Królowie Dary (okładka  twarda, 04.2016)

Autor:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Definicja sprawiedliwości zmienia się w trakcie trwania rewolucji!

Długo wyczekiwana seria Kena Liu nareszcie w Polsce!

Oto misterna, wielowątkowa i wielopoziomowa opowieść przepełniona duchem Orientu, którą pokochał cały fantastyczny świat. Porywająca historia o walce z tyranią, mechanizmach politycznych, braterstwie i rywalizacji zdolnej obrócić wniwecz wszystko, co cenne.

Cwany i czarujący hulaka Kuni Garu oraz stanowczy i nieustraszony Mata Zyndu zdają się zupełnymi przeciwieństwami. Mimo to, gdy niezależnie od siebie występują przeciwko cesarzowi, szybko zawiązuje się między nimi przyjaźń. Łączy ich upór w dążeniu do celu i walka ze wspólnym wrogiem. Po obaleniu władzy ich drogi rozchodzą się w dramatycznych okolicznościach. Dzielą ich wizje co do kierunku, w którym powinien zmierzać świat, oraz... pojęcie sprawiedliwości.

"Królowie Dary", pierwsza część cyklu "Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu" autorstwa uhonorowanego prestiżowymi nagrodami Kena Liu, to lektura obowiązkowa dla wielbicieli fantastyki z najwyższej półki.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1121682461
Tytuł: Królowie Dary
Tytuł oryginalny: Grace of Kings
Seria: Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu
Autor: Liu Ken
Tłumaczenie: Brodzik Agnieszka
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 592
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-04-27
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 43 x 148 x 225
Indeks: 19248240
średnia 4,6
5
49
4
11
3
3
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
47 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
24-08-2017 o godz 11:35 przez: Joanna Śledź | Zweryfikowany zakup
Rewelacja! Pokazane, jak na przestrzeni lat zmieniają się poglądy, zachowanie i ideały ludzi, którzy walczą o - teoretycznie - tą samą sprawę. Jest to w sumie historia pewnej przyjaźni. Dwaj ludzie, których dzieli niemal wszystko, a którzy łączą siły do walki ze wspólnym wrogiem. Drogi Kuniego i Maty jednak zaczynają się od siebie oddalać, bo każdy z nich ma inne poglądy, jak ma wyglądać świat wyzwolony spod panowania imperium. Do gustu przypadły mi również smaczki takie, jak stylizowanie przedstawionego świata na Orient - coś między Arabią a Japonią. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-02-2018 o godz 09:36 przez: claude | Zweryfikowany zakup
Jedna z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie. Historia tak wciągająca, że trudno przerwać czytanie 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-07-2016 o godz 17:24 przez: Łukasz Marciniak
Ken Liu to amerykański pisarz science-fiction oraz fantasy. Jego opowiadania ukazały się w wielu znanych czasopismach oraz antologiach – był za nie wielokrotnie nagradzany najbardziej prestiżowymi nagrodami takimi jak Hugo, Nebula, czy Fantasy Award. W Polsce jest znany przede wszystkim z ośmiu opowiadań opublikowanych na łamach czasopisma Nowa Fantastyka. W 2015 roku wydał swoją debiutancką powieść Królowie Dary, która za chwilę będzie miała premierę w Polsce. Zanim jednak zabrałem się za jej czytanie, postanowiłem przeczytać kilka z jego opowiadań. Czytając o Liu co rusz natykałem się na bardzo pozytywne opinie i z początku podszedłem dość sceptycznie do jego twórczości, jak do każdego bardzo zachwalanego autora. Jednak okazało się, że Liu pisze fenomenalnie! Wszystkie pięć opowiadań, jakie miałem okazję przeczytać była co najmniej dobra, a w większości świetna. Jak zatem poradził sobie Liu pisząc prozę? Znakomicie!

Wyspami Dary rządziło niegdyś siedem królestw – Cocru, Gan, Faca, Rima, Amu, Haan oraz Xana. Te ostatnie - najmniejsze i najdalej wysunięte w archipelagu było od zawsze pogardzane, a jej mieszkańcy wyszydzani i uważani za gorszych. Zmienia się, kiedy władzę w Xanie obejmuje Reon, późniejszy cesarz Mapidere. W wyniku podbojów jednoczy on wszystkie Wyspy Dary ogarnięty szlachetną ideą zakończenia lokalnych wojen, by zaprowadzić ład i porządek. Jednak pod jego rządami mieszkańcy cierpią jeszcze bardziej niż wcześnij - od dłuższego czasu narastają niepokoje, wyzysk, niesprawiedliwość… Nie trudno się domyślać do czego to doprowadzi… do rewolucji. Jej symbolami stają się Kuni Garu oraz Mata Zyndu. Ten pierwszy to cwany hulak, lubujący się w przebywaniu w gospodach, a nie na lekcjach w szkole u mistrza Lionga. Zmienia się on, kiedy spotyka piękną Jia – kończy z piciem, dorośleje i zaczyna wykorzystywać nauki, jakie kiedyś pobierał. Natomiast ten drugi to potomek rodu mężnych generałów Zyndów, którzy byli powoływani przez dawnych królów Cocru do walki w ich imieniu. Wygląda jak bohater z legend – ponad dwa metry wzrostu, włada budzącymi strach broniami oraz posiada rzadkie, podwójne źrenice. Tych dwóch łączy coś ze sobą – chcą uwolnić raz na zawsze Cocru, a później całe wyspy Dary spod jarzma cesarstwa. Jednak pomysły na ich zrealizowane mają zgoła różne…. Czy rebelia ma w ogóle jakiekolwiek szansę powodzenia? Czy może Kuni i Mata skoczą sobie do gardeł i powstanie samo się wykrwawi?

Królowie Dary to zdecydowanie moje odkrycie tego roku i nie ma rzeczy, która by mi się w niej nie podobała. Ale zacznijmy od początku. Książka jest na każdej stronie, w każdej scenie przesiąknięta orientem, który niesamowicie urzeka i oczarowuje czytelnika. Przejawia się to nie tylko w obyczajach, ale również codziennych czynnościach, gestach, oraz wierzeniach oraz samej religii. Liu doskonale wręcz stworzył cudowny klimat w książce, przez co pokazuje że można stworzyć powieść fantasy, która nie będzie wykorzystywać oklepanego zachodniego średniowiecza a całość wyjdzie znakomicie. Akcja książki jest dynamiczna, pełna starć, potyczek a także oryginalnych i niekonwencjonalnych decyzji i zagrań. Wielowątkowe intrygi, które zaskakują i wzbudzają u czytelnika rozmaite emocje.

Cała recenzja na:
http://hrosskar.blogspot.com/2016/04/krolowie-dary-przedpremierowo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
26-07-2016 o godz 10:24 przez: Mirya
Chyba większość z Was słyszała o tej książce. Kiedy pojawiła się na rynku od razu Internet zapełniły pozytywne opinie. Jako fanka fantastyki sama nie mogłam się doczekać, aż ją przeczytam.
Ken Liu urodził się w Chinach, ale od jedenastego roku życia mieszka w Ameryce. To człowiek o wielu talentach - prawnik, programista, tłumacz, a do tego jeszcze pisarz. Zajmuje się przede wszystkim krótkimi opowiadaniami fantasy i science-fiction, a Królowie Dary to jego fabularny debiut.

Książka ta nie jest typową powieścią gatunku. Na pewno nie można jej odmówić oryginalności i takiego "pójścia pod prąd". Autor nie boi się skupić na zawirowaniach politycznych, historiach wojennych, długim przedstawianiu postaci. Początek przypomina bardziej książkę historyczną i trzeba czasu, żeby się naprawdę wkręcić. Jednak gdy przejdziemy przez tę pierwszą część powieści, późniejsze strony będą nas wciągać w wir wydarzeń, aż do ostatniego słowa.

Świat przedstawiony potrafi zachwycić. Co prawda nie od pierwszych stron - autor powoli wprowadza nas w meandry swoich Wysp Dary i co chwilę zaskakuje nowym pomysłem. Podobały mi się wymyślone zwierzęta, szczególnie crubeny, czyli ogromne wieloryby z pojedynczym rogiem - ich opis robił wrażenie. Oprócz tego świetnym pomysłem wydawały się wymyślone pozycje, w których siadały postacie, np. mipa rari w sytuacjach formalnych, a thakrido wśród przyjaciół. A gdybyśmy się zgubili wśród obcych nazw, ratował słownik umieszczony na końcu książki.

Skoro już jestem przy świecie przedstawionym, to jednym z największych plusów było moim zdaniem wprowadzenie całego panteonu bogów. Kiedy pierwszy raz zostali wspomnieni, myślałam że to tylko sen jednego z bohaterów. Później się okazuje, że oni naprawdę są aktywnymi uczestnikami wydarzeń - podczas wojen wybierają swoich ulubieńców i starają się im pomagać. Oczywiście pakt sprawia, że nie mogą robić tego wprost, więc w wielu przypadkach ta pomoc polega na lekkim popchnięciu bohatera w którąś stronę. Od razu skojarzyło mi się to z różnymi historiami z mitologii, gdzie bogowie przebierali się za ludzi, aby namieszać w naszym świecie!

Jeżeli chodzi o bohaterów to sprawa jest dość skomplikowana. Jak muszę, to określę Kuniego oraz Matę głównymi, ale wolałabym tego nie robić. Dlaczego? Ken Liu wprowadza tutaj całą masę postaci! Czasami jeden rozdział traktuje o danej osobie, która na jego końcu po prostu umiera. Jednak nigdy nie robi tego bezpodstawnie - każda osoba, której historię opisał wprowadzała ważne informacje na temat wydarzeń bądź przeszłości, któregoś z reszty bohaterów. Przyznam, że miałam czasami problem w połapaniu się kto jest kim, ale po jakimś czasie rozróżniałam wszystkich bez problemów. Wpływ na to miał fakt, że postacie były bardzo charakterystyczne. Każda bardzo prawdziwa, nieprzerysowana, z ludzkimi przywarami i zaletami. A najbardziej podobało mi się to, że bohaterowie ewoluują podczas czytania. I to nie tak w małym stopniu, tylko naprawdę nie wiemy po której stronie się w pewnym momencie opowiedzieć. Najgorsze, że ci, którzy otrzymali naszą sympatię popełnili kilka błędów, przez które wszystkie wydarzenia przyjmują dany obrót, czego byśmy im nie życzyli. Ale takie jest życie i trzeba przyjąć konsekwencje godnie - i tej godności nie można odmówić wielu z nich.

Tak naprawdę o bohaterach można byłoby pisać jeszcze wiele, pewnie dlatego, że jest ich całe morze. Wspomnę tylko o ciekawym podejściu do kobiet, równouprawnienia oraz miłości. Oczywiście każda postać ma swoje zdanie i to mi się podobało - niektórzy uważali kobiety za dodatek, inni godzili się na jakąś formę równouprawnienia. Miłość to też zagadka, bo mało osób wierzy tutaj w prawdziwą, romantyczną miłość. Pojawiają się głosy, że można kochać kilka osób i być usprawiedliwionym. Mnie to jakoś nie przekonuje, ale rozumiem dlaczego niektórzy bohaterowie się na to godzili.

Najbardziej rzucało mi się w oczy to, że każda postać musiała mieć motyw do wykonania danej akcji. Nie ma kogoś kto się pojawia na chwilę i znika po wykonaniu swojej roboty. Najpierw autor przedstawia nam jego historię, żebyśmy wiedzieli, dlaczego wykonuje dane zadanie i żeby wszystkie jego poczynania były dla nas jasne. Świetnie rozpracowane, głęboko przemyślane. Podczas czytania myślałam o tym, że autor musi mieć naprawdę głowę na karku i po przeczytaniu listy jego zawodów wiem, że to swego rodzaju geniusz.

Znowu czuję, że za bardzo się rozpisuję. Królowie Dary to zdecydowanie coś, co zaskoczy fanów fantastyki. Brakuje tutaj typowej sztampy, Ken Liu pisze swoje i robi to piekielnie dobrze. Pomysły na przekręty zaskoczą, ciągle rebelie wciągną, bohaterowie rozpalą uczucia, a czytelnik spędzi świetnie czas. I książkę można czytać jako pojedynczy tom, ale ja zdecydowanie chcę sięgnąć po kolejny. Wam też polecam!

http://magiel-kulturalny.blogspot.com/2016/07/bo-najwazniejszy-jest-motyw-czyli.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-05-2016 o godz 10:54 przez: Wybebeszamy_książki

Ponieważ nasz umysł nie ma granic. Bo nic nie może spętać naszych myśli.
Nie ma rzeczy zdolnej uśmiercić ludzką wyobraźnię. Wśród ludzi nie ma człowieka, który mógłby nakreślić granicę.
To, co tworzymy, jest nieskończone. Piękne, złudne, ulotne, ale nieskończone.
Wyobraźnia jest naszą bronią. Orężem, którym bronimy się przed rzeczywistością.
Ken Liu złożył w nasze dłonie miecz ostrzejszy niż wszystkie poprzednie. Piękniejszy, bardziej wytworny, niebezpieczny, nieokiełznany. Miecz zdolny podbić serca wielu, wielu ludzi.
Ostrze, które w naszym władaniu, od nowa może kształtować rzeczywistość.
"Królowie Dary" to książka, która porywa. Nie jest to puste słowo. Nie jest to pochwała. To po prostu prawda.
Książka jest potężna, biorąc pod uwagę nie tylko jej gabaryty, ale również przesłanie. To lektura, która musi zawojować świat.

"Oto misterna, wielowątkowa i wielopoziomowa opowieść przepełniona duchem Orientu (...). Porywająca historia o walce z tyranią, mechanizmach politycznych, braterstwie i rywalizacji zdolnej obrócić wniwecz wszystko, co cenne."

Akcja rozgrywa się na Wyspach Dary.
Przed wstąpieniem na tron cesarza Mapidérégo Wyspami zarządzali królowie kilku największych królestw, w tym Xany. Jednak sytuacja zmieniła się w chwili, w której przyszły cesarz, wtedy jeszcze król Xany, dał porwać sie wielkiej idei.
Za cel swojego życia postawił sobie zjednoczenie królestw pod jednym sztandarem.
W ten sposób powstało Imperium Xany.
Cesarz Mapidéré sięgnął gwiazd, w ręku jednego człowieka zawarł władzę tak niewyobrażalną, że poruszyła nawet bogów.
To właśnie oni, wzburzeni i wściekli, stali się przyczyną rewolucji.
Zasiali w sercach ludu ziarna nienawiści, pragnienie wolności.
Bunt trafił na podatny grunt.
Jednak Wyspy Dary to nie tylko królestwa dobrze znane naszym głównym bohaterom, takie jak: Xana, Cocru, czy Amu. To także Wyspy, których jeszcze nie odkryto. Wyspy pozostające we władaniu pierwotnych mieszkańców tych ziem - Tan Adü.

Czymże jest przeznaczenie, jeśli nie przypadkami widzianymi w retrospekcji?

Ken Liu stworzył wielopoziomowy świat.
Składa się na niego nie tylko ziemia, po której przechadzają się bohaterowie, lecz także niebo i morza. Wykreował rzeczywistość na tyle złożoną i pełną tajemnic, że z łatwością mogłaby być uznana za realną.
Miałam chwile zawahania, kiedy zastanawiałam się, czy aby na pewno miejsca te nie są prawdziwe? Są opisane z niezwykłą dokładnością, która szokuje, ale pozwala także wkroczyć w ten obcy na początku świat.

Kuni był jak ziarno jeszcze przytwierdzone do zwiędłego kwiatu, które tylko czeka, aż podniesie się ciepły letni wiatr, aż rozpęta się burza.

Bohaterowie są żywi i plastyczni. To prawdziwi ludzie, nie kukły w rękach pisarza. Wydaje mi się, że po pewnym czasie wymknęli się spod pióra Kena Liu i zaczęły sami tworzyć swoją historię. Po prostu pisali swoje życie.
"Królowie Dary" to niezliczone rzesze postaci, które są nie tylko realne, ale także skomplikowane, tak samo jak prawdziwi ludzie. Nie można w kilku zdaniach opisać człowieka, jeśli chcemy zgłębić jego marzenia, pragnienia, historię i przyszłość.
Jednak można wyróżnić postacie, które wysuwają się na pierwszy plan.
Mata Zyndu i Kuni Garu.
Chryzantema i mlecz.
Są to faworyci bogów, oni dzierżą w dłoniach władzę zdolną zabijać i podnosić z martwych.
Początkowo bracia, jednak rewolucja zmienia nie tylko świat. Ona zmienia ludzi.
W ten sposób stanęli naprzeciw siebie, zerwali więzy i posunęli się do czynów tak plugawych, że nie powinny o nich wspominać księgi.

"Definicja sprawiedliwości zmienia się w trakcie trwania rewolucji."

Jednak nie dajcie się zwieść.
Na "Królów Dary" składają się także poboczni bohaterowie, którzy po cichu tworzą historię i ścieżki dla głównych postaci, królowie i królowe, bogowie i morskie stwory.
Ta książka nie jest prosta.
Jest równie skomplikowana, co nasz świat.
Ukazuje stare prawdy, nowe wartości. Pokazuje jak tworzy się historia i giną opowieści.

Nie wiem, co stało się po drodze, ale dla mnie nie jest to już zwyczajna książka.

To nie jest tylko książka fantastyczna.
To historia ludzi, którzy walczyli.
To odrębny, żywy i oddychający świat.
To piękno i zapach Orientu.
To prawdy, wartości i badanie rzeczywistości.
Książka i jej kreacje są jednocześnie narzędziem w dłoniach autora i jego orężem. Ta opowieść rozpoczęła własne życie, tu już nie trzeba pisać, wystarczy słuchać. Tak pisze się wieczność. Tak w sercach ludzi zapisuje się wielkość.

Śmiertelnicy nigdy nie są przewidywalni, właśnie dlatego praca z nimi jest taka trudna. - Zawahał się i dodał: - I tak wiele daje radości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
14-08-2016 o godz 21:19 przez: Klaudia Malik
Uwielbiam poznawać nowe książkowe światy. Precyzyjnie wykreowane, kunsztowne, takie, które możemy sobie unaocznić. J.K.Rowling i stworzony przez nią Hogwart, tolkienowskie Śródziemie, czy też Araluen Johna Flanagana. Od dzisiaj do tej listy dołączają również niezwykłe Wyspy Dary.

Przed laty wyspy Dary były od siebie niezależne, każda z nich miała własne tradycje, kulturę, królów i arystokrację. Wszystko zmieniło się, kiedy cesarz Mapidere, władca Xany, postanowił zjednoczyć je w jedno królestwo pod jego władzą. Po wykańczającej wojnie dorobek królestw został zniszczony, a mieszkańcy wysp przyjęli obyczaje i język Xany. Niektórzy pamiętają jednak lata świetności, a w ich sercach, przepełnionych miłością do dawnych ojczyzn i nienawiścią do Mapiderego, zaczyna się rodzić iskierka buntu.

Rzadko kiedy spotykam książki, w których autorzy tak precyzyjnie i kunsztownie kreują świat przedstawiony. Wyspy Dary poznajemy zarówno przed zjednoczeniem, jak i wtedy, kiedy znajdują się pod rządem cesarza, dzięki czemu jeszcze lepiej możemy wyobrazić sobie zmiany jakie zaszły. Każde królestwo ma swoją historię, tradycje, inne osiągnięcia, i to wszystko Ken Liu dokładnie nam opisuje. Wprawdzie pierwsze sto stron to takie trochę stąpanie na obcym terenie i trzeba mocno się skupić, aby nie pogubić się w natłoku informacji, ale wraz z ubywającymi kartkami, coraz lepiej zaczynałam się odnajdywać w tej nowej książkowej rzeczywistości. Całkowicie oczarował mnie orientalny klimat, którym przesycona jest każda strona tej powieści. Jeszcze nigdy nie czytałam książki fantasy tak głęboko zakorzenionej w tradycji chińskiej, więc było to dla mnie coś całkowicie świeżego i nowatorskiego. Widać też pasję z jaką autor to wszyst opisuje, jego rozległą wiedzę, ale również emocjonalny stosunek to kultury chińskiej.

Zawsze jest jednak obawa, że skoro Ken Liu skupił swą uwagę przede wszystkim na kreacji świata, to pominie takie aspekty jak chociażby sylwetki bohaterów. Ale i na tym polu nie mogę autorowi nic zarzucić, a wręcz przeciwnie, jestem pełna podziwu dla niego za stworzenie tak nietuzinkowych i realistycznych postaci. Kuni Garu oraz Mata Zyndu to dwójka głównych bohaterów, których połączyła nienawiść do cesarza. Jednak oprócz nich, w książce spotykamy się jeszcze z kilkunastoma innymi postaciami, z których każda odgrywa ważną rolę. Bardzo spodobał mi się fakt, że autor uchyla nam rąbka ich przeszłości, opowiada o rodzinie, a także życiu kilkanaście lat temu. To nie są osoby, które pojawiają się i znikają, ale za każdym razem zostawiają jakiś ślad na historii tej książki. Świetnym zabiegiem jest zróżnicowanie osobowości, chociażby głównych bohaterów. Tak naprawdę, to żadna z tych postaci nie jest jednoznacznie zła, czy dobra. Autor nie starał się ich na siłę wyidealizować jako nieustraszonych rebeliantów, czy też bezmyślnych zwolenników cesarstwa, lecz pokazał, że nawet autorytet rebelii ma swoje wady. Napiętnował negatywne cechy wielu postaci i pokazał, że nawet pozornie silny bohater może ulec pokusom losu. Niezwykłe jest to, że postacie zmieniają się w trakcie fabuły, a nabywane doświadczenie kształtuje ich charaktery i poglądy.

Pośród tego wszystkiego jest jednak jeszcze miejsce na ciekawą i rozbudowaną akcję. Moglibyśmy stwierdzić, że wątek rebelii jest już oklepany i nie wnosi nic nowego do literatury fantasy. W „Królach Dary” spotykamy się jednak ze świeżym spojrzeniem na te właśnie aspekty. Ken Liu pokazuje, że nic z pozoru nie jest idealne, a wizja świata niezależnych królestw i upadku cesarstwa także ma swoje wady.

Już dawno nie miałam okazji przeczytać tak złożonej, wielowątkowej i kunsztownej powieści fantasy. „Królowie Dary” precyzją w kreacji świata przywodzą na myśl takie powieści klasyczne jak chociażby „Władca Pierścieni”. Przesycona duchem orientu, ta historia posiada również bogatą fabułę pełną przemyślanej akcji i świeżego spojrzenia na rebelię i cesarstwo, a wisienką na torcie są nietuzinkowi bohaterowie. Wśród tylu pisanych masowo książek, od których uginają się półki w księgarniach, ale które od razu znikają z pamięci, ta książka to istna uczta dla ducha dla wymagających czytelników. Więc jeśli poszukujecie książki fantasy na wysokim poziomie, „Królowie Dary" z pewnością zaspokoją Wasz czytelniczy głód.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-06-2016 o godz 21:27 przez: medyk
Już od jakiegoś czasu siedzę wpatrzona w ekran komputera z zamiarem nakreślenia kilku słów na temat Królów Dary, jednak gdy tylko przykładam palce do klawiatury, nieruchomieją, jakby niezdolne do przełożenia wszystkich tych towarzyszących mi emocji i obrazów. Obok mnie leży sprawca całego zamieszania, intrygująca okładka z nie mniej intrygującym wnętrzem. Trzeba uważać przy przeglądaniu, bo w każdej chwili ze stron może wylecieć zbłąkana strzała, krople krwi i potu, nasiona dmuchawca; nic dziwnego, że książka w pierwotnym stanie jest zafoliowana, kto wie, do czego mogłoby dojść w niewinnej księgarni!

Rynek obfituje w powieści fantasy, jednak gdyby szukać historii stworzonej z prawdziwym rozmachem, nagle okazałoby się, że to wcale niełatwe zadanie. Dlatego też w chwili, w której zauważyłam, że przez pięćdziesiąt stron Królów Dary wydarzyło się więcej niż w przeciętnej książce spod znaku fantastyki, zdałam sobie sprawę, jaką perełkę trzymam w dłoniach. To nie jest powieść, która traktuje o losie dwóch głównych bohaterów w walce o obalenie tyrana rządzącego Darą - to historia dziesiątek ludzi, z których każdy stanowi indywiduum, wplątanych nie tyle w wojnę, co grę bogów. I tu należy zaznaczyć dwie istotne kwestie.

Pierwsza, nagromadzenie postaci w żaden sposób nie jest uciążliwe; autor umiejętnie wplątuje ich przeszłość w fabułę, dzięki czemu nabieramy wrażenia, jakbyśmy znali je już od dawna. Rozumiemy bez trudu ich cele, ambicje oraz przyczyny tego, dlaczego znajdują się w takim a nie innym miejscu. To naprawdę niezwykłe móc tak dokładnie poznać losy bohaterów, nawet jeśli nie biorą oni szczególnie długo czynnego udziału w głównej akcji - dzięki temu nie są oni wydrukowanym na papierze zlepkiem liter, ale prawdziwymi ludźmi z krwi i kości.

Druga sprawa, Liu zrobił coś, na co od dłuższego czasu czekałam, ale dotychczas w żadnej książce nie znalazłam w tak rozbudowanej formie. Otóż bohaterami są nie tylko ludzie, lecz także bogowie. Patrzą na wojnę śmiertelników, czasem pomogą swoim faworytom, a nawet pojawią się wśród nich (a wtedy czytelnik uśmiecha się szeroko, a serce mu przyspiesza, gdy rozpozna któregoś w tłumie) - jednak, ku zaskoczeniu bóstw, nie wszystko zawsze idzie po ich myśli.

Wydawać by się mogło, że powieść, której głównym tematem jest wojna, musi być dość ciężka w odbiorze; jednak nic z tych rzeczy. Perspektywa patrzenia na wydarzenia wciąż się zmienia, nawiązują się przyjaźnie, rozdzielają się bracia, pojawiają się nowi wrogowie i nowi sprzymierzeńcy. Różnorodność i mnogość wątków sprawia, że nie sposób się oderwać od lektury, mimo że z początku może być ciężka w odbiorze - ale to kwestia kilku stron i zatopienia się w ciut wznioślejszym stylu autora. Bo jedno trzeba przyznać, książka napisana jest diabelnie dobrze i nie ma mowy o nakreślonym naprędce bełkocie; każde zdanie prezentuje swoisty kunszt. Chyba z żadnej innej pozycji nie wypisałam tylu cytatów, co właśnie z Królów Dary.

Do tego dorzucić jeszcze należy orientalny klimat, prawdziwy powiew świeżości dla współczesnej fantastyki, która w gruncie rzeczy bazuje na europejskim średniowieczu. Atmosfera ta nie jest jednak uciążliwa, nie narzuca się, nie otępia - lektura to raczej podróż przez dziewiczy las, z którego co jakiś czas dochodzą nas nowe, nieznane dotychczas, przyjemne dla zmysłów zapachy i obrazy.

Jeśli jeszcze zastanawiasz się nad sięgnięciem po historię Wysp Dary, nie wahaj się dłużej. To książka, która pozwoli całkowicie oderwać się od rutyny gatunku, mimo że, paradoksalnie, sam pomysł na fabułę niczym innowacyjnym się nie wydaje. Ale to tylko pozory. Jestem przekonana, że każdy fan fantasy znajdzie tu coś dla siebie - i podobnie do mnie będzie z niecierpliwością oczekiwał na drugi tom (na szczęście, jeszcze w tym roku!).

[http://medycy-nie-gesi.blogspot.com/2016/06/krolowie-dary-ken-liu.html]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-06-2016 o godz 23:23 przez: Zatracona w słowach
Fantastyka jest gatunkiem, po który sięgam nie tylko najczęściej, ale i najchętniej, dlatego, kiedy tylko przeczytałam opis „Królów Dary”, wiedziałam, że to lektura idealna dla mnie. Nigdy jeszcze nie miałam okazji czytać książki nawiązującej do kultury azjatyckiej, co już samo w sobie jest według mnie szalenie ciekawe, dlatego nie mogłam się powstrzymać od sięgnięcia po powieść Kena Liu, która pochłonęła mnie całkowicie.

Cesarz Mapidéré podbił i zjednoczył siedem Wysp Dary. Pod jego rządami ludzie są jednak nieszczęśliwi i wyzyskiwani, dlatego właśnie ruszają do walki z tyranem. Wszystko rozgrywa przewodnictwem ulicznego cwaniaczka i oszusta Kuniego Garu, a także członka znamienitego rodu Mata Zyndu. Mają wspólny cel i ambicję, a także wielkie plany dotyczące przyszłości. Wybucha rewolucja i nic już nie będzie takie samo.

„Królowie Dary” to debiutancka powieść Kena Liu, a także pierwszy tom cyklu „Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu”. Autor pisał już wcześniej opowiadania fantastyczne i science fiction, jednak i tak byłam pod wielkim wrażeniem jego warsztatu pisarskiego. Widać, jak wiele pracy Ken Liu włożył w swoją powieść i ile czasu jej poświęcił, gdyż jest ona niezwykle dopracowana i przemyślana. Najbardziej w tej powieści zachwycił mnie świat przedstawiony, który jest rozbudowany i doszlifowany pod każdym względem. Szczególną rolę odgrywa w nim historia, mitologia i religia. Tu nic nie dzieje się bez przypadku, a wszystko ma swój cel, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie go dostrzec.

Bohaterowie wykreowani przez Kena Liu są pełnokrwiści i ludzcy, doświadczają swoich rozterki, chwieją się emocjonalnie, a także przechodzą wewnętrzne przemiany. Wśród nich wszystkich szczególnie wyróżnia się dwójka głównych bohaterów, czyli Kuni Garu i Mat Zyndu. Obaj mężczyźni bardzo różnią się od siebie, Kuni to hulaka, czarujący cwaniaczek odznaczający się niezwykłą inteligencją i talentem do wygłaszania pięknych słów, Mat to natomiast nieustraszony, heroiczny i stanowczy wojownik wywodzący się ze znamienitego rodu. Pozornie ta dwójka nie ma ze sobą nic wspólnego, jednak to nie stanowi przeszkody do wytworzenia się pomiędzy nimi silnej więzi. W powieści Kena Liu pojawiają się również bogowie, którzy także odgrywają w niej znaczącą rolę, pojawiają się w szczególnych momentach, co czyni tę powieść jeszcze ciekawszą i bardziej tajemniczą.

Bardzo rzadko, a praktycznie wcale nie poruszam w recenzjach tematu wydania książki, ale przy okazji tej powieści po prostu nie mogę się powstrzymać. Oprawa „Królów Dary” jest twarda, co według mnie już jest plusem, szczególnie że książka do najcieńszych nie należy. Na początku książki znajdziemy mapkę, natomiast na jej końcu spis najważniejszych postaci, a to wszystko w formie wklejki. Zarówno mapka, jak i spis bardzo przydają się podczas czytania, możemy łatwo zorientować się, na jakiej wyspie rozgrywa się akcja oraz kto jest kim, co na początku może się mylić, ze względu na bardzo wielu bohaterów, którzy przewijają się przez karty tej książki.

„Królowie Dary” to zachwycająca i porywająca historia całkiem inna od tych, które miałam do tej pory okazję czytać. Jest ona powiewem świeżości w gatunku fantastyki i zarazem jedną z najlepszych książek, jaką przeczytałam w tym roku. To oryginalna i ambitna powieść, przy której zapominasz o otaczający cię świecie i bez reszty zanurzasz się w świat wykreowany przez autora. Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu, czyli „Ściany Burz”, która mam nadzieję, okaże się równie wspaniała, a może nawet lepsza od „Królów Dary”. Wszystkim fanom rozbudowanych powieści z gatunku fantasy gorąco polecam sięgnąć po pierwszy tom serii „Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu”, ponieważ każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

http://someculturewithme.blogspot.com/2016/06/chryzantema-i-mlecz.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-06-2016 o godz 21:40 przez: Małgorzata Szustkiewicz
O Królach Dary Kena Liu usłyszałam nagle, ale z ogromną intensywnością. Wszyscy chwalili, czekali na polską premierę, a ja – skuszona dobrymi opiniami – powiedziałam sobie: chcę ją przeczytać! Tak, zdecydowałam się być followersem, pójść za wszystkimi. I to był świetny krok!

Kocham fantastykę, od dziecka był to jeden z moich ulubionych gatunków. Chętnie sięgam po tytuły polecane przez innych czytelników, aby poznać ciekawe pozycje. Jakieś dwa lata temu zaczęłam Pieśń lodu i ognia Martina, jednak mój entuzjazm osłabł po trzecim tomie i póki co nie powróciłam do przerwanej serii. Coś jednak pamiętam z tych książek i Królowie Dary trochę mi przypomnieli tamtą historię. Dlaczego? Królestwa żyjące pod wodzą jednego cesarza, powstają przeciwko niemu. Zaczyna się rebelia trwająca latami, a wielu dąży do zdobycia władzy. Każdy obwołuje się królem, księciem, markizem, hegemonem, rozdaje tytuł na prawo i lewo. Walka o władzę jest brutalna, często nie zna litości.

Na początku miałam problem z odnalezieniem się w historii, gdyż szybko wprowadzono wielu bohaterów. Później jednak nadążałam za fabułą, a do wielu bohaterów zaczęłam czuć szczerą sympatię, trzymając kciuki za ich losy, ciesząc się, gdy wychodzili cało z walk. Oczywiście bywali tacy, których straty nie opłakiwałam, wzbudzali we mnie złość. Niektórzy zmieniali się wraz z biegiem czasu, a ja nie potrafiłam ocenić ich jednoznacznie. Pełna paleta postaci, a wszyscy ciekawi i różni, każdy wydaje się wart zapamiętania. Brawo Kenie Liu za wykreowanie charakterów, przez których głupotę pukałam się w czoło bądź szczerzyłam w uśmiechu do książki, czytając o szczerości i pomysłowości innych.

Autor stworzył swój własny świat, siedem królestw połączonych w jedno Królestwo Dary. Każde miało swoje tradycje, zwyczaje; każde wyróżniało się czymś na tle innych. Bardzo lubię czytać książki, w których mogę przemierzać z bohaterami tak bogate krainy, zwiedzać zupełnie nowe dla mnie światy; poznawać nowe religie i filozofie. Zapewne popularny w Darze myśliciel Kon Fiji stwierdziłby, że jestem tylko kobietą i takie przyjemności nie są dla mnie, ale cóż... Nie posłuchałabym go.

Królowie Dary to prawdziwy smaczek dla fanów fantastyki, zwłaszcza wielbicieli akcji. Szala zwycięstwa przechylała się raz na stronę jednego hegemona, raz drugiego księcia. Kiedy już wydawałoby się, że zapanuje pokój i mieszkańcy wysp wreszcie odpoczną od ciągłych bitew, ktoś znów podnosił swój miecz w kierunku wroga i wszystko zaczynało się od początku. Do samego końca nie mogłam być pewna ostatecznego wyniku tej wojny. Mam wrażenie, że jeszcze wiele rzeczy może mnie zaskoczyć w tej historii, a nowy władca wcale nie będzie żył długo i szczęśliwie.

Chociaż miałam swojego ulubieńca, któremu mocno dopingowałam, potrafiłam widzieć również jego wady i potępiać negatywne zachowania. W książce Liu nikt nie był idealny, krystalicznie czysty. Niektórzy jednak starali się jak mogli, aby czynić dobro i słuchali rad, które pomagały im poszerzać swoje spojrzenie na świat. Bohaterowie zmieniali się, dojrzewali, nabierali doświadczenia, nawiązywali nowe znajomości lub odcinali się od starych.

Jeszcze w tym roku planowana jest premiera kolejnej części cyklu Pod Sztandarem Dzikiego Kwiatu, Ściana burz. Już nie mogę się jej doczekać! Jestem pewna, że to będzie kolejny tom obfitujący w bitwy, epickie zwycięstwa, kolosalne klęski, spiski i nowe, niezwykłe sojusze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-08-2016 o godz 07:31 przez: Ladyf123
Przenieśmy się w czasy odległe, dokładnie w siódmy miesiąc czternastego roku rządów Jednego Jasnego Nieba. Wyobraźcie sobie chłopca, w którego umyśle właśnie w tym czasie zaczyna kiełkować idea. Podniesiony na duchu zamachem na cesarza, który niestety nie odniósł oczekiwanego skutku wierzy jeszcze, że świat uda się zmienić.

Dara- kraina siedmiu wysp, która rządzona przez siedmiu króli toczących ciągłe walki o terytoria nie należała do szczęśliwych krain. Jeden człowiek postanowił to wszystko zmienić i podbił wszystkie siedem zwaśnionych królestw i stworzył z nich jedno. Mianował się Cesarzem Mapidere, a jego rządy były surowe. Ujednolicił mowę, pismo oraz zwyczaje mieszkańców, by Ci przyjęli zupełnie kulturę jednej z krain- Xany, z której pochodził. Oczywiście to wywołało sprzeciw znacznej części ludu, a gdy ludzie zaczęli się buntować władca zabijał buntownika wraz z całą rodziną. Tak Dara wyglądała przez ponad dwadzieścia lat. Do momentu aż władca nie umarł, a swą władzę przekazał synowi. Wtedy moim osobistym zdaniem zaczyna się wartka akcja powieści.

Książka w pierwszym momencie przywodzi mi na myśl ukochaną przeze mnie „Grę o Tron”. Intrygi, zasadzki, ktoś umiera, by komuś innemu żyło się lepiej. Czas, akcja, a przede wszystkim sposób walki udowadniały mi, że jednak nic bardziej mylnego, by porównywać te dwie powieści fantastyczne ze sobą.

Głównie skupiłam się na relacjach między dwójką pierwszoplanowych bohaterów, a mianowicie Kunim Garu, a Matą Zyndu. Na początku powieści są oni nierozłącznymi przyjaciółmi, wspierającymi się w każdej chwili, którzy w czasie rewolucji są w stanie oddać za siebie życie. Nazywają siebie braćmi, a ich wspólna walka, planowanie bitw jeszcze bardziej umacnia tą więź. Przy momencie zwrotnym akcji, gdy rewolucja już ma się ku końcowi zostają oni wrogami. Mata Zyndu nie może pogodzić się z pewnymi faktami i jest gotów wysłać byłego przyjaciela do najdalszego zakątka Dary, a pod pretekstem ochrony mieć jego rodzinę w swojej krainie, by w ten oto sposób Kuni zrozumiał, że jeden niespotykający się z aprobatą Maty pomysł lub złe posunięcie w tej grze może go słono kosztować.

Nie zabrakło w tej książce tzw. „boskiej ręki”, a nawet kilku ich par. Obok świata zwykłych śmiertelników grę prowadzą również bogowie. Niemalże każdy z nich ma swojego faworyta do tronu. Spory, kłótnie i wtrącanie się w życie śmiertelników to ich specjalność. Czasem ich rozmowy pozwalają nam przyglądnąć się pewnym nie do końca jasnym sprawą z dystansu.

Powieść czyta się przyjemnie, a kolejne strony przynoszą to coraz nowe zaskoczenia, więc jak pewnie się domyślacie strony bardzo szybko „uciekają”. Sądzę, że gdyby nie fakt, że czytałam ją w dość zapracowanym miesiącu, nie poświęciłabym jej dwóch tygodni, a dwie noce, bo naprawdę akcja jest wartka i wciąga czytelnika. Największe wrażenie wywarła na mnie kreacja bohaterów. Przez cały czas mocno trzymałam w kciuki za Kuniego, bo to on dla mnie był idealnym kandydatem na cesarza. Miał też swoje „za uszami”, ale sądzę, że to tylko dodawało mu uroku. Każdy fan fantasy powinien sięgnąć po tą książkę, a Ci którzy są dodatkowo osobami interesującymi się kulturą orientalną, a konkretniej azjatycką to powinni czym prędzej dodać ten tytuł do swojej listy czytelniczej.

http://lady-flower123.blogspot.com/2016/08/kacik-czytelniczy-ken-liu-krolowie-dary.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-06-2016 o godz 14:57 przez: Ania Kotlewska
Królowie Dary to kolejna książka, z której ocenieniem mam nie lada problem. Moje uczucia podobne są do tych z poprzedniej recenzji - nie istnieją słowa, które godne będą opisania kunsztu tej powieści. Przede wszystkim nie wiem, jak opowiedzieć wam o historii, która najpierw niesamowicie urzekła moje serce, po czym bez mrugnięcia okiem kilkukrotnie je złamała, by na koniec zostawić z ogromem przemyśleń na przeróżne tematy takie, jak przyjaźń, małżeństwo, władza czy opinia ludu. Napisanie tego tekstu przyjdzie mi z ogromnym trudem, a jednak spróbuję przedstawić wam, dlaczego warto przeczytać Królów Dary.

Po pierwsze od dawna nie czytałam tak dokładnie, misternie oraz realistycznie skonstruowanej powieści fantastycznej. Ken Liu nie stworzył jedynie opowieści, a całkowicie nowe, wspaniałe uniwersum, którego historie przedstawił nam na kartach tej książki. Fabuła obejmuje kilka dobrych lat z dziejów Wysp Dary - niegdyś siedem osobnych, skłóconych królestw teraz złączonych pod rządami jednego z nich, Xany. Obserwujemy wydarzenia z wielu różnych punktów widzenia, dlatego dokładnie znamy motyw każdej postaci, co z kolei sprawia, że w świecie przedstawionym nie ma wyraźnej granicy pomiędzy tym co dobre, a co złe. Dodatkowo, wedle przysłowia historia kołem się toczy, wydarzenia zapętlają się oraz posiadają mnóstwo punktów kulminacyjnych. Wyczułam w nich wyraźne nawiązania do historii nie tylko Orientu, ale również całego świata - okupacja, walka o niepodległość, rebelie, podziały, przesądy, mitologiczne wierzenia i bogowie wtrącający się w ludzkie życie. Wszystko to stanowi mieszankę niesamowitą i choć momentami czytało się topornie, treść wszystko rekompensowała.

Bardzo zżyłam się z głównymi bohaterami. Od samego początku zapałałam do nich sympatią i niesamowicie bolało mnie serce, kiedy patrzyłam na popełniane przez nich błędy, ale wbrew pozorom działało to na ich korzyść. Dzięki temu wydawali się postaciami z krwi i kości, a nie ludzikami wyciętymi z papieru. Zapamiętam ich lepiej, bo mimo, że ich lubiłam, mogłam krytykować niektóre zachowania. Wydawały się niezbyt moralne, ale w świetle tamtych wydarzeń niezmiernie realistyczne - panowała wojna, a więc na porządku dziennym były romanse, zdrady i tym podobne. Jedynie nie jestem w stanie wybaczyć Macie tego, jak zachował się wobec Kuniego po odzyskaniu władzy nad Darą oraz tego, że okazał się jedynie bezwzględnym tyranem bez serca i rozumu.

Jak wspomniałam wcześniej - Królów Dary czyta się czasami bardzo ciężko, ale to tylko ze względu na fakt, że autor chciał w bardzo dokładny sposób przekazać nam, jak wygląda życie w jego świecie. Udało mu się to idealnie, a przy czytaniu niektórych fragmentów po prostu nie mogłam się powstrzymać, żeby nie przeczytać ich na głos, bo świetnie sprawdziłyby się nawet, jako wiersz.

Przepraszam, że ta recenzja jest tak nieskładna, ale kiedy myślę o tej książce ciśnie mi się na usta tylko prośba o to, żebyście przeczytali powieść Kena Liu, bo jest niesamowita. Autor stworzył ją z pełnym rozmachem i ja nawet nie chcę słyszeć, że ktoś miałby zrobić z tego film czy serial, bo jest w niej zbyt wiele ważnych elementów, żeby miały zostać pominięte czy zmienione. Już teraz jest to jedna z moich ulubionych książek i nie mogę się doczekać, co takiego zostanie nam zaserwowane w kolejnych częściach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-08-2016 o godz 16:39 przez: Dominika Jachimowska
Władzę nad Wyspami Dary od wielu lat sprawuje okrutny cesarz Mapidere, który podbił istniejące wcześniej niezależne królestwa i połączył je w jeden kraj. Jego twardy sposób rządzenia i dojście do władzy po trupach wielu tysięcy ludzi ma jednak więcej przeciwników niż zwolenników. Na czele buntu przeciwko cesarzowi staje dwóch kompletnie różnych wojowników: przebiegły hulaka Kuni Garu oraz niepokonany i siejący strach Mata Zyndu. Łączy ich chęć wyzwolenia mieszkańców Dary spod panowania tyrana i rozpoczęcie zupełnie nowego działu w historii Wyspy. Czy możliwe jest jednak, by dwoje całkiem różnych buntowników miało takie same poglądy na temat rządzenia królestwem? Co się stanie, kiedy poróżni ich wizja władzy?

Jak zauważyliście lub nie, przeczytanie Królów Dary zajęło mi bardzo dużo czasu i nie była to kwestia tylko obszerności tej książki. Muszę przyznać, że po przebrnięciu przez pierwsze 300 stron miałam ochotę najzwyczajniej w świecie wyrzucić tę książkę i zabrać się za coś lepszego, przyjemniejszego, co nie zanudzałoby mnie aż tak bardzo. Tak, początek powieści był dla mnie prawdziwym koszmarem - przydługie opisy, skupianie się fabuły na wielu wątkach, nieinteresująca treść - to wszystko sprawiało, że niezależnie od pory dnia, bardzo chciało mi się spać. Zmuszenie się do dalszego czytania wymagało ode mnie naprawdę dużej siły woli, ale postanowiłam dać Królom Dary jeszcze jedną szansę...

...która zwróciła się z nadwyżką w postaci cudownej historii! Pierwszy raz zdarzyło mi się, aby jedna powieść wywołała u mnie aż takie skrajne emocje. Gładko przeszłam od nienawiści do miłości. Druga część książki dała mi porcję emocjonującej walki honoru ze sprawiedliwością, potyczkę braterstwa i odwagi, niepowstrzymanego pragnienia wolności, ukrytego w sercach tysięcy wojowników. Pokazała mi, że wzniecenie rewolucji nigdy nie jest proste i wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, a sprawiedliwość nie zawsze ma taką samą definicję dla każdego.

Kuni Garu całkowicie schwytał moje serce. Po wielu latach wojny jako jeden z niewielu zdawał się być całkowicie niezepsuty, stale trzymający się swoich zasad i celów. Zdumiewało mnie jego pomocne, wielkoduszne serce, które było tak rzadkie w kraju ogarniętym bitewnym duchem. Gotów był poświęcić samego siebie dla dobra rodziny oraz swoich żołnierzy.

Wszystkie postacie wykreowane przez Kena Liu były doskonale dopracowane z najmniejszymi szczegółami. Nieustraszony Mata, zaradna Jia, heroiczny Luan, mądra Soto, wspaniałomyślny Cogo czy zabójcza Gin, wszyscy odgrywają znaczącą rolę w tworzeniu nowego porządku na Wyspach Dary i zaszywają się w sercu czytelnika dzięki swoim nietuzinkowym charakterom.

Powieść Kena Liu to fantastyczna, wielowątkowa historia przepełniona duchem Orientu, dopracowana w stu procentach. Kiedy całkiem wciągnęłam się w świat Dary, ciężko było mi z niego wyjść i z wielkim smutkiem kończyłam tę wspaniałą historię, pełną rywalizacji, walki z tyranią i sporu o to, co dobre i cenne. Nie mogę jednak zapomnieć o moich początkowych trudnych zmaganiach z tą książką i mam wrażenie, że gdyby skrócić lub całkowicie odciąć pierwsze 300 stron, powstałaby powieść idealna. Gorąco polecam Królów Dary wszystkim wielbicielom fantastyki i z niecierpliwością czekam na kolejny tom!

booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-04-2016 o godz 16:46 przez: Wkp
Na taką powieść fantasy czekałem już długi czas. Po całej masie wszelkich naśladownictw twórczości Tolkiena płynących zza granicy, wreszcie dostałem do rąk serię znakomitego autora, ze świetnym pomysłem i światem o porządnie skonstruowanej mechanice, która przykuwa uwagę od pierwszych stron i nie wypuszcza czytelnika ze swoich objęć do samego finału.

Jest ich dwóch, ale jeden mają cel. Mata Zyndu jest jednym z nielicznych ocalałych ze swego rodu, wymordowanych podstępnie przez obecnego cesarza, który wywrócił cały porządek królestwa, w jakim przyszło mu żyć. Całe życie ćwiczył pod okiem jedynego żyjącego krewnego, żeby stać się potężnym, zdyscyplinowanym mężczyzną, który zdoła dokonać zemsty. Kuni Garu jest jego zupełnym przeciwieństwem. Rozrywkowy, nie dbający o pieniądze, podrywacz, cwaniak i kombinator, praktycznie nie bywa widziany trzeźwym. Jego urok potrafi zwieść każdego, dając mu korzyści o jakich inni mogą marzyć. Ale ma w sobie wiele szlachetnych cech, tylko za wszelką cenę stara się być dobrym tak, by nikt nie powiedział o nim, że dobry jest. Losy Maty i Kuniego złączy ze sobą jedno pragnienie – wyzwolenia spod władzy cesarza ich królestwa, a potem także i wszystkich innych królestw wysp Dary. Tylko czy ich plany mają szansę powodzenia? I czy odmienne wizje przyszłości nie doprowadzą do jeszcze gorszych podziałów?

„Królowie Dary” to powieść jakże świeża pod każdym względem. Po pierwsze jest to absolutna nowość, która w oryginale swoją premierę miała w minionym roku, po drugie, choć dorobek Kena Liu jest wielki, to jego powieściowy debiut, a po trzecie, pomimo złożenia całości z doskonale znanych motywów, udało się autorowi stworzyć coś naprawdę ożywczego. Prawdziwie królewski dar dla fanów fantasy, że sparafrazuję tytuł. Bo to zdecydowanie jedna z najlepszych powieści z tego gatunku, jakie czytałem w ostatnich latach i doskonale trafiająca w mój gust. Czym konkretnie? Swoją przyziemnością, realizmem, prawdziwością. Tu nie ma epatowania magią, olbrzymiej gromady najprzeróżniejszych stworów, jest za to świat, jaki mógłby istnieć naprawdę, o nieco odmiennej ewolucji technologiczno-społecznej, jednak przeprowadzonej w ramach ściśle określonych praw i zasad. Najbliżej gatunkowo jest „Królom…” do heroic fantasy, , bo są i quest i fantastyczne krainy i barwnej galerii postaci władających bronią nie brak także, ale ciężko jest tak do końca zamknąć w jakiejkolwiek szufladce.

Gdybym miał jednak porównać tą powieść z jakąś inną historią fantasy, byłby to znany i ceniony (polski na dodatek) cykl o Meekhanie. Podobna konstrukcja i mechanika świata, podobna dbałość o prawdziwość przedstawionych wydarzeń, ale jednak też i coś zupełnie innego. Odmiennego.

To rzeczywiście fantastyka z najwyższej półki. Ale czy po nazwisku Kena Liu można było oczekiwać czegoś innego? Lista nagród i nominacji, jakie zdobył za swoje książki jest imponująca – Nebula, Hugo, Locus, World Fantasy Award – a to doskonałe potwierdzenie klasy tego autora. Autora, który pisze z należytą wagą, jaką gatunek nakłada na jego pióro, ale z lekkością, powagą a zarazem humorem, nowocześnie acz klasycznie. Po prostu znakomicie.

Dlatego polecam tą serię każdemu, komu gatunek fantasy nie jest obojętny.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-06-2016 o godz 16:45 przez: Zaczytany w Książkach
Ken Liu – amerykański pisarz chińskiego pochodzenia, poeta, autor książek z gatunku science-fiction i fantasy, prawnik oraz programista komputerowy. Tłumacz, zajmujący się przekładem chińskich utworów na język angielski.

Kuni Garu jest człowiekiem, dla którego liczy się dobra zabawa oraz znajomi. Nie para się pracą, woli nic nie robić. Jego przeciwieństwem jest Mata Zyndu – stanowczy człowiek, od którego wiele się wymaga. Łączy ich to, że nie lubią cesarza. Razem stają ramię w ramię przeciw niemu. Co się dzieje później? Czy nadal będą ze sobą współpracowali? Czy rzeczywiście cesarz był tym złym?

Jestem zaskoczony, że utwór ten tak bardzo mi się spodobał. Trochę sceptycznie do niego podchodziłem, gdyż nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Książka została napisana lekkim językiem, od samego początku jest bardzo ciekawie, a z każdą kolejną stroną akcja przyśpieszała. Pomysł jest oryginalny, został on bardzo dobrze wykonany.

„Królowie Dary” to wielowątkowe dzieło. Pojawia się wiele motywów, m.in. wojny, władzy czy miłosny. Ken Liu stworzył bardzo dopracowaną i szczegółową powieść, która pokazuje czym jest sprawiedliwość i czy wszyscy ci, co chcą dobrze, zachowują się fair.

Poznajemy mnóstwo bohaterów, ale każdy z nich został świetnie wykreowany. Autor nadał im charakteru, wyrazu, barwy. Dzięki temu możemy wyobrazić sobie ich oraz pewne kluczowe sceny. Nie jestem w stanie wskazać konkretnej postaci, która mi się podobała. Z każdą się od samego początku zżyłem, każdą lubię tak samo bardzo.

W książkach fantasy przede wszystkim uwielbiam opisy. To one zdradzają mi, jakie możliwości pisarskie ma pisarz. W tej powieści Ken Liu ma bardzo duże. Wykreowany przez niego świat został bardzo dokładnie przedstawiony – każda budowla, każde miejsce, każdy bohater, rośliny i zwierzęta również.

„Królowie Dary” to nie jest kolejny utwór naśladujący twórczość Tolkiena. Autor poszedł trochę w inną stronę, pokazał nam, że we współczesnym świecie można napisać oryginalną książkę.

Pokazana jest również przemiana jednego z głównych postaci. Kuni Garu – facet, który nie przywiązuje się do pieniędzy, hulaka, kobieciarz, flirciarz. Gdy poznaje Jię, dorośleje, staje się mężniejszy, stały w uczuciach.

„Nigdy nie uważaj się za lepszego od innych. To cecha człowieka o prawdziwie otwartym umyśle.”

Nie chcę za dużo napisać o tej książce, bo obawiam się, że jeszcze Wam coś zaspoileruję. Utwór ten przede wszystkim polecam miłośnikom fantasy. Królowie Dary to książka, którą można wykorzystać w wielu rozprawkach, bo porusza ona mnóstwo tematów (żądza władzy, definicja sprawiedliwości itp.).

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Tytuł: „Królowie Dary”
Tytuł oryginału: „The Grace of Kings”
Autor: Ken Liu
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Cykl: Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu (tom I)
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Korekta: Kamil Misiek, Aneta Wieczorek
Adaptacja okładki: Paweł Szczepanik
Wydanie: I
Oprawa: twarda
Liczba stron: 585
Data wydania: 27.04.2016
ISBN: 978-83-7924-518-5
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-07-2016 o godz 11:04 przez: Alicja Okap
"Królowie Dary" to tytuł, który bardzo mnie zaintrygował. Słyszałam o powieści bardzo wiele pozytywnych opinii i byłam ciekawa, czy mi również przypadnie do gustu. Opis książki mnie zaciekawił i spodziewałam się interesującej, wciągającej historii. Czy faktycznie taka jest?

Powieść już na pierwszy rzut oka robi wrażenie. Jest przepięknie wydana. Tajemnicza, piękna okładka zachęca do tego, aby sprawdzić co skrywa. W środku znajdziemy również mapę Wysp Dary i spis najważniejszych bohaterów.

Muszę przyznać, że początek mojej przygody z książką był niesamowicie ciężki. Kiedy rozpoczęłam lekturę byłam naprawdę przerażona. Pierwsze co pomyślałam to: "O nie! To chyba nie dla mnie!". Bałam się, że historia będzie zbyt skomplikowana i pogubię się w niej. Język wydawał mi się bardzo trudny. Czytałam powoli i z nieukrywaną niechęcią. Dopiero po pewnym czasie zaczęło się to zmieniać. Fabuła niesamowicie mnie zaciekawiła i z ogromnym zainteresowaniem śledziłam akcje. Byłam ciekawa co zdarzy się na kolejnych stronach. Opisany świat zafascynował mnie

Książka z pewnością nie należy do tych lekkich i przyjemnych. Czytając, trzeba się odrobinkę skupić aby nie pogubić się w opisywanych wydarzeniach. Styl autora również był dla mnie odrobinę męczący. Nie chodzi mi o to, że był zły. Co to, to nie! Świat jest dokładnie, ciekawie opisany, a opisy bitew są niesamowite. Być może po prostu przyzwyczaiłam się do książek w których używa się bardzo prostego języka po które ostatnio najczęściej sięgałam. Kiedy jednak wkręciłam się w opisywane wydarzenia, język powieści absolutnie przestał mi przeszkadzać.

To, co robi na czytelniku wrażenie to szczegółowość i złożoność powieści. Jest ona dokładnie przemyślana. Widać, że Ken Liu włożył w swoje dzieło wiele pracy. Wykreował niesamowity, zróżnicowany świat pełen niezwykłych bohaterów, intrygujących konfliktów i dynamicznej akcji. Jego niezwykle ciekawym elementem są bogowie, którzy, jak to bogowie, są nieodłączną częścią życia ludzi. Zapiera on dech w piersiach. Jest tu mnóstwo rozbudowanych wątków, każdy równie ważny i mający wpływ na przebieg wydarzeń. Historia niesamowicie wciąga i nie pozwala oderwać się od książki nawet na chwilę.

Ken Liu mistrzowsko wykreował fascynujących bohaterów. Poświęca postaciom dużo uwagi. Autor zadbał nawet o tych, którzy odgrywają nieco mniej ważną rolę w powieści. Każdy jest dopracowany, ma swoje wady i zalety. Nie ma nikogo idealnego. Są przez to bardzo realistyczni. Wielu z nich zyskało moją sympatię. Pisarz sam nikogo nie ocenia. Zostawia to czytelnikom, co też jest świetnym zabiegiem. Ciekawie przedstawia przemianę bohaterów i ich relacje.

"Królowie Dary" to niezwykła powieść, która z pewnością spodoba się miłośnikom fantastyki. Jest to wyjątkowy, inspirowany azjatycką kulturą tytuł, obok którego nie można przejść obojętnie. Warto dać mu szansę, nawet jeśli początkowo będzie ciężko. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie i spędzicie z książką świetny czas!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-04-2016 o godz 20:05 przez: Wiktor Bury
Dzieło Kena Liu to opowieść przepełniona duchem orientu. Niesamowity klimat aż wylewa się z kart tej powieści. Autor odszedł od średniowiecznego schematu, na którym najczęściej opierane są książki fantasy i stworzył coś zgoła innego. Tym samym, Ken Liu wyniósł fantastykę na nowy poziom, któremu trudno będzie komukolwiek dorównać. Wyspy Dary do złudzenia przypominają cesarstwo chińskie, a niesamowity nastrój tej części świata towarzyszy nam przez całą książkę. Amerykański pisarz przeniósł mnie do Państwa Środka i sprawił, że z chęcią zostałbym tam na dłużej.

Tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie w tej powieści, jest jej szczegółowość i złożoność. Autor stworzył zupełnie nowy świat, pełen krain, królestw oraz niespotykanej wcześniej religii i mitologii. Dzięki licznym barwnym opisom, mamy wrażenie, jakbyśmy przenieśli się na Wyspy Dary i razem z bohaterami przemierzali ich ziemie. Jednakże Ken Liu nie poprzestał wyłącznie na tym. Pisarz opracował całe drzewa genealogiczne poszczególnych rodów, opisał ich wielowiekowe dzieje. Tu wszystko zostało szczegółowo zaplanowane i misternie dopracowane, co z pewnością budzi podziw, a za co autorowi należą się ogromne słowa uznania.

"Królowie Dary" to przede wszystkim mądra i niezwykle uniwersalna powieść. Polityka, układy, strategie, zarządzanie. Wszystko tu jest na najwyższym poziomie. Widać, że autor zna się na rzeczy, ponieważ od strony technicznej wypada to niezwykle przekonująco i profesjonalnie. Wątek polityczno-militarny to istna uczta dla oka, która zadowoli każdego fana tych zagadnień. Jednak "Królowie Dary" to nie tylko polityka. To cała masa rozbudowanych wątków, a każdy z nich jest tak samo ważny oraz mający bezpośredni wpływ na rozwój akcji.

Pomiędzy licznymi opisami oraz wartką akcją znajdziemy także sporo wątków moralno-etycznych. Autor stawia sporo ważnych pytań, na które warto poświęcić chwilę. Pojęcie sprawiedliwości, jednostka a ogół, rola kobiet w społeczeństwie, czy znaczenie zemsty to jedynie kilka z wielu aspektów, nad jakimi zastanawia się autor. Ken Liu jednako zmusza nas do myślenia, gdyż w trakcie lektury i my rozważamy te kwestie. Próbujemy odpowiedzieć na pytania, które dotyczą także dzisiejszych czasów. Czyni to powieść Kena Liu niezwykle uniwersalną oraz taką, z której możemy sporo wynieść.

"Królowie Dary" to powieść wyjątkowa. Wielowątkowa, dopracowana, inteligentna, ale przede wszystkim niezwykle uniwersalna. Bardzo rzadko spotykamy się z tak genialnymi i mądrymi książkami fantasy. Powieść Kena Liu swoim rozmachem przywodzi na myśl takie tytuły jak saga Pieśń Lodu i Ognia, czy Władca pierścieni. Jednak, mimo wszystko, jest od nich zupełnie inna. Nuta orientu oraz niesamowity klimat czynią tę powieść nieszablonową oraz wyróżniają ją na tle wielu innych. To po prostu pozycja obowiązkowa dla każdego fana fantasy.

http://mybooktown.blogspot.com/2016/04/krolowie-dary-ken-liu-przedpremierowo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
26-04-2016 o godz 07:04 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"Niektórzy wierzą, że świat to potrząsane przez los sito, które rozdziela ludzi według ich wrodzonych cech. Inni uważają, że sami kształtujemy swoje przeznaczenie za pomocą szczęścia i umiejętności."

Rewelacyjnie czyta się tę książkę, z wielkim rozmachem stworzony powieściowy świat, urzekający orientalny klimat, nawiązujący do starożytności, tradycji, kultury, legend i życiowych mądrości. Wzbogacony postaciami energicznych i aktywnych bogów, uwarunkowany cesarską polityką, imperialną walką o władzę, oddolnym ruchem stawienia oporu tyranii, a także pełnym wachlarzem ludzkich ułomności i zalet. Powieść kompletna, doskonale przemyślana na każdym poziomie fabuły, intrygująco prowadząca czytelnika przez arcyciekawe wątki, zmuszająca do wzięcia bezpośredniego udziału w rozgrywanych akcjach, poddaniu się wzrastającemu napięciu i chęci natychmiastowego zaspokojenia ciekawości i odpowiedzi na pytanie co dalej intrygującego nas czeka. Podążamy szlakiem wielu wyzwań, przed jakimi stają bohaterowie, czujemy ducha ich przeznaczenia, dramatyzm losu, pragnienia odzyskania godności i należnych praw, głębokie rozterki i wahania, ewaluację fundamentalnych przekonań i zasad. Zagłębiamy się w polityczne inklinacje kształtowane pod wpływem różnorodnych czynników, sprzeczne idee, wątpliwe sojusze, diametralnie odmienne postawy, ślepe posłuszeństwa, bolesne zdrady, silne przyjaźnie, nienasycony głód rywalizacji, niezaspokojone ambicje, rozmaite barwy sprawiedliwości i zemsty.

Wszystko mocno zdynamizowane, szczelnie wypełnione akcją, znakomitymi pomysłami i ujęciami z wielu perspektyw. Pomimo mnogości postaci, nie ucierpiała na tym ich pierwszorzędna charakterystyka, dopracowana w każdym detalu, zachowaniu czy słowie. Nie potrafię określić ulubionego bohatera, każdy z nich w niesamowity sposób wzbogaca powieść, nadając nie tylko kierunek biegu głównego nurtu, ale także upiększając tło fabuły i stanowiąc bazę pod kolejne nieoczekiwane wydarzenia. Autor nie boi się uśmiercić postaci, zmieniać rangę przypisanej ważności, przetasować ich kluczowe pozycje, dodać silny pierwiastek kobiecy w militarnych rozgrywkach, a wszystko to czyni w przemyślany, obrazowy i naturalny sposób. Szalenie podoba mi się taka przekonywująca narracja, spasowane dialogi, szczegółowość opisu Wysp Dary, sytuację poszczególnych warstw społecznych, bogactw regionów, naprawdę silnie odczuwamy istnienie tej krainy. Jedna z lepszych książek, jakie ostatnio miałam okazję przeczytać, całkowicie mnie pochłonęła i w pełni usatysfakcjonowała. Fenomenalna propozycja zapewniająca wiele godzin czystej radości czytania, aż trudno uwierzyć, że to powieściowy debiut autora. Świetne tłumaczenie, piękna oprawa graficzna, w pełni zachowany istotny symbol mlecza. Niecierpliwie czekam na "Ściany burz", drugi tom cyklu "Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu".

bookendorfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
4/5
18-11-2017 o godz 17:42 przez: klaudja96
"Królowie Dary", czyli jedna z lepszych książek fantastycznych jakie czytałam w tym roku. Próbowałam doszukać się jakiś ogromnych wad w tej książce, ale mi się nie udało. Wojna posługuje się własną logiką, siostrzyczko. Możemy ją Prowadzić, jednak nie jesteśmy w stanie jej kontrolować. Królestwa Tiro zostały podbite przez władcę Xany i teraz on rządzi żelazną ręką podległymi mu krajami. Część ludu jest zadowolona, a część nie. Wszystkim się nie da dogodzić. I o co może chodzić w tej książce. Oczywiście o rewolucję. Największym plusem tej książki są bohaterowie. Jest ich naprawdę dużo, ale autor pozwala nam poznać historię każdego z osobna. Wiadomo co ich motywuje, napędza do działania. Do tego każdy jest inny. Obawiałam się, że przy takim nagromadzeniu bohaterów będą oni płascy. Myliłam się. Było coś niezwykłego w tym młodym młodym chłopaku, który starał się czynić dobro tak, by nie wydawał się dobrym człowiekiem. Kuni Garu to jedna z moich ulubionych postaci. Nie jest ani dobry ani zły. Ma swoje zasady, cele. Z pozoru wydaje się być nieciekawy, ale trzeba spojrzeć bliżej. Poznać jego historię. Do tego jest zabawny. Właściwie, on to całą esencja humoru w tej książce. Jest też Mata Zyndu, który raczej nie przypadł mi do gustu. Był jak dla mnie odpychający. Irytował mnie. Z takich bardziej charakterystycznych jest jeszcze Jia, bardzo wyrazista kobieca postać. Książka jest przepełniona opisami i czasami może się dłużyć. To jest taka wada, szczególnie dla mnie. Ale dzięki tym opisom, można poznać cały świat. Dosłownie wybrać się w orientalną podróż po Wyspach Dary. Poznać ich wierzenia. Motyw Bogów, jest tutaj bardzo rozwinięty. Przeznaczenie, którym kierują bogowie wedle swoich kaprysów. Najgorzej jest przebrnąć przez początek. Ale z czasem akcja staje się bardziej dynamiczna. Mnie ten świat pochłoną bez reszty. Czasami nie da się zaplanować nic lepszego niż to, co zdążyli zaplanować dla ciebie bogowie. Rewolucja opisana w książce, to nie są same walki ale też polityka i to taka na wyższym poziomie. Nie jestem wielką fanką polityki, ale ta dworska, te wszystkie nieczyste zagrywki, zastanawianie się kto wygra i dlaczego stało się tak, a nie inaczej jest po prostu świetne. Zakochałam się w oprawie graficznej. Brawo... Uwielbiam książki w twardej oprawie. Okładka jet prosta i na pierwszy rzut oka nie przyciąga wzroku. Ale czym dłużej na nią patrzę tym bardziej się zachwycam. W środku też jest dopracowana. Bardzo fajny jest spis postaci na końcu. I mapka na początku. Lubię podróżować z postaciami i wodzić palcem po mapie. Książka jest cudowna, ale nie jest ona dla każdego. Ja uwielbiam fantastykę, dlatego tak dobrze czułam się w tym świecie. Nie należy do lekkich, bo nawet mi czytało się ją dość długo. Więc jeśli jesteście fanami takich książek i lubicie poznawać nowe światy to śmiało sięgnijcie po tą książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-11-2017 o godz 17:39 przez: klaudja96
"Królowie Dary", czyli jedna z lepszych książek fantastycznych jakie czytałam w tym roku. Próbowałam doszukać się jakiś ogromnych wad w tej książce, ale mi się nie udało. Wojna posługuje się własną logiką, siostrzyczko. Możemy ją Prowadzić, jednak nie jesteśmy w stanie jej kontrolować. Królestwa Tiro zostały podbite przez władcę Xany i teraz on rządzi żelazną ręką podległymi mu krajami. Część ludu jest zadowolona, a część nie. Wszystkim się nie da dogodzić. I o co może chodzić w tej książce. Oczywiście o rewolucję. Największym plusem tej książki są bohaterowie. Jest ich naprawdę dużo, ale autor pozwala nam poznać historię każdego z osobna. Wiadomo co ich motywuje, napędza do działania. Do tego każdy jest inny. Obawiałam się, że przy takim nagromadzeniu bohaterów będą oni płascy. Myliłam się. Było coś niezwykłego w tym młodym młodym chłopaku, który starał się czynić dobro tak, by nie wydawał się dobrym człowiekiem. Kuni Garu to jedna z moich ulubionych postaci. Nie jest ani dobry ani zły. Ma swoje zasady, cele. Z pozoru wydaje się być nieciekawy, ale trzeba spojrzeć bliżej. Poznać jego historię. Do tego jest zabawny. Właściwie, on to całą esencja humoru w tej książce. Jest też Mata Zyndu, który raczej nie przypadł mi do gustu. Był jak dla mnie odpychający. Irytował mnie. Z takich bardziej charakterystycznych jest jeszcze Jia, bardzo wyrazista kobieca postać. Książka jest przepełniona opisami i czasami może się dłużyć. To jest taka wada, szczególnie dla mnie. Ale dzięki tym opisom, można poznać cały świat. Dosłownie wybrać się w orientalną podróż po Wyspach Dary. Poznać ich wierzenia. Motyw Bogów, jest tutaj bardzo rozwinięty. Przeznaczenie, którym kierują bogowie wedle swoich kaprysów. Najgorzej jest przebrnąć przez początek. Ale z czasem akcja staje się bardziej dynamiczna. Mnie ten świat pochłoną bez reszty. Czasami nie da się zaplanować nic lepszego niż to, co zdążyli zaplanować dla ciebie bogowie. Rewolucja opisana w książce, to nie są same walki ale też polityka i to taka na wyższym poziomie. Nie jestem wielką fanką polityki, ale ta dworska, te wszystkie nieczyste zagrywki, zastanawianie się kto wygra i dlaczego stało się tak, a nie inaczej jest po prostu świetne. Zakochałam się w oprawie graficznej. Brawo... Uwielbiam książki w twardej oprawie. Okładka jet prosta i na pierwszy rzut oka nie przyciąga wzroku. Ale czym dłużej na nią patrzę tym bardziej się zachwycam. W środku też jest dopracowana. Bardzo fajny jest spis postaci na końcu. I mapka na początku. Lubię podróżować z postaciami i wodzić palcem po mapie. Książka jest cudowna, ale nie jest ona dla każdego. Ja uwielbiam fantastykę, dlatego tak dobrze czułam się w tym świecie. Nie należy do lekkich, bo nawet mi czytało się ją dość długo. Więc jeśli jesteście fanami takich książek i lubicie poznawać nowe światy to śmiało sięgnijcie po tą książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-04-2016 o godz 13:18 przez: jeke5
Ken Liu to amerykański pisarz azjatyckiego pochodzenia. Ukończył prawo na Harvardzie, pracował przez kilka lat jako programista. Obecnie zajmuje się tłumaczeniem literatury z języka chińskiego na angielski i odwrotnie, a także pisze opowiadania do najważniejszych periodyków fantastycznych. Pierwszą powieść pt.,,Królowie Dary,, napisał w 2015 roku, a obecnie możemy ją też przeczytać w Polsce. Jest to pierwsza powieść z cyklu Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu.

Cesarz Mapidere dzięki rządom silnej ręki doprowadził do zjednoczenia siedmiu Wysp Dary: Cocru, Gan, Faca, Rima, Amu, Haan, Xana. Na każdym kroku przypominał podbitym ludom o swojej potędze i autorytecie Xany. Kto się nie chciał podporządkować był karany śmiercią. Przyszedł jednak taki czas, że mieszkańcy Wysp zostali doprowadzeni do ostateczności i wybuchła rewolucja. Przeciwko cesarzowi wystąpili: Kuni Garu, inteligentny, cwany i zawadiacki młody mężczyzna pochodzący z Cocru, który przewodniczył gangowi ulicznemu oraz Maty Zyndu, nieustraszony, szlachetny, ostatni syn Klanu Zyndów. Pomimo różnic charakterów między dwoma mężczyznami nawiązuje się przyjaźń i wspólnie dążą do obalenia władzy cesarza Mapidere. Czy im się to uda?

Ken Liu oparł swoją powieść na prawdziwej historii jednego z chińskich władców z dynastii Quin, który słynął z brutalności. Stał się on pierwowzorem cesarza Mapidere. Bohaterowie powieści nie są czarni albo biali, wyłącznie dobrzy lub tylko źli, przeżywają wzloty i upadki, raz są twardzi, a innym razem delikatni i wrażliwi. To powoduje, że są pełnokrwiści i prawdziwi, a całą historię możemy poznać z perspektywy każdego z nich przemieszczając się w czasie. Autor opisał dzieje kilku rodów na przestrzeni wieków.

Po raz pierwszy czytałam epicką powieść fantasy, w której autor tak szczegółowo rozbudował orientalny świat. Historię zmiksował z fantastyką. Piękne sterowce latające po niebie, niezwykłe maszyny, liczni bogowie, nowe religie, magiczne księgi, niesamowite krainy, a obok tego historyczne walki wojowników, parady, azjatyckie stroje. Urzekł mnie ten świat stworzony przez Kena Liu.

,,Królowie Dary,, to wielowątkowa, misterna opowieść o rewolucji, politycznych spiskach, walce o lepsze życie, lojalności, braterstwie, rywalizacji, przyjaźni i miłości osadzona w azjatyckiej kulturze. Polecam ją wielbicielom oryginalnej fantastyki z górnej półki i czekam na kolejną powieść z cyklu:)
http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina
4.6/5
26,91 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dar krwi
5/5
39,99 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czerwona kartka
4.8/5
36,79 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Święto ognia
4.7/5
29,31 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Morderca znad Green River
4.7/5
42,72 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kimi Raikkonen
4.8/5
31,89 zł
49,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego