Królestwo Popiołów. Szklany Tron. Tom 6 (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 37,10 zł

37,10 zł 49,99 zł (-26%)
Odbiór w salonie 0 zł
Produkt w magazynie Empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Wyczekiwany latami finał serii Szklany tron! Światowy bestseller królowej fantasy, Sarah j. Maas, oferuje czytelnikowi epickie, niezapomniane zakończenie!

Życiowa podróż Aelin – od niewolnicy do królowej niegdyś wielkiego królestwa - osiąga swój rozdzierający serce finał, gdy wybucha wojna na świecie. Gdy wszystkie wątki w końcu się łączą, wszyscy muszą stanąć do walki o przyszłość. Niektóre więzy pogłębią się jeszcze bardziej, podczas gdy inne zostaną zerwane na zawsze w wybuchowym ostatnim rozdziale serii Szklany tron.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Królestwo Popiołów. Szklany Tron. Tom 6
Seria: Szklany tron
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 736
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-04-24
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 66 x 151 x 204
Indeks: 31945547
 
średnia 4,7
5
127
4
14
3
6
2
2
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
49 recenzji
4/5
20-04-2019 o godz 12:44 Salivia dodał recenzję:
Od kiedy przeczytałam Szklany tron, na każdy kolejny tom czekałam z niecierpliwością, obserwując informacje od wydawnictwa Uroboros na temat premiery, przeglądając zagraniczne wiadomości o ujawnieniu okładek oraz czytając teorie spiskowe na forach. Dlatego kiedy w moje dłonie trafiło Królestwo popiołów i uświadomiłam sobie, że to się już więcej nie powtórzy, poczułam pewien cień nostalgii. Oto miała się skończyć przygoda rozpoczęta przeze mnie w 2013 roku. Królestwo popiołów podejmuje historię tam, gdzie skończyło się Imperium burz – Aelin została porwana, więc należy wprowadzić w życie plan, który obmyśliła uprzednio z Lysandrą. Pozostali bohaterowie w związku z tym muszą utrzymywać pozory, walczyć na kilku frontach, szukać swojej królowej oraz ostatniego z Kluczy Wyrda, a także radzić sobie ze sprawami prywatnymi. To z kolei oznacza, że czeka nas (jak w przypadku każdej z książek Maas) emocjonalny rollercoaster. Biorąc pod uwagę ogrom bohaterów, których perspektywę będziemy chcieli poznać (w końcu każdy z nich ma niedokończone wątki) zastanawiałam się, jak Maas to ogarnie, aby nie doprowadzić do totalnego chaosu. I trzeba przyznać, że autorce całkiem sprawnie udało się podzielić perspektywy tak, aby miały sens, przedstawiały całą historię w spójny sposób, a przy tym żeby czytelnik zupełnie nie pogubił się w tym, co się dzieje. Jak zawsze każdy czytelnik pewnie znajdzie dla siebie takie perspektywy, które będą przyciągać go bardziej niż inne, aczkolwiek w tym tomie nie było dla mniej takich bohaterów, o których czytać bym nie chciała. Zaprezentowana historia rozwija się powoli. Pierwsze rozdziały wyjaśniają nam, w jakiej sytuacji znaleźli się bohaterowie, które tereny zajmuje armia Erawana, przypominają nam, co wydarzyło się w poprzednim tomie. Wszystkie wątki powoli się łączą, większość kart została już odkryta, ale żeby doszło do najważniejszych wydarzeń potrzeba jeszcze trochę czasu oraz kombinowania bohaterów. Z czasem jednak historia nabiera tempa i zostaje przepełniona dramatycznymi wydarzeniami, na czas których musiałam wstrzymać oddech, wzruszającymi chwilami oraz emocjonującymi walkami. Każdą kolejną stronę przerzucałam coraz szybciej, nie czytając, a pochłaniając Królestwo popiołów. Istotną sprawą, którą zrodziło wydanie tej książki w Polsce, było pytanie: czy została ona podzielona w racjonalny sposób na dwa tomy? Otóż tak. Sama się tego obawiałam, jednak okazało się, że pierwszy tom kończy się tak, jak Maas zwykła kończyć swoje poprzednie książki. Nie odczułam, jakby urwano historię bardziej, niż przy zakończeniu Imperium burz albo wcześniej Królowej cieni. Dlatego też nie obawiajcie się, nie jest źle! A jak wyglądają inne kwestie, oprócz tej fabularnej? Na różnych bohaterów, w różny sposób wpłynęło porwani Aelin oraz wybuch wojny. Co za tym idzie znoszenie przez nich tego problemu przekłada się na ich zachowania oraz relację z innymi postaciami, a to z kolei dodaje masy dramaturgii. Przyznam, że nie było tutaj bohatera, który mógłby mnie zirytować. Ba! Nawet Chaola w końcu zaakceptowałam! A to, moi mili, jest dla mnie wyczyn. Czytając jednak książkę, nie mogłam się czasami pozbyć wrażenia, że coś w stylu pisania nie zawsze mi odpowiada. Jasne, jest on plastyczny, wpływa na wyobraźnię, przyjemnie się go czyta, ale zarazem czasami wydawało mi się, że autorka popłynęła z niektórymi porównaniami. Jest to rzadkie i może nie każdego ruszy, dla mnie jednak oznaczało to, że kilka razy zatrzymywałam się w trakcie lektury i gapiłam na zbitek słów, zastanawiając się: czemu? Podsumowując, pierwszy tom Królestwa popiołów to emocjonujące wprowadzenie do finału serii, które czyta się z zapartym tchem i nie bez poczucia nostalgii. Od lektury nie sposób się oderwać, o czym najlepiej świadczy, że czytałam to aż do wpół do drugiej w nocy. Wszystkim fanom serii gorąco polecam, aby jak najszybciej się za to zabrali i nie obawiali podziału książki na dwa tomy!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
24-04-2019 o godz 08:11 Vinga dodał recenzję:
Magia, miłość, moc. Przyjaźń, walka, poświęcenie. To wszystko przeplata się w zapierającym dech w piersiach monumentalnym zakończeniu serii Sarah J. Maas o Aelin Galathynius i jej najbliższych. Gdy zaczynałam tę serię, z początku uznawałam ją za dobrą, ciekawą, ale nic ponad to. Jednak z każdą stroną Maas przekonywała mnie do siebie coraz bardziej, kusiła i zwodziła, aż już w trzecim tomie oddałam temu cyklowi całe swoje serce. Jest to jedna z tych serii, do których będę wracać nie raz, nie dwa w ciągu następnych lat, bo wiem, że jest fenomenalna i nigdy nie znudzą mi się wykreowani przez autorkę bohaterowie czy wątki. Chociaż jest ich tutaj masa, bo mamy przecież już szósty tom (swoją drogą podzielenie go na dwie części było moim zdaniem bardzo dobrą decyzją ze strony wydawnictwa – uwielbiam Maas, uwielbiam to, że pisze tak grube powieści, ale gdy przychodzi do czytania ich w papierze… Wiecie, jak to jest z grzbietami, które lubią się łamać, no nie? Dzięki temu, że Królestwo popiołów zostało podzielone, nie było takiej obawy, z czego bardzo się cieszę), to Maas umiejętnie lawiruje między kolejnymi wątkami. Bardzo łatwo wciągnąć się w wykreowany przez nią świat i oddać mu się w całości, a przede wszystkim nie zgubić się w ogromnej wizji jaką nam przedstawia. Jej świat jest skomplikowany, pełen zawiłości i intryg, przez co pochłania na wiele godzin. Mogę jedynie wyrazić swój duży podziw dla Maas za to, jak sprawnie, lekko i kunsztownie udało jej się zrealizować tak ogromną wizję. Dopiero po tym tomie możemy zobaczyć, jak wielką, bo niektóre wątki rozpoczęte w poprzednich częściach, znajdują rozwiązanie dopiero tutaj. I czasem zaskakują tak bardzo, że nie mogłam wyjść ze zdumienia przez dłuższy czas. Zwłaszcza, że tom rozpoczyna się od momentu, w którym skończyliśmy Imperium burz. Aelin znalazła się w trudnej sytuacji, jej przyjaciele robią, co mogą, by przygotować się do ostatecznego starcia. I obserwujemy próby Manon i jej Trzynastki, które lepiej zaczynają rozumieć, że do tej pory żyły tylko na rozkaz kogoś innego. Widzimy Doriana, który przeszedł długą drogę i nie jest już tylko tym przystojnym, zabawnym księciem. Mamy Chaola i Yrene, Nesryn i Sartaq, których lepiej poznaliśmy w Wieży świtu. Widzimy Rowana i jego drużynę wraz z Elide, którzy nie cofną się przed niczym, by odzyskać swoją królową. Lysandrę i Aediona walczących w Terrassenie nie tylko z wrogiem, ale też własnymi demonami. I szczerze mówiąc, gdy czytałam Królestwo popiołów i przypominałam sobie, jak te postacie dopiero pojawiały się na kartach poprzednich serii, a gdzie doszły, gdzie są teraz, łezka kręciła się w oku jeszcze szybciej. Chociaż było kilka momentów, które wywołały lekkie ukłucie irytacji (niektóre wątki między bohaterami ciągnęły się moim zdaniem zbyt długo i zdawały się czasem dziwne czy zbyt patetyczne), to cała reszta równoważyła to wszystko w taki sposób, że nie mogę nie dać ostatniej części serii najwyżej oceny. Maas jest jedną z tych osób, które nie tworzą po prostu opowieści – ona nimi czaruje, czaruje słowem, a z każdego napisanego przez nią fragmentu emanuje prawdziwa magia, która za nic nie pozwala odłożyć tej książki. Od niewolnicy do królowej. Od ostrza do korony. Od dna na sam szczyt. Właśnie taką drogę mogliśmy obserwować przez te sześć tomów. Z rosnącym napięciem, czasami z niedowierzaniem, czasami z przerażeniem, a innym razem ze łzami w oczach patrzyłam na to, co staje się udziałem głównej bohaterki. A w Królestwie popiołów wreszcie poznaliśmy zakończenie, które okazało się emocjonalnym rollercoasterem. Nie spodziewałam się niczego innego, wiedziałam, że nie ma rady i dostaniemy słodko-gorzkie zwieńczenie historii, a mimo to wiele scen mnie zaskoczyło. Na przemian śmiałam się i płakałam, ale gdy już dotarłam do ostatniej strony i wiedziałam, że pewien rozdział (i to dosłownie) został zakończony, poczułam radość i satysfakcję. Miałam też złamane serce, bo rozstanie z niektórymi bohaterami było zbyt bolesne, ale mimo wszystko się cieszyłam, bo dotarłam do końca tej historii, która tak bardzo mnie zachwycała przez ostatnie lata. Królestwo popiołów to kawał lektury. Zarwałam dla niej dwie noce, ale wiecie co? Niczego nie żałuję. Historia Aelin to wspaniała, piękna i trudna opowieść o sile, o woli walki, o miłości i przyjaźni. O poświęceniu i niesprawiedliwościach. O magii, ostrzu i krwi. Maas porusza tak wiele wątków, więc myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jej bohaterowie są żywi, każdy z nich został tak dobrze nakreślony, że gdy wypowiada się na kartach powieści, można niemal usłyszeć jego głos tuż przy uchu. Jej świat jest prawdziwy, rozdarty konfliktami, ale wciąż czekający na ponowny pokój. Jej fabuła jest wykreowana po mistrzowsku. Dlatego z całego serduszka zachęcam was do poznania ostatniego tomu historii Aelin Ogniste Serce. Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś fan fantastyki nie znał tej genialnej i pełnej emocji serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-05-2019 o godz 11:11 Kinga Łuczyńska dodał recenzję:
Całkiem długo musiałam czekać na kolejne części tej książki. I w końcu się doczekałam. Trochę bałam się przysiąść do zakończenia, bo nie wiedziałam czy ta część mnie zaskoczy czy raczej nic pozytywnego tam nie znajdę. Ciężko jest mi pisać ostatnią recenzję tej serii, bo wiem, że już kolejnego tomu nie będzie. Co mogę zatem napisać? Autorka ponownie zaskakuje nas pomysłowością, genialnymi zwrotami akcji, błyskotliwą fabułą. A sama bohaterka Aelin w tej ostatniej części chyba najbardziej przypadła mi do gustu. Czemu? Miałam wrażenie, że przez te wszystkie tomy zdążyła już dorosnąć do pewnych decyzji, do pewnych zachowań, stała się dojrzałą kobietą. I niby mówi się, że przy fantastyce to jedynie co może nas zaskoczyć to zwroty akcji, fantastyczna fabuła, masa jakiejś magii i jeszcze bóg wie czego. No nie jest to do końca prawdą. Tutaj na każdym kroku były emocje i to nie tylko w fabule, ale przede wszystkim w dialogach, ogólnymi zachowaniami bohaterów, tego co nimi kierowało ( mam tutaj na myśli ich psychikę, myśli, zamierzenia). Pomimo tego, że obie części są bardzo grube, jest w nich dużo dialogów, opisów, postaci, to i tak lekturę czyta się zaskakująco szybko! O dziwo. Przyznam, że trochę się tego bałam, bo myślałam, że nie dam rady przez to przebrnąć, że będąc w połowie, zapomnę początku, że coś mi się pomiesza i czegoś do końca nie zrozumiem. No i tak się jednak nie stało, na szczęście. Ale myślę, że to właśnie dzięki tej wspaniałej pisarce. Bo tylko Sarah J. Maas jest w stanie napisać coś tak skomplikowanego, ale przedstawić to nam - czytelnikom w sposób bardzo czytelny i zrozumiały. No i kochani! Wiadomo, każdy czekał do tej ostatniej części na opisy bitew. Ja także nie mogłam się ich doczekać i przyznam się Wam szczerze, że powaliły mnie one na nogi. Dopracowane niemal w każdym detalu, wielokrotnie przewałkowane i przerobione, nie było tutaj miejsca na drobne niedociągnięcia. Sam opis walki, żołnierzy, którzy walczyli i ogólnych zwrotów akcji! Tutaj naprawdę trzeba mieć talent aby napisać coś tak fantastycznego. Muszę przyznać, że czytałam już kilka recenzji na lubimyczytać i zgodzę się z moimi poprzednikami - tę książkę czyta się w taki sposób, jakby to był film. Ten sposób prowadzenia narracji, ta fabuła, to jest coś genialnego, wręcz niemożliwego do opisania ( tak mi się przynajmniej wydawało, do momentu kiedy przeczytałam ostatnią część Szklanego tronu). Może to zabrzmi dziwnie... ale wieloktornie wzruszałam się podczas czytania, Autorka wielokrotnie łamała mi serce i zaskakiwała mnie do tego stopnia, że nie mogłam przestać myśleć o tej książce. Zdecydowanie polecam Wam ostatnią część Szklanego tronu. Od razu jednak powiem, że raczej propnuję przeczytanie wszystkich pozostałych części, raczej ciężko byłoby zrozumieć fabułę i ogólnie poznać bohaterów, bez znajomości poprzednich tomów. Opis fabuły Aelin w I części zostaje zamknięta w specjalnej urnie ( zakuta w żelazo). Stała się zakładniczką Maeve. Bowiem królowa, jedna z najsilniejszy Fae, żąda od niej przysięgi krwi (jednej z najsilniejszych przysięg na świecie). Pragnie związać się na całe życie z Aelin. Oprawcy stale używają różnyc chwytów aby przełamać Aelin, ale nasza wspaniała królowa nie poddaje się i dalej trwa. Bowiem nie da się zgasić ,,żaru w sercu" naszej Aelin. Na szczęście jej przyjaciele wiedzą co ma robić, jej lud zmierza w kieruku wojny z Erwanem i jego Valgami. Zaś Rowan żyje swoją misją. Pragnie podążać w nieznane za swą ukochaną. Chce ją odnaleźć i uwolnić, gdziekolwiek ona jest. Walka trwa... Każdy usilnie próbuje brać udział w walce, pokonać mroczne siły, ale nie jest to takie proste, nadzieja jedynie znajduje się w Północy ziem. Terrasen jako jedyny z najdzielniejszych wojowników stawia czoła Morath. Na szczęście Aelin ma plan, wraz z Chaolem i Rowanem wiodą nieoczekiwanych sprzymierzeńców, którzy mają okazać się zbawienni dla wojny. Dodatkowo Manon Czarnodzioba szykuje plan zjednoczenia wiedźm. Wszystko zaczyna być jeszcze bardziej trudne i ciężkie. Mróźna Północ po woli opada z sił, ale wojownicy walczą ostatkami sił. Aelin próbuje zrobić wszystko, stale szuka rozwiązań. Czy jest szansa aby wreszcie nasza królowa Aelin pokonała mroczne siły i odzyskała spokój? Za egzemplarz recenzencki dziękuję Uroboros/ grupie wydawniczej Foksal.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-04-2019 o godz 21:17 Heather dodał recenzję:
Nie ma znaczenia to co było, gdy pojawia się to co jest teraz. Oto nadchodzi rozwiązanie wszystkich wydarzeń z naciskiem na to co będzie w przyszłości. Tylko czy udźwigniemy to co ma się dopiero wydarzyć? To chyba najbardziej wyczekiwany finał serii tego roku nie tylko przeze mnie. Sarah J. Maas napisała wspaniały cykl, wyjątkowy, bogaty w detale i zaskakujący dojrzałą kreacją bohaterów. Właściwie bez końca można byłoby wymieniać zalety Szklanego Tronu, czyli serii w której każdy tom był równy sobie o ile nie lepszy. Zatem pojawiło się wiele pytań: czym autorka zaskoczy nas w finale? Co przygotuje? Jaki ostatecznie los czeka naszych ulubionych bohaterów? I na każde z nich otrzymałam konkretną odpowiedź, chociaż przyznaję, że wciąż pozostaję pod wrażeniem mnogości faktów oraz zakończenia do którego jeszcze wiele razy będę powracać. Przy lekturze każdego tomu towarzyszyły mi zawsze wiele emocji. Tym razem było ich znacznie więcej, ponieważ nadszedł kres losów mojej ukochanej bohaterki. Ani mnogość stron, których było aż tyle, że zdecydowano się na podział finalnej części na dwa zależne od siebie tomy, ani tym bardziej poczucie nieuchronnego końca nie odstraszyły mnie od fabuły. Wręcz przeciwnie - miałam ochotę na więcej i więcej. W końcu to Maas! I jej wielkie dzieło, któremu - jak sądzę - nikt nie dorówna. Muszę jednak przyznać, że to co otrzymałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Aelin powróciła a wraz z nią podróż przez którą przeszła. Od niewolnicy do królowej. Przebyła długą drogę, by znaleźć się w miejscu, którym była obecnie. Nie mogę zdradzić zbyt wiele z fabuły, nie w tym momencie, gdy wszyscy oczekują nadchodzącego finału. Mogę śmiało jednak stwierdzić, że seria kończy się w idealnym momencie, idealnym zakończeniem. Nie zawsze zgodnym z moimi oczekiwaniami, wielokrotnie wzruszającym przez fakt tego jak mocno zżyłam się z bohaterami oraz emocjonującym i pełnym skrajnych uczuć w wielu kwestiach. Ale za każdym razem wyjątkowym tak bardzo jak to tylko możliwe. Powróciłam do moich ulubionych bohaterów z nadzieją, że jeszcze mnie czymś zaskoczyć i wcale się nie pomyliłam. W ostatecznej rozgrywce zmienili się w sposób bardzo subtelny, ale widoczny z perspektywy wszystkich tomów. Widziałam jak radzą sobie z problemami, dążą do celów i walczą z osobistymi demonami, ale to Aeiln w tej części skradła niemal całą uwagę. W końcu nadszedł czas, by rozliczyła się z przeszłością i stanęła oko w oko z sama sobą. A przecież znamy ją jako postać wyjątkową, ale nie idealną: arogancka i sarkastyczna skłania się ku bogactwu jednocześnie kochając trywialne ludzkie przyjemności. To stawia ją na równi z nami, pozwala sądzić że jest bardziej ludzka niż chce pokazać i zbliża jej kreacje do serca czytelnika tak mocno, że nie potrafię powiedzieć na temat jej kreacji złego słowa. Jednak obok niej stają także inni: Manon, Dorian, Charol, Evangeline i inni - każdy z nich doczekał się trafnego zakończenia swoich losów oraz maksymalnego rozwinięcia kreacji czy zamknięcia poszczególnych spraw. Wciąż pozostaję pod urokiem finalnego tomu Szklanego Tronu. Może to sentyment, może niegasnące uwielbienie, które kieruję w stronę Maas, ale to jedna z najlepszych serii jakie kiedykolwiek czytałam. "Królestwo popiołów" natomiast jest zakończeniem, którego nie mogłam sobie lepiej wymarzyć. Ostateczna bitwa, ofiary, łzy i niedowierzanie łączą się z zamknięciem wszystkich podjętych wątków, mnogością emocji targających bohaterami oraz zwrotami akcji, których jakby nie było końca. Nie można nie kochać tej serii, nie można przejść obok niej obojętnie. Pozostaje jedynie żal, że to już koniec, bo zawsze pęka serce, gdy rozstajemy się z ukochanymi bohaterami. Gwarantuję jednak, że Sarah J. Maas z nawiązką rekompensuje nam tą stratę szóstym, finalnym tomem utrzymanym na najwyższym poziomie w każdym możliwym aspekcie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-04-2019 o godz 21:17 Heather dodał recenzję:
Nie ma znaczenia to co było, gdy pojawia się to co jest teraz. Oto nadchodzi rozwiązanie wszystkich wydarzeń z naciskiem na to co będzie w przyszłości. Tylko czy udźwigniemy to co ma się dopiero wydarzyć? To chyba najbardziej wyczekiwany finał serii tego roku nie tylko przeze mnie. Sarah J. Maas napisała wspaniały cykl, wyjątkowy, bogaty w detale i zaskakujący dojrzałą kreacją bohaterów. Właściwie bez końca można byłoby wymieniać zalety Szklanego Tronu, czyli serii w której każdy tom był równy sobie o ile nie lepszy. Zatem pojawiło się wiele pytań: czym autorka zaskoczy nas w finale? Co przygotuje? Jaki ostatecznie los czeka naszych ulubionych bohaterów? I na każde z nich otrzymałam konkretną odpowiedź, chociaż przyznaję, że wciąż pozostaję pod wrażeniem mnogości faktów oraz zakończenia do którego jeszcze wiele razy będę powracać. Przy lekturze każdego tomu towarzyszyły mi zawsze wiele emocji. Tym razem było ich znacznie więcej, ponieważ nadszedł kres losów mojej ukochanej bohaterki. Ani mnogość stron, których było aż tyle, że zdecydowano się na podział finalnej części na dwa zależne od siebie tomy, ani tym bardziej poczucie nieuchronnego końca nie odstraszyły mnie od fabuły. Wręcz przeciwnie - miałam ochotę na więcej i więcej. W końcu to Maas! I jej wielkie dzieło, któremu - jak sądzę - nikt nie dorówna. Muszę jednak przyznać, że to co otrzymałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Aelin powróciła a wraz z nią podróż przez którą przeszła. Od niewolnicy do królowej. Przebyła długą drogę, by znaleźć się w miejscu, którym była obecnie. Nie mogę zdradzić zbyt wiele z fabuły, nie w tym momencie, gdy wszyscy oczekują nadchodzącego finału. Mogę śmiało jednak stwierdzić, że seria kończy się w idealnym momencie, idealnym zakończeniem. Nie zawsze zgodnym z moimi oczekiwaniami, wielokrotnie wzruszającym przez fakt tego jak mocno zżyłam się z bohaterami oraz emocjonującym i pełnym skrajnych uczuć w wielu kwestiach. Ale za każdym razem wyjątkowym tak bardzo jak to tylko możliwe. Powróciłam do moich ulubionych bohaterów z nadzieją, że jeszcze mnie czymś zaskoczyć i wcale się nie pomyliłam. W ostatecznej rozgrywce zmienili się w sposób bardzo subtelny, ale widoczny z perspektywy wszystkich tomów. Widziałam jak radzą sobie z problemami, dążą do celów i walczą z osobistymi demonami, ale to Aeiln w tej części skradła niemal całą uwagę. W końcu nadszedł czas, by rozliczyła się z przeszłością i stanęła oko w oko z sama sobą. A przecież znamy ją jako postać wyjątkową, ale nie idealną: arogancka i sarkastyczna skłania się ku bogactwu jednocześnie kochając trywialne ludzkie przyjemności. To stawia ją na równi z nami, pozwala sądzić że jest bardziej ludzka niż chce pokazać i zbliża jej kreacje do serca czytelnika tak mocno, że nie potrafię powiedzieć na temat jej kreacji złego słowa. Jednak obok niej stają także inni: Manon, Dorian, Charol, Evangeline i inni - każdy z nich doczekał się trafnego zakończenia swoich losów oraz maksymalnego rozwinięcia kreacji czy zamknięcia poszczególnych spraw. Wciąż pozostaję pod urokiem finalnego tomu Szklanego Tronu. Może to sentyment, może niegasnące uwielbienie, które kieruję w stronę Maas, ale to jedna z najlepszych serii jakie kiedykolwiek czytałam. "Królestwo popiołów" natomiast jest zakończeniem, którego nie mogłam sobie lepiej wymarzyć. Ostateczna bitwa, ofiary, łzy i niedowierzanie łączą się z zamknięciem wszystkich podjętych wątków, mnogością emocji targających bohaterami oraz zwrotami akcji, których jakby nie było końca. Nie można nie kochać tej serii, nie można przejść obok niej obojętnie. Pozostaje jedynie żal, że to już koniec, bo zawsze pęka serce, gdy rozstajemy się z ukochanymi bohaterami. Gwarantuję jednak, że Sarah J. Maas z nawiązką rekompensuje nam tą stratę szóstym, finalnym tomem utrzymanym na najwyższym poziomie w każdym możliwym aspekcie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-05-2019 o godz 10:20 Snieznooka dodał recenzję:
Siedziałam jak na szpilkach nie mogąc się doczekać finałowego tomu cyklu Szklany Tron autorstwa Sarah J. Maas, kiedy Wydawnictwo Uroboros pokazało nam nie jeden, a dwa wspaniałe tomy o naszej Aelin Galathynius, nie posiadałam się z radości. Dlaczego? Bo to dwa razy więcej przyjemności! Uwielbiam naszą zabójczynię, która jest królową Terassenu, czeka ją wiele przygód, a przede wszystkim walka o to co słuszne. Jak potoczą się losy tej dzielnej kobiety? Czy autorka przygotowała dla nas rozdzierające serce zwroty akcji? Historia „Miasta popiołów” rozpoczyna się tam, gdzie zakończyło „Imperium burz”. Aelin przeszła bardzo długą drogę, od niewolnicy poprzez zabójczynię, by dowiedzieć się, kim jest naprawdę. Ogniste Serce walczy o przyszłość swojego ludu, wypowiada wojnę ciemności, stając się jej zakładniczką. Maeve zrobi wszystko, by utrzymać Aelin w ryzach, spoczywa w żelaznej trumnie skuta łańcuchami próbując przetrwać. Nie zwariować, pamiętać, kim naprawdę jest, broniąc się przed złożeniem hołdu i przysięgi krwi Królowej Fae. Walczy, aby pozostać sobą mimo tortur, którym jest poddawana każdego dnia. Woli, żeby wszystkie siły skoncentrowały się na walce z Erawanem, prawdziwym zagrożeniem niż jakąkolwiek próbą jej ocalenia. Tylko, co na to Rowan? Czy będzie w stanie jedynie chronić królestwo, kiedy wie, że Aelin go potrzebuje? Nic z tych rzeczy! Wyrusza na ratunek ukochanej, tylko czy zdąży? Czy uda mu się na czas ją odnaleźć? Czy Rowan sobie poradzi? Myślę, że nie muszę zachwalać, czy szczególnie Wam udowadniać, jak wspaniała i emocjonująca jest seria Szklanego Tronu, jak wiele pobudziła w nas wyobraźni, jak kochaliśmy i walczyliśmy z decyzjami autorki, nawet jeśli nie do końca się z tym zgadzaliśmy. Emocje, emocje i emocje, brutalność tortur, która spotykała nasze Ogniste Serce sprawiają, że ma się ochotę walczyć w jej imieniu z Maeve, trzeba przyznać, że utrzymuje poziom okrucieństwa. Walka naszych bohaterów trwa na kilku polach, a wszystko aby zmylić przeciwnika, który jedynie czekał na najmniejszy błąd. Trzeba w końcu odnaleźć ostatni z Kluczy Wydra i odnaleźć swoją królową, prawda? Jeśli boicie się tego, że nie dacie radę ułożyć sobie w głowie wszystkich wątków, przez co akcja wypadnie dość chaotycznie lub, że zostaniemy wrzuceni w wir akcji nie pamiętając wszystkich wydarzeń, nie musicie tego robić. Maas rozkręca akcję powoli tłumacząc przy tym, co się dzieje z bohaterami, przypominając ostatnie wydarzenia mające miejsce w „Imperium burz”, dzięki czemu stopniowo wdrażamy się w sytuację. Kolejne wydarzenia chwytają za serce, sprawiają, że błądziłam nie mogąc się oderwać od lektury. Maas jest mistrzynią w sprawianiu, że dobro wykreowanego przez nią bohatera jest dla czytelnika bardzo ważne, zaczynamy się z nimi zżywać i chcieć coś zrobić, aby było lepiej. Język autorki jak zawsze mnie zachwycał, opisy walk, wszelkie poetyckie porównania są tym, co tak bardzo lubię w jej twórczości. Wielu mogło wątpić w decyzję Wydawnictwa, aby podzielić „Miasto popiołów” na dwie części, jednak przy naszym tłumaczeniu i wielkości książki to rozwiązanie jest koniecznością. Załamanie grzbietu może nie jest taką priorytetową sprawą, ale wygoda czytania już tak. Książkoholicy dbają o swoje zbiory, dlatego myślę, że nie powinniście się tym za bardzo przejmować. To właściwa decyzja. „Miasto popiołów” to dwa tomy pełne emocji, pierwszy już za mną, cieszę się, że drugi czeka na moją uwagę leząc na regałowej półce, nie wiem czy dałabym radę długo czekać na to by dowiedzieć się, czy Erilea przetrwa wojnę? Jak potoczą się dalsze losy naszych ukochanych bohaterów?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-05-2020 o godz 10:04 Inthefuturelondon dodał recenzję:
Szklany tron zaczęłam czytać 2016 roku. Pamiętam to doskonale, ponieważ recenzja pierwszego tomu była jedną z pierwszych po przekształceniu mojego bloga w blog recenzencki. Od tamtej pory pozostawałam wierna twórczości Sary J. Maas. Oczywiście niektóre tomy czytałam raz na rok, ale nie przeszkodziło mi to w tym, żeby zakochiwać się w kolejnych bohaterach (czy niektórych nawet potępiać). Po 4 latach przyszła pora na zakończenie mojej przygody z tymi książkami. W pierwszy weekend majowy zabrałam się za Królestwo popiołów i teraz chciałabym podzielić się swoją opinią. Aelin Galathynius, zamiast bronić za wszelką cenę swojego królestwa, spoczywa w żelaznej trumnie jako zakładnik królowej Fae, Maeve. Żąda ona od Aelin całkowitego posłuszeństwa i złożenia przysięgi krwi. Była królewska zabójczyni codziennie jest torturowana, a jej silna wola coraz bardziej łamana. W tym samym czasie Rowan wyrusza na poszukiwania swojej ukochanej i nie liczy się dla niego nic, poza tym, by ją wyrwać z rąk wroga. Czy zdąży on uratować Aelin, zanim zgaśnie jej płomień? Powrót do tej serii był bardzo emocjonujący. Stęskniłam się za wszystkimi bohaterami i za całą akcją, więc z przyjemnością siadłam do lektury tej powieści. Skoro wspomniałam już o bohaterach, to muszę wyznać coś na temat Rowana. Nie polubiłam go w poprzednich częściach. Wprost nie mogłam już o nim czytać, a sceny, w których występował, najchętniej bym pomijała. Jednak w tym tomie coś się wydarzyło i Rowan zdołał zdobyć moją sympatię. Zaimponował mi swoim uporem i tym, że za wszelką cenę chciał odnaleźć ukochaną Aelin, nie patrząc na konsekwencje. Jest to może dość głupie, ale z drugiej strony cholernie romantyczne. Dlatego chyba mogę teraz powiedzieć, że stanęłam po stronie wielbicieli tej postaci. Co do samej głównej bohaterki, Aelin zaimponowała mi tym, jak silna się okazała. Mimo codziennego strachu, mimo bólu i katuszy, jakie przeżywała, nie poddała się i nie straciła swojego hartu ducha. Możecie mi wierzyć lub nie, ale ogromnie jej kibicowałam, kiedy przychodził kolejny fragment, gdzie znęcano się nad nią. Trzymałam kciuki, żeby broń Boże nie poddała się i wyszła z tej całej sytuacji jakoś w jednym kawałku. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że ta część aż tak mnie wciągnie – i to od samego początku. Wyszło na to, że te ponad siedemset stron pochłonęłam w dwa dni. Po prostu moje czytanie zmieniło się w jakiś maraton, ale absolutnie nie żałuję. Całkowicie zagłębiłam się w tę historię i bardzo się z tego powodu cieszę. Dopiero przy ostatnich stu stronach pierwszej części tego tomu (pamiętajmy, że polskie wydanie dzieli się na dwie książki) mój entuzjazm zaczął spadać. Przyznaję, że trochę zaczęło być nudno, ta akcja gdzieś tam zeszła na dalszy plan i w zasadzie ta końcówka to było takie pitu pitu. Jednakże w kontekście całości, czyli tych siedmiuset stron nie było to aż tak rażące. W końcu wiedziałam, że jest kontynuacja, więc nie martwiłam się aż tak bardzo. Ta część przypomniała mi, za co pokochałam tę serię i za to jestem ogromnie wdzięczna. Nie będę jednak rozpisywać się za dużo na temat całości, ponieważ chciałabym to zrobić w recenzji drugiej części. Powiem jeszcze tyle, że jeżeli zastanawiacie się jeszcze czy sięgać po zakończenie Szklanego tronu, to powiadam Wam: czyńcie to.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-04-2019 o godz 17:28 Monika Szulc dodał recenzję:
Wieloletnia przygoda ze „Szklanym tronem” dobiegła końca. Z jednej strony czuję ulgę, bo chciałam poznać finał tej niezwykłej i porywającej historii, a z drugiej już tęsknię za bohaterami. Moje początki z tą serią nie były łatwe, do pierwszego tomu robiłam dwa podejścia i długo nie mogłam wniknąć w ten świat, ale jak już zaskoczyło, to moja miłość z każdą kolejną książką rosła. Oczywiście nie zawsze było różowo, a Sarah J. Maas miała gorsze momenty i przydługie opisy, lecz wykreowała świat złożony, dopracowany w najmniejszym szczególe. „Szklany tron” jest niepozorną powieścią, która z cała pewnością nie zapowiada serii, która zrobiła wrażenie na tak wielu czytelnikach. Celaena jest zabójczynią i tak naprawdę fabuła jest prosta, a bohaterów stosunkowo mało. Każdy kolejny tom jest lepszy, bardziej rozbudowany, a bohaterowie ewoluują i całkowicie się zmieniają. Nowych postaci przybywa, a wątki namnażają się w zastraszającym tempie. Chwilami trudno było mi się odnaleźć w tym świecie, a narracja szczególnie nie pomaga. Narrator lawiruje między bohaterami i ma dziwne upodobanie, do kończenia w najlepszym momencie. „Królestwo Popiołów” jest zwieńczeniem przygód Aelin. Początek jest mocny i brutalny, gdyż Dziedziczka Ognia jest zamknięta w trumnie i torturowana przez Maeve. Rovan szuka swojej towarzyszki przemierzając królestwa. Lysandra robi wszystko by zachować spokój podszywając się pod Aelin. Dorian wraz z Manon Czarnodziobą szukają kluczy, a Choal wraca do domu, by uratować swoje ziemie. Wojna, Wojna i jeszcze raz Wojna. Brutalna i nieznająca litości, a jednak autorka nie uśmierciła wszystkich ;) szczerze powiem, że spodziewałam się większej dramaturgii i łez. Książka została podzielona na dwie części, co wywołało skrajne emocje, ja uważam, że była to dobra decyzja. Książka jest bardzo obszerna, liczy sobie ponad 1200 stron i nie wyobrażam sobie lektury takiego tomiszcza. Grzbiet z pewnością złamałby się wielokrotnie. Historia nie jest urwana w środku akcji i pierwsza część zamyka pewien etap. Druki tom znacznie lepszy i więcej się w nim dzieje. Wszystko kręci się wokół wojny i wątki powoli się łączą, a bohaterowie mają jeden cel, choć różne motywy. Zmiana, jaką przeszli, robi ogromne wrażenie. Manon wydaję się jakaś sympatyczniejsza, a Choala na powrót polubiłam i w tym tomie zaprezentował się z najlepszej strony. Co się tyczy Doriana, to od zawsze darzyłam go sympatią i to w moim odczuciu jest najbardziej niedocenionym bohaterem tej serii! Posiada ogromną moc, ma w sobie to coś, a jednak Aelin przytłoczyła go swoją chwałą. Wielokrotnie obrywał i nie było mu łatwo, ale jakoś tak o nim zapomniano. Szkoda, bo naprawdę zasługiwał na więcej uwagi ze strony pozostałych bohaterów. Być może mam takie zdanie, ponieważ zwyczajnie go polubiłam. „Szklany tron” to niezwykła i porywająca seria. Wielowątkowość przyprawia o zawroty głowy, a epickie walki nie pozwalają oderwać się od lektury. Napisana z rozmachem i dbałością o szczegóły. Ten cykl robi wrażenie pod każdym względem! Bardzo dobre zakończenie serii, choć z chęcią sięgnęłabym po KRÓTKIE nowelki o dalszych perypetiach bohaterów. Jak najbardziej polecam wszystkim fanom fantasy! 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-05-2019 o godz 10:48 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Aelin Galathynius została pojmana przez złą królową Maeve, która każdy kolejny dzień jej życia zamienia w piekło. Poddaje ją wymyślnym torturom, które mogłyby złamać niemal każdego. Książę Fae i jednocześnie towarzysz, nie zaprzestaje poszukiwać swojej ukochanej, mimo że czas nieubłaganie ucieka. Rowan zrobi wszystko i stoczy niejedną bitwę, by tylko odzyskać Aelin. "Szklany tron", to seria, która rozpoczęła moją przygodę z twórczością Sarah J. Maas. Każdy kolejny tom czytałam z takim samym zainteresowaniem i przeżywałam losy bohaterów. Dlatego świadomość, że ta seria dobiega końca nie działała na mnie optymistycznie. Postanowiłam zatem jak najdłużej delektować się przygodami Aelin. W przypadku recenzji "Królestwa popiołów" nie ma sensu skupiać się na dokładnym przybliżeniu fabuły, gdyż dla osób, które nie sięgnęły jeszcze po ten tom, mógłby to być duży spojler. Dlatego skoncentruję się na moich wrażeniach z lektury. Po dramatycznym zakończeniu poprzedniego tomu długo zastanawiałam się, jak autorka zdecyduje się poprowadzić dalej tę historię. Niektóre zabiegi udało mi się przewidzieć, inne były totalnym zaskoczeniem. Całość ma ponad tysiąc stron, więc każdemu z bohaterów zostało poświęcone sporo czasu. Akcja właściwa nie kręci się już tylko wokół miłości Aelin i Rowana, ale także dużo czytamy o Manon, Dorianie, Aedionie, Chaolu, Yrene, Lorcanie, Elide. Na przestrzeni tych kilku tomów, każda z tych postaci przeszła większą lub mniejszą przemianę. Każdą z nich za coś kocham, lubię i szanuję. Każda z nich coś poświęciła dla większego dobra, dla lepszego jutra. Nie zawsze zgadzałam się z wizją Sarah J. Maas, często złościłam się o to, jakie kłody rzuca pod nogi moim ulubionym bohaterom. Były także chwile podniosłe, wzruszające, zabawne, a nawet przerażające. Cieszę się, że wątki zostały zgrabnie poprowadzone do końca i rozwiązane. Co prawda, niektóre z nich mi się dłużyły albo wzbudzały zniecierpliwienie, ale jak wiadomo, nic nie jest doskonałe. To, co zdecydowanie zachwyci każdego czytelnika to warsztat pisarski autorki, który z powieści na powieść jest coraz lepszy. Lekki styl, wspaniała kreacja bohaterów i epicka historia sprawia, że nie da się oderwać od czytania. Każdy kolejny rozdział przynosił wiele skrajnych emocji i wzmagał moją ciekawość. Zwroty akcji niejednokrotnie przyspieszały bicie serca, a interakcje bohaterów wywoływały uśmiech na twarzy. Tak jak mogłam przypuszczać, zakończenie było zaskakujące i godne pióra Maas! "Królestwo popiołów" to wspaniałe zwieńczenie serii, która zachwyciła czytelników na całym świecie. Aby się o tym przekonać, należy po raz ostatni zagłębić się w ten fantastyczny świat i spotkać się z bohaterami, którym kibicowaliśmy przez sześć części. Ze swojej strony gorąco polecam i zachęcam się do zapoznania z losami Aelin Galathynius i jej przyjaciół.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-05-2019 o godz 20:04 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
Czy można powiedzieć na temat tego tomu cokolwiek, żeby przypadkiem nie zaspoilerować poprzednich części? No nie wiem... Jedyne, co mogę powiedzieć na temat fabuły tak, żeby każdy był zadowolony, zostanie zawarte w jednej frazie: będzie się działo! Bardzo miło było wrócić do wykreowanego przez Maas świata. Świata zdrajców, bohaterów, niebezpieczeństw, ale również pozytywnych aspektów w postaci przyjaciół, spędzania czasu na ciekawy sposób i pracowania na te dobre wspomnienia. Seria Szklany tron to jedna wielka przygoda, która pochłonęła mnóstwo osób! Niestety, właśnie dobiegła końca... Ostatni tom z tej serii został podzielony na dwie części ze względu na swoją objętość. Już poprzednie tomy czytało się z trudem, było to po prostu niewygodne. Nie bardzo rozumiem hejtu na wydawnictwo Uroboros, bo moim zdaniem ich decyzja była słuszna. :) Co znajdziemy w Królestwie popiołów? Przede wszystkim dokończenie wszystkich wątków z poprzednich części, dalsze rozwinięcia fabuły, ale jednak zmierzające już do końca. Słowo koniec brzmi bardzo dziwnie w momencie, gdy mowa o twórczości pani Maas, bo wszyscy jej miłośnicy doskonale wiedzą, że autorka niekoniecznie radzi sobie z zamykaniem wątków. Z tego też powodu nie mogę powiedzieć, że czytając ostatni tom ciągle miałam przyspieszone bicie serca czy gęsią skórkę. Niestety, momentami Sarah J. Maas po prostu nudzi. Szczęśliwie dla czytelników są to tylko pewne momenty, na które w świetle całości można zmrużyć oczy. Bardzo ogólnie rzecz ujmując, ostatni tom świetnie się prezentuje, choć nie jestem pewna, czy akurat takie zakończenie spodoba się wszystkim czytelnikom. Jak dotąd widzę raczej pozytywne opinie, choć zdarzają się wyjątki. Wiadomo, że niezwykle trudno jest zakończyć tak rozbudowaną serię w sposób, jakiego oczekiwaliby czytelnicy - czyli tak, aby każdy był zadowolony. Wspieramy różnych bohaterów i różnie chcielibyśmy kierować ich wyborami, ale to w rękach autorki leży ich los. My możemy go tylko zaakceptować albo już na zawsze obrazić się na całą tę serię. :) Wiem, że moja recenzja nie wygląda zbyt klarownie ani zachęcająco - trudno jest zebrać myśli pisząc o tak obszernej serii. Dlatego w dwóch zdaniach podsumowania jasno się wyrażę: jak najbardziej polecam wszystkim serię Szklany tron. Zdarzają się tomy, które wypadły raczej słabo, ale nie można zapominać o tych, które są naprawdę doskonałe! Pamiętajmy o tym, że nie bez powodu ta seria cieszy się tak ogromną popularnością. Naprawdę warto spróbować i wciągnąć się w przygody Chaola, Celaeny, Manon, Doriana etc. Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-07-2019 o godz 21:20 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Wojna i śmierć wiszą nad Terrasenem, jak topór nad głową skazańca. Jeszcze chwila i wszystko pochłonie mrok. Chaos rozpęta się na dobre i zagłuszy ostatnie szepty rozsądku. Upadek świata jest już bliski. Zbliża sie nieubłaganie, niczym jeźdźcy apokalipsy na koniach zwanych zagładą. To, co miało być tylko przestrogą, stało się rzeczywistością, która krok po kroku zbiera żniwa wśród nic niewinnych, pragnących żyć istot. Czy skazany na upadek świat, wyrwie się z ramion nieubłaganej śmierci? Czy odrodzi się w ogniu, jak Feniks z popiołów? W Królestwie Popiołów temperatura emocji sięgnęła zenitu. Czas próby nadszedł i rozpoczął śmiertelnie niebezpieczną grę, która bezpowrotnie zmieni losy tego świata. Nad głową Aelin ponownie zawisły czarne chmury, lecz tym razem nie zwiastują one przejściowej burzy, a rozszalały, nieobliczalny kataklizm, który pochłonie wszytko to, co stanie mu na drodze. I kiedy przeznaczenie rozkaże Aelin podnieść oręż i walczyć, dziewczyna po raz kolejny podejmie nierówną walkę z wrogiem, podczas której rozstrzygną się nie tylko losy świata, ale i całego jej życia. Czy Aelin zdoła ocalić to, co stało się dla niej bliskie i drogie? Czy wypełni karty przeznaczenia w sposób, który przygotowali dla niej bogowie? Czy wojna między dobrem a złem zakończy się porażką, czy może zwycięstwem? Wiele jest opinii na temat zakończenie tej historii. Są tacy, którzy po przeczytaniu finalnego tomu wciąż czują pewien niedosyt i pragną czegoś więcej. Ale są również tacy (w tym również ja), którzy są usatysfakcjonowani takim zakończeniem przygód Aelin i uważają, że dobrze jest tak, jak jest. W końcu… Wszystko co dobre, kiedyś się kończy, a przyciąganie tego w nieskończoność może mieć fatalne dla historii skutki. Najważniejsze, że oba finale tomy Szklanego Tronu czyta się szybko, płynie i z zapartym tchem. Akcja książki jest wartka, dynamiczna i nieprzewidywalna. Wszystkie wątki w końcu się łączą i tworzą razem epicką, niepowtarzalną całość, która długo pozostanie w mojej czytelniczej pamięci. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła Pani Maas, które pochłoną mnie doszczętnie i na wiele bezcennych godzin:) Podsumowując: Królestwo popiołów to niesamowicie fascynująca, pełna nietuzinkowej magii i niezapomnianych emocji historia, która po raz kolejny, lecz niestety ostatni zabierze nas do świata wypełnionego siłą niezwyciężonej odwagi, szczerą przyjaźnią, gorącą miłością oraz bohaterskim poświęceniem, by ostateczna walka dobra ze złem nie była pieśnią smutku i zwiapienia, a głośnym okrzykiem zwycięstwa!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-05-2019 o godz 18:33 Margi1234 dodał recenzję:
Ostateczna rozgrywka, w końcu nadchodzi najważniejsze starcie siły dobra, ze złem. Ale jakim kosztem? Na pewno takim, że będę przez długi czas płakać za Aelin, tęskniąc za jej kolejnymi przygodami, bo to finał naszej kochanej serii "Szklanego Tronu". Po ostatnim tomie "Imperium Burz" Aelin zostaje siłą zmuszona do poddania, i uwięzienia przez Królową Maeve. Jej ukochany Rowan postanawia wyruszyć w daleką podróż do uratowania ukochanej, jednakże czy Aelin nie podda się torturą? Czy wystarczy jej sił na to, by nie dać się złamać? Zło zaczyna gasić jej wewnętrzny płomień. Pełna niesamowitych zwrotów akcji i poświęceń historia, w końcu zamierza dojść do kulminacji. Po czyjej stronie będzie szala zwycięzca? Bardzo spodobało mi się to, że książka została podzielona na dwie części, ze względu na jej obszerność. Nie wyobrażałabym sobie trzymać jednej książki, która miałaby ponad 1000 stron. Co do samej historii, kolejny raz autorka porywa nas w świat, który jest tak barwny i jednocześnie prawdziwy. Nie sposób nie pokochać jej książek, gdy fabuła, akcja jak i sami bohaterowie są wykreowani na mistrzowskim poziomie. W tej części przeżywamy ogromne bestialstwo, niegodziwość i próbę sił. Aelin, toczy walkę ze sobą, gdyż Królowa Maeve robi wszystko by ją złamać, nie tylko poprzez fizyczne, ale i psychiczne tortury. Jak zawsze Sarah J. Maas wprawiła mnie w ogromne emocjonalne szaleństwo, których nie mogłam powstrzymać. Przeżyłam każdą chwilę Aelin, każdy ból i każdą tęsknotę za swoimi bliskimi, a przede wszystkim za Rowanem. Rozstanie tych dwojga odbiło się na nich, co mogłam dostrzec. Zwątpienie, którego tak dawno nie było w ich sercach, pojawiło się na nowo. A kolejne wydarzenia jakie pojawiają się po uprowadzeniu Aelin, chwytają za serce. Bez tej jednej ważnej persony, zaczyna powoli upadać wszystko, co budowała tak długo. Zakochałam się w tym świecie, i sięgając po kolejny tom, było mi bardzo ciężko, bo jednocześnie chciałam wiedzieć jakie będzie zakończenie tej walki, która trwała tyle czasu, ale równocześnie nie chciałam żegnać się z przygodami naszych bohaterów, których pokochałam za tą inność i przede wszystkim ich niezwykłość. Pierwsza część jest tym co się dopiero zaczyna, ale i jednocześnie zwiastuje koniec wspaniałej serii, która musiała w końcu nadejść. Zapraszam na bloga -> https://witchmargo.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-05-2019 o godz 19:50 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
„Królestwo popiołów” to ostatni tom „Szklanego tronu”, jaki trafia w nasze ręce, podzielony na dwie części zwieńcza całą historię naszej bohaterki Aelin, od prostej zabójczyni, niewolnicy, aż do momentu, w którym odkrywa, kim tak naprawdę jest, staje się królowa, a na jej barkach spoczywa wiele obowiązków, w szczególności, gdy szykuje się wielka wojna, jaka obejmie cały świat. Nie będzie to w żaden sposób prosta walka, bitwa, w której muszą wszyscy uczestniczyć, aby ją wygrać, przeciwstawić się przytłaczającej silne wroga, który nie raz pokazuje swoje pazury. Co także jest dobre w tej książce to fakt, że Sarah J. Mass zamknęła w niej każdy mniejszy lub większy wątek, który w poprzednich częściach nie był wyjaśniony i nie miał swojego końca. Jest to plus książki, wreszcie po tylu tomach wszystko staje się jasne i zrozumiałe dla czytelników. Relacje pomiędzy bohaterami, nie raz są stawiane na próbę, zacieśniają się lub wręcz przeciwnie, na zawsze się zamykają. „Królestwo popiołow” to dobre zwieńczenie tak dobrego cyklu, bohaterki, która potrafiła pokazać sobą nie tylko cięty język, a także akcje, w których wykazała się bystrością czy nie małą odwagą. Pokochałam tę serię, miała w sobie coś, co nie dawało spokoju, gdy się ją czytało, chciało się zgłębiać ten świat, poznawać go od wręcz poszewki, każdy najmniejszy szczegół. Każdy, kto zna tę autorkę wie jakie posiada pióro, potrafi dryfować między spokojnymi scenami, by zaraz nas wrzucić w wir wydarzeń. Nie raz było to przeszkodą, gdy się niecierpliwiło, chcąc poznać dalsze losy. Jednak w żaden sposób to nie wpływa negatywnie na całość, jestem ogromną fanką tej serii i pomimo jej wad, jest to coś, co warto polecić każdemu czytelnikowi, który kocha takiego typu akcje i fantastykę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-07-2019 o godz 09:17 Patryk dodał recenzję:
W taki oto sposób moja historia z cyklem „Szklanego tronu” dobiega końca. Nadszedł finał przygód naszej dobrze znanej zabójczyni. Cealena przez swoje całe życie mierzyła się ze swoim losem. Ten fakt sprawił, że my sami dostaliśmy potężną sześciotomową serię. Podczas której nasza główna bohaterka przeżywała trudne chwile, pełne również miłości, zmagań oraz bólu. Poznawała ludzi, świat, który teraz za wszelką cenę chce chronić, jest to dla niej wielki obowiązek, któremu musi sprostać. W tym momencie nadeszło też wielkie podsumowanie całej serii. Jestem ogromnie zaskoczony, w pozytywny sposób, jak to się wszystko skończyło, a autorka stanęła na wysokości zadania, by nas czytelników uraczyć tak dobrym zakończeniem. Opisy, podczas których mogłem się zagłębić w akcję, potrafiły mocno na mnie wpłynąć. Elektryzowały ciało do takiego stopnia przez swoją ciekawość, że chciałem jeszcze więcej czytać. Sarah J. Mass to pisarka, która potrafi i wie jak pisać, by uszczęśliwić swoich czytelników. Wykreowany świat przez tyle części nas oczarowywał, postacie których wątki teraz trzeba zamknąć. Moim zdaniem tak jak już o tym wspominałem, bardzo dobrze wszystko wyszło. Jak zawsze jedyne, do czego mogę się przyczepić to, w jaki sposób prowadzona jest fabuła i jak niezmiernie mocno czasami potrafi zwolnić swoje tempo akcji. Na przestrzeni tylu tomów da się do tego przyzwyczaić, wręcz tego nie odczuwać, a nawet z tej wolniejszej fabuły czerpać, dowiadywać się nowych faktów. Poznawać miejscami rzeczy, które kończą dany rozdział w opowieści i dają nam ostateczne zakończenie cyklu. Który moim zdabiem warto było przeczytać od pierwszej do ostatniej części!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-05-2019 o godz 12:17 m_arysi_a dodał recenzję:
www.potegaksiazek.blogspot.com Ciężko znaleźć odpowiednie słowa, by opisać finał serii, która tak wiele ci pokazała. Kocham wszystkich bohaterów i obserwować ich finałową podróż w tej części to było coś niesamowitego. Ich siła i determinacja oraz nadzieja, to największe czynniki, które sprawiły, że właśnie dostali to, o czym marzyli. Krew, łzy, pot, to ich cierpienie i lojalność... to jest dla mnie niesamowite i nie mogę aż zrozumieć, jak ci bohaterowie mogą być tak perfekcyjni i jednocześnie tacy ludzcy. Wiem, że powinnam się skupić na wydarzeniach tej książki, jednak to właśnie bohaterowie tej historii zawładnęli mną najbardziej. Dorian był niesamowity, jednocześnie wzbudzał we mnie tyle emocji, ponieważ tak bardzo w siebie nie wierzył, ale miał tak silną determinację, że mógł zrobić wszystko. Manon ma takie wielkie serce i płakać mi się chciało na wszystko co robiła w tej książce. Cierpienie Aelin było niewyobrażalne i już nawet o tym nie chcę myśleć. Chcę myśleć jedynie o tym, jaką ma silną psychikę, to, co wycierpiała... to miało na nią wpływ, ale wyszła z tego silniejsza jak nigdy. Lysandra i Aedion.. brak mi słów, tak naprawdę chciałabym jeszcze nowelkę o tej parze i o Dorianie i Manon, bo ich po prostu potrzebuję, okej? :) Wydarzenia w tej książce były niesamowicie dobrze napisane, na taki finał zasłużyliśmy i nie mogę się do niczego przyczepić, prócz jednej tragedii, która była niepotrzebna. Jednak wszystko inne... jest mi po prostu smutno, że to koniec, ale cieszę się, że mogłam poznać ten niesamowity świat, dojrzewać razem z bohaterami i inspirować się ich silnymi umysłami. To było niesamowite. <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-05-2019 o godz 09:02 Anonim dodał recenzję:
'Każdy kto czytał poprzednie cześci "szklanego tronu" z pewnością tak jak ja nie mogł się doczekać tej ksiązki powiedzieć że jest świetna to malo !!! Jest to książka która wyciskała ze mnie łzy wzrószała i rozśmieszała przeżywałam ją bardzo, tu po raz 1 tak na prawdę możemy zobaczyć główną bohaterkę która cierpi jest bezbronna i się poddaje ale.... jak zwykle gdy myślimy że już wiadomo co się stanie Sarah J. Mass zaskakuje nas rozwiązaniem pokazując inne drogi za co z pewnością każdy kto czytał tę sagę lub dwór cierni i róż już ją pokochał, w tej części Aelin jest uwięziona i torturowana przetrzymywana w żelaznej trumnie nie widzi szansy na ucieczkę a jej jedynym przyjacielem który mówi jej co jest prawda a co fikcja stwarzana w jej głowie przez Maew jest biały wilk. Biały cierń nie porzuca jednak nadzieji o odnalezieniu miłości swojego życia i podąża jej śladem przez morza i pustynie ich droga również wiele ich kosztuje gdyż w tym czasie Terrens przegrywa walke z Valgami jednak niesamowity zwrot akcji umożliwia Aelin ucieczke i powrót na kontynent gdzie nie podróżuje prosto do Terensu. Nasza bohaterka chce sprowadzić na pomoc największą armię w historii by nie tylko pokonać Valgów ale i samą Maev kosztuje ją to wiele wyżeczeń ale dzieki swej niesamowitej mocy ratuje Aniele i wyrusza by odzyskać swoje królestwo jak to się skończy cóż ja czekam, zakupiłam już nową cześć i chce poznać zakonczenie losów. Kto wykuje zamek czy bedzie to ona a może Dorian dowiemy się w ostatniej częśći. Życzę miłego czytania
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-04-2019 o godz 13:34 16agniecha15 dodał recenzję:
Jak cudownie było powrócić do świata stworzonego przez Maas. Autorka potrafi tak prowadzić akcję, że człowiek ma wrażenie, iż znajduje się w środku książki. Jej opisy terenów, zwierząt, bohaterów pozwalają na puszczenie wodzy fantazji i przez całą powieść, każdy element pojawia się w głowie jak film. W tym Maas jest niesamowicie dobra. Do tego fenomenalnie przedstawia, opisuje emocje, które wręcz wypływają z powieści. Dzięki temu bohaterowie wydają się jeszcze bardziej żywi i wręcz namacalni. Będę to chyba powtarzać cały czas, ale pióro autorka ma genialne. Choć książka liczy 735 stron, płyniemy przez nią tak szybko, jak nurt w rzece. Oczywiście jestem zachwycona, do tego stopnia, że okropnie ciężko było się z tym tomem rozstać. W tej często akcja jest wyważona i bardziej skupiona na emocjach i przeżyciach, odczuciach naszych bohaterów (zdarzyło mi się płakać podczas czytania, jakoś ostatnio miękka się zrobiłam), ale myślę, że to cisza przed burzą. Nie zabrakło jednak chwil grozy, jak to Maas potrafi, ale jeszcze nie było tego BUM, które lubi na nas rzucać. Książka zdecydowanie świetna i warta uwagi. Ja uwielbiam ten świat, ten klimat, tą magię, ten temperament bohaterów. Już nie mogę się doczekać końca historii. Aczkolwiek będzie mi brakowało tego wyczekiwania na kolejne tomy. Jestem tylko ogromnie ciekawa jak autorka zakończy cykl. Mam tylko cichą nadzieję, że nie złamie mi serce, bo potrafi. Polecam- ogromnie!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-05-2019 o godz 20:59 Sophie dodał recenzję:
Finałowy tom serii „Szklany tron” autorstwa Sarah J. Maas został podzielony na dwie części ze względu na swoje rozmiary – i dobrze, bo i nawet podzielone tomy nie są kruszynkami. Oba to wielkie bloki papieru – czyli dużo, dużo akcji. A dzieje się już od samego początku – narracja przeskakuje między kolejnymi bohaterami, dzięki czemu mamy wgląd w różne oblicza konfliktu, widzimy jak w różnych miejscach postępują wydarzenia. Zarazem sprawia to, że fabuła wciąga, a my z wielkim zainteresowaniem śledzimy kolejne zdarzenia, chcąc dowiedzieć się, co teraz przydarzy się naszym ulubionym postaciom. Autorka popycha bohaterów do ostatecznego starcia, z którego nie wszyscy wyjdą cało. Konflikt urósł do takich rozmiarów, że podziwiam autorkę, że była w stanie to wszystko skoordynować i rozplanować – „Królestwo popiołów” to łącznie ponad tysiąc dwieście stron zmagań, intryg, poświęceń, strachu i wysiłku w wykonaniu tak wielu postaci, a jednak wszystko ostatecznie składa się w całość, od której trudno się oderwać. Polecam serdecznie serię „Szklany tron” – autorka zaczęła niepozornie, jednak seria rozrosła się do zupełnie innego poziomu. Warto sięgnąć po twórczość Sarah J. Maas. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-05-2019 o godz 17:35 onlypretender dodał recenzję:
• Nie spodziewałam się, że ten niepozorny "Szklany Tron" nabierze tak niesamowitego rozmachu. Bohaterowie od samego początku wiele przeszli, dojrzeli, zmienili się. • Po spokojnym wstępie, kiedy poukładałam sobie cele i główne linie fabularne, akcja nabrała tempa i nie zwalniała aż do samego końca. • Trzymałam kciuki za poszczególnych bohaterów, bo już podczas czytania poprzednich tomów, bardzo się z nimi zżyłam. Chciałam, żeby wyszli z tej ostatecznej wojny ze złem jako zwycięzcy! • Cieszę się, że książka jest wydana w dwóch częściach, które już i tak są dosyć obszerne. Nie wyobrażam sobie tej powieści w jednym tomie. • "Królestwo popiołów" to zakończenie z rozmachem jednej z najbardziej popularnych serii młodzieżowych ostatnich lat. Polecam! więcej: www.onlypretender.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-04-2019 o godz 07:33 Anonim dodał recenzję:
Od dawna czekałam na wydanie ostatniej książki z serii „Szklany Tron” Sarah J.Mass, no i w końcu się doczekałam! Bałam się za nią zabrać, że szybko skończę, że się rozczaruje, po prostu czułam taką niepewność, myśle, ze każdy kto jest zakochany w jakiejś serii choć raz poczuł co to za uczucie. Jednak w końcu zaczęłam i już nie mogłam się oderwać! Od pierwszych stron wpada się po uszy w świat mrocznych przygód, ciężko choć na chwile przestać. Bohaterowie jak w każdej z poprzednich części są wykreowani na najwyższym poziomie, akcja warta, jednak trzyma w napięciu, nic dodać nic ująć. Już z niecierpilowością czekam na drugi tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Szklany tron. Tom 1 Maas Sarah J.
4.5/5
28,26 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wiedźma morska Henning Sarah
4.3/5
26,30 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dym i lustra Gaiman Neil
4.6/5
26,36 zł
39,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.