Dom Ziemi i Krwi. Księżycowe Miasto. Tom 1.1 (okładka miękka)

Oferta empik.com : 28,97 zł

28,97 zł 39,99 zł (-28%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt w magazynie Empiku
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania. Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać – również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Dom Ziemi i Krwi. Księżycowe Miasto. Tom 1.1
Seria: Księżycowe Miasto
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 560
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-05-20
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 40 x 139
Indeks: 35010029
 
średnia 4,2
5
74
4
28
3
27
2
7
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
68 recenzji
4/5
13-05-2020 o godz 12:20 Malwina Burs dodał recenzję:
Pani Maas należy do Autorów, którzy swoim fantasy czarują w każdej książce. Mocno byłam ciekawa, w którą stronę pójdzie w nowej serii. Dwory kocham miłością bezgraniczną. Ze Szklanym bywało różnie ale ogółem mocno na plus. W "Księżycowym mieście" P. Maas pokazuje trochę inny klimat - bywa, może nie wulgarnie (chociaż i przekleństwa się pojawiają) ale trochę pikantnie. Momentami w tą stronę, która nie do końca do mnie przemawia... Mimo tego, była to książka od której ciężko było mi się oderwać. Mocno zarysowani bohaterowie, których uwielbia się od samego początku. Autorka już niejednokrotnie pokazała, że potrafi stworzyć bardzo ciekawe postacie i tutaj zdecydowanie też jej się to udało. Dialogi przeplecione humorem i ciętym językiem są kolejnym atutem tej powieści. Książki P. Maas należą do tych, które nie wychodzą z głowy i otaczają Cię taką aurą, że ciężko jest się ich wyzbyć z umysłu i to mi się również baaardzo podoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
4/5
24-05-2020 o godz 09:57 Salivia dodał recenzję:
Zacznijmy od tego, że ja uwielbiam twórczość Maas. Nie wszystko, co napisze zachwyca mnie równie mocno, jednak jej cykl Szklany tron towarzyszył mi przez tyle lat mojego życia, że odczuwam więź z książkami tej autorki. Dlatego kiedy dowiedziałam się o najnowszej serii wychodzącej spod jej pióra, wiedziałam, że będę musiała po nią sięgnąć. Ciekawiło mnie, co tym razem wymyśli. Czy i tym razem mnie nie zawiodła? Nowy świat utworzony przez Maas jest niby nowy, ale jednak znany czytelnikom autorki. Ponownie dostaliśmy Fae, jednak tym razem w towarzystwie innych magicznych stworzeń: zmiennokształtnych, wampirów, sfinksów, aniołów oraz demonów. Co więcej, Maas osadziła swoją historię w świecie nowoczesnych technologii, zatem bohaterowie operują telefonami komórkowymi, komputerami oraz oglądają telewizję. Sprzęty te jednak napędzane są magiczną energią wytwarzaną przez Wany (czyli wszystkie wcześniej wspomniane istoty), a nie prąd. Z kolei tło dla wydarzeń stanowi konflikt między niektórymi ludźmi a Wanami. Wydaje mi się, że stworzone przez Maas urban fantasy nie jest w sumie niczym nadzwyczajnym, czego w literaturze już nie było. Aczkolwiek i tak w mojej głowie powstał dość wyraźny obraz sytuacji panującej w Księżycowym mieście. Żałuję więc, że autorka póki co nie postawiła za bardzo na szczegółowe opisanie funkcjonowania jego wszystkich elementów. Mam nadzieję, że z czasem dowiemy się nieco więcej na temat tego świata, ponieważ szkoda, żeby został on potraktowany po macoszemu. We wspomnianym świecie żyje Bryce, pół-Fae, która pracuje w sklepie z antykami, kocha swoich przyjaciół i dużo imprezuje. I chociaż jej dotychczasowego życia nie można określić mianem sielankowego, było stabilne. Wszytko zmienia się w dniu, w którym dochodzi do okropnego morderstwa, a Bryce jako jedyna widziała napastnika i przeżyła to spotkanie. To z kolei niesie za sobą liczne komplikacje, problemy oraz śledztwo, które splata losy Bryce z upadłym aniołem, Huntem. Czytelnik przez ponad pięćset stron śledzi losy głównej bohaterki, która próbuje pomóc Huntowi zrozumieć, co wydarzyło się tamtej pamiętnej nocy. Samo stopniowe rozwiązywanie tej zagadki jest ciekawe, jednak po drodze wychodzą na jaw inne tajemnice z życia różnych bohaterów. Te z kolei są jeszcze bardziej intrygujące i sprawiają, że czytelnik z zainteresowaniem śledzi kryminalne wątki przedstawione w Domu Ziemi i Krwi. Byłam zafascynowana (i dalej jestem!) przeszłością Bryce oraz wielką tajemnicą, którą sprezentowała nam Maas. Co więcej, autorka nie raz zaskoczy czytelnika! Także spodziewajcie się, że przy lekturze będą towarzyszyć Wam różnego rodzaju emocje. Dotarły do mnie głosy, że Bryce jest wkurzającą bohaterką. Możecie więc wierzyć, że do Domu Ziemi i Krwi podeszłam z nutą sceptycyzmu. Czytałam recenzje innych blogerów, którzy nieszczególnie ją polubili, ale ja ani trochę się nie wahałam. Od razu zapałałam sympatią do Bryce! Rozumiem, co może zniechęcać w jej postaci, ale mnie ona kupiła. Uchodzi za imprezowiczkę, ale z drugiej strony... Co w tym złego, że lubi się bawić? Jeżeli nie robi tym nikomu krzywdy, ma prawo. Poza tym imprezowanie i przelotne związki to nie jedyne rzeczy, które ją definiują. Bryce jest inteligentna, lojalna oraz ma pasje. Bez wątpienia można jej czasami zarzucić przesadę, ale jak dla mnie wszystkie jej zachowania są uzasadnione (a i tak wszystkich szczegółów jej życia jeszcze nie znamy). Niesamowicie urzekła mnie jej niechęć do „męskiej dominacji wśród magicznych istot‟. Rozbawiło mnie to na poziomie meta, bo poczułam, jakbym Maas zrobiła przytyk do samej siebie (do innych swoich serii), tworząc taką bohaterkę. I moim zdaniem wyszło to po prostu fajnie. Zresztą i innych bohaterów niesamowicie polubiłam. Zarówno Rahn (brat Bryce) oraz Hunt są intrygujący i wzbudzający współczucie. Naprawdę mam nadzieję, że w następnej części dowiemy się więcej na temat ich historii oraz kierujących nimi motywacji. Zarówno oni, jak i inni bohaterowie mają potencjał, więc liczę, że Maas go nie zmarnuje. Co więcej, dodam, że póki co nie pojawił się taki bohater, który działałby mi na nerwy. A to zaleta. Frustrująca bywają jednak dwie cechy wspólne dla wszystkich bohaterów. Po pierwsze, to jak podkreślana jest niesamowita uroda bohaterów. Z jednej strony mnie to bawi, z drugiej sprawia, że wywracam oczami. Maas ma tendencję do tworzenia pięknych bohaterów. Tak pięknych, że aż boli. W porządku, biorąc pod uwagę to, że anioły czy Fae z definicji mają być piękne, jest to logiczne. Aczkolwiek ogrom peanów nad czyimś pięknem, cudownym głosem, niesamowitą twarz albo seksownym tyłkiem... robi się z czasem nużące. Wydaje mi się, że jakby okroić opisy z paru epitetów, to poczucie przesady nie byłoby takie mocne, a nie okrojono by bohaterów z ich urody. Po drugie, to jak często bohaterowie mówią o seksie, myślą o nim albo go insynuują bywa kolejnym powodem do wywracania oczami. Nie zrozumcie mnie źle, Maas nie stworzyła erotyka. Stosunków seksualnych samych w sobie pra
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
20-05-2020 o godz 00:29 Natalia dodał recenzję:
Bryce kocha swoje życie. W dzień pracuje sprzedając magiczne artefakty, a noce spędza na imprezach z przyjaciółmi delektując się wszystkim co Księżycowe Miasto ma do zaoferowania. Mieszka w kamienicy razem ze swoją przyjaciółką Daniką, która należy do Watahy Diabłów. Gdy na wolność planują wypuścić groźnego przestępce, którego Wataha Diabłów złapała jakiś czas temu, Danika jest zdenerwowana, ale nic nie zapowiada zbliżającej się tragedii. Dopiero gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać. Oskarżony co prawda ląduje za kratkami, ale zbrodnie się powtarzają. A Bryce jest wplątana w sam środek tego wszystkiego i musi przeprowadzić śledztwo, by dowiedzieć się kto za tym stoi. ,,Dzięki miłości wszystko jest możliwe" Ta książka jest opisywana przez niektórych jako "Mass dla dorosłych". Faktycznie pokusiła się tutaj o większą ilość alkoholu, wplecenie narkotyków, imprezowania i przeklinania. Ale jeśli chodzi o tą brutalność, to w sumie na razie nie widzę aż takiej wielkiej różnicy. U Amaranthy również działy się okrutne rzeczy, a Celaena jest przecież zabójczynią. Do tego sama Bryce wcale nie jest uosobieniem dorosłej, odpowiedzialnej bohaterki. Chociaż mi to w ogóle nie przeszkadza,. Dziewczyna lubi się zabawić, poimprezować, dobrze wyglądać i w porządku, to jest jej charakter nakreślony przez autorkę. Nawet cieszę się, że nie jest to kolejna Feyra. Poza tym w świetny sposób widać dyskretną przemianę Bryce, która w niej zaszła po tragicznych wydarzeniach, których była świadkiem. Do tego nie okazuje jej na zewnątrz i pozwala ludziom nadal myśleć o niej jako pustej imprezowiczce. Ogrom szczegółów na początku mnie delikatnie przytłoczył. Nagle zostajemy wrzuceni w zupełnie nowy świat, który rządzi się nieznanymi nam prawami. Ale to normalne i nieuniknione, więc nie zniechęcajcie się. Szybko początkowe zagubienie zastąpił zachwyt. Genialny jest pomysł podziału na Domy, klasy i rasy. Na początku jest też mapka i rozpiska w jakim Domie mieszka dana istota. Jest to świetne urban fantasty. Nie mogłam się oderwać i gdy otrząsnęłam się po początkowym oszołomieniu ilością informacji, chciałam czytać i czytać. Na pewno każdy zna to uczucie, kiedy książka przesłania cały świat i cokolwiek się robi, myśli wędrują w jej kierunku. Właśnie ja miałam tak z Księżycowym miastem. Potrzebowałam dowiedzieć się, co się dalej stanie z ich śledztwem i jak potoczą się dalsze losy...właściwie to każdego, bo Bryce nie była jedyną bohaterką, która mogła nas zainteresować. W tej książce aż roiło się od ciekawych i osobliwych bohaterów. Intrygujące było to, że praktycznie każdy był innym stworzeniem. Ale spokojnie, Mass nie poszła na łatwiznę i nie było to jedyne, co ich określa. Co się rzuca w oczy jeśli chodzi o tą ''inną odsłonę Mass" to w moim odczuciu, zdecydowanie więcej fantastyki. W Dworach co prawda były fae, ale tutaj miałam wrażenie, że fantastyka atakowała ze wszystkich stron. Było mnóstwo różnych stworzeń, co kolejne to ciekawsze. Tutaj gama istot nadprzyrodzonych była naprawdę szeroka i rozległa. Przypuszczam, że nie poznaliśmy jeszcze nawet połowy zamieszkującej Lunathion. Anioły, wampiry, draki, żywiołaki, zmiennokształtni-to tylko kilka nazw istot, które przewijają się przez książkę. Jak tak sobie porównywałam Dwory, bo o nich mogę powiedzieć najwięcej ze wszystkich książek Mass, to jednak zdecydowanie była to seria młodzieżowa, oparta na romansie z wątkiem fantastycznym. Tutaj rzecz jasna też jest taki wątek, ale nie wysuwa się na pierwsze tło i mam nadzieję, ze tak pozostanie. Jeśli jesteście w tym gronie osób, które uwielbiają Mass za jej przystojniaków i cudowne postacie męskie (ahhh Rhyss <3 ) to nie martwcie się, tutaj również ich nie zabraknie. Główny bohater zapowiada się naprawdę obiecująco. Lubię zwracać uwagę na takie małe plusy, które w sumie nie są bardzo istotne, ale cieszą. Tutaj też taki wypatrzyłam. Na tę chwilę nie mam pojęcia czy to będzie miało wpływ na fabułę, ale cieszę, się, że po tym morderstwie są dwa lata przerwy i dopiero po nich zaczyna się właściwa historia. Dobrze, że Mass dała Bryce dojść do siebie, bo gdyby została zwerbowana do śledztwa od razu po nim, a miałaby się dobrze i nie marzyła jedynie o ponownym zakopaniu się w łóżku, to coś byłoby nie tak Podsumowując: Sarah J. Mass po raz kolejny zdobyła moje serce. Wiem, że o jej książkach chodzą różne opinie, ale do mnie ta literatura jak najbardziej trafia i trudno mi się oderwać, a nawet jak uda mi się to zrobić, to z przestaniem o niej myśleć jest już trudniej. Ta książka już dostarczyła mi mnóstwa emocji, a czuję, że ta część to dopiero początku i w drugiej będzie się dopiero działo. Krótko mówiąc: Jestem zachwycona. Po raz kolejny.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
24-06-2020 o godz 10:57 booksoverhoes dodał recenzję:
Bryce za dnia pracuje w galerii Griffin Antiquities, gdzie sprzedaje dzieła sztuki i nie do końca legalne artefakty, na zlecenie swojej pracodawczyni poluje też na kolejne starożytne skarby. W nocy zaś prowadzi beztroskie życie młodej imprezowiczki, przepełnione alkoholem, narkotykami, rozdzierającą uszy muzyką w nocnych klubach i przypadkowym seksem w obskurnych łazienkach. A przynajmniej do czasu, kiedy miastem wstrząsa przerażające, krwawe morderstwo, które sprawia, że świat Bryce rozsypuje się na kawałki. Na wstępie powiem, że nie przepadam za urban fantasy, a z nim mamy tutaj poniekąd do czynienia - nie jest to, co prawda, nasz świat, natomiast technologia jest rozwinięta na podobnym poziomie, dostajemy więc telefony, karabiny, samochody, przeszklone wieżowce, a do tego... Fae, Anioły i magię. Być może lubicie takie połączenie i będziecie zachwyceni wykreowaną w książce rzeczywistością, ale nawet jeśli nie jesteście wielkimi fanami tych motywów w fantastyce, to najprawdopodobniej i tak to przebolejecie - po pierwsze dlatego, że to w końcu Maas, a wszyscy kochamy Maas, a po drugie, fabuła i postaci na pewno Wam to zrekompensują. Te postaci! Jak one są dobrze wykreowane. Maas zawsze tworzy silne główne bohaterki, ale w przypadku Bryce przeszła samą siebie. Oczywiście dziewczyna jest wygadana, zbuntowana, niezależna, głośno mówi o swojej nienawiści do zaborczych samców Fae i potrafi nieźle zaleźć za skórę. Jest pół człowiekiem-pół Fae, ale teoretycznie nie otrzymała żadnych magicznych zdolności po swoim nadprzyrodzonym tatku i nie wyróżnia się niczym szczególnym, poza swoim ciętym językiem i zamiłowaniem do absurdalnie wręcz wysokich obcasów. A przynajmniej jeszcze niczym się nie wyróżnia. Nie można jednak nie wspomnieć o pozostałych bohaterach, którzy wcale nie są gorzej przedstawieni i szybko zdobywają nasze serduszka. Nawet poboczne postaci, takie jak szefowa Bryce albo Lele, mają tyle charakteru, że nie można ich nie lubić. Na pewno tysiąc razy słyszeliście już (a jeśli nie, to jeszcze usłyszycie), że w "Domu Ziemi i Krwi" poznajemy zupełnie nową Maas. I faktycznie podczas czytania "Crescent City" miałam nieodparte wrażenie, że wcześniej autorka musiała się powstrzymać, a teraz w końcu mogła być w pełni sobą. Przekleństwa wylewają się ze stron książki potokami, o niezobowiązującym seksie mówi się bez ogródek i niewybrednie, świat jest brutalny, brudny i brzydki, a historia łamie serduszko już na pierwszych stronach. Ale nie bójcie się, oczywiście dalej wszyscy bohaterowie są niemożliwie piękni. Świat został wykreowany spójnie i z rozmachem - jego historia, system rządów, funkcjonowanie, hierarchia, nawet układ miasta - wszystko jest dopracowane dużo bardziej niż w przypadku Dworów czy Szklanego Tronu. Niestety sprawiło to, że czasami akcja zwalniała, a my dostawaliśmy opis tego czy innego aspektu, za czym nie przepadam, chociaż widać, że Maas starała się płynnie wpleść te opisy w ciąg fabuły, więc zgrzyty są niewielkie. Jest to świat, w którym ludzie są traktowani jak najgorszy sort istot, wykorzystywani przez magiczne stworzenia, a pół-Fae, pokroju Bryce, wcale nie mają się lepiej. Maas zafundowała nam też mnogość innych magicznych postaci, które nie pojawiły się w jej poprzednich sagach. Fae, wampiry, czarownice, demony i różne inne ciekawe istoty funkcjonują w jednym społeczeństwie i wiecie co? Efekt końcowy jest naprawdę świetny! Zauważyłam w recenzjach, że pod adresem tej książki skierowane są dwa główne zarzuty - jest w niej za dużo przekleństw a akcja zbyt wolno się rozwija. Powiem tak, jeśli kogoś rażą wulgaryzmy, będą go razić w każdych ilościach. Moim zdaniem pasowały do klimatu, który Maas starała się stworzyć w swojej powieści i zupełnie mi nie przeszkadzały. W końcu to nie jest tak, że w każdym zdaniu pojawiają się przynajmniej dwa przekleństwa. Nie odczułam też zbyt powolnego rozwoju akcji, wręcz przeciwnie, podobało mi się, że jest tutaj tak dużo codziennego życia, normalnych momentów, że poznajemy stopniowo świat i bohaterów, atmosfera nieznacznie się zagęszcza, a tajemnice nawarstwiają powoli. "Crescent City" to niesamowita mieszanka, nie tylko pod względem różnorodności magicznych stworzeń. Fantasy przeplata się tu z kryminałem, przed nami mnóstwo tajemnic do rozwiązania, no i oczywiście jest jeszcze zalążek romansu! Aż boję się zaczynać drugą część, bo wiem, że znów pozostawi mnie z książkowym kacem poziom milion. Dlatego odkładam czytanie jak najdłużej się da, tym bardziej, że drugi tom podobno ma być wydany dopiero pod koniec przyszłego roku! No dobra, kogo ja oszukuję, pisanie tej recenzji przypomniało mi, jak bardzo podobała mi się sama książka i chyba nie będę w stanie powstrzymywać się dłużej!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
17-05-2020 o godz 19:57 Nastka_diy_book dodał recenzję:
"Księżycowe miasto" to nowa powieść od Sarah J. Maas. Autorka rzuca nas na głęboka wodę, przedstawia nam multum nowych postaci, idealnie wypracowana intrygę oraz ogrom emocji. Słyszałam różne opinie i samej autorce, albo się ją kocha albo nienawidzi. Niespełna rok temu, w moje ręce trafiła książka "Dwór Cierni i Róż" i szczerze byłam w tej grupie, która nie zachwyciła się książką, fabuła nie przypadła mi do gustu. Lecz za namową koleżanki dałam jej  drugą szansę i tak naprawdę zakochałam się dopiero w kolejnym tomie "Dworze Mgieł i Furii". Przygoda że "Szklanym Tronem" nadal trwa, ale już jest wysoko na mojej liście. Lecz dopiero po przeczytaniu tej książki i jej drugiej części, myślę że Sarah J. Maas zdeklasowała Cassandry Clare w moim prywatnym rankingu autorek. W pierwszej części poznajemy bohaterów oraz tytułowe księżycowe miasto, Lunathion. Poznajemy jakie zasady w nim panują oraz jak wygląda hierarchia oraz podział na domy. Myślę że na początku można czuć się nieco przytłoczonym ilością   szczegółow , lecz im dalej w książkę, tym łatwiej można się rozeznać we wszystkim. Główną bohaterką jest dwudziestokilkuletnia Bryce Quinlan, pół człowiek, pół fae. Pracująca w galerii antyków jako asystentka czarodziejki, Jesiby Rogi. Bryce jest ostrą imprezowiczką, nie odmawia sobie alkoholu, dużej ilości narkotyków oraz przygodnych stosunków. Czuje się szczęśliwa, aż do momentu, gdy w tym pięknym mieście dochodzi do brutalnego mordu. Gdy po jakimś czasie, okazuje się że dokonano podobnego morderstwa, Bryce zostaje powiązana z obiema tragediami i sam Archanioł zleca jej zadanie, by pomogła w śledztwie. Zostaje jej przydzielony anioł,poddany Archanioła. We dwoje zaczynają się głowic nad zagadką, kim jest morderca. Jak pisałam wcześniej, część pierwsza jest tylko wprowadzeniem do właściwej historii, dopiero w drugiej czytelnik się odnajduje na tyle by poznać kto jest kim, kto kim rządzi, lub kto z jakiego gatunku pochodzi, oraz to co najważniejsze, na co warto zwracać uwagę. Mam nadzieję że nikt, po przeczytaniu pierwszej części, nie porzuci zamysłu  czytania kolejnej,ponieważ warto zaznajomić się z całą historią, poznać rozwiązanie tej zawiłej sprawy i sprawdzić jak potoczyły się losy Bryce. Samych bohaterów jest multum, każda kolejna osoba to nowy gatunek do zapamiętania, inny charakter i inna przeszłość. I tak poznajemy wspaniałe postacie męskie, mi osobiście zachwycił anioł Hunt, lecz fae Ruhn również jest ciekawą postacią. Zastanawia mnie, dlaczego autorka tak dobrze rozpisuje męskie postacie. Co do żeńskich postaci, oprócz Bryce, mamy Lehabah,Danicę i Furię. Lecz doskonale rozpisane były Sabine i Sandriel, każde ich wystąpienie w książce, powodowało u mnie wielkie emocje. Książka jest z gatunku Urban Fantasy, jest skierowana napewno do dorosłego czytelnika. Brutalne sceny, pełne krwi i flaków oraz dość obrazowe sceny seksu, nie są przeznaczone dla młodzieży. Myślę że mimo leniwego wprowadzenia, akcji w tej części nie brakuje. Sam język, którym jest napisana książka, jest przystępny, lecz pełen wulgaryzmów, co poniektórych może mierzić. Bardzo przyjemnie mi się czytało tę część. Fabuła książki bardzo się ciekawie zapowiadała, a samo zakończenie było jak dla mnie nie zbyt wielkim zaskoczeniem. Uważnie czytając można było się domyślić, którym torem zmierza autorka. Lecz daję wam słowo, że w kolejnej już tak łatwo mi nie poszło. Zakończenie spowodowało u mnie totalne rozbicie i ogromne zaskoczenie. Myślę że osoba, która kocha Maas nie może sobie odpuścić tej pozycji, a ta, która nie cierpi jej twórczości, niech spróbuję przeczytać tę serię, bo jest dużo lepsza niż pierwsze tomy innych serii Maas. Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
27-05-2020 o godz 20:33 Anonim dodał recenzję:
Witamy w Księżycowym Mieście! Dla każdego z Was znajdzie się miejsce. Spotkasz tutaj Fae, wampiry, archanioły, czarodziejki, wyrocznie, wilki i wielu innych ciekawych i niecodziennych towarzyszy. Innymi słowami, do wyboru, do koloru! A może odwiedzimy klub, gdzie będziemy się bawić do białego rana? Tylko uważaj! W drodze powrotnej nie wpadnij na jakiegoś trupa. Inaczej czeka Cię zabawa w detektywa. Bryce Quinlan to mieszaniec, pół człowiek, pół Fae. Za dnia pracuje w galerii, gdzie sprzedaje magiczne przedmioty, a nocą zamienia się w szaloną imprezowiczkę. Picie, palenie, ćpanie, każda przyjemność, jaką ma do zaoferowania Księżycowe Miasto. Dodatkowo uwielbia spędzać czas ze swoją przyjaciółką - Daniką oraz jej watahą. Ich przyszłość zapowiada się wspaniale. Dokonają razem Skoku, zamieszkają ze sobą, Bryce znajdzie sobie porządnego faceta. Pewnego wieczoru wszystko się zmienia. Po całonocnej imprezie Bryce wraca do mieszkania, a zamiast paczki przyjaciół czeka na nią obraz niczym z koszmarów. Pełno krwi i poszarpane ciała. Od tego momentu jej świat się rozpada. Złapanie winnego nie pomaga, ponieważ po pewnym czasie morderstwa zaczynają się na nowo. Bryce przysięga sobie, że nie odpuści. Pomści przyjaciół za wszelką cenę. Los zdaje się być dla niej łaskawy, ponieważ dziewczyna trafia w sam środek śledztwa, które przyniesie jeszcze więcej niewiadomych, niż mogłoby się wydawać. Mam wrażenie, że Mass uwielbia powielać schematy w swoich książkach. Dlaczego do jej bohaterek zawsze dobiera niebezpiecznych mężczyzn? Przystojnych, z mroczną przeszłością, dla których każda jest do zdobycia. Obawiałam się, że wyniknie z tego dosyć pikantny romans, ale moje obawy na szczęście się nie spełniły. Za co jestem niezmiernie wdzięczna autorce. W życiu Bryce pojawia się Hunt Athalar - ma pomóc jej w dochodzeniu, choć po pewnym czasie schodzi to na drugi plan. Kobieta kreuje się na twardą, niebojącą się nikogo ani niczego, potrafiącą wydobyć każdą informację. Tak naprawdę jest wrażliwa, wciąż nie pogodziła się ze śmiercią przyjaciół. Każde kolejne morderstwo utwierdza zarówno Hunta, jak i czytelnika w tym przekonaniu. A co z Athalarem? Bijący od niego chłód to również maska. Zastanawiam się, czy przeznaczeniem tej dwójki nie jest przypadkiem poskładanie siebie na nowo... Nowy świat wykreowany przez Maas mnie oczarował. Trzeba jednak cierpliwości oraz skupienia, aby wczuć się w ten klimat. Z początku wydaje się to przytłaczające. Ilość informacji jest naprawdę ogromna. Cztery domy, do których są przydzielone różne rasy, wewnętrzna hierarchia, religie, języki. Sama historia Lunathionu jest bardzo rozbudowana. Nie wolno odpuścić początku, choć jest on trudny, ponieważ czytelnik zostaje wręcz zasypany informacjami. Później w trakcie rozkręcania się akcji wszystko zaczyna łączyć się w logiczną całość i uczucie przytłoczenia znika. Autorka nie pomija żadnych szczegółów. Opisuje wszystko, od polityki po życie codzienne, a także stosunki międzyrasowe. "Dom ziemi i krwi. Część I" to idealna pozycja dla fanów autorki oraz miłośników fantastyki. Ja znalazłam tutaj wszystko, za co pokochałam "Dwory". Czarny humor, intrygi, tajemnice, oryginalni bohaterowie oraz solidna dawka przekleństw i trunków. Nie zabrakło tutaj seksu, choć Maas oszczędziła fatalnie napisanych scen łóżkowych (chwała jej za to!). Wątek kryminalny został dobrze poprowadzony, śledztwo nie zdaje się trwać w nieskończoność. Zakończenie to otwarta furtka na dobre rozpoczęcie drugiej części. Mam nadzieję, że kolejny tom utrzyma poziom, ba, może nawet go przebije.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
11-06-2020 o godz 11:27 Snieznooka dodał recenzję:
Wierzę, że mnie zrozumiecie, kiedy przyszła do mnie książka Sarah J. Maas po prostu musiałam się za nią zabrać, czułam się wręcz niecierpliwa i spragniona twórczości tej autorki. Z uwagą wręcz śledziłam wiadomości wydawnictwa, kiedy się ukaże pierwszy tom cyklu Księżycowe Miasto. Wiele razy podkreślałam, że twórczość Sarah idealnie wpasowuje się w moje czytelnicze gusta, zawsze dzieje się coś ciekawego, tajemniczego i co ważniejsze poznaje się nowy, ogromy świat, w którym chciałoby się samemu zamieszkać. „Dom Ziemi i Krwi” w pewien sposób jest czymś innym, oprócz świata przepełnionego magią otrzymujemy także zbrodnię, tajemnicę oraz romans. Jesteście na to gotowi? Czy Sarah J. Mass utrzymała swój poziom? Główną bohaterką „Dom ziemi i krwi. Część 1” jest Bryce Quinlan, jest to dziewczyna, która jest w połowie Fae, a w połowie człowiekiem. Zamieszkuje w mieście Lunathion czerpiąc niego wszystko, co tylko jest w stanie zyskać. To miasto jest nazywane także Księżycowym Miastem, czci boginię Lunę, która jest jego patronką. Jest wspaniałe, zamieszkują je różne magiczne istoty. Bryce pracuje w galerii z magicznymi antykami, które nie są tak do końca legalne, ale kto by się tym przejmował? Sprzedaje to, co daje jej szef. Czas po pracy, a zwłaszcza noce pożytkuje znacznie przyjemniej wspólnie ze swoimi przyjaciółmi przesiadując i tańcząc w klubach. Jej najlepszą przyjaciółką jest Danika, z którą także mieszka w pewnej kamienicy, która z pewnością nie należy do tych, które cieszą się dobrą sławą i opinią. Danika należy do Watahy Diabłów, jest dzielna i odważna ma wszelkie predyspozycje ku temu, aby zostać przywódcą. Wataha Diabłów pilnuje porządku w mieście, dba o jego mieszkańców, co jest łatwym zadaniem, uwłacza, kiedy na wolność wychodzą niebezpieczni przestępcy. Jednym z nich jest ktoś bezwzględny, kogo niegdyś schwytała Danika, pozostaje pytanie czy będzie chciał zemsty? Tacy jak on nie zapominają, przyczają się, knują i uderzają, kiedy się tego najmniej spodziewano. Wszystko się zmienia, a świat Bryce rozpada, kiedy pewnej nocy wracając do domu zastaje widok makabryczny, jej przyjaciele zostali zamordowani, wszystko tonie w ich krwi. Czy to zemsta? A może to dopiero początek śledztwa, które będzie musiała przeprowadzić główna bohaterka? „Dom ziemi i krwi. Część 1” mogę określić słowem, wow! Autorka nie dość, że wrzuciła mnie do tak fantastycznego świata, to wykreowała tyle ciekawych postaci, od których wprost nie mogłam się rozerwać. Z początku ich ilość może nieco przytłoczyć, jednak nie trwa to zbyt długo, a z czasem szybciej zaczynamy je kojarzyć. Początki złożonych powieści nigdy nie są takie proste, czytelnik musi przyswoić sporo informacji, jednak im dalej, tym bardziej się człowiek wciąga, a nawet żyje tym, co przekazała nam autorka. Nie mogłam się doczekać tej powieści i równie mocno nie potrafiłam odłożyć na półkę. Czy to faktycznie nieco inna Sarah J. Mass niż ta, do której przywykliśmy? Myślę, że tak, świat i wydarzenia fantastyczne są bardziej widoczne niż przy wcześniejszych działach autorki. Ogrom fantastycznych istot, potężna magia, domy oraz ich klasyfikacja, po prostu miodzio. To jest to, co tygryski lubią najbardziej. Bryce jest bohaterką, która nie jest krystalicznie doskonała, jest imprezowiczką cieszącą się życiem, łapie je mocno i wydziera wprost wszystko, co tylko możliwe. A co dalej? Myślę, że musicie się dowiedzieć osobiście. Zdradzę tylko fakt, że bez drugiej części byłoby mi zwyczajnie źle. Musiałabym na nią oczekiwać i cierpieć katusze znane książkoholikom zbyt dobrze.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
2/5
28-07-2020 o godz 19:53 Girl-from-Stars dodał recenzję:
https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2020/07/308-sarah-j-maas-ksiezycowe-miasto-dom.html Przyznaję otwarcie, najnowszą powieść Sarah J. Maas wzięłam w ciemno. Po jakże wspaniałych, dwóch tomach bestsellerowych Dworów, byłam totalnie oczarowana twórczością tej autorki. Dlatego też, gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania jej najnowszej historii, bez zastanowienia postanowiłam, że ją biorę. Przez myśl mi nawet nie przeszło, że mogę dostać coś tak słabego. Już dziś mogę śmiało stwierdzić, że historia ta (a przynajmniej jej pierwsza część) trafi do listy największych rozczarowań literackich tego roku. Bryce Quinlan jest dziewczyną, która w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. W świecie pełnym magii, niebezpieczeństw i ognistych romansów poszukuje zemsty! Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje dla handlarza antyków, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością jaką Lunathion – znane również jako Crescent City – ma do zaoferowania. Ale gdy bezwzględne morderstwo wstrząsa miastem, wszystko zaczyna się rozpadać – również świat Bryce. Aż ciężko mi zdecydować, na co narzekać w pierwszej kolejności. To, co z pewnością przykuło uwagę czytelników tą powieścią był fakt, że jest to pierwsza seria autorki, skierowana dla dorosłych. Po przeczytaniu pierwszej części, zastanawia mnie, co tak naprawdę jest wyznacznikiem tego, dla kogo jest skierowana ta książka. Wpychanymi gdzie popadnie przekleństwami? Ciągłym podkreślaniem autorki jaka z Bryce jest seksowna i wyszczekana laska? A może tym, że główna bohaterka cały swój wolny czas przeznacza na imprezowanie, picie i ćpanie? Bez żartu. Osoby dorosłe mogą poczuć się urażone tym, że książka napisana na tak niskim poziomie jest skierowana dla nich. Po przeczytaniu pierwszych stu stron, zastanawiałam się, kiedy w końcu zacznie się coś dziać. Żyłam złudną nadzieją, że skoro czeka mnie jeszcze ponad 470 stron, to zapewne wkrótce akcja nabierze tempa… Byłam naiwna. Część I tej serii jest zwyczajnie przedłużana. To, co zaserwowała nam autorka, można byłoby ciekawie przedstawić na plus minus 150 stronach, a nie 557. Często bywało tak, że podczas lektury pomijałam część opisów i modliłam się wręcz o ostatni rozdział. A teraz wyobraźcie sobie, że do tego dochodzą bohaterowie bez żadnego polotu, płytkie dialogi i fabuła o niczym. MASAKRA. Kilka godzin totalnej nudy i poczucie, że marnuje się swój czas, zapewnione. Gdybym miała opisać jednym słowem tą książkę, to byłby to CHAOS. W tej historii wszystkiego jest stanowczo za dużo. Mnogość postaci (które często nie wnosiły niczego fabuły), ogromna dawka informacji, dotycząca całego miasta, krainy, wojen z przeszłości i wielu innych aspektów, sprawiły, że momentami gubiłam się w tym wszystkim. A to z kolei prowadziło do tego, że kompletnie nie mogłam się wgryźć w tą historię. Do gustu nie przypadła mi również kraina stworzona przez autorkę. Zdecydowanie wolę naturalne klimaty, podróże końmi i fizyczną pracę, jaką reprezentowały Dwory niż technologiczne i nowoczesne Księżycowe Miasto. Podsumowując, wynudziłam się epicko podczas lektury I części najnowszej historii Maas. Na półce czeka jeszcze na mnie II część, nie mniej jednak najpierw muszę odreagować jakąś lepszą lekturą. Moja ocena: 4/10
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
20-05-2020 o godz 13:21 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Sarah J. Maas moje uwielbienie zyskała dzięki takim seriom jak Szklany tron oraz Dwory. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, że w Polsce wychodzi jej najnowsza powieść z zupełnie nową historią i nowymi bohaterami. Bryce Quinlan jest mieszańcem, w połowie człowiekiem i w połowie Fae. Jest młodą dziewczyną, która za dnia pracuje w galerii z magicznymi antykami, a nocami szaleje w klubach i bawi się z przyjaciółmi. Razem z najlepszą przyjaciółką Daniką mieszka w cieszącej się nienajlepszą sławą kamiennicy i czerpią garściami z dobrodziejstw, jakie oferuje Lunathion. Ponadto Danika należy do Wahaty Diabłów, pilnuje porządku i w być może w przyszłości zostanie potężnym przywódcą. Ich beztroskie życie w pewnym momencie się zachwiało, gdy na wolność wyszedł groźny przestępca, którego niegdyś schwytała właśnie Danika. Grupa obawia się, że mężczyzna może pragnąć odwetu. Świat Bryce ostatecznie legł w gruzach, gdy pewnej nocy po powrocie z świetnej imprezy zastaje mieszkanie całe w krwi. Zastaje w nim brutalnie zamordowanych przyjaciół i czuje, że jej cząstka umarła razem z nimi. Od tej pory dziewczyna zostaje wciągnięta w śledztwo dotyczące tej sprawy i kilku innych morderstw, które są z nią powiązane. Jej partnerem i zarazem ochroniarzem zostaje owiany złą sławą Hunt, anioł, który odebrał życie wielu istnieniom. Mężczyzna jest zmotywowany, by odkryć sprawcę, gdyż ma w tym swój ukryty cel, a Bryce pragnie złapać prawdziwego zabójcę swoich przyjaciół. Sarah J. Maas brutalnie wrzuca czytelnika do zupełnie nowego świata, który rządzi się własnymi prawami, jest złożony i skomplikowany. Już na samym początku poznajemy szereg postaci, co dodatkowo mnie przytłoczyło. Trudno było mi się odnaleźć w tych wszystkich domach, przywódcach i żyjących tam stworzeniach. Z każdym kolejnym rozdziałem powoli przyzwyczajałam się do nowego podziału świata i tego, kto jest kim. Początkowe zagubienie przerodziło się w ciekawość, co będzie dalej. Spodobał mi się bowiem wątek kryminalny i tropienie zabójcy. Miałam jednak spory problem z postacią Bryce Quinlan. Łapałam się na tym, że nieustannie porównuję ją do Feyry i Cealeny. Bryce jest imprezowiczką, która lubi dobrze wyglądać, lubi potańczyć, pić alkohol i brać narkotyki. Owszem, jest to typowe dla młodej dziewczyny, która lubi się bawić, ale jednocześnie czułam, że jest emocjonalnie niedojrzała, albo jest pozerką, która skrywa głęboko swoją prawdziwą naturę. Postacią, która najbardziej mnie zaintrygowała był oczywiście Athalar oraz Ruhn - przyrodni brat głównej bohaterki. Polubiłam również Lehabah, ognistą zjawę, która strzegła biblioteki w galerii. Postaci jest naprawdę sporo, ale trudno jest mi je wszystkie oceniać, gdyż ledwie je poznałam. Sądzę, że potrzebuję trochę czasu, by bardziej się z nimi zżyć, by mieć sympatie i antypatie. "Księżycowe miasto" to powieść urban fantasy, w której znajdziemy przekleństwa, alkohol, seks, narkotyki. Wydaje mi się, że jest skierowana do bardziej dorosłego czytelnika, którego takie rzeczy nie będą raziły. Ta część zakończyła się w całkiem ciekawym momencie, mam nadzieję, że wiele wątków wyjaśni się w części drugiej, na którą czekam. "Dom ziemi i krwi" to historia z potencjałem, która mam nadzieję będzie równie dobra, jak poprzednie historie tej autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
27-05-2020 o godz 19:21 Magdalena dodał recenzję:
Witaj w Księżycowym Mieście! Dzieje się tu dużo, a to przez mnogość naszych różnorodnych mieszkańców oraz przez to, że miasto aż kipi magią. To tutaj mieszka właśnie Bryce Quinlan wraz ze swoją przyjaciółką Daniką. Te dwie dziewczyny żyją sobie pełną parą aż do pewnego czwartku, kiedy świat jednej z nich straci barwy, ponieważ dochodzi do morderstwa. Morderstwa, które złamało mi serduszko, a przecież to był ledwie początek! Sarah J. Mass nie pieści się z nami i od razu po otwarciu książki znajdziemy się w świecie Bryce. Co od razu tam dostrzeżemy? A to, że w jej ''książce dla dorosłych'' autorka wali przekleństwami na prawo i lewo no i jest dużo wzmianek o seksie. W sumie powiem wam szczerze, że pierwsza część ,,Księżycowego Miasta'' miała być bardziej dojrzała, bo to przecież miała być książka dla dorosłych, a jest bardzo podobna do poprzednich książek autorki. Oczywiście widać tutaj progres, ale autorka jedzie na swoich schematach, ale czytelnikowi, który już są z Maas od dłuższego czasu się nie zawiodą. W ogóle cały początek książki jest bardzo zaskakujący i to nie przez nową sytuację, ale przez morderstwo... a raczej morderstwa, które mnie załamały i wryły w kanapę. Bo jak autorka mogła to zrobić? Jak!? (Naprawdę uwierzcie, chcę walnąć takiego spojlera, ale się jakoś powstrzymuje). A co dalej? Dalej jest jeszcze lepiej i wstrząsająca. Zwłaszcza na taką rangę zasługuje całe śledztwo i relacja między trójką bohaterów. A co do bohaterów, a zwłaszcza głównej bohaterki, to ją lubię. Tak jak zwykle mam problem z głównymi bohaterkami od Maas, tak teraz jestem przyjemnie zaskoczona tą nicią sympatii, którą czuje do Bryce. Dziewczyna ma super życie i wydaje się spełniona. Ma przyjaciółkę, która jest jej drugą połówką, prace i mieszkanie, w którym co jakiś czas tłoczy się wataha wilków. A jeden z tych wilków koniecznie chce się z nią umówić. Po tym czwartkowym incydencie jednak jej życie się zmienia, a ona mimo bólu jakoś się w tym wszystkim odnajduje i staje się silną postacią. Uważam to za dobre i konieczne. Drugą taką postacią jest pewien anioł, który również jest po pewnych przeżyciach (No i jak się pewnie domyślacie, jest mega przystojny, bo autorka jakoś nie potrafi stworzyć brzydkich postaci...). Jednak o nim nic więcej nie powiem, bo myślę, że odkrywanie jego historii i jego charakteru to niezła zabawa. Ale mimo wspaniałej zabawy i złamanego serca mam taki minus do tej książki (oprócz notorycznie pojawiających się przekleństw i wszechobecnego seksu i seksizmu). Jest nim zbyt duża różnorodność. Mam wrażenie, że przez wprowadzenie tych wszystkich ras, pojęć i nawet religii autorka w jakiś sposób chciała się popisać. No cóż nie wyszło, a tylko przytłoczyło. Jednak dla równowagi świetnie został poprowadzony wątek kryminalny. Sarah J. Maas w pierwszej części swojej najnowszej książki jest totalnie bezwzględna, przez co mam nadzieję, że w druga będzie taka sama jak i nie lepsza! ,,Księżycowe Miasto: Dom Ziemi i Krwi cz.1'' dostaje ode mnie 4/5. Zapraszam na mojego instagrama: Wilczekczyta
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
5/5
02-06-2020 o godz 15:38 kiiki.books dodał recenzję:
Zupełnie nowa odsłona Sarah J Maas, skierowana przede wszystkim do starszych czytelników. Książka jest bardziej wulgarna, a nawet jestem skłonna napisać, że brutalna i krwawa. Fantasy z zawiłym i mocno rozbudowanym wątkiem kryminalnym w tle, poprowadzonym przez autorkę po mistrzowsku. Od razu widać, że wszystko było dokładnie przemyślane. Nowy, niesamowicie barwnie wykreowany świat, pełen szczegółów i skrywanych od lat tajemnic. W książce znajdziemy wybuchową mieszankę ras: zmiennokształtni, fae, ludzie, wiedźmy, anioły, żywiołaki, zjawy, rzeczne duchy, istoty wodne, demoniaki, kosiarze, upiory, wampiry i wiele innych istot, które zamieszkują cztery domy Midgardu. Nad wszystkim czuwają Asteri, którzy rządzą planetą z Wiecznego miasta. W części pierwszej, tomu pierwszego krok po kroku poznajemy tytułowe Księżycowe Miasto i panujące w nim zasady oraz hierarchie, którymi autorka z początku nas dosłownie bombarduje, więc mogą przyprawić czytelnika o mały zawrót głowy. Im dalej tym łatwiej sobie to wszystko na spokojnie przyswoić. Śledzimy losy Bryce Quinlan, która jest w połowie fae i w połowie człowiekiem. W ciągu dnia pracuje w galerii z antykami należącej do Jesiby Rogi, liczącej sobie ponad czterysta lat czarodziejki, która handluje niekoniecznie legalnymi magicznymi artefaktami, zaś nocami nasza główna bohaterka staje się imprezowiczką z krwi i kości. Wraz z przyjaciółmi korzyta z przyjemności jakie ma do zaoferowania Lunathion, zwane również Księżycowym miastem. Narkotyki, alkohol, niezobowiązujący seks są na porządku dziennym. Beztroskie i pełne zabaw życie Bryce kończy się, gdy dochodzi do brutalnego morderstwa. Świat dziewczyny rozpada się na milion kawałków, a Sarah J Maas łamie nam serce po raz pierwszy (tak zrobi to jeszcze nie raz). Mimo, że oskarżony wylądował za kratkami, po dwóch latach zbrodnie zaczynają się na nowo, a charakterna i zadziorna Quinlan trafia w sam środek dochodzenia. W świecie pełnym magi, ognistych romansów i niebezpieczeństw szuka zemsty! Czy uda jej się doprowadzić śledztwo do końca i odkryć sprawcę, który stoi za atakami? Zapnijcie pasy i usiądzie wygodnie bo będzie się działo! Tej książki się nie czyta, ją się pochłania w całości. Sarah J Maas, nie pozwoli wam się oderwać od lektury nawet na chwilę. W zwyczaju mam czytać parę książek naraz, jednak w tym przypadku nie potrafiłam. Nie mogłam się skupić na żadnej innej treści, w głowie mając tylko wydarzenia osadzone w Lunathionie. Co do samych bohaterów, to jest ich naprawdę dużo. Postacie są świetnie wykreowane i co niektórzy mają niezłe charakterki, a interakcje między nimi rozwalają na łopatki! Nie raz zaśmiewałam się do łez. Duża ilość wulgaryzmów i aluzji seksualnych mi osobiście nie przeszkadzała, a wręcz mogę śmiało powiedzieć, że przypadła mi do gusty. „Księżycowe miasto. Dom Ziemi i Krwi” to opowieść o sile przyjaźni, która jest w stanie przezwyciężyć wszystko. Ja książkę polecam wam z całego serducha. Zdecydowanie trafia do mojego „top of the top” przeczytanych książek.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-05-2020 o godz 23:07 Maitiri dodał recenzję:
Uwielbiam Maas i po każdą jej książkę sięgam z ogromnym entuzjazmem. Tak było i teraz. Książka rozpoczynająca nowy cykl, chociaż nieco inna niż poprzednie, ponownie została osadzona w świecie istot o nadprzyrodzonych mocach. W świecie, który jest bardzo rozbudowany. Cztery różne domy i wiele ras, istoty wyższe i niższe, mieszańcy, a także ludzie. Wszyscy żyją razem w mniejszej lub większej zgodzie. Porządku pilnują Siły Porządkowe, podzielone na oddziały według ras i dzielnic i Trzydziesty Trzeci Legion złożony z upadłych aniołów. Władzę w dzielnicach sprawują władcy, a nad nimi stoi gubernator. Trochę się uzbierało na początku nowych ras, miejsc, imion. I ta ilość początkowo przytłaczała, tym bardziej, że autorka nie pomija niczego i szczegółowo opisuje nie tylko życie prywatne i służbowe bohaterów, ale też stosunki między rasami, politykę, wewnętrzną hierarchię, religie, języki i wszystko, co ma związek z funkcjonowaniem świata. Z czasem akcja się rozkręca, wszystkie rozsypane wątki zaczynają się łączyć w spójną całość i zaczynamy rozumieć więcej. Dlatego, chociaż początkowo trzeba się skupić i wykazać cierpliwością, warto to zrobić, aby lepiej odnaleźć się w tym skomplikowanym, rządzącym się własnymi prawami świecie. Pomimo początkowych trudności, zachłysnęłam się rzeczywistością stworzoną przez Maas. Żyłam tym światem przez kilka dni i nie chciałam go opuszczać. Mimo doskonale przedstawionego opisu świata, nie ma w książce dłużyzn. Wszystkie informacje o świecie odczytujemy pomiędzy świetnie nakreślonymi, żywymi dialogami i akcją, która znacznie przyspiesza, kiedy Bryce zostaje zaangażowana w śledztwo. Kreacji bohaterów również nie mogę niczego zarzucić. Zostali świetnie zobrazowani. Łatwo i szybko można się z nimi zżyć. Nie wiem tylko, dlaczego praktycznie każdy w tej książce ćpa, pije i imprezuje. Jakby to właśnie było sensem ich życia. Nawet ponad siedemdziesięcioletni książę Ruhn i jego koledzy nie mają nic innego do roboty w czasie wolnym niż ćpanie i balangi. Przez to, jak została przedstawiona Bryce, nie polubiłam jej od razu. Dziewczyna odpychała mnie od siebie. To nie jest styl życia, jaki lubię i jeśli w ten sposób Maas chciała uczynić powieść bardziej dorosłą, nie za bardzo jej to wyszło. Bryce pracowała w dzień, wieczorem szła do klubu i piła na umór, wciągała wszystko, co jej podstawiono. Nie miała też problemu z pójściem do łóżka z przypadkowym facetem. Nie zapracowała sobie na to, aby mieć o niej dobre zdanie. Jednak w trakcie dalszej lektury zyskała. Wtedy też powróciła dobrze znana wszystkim Maas. „Dom ziemi i krwi. Część 1” to pozycja obowiązkowa dla fanów autorki. Wszystkim innym, którzy chcą poznać jej twórczość również polecam, bo ta książka to bardzo dobre urban fantasy, które czyta się z wypiekami na twarzy i jednym tchem. Atutem książki są oryginalni bohaterowie i świetnie skonstruowany świat, obfitujący w szczegóły, oszałamiający. Polecam z całego serca!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
02-06-2020 o godz 13:47 Oliwia dodał recenzję:
[Księżycowe miasto- Dom ziemi i krwi] Sarah J. Mass ❤️ Za egzemplarze recenzenckie dziękuję serdecznie wydawnictwu Urobros. 💛🙈 Fani Sarah J. Mass czy jesteście przygotowani na jeszcze większą ilość zaskakujących tajemnic, dużą porcję humoru i okraszoną dawką zmysłowości historię, która nie pozwoli wam zasnąć dopóki nie poznacie jej całej? Jeżeli tak, to witajcie w Księżycowym mieście- Lunathionie. 💢 Bryce Quinlan wiedzie wręcz idealne życie- poranki spędza w galerii Griffin Antiquities, gdzie sprzedaje klientom nie do końca legalne magiczne przedmioty. Zaś wieczorami, korzysta z każdej atrakcji, jaką Lunathion ma do zaoferowania. Bryce wraz z przyjaciółmi lubi przebywać w klubach, gdzie w świetle neonów mogą tańczyć aż do białego rano. Jej beztroska nie trwa jednak tak długo jak dziewczyna początkowo zakładała. Pewnej nocy, gdy Bryce wraca do mieszkania, dochodzi do tajemniczego morderstwa. Pomimo tego że oskarżony ląduje za kratkami, brutalne zbrodnie nie kończą się na jednym zabójstwie. Ich szereg pozostawia po sobie tajemniczy i krwawy ślad. Bryce dla swoich przyjaciół przeszłaby nawet przez najmroczniejsze odmęty i zakamarki Hel. Nic więc dziwnego, iż po śmierci całej Watahy Diabłów, dziewczyna zrobi wszystko by odnaleźć i dokonać zemsty na mordercy jej bliskich. W taki oto sposób, pół Fae trafia w centrum dochodzenia. Wraz z budzącym grozę Upadłym aniołem- Huntem Athlarem prowadzi śledztwo. Gdy Bryce i Hunt coraz bardziej zagłębiają się w brudne tajemnice Księżycowego Miasta, odkrywają mroczną moc, która zagraża całemu światu. Czy uda im się ustalić kto jest winny tylu potwornym zbrodniom? A co najważniejsze, czy uda im się powstrzymać śmiertelnie niebezpieczną siłę? O tym przekonacie się już sami sięgając po "Dom ziemi i krwi". 💢 Po spektakularnym sukcesie, jaki osiągnęła autorka pisząc serię "Dwory” oraz "Szklany tron", Sarah J. Mass nie zwalnia tempa. Idzie o krok dalej i w ręce miłośników książek, oddaje kolejną historię, która niejednokrotnie przyspieszy akcję serca i nie pozwoli się oderwać, dopóki czytelnik nie pozna wszystkich sekretów, jakie skrywa Lunathion. "Księżycowe miasto- Dom ziemii i krwi" to istny majstersztyk. Począwszy od charyzmatycznych i ostrych niczym brzytwa bohaterów, którzy już od pierwszych stron wkupią się do waszego serca, a skończywszy na nieprzewidywalnych zwrotach w fabule, przez które nie będziecie mogli zmrużyć oka, i to dosłownie! (Mówię z własnego doświadczenia 😂) Jest to okraszona olbrzymią dawką czarnego humoru i krwawych zbrodni historia, która zdobędzie serce niejednego fana fantastyki. Sarah J. Mass wywołuje u czytelnika istny huragan emocji. Wliczając w to mimowolne uśmiechy pod nosem aż po łzy cieknące po policzkach. Jeżeli jesteście gotowi na mocną dawkę intryg, brudnych tajemnic oraz historię, która jeszcze na długo zagości w waszych sercach, to zachęcam Was po jak najszybsze sięgnięcie po "Księżycowe Miasto." Ocena 10/10
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
23-06-2020 o godz 15:39 Małgorzata Szustkiewicz dodał recenzję:
Niektórzy mówią, że to inna Maas i nie są zadowoleni z lektury. Ja mogłam podejść do historii w pełni obiektywnie, bo nie czytałam poprzednich książek autorki. Nie miałam z czym porównywać „Domu ziemi i krwi”, dlatego też czerpałam z lektury niczym niezmąconą przyjemność. „Dom ziemi i krwi” to mieszanka gatunków. Można tutaj znaleźć zarówno elementy fantasy, jak i kryminału. Fabuła osadzona jest w magicznym świecie, w którym pełno jest zaczarowanych postaci. Są fauny, anioły, zmiennokształtni i wiele innych. Główny wątek można jednak śmiało podpiąć pod kryminał, gdyż główna bohaterka musi rozwiązać zagadkę brutalnego morderstwa. Prowadzi ona swoje własne śledztwo, niczym detektyw-amator. W książce są wyraziści bohaterowie, obok których nie da się przejść obojętnie. Każdy wzbudził we mnie jakieś emocje, spowodował że chociaż na chwilę zatrzymałam na nim myśli. Bryce Quinlan jest młodą kobietą, z której autorka nie próbowała zrobić wzoru cnót i ideału bez skazy. Obdarzyła ją cechami, z którymi można się identyfikować, dzięki czemu jest przystępna dla czytelnika, pomimo swoich magicznych zdolności. Powieść napisana jest lekko, z poczuciem humoru, przystępnym językiem. Sporo w niej wulgaryzmów, ale nie przeszkadzały mi one, w żaden sposób nie wpłynęły na przyjemność czytania. Chociaż Księżycowe Miasto jest magiczną krainą, to poprzez styl oraz umieszczenie w wykreowanym świecie dobrze nam znanych rzeczy (np. telefony komórkowe, kluby, alkohol, telewizja), kraina zyskuje na normalności. Jest to bardziej urban fantasy niż fantasy kojarzące się nam z magią i zaczarowanymi stworzeniami. Na początku miałam problem z odnalezieniem się w przedstawianym świecie. Nie mogłam sobie wyobrazić opisywanych postaci, zrozumieć jak one wyglądają, jakie mają moce, kim są. Byłam też przytłoczona informacjami o mieście, podziale społeczności. Bałam się, że nie połapię się w fabule przez ten nadmiar wiadomości. Na szczęście szybko moja dezorientacja minęła i mogłam już spokojnie czytać książkę. „Dom ziemi i krwi” jest dobrą historią, wciągającą, trzymającą w napięciu. Nie znajdzie się ona na pierwszym miejscu wśród moich ulubionych książek, ale rozbudziła we mnie ciekawość na tyle, że z przyjemnością sięgnę po drugą część. Ba, chętnie poznam kolejne tomy z cyklu „Księżycowe Miasto”, już zastanawiam się co autorka zaserwuje nam w kontynuacji. I zdecydowanie muszę nadrobić zaległości związane z „Dworem cierni i róż” oraz „Szklanym tronem”.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
03-06-2020 o godz 23:32 werka777 dodał recenzję:
Główna bohaterka powieści, jak przystało na prozę Sarah J. Maas, to niezależna, silna pod względem osobowości i przyjacielska dziewczyna. Umiejąca się dostosować i gotowa do działania. Nieobawiająca się wyzwań, czasami nieprzebierająca w słowach. Nie mogło być inaczej, skoro w grę wchodzi powieść iście przygodowa. Z podkręconą akcją i nieprzewidywanym biegiem zdarzeń, w którym nie ma miejsca dla mięczaków. A randkującą imprezowiczkę i zarazem pracownicę galerii z antykami czeka sporo wyzwań. Śmierć bliskiej osoby, konfrontacja z zarzutami i chęć zemsty na kimś, kto zabiera to, co najcenniejsze – życie. Nie brakuje bohaterów pobocznych, którzy gęsto ścielą drugi plan. Charakterystyczna Danika, która stroni od kąpieli, towarzyszący Bryce Hunt, jest Sabine, która dość szybko obrzuca zarzutami tych, którzy mogą okazać się niewinni, jest i stojący pod znakiem zapytania mężczyzna, który właśnie wychodzi na wolność. Budzący obawy, podejrzenia i kontrowersje. Czy słusznie? Jako że przy okazji tego tytułu czytelnik ma do czynienia z gatunkiem fantasy, nie brakuje postaci wyjętych rodem z paranormalnego środowiska. Aniołowie, demony, uczłowieczone wilki, wampiry, upiory i ci z kategorii „połówek”, czyli pochodzący z mieszanych związków. Nie zapomniała Sarah J. Maas o hierarchii społeczeństwa, tutaj każdy zdaje się mieć w szeregach swoje miejsce i obowiązki, które musi wypełniać. Legiony, watahy, Podziemny Król. Być może ze względu na tą różnorodność nie od razu udało mi się wejść w fabułę. Potrzebowałam czasu, by się z nią oswoić. Ale było warto. Kradzież Rogu Luny, randka, ważne spotkanie przyjaciółki Bryce i wielki dramat, który wprawia główną bohaterkę w chwilowy stan otępienia. Zarzuty, podejrzenia i kolejne tragedie. Czas tyka, a ktoś, kto dokonuje okrucieństw, pozostaje na wolności. Żmudne śledztwo, ciekawe wnioski i finał, który może nie zostawił mnie z palpitacjami serca, ale skutecznie zachęcił do sięgnięcia po drugi tom swego rodzaju cliffhangerem. Dobrze, że kontynuację mam już pod ręką. Książka, tym razem dedykowana dorosłym czytelnikom, stanowi mieszankę dynamicznej akcji, z zestawionym obrazem przyjaźni, pozorów, niesłusznych stereotypów okraszonych kryminalnym smaczkiem. I choć potrzebuje czasu, by się rozkręcić, potem jest w stanie odpłacić się za podarowaną cierpliwość. Więcej na: https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2020/06/dom-ziemi-i-krwi-cz1-sarah-j-maas-na.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
16-06-2020 o godz 17:02 Anonim dodał recenzję:
Przyznam szczerze że nie mogłam się doczekać aż książka będzie wydana w Polsce. Od razu jak zobaczyłam okładkę byłam zauroczona tym, jaka jest piękna. Chciałam wiedzieć jak Maas poradziła sobie z nową historią, która miała różnić się od innych jej książek. Już od pierwszych stron byłam zaskoczona ilością bohaterów. Podczas czytania czasami czułam się zagubiona spośród wszystkich imion i co jakiś czas musiałam wracać do poprzednich stron żeby sobie uświadomić kto jest kim, a że mam krótką pamięć to jeszcze bardziej to wszystko komplikowało. Powodowało to trochę problem, żeby wciągnąć się w fabułę. Na szczęście z coraz większym przebiegiem stron, ten problem znikał a ja kojarzyłam już więcej bohaterów. Jeśli mam coś powiedzieć o bohaterach, uważałam że Bryce będzie silną, mądrą i odważną kobietą. Po części te słowa mogą się połączyć z charakterem dziewczyny, jednak nie wszystkie. Fakt, Bryce była odważna jednak czasami brakowało jej dojrzałości. Były sytuacje, kiedy nie podobało mi się jej zachowanie. Reszta bohaterów wydawała mi się całkiem dobrze, mam tylko odczucia że mogłabym ich trochę lepiej poznać. Polubiłam bardzo Hunta i Ruhna, były to bardzo dobrze wykreowane postacie. A i mogę jeszcze wspomnieć że Syrinx to najsłodsza istota, jaką spotkałam w powieści. Sceny z tym stworzeniem pozostają moimi ulubionymi. Autorka przekazywała informację że ta historia ma być zupełnie inna. Dużo osób mówiło że będzie dlatego, że są tam mocniejsze treści erotyczne niż w Dworach. Faktycznie, mogę to potwierdzić, jednak zauważyłam że pojawiają się akcje, które są bardzo brutalne. Naprawdę, dawno nie spotkałam się z taką książką która miała tak drastyczne sceny. Dla mnie jest to naprawdę na plus. Dla mnie ten świat wykreowany przez Maas był dobry. Bardzo dobrze się bawiłam czytając książkę. Jest na tyle przyjemny, że mogłam sobie wyobrazić wszystkie sytuacje, tak jakbym w nich uczestniczyła. Brakowało mi tylko lepszej akcji w środku powieści, miałam lekki niedosyt po tym jak autorka zaskoczyła mnie na początku, ale powiedzmy że na to mogę przymknąć oko. Jestem w stanie zapewnić że gdy wyjdą kolejne części, to chętnie po nie sięgnę. Źródło: https://www.instagram.com/altellia/
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
03-06-2020 o godz 12:08 Vinga dodał recenzję:
Gdy już wgryziecie się w tę historię... autorka nie zostawi na Was suchej nitki. Wiem, że stać ją na wiele, ale na to, z jak mocnym przytupem wprowadziła mnie w tę historię nie byłam gotowa! Do końca pierwszej części miałam oczy szeroko otwarte z wrażenia. No i chusteczki pod ręką. Tak tylko ostrzegam. Mamy tutaj charakterystycznych dla Maas bohaterów. Silne heroiny – jak Bryce, której sarkazm i zachowanie nadają książce pazura, tajemniczych i mrocznych aniołów i Fae, a na dodatek mnóstwo innych ras, jak wilkołaki, wampiry, driady, wiedźmy, demoniaki… Całą barwną paletę, przy której nie sposób się nudzić. Na dodatek relacje między nimi jak zwykle są okraszone nutą wyśmienitego humoru, pojawi się kilka dram i napięć, będzie nieco pikanterii i niepewności… A wątek romantyczny jak zwykle podkręci atmosferę, bo Maas jest w tym mistrzynią. Pojawią się też o wiele cięższe momenty, bo pisarka potrafi operować całą gamą przeróżnych emocji i wyciskać z czytelnika je wszystkie. Ale dzięki temu, a także dzięki temu, że w książce nie uświadczycie nudy, że nieustannie coś ciekawego się dzieje, akcja jest wartka, a intryga zawiła, nie można się oderwać. Ja zamierzałam spędzić kilka godzin przy książce, przeczytać połowę pierwszej części, gdy dostałam tekst, położyłam się wygodnie na kanapie po południu… A po nieprzespanej nocy byłam już po obu częściach i nie wiedziałam, co dalej zrobić ze swoim życiem. Tak. A tylko naprawdę świetne książki są w stanie tak wstrząsnąć czytelnikiem, by wywołać tego typu efekt, prawda? Podpisuję się pod tą książką nogami, rękami, włosami i ogonem Syrinxa (to wspaniała chimera Bryce, którą po prostu pokochacie od pierwszej wzmianki, a jej ogon przypomina taki lwi, no po prostu aww). Gdy skończycie pierwszą część, musicie od razu mieć pod ręką drugą, żeby koniecznie dowiedzieć się, co zdarzy się dalej! Czekajcie na tę premierę. Sarah J. Maas jak zwykle nie zawodzi i serwuje nam emocjonalną, wybuchową mieszankę, po której trudno się będzie pozbierać. Ja jej mówię głośne TAK. A Wy?
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
15-05-2020 o godz 22:36 MrsBookBook dodał recenzję:
To moja pierwsza książka Sarah J. Maas, a że słyszałam wiele dobrych opinii o jej piórze postanowiłam sama się przekonać. Główną bohaterka jest Bryce Quinlan, która jest dwudziestoparoletnią kobietą, a dokładnie pół człowiekiem a pół Fae. Pracuje w galerii antyków i wiedzie imprezowe życie. Lubi się zabawić, nie stroni od alkoholu oraz narkotyków, a przygodom na jedną noc też nie ma nic przeciwko. Jednak dotychczasowy spokój zakłóca brutalne morderstwo, którego ofiarą pada przyjaciółka Bryce. To zmienia życie Quinlan o 180 stopni. Nie potrafi czerpać radości z życia. Po dwóch latach dochodzi do kolejnego morderstwa z takimi samymi obrażeniami. Główna bohaterka w obu przypadkach podczas zbrodni była w klubie. Archanioł łączy ze sobą te dwie sprawy i zleca Bryce odnalezienie sprawcy. I tak Quinlan zaczyna współpracować z aniołem Śmierci. Tę książkę uważam za taki wstęp do wszystkiego co będzie się działo w drugiej części, bo zakładam, że większość z Was wie, iż wydawnictwo postanowiło wydać tę książkę w dwóch tomach ze względu na to, iż po przetłumaczeniu oryginału na język polski wyszłoby około 1200 stron. Co moim zdanie na jedną książkę w miękkiej oprawie a nawet i w twardej to za dużo stron. Trochę trudno mi się ja czytało ze względu na małe literki (w formacie PDF) ale to nie wina książki tylko formatu. Na samym początku ciężko było mi przebrnąć i się połapać w tych wszystkich nazwach i imionach, kto jest aniołem kto Fae, kto wilkiem, czarownica itp. Ale udało się, a potem już było z górki. Może nie pochłonęła mnie całkowicie ta historia ale tak jak pisałam wyżej traktuje to jako wstęp do tego co się będzie działo dalej (w drugiej części). Mam nadzieje, że się nie zawiodę i może jeszcze się okaże, iż twórczość Sarah J. Maas mnie oczaruje, kto wie, kto wie. Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
26-05-2020 o godz 15:52 AgaZaczytana dodał recenzję:
Od czasu Dworów moja przygoda z autorką trochę się rozjechała. Przeczytałam dwa tomy Szklanego Tronu i póki co na tym poprzestałam. Dlaczego? Sama nie wiem, bo przecież uwielbiam tego typu fantastykę. Jak więc było w przypadku tego tytułu? 'Próbując nie potknąć się na bruku, wdychała nocną aurę Księżycowego Miasta i syciła się nią, aż znikła na zatłoczonej ulicy.' Bryce jest w połowie człowiekiem, a w połowie Fae. Jest młodą imprezowiczką, która uwielbia spędzać czas w gronie najbliższych przyjaciół. Jednak pewnego wieczoru jej świat się zatrzymuje, a wydarzenia sprawiają, że teraz przede wszystkim poszukuje zemsty. Czy uda jej się rozwiązać zagadkę, która wstrząsnęła jej życiem? Sarah J. Maas po raz kolejny wprowadza nas w swój stworzony świat fantastyki. Książka z założenia kierowana jest dla dorosłych czytelników, jednak poza dużą ilością przekleństw nie zauważyłam różnicy w odbiorze w porównaniu z poprzednimi seriami. Otrzymujemy świeżą, zupełnie nową historię. Co prawda ze względu na jej objętość została wydana w dwóch tomach i właściwie przerwana w połowie, ale niesamowicie wciąga i czyta się ją równie szybko. 'Czy tak wyglądała śmierć? Czy śmierć to mgła wraz z ciszą?' Mam dylemat, ponieważ jednocześnie chcę i nie chcę poznać zakończenia. Objętość pierwszego tomu jest wystarczająca, aby polubić bohaterów i w pewien sposób zżyć się z nimi. Z drugiej jednak strony mam świadomość tego, ze zbyt długie odwlekanie lektury w czasie sprawi, że zapomnę wiele szczegółów. Nie pozostaje mi więc nic innego jak sięgnięcie wkrótce po część drugą tomu pierwszego. Na tę chwilę polecam! 'Bryce była jedną z tych osób, które gdy wyznaczyły sobie jakiś cel, nie pozwalały, by cokolwiek stanęło im na drodze.'
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
2/5
21-10-2020 o godz 15:42 Anonim dodał recenzję:
Czytacie książki @therealsjmaas? ⭐RECENZJE⭐ "Księżycowe miasto" część 1 Brace pracuje jako handlowiec w Ksieżycowym Mieście. Lubi się zabawić. Pewnej nocy wraca z imprezy i wszystko się zmienia. Dziewczyna ledwo uchodzi z życiem, a jej bliscy nie żyją. Czy Bryce podniesie się po tej stracie? Czy zbrodniarz zostanie złapany? 🔴🔵 Kolejne spotkanie z @therealsjmaas za mną. Jestem troszkę rozczarowana pierwszą częścią. Myślałam, że mnie porwie, tak jak "Szklany tron", czy pierwszy tom "Dwór cierni i róż", niestety tak się nie stało. Szkoda. Myślę, że niepotrzebnie nastawiałam się na petardę. Wtedy może inaczej odebrałabym tę lekturę. Fabuła w książce w ogóle nie przypadła mi do gustu, jak dla mnie tu się nic nie działo. Opisywanie bohaterki przez około 100 stron to jakiś bezsens. Potem jakaś akcja i już zaczynałam się cieszyć, że coś będzie się dziać. A tu klops 🤷🏻‍♀️ Znów nuda i tak bez przerwy. Pierwszy tom ogromnie mnie zmęczył i znudził. Nie wiem czy tylko ja miałam problem z połapaniem się momentami w fabule 😅 jakieś światy etc. Troszkę było tego za dużo. Ta część wydaje mi się dość przekombinowana 🤔 Wulgaryzmy strasznie bolały mnie w tej książce. Nie wiem po co one były?! Jeśli to miał być jakiś wyznacznik, że jest to książka dla dorosłych, to troszkę nie wyszło 🤦🏻‍♀️ Ogólnie nie przeszkadza mi ostrzejszy język w lekturach, ale musi to być ze "smakiem". Jedyne co podobało mi się w tej powieści to bohaterowie. Wyraziste postacie to jest to! Każda ma coś w sobie, każda daje coś od siebie. Ale nic poza tym mnie nie ruszyło. Ogromnie żałuję, że ta książka mi się nie podobała. Po pewnym czasie sięgnęłam po drugi tom i właśnie go skończyłam. Jak myślicie, przypadł mi bardziej do gustu?
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Szklany tron. Tom 1 Maas Sarah J.
4.5/5
27,84 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Republika smoka Kuang Rebecca F.
4.4/5
36,07 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Republika smoka Kuang Rebecca F.
4.4/5
37,54 zł
54,90 zł
strona produktu - rekomendacje Rytmatysta Sanderson Brandon
4.7/5
19,61 zł
29,00 zł
strona produktu - rekomendacje Mythos Fry Stephen
0/5
26,37 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Instytut Archer K.C.
4.1/5
28,68 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Królowa Tearlingu Johansen Erika
4.5/5
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Oczy uroczne Kisiel Marta
4.8/5
29,59 zł
39,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.