Jest krew (okładka miękka)

Oferta empik.com : 27,67 zł

27,67 zł 43,00 zł (-36%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt w magazynie Empiku
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
King Stephen Książki | okładka miękka
27,67 zł
asb nad tabami
King Stephen Książki | okładka twarda
29,82 zł
asb nad tabami
King Stephen Książki | wydanie pocket
11,13 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Czytelnicy kochają powieści Stephena Kinga, ale i jego opowiadania - zawsze mocne i zapadające w pamięć - są prawdziwą  mrocznąucztą dla zmysłów. "Jest krew…" to cztery nowe, znakomite opowieści, które z pewnością staną się równie sławne jak "Skazani na Shawshank".

King po raz kolejny pokazuje pełnię swojego kunsztu. W tytułowej noweli Holly Gibney, ulubiona bohaterka czytelników (znana z trylogii o Billu Hodgesie i z "Outsidera"), musi stawić czoło swoim lękom i być może kolejnemu outsiderowi - tym razem w pojedynkę. "Telefon pana Harrigana" opisuje międzypokoleniową przyjaźń, która trwa po grób… a nawet dłużej. "Życie Chucka" ilustruje ideę, że każdy z nas posiada wiele osobowości. A w "Szczurze" niespełniony pisarz boryka się z ciemną stroną swojej ambicji.

Opowieści te nie tylko prezentują w całej okazałości maestrię autora, ale również pokazują, że pewne tematy są nieprzemijające. Jednym z motywów przewodnich utworów Kinga jest zło, które występuje także w "Jest krew…", przedstawione w tytułowej noweli jako "duży, uszargany, lodowatoszary ptak". Stale obecne jest jednak też przeciwieństwo zła, w twórczości Kinga przybierające często postać przyjaźni. King przypomina nam, że codzienne przyjemności, choć ulotne, właśnie dzięki tej ulotności są piękne - czy jest to niespotykanie piękny, pogodny dzień po długich tygodniach szarugi, czy frajda z tańca, w którym idealnie wychodzi każdy krok, czy też nieoczekiwane miłe spotkanie. W takich momentach przekonujemy się, że Stephen King potrafi nie tylko przyprawić o dreszcz przerażenia, ale i perfekcyjnie opisać radość w jej najczystszym wydaniu.

"W styczniu 2021 roku mała wyściełana koperta zaadresowana do detektywa Ralpha Andersona doręczona zostaje jego sąsiadom, państwu Conradom. Rodzina Andersonów jest na długich wakacjach na Bahamach, skąd mają wrócić trzeciego lutego, i Conradowie zgodzili się do tego czasu odbierać ich pocztę. Kiedy Ralph otwiera przesyłkę, w środku znajduje pendrive’a nazwanego "Jest krew", co prawdopodobnie nawiązuje do starego dziennikarskiego powiedzenia »Jest krew, są czołówki«. Pendrive zawiera dwie rzeczy. Jedna to katalog ze zdjęciami i spektrogramami dźwięku.
Drugą jest rodzaj raportu, czy może raczej pamiętnik mówiony sporządzony przez Holly Gibney, z którą detektyw prowadził śledztwo rozpoczęte w Oklahomie, a zakończone w teksaskiej jaskini.
Sprawa ta nieodwracalnie zmieniła sposób, w jaki Ralph Anderson postrzega rzeczywistość. Ostatnie słowa swojego raportu Holly nagrała 19 grudnia 2020. Mówi zdyszanym głosem:
Zrobiłam, co w mojej mocy, Ralph, ale nie wiem, czy to wystarczy.
Pomimo wszystkich moich przygotowań istnieje możliwość, że nie wyjdę z tego żywa. Gdybyśmy mieli nigdy więcej się nie zobaczyć, chcę, żebyś wiedział, jak wiele twoja przyjaźń dla mnie znaczyła. Jeśli mimo wszystko zginę, a ty postanowisz dokończyć to, co zaczęłam, proszę, bądź ostrożny. Pamiętaj, że masz żonę i syna."
fragment książki

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Jest krew
Tytuł oryginalny: If It Bleeds
Autor: King Stephen
Tłumaczenie: Wilusz Tomasz
Wydawnictwo: Prószyński Media
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 512
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-04-28
Forma: książka
Indeks: 34923832
 
średnia 4,1
5
31
4
18
3
15
2
4
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
39 recenzji
4/5
16-05-2020 o godz 10:23 natala_reads dodał recenzję:
Tym razem mistrz grozy prezentuje nam cztery opowiadania, które... mam wrażenie że średnio przypadły mi do gustu. Pierwsze opowiadanie nosi tytuł "Telefon do pana Harrigana". To historia mężczyzny, który powraca do czasów dzieniśtwa. Tytułowy pan Harrigan to starzec, który pewnego dnia staje na drodze głównego bohatera i od tamtego dnia wszystko się zmienia. Ta pierwsza opowieść nawet przypadła mi do gustu. Ciekawa ze specyficznym klimatem, który jest dla mnie nowością. Całościowo jestem z niego naprawdę zadowolona. Druga opowieść nosi tytuł "Życie Chucka" i tak jak pierwsza mi się podobała, tak tutaj była dla mnie kompletna klapa. Opowiadanie zupełnie bez sensu, które pozostawiło tylko w mojej głowie wiele pytań bez odpowiedzi i jeśli mam być szczera, to w tym momencie bardzo zniechęciłam się do dalszego cyztania. Do trzeciej opowieści podeszłam z ogromnym dystansem z góry zakładając, że będzie to kolejna klapa. "Jest krew, są czołówki" sprawiło, że czytałam to opowiadanie z ogromnym zapałem. Tutaj było to, czego oczekiwałam - akcja, krew, panika. .. Przyznaję, że autor tą częścią mnie w stu procentach kupił, ale wtedy nadeszło ostatnie opowiadanie.. "Szczur" to czwarte opowiadanie, które... Znów było złe. I wiecie co? Ogarnęła mnie ogromna irytacja, bo.. tak właściwie ciężko było mi ocenić tę książkę jako całość. Jedno opowiadanie świetne, drugie nie, trzecie znów cudowne, czwarte nie i ... wierzcie mi albo nie, ale to może nieźle wkurzyć - a przynajmniej bardzo zdenerowało mnie. Patrząc na całokształt tej książki to mam mieszane uczucia. 6/10 to ocen baaardzo naciągana moim zdaniem. Chciałam dać cztery, ale poszłam dwie gwiazdki wyżej, ponieważ "Jest krew, są czołówki" uratowało tutaj wszystko i zasługuje na przeczytanie. Całą resztę można pominąć.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
10-05-2020 o godz 17:10 Anonim dodał recenzję:
Długo wyczekiwałem tej książki jako fan Stephena i wiązałem z nią dość duże nadzieję ale z przykrością muszę przyznać że się nieco zawiodłem... 😒 Książka bez większego "szału", duże rozczarowanie i jak dla mnie odgrzewane kotlety Kinga. Do czytania średnio polecam ale do biblioteczki jak najbardziej bo ładna okładka 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
05-05-2020 o godz 06:41 Wkp dodał recenzję:
JEST DOBRZE… NAWET BARDZO Minęło już pięć lat odkąd Stephen King zaserwował nam swój poprzedni zbiór krótkich form, „Bazar złych snów” i dokładnie dziesięć od momentu publikacji „Czarnej bezgwiezdnej nocy”, poprzedniej antologii, w której znalazły się cztery minipowieści. Teraz autor wraca z kolejnymi czterema nowelami w książce „Jest krew…”, gdzie horror i thriller spotykają się z postapokaliptyczną fantastyką i świetnie zbudowanym zapleczem obyczajowym. A wszystko to podane w znakomitym, lekkim i jakże nastrojowym stylu, który nie pozwala oderwać się od całości przed odłożeniem jej na półkę. Cztery opowieści. Cztery niezwykłe wydarzenia. I ludzie w nie wplątani. Nastolatek zaprzyjaźnia się z emerytem, dla którego pracuje. Kiedy mężczyzna ów, pan Harrigan, odchodzi z tego świata, chłopak nie mogąc pogodzić się z jego śmiercią, nagrywa wiadomość głosową na telefonie, z którym staruszek został pochowany. Nie spodziewa się odpowiedzi, ale wkrótce ją dostaje. Co to właściwie oznacza? I co oznaczać będzie dla nastolatka? Kiedy kończy się świat, my cofamy się w czasie, by zamiast patrzeć na koniec życia Chucka, odkryć jak ono wyglądało wcześniej i co właściwie się stało. W tytułowym tekście Holly Gibney wraca z nowym śledztwem. Zamach w szkole, dziwne rozkojarzenie telewizyjnego reportera… Niby nic niezwykłego w świecie, gdzie ludzie znieczulili się na przemoc, ale wydarzenia te doprowadzą Holly do sytuacji, z której może wcale nie ujść z życiem… Na koniec czeka nas opowieść o pisarzu, który dotąd – i to z trudem – radził sobie jedynie z pisaniem opowiadań. Przynajmniej do dnia, kiedy nagle w jego głowie pojawił się od razu cały pomysł na powieść. Czy może być coś piękniejszego? A co jeśli kryje się w tym jakieś „ale”? I czym może ono być? Kiedy w 1982 roku na rynku pojawił się pierwszy zbiór czterech nowel Kinga „Cztery pory roku”, nikt nie spodziewał się, jakim sukcesem wydawniczym się okaże. Tym bardziej, że tym razem autor porzucił horror na rzecz życiowych, choć wcale nie mniej przerażających fabuł. Kolejne tego typu publikacje stały się więc tradycją. W roku 1990 pojawiła się antologia „4 po północy” (przereklamowana, z przewidywalnymi opowiadaniami, ale wciąż wciągająca, jak diabli), a w 2010 wspomniana „Czarna bezgwiezdna noc” (lepsza, jeśli chodzi psychologię i klimat, ale też nie zaskakująca, bo King serwował nam doskonale wszystkim znane schematy). „Jest krew” też szczególnie nie zaskakuje, bo Król wszystkie swoje zagrywki, wszystkie karty, jakie miał w talii, pokazał nam przez niemal pół wieku literackiej kariery i w rękawie nic już nie kryje, ale jest dobrze. I to bardzo. Bo wcale nie trzeba nic szczególnie nowego, by urzec odbiorcę – wystarczy po prostu dobrze odtworzyć to, co już ten kocha i obudzić w nim emocje. I to właśnie Kingowi się udaje. Stephen zresztą jest, jak stary sztukmistrz. Niby już wszystko nam pokazał, ale nadal robi to tak sprawnie, że nie tylko patrzymy, jak urzeczeni, ale nagle odkrywamy, że znów czujemy się jak dzieciaki, które po raz pierwszy oglądały te sztuczki. „Jest krew…” to bowiem taki właśnie sentymentalny powrót do tego, za co kochamy tego pisarza. „Telefon pana Harrigana” przypomina takie teksty, jak „Przepraszam, to nie pomyłka”. „Życie Chucka” to powrót do poastapo, a chociaż sam King nie wie za bardzo skąd wzięła się ta opowieść, mi z miejsca skojarzyło się z „Rozbitkiem” Chucka Palahniuka – powieścią podobnie, jak ten tekst, opowiedzianą od tyłu. W „Jest krew…” King powraca do postaci Holly, znanej z trylogii „Pan Mercedes” i powieści „Outsider” bohaterki, jednej z najlepszych kobiecych, jakie autor kiedykolwiek stworzył, choć zawsze był mistrzem w kreowaniu żeńskich postaci – i dzieł ocierających się o klimaty serialu „Z archiwum X” (przed laty Stephen współtworzył zresztą odcinek „Chinga”), których nie brak w jego bibliografii. A „Szczur” to klasyczne wręcz odtworzenie motywu bohatera-pisarza, najczęściej pojawiającego się typu postaci w prozie Króla. Wszystko to King serwuje nam stylem lekkim, prostym i przyjemnym. Stylem niespiesznie snutej gawędy, pełnej zbaczania w różne nieistotne rejony, które tak pięknie ubarwiają jego prozę. Stylem wciągającym i fascynującym, chociaż nie ma tu smakowania słów ani wielkiej literackiej głębi. Większej głębi i przesłania w całości też nie znajdziecie, czeka Was za to dużo świetne skrojonych postaci, klimat małych miasteczek, grozę, tajemnice, akcję, spokojne, wręcz sielankowe chwile. Przede wszystkim jednak King gwarantuje czytelnikom jedno: znakomitą zabawę na wysokim poziomie. Rozrywkę potwierdzającą jego status jednego z najważniejszych żyjących pisarzy amerykańskich i mistrzów horroru. Horroru, który nie straszy (przynajmniej mnie, bo mnie w literaturze nie starszy niestety nic), ale jest klimatyczny i fascynujący. Urzekający. I jakże prawdziwy, bliski ludziom i każdemu z nas. Za to pokochałem prozę autora i kocham ją nadal, i to właśnie dostałem w „Jest krew…”. Oby jeszcze niejeden tak dobry zbiór dotaszczył nam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
13-05-2020 o godz 12:20 Pinko dodał recenzję:
Czy to możliwe, że nasi bliscy czuwają nad nami nawet po śmierci, a pomaga im w tym... elektronika? Czy świat jest pełen istot, o których szary człowiek nie ma zupełnie pojęcia? A może wokół nas krąży zło, ale nie takie ludzkie, tylko nadnaturalne? Może, może, może- zakładamy, że to istota ludzka stoi za wieloma złymi czynami. Prawda jednak może być zupełnie inna... Jest krew, będzie i zainteresowanie tłumów; tak jesteśmy skonstruowani. Człowiek zawsze z większym zainteresowaniem śledzi morderstwa, wypadki, zamachy terrorystyczne niż opisy czyichś sukcesów. Czy to świadczy o nas źle? Nie. Jesteśmy po prostu ciekawi i w duchu dziękujemy Bogu, że jeszcze nie teraz, jeszcze nie tym razem to nie naszym udziałem stało się jakieś nieszczęście. Stephena King'a albo się kocha, albo nienawidzi; uznawany za mistrza grozy, co jakiś czas raczy czytelników na całym świecie nową powieścią grozy. Co prawda nie należę do jego śmiertelnych fanów (trafiałam na jego książki i gorsze, i lepsze), ale mimo to zawsze, gdy tylko mam taką opcję, sięgam po kolejne tytuły z rozległej biblioteki autora. Tym razem pan King zaserwował nam cztery różne opowiadania, na pierwszy rzut oka kompletnie ze sobą nie związane. I choć nie bałam się do utraty tchu, to Jest krew... uważam za jedną z lepszych jego książek. Jak to w zbiorach opowiadań -mniejszych lub większych- praktycznie zawsze trafiają się gorsze i lepsze. Tutaj mamy ich ogólnie tylko cztery, więc istniała większa możliwość, iż książka ostatecznie nie zostanie entuzjastycznie przyjęta. Ale (o dziwo) osobiście mogę powiedzieć, że wszystkie są bardzo dobre, choć oczywiście mam swój prywatny ranking. Moim absolutnym numerem jeden było opowiadanie rozpoczynające zbiór, czyli Telefon pana Harrigana. Historia utrzymana jest w delikatnym poczuciu grozy, nie przeraża, lecz skłania do refleksji- do czego by doszło, gdyby każdy z nas mógł porozumieć się z bliskim zmarłym, który reagowałby na wszystkie prośby? Usuwał nam z drogi kłody w postaci nieprzychylnych nam ludzi? Cóż, na pewno zapanowałby ogólny strach, a tylko mądrzy ludzie odpuściliby sobie korzystanie ze swego rodzaju "telefonu do przyjaciela". Swoją drogą szkoda, że nie mamy "pewnego połączenia" z zaświatami- wreszcie dowiedzielibyśmy się, co czeka nas po śmierci... Drugim opowiadaniem, równie dobrym według mnie, jest oczywiście Jest krew, są nagłówki. Nawet nie wiecie, jak ogromnie się ucieszyłam widząc, iż to poniekąd kontynuacja losów naszej odważnej Holly, która zdecydowanie nie jest do pupy! Czytając je czułam się tak, jakbym odwiedzała dawno niewidzianą przyjaciółkę. Niestety, spotkałyśmy się z główną bohaterką w dość nieprzyjemnych okolicznościach- pamiętacie jeszcze, że Holly musiała zwalczyć istotę zwaną outsiderem, która to przybierała formę danej osoby, następnie zabijając dzieci? Cóż, choć bohaterka miała nadzieję, że owe monstrum jest jedynym na świecie, była niestety w błędzie- natrafiła na kolejnego i to bardziej zaawansowanego. Do tego... mężczyzna był osobą publiczną, co dodatkowo komplikowało sprawę. Ale Holly przecież nie pierwszy raz staje do walki z niebezpieczeństwem! Choć przyznam, że tym razem serce lekko mi zadrżało w obawie o jej życie. Trzecim -już nie tak wciągającym, aczkolwiek nadal dobrym- było opowiadanie Szczur. Kilka razy natrafiłam już na podobny pomysł, choć w nieco innej odsłonie. W tym przypadku mamy do czynienia z pisarzem, który wyjeżdża do domku w lesie, by wreszcie stworzyć powieść swego życia. I choć początkowo czuł, jak historia wrze mu w żyłach, to z biegiem czasu pomysł jakby... usycha. Ale od czego jest nieprzewidywalny los? To opowiadanie poniekąd pokazuje, iż warto być dobrym dla nawet najmniejszych istot, nawet tych szczurów, których tak nienawidzi świat. Chociaż akurat w tym przypadku trudno orzec, czy to szczura można uznać za bohatera negatywnego, czy raczej człowieka, który poświęcił życie bliskiego przyjaciela za niewysychający strumyk weny (chociaż nasz bohater nie zdawał sobie sprawy, iż to małe stworzonko nie jest tylko halucynacją, wytworzoną przez umysł trawiony gorączką). Mnie osobiście najmniej spodobało się opowiadanie Życie Chuck'a. Nie to, żeby było kompletnie złe, nie; skłaniało do refleksji nad naszą egzystencją, nad codziennymi sprawami, które wykonujemy, by żyć, porzucając marzenia z przeszłości. Zawsze, gdy umiera ktoś nam bliski, zastanawiamy się jak to możliwe, że świat się nie zatrzymał- że ludzie nadal chodzą do pracy, jedzą, piją, kochają się i śpią. Przecież nasz świat właśnie rozpadł się na kawałki. I w tej właśnie historii autor - na przykładzie zgonu Chucka Krantz'a- pokazuje, jak rozpada się świat. Tyle, że cały, nie tylko nasz prywatny. To opowiadanie jest dobre, aczkolwiek nie mogłam się jakoś w nie "wbić". Było bardziej refleksyjne niż przerażające, co oczywiście nie uznaję za minus. Po prostu to nie mój typ w tym zestawieniu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
4/5
22-05-2020 o godz 23:16 Anonim dodał recenzję:
Książki autorstwa Kinga często wzbudzają moje zainteresowanie. Rzadko bywam nimi zawiedziona, choć zdarzyło mi się sięgnąć po kilka tytułów, które podobały mi się mniej. Przeważnie znajduję w nich jednak to coś, czego brakuje mi u innych autorów. Czy „Jest krew…” okazała się jedną z perełek? „Jest krew…” to zbiór czterech opowiadań. Każde z nich opowiada osobną historię i dotyczy innych bohaterów. Postaram się krótko opisać każde z nich, wymienić odczucia, jakie towarzyszyły mi podczas ich czytania oraz co o nich uważam. Na wstępie pragnę jednak uprzedzić, że choć książka oznaczona jest w wielu miejscach jako horror, to nie uświadczycie w niej litrów rozchlapującej się na boki posoki, odciętych kończyn i wypruwanych flaków. Opowiadania zawarte w tym zbiorze trzymają w napięciu, mogą wywoływać dreszczyk emocji. Jeżeli jednak oczekujecie od horroru klimatu gore to tutaj go nie znajdziecie. „Telefon pana Harrigana” to pierwsze opowiadanie, które znajduje się w zbiorze. Jest to opowieść o międzypokoleniowej przyjaźni, która przybiera ciekawą, choć nieco niepokojącą, ponadczasową formę. Akcja dzieje się w czasach, gdy pierwsze iPhone’y były nowością i mogło zdawać się, że już wtedy oferowały nieskończoną ilość możliwości. Okazało się jednak, że potrafią więcej, niż deklarowali to ich producenci. W wyniku dziwacznej usterki Craig, główny bohater opowiadania, może połączyć się z zaświatami. Nie ukrywam, że to opowiadanie podobało mi się najbardziej. Myślę, że choć dałoby się z tej historii wyciągnąć więcej i stworzyć na wspomnianym motywie pełnowymiarową książkę, to nie byłaby ona tak dobra. Cieszę się więc, że King w przypadku „Telefonu pana Harrigana” pozostał przy formie opowiadania. Jako powieść życiowe perypetie Craigstera mogłyby zostać niepotrzebnie rozwleczone i przegadane. Wartka akcja w przypadku tego opowiadania jest jego zdecydowanym plusem. Według mnie zakończyło się w idealnym momencie i uważam, że to opowiadanie było najlepsze w całym zbiorze. „Życie Chucka” to trzy akty przedstawione w odwróconej chronologii. Wizja świata pozbawionego dostępu do internetu, dotkniętego licznymi klęskami, gdzie na każdym kroku pojawia się tajemniczy komunikat dotyczący tytułowego Chucka Kratza, była ciekawa. Podobała mi się mieszanka przeplatających emocji – od radości, przez smutek i niepewność, a także kontrasty, o które pokusił się King. Mam odnośnie „Życia Chucka” tylko jedno małe ale. Zabrakło mi jedynie drobnego słowa wyjaśnienia, które upewniłoby mnie co do słuszności domysłów. Jestem jednym z tych czytelników, którzy lubią zamknięte zakończenia, szczególnie, jeśli chodzi o teksty, które nie będą kontynuowane. Tutaj pozostał ono niedopowiedziane. „Jest krew, są czołówki” to nawiązanie do starego dziennikarskiego powiedzenia i oczywiście tytułu najnowszego zbioru opowiadań Kinga. Główną bohaterką jest Holly Gibney, którą część z was może kojarzyć z „Pana Mercedesa” (ja od razu przyznaję się, że nie czytałam trylogii o Billu Hodgesie, ale nie czułam, by coś mnie omijało z tego powodu). Kobieta zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, które przypomina jej o tajemniczej sprawie prowadzonej z detektywem Ralphem Andersonem. W obawie o to, że może przydarzyć jej się coś złego, postanawia nagrać raport, który następnie wysyła do starego znajomego wraz z dowodami w postaci zdjęć oraz spektrogramami dźwięku. Sam King w dopisku odautorskim przyznał, że kocha postać Holly i momentami odnosiłam wrażenie, że przez to aż nazbyt zasypywał czytelników zbędnymi szczegółami dotyczącymi jej zachowań (na przykład wybór posiłków i postoje zaplanowane na załatwienie potrzeb fizjologicznych, które nie miały żadnego znaczenia ani wpływu na akcję). Bardzo podobał mi się natomiast motyw antagonisty, za którym ruszyła w pościg Holly. „Szczur” to opowiadanie, które z całego zbioru zrobiło na mnie najmniejsze wrażenie. Drew Larson pod wpływem weny postanawia się wybrać do domku leżącego na odludziu, by tam rozpocząć pisanie westernu, który może okazać się kluczem do kariery lub bolesną porażką. Z jednej strony podobało mi się obserwowanie zmagań pisarza, z drugiej zaś kolejne wydarzenia wydały mi się monotonne i przewidywalne. Po „Szczurze” spodziewałam się innego zakończenia, ponieważ wydało mi się ono zbyt zachowawcze. Moje ogólne wrażenia odnośnie tej książki są pozytywne. Lektura pochłonęła mnie na kilka godzin i trudno mi się było od niej oderwać. Pomysły Kinga na kolejne opowiadania w przeważającej większości okazały się intrygujące i nietuzinkowe. Myślę, że książka spodoba się wielu osobom lubiącym styl Kinga, tajemnice oraz nadprzyrodzone zjawiska.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-06-2020 o godz 20:35 Wasio dodał recenzję:
Pięć lat po premierze swojego ostatniego zbioru opowiadań, Stephen King ponownie zaserwował czytelnikom antologię. „Jest krew…”, bo o tej książce mowa, to kolejny dowód na to, że Król potrafi pisać zarówno rewelacyjne opasłe tomiszcza, ale także krótkie historie, które potrafią zachwycić. Książka składa się z czterech opowiadań. Pierwszym z nich jest „Telefon pana Harrigana”. Jest to historia kilkuletniego chłopca, który przyjmuję propozycję pracy u podstarzałego milionera, która ma polegać na czytaniu mu książek i wykonywaniu drobnych prac domowych. Z czasem ich relacja zmienia się w przyjaźń, a dużą w tym rolę odgrywa telefon, który dzieciak podarowuje biznesmenowi. A kiedy mężczyzna umiera, urządzenie zaczyna pełnić jeszcze ważniejszą rolę. Przez pierwsze kilkanaście kartek tej noweli niewiele się dzieje, co może lekko zniechęcić czytelników, którzy lubią mocne uderzenia od samego początku. Tutaj akcja rozkręca się powoli i z każdą kolejną stroną robi się coraz ciekawsza, dzięki czemu wsiąkałem w nią coraz bardziej. Zresztą momentami, to opowiadanie bardzo przypominało mi inną minipowieść Króla którą bardzo lubię, a mianowicie „Zdolnego ucznia” ze zbioru „Cztery pory roku”, za co daje mu kolejnego plusa. W obu przypadkach Stephen rewelacyjnie nakreślił relacje pomiędzy młodzieńcem, a starcem. Drugą nowelą w tej antologii jest „Życie Chucka”, w której to autor przedstawił ostatnie miesiące życia śmiertelnie chorego księgowego. Zrobił to jednak w bardzo nietypowy sposób, ponieważ opisał je w trzech aktach z odwróconą chronologią. Powoduje to, że jest to bez wątpienia najbardziej dziwne opowiadania w tym zbiorze, ale jednocześnie intrygujące i z pięknym przesłaniem, żeby cieszyć się każdą, nawet najdrobniejszą chwilą swojego życia. Kolejną i zdecydowanie najdłuższą nowelą jest „Jest krew, są czołówki”, w której to główną bohaterką jest dobrze znana fanom twórczości Stephena Kinga Holly Gibney. Prowadzi ona śledztwo w sprawie zamachu w jednej ze szkół, w którym to śmierć poniosło wiele dzieci. Podejrzenie pada na znanego dziennikarza, który nie do końca jest tym, za kogo się podaje. Jak już pisałem w opinii na temat „Outsidera”, nie lubię postaci Holly, która praktycznie na każdym kroku niesamowicie mnie irytowała. Tym razem nawet jeszcze mocniej. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to najbardziej nielubiany przeze mnie bohater, jaki wyszedł spod ręki mojego ulubionego pisarza. Nie polubiłem jej ani w trylogii Pana Mercedesa, ani we wspomnianym „Outsiderze” (Nawiasem mówiąc, ta minipowieść jest właściwie kontynuacją tej książki i jest w niej mnóstwo spoilerów, dlatego jeżeli ktoś z Was jeszcze nie czytał ani jej ani trylogii, to lepiej niech sobie odpuści tę nowelę.) i nie ma mowy, żeby to się zmieniło. A co do samego opowiadania, to nie byłoby ono jeszcze takie najgorsze, gdyby nie beznadziejne zakończenie, które było bardzo, ale to bardzo naiwne. Ostatnią, a zarazem w mojej ocenie najlepszą minipowieścią w tym zbiorze jest „Szczur”. Jest to historia pisarza, który chociaż jest cenionym autorem opowiadań, to marzy o tym, żeby napisać powieść. Kilkakrotne próby osiągnięcia tego, doprowadzają go niemal do szaleństwa i wtedy na swej drodze spotyka tytułowego gryzonia, który w zamian za uratowania życia, proponuje mu pomoc w spełnieniu tego marzenia. Ale jest jeden, bardzo nietypowy warunek… Niby temat bardzo oklepany, ale przyznam się, że niesamowicie wciągnęła mnie ta nowela. Czy warto zawierać pakt z diabłem? Czy ja na pewno odrzuciłbym jego propozycję? Czy warto po trupach dążyć do celu? To tylko kilka pytań, które autor stawia nam w tym opowiadaniu. Warto przeczytać i spróbować samemu na nie odpowiedzieć. „Jest krew…” to bardzo dobra lektura. Bardzo się cieszę, że mój ulubiony pisarz jest w dobrej formie. Jak to zwykle w zbiorach opowiadań, nie wszystkie utwory trzymają wysoki poziom. W tym mamy perełkę, bardzo dobre opowiadanie i intrygującą nowelę. Jest również minipowieśc, która mnie osobiście kompletnie nie przekonała, ale wiem, że jest duże grono fanów Holly Gibney i oni mogą być tym opowiadaniem zachwyceni. Dlatego warto sięgnąć po tę antologię, bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Opinia pochodzi z mojego bloga: www.oczytany.eu
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-05-2020 o godz 12:02 KAtarzyna Sapierzynska dodał recenzję:
"... Dziennikarze mają takie powiedzenie: Jest krew, są czołówki. Dlatego, że ludzi najbardziej interesują złe wieści.Morderstwa.Wybuchy. Karambole. Trzęsienia ziemi. Tsunami. A szczególnie lubią oglądać takie rzeczy, kiedy ktoś sfilmuje je telefonem komórkowym...." Stephena Kinga nie trzeba nikomu przedstawiać. jest niekwestionowanym mistrzem w dziedzinie grozy i horroru. nawet jeżeli ktoś nie lubi tego typu literatury, to i tak zna jego nazwisko. Osobiście, przed laty byłam zagorzałą fanką pisarza. Później mój zachwyt nieco zbladł. Czytałam tylko, co poniektóre jego powieści. teraz jednak nie mogłam oprzeć się pokusie. Nie ukrywam, że na początku skusiła mnie okładka i fakt, że książka to tak naprawdę cztery opowiadania. Doszłam do wniosku, że dzięki temu zabiegowi każdy znajdzie coś dla siebie. Pierwsze opowiadanie to" Telefon pana Harrigana." Jest to historia młodego chłopca, Craiga, który dorabia sobie do kieszonkowego u miejscowego bogacza Harrigana. Starszemu mężczyźnie zleży głównie na towarzystwie oraz literaturze, dlatego też chłopak czyta Harriganowi i prowadzi z nim dyskusje. Pewnego razu daję mężczyźnie w prezencie telefon komórkowy i uczy go korzystania z tego gadżetu. Niedługo później Harrigan umiera, a Craig wkłada mu do trumny telefon. I od tego momentu zaczyna się... Chłopiec z tęsknoty dzwoni do byłego pracodawcy, chociaż wie, że tamten nie może mu odpowiedzieć. Niemniej żali mu się, opowiada o swoich problemach. Zadziwiająco problemy te rozwiązują się, jednak w sposób dość makabryczny. Craig jest przerażony. Kolejne opowiadanie to "Życie Chucka" zasługuje na miano majstersztyku pod względem samej budowy tekstu. King napisał je niejako od tyłu. Zaczynając od Aktu trzeciego, kończąc na Akcie pierwszym. Jak łatwo się domyślić opowiada historię tytułowego Chucka. Przez cały czas zmuszając czytelnika do zastanawiania się kto to jest tak naprawdę ten Chuck i jaką rolę przyszło mu odegrać. Najdłuższe z opowiadań to właśnie "Jest krew, są czołówki". Bohaterką jest tu Holly Gibney, która prowadzi firmę detektywistyczną "Uczciwi Znalazcy." Najczęściej ma zlecenia dotyczące zaginionych psów i zaginionych nastolatek. Holly jednak ma jeszcze jedną misję. Chce dopaść outsidera, jak nazywa mężczyznę, który jest wszędzie tam, gdzie zdarza się jakaś tragedia. Im większa masakra, tym większe podekscytowanie na twarzy tego mężczyzny. "... Bo przecież w wielkich miastach na co dzień zdarzają się jakieś tragedie,nie? Którymi taki stwór jak on może się karmić. I kto wie, może jest wyczulony na zbliżające się katastrofy.Jak komar; pewnie słyszałaś, że wyczuwają krew z odległości kilku kilometrów..." Ostatnie opowiadanie to "Szczur". Nauczyciel akademicki Drew pragnie napisać książkę. Jednak poprzednia próba zakończyła się załamaniem nerwowym. Teraz ma być inaczej. Mężczyzna jedzie do opuszczonego domku należącego do rodziny i tam oddaje się pasji pisarskiej. Słowa wylewają się z niego niepowstrzymanym strumieniem. Oczywiście do czasu. Nagle Drew czuje, że utknął. Dodatkowo mocno się przeziębił i trawi gorączka. Dookoła, jakżeby inaczej rozszalał się prawdziwy huragan, mający potrwać kilka dni.Utknąłwszy w domku, Drew utknął również w swojej historii. Z pomocą przychodzi mu niespodziewanie zabłąkany, ranny szczur. Czy mężczyzna jest gotowy zapłacić każdą cenę za ukończone dzieło swojego życia? Czy książka jest ważniejsza od życia, które wiedzie, rodziny, przyjaciół? Podsumowując "Jest krew" jest zbiorem całkiem ciekawych mini powieści. Jednak nie wszystkie zasługują według mnie na miano horroru. Nie bałam się czytać po zmroku, co to, to nie. Niemniej faktycznie myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie. Na pewno każde z tych opowiadań ma tak zwane "coś", co tylko można znaleźć u Stephena Kinga. Wszystkie te historie, jak sądzę świetnie wypadłyby jako ekranizacja. Być może ktoś kiedyś się na nią pokusi, a ja wtedy chętnie porównam wrażenia filmowe do tych czytelniczych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
4/5
29-06-2020 o godz 18:15 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Gdy umiera starzec, płonie cała biblioteka." "Telefon pana Harrigana" to świetnie rozpisane opowiadanie, nie ma szkarłatu, jest natomiast stopniowo narastające napięcie, atmosfera ciemności, delikatna iskra mroczności. Takiego Kinga bardzo lubię. Ciekawie splatają się elementy realności i nierzeczywistości, czegoś wytłumaczalnego z czymś wymykającym się pojmowaniu rozumu, świata czystego światła, uosabianego przez dziecko, i mrocznej przestrzeni, do której wgląd ma starsza osoba. Doskonałe ujęcie zagrożeń czyhających na cywilizację z powodu gwałtownego wzrostu nowych kanałów komunikacji. Impuls wygody i bezpośredniości szybko staje się czynnikiem ograniczającym zdolność i swobodę samodzielnego myślenia. Nastała era social mediów, niewiele jesteśmy w stanie zrobić, by zawrócić z kierunku nadmiaru miałkiej informacji, z wyjątkiem indywidualnej walki, choć wydaje się ona z góry skazana na porażkę. "Życie jest tajemnicą. Śmierć też." Jedno życie, "Życie Chucka", pozornie nic nie znaczy, a jednak pozostawia ślad w umysłach ludzi, rys zdolny za pośrednictwem drobnych przekazów naznaczyć ostateczny koniec. Ziemia targana licznymi klęskami, trzęsieniami, pożarami, powodziami, śmiercią internetu, upadkiem biznesu, skazuje cywilizacje na zagładę. W ostatnim świadomym spostrzeżeniu wszystkich jednoczy imię Chuck. Patrzymy na cofający się biologiczny zegar, z perspektywy umierającego człowieka, spełnionego mężczyzny, niewinnego chłopca. Szerokie ujęcie kondycji ludzkości skonfrontowanej z marzeniami i pragnieniami. Refleksyjne opowiadanie, frapująco brzmiące, podgrzewa emocje w szczególny sposób, uwzględniając życiową mądrość i lata doświadczeń. "Kłamstwa to równia pochyła, jedno zwykle pociąga za sobą dwa następne." "Jest krew, są czołówki" obrazuje jak bardzo zło może ukrywać się pod postacią dobra, a przy tym funkcjonować w zupełnej samowolności i bezkarności. Natychmiast wrzucani jesteśmy w wir tragicznych zdarzeń, utwierdzania amerykańskiego społeczeństwa o nieustannym zagrożeniu, podgrzewania atmosfery okrutnej przemocy. Wybuch bomby w gimnazjum zbiera obfite żniwo. Wszyscy koncentrują się na masakrze, natomiast Holly Gibney, prywatna detektyw, jako jedyna dostrzega głębszą warstwę zła. Kobietę ogarnia intensywny strach i złowróżbna konieczność zajrzenia w mroczną przeszłość. Aby w pełni zrozumieć przesłanie opowiadania, warto odwołać się do wcześniejszej powieści Kinga "Outsider", prezentowałam ją na Bookendorfinie. "...ludzie nacinają się na magicznych życzeniach..." W "Szczurze" główny bohater, twórca opowiadań, nareszcie odczuwa niezbędny impuls i moc do napisania powieści. Udaje się na odosobnioną leśną działkę, aby w spokoju popracować nad pojawiającymi się w głowie pomysłami i obrazami. Jednak izolacja nie okazuje się szczęśliwą decyzją, coś zakłóca spokój, niepokojąco drażni, sprawia, że padają nieodwołalne deklaracje diametralnie zmieniające bieg zdarzeń. Osoba z bujną wyobraźnią szybko wpada w pułapkę wygórowanych ambicji, frustracji niemocy, pochopnie zawiązywanych układów, skazanych na zawirowania moralne. Mam kłopot w ostatecznej interpretacji opowiadania, nie do końca uchwyciłam zamysł autora, zastanawiam się, co jeszcze kryje się za głównym przesłaniem. Propozycji czytelniczej z pewnością nie pominą miłośnicy twórczości mistrza horroru, choć tym razem ukazała się w nieco lżejszej formie gatunkowej, jako thriller zgrabnie drażniący wyobraźnię, to i tak przeżywa się ją z inspirującym dreszczykiem. Cztery opowiadania wciągają w refleksyjne nuty. Odpowiada mi to, co dzieje się w głowie pisarza, frapujące kalki rzeczywistości, pozornie zwyczajnej, lecz wypaczonej mrokiem, fantastyczny styl narracji, niby spokojny, a zdecydowanie z intrygującym pazurem, oraz iluzorycznie zwykli bohaterowie, z pakietem wad i zalet właściwym każdemu z nas. Bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-09-2020 o godz 11:08 Ewelina Wieczorek dodał recenzję:
O autorze zapewne pisać nie trzeba, bo każdy Stephena Kinga zna. Warto jednak wspomnieć parę słów o jego najnowszej antologii opowiadań, które ukazały się w kwietniu nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. "Jest krew" składa się z czterech opowiadań (trzech krótszych, około stustronicowych, i jednego długiego). Każde z nich tyczy się innego tematu, a jedno bezpośrednio nawiązuje do wydanej niegdyś powieści "Outsider". Ale po kolei. "Telefon Pana Harrigana" (pierwsze) opowiada o losach Craiga, nastolatka mieszkającego w niewielkim miasteczku, którego postanawia zatrudnić emerytowany pan Harrigan w roli osobistego lektora (oczy już nie te, a starzec lubuje się w czytaniu powieści). Motywem przewodnim historii okazuje się stary iPhone, czyli w tamtych czasach nowinka technologiczna, oraz jego magiczne właściwości. "Życie Chucka" (drugie) jest historią niesamowicie wymowną, nieco surrealistyczną, ale skłaniającą do refleksji. Wszystko kręci się wokół billboardu, na którym widać zdjęcie księgowego oraz napis: Charles Krantz. 39 wspaniałych lat. Dzięki, Chuck! Trzecie, czyli "Jest krew, są czołówki", podobało mi się najmocniej. Przewijała się tutaj Holly, znana z innych powieści Kinga, czyli np. Pan Mercedes albo właśnie wspomniany wcześniej Outsider (znajomość wymienionych powieści nie jest niezbędna, by zrozumieć treści). W opowiadaniu dochodzi do zamachu bombowego na szkołę, przez co ginie masa osób, młodych i starych. Holly jako detektyw przypadkiem trafia na ślad, z jakim ostatnio miała do czynienia w Teksasie. Bojąc się odkryć prawdę, kobieta brnie głębiej w śledztwo, a wysnute wnioski nie pozwolą jej spać po nocach. "Szczur" jest opowiadaniem zwieńczającym książkę. Autor mierzący się z lękami spowodowanymi wydarzeniami z przeszłości próbuje ponownie napisać powieść. Zaszywa się więc w starym domu świętej pamięci ojca pośrodku lasu i tam poza chorobą i wichurą ma do czynienia z jeszcze jednym, niemal nierealistycznym, zjawiskiem. Jeśli po przeczytaniu powyższych, skróconych opisów historii, nadal wahacie się nad sięgnięciem po "Jest krew", nie róbcie tego. Nie wahajcie się. Wpadłam w książkę po uszy, a każda historia nie dość, że skłaniała do głębszych refleksji (pierwszy raz od dłuższego czasu musiałam odczekać dłuższą chwilę, nim zdecydowałam się czytać dalej - należało przemyśleć to i owo), to jeszcze wręcz porywała oryginalnością i świeżym spojrzeniem na konkretne zagadnienie. "Jest krew" po raz kolejny udowadnia, z jaką wprawą pisze Stephen King, i jak ogromne umiejętności operowania słowem posiada. Sposób wprowadzenia czytelnika w świat fabularny można skwitować jako doskonały, ponieważ zanim dojdzie do konkretnych wydarzeń, trzeba dokładnie poznać wartości oraz indywidualne charaktery bohaterów. Zabieg pozwala na kompletne wsiąknięcie w czytane treści, a także sprawia, że niecierpliwość przed dalszymi losami sięga zenitu. Zdradzę wam, że strasznie odwlekałam zakończenie książki. Starałam się ją dawkować, czytać mniejszymi fragmentami, ponieważ nie chciałam się z nią zbyt szybko rozstawać. Niesamowite wrażenie wywołały na mnie również niespodziewane zwroty akcji oraz nieprzewidywalne zakończenia (czasami otwarte, co jeszcze mocniej motywowało szare komórki do ruchu). Ponadto natknąć się można na wiele emocjonalnych momentów, co wzbogaca doznania podczas lektury. "Jest krew" to książka, którą polecę z czystym sercem, szczególnie jeśli zamierzacie sięgnąć po coś nieoczywistego. Antologia czyta się tak naprawdę sama, a każde pochłaniane słowo urzeka swoim idealnym doborem. "Jest krew" jest doskonałym wyborem na jesienne, długie i deszczowe noce, co z kolei pozwoli wpaść w nieco mocniejszy (chwilami mroczniejszy) klimat. Niedługo zamierzam do książki wrócić, co niech będzie dla was największym poleceniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
07-10-2020 o godz 20:38 kobieca kawiarnia dodał recenzję:
"Jest krew..." to zbiór czterech opowiadań, autorstwa Stephena Kinga, który wyszedł w tym roku. Początkowo sceptycznie podchodziłam do tej książki, bo nie przepadam za wszelkiej maści antologiami i innymi zbiorami, ale wystarczyło kilka pierwszych stron, żebym dała się wciągnąć. Raz było lepiej, raz gorzej - jak to z Kingiem bywa, nie wszystko może być idealne. Pierwsze z opowiadań, to "Telefon pana Harrigana" i powiem szczerze, że ta historia najbardziej przypadła mi do gustu. Skupia się ona na młodym chłopaku, który ma niewątpliwy talent w czytaniu na głos wszelakich teksów. Zostaje on zatrudniony przez samotnego staruszka z sąsiedztwa, do czytania mu na głos różnych książek, których mężczyzna przez swój wiek, nie jest w stanie czytać już sam. Chłopiec po zajęciach z przyjemnością odwiedza sąsiada i umila mu czas swoim czytaniem. Z biegiem czasu nawiązuje się między nimi wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju przyjaźń. Jest to historia krótka, niekoniecznie łatwa, gdyż kręci się wokół śmierci i wieku dorastania. Zaplusowała u mnie jednak tym, że zdołała wzbudzić we mnie ten znajomy dreszczyk, jaki odczuwa się podczas czytania dobrze napisanych horrorów. Kolejne opowiadanie to "Życie Chucka", tu niekoniecznie czułam takie zainteresowanie jak miało to miejsce w przypadku pierwszej historii. Widać, że King miał dobry pomysł, tworząc historię człowieka, który był pewnego rodzaju epicentrum świata, a jego odejście sprawiało, że doskonale znane ludziom rzeczy, zaczynały zanikać wraz z wolą życia mężczyzny, ale nie zdołał napisać tego tak, bym poczuła się usatysfakcjonowana. Minusem jest również to, że historię tytułowego Chucka, poznajemy od końca. Nie porwała mnie ta historia, mimo dobrego początku. Jest krew to trzecia historia. Skupia się ona na losach Holly, która idzie tropem Outsidera. Tu również nie odczułam wielkiego zainteresowania. Jedne rozdziały były ciekawsze, drugie mniej. Podejrzewam jednak, że wynika to z tego, iż z tego co wiem, ma to jakiś związek z książką Kinga "Outsider", której przyznam szczerze, że nie miałam jeszcze okazji czytać. Co za tym idzie, odnosiłam wrażenie, że czytam jakieś fanfiction "Supernatural", dotyczące odcinków ze zmiennokształtnymi i im podobnymi. Jeśli chodzi o ostatnią opowieść, którą jest "Szczur", ta zainteresowała mnie i wciągnęła równie mocno co "Telefon pana Harrigana". Połączenie elementów horroru z fantastyką, a może nawet czymś na wzór baśni, przy jednoczesnym budowaniu napięcia, idealnie wpasowało się w moje gusta i sprawiło, że zakończyłam lekturę książki wystarczająco zadowolona. Krótko mówiąc, ten tytuł w moim przypadku zaczyna się dobrze i kończy dobrze, jedynie środek ma taki, który mnie nieco zmęczył. Warto jednak po niego sięgnąć, bo wydaje mi się, że nawet osoby, które z twórczością Kinga są na bakier i za nią nie przepadają, wśród tych czterech historii zdołają znaleźć coś dla siebie, przy czym spędzą dobrze czas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-09-2020 o godz 11:37 luvmyx dodał recenzję:
Stephen King należy do grona autorów, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Mnie zawsze dobrze czyta się jego książki. Tak było również w przypadku "Jest krew". Jest ona zestawieniem czterech różnorodnych opowiadań. Pierwsze z nich "Telefon Pana Harrigana", przedstawia czytelnikom historię dziewięcioletniego Craiga i pana Harrigana - niegdyś znanego właściciela kin, obecnie emerytowanego milionera. Chłopiec dostaje od niego propozycję pracy, w której jego głównym zadaniem jest czytanie książek starszemu sąsiadowi. W geście wdzięczności Craig podarowuje mu iPhone'a i uczy, jak z niego korzystać. Od momentu, w którym następuje niespodziewana śmierć pana Harrigana, zaczynają dziać się dziwne wydarzenia. Stopniowo narastające napięcie, oplata atmosfera ciemności oraz nuta mroczności. Kolejne opowiadanie "Życie Chucka" zostaje przedstawione od końca. Sam zamysł jest bardzo ciekawy i raczej nie często spotkać możemy się z podobnym. Niemniej jednak w moim odczuciu było to najsłabsze opowiadanie z całej antologii. Zawiera refleksję o przemijającym czasie, widzianą przez umierającego człowieka. Tytułowe "Jest krew..." stanowi w pewnym stopniu kontynuację powieści "Outsider" oraz nawiązuje do trylogii "Pan Mercedes". Dlatego osobom, które nie czytały jeszcze powyższych książek polecam zostawienie tego opowiadania na późniejszy czas, bo spojler goni tutaj spojler. Widzimy jak bardzo zmieniła się Holly Gibney po ostatnich burzliwych wydarzeniach. Tymczasem przeszłość ponownie daje o sobie znać. Detektyw Ralph Anderson otrzymuje przesyłkę z tajemniczym pendrive'em z napisem "Jest krew", nawiązującego do starego dziennikarskiego powiedzenia "Jest krew, są czołówki". Pendrive zawiera dwie rzeczy. Pierwszą jest katalog ze zdjęciami i spektogramami dzwięku. Drugą rodzaj raportu, sporządzony przez Holly, z którą detektyw prowadził śledztwo rozpoczęte w Oklahomie, a zakończone w teksańskiej jaskini. Ostatnie opowiadanie "Szczur" opowiada o losach Drew - pisarza, który przez brak motywacji i weny twórczej postanawia wyjechać do domu znajdującego się na odludziu, odziedziczonym po jego zmarłym ojcu. Postanawia on zawrzeć pakt ze szczurem, aby przełamać swą złą passę i napisać wreszcie upragnioną książkę. Mamy tutaj świetne połączenie elementów horroru oraz fantasy. "Myślę, że kiedy znajdujesz swoje miejsce na świecie, słyszysz takie charakterystyczne "pyk", nie w głowie, lecz w duszy. Jeśli chcesz, możesz je zignorować, tylko po co?"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-06-2020 o godz 16:43 erka dodał recenzję:
Tradycyjnie chciałbym zacząć od tego że tego pisarza nikomu nie trzeba przedstawiać. Nawet jeśli nie wymienię go z imienia i nazwiska, to wystarczy wspomnieć o którymś jego dziele, jak choćby „Lśnienie”, czy „To!”, a wszyscy wiedzą o kogo chodzi. Całkiem niedawno trafiłem na jego nowy zbiór opowiadań, a raczej mikro powieści. A zbiór ów nosi tytuł „Jest krew...” O książce możemy przeczytać, że: Czytelnicy kochają powieści Stephena Kinga, ale i jego opowiadania - zawsze mocne i zapadające w pamięć - są prawdziwą mroczną ucztą dla zmysłów. "Jest krew…" to cztery nowe, znakomite opowieści, które z pewnością staną się równie sławne jak "Skazani na Shawshank". King po raz kolejny pokazuje pełnię swojego kunsztu. W tytułowej noweli Holly Gibney, ulubiona bohaterka czytelników (znana z trylogii o Billu Hodgesie i z "Outsidera"), musi stawić czoło swoim lękom i być może kolejnemu outsiderowi - tym razem w pojedynkę. "Telefon pana Harrigana" opisuje międzypokoleniową przyjaźń, która trwa po grób… a nawet dłużej. "Życie Chucka" ilustruje ideę, że każdy z nas posiada wiele osobowości. A w "Szczurze" niespełniony pisarz boryka się z ciemną stroną swojej ambicji. King po ostatnich bardziej obyczajowych zbiorach wraca tu do fantastyki, zachowując jednocześnie obyczajowy charakter. Jest jednocześnie jeden z nielicznych pisarzy, którzy potrafią mnie od razu wciągnąć w swój świat. Uważam bohaterów za swoich znajomych niemalże, martwię się o nich a jednocześnie kibicuję im w starciach z coraz bardziej pokręconymi wrogami. To pewnie ta warstwa obyczajowa sprawia, że poznajemy głębiej postać i wiemy od razu czy warto jej kibicować, czy może jednak zasłużyła na swój los. A same opowiadania są całkiem ciekawe. Spotykamy starych znajomych, poznajemy nowych i mamy do czynienia z sytuacjami, które każdego doprowadziłyby do obłędu prawie, a tutaj postacie przechodzą nad tym do porządku dziennego. Twórca ich przyzwyczaił, można by rzec. A czytając „Życie Chucka” miałem wrażenie że gdzieś już to czytałem. Nie mogę się pozbyć tego uczucia, chyba że sam doświadczam tego samego, kto wie. Tylko pisarz opisujący musi być marny, nie ma innego wytłumaczenia. A wracając do książki – jak zwykle przy Kingu nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń. Ciekawe, wciągające – nie można chcieć więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-06-2020 o godz 13:18 czytamwwolnejchwili dodał recenzję:
Czekając na kolejną książkę Stephena Kinga, zawsze się zastanawiam czym tym razem autor nas zaskoczy. Jego najnowsze dzieło, czyli "Jest krew" zawiera cztery opowiadania, z czego jedno z nich można uznać za mini powieść. Pierwsze opowiadanie to "Telefon Pana Harrigana" To bardzo ciekawa historia przedstawiająca przyjaźń między bogatym starcem, a chłopcem, którego marzeniem jest posiadanie nowego iPhon'a. Mężczyzna pomaga Craigowi zarobić dodatkowe pieniądze w zamian za czytanie mu książek. To z początku niepozorne opowiadanie z każdą stroną napawa coraz większą grozą. Bo jak się okazuje nawet śmierć nie musi być końcem wszystkiego, a prawdziwa przyjaźń może przetrwać naprawdę wiele. To co zdecydowanie wychodzi Kingowi, to pisanie o dojrzewaniu i tak też jest tym razem. A co do tego ma starzec i telefon? O tym musicie przekonać się sami. Kolejne opowiadanie to "Życie Chucka" Tym razem jest trochę nietypowo, bo historia jest opowiedziana... od końca. Początek zdecydowanie postapokaliptyczny małymi krokami zmierza ku zakończeniu z zupełnie innego gatunku. Jest nostalgicznie, refleksyjne i dość interesująco. Następna w kolejce jest mini powieść "Jest krew" Jest krew - i jest klapa. Wiązałam z nią duże nadzieje i niestety bardzo się zawiodłam. Może dlatego, że liczyłam na coś więcej, niż powtórkę z rozrywki, a mam tu na myśli "Outsaidera" Bo wspomnieć trzeba, że kto nie czytał wyżej wspomnianej książki absolutnie nie powinien czytać tej powieści, bo znajdziecie tu spoiler za spojlerem. No i na koniec "Szczur" Opowieść o pisarzu, któremu kiepsko idzie tworzenie powieści, więc postanawia udać się na odludzie, aby w spokoju móc dokończyć swoje dzieło. Brzmi znajomo? Mi od razu przyszło na myśl "Lśnienie". I mimo, że to zupełnie inne historie to jednak daje się wyczuć podobieństwo. Podsumowujac: Niestety niczym mnie ten zbiór opowiadań nie zaskoczył, odnoszę wrażenie jakby Kingowi zabrakło trochę pomysłu na coś nowego, świeżego, bo czytając "Jest krew" miałam wrażenie jakbym gdzieś już miała z tym wszystkim do czynienia. Zdecydowanie wolę pełnowymiarowe powieści autora.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
13-07-2020 o godz 13:35 AgaZaczytana dodał recenzję:
Nie jestem fanką opowiadań, ale od czasu do czasu po nie sięgam, ponieważ zawsze trafi się jakieś warte uwagi. Przygodę z autorem dopiero zaczynam (czytałam wcześniej tylko jedną jego książkę), więc liczyłam na stosunkowo dobry start. Czy tak się stało? 'Może jednak tak to jest zawsze. Sądzę, że przeważnie żyjemy samotnie. Z wyboru, jak on, albo po prostu dlatego, że tak ten świat jest urządzony.' Autor przekazał czytelnikom cztery opowiadania. Tytułowe okazało się najbardziej obszerne i mnie wciągnęło najbardziej. Zaletą prawdopodobnie było właśnie to, że okazało się stosunkowo długie. Lubię, jak podczas lektury mogę niejako zżyć się z bohaterami, a wiadomo, że im historia jest obszerniejza tym jest to łatwiejsze. Nie znam poprzednich historii Kinga, jednak z opisu od wydawcy wynika, że niektórzy bohaterowie opowiadań mogą być znani z innych jego powieści. Ja podeszłam do całości na świeżo, nie znając postaci. Nie wiem, czy to zaleta czy wada, ale fani autora z pewnością czekają na swego rodzaju nowości z życia bohaterów, których już spotkali. Motywem przewodnim wszystkich opowiadań było zło i niejako śmierć. Równocześnie można doszukać się też czegoś całkiem przeciwnego, czym jest przyjaźń. W jednym z opowiadań o tytule 'Telefon pana Harrigana' jest ona szczególnie widoczna. Można się więc zastanowić, co jest silniejsze? Zło w różnej, często niewidocznej postaci czy przyjaźń, która nie zna granic? Pośrednio znajdziemy odpowiedź na to pytanie w każdym z opowiadań. 'Świat stacza się na dno, a my potrafimy tylko powiedzieć 'To kiepsko'. Może więc też staczamy się na dno.' Nie ukrywam, opowiadania momentami mi się dłużyły i miałam problem z tym, aby wciągnąć się w historie. Liczyłam także na sporą dawkę grozy, a niestety tego nie otrzymałam. Sam fenomen autora jest jeszcze dla mnie niejasny, będę próbować dalej. 'Ja też potrzebuję teraz odwagi, myśli. Bo do domu zostały już tylko trzy kilometry, a dom twój jest tam, gdzie krwawi serce twoje.'
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-06-2020 o godz 07:36 Varia dodał recenzję:
Oto King w swej najlepszej, klasycznej postaci. Opowiadający o nawiedzonych telefonach, stworach w ludzkiej postaci, końcu świata czy utrapionym pisarzu, raczącym się specyfikiem doktora Kinga - dokładnie tak, jak w filmach również i w książce, autor nie zapomina o wmieszaniu w akcję własnej osoby. Opowiada to rzecz po którą sięgam bardzo rzadko. Wolę wgryźć się w fabułę i na dłużej zaznajomić z bohaterami. Szczęśliwie Stephen umożliwia jedno i drugie. Autor, którego powieści mają po 700-800 stron, opowiadania pisze na 200, efektem czego są cztery nowe historie z pełnym rozwinięciem fabuły, rozbudowaną charakterystyką postaci oraz klimatem, za który uwielbiam całą jego twórczość. Moim faworytem tomu nie jest wcale tytułowe Jest krew..., a Telefon Pana Harrigana - historia jedenastoletniego Craiga, który swemu wiekowemu już przyjacielowi, prezentuje telefon komórkowy. Krew zajmuje miejsce drugie, za przywrócenie do życia Holly znanej z Outsidera, potem planuje się Szczur i świetnie znany u Kinga motyw niemocy twórczej oraz popadającego w obłęd pisarza, na końcu zaś Życie Chucka przypominające klimatem Uniesienie. Od horroru, przez motywy fantastyczne, obyczaj aż po kryminalne sprawy. Jest krew... to pełny przekrój styli w jakich gustuje autor. To idealny wstęp do jego twórczości, albo sposób na umilenie sobie oczekiwania na kolejną, pełnowymiarową powieść. Mimo sporych obaw, jak odbiorę go w skróconej formie, jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-06-2020 o godz 15:59 Sylwia dodał recenzję:
Zło. Tego mrocznego pierwiastka u autora nigdy nie brakowało, choć najczęściej w zestawieniu z nazwiskiem kojarzyło się z krwawą historią, po której przez tydzień nie można było zasnąć. W najnowszej książce jest ono bardziej nieuchwytne, pojawia się pod różnymi postaciami, przybiera kształty, ale najlepiej widoczne jest wtedy, kiedy dostrzegamy, to co dobre, to co stoi w sprzeczności ze złem. King opowiada o człowieku, o jego naturze, postępowaniu i właśnie to jest w niej podobne do „Skazanych na Shawshank”. Pokazuje, żeby w codziennym pędzie skupić się na drobnych przyjemnościach, na chwilach, które przemijają, bo to one pozwalają człowiekowi być szczęśliwym i zapomnieć o bólu. Brzmi obyczajowo? Nie jest. Zdecydowanie klimat, elementy nadprzyrodzone, tajemnice tworzą to, co dla Kinga charakterystyczne, to co akurat tutaj nie wywołuje nerwowego oglądanie się przez ramię, ale dreszcz silnych emocji już tak. Styl Kinga niezmienne od lat sprawia, że jego książki — niezależnie od opinii o samej fabule — czyta się błyskawicznie i z wielką przyjemnością. Czy w „Jest krew” jest za mało krwi? Sami osądźcie, jak dla mnie jest dobrze!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2020 o godz 12:34 Mirosława Dudko dodał recenzję:
Stephena Kinga albo się kocha albo omija szerokim łukiem. Do tej pory nie sięgałam po jego książki, gdyż reklamowany był i jest jako mistrz grozy i horroru a ja za takimi gatunkami nie przepadam. Mimo to skorzystałam z okazji, jaką stworzyło mi wydawnictwo Prószyński i S-ka i postanowiłam spróbować zmierzyć się z twórczością Stephena Kinga. Tym bardziej, że książka „Jest krew“ zawiera cztery opowiadania, co pozwoliło mi poznać kunszt pisarski autora. Moje spotkanie z twórczością Stephena Kinga zaliczam do udanych. Bardzo odpowiadał mi charakter poszczególnych opowiadań. Autor pokazał, że fabuła nie musi ociekać krwią, by zaintrygować czytelnika. Umiejętnie buduje w nich nastrój delikatnej grozy ale nie stosuje wzbudzających strach makabrycznych opisów maszkar, stworów czy ociekających krwią scen. Subtelnie rozbudowuje akcję, sprawiając, że czyta się każdą z nowel z zainteresowaniem i szybko. Wszystkie zawierają w sobie ukryty sens, dają okazję do refleksji i zwracają uwagę na istotne wartości czy problemy, które są obecne w naszym życiu. Cała recenzja: https://ezo-ksiazki.blogspot.com/2020/05/586-jest-krew.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-06-2020 o godz 23:01 Kasia dodał recenzję:
Stephena Kinga uwielbiam od zawsze, więc na każdą jego książkę czekam z dużą niecierpliwością. Tym razem @proszynski_wydawnictwo wydało zbiór czterech opowiadań mistrza grozy zatytułowany "Jest krew". Każda historia jest jedyna w swoim rodzaju. „Telefon pana Harrigana” traktuje o życiu pozagrobowym i powiem szczerze, że bardzo przypadła mi do gustu. „Życie Chucka” jest już nieco mniej wciągającą historią, jednak coś w sobie ma i mimo wszystko byłam ciekawa jej zakończenia. „Jest krew” to opowiadanie, które nawiązuje do "Outsidera" i było prawie tak samo interesujące jak pierwsze. Ostatnia historia to „Szczur”, w której mamy do czynienia z gadającym zwierzakiem. Ta opowiastka jest również dość dobra, ale umieściłabym ją na trzecim miejscu na mojej skali. Ogólnie książkę oceniam na bardzo dobrą, choć wiem, że zdania na jej temat są skrajne. Mi jej czytanie sprawiło wiele przyjemności i wciągnęło do tego stopnia, że ani się obejrzałam, a dotarłam do ostatniej strony. Dlatego zdecydowanie polecam Wam tę pozycję.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-05-2020 o godz 11:29 Kamila Biegańska dodał recenzję:
Lubię twórczość Kinga i nie będę tego ukrywała. I choć nie lubię opowiadań to na te zdecydowałam się bez dwóch zdań.. Czy jestem zadowolona? "Jest krew" to zbiór czterech opowiadań,które budzą skrajne emocje. Jedne są ciekawsze a drugie trochę mniej. Nie mniej jednak jest to dalej nasz King, nie ten z horrorów lecz ten,który chce abyśmy trochę przystopowali. W swoich opowiadaniach ukazuje różne sytuacje, od technologii po samego  Outsidera. Czytało mi się naprawdę szybko, wciągnęłam się i weszłam w inny świat. Świat gdzie wszystko jest możliwe. Nawet gadający szczur. Myślę,że ta pozycja podzieli Instagram na tych,którym podobała się ta książka i na tych,którzy będą zawiedzeni, ale czy to jest ważne? Tak jest zawsze i nic tego nie zmieni. Trzeba dać szansę i nie skreślać czegoś od razu by później nie żałować tych decyzji. 
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-06-2020 o godz 14:00 Anonim dodał recenzję:
Bardzo dobrze się czyta, chociaż opowiadania są mocno nierówne. Pierwsze moim zdaniem najlepsze - szkoda, że takie krótkie. Tytułowe opowiadanie ku mojemu zaskoczeniu mocno powiązane z Outsiderem i jest ogromnym spojlerem. W zasadzie wyjaśnia całą zagadkę Outsidera i zakończenie. Nie widziałam, żeby jakikolwiek opis zbioru opowiadań o tym wspominałam, dlatego przestrzegam. Nie są to może najlepsze opowiadania Kinga, ale na pewno warte uwagi. Szczególnie pierwsze - King stworzył doskonałą atmosferę i postacie. Chociaż nie nazwałabym tego typowym horrorem, jest coś w opowiadaniu pierwszym i ostatnim co wywołuje uczucie niepokoju.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Stephen King

Stephen King

Stephen Edwin King - autor powieści grozy, którego dzieła sprzedały się łącznie w ponad 350 milionach sztuk. Urodzony w 1947 roku w Portland jest autorem takich pozycji jak "Lśnienie", "Miasteczko Salem" czy "Smętarz dla zwierzaków", które uważane są za klasykę gatunku. King jest jednak również autorem literatury z kręgu thrillerów i dramatów, czego przykładem mogą być powieści "Zielona mila", "Bastion" czy "Oczy smoka".

Później King Stephen
4.1/5
19,99 zł
42,90 zł
Zielona mila King Stephen
5/5
29,42 zł
42,90 zł
Worek kości King Stephen
3.6/5
30,73 zł
44,90 zł
To King Stephen
4.6/5
31,35 zł
45,90 zł
Bastion King Stephen
4.5/5
34,07 zł
49,90 zł
Smętarz dla zwierzaków King Stephen
4.7/5
26,65 zł
42,00 zł
Instytut King Stephen
4.6/5
31,47 zł
47,90 zł
To King Stephen
5/5
33,85 zł
45,90 zł
Outsider King Stephen
4.6/5
29,82 zł
47,00 zł
Lśnienie King Stephen
4.5/5
27,00 zł
36,00 zł
Miasteczko Salem King Stephen
4.6/5
27,00 zł
36,00 zł
Pakiet: Mroczna wieża King Stephen
5/5
96,46 zł
129,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Arabska Żydówka Valko Tanya
5/5
26,04 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Rączka rączkę myje Rudnicka Olga
4.5/5
24,89 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bieszczady Markowski Adrian
5/5
24,10 zł
38,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Jestem Saudyjką Sutcliff Nicola
4.1/5
26,08 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Blef Barnett S.K.
4.6/5
24,78 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Obsesje Santini Angela
4/5
27,28 zł
43,00 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Cztery po północy King Stephen
4/5
31,75 zł
45,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mroczna połowa King Stephen
4.3/5
26,97 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Cujo King Stephen
4.1/5
26,28 zł
38,00 zł
strona produktu - rekomendacje Cztery pory roku King Stephen
4.5/5
24,51 zł
38,00 zł
strona produktu - rekomendacje Ręka mistrza King Stephen
4.6/5
29,25 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Serca Atlantydów King Stephen
4.5/5
22,84 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Sztorm stulecia King Stephen
4.6/5
37,49 zł
42,00 zł
strona produktu - rekomendacje Carrie King Stephen
4.6/5
27,37 zł
35,00 zł
strona produktu - rekomendacje Misery King Stephen
4.6/5
22,30 zł
34,00 zł
strona produktu - rekomendacje Nocna zmiana King Stephen
4.8/5
24,90 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Desperacja King Stephen
4.5/5
30,60 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Przebudzenie King Stephen
4.2/5
37,49 zł
42,00 zł
strona produktu - rekomendacje Po zachodzie słońca King Stephen
4.5/5
24,90 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Martwa strefa King Stephen
4.5/5
31,99 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Marzenia i koszmary King Stephen
0/5
32,71 zł
45,90 zł
strona produktu - rekomendacje Doktor sen King Stephen
4.7/5
28,54 zł
44,99 zł
strona produktu - rekomendacje Buick 8 King Stephen
4.8/5
28,49 zł
32,00 zł
strona produktu - rekomendacje Gra Geralda King Stephen
4.6/5
24,17 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dolores Claiborne King Stephen
5/5
27,60 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Stukostrachy King Stephen
4.1/5
31,50 zł
42,00 zł
strona produktu - rekomendacje Sklepik z marzeniami King Stephen
4.6/5
27,25 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dallas '63 King Stephen
4.7/5
43,99 zł
49,00 zł
strona produktu - rekomendacje Wielki marsz King Stephen
4.2/5
27,40 zł
34,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pod kopułą King Stephen
4.4/5
36,75 zł
49,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.