Kiedy odszedłeś (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 25,27 zł

25,27 zł 39,90 zł (-36%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Moyes Jojo Książki | okładka miękka
25,27 zł
asb nad tabami
Moyes Jojo Książki | okładka miękka
29,24 zł
asb nad tabami
Moyes Jojo Książki | okładka miękka
25,27 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Gdy coś się kończy, coś nowego się zaczyna.

"Nie myśl o mnie za często.
Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj."
Will

Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić. A jednak "Kiedy odszedłeś" to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.

Miłośnicy pisarstwa Jojo Moyes odnajdą w tej książce to, co najbardziej cenią w jej twórczości: ujmujący humor, autentyzm i zapadających w serce bohaterów. A ci, którzy jeszcze nie znają tej autorki, mogą być pewni, że po lekturze "Kiedy odszedłeś" popędzą do księgarń, by jak najszybciej nadrobić zaległości.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Kiedy odszedłeś
Seria: Zanim się pojawiłeś
Autor: Moyes Jojo
Tłumaczenie: Dzierżawska Nina
Wydawnictwo: Między Słowami
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 496
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-06-08
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 207 x 145
Indeks: 19423739
średnia 4,5
5
318
4
84
3
43
2
8
1
12
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
149 recenzji
5/5
25-10-2016 o godz 14:11 przez: Nemezis
"Zanim się pojawiłeś" zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Przez kilka dni nie mogłam się otrząsnąć po lekturze tej książki. Dlatego mając pod ręką kontynuację, od razu po nią sięgnęłam, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co było dalej... Jeśli przygoda z Willem i Lou jeszcze przed Wami, a nie lubicie spoilerów - odradzam dalsze czytanie!

18 miesięcy po wydarzeniach z pierwszej części znów spotykamy Louisę. Pracuje na londyńskim lotnisku, w pubie Pod Koniczynką. Po scenie w Paryżu spodziewałam się raczej, że faktycznie stosuje się do rad Willa i żyje pełnią życia. Tymczasem wydaje się, że stoi w miejscu. Utknęła w pracy bez perspektyw, z dala od rodziny, a choć ma własne mieszkanie - wcale nie czuje się tam jak w domu. Pogrążona w głębokiej żałobie, żyje właściwie z dnia na dzień i nie znajduje w sobie siły, by cokolwiek zmienić. Jakby mało jej było nieszczęść, któregoś razu spada z dachu - i chociaż ma ogromne szczęście, wychodząc z tego cało - wszyscy myślą, że zrobiła to specjalnie. Rodzice wymuszają na niej udział w spotkaniach grupy wsparcia dla osób w żałobie. Czy wysłuchiwanie zwierzeń obcych ludzi przy kiepskich ciasteczkach może jej w czymkolwiek pomóc? Albo chociaż randka z "Kompulsywnym Bzykaczem"? No cóż, najlepiej przekonajcie się sami, bo czeka Was niejedna niespodzianka.

Lou bardzo się zmieniła, to już nie jest ta sama osoba, którą poznaliśmy w "Zanim się pojawiłeś". I trudno się temu dziwić. Zupełnie nie rozumiem narzekań i krytykowania książki za to, że niby jest zbyt dołująca (jakby pierwsza część wcale nie była...). Odejście Willa odcisnęło piętno na wszystkich... Ale Lou... straciła przecież człowieka, którego pokochała ponad wszystko. W dodatku wcale nie musiało się tak stać. Wciąż dręczą ją wyrzuty sumienia, że mogła zrobić więcej, by zmienić jego zdanie. Czego można się spodziewać w takiej sytuacji? Że popłacze sobie kilka dni i dziarsko ruszy na podbój świata, bo dostała w testamencie trochę kasy? Dziewczyna utraciła MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA i to jeszcze w TAKI sposób. To oczywiste i naturalne, że coś takiego ją złamało, kompletnie rozbiło, zmieniło. Że czuje pustkę, której nic nigdy nie wypełni i nie potrafi sama sobie z tym poradzić.

Towarzyszenie Lou w jej bólu jeszcze bardziej spotęgowało żal, jaki czułam do Willa po lekturze pierwszej części... Ona ofiarowała mu bezwarunkową miłość, a w zamian on zafundował jej traumę, jakiej nie zapomni do końca swoich dni. Co gorsza, najpierw utwierdzał ją w przekonaniu, że jest wyjątkowa, aby później stwierdzić, że ona i jej uczucie mu nie wystarczy. Owszem, ewidentnie polubił ją i podobała mu się, ale nie znaczyła dla niego aż tyle, by dać jej - im - choć cień szansy. By odsunąć swoją decyzję w czasie, by przynajmniej spróbować. Zachował się jak człowiek, który wszystko już wie, wszystko przeżył i wszystkiego doświadczył. A tymczasem wiedział tak niewiele... Myślę, że on Lou nie kochał. Może nawet nie wierzył w taką miłość, jaką ona go obdarzyła. Ale swoim wyborem wyrządził krzywdę wszystkim, którym na nim zależało. Może i miał do tego prawo, ale szkoda, że nie wziął pod uwagę tych, którzy mieli żyć dalej... (wybaczcie, ale musiałam się z kimś podzielić swoimi przemyśleniami, a nie chciałam spoilerować przy poprzedniej recenzji).

"Kiedy odszedłeś" to przede wszystkim opowieść o przeżywaniu żałoby i próbach uporządkowania sobie życia na nowo po utracie ukochanej osoby. Nie jest to jednak książka całkowicie przesiąknięta smutkiem i rezygnacją, nie brak w niej również momentów humorystycznych. Szczerze się uśmiałam, czytając o zabawie Thomasa po obejrzeniu "Avatara" czy scenę, gdy ojciec Louisy przychodzi na przyjęcie ze swoim "przesłaniem". Podczas gdy pierwsza część była zdominowana przez Willa i wszystko skupiało się wokół niego, tutaj o wiele więcej się dzieje. Pokazując konsekwencje jego decyzji, zwłaszcza te, których w żaden sposób nie był w stanie przewidzieć, kontynuacja książki Jojo Moyes prowokuje jeszcze więcej głębokich przemyśleń o życiu. Gdybym miała wybierać, to większe wrażenie wywarło na mnie "Kiedy odszedłeś" - jako powieść głębsza, pełniejsza, ukazująca wszystko w szerszej perspektywie... Po prostu świetne uzupełnienie "Zanim się pojawiłeś".
Polecam!

https://ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
19-07-2016 o godz 21:55 przez: Istotka
Jeżeli nie czytałeś pierwszego tomu, raczej wróć tu gdy go przeczytasz i będziesz mieć chęć poznać dalsze losy naszej bohaterki!

Cześć! Dziś mam zamiar opowiedzieć wam słów parę o książce, która pozwoliła posklejać moje delikatne, młodzieńcze serduszko w całosć. Nie zdarzyło się jeszcze u mnie na blogu bym recenzowała drugi tom jakiejś serii lub trylogii. Tym razem jednak robię wyjątek.
Po przeczytaniu pierwszego tomu czułam ogromny niedosyt. Nie mogłam spać, w głowie ciągle odtwarzałam sobie sceny z książki, po prostu nią żyłam. Gdy usłyszałam o tym, że ma zostać wydany drugi tom kompletnie oszalałam. Jeżeli ktoś czytał moją recenzję "Zanim się pojawiłeś" to wie zapewne jak bardzo mi się owa książka podobała. Jednak nie o niej tu taj mowa, a o jej następczyni.
Postaram się jak mogę by nie zdradzić wam za dużo, żebyście mogli się cieszyć i przeżywać spokojnie obie części.

Może przybliżę nieco fabułę .
Mijają dwa lata od wydarzeń z pierwszego tomu. Lou ze wszystkich sił stara się żyć normalnie. Znalazła pracę oraz chodzi na pewne spotkania dla ludzi, którzy utracili bliskich. Jednak nie jest to takie proste, po utracie Willa wciąż nie może dojść do siebie, a pewne wydarzenia wywracają jej świat do góry nogami.
Czy Lou sobie poradzi? Czy znajdzie nową miłość? Co się takiego wydarzy? Tego zdradzić wam nie mogę.
"Jak ona mogłaby pojąć, że jego utrata była dla mnie czymś takim, jakby ktoś przestrzelił mnie na wylot, zostawiając otwartą dziurę, ciągle boleśnie przypominającą mi o braku, którego nigdy nie uda mi się wypełnić?"
Sięgając po tę książkę spodziewałam się naprawdę wiele, lecz nie takiego obrotu zdarzeń. Jednak pomimo iż czasami bezwiednie płynęły mi łzy, to częściej gościł uśmiech na mych ustach.
Jest to niesamowita książka. Pełna ciepła i humoru.
Opowiada nie tylko o trudzie jakim jest podniesienie się po stracie ukochanej osoby, lecz o odnajdywaniu siebie.
Jestem pod wielkim wrażeniem, gdyż owa historia zawarta na kartach tej powieści pozwala uleczyć złamane serca czytelników, które zostały roztrzaskały się podczas czytania pierwszego tomu.
Autorka znów pozwala nam wejść w świat Lou, tym razem nieco pozbawiony koloru, lecz tak samo zwariowany.
Niezwykłe postaci, wykreowane w taki sposób iż nie da się ich nie polubić. Każdy bohater jest inny lecz cudowny na swój sposób ( no może po za nową żoną ojca Willa, bo to Jędza) .

"I loved a man who had opened up a world to me but hadn’t loved me enough to stay in it."

Lecz najbardziej urzekła mnie prawdziwość tej książki...prostota oraz ciepło. To jest właśnie w niej najpiękniejsze.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak nasza bohaterka sobie poradziła to koniecznie sięgnij po tę książkę. Na pewno nie pożałujesz!

http://miloscwieleznaczen.blogspot.com/2016/06/kiedy-odszedes-jojo-moyes.html
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
14-01-2019 o godz 08:04 przez: martinani
Historia Lou Clark po raz drugi. Jojo Moyes nie zawiodła mnie absolutnie. W przeciwieństwie do wielu opinii nie uważam, aby ta książka była naciągana i niepotrzebna. Jeżeli oczekuje ktoś tylu wzruszeń co w Zanim się pojawiłeś to może się ich tutaj nie doczekać. Nie zmienia to faktu, że dalsza historia głównej bohaterki została naprawdę dobrze wymyślona i napisana. Louisa Clark to zdecydowanie jedna z moich ulubionych bohaterek i bardzo się cieszę, że czytelnik mógł zobaczyć dalsze jej życie, próby radzenia sobie ze stratą najbliższej osoby oraz ostateczne podnoszenie się po upadku i początek czegoś nowego...
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
12-05-2016 o godz 12:36 przez: Ginger
Wspaniała opowieść o miłości, nadziei, o tym, że można sobie poradzić w każdej sytuacji i że warto żyć pełnią życia. Powieść opisuje dalsze losy Lou z "Zanim się pojawiłeś". Pokazuje, jak wyglądało jej życie po odejściu Willa. Lou musi nauczyć się żyć na nowo, kochać na nowo. Bardzo polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
18-07-2016 o godz 07:45 przez: Paula Jeżak
Książka wciąga coraz bardziej z każdą czytaną stroną, z ostatnie 100 stron czyta się jednym tchem. Dobra kontynuacja "Zanim się pojawiłeś"; zakończenie jako otwarta furtka, więc mam nadzieję, że w najbliższym czasie pojawi się część III :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
02-07-2017 o godz 22:08 przez: Mariola BIgos
Świetna książka od której ciężko się oderwać! Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
03-07-2016 o godz 21:04 przez: Livingbooksx
W "Zanim się pojawiłeś" poznaliśmy dwoje bohaterów, którzy na swój sposób zostali doświadczeni przez życie. Will po niefortunnym wypadku został skazany na wózek inwalidzki, który zamknął przed nim wrota do kariery. Zamknął się wobec całego świata i nie miał zamiaru żyć. Lou została jego opiekunką, jednak jej miejsce w domu rodzinnym chłopaka znaczyło znacznie więcej. Młoda, ładna dziewczyna starała się przekonać Willa, że świat i życie czeka na niego z otwartymi rękami i to jego zadaniem jest przyjąć to, co mu oferują. Ich uczucia do siebie zaczęły się zmieniać, a oni oboje powoli odnajdywali sens w sobie nawzajem. Jednakże dla głównego bohatera podjęta wcześniej decyzja okazała się wyznacznikiem życiowym i nic ani nikt nie dał rady powstrzymać go przed nieuniknionym. Przed śmiercią. Od tej pory Lou próbuje żyć sama, stara się odnajdywać w nowej codzienności bez niego i szuka swojego miejsca, w którym będzie czuła się naprawdę dobrze i bezpiecznie. Po tak znaczącej utracie dziewczyna również ma spory problem aby otworzyć się na innych ludzi i na nowe doświadczenia. Wszystko dzieje się stopniowo, a Lou poznaje inne zakamarki świata. Czy będzie w stanie pokochać kogo innego tak, jak kochała Willa? Czy da radę żyć sama i nie wspominać ciągle swojej dawnej miłości? Na jej drodze czekają sprawy, których w ogóle się nie spodziewa.

"Jak ona mogłaby pojąć, że jego utrata była dla mnie czymś takim, jakby ktoś przestrzelił mnie na wylot, zostawiając otwartą dziurę, ciągle boleśnie przypominającą mi o braku, którego nigdy nie uda mi się wypełnić?"

Śmierć Willa dosadnie dotknęła nie tylko Lou, lecz pogrążyła całą jego rodzinę w smutku i beznadziei. Jego rodzice nie potrafią ułożyć swojej codzienności tak, aby stali się szczęśliwi. Każde z nich na swój sposób radzi sobie ze śmiercią swojego dziecka, radząc się i szukając pomocy w różnych ramionach. Mimo wszystko ostatnimi czasy to właśnie Lou była z nim najbliżej i w ciągu pół roku zdążyła poznać go lepiej niż jego najbliższa rodzina. Znaleźli swój wspólny, jedyny i niepowtarzalny język, który rozumieli tylko oni. Byli w stanie dzielić się ze sobą dosłownie wszystkim, a ich codzienność dzięki temu nabrała kolorowych barw. Piękna historia nie może jednak skończyć się za dobrze i po Willu pozostał jedynie smutek i cudowne wspomnienia. W "Kiedy odszedłeś" czytelnik może śledzić dalsze poczynania zarówno ukochanej mężczyzny, jak i rodziny oraz przyjaciół, których dotknęła strata.

"Kochałam mężczyznę, który otworzył przede mną cały świat, ale sam nie kochał mnie na tyle, aby w nim zostać."

"Kiedy odszedłeś" to opowieść o ludziach, którzy podnoszą się po utracie bliskiej osoby. Szukają swojego miejsca i sensu w życiu, biegną za każdym najmniejszym promykiem, który zwiastuje im lepsze jutro. Jednakże nie każdy z nich potrafi poradzić sobie z odmienną codziennością i nawet drobna czynność jest w stanie doprowadzić ich do łez. Lou oraz rodzina Willa jest zaskoczona przez los i ma okazję przeżyć coś, co nigdy im się nawet nie śniło. Pomimo, że wywołuje to w nich niemały szok, ich życie jest w stanie powoli brnąć ku lepszemu. Jednak czy Lou na pewno potrafi poradzić sobie z nową rzeczywistością i znajomościami?

"Zanim się pojawiłeś" skradło moje serce już od pierwszych stron i historia już od dawna obecna jest w mojej podświadomości. Za każdym razem wspominam ją niesamowicie mile, wzruszająco oraz niepowtarzalnie. Po kontynuacji spodziewałam się nieco więcej, jednak nie mogę stwierdzić, że mi się nie podobała. Styl autorki w dalszym ciągu jest lekki i bardzo przyjemny w czytaniu, a powieść dostarcza czytelnikowi wiele zabawnych i komicznych momentów. Miło było poznać dalsze losy bohaterów, ich zmagania z nowym życiem i utratą Willa. Książka była ciekawa, jednak nie wciągnęła mnie tak bardzo jak część pierwsza i nie przyniosła mi tak wielu emocji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2016 o godz 08:19 przez: jezyna122
„Wokół mnie miliony ludzi żyją, oddychają, jedzą i kłócą się. Miliony istnień zupełnie oderwanych od mojego. Daje to dziwny rodzaj spokoju”

Jojo Moyes a właściwie Pauline Sara Jo to jedna z najpopularniejszych pisarek na świecie. Jej trzy powieści znalazły się równocześnie na listach bestsellerów „New York Timesa”, jest również w pierwszej dziesiątce na liście najpopularniejszych autorów na Amazonie. Jej książka „Zanim się pojawiłeś” sprzedała się w 5 milionach egzemplarzy, a wszystkie powieści przetłumaczono na 35 języków. Ona sama jednak długo musiała walczyć o to, aby zaistnieć na rynku wydawniczym. Jej problemem było nie tylko nie przyjmowanie jej powieści do druku i kolejne odmowy, lecz powiększająca się w związku z tym jej depresja. Podwójna walka jednak przyniosła w końcu efekty. Jej powieść została przyjęta do druku, szybko wskoczyła zarówno na listy bestsellerów jak i zaproponowano bardzo szybko ekranizację.
„Kiedy odszedłeś” to kontynuacja tytułu „Zanim się pojawiłeś”, który zawładnął sercami wielu milionów urzeczonych nim czytelniczek. To właśnie na ich prośbę autorka napisała kontynuację losów Lou, która po utracie Willa zaczyna się izolować, żałoba z każdym dniem wydaje się jej coraz trudniejsza do zaakceptowania. Dziewczyna stara się pamiętać o słowach ukochanego aby nie myśleć o nim za często, żyć dobrze i po prostu iść do przodu nie marnując żadnej chwili, lecz to co wydaje się tak proste, momentami staje się niemożliwe do wykonania. Ułamek sekundy (nieuwagi) zadecyduje o jej najbliższej przyszłości. Jeden moment spowoduje, że jej życie będzie musiało obrać zupełnie inny kierunek, a to co będzie wydawało się innym ludziom, może okazać się tym, o czym podświadomie myślała Lou. Czy poradzi sobie z zaistniałą sytuacją? Czy jest możliwe aby ból po stracie ukochanej osoby zamienił się w pewną motywację do działania? Niejednokrotnie w życiu okazuje się, że najwięcej pomocy potrzebują ci, którą ją sami oferują. Tak również i w powieści okaże się, że niekoniecznie ci, którzy nam wydają się bezsilny takimi są naprawdę. Ważny natomiast jest cel jaki obierzemy sobie w życiu jak i jego realizacja. Bo przecież może dopaść nas chwila, która zburzy nam cały misterny plan a my z jej nurtem popłyniemy w nieznane.
Jojo Moyes już wcześniej udowodniła, że o trudnych sprawach można pisać lekko, z pewną dozą zarówno ironii jak i humoru. W sposób poruszający lecz równocześnie bez patosu podejmowała się tematów, które absolutnie do najłatwiejszych nie należą. I również w tej powieści bardzo szybko czaruje czytelnika, który od pierwszej strony zostaje zaproszony w ogromnie emocjonalną podróż pełną wzruszeń i skrywanej melancholii a i zostaje on również pośrednio zmuszony do wielu przemyśleń na temat własnego życia. Autorka stara przekonać czytelnika, że zdecydowanie ważna jest każda, choćby najkrótsza chwila, nawet ta z pozoru nie wnosząca nic ważnego. Zmusza do szukania odpowiedzi na pytanie czy miłość faktycznie nie może obejść się bez bólu a relacje między ludźmi muszą być aż tak bardzo skomplikowane. Przypomina, że przyszłość zawsze jest pełna niespodzianek, zarówno tych miłych jak i mających na celu utrudnić nam życie, a złamane serce zdecydowanie łatwiej wyleczyć gdy się jest na nią otwartym.
„ Kiedy odszedłeś” to powieść ogromnie ciepła i wzruszająca, pozwalająca popatrzeć na życie z zupełnie innej perspektywy. Powieść o tym, że wszystko ma swój ciąg dalszy i, że nawet jeśli przystaniemy na moment, to świat nie zatrzyma się razem z nami, tylko spokojnie podąży naprzód a od nas będzie zależało, jak szybko go dogonimy. Mnie osobiście książka ta przypomniała również o tym, że nasze priorytety nie zawsze muszą iść w parze z prawdziwymi potrzebami. Zdecydowanie polecam.
#poProstuZyj #czytamMoyes
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-06-2016 o godz 18:30 przez: martad87
Jojo Moyes powieścią "Zanim się pojawiłeś" zmiażdżyła mnie emocjonalnie. Poprzeczka ustawiona przez ten tytuł zawisła naprawdę wysoko. Jak na jej tle wypada "Kiedy odszedłeś"? Czy warto sięgać po tę powieść? Zaraz na te pytania udzielę Wam odpowiedzi.

Po śmierci Willa Lou starała się żyć tak, jak obiecała ukochanemu. Przez jakiś czas podróżowała po Europie, jednak czuła się jak oszustka żyjąca nieswoim życiem. Dzięki pomocy finansowej, jaką zapewnił jej Will, kupiła mieszkanie w Londynie i znalazła pracę w barze na lotnisku. I choć pozornie wygląda na to, że poukładała jakoś swoje sprawy, kiedy wraca po pracy do pustego mieszkania, zostaje sama ze swoimi myślami. Czuje żal, tęsknotę, gniew. Nie może przestać myśleć o tym, co mogła jeszcze zrobić, by zmienić decyzję Willa. Po kilku kieliszkach wina wypitych w samotności, wychodzi na dach budynku, by wykrzyczeć swój ból i spada z niego. Powoli dochodzi do siebie po wypadku, który rodzice biorą za próbę samobójczą. Chcąc im udowodnić, że nie zamierzała się zabić, zapisuje się do grupy wsparcia dla osób w żałobie. Chce uporządkować przeszłość i zamknąć za sobą pewien rozdział. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż wkrótce przeszłość Willa ponownie wywróci jej życie do góry nogami.

Przyznać muszę, że z jednej strony byłam bardzo ciekawa, jak potoczyły się dalej losy Lou, a z drugiej obawiałam się tej powieści. W końcu to już nie to samo – Will odszedł, złamał serce nie tylko bohaterce, ale także wielu czytelniczkom. Domyślałam się, że ta część nie przebije "Zanim się pojawiłeś", ale nie sądziłam, że mimo wszystko tak bardzo mi się spodoba. Już pierwsze strony były jak spotkanie z dawno niewidzianą, dobrą przyjaciółką. Przyjemnie było jeszcze raz znaleźć się w świecie Louisy Clark, mimo iż sama bohaterka nie zaczęła najlepiej.

"Kiedy odszedłeś" ponownie udowadnia, że Jojo Moyes potrafi cudownie i mądrze pisać. Idealnie oddała wszystko to, z czym musi zmagać się Lou po śmierci Willa. Ta książka może być prawdziwym pokrzepieniem dla osób, które zmagają się ze stratą kogoś bliskiego. Autorka, poprzez zachowania i emocje bohaterki oraz historie uczestników grupy wsparcia, pokazuje przeżywanie żałoby i uczy, jak sobie z nią radzić, jak odnaleźć się w świecie bez ukochanej osoby, jak zacząć na nowo żyć i cieszyć się życiem.

Jojo Moyes po raz kolejny zapewniła mi emocjonalną podróż. Tym razem nie zmiażdżyła mnie tak bardzo, jak przy "Zanim się pojawiłeś" (moje serce chyba by tego nie wytrzymało), jednak nie brakło też chwil, gdy wzruszenie ściskało gardło, a w oczach stawały łzy. Ale bez obaw, to nie jest smutna powieść. Były także chwile radości, a czasami wręcz zaśmiewałam się na głos. Dałam ponieść się tej opowieści i z ogromnym zainteresowaniem śledziłam poczynania Louisy. Niekiedy szeroko otwierałam oczy ze zdziwienia, nie brakowało także momentów, gdy akcja trzymała mnie w napięciu, a strony powieści przewracałam z zapartym tchem. I chociaż zakończenie poprowadziłabym odrobinę inaczej, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem tą książką usatysfakcjonowana. Nawet trochę żałuję, że to już koniec.

Wracając do pytań, które postawiłam na początku, jak mogę ocenić tę powieść? Jak wypadła na tle "Zanim się pojawiłeś"? Całkiem dobrze i cieszę się, że zostałam tak mile zaskoczona. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Jak najbardziej, bo to opowieść bardzo mądra i dająca nadzieję.

Serdecznie Wam ją polecam. Nawet jeśli uznaliście, że dla Was historia Lou i Will jest zamknięta, spróbujcie dać jej szansę. Może, podobnie jak ja, przeżyjecie przyjemne zaskoczenie? :)

Recenzja pochodzi z mojego bloga: zaczytana-dolina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-05-2016 o godz 07:45 przez: Marta Mrowiec
15 czerwca ukaże się kontynuacja książka Kiedy odszedłeś autorstwa Jojo Moyes opowiadająca o dalszych losach Louisy Clark. O tym jak potoczyło się jej życie po śmierci Willa. Po raz kolejny Moyes pokazała, że potrafi pisać poruszające historie, po raz kolejny mnie kupiła i wzruszyła.

W podziękowaniach zamieszczonych na końcu książki autorka przyznaje, że to dzięki czytelnikom i pod ich wpływem napisała książkę o dalszych losach Lou. Cieszę się, że zdecydowała się kontynuować tę historię, gdyż polubiłam tę dziewczynę i jej lekko pokręcone życie. Kiedy odszedłeś skupia się na problemie żałoby i różnych formach jej przeżywania, akceptacji i godzenia się ze śmiercią bliskich nas osób. Jest to temat bardzo trudny i delikatny. Śmierć bliskich nam osób na zawsze pozostawia w nas żal, smutek i tęsknotę. Trudno jest się pogodzić z odejściem, trudno jest zapomnieć wszystkie dobre chwile i trudno jest pogodzić się z faktem, że nic więcej się nie wydarzy, z tym że tej osoby już nie ma, że nie możemy z nią porozmawiać, przytulić, powiedzieć ile dla nas znaczy. Lou próbuje poradzić sobie z własną żałobą. I chociaż chce wszystkim pokazać, że doszła do siebie to w głębi serca cierpi i nie potrafi odciąć się od wspomnień o ukochanym. Postanawia skorzystać z pomocy i chodzi na spotkanie z grupą wsparcia. Tam poznaje różne osoby, które tak jak ona nie radzą sobie z odejściem bliskich. U Lou, jak zwykle dzieje się bardzo dużo. Pojawia się Lily, która powoduje niemałe zamieszanie w jej życiu, ale która bez ogródek potrafi powiedzieć co myśli, dzięki czemu dziewczyna patrzy z innej perspektywy na siebie i swoją żałobę. Poznaje też ratownika medycznego, jednak ponowne zaufanie i miłość przychodzą jej z wielkim trudem. Czy będzie umiała ponownie kogoś pokochać?

Lou nieustannie myśli o Willu, co zrobiłby na jej miejscu, jak się zachował. Stara mu się udowodnić, że żyje tak jak ją prosił w swoim pożegnalnym liście.

Nie myśl o mnie za często…

Po prostu żyj dobrze.

Po prostu żyj.

Will

Dziewczynie bardzo trudno jest nie myśleć o nim. Najmniejsze gesty, czasem nic nieznaczące sytuacje potrafią wywołać lawinę wspomnień, jak również wzbudzić bardzo silne emocje. Jojo pokazuje, że trudno układa się życie, gdy nie godzimy się z przeszłością. Z drugiej strony skupia się na wielu, czasem skrajnych emocjach, które towarzyszą nam po śmierci kochanych osób. Generalnie po książkę można sięgnąć nawet jeśli nie czytaliście Zanim się pojawiłeś. Osobiście polecam zapoznać się wpierw z początkiem losów Lou i Willa. Po pierwsze, dlatego iż to pozwoli Wam inaczej spojrzeć na książkę Kiedy odszedłeś, a po drugie dla samej historii i emocji jakie w Was może wywołać.

Zupełnie nie wiedziałam czego spodziewać się po książce Kiedy odszedłeś. Przyznam, że fabuła jest miejscami zaskakująca. Jojo zadbała o zwroty akcji przez co jej opowieść nie jest zbyt przewidywalna, jak w przypadku Zanim się pojawiłeś. Emocjonalnie jest to nieco lżejsza historia, chociaż miejscami i tak wywołuje łzy. Co więcej mimo trudnej tematyki jest bardzo humorystyczna. Lou miejscami jest niemożliwa i czasem trudno uwierzyć, że to kobieta przed trzydziestką.

Lekkie pióro, łatwość w oddawaniu emocji i ważna tematyka sprawiają, że warto sięgnąć po tę pozycję. Nie ukrywam, że lubię takie historie i pewnie dlatego Kiedy odszedłeś czytało mi się bardzo dobrze. Mam nadzieję, że Wam również się spodoba. Zdradzę Wam, że po cichu liczę, że tak to się nie skończy i Moyes zdecyduje się na kolejną część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-08-2016 o godz 16:10 przez: Agnieszka Kaniuk
Dziś nadszedł ten długo oczekiwany przez wielu czytelników moich recenzji moment, kiedy z ogromną przyjemnością spieszę, by podzielić się z Wami moimi wrażeniami po lekturze kontynuacji utworu Jojo Moyes „Zanim się pojawiłeś”. Książkę przeczytałam już dosyć dawno temu i jak możecie się przekonać byłam nią zafascynowana. Jak zapewne wiecie jakiś czas temu ta wspaniała historia doczekała się swojej ekranizacji za przyczyna czego ponownie stało się o niej bardzo głośno. Musicie wiedzieć, że jednym z moich osobistych wyznaczników dobrej książki jest to by zapadła mi ona głęboko w pamięci a emocje z nią związane powracały za każdym razem kiedy o niej wspomnę nawet mimo upływu czasu. Tak też jest w przypadku tego tytułu. Dlatego kiedy ku mojej ogromnej radości na rynku wydawniczym ukazała się jej kontynuacja „Kiedy odszedłeś” wiedziałam, że koniecznie muszę ją przeczytać.

Zapewne każdy z Was zgodzi się ze mną, że śmierć bliskiej osoby jest najbardziej trudnym i bolesnym przeżyciem jakiego doświadczamy. Tak bardzo trudno pogodzić się z myślą, że osoby którą kochaliśmy już z nami nie ma, a my musimy żyć dalej. Ostatnio niestety sama doświadczyłam śmierci w rodzinie i doskonale wiem, co wtedy zazwyczaj słyszy osoba pogrążona w żałobie od wszystkich wkoło „Wiemy, że jest Ci ciężko,ale nie możesz się załamywać. Musisz myśleć o sobie. Takie są koleje życia, każdego z nas to czeka”.
Z pewnością osoby, które to mówią czynią to z dobrego serca, ale to niestety nie pomaga. Prawda jest taka, że każdy z nas musi sam przeżyć swoją żałobę a czas jej trwania jest kwestią indywidualną.

„ Nie myśl o mnie za często… Po prostu żyj dobrze. Po prostu żyj.”

To właśnie te słowa Willa nieustannie tkwią w pamięci Lou mimo, że od jego śmierci minęło już dwa lata. Niestety prośba chłopaka okazuje się bardzo trudna do spełnienia. Dziewczyna pogrążona w smutku i bólu nie wie jak dalej żyć. Co gorsza czuje, że zawiodła ukochanego ponieważ nie potrafi spełnić ostatniej jego ostatniej prośby. Nie jest w stanie ostatecznie się z nim przegnać. Nadal żyje Willem. Rozmawia z nim, nieustannie o nim myśli, a co najgorsze obwinia się o to, że być może nie zrobiła wszystkiego, by zapobiec śmierci ukochanego. Choć sama sobie i swojej rodzinie chce udowodnić, że od tego bolesnego momentu w życiu wielu osób sama osiągnęła już bardzo wiele. Jednak są to tylko stwarzane pozory, co uświadamia jej pojawienie się w życiu naszej bohaterki Lili i Sama. Kim są i co wniosą w życie Luisy tego oczywiście nie zdradzę, Powiem tylko, że to, co będzie się działo za ich sprawą zdecydowanie zmieni zarówno ją samą jak i jej życie.

Jest to niezwykle poruszający zapis przeżywanej żałoby. Historia o podnoszeniu się po stracie ukochanego, niezwykłej miłości. Ale również o próbie nowych początków i szukania powodów, by żyć na nowo.

Książkę polecam z głębi serca ze względu na jej autentyzm. Czytając ją nie czułam, że jest to tylko fabuła kreowana na potrzeby książki, która przecież jest fikcją lecz historia która dzieje się gdzieś obok mnie. Co więcej zapewniam Was, że mimo trudnej tematyki autorka w żaden sposób nie przytłacza czytelnika. Zapewniam, że przeczytacie ją w mgnieniu oka nie mogąc porzucić lektury choćby na chwilę. Tym niemniej muszę przyznać, że według mnie ta pozycja jest odrobinę słabsza od pierwszej części lecz nadal wspaniała.

Moja ocena to: 9/10

Pozdrawiam,
Agnieszka Kaniuk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-07-2017 o godz 21:48 przez: zksiazkawreku
https://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ „Kiedy odszedłeś” to kontynuacja bestsellerowej książki „Zanim się pojawiłeś”, na punkcie której, a także jej ekranizacji, oszaleliśmy. Powieść ta nadal szczyci się ogromną popularnością, a wysoka ocena na Lubimy Czytać zachęca tych, którzy jeszcze jej nie przeczytali. Co natomiast z jej kontynuacją? „Kiedy odszedłeś” została nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 na portalu lubimyczytac.pl w kategorii literatura obyczajowa i romans. Czy słusznie? Akcja powieści toczy się dwa lata po śmierci Willa. Lou, pomimo tego o co prosił ją chłopak, nadal nie może pogodzić się z jego stratą. Cierpi i rozpacza. W każdej wolnej chwili myśli o ukochanym i jest zła na siebie, że nie potrafi spełnić jego ostatniej prośby. Męczy ją również poczucie winy, że mogła zrobić coś jeszcze, aby odwieźć Willa od podjętej przez niego decyzji. W życiu Lou pojawiają się niespodziewanie dwie osoby - Lily i Sam. Kim oni są? Tego nie mogę Wam powiedzieć, ale obiecuję, że nieźle namieszają w życiu nadal pogrążonej w żałobie dziewczyny. Jojo Moyes tym razem skupiła się na psychologicznej stronie głównej bohaterki. Skrupulatnie opisuje jej ból, cierpienie i tęsknotę, a także niemoc, z którą Lou kompletnie sobie nie radzi. „Kiedy odszedłeś” to książka nie tylko o żałobie, ale przede wszystkim o podnoszeniu się po stracie kogoś bliskiego. O szukaniu szczęścia. O szukaniu sensu życia w błahych rzeczach. W książce tej, z żałobą spotyka się nie tylko Lou. Za sprawą tego, iż dziewczyna chodzi na terapię, poznajemy wiele osób, którzy są w podobnej sytuacji do głównej bohaterki. Każdy z nich ma inną historię, inaczej radzi sobie ze stratą żony/męża itp. Od dawna uważam, że niektóre historie nie powinny być kontynuowane. I taką historią jest właśnie „Zanim się pojawiłeś”. Pomimo tego że druga część podobała mi się (ale bardziej jako osobna książka), uważam, że jest to niepotrzebna powieść napisana na siłę. Szczególnie postać Lily została wprowadzona do całej historii w sposób wymuszony, jakby autorka chciała napisać kontynuację, ale za bardzo nie miała pomysłu czym zaskoczyć czytelnika. „Kiedy odszedłeś” jest książką znacznie gorszą od pierwszej części. „Zanim się pojawiłeś” oczarowało mnie nie tylko pomysłem na fabułę i tym, że pół książki przepłakałam, ale także humorem, pomimo tego, że przewodni temat powieści był dość ciężki i trudny. Ja śmiałam się do łez z dialogów między Lou i Willem, z ich ciętych ripost. W drugiej części niestety mi tego zabrakło. Wiem, że to książka nastawiona na to, żeby głównie wzruszyć czytelnika a nie rozśmieszyć, ale również tego nie udało się autorce dokonać. Owszem, zaszkliły mi się oczy w końcowej fazie książki, ale to nie było to. Doszły mnie również słuchy, że ma zostać wydana trzecia część historii. Zakończenie drugiej części również wskazuje na to, że czeka nas dalszy ciąg. Nie wiem co o tym myśleć. Mam co do tego naprawdę mieszane uczucia. Podsumowując, „Kiedy odszedłeś” to książka, która mi się podobała, ale jako oddzielna pozycja a nie kontynuacja. Jako druga część uważam, że jest napisana trochę na siłę. Polecam Wam tę książkę, jeśli naprawdę jesteście bardzo ciekawi jak Lou radzi sobie ze stratą Willa. Natomiast jeśli zakończenie pierwszej części Wam wystarcza - odpuście ją sobie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-06-2016 o godz 20:57 przez: Mea Culpa
Wszystkie wydarzenia związane z Willem jakie miały miejsce w rodzinnym miasteczku Louisy zmuszają ją do wyjazdu, by plotki, oskarżenia i ludzie nie zjedli jej żywcem. Zaczyna podróżować po świecie, by po części dotrzymać obietnicy złożonej Willowi, a po części by uciec przed cierpieniem i żałobą. Niestety w końcu dochodzi pod ścianę i zatrzymuje się w Londynie, gdzie kupuje mieszkanie i podejmuje się pracy w barze na lotnisku. Życie jakoś się toczy, choć ona bardziej istnieje niż żyje, ale czas niestety nie staje w miejscu. Wszystko się zmienia, kiedy dochodzi do wypadku, a Lou dowiaduje się jeszcze jednego faktu z życia Willa. Czy Lily zrozumie, jak ważnym był człowiekiem w jej życie? Jak ona poradzi sobie z jego śmiercią i niebezpieczeństwami w świecie? Czy Lou wyjdzie ze swojej bańki, pójdzie naprzód, uratuje jedno z ważnych dla niej istnień? Jakie w tym będą zasługi nastolatki, jakie terapii, a jakie przystojnego ratownika?

Książkę przeczytałam zaraz po pierwszej części, przez co utrzymałam ciągłość wydarzeń i z tego powodu jestem ogromnie szczęśliwa. Jednak tytuł drugiej części sprawił mi zawód, ponieważ otrzymałam ją zanim zdążyłam przeczytać pierwszą i było to dla mnie oczywiście spoilerem. Jednak mimo wszystko za lekturę zabrałam się z ogromnym zapałem, bo bardzo interesowało mnie co się stało z Lou. Z książki jestem bardzo zadowolona, choć nie do końca spełniła moje oczekiwania. Ostrzegano mnie przed dalszym ciągiem tej historii, jakoby byłby wymuszony, ciągnięty na siłę. Niestety po części muszę się z tym zgodzić, czytając ma się wrażenie, że autorka po prostu pisze, by cokolwiek nabazgrać, a nie by cokolwiek nowego wnieść. Jednak nie żałuję ani minuty spędzonej na tym czytaniu, nawet najmniejszych szczegółów, bo Moyes skupiła się tutaj na uczuciach po utracie, a ja lubię, kiedy autorzy próbują rozgryźć stan emocjonalny swoich bohaterów. Tutaj pragnę zaznaczyć, iż Louisa w tej oto części nieco mnie denerwowała swoim niezdecydowaniem. Rozumiem, że można cierpieć i nie iść w przód, ale proszę, cofać się też nie należy i rozczulać się nad sobą, jakby była jedyną osobą cierpiącą na świecie. Za to Lily, to dziewczyna, którą polubiłam od pierwszego spotkania. Od początku wiedziałam, że za jej złym zachowaniem kryje się jakaś smutna historia i współczułam jej całym sercem. Wracając również do recenzji mojej pierwszej części, Pani T. tutaj mnie miło zaskoczyła. Wzięła się w garść i przyjęła odpowiedzialność jaka na nią spadła z ulgą i szczęściem. Nie wypięła się, tak jak to robiła wcześniej. Natomiast Pan T. zawiódł tym razem na całej linii. Jego i Delli nie mogłam znieść od początku. Jeśli chodzi o wątki, najbardziej rozbawiały mnie te z rodzicami Lou, którzy w tym wieku mają jeszcze siłę na takie zmiany, to było naprawdę pocieszające. Podsumowując, książka była ciekawym doświadczeniem i choć zakończenie całkowicie nie przypadło mi do gustu, wyobrażałam sobie, że będzie inaczej, to i tak miło było, że Louisa w końcu odnalazła jakiś cel. Autorka pozwoliła resztę powieści pozostawić naszej wyobraźni, za co bardzo dziękuję.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-05-2016 o godz 20:55 przez: Marta Korytkowska
Zanim się pojawiłeś to piękna historia, ale ma jedną, poważną wadę - zakończenie. Bardzo nie lubię smutnych zakończeń, złamanych serc, rozstań. Każdy miłośnik romansów oczekuje wspaniałego love story zakończonego “i żyli długo i szczęśliwie”. Moyes postanowiła zaryzykować, jednak zakończenie Zanim się pojawiłeś sprawia, że historię już można opowiadać dalej - i tu pojawia się miejsce na Kiedy odszedłeś.

Lou, po utracie Willa i schronienia u rodziców, musi sama radzić sobie z przytłaczającą żałobą. Po miesiącach podróży postanawia osiąść w Londynie. Jednak dziewczyna znów zamyka się w swojej skorupie, nie zależy jej na niczym. Pracuje w irlandzkim barze, ma własne mieszkanie, ale praktycznie nieumeblowane, a wokół niej żadnych przyjaciół. Wszystko się zmienia, kiedy przypadkowo spada z dachu swojego bloku. Wszyscy są przekonani, że Lou chciała popełnić samobójstwo, dlatego ojciec zmusza ją do udziału w terapii grupowej dla ludzi w żałobie. Poznaje też przystojnego ratownika medycznego, ale nie jest pewna, czy jest gotowa znów się zakochać. W jej życiu pojawia się też osoba, której zupełnie się nie spodziewała, ale to właśnie dzięki niej Lou zaczyna coraz lepiej radzić sobie z rozpaczą po Willu. Jej życie powoli zaczyna się układać, nie wszystko idzie jednak tak, jak powinno.

Kiedy odszedłeś Jojo Moyes napisała na prośbę czytelniczek, które chciały wiedzieć, jak dalej potoczą się losy Lou. Mnie także to ciekawiło, dlatego z wielką przyjemnością przyjęłam propozycję zrecenzowania tej książki jeszcze przed premierą. We wpisie o Zanim się pojawiłeś wspominałam, że Louise jest bohaterką, którą szybko polubimy, mimo że niekiedy jej wybory irytują. W drugiej książce denerwowała mnie zdecydowanie częściej. Jej upartość w pewnych kwestiach, choć wszyscy radzą jej inaczej, była nieznośna. Często miałam ochotę potrząsnąć ją za ramiona i krzyknąć, żeby się ogarnęła i w końcu zajęła własnym życiem. Myślę jednak, że Moyes idealnie oddała zachowanie osoby w żałobie, która kurczowo trzyma się jeszcze pamięci o zmarłym.

Zanim się pojawiłeś z pozoru była opowieścią bajkową, wpasowującą się w schemat: biedna dziewczyna i bogaty facet, wreszcie odnajdują prawdziwą miłość i żyją długo i szczęśliwie. Zaś czytając Kiedy odszedłeś miałam wrażenie, że czytam zadatki na telenowelę. Jednak pióro Jojo Moyes ma w sobie coś takiego, że nawet jeśli niektóre wątki wydają się być oklepane albo banalne, pisarka sprawia, że idealnie pasują do całej historii. Wspominałam przy wcześniejszej recenzji książki Moyes o płynącym cieple z jej powieści. Tu mamy dokładnie to samo. Czytając ją od razu czujemy, że to dzieło dokładnie tej autorki.
Cieszę się, że powstał drugi tom tej historii. Miło było znów poczytać o Lou i jej dalszych losach. Myślę też, że Jojo Moyes pisząc zakończenie Kiedy odszedłeś, ponownie zostawiła sobie furtkę na kolejną część o Louise. Kto wie, może fanki znów ubłagają pisarkę do dalszej pracy nad historią tej bohaterki. :)

Jeśli czytaliście Zanim się pojawiłeś, koniecznie sięgnijcie po Kiedy odszedłeś.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-06-2016 o godz 22:52 przez: klaudus20
Wyobraź sobie, że w jednej chwili w ruinach legnie cały Twój świat.

Osoba, którą kochałaś i dla której żyłaś umiera.

Wciąż jesteś młoda i ktoś powiedziałby, że całe życie przed Tobą, a jednak dla Ciebie ono niemal się skończyło.


A jeśli... A jeśli on przed śmiercią powiedział Ci "Po prostu żyj dobrze. Po prostu żyj,"

Ten jeden prosty komunikat sprawił, że Louisa zaczyna wypełniać zakończoną misję swojego ukochanego Willa.

Przez pierwsze miesiące żałoby wypełnia jego marzenia, wyjeżdża do Francji i chłonie każdą chwilę.

Nic jednak nie trwa wiecznie, o czym nie raz już mogła przekonać się Lou.

Postanawia wprowadzić do swojego życia więcej normalności.

Przenosi się do Londynu i tam niemal wciąga się w wir pracy. Nie jest to szczyt marzeń, ale dla Louisy praca w knajpie na lotnisku jest oderwaniem od problemów. Tam zadręcza się problemami innych ludzi, którzy topią smutki w kieliszku. Do swojego mieszkania wraca późno i nie czuje się tam ani trochę zakorzeniona. Po prostu wraca, wypija lampkę wina i idzie spać, albo od czasu do czasu wychodzi na dach, by trochę pomyśleć.

Tej feralnej nocy Lou zsuwa się z dachu, cudem ocierając się o śmierć.

Dziewczyna jest cała połamana i poobijana a jednak żyje. Sama przyznaje, że robiła to by spojrzeć w oczy śmierci, by przekonać się czy Will po tamtej stronie jej potrzebuje. Ale nie skoczyła z dachu celowo.


Nie potrafi jednak wytłumaczyć swoim bliskim, że to był tylko zwykły spacer po dachu. Wszyscy osądzają ją, myślą, że próbowała popełnić samobójstwo.


Louisa nie jest w stanie sama poradzić sobie z codziennymi obowiązkami i na prośbę rodziców wprowadza się do swojego rodzinnego miasteczka.Znajome otoczenie nie sprzyja w jej rekonwalescencji. Rodzice zgadzają się by wróciła do swojego mieszkania pod warunkiem rozpoczęcia terapii dla osób pogrążonych w żałobie.


I znów gdy zaczyna się wszystko wracać na prostą niespodziewany dzwonek do drzwi wywraca życie Lou do góry nogami. W drzwiach stoi młodziutka dziewczyna. W skrócie wyjaśnia, że jest córką Willa.

Louisa choć początkowo nie chce uwierzyć, zaczyna zaprzyjaźniać się z Lily. Staje się dla dziewczyny niemal matką, która prowadzi ją przez burzliwe nastoletnie życie,


Czy uda im się stworzyć więź? Czy rozwikłają historię pojawienia się na świecie Lily?


Powieść przesycona emocjami. Tak skrajnymi, że po salwach śmiechu ubawiona dobrym, wyszukanym humorem naraz miałam ochotę płakać ze wzruszenia. Dawno nie czytałam powieści z takim zapałem.

Chciałabym nadal śledzić losy.


Druga część cyklu "Zanim się pojawiłeś" powstała na życzenie czytelników. A teraz moim życzeniem jest by powieść była kontynuowana.


Na szczęście nie żegnam się z historią wykreowaną przez Jojo Moyes. Dlatego, że...


Już 10 czerwca w piątek do kin wchodzi film "Zanim się pojawiłeś" ekranizujący losy bohaterów.

Ja nie mogę się już doczekać i jutro rezerwuję bilety.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-07-2016 o godz 08:05 przez: Paulina Kaleta
Jojo Moyes przyznała się do tego, że dzięki fanom i czytelnikom jej powieści napisała kontynuację losów Louisy Clark. Jestem z tego powodu niezmiernie ucieszona, ponieważ od początku Lou skradła moje serce.

W „Kiedy odszedłeś” Lou próbuje żyć po śmierci Willa. Chociaż może żyć to za duże słowo, ponieważ najpierw obiecała mu, że coś zmieni, a teraz popadła w stagnację i dręczące wyrzuty sumienia nie pozwalają ruszyć do przodu. Jak zwykle życie Lou jest pokręcone, a upadek z dachu powoduje nie tylko nawiązanie nowych znajomości, ale też wzbudzenie w bliskich strachu o jej życie.

Powieść wypełniona jest emocjami. Balansujemy na linii, popadając w skrajności w skrajność. Raz zaśmiewałam się w niebogłosy, wybuchałam wręcz niekontrolowanym śmiechem, by za chwilę przecierać oczy ze zdumienia, a potem lekko pociągać nosem. Chociaż śmiech może nie być na miejscu, bo autorka skupiła się na żałobie oraz ukazaniu sposobów, aby ją przetrwać i przeżyć. Temat śmierci jest bardzo delikatny, bo przecież pozostawia w człowieku nie tylko żal i smutek, ale też wściekłość. Na osobę zmarłą, na Boga, na okoliczności i na kogoś, kto się tylko nawinie. Bo już nigdy nie usłyszymy jej śmiechu, nie zobaczymy jej sprzątające, bałaganiącej, po prostu żywość, której czujemy obecność, zapach. Nagle zdajemy sobie sprawę, ze nie mamy do kogo się odezwać, przytulić, krzyknąć. A czasem nawet nie mamy okazji, żeby się pożegnać i powiedzieć jak bardzo była dla nas ważna.

Lou nie radzi sobie ze śmiercią Willa, ale ona chce udowodnić wszystkim, że jest inaczej i że doszła do siebie. Ale w głowie ciągle kłębią się myśli i dręczą wspomnienia. Skutkiem jest zapisanie się do grupy wsparcia, w której uczy się na nowo cieszyć. W jej życiu pojawiają się także nowe osoby. Lily, która sprawia niemałe problemy wychowawcze, a także przystojny ratownik Sam.
Nie mogłam się doczekać, aż w końcu znajdę chwilę, aby poznać dalsze losy Lou. Było to niczym spotkanie po latach, ze starą znajomą, chociaż stosunkowo niedawno przeczytałam „Zanim się pojawiłeś”. Jojo Moyes kolejny raz mnie usatysfakcjonowała, ale tym razem nie wpadłam w depresję i zagrała moimi emocjami. Pojawiły się nie tylko smutne momenty, ale również te bardziej wesołe i śmieszne dialogi. Uwielbiam książki pisarki, bo są naprawdę mądre. Problemy z jakimi zmagają się bohaterowie są w 100% realistyczne. Zadaniem Moyes jest pokrzepianie naszych serc. Na szczęście to nie jest kolejny łamacz serc.

Podsumowując liczę na to, ze autorka znów posłucha swoich fanów i napiszę kolejną kontynuację, bo znów pozostawiła otwarte zakończenie. Wam serdecznie polecam, bo jest to niezwykle ciepła, wzruszająca i dająca nadzieję powieść.

http://reading-mylove.blogspot.com/2016/07/jojo-moyes-kiedy-odszedes.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-06-2016 o godz 19:26 przez: Sol
Jojo Moyes jest jedną z moich ulubionych autorek powieści obyczajowych. Pokochałam jej powieści dzięki "Zanim się pojawiłeś", które złamało mi serce. Autorka ma świetny styl, a historie jej bohaterów głęboko zapadają mi w pamięć. Właśnie takie powieści lubię, takie postaci mnie interesują i Moyes mi to dostarcza dzięki swoim książkom. Dzisiaj przyszedł czas na kontynuację, "Zanim się pojawiłeś". Szczerze powiedziawszy dwa lata temu nie pomyślałabym, że jakaś kontynuacja powstanie. Myślałam, że to jednotomowa historia. Kiedy usłyszałam, że wydana zostanie książka z dalszymi losami Lou, wiedziałam, że ją przeczytam.

UWAGA! W TEJ RECENZJI NIE OBEJDZIE SIĘ BEZ SPOILERÓW!

Nie nastawiałam się na łzy, bo przecież Willa już nie ma, a to jego sytuacja i jego decyzje sprawiły, że lały się one strumieniami. Dlatego nie szukałam w kontynuacji tego, co było w jedynce, a wiem, że niektórzy czytelnicy właśnie tego szukali w "Kiedy odszedłeś". To po prostu uzupełnienie powieści, kropka nad i. Bardzo dobra kropka moim zdaniem. Bardzo mi się podoba to, że autorka opisała nam dalsze losy Lou, ponieważ to mnie zastanawiało. Jak ona sobie z tym wszystkim poradzi? Jak przeżyła to wszystko? W ogóle, jak poradzili sobie rodzice Willa? No i bum! Niespodzianka od losu, jest ktoś nowy. A nawet więcej ktosiów.

W ogóle w tej książce postaci mają problemy innego kalibru. Jedni radzą sobie z ogromnym bólem i poczuciem straty, odrzucenia... Inni walczą z samotnością i brakiem akceptacji życia takim, jakie ono jest. Kolejni pragną coś zmienić w swoim świecie, chcą być docenieni, chcą przygody. To nie jest tak, że książka nie jest wzruszająca, bo nie ma już Willa i jego cierpienia. Łzy stanęły mi w oczach kilka razy. "Kiedy odszedłeś", to powieść która pokazuje nam jak można poradzić sobie z przeciwnościami losu... z życiem. Jeśli jej pozwolicie, to podniesie Was na duchu. Rozbawi, wzruszy... Jojo Moyes jest świetną autorką, którą bardzo sobie cenię. I ta historia nie zawiodła mnie w najmniejszym stopniu. Wręcz przeciwnie, zaskoczyła mnie i to niejeden raz!

Może nie był to smutek tego samego kalibru, co w "Zanim się pojawiłeś", ale był. I "Kiedy odszedłeś" jest świetnym uzupełnieniem, ale również świetną powieścią samą w sobie. Naprawdę piękną, zabawną i wzruszającą. Cieszę się, że powstała. Miałam pewne obawy, ale teraz, po jej przeczytaniu - wiem, że schowały się one na dnie w szafie.

Dlatego każdy, kto obawia się kontynuacji i tego, że nie będzie ona lepsza od "jedynki", niech nie patrzy na nią przez pryzmat Willa... Ta książka jest równie wspaniała. Równie wciągająca i porywająca. I polecam ją każdemu, kto czytał tom pierwszy. Naprawdę, gorąco polecam. Kto wie? Może to jeszcze nie koniec?'

sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-05-2016 o godz 22:24 przez: Renifer
Wiem, że jest sporo osób, które czekają na premierę tej książki. “Kiedy odszedłeś” to ciąg dalszy “Zanim się pojawiłeś”. Najnowsza książka Jojo Moyes pojawi się na rynku 15 czerwca. Autorka przyzwyczaiła nas do książek, które poruszają, wzruszają, bawią i zmuszają do myślenia. I tym razem się nie zawiedziecie.


Na początku chcę uspokoić wszystkie osoby, które nie czytały “Zanim się pojawiłeś”, a zainteresują się “Kiedy odszedłeś”. Poradzicie sobie bez znajomości pierwszej części bez problemu.


“Kiedy odszedłeś” to dalsze losy Louisy, która po stracie ukochanego próbuje stanąć na nogi i zacząć znów normalnie żyć. Nie jest to łatwe zadanie, bo Lou nie znajduje powodów, dla których miałaby przestać bezcelowo funkcjonować. Tak mijają kolejne dni, miesiące, po stracie Willa. Wtedy w jej życiu pojawia się Lily, zbuntowana szesnastolatka. Ich drogi krzyżują się w bardzo zaskakującym momencie, z pewnością taki start nie pomaga w zawarciu znajomości, a kobiety w jakiś sposób zostają ze sobą związane.
Zestawienie zbuntowanej, humorzastej szesnastolatki z dorosłą kobietą po przejściach wydaje się zaskakującym połączeniem. Teoretycznie to młodszy uczy się od starszego, ale w przypadku tej relacji nie jest to tak oczywiste. Bezcelowe, puste życie Lou wypełniło się hałaśliwą, trochę nieprzewidywalną nastolatką, jej bałaganem i problemami.


“I myślę, jakie to dziwne, że takie zagubione dziecko z problemami, które prawie nie zna siebie, może mnie tyle nauczyć, na czym tak naprawdę polega życie”.


Nie chcę zdradzać Wam więcej szczegółów dotyczących losów bohaterek, bo odebrałabym Wam przyjemność z czytania. Uwierzcie mi tylko, że będzie trochę smutku, wzruszeń, ale będzie też radość i humor.

Losy bohaterki momentami wydawały mi się aż nieprawdopodobne, ale właściwie uczuć, które jej towarzyszyły, w jakimś stopniu doświadczył każdy z nas. To historia o podnoszeniu się po upadku, szukaniu celu w życiu po stracie kogoś bliskiego, a z takimi wyzwaniami czasami trzeba się zmierzyć. Dlatego ta książka ma według mnie bardzo uniwersalne przesłanie nie tylko dla osób, które muszą sobie poradzić ze stratą kogoś bliskiego, ale również dla tych, którzy muszą ruszyć z miejsca, zmienić coś w swoim życiu, wziąć stery w swoje ręce.

“Znacznie łatwiej jest tkwić w swojej dołującej robocie i na nią narzekać. Znacznie łatwiej jest nie ruszać się z miejsca, nic nie ryzykować i zachowywać się tak, jakbyś nie mogła nic poradzić na to, co ci się przytrafia.”

Może akurat ta książka da komuś motywację do podjęcia ważnej decyzji o zmianach w życiu, będzie inspiracją dla nowego początku, podniesie na duchu. Tak ja odbieram tę książkę i dlatego ją polecam.

>>>> reniferczyta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-12-2017 o godz 19:34 przez: justrevding
„Po prostu żyj dobrze. Po prostu żyj.” - takimi słowami zakończyli swoją znajomość Lou i Will. Teraz dziewczyna chce sprostać temu wymaganiu i naprawdę żyć dobrze. Stawia pierwsze kroki w nowej pracy, która może nie jest szczytem marzeń, ale daje jej bezpieczeństwo, usamodzielnia się kupując mieszkanie, zapisuje się na grupę wsparcia i próbuje nie myśleć zbyt dużo o Willu, chociaż ostatecznie jego postać przewija się przez całą książkę. Kiedy już jej się wydaje, że ułożyła sobie większość rzeczy, w jej progu staje niespodziewany gość. Jak nowo przybyła postać wpłynie na życie Louisy? Ile razy będzie podejmować decyzje niegodne ze swoimi intencjami z powodu nowej osoby? Co łączy tę dwójkę? Czy Lou w końcu uda się „żyć dobrze”? Na powyższe pytania znajdziecie odpowiedź w „Kiedy odszedłeś”. Niestety mnie osobiście pani Moyes tym razem nie urzekła. Tak jak „Zanim się pojawiłeś” pochłonęłam w trzy dni, tak tę książkę męczyłam… prawie dwa tygodnie. Trudno mi również napisać kilka słów o tej pozycji, nie zdradzając fabuły poprzedniej części. Miałam nieuchronne wrażenie, że kontynuacja została stworzona na siłę. Oczywiście nie jest to powieść całkowicie beznadziejna – kilka rzeczy było interesujących. Na pewno nowa postać, wspomniana powyżej, która sporo wniosła do tej historii i której istnienia w ogóle nie podejrzewałam oraz to, ile rzeczy łączyło ją z Louisą. Kilka zwrotów akcji, między innymi dotyczący ratownika medycznego imieniem Sam i młodego chłopaka Jake’a. Jednak w większości przypadków sytuacje są moim zdaniem wymuszone, albo źle rozwiązane. Przykładem może być ciągnący się przez całą książkę problem dotyczący rodziców Louisy. Trudno mi wyrazić coś więcej nie zdradzając fabuły. Nie lubię pisać o książkach źle, ale jeżeli o mnie chodzi wolałabym skończyć czytanie o losach Lou i Willa na pierwszej części. Ot, zwykła obyczajówka, nie jest ani tragiczna, ani rewelacyjna - po prostu jest. Zapraszam na bloga https://justrevding.blogspot.com/ oraz instagram - justrevding.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-05-2016 o godz 14:14 przez: Aneta Wiśniewska
Nie wiem co takiego książki Jojo Moyes mają w sobie, ale zakochuje się w każdej historii, którą napisze i jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę nie mogę przestać o niej myśleć. „Kiedy odszedłeś” to zdecydowanie jedna z lepszych jej powieści.

Poniekąd jest to kontynuacja książki „Kiedy się pojawiłeś”, która już niedługo będzie do obejrzenia w kinach, ale jak dla mnie spokojnie może to być potraktowane jako osobna historia do opowiedzenia. Jeśli nie czytaliście poprzedniej części to nic nie szkodzi. Spokojnie się odnajdziecie w tej.

Louisa próbuje się pozbierać po śmierci ukochanego. Nie wielu potrafi zrozumieć to, że od roku nie potrafi otworzyć się na życie, po tym jak jej związek trwał zaledwie kilka miesięcy… Dziewczyna szuka sobie miejsca w świecie podróżując po Europie, a potem zatrzymując się w Dublinie. Pracuje na lotnisku, co na pewno nigdy nie było szczytem jej marzeń, ale przynajmniej zabija swój wolny czas i nie daje się rozpaczy.

Przez zupełny przypadek (wcale nie zamierzała spadać z 5 piętra na markizę i leżak sąsiada, tylko się wystraszyła) jej życie nieco wychodzi ze stagnacji. Wypadek kazał jej wyjść z swojej strefy bezpieczeństwa, ruszyć i zacząć działać. Szczególnie, że wokół niej pojawiają się ludzie udowadniający jej, że zamiast żyć, tak jak ją o to prosił Will, ona po prostu egzystuje. Sprowokowana, zmuszona okolicznościami zauważa, że pora wziąć życie w własne ręce.

Bardzo polubiłam główną bohaterkę. Nie udaje, że wszystko gra. Pozwala sobie na żałobę, żal, gniew, podejmuje swoje decyzje nie patrząc na nikogo. Choć wycofana, to jednak żyje po swojemu. Obserwowanie, jak porzuca wszystko, co do tej pory znała i otwiera się na coś nowego, to niezwykłe doświadczenie. Zauważa, że ma wiele możliwości, że może faktycznie na nowo ułożyć sobie wszystko i być szczęśliwa, nawet niosąc za sobą bagaż niełatwych doświadczeń.

Jestem oczarowana tą opowieścią. Zakochałam się w Lou i kibicowałam jej kartka po kartce. Jedna z lepszych książek Jojo Moyes.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Moyes Jojo

Zakazany owoc Moyes Jojo
4.6/5
29,24 zł
44,99 zł
Zanim się pojawiłeś Moyes Jojo
5/5
27,90 zł
31,99 zł
Kiedy odszedłeś Moyes Jojo
5/5
27,90 zł
31,99 zł
Zanim się pojawiłeś Moyes Jojo
4.7/5
25,27 zł
39,90 zł
Dwa dni w Paryżu Moyes Jojo
4.1/5
21,92 zł
42,99 zł
Ostatni list od kochanka Moyes Jojo
4.7/5
29,98 zł
44,99 zł
Ostatni list od kochanka Moyes Jojo
4.5/5
25,27 zł
39,90 zł
Światło w środku nocy Moyes Jojo
4.4/5
24,74 zł
44,99 zł
Srebrna zatoka Moyes Jojo
4.5/5
31,30 zł
39,90 zł
Razem będzie lepiej Moyes Jojo
4.6/5
26,03 zł
39,90 zł
Kolory pawich piór Moyes Jojo
4.3/5
23,94 zł
39,90 zł
We wspólnym rytmie Moyes Jojo
4.4/5
32,24 zł
39,90 zł
Kolory pawich piór Moyes Jojo
0/5
32,90 zł
37,90 zł
Srebrna Zatoka Moyes Jojo
0/5
32,90 zł
37,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego