Listy do utraconej (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 29,99 zł

Cena promocyjna:
29,99 zł
Cena empik.com:
39,99 zł
Oszczędzasz:
10,00 zł (25%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Kemmerer Brigid Książki | okładka miękka
29,99 zł
asb nad tabami
Walters Meredith Książki | okładka miękka
33,99 zł
asb nad tabami
Hall Sandy Książki | okładka miękka
35,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…

Juliet jest wrażliwą nastolatką. Nie może pogodzić się ze śmiercią matki i od wielu miesięcy zostawia listy na jej grobie. To jedyny sposób, by poradzić sobie ze stratą. Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy”. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Zaskoczona Juliet odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem Juliet i Declan zaczynąją prowadzić korespondencję i nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Jednak prawda, którą odkryją, sprawi, że ich przyjaźń stanie pod znakiem zapytania...

Listy do utraconej

Tytuł: Listy do utraconej
Autor: Kemmerer Brigid
Tłumaczenie: Grzegorzewski Piotr
Wydawnictwo: Wydawnictwo YA!
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-27
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 204 x 137 x 32
Indeks: 22622358
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
27
4
6
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
36 recenzji
10-07-2018 o godz 13:38 Monika Świętoń dodał recenzję:
Bardzo dobra książka. Przeczytałam jednym tchem. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-06-2018 o godz 00:00 ArletaSketch dodał recenzję:
Bardzo dobra książka Brigid Kemmerer, pozytywne zaskoczenie. Poruszyła mnie historia Juliet która straciła swoją mamę. Jak dziewczyna radzi sobie z tą wielką stratą? Otóż pisze listy do mamy i zostawia je na jej grobie. Jak łatwo się domyślić, książka Brigid Kemmerer opowiada o stracie bliskiej osoby, lecz nie tylko, bo autorka przedstawia kilka innych ważnych tematów. Historia z Listów do utraconej opowiedziana jest bardzo interesująco, mocną stroną książki wydają mi się też sylwetki głównych bohaterów. Zarysowane głęboko, niepowierzchownie, prawdziwie. Książka godna polecenia, ciekawa i wzruszająca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-06-2018 o godz 13:15 Ania Tuszyńska dodał recenzję:
"Poruszająca opowieść o stracie i zagubieniu, a także o tym jak łatwo niesłusznie ocenić drugiego człowieka" Listy do utraconej przeczytałam jednym tchem. Nie jest to banalna książka o licalnej miłości, nic z tych rzeczy. Pewnego dnia los połączył dwójkę, z pozoru nkr podobnych do siebie ludzi, jednak gdy zaczynają, ze sobą rozmawiać, okazuje sie ze maja więcej wspólnego niz im sie wydaje. W końcu poczuli, ze ktoś ich rozumie, chcieliby poznać osobę, która siedzi, po przeciwnej stronie komputera. Ale czy na pewno? W życiu prywatnym sa dla siebie ostatnia osobą, z którą chcieliby rozmawiać. Moja ocena to mocne 8/10. Dlatego 8 ponieważ książka miała fenomenalna treść, nie była przewidywalna, akcja rozwijała sie długo (ale nie była przeciagnieta). Cały czas działo sie coś ciekawego, co powodowało, ze otwielam buzie ze zdziwienia. Jednak jeśli chodzi o zakończenie. Mega minus. Było krótkie w zasadzie, wyglądało to tak jakby w ogóle nie było ruszone. Opisałabym to tak, ze autorka pisała i pisała, a później sie okazało ze przekroczyła limit stron i zakończyła książkę w 5 stron. Jestem mega niezadowolona, jeśli chodzi o tą część książki. Pomimo tego polecam Wam przeczytać. Jestem ciekawa waszych opinii 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-03-2018 o godz 18:01 wilwarin15 dodał recenzję:
Juliet pisze listy do swojej zmarłej mamy. Była ona znaną i cenioną fotoreporterką. Z powodu częstych podróży kontaktowały się właśnie poprzez listy. I mimo, że minął rok od jej śmierci, Juliet nie przestaje pisać. Listy zostawia później na jej grobie. Pewnego dnia okazuje się, że ktoś na list odpowiedział. I tu się zaczyna cała opowieść. Opowieść o radzeniu sobie ze stratą najbliższych, o cierpieniu, o tęsknocie, o braku zrozumienia, o poczuciu winy, o przebaczeniu, o przyjaźni i miłości, o tym, że nic nie jest zwyczajnie czarne albo białe, że nie powinniśmy nikogo oceniać po pozorach i o wielu innych ważnych sprawach. Książka bardzo dobra i godna polecenia. Jedna z lepszych młodzieżówek jakie czytałam. Bohaterowie świetnie wykreowani, każdy ma swoją historię i wcześniej czy później każdego z nich zaczynamy rozumieć. Ich zachowanie jest naprawdę sensowne i dojrzałe, a nie irytujące i głupie jak to czasem bywa. No i to zakończenie! Zostałam mile zaskoczona 😊 Książka z pozoru lekka, a wyzwala spore emocje ❤
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-03-2018 o godz 19:40 tomesofjoy dodał recenzję:
Pozornie książka jakich wiele. Kolejny Young Adult, pomyślałam, kiedy trafiła w moje ręce, a po zapoznaniu się z opisem na okładce pojawiła się myśl, że albo to będzie bardzo dobre albo bardzo złe. Brigid Kemmerer porusza bardzo trudny temat, utraty bliskiej osoby i żałoby po niej, ale czy ta książka jest tylko o żałobie? Jak się ją czyta, jakie budzi emocje i dlaczego uważam ją za jedną z najpiękniejszych historii przeczytanych w tym roku? O tym przeczytacie w mojej recenzji. W „Listach do utraconej” poruszone są dwa bardzo ważne tematy. Pierwszym, który w książce odgrywa kluczową rolę i od którego wszystko się zaczyna to próba powrotu do normalności po stracie najbliższej osoby. Główna bohaterka Juliet od tragicznej śmierci mamy codziennie odwiedza ją na cmentarzu i zostawia zaadresowane do niej w formie listy. W nich opisuje swoje uczucia, tęsknotę i smutek. Pisze do mamy według znanych, tylko im reguł. Wyobraźcie, więc sobie jak musiała poczuć się Juliet, kiedy na jednym z pozostawionych listów znajduje dopisane słowa. Ktoś wkradł się w przestrzeń pomiędzy nią a mamę i bezcześci jej rytuał. Dziewczyna wpada w szał i dopiero po przemyśleniu postanawia odpisać nieznajomemu lub nieznajomej. Opis książki zdradza, kto jest autorem dopisanych do listu Juliet słów, więc i ja Wam zdradzę. To Declan Murphy. Nastolatek, który w ramach kary wymierzonej przez sąd, odbywa obowiązkowe prace społeczne na cmentarzu. Zbuntowany przeciw wszystkim i wszystkiemu Declan, nie ma oporów, kiedy na jednym z nagrobków znajduje list. Czyta go i z zszokowany jego treścią postanawia odpowiedzieć. Declan oceniany jest przez pryzmat jednego zdarzenia, którego był uczestnikiem i choć nikt do końca nie wie co się wydarzyło, oceniają go wszyscy. I nie jest to opinia, na którą zasługuje. Nikt, tak naprawdę nie stara się mu pomóc. To drugi i dający tyle do myślenia temat, który Brigid Kemmerer porusza w swojej książce. Co wyniknie z korespondencji dziewczyny pogrążonej w smutku i chłopaka, któremu doczepiono łatkę łobuza? Czy znajdą wspólny język i będą mogli pomóc sobie nawzajem. Jaką moc może mieć przyjaźń z nieznajomą osobą? Książka wyzwala niesamowite emocje. Pełna jest uczuć, które towarzyszą naszym bohaterom i są to przeróżne uczucia. Od żalu i smutku po nadzieję i ekscytacje. Nie potrafiłam oderwać się od tej niezwykle mądrej i pouczającej historii. Bohaterowie, których chce się utulić i zmniejszyć ich ból. Są autentyczni, czasami są zagubieni, potrzebujący wsparcia, czasami nad wyraz dojrzali. Ta książka poruszyła mnie swoją subtelnością. Nie znalazłam w niej żadnych wad. Uważam, że to naprawdę niesamowite, by tak przestawić losy dwójki nastolatków, bez wulgaryzmów, z wartościowymi dialogami i historią, która na długo zagości w sercu czytelnika. Co najważniejsze niesie przekaz, który niezależnie od wieku jest niezwykle aktualny. Nie chcę za dużo zdradzać, bo uważam, że w książce każdy powinien odnaleźć sam to co dla niego najistotniejsze, ale ja od kilku dni myślę o tym, co przeczytałam. O tym jak łatwo oceniamy innych. Nie napiszę Wam, w tej recenzji na temat stylu pisania, ani narracji, ponieważ tej książki się nie czyta, z nią się płynie, ona wprost porywa. Strona po stronie, aż w końcu docierasz do jej finału. To jedna z tych lektur, których nie chcesz kończyć czytać, a gdy to nastąpi, myślisz o niej nieustannie. Tak właśnie było ze mną. Choć książka dedykowana jest młodzieży, uważam, że będzie również idealna dla rodziców nastolatków, by nie zapomnieli, że ich nastoletnie dzieci, to wciąż dzieci. Poza tym, to historia dla każdego niezależnie od wieku. Wzruszająca, mądra, ponadczasowa, to chyba najlepiej opisujące tę książkę słowa. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-03-2018 o godz 21:27 Książki według Wiktorii dodał recenzję:
Recenzja --> http://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/2018/03/listy-do-utraconej-brigid-kemmerer.html "Listy do utraconej" to książka, na którą czekałam od pierwszej zapowiedzi. Intrygujący opis fabuły i do tego ta okładka! Po prostu zadatki na idealną lekturę! Zaczęłam czytać i gdyby nie to, że na samym początku wiedziałam jak się skończy, to byłabym nią zachwycona. Jednak nie zawsze dostajemy to, czego się spodziewamy. Tutaj jest podobnie. Obstawiałam, że będzie to emocjonalna powieść z wciągającą i interesującą fabułą. Skończyło się na tym, że dostałam naszpikowaną emocjami książkę, dopracowanymi bohaterami, jednak strasznie przewidywalną fabułą. W życiu przeczytałam niezliczoną ilość książek dla nastolatków i dla mnie bardzo często jest tak, że po prostu wiem jak skończy się dana pozycja. Mimo to, uważam, że jest to obowiązkowa lektura dla osób gustujących właśnie w książkach tego gatunku. "Kiedyś zapytałem go, jak to możliwe, że wierzy w dobroć Boga, skoro ledwo przeżył piekło, jakie zgotował mu ojciec.Spojrzał na mnie i odpowiedział:- Wierzę właśnie dlatego, że przeżyłem." Declan Murphy to typowy chłopak "spod ciemnej gwiazdy". Zbuntowany nastolatek, który jest postrachem calutkiej szkoły. Przez swoje zachowanie zmuszony jest przychodzić na obowiązkowe prace społeczne: na cmentarzu. Chłopak nic sobie z tego nie robi, do momentu, kiedy kompletnie przypadkiem znajduje na jednym z grobów list. Zaintrygowany go czyta i ku własnemu zaskoczeniu, odpisuje. Jednak, gdy Juliet Young bierze ponowie swój list do ręki jest wściekła na nieznajomego, który naruszył jej prywatność czytając wiadomość zaadresowaną nie do niego. Swoją wściekłość wylewa na kartce, który ponownie zostawia na grobie. Po pewnym czasie dwójkę nieznajomych sobie osób łączy nić zrozumienia. Oboje nawet nie przepuszczają ile mają ze sobą wspólnego. Na samym początku przypuszczałam, że będzie to książka a la "Love Rosie" Cecelii Ahern, która calutka jest napisana za pomocą listów. Szczerze się zdziwiłam, kiedy okazało się, że książka posiada ich tylko kilka, a prowadzona jest w normalny sposób. Jak dla mnie jest to zdecydowanie plus, ponieważ nienawidzę książek pisanych za pomocą listów. Nie jest to spowodowane niczym konkretnym, po prostu nie przypadają mi takie pozycje do gustu i dlatego też wolę im nie wchodzić w drogę. Kolejnym plusem, na który muszę zwrócić uwagę, to pomysł autorki. Bardzo podoba mi się to, że, to cmentarz połączył dwójkę nieznajomych sobie osób. Miejsce, które ludzie omijają szerokim łukiem, które kojarzy się tylko i wyłącznie z bólem, zostaje tutaj obdarzone mocą nie rozdzielania, a "łączenia". W życiu nie wpadłabym chyba na to, żeby właśnie w takim miejscu zacząć książkę. Do chwili obecnej, jedyną powieścią, którą przeczytałam i miała ona jakikolwiek związek z cmentarzem była powieść "Księga cmentarna" Neila Gaimana. Mimo, że jest to powieść dla nastolatków zdecydowanie polecam ją każdemu. Delikatnie napisana, poruszająca trudne tematy, typu śmierć kogoś ważnego. Pokazuje nam zagubienie, jakie łączy się ze stratą, szukanie swojej drogi i przede wszystkim, że z każdego może wypłynąć coś dobrego. Nawet, kiedy kompletnie się tego nie spodziewamy. Tak właśnie było z naszymi bohaterami. Juliet po stracie matki, utraciła wszystko, co się dla niej liczyło. Została pustka w sercu, której nie potrafiła zapełnić. Declan za to stracił wszystko już dawno, dlatego wszystko robi, byle mieć spokój. Spotkanie obu bohaterów porusza w ich życiach grunt pod nogami. Wątek romansu miedzy tą dwójką jest wyraźnie zarysowany, jednak bardzo wolno się rozwija. W ty czasie poznajemy dokładnie bohaterów, poznajemy ich przeżycia oraz myśli. Podczas czytania osobiście bardzo polubiłam Declana. Młody, skomplikowany i na swój sposób wyjątkowy. Rozdziały z jego perspektywy, najbardziej do mnie przemawiały. Wydawały mi się bardzo autentyczne. "Czytam list raz jeszcze. Każde słowo jest wypełnione cierpieniem. Bo tylko cierpienie może skłonić kogoś do pisania listów do osoby, która nigdy ich nie przeczyta." "Listy do utraconej" to książka piękna, poruszająca temat, o którym boimy się czasami mówić. Wywołuje tyle emocji, że czasami płaczemy z uśmiechem na ustach. Do tego tajemnicę, które okrywają niektóre sytuacje są aż namacalne. Wszystko razem sprawia, że nie potrafimy jej odłożyć na bok. Będę do niej wracała i bardzo się cieszę, że udało mi się ją poznać, bo jest warta poświęconego jej czasu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-02-2018 o godz 10:59 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
„Listy do utraconej” Są powieścią, która bardzo mnie poruszyła, wiele z książek porusza tematy jak ta, o problemach w życiu, które sprawiają, że nie możemy siebie zaakceptować i przeszłości, która się za nami ciągnie i zmienia nas w ludzi, którymi nie byliśmy, wycisza lub wręcz przeciwnie skłaniając nas do zachowań autodestrukcyjnych. Jednak co tę właśnie książkę tak wyróżnia na tle tego wszystkiego, co mamy na rynku czytelniczym. To fakt tego, w jaki sposób została cała fabula poprowadzona i jak wiele warstw ma pod nią które skłaniają do niejednokrotnej refleksji nad tym, co ludzi może spotkać w życiu, a my ich tylko osądzamy, chociażby zbyt szybko, nie dajemy im szansy, by ich zrozumieć i dowiedzieć się co takiego na nich wpłynęło, gdy taka, chociażby agresja może być spowodowana tym, że kogoś się straciło i nie ma w nikim wsparcia. Taką osobą jest Juliet, która straciła matkę, nie potrafi się z tym pogodzić, gdy w dodatku pasja, która ich łączyła, jest teraz dla niej utrapieniem, gdy sięga po to, przypomina się jej mama, która była fotografką wojenną. Jednak teraz nie ma jej przy niej, a to sprawia, że dziewczyna nie może z tym sobie dać rady, przychodzi na cmentarz i pisze do niej listy, zostawiając je na jej grobie z nadzieją jakby kiedykolwiek te słowa, które tam wyleje, dotrą do matki. Pracujący na cmentarzu chłopak imieniem Declan trafia na ten list i czytając go rozumie, że nie jest na tym świecie sam, że nie tylko on sam odczuwa taki ból i podziela go z adresatem listu. Jednak on swoje życie prowadzi w ogóle inaczej, mając skłonności do agresji, która wpływa na jego życie w taki sposób, że wszyscy tylko zwiastują mu życie za kratami. Obydwie osoby pełna wzruszającej i pełnej cierpienia historii zaczynają do siebie pisać, nie wiedząc absolutnie, kim jest druga osoba. Spotykają się normalnie w szkole, jednak nie zmienia to faktu, że ciągle adresat poszczególnych listów jest owiany tajemnica. Tak jak na początku wspomniałam, jest to bardzo poruszająca opowieść, w której wiadomo, że znajdzie się i również chwila na miłość, jednak słowo „chwila” jest tu kluczowe, gdyż nie ona gra tutaj główne skrzypce. Gdyż to wspólna historia obydwóch osób tutaj jest ważna, pisana z dwóch perspektyw przedstawia nam o wiele lepiej postacie, mogąc je tak zrozumieć, zgodzić się z czymś czy zaprzeczyć temu, co robi, jednak to jest cudowne, że możemy dzięki takiej formie ich po prostu lepiej znać. Również ważnym elementem są tu listy, tak, każdy list, który jest przez nich napisany, jest zawarty w książce i możemy go bez problemu przeczytać. Sama treść pozycji możemy podzielić na wiele warstw, na samą fabułę, która możemy przeczytać, czy także z tymi warstwami, które po zakończeniu sprawiają, że myślimy, docierają do nas wartości, o których może zapomnieliśmy i nie byliśmy sobie z jakiegoś powodu ich znów uświadomić. Ja przy tej książce wiele razy się wzruszałam i nie raz poleciały mi łzy, z tego powodu jak została napisana, jest trudno by po prostu zachować powagę i ot, tak sobie ją przeczytać. Dlatego z całego serca wam ją polecam, gdyż jest to pozycja o dwójce osób, które przy swoim wielkim wsparciu akceptują to, co się wydarzyło w ich życiu i starają się je ułożyć od nowa, o wiele lepiej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2018 o godz 11:54 Między Stronami dodał recenzję:
Juliet to wrażliwa i zamknięta w sobie nastolatka. Jej sposobem na porodzenie sobie ze śmiercią mamy, jest pisanie do niej listów. Od wielu miesięcy chodzi na jej grób, gdzie zostawia wiadomości w których wyraża to jak się czuję. Declan to siedemnastolatek, który jednego dnia obrał złą ścieżkę życia. Musi poradzić sobie z konsekwencjami i dwa razy w tygodniu odbywa obowiązkowe prace społeczne na cmentarzu. Pewnego dnia podczas koszenia trawy, na jednym z grobów znajduję list. Zaintrygowany jego treścią postanawia odpisać. Kiedy Juliet orientuję się, że ktoś przeczytał jej najskrytsze myśli jest oburzona. Walcząc ze złością, postanawia odpisać nieznajomemu. Oboje nie wiedzą jeszcze, że w ten sposób nawiążą znajomość, która całkowicie zmieni ich życie. Nawiązują nić porozumienia i zaczynają regularnie korespondować ze sobą. Jednak kiedy prawda wyjdzie na jaw, ich relacja stanie pod znakiem zapytania i wszystko może się zmienić. Polecam Wam ją z całego serca. Jest to młodzieżówka inna, niż reszta książek z tego gatunku. Tematyka w niej poruszona sprawiła, że przez całą książkę towarzyszyło mi wiele emocji. Juliet i Declen to nastolatkowie, jednak ich sposób rozumienia świata wyprzedza ich wiek. Są bardzo dojrzali. Myślę, że wynika to z tego, że los ich nie oszczędzał. Książka jest głęboka i daję dużo okazji do refleksji. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać. Nie tylko młodzież, ale też dorośli. Czyta się ją szybko i nie da się przestać, dopóki nie pozna się całej historii. Trafiła na listę moich ulubionych i jeszcze na pewno do niej wrócę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2018 o godz 11:40 Magdalena Zeist dodał recenzję:
Z całego serca polecam Wam tę książkę. Nie jest to pozycja, którą po przeczytaniu się odkłada i w tym samym momencie zapomina o niej. Ta historia na długo zapadnie mi w pamięci i z pewnością jeszcze po nią sięgnę. "Listy do utraconej" przepełnione są bólem, rozpaczą ale i nadzieją. Nadzieją, że może być lepiej, ważne jest tylko byśmy znaleźli na swojej drodze osobę, która pomoże nam udźwignąć ciężar z jakim się zmagamy. Ta książka wręcz zmusza do refleksji! Pokazuje, że nie wszystko jest takie jak my to widzimy. Pokazuje, że żeby kogokolwiek ocenić musimy go poznać, dowiedzieć się z czego wynika jego zachowanie. Łatwo jest kogoś ocenić i tym samym go zranić. Ta historia pokazuje, że słowa jakie wypowiadamy nie są rzucane na wiatr. Słowa są jak ciosy, mogą kogoś urazić i dotkliwie zranić. Wypowiedziane słowa mogą zostać przebaczone, ale te najbardziej dotkliwe nie zostaną zapomniane. http://www.maobmaze.pl/2017/12/listy-do-utraconej.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-12-2017 o godz 20:52 Layla A. dodał recenzję:
" Mogę chyba się przed nim trochę otworzyć, zwłaszcza że obdarzył mnie zaufaniem, nie domagając się niczego w zamian. " Jak sobie tak teraz myślę, to spodziewałam się czegoś całkowicie po tej powieści, ale nie myślcie sobie, że jestem w jakiś sposób zawiedziona, wręcz przeciwnie, cieszę się, że autorka zaserwowała mi coś całkowicie innego. Jest to książka, która myślę zaskoczyła wiele osób i jeszcze wiele zaskoczy. Od momentu w którym książka „Listy do utraconej” została wydana jest o niej bardzo głośno, czemu się w sumie nie dziwię po tym jak ją już zdążyłam przeczytać. Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy… Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy“. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declan rodzi się miedzy nimi nić porozumienia. " - Pokonaliśmy taki szmat drogi tylko po to, żebyś dał jej całusa? - nie mogę się nadziwić.Wzrusza ramionami. " Głównymi postaciami tej historii są Juliet Young i Declan Murphy. Z jednej strony są to osoby, które różnią się od siebie niesamowicie i nikt nigdy by nie pomyślał, że los splecie ich losy, jednak to co widzimy może nas nieźle zmylić, gdyż jak się okazuję ta dwójka ma ze sobą wiele wspólnego i nigdy by się o tym nie przekonali, gdyby nie list. List, który nie powinien wyjść na światło dzienne a już z pewnością nikt nie powinien go przeczytać, gdyż był to list, który Juliet napisała do zmarłej matki i zostawiła na jej grobie. Przypadek sprawia, że znajduję go Declan, który nie ma dobrej opinii w szkole i w środowisku, którym żyję, więc nie powinno was zdziwić, że znalazł się na cmentarzu nie przypadkowo, gdyż odrabiał prace społeczne. Declan postanawia odpisać na list, sam nie wie do końca dlaczego to zrobił. I tak los postanawia zagrać w kotka i myszkę. Declan i Juliet nie wiedzą, że prowadzą korespondencje z osobą, do której na żywo nie chcieliby nawet podejść. Ich znajomość zaczyna dążyć do czegoś głębszego, jednak czy gdy prawda i ich prawdziwe twarze wyjdą na jaw, nadal będą chcieli utrzymywać ze sobą kontakt ? „Listy do utraconej” to bardzo głęboka książka, czego się ewidentnie nie spodziewałam. Juliet jest zwykłą nastolatką, która bardzo przeżyła śmierć matki i na swój sposób spróbuje sobie z tym poradzić. Natomiast Declan to osoba, która jest oceniana przez pryzmat błędów, które popełnił. Dla Declana, Juliet to księżniczka, która żyję w swoim różowym i wspaniałym świecie, natomiast dla Juliet, Declan jest niebezpiecznym przestępcą bez serca. Człowiek to bardzo dziwna istota i myślę, że nikt nie będzie się z tym stwierdzeniem sprzeczał. Patrzymy na innych poprzez to co ktoś nam powiedział, poprzez to co usłyszymy i wydajemy osąd, chociaż tak naprawdę nie zamieniliśmy z ta osobą ani jednego zdania. Taki problem mają właśnie Juliet i Declan, i autorka w genialny sposób nam to opisała. " Znasz mnie. Znajdź mnie i solidnie mną potrząśnij. Proszę. " Jest to książka, która porusza wiele ciekawych i zarazem trudnych tematów, a przy tym jest interesującą powieścią o miłości, która łączy dwie na pozór różne osoby, ale mają one więcej wspólnego niż nam się na początku wydawało. Brigid Kemmerer nie musi wprowadzać scen erotycznych, różnych wątków przeplatanych nudnymi dialogami o niczym, aby stworzyć ciekawą książkę o miłości, co jest wielkim plusem tej powieści. „Listy do utraconej” czyta się jednym tchem i nie sposób się od niej oderwać, co jest wielkim atutem. Książka pełna emocji i akcji, dobrze wykreowane postacie, które sprawiają, że książkę czyta się jeszcze lepiej. Okładka również nie zostaję w tyle, gdyż jest naprawdę przemyślana i pobudza wyobraźnie do głębszego myślenia. Powieść jest bardzo dobrze napisana i wciąga od samego początku, serdecznie wam ją polecam. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/12/listy-do-utraconej-brigid-kemmerer.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-11-2017 o godz 18:28 Zakładka dodał recenzję:
Książka zapowiadała się dobrze. Ciekawy opis, nie obiecujący zbyt wiele, jednak dający nadzieję na ciekawą historię. W dodatku przecudna okładka! Chyba głownie to ona mnie skłoniła do przeczytania tej historii. Główny motyw był dla mnie początkowo ciekawy. Może nie aż tak ogromnie, ale na tyle by być ciekawą jak się rozwinie. Lecz nie było to uczucie w stylu: muszę to koniecznie poznać! Zatem powoli, zabrałam się za czytanie książki. I w zasadzie pierwszym aspektem, jaki mi się nasuwa, jest tempo jakie w niej istnieje. Otóż, jest ono raczej wahadłowe, jeśli mogę się tak wyrazić. Raz szybsze, raz wolniejsze, czasem lekko nudzące, czasem mniej, czasem bardzo interesujące wątki. Z kolei całościowo tworzyło to troszkę chaos. Bo przez to, raz miałam ochotę czytać, a raz wolałam włączyć Youtube i pooglądać jakieś głupawe filmiki. Nie dziwne, że przez to moje zainteresowanie książką stopniowo malało. Na szczęście taki stan to tylko jakaś 1/3 książki. Dalej jest już tylko lepiej. Kolejne wydarzenia, jakie następowały w książce, wiązały się już bardziej z moimi oczekiwaniami. Ale nie napisałam nic o samej fabule. A pomysł na nią jest niewątpliwie oryginalny. Pozna kogoś na cmentarzu? Co więcej, jest to poznanie przez zostawiane tam listy. Brzmi upiornie? A może interesująco i zaskakująco? Tak jest! I później rozwija się jeszcze lepiej, Choć są momenty zawahania, to w głównej mierze autorka poprowadziła całość ciekawie. Oczywiście, spora część z tego co następowało, było ogromnie przewidywalne, ale dało się to jakoś znieść. Bohaterowie? Intrygujący! Każde ma swoją historię. Każde coś ukrywa, każde ma dwie strony. I to jak przeistacza się to na naszych ochach, jak się poznają, jak to wszystko się stopniowo rozwija, jest pokazane bardzo ciekawie a przede wszystkim rzetelnie przedstawione. Nie było kwestii, które byłyby w jakiś sposób sztuczne, czy też naciągane. Tak jak już pisałam, okładka ogromnie mi się podobała. Jest mocno oddziałująca na wyobraźnię, ma szereg pasujących do siebie barw, a tym samym przyciągająca oko. W dodatku, techniczne wykonanie książki również jest bardzo dobre. Widać tu spore dopracowanie, a także zamysł , by czytelnik mógł odczuwać fizyczny komfort czytania. Jednym słowem, całość jest bardzo składna i logiczna, choć początkowo, zainteresowanie nią może nie być dla czytelnika wystarczające. Oprócz tego książka daje masę pozytywnych emocji, a także przedstawiona historia pozostaje na długo w czytelniku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-11-2017 o godz 17:16 Miasto Książek dodał recenzję:
Mama Juliet była fotografem wojennym. Robiła zdjęcia prawdzie i nie bała się jej ukazywać światu. Podróżowała po państwach wojennym i pokazywała biedotę, nędzę i spustoszenie jakie niesie walka. Teraz jej już nie ma. Pozostały po niej tylko zdjęcia. Juliet słabo radzi sobie z tą stratą. Nadal podtrzymuje ich tradycję i piszę do niej listy. Opisuje każdy dzień i zwierza się, jak ciężko jej wytrzymać każdy dzień. Jeden z listów czyta Declan, który musi na cmentarzu odpracować prace społeczne. Spontanicznie postanawia odpisać na list, ponieważ bardzo go poruszył. I tak wszystko zaczęło się od listu... Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale czasami gdy zobaczę jakąś książkę, przeczytam opis to czuję, że ta pozycja może zmienić moje życie i stać się jedną z najważniejszych. Takie właśnie odczucia miałam względem tej pozycji. I powiem Wam, że nie przypuszczałam, że aż tak bardzo na mnie wpłynie. "Każde słowo jest wypełnione cierpieniem. Bo tylko cierpienie może skłonić kogoś do pisania listów do osoby, która nigdy ich nie przeczyta. Taki ból czyni cię samotnym. Każe ci wierzyć, że nikt nie cierpi tak bardzo jak ty. " To książka, która porusza tak wiele ważnych tematów, że ciężko je wszystkie wymienić: śmierć rodzica, depresja, rozwód, alkoholizm w rodzinie, nietolerancja w szkole, ocenianie ludzi tylko przez plotki, radzenie sobie z codziennością, traumy z dzieciństwa, poszukiwanie prawdziwego siebie, fotografia i ukazywanie świata tylko przez zdjęcia i jeszcze wiele innych tematów, które sami musicie odkryć. Początek książki nie zapowiadał niczego szczególnego. Przyznam się, że pierwsze 100 stron to czytałam tylko po to, by móc przeczytać nowy list lub email. Te fragmenty tak poruszały moją duszę, moje wnętrze, że nawet teraz nie mogę tego jakoś sensownie wyjaśnić. Im dalej czytałam, tym bardziej się do tego przekonywałam. Bohaterowie to już kompletnie kosmos. Rzadko spotyka się książki, gdzie czytając o jakimś bohaterze mamy przed oczami naszego znajomego. Mówię serio, gdy czytałam o uczniach, którzy przewijali się w powieści, to miałam wrażenie, że autorka opisuję moją koleżankę czy kolegę. Oni są tutaj tak ludzcy, tak prawdziwi, że nie mogę im nic zarzucić. Jasne, były momenty, gdzie miałam ochotę nimi potrząsnąć, ale to ze względu na to, że na ich miejscu zrobiłabym to samo i tutaj pojawia się paradoks. "Jeśli tak, to czy istnieje sposób na to, by pokazać więcej siebie? Czy też jesteśmy uwięzieni w jednej fotografii, która nie pokazuje całej historii?" Dla mnie obecnie, ta książka to moje odkrycie roku. Rzadko tak mam, ale dla tej książki zarwałam noc, a zaraz po przeczytaniu ostatniego zdania miałam ochotę przeczytać ją od początku. W ogóle końcówka to spełnienie moich wszelkich oczekiwań ♥ Dlatego, jeżeli szukacie wyjątkowej i niebanalnej powieści, to "Listy do utraconej" będzie idealna. Tutaj jest wszystko co powinna zawierać dobra książka młodzieżowa: prawdziwi bohaterowie, niebanalne problemy, współczesne problemy szkolne, powieść, po której wyciągamy wnioski. Jestem pewna, że jeszcze nieraz tę powieść przeczytam, bo mam przeczucie, że za każdym razem znajdę w niej coś nowego lub spojrzę na sytuację z innej perspektywy. Dlatego koniecznie musicie zapoznać się z tą książką!!! No i bardzo ubolewam, że o tej pozycji tak mało się słyszy. Nie rozumiem dlaczego, ale trzeba to koniecznie zmienić!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-11-2017 o godz 13:19 AgaZaczytana dodał recenzję:
Nie ukrywam, że byłam ciekawa tej książki. Lubię młodzieżówki - są fajną odskocznią od innych gatunków, które czytam. Tym bardziej, jeśli mi się podobają, ale o tym poniżej. 'Bo tylko cierpienie może skłonić kogoś do pisania listów do osoby, która nigdy ich nie przeczyta. Taki ból czyni cię samotnym. Każe ci wierzyć, że nikt nie cierpi tak bardzo jak ty.' Juliet nie może się pozbierać po stracie matki, która zginęła w wypadku samochodowym kilka miesięcy temu. Jedyną formą komunikacji, którą zna jeszcze z czasów dzieciństwa są listy. Pisze więc do mamy i zostawia je na grobie. Pewnego dnia otrzymuje na jednym z nich kilka słów odpowiedzi... Declan to nastolatek, który w ramach prac społecznych kosi trawę na cmentarzu. Historia jego przeszłości jest dość zawiła, więc nie będę jej zdradzać. Chłopak jednak również zmaga się z pewną stratą, z którą nie może sobie poradzić. 'Nie wiem jaki jest morał tej historii poza tym, że być może ból bywa tak wielki, że człowiek zrobi wszystko, żeby się go pozbyć. Nawet jeśli musi kogoś przy tym skrzywdzić.' Poznajemy historię dwóch nastolatków, których drogi w pewien sposób się splatają. Każdy rozdział zaczyna się listem, który jedno wysyła drugiemu. Anonimowo. Czy historia jest banalna i schematyczna? Nie powiedziałabym, że tak jest. Jesteśmy świadkami zmagania się z cierpieniem po stracie bliskiej osoby. Świadkami przemyśleń i problemów młodych ludzi, którzy jak na swój wiek mają ich sporo. I nie są to problemy banalne. 'Zastanawiam się, czy jeśli zacznę udawać uczucia, w końcu w nie uwierzę? Trochę się boję, że się pogubię i zapomnę, co jest prawdą.' Historia Juliet i Declana mnie wciągnęła. W kategorii młodzieżówek uważam, że jest to wartościowa pozycja. Nie jestem już ściśle związana z tego typu tematyką, bo sama jestem sporo starsza od głównych bohaterów książki, jednak ma ona swój urok. Jest przyjemna, a naprzemienne przemyślenia dwójki głównych bohaterów pozwalają na poznanie wydarzeń z dwóch różnych perspektyw. Jeśli zatem lubicie historie miłosne, które nie są schematyczne i nie dotyczą dwójki idealnych nastolatków to historia was zainteresuje. Ja polecam! 'Myślę, że gdybyś przeszła się ulicą, nie znalazłabyś ani jednej osoby, która miałaby tyle fizycznej i psychicznej siły, żeby robić takie rzeczy jak twoja mama. A to, że nie robisz ich teraz, nie znaczy jeszcze, że nie będziesz ich robić w ogóle.'
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-11-2017 o godz 00:21 Anonim dodał recenzję:
Spokojna siedemnastoletnia Juliet Young dopiero co straciła matkę. Dziewczyna jeszcze nie pogodziła się ze śmiercią uwielbianej matki i wciąż cierpi w głębi serca. Nastolatka niegdyś pasjonowała się fotografią, jednak po śmierci rodzica nie sprawia jej już to przyjemności. Jej matka była słynną fotoreporterką i dużo podróżowała po świecie, więc w większości ich kontakt opierał się na listach. Teraz Juliet codziennie chodzi na cmentarz, żeby odwiedzić grób matki i pozostawić dla niej list. Zbuntowany siedemnastoletni Declan Murphy poznał smak cierpienia i doznał bolesnych wydarzeń. Nikt nie jest w stanie go zrozumieć, bo nikt nie wie co się stało w życiu chłopaka. Wybryki nastolatka doprowadziły do tego, że sąd przydzielił mu prace społeczne, które odbywają się na cmenatrzu. Pewnego dnia, na jednym z nagrobków odnajduje list. Zaintrygowany postanawia go przeczytać. Chłopak nie spodziewał się, że tak wpłynie na niego jego treść i postanawia na niego odpowiedzieć. Któregoś dnia Juliet odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list, który był zaadresowany do zmarłej. Dziewczyna początkowo jest załamana i wściekła, jednak później decyduje się odpisać na pozostawiony dla niej list. Wymiana korespondencji pomiędzy nastolatkami staje się regularna, a z czasem ich relacja się zacieśnia. Brigid Kemmerer stworzyła piękną powieść o prawdziwej miłości, która nawiązała się z niesamowitej bliskości dusz, bez udziału ciał. Fabuła jest niepowtarzalna i oryginalna, nie powiela utartych schematów. Wątek miłosny w żadnym stopniu nie był przesłodzony ani ckliwy. Nie sposób oderwać się od lektury mimo, że nie opiera się ona na pełnej napięcia i prędkości akcji. Jest subtelna w swojej prostocie i tym wprawia w poruszenie. Bohaterowie byli nad wiek dojrzali, ich reakcje były jak najbardziej uzasadnione i racjonalne. Nie da się ich nie polubić, a relacja, która ich połączyła, była do głębi wzruszająca i zapierająca dech. Ze stron dosłownie wylewają się intensywne uczucia. „Listy do utraconej” to uniwersalna historia, która trafi w serce każdego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-10-2017 o godz 11:20 Salivia dodał recenzję:
Sięgając po tę książę spodziewałam się czegoś mocno przeciętnego. Listy do utraconej charakteryzowały się wysokimi ocenami na licznych portalach, jednak sama tematyka zdawała się oklepana. Myślałam, że w ręce wpadła mi kolejna typowa i przewidywalna młodzieżówka. I może faktycznie: niektóre wątki nie były szczególnie zaskakujące, jednak nie zepsuło mi to zabawy w najmniejszym stopniu! Fabularnie jest to książka dość spokojna. To obyczajówka, która prezentuje dwójkę zagubionych w życiu nastolatków. Żadne z nich nie potrafi sobie poradzić ze śmiercią bliskich osób, a rozmowa z kimś pozornie obcym jest dla nich oczyszczająca. Nie od dziś wiadomo, że czasami łatwiej jest się nam wygadać komuś, kogo nigdy nie widzieliśmy na oczy. Brigid Kemmerer doskonale bazuje na wątku penpals, nadając mu głębię i pokazując siłę sprawczą otwarcia się na drugiego człowieka. Mimo że Listy to utraconej jest pozornie spokojną powieścią, to wywołuje w czytelniku szereg emocji. Czytałam ją w trakcie wykładu i co rusz parskałam śmiechem, uśmiechałam się, smuciłam albo denerwowałam na bohaterów. Do tego stopnia, że zaniepokoiłam siedzących obok mnie znajomych. Przypuszczam, że inni mogą znaleźć się w podobnej sytuacji, więc ostrożnie z tą książką! Brigid Kemmerer pokazała także, jak ważne jest zrozumienie drugiej strony, zamiast oceniania jej po pozorach. To kolejny istotny element, który warto wziąć sobie do serca. Bohaterowie wiele razy stawiani są w sytuacjach, w których oceniają kogoś przez pryzmat jego pozycji, wyglądu, krążących o nim plotek albo odgrywanej w społeczeństwie roli. Ta książka to także opowieść o relacjach będących ponad to wszystko! Wątek romantyczny w tej powieści jest cudowny! Nie ma w nim żadnej wulgarności, którą spotykamy teraz w co drugiej książce. Nie jest to również naiwny i wyidealizowany związek dwójki dzieciaków. Relacja, która powstała między Declanem i Juliet jest urocza, realistyczna i wywołuje uśmiech na twarzy. Wątek ten nie wysuwa się na pierwszy plan, przytłaczając przy tym inne elementy powieści. I chwała autorce za to! Ogólnie bohaterowie tej powieści są niesamowici. Mają indywidualne charaktery, nie wpisują się w typowe, znane nam z innych powieści cliché. Potrafią zaskoczyć czytelnika tym, jak bardzo odbiegają od postaci spotykanych w tego typu młodzieżówkach. To czyni Listy do utraconej jeszcze bardziej oryginalnymi. Co prawda zdarzały się pewne potknięcia, choćby w zachowaniach bohaterów, których moje krytyczne oko nie mogło zignorować. Czasami wybory postaci zdawały mi się irracjonalne. Może rzeczywista osoba też by tak postąpiła, jednak dla mnie zakrawało to o brak racjonalizmu. Z kolei fabularnie zabrakło mi rozwinięcia wątków postaci pobocznych. Nie jest to must-have, ale chętnie przeczytałabym osobny tom dotyczący historii przyjaciela Declana, Reva. Podsumowując, książka jest wciągająca, emocjonująca i oryginalna. Przedstawia radzenie sobie z żałobą u młodych ludzi, próbę odnalezienia nici porozumienia z innymi oraz dostrzegania w drugim człowieku tego, co najlepsze. Dla mnie jest to jedna z lepszych książek tego roku!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-10-2017 o godz 21:24 Nemezis dodał recenzję:
Fotografia. Ulotna chwila utrwalona w pojedynczym kadrze. Choćby zawierała mnóstwo szczegółów, nigdy nie opowie całej historii, nie ukaże kontekstu. Zaledwie ułamek sekundy z rzeczywistości, czas zatrzymany na mgnienie oka. Podobnie jest z ludźmi. Każdy z nas pokazuje światu jakąś niewielką część siebie, cała reszta pozostaje ukryta. Nikt nie wie o nas wszystkiego, nie pozna naszych myśli. Jedynie ułamek całości, którym postanowimy się podzielić. To sprawia jednak, że bardzo łatwo oceniać innych, osądzać na podstawie tego małego fragmentu, który dane nam było przypadkiem dostrzec... Juliet Young niedawno straciła matkę. Fotografka, korespondentka wojenna zginęła w wypadku samochodowym, wracając do domu. Dziewczyna głęboko przeżywa stratę, ciągle odwiedza cmentarz, pisząc listy, które zostawia później na jej grobie. Pewnego dnia przeżywa szok, gdy dostrzega, że ktoś na jeden z nich odpisał. Początkowo wpada we wściekłość. Ktoś naruszył jej prywatność, przeczytał coś, co nie było skierowane do niego. W dodatku ośmielił się napisać też coś od siebie! Wytrąca ją to z równowagi do tego stopnia, że rezygnuje z pisania do matki. Zamiast tego postanawia zostawić parę słów do nieznajomego, który tak ją zdenerwował. Wkrótce zaczynają prowadzić regularną korespondencję, zostawiając sobie w tym miejscu kolejne wiadomości. "Listy do utraconej" to przede wszystkim opowieść o stracie, wielkiej tęsknocie, przemożnym smutku i cierpieniu tak dojmującym, że nie pozwala normalnie żyć. O wyrzutach sumienia, odrzuceniu, rodzinnych dramatach, przełamywaniu stereotypów, o przeznaczeniu i wyznaczaniu swojej życiowej ścieżki. Mamy tu też powoli zawiązującą się powoli nić porozumienia pomiędzy dwojgiem bohaterów przeżywających utratę najbliższych. Piszą do siebie o życiu i śmierci, dzieląc się najbardziej intymnymi przemyśleniami. Każde z nich boi się jednak poznać tożsamość tego drugiego, bo mogłoby to zniszczyć łączącą ich więź. Co jeśli autorką listów jest ta dziewczyna, która uważa go za niebezpiecznego kryminalistę? A jeśli ten chłopak to Declan - mroczny typ z kartoteką policyjną, który sprawia wrażenie, jakby każdego chciał pobić? Powieść Brigid Kemmerer aż kipi od emocji. Głównie tych negatywnych - rozpaczy, bezsilności, smutku, wściekłości... Jednocześnie jednak niesie za sobą nadzieję. Gdy bohaterowie dostają szansę rozmowy z kimś, ktoś rzeczywiście rozumie, co czują, ponieważ dzieli ten sam ból... Chwytają się jej jak ostatniej deski ratunku. Nie znają nawet swoich imion, zaczynają posługiwać się pseudonimami - Mrok i Cmentarna Dziewczyna. I chociaż każde z nich ma swojego najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę, wkrótce odkrywają, że całkowicie szczerze mogą rozmawiać tylko między sobą. Nikt inny nie jest w stanie pojąć ogromu cierpienia, które w sobie noszą. Wraz z rozwojem tej nietypowej relacji, historia wciąga coraz bardziej. Przeczytałam ją w dwa dni, przeżywając wszystko razem z bohaterami. Nie żałuję ani jednej chwili i mam wielką nadzieję, że będę miała okazję poznać również pozostałe powieści tej autorki. Polecam! Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu YA! ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 18:14 Sol dodał recenzję:
Kolejna książka młodzieżowa, która wiele przekazuje swoją treścią. I chociaż głównie polecam ją młodzieży, to jednak tych dorosłych, którzy lubują się w dobrych młodzieżówkach, również zachęcam do lektury. Naprawdę warto zapoznać się z niniejszą pozycją. Mam słabość do książek, w których bohaterowie komunikują się ze sobą za sprawą listów, bądź przez komunikator internetowy. Nie przez cały czas oczywiście, ale przez sporą część książki. Dlatego Kemmerer ujęła mnie właśnie taką forma przekazania treści. Juliet i Declan to typowi nastolatkowie, którzy pomimo ciężkich doświadczeń, niewiele różnią się od innych bohaterów książek młodzieżowych. Nie będę udawała i przekonywała Was, że jest inaczej. Niemniej, wierzcie mi, nie będzie Wam to przeszkadzało, bowiem ta dwójka jest fajnie stworzona. Mają ciekawe doświadczenia, łączy ich strata, smutek, zrozumienie... Declan odbywa karę, którą jest praca na cmentarzu (dbanie o porządek i koszenie trawy). Pewnego dnia chłopak przez przypadek znajduje list. List, który jest przepełniony bólem i tęsknotą, postanawia na niego odpisać. Osobą, którą napisała list jest Juliet, która strasznie tęskni za swoją mamą i pomimo tego, że jej mama nie żyje, to dziewczyna zostawia listy przy jej nagrobku. Kiedy zauważa, że na jej liście jest coś nabazgrane, bardzo się denerwuje, a jednocześnie jest zaciekawiona. Postanawia ciągnąć temat i tak pomiędzy tą dwójką, nawiązuje się nietypowa relacja. Wymieniają się smutkami i wspierają się nawzajem. Piszą sobie to, czego w realnym życiu, patrząc sobie w oczy, na pewno by nie powiedzieli. W listach jest ta odwaga, której brakuje w ich codziennych relacjach. Pewne bezpieczeństwo. Brigid Kemmerer stworzyła ciekawą, przejmującą i w pewnym sensie prawdziwą historię, którą kupiła mnie całkowicie. W książce kilka rzeczy mnie zaskoczyło, ale większość była przewidywalna, czego wcale nie uważam za jakiś mankament. Absolutnie. Z przyjemnością śledziłam losy tej dwójki i czekałam na zakończenie, które interesowało mnie od samego początku. A Wy? Sięgniecie po Listy do utraconej? Książka opowiada o stracie, cierpieniu, zaufaniu, przyjaźni, przeznaczeniu... Ja jestem na tak i polecam. sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-10-2017 o godz 18:08 Zaczytana Anielka dodał recenzję:
Juliet nie może pogodzić się ze stratą mamy. Od kilku miesięcy zostawia ma jej grobie listy. Declan w ramach kary odpracowuje na cmentarzu obowiązkowe prace społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów odnajduje list. Czyta go i postanawia odpisać jego autorce. Juliet odkrywając, że ktoś naruszył jej prywatność, jest zdenerwowana. Po opanowaniu emocji postanawia odpisać na wiadomość nieznajomego. Oboje zaczynają korespondować miedzy sobą. Jak zareagowalibyście na wiadomość, że ktoś przeczytał wasz list kierowany do kogoś innego? Chyba nikt nie byłby zadowolony z takiego obrotu spraw. Sama czułabym się dość dziwnie, mając taką świadomość. Myślicie, że problemy młodzieży są przereklamowane albo nudne? Myśle, że po prostu większość nich jest oklepanych i pisanych w ten sam lub podobny sposób. A autorzy piszą w kółko o tym samym. Ale gdyby tak połączyć styl pisania tej autorki i pewną historię? Wyszło coś pięknego! Autorka przedstawia nam historię o stracie najbliższych oraz o bólu, jaki nam towarzyszy podczas żałoby. A strata matki, ogólnie któregoś z rodziców dla nikogo nie jest łatwa. Taka strata jest dla nas dużym ciosem nieważne ile mamy lat, zawsze boli to tak samo. Juliet jest wrażliwą nastolatką a Declan to typowy zbuntowany nastolatek. Mogłoby się zdawać, że otrzymamy standardową młodzieżówkę z elementami young adult gdzie Juliet będzie cicha, bardzo zamknięta w sobie myszka a Declan typowym bad boy'em, który jej dokucza, autorka natomiast opisywałyby o całowaniu i innych mało istotnych sprawach. Nie! Dla tego nie bójcie się siegnąć po tę książkę! Zanim sięgnęłam po tę, historię zdążyłam usłyszeć o niej wiele dobrego. Dla tego właśnie po części po nią sięgnęłam. Dodatkowo przekonał mnie opis książki i okładka (jak to okładkową srokę). Od razu widziałam, że muszę ją przeczytać. Jest to jedna z lepszych młodzieżówek, jakie czytałam. Mam nadzieje, że kiedyś wydawnictwo zdecyduje się wydać inne książki tej autorki, ponieważ ta historia mnie urzekła, a styl autorki jest cudowny. Jestem bardzo ciekawa innych pozycji od Brigid. Tę książkę mogę Wam polecić z czystym sercem i mieć nadzieję, że Wam spodoba się tak samo, jak i mi!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-10-2017 o godz 15:58 Anonim dodał recenzję:
Cała recenzja: https://come-book.blogspot.com/2017/10/listy-do-utraconej-brigid-kemmerer.html#more Jest to piękna młodzieżówka o ciekawych bohaterach i fabule. Porwie Was na parę godzin, a po przeczytaniu będziecie mieć w głowie historię Juliet i Declana. To nie jest prosta książka gdzie główną rolę odgrywa romans- tutaj liczy się przyjaźń, kłopoty młodych osób, ogromne cierpienie i stereotypy, które często mogą kogoś zranić. Jeśli macie ochotę na kawał cudownej opowieści- sięgnijcie po "Listy do utraconej"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-10-2017 o godz 15:39 Paulina11 dodał recenzję:
Listy do utraconej”, przyznajcie sami, przyciągają uwagę już samą okładką. Jest ona tak subtelna i delikatna, przez co w dużej mierze, na początku troszkę się bałam, jaka ta książka będzie, że będzie z gatunku tych „poważniejszych”. Nie wiem, czy to ma sens, ale takie było moje odczucie. Opis mnie zaintrygował, więc naprawdę chciałam poznać tę historię. Ostatnio na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek dla młodzieży, w których pojawiają się różne motywy bólu, straty, cierpienia, lecz każda jedna (zazwyczaj) opowiada o czym innym, rzuca odmienny pogląd na życie. „Listy do utraconej” to jedna z tych właśnie historii, opowiedziana z perspektywy dwojga nastolatków, w różny sposób pokrzywdzonych przez los. Juliett kilka miesięcy temu doznała wielkiej straty – w wypadku ginie jej mama. Aby postarać się uporać z tą tragedią, zaczyna pisać do niej listy i zostawiać je na jej grobie. Wie, że nigdy nie otrzyma odpowiedzi, ale przynosi jej to ukojenie, namiastkę rozmowy z matką. Podczas zwyczajowej wizyty na cmentarzu ze zdumieniem odkrywa, że ktoś zostawił odpowiedział na jej ostatni list. Drugi z bohaterów – Declan to typowy buntownik, stały bywalec gabinetu dyrektora. Każdy spodziewa się po nim najgorszego, ale nikt nie wykazuje chęci, aby go poznać, dowiedzieć się, dlaczego jest, jaki jest. Karą za jego ostatnie przewinienie są prace społeczne na cmentarzu. Nie przypuszczałby, że list znaleziony na jednym z grobów, na który postanowił odpowiedzieć, będzie początkiem zmian w jego życiu. List. Cmentarz. Słowa. Tak rozpoczyna się znajomość Declana i Juliett. Dziewczyna nie jest zachwycona tym, że ktoś czytał to, co napisała do matki i postanawia zostawić odpowiedź dla nieznajomego. Dwie poranione dusze, które znajdują zrozumienie w sobie nawzajem. Bo czasami łatwiej jest wygadać się komuś, kogo nie znamy, nie widzimy, a jak to się ma do rzeczywistości? Mogłoby się wydawać, że Declan i Juliett to kolejna stereotypowa para – buntownik i szara myszka, którzy się w sobie zakochują. Nie zgadzam się. Sprzeciwianie się całemu światu przez Declana, to nie jego widzimisię, nie żaden kaprys. Tu chodzi o głębsze przesłanie, przeżycia z przeszłości, które go ukształtowały. Chłopak nie miał łatwego dzieciństwa, miał je wręcz cholernie trudne. Nie zdradzę co konkretnie, ale generalnie miał oboje rodziców, a w pewnym momencie było tak, jakby ich nie miał. Declan Murphy to złożona postać, której kreacja fenomenalnie autorce wyszła. Jestem pełna podziwu dla niego, że się nie poddał, nie załamał. Okay, miał zatargi prawem, ale po prostu próbował uporać się ze wszystkim na swój własny, popieprzony sposób. Każdy z nas potrzebuje miłości, zrozumienia. Jeśli chodzi o Juliett, to do niej nie zapałałam aż taką sympatią jak do Deca, jednak ona także zmaga się ze swoimi demonami. Matka to ktoś naprawdę ważny w życiu większości ludzi, ale co, jeśli ona żyje z dala od nich? Praca, czy nie, jest nieobecna. Świadomość, że odeszła na zawsze, jest druzgocąca. Niełatwo jest się pogodzić z taką stratą, dla Juliett ukojeniem są właśnie listy, które zostawia na grobie matki. Wkurzało mnie trochę podejście innych ludzi, to, że krzywo na nią patrzyli, kiedy po kilku miesiącach nadal codziennie odwiedzała cmentarz. No halo, ma przecież prawo do tego... Ciekawy wątek autorka wplotła z pasją dziewczyny do fotografowania, do tego, aby w końcu się przemóc i wrócić do tego. Ogólnie rzecz biorąc, jak teraz tak piszę ta recenzję, doszłam do wniosku, że tak naprawdę autorka większą wagę poświęciła do postaci Declana, jest ona bardziej rozbudowana, więcej się o nim dowiadujemy, niż o Juliett. Można by powiedzieć, że on przeżył gorsze rzeczy niż ona, ale to tez nie na tym polega, żeby to porównywać. W tej książce pojawia się coś, z czym (chyba) się jeszcze nie spotkałam. Bohaterowie poznają się na dwóch frontach. W życiu realnym i w korespondencji. Bardzo mi przypał ten pomysł do gustu, autorka ciekawie poprowadziła te dwie kwestie. My wiemy, że chłopak z którym Juliett rozmawia w szkole, to ten sam, z którym pisze. Oni tego nie wiedzą, a przynajmniej do czasu. Ciężko byłoby stwierdzić, że tak jest, udowadnia to więc, że ta dwójka na co dzień nosi maski, jak większość ludzi. Nie ujawniają prawdziwych siebie, ale ukrywają się pod postaciami buntownika i cichej myszki. „Listy do utraconej” to przepiękna opowieść o miłości, o stracie, o tym, że nie wolno oceniać się po pozorach. Bo one lubią mylić. Aby móc coś o kimś powiedzieć, powinniśmy go najpierw poznać. Może to zabrzmi dziwnie, ale ta młodzieżówka skłania do pewnych refleksji. Nie jest to jedna z tych książek, które się przeczyta, odłoży i zapomni. Ona z całą pewnością zostaje w pamięci. Jest bardzo poruszająca i mądra, zawiera głębsze przesłanie. Zdecydowanie jedna z najlepszych młodzieżówek, jakie czytałam. zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Kemmerer Brigid

Listy do utraconej Kemmerer Brigid
ebook
(0/5) 0 recenzji
27,19 zł
31,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Slammed Hoover Colleen
27,99 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa This Girl Hoover Colleen
26,24 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zabójcze lato Dawson Juno
29,59 zł
36,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Royce Rolls Stohl Margaret
31,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wszystko razem Brashares Ann
29,99 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.