzeża. Słowa tak dobrze opisują sytuację jaka może mieć miejsce, że dopiero gdy stanie się coś złego, człowiek uświadamia sobie w jakim położeniu się znalazł. Podobnie było z rozbitkami, którzy utknęli na Grenlandii. O katastrofie lotniczej traktuje książka, z której pochodzi wyżej wspomniany cytat, a mowa o „Lodowym piekle” Mitchella Zuckoffa.

Książka składa hołd samym rozbitkom, ich rodzinom i tym, którzy nie przeżyli. Należy im się pamięć. Nikt nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić, co to znaczy pięć miesięcy wśród lodu, białego horyzontu, wśród garstki ludzi. Autor skalę zjawiska obrazuje już samym tytułem zbudowanym na oksymoronie. Historia opowiedziana jest prosta, jest przełom roku 1942/1943. Na terenie Grenlandii rozbijają się trzy samoloty. Pierwszy z nich transportowiec z pięcioma osobami, drugi lecący rozbitkom na ratunek z dziewięcioma osobami, na końcu samolot Straży Wybrzeża, który rozbija się z trzema pasażerami. W sumie siedemnaście osób w skrajnie trudnych warunkach. W książce znajduje się też spora część poświęcona poszukiwaniom i eskapadzie współczesnej na Grenlandię w 2011.

Całość czyta się dosyć szybko, ale mozolnie. Możliwe że wynika to z mojego braku wiedzy na tematy lotnicze. Sama historia opowiedziana jest przez pryzmat pojawiających się danych szczegółowych technicznych, współczynników, opisów maszyn bojowych. Ja takich klimatów nie czuję, ale jest to zapewne nie lada gratka dla pasjonatów lotnictwa, czy miłośników militariów i wojny. Jako że nie interesują mnie opisy techniczne, szukam raczej opisów psychologicznych bohaterów, ich przeżyć i ludzkich odruchów. W końcu nie jest łatwo tkwić w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia z marną szansą na ratunek. A jednak, okazało się, że niektóre jednostki osobowościowe potrafią poradzić sobie w skrajnych warunkach.

To czego na pewno nie można odebrać autorowi, to ogrom pracy archiwizacyjnej, opracowania bibliografii itp. Ja nie jestem nią zachwycona. Gdybym miała ją do czegoś porównać, to przypomina mi opisany odcinek programów cyklicznych typu „Podniebne Horrory”, Tuż przed tragedią”, czy „Katastrofy lotnicze”. Mnie podobały się opisy geograficzne, formy ukształtowania terenu, ciągi przyczynowo skutkowe. Sposób wytykania błędów jaki siłą rzeczy przy katastrofie musi zostać zauważony jest bardzo znośny. Na plus również zdjęcia pozwalające skatalogować aktualnie opisywane zdarzenia.

„Lodowe Piekło” Zuckoffa jest to hołd i szacunek jaki został oddany lotnikom, osobą związanym z rozbitkami, samym ocalałym i zapis w kronikach historii. Dla czytelnika jest katalogiem wypadków możliwych, takich których nikomu się nie życzy. Odpowiedzi na pytanie ile osób przeżyła, jak sobie radzili i o czym myśleli zostawiam bez odpowiedzi, aby każdy kto sięgnie po lekturę mógł znaleźć coś dla siebie. Książka nie dla każdego, ale warto się zapoznać.
• Tytuł recenzji pochodzi z okładki książki, są to słowa Marka Kamińskiego
• Cytat w pierwszym akapicie pochodzi z książki, są to wspomnienia jednego z ocalałych, s. 23
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
10-03-2016 o godz 13:49 przez: ZDZISŁAW RUSZKOWSKI











"Lodowe piekło" autora Mitchella Zuckoffa jest przedstawieniem historii trzech katastrof lotniczych, które wydarzyły się jesienią w latach 40. XX w. na terenie Grenlandii.
Jest to opowieść o ludziach, którzy przeżyli katastrofę lotniczą nad Grenlandią i udało się im przetrwać w trudnych do wyobrażenia dla zwykłego śmiertelnika warunkach. W trzech katastrofach lotniczych następujących po sobie kolejni piloci i ekipy ratowników, poszukujący swoich kolegów stawali się ofiarami bezlitosnej przyrody. Przyrody bardzo surowej i bezwzględnej w walce ze wszystkim, co znalazło się na jej terenie. W listopadzie 1942 na Grenlandii w krótkim odstępie czasu rozbijają się trzy samoloty wojskowe. Dwa z nich to samoloty armii USA - samolot transportowy C-53 McDowella, niedawno oddany do służby egzemplarz B-17 "Latająca forteca" o nazwie kodowej PN9E Montverdego oraz kanadyjski bombowiec A-20. Na ratunek rozbitkom wyruszył kolejny samolot rozpoznawczy "Grumman Duck” zwany Lodową Kaczką z doświadczonymi pilotami w akcjach ratunkowych na Grenlandii. Niestety po kilku udanych akcjach ratowniczych załoga i uniwersalny samolot rozpoznawczy - "Grumman Duck” Lodowa Kaczka giną bez wieści.
Jak twierdzą znawcy tematu pogoda trwająca na Grenlandii ma bezpośredni wpływ na pogodę nad Wyspami Brytyjskimi, dlatego też obserwacja meteorologiczna na tym rejonie ułatwiłaby znacznie przygotowywanie operacji Luftwaffe do nalotów na Wielką Brytanię. Niezwykle znaczącym walorem Grenlandii w tamtym czasie był fakt, że znajdowała się tam jedyna na świecie czynna i eksploatowana przez USA kopalnia kriolitu. Ten rzadki minerał o śnieżno białym kolorze był niezbędnym składnikiem aluminium, który był wykorzystywany do pokrywania kadłubów samolotów. Zajęcie obszaru Grenlandii przez wojska III Rzeszy mogłoby mieć wyjątkowo niekorzystny dla aliantów wpływ na przebieg II wojny światowej w Europie i być może na całym świecie. Dlatego też powstała Straż Grenlandzka, wywodząca się z amerykańskiej Straży Wybrzeża mająca za zadanie ochronę tych ważnych strategicznie terenów.
Akcja książki przeplata między sobą dwa okresy, historyczny oraz teraźniejszy. Okres historyczny jest opisem tragicznych wydarzeń przełomu lat, 1942/43 czyli wydarzeń II wojny światowej na Grenlandii. Autor w niezwykle ciekawy sposób opisuje czas i miejsca wydarzeń po katastrofach samolotów, poznajemy uczestników wydarzeń, opis poszczególnych postaci. Dowiadujemy się o niektórych faktach, jakie zostały ujawnione przez uczestników wydarzeń na Grenlandii. Relacjonuje w książce dramatyzm tamtych dni, przeraźliwe zimno, potworny głód, poczucie całkowitej porażki. Poznajemy niezwykle silną wieź między uczestnikami tragedii. Solidarność w nieszczęściu, dzielenie się żywnością, wzajemne dbanie o siebie jak również dużą siłę pokonywania trudności. Dowiadujemy się jak wyglądały akcje ratownicze, sposoby nawiązywania kontaktu z rozbitkami, udzielanie pomocy jak również elementy tragiczne, czyli śmierć uczestników katastrofy. Książkę można zaliczyć do kategorii, dokumentu, literatury faktu i reportażu. Zawiera dużą ilość odnośników do dokumentów historycznych. Sam opis dramatycznych wydarzeń, jakie musieli przeżyć bohaterowie książki jest bardzo sugestywny, trudno sobie wyobrazić ile można znieść bólu i cierpienia, aby przeżyć, znieść koszmar.
Okres teraźniejszy opisuje przygotowania ekspedycji na Grenlandię w celu odszukania szczątków ofiar załogi samolotu i rozbitej maszyny. Mitchell Zuckoff autor książki jest również uczestnikiem wyprawy poszukiwawczej na Grenlandię i narratorem zdarzeń. Opisuje problemy ze zdobyciem pieniędzy na wyprawę, poszukiwanie sponsorów i przekonywanie o sensowności odbycia takiej wyprawy. Wyprawa w końcu dochodzi do skutku, lecz pojawiają się problemy na miejscu. Zabrany sprzęt nie działa a warunki atmosferyczne krzyżują plany. W ostatnim momencie wyjaśnia się sens wyprawy.
Bardzo dobrze napisana książka, ciekawa, dająca do myślenia. Okładka ciekawie zilustrowana oddająca klimat jej zawartości.
Książkę wydało Wydawnictwo Znak Literanova.
Polecam, Zdzisław Ruszkowski.











Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-03-2016 o godz 19:00 przez: Agnieszka
W mentalności ludzi zza oceany jest ten rodzaj narodowej dumy, pewności siebie, niezłomności i wiary w niemożliwe, którego żaden człowiek z zewnątrz do końca nie pojmie. Wraz z każdą kolejną przeczytaną stroną ta mieszanka cech jest coraz bardziej w „Lodowym piekle” widoczna. Mają ją w swoim DNA opisywani bohaterowie, ale ma ją też autor – Mitchell Zuckoff. To były reporter i dziennikarz śledczy „Boston Globe” – gazety bardzo w ostatnim czasie w Polsce popularnej za sprawą oscarowego filmu „Spotlight”, który przedstawia, jak grupa miejscowych dziennikarzy krok po kroku rozpracowuje pedofilską aferę w bostońskim Kościele katolickim. Żeby docenić książkę Zuckoffa, wcale nie trzeba mieć jednak w pamięci opartego na faktach dzieła Toma McCarthy’ego. Nie trzeba też patrzeć na znajdujące się w książce archiwalne zdjęcia i sięgać po zebrane na jej końcu przypisy, zajmujące 30 stron i uwzględniające podział całości na rozdziały. Choć trudno nie uznać tego za wielkie atuty „Lodowego piekła”. Tym większa szkoda, że na podobne zabiegi tak rzadko decydują się polscy autorzy literatury faktu.

Książka Zuckoffa i bez dołączenia tej dokumentacji byłaby jednak świetnym przykładem, jak pracować ze źródłami: jak je sekcjonować i łączyć.

Autor podzielił swoją opowieść na dwie zasadnicze części. Pierwsza ma na celu odtworzenie tego, co działo się na Grenlandii od pierwszego lotniczego wypadku 5 listopada 1942 roku do zakończenia akcji ratunkowej 18 kwietnia 1943 roku. A działo się tyle, że bez problemu powstałby z tego scenariusz trzymającego w napięciach serialu. Na pomoc załodze rozbitego samolotu Homera McDowella wyruszyła bowiem ekipa Armanda Monteverdego, ale sama znalazła się w tarapatach. Pasażerów bombowca miał uratować John Pritchard ze Straży Wybrzeża, ale i jego samolot się rozbił. Zuckoff z najdrobniejszymi szczegółami odmalowuje walkę rozbitków o przetrwanie, ich zmagania z naturą, heroiczne próby zmiany swego fatalnego położenia. Portretuje każdego z uczestników feralnych lotów: od opisu wyglądu, sytuacji rodzinnej i zawodowej po rys charakterologiczny. Równie szczegółowo pokazuje tych, którzy znajdują się w rozlokowanych na Grenlandii bazach i chcą lotników ratować. Wplata w swoją opowieść rozmowy, które bohaterowie rzeczywiście odbywali. Nie szczędzi do tego szczegółów dotyczących wojskowego sprzętu używanego przez bohaterów. Dzięki temu tę relację czyta się jak najlepszy dramat katastroficzny.

Między tą historyczną częścią Zuckoff umieszcza rozdziały poświęcone wyprawie z 2012 roku. Jej uczestnicy chcieli odnaleźć wrak jednej z rozbitych 70 lat wcześniej maszyn. Oni też musieli walczyć z przeciwnościami losu: najpierw brakiem pieniędzy na wyjazd, potem ograniczonym czasem swojej misji i pogarszającą się pogodą. We współczesnej relacji próżno jednak szukać napięcia, do którego autor przyzwyczaja w opisie wydarzeń z lat 1942–1943. Niedosyt jest tym większy, że autor był członkiem ekspedycji – nie musiał bazować na źródłach, wszystkiego doświadczał sam. Można wręcz odnieść wrażenia, czuł się niekomfortowo, wprowadzając siebie do książki jako jedną z postaci i przez to tracił dystans, luz i polot. Tym bardziej tracił, im bliżej Grenlandii się znajdował.

„Lodowe piekło” nie jest opowieścią dla koneserów językowych popisów. Opisywana historia i wierność faktom są tu zdecydowanie ważniejsze niż podkreślanie reporterskiego ja. To cecha typowa dla szkoły dziennikarstwa w Stanach Zjednoczonych i – obok wyzierającej z książki mentalności nieustraszonego i wiernego ojczyźnie everymana – filar amerykańskiego charakteru dzieła Zuckoffa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-01-2016 o godz 19:24 przez: czytalski.pl
"Lodowe piekło" to opowieść o nierównej walce z siłami natury. Grenlandia, pomimo zachęcającej nazwy, nie jest w żaden sposób miejscem, gdzie człowiek chciałby przebywać dłużej niż to potrzebne.

Na jesieni 1942 na Grenlandii w krótkim odstępie czasu rozbija się kilka samolotów należących do armii USA. Jednym z nich jest ledwie co oddany do służby egzemplarz B-17 "Latająca forteca" o nazwie kodowej PN9E. Załoga przeżywa kraksę, ale znajduje się w trudno dostępnym terenie i musi podjąć walkę o przetrwanie w skrajnie niekorzystnych warunkach.

Klimat Grenlandii nijak nie pasuje do jej nazwy. Jej położenie nie pozwala na rozwinięcie się roślinności i powoduje, że w rankingu miejsc przyjaznych człowiekowi zajmuje miejsce w końcu stawki. Mimo to, w trakcie II wojny światowej znajdowało się tam kilka posterunków wojskowych utworzonych przez Stany Zjednoczone, a lokalne lotnisko stanowiło punkt postojowy na trasie przerzutu samolotów z USA do Europy.
Autor wybrał spośród kilku innych wypadków historię związaną z tym jednym konkretnym, gdyż ze zdarzeniami z roku 1942 połączone są te z roku 2012, które stanowią drugą opowieść w tej książce. Zuckoff opisuje w niej jak poznał człowieka o imieniu Lou Sapienza, którego niemalże opętała chęć odnalezienia samolotu Grumman Duck, który rozbił się w trakcie akcji ratunkowej B-17, który to rozbił się w trakcie akcji ratunkowej transportowca C-53 (wiecie, to mniej więcej jak w drugiej części "Hot Shots!" - musimy ratować naszych chłopców, którzy poszli ratować naszych chłopców). Jako, że "Kaczka" była samolotem Straży Wybrzeża, formacja ta za punkt honoru postawiła sobie odnalezienie wraku i ciał pilotów. Jednak problemem był pieniądze i fakt, że miejsce w którym dwupłatowiec się rozbił nie było do końca potwierdzone. Opis współczesnej wyprawy jest tylko uzupełnieniem, tego co stanowi faktyczną treść tej pozycji, czyli historii heroicznej walki o przetrwanie w skrajnie niekorzystnym środowisku. Załoga B-17 przez kilka miesięcy była uwięziona na polu lodowym, które było poprzecinane głębokimi szczelinami. Sprawę ratunku utrudniał fakt, że te szczeliny były przykryte warstwą lodu, którego wytrzymałość stanowiła wielką niewiadomą. Musieli zmagać się z odmrożeniami, głodem, wszechobecnym śniegiem i zimnem, a także ze świadomością, że ocalenie może nie nadejść. Nie wiem jak ja bym się zachował w takiej sytuacji, ale skoro oni potrafili, to mogę mieć nadzieję, że ja też bym to przetrwał.
Styl, w jakim jest pisana książka, jest nieco odmienny w zależności od okresu, którego dotyczy dany rozdział - te wojenne są bardziej formalne i skupiają się na opisie przeżyć uwiezionych lotników i próbach ich ratowania oraz prezentują dość dokładne charakterystyki osób związanych z tą akcją. Te współczesne są pisane lżejszym językiem, a większy nacisk jest położony na przygotowaniach do ekspedycji niż głębszych charakterystykach jej uczestników. Całość czyta się szybko i przyjemnie.
Uzupełnieniem treści są zdjęcia, niestety czarno-białe. Ponadto na końcu znajduje się skorowidz z krótkimi informacjami o osobach opisanych w książce z podziałem na okresy, w których się pojawiły oraz przypisy i bibliografia, dzięki której można poszerzyć swoją wiedzę na ten temat. Szkoda tylko, że przypisy są umieszczone na ostatnich stronach - osobiście wolę jak są na dołach stron.
Podsumowując - książka przypadnie do gustu, tym którzy lubią czytać o mniej znanych epizodach wojennych lub o tym, jak człowiek potrafi przetrwać w trudnych warunkach.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak literanova.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-01-2016 o godz 19:16 przez: marchewka1
Zuckoff Mitchell jest profesorem dziennikarstwa na Uniwersytecie Bostońskim. Był finalistą nagrody Pulitzera w kategorii dziennikarstwo śledcze. Ma ogromnie szerokie zainteresowania, jednak jego pasją są katastrofy lotnicze w czasie II wojny światowej. Jego wcześniejsza książka „Uwięzieni w raju” ogromnie spodobała mi się, dlatego jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach następny tytuł tego autora, musiałam sprawdzić, czy również spowoduje on u mnie bezsenną noc i długie wyszukiwania wiadomości w internecie. Ogromnie lubię książki, które ujawniają czytelnikowi fakty mało znane i może nawet niepopularne w taki sposób, że momentalnie stajemy się co prawda biernymi ich obserwatorami, lecz czujemy się wciągnięci w wir zdarzeń. Grenlandia w czasie II wojny światowej była strategicznym miejscem zarówno dla Anglii jak i Ameryki. Okazuje się, że zajęcie tego miejsca przez Niemcy mogłoby mieć ogromny wpływ na przebieg wojny w Europie. Dlaczego? np. znajduje się tam jedyna eksploatowana kopalnia kriolitu, minerału, będącego ważnym składnikiem aluminium, którym pokrywano kadłuby samolotów. I właśnie tam pod koniec 1942 roku amerykański samolot transportowy C-53 rozbija się. Pięcioosobowa załoga przeżywa katastrofę i nadaje sygnał SOS. Na pomoc rozbitkom rusza bombowiec B-17 jednak i on ulega wypadkowi a dziewięcioosobowa załoga, powiększa liczbę rozbitków. Lecący na pomoc samolot amerykańskiej Straży Wybrzeża zaginął w burzy śnieżnej. Fatum? Zrządzenie losu? Niezaprzeczalnie fakty te powodują pięciomiesięczne prowadzenie akcji ratunkowej w czasie której wojsko amerykańskie usiłowało odnaleźć zaginionych i prowadziło nierówną walkę z czynnikami atmosferycznymi. Ogromny chłód, zamiecie, arktyczna zima skutecznie broniła terytorium Grenlandii. Całe wydarzenie można by nazwać nieprawdopodobnym, gdyby nie fakt, że miało miejsce naprawdę. Siedemdziesiąt lat później Zuckoff Mitchell i fotograf Lou Sapienza po ogromnych przygotowaniach wyruszają tropem wydarzeń. Bardzo dobra jest konstrukcja książki. Zuckoff umiejętnie przeplata fakty historyczne ze współczesnym biegiem wydarzeń. Autor opiera się na relacjach rozbitków, którzy przeżyli katastrofę, na dokumentacji i przedstawia w sposób ogromnie realny trud ludzi w takim terenie, w którym bez specjalistycznego przygotowania trudno przeżyć jeden dzień. Walka nie tylko z czynnikami atmosferycznymi, odmrożeniami, lecz przede wszystkim z samym sobą, tutaj trzeba zostawić wszystkie animozje, tutaj jest walka o przeżycie. Autor oprócz szerokiego przedstawienia faktów, stara się rozwiązać zagadkę katastrof. Robi to w sposób ogromnie plastyczny, umiejętnie podnosząc czytelnikowi ciśnienie. Pomimo tego, że wiemy jaki los spotkał głównych bohaterów, w napięciu śledzimy ich losy i nie zgadzamy się na taki bieg wydarzeń. Kibicujemy im, mając nadzieję, że ratunek przybędzie na czas.
„Lodowe piekło” to książka niebywale precyzyjnie napisana. Widać ogromną pracę autora jaką wykonał zarówno przy poszukiwaniu informacji jak i przygotowywaniu samej wyprawy. Wszystko to sprawiło, że książkę pomimo tego, że zawiera wiele dokumentów historycznych, czyta się dosłownie jednym tchem. Niepokoi, zdumiewa i przypomina, że wiele niezwykłych przypadków tak naprawdę nigdy już nie zostanie wyjaśnionych, ponieważ coraz mniej jest zapaleńców, których pasja jest głównym motorem życia. Zdecydowanie polecam.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
29-01-2016 o godz 18:55 przez: Agata
Książka Mitchella Zuckoffa „Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii” to reporterska relacja obejmująca dwie historie: rozbicie się trzech amerykańskich samolotów na Grenlandii na przełomie 1942 i 1943 roku oraz poszukiwanie wraku jednego z nich w 2012 roku. To zestawienie dwóch wymiarów historii stwarza możliwość skontrastowania realiów drugiej wojny światowej i współczesności w odniesieniu do tej samej lodowej przestrzeni. Pierwsza opowieść ukazuje niemal heroiczną walkę o przetrwanie i o zachowanie zdrowych zmysłów w obliczu, zdawałoby się, nieuchronnej śmierci; zaś druga dotyczy niezwykle konsekwentnego dążenia i ogromnego nakładu wysiłków nakierunkowanych na odnalezienie we wrogich śniegach Grenlandii fragmentów dawnych, tragicznych wydarzeń.

W książce Zuckoffa wyraźnie zarysowana została najważniejsza cecha Grenlandii – nieprzejednany charakter jej przyrody. Wyspa posiada moc zmiany skali człowieka i jego, jak się nam zdaje, okazałych wynalazków i dokonań. W obliczu grenlandzkiego świata stają one bezwartościowe, tam siłę i władzę ma wyłącznie natura. A mimo to wyspa urzeka i przyciąga. Ten fragment świata, jakby odrębny kosmos, jest majestatycznym lądem i stoi niewzruszony na ludzkie próby ujarzmienia go. I wciąż znajdują się oczarowani tym fenomenem ludzie, którzy, tak jak jeden z głównych bohaterów książki, mówią: „nigdy wcześniej nie pracowałem w miejscu, w którym można zginąć niemal w każdej sekundzie. To było wspaniałe.”

„Lodowe piekło” dostarcza również interesujących informacji o Grenlandii, atrakcyjnych tym bardziej, że na co dzień znajdujących się zazwyczaj poza sferą naszych zainteresowań. Mało kto zastanawia się, dlaczego nazwa tej lodowej wyspy to zielony ląd, w jaki sposób pojawili się tam pierwsi ludzie, jak istotny jest to teren pod względem militarnym i jakie bogactwa naturalne skrywa ta ziemia. Ale oczywiście te dane to tylko wstęp, bowiem „Lodowe piekło” to gratka przede wszystkim dla miłośników militariów i lotnictwa wojskowego z okresu drugiej wojny światowej. Wiadomości z tej dziedziny wypełniają każdą stronę książki do maksimum, co może być zniechęcające dla osób, których tematyka ta nie fascynuje.

Głównym przesłaniem książki jest ukazanie niezwykłej woli życia uwięzionych w tytułowym „lodowym piekle” ludzi. Rozbitkowie zaginionych na Grenlandii samolotów znosili każdy jeden dramatyczny dzień pomimo ekstremalnej pogody, pomimo braku żywności i łączności ze światem, pomimo potwornie bolesnych urazów i odmrożeń, pomimo świadomości tego, jak małe są szanse na ratunek. Ci ludzie nie tracili nadziei i kurczowo trzymali się myśli, że mają dla kogo żyć. Dlatego codziennie walczyli z własną psychiką i przeciwnościami; i podejmowali każdą, nawet najbardziej nieprawdopodobną próbę ratunku.

I choć książka dotyczy niezwykłej, ujmującej historii, to jednak posiada wielką wadę, która mocno rzutuje na jej odbiór – jest napisana niczym podręcznik, praca naukowa z ogromem przypisów. „Lodowe piekło” zawiera masę informacji, Zuckoff wykonał wnikliwe śledztwo i pisał swoją opowieść z kronikarską dokładnością, bardzo dbał, by nie pominąć żadnych detali. Oczywiście należy to docenić, ale nadmiar zbędnych szczegółów zabija tę historię. Są dane, a brakuje emocji. Dlatego książkę polecam przede wszystkim miłośnikom wiedzy, zwłaszcza wiedzy w militarnej odsłonie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2016 o godz 21:40 przez: Ania1204
Zima nie jest moją ulubioną porą roku. Jestem zmarźlakiem, a przebywanie na większym mrozie dłużej niż pięć minut sprawia, że zamieniam się w sopel. Owszem, lubię spacery po lesie i wygłupy w śniegu. Jednak wiem, że w każdej chwili mogę wrócić do ciepłego domu i napić się gorącej herbaty...

„Lodowe piekło” to książka, w której autor Mitchell Zuckoff przedstawia autentyczną historię o trzech katastrofach lotniczych, które miały miejsce na przełomie 1942 i 1943 roku, na Grenlandii. Jako pierwszy, rozbił się samolot transportowy z pięcioma osobami na pokładzie. Rozbitkom udało się nadać sygnał SOS, a zatem zostały wysłane samoloty na poszukiwania. Niestety, po paru dniach poszukiwań, rozbił się następny samolot. Załoga samolotu również ocalała i czekała na ratunek. Poszukiwania trwały zatem dalej. Przez chwilę zdawało się nawet, że misja ratownicza zakończy się pewnym sukcesem, bowiem jeden z samolotów dotarł do wraku samolotu i zabrał dwóch rozbitków. Jednak podczas powrotnego lotu po resztę ocalałych, zaginął.

„Grenlandia nie ma sensu. I to począwszy od nazwy, która – o czym wiedzą nawet dzieci – powinna brzmieć Islandia, czyli „kraina lodu”, tylko że ta nazwa była już zajęta. Na Grenlandii nie rośnie prawie nic zielonego, a ponad osiemdziesiąt procent jej powierzchni pokrywa gruba na lite trzy kilometry warstwa lodu. ”

W takich warunkach musieli walczyć o przetrwanie rozbitkowie. Byli wyczerpani fizycznie i psychicznie, mieli liczne odmrożenia, złamania, przebywali w ciągłym zimnie… Trudno jest to sobie choćby wyobrazić.

„Gdy temperatura ciał rozbitków spadnie poniżej trzydziestu pięciu stopni Celsjusza, zaczną nimi wstrząsać dreszcze. Gdy obniży się jeszcze bardziej, wystąpi sinienie kończyn. W okolicach dwudziestu ośmiu stopni Celsjusza dojdzie do ostrej hipotermii. Gdy temperatura ciała spada do dwudziestu stopni, lekarza określają taki stan jako „krytyczny”. Laicy zaś powiedzieliby, ze jest „tragiczny”. Mowa staje się ociężała i bełkotliwa. Człowieka ogarnia dezorientacja, traci czucie w rękach. Niektórzy zachowują się irracjonalnie i stają się nadmiernie pobudzeni. Niektórzy mogą stracić zmysły i będą próbowali ukryć się w samolocie lub zakopać w śniegu w desperackiej próbie znalezienia jakiegoś ciepłego schronienia. W wyniku urojeń zaczynają nawet zdzierać z siebie ubrania. Inni mogą popaść w otępienie. (…) W końcu dojdzie do rozszerzenia źrenic, a główne narządy przestaną funkcjonować”.

Warto dodać, że książka "Lodowe piekło" to nie tylko opis tragicznych wydarzeń z przełomu 1942/1943 roku. Autor przybliża również rok 2012, w którym to bierze udział w ekspedycji mającej na celu odnalezienie ciał ratowników i szczątków ich samolotu - Grumman Duck.

Autor powieści włożył sporo czasu i pracy w jej napisanie. Daje się to odczuć podczas jej czytania. Zuckoff szczegółowo opisuje postacie, wyjaśnia kwestie techniczne (jak dla mnie, trochę tych kwestii za dużo i nie ukrywam że je pomijałam) oraz sprawy organizacyjne wyprawy. Książka obfituje w zdjęcia, mapy, a dodatkowo na końcu książki jest alfabetyczny spis wszystkich postaci występujących w książce, przypisy oraz bibliografia.

Choć temat nie jest prosty, to warto przeczytać tę książkę. To nie jest tylko literatura faktu, ale i pełna emocji opowieść o odwadze, wytrwałości i o poświęceniu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-02-2016 o godz 09:07 przez: Iwona_C_
Grenlandia 1942 rok. Końcówka tego właśnie roku okazała się niezwykle pechowa dla amerykańskich lotników – aż trzy samoloty rozbiły się tam w ciągu kilku dni. Kolejne jednostki wyruszające na ratunek rozbitkom nie miały dużo więcej szczęścia. Trwa przejmująca, nierówna walka z czasem, bo przy czterdziestostopniowym mrozie szanse na przeżycie są nikłe. Szczególnie gdy nie ma się jedzenia oraz odpowiedniej odzieży i miejsca do schronienia…

Rok 2012 – siedemdziesiąt lat po tragicznych wydarzeniach trwają przygotowania do misji mającej odnaleźć jeden z wraków rozbitych wówczas samolotów. Mitchell Zuckoff, który brał udział w przygotowaniach i samej misji opisuje dokładnie to, co się wydarzyło w czasie współczesnej „misji ratunkowej”.

Lodowe piekło to doskonała literatura faktu, którą czyta się niczym rasowy thriller. Książka jest napisana w niezwykle ciekawy i przystępny sposób. Historia, którą przedstawia Mitchell Zuckoff porywa i mimo tragizmu zachwyca.

Wydarzenia mające miejsce na Grenlandii w 1942 roku były mi znane wcześniej, ale bardzo pobieżnie. Wiedziałam, że rozbił się tam samolot, a później jednostki, które miały uratować rozbitków. Właśnie dlatego sięgnęłam po tę publikację, aby bliżej poznać tę historię. Czy był to dobry wybór? Według mnie tak. Autor dogłębnie przeanalizował wszystkie wydarzenia związane z tą tragedią. Przybliża nam historię Grenlandii, wyjaśnia jej strategiczne znaczenie dla działań w czasie II wojny światowej, a także przedstawia bliżej wszystkich bohaterów walki Lodowym piekłem. Przez to mamy pełny ogląd na to, co działo się na lodowej pustyni. Sprawia to również, że bohaterowie tej opowieści nie są anonimowi, zżywamy się z nimi i zastanawiamy się, czy uda się im pokonać wszystkie przeciwności losu. W ostatnim rozdziale dowiadujemy się tego, co działo się Po Grenlandii, czyli po zakończeniu akcji ratunkowych. Kto przeżył, a kto na zawsze został w Lodowym piekle? Tego dowiecie się w czasie lektury…

Mitchell Zuckoff oprócz tego, że doskonale opisuje fakty związane z wypadkami lotniczymi, przedstawia również to, jak taka sytuacja wpływa na psychikę i ciało człowieka. Możemy dowiedzieć się, jak stopniowo postępują odmrożenia, gangrena, obłęd, a w końcu śmierć. Przeżycie dla rozbitków było tym bardziej trudne, że nie mieli oni praktycznie żadnych zapasów jedzenia i ochrony w postaci stosownej odzieży – ich lot miał być rutynowym transportem, trwającym zaledwie kilka godzin. Niestety ich walka o przeżycie trwała ponad 140 dni…

Podsumowując. Książka jest bardzo ciekawa. Oczywiście najbardziej zainteresuje pasjonatów historii z okresu II wojny światowej. Uważam, że będzie to też dobra lektura dla osób lubiących mrożące krew w żyłach thrillery. Książkę dobrze się czyta, choć wymaga skupienia. Wprowadza w zadumę i skłania do refleksji.
http://czytajac.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-02-2016 o godz 21:15 przez: Dominika Sumisławska
Jeżeli chodzi o książki przyznam się bez bicia - jestem wzrokowcem. Od zawsze i na zawsze. Dopiero zakup czytnika do książek nieco mnie z tej choroby leczy, ale w przypadku książek pachnących i szeleszczących papierem nic nie umiem na to poradzić - po prostu: osądzam je po okładce, a ta, w przypadku 'Lodowego piekła...' jest piękna i od razu zachęca przynajmniej do przekartkowania. W moim przekonaniu jest coś magicznego w połączeniu tej starej fotografii wojskowego samolotu, pochodzącej z archiwum armii amerykańskiej, z bardziej współczesnym zdjęciem krajobrazu Grenlandii, w którym zaklęta jest cała złowieszczość, ale i tajemnicze piękno tego, wciąż niedostępnego i nieprzyjaznego człowiekowi, miejsca.
Lubię takie połączenia i gdyby jeszcze litery na okładce były nieco mniejsze lub może mniej krzykliwe, to byłoby już w ogóle idealnie! Ale do rzeczy, bo zapewne bardziej niż moje wrażenia z okładki interesują Was jednak wrażenia z samej lektury, no i po pierwsze i najważniejsze: o czym w końcu jest ta książka? :)

W telegraficznym skrócie: mamy przełom 1942 i 1943 roku, trwa II Wojna Światowa, a na Grenlandii, gdzie temperatury spadają poniżej czterdziestu stopni, a wiatry są silne i przeszywające, rozbiły się właśnie trzy amerykańskie samoloty wojskowe. Startuje dramatyczna misja ratunkowa i jednocześnie rozpoczyna się bardzo nierówna walka z czasem, zawodzącymi zmysłami i szalejącą dookoła naturą. 70 lat po tych wydarzeniach na Grenlandię wraca Mitchell Zuckoff - już nie z misją ratunkową, a raczej ku czci i w hołdzie bohaterom tych niezwykłych wydarzeń. Co uda mu się odkryć na zimnej Grenlandii? Przeczytajcie sami, bo to kawał wspaniałego i rzetelnego dziennikarstwa śledczego, ale i nie byle jakiego warsztatu pisarskiego zgromadzonego na nieco ponad czterystu stronach - zdecydowanie warto!

Książkę czyta się bardzo dobrze i chociaż jest to oczywiście typowe non-fiction, to jednak miejscami stylem i wartką akcją przypomina trochę książkę sensacyjną czy wręcz thriller. 'Lodowe piekło...' jest pozycją idealnie wpisującą się w nurt opowieści o bohaterskich czynach ludzi, którzy - aby przetrwać - musieli zmierzyć się nie tylko sami ze sobą, ale i z morderczymi siłami natury.

Jeżeli lubicie klimaty około-wojenne w literaturze i nie straszne Wam chociażby opisy maszyn czy wyposażenia, a na dodatek pasjonujecie się w odkrywaniu takich właśnie, mało znanych epizodów z czasów II Wojny to tak, to zdecydowanie jest książka dla Was :) Szczerze polecam! Jeżeli jednak nie przepadacie ani za zimnem, ani za wojną, ani za ekstremalnymi sytuacjami i walką o przetrwanie wbrew wszystkim przeciwnościom losu, a na dodatek denerwuje Was mieszanie planu historycznego ze współczesnym - to nie, nawet się do niej nie zbliżajcie, bo i okłada nie pomoże Wam się zaprzyjaźnić ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-01-2016 o godz 00:27 przez: www.arabiasaudyjska-ksa.blogspot.com
Mało znany, nawet miłośnikom historii II Wojny Światowej, rejon działań wojennych czyli Grenlandia.
Sam do tej pory nie wiedziałem, jak istotną rolę spełniała ta największa wyspa na Ziemi.
Okazuje się, że zajęcie tego obszaru przez wojska III Rzeszy miałoby fundamentalny wpływ na przebieg wojny w Europie, a może i na całym świecie.
I to wyjątkowo niekorzystny dla aliantów.
Dlaczego ? Bo okazuje się, że pogoda na Grenlandii ma bezpośredni wpływ na pogodę nad Wyspami Brytyjskimi i obserwacja meteorologiczna ułatwiłaby w niesamowitym stopniu przygotowywanie operacji Luftwaffe do nalotów na Anglię. Po drugie, znajdowała się tam jedyna eksploatowana przez USA kopalnia kriolitu. Ten rzadki minerał był niezbędnym składnikiem aluminium, który wykorzystywano do pokrywania kadłubów samolotów. Wyobrażacie sobie działania wojsk alianckich bez maszyn bojowych takich jak B-17, Lightningów czy Thunderboltów?
Dlatego powstała Straż Grenlandzka, wywodząca się z amerykańskiej Straży Wybrzeża.
Powstały też bazy lotnicze, ponieważ przelatywały tamtędy samoloty pomiędzy europejskim teatrem wojennym a USA.
Mitchel Zuckoff skupia się na trzech wypadkach lotniczych: pierwszy, to awaryjne lądowanie samolotu transportowego C-53 Skytrooper, którego załodze załogi udało się ujść z życiem i wezwać pomoc.
Na ratunek ruszyły kolejne maszyny
Dwa z nich również uległy wypadkom.
Jednym z nich był nowiutki, świeżo z fabryki wypuszczony B-17 w najnowszej wersji.
Z powodu małego doświadczenia pilota bombowiec rozbił się podczas burzy śnieżnej.
I tak do 5 zaginionych lotników dołączyło.... kolejnych dziewięciu..
Na ratunek wyruszyła kolejna maszyna - uniwersalny samolot rozpoznawczy - Grumman "Duck" z pilotami doświadczonymi w akcjach ratunkowych na Grenlandii.
Jednak i oni zaginęli bez wieści.
Akcja książki toczy się dwutorowo - z jednej strony jest to opowieść o akcji ratunkowej z przełomu lat 1942-1943, z drugiej współczesna próba odpowiedzi, na pytanie co stało się z lotnikami "Kaczki" oraz maszyny C-53 Skytrooper.
Autor jest uczestnikiem wyprawy, która stawia sobie za cel sprowadzenie do kraju szczątków załogi samolotu Grumman "Duck"i wprowadza nas "od kuchni" do przygotowań, z których największym problemem jest pozyskanie sponsorów, bo US Army ma w tym obszarze dość skromny budżet. Dowiecie się sporo o amerykańskiej mentalności, obyczajach a także uporze w przełamywaniu pozornie niemożliwych do złamania przeszkód.
Bo poza chęciami i zapałem organizator nie ma nic - pieniędzy, sprzętu oraz.......... ;najmniejszego pojęcia gdzie szukać zaginionych samolotów.
Czy uda się odnaleźć oba samoloty i wyjaśnić po 70 latach przyczynę tragedii oraz oddać szczątki poległych lotników rodzinom ?
To już przeczytajcie sami
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-01-2016 o godz 13:13 przez: błogoksiąg
Zima to pora roku, którą najchętniej usunęłabym raz na zawsze. Nie lubię zimna, wiatru, przemoczonych butów, a śnieg mogę podziwiać przez okno z kubkiem gorącej herbaty w rękach. Czas od grudnia do końca lutego spędzam zakopana pod kocem, rozgrzewając się imbirową herbatą ze słodkim miodem i domowym sokiem malinowym, odliczając dni do wiosny.
Paradoksalnie, miejscem, w które najchętniej wyjeżdżam na wakacje są góry. Ale tylko latem! Nie wyobrażam sobie wspinać się na szyty, ubrana w ogromne kurtki, czapki i szaliki, spod których wystaje tylko czubek nosa.
O górach i lodowych krainach chętnie jednak czytam. Robię to pewnie po to, żeby utwierdzić się w tym, że moja niechęć do zimowych wojaży spowodowana jest przede wszystkim troską o swoje zdrowie i życie.
Lodowe piekło, książka napisana przez Mitchella Zuckoff zdecydowanie potwierdza moje zdanie na temat tego, że z górami i zimą nie ma żartów.
Autor opowiada nam dwie historie, pierwsza dotyczy katastrofy samolotu na terenie Grenlandii oraz kolejnych nieszczęść i katastrof, jakie spotkały załogi próbujące pomóc rozbitkom. Opowieść o próbach wydostania się ze skutej lodem krainy przeplata się z bardziej aktualnymi czasami, oraz opisem prób odnalezienia wraku jednego z samolotów oraz ciał osób, które od wielu lat uwięzione są na skutej lodem Grenlandii oraz sprowadzenie ich do kraju. Jedynym marzeniem osób, które straciły w katastrofie mężów, braci, synów, było zapewnienie im godnego pochówku. Niestety, nie wszyscy mogli godnie pożegnać swoich bliskich…
Ogromną odwagą wykazał się autor książki. Aby jak najlepiej opisać czytelnikom z czym wiąże się i jak wygląda poszukiwanie takich wraków, sam dołączył do ekspedycji, która wyruszyła na Grenlandię, aby odnaleźć szczątki i spróbować zrozumieć jak doszło do katastrofy. Uważam, że to niezwykle odważne posunięcie, ale dzięki temu Zuckoff stworzył opowieść, która ani przez chwilę nie wydaje się nierealna.
Ogromna ilość informacji oraz zdjęć pozwala zrozumieć jak trudne i niebezpieczne jest życie, a właściwie próby przeżycia na Grenlandii. Czasami czułam się przytłoczona i zagubiona pod natłokiem pojęć oraz specjalistycznych oznaczeń samolotów, itp. Wystarczyło jednak wrócić do poprzednich stron, spojrzeć na zdjęcia i wszystko układało się w głowie w jedną całość.
Lodowe piekło to nie tylko sprawozdanie z wyprawy i próba uporządkowania historii. Przede wszystkim to opowieść o tym, jaką moc posiada natura i jak wiele od niej zależy. To również opowieść o tym, jak ważna jest przyjaźń i wsparcie w momentach, kiedy jesteśmy zdani tylko na siebie, musimy walczyć ze swoimi słabościami, a nasze ciało staje się ciężarem i odmawia współpracy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-02-2016 o godz 21:28 przez: Agnieszka Lisikiewicz
Granlandia. Pierwsze skojarzenia: biało, przenikliwe zimno, niedźwiedzie polarne, burze śnieżne, rozpadliny lodowe. Nie ma wśród nich człowieka. A jednak! Kilku nieszczęśników znalazło się na tym nieprzyjaznym lądzie w czasach II Wojny Światowej. Rozbitkowie z katastrofy lotniczej musieli zrobić wszystko, aby przetrwać, choć ciało i umysł nie jeden raz odmawiało posłuszeństwa, a zwątpienie stało się ich kolejnym towarzyszem niedoli.

Mitchell Zuckoff, autor powieści „Lodowe piekło“, opisuje przebieg jednej z najbardziej spektakularnych akcji ratunkowych w dziejach amerykańskiego lotnictwa. Losy rozbitków opisuje tak, że zimno przeszywa nas do szpiku kości, bo mamy wrażenie, że sami siedzimy na pokrywie lodowca i czekamy na pomoc lecząc odmrożenia. Uzmysławia nam, jak bardzo człowiek staje się silny w obliczu takiej tragedii, jak bardzo trzyma się życia choćby resztakmi sił, walcząc z poczuciem zguby.
Pisarz bardzo ciekawie opisuje, jak wyglądało życie mężczyzn w nowych warunkach. Zaskakuje nas rozwiązaniami, jakie stosowali i trudnościami z jakimi się zmagali. Zagrożenia znajdujące się, dosłownie, na każdym kroku zapierają dech w piersiach i powodują, że nie mamy pojęcia czy któryś z bohaterów wyjdzie żywy z tej niebezpiecznej przygody.

Opis dawnego wydarzenia Mitchell Zuckoff przeplata z dziejami ze świata współczesnego - z wyprawą ekipy odzyskującej szczątki samolotów z czasów wojen i ich żołnierzy, w której to autor ma okazję brać udział. W tym wątku możemy dowiedzieć się, jak bardzo, nawet po tylu latach od tragedii, niektórym ludziom zależy na tym, aby sprowadzić do kraju szczątki rozbitych samolotów i dzielnych ludzi, który nie mieli szczęścia, żeby przeżyć. „Przebywamy“ z ekipą długą drogę, od pozyskiwania środków finansowych (co nie jest rzeczą łatwą), aż po wyprawę na Grenlandię, zimną i bezwzględną.

Książka jest literaturą faktu. Autor zebrał mnóstwo informacji na temat katastrofy lotniczej, która miała miejsce na przełomie 1942 i 1943 roku. Wplata w tekst nawet fragmenty notatek bohaterów. Ukazuje, jak ciężkim i zażartym przeciwnikiem jest zimna Grenlandia. Na jej tle rysuje postacie dzielnych ludzi, którzy nie bacząc na własne bezpieczeństwo robią wszystko, aby pomóc drugiemu człowiekowi w potrzebie, niejednokrotnie kładąc na szali swoje życie.

Powieść bardzo wciąga i trzyma w napięciu do końca, zarówno jeżeli chodzi o wątek akcji ratunkowej z okresu wojny, jak i ten, który dzieje się współcześnie.
Jak pokazuje książka to życie pisze najlepsze scenariusze i znakomicie przedstawił to Mitchell Zuckoff.

Polecam na długie zimowe wieczory (koniecznie z gorącą herbatą i pod ciepłym kocem).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2016 o godz 19:42 przez: Grzegorz Sokołowski
„Lodowe piekło” Mitchell Zuckoff
Ta książka potrafi być niebezpieczna, jak jej główna bohaterka, czyli Grenlandia. Jej białe strony są, jak nieprzebyte grenlandzkie śniegi, a czarny druk zdań wciąga czytelnika niczym ukryte, lodowe szczeliny. Ta książka potrafi nas zatrzymać na dłużej, zupełnie jak zostali zatrzymani jej bohaterowie. Chociaż oczywiście nasze okoliczności są dużo bardziej pozytywne, a samej lekturze towarzyszy wiele pozytywnych emocji. Bo w dobrej książce chodzi głównie o to, by czytelnik nie mógł się od niej oderwać, a „Lodowe piekło” Mitchell’a Zuckoff’a realizuje to zadanie w sposób doskonały.
Do tej pory właściwie mało wiedziałem o samej Grenlandii. Nie były mi znane jej możliwości. Tymczasem to wyspa skrajnie niebezpieczna i tajemnicza. Podobnie jak niebezpieczne są opisane w tej książce historie. Powiedzieć, że ,,trzymają w napięciu” to właściwie nie powiedzieć nic. Człowiek wstrzymuje oddech w oczekiwaniu na kolejne zdania, które być może przyniosą rozwiązanie sytuacji. Autor potrafi pisać w sposób, który przenosi czytelnika w opisywany świat. Stajemy się uczestnikami tych samych wydarzeń. Chcemy wyrwać się z bezkresnej bieli. Walczymy o przetrwanie. To wszystko przejawy literackiego kunsztu. Wtapiamy się w wielką walkę o kolejny dzień, a często kolejną godzinę życia. Bo w rzeczywistości o tym właśnie jest ta książka. Lotnicze katastrofy na Grenlandii, opisy ludzkich zachowań w ekstremalnych warunkach i towarzysząca nam od początku walka z czasem. Uda się przetrwać, czy na pomoc jest już za późno? Odpowiedź czeka oczywiście w książce. Trzeba jednak jeszcze dodać, że jest to też opowieść o sile człowieka i jego możliwościach. Także o tym, jaka jest prawda o nas samych, gdy zostajemy wystawieni na ogromną próbę. Jaka jest prawda o człowieku, który walczy o życie z każdą minutą. Nic nie jest tu takie oczywiste. Zapomnijmy też o tym, że Grenlandia to monotonia. W tej monotonii czai się wielka różnorodność przeżyć. Podobnie jak czekają one na nas podczas tej niesamowitej lektury, która w rzeczywistości staje się wielką przygodą. Grenlandia to miejsce, które po lekturze tej książki zasługuje na nasz szacunek. Ale w jeszcze większym stopniu nasz szacunek należy się tym, którzy Grenlandię pokonali. Można z nią walczyć, choć to nierówna walka. Można z nią wygrać, choć to nigdy nie jest pewne, a zawsze wątpliwe. Można wreszcie Grenlandię zrozumieć. „Lodowe piekło” na pewno w tym pomaga. Bo kto zrozumie tę wyspę, zrozumie też więcej prawdy o człowieku. Polecam – i lekturę, i refleksję po niej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-01-2016 o godz 13:41 przez: Wkp
Nie zdarza się to często, ale jednak. Nie zdarza się każdemu, ale każdemu zdarzyć się może. Skrajnie ekstremalne sytuacje, bo o nich mowa, pokazują do czego zdolny jest człowiek. Przytrafiają się zwykłym przecież ludziom i udowadniają, gdzie znajdują się granice ludzkich możliwości. Tych pozytywnych, jak i negatywnych. A relacja z katastrof lotniczych na Grenlandii do jakich doszło na przełomie roku 1942-43 to doskonały przedstawiciel opowieści tego gatunku.

Rok 1942, samolot transportowy rozbija się o pokrywę lodową Grenlandii. Wszystkim członkom załogi udaje się ujść z życiem i od razu nadać sygnał SOS. Pozostaje tylko czekać na ratunek, prawda? Wysłany z pomocą bombowiec także ulega katastrofie, a grupa rozbitków powiększa o dziewięć osób. Niestety, kiedy na pomoc wyrusza im samolot Grumman Duck i kiedy on także staje się ofiarą wypadku, losy ocalałych malują się w czarnych barwach. Od tej chwili bowiem przyjdzie im spędzić niemal pół roku w morderczych warunkach arktycznej zimy…
Rok 2012. Mitchell Zuckoff, pisarz, który postanowił zrelacjonować przebieg tej nieludzkiej walki o przetrwanie, natyka się na grupę, która szykuje wyprawę na Grenlandię, by sprowadzić do kraju zwłoki członków załogi Grumman Ducka. Mitchell przyłącza się do nich a ich wyprawa po 70 latach od tragicznych wydarzeń sprawia, że na światło dzienne wychodzą wreszcie nieznane wcześniej szczegóły…

Brzmi intrygująco? I tak właśnie jest. „Lodowe piekło” to nie powieść, tylko szczera, rzetelna i szczegółowa relacja historyczna, ale czyta się ją jak rasowy thriller. Jak nieprawdopodobnie, ale zarazem przejmująco skonstruowaną fabułę, obok której nie sposób przejść obojętnie. Uświadomienie sobie, że to jednak najszczersza prawda, że byli ludzie, którzy musieli się z tym zmierzyć – przeraża.

Dowód hartu ducha czy upadek cywilizowanych wartości? Czym w rzeczywistości okazuje się taki test natury zgotowany niektórym ludziom? Drobiazgowa relacja nie tyle daje gotowe odpowiedzi ile pozwala wyrobić swoje własne zdanie. Napisana w bardzo przystępny, ludzki a nie akademicki sposób opowieść, splata w sobie survivalową historię rozbitków z o siedemdziesiąt lat od niej młodszym dziennikiem z wyprawy do obcego niemalże świata. Nuta pikanterii w postaci tajemnic historii i porcja zdjęć podkreślających autentyzm przedstawionych na kartach zdarzeń łączą się z pozostałymi elementami w znakomitą książkę z gatunku literatury faktu, po którą śmiało sięgnąć mogą nawet wszyscy ci niezainteresowani stricte non Fiction pozycjami.

Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-02-2016 o godz 11:08 przez: Monika Panfil
Przeszłość skrywa wiele tajemnic. Historie sprzed 70 lat wciąż pozostają nieodkryte, niewyjaśnione, a szczątki odważnych żołnierzy leżą zakopane daleko od domu. Są jednak ludzie tak zafascynowani przeszłością i pchani potrzebą wyjaśnienia zagadek sprzed lat, że nie przestraszy ich nic.
Na przełomie 1942 i 1943 roku, podczas II wojny światowej, po kolei trzy amerykańskie samoloty wojskowe rozbiły się na Grenlandii. Kiedy rozbił się pierwszy – samolot transportowy – na jego ratunek wyruszyły zastępy. Niestety, jeden z bombowców, który miał odnaleźć rozbitków, sam ulega wypadkowi. Tym samym aż 9 osób stało się ofiarami grenlandzkiej pogody. Gdy również trzecia maszyna – legendarny Grumman Duck – ulega wypadkowi, sprawa stała się paląca i wyjątkowo istotna. Po sygnałach SOS kolejne samoloty wzbijały się w powietrze, by odszukać zaginionych i wygrać nierówną walkę z arktyczną zimą. A rozbitkowie? Przez długie, pełne dramatyzmu dni, walczyli z czterdziestostopniowym mrozem, szalejącą wichurą i lodowymi szczelinami. Stawka była najwyższa. Chodziło o przetrwanie, o pozostanie przy zdrowych zmysłach. Wszystko zaś w otoczeniu wiecznej zimy – i to w najbardziej przerażającym wydaniu.
W 2012 roku, 70 lat po tamtych dramatycznych wydarzeniach, Mitchell Zuckoff wyruszył na Grenlandię w poszukiwaniu śladów tajemniczych i dramatycznych wydarzeń sprzed lat. Wraz z grupą zapaleńców, którzy za cel postawili sobie odnalezienie zaginionych maszyn i ich załóg. „Lodowe piekło” to pełna szczegółów i fascynujących opowieści historia poszukiwań. W trakcie ich trwania wyjaśnione zostają szczegóły zagadkowych katastrof i losy zaginionych. Historia zaprezentowana w książce dzieje się dwutorowo – z jednej strony opisywane są losy ówczesnych, dzielnych lotników, z drugiej zaś Zuckoff przedstawia detale fascynującej wyprawy, która odbywała się współcześnie.
Co jest ważne w tej książce? Przede wszystkim wierność historii. Wiele detali, szczegółów, dbałość o to, aby wszystko przedstawić w sposób realny i rzetelny. To zasługuje na uznanie i szacunek. Ale trzeba zaznaczyć, że jest to przede wszystkim bardzo ciekawa i wciągająca lektura. Czyta się ją niczym doskonały thriller. Historia amerykańskich lotników, wykazujących się odwagą i determinacją, jest wciągająca i po prostu ciekawa. Tym bardziej, gdy zdamy sobie sprawę, że w tych okrutnych, zimowych warunkach ci ludzie musieli przetrwać – i to działo się naprawdę!
Świetna pozycja nie tylko dla miłośników historii. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-01-2016 o godz 12:20 przez: dobrerecenzje.pl
Drogi czytelniku pragnę zainteresować Cię naprawdę świetną książką Mitchella Zuckoffa pt. „ Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii”. Jest to historia rozgrywająca się na przełomie 1942 i 1943r. trzech amerykańskich samolotów wojskowych, które rozbiły się na Grenlandii. W książce zostały opowiedziane dwie historie : jedna z przeszłości (II wojna światowa) i druga, która wydarzyła się współcześnie. Książka rozgrywa się w dwóch planach czasowych i dla ułatwienia autor wprowadził dla czytelnika np. „Listopad 1942” albo „ Październik 2011”, które mówią czytelnikowi, której opowieści dotyczy dany rozdział.
Pierwsze historie, które zdarzyły się podczas II wojny światowej to katastrofy samolotów wojskowych, które roztrzaskały się o pokrywę lodową i tragiczne losy członków załogi, którzy przeżyli, ich codzienna walka z 40-stopniowym mrozem, odmrożeniami i zgorzelą, które kończyły się odpadaniem kończyn, oraz barkiem żywności. Chęć życia i wiara połączona ze wspólną modlitwą do Boga dodawały im chęci do życia i nadziei na pomoc. W drugiej zaś historii, która wydarzyła się w 2011roku wziął udział sam autor książki i w części sfinansował te poszukiwania, bo druga część to akcja poszukiwawcza: odszukanie zwłok i wraku samolotu z tamtych czasów i sprowadzenie ich do kraju.
Książka ma charakter fabularny, ale należy też do literatury faktu. Autor opisał zdarzenia, dialogi i postacie bardzo szczegółowo i z należytym szacunkiem. Czyta się ją jednym tchem, z wielkim zainteresowaniem i ciekawością, choć przyznam, że są w niej momenty tragiczne (śmierć w szczelinach lodowych), ale i zabawne. Książka bardzo trzyma w napięciu i polecam ją czytelnikom o bardzo silnych nerwach. Choć zawiera ponad 420 stron wcale się tego nie czuje, bowiem można się bardzo szybko zatracić w czytaniu i stracić poczucie czasu (przyznam, że ja przeczytałam w jedno południe).
Książka w miękkiej oprawie, na tytułowej stronie wydawca umieścił kilka słów Marka Kamińskiego, może przytoczę: „Grenlandia – w jej niebezpiecznych i tajemniczych lodowych czeluściach wydarzyć może się wszystko!”. W tym jednym zdaniu zawiera się sens całej opowieści i świadomość, że jeżeli człowiek chce przeżyć, zdolny jest do największych poświęceń.
Zapraszam Państwa gorąco do przeczytania i uważam, że książka ta powinna być okrzyknięta Bestsellerem, bo bardzo na to zasługuje.
Ocena: 10/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2016 o godz 19:57 przez: Inka
"Lodowe piekło" to nie tylko historia trzech amerykańskich samolotów wojskowych, które rozbiły się na Grenlandii na przełomie 1942 i 1943 roku.

To także ciekawa lektura, która uświadamia, jaką rolę podczas II Wojny Światowej odgrywała Grenlandia oraz dlaczego ta wielka, pusta, biała kraina wypełniona lodem stała się ważnym punktem w walce z nazistami?

Książka przybliża czytelnikowi także samą lodową krainę: "Grenlandia nie ma sensu" - piszę Zuckoff. Autor tłumaczy co oznacza nazwa "Grenlandia", jak wyglądały losy pierwszych osadników w tym nieprzychylnym środowisku, wreszcie zarysowuje charakter tej największej na Ziemi wyspy, która jest "najbardziej samotnym miejscem na świecie".

Po tym wstępnym przedstawieniu głównej bohaterki, czyli Grenlandii, karty "Lodowego piekła" przenoszą nas do czasu II Wojny Światowej, podczas której na Grenlandii rozbiły się aż trzy samoloty wojskowe. Z niezwykłą dokładnością opisywane są losy tych załóg, z kronikarską dokładnością poznajemy wszystkich bohaterów, zarówno tych, których pochłonęła lodowa kraina, jak i tych, którzy przetrwali w potwornym miejscu.

I tu dochodzimy do tego, co mnie najbardziej zainteresowało w tej książce. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów, którzy przez 148 dni walczyli o życie, w temperaturze poniżej minus 40 stopni Celsjusza, żywiąc się jednym herbatnikiem dziennie, nie mogąc wysuszyć przemoczonych zamarzniętych ubrań... Czy przeżycie w takich warunkach jest w ogóle możliwe? Jaką siłę trzeba w sobie mieć, aby się nie poddać, aby ciągle walczyć i mieć nadzieję.

Losy rozbitków są przeplatane opisami wyprawy z 2012 roku, podczas której amerykańska ekipa poszukiwacza, w której znalazł się także autor książki Mitchell Zuckoff, postanowiła odnaleźć wraki rozbitych podczas II Wojny samolotów i sprowadzić szczątki żołnierzy do kraju.


Podsumowując, według mnie jest to przede wszystkim jest książka o Grenlandi, niezwykłej morderczej krainie, która mimo, że jest jedynie tłem rozgrywanych wydarzeń staje się bohaterem pierwszoplanowym. To także książka o tym, co daje nam siłę do walki i do pokonywania nawet największych przeciwności losu.

Ale mam też jedną negatywną uwagę, nudziły mnie zbyt dokładne opisy samolotów i innych sprzętów wojskowych, ale rozumiem, że są pasjonaci, dla których to może być duża interesujące..
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-02-2016 o godz 22:19 przez: Olga Sudnik
“Lodowe piekło” to książka, którą trudno jest zakwalifikować do jakiegoś jednego konkretnego gatunku. Dlaczego? Ponieważ jej autor, Mitchell Zuckoff, stworzył z niej reportaż, dokument, biografię i powieść przygodową w jednym.
Zuckoff skupił się na przedstawieniu losów trzech samolotów, które podczas drugiej wojny światowej, właściwie jeden po drugim, rozbiły się na Grenlandii. Przeplata to opowieścią z czasów współczesnych, kiedy to dołączył do ekipy, która najpierw starała się o fundusze, a potem wyruszyła na Grenlandię by odszukać jedną z tych maszyn.
„Lodowe piekło” to przede wszystkim soczysty reportaż o tym, co działo się wtedy, gdy samoloty rozbijały się na Grenlandii podczas drugiej wojny światowej. Autor z dziennikarskim zacięciem rzetelnie i obiektywnie relacjonuje każdy szczegół tamtych wydarzeń, cytując momentami niemożliwą do ogarnięcia ilość źródeł. Tak bardzo detaliczne podejście do zagadnienia sprawia, że „Lodowe piekło” można zakwalifikować też jako dokument. Ilość szczegółów dotyczących każdego samolotu, klimatu na Grenlandii, działania każdej z maszyn i jej wyposażenia zostały przedstawione z niezwykłą pieczołowitością. Zuckoff pochyla się też nad losem każdego z bohaterów, nie są mu obce szczegóły z życia nie tylko każdego z członków rozbitych maszyn, ale też wszystkich osób, które brały udział w misjach ratunkowych. To z kolei sprawia, że „Lodowe piekło” można ocenić jako biografię. Ponadto, z uwagi na to, że tę książkę czyta się właściwie jednym tchem, a dzieje się w niej bardzo dużo, ma też w sobie elementy powieści przygodowej.
Nagromadzenie szczegółów i wielu bardzo różnych informacji w ogóle nie przeszkadza w lekturze. „Lodowe piekło” czyta się niezmiernie szybko i nawet te osoby, które wcześniej w ogóle nie interesowały się czy to historią drugiej wojny światowej, czy też historią lotnictwa, na pewno się nie zawiodą i nie znudzą podczas lektury książki Zuckoffa. Autor dotarł do ogromnej ilości różnorakich dokumentów, co sprawi, że każdy, kogo interesują ciekawostki historyczne, nie będzie mógł się oderwać od lektury. Ci z kolei, którzy nie mieli pojęcia o akcjach militarnych na Grenlandii, znajdą w „Lodowym piekle” mnóstwo niezwykle intrygujących ciekawostek. Warto spędzić czas na lekturze tej książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-02-2016 o godz 11:11 przez: Karolina MAREK
Lubię książki na faktach i to bardzo. Jednak jeszcze nie miałam do czynienia z literaturą katastroficzną. Skąd więc pomysł by sięgnąć właśnie po nią? Głównie opis, ale też fakt, że lubię próbować czegoś innego, a w końcu to nadal dokument, więc próba była krokiem mniejszym niż by się wydawało. Czy była to pozycja dla mnie? Czy cieszę się, że wyszłam poza swoje ramy?

Przyszła Wam kiedyś do głowy myśl, że piekło nie jest czerwone i wybrukowane ogniem, ale biało-błękitne i pokryte lodem? Pomyślicie - ona chyba zwariowała! Pewnie tak. Ale przyznajcie kto z Was w czasie zimy zmarzł? Ale tak porządni? To boli czy piecze? A jeśli piecze to czemu nie mogło by jednak tak wyglądać piekło?

Główni bohaterowie niniejszej pozycji w tego rodzaju czeluści spędzili AŻ 148 dni. Dni pełnych dramatycznych zdarzeń, walki o przetrwanie, ale przede wszystkim walki o pozostanie normalnym - pozostaniu przy zdrowych zmysłach.

W 1942 roku na Grenlandii rozbija się samolot - cudem jest fakt, że wszystkim członkom załogi udaje się przeżyć tą tragedię. Jednak wyjście cało z tej katastrofy to dopiero początek piekła jakie ich czeka. Nadają sygnał SOS i modlą się. Z pomocą zostaje wysłany bombowiec - niestety on również ulega wypadkowi, a załoga potrzebująca pomocy powiększa się o kolejne osoby - tym razem o dodatkowych dziewięcioro ludzi. Myślicie, że to już koniec pecha tej grupy? Też bym tak chciała, ale tak nie jest. Na ratunek wychodzi im Grumman Duck, ale ich też spotyka nieszczęście.

Przenosimy się do roku 2012. Autor książki chce zrelacjonować przebieg walki o przetrwanie w zamarzniętym piekle. Natrafia na grupę, która szykuje wyprawę na Grenlandię. Nasuwa się pytanie po co? Czy mało tragedii się tam wydarzyło? Oni chcą sprowadzić zwłoki załogi Gumman Ducka. Zuckoff skorzystał i dołączył się do nich. Dzięki temu historia zostaje odkryta i opowiedziana na nowo, a my poznajemy szczegóły, które wcześniej nie widziały światła dziennego...

Pomyślicie, że temu opisowi bliżej do thrillera niż dokumentu. Gdy to czytałam niejednokrotnie ta myśl świtała mi w głowie. Niestety to najprawdziwsza prawda, ale opowiedziana rzetelnie i z sercem. Porywa i mrozi, ale przede wszystkim przeraża. Przeczytajcie, bo na prawdę warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
14-03-2016 o godz 10:25 przez: outagetme
Mitchell Zuckoff jest profesorem dziennikarstwa na uniwersytecie bostońskim i specjalistą od literatury faktu. Na swoim koncie ma wiele tytułów. Jest także laureatem nagrody Pulitzera za dziennikarstwo śledcze. Autor zdecydował się wyruszyć do tej mroźnej krainy, by odkryć ślady tamtej katastrofy, która okazała się jedną z najbardziej spektakularnych akcji ratunkowych amerykańskiego lotnictwa.

Heroiczni bohaterowie, których nieprzerwanie ima się nadzieja. Walczą, choć są skazani na klęskę. Każda bitwa okazuje się przegrana. Widzą i sami doświadczają strachu, bólu i wszystkich najgorszych odczuć, jakie możemy sobie wyobrazić, by ostatecznie stać się światkami śmierci ochotnika, który przybył im na ratunek.

Historia trzymająca w napięciu do ostatniej strony, której jednak do ideału trochę brakuje. Przywiązuje niezwykłą wagę do detalu i spraw technicznych. Chce, byśmy poznali bohaterów jak najlepiej, jednak momentami popada w skrajność. Dostajemy skróconą biografię każdego pojawiającego się bohatera. Może to wynikać z szacunku do postaci, w końcu pamiętajmy, że wydarzenia te wydarzyły się naprawdę. Spowalnia to i utrudnia wbicia się w rytm książki.

Jednocześnie snuta jest równoległa historia, której czas akcji plasuje się już bardziej w naszych czasach. Traktuje o próbach zorganizowania wyprawy na Grenlandię, by uczcić pamięć poległych i znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania. Ciągle problemy finansowe, logistyczne, kłótnie między organizatorami sprawiają, że do końca nie wiemy, jaki będzie skutek. Mnie wątek ten przypadł do gustu, ale wiem, że nie wszyscy stali się jego fanami.

„Lodowe piekło” to historia o niezwykłej odwadze i wytrwałości. Książka przeraża, ale też porusza. Nadaje się jednak tylko dla osób o mocnych nerwach. To, co autor nam przedstawił, po prostu w głowie się nie mieści. Okazuje się, że nawet z takim wrogiem można czasem wygrać, choć koszty tej nierównej walki są niewiarygodnie wysokie.

Pełną recenzję znajdziecie na https://niekulturalnakulturalnie.wordpress.com/2016/03/13/przerazajaca-wojna-lodowe-pieklo-katastrofa-na-grenlandii/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Uspokój swój mózg Hansen Anders
4.8/5
29,76 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szczygieł Tartt Donna
4.7/5
41,63 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Marzenie panny Benson Joyce Rachel
4.5/5
32,89 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Chwila Szymborska Wisława
5/5
31,27 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Żywoty zwierząt Coetzee J. M.
5/5
34,74 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dżentelmen w Moskwie Towles Amor
4.6/5
31,59 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa O miłości Pawlukiewicz Piotr
5/5
32,65 zł
46,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Anna Karenina Tołstoj Lew
4.6/5
27,73 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorzko, gorzko Bator Joanna
5/5
38,51 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Sto pociech Szymborska Wisława
5/5
28,88 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Młodzik Dostojewski Fiodor
5/5
39,27 zł
59,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego