Kulawe konie (okładka  miękka, 06.2021)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Dostępny w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Nie przestajesz być szpiegiem tylko dlatego, że wypadłeś już z gry…
Wykluczeni z grona czempionów z Regent’s Park, zesłani do Slough House za narkotyki i pijaństwo, za rozpustę i wpadki, za politykowanie i zdrady… Fatalnie dobrani i znakomicie wyszkoleni przeciętniacy pod wodzą Jacksona Lamba nie przeprowadzają już operacji. Przekładają tylko papiery.

Żaden z nich nie wstąpił jednak do kontrwywiadu po to, by stać się kulawym koniem.
Zostaje porwany chłopak. Zapowiedziano internetową transmisję na żywo z jego ścięcia.
Odgórne instrukcje są jednoznaczne – ale przecież kulawe konie ze Slough nie będą siedzieć cicho i patrzeć...

Nigdy nie lekceważ tych, którzy nie mają nic do stracenia

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1269437134
Tytuł: Kulawe konie
Autor: Herron Mick
Tłumaczenie: Krochmal Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 418
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-06-30
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 142 x 208
Indeks: 38731303
średnia 4,4
5
85
4
40
3
13
2
7
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
59 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
2/5
04-09-2021 o godz 14:45 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Miał to być super polityczny thriller a wyszła mocno przegadana a przez to totalnie nie wciągająca historia, ten pomysł na fabułę cały powód porwania chłopaka jakoś mi nie siadł, pomyślałam „no znowu to samo” , ma być film i może sprawny reżyser wykrzesze z tego coś fajnego
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-11-2021 o godz 21:45 przez: Sylwia Bartosiewicz | Zweryfikowany zakup
Początek dlugi, dużo postaci, wydarzenia się mieszają, ale od połowy już poszło, nawet poleciało. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-02-2022 o godz 06:51 przez: beata1 | Zweryfikowany zakup
To będzie związek na dłużej.Książka otwiera drzwi do świata, pozornie nieistniejącego. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-03-2022 o godz 22:30 przez: julia gołaszewska | Zweryfikowany zakup
Jak dla mnie długa i nudna. Nie porwała. Nie dotrwałam do końca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
27-07-2021 o godz 10:57 przez: wald13 | Zweryfikowany zakup
Bardzo trudno się czyta
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-12-2021 o godz 12:51 przez: MAŁGORZAT CIUPA | Zweryfikowany zakup
Fajnie się czyta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-09-2021 o godz 23:30 przez: Mirosław | Zweryfikowany zakup
Warto przeczytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-08-2021 o godz 12:29 przez: Jagoda101 | Zweryfikowany zakup
Ciekawa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-07-2021 o godz 06:25 przez: Maciej | Zweryfikowany zakup
Ok
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-07-2021 o godz 15:24 przez: Katrina
Gdy jesteś szpiegiem, wystarczy niewielki błąd, aby skutki były katastrofalne. Dlatego każdy takowy kończy wysłaniem niekompetentnego pracownika do Slough House – budynku, w którym pracują najniżej podstawione osoby, zajmujące się przede wszystkim pracą papierową. River nie ma jeszcze trzydziestu lat, ale przez swoją pomyłkę w trakcie testów, traci szansę na karierę. Ale szpieg przecież dalej pozostaje szpiegiem, nawet jeśli zmienia się w kulawego konia. Mam na swoim koncie setki przeczytanych książek, ale do tej pory nie było wśród nich żadnej, która traktowałaby głównie o szpiegach. Dlatego „Kulawe konie” Micka Herrona wydały mi się co najmniej interesującą propozycją. Nie nazwałabym się może największą fanką Jamesa Bonda, ale jest coś klimatycznego w brytyjskich szpiegach. Poza tym skoro czysty thriller nie do końca mi odpowiada to pomyślałam, że być może książka będąca raczej sensacją będzie czymś dla mnie? I właściwie – nie ma co kryć – wyszło jak zwykle w takim przypadku, jeśli chodzi o moje odbieranie literatury. „Kulawe konie” są w porządku. Poprawnie napisane, raczej niezbyt problemowe technicznie, ale nie wywołały we mnie większych emocji. Bez wątpienia nie pomógł tu początek książki. Sam wstęp jest naprawdę niezły. Nie dość, że to właśnie do niego kolorystycznie nawiązuje okładka (świetny pomysł!) to jeszcze ma w sobie prosty, pozornie oczywisty, ale przy tym kreatywny i wiarygodny koncept. Problem robi się zaraz za nim, gdy narrator próbuje przedstawić czytelnikowi wszystkie tytułowe kulawe konie. Co prawda to River pozostaje głównym bohaterem, ale jednak książka bazuje na grupie bohaterów, a Herron wprowadza ich w tak prosty i toporny sposób, jak tylko może. Jak to robi? Po prostu zmienia perspektywę. W środku rozdziału, bez konkretnego powodu, czy sygnału, że zaraz to zrobi. Ot, najpierw główny bohater opowiada o swojej przeszłości, potem chwilę ma jego koleżanka, następnie kolega… Koniec końców, wszystkie postacie zlewają się ze sobą i nie wywołują większych emocji. Ta ekspozycja nie jest tragicznie przedstawiona i ma sens w kontekście historii, ale bez problemu można byłoby to zrobić ciekawiej, zgrabniej i klarowniej. Dopiero po liczącym ok. 100 stron wstępie, przechodzimy do głównej akcji. Ta rozplanowana jest po prostu poprawnie. Nie jest to najbardziej skomplikowana czy zaskakująca fabuła, a nieco oczytany czytelnik szybko zrozumie, o co w tym wszystkim chodzi, ale całokształt jakoś trzyma się kupy i właściwie nie mam mu wiele do zarzucenia. Problemem, niestety, jest dla mnie styl książki Herrona. A właściwie styl jej tłumaczenia. Jestem rozpieszczonym przez polskich autorów czytelnikiem i uwielbiam, gdy język ma w sobie coś wciągającego i charakterystycznego. Niestety, w przypadku tłumaczeń, zwłaszcza niefantastycznych (w których realizm jednak ogranicza twórcę) ta specyfika po prostu zanika. Być może oryginalny język Herrona jest fascynujący, może jest w nim brytyjski klimat (sugerują to niektóre nawiązania) – ale tłumaczenie po prostu to zabija. Niszczy. Daje kolejną, zwyczajną pod kątem stylu wydmuszkę. Oczywiście to da się czytać i to nawet całkiem sprawnie, a osoby skupiające się tylko na literaturze zagranicznej pewnie nawet nie zwrócą na to uwagi, ale cóż, jestem rozpieszczona i dlatego od książki jednak chcę czegoś więcej. Wydaje mi się też, że ta książka po prostu trochę rozminęła się z moimi oczekiwaniami. Pomysł na wykorzystanie „potępionych” szpiegów nie jest zły, ale też daleko mu do oryginalności. Fabuła z kolei, choć poprawnie rozplanowana, jednak bardziej przypomina średniej klasy kryminał/sensacje, niż powieść szpiegowską. Więcej knucia i intryg jest choćby w „Grze o tron” Martina, a to przecież zaledwie początek cyklu, który jest tym naszpikowany. Tutaj to nie wybrzmiało dostatecznie, a historia raczej przypomina gonitwę za uciekinierem, niż coś, co dzieje się w ciszy, poza prawem, w spektakularny sposób dokonując istotnych dla całego kraju zmian. „Kulawe konie” są porządnie warsztatową książką. Kto wie, być może nawet skuszę się na kolejny tom, aby sobie nieco urozmaicić czytane lektury? Nie zmienia to faktu, że chciałabym czegoś nieco lepszego. Ale to jestem ja – marudny czytelnik (przede wszystkim) polskiej fantastyki, który chce od autorów tylko więcej i lepiej. Osoba, która po prostu chce przeczytać coś rozrywkowego powinna być zadowolona z lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
04-07-2021 o godz 12:35 przez: Urszula Janiszyn
Szpiegiem jest się przez całe życie - niezależnie od lat, miejsca zamieszkania, okoliczności. Tę prawdę potwierdza w znakomity sposób bestsellerowa powieść Micka Herrona pt. "Kulawe konie", która ukazała się właśnie w naszym kraju nakładem Wydawnictwa Insignis. Książka ta wpisuje się bowiem sobą w kanon najlepszych, najbardziej intrygujących i zarazem realistycznych odsłon szpiegowskiej literatury sensacji, które zyskują uznanie zarówno w oczach czytelników, jak i znawców tematu. Zapraszam do poznania recenzji tej pozycji. Slough House - to właśnie tu pracują niegdyś skuteczni i cenieni agenci brytyjskiego wywiadu MI5, zaś dziś uznawani za zło konieczne ze względu na swoje uzależnienia, konflikty z przełożonymi i różnego rodzaju życiowe dramaty. Grupie tej przewodzi Jackson Lamb, który stara się ze wszystkich sił dbać o to, by jego ludzie wciąż chcieli poświęcać się pracy, jaką im zlecono - głównie papierkowej robocie i różnego rodzaju analizom. Oto jednak na ulicach Leeds dochodzi do porwania młodego chłopaka, który ma wkrótce zostać zamordowany na oczach całego świata za sprawą telewizyjnej transmisji terrorystów. I jak się szybko okazuje, to właśnie ekipa ze Slough House ma największe szanse na uratowanie życia chłopca... Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy podczas lektury tej powieści było to, że jest to naprawdę mocna rzecz. Mocna nie tylko w odniesieniu do barwnej, intrygującej i odważnej fabuły, ale też i samego charakteru tej historii, którą cechuje realizm, perfekcyjna znajomość funkcjonowania służb wywiadu i postępowania w obliczu terrorystycznego zagrożenia, jak i wreszcie wielka logika, gdzie to każde opisane wydarzenie, każda scena i każde wypowiedziane zdanie, ma wielkie znaczenie. I owszem, jest to książka spod znaku szpiegowskiego thrillera i sensacji, ale zarazem i rzecz, która równie dobrze mogłaby wydarzyć się naprawdę, gdzieś obok nas. Scenariusz książki skupia się na kolejnych losach tytułowych "kulawych koni", czyli ekipy pod przywództwem Jacksona Lamba. Poznanie bohaterów i ich pracy, przełomowe wydarzenie w postaci porwania młodego mężczyzny, jak i wreszcie cały proces działania grupy, który prowadzi tyleż do zrozumienia motywów sprawców, co i ich wytropienia i próby uratowania życia zakładnika. Oczywiście to tylko główny zarys fabuły, gdyż pojawia się tu znacznie więcej istotnych wątków, skomplikowanych gier kłamstw, pozorów, agencyjnej i politycznej rywalizacji, jak i wreszcie osobiste losy bohaterów, które także są niezwykle ciekawe. Jednocześnie też nie ma tu mowy o jakimkolwiek spowolnieniu akcji, gdyż ta pędzi z iście zawrotną prędkością do samego końca. Wiele dobrego można powiedzieć o postaci Jacksona Lamba - twardego, doświadczonego i mającego za sobą wiele udanych, ale też i dramatycznych akcji, agenta brytyjskiego wywiadu. I owszem, znajdziemy w nim charakterystyczne cechy super agenta - walka, posługiwanie się broną, ponadprzeciętna inteligencja..., ale jednocześnie jest to też człowiek świadomy swojej omylności, odpowiedzialności za innych i rozsądnego spojrzenia na to, co jest w stanie uczynić, a co jest po prostu niemożliwym. Jak każdy Brytyjczyk bywa on specyficzną osobą, ale z pewnością potrafi nas sobą zaintrygować, jak i też wzbudzić wielkie emocje - z sympatią na czele. Nie sposób nie docenić ukazanych tu realiów służby brytyjskiego wywiadu, która nie koniecznie przypomina sceny rodem z filmów o Jamesie Bondzie, ale właśnie trudną, żmudną i niebezpieczną pracę docierania do najbardziej ekstremistycznych społeczności, czy też wytrwałego podążania najdrobniejszymi tropami. To także ciekawe spojrzenie na współczesną Wielką Brytanię, polaryzację nastrojów pomiędzy białymi i reprezentantami arabskiej społeczności, czy też sam terroryzm właśnie, który przybiera tu zaskakującą postać. Lektura tej książki przypomina filmowy seans w kinie, gdy oto po pojawieniu się pierwszych kadrów zapominamy o całym realnym świecie. Tak ma się rzecz z tą opowieścią, która porywa nas od pierwszych chwil, prowadzi przez świat brytyjskiego wywiadu i raczy wielkimi emocjami, nie wspominając o znakomitej rozrywce. Tym samym jestem w pełni przekonana o tym, że wszyscy miłośnicy mocnej, męskiej literatury szpiegowskiej z sensacją i akcją w tle, będą usatysfakcjonowani spotkanie z tym tytułem. Powieść Micka Herrona pt. "Kulawe konie", to gwarancja wyśmienitej rozrywki, niezwykłych wrażeń i emocji oraz możliwość poznania jednej z najlepszych odsłon szpiegowskiej literatury, jaka powstała na przestrzeni ostatnich lat. Dlatego też zachęcam was gorąco do sięgnięcia po tę książkę, która sprawdzi się idealnie w roli ekscytującej lektury na wakacyjne popołudnie. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2021 o godz 00:46 przez: Gosia452
Czempioni Regent's Park to gwiazdy brytyjskiego wywiadu. Ludzie, którzy wyrobili sobie nazwiska a nawet zbudowali kariery. Członkowie Kulawych Koni nie są jednak jednymi z nich. Już nie. Zesłani do Slough House za pijaństwo, pozostawienie w metrze tajnych dokumentów czy pomylenie kolorów ubioru śledzonej osoby, zajmują się przekładaniem papierów i nie są dopuszczani do żadnych działań w terenie. I nawet nie próbują wrócić do czynnej służby. Przynajmniej dopóki w internecie nie pojawia się nagranie, na którym pewni ludzie głoszą, że za czterdzieści osiem godzin zetną komuś głowę. Zaczyna się wyścig z czasem. Z jednej strony zaczynają działać wciąż świecące gwiazdy Regent's Park, a z drugiej załoga ze Slough House też chce mieć coś do powiedzenia i nie dopuścić do morderstwa. Opis brzmiał fenomenalnie i choć ta książka nie wyskakiwała z lodówki, cieszyła się pewnym zainteresowaniem. Byłam bardzo podekscytowana, kiedy dostałam przesyłkę. Zaczęłam czytać i... zaczęłam się nudzić. Książka liczy sobie niewiele ponad 400 stron i pierwsze jakieś 150 było dla mnie nudne. Niby mamy przedstawionych bohaterów i ich grzeszki, opisy życia w Slough House, to wszystko było dla mnie przedstawione tak bez polotu. Chyba moje odczucia mogę zrzucić na karb tego, że spodziewałam się nieco czego innego. Może więcej humoru,bo akcja przeprowadzana przez "pariasów" brytyjskiego wywiadu aż się prosi. Nie o czarną komedię pomyłek, ale nie coś poważnego na 100 procent. Autor jednak wykorzystał fakt, że jego bohaterowie są dobrze wyszkoleni, tylko po drodze powinęła im się noga. Pracę w Slough House traktują jak zło konieczne, więc nie wahają się, kiedy widzą choć cień szansy na odwrócenie złej passy. Kiedy przeglądałam recenzje Kulawych Koni, ktoś stwierdził, że ta książka posiada humorystyczne fragmenty. Cóż... ja sobie humor w książkach bardzo cenię i zawsze zwracam na niego uwagę, a tutaj nic takiego nie wychwyciłam. Cóż, być może mamy po prostu inną definicję zabawnych fragmentów. Druga połowa książki na szczęście ratuje sytuację. Coś zaczyna się w końcu dziać, akcja nabiera tempa i nawet wciągnęłam się na tyle, żeby przeczytać 3/4 książki w jeden deszczowy dzień. To była miła odmiana po wstępie, po którym nie miałam za bardzo ochoty sięgać po "Kulawe Konie" w każdej wolnej chwili. Słabym punktem moim zdaniem są bohaterowie. Z żadnym z nich się nie związałam ani żadnemu nie kibicowałam. Co więcej niestety, wszyscy zlewali mi się w jedną masę. Może tylko Jackson Lamb jest jakiś, ale i tak nie budzi pozytywnych uczuć. Bo i nie jest pozytywną postacią, ale brak mu charyzmy i charakteru, które są dość ważne przy kreacji jednego z bądź co bądź ważniejszych bohaterów. Kurczę, to nie jest zła książka. Fabule nie można niczego zarzucić, zakończenie też jest w porządku, jednak nie sięgnę po kolejne tomy. Po prostu nie ma tego czegoś. A mogło być tak dobrze, pomysł był oryginalny.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
17-07-2021 o godz 13:15 przez: snaky_reads
Kiedy dostałem możliwość sięgnięcia po „Kulawe konie”, ucieszyłem się. O książce jest dosyć głośni, sam widziałem tylko dobre opinie. No i przeczytałem gdzieś, że powieść miała mieć elementy powieści akcji, więc skusiłem się od razu, jeszcze dobrze pamiętając lekturę genialnego „Gray Mana” Marka Greaneya. Wielkie było moje szczęście, kiedy czytałem epilog(a w zasadzie rozdział 1), w którym sporo się działo i niezwykle mi się podobał. Jednakże ten dobry początek przerodził się w kolejnych rozdziałach w nudną prozę, przez którą brnąłem totalnie bezrefleksyjnie i bezuczuciowo niczym przez tę nudną robotę papierkową, którą wykonują bohaterowie książki. Do przodu, oby tylko szybko skończyć lekturę… Długo czekałem na rozwój akcji. Za długo. A sam jej rozwój i zakończenie kompletnie mnie rozczarowało. Ta książka nie ma chyba dla mnie tego czegoś. Styl pisarski jest trochę suchy, choć szybko, źle się go czyta. Do tego dochodzą literówki czy błędy logiczne i składniowe. Wydawało się, że książka nie przeszła w ogóle korekty albo zrobiono ją po łebkach. Miłej lektury na pewno nie ułatwia też to, że na początku autor wrzuca czytelnika na głęboką wodę- bombarduje kolejnymi nazwiskami bohaterów i narracjami z ich perspektywy, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tych perspektyw i bohaterów na samym początku było zwyczajnie za dużo. O ile na przykład w „Grze o tron” G. R.R. Martina ta wieloperspektywiczność pozwala lepiej spojrzeć na różne zdarzenia rozgrywające się często w różnych odległościach od siebie, o tyle w „Kulawych koniach” tylko utrudnia czytanie. Nie ułatwia to ani zżycia się z konkretną postacią, ani nie uprzyjemnia lektury, ani nie poszerza jakoś bardzo czytelnikowi poszczególnych elementów składających się na akcję. Żeby jednak nie było tak, że wszystko krytykuję, to napiszę też, że w historiach o zdegradowanych agentach jednostki MI5 bez wątpienia istnieje jakiś urok. Ich historie są niczym opowieści o upadłych aniołach, które próbują się podnieść. Rozumiem równie, być może, co autor chciał przekazać przez to bombardowanie wieloma perspektywami narracji na samym początku- pokazać, że pomimo różnych sporów wewnętrznych, ci podupadli agenci jadą tak naprawdę na tym samym wózku i tworzą jeden organizm. Udało mu się to przesłanie przekazać, tylko problem w tym, że forma podania jest zupełnie nieapetyczna. Wartym wspomnienia jest także fakt, iż psychologizm, jak na dobry thriller przystało, jest tutaj dosyć autentyczny. Z chęcią przeczytałbym jakiś tom 0.5, który opowiadałby, jak doszło do całkiem ciekawego rozpoczęcia "Kulawych koni" albo osobne historie poszczególnych upadłych agentów. Tkwi w tym potencjał na osobne, ciekawe książki z na pewno wartką akcją. W tej chwili jednak „Kulawe konie” to dla mnie zwykłe czytadło. Jeśli chcecie, to przeczytajcie, ale nie nastawiajcie się na nic superdobrego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-08-2021 o godz 19:51 przez: Anonim
Kulawe konie to pierwszy tom słynnej serii o Slough House. Przyznam szczerze, że był to też początek mojej przygody z thrillerami szpiegowskimi, bo nigdy przedtem nie czytałam książek z tego gatunku. Jednak, jako fanka (filmowego) Bonda, ani trochę się nie zawiodłam. Cytat promocyjny powieści głosi: „Nie przestajesz być szpiegiem tylko dlatego, że wypadłeś już z gry”. Fabuła tak naprawdę zawiera się w tym jednym zdaniu. Chyba nikt przed Herronem nie wpadł na pomysł oparcia książki na wypalonych agentach, przynajmniej z tego, co sama zdążyłam się dowiedzieć. Przyznaję, że osadzenie dosyć popularnego motywu w zupełnie innej perspektywie jest oryginalnym pomysłem. Takim powiewem świeżości, którego być może brakowało. Zanim dalej rozwinę recenzję, chciałabym ostrzec o spoilerach. Osoby zainteresowane przeczytaniem Kulawych koni (oraz — o ile ktoś lubi takie klimaty — kolejnych tomów z serii), prosiłabym o przejście do podsumowania. Nietypowa intryga To, co mi szczególnie się spodobało, to nieoczywistość plot twistów. Tak naprawdę nie wiedziałam kto i kiedy pociągał odpowiednie sznurki. Dopiero przy samym niemal końcu powieści zorientowałam się, że to wszystko połączono ze sobą w genialny wręcz sposób. Autor od początku wiedział, jaką informację podrzucić, by czytelnik podchwycił trop. Ja sama nie do końca potrafiłam odkryć powiązań, ale dzięki temu pochłaniałam kolejne strony, by wreszcie poznać prawdę. Świetne również było to, że nawet nierozważny czytelnik mógł łatwo wychwycić, że wcześniej podawano wskazówki dotyczące danej sceny czy sytuacji. Wrzucanie poszczególnych cytatów-retrospekcji jako myśli bohaterów nie dość, że zbudowało odpowiednie napięcie, to też pomagało chociażby takiej gapie jak ja. Skacząca narracja Nie od samego początku polubiłam się z tą książką. W jednym rozdziale potrafiły się ze sobą przeplatać narracje wokół kilku osób, co — wówczas, gdy jeszcze akcja na dobre się nie rozkręciła — wytrącało mnie z czytania i wręcz denerwowało. Szybko to się zmieniło, gdy pojęłam, że ten zabieg, tak jak wiele stopniowo odkrywanych tajemnic, był zamierzonym działaniem Micka Herrona. Te „przeskoki” uświadomiły mi, że to wszystko odbywało się w stosunku równoległym do siebie, co też potem znacznie napędzało fabułę i wciągnęło mnie na dobre. Brytyjskość Pochodzenie pisarza zdecydowanie też pomogło mu osadzić akcję powieści. Interesuję się kulturą brytyjską i wiem, że komuś, kto tam faktycznie nie był, przyszłoby znacznie ciężej opisywanie londyńskich ulic, metra, barów czy zwyczajów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-06-2021 o godz 12:25 przez: Czyta_bo_lubi
Kulawe konie nie bez powodu poleca sam Vincent V. Severski. Autor, którego kojarzę z wysokiej jakości pisarstwem. Dopracowaną fabułą i inteligentną rozrywką. Takie też są Kulawe konie. Mick Herron stworzył naprawdę ciekawą historię i bardzo cieszę się, że Wydawnictwo Insignis zdecydowało się na jej wydanie w Polsce. Na naszym rynku nie ma zbyt wielu thrillerów szpiegowskich, a już tym bardziej powieści szpiegowskiej z inteligentnym, brytyjskim humorem. Bowiem Kulawe konie to nie tylko dopracowana szpiegowska intryga, bardzo ciekawi bohaterowie, ale też mnóstwo ciętego humoru. Dlatego też jest to książka inna od tych pisanych przez Vincenta V. Severskiego, za to ma z nimi punkty wspólne. Przede wszystkim jakość oraz to, że przy jej czytaniu musiałem naprawdę uważnie się skupiać i zmuszać umysł do wysiłku. Jest to ogromnie satysfakcjonujące, że przy okazji dobrej rozrywki możemy rozruszać nasz mózg. Ponadto nie sposób docenić doskonałego tłumaczenia, które pozwala w pełni cieszyć się specyficznym wyspiarskim humorem. Ta ironia jako rodzaj humoru jest mi bardzo bliska. Dlatego nie raz uśmiechnąłem się podczas lektury. Nie dziwi mnie, że na podstawie książki powstaje serial. Autor miał doskonały pomysł na fabułę oraz potrafił stworzyć galerię interesujących postaci. Mimo, że książka nie ma wielu stron, a tak na dobrą sprawę dopiero poznajemy bohaterów, ja już trzymałem za nich kciuki i miałem nadzieję, że uda im się pomyślnie doprowadzić operację do końca. Kim są kulawe konie dowiecie się z opisu książki, dlatego nie będę się tu powtarzał. Dowiecie się jednak, za jakie przewinienia zostali oni zdegradowani i jak to wpłynęło na ich życie. Bardzo istotne jest bycie potrzebnym i ujrzenie sensu w swojej pracy. Sprawdźcie podczas lektury, czy kulawe konie będą w stanie rozbudzić w sobie dawny żar. Dla mnie książka ma same plusy. Naprawdę jestem nią szczerze zachwycony i liczę, że zostanie doceniona przez czytelników. Bardzo dobry pisarski warsztat, świetne tłumaczenie, doskonała fabuła i nietuzinkowi bohaterowie. Nie wiem, czego chcieć więcej. Ostrzegam, że nie jest to książka idealna na leżak. Potrzeba przy niej skupienia i uważnej lektury, by docenić ją w pełni. Często cięty język przykrywa prawdziwą duszę danego bohatera, a w krótkich dialogach i opisach zawiera się bardzo wiele informacji. Polecam i czekam niecierpliwie na kolejny tom!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-06-2021 o godz 18:04 przez: testerka_ksiazek
O tym, że pewne sprawy nie zawsze idą po naszej myśli najlepiej wiedzą tytułowe kulawe konie, główni bohaterowie thrillera szpiegowskiego Micka Herrona. Tajni agenci zesłani do Slough House za spartaczenie powierzonych im misji są pozbawieni złudzeń na odzyskanie swojego dawnego życia oraz wykonywanie czynności operacyjnych większej rangi niż przekładanie dokumentów z jednego biurka na drugie. Czy będą jednak w stanie przejść obojętnie obok groźby stracenia porwanego, młodego chłopaka, któremu miałaby przyglądać się cała Wielka Brytania? A może postanowią zjednoczyć siły i jeszcze raz poczuć jak to jest znowu pracować w terenie? Powieść "Kulawe konie" to sensacja w każdym możliwym aspekcie. Już od pierwszych stron książki trafiamy w samo centrum wydarzeń i ich tempo nie zwalnia przez cały czas trwania opowiadanej historii. Książka składa się z wielu zwrotów akcji, przeskoków pomiędzy różnymi miejscami i bohaterami, co od razu przywodzi na myśl idealny materiał na adaptację filmową. Co prawda bohaterów powieści na wielkim ekranie nie zobaczymy, przynajmniej na razie, ale na podstawie powieści ma powstać serial, w którym w rolę Jacksona Lamba, stojącego na czele kulawych koni, wcieli się Gary Oldman. Nie wiem jak wy, ale ja już zacieram rączki i czekam na polską premierę, bo po przeczytaniu książki wiem jedno - będzie się działo! To co w tej powieści urzekło mnie chyba najbardziej, a także to co ją wyróżnia wśród tego gatunku literackiego, to z pewnością nietuzinkowi bohaterowie. Mimo, iż historia opowiada o tajnych agentach, to nie mamy tu do czynienia z kopiami Jamesa Bonda, wychodzącymi bez szwanku z każdej opresji, tylko z ludźmi, którym w życiu ewidentnie nie wyszło. Ich kariery zostały przekreślone z powodu popełnienia przez nich jakiegoś niewybaczalnego błędu lub dlatego, że ktoś im ten błąd pomógł popełnić. Mamy do czynienia z ludźmi rozczarowanymi oraz rozgoryczonymi, którzy nie mają już w zasadzie nic do stracenia. Dlatego też podejmowane przez nich działania mogą wydawać się mało racjonalne, ale przez to również niesamowicie ekscytujące. Premiera książki już jutro, a ja już dzisiaj mogę wam ją z czystym sercem polecić. Naprawdę warto po nią sięgnąć! Dodam jeszcze, że "Kulawe konie" to powieść rozpoczynająca serię, więc wygląda na to, że naszych bohaterów czeka jeszcze nie jedna misja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-09-2021 o godz 08:30 przez: Northman1984
Nic do stracenia. Mick Herron proponuje nam w "Kulawych koniach" historię ciekawą, inteligentnie skonstruowaną, a co najważniejsze szalenie zajmującą - szpiegowska opowieść o dochodzeniu prowadzonym na przekór szefostwu w sprawie porwania chłopaka, którego porywacze zamierzają zamordować w transmisji na żywo, jest bowiem jak wyścig z czasem, w takcie którego rosną nie tylko emocje, ale także adrenalina czytelnika! Wykluczeni z grona czempionów z Regent’s Park, zesłani do Slough House za narkotyki i pijaństwo, za rozpustę i wpadki, za politykowanie i zdrady… Fatalnie dobrani i znakomicie wyszkoleni przeciętniacy pod wodzą Jacksona Lamba nie przeprowadzają już operacji. Przekładają tylko papiery. Żaden z nich nie wstąpił jednak do kontrwywiadu po to, by stać się kulawym koniem. Zostaje porwany chłopak. Zapowiedziano internetową transmisję na żywo z jego ścięcia. Odgórne instrukcje są jednoznaczne – ale przecież kulawe konie ze Slough nie będą siedzieć cicho i patrzeć na rozwój wydarzeń. Mniej więcej wiemy z powyższego opisu kim są tytułowe kulawe konie. Wiemy też, co zamierzają i że jest to dla nich sposób na pokazanie, na co ich stać - degradacja nie była bowiem w ich rozumieniu zasłużona i bardzo chcą pokazać jeszcze światu oraz "tym na górze" swą użyteczność. Trochę pokrętnie rozumując przypomina to nieco motywy znane choćby z takich klasyków popkultury jak "Mission Impossible" - jak widać takie patenty wciąż się sprawdzają. Fabuła naprawdę wciąga - i to bardzo mocno! Opisany wyścig z czasem, w którym stawką jest życie chłopaka pełen jest przeszkód, przeciwieństw i w efekcie sporo razy skacze w trakcie lektury serducho i adrenalina. Jednak chyba właśnie na tym polega urok tego typu lektur - wypada więc się cieszyć z tego, że owe emocje są naszym udziałem. Książkę poleca sam Vincent V. Severski i ta rekomendacja jest w pełni zasłużona. Dobrze napisana, inteligentna, dopracowana w szczegółach i okraszona na dodatek typowo brytyjskim humorem opowieść to coś, co może się podobać, a względem gustów czytelniczych po postu jest w cenie. Warto zatem sięgnąć. Polecam. Dziękuję Insignis za egzemplarz recenzencki. #kulawekonie #insignis #wydawnictwoinsignis #mickherron #sloughhouse https://cosnapolce.blogspot.com/2021/09/kulawe-konie-mick-herron.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-10-2021 o godz 16:24 przez: Spursmaniak
Zdrada i podstęp są kluczowe dla szpiegowskiego rzemiosła. Jeśli dodamy do tego umiejętność posługiwania się bronią, zdobywania fałszywych dokumentów czy dostawania się do miejsc, które z zasady są niedostępne – mamy gotowy materiał na książkę. Nie ma znaczenia że to literacka fikcja, literatura szpiegowska nadal fascynuje czego dowodem są kolejne filmy z Bondem. Czy jednak w tym gatunku literackim można jeszcze wymyślić coś nowego? Okazuje się że tak, a doskonałym przykładem jest książka „Kulawe konie”. Poznajcie najciekawsze grono agentów w służbie Jej Królewskiej Mości jakie ostatnio zagościło na kartach książek. Kim więc są ci tytułowi Kulawe konie. To szpiedzy wygnani z MI5 do Slough House za różne przewinienia, jak pijaństwo, zażywanie narkotyków czy zostawienie ważnych dokumentów w metrze. Teraz jedyną ich pracą jest przekładanie papierów czy grzebanie w śmieciach. Na ich czele stoi Jackson Lamb, doświadczony agent, który jednak czasy chwały dawno ma już za sobą. Wszystko zmienia się gdy skrajnie prawicowa bojówka porywa młodego Pakistańczyka. Do akcji wkraczają agenci ze Slough House wierząc że uwolnienie chłopaka pozwoli im powrócić do łask agencji. Na tle wszystkich bohaterów to Jackson Lamb i River Cartwright byli wyraźnie wyróżniającymi się postaciami a szczególności ten pierwszy zrobił na mnie piorunujące wrażenie, choć od początku nie wzbudził moją sympatię. Autorowi udało się stworzyć człowieka, który z jednej strony jest odrażający a z drugiej przy głębszym poznaniu zaczyna budzić w nas sympatię. Do tego dialogi z jego udziałem oraz typowo brytyjski humor spowodował że bardzo szybko stał się jednym z moich ulubionych bohaterów z literatury szpiegowskiej. Książka ta posiada wszystko co powinien mieć thriller szpiegowski. Bohaterów zapadających w pamięć, budzących skrajne emocje, ciekawą akcję, kilka trupów i oczywiście Londyn. Wszystko to doprawione świetnymi dialogami, przez co od razu chce się poznać dalsze losy odrzutków z MI6. „Kulawe konie” to świetna literatura, nie tylko dla fanów książek szpiegowskich.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-06-2021 o godz 17:11 przez: Alison Hale
Wyobraź sobie, że znajdujesz się w najbardziej elitarnym miejscu swojej pracy. Wraz z rosnącym prestiżem, rosną obowiązki i odpowiedzialność za swoje czyny. Niebieski t-shirt, biała koszula. Niebieska koszula, biały t-shirt. Cztery słowa, dwa kolory. Kolejność, która zadecydowała o Twojej przyszłości. Im wyżej w hierarchii się znajdowałeś, tym z większym hukiem spadłeś. Z obolałym tyłkiem i sponiewieraną dumą trafiasz do zespołu Jacksona Lamba, który ma Ciebie i Twoje znajomości w serdecznym poważaniu. Lata ciężkiej i sumiennej pracy przeniosły Cię do działu, w którym czas przestał płynąć. Zamiast adrenaliny i wartkiej akcji masz stos papierów, które należy przekładać z miejsca na miejsce. Dlaczego? Bo w tym zawodzie jeden błąd przekreśla nawet największe zasługi. Ale Ty zostałeś wrobiony... Pojawia się szansa. Masz 48 godzin i odgórne rozkazy, by siedzieć na tyłku. Wiesz, że nie należysz już do elity, wiesz że Twoja kariera dobiegła końca. Wypadłeś z toru, jesteś tylko kulawym koniem. Ale wiesz też, że nie masz już nic do stracenia. Skorzystasz z niej? Książka Micka Herrona rozbawiła mnie tytułem, zaciekawiła opisem, zachęciła obietnicą serialu i wciągnęła od pierwszego rozdziału. W ciągu kilku stron dostajemy akcję, którą następnie trzeba spokojnie ułożyć sobie w głowie. Gdy już to zrobimy a czas płynie wolniej, pojawiają się nowi bohaterowie, których również należy ogarnąć. Oni z kolei przynoszą ze sobą następną akcję, a ta niejednokrotnie potrafi zaskoczyć. Bo czy jest coś bardziej nieprzewidywalnego aniżeli czyny osób wyznających zasadę, że gorzej już być nie może? W świecie pseudonimów i podwójnych tożsamości trudno komukolwiek zaufać. Gdy własne zmysły podawane są w wątpliwość, należy mieć się na baczności lub... przyjąć oficjalną wersję. W momencie, w którym czytana przez Ciebie książka, odtwarza się w głowie niczym kadry najlepszego filmu, wiedz że warto było oddać się lekturze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2021 o godz 23:35 przez: Jelenka
"Kulawe konie" to historia, od której bardzo trudno było mi się oderwać. Dawno nie czytałam powieści sensacyjnej, w dodatku tak dobrej. Ostatnio był to chyba "Pielgrzym" Hayesa. "Kulawe konie" to zbieranina zdegradowanych agentów MI5, którym kariera nie powiodła się z różnych powodów. Wykluczonym z grona czempionów Regent`s Park i zesłanym do Slough House przewodzi Jackson Lamb. A w czym przewodzi? W przekładaniu papierów, które jest dla nich nieznośne. Żaden z nich przecież nie wstąpił do kontrwywiadu dla papierkowej roboty. Niestety nie przeprowadzą już żadnej akcji. Kiedy zostaje porwany chłopak, a z jego ścięcia zaplanowano transmisję online, odgórne instrukcje są jednoznaczne. Lecz kulawe konie nie zamierzają bezczynnie się przyglądać... Ależ to była lektura! Dynamiczna, pełna zwrotów akcji i ekscytująca, którą pochłania się jak ulubiony deser. Mick Herron nakreślił doskonałą intrygę szpiegowską, dopracowaną w każdym calu, okraszoną inteligentnym brytyjskim humorem, często dość ciętym i sarkastycznym. I ci bohaterowie! Charyzmatyczni, kompletnie różni, interesujący, zapadający w pamięć są siłą napędową tej powieści. Ten tygiel charakterów sprawdził się wybornie! A szaleńcze tempo, teorie spiskowe, mylenie tropów, stopniowe i konsekwentne budowanie napięcia złożyły się na fascynującą powieść! Ta lektura była pod wieloma względami niesamowicie satysfakcjonująca, zmuszała nie tylko do podążania za bohaterami ale i prowadzenia własnego dochodzenia, skupienia się na szczegółach, odkrywania kolejnych kart! W tej historii nic nie jest przypadkowe, żaden wątek nie jest zbędny! Czekam na kolejny tom cyklu! Sięgnijcie po "Kulawe konie" nawet jeśli nie jesteście przekonani do gatunku! Bardzo polecam Wam tę lekturę! Koniecznie zabierzcie ją ze sobą na wakacje! Czekam również na serial, do którego prawa wykupiło Apple TV! W rolę Jacksona Lamba ma wcielić się Gary Oldman, więc jest na co czekać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Twoja anatomia
4.8/5
29,49 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Powierniczka opowieści
4.6/5
29,24 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Z ogniem we krwi
4.1/5
31,58 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Metro 2033
5/5
39,67 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bóg nigdy nie mruga
4.5/5
27,66 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Będzie bolało
4.6/5
26,24 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Liczby nie kłamią
4.6/5
31,13 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Psycho-logika
4.6/5
31,45 zł
44,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego