Konkurs na żonę (okładka  miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Przystojny trzydziestolatek szuka żony – czy przy okazji znajdzie miłość?

Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan „Żona”. Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli…

"Historia rodem z amerykańskiej komedii romantycznej. Książka miejscami zabawna, a także słodko-gorzka, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jest to doskonała lektura dla wszystkich tych, którzy lubią opowieści o miłości z całą plejadą niebanalnych bohaterów. Warto przeczytać!"
Agnieszka Lingas-Łoniewska, pisarka

"Zaskakująca i emocjonująca lektura, od której nie sposób się oderwać. Beata Majewska skradła moje serce, a bohaterowie tej powieści zostaną w mej pamięci na długo. Serdecznie polecam!"
K.N. Haner, autorka serii o Morfeuszu i powieści "Na szczycie"

"Powieść pełna intryg, emocji i misternych splotów akcji. Książka o miłości, przyjaźni i więzach rodzinnych – o tym, co w życiu cenne i ważne. Dostarczy czytelnikowi całej gamy wrażeń – od śmiechu po łzy."
Małgorzata Garkowska, pisarka, autorka powieści Układanka z uczuć.

"Konkurs na żonę rozbudza ciekawość intrygującym tytułem i subtelną okładką. Ta piękna powieść o najistotniejszych aspektach życia pozostawia po sobie ślad w duszy, nie pozwalając wyrzucić się z pamięci. Polecam serdecznie miłośnikom dobrej literatury." Hanna Greń, autorka powieści kryminalnych i obyczajowych.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Konkurs na żonę
Autor: Majewska Beata
Wydawnictwo: Książnica
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-05-10
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 206 x 137
Indeks: 21170430
średnia 4,3
5
29
4
21
3
2
2
0
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
28 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
19-07-2017 o godz 11:09 przez: Paulina Leszkowicz | Zweryfikowany zakup
Przyjemna powieść o konkursie, który wywraca do góry nogami życie wielu osób. Czyta się bardzo dobrze. Piękna okładka.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
02-07-2017 o godz 23:03 przez: Kamila Malec | Zweryfikowany zakup
Skuszona tytułem i lekką, fajną okładką sięgnęłam po tą powieść z lekką obawą, gdyż opis na okładce wskazywał na często powielaną fabułę w szczególności w Harlequinach. I przyznam jestem pozytywnie zaskoczona wartką akcją. Z tą książką nie da się nudzić i czyta się ją w mgnieniu oka. Od pierwszych stron pojawia się Nam często powielany stereotyp zamożnego biznesmena i trochę młodszej i mniej obytej "towarzyszki". Dodatkowo intryga wujka dotycząca testamentu, aby młody wychowanek odziedziczył po Nim to na co pracował całe życie, musi ożenić się i mieć dziecko przed 30 urodzinami. Wyłonić kandydatkę w konkursie pomaga mu wtajemniczony przyjaciel, tylko ja potoczą się losy młodych ludzi? Czy rzeczywiście zawsze można wykluczyć miłość? Czy ten felerny zapis w testamencie uda się zataić przed potencjalną "żoną"? W książce ukazana jest przemiana bohaterów, ich wewnętrzne dorastanie i konsekwencje czynów. Czyta się ją w mgnieniu oka, a zakończenie podsyca apetyt na kolejny tom. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-05-2017 o godz 21:44 przez: ardnaskela | Zweryfikowany zakup
No i mam nową ulubioną pisarkę! Jestem pod wielkim wrażeniem. Powiem szczerze, że podeszłam do tej pozycji z wielką nadzieją ale i obawą. Dodatkowo książka była dostępna tylko w formie papierowej tak więc bałam się, że znów zostanę z nielubianą pozycją na regale na którym i tak się już nic nie mieści. A tu taka przemiła niespodzianka. Książkę pochłonęłam w jeden wieczór i jestem oczarowana. Historia niby mało oryginalna, w niewprawnych rękach chodząca katastrofa ale tu wyszła perełka. Napisana w pełen humoru, ciepły i inteligentny sposób. Najfajniejsze jest to, że to bohaterka jest tą stroną, która jest silniejsza w tym związku. Nie mogę się doczekać kolejnej części. Polecam. Rewelacja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-06-2017 o godz 06:17 przez: Małgorzata Hejna | Zweryfikowany zakup
Bardzo fajnie i lekko napisana opowieść o życiu młodego człowieka poszukującego żony. Niestety szybko się skończyło i trzeba czekać na kolejne tomy. Myślę ze warto poczekać na dalsze losy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
02-11-2017 o godz 12:13 przez: Jolanta barkowsla | Zweryfikowany zakup
Książka bardzo dobra. Przeczytana jednym tchem. Historia bohaterów jak z życia wzięta. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-12-2017 o godz 09:05 przez: RENI | Zweryfikowany zakup
Książka, którą warto przeczytać. Napisana lekkim piórem, poruszająca problemy zwykłych ludzi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-08-2017 o godz 17:56 przez: Magda | Zweryfikowany zakup
fantastycznie się czyta :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-02-2018 o godz 09:43 przez: Anonim
Skończona. Po pierwsze okładka cudna! Po drugie gdyby nie to, że jestem w UK od razu pobiegła bym do księgarni po następną część "Bilet do szczęścia". Po trzecie, od razu kupiłabym także "Zdążyć z miłością" ponieważ tak mnie wciągnęła i niestety teraz mam wrażenie jakbym skończyła książkę w połowie.... Mimo, iż z reguły nie przepadam za takimi "romansidłami" ;) to ta mi wyjątkowo przypadła mi do gustu. Lekka (a o to mi chodziło), fajnie się ją czyta, miła odskocznia od ulubionych thrillerów. Polecam wszystkim.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
02-05-2017 o godz 22:17 przez: Anna Rosińska
Hugo Hajdukiewicz, zbliżający się do trzydziestki król palantów szuka żony. Mogłoby się wydawać, że to nic nadzwyczajnego. Facet może po prostu się zmienił i dojrzał do założenia rodziny. Niestety, Hugonem nie kierują żadne, nawet najmniejsze szlachetne pobudki. Jemu zależy tylko i wyłącznie na pieniądzach. Aby odziedziczyć spadek musi ożenić się przed magiczną trzydziestką. W innym wypadku dostanie, według niego, jakieś marne ochłapy. Łucja Maśnik to z kolei młodziutka, niewinna i niedoświadczona w relacjach damsko- męskich dziewczyna studiująca w Krakowie. Od dziecka wychowywana przez babcie. Gaduła. Straaaaaaszna gaduła :-) Przesympatyczna, choć bardzo naiwna. Nic dziwnego, że imponuje jej przystojny i pewny siebie Hajdukiewicz. Ale bez względu na wiek, tak to właśnie z nami, kobietami jest. Pociągają nas prawdziwi dranie... Jak się okazuje, znalezienie idealnej kandydatki na żonę wcale nie jest takie proste. Gdyby jeszcze chodziło o miłość. Ooo, to wtedy jest dużo prościej. Dosięga nas strzała amora, razi niczym najgorszy piorun traktując nas milionami voltów emocji i po sprawie. Jesteśmy ugotowani. Nic już na świecie nie ma znaczenia. Liczy się tylko on/ona. Ale młody prawnik musi wziąć pod uwagę wiele czynników. W końcu chodzi o misternie przygotowaną intrygę, dzięki której stanie się posiadaczem prawdziwej fortuny. I wtedy przyjaciel Hugona, Adam, wpada na genialny pomysł i tak powstaje projekt Żona. Czy przy okazji Konkursu na żonę trzydziestolatek znajdzie miłość? No tak. Jest tylko jeden malutki, aczkolwiek znaczący problem. On tej miłości wcale znaleźć nie chce.  Konkurs ogłoszony akurat na krakowskiej uczelni Łucji (przypadek, czy przeznaczenie?) daje jej szansę zarobienia chociaż kilku stówek do bardzo skromnego budżetu studentki. I tak właśnie krzyżują się drogi Hugona i Łucji. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby domyśleć się, co wydarzy się później. Motyle w brzuchu. Fascynacja. Wreszcie wielka miłość i jeszcze większe oddanie. Ze strony dziewczyny, oczywiście. Hugo bowiem w tym samym czasie zastanawia się jak: a) wybrnąć z kolejnych kłamstw b) nie dopuścić do spotkania Łucji z nieodpowiednimi osobami c) opanować do perfekcji metodę manipulowania studentką. Ale nawet tak doświadczony gracz jak pan Palant (wybaczcie, ale nie znajduję innych słów na określenie Hajduka) nie mógł przewidzieć, że w malutkim ciele nastoletniej jeszcze dziewczyny spotka godnego sobie przeciwnika... Łucja bowiem okazała się niesamowicie... A zresztą. O tym musicie przeczytać już sami :-) Nie wiem jak Wy, ale ja kiedy pierwszy raz zobaczyłam skromną i prostą, aczkolwiek uroczą okładkę pomyślałam, że to będzie lekka i przyjemna książka. Przecież po opisie można wywnioskować, że to jedna z tych historii, gdzie po pokonaniu kilku przeszkód i po wylaniu z brzegów rzeki gorzkich łez, głównych bohaterów spotka zakończenie żyli długo i szczęśliwie. Troszkę mnie ten banalny opis zmylił. Ale i sama historia z pozoru sprawia wrażenie prostej jak drut. I pewnie taka właśnie by była, gdyby nie kilka sprytnych zabiegów autorki, która uczyniła z niej powieść godną polecenia. Kolejnym atutem jest język jakim posługują się bohaterowie powieści. Idealnie oddaje on mentalność ludzi. Tych mieszkających w "super" mieście jak i na "nudnej" wsi. Widać różnicę między wykształconymi i ważnymi, a skromniejszymi i prostymi. I przede wszystkim tym, jak poszczególne społeczności postrzegają siebie nawzajem. A język młodzieży. O! To dopiero hardcore. I muszę przyznać, że chociaż dialogi między Łucją, a jej przyjaciółkami sprawiały czasami wrażenie rozmów między kosmitkami, w dzisiejszych czasach młodzi ludzie używają takiego właśnie "slangu". Chyba wszystko po to, żeby niewtajemniczeni nie mieli pojęcia o co chodzi :-) Trzeci plusik za humor :-) Ale słodzę, prawda? Żeby nie było więc za (blado)różowo muszę przyznać, że jestem troszkę zaskoczona sposobem przedstawienia babci głównej bohaterki. Na początku byłam przekonana, że to taka dobra i poczciwa staruszka z siwymi włosami i kolorową chustą na głowie. Tymczasem okazało się, że ona ma dopiero... 60lat! Rozumiem, że młodzi ludzie (tacy jak, np. Łucja) mogą postrzegać osoby dojrzalsze trochę inaczej. Zdaję sobie również sprawę, że sześćdziesiąlatka ze wsi różni się od sześćdziesiąlatki z miasta. Jednak jako naocznych świadek poczynań wiejskich kobiet wiem, że mają one czasami więcej energii niż my, trzydziestolatki, w naszym mniemaniu, przygnieceni ciężarem codziennego życia. Moim zdaniem jest to idealna propozycja na spędzenie przyjemnego popołudnia, najlepiej na świeżym powietrzu, tym bardziej, że pogoda wreszcie postanowiła się nad nami zlitować :-) Ja spędziłam przy niej miło czas, mimo, że Hugo wielokrotnie wyprowadził mnie z równowagi. A Łucja... Łucji życzę powodzenia. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Po poznaniu zakończenia Konkursu na żonę, tytuł drugiej części, czyli Bilet do szczęścia nabiera nowego znaczenia :-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2017 o godz 16:37 przez: Beata Matuszewska
www.recenzje-beaty.blogspot.com Ostatnio coraz częściej zdarza mi się, że wybieram książkę po okładce a gdy jeszcze autorem książki jest Beata Majewska, którą możecie znać, jako Augustę Docher to wiedziałam, że muszę przeczytać. Kiedy czytałam „Anatomia uległości” jej historia urzekła mnie a ja postanowiłam, że przeczytam wszystko z pióra autorki. Ale czy najnowsza powieść ”Konkurs na żonę” tak samu przypadła mi do gustu jak ostatnio przeczytana książka autorki? Zapraszam serdecznie "PRZYSTOJNY TRZYDZIESTOLATEK SZUKA ŻONY, CZY PRZY OKAZJI ZNAJDZIE MIŁOŚĆ?" Hugo Hajdukiewicz młody prawnik z Krakowa musi jak najszybciej zmienić stan cywilny. Zmuszony do poszukiwań żony i założenie rodziny przed trzydziestką taki właśnie nakłada warunek w testamencie wujek, aby cały majątek został przekazany Hugo. Z pomocą przychodzi najlepszy przyjaciel Adam Soliński i razem wpadają na niesamowity pomysł „Konkursu na żonę”. W konkursie Hugo poznaje młodą, niedoświadczoną i nieśmiałą studentkę Łucję Maśniak która nieświadoma poczynań mężczyzny zakochuje się i obdarza go wielkim uczuciem. Mężczyzna wykorzystuje naiwność Łucji i bardzo szybko oświadcza się zapewniając o swoim uczuciu. Jednak jak wiadomo kłamstwo na krótkie nogi i wszystko wymyka się spod kontroli. Co zrobi Łucja, kiedy dowie się o całym tym konkursie i oświadczynach? Czy Hugo zmieni swoje uczucia, co do przyszłej małżonki? Co zrobi mężczyzna, kiedy zacznie palić mu się grunt pod nogami? Tego i wiele innych rzeczy musicie dowiedzieć się z książki. „Heaven, I’m in heaven. . . and my heart beats so that i can hardy sapek, and I seem to find the happiness I seek, when we’re out together dancing hecek to cheek. . .” Muszę wam powiedzieć tylko jedno słowo o tej książce jest po porosty GENIALNA. Od razu mówię, że nie przesadzam a każdą jedną książkę oceniam wysoko. Jak wiecie lubię czytać książki z literatury romanse i cały czas wydaje mi się, że już prawie nic mnie nie zaskoczy a tu jednak miła niespodzianka? Najbardziej podoba mi się, że polskie autorki dorównują a nawet lepiej piszą od zagranicznych. Dlatego możemy się pochwalić i promować naszą literaturę a nasze małe grono czytelników zacznie się powiększać. „Konkurs na żonę” jest to książka z kategorii romans, w której autorka odnalazła się i dostarczyła nam niesamowitą książkę pełną miłosnych wątków, którą czyta się niesamowicie szybko. Książka wciąga już od pierwszych stron i nie pozwala odłożyć jej na półkę póki nie skończymy jej czytać. Zakończenie niesamowicie mnie zaskoczyło, ale w lipcu ma być premiera drugiej części „Bilet do szczęścia” to chyba jakoś wytrzymam, ale nie odpowiadam za moją wyobraźnię. Akcja książki toczy się głównie w Krakowie i oczywiście w Podolu (skąd pochodzi Łucja). Poznajemy wiele osób, ale nie każda przypadła mi do gustu. Pierwsza z nich to Hugo mogę wymieniać u niego bardzo wiele zalet jak i wad. Lubię w książce bad boyów, ale swoim zachowaniem chyba skruszyłby nawet te najtwardsze serca. Mężczyzna, który wie, co chce od życia, twardo stąpający po ziemi i po trupach a do celu. Może z początku nie pałałam do niego miłością, ale później zmieniłam zdanie i nie wiem, co by teraz miał zrobić to już jest moim „number one”. Do poukładanego życia Hugo trafia Łucja, która wywróci mu świat do góry nogami. Konkurs miał kilka zasad, których mężczyzna miał się stosować, ale jak to bywa strzała Amora nie wiadomo, kiedy w nas trafi i tak samo jest z głównymi bohaterami. Co zrobi Hugo, kiedy zacznie myśleć o Łucji inaczej niż na samym początku? Młoda studentka od najmłodszych lat została wychowywana przez babcię. Rodzice w bardzo młodym wieku zginęli śmiercią tragiczną i jedyny autorytetem i opiekunem, na którym się wzorowała dziewczyna jest babcia. Mężczyzna myślał, że trafił na dziewczynę ze wsi, która będzie zapatrzona bezgranicznie w niego, ale Łucja czasami też potrafi podnieść głos i postanowić na swoim, co Hugo nie przyznaje się do tego, ale podoba mu się to. Z początku mogłoby się wydawać, że ci dwoje nie będą pasować do siebie dwa inne statusy społeczne, charaktery i wzory do naśladowania, ale coś się zmienia. Więcej wam nie zdradzę, ale resztę musicie dowiedzieć się z książki. Książka jest napisana prostym językiem, co dzięki temu szybko się czyta. Niektóre opisy były dla mnie tak doskonale opisane, że z zamkniętymi oczami wszystko widziałam. Okładka przyciąga i hipnotyzuje a zakończenie jest tan nieprawdopodobne zaskakuje i porusza a z końcem wyciska mnóstwo łez. Autorka kolejny raz zaskoczyła mnie i to bardzo miło. A teraz wiem, że na kolejną książkę będę czekać z utęsknieniem. Podsumowując książka jest warta poświęcenia uwagi. Zmusza czytelnika po poświęcenia nad refleksjami, ale napawa optymizmem i zmusza do wyboru. Nawet nasze największe porażki życiowe są do rozwiązania a nasz los może odwrócić się o sto osiemdziesiąt stopni. Zdecydowanie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-05-2017 o godz 23:05 przez: KobieceRecenzje365
„Przystojny trzydziestolatek szuka żony. Czy przy okazji znajdzie miłość?” Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik, który na gwałt musi zmienić stan cywilny, w innym wypadku przejdzie mu koło nosa ogromny spadek, który zostawił wuj. Ślub przed trzydziestką i dziecko to warunki jakie zostały zapisane w testamencie. Tylko co zrobić, gdy na horyzoncie nie ma żadnej panny, która nadawałaby się na żonę? Wraz z przyjacielem wpada na genialny plan... i organizują konkurs na żonę idealną. Dzięki konkursowi poznaje młodziutką i nieśmiałą studentkę Łucję Maśnik, której bardzo szybko się oświadcza i zapewnia o swoim wielkim uczuciu. Niczego nieświadoma i zakochana dziewczyna przyjmuje oświadczyny, wierząc w dobre intencje mężczyzny. Hugo jest niezwykle zadowolony i czuje, że wszystko jest na jak najlepszej drodze do zrealizowania jego matrymonialnego planu. Co zrobi, gdy wszystko zacznie wymykać się spod kontroli? Czy wbrew sobie można się zakochać? Czy Łucja odkryje, dlaczego Hugo jej się oświadczył? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami. Beata Majewska (Augusta Docher) to mama, żona, córka i siostra. Plastyczka, księgowa, manikiurzystka i pisarka. Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman. Polka, Ślązaczka. Tradycjonalistka modyfikowana. Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości i wspaniały człowiek. Na swoim koncie ma już kilka wydanych powieści i cały czas pisze, by jej fani mieli co czytać. „Konkurs na żonę” to bardzo fajna powieść miłosna, którą czyta się w zastraszającym tempie. Książka niesamowicie wciąga już od pierwszej strony i nie można odłożyć jej na półkę, póki nie pozna się zakończenia tej pogmatwanej historii dwójki bohaterów. Akcja toczy się w miarę spokojnie, ale nie obawiajcie się, nudy nie ma, za to jest ciekawie, zabawnie, tajemniczo i romantycznie. Wiedziałam, że Beata mnie nie zawiedzie i „Konkurs na żonę” będzie kolejną książką, którą zaliczę do ulubionych. No, ale cóż, Beata to autorka, która sprawdza się w każdym gatunku literackim, napisała już książkę z wątkiem paranormalnym, napisała erotyk, który ocieka seksem, więc i romans musiał okazać się świetny. Cieszę się, że są w Polsce autorzy, których książki mogę brać w ciemno, bo wiem, że się nie rozczaruję. Powieść ta jest bardzo, ale to bardzo zabawna za sprawą Łucji, która jest ogromną gadułą i potrafi zagadać człowieka na śmierć. Buzia jej się nigdy nie zamyka i dzięki temu nieraz pokładałam się ze śmiechu. „Jeżeli jej nie przerwiesz, opowie ci cały dzień z detalami, nawiąże do dzieciństwa, swoich przyjaciółek, ich chłopaków, jak się mamuty w węgiel kamienny zamieniały, a ty po prostu zasypiasz bez konieczności sięgania po prochy.” Kreacja bohaterów wyszła autorce naprawdę bardzo dobrze, są oni niezwykle prawdziwi i wiarygodni w swoim zachowaniu. Hugo to mój ulubiony bohater, choć pewnie niektórzy z Was się ze mną nie zgodzą. Ja polubiłam go już od samego początku, gdyż lubię takich bad boyów, którzy wiedzą, czego chcą od życia i po trupach dążą do celu. Hugo to mężczyzna cyniczny, na pozór zimny jak stal, dla którego liczy się tylko to, czego on chce. Żona miała być dla niego tylko środkiem do celu w dążeniu do zdobycia upragnionego spadku. Nie przewidział tylko jednego? Jak zmieni się jego życie, gdy pojawi się w nim Łucja. Łucja Maśnik to młodziutka i bardzo nieśmiała studentka, którą po śmierci rodziców wychowywała babcia i to ona wpoiła jej, że w życiu najważniejsza jest rodzina, nieważny jest status społeczny i grubość portfela. To dziewczyna spokojna, skromna, ale czasami potrafi podnieść głos i postawić na swoim. Oboje są niczym dzień i noc i mogłoby się wydawać, że w ogóle do siebie nie pasują. Jednak w moim odczuciu są dla siebie stworzeni i idealnie się uzupełniają. Co wyniknie z „Planu Żona”? Ja Wam nie zdradzę, ale zapewniam Was, że warto się przekonać. Styl, jakim operuje Beata Majewska, jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się w zawrotnym tempie, a zakończenie pozostawia niedosyt i chce się więcej. Ogromnym plusem tej powieści są dialogi, które są bardzo naturalne, a także niewymuszone poczucie humoru, które momentami rozbawia do łez. Powieść pełna emocji, tych dobrych i tych złych i dzięki temu bardzo łatwo utożsamiać się z bohaterami. „Konkurs na żonę” to powieść, którą mogę Wam polecić z czystym sumieniem. To lekka i przyjemna w odbiorze komedia romantyczna, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem. To słodko – gorzka opowieść o miłości, pełna tajemnic i skrywanych sekretów. Polecam! Za możliwości przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-09-2018 o godz 18:11 przez: ewfor
Konkurs na żonę to powieść obyczajowa, z ciekawym romansem i delikatną erotyką w tle, taka trochę bajka dla dorosłych, ale wyjątkowo wciągająca. Na początku napisałam, że jest to trochę taka bajka dla dorosłych. Być może gdybym była o kilkadziesiąt lub chociażby kilkanaście lat młodsza, odebrałabym fabułę nieco inaczej, ale mam tyle lat co mam i wiele już w życiu przeszłam, zatem niektóre historie są dla mnie… trochę bajkowe. Nie ukrywam jednak, że książkę przeczytałam na tak zwanym wdechu, czyli wciągnęła mnie ta historia bardzo i nie potrafiłam oderwać się od fabuły do tego stopnia, że już tego samego dnia, kiedy skończyłam czytać tę, zabrałam się za drugą część. No cóż, babska ciekawość zwyciężyła. Książka jest momentami bardzo zabawna a momentami bardzo wzruszająca. Były fragmenty, a właściwie dialogi, przy których śmiałam się w głos, ale były również chwile, kiedy musiałam otrzeć z oka łezkę. Dlaczego napisałam, że to trochę bajka? No cóż, patrząc na głównych bohaterów, to takie związki pewnie zdarzają się. Mamy przed sobą Kopciuszka, dziewczynę z ubogiej rodziny, dobrze wychowaną, inteligentną i do tego sierotę, która prawie nie pamięta swoich rodziców, bo zginęli, gdy ona była małym dziecięciem. I mamy Księcia, czyli bogatego playboya, młodzieńca żyjącego w luksusie, nie znającego tak naprawdę polskiego normalnego życia. I to pozwala na to, aby… do głowy trafiła myśl, aby książka skończyła się „i żyli długo i szczęśliwie”. Czy tak się kończy? Nie zdradzę. Fabuła książki jest nietuzinkowa. Jeżeli ktoś pomyśli, że jest to słodki romans, czy literatura dla kucharek, jak ktoś określił kiedyś książki pisane przez Magdalenę Witkiewicz, to się trochę pomyli. To słodko gorzki realizm życia, który może się przytrafić niejednej młodej dziewczynie, bo cóż jest dziwnego w tym, że dziewczyna z przeciętnej, niezbyt zamożnej rodziny zakochuje się w przystojnym, bogatym młodym człowieku? Bardzo podobało mi się podejście autorki do erotyki. Lubię takie zmysłowe erotyczne związki, w których nie ma brutalności i wulgarności, jest tylko czysty, niewinny seks. Może główna bohaterka była odrobinę nadpobudliwa w tej materii, ale zrzuciłam to na buzujące w niej hormony podsycane emocjonalnym podejściem do tego ciepłego i cudownego faceta. Tak, Hugo mimo wielu wad, da się polubić. Autorka od początku wprowadza czytelnika w konkret dotyczący „konkursu na żonę”, powolutku wciąga nas w intrygę uknutą przez głównego bohatera, ale nie pozwala na dokonywanie wyboru pozytywnej i negatywnej postaci. Jeśli chodzi o mnie, to chociaż kibicowałam Łucji na każdym kroku, to trochę mnie jej osoba irytowała, w przeciwieństwie do Hugo, którego autorka pokazała, jako mężczyznę, w którym małymi krokami rodzi się przemiana. Łucja okazała się osobą trochę mało odpowiedzialną za swoje poglądy. Najpierw usilnie dążyła do tego, aby jej partner wybaczył komuś, dał temu komuś kolejną szansę, a potem, kiedy chodziło o nią, sama nie potrafiła, czy wręcz nie chciała wybaczyć i dać drugiej osobie kolejnej szansy. Ta książka to opowieść o zmianach, jakie rodzą się w człowieku dzięki niektórym emocjom. Ukazuje jak głębokie mogą być więzy łączące ludzi. Jak piękna i bezkompromisowa potrafi być przyjaźń, ale również jak szybko można ulec marzeniom, których spełnienie nie zawsze jest tak piękne i urocze jak chcemy. To doskonale ukazany realizm współczesnego życia, gdzie z jednej strony mamy tradycyjne posłuszeństwo wobec wpajanych od dziecka zasad a z drugiej hipokryzję i wykorzystywanie naiwności innych dla własnych celów. To nie jest książka, którą można zakwalifikować jako literaturę tylko dla kobiet. Myślę, że chociaż nie ma w fabule brutalnych scen przemocy, wątków sensacyjnych czy kryminalnych, tę powieść równie dobrze mogę polecić mężczyznom. Zabawne często dialogi w połączeniu z ciekawymi osobowościami bohaterów i pięknymi opisami miejsc, to z pewnością mieszanka, która zadowoli niejednego czytelnika.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-05-2017 o godz 23:50 przez: martad87
Beata Majewska do tej pory znana była czytelnikom pod pseudonimem Augusta Docher, pod którym wydała trzy książki. Każda z nich przypadła mi do gustu, dlatego z chęcią sięgnęłam po jej najnowszą powieść „Konkurs na żonę”. Opis fabuły brzmiał zachęcająco, dlatego tym większą miałam na nią ochotę. Jak wypadła ta odsłona twórczości autorki? (...) Przyznać muszę, że początki z „Konkursem na żonę” nie należały do najłatwiejszych. Zaczęło się ciekawie, ale mój zapał szybko zaczął opadać. Tytułowy konkurs w ekspresowym tempie został rozstrzygnięty, bohaterowie wkrótce potem poznali się i tutaj zaczęły się schody. Mówiąc wprost, początkowo obydwoje poważnie działali mi na nerwy. Łucja jawiła mi się jako naiwna i nieco zdesperowana dziewczyna chwytająca pierwszego lepszego faceta, który okazał jej jakiekolwiek zainteresowanie, mimo iż zważywszy na jego zachowanie, powinna prędzej posłać go do diabła, aniżeli kontynuować znajomość. Hugo natomiast w mojej ocenie był niezdecydowanym bucem, który z jednej strony wie, że musi być miły, by zjednać sobie przychylność Łucji, a z drugiej zachowuje się oschle, czym w teorii powinien osiągnąć coś zupełnie przeciwnego. W teorii powinien, ale Łucja, niedoświadczona kompletnie, nie miała mu tego za złe. Takie początki nie wróżyły dobrze i nawet przez myśl mi przemknęło, że to chyba będzie pierwsza powieść tej autorka, która kompletnie nie przypadnie mi do gustu. Bałam się, czy w ogóle dotrwam do finału, skoro jej bohaterowie już na samym początku tak mnie drażnią. Na szczęście okazało się, że moje obawy były przedwczesne, bo wkrótce historia zaczęła się rozkręcać i nabierać rumieńców, a Łucja i Hugo z czasem zyskali moją sympatię. „Konkurs na żonę” okazał się bardzo przyjemną, ciepłą opowieścią z całą gamą nietuzinkowych postaci. Główni bohaterowie totalnie zrehabilitowali się w moich oczach. Każde z nich pokazało oblicze tak różne od pierwszego wrażenia. Łucja to nie tylko skromna, pogodna dziewczyna ze wsi, to także zaradna i, kiedy trzeba, silna młoda kobieta. Hugo zaś, kiedy zrzucił maskę zimnego wyrachowania, okazał się być całkiem wrażliwym facetem, który potrafi walczyć o to, co jest dla niego ważne. Bardzo podobało mi się to, jak rozwinęły się te dwie postaci i jak z czasem ewoluowała ich relacja. „Konkurs na żonę” to powieść o specyficznym, rzekłabym takim swojskim, ciepłym klimacie. Klimat ten książka zawdzięcza bardzo obrazowym opisom oraz przywiązaniu Łucji i jej rodziny, babci w szczególności, do rodzinnych tradycji. Akcja powieści rozgrywa się na przełomie kilku miesięcy i niezależnie, czy są to okolice Bożego Narodzenia i jarmark świąteczny, czy początek wiosny i leśna łąka skąpana słońcem, autorka potrafi słowami odmalować odpowiednią atmosferę, że wystarczy zamknąć oczy, a gotowe obrazy pojawiają się w wyobraźni. Klimat swojskości zaś, w moim odczuciu, tworzy w ogromnej mierze postać babci Łucji, która jest taką modelową babcią o złotym sercu, co to odpowiednio nakarmi i wspomoże dobrymi radami, których jest skarbnicą. Powieść, mimo początkowych trudności, bardzo mnie wciągnęła, a kiedy rozkręciła się na dobre, nie mogłam się od niej oderwać. Nie brakuje w niej zaskakujących zwrotów akcji i sekretów z przeszłości, które nadają całej historii dodatkowego smaczku. Sięgając po „Konkurs na żonę”, przekonana byłam, że jest to pojedyncza powieść. Nie wiedziałam wówczas, że to początek nowej serii, która, jak się później dowiedziałam, liczyć ma sobie cztery tomy. Już nie mogę doczekać się kolejnych części, bo historia Łucji i Hugona naprawdę ciekawie się rozwinęła, a zakończenie zaostrzyło mój apetyt na ciąg dalszy. Cieszę się, że również i tę odsłonę twórczości autorki mogę zaliczyć do udanych. Jeśli poszukujecie lekkiej, przyjemnej powieści, która umili Wam wieczór, zwróćcie uwagę na „Konkurs na żonę”. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-05-2017 o godz 09:50 przez: Aleksandra Szoć
www.stanzaczytany.pl Powieść na pograniczu romansu i powieści obyczajowej to coś, co może wydawać się czymś pospolitym, jednakże Beata Majewska (znana również pod pseudonimem Augusta Docher) kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczyła. Mamy do czynienia z klasycznym wzorem - bogacz, dla którego jego własne potrzeby górują nad rozsądkiem, oraz oczywiście nieskazitelna niewiasta, którą prawnik, czyli nasz główny bohater, porywa w wir miłości. Niby schemat oklepany, ale... To coś nowego. Świeże i prawdziwe spojrzenie na sprawę. Na życie. Ale o tym za chwilę. Przekonacie się zaraz, jak ciekawa jest to historia. Jak już wyżej wspomniałam, poznajemy Hugona - prawnika, działającego w USA, ale z powodu własnych pobudek wrócił do Krakowa, aby zająć się testamentem wujka; a właściwie sprawami, które musi wypełnić, aby nie stracić majątku, który mu się należy. Spotykamy również Łucję - młodą niewiastę, która dopiero wkracza w życie. Studiując, nie ma większej perspektywy na przyszłość. Odniosłam wrażenie, że ona tkwi w czasie tu i teraz. Może i owszem, troszczy się o dalsze swe kroki, ale na tym koniec. Przede wszystkim życie towarzyskie jest u niej bezbarwne. Ma przyjaciółki - szalone i spontaniczne kobiety z krwi i kości, są jej całkowitą odmiennością - ale na tym kończy się jej prywatne życie. Nie ma mężczyzny, a nawet nie miała (bo nie możemy przecież wliczać chwilowej ,,miłostki"). Tak więc niedoświadczona dziewczyna, spotykająca mężczyznę pragnącego czegoś więcej... O! I tu Was zdziwię! Nie chodziło wcale o seks. To nie Grey. Owszem, dla Hugona seks jest ważny, ale dla niego bardziej liczy się związek, ślub, a nie sprawy łóżkowe. Bowiem uparcie poszukuje żony, aby móc nadal robić to, co kocha. Dlatego wraz ze swoim przyjacielem urządzają Konkurs na żonę - konkurs pod przykrywką. Konkurs, który sprawi, że dwoje kochanków spotykają się ze sobą i rozpoczynają swoją powieść miłosną, która - w zależności od punktu widzenia - nie jest aż tak prawdziwa, jak druga strona mogłaby uważać. Łucja to... wieśniaczka. Pochodzi ze wsi, straciła rodziców (daję ogromnego plusa - naprawdę niespotykana w książkach przyczyna śmierci), wychowała ją babcia. To w skrócie. Chciałabym Wam tylko przybliżyć wizję głównej bohaterki. Dużo rozmawia, popełnia błędy, a z racji młodego wieku jej monolog jest dość... skomplikowany. Właściwie to urozmaicony. Nietypowy, choć typowy dla jej rówieśników. Hugo za to jest prawdziwym biznesmenem, z żelazną ręką i pokerową twarzą. Potrafi doskonale łgać i w ciągu nanosekundy wymyśleć idealną śpiewkę dla swojej ,,ukochanej". Nic więc dziwnego, że Łucja - niedoświadczona dziewczyna - szybko porywa się w taniec miłości i ufa mężczyźnie, którego tak krótko zna. Choć wątpliwości się wkradają, serce wciąż bije dla Hugona. Poznajemy dwie perspektywy, dzięki czemu z chwili uniesień spadamy z impetem na ziemię. Do tej pory mam sprzeczne uczucia w stosunku co do Hugona - przez całą książkę zastanawiałam się, czy chciałabym, aby do ich związku wkradła się prawdziwa miłość (a właściwie, żeby Hugo w końcu poczuł to, co czuje do niego Łucja), czy żeby główna bohaterka przejrzała na oczy i zauważyła tę całą fasadę kłamstw. Dlatego też daję ogromny plus za to, że nie wiemy, po której stronie stoimy. Czy po stronie miłości, czy po stronie prawdy? W tej powieści są pokazane dwie zupełnie inne perspektywy. Beata Majewska kolejny raz zachwyciła mnie swoim piórem. Spowodowała, że nie tylko świetnie bawiłam się podczas czytania książki, ale i również doświadczyłam wielu sprzecznych emocji, dzięki czemu moja ocena jest naprawdę wysoka. Z niecierpliwością czekam na kolejną jej powieść, a Was w międzyczasie zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-09-2018 o godz 16:57 przez: chico6401
SKOŃCZONA ZABAWA W moim zestawie urlopowych lektur znalazły się książki z kilku gatunków. Miałam ochotę na dobrą powieść obyczajową, a mój wybór padł na „Konkurs na żonę” Beaty Majewskiej, wydawnictwo Książnica, 2017. Czy był to trafny wybór? Hugo Hajdukiewicz to młody, przystojny biznesmen, który prowadzi hulaszczy tryb życia. Łucja Maśnik zaś to młode, naiwne dziewczę z prowincji. Czy tę dwójkę może coś połączyć? Okazuje się , że owszem. Łucja bierze udział w zorganizowanym przez Hajdukiewicza konkursie. Dziewczyna pochodzi z niezamożnej rodziny i zależy jej na nagrodzie finansowej. Z kolei Hugo , w zorganizowanym konkursie , ma zupełnie inny cel. Co dzieje się, gdy ta dwójka staje ze sobą twarzą w twarz? Otóż nic się nie dzieje. Łucja, oczarowana przystojnym facetem zdaje sobie sprawę, że to partia nie dla niej. Zaś Hajdukiewicz , mimo iż oczarowany naturalnym wdziękiem i urodą dziewczyny, nie widzi w niej partnerki do rozmów. Mimo tych różnic zaczynają się spotykać. Ona, ponieważ coraz bardziej ulega jego czarowi, a on... no właśnie. Pobudki, którymi kieruje się Hugo niechże pozostaną tajemnicą. Każdy, kto zechce sięgnąć po książkę, niech ma okazję samodzielnie je poznać. Historia, wydawać by się mogło, nieco bajkowa. Ba, wręcz brazylijską telenowelą pachnąca. Przystojny, zamożny i zepsuty on oraz urocza, naiwna, śliczna ona. Ten stereotypowo romansowy schemat okazuje się jednak mylący. Mimo , iż fabuła może wydawać się dość oklepana to „Konkurs na żonę” jest książką jak najbardziej poważną i poruszającą całą masę problemów. Tak, dużo tu będzie o miłości, o zauroczeniu, wyrachowaniu. Nie zabraknie kłamstw, ból i łez. Myślę jednak, ze jest to przede wszystkim dobrze skonstruowana opowieść o tym, jak wiele musimy nieść na barkach przez całe swe życie. Dwójkę naszych bohaterów los potraktuje bardzo surowo. Jak sobie z tym poradzą? Nie podoba mi się ani postać Łucji, ani Hugona. Oboje sprawiają wrażenie przerysowanych. Zdaję sobie jednak sprawę, że tak głupich i małostkowych ludzi nie brakuje. Podoba mi się za to cała konwencja powieści. Mimo działających na nerwy postaci , czyta się ją bardzo dobrze. Autorka pisze lekko i ładnie. I choć podstawą fabuły jest uczucie łączące tę parę, to odnajduję w tej książce dużo więcej. Beata Majewska sprawnie łączy wątki i , poniekąd mimochodem, przemyca całą masę wartościowych przemyśleń. Zgrabnie i niegłupio napisana historia. Myślę, że zyskałaby , gdyby tych bohaterów nieco poprawić. Są, jak dla mnie, zbyt jaskrawi. Jednak z każdą kolejną kartą książki oni dorastają i ewoluują. Mimo to ciężko ich chyba polubić. Raczej czytelnik ma ochotę zarówno jednej jak i drugiej sztuce zasunąć w łeb, a nuż by się ogarnęli? Słońce dookoła, wiatr znad jeziora przynosi ulgę po upalnym dniu. W takich pięknych okolicznościach przyrody miałam okazję czytać tę książkę i muszę stwierdzić , ze to dobra, niezobowiązująca lektura na kilka wieczorów. Czyta się ją bardzo dobrze, daje do myślenia, nie nudzi. Nie jest to ani typowy romans ani komedia romantyczna . Powiedziałabym raczej, że to powieść obyczajowa skierowana raczej dla dwudziesto - trzydziestolatków. Opowieść o tym, że nie łatwo jest pokonać pewne granice, o tym , że życie każdą dawkę szczęścia okrasza nam podwójną dawką bólu, o poszukiwaniu szczęścia- chyba mniej lub bardziej świadomie wszyscy to ciągle czynimy. Polecam tę książkę tym, którzy lubią taki gatunek, a także osobom, które szukają przerywnika w czytanej na co dzień literaturze. Ja przy tej lekturze bawiłam się dobrze. Wywoła uśmiech, a czasem łzę. Nie jest to książka, której treści nie pamiętamy po jej zakończeniu. Dużo tu emocji, sporo zwrotów akcji. Interesująca lektura, która pobudzi tez szare komórki. Oceniam na 4 i na pewno sięgnę po dalsze losy tych koszmarnych bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-04-2017 o godz 21:25 przez: Nemezis
Znalezienie odpowiedniej żony to niełatwa sprawa. Zwłaszcza gdy przyszłemu panu młodemu bardzo się spieszy. Jakie cechy powinna posiadać idealna kandydatka? No i gdzie należy takowej szukać? Bez pomocy najlepszego przyjaciela w takiej sytuacji się nie obejdzie. Jaki misterny plan wspólnie ułożą? Panie i panowie, projekt ŻONA czas zacząć! 28-letni prawnik, Hugo Hajdukiewicz, postanawia założyć rodzinę. Jest młody, przystojny, ukończył studia na Harvardzie, ma dobrą pracę i bogate życie towarzyskie. Teoretycznie nie powinien mieć problemów ze znalezieniem odpowiedniej kandydatki. W czym więc tkwi problem? Otóż wuj zapisał mu w testamencie całkiem pokaźny majątek, dodając przy okazji szereg szczegółowych warunków, jakie Hugo musi spełnić, by go odziedziczyć. Ślub i dziecko. I to koniecznie przed trzydziestką. Z pomocą przyjaciela, Adama, opracowują sprytny plan i wkrótce przystępują do jego realizacji. Rozpoczynają od wizyty na Uniwersytecie Jagiellońskim - ogłaszają konkurs literacki, zdobywają również listę najpilniejszych bywalczyń uczelnianej biblioteki. Czy rzeczywiście uda im się znaleźć taką dziewczynę, jakiej szukają? Cichą, spokojną, ułożoną, ale i dającą się łatwo zmanipulować? Opis fabuły może brzmieć znajomo, ale nawet jeśli powiecie, że to już było, nie skreślajcie z góry tej powieści. W końcu było już chyba wszystko, a czekając na motyw zupełnie nowatorski, którego jeszcze nikt nigdy nie wykorzystał, musielibyśmy pewnie porzucić i czytanie, i oglądanie wszelkich filmów... Zresztą to, co znane, nie wyklucza przecież dobrej zabawy. Spodziewałam się, że Beata Majewska przeniesie mnie do świata typowej komedii romantycznej, gdzie nic mnie nie zaskoczy. I choć przebieg akcji faktycznie okazał się przewidywalny, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Ale! Sytuacja wcale nie jest przesądzona, skoro szykuje się dalszy ciąg tej historii, wszystko może jeszcze ulec zmianie. Brak nieprzewidzianych zwrotów akcji skutecznie rekompensuje solidna dawka świetnego humoru. Czytając zwłaszcza zabawne powiedzonka Łucji i teksty jej przyjaciółek, nieźle się uśmiałam. Zdecydowanym atutem powieści są także barwne, nietuzinkowe postaci. Każda z nich jest wyjątkowa, a razem tworzą mieszankę idealną, choć ciut wybuchową. Hugo i jego kumpel podpadli już na samym początku - szowinistyczne podejście do kobiet i komentarze tych dorosłych wprawdzie, lecz niedojrzałych emocjonalnie samców działały mi na nerwy. Z niecierpliwością czekałam aż ktoś wreszcie utrze im nosa. Polubiłam za to Łucję, choć jej zbytnia naiwność również początkowo mnie irytowała. Ujęła mnie jednak swoją dobrocią i niezachwianą wiarą w ludzi. Poza tym mam przeczucie, że ta dziewczyna jeszcze mnie czymś pozytywnie zaskoczy. Postać jej babci wyszła z kolei autorce wspaniale - za tą ciepłą, mądrą i niezwykle silną kobietą tęsknić będę chyba najbardziej. Powieść Beaty Majewskiej zdecydowanie skradła moje serce. Spędziłam przy niej niezapomniany czas, poznając wyjątkowych bohaterów i śledząc z zaciekawieniem ich poczynania. Choć zabawnych chwil było pod dostatkiem, nie zabrakło i tych gorzkich, przepełnionych smutkiem i żalem. Umiejętne połączenie tych dwóch, wraz z intrygującymi bohaterami i zgrabnie poprowadzoną akcją (choć bez większych zaskoczeń), zaowocowało opowieścią wyjątkową. "Konkurs na żonę" nie tylko bawi, ale porusza również najczulsze struny naszej duszy. Z czystym sumieniem polecam wszystkim miłośnikom romantycznych historii! Za egzemplarz recenzencki bardzo gorąco dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat S.A.! ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-06-2017 o godz 23:07 przez: Maadziuulekx3
Uwielbiam pióro Beaty (Augusty Docher) od momentu, kiedy przeczytałam jej debiutancką powieść ,,Eperu". Zachwyciła mnie pomysłem, oryginalnością historii, fabułą. Pierwszy raz spotkałam się z tematem Wędrowców, dlatego opowieść tak bardzo przypadła mi do serca i kolejne tomy pochłaniałam w zastraszającym tempie. Przystojny mężczyzna szuka żony- czy odnajdzie to czego szuka? Miłości? Zrozumienia? Młody prawnik Hugo za wszelką cenę pragnie zmienić swój stan cywilny. Czas ucieka, więc przychodzi idealna pora na wdrożenie planu ,,Żona". Niebawem na drodze mężczyzny staje młoda, nieśmiała studentka. Ich drogi się przeplatają, jednak co wyniknie z ich znajomości? Czy zrodzi się miłość? Czy coś stanie im na przeszkodzie? Gdy przeczytałam o zbliżającej się premierze ,,Konkurs na żonę''- najnowszej książki autorki wydanej pod pseudonimem Beata Majewska- od razu zapragnęłam ją zdobyć. Byłam bardzo ciekawa nowej opowieści, co tym razem autorka mi zapewni i czy będę zadowolona z efektu końcowego. Zaczynając przygodę byłam pozytywnie nastawiona do książki. Niestety zapał do czytanej lektury malał z każdą minutą z powodu irytujących bohaterów. Nieźle grali mi na nerwach, nie potrafiłam znieść ich postępowania, ich osobowości. Historia nie potrafiła mnie do siebie przekonać, a denerwujące postacie odbierały całą przyjemność z czytania. W pewnym momencie powiedziałam dość i odłożyłam lekturę z powrotem na półkę. Nie potrzebowałam złości, frustracji, tylko czegoś przyjemnego, lekkiego, umilającego czas, coś co oderwie mnie od obowiązków, nauki, szarej rzeczywistości. Sprawi, że nie będę mogła oderwać się od powieści, da wiele radości, otuchy, skradnie serce. Książka przez długi czas nie była ruszana, leżała smętnie na półce i myślałam, że już do ,,Konkurs na żonę'' nie powrócę, że definitywnie została przeze mnie skreślona, jednak wiedziona ciekawością, a do tego, że w moim życiu trochę spraw się ustabilizowało, postanowiłam dać historii kolejną szansę. To, że miałam ciężki okres negatywnie wpłynęło na ocenę książki, dlatego dobrze, że odczekała swoje. Z biegiem czasu opowieść zaczęła nabierać tempa, rozkwitać jak piękny kwiat. Zaczęłam dostrzegać jej potencjał, kolejny oryginalny pomysł na przedstawienie fabuły powieści, rzadko spotykany, interesujący, zaskakujący. Miłosne wątki, które zachwycają, pobudzają wyobraźnię i serce do szybszego bicia. Do tego jest zabawnie, tajemniczo, a przede wszystkim bardzo romantycznie. Jest także miłość, empatia, dobroć bijąca od człowieka, tajemnice, egoizm, grubiaństwo, próżność i wiele innych emocji jakie można natrafić podczas czytania. Opowieść wiele nauczy, skłoni do refleksji. Jeśli chodzi o bohaterów z czasem ich polubiłam. Zobaczyłam ich wewnętrzną przemianę, zaczęli się przede mną otwierać, ukazywać swoje drugie oblicze, w jakiś sposób zrozumieć. Najbardziej z wszystkich postaci polubiłam Łucję. Bardzo przypominała moją skromną osobę, dlatego przypadła mi do serca, stała mi się bliska i potrafiłam ją zrozumieć. Podsumowując : W ostateczności lektura mi się podobała. Z początku były duże trudności, ale po niejasnościach uważam, że to ciepła, przyjemna opowieść, pełna emocji, uczuć, momentami zabawna. Lekka, umilająca czas, z kolejnymi rozdziałami ciekawość wzrastała, jak historia dobiegnie końca. Nie mogę doczekać się kontynuacji. Na pewno Beata mnie czymś nowym zaskoczy. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-05-2017 o godz 17:22 przez: Agnieszka Caban
Obiecuję solennie, lektura którą Wam teraz przedstawię rozgrzeje nie jedno damskie serducho. Chociaż... i męskie by odtajało ;) A do tego jeszcze czasem porządnie wkurzy i rozczuli. Główni bohaterowie powieści "Konkurs na żonę" Beaty Majewskiej to Hugo Hajdukiewicz i Łucja Maśnik. On przebojowy, zamożny i wiedzący czego oczekuje od życia prawnik mieszkający obecnie w Krakowie. Ona studentka, z niezamożnej rodziny, pełna marzeń i wiary w dobro ludzi. A jednocześnie jeszcze dość dziecinna i naiwna dziewczyna którą wychowała babcia Zosia. Para spotyka się na wskutek intrygi, którą wymyślił Hugo z przyjacielem pod hasłem "Konkurs na żonę". A wszystko po to by mężczyzna mógł wypełnić warunki zawarte w testamencie wuja aby otrzymać spadek. Hugo na początku wręcz odrzuca swoją osobowością. Wyrachowany cwaniak który myśli wyłącznie o sobie. Ale czytając kolejne rozdziały, czułam że to tylko maska. Pokazuje że wie co to uczucia, troska o bliskich, ba nawet zaczyna rozumieć żarty! A tych na kartach książki nie brak, co mnie bardzo cieszy gdyż humor nadaje tu pikanterii ;) Łucja... co o niej mogę powiedzieć? Szczerze mówiąc wkurzała mnie bardziej niż Pan Cwaniak...A dlaczego? Przecież to inteligentna, zdolna dziewczyna.Więc skąd taka naiwność? Czy to efekt "Gromu z jasnego nieba" i strzały Amora? Bo tylko to mi tłumaczy jej decyzje. Ale jednocześnie nie da się jej nie lubić. Za ten jej optymizm, poczucie humoru które co rusz wyskakuje z kolejnych stron. Za jej oddanie bliskim i troskę o nich. I za to że zaczyna przemieniać się z dziewczynki w kobietę nie załamując rąk a podejmując dojrzałe decyzje. Ogień i Woda... dwie sprzeczności a jednak... między nimi iskrzy oj iskrzy, szczególnie w pewnych okolicznościach ale tu ciii... sami poczytajcie ;) :D Wielkim plusem jest tu postać babci Zosi. Niejedna z nas miała,ma lub marzy o takiej opoce. Starsza pani zaskakuje nas ,jakie zaskakuje!? Otula! nas swoim ciepłem, radością życia mimo przeżytych tragedii. Uczy jak mądrze żyć i podejmować decyzje. Jej dom, to wydaje się najcudowniejsze miejsce na świecie, co czuć czytając tę książkę. Spotkacie tu także innych bohaterów mających wpływ na życie Hugo i Łucji. Ale to już przeczytajcie sami, bo naprawdę to nie będzie stracony czas . A czas relaksu ,zaskoczeń i sporu emocji !!! Bardzo czekałam na tę książkę autorki. Bo to zupełnie inny rodzaj powieści od tych które dotąd wydała pod pseudonimem Augusta Docher. I nie zawiodłam się( co mnie jakoś nie dziwi ). Liczyłam na powieść z wątkiem romansu i komedii. Ze szczyptą pikanterii i tajemnicy. A do tego sporo emocji i zaskakujący bohaterowie.I dokładnie to otrzymałam przewiązane pięknie różową wstążeczką :) To książka którą ze wszystkich sił starałam się delektować jak najdłużej, a która niestety jest jak ulubiony deser. Zanim się rozsmakujesz już koniec :) Na szczęście już niedługo dalsza część historii w II tomie "Bilet do szczęścia". "Nie oczekuję średniowiecznego rycerza z mandoliną i piórkiem w zadku wierzchowca, na którym ten rycerz by przygalopował, ale ciut więcej zaangażowania i nieco milszego traktowania chyba mógłby okazać... " "Powinieneś obiecać że kiedyś mu wybaczysz. To człowiek jak ty, ja, twoja matka. Człowiek. A my, ludzie, popełniamy błędy. Zrób to dla siebie, okaż wspaniałomyślność. Poczujesz się lepiej... "
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-05-2017 o godz 14:32 przez: myfairybookworld.blogspot.co.uk/
Bogaty playboy i nieśmiała, skromnie żyjąca dziewczyna — czy coś może ich łączyć? Pierwszy raz w książce spotkałam motyw konkursu na żonę, Beata Majewska bardzo mnie nim zaskoczyła, bo choć pomysł wydaje się banalny i przewidywalny, to całość wypadła rewelacyjnie. Hugo Hajdukiewicz to młody, przystojny i bogaty playboy, któremu plany na przyszłość pokrzyżował wuj za sprawą swojego testamentu. Jak widać, nawet po śmierci krewni mogą ingerować w nasze życie. To właśnie przez warunki zawarte w testamencie są powodem, dla którego Hugo wraz z przyjacielem wymyślają przebiegły plan znalezienia żony dla Hajdukiewicza. Ich założenia są wredne, seksistowskie i... męskie. Kochane, musimy w końcu zaakceptować fakt, że mężczyźni w swoim gronie wyrażają swoje zdanie i opinie w sposób prosty i momentami (dla nas, kobiet) obraźliwy. Ale czy nasze babskie ploteczki tak bardzo różnią się od tych męskich rozmów? Nie wydaje mi się. Dzięki przebiegłemu planowi obu panów udaje im się odnaleźć, wydawałoby się, idealną kandydatkę na żonę. Łucja to śliczna, nieśmiała dziewczyna, która wpada w sidła zastawione przez Hugo. Od tego momentu ich relacja to prawdziwa komedia. Jest zabawnie, uroczo i seksownie. Beata Majewska stworzyła lekką i przyjemną książkę, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Mam wrażenie, że dla autorki elementem rozpoznawczym staną się odrobinę irytujący mężczyźni i nieśmiałe i lekko zagubione dziewczyny. Taki układ po raz kolejny zdał egzamin. Hugo to ten typ mężczyzny, że choć irytujący, to i tak nie można go nie polubić, a Łucja, choć skromna i nieśmiała potrafiła pokazać pazurki i zawalczyć o swoje. Przyjemnie było czytać o tym, jak oboje się rozwijają, w jaki sposób się ze sobą ścierają, poznając siebie nawzajem. Nie mogę doczekać się kontynuacji ich losów w drugim tomie. Nie rozumiem, dlaczego Hugo tak bardzo oberwał od recenzentek, które zdążyły już zamieścić swoje opinie w sieci. Przystojny, bogaty i dobrze wychowany facet, który dbał o Łucję i jej potrzeby. Wydawać by się mogło, że kobiety powinny być zadowolone z takiego bohatera, w końcu, która by nie chciała okręcić go sobie wokół małego paluszka? Ja go polubiłam i już nie mogę się doczekać jakie niespodzianki w drugiej części przygotowała dla niego autorka. ''Konkurs na żonę'' to rewelacyjna powieść dla kobiet. Jest zabawna, urocza i seksowna, ale niesie także bardzo ważną lekcję — miłości nie można kupić, można je zdobyć jedynie własnymi czynami, o uczucie należy dbać, pielęgnować je, troszczyć się o nie. Miłość to uczucie, które może uderzyć znienacka, potrafi zwalić z nóg największego twardziela. Beata Majewska prowadzi nas przez swoją powieść prostym i lekkim językiem, czaruje pięknymi opisami niezwykle romantycznych zakątków, by zaraz rozbawić niecodzienną, śmieszną sytuacją. To powieść idealna dla kobiet. Jednak jeśli szukacie historii o rycerzu na białym koniu, ślubującym kobiecie miłość do grobowej deski, to nie znajdziecie tego w tej książce. Jeśli jednak macie ochotę na świetną i zabawną powieść, która mogłaby zostać scenariuszem dla komedii romantycznej, to gorąco polecam!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-05-2017 o godz 23:37 przez: Michelle
Muszę przyznać, że niecierpliwie oczekiwałam kolejnej powieści spod pióra autorki, znanej również jako Augusta Docher. I choć poprzednia powieść swoją erotyczną odsłoną mnie zawiodła, tak (o ile pamiętacie) od strony obyczajowej byłam usatysfakcjonowana… nie mogłam więc nie sięgnąć po Konkurs na żonę, by przekonać się, czy nie pomyliłam się w swojej opinii… Opis znajdujący się na tyle książki zapowiada przyjemną i lekką lekturę. Początkowo byłam nieco rozczarowana, bo ciężko było mi się wczytać w powieść. Od pierwszych stron szło nieco ciężko, natomiast im dalej, tym robiło się ciekawej i coraz płynniej, przez co pozostałe ¾ książki przeczytałam błyskawicznie. Autorka stworzyła nieco bajkową opowieść, coś jakby współczesny Kopciuszek. Biedna ona, bogaty on. Motyw stary jak świat i równie mocno oklepany, więc nie lada wyzwaniem jest stworzenie mimo wszystko czegoś oryginalnego. Czy się udało? Myślę, że tak, a nawet jestem, o tym przekona. Historia odrobinkę może i przewidywalna, ale za to zagadki, intrygi i zawroty akcji… bajka… rekompensują ten malutki niuans. I najważniejsze… zakończenie… Pierwsza myśl – zaskakująca, druga – dlaczego w takim momencie? – a wiecie, co to oznacza? :) Bohaterowie Konkursu na żonę są skrajnie różni. Ona – biedna, wkraczająca w dorosłość dziewczyna ze wsi, on – wykształcony, elokwentny mężczyzna. Jedyną wspólną cechą jest dzieciństwo. Łucja straciła rodziców jako maleńkie dziecko, on wychowywał się bez ojca. Wydawać by się mogło, że różnice są zbyt wielkie, by w grę wchodziło tak potężne i piękne uczucie, jakim jest miłość… ale czy aby na pewno jest to prawda? Podobno miłość nie zna granic ni podziałów… Poznając bohaterów, przeszłam od fazy „nielubienia” do dużej sympatii. Choć początkowo Łucja wydawała mi się głupiutką, totalnie naiwną dziewczynką, a Hugo mężczyzną, który lubi bawić się uczuciami innych, byleby to jemu było wygodnie, tak z czasem okazało się, że rzeczywistość jest nieco inna… i koniec końców, nie sposób ich nie polubić… Przekonacie się o tym jednak wówczas, gdy sięgniecie po powieść. To, co zdecydowanie przykuwa uwagę i o czym nie sposób zapomnieć to okładka. Cudowna, urocza, boska… Subtelna, acz wpadająca w oko. Zdecydowanie taka, której nie sposób się oprzeć… Czyż nie mam racji? Podsumowując: Konkurs na żonę to przyjemna, szybka lektura, której bajkowy urok zawładnie niejednym serduszkiem. Powieść o tym, jakie znaczenie w życiu ma miłość i jak wiele potrafi ona w nim zmienić. W życiu, ale i w człowieku nią obdarzonym… Historia miłosna przepleciona intrygami i tajemnicami, które dodają smaczku i głębi całej powieści… a na deser… to jeszcze nie koniec… Niecierpliwie oczekuję kontynuacji…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cień sułtana Paszyńska Maria
5/5
28,36 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dziennik geniusza Dali Salvador
5/5
24,42 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Egipcjanin Sinuhe Waltari Mika
4.8/5
37,84 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Medicus Gordon Noah
4.9/5
37,76 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Moje sekretne życie Dali Salvador
4.4/5
20,53 zł
32,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Skrawki nadziei Paszyńska Maria
4.8/5
24,95 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Cuda codzienności Paszyńska Maria
4.8/5
25,21 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Biała królowa Gregory Philippa
4.8/5
29,70 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Mroczne wody Gregory Philippa
4.5/5
29,53 zł
42,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego