Instytut (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (7): Cena:

Oferta empik.com : 31,24 zł

31,24 zł 47,90 zł (-35%)
Odbiór w salonie 0 zł
Produkt w magazynie Empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
King Stephen Książki | okładka miękka
31,24 zł
asb nad tabami
King Stephen Książki | okładka miękka
26,01 zł
asb nad tabami
King Stephen Książki | okładka twarda
27,88 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Instytut

Jednym z najlepszych autorów kryminałów i horrorów naszych czasów jest Stephen King. Jeśli miałeś okazję czytać jego klasyczne powieści z lat 80. i podobały Ci się one, to książka „Instytut”, która jest najnowszą powieścią Stephena Kinga, z pewnością również przypadnie Ci do gustu. Czym jest tytułowy instytut? Jaki motyw został wykorzystany w tym trzymającym w napięciu horrorze?

Nietypowa placówka

Instytut jest miejscem, gdzie sprowadzane są dzieci obdarzone nadnaturalnymi mocami. Agenci instytutu przeczesują miasta w poszukiwaniu nieletnich, którzy mogą okazać się interesujący dla władz placówki. Co dzieje się za jej murami? Dowiesz się, że przeprowadzane są tam tajemnicze eksperymenty.

Luke Ellis jest jednym z tych, którzy w nocy zostali zabrani do ośrodka. Budzi się w pokoju, który jest bliźniaczo podobny do jego własnego, ale nie ma w nim okien. Wkrótce wraz z nim odkryjesz, że w instytucie jest znacznie więcej dzieci. Ich nadnaturalne cechy są tu rozwijane pod okiem trenerów, którzy zrobią wszystko, aby wyszkolić dzieci na nieznających słabości młodych ludzi. Jednak część podopiecznych znika w niewyjaśnionych okolicznościach w drugiej części placówki. Co się z nimi dzieje?

Horror w najlepszym wydaniu

Luke podejmuje się karkołomnej misji. Chce zobaczyć, do jakich eksperymentów dochodzi w instytucie. Pragnie uciec stamtąd i jak najszybciej wezwać pomoc. Czas nagli, a dzieci przebywające w placówce są pilnie strzeżone. Czy Luke okaże się na tyle sprytny, by uratować swoich współtowarzyszy niedoli?

Książka „Instytut” Stephena Kinga jest znakomitym horrorem, który zwala z nóg fabułą. Pisarz przemycił do powieści elementy literatury grozy, ale i krytykę systemu amerykańskiej demokracji. Bez reszty wciągnie Cię opowieść, w której nocne koszmary dzieci stają się ich okrutną rzeczywistością.

Tytuł: Instytut
Autor: King Stephen
Tłumaczenie: Lisowski Rafał
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 672
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-09-11
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 207 x 158 x 50
Indeks: 33234502
 
średnia 4,7
5
227
4
43
3
13
2
8
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
111 recenzji
4/5
10-10-2019 o godz 20:25 izajac11 dodał recenzję:
Mistrz nie zawodzi. Trzyma w napięciu, stwarza świat znany, jednocześnie obcy i prawdopodobny. Bo przecież na pustkowiu, w gęstym lesie, może istnieć miejsce, gdzie dzieją się rzeczy nie do uwierzenia, bezduszne, koszmarne, tłumaczone obroną ludzkości...
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
20-10-2019 o godz 21:44 Northman1984 dodał recenzję:
Król wciąż ma się dobrze :) Nowy King = człowieka nie ma dla świata przez jakieś kilka dni :) :) :) "Instytut" wciąga od pierwszych stron dając czytelnikowi swoisty miks motywów, które u Kinga są już dobrze znane, ale podane w nowej oprawie zyskują jednak na świeżości - początkowe fragmenty o byłym gliniarzu znajdującym swoją przystań w swojskiej dziurze w Karolinie Południowej brzmią jak najlepsze fragmenty Kinga dotyczące sennych miasteczek i ich małych społeczności, kolejne zaś, z mega inteligentnym (i porwanym) 12-latkiem obdarzonym wyjątkowymi umiejętnościami to przyjemne podobieństwo do dzieł w stylu "Podpalaczki" (bardzo przy tym na czasie biorąc pod uwagę boom na "Stranger Things"). Tak czy inaczej - King wciąż w formie! Także wszystkim tym, którzy wieszczą koniec tego pisarza można śmiało powiedzieć jedno - SORRY, NIE TYM RAZEM! :) "Instytut" to kawał świetnej lektury i to od samego jej początku. Gawędziarstwo Kinga daje co prawda o sobie znać, jednak dla lubiących jego twórczość to dobrze znany element jego prozy, który w zasadzie już od dawna jest stałą częścią każdej niemal lektury Mistrza oraz... przyjemnością dla czytelnika :) Przeciwnikom gawędziarstwa nie powiem w tym miejscu nic - i tak ich zapewne nie przekonam ;) King snuje opowieść powoli i z różnych perspektyw, stopniowo zmierzając do powiązania wszystkich wątków, które ma miejsce w wielkim finale. Dwa najważniejsze fragmenty tej układanki to były gliniarz Tim Jemieson oraz nastoletni geniusz Luke Ellis. Tim przez splot nieszczęśliwych okoliczności stracił pracę i szuka dla siebie nowego miejsca w świecie. Znajduje je w nieco zapadłej dziurze w Karolinie Południowej, która co prawda miała być jedynie przystankiem w drodze do Nowego Jorku, lecz jest na tyle przyjemna, że może być przystankiem na trochę dłużej. I to tym bardziej, że Tim przekonuje stopniowo do swojej osoby lokalną społeczność - nawet ich z pozoru najbardziej nieprzejednanych członków. Wszystko leniwie toczy się więc w jego życiu naprzód i, co dużo ważniejsze, w dobrą stronę. Do czasu jednak... Luke Ellis jest ponadprzeciętnie inteligentnym 12-latkiem. Można śmiało powiedzieć - geniusz! Widzą to jednak nie tylko jego rodzice i nauczyciele, skutkiem czego pewnej nocy zostaje porwany (rodzice, jako potencjalni świadkowie... no cóż, nie muszę chyba dodawać co się z nimi stało). W ten oto sposób trafiamy do tajemniczego Instytutu w lasach stanu Maine. Tam Luke pozna podobnych sobie dzieciaków, które trafiły w to miejsce dzięki swej inteligencji, ale przede wszystkim dzięki umiejętnościom stosowania w praktyce telepatii i telekinezy. Personel Instytutu jest bezwzględny i bezwzględnie prze do celu, a jest nim wykorzystanie wszystkich talentów porwanych dzieciaków... Wmawia się im, że służą krajowi, a ich dary pomogą USA w wielu doraźnych i dalekosiężnych przedsięwzięciach - wszystko rzecz jasna ku chwale Bonnie Blue Flag... Nie jest jednak wcale kolorowo; na co dzień dzieciaki poddawane są nieraz bolesnym i upokarzającym eksperymentom mającym pomóc w rozeznaniu co do ich potencjału, a po zakończeniu serii testów trafiają do tzw. Tylnej Połowy... Według "opiekunów" to właśnie tam zacznie się ich właściwa służba krajowi, jednak nikt jeszcze z Tylnej Połowy ani nie wrócił, ani tym bardziej tego nie potwierdził. Dzieciaki zdają sobie sprawę, że wszystko to pachnie oszustwem, a między wierszami - a także wprost - dowiadujemy się z kolejnych stron, że niejedno dziecko straciło w Tylnej Połowie życie... Luke świetnie zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa, w związku z czym postanawia uciec. Pomóc ma mu w tym Avery Dixon, dzieciak który jak nikt inny potrafi czytać innym w myślach. Jak nietrudno się pewnie domyślić, drogi Tima oraz Luke'a w końcu się przetną. A wtedy nadejdzie czas rozprawy z Instytutem... Finał opowieści będzie miejscami dosyć brutalny, jednak przy okazji - jak to u Kinga, bardzo niesłusznie ocenianego jako twórcy tylko i wyłącznie dzieł grozy - pełen wzruszeń oraz morału pełnego piękna przyjaźni i wagi udzielania sobie przez ludzi bezinteresownej pomocy. Najlepsze zaś jest we wszystkim to, że King, w przewrotnym kontraście do całej tematyki książki, naprawdę potrafi, skurczybyk... wzruszyć... ;) Książka przypomina najlepsze fragmenty "Podpalaczki", czerpie także co nieco ze "Stukostrachów", a po części nawiązuje miejscami klimatem do "Martwej strefy". Analogie do "Stranger Things" nasuwają się same, ale żadnej w tym plagiatowej historii bym się nie dopatrywał. King wchodził na pole takiej tematyki na bardzo długo przed tym zanim ktokolwiek w ogóle wpadł na pomysł kreacji takiej postaci jak Jedenastka z hitu Netflixa. Koniec końców dostajemy mieszankę bardzo dobrze prezentującą się na papierze, spójną i świetnie się czytającą. Pełną do tego akcji, polotu i KLIMATU PEŁNEGO KINGA W CZYSTEJ POSTACI, CZEGO NIKT NIGDY NIE BĘDZIE W STANIE PODROBIĆ :) https://cosnapolce.blogspot.com/2019/10/instytut-stephen-king.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
26-09-2019 o godz 11:38 Ciacho dodał recenzję:
"Dar i przekleństwo" Każda nowa zapowiedziana książka Stephena Kinga wiąże się u mnie z radością i ekscytującym wyczekiwaniem, kiedy pojawiają się następne nowinki na jej temat. Na "Instytut" czekałem bardzo od momentu, kiedy pojawił się zachęcający opis fabuły, a potem ekscytacja jeszcze rosła, gdy zaczęto przyrównywać książkę do jego wcześniejszych dobrze mi znanych i udanych książek - "Podpalaczki" i "To". Nadszedł ten moment, książka trafiła do mnie chwilę po premierze i zacząłem czytać tę grubo ponad sześćset stronicową cegiełkę z wypiekami na twarzy. Niestety początkowa fascynacja zaczęła po jakimś czasie gasnąć, bo okazało się, że nie jest to książka, jaką życzyłbym sobie przeczytać. Ale zacznijmy od początku. Luke Ellis to dwunastoletni chłopak, który jest bardzo wyjątkowy. Ma grubo ponadprzeciętny iloraz inteligencji, co sprawia, że znacznie wyprzedza swoich rówieśników, bo uczy się wszystkiego szybciej i sprawniej. Właściwie żadna dziedzina nie sprawia mu większych problemów. A żeby tego było mało, przejawia zdolności telepatyczne, które pozwalają mu przesuwać przedmioty. Pewnego dnia jednak zostaje porwany z własnego domu i budzi się w pokoju łudzącą przypominający jego własny, ale szybko orientuje się, że jest w innym miejscu, bo nie ma w nim żadnych okien. Po wyjściu z pokoju okazuje się, że trafił do tajemniczego instytutu, w którym przebywa razem z innymi dziećmi o specjalnych zdolnościach paranormalnych. W miejscu tym dzieciaki przechodzą szereg nieprzyjemnych testów, które mają za zadanie wzmocnić ich umiejętności. Ale nie to jest najgorsze. Kiedy opiekunowie placówki zdecydują, że nadszedł odpowiedni moment i zdolności danego dziecka są już wystarczające rozwinięte, decydują się przenieść go do drugiej części instytutu, gdzie jest jeszcze gorzej i nikt już nigdy stamtąd nie wraca. Kiedy kolejne dzieciaki znikają w Tylnej Połowie, czyli drugiej części instytutu, Luke decyduje się za wszelką cenę uciec i szukać pomocy. Tylko czy uda mu się jako pierwszemu uciec z miejsca, z którego nigdy żadne dziecko nie wyszło samo? I czy zdoła na czas znaleźć odpowiednią pomoc? Fabuła jak widać jest dość ciekawie skonstruowana, a znając poprzednie bardzo dobre książki Kinga, w których główne role odgrywały dzieci i nadzwyczajne zdolności, można by sądzić, że ta książka też taka będzie. Niestety w moim przypadku za najlepszy uważam początek i całkiem niezłą końcówkę. Co istotne, na samym początku nie poznajemy Luke'a, tylko drugiego bohatera, Tima, który postanowił zacząć swoje życie całkowicie od nowa zaraz po tym, jak został zwolniony z policji przez bardzo nietypową i pechową interwencję, w której brał udział. Przeniósł się z miasta do niewielkiej mieściny DuPray, gdzie postanowił na chwilę osiąść, przyjmując funkcję nocnego stróża. I kiedy poznajemy go lepiej i zaczynamy go lubić, to historia z jego udziałem nagle się urywa i bohater nam znika, żeby pojawić się dopiero za dobrych trzysta stron. I tutaj pojawia się meritum książki, czyli Luke i Instytut. Niestety to właśnie ten dalszy ciąg z uzdolnionym chłopcem i tajemniczą placówką, gdzie bada się dzieci o paranormalnych zdolnościach, tylko przez chwilę mnie interesował. Z każdą stroną było coraz nudniej i coraz mniej chciało mi się sięgać po tę książkę, co w przypadku ponad sześćdziesięciu przeczytanych przeze mnie powieści Kinga zdarzyło mi się może raz i to dość dawno temu. Instytut to bardzo tajemnicza i głęboko skrywana przed światem placówka, gdzie dzieciaki w różnym wieku są testowane, żeby wzmocnić ich zdolności telepatyczne lub telekinetyczne. Poddawane przeróżnym badaniom, ciągle obserwowane i podsłuchiwane, żyją jak niewolnicy okłamywani, że posłużą się w ocaleniu świata. Dostrzegają jednak przy tym, że ten ich dar to tak naprawdę przekleństwo, przez które skazani są na cierpienia. Obserwujemy kolejne dni z ich życia - męki, narzekania, strach, kolejne testy - i tak to wygląda przez wiele stron. Niestety nie czuć przy tym żadnej empatii, nie porusza ból i męka dzieciaków, bo wszystko to jest przedstawiane w wolnym tempie, przewidywalne, wtórne i po prostu nudne. Akcja nieco rusza w drugiej połowie książki, kiedy odkryte zostają kolejne fragmenty tej historii, ale właściwie już do samego końca nie czułem żadnego przyciągania do tej książki. Zabierałem się za nią z bólem w kolejne dni tylko po to, żeby ją skończyć i odłożyć. Historia nie rusza, bohaterowie nie ruszają. Słabo. Nijak ma się tutaj przyrównywanie do dwóch wcześniej wspomnianych książek autora. To co łączy ją z "Podpalaczką" to zdolności paranormalne i instytucja, a z "To" grupa umęczonych dzieciaków. Ale poziomem nie dorównuje żadnej z nich, bo jest po prostu bardzo przeciętna i na długo nie pozostanie w mojej głowie. (...) Całość na blogu Świat Bibliofila.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-09-2019 o godz 09:40 Wasio dodał recenzję:
Jak już chyba kiedyś Wam wspominałem, nie lubię jesieni. Psuje się wtedy pogoda, dni robią się coraz krótsze, a dziewczyny zaczynają nosić coraz dłuższe i grubsze ubrania  Na szczęście to właśnie w ostatnich miesiącach roku Stephen King najczęściej wydaje swoje książki, co sprawia, że słońce wychodzi za chmur. Niestety jego najnowsza powieść „Instytut” niemal idealnie wpasowała się w aurę, którą mamy za oknem. Jest nieciekawa. Stephen King (pisze także pod pseudonimem Richard Bachman) urodził się 21 września 1947 w Portland. Jako dziecko był świadkiem nieszczęśliwego wypadku – jeden z jego przyjaciół został potrącony przez pociąg i zmarł. King zanim odniósł sukces jako pisarz pracował, jako nauczyciel języka angielskiego w szkole. W 1973 roku ogromny sukces literacki odniosła jego pierwsza powieść „Carrie”. Od tamtej pory jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award. W 1999 roku został potrącony przez samochód. Jego obrażenia – wielokrotne złamanie biodra, połamane żebra i uszkodzone płuco – unieruchomiły go w szpitalu na prawie trzy tygodnie. King przez ponad dziesięć lat miał problemy z alkoholem i narkotykami. Jego dwaj synowie – Owen King oraz Joe Hill – również są pisarzami. Luke Ellis budzi się w pokoju do złudzenia przypominającym jego własny, tyle że bez okien. Wkrótce orientuje się, że trafił do tajemniczego Instytutu i nie jest jedynym dzieciakiem, którego tu uwięziono. To miejsce odosobnienia dla nastolatków obdarzonych zdolnościami telepatii lub telekinezy. W Instytucie zostaną poddani testom, które wzmocnią ich naturalną, choć nadprzyrodzoną moc. Opiekunowie nie mają skrupułów – grzeczne dzieci są nagradzane, nieposłuszne – są surowo karane. Wszyscy jednak, prędzej czy później, trafią do drugiej części Instytutu, a stamtąd nikt już nie wraca. Gdy kolejne dzieci znikają w Tylnej Połowie Luke jest coraz bardziej zdesperowany. Musi uciec i wezwać pomoc. Bo jeśli komuś miałoby się udać, to właśnie jemu. Tylko że nikt dotąd nie uciekł z Instytutu. Zacznę od tego, że odkąd pojawiła się zapowiedź tej książki, to miałem wobec niej bardzo mieszane oczekiwania. Z jednej strony kompletnie do mnie nie przemawiał jej opis i okładka, którą uważam za jedną z najbrzydszych z wydanych przez Albatrosa. Z drugiej jednak, praktycznie zawsze regułą było to, że powieści autorstwa Króla, które charakteryzowały się dużą ilością stron, były co najmniej dobre. Niestety „Instytut” okazał się wyjątkiem potwierdzającym tę zasadę. Początek lektury wypada całkiem nieźle. W pierwszych dwóch rozdziałach poznajemy dwunastoletniego Luke’a i ekspolicjanta Tima, których losy zbiegną się w dalszej części książki. I właśnie ta część powieści wypada w mojej ocenie najlepiej. Dalej nie jest już tak kolorowo. Tempo akcji wyraźnie siada i nie przyśpiesza praktycznie ani na moment. Niby powinny nastąpić jakieś emocje związane z eksperymentami na dzieciach, ale tym razem mój ukochany pisarz wykreował tak mało ciekawe postacie, że w zasadzie było mi kompletnie obojętne, jakie będą ich dalsze losy. Jakby tego było mało, to bardzo irytował mnie główny bohater „Instytutu”. O ile nie dziwi mnie, że dwunastolatek może być geniuszem, to nie jestem w stanie uwierzyć w fakt, że potrafi on wytrzymać bez żadnego uszczerbku dla zdrowia kilka podtopień z rzędu, z czego najdłuższe trwa dwie minuty. Ogólnie ilością przypadku i szczęścia jakie towarzyszy temu nastolatkowi można by obdzielić kilka osób. Uciekasz i prawie umierasz z głodu? To nic, bo w ostatniej chwili ktoś da Ci jeść. Chowasz się w wagonie za ostatnią niewypakowaną paczką? Żaden problem, bo tuż przed odkryciem Twojej osoby, Twoi niedoszli odkrywcy zostają wezwani do innego miejsca. Jesteś więziony przez ludzi, którzy potrafią porwać każdego dzieciaka na świecie? No i co z tego, skoro mogę ich wodzić za nos jak tylko mi się podoba. Końcowej oceny niestety nie podnosi również zakończenie lektury, które w założeniu miało chyba wzruszyć czytelnika, ale moim zdaniem wyszło tak przesłodzone, że aż niezjadliwe. „Instytut” to bardzo przeciętna książka. Z przykrością muszę stwierdzić, że już bardzo dawno nie czytałem tak słabej książki Stephena Kinga. Powieści Króla połykam przeważnie w jeden lub kilka wieczorów, ale tym razem przeczytanie tej lektury zajęło mi prawie dwa tygodnie!!! Dlatego „Instytut” polecam głównie psychofanom twórczości Mistrza grozy, a zwłaszcza wielbicielom „To” i „Podpalaczki”, ponieważ znajdą oni w niej sporo podobieństw do tych książek. Opinia pochodzi z mojego bloga: www.oczytany.eu
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-01-2020 o godz 15:08 Qulturasłowa dodał recenzję:
Telekineza, telepatia – to tylko dwa przykłady możliwości ludzkiego umysłu, które od lat fascynują naukowców. Nie od dziś wiadomo, że istnieje wiele grup osób, a nawet państwa, które w ludziach obdarzonych takimi zdolnościami upatrują nadziei na uzyskanie światowej przewagi bądź też chcą ich wykorzystać bezpośrednio w charakterze broni. Znany jest fakt prowadzenia przez Rosję w latach 1917 – 2003 badań nad kontrolą umysłu, na które rząd przeznaczył prawdziwy majątek. Prowadzone na ludziach eksperymenty związane były głównie z psychotroniką, a konkretnie z manipulacją ludzkim umysłem za pomocą fal elektromagnetycznych, choć i inne umiejętności były w kręgu zainteresowań. Czy może zatem dziwić wykorzystanie tak gorącego tematu przez króla horrorów, Stephena Kinga. Tego pisarza nikomu nie trzeba przedstawiać bowiem powszechnie wiadomo, że spod jego pióra wychodzą niemal same bestsellery, co więcej – idealnie nadające się do ekranizacji. Nie inaczej jest w przypadku powieści „Instytut”, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Albatros. To kolejny przykład mistrzostwa Kinga, a przy okazji dowód na to, do czego można się posunąć w pragnieniu władzy i kontroli. Po książkę sięgnąć mogą nie tylko miłośnicy pisarza, ale także zwolennicy spiskowych teorii dziejów oraz mrocznych klimatów, atmosfery grozy i rosnącego niebezpieczeństwa. Chyba każdy słyszał o międzynarodowym stowarzyszeniu MENSA, zrzeszającym osoby o wysokim ilorazie inteligencji (IQ). Dwunastoletni Luke Ellis nawet nie musiałby się starać o członkostwo w tym stowarzyszeniu, wszak to genialne dziecko – został równocześnie przyjęty na uczelnie MIT i Emerson i na obu ma zamiar studiować. Jednocześnie to całkiem zwyczajny chłopak, który ma kolegów, lubi pizzę oraz colę, a nawet wciąż ogląda bajki (nawet jeśli robi to z podręcznikiem do fizyki kwantowej na kolanach). Jednak nawet tak bystry umysł, jakim dysponuje Ellis nie jest w stanie zrozumieć, w jaki sposób w ciągu zaledwie jednej nocy przeniósł się z pokoju we własnym domu do pomieszczenia identycznego, tyle że bez okna, na dodatek jednego z wielu pokoi w dziwnym ośrodku rządowym zwanym Instytutem. Okazuje się, że w części budynku, w którym został umieszczony, zwanym Przednią Połową, znajdują się również inne dzieci. Co więcej, wszystkie dysponują nadnaturalnymi zdolnościami, takimi jak telekineza czy telepatia. Wszystko wskazuje na to, że właśnie z tego powodu chłopiec znalazł się w Instytucie, bowiem – poza byciem geniuszem – Ellis ma powiem zdolność poruszania przedmiotów, choć wiedzieli o tym tylko jego rodzice (a przynajmniej tak by się zdawało). Mimo iż pokoje w Instytucie nie są zamykane na klucz, dzieci mogą się poruszać swobodnie po budynku, co więcej – mają zagwarantowany dostęp do zakazanych w ich wieku używek, to żadne z nich nie ma wątpliwości, że zostali porwani i są przetrzymywani, zaś każda próba ucieczki mogłaby się źle skończyć. Doskonale zdają sobie również sprawę, że prowadzone z ich udziałem badania i eksperymenty (w tym „zastrzyki na kropki”), są zaledwie wstępem do tego, co jeszcze je czeka. Po skończonych testach dzieci są bowiem przenoszone do Tylnej Połowy, skąd już nie wracają… Jednocześnie z wizytą w Instytucie, mamy możliwość odwiedzić DuPray, małe miasteczko w Południowej Karolinie. Tu, na skutek zbiegu szeregu różnych okoliczności, zatrzymał się były funkcjonariusz policji, Tim Jamieson. Miejscowy szeryf zatrudnił go w charakterze nocnego stróża, choć biorąc pod uwagę doświadczenie gliniarza oraz jego szybką reakcję podczas napadu na małą stację, wkrótce proponuje mu dołączenie. Tim nie wie jeszcze, że to pociągnie za sobą kolejne wydarzenia, on zaś będzie musiał zmierzyć się z największym wyzwaniem w swoim życiu. Co wspólnego ze sobą mają te wątki? Czy dzieci, z Ellisem na czele, potulnie czekać będą w Przedniej Połowie na rozwój sytuacji? Co mają na celu te skomplikowane badania prowadzone w ośrodku ukrytym głęboko w lasach? Przekonamy się o tym dzięki lekturze książki „Instytut”, która nie tylko od pierwszych stron porywa, ale też angażuje czytelnika emocjonalnie aż do ostatniej strony. Przy tym nie jest to książka oczywista, w której istnieją tylko dwie strony, dobro i zło. Grupa szalonych naukowców z doktorem Hendricksem i tajemniczą panią Sigsby tylko początkowo wydają się być „po ciemnej stronie mocy”. Rzeczywistość bowiem okazuje się być dużo bardziej złożona. Jak zatem zakończy się ta historia? Czy dzieciom uda się uciec? Na jakich zasadach funkcjonuje Instytut i kto za nim stoi? Pewne jest tylko to, że podczas lektury książki możemy dziękować za to, że … jesteśmy przeciętni. Justyna Gul Qultura słowa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-02-2020 o godz 11:20 GirlsBooksLovers dodał recenzję:
„Zjawiają się w nocy. W dwie minuty eliminują wszystkie przeszkody. I uprowadzają obiekt. Interesują ich dzieci. Wyjątkowe dzieci...” Luke Ellis to nad wyraz inteligentny dwunastolatek. Miał dostać się w tak młodym wieku na dwa kierunki studiów, jednak zamiast tego, budzi się w pokoju z pozoru identycznie wyglądającym jak jego własny, jednak w tym nie ma okien. Po chwili dowiaduje się, że trafił do tajemniczego Instytutu, w którym znajdują się nad wyraz rozwinięte dzieci, mające umiejętności telekinezy i telepatii. Zostają tam poddani serii testów, które umacniają w nich te wyjątkowe zdolności. Te dzieci, które są grzeczne, zostają nagrodzone, te które się buntują, są surowo karane. Każdy jednak, bez wyjątku prędzej, bądź później trafiają do drugiej części, z której ani jedno dziecko nie powróciło. Chłopiec decyduje się na próbę ucieczki z Instytutu, chociaż nikomu do tej pory się to jeszcze nie udało... „- Ale moja rada jest taka, żebyś był dzielnym smykiem bez względu na to, jak bardzo będzie do kitu, bez względu na to, co ci wsadzą w gardło albo w tyłek, z tym zbiornikiem to nie wiem, bo nigdy w nim nie byłam, tylko słyszałam, ale dopóki cię badają, to znaczy, że zostajesz w Przedniej Połowie. Nie mam pojęcia, co się dzieje w Tylnej i nie chcę się tego dowiedzieć. Wiem tylko tyle, że Tylna Połowa jest jak tani motel, w którym dzieci się meldują, ale już stamtąd nie wracają. Przynajmniej nie tutaj.” Jakie tajemnice skrywa Instytut? Jakim torturom są poddawane dzieci? Czy Lukowi uda się z niego uciec? „To nie sen, to się działo naprawdę, a sama ucieczka nie wystarczy. Twarda rzecz w środku domagała się czegoś więcej. Domagała się zdemaskowania tej bandy porywaczy torturujących dzieci, od pani Sigsby, aż po Gladys z tym jej plastikowym uśmiechem i Zeke'a z oślizgłym termometrem – doodbytniczym. Domagał się, żeby Instytut zwalił im się na głowy, tak jak Samson zwalił Świątynię Dagona na głowy Filistynów. Luke wiedział, że to tylko fantazja bezsilnego i rozżalonego dwunastolatka, ale i tak tego pragnął, a gdyby mógł to sprawić, nie zawahałby się.” Twórczości Stephena Kinga raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, jest autorem horrorów, które przeszły do klasyki gatunku. Nie skupia się jednak tylko na jednym, czego przykładem jest, chociażby cykl powieści z gatunku fantastyki „Mroczna wieża”. Styl pisania tego autora jest wprost genialny, a wyobraźnia nie ma żadnych granic, swoją pomysłowością już niejednokrotnie mnie zaskoczył i na każdą jego powieść za każdym razem czekam z ogromną niecierpliwością. Przygodę z jego książkami rozpoczęłam od jednej z najobszerniejszej jego powieści, czyli „To”, która bez wątpienia była przerażająca, niesamowicie wciągająca i po jej przeczytaniu nabawiłam się traumy do Pennywisa. :D Po tej powieści przeczytałam, jeszcze kilka propozycji i obejrzałam kilka filmów opartych na jego twórczości, za każdym razem przyprawiały mnie one o gęsią skórkę. W momencie, gdy zobaczyłam w zapowiedziach wydawnictwa „Instytut” i napis na okładce „Mocny jak „To”, przerażający jak „Podpalaczka”!” wiedziałam, że muszę ją mieć. Przez cały czas, czytając „To”, miałam na ciele gęsią skórkę, byłam ciekawa, jak będzie tym razem. Czy „Instytut” będzie równie wciągający? I już teraz na wstępie powiem, że tak!! Ta książka to petarda!! Chociaż nie będę ukrywała, pierwsze kilkadziesiąt stron były słabe, kompletnie nie mogłam zrozumieć, o co chodzi, dopóki Luke nie trafił do Instytutu, tam jak akcja zaczęła się rozkręcać, to kartki dosłownie paliły mi się w rękach!! Fabuła jest idealnie przemyślana i dopracowana, autor wie, jak sprawić, aby czytelnik chłonął całym sobą tę historię. Przemoc, bezlitośni naukowcy i władza, która daje im nieograniczone możliwości. Ludzie wykorzystujący dzieci do eksperymentów, po których ich dziecięca beztroska i radość odchodzą w zapomnienie. Stephen King po raz kolejny stanął na wysokości zadania i zabrał mnie do swojego świata, który pochłonął mnie w całości. Połączenie brutalnego świata, pełnego bestialstwa, z niewinnością i dobrocią dzieci, które muszą stawić czoła w walce dobra ze złem. Ja tej propozycji mówię zdecydowane tak i Was miłośników i nie tylko twórczości Kinga gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę propozycję, gwarantuję, że mistrz grozy nadal nie wypada z rytmu i dał nam kolejny mrożący krew w żyłach i poruszający strzał! Gorąco polecam!! Paula https://girlsbookslovers.blogspot.com/2020/02/stephenking-instytut-zjawiajasie-w-nocy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-09-2019 o godz 06:54 Wkp dodał recenzję:
ZDOLNA MŁODZIEŻ W końcu jest! Najnowsza powieść Kinga, długo oczekiwany przeze mnie (a która książka tego autora nie była przeze mnie wyczekiwana? hmm) „Instytut” trafił w końcu w moje ręce. Jak się możecie domyślić, wszystkie inne lektury odłożyłem na bok, złapałem za powieść (a było za co, w końcu 670 stron swój rozmiar ma) i… Muszę powiedzieć, że nie żałuję ani chwili spędzonej na lekturze. Owszem King nie wspina się tu na wyżyny oryginalności, kopiując swoje stare (i nie tylko swoje) pomysły, ale jednocześnie robi to z takim wdziękiem, siłą, klimatem i wciągającą lekkością, że od książki trudno jest się oderwać i choć to solidne tomiszcze, szybko okazuje się, że czytelnik dobrnął już do ostatniej strony i tylko miałby jeszcze ochotę na więcej. Szkoła dla Wyjątkowych Dzieci imienia Brodericka w Minneapolis to niezwykłe miejsce. Uczą się tu dzieci i nastolatki, które nie pasują nigdzie indziej. Czasem są to geniusze matematyczni, którzy nie radzą sobie z czytaniem, czasem są to dzieciaki potrafiące mówić w kilku językach, ale nie pojmujące ułamków. Luke Ellis jest inny. Nie dość, że to geniusz być może nieograniczający się do jednej tylko dziedziny, to jeszcze wcale nie jest nieprzystosowany do życia. Przyszłość maluje się przed nim w jakże przyjemnych barwach, ale do czasu. Pewnej nocy zjawiają się oni – specjaliści, którzy uprowadzają dzieci posiadające wyjątkowe zdolności takie, jak telepatia i telekineza – i porywają go. Gdy Luke się budzi, znajduje się w Instytucie, tajemniczy miejscu, gdzie przetrzymywana i na swój sposób trenowana jest niezwykła młodzież. Młodzież, którą wychowuje się na zasadzie kija i marchewki. Z czasem jednak kolejne dzieci trafiają dalej – do tzw. Tylnej Połowy Instytutu, z której nigdy już nie wracają. Co się tam dzieje? Luke wie tylko jedno, musi wydostać się z tego miejsca i sprowadzić pomoc. Tylko jak ma to zrobić, skoro nikomu nigdy się to nie udało? Jaki jest „Instytut” chyba każdy fan Kinga może zgadnąć bez czytania. Fabularnie rzecz jest oparta na ciekawym, choć nieszczególnie odkrywczym pomyśle obudzenia się w miejscu, które tylko pozornie wygląda na dobrze znane bohaterowi (pierwsze skojarzenie ze „Śpiączką” Mastertona jest całkiem słuszne, choć to zupełnie rożne powieści, a i podobieństwa do serialu „Z archiwum X” i jednego z najważniejszych jego wątków też są jak najbardziej na miejscu). Nie brak w niej też znajomych motywów z twórczości Króla, za dużo jednak nie chcę w tym temacie mówić, żeby czegoś przypadkiem w mniejszym bądź większym stopniu Wam nie zdradzać. Bo nie ma to jak podejść do całości z czystym umysłem, bez oczekiwań, bez obaw. Po prostu dać porwać się opowieści, która mimo wszystkich tych powtórek płynie tak, jak łódka na jej okładce – niby przez mroczne tereny, a jednak tak jakoś lekko, przyjemnie i z nutą tajemnicy, co też czai się tam pod powierzchnią. Bo „Instytut” to, podobnie jak wszystkie ostatnie utwory Króla Grozy, to gawędziarstwo w naprawdę świetnym stylu. King opowiada nam swoje historie w sposób nieskomplikowany, lekki, ale jednocześnie literacko pełny i satysfakcjonujący. Nie celuje w górną literacką półkę, ale też i nie zamierza serwować nam tylko i wyłącznie bezmyślnej rozrywki. Chce nas bawić – i bawi. Chce nas straszyć i nawet jeśli mu to nie wychodzi, to na pewno umie zbudować znakomite napięcie. Chce też byśmy poczuli się jak w domu, znaleźli coś swojskiego i znajomego – i to jak zawsze wychodzi mu najlepiej. Ale jednocześnie niezawodnie podsyca naszą ciekawość, gra na naszych emocjach (szczególnie w osobistym posłowiu, w którym wspomina zmarłego przyjaciela, pomagającego mu od dekad przy zbieraniu materiałów) i przykuwa do snutej przez siebie opowieści na długie godziny. Czy muszę dodawać coś więcej? Miłośnicy Kinga sięgną po książkę niezależnie czy im ją polecę, czy odradzę, a przeciwnicy za nic nie zechcą się z nią zapoznać. Ale każdy, kto lubi tajemnicze opowieści i rzeczy z dreszczykiem nie będzie zawiedziony, jeśli sięgnie po „Instytut”. Bo to po prostu bardzo dobra lektura, znakomicie napisana, może niewolna od pewnych dłużyzn, ale absolutnie warta uwagi. Jak niemal każdą z powieści Stephena Kinga więc, tak i tą polecam Waszej uwadze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-12-2020 o godz 13:04 Urszula dodał recenzję:
Nie ukrywam, że do twórczości „mistrza grozy” podchodziłam z dość dużym dystansem. Było to z pewnością spowodowane tym, że miałam wobec autora bardzo wysokie oczekiwania i nie ma się co oszukiwać, bałam się rozczarowania. Słysząc zewsząd słowa, że Stephen King, to niekwestionowany „mistrz” czułam niepokój. Próbowałam kiedyś obejrzeć „Lśnienie” i nie ukrywam, że odpadłam. Natomiast „Carrie” mnie zachwyciła. Jednak to były filmy, a mnie brakowało książek. I dlatego w końcu postanowiłam, że zacznę, gdyż tak naprawdę najlepiej jest wyrobić sobie własną opinię niż bazować na cudzych. O czym jest więc „Instytut”? Tytułowy Instytut to ukryte, oddalone od cywilizacji miejsce, w którym przetrzymuje się dzieci posiadające nadprzyrodzone moce, takie jak telepatia (TP) i telekineza (TK). Główny bohater, Luke Ellis pewnego dnia budzi się w pokoju do złudzenia przypominającym jego własny. Jedynym (jakby się początkowo mogło wydawać) problemem chłopca jest to, że w jego pokoju nie ma okien. W bardzo szybkim jednak czasie Luke orientuje się, że trafił do tajemniczego Instytutu i nie jest jedynym dzieckiem, które tu uwięziono. W Instytucie dzieciaki zostają poddani testom, które mają na celu wzmocnienie ich nadprzyrodzonych mocy. Opiekunowie nie mają względem nich jakichkolwiek skrupułów – grzeczne dzieci są nagradzane, nieposłuszne – są surowo karane – nawet poprzez kary cielesne. Wszystkie dzieci jednak, prędzej czy później, trafiają do drugiej części Instytutu, określanej jako Tylna Połowa, a stamtąd nikt już nikt nigdy nie wrócił. Mijają kolejne dni i następne dzieci znikają w Tylnej Połowie, a to powoduje, że Luke jest coraz bardziej zdesperowany. Chłopiec wie i czuje, że musi uciec i wezwać pomoc. Tylko że nikt dotąd nie uciekł z Instytutu. Muszę powiedzieć, że przed rozpoczęciem lektury wydawało mi się, że będę ją chłonąć z zapartym tchem, to jednak podczas lektury okazało się, że zupełnie mnie do niej nie ciągnie. Podczas obserwowania kolejnych dni życia dzieciaków w zamkniętym ośrodku czułam się nieco znużona, choć jednocześnie doskonale zdawałam sobie sprawę, że wszystko co czytam i co autor przedstawia jest potrzebne przy konstruowaniu fabuły. Niby wszystko było w porządku ale jednak książka nie wołała mnie do siebie, nie krzyczała „wracaj, czytaj dalej”. Odkładałam książkę na bok i robiłam wszystkie inne rzeczy poza oczywiście czytaniem. Rzeczy tych oczywiście nie musiałam robić, ale po prostu nie miałam ochoty czytać. Był to dla mnie osobisty koszmar. Odczucie pomiędzy stanem określane jako chcesz, ale nie możesz. Muszę w tym miejscu podkreślić, że Stephen King snuje swoją opowieść bardzo powoli, delikatnie wprowadza czytelnika w mające się wydarzyć historie. Poznajemy dzieci pojawiające się w Instytucie jak również pracowników ośrodka. Dowiadujemy się także, że dobro okazywane innym wraca. Luke mimo swojej ciężkiej sytuacji decyduje się na pomaganie innym, w tym również Maureen i to zmienia wszystko. Będąc w połowie książki fabuła zdecydowanie przyspieszyła, stając się bardziej urozmaiconą i ciekawszą. Właśnie wtedy z każdą kolejną stroną wciągałam się bardziej i chciałam wiedzieć więcej. Zupełnie zapomniałam, że istnieją jeszcze inne rzeczy w życiu poza czytaniem (tym bardziej, że idą święta). Finał książki okazał się bardzo satysfakcjonujący. Podobnie jak lektura drugiej części książki. Cała powieść utrzymana w konwencji książki przygodowo – sensacyjnej, którą autor świetnie zaplanował i poprowadził do samego końca z iście mistrzowskim kunsztem. Moje podejście do „Instytutu” zmieniało się wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami. Początkowy sceptycyzm przerodził się w szczery entuzjazm i uważam, że książka jest bardzo dobrą opowieścią. Spójną, przemyślaną, konkretną i konsekwentną. Ze świetnym zakończeniem. Pamiętajcie o tym. Recenzja opublikowana przez @moje_ksiazki_moja_milosc
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-10-2019 o godz 16:24 Kosz z Książkami dodał recenzję:
Na początku września do księgarni trafiła nowa książka Stephena Kinga. Myślę, że niemal każdy mól książkowy w trakcie wizyty w księgarni czy przeglądając strony w internecie natknął się na reklamę ,,Instytutu”. A jako, że mam słabość do twórczości Stephena Kinga, nie zastanawiałam się długo i sięgnęłam po jego najnowsze dzieło w formie audiobooka. Głęboko w lasach stanu Maine znajduje się Instytut. Ośrodek w którym prowadzone są badania nad dziećmi mającymi zdolności telepatyczne i telekinetyczne. Jednak nie trafiają one tam dobrowolnie. Podopieczni Instytutu są uprowadzani z własnych domów i poddawani okrutnym testom, które trudno im zrozumieć. Jednym z owych dzieci jest dwunastoletni Luke, który poza owymi paranormalnymi zdolnościami wyróżnia się ponad przeciętną inteligencją. Jednak czy mały geniusz będzie w stanie wyrwać się ze szponów tajemniczej organizacji? Nasza historia rozpoczyna się od poznania pewnego byłego policjanta, który pod wpływem impulsu postanawia zrezygnować z lotu samolotem i wybiera się w podróż, która zakończy się objęciem posady nocnego stróża w pewnym małym, prowincjonalnym miasteczku. Następnie akcja skupia się na Luku – młodym geniuszu, któremu poświęcono zdecydowaną większość książki. Wraz z naszym małym bohaterem trafiamy do tytułowego Instytutu, gdzie będziemy świadkami potwornych eksperymentów na dzieciach, których cel długo będzie pozostawał przed nami ukryty. Zagłębiając się w fabułę ,,Instytutu” trudno było mi oprzeć się wrażeniu iż wiele elementów zaczerpniętych zostało już z innych książek autorstwa Kinga i złożonych w dość wciągającą, lecz niestety nie zaskakująca historię. Dlatego po zakończeniu swojej wizyty w ,,Instytucie” czułam dość mocny niedosyt. Nie mogę powiedzieć, że książka była zła. Mamy tu bohaterów, którymi losami szczerze się przejmujemy i których da się polubić, ciekawe wątki, łączące się we wciągającą historię (choć opis z tyłu książki zdradza moim zdaniem zdecydowanie za dużo) oraz oczywiście charakterystyczny dla Kinga styl snucia opowieści, który osobiście bardzo lubię. Niestety zabrakło w ,,Instytucie” czegoś co uczyniłoby książkę na tyle oryginalną by zapadła ona na dłużej w pamięć. Brakowało mi także czegoś co trzymałoby mnie w napięciu podczas śledzenia dalszych losów Luka i pozostałych podopiecznych Instytutu. Z książką zapoznałam się w formie audiobooka od Audioteki ,,Instytut” stanowił ponad osiemnastogodzinne słuchowisko, czytane przez Macieja Kowalika. Muszę przyznać, że to moje pierwsze spotkanie z panem Kowalikiem jako lektorem wypadło nad wyraz pozytywnie. Książki słuchało się z prawdziwą przyjemnością, p. Maciej świetnie wczuwał się w role poszczególnych bohaterów. Więc jeżeli lubicie sięgać po książki w formie słuchowiska z czystym sumieniem polecam Wam sięgnięcie po ,,Instytut”. Jako, że już trochę książek autorstwa Stephena Kinga mam już za sobą nie będę ukrywała, że ,,Instytut” jakoś szczególnie mnie nie zachwycił. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że część pomysłów kojarzyłam już ze wcześniej czytanych książek jego autorstwa, a i sam wątek ,,Instytutu”, choć ciekawy, nie wywołał we mnie jakichś większych emocji. Ot, otrzymałam kolejną dobrą, przyjemną w odbiorze, ale nie wybitną czy zapadającą jakoś szczególnie w pamięć pozycję. Zdecydowanie czekam na więcej panie King! Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-01-2020 o godz 13:05 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Kiedy w otchłań spoglądasz, ona również patrzy na ciebie." Ze względu na zawirowania w życiu rodzinnym, powieść czytałam, nie jak to mam w zwyczaju bez zbędnych przerw, ale w kawałkach, a sam proces zapoznawania się zajął kilka miesięcy. Z jednej strony żałuję, że tak właśnie się stało, bo twórczość Kinga uwielbiam chłonąć na raz, lecz z drugiej posłużyło nakręceniu dramaturgii historii, która sama w sobie nie zawierała aż tak wielu elementów tworzących napięcie charakterystyczne dla thrillerów i horrorów, z wyjątkiem ostatniej części. Uzyskałam czas do zmiany nastawienia odnośnie sposobu przybliżenia scenariusza zdarzeń i stojącego za nim tła. Początkowo w moim odczuciu, nawiązania do znanych faktów z prawdziwej historii, hitlerowskich eksperymentów medycznych w obozach pracy, opierających się na multiplikowaniu najmroczniejszych zwyrodnień ludzkiej natury, wydającego się nie mieć granic okrucieństwa i bestialstwa, nie uzasadniały ich bezpośredniego użycia dla potrzeb tworzenia fikcji, jakby obdzieranie ofiar i ich rodzin ze zrozumienia i szacunku. Stopniowo sięgałam po myśl, że jako ludzie powtarzamy historię, mało uczymy się na błędach przeszłości, nie potrafimy zrzucić obciążających kajdan wojennych obsesji, niestety, za każdym razem odsłaniamy ekstremalne zło, do czynienia którego jesteśmy zdolni, kierowani niepohamowaną siłą nienawiści, pragnieniem zaspokojenia wygórowanych ambicji, zdobycia bezwzględnej władzy, czy dysponowania perfekcyjną bronią. A wszystkiemu przypisujemy fałszywe etykiety wyższych celów, bronienia wolności, odkrywania ratowania ogółu ludzkości kosztem szczęścia, zdrowia i życia jednostek. "Instytut" wypełniają nadprzyrodzone zdolności, tajemnicze zjawiska, niespotykane wydarzenia, w które trudno uwierzyć, bo wymykają się rozumowym objaśnieniom, a jednak wciąż przyciągają uwagę choćby możliwością pojawienia się, intrygująco ekscytują i rozpalają ciekawość. Ukazują nieokryte obszary funkcjonowania ludzkiego mózgu, jego wyjątkowych zdolności i umiejętności. Mało wchodzenia w szczegółowe opisy z życia bohaterów, tak charakterystyczne dla pisarza, a które uwielbiam, lecz i tak udało się zbudować ciekawą atmosferę, intensyfikować doznania, choć liczyłam na więcej elementów zaskoczenia i mniejszą przewidywalność. Mam wrażenie, że książka bardziej kierowana jest do młodzieży niż dorosłych, ze względu na wiodący w niej udział dzieci i skalę poruszanych zagadnień, jednak i ja się w niej dobrze odnalazłam. Pojawia się mnóstwo dylematów moralnych, łatwych i trudnych do rozstrzygnięcia, oraz wciąż czekających na słuszne odpowiedzi. King nie tylko zapewnia odprężenie czytelnicze, gra na skrajnych emocjach, wciąga w wymyślony świat, choć mocno połączony z rzeczywistym, lecz również nakłania do wsłuchania się w głos własnego sumienia i cywilizacyjnej odpowiedzialności. I to powoduje, że chętnie chwytam po jego książki, nie każda okazuje się arcydziełem na miarę wizerunku artysty mianowanego mistrzem horrorów, ale każda w mniejszym lub większym stopniu zaspakaja potrzebę spotkania z dobrą literaturą rozrywkową. bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-10-2019 o godz 21:23 ZaczytanaPrzyczyna dodał recenzję:
Mniej więcej 20 lat temu, dzięki książkom Stephena Kinga miałam pierwszy kontakt z thrillerami i horrorami. Potem od Kinga zrobiłam sobie dłuższą przerwę (około 10 letnią) na rzecz lżejszych dzieł – kryminałów i książek obyczajowych. Kiedy dostałam propozycję recenzji Instytutu od Wydawnictwa Albatros nie wahałam się długo. Stwierdziłam, że może to już czas aby wrócić do Mistrza? Głęboko w lasach stanu Maine znajduje się ośrodek, w którym prowadzone są badana nad dziećmi, które obdarzone są umiejętnościami telekinezy lub telepatii. Dzieci te porywane są z domów rodzinnych, a ich rodzice zabijani. W Instytucie prowadzi się badania nad udoskonaleniem ich zdolności. Głównym bohaterem jest Luke Ellis. Bystry i uzdolniony dwunastolatek, który właśnie dostał się na dwa kierunki studiów. Zostaje on poddany szeregowi testów, doświadczeń oraz kar cielesnych. „ – Powiedziałem: siadaj. - Co to jest? Chce mi pan zrobić tatuaż? Luke’owi się przypomniało, że Żydom trafiającym do obozów w Auschiwtz i Bergen-Belsen na ramionach tatuowano numery. Taka myśl powinna być kompletnie niedorzeczna, ale… Tony miał przez chwilę zaskoczoną minę, a potem się roześmiał. - Jejku, nie. Zaczipuje ci tylko ucho. To będzie jak przedziurawienie do kolczyka, nic wielkiego. Wszyscy nasi goście mają coś takiego. - Nie jestem gościem – zaprotestował Luke, cofając się. – Jestem więźniem. I nie dam sobie nic wbić w ucho. - Dasz – odparł Tony, nadal się uśmiechając. Wciąż wyglądał jak facet, który pomaga małym dzieciom na stokach dla początkujących, a potem próbuje zabić Jamesa Bonda zatrutą strzałką. – Posłuchaj, poczujesz tylko lekkie uszczypnięcie. Więc ułatw nam obu życie. Siadaj na fotel i za siedem sekund będzie po wszystkim. Glads przy wyjściu da ci całą garść żetonów. Jak będziesz komplikował sprawę, to i tak dostaniesz czip, ale nie żetony. Co ty na to? - Nie usiądę w tym fotelu. – Luke czuł, że cały drży, ale jego głos brzmiał dość mocno. Tony westchnął. Ostrożnie odłożył na blat urządzenie do wczepiania czipów, podszedł do Luke’a i oparł dłonie na biodrach. Teraz był poważny, prawie smutny. - Jesteś pewien? - Tak. Luke’owi zadzwoniło w uszach od ciosu otwartą dłonią, jeszcze zanim na dobre się zorientował, że prawa ręka Tony’ego oderwała się od biodra. Chłopiec zatoczył się do tyłu i spojrzał na mężczyznę.” Luke wspierany przez swojego młodszego kolegę Averego podejmuje próbę ucieczki. Chce wyzwolić z tego piekła swoich przyjaciół i pozostałe dzieci. Pomaga mu w tym przypadkowo spotkany mężczyzna, były policjant. Instytut to kolejna niepokojąca wizja świata, w którym dobro nie zawsze zwycięża. Tematyka eksperymentów medycznych budzi we mnie wiele emocji. Nie ukrywam, że kilkukrotnie przemknęło mi przez myśl pytanie - czy gdzieś na świecie nie są prowadzone podobne eksperymenty i badania? Pomimo tego, że moim zdaniem nie jest to najlepsza książka autora, cieszę się, że mogłam ją przeczytać. A może się od niego po prostu odzwyczaiłam? Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-09-2019 o godz 18:54 Mechaniczna Kulturacja dodał recenzję:
Luke Ellis na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się spośród rówieśników. Mieszka z kochającymi go rodzicami w Minnesocie, lubi grać w kosza, jeździć na deskorolce i oglądać kreskówki. Wszystko to łączy jednak z ponadprzeciętną inteligencją, która pozwala mu na to, by w wieku dwunastu lat rozważać podjęcie studiów na prestiżowych uczelniach USA. Luke ma jeszcze jeden dar. W chwilach zdenerwowania lub radości potrafi nieznacznie poruszać przedmioty. Choć przy ogromnej inteligencji chłopaka umiejętność ta, wydaje się nic nie znacząca, to właśnie ona sprawi, że jego życie zmieni się na zawsze. Instytut Pewnego dnia młody geniusz budzi się w zupełnie obcym miejscu. Nie pamięta jak się tam znalazł. O tym dlaczego do niego trafił, dowiaduje się od innych dzieci przebywających w Instytucie. Nikt nie chce lub nie potrafi mu wytłumaczyć co się tu właściwie dzieje. Otaczający nieletnich dorośli są oschli i brutalni. Kolejne dzieci przenoszone są do tzw. Tylnej Połowy, skąd nigdy nie wracają. Luke nie jest osobą, która bezrefleksyjnie poddaje się losowi. Postanawia za wszelką cenę odkryć tajemnice Instytutu. Fikcja bliska rzeczywistości Stephen King to mistrz tworzenia alternatywnej, a jednak przy odrobinie wyobraźni – prawdopodobnej, rzeczywistości. Wielu z nas słyszało historie o nawiedzonym hotelu, gdzieś daleko w górach, albo tajemniczym zniknięciu kogoś, kto nigdy nie został odnaleziony. To właśnie ta cienka granica między fikcją a rzeczywistością sprawia, że książki Stephena Kinga czyta się tak dobrze. Nie inaczej jest w przypadku Instytutu. Każdego dnia ginie mnóstwo dzieci. Skąd pewność, że nie trafiają one do tajnej jednostki badawczej? Świat poza nią wygląda zupełnie tak samo jak ten, w którym żyjemy. King jako przeciwwagę do traumatycznych doświadczeń dzieci ukazuje spokojne życie w małym miasteczku USA. Odnosi się też do sytuacji politycznej, wkładając w usta bohaterów krytykę rządów prezydenta Trumpa oraz stosuje odniesienia do amerykańskiej kultury, nawiązując do Gry o Tron lub… własnej twórczości. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że wszystko to dzieje się tu i teraz, tuż obok nas. Mistrz horroru w doskonałej formie Instytut Stephena Kinga to książka rewelacyjna. Historię w niej opowiedzianą można by streścić zaledwie w kilku zdaniach. Mimo to nie sposób się od niej oderwać ani na chwilę. Autor buduje napięcie, które po prostu nie pozwala odłożyć książki, póki nie rozwikła się tajemnicy upiornego Instytutu. Przerażająca historia jest nie tylko ciekawa, ale i skłania do przemyśleń. Pobudza ona czytelnika do stawiania sobie pytań o znaczenie słowa „bohaterstwo” i wartość życia jednostki. Jeśli jeszcze nie czytaliście najnowszej powieści króla horroru, zróbcie to jak najszybciej. Naprawdę warto! http://kulturacja.pl/2019/09/stephen-king-instytut-recenzja/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2019 o godz 14:29 Kinga Łuczyńska dodał recenzję:
Tej historii byłam bardzo ciekawa, bo jak wiecie, od dawna sięgam po takiego rodzaju książki. Staram się być na bieżąco z książkami Stephena Kinga, dlatego nie mogłam przepuścić tej pozycji. I powiem Wam, że jestem zaskoczona, ale tak pozytywnie. Miałam sporą przerwę od tego Autora, a tutaj proszę, miłe zaskoczenie. I o ile ta historia wpasowuje się w jego poprzednie, to jednak brzmi nieco inaczej. Sama nie potrafię powiedzieć, ale trzeba przyznać, że to jest dobre, to chce się czytać, tylko to taki trochę inny Stephen King, w innej odsłonie. Najlepsze jest jednak to, że niezależnie od fabuły, bohaterów i innych elementów, te książki i tak będą na bardzo wysokim poziomie. To działa tak, jeżeli kochasz twórczość tego Autora, to przeczytasz wszystkie jego ksiażki. Trzeba też śmiało przyznać, że to jedna z najbardziej wciągających książek Stephena. Ma ona w tej historii coś niezwykłego, co na pewno sprawia, że bardzo ciężko jest odłożyć tę książkę na bok. Z pewnością będę upierać się przy tym, że jest to mocny thriller z elementami horroru. Więcej w tym przypadku mamy akcji i fabuły, niż skupiania się na mało ważnych elementach. Jak wiemy, Autor bardzo lubi opisywać wszystko z dokładnością, przedstawiając nam każdego z bohaterów osobno, ale tutaj nie ma miejsca i czasu na takie rzeczy, bo stale brniemy w akcję. I najlepsze, koniec książki mnie tak zszokował, że aż kilka ostatnich kartek czytałam dwa razy, bo nie spodziewałam się, iż Stephen King wprowadzi coś takiego w zakończenie. To było coś nowego i szokującego. Wiele osób właśnie twierdzi, że Autor ma już swoje lata, że na pewno nie napisze nic lepszego. Nic bardziej mylnego, wydaje mi się, że jego książki są stale lepsze, jedna od drugiej. Co do bohaterów i ogólnie postaci, było dobrze. Jak wiecie, w książkach Autora jest miejscami aż za dużo postaci i bardzo często kończy się to tym, że ja po prostu się gubię, przestaje ogarniać kto kim jest. Tutaj na szczęście jest zachowana zdrowa ilość bohaterów. W pewnym, mrocznym miejscu, gdzieś na skraju, jest takie miejsce, Instytut, który występuje w mroczny m zakamarku Ameryki. To tam są łapane i przechowywane dzieci. Wybierane są jednak dzieci szczególne, takie które posiadają jakieś dary. I tym sposobem trafia tutaj Luke Ellis, który jest bardzo mądry. Ma też jeszcze jeden dar, który spodobał się załodze z Instytutu. Dzieciaki z biegiem czasu zdają sobie sprawę z tego, że niestety ale są ptrzetrzymywane i raczej nie ma stąd już żadnej ucieczki. Wszyscy marzą o ucieczce, lecz aby cokolwiek dokonać, nasz bohater Luke, musi połączyć siły ze swoim kolegą Averym. Prawda jest jednak taka, że nikt nie podejrzewa czego oboje są w stanie dokonać. To przechodzi wszystkie najśmielsze oczekiwania... Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Albatros.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-11-2019 o godz 20:41 Jace dodał recenzję:
Opinia pochodzi z bloga https://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/ Przez bardzo długi czas wzbraniałam się przed czytaniem pozycji napisanych przez Kinga. Jego książki zewsząd mnie atakowały, co zamiast przyciągać jedynie mnie odpychało. Jednak opis "Instytutu" tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłam się przełamać. I absolutnie nie żałuję. Już dawno żadna książka nie zachwyciła mnie tak mocno jak "Instytut". Ta historia wciągnęła mnie bez reszty. Mimo ogromu nauki jaki mam na studiach, starałam się wygospodarować jak najwięcej czasu na dalsze zagłębianie się w tej powieści. Protagoniści wykreowani przez Kinga zdecydowanie mogą skraść serce. Moje na pewno im się udało. Często w przypadku tworzenia bohaterów dziecięcych autorzy kierują się wieloma stereotypami. Kingowi zdecydowanie nie można tego zarzucić. Postacie są oryginalne, mądre i przy tym realistyczne, a ich zachowanie nie jest zbyt dojrzałe. Nie znajdziemy tutaj nieustraszonych bohaterów, a dzieci, które są zagubione i przestraszone, ale mimo wszystko starają się walczyć jak tylko mogą. Luke to niezwykle inteligenta "bestia", ale jego poczynania nie są przesadzone. Mimo że, wiedzą zdecydowanie przewyższa swoich rówieśników jak i niejednego dorosłego autor nie pozwolił nam zapomnieć, że jest tylko dzieckiem. Potrafił zachować złoty środek. Sam pomysł wykreowania instytutu w którym są przeprowadzane testy na dzieciach ze zdolnościami parapsychicznymi to coś rewelacyjnego. King stworzył miejsce pełne okrucieństwa, gdzie cierpienie bije z każdej strony. Tutaj nikt nie ma skrupułów, jest jeden cel do którego dąży się nie zważając na krzywdzę jaką wyrządza się dzieciom. W tej historii dorośli są potworami, jednak bez obaw, trafiają się też dobrzy ludzie. Wiele osób narzeka na to, że styl Kinga jest przegadany i jego książki momentami bywają nużące. Ja nie dostrzegłam tego w tej pozycji. Ani przez chwilę nie czułam się znudzona, oczywiście były nieco spokojniejsze momenty, ale miały one potem swoje odzwierciedlenie w dalszej części historii. "Instytut" to cegiełka, książka ma ponad 660 stron, a ja ani przez chwilę nie odczułam jej długości i zdecydowanie bym jej nie skróciła. Rozbicie akcji na perspektywy wielu bohaterów, również mi nie przeszkadzało. Uważam wręcz, że był to świetny zabieg, dzięki któremu lepiej poznaliśmy emocje bohaterów. "Instytut" niewątpliwie mnie zachwycił. Jest to pozycja która mnie wzruszyła i która mną wstrząsnęła. Od pierwszych stron zostałam wciągnięta w historię Luka i jego przyjaciół i nie potrafiłam się od niej oderwać. Jeśli lubicie tego autora to myślę że, zdecydowanie warto sięgnąć po tą pozycję. A jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z jego twórczością to może dzięki tej książce przekonacie się do niej tak samo jak ja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-05-2020 o godz 22:31 Anonim dodał recenzję:
Instytut jest pierwszą książką Stephena Kinga, jaką przeczytałem i oceniam ją na Luke Ellis budzi się w pokoju do złudzenia przypominającym jego własny, tyle że bez okien. Wkrótce orientuje się, że trafił do tajemniczego Instytutu i nie jest jedynym dzieciakiem, którego tu uwięziono. To miejsce odosobnienia dla nastolatków obdarzonych zdolnościami telepatii lub telekinezy. W Instytucie zostaną poddani testom, które wzmocnią ich nadprzyrodzone moce. Opiekunowie nie mają skrupułów – grzeczne dzieci są nagradzane, nieposłuszne – są surowo karane. Wszyscy jednak, prędzej czy później, trafią do drugiej części Instytutu, a stamtąd nikt już nie wraca. Gdy kolejne dzieci znikają w Tylnej Połowie Luke jest coraz bardziej zdesperowany. Musi uciec i wezwać pomoc. Bo jeśli komuś miałoby się udać, to właśnie jemu. Tylko że nikt dotąd nie uciekł z Instytutu. Po przeczytaniu opisu zarys fabuły przyniósł mi na myśl serial Stranger Things. Z góry założyłem, że książka mi się spodoba i tak też się stało. Teoretycznie mamy do czynienia z horrorem, a tak naprawdę „Instytut” jest powieścią science fiction. Nie czytałem powieści grozy Stephena Kinga, ale w przypadku tej książki mogę powiedzieć, że nas nie straszy. King wykreował świetnych bohaterów; jednych bardzo polubiłem, a innych wręcz znienawidziłem i podczas czytania czułem do nich odrazę. Przez około 60 pierwszych stron opisywana jest postać byłego policjanta – Tima. Stara się on o posadę nocnego strażnika. Potem postać znika i pojawia się znowu po prawie 400 stronach, i wyjaśnia się związek Tima z fabułą. Nie do końca oczekiwałem takiego rozwiązania z tą postacią, ale nie mogę powiedzieć, że było ono złe. Dzieci poddawane są eksperymentom, po których nigdy nie będą mogły być takie same, jakimi były wcześniej. Ich losy niejednokrotnie nas poruszają. Są postaciami barwnymi, mogłyby żyć naprawdę, przez co historia wpływa na nasze emocje jeszcze bardziej. Czytało mi się bardzo dobrze, ale były takie momenty, w których mogłem spokojnie odłożyć książkę. Powieść bardziej wciągnęła mnie w drugiej połowie. Z czasem odkrywamy drugie dno historii; King stawia nas przed pewnym dylematem moralnym. Ludzie mogą być podli do granic możliwości, co nasza historia niejednokrotnie udowodniła, dlatego nie trudno jest nam uwierzyć w istnienie instytutu. Słyszałem, że S. King słynie z tego, że zakończenia jego książek słyną z bezsensowności. Na szczęście w przypadku „Instytutu” zakończenie jest spójne i logiczne. „Instytut” to świetnie napisana, wciągająca historia o przyjaźni i odwadze w obliczu niewyobrażalnego okrucieństwa. Polecam, a szczególnie wszystkim fanom „Stranger Things”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
30-09-2019 o godz 12:14 TylkoSkończęRozdział dodał recenzję:
"[...] trzeba zostać uwięzionym, żeby w pełni zrozumieć, czym jest wolność". W tajnym ośrodku badawczym na terenie stanu Maine w Stanach Zjednoczonych przeprowadzane są eksperymenty na dzieciach. Dzieciach uprowadzonych i bez zgody osadzonych w Instytucie. Testy i badania, w których uczestniczą mają na celu wzmocnienie zdolności telekinetycznych i telepatycznych. Dramat rozgrywający się w "salach eksperymentalnych" doprowadza dzieci do załamania psychicznego, a wtedy o krok od przeniesienia do Tylnej Połowy Instytutu – miejsca, z którego jeszcze nikt nie wyszedł żywy. Wszystko zmienia się, kiedy szeregi rekrutów zasila wybitnie inteligentny Luke Ellis. "Instytut" teoretycznie ma wszystkie te elementy, z których King wysysa esencję i tworzy przerażającą, emocjonalnie nabuzowaną mieszankę. Niebezpieczne, tajne eksperymenty; tajemniczy ośrodek; zagubione dzieci; zdolności paranormalne; bezwzględnych i przesiąkniętych złem dorosłych. To wszystko scalone atmosferą grozy i niepewności oraz okraszone gawędziarskimi wtrętami, które, jak do tej pory, idealnie sprawdzały się jako spoiwo spowalniające ale i budujące napięcie do akcji właściwej. "Kingowe wodolejstwo" (które uwielbiam) nie do końca spełniło swoją rolę – nie studziło emocji, nie zwalniało tempa akcji z prostej przyczyny. Bo ich po prostu nie było. Zabrakło także, a może przede wszystkim kluczowego elementu – rozbudowanej warstwy psychologicznej. Wszystkie postaci są płaskie, jednowymiarowe, irytująco wręcz papierowe. "Instytutowi" brakuje głębi i emocjonalnego trzęsienia ziemi, które jest niemal w każdej powieści Kinga. Klaustrofobiczne miejsce akcji, powietrze drgające od buczenia, świat mieniący się przebłyskami, kropkami i omami sensualnymi – czytałam o tym, ale tego nie dało się wyczuć... Po raz pierwszy rozumiem tych, którzy skandują "to już nie jest ten sam, stary, dobry King!". Bo... to nie jest ten sam, stary, dobry King, którego czułam nawet w "Outsiderze". Ba! Nawet w "Uniesieniu" czy króciutkim opowiadaniu "Laurie"... "Wielkie wydarzenia poruszają się na małych zawiasach". Sam pomysł na powieść był doskonały a King dysponował wszystkimi elementami fabularnej układanki. Co z tego, skoro po dopasowaniu puzzli dostajemy mdły, nieciekawy widok? "Instytut" to dobra powieść. Powieść poprawna. Ale King przyzwyczaił czytelników do tego, że daje z siebie sto procent, jest literackim "prymusem w klasie", od którego wymaga się ciut więcej niż od pozostałych, przeciętnych uczniów... https://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2019/09/instytut-stephen-king.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-09-2019 o godz 18:03 arcytwory dodał recenzję:
King jest wielki! Kiedy dostałam do ręki „Instytut”, przeraziłam się „kingowską” ilością stron (tym razem 672). Jednak kiedy zaczęłam czytać to… przepadłam. Czytałam tę książkę w każdej wolnej chwili! Pierwsza część, „Nocny strażnik”, może wydawać się oderwana od kontekstu. Czytając opis z tyłu książki otrzymujemy informację, że głównym bohaterem będzie Luke Ellis, dzieciak, który trafił do tajemniczego Instytutu, a tymczasem czytamy o Timie Jamiesonie, którego los pokierował w różne zakątki Ameryki. Wiele osób zarzuca tej części wolne tempo oraz nudę – ja też się z tym zgadzam. Jednak w stylu Stephena Kinga jest coś takiego, że i tak miałam ochotę to czytać (ale może to wynikać z mojej tęsknoty do niego, jak ja dawno nie czytałam niczego spod jego pióra!). Kolejna część nabiera rumieńców. „Bystry chłopak” jest już o opisywanym wcześniej Luke'u, genialnym dzieciaku, któremu czasem zdarza się poruszać tackami od pizzy, szczególnie gdy odczuwa silne emocje. Pewnego dnia budzi się w pokoju, który łudząco przypomina jego własny. Na korytarzach Instytutu dowiaduje się, że nie jest jedynym więzionym dzieciakiem i nie porwano go ze względu na inteligencję. Okazuje się, że zgromadzone dzieci obdarzone są umiejętnościami telekinezy lub telepatii, a Instytut dzięki eksperymentom może wzmocnić ich parapsychiczne zdolności. Wtedy trafiają do Tylnej Połowy z której nikt nie wraca. Luke obmyśla plan ucieczki, ale jak uciec z miejsca, którego położenia się nie zna i które jest tak pilnie strzeżone? Zapomniałam już o tym, że Stephen King uwielbia opisywać postaci i dokładnie zarysowywać stronę obyczajową powieści. Poznane dzieciaki znamy na tyle, na ile potrzebujemy. Nie ma przesytu informacji, ale każda z nich jest charakterystyczna. Z Instytutu tworzy się mała społeczność, którą poznajemy z Lukiem. Wspólnie z nim przeżywamy to, co tam się dzieje i powiem Wam, że naprawdę się wciągnęłam w jego historię! Właśnie ta część, która przybliża sytuacje, które miały miejsce w Instytucie (zarówno w Przedniej i Tylnej Połowie), podobała mi się najbardziej. King sprawia, że współczujemy dzieciakom i trzymamy za nie kciuki. Pozycja obowiązkowa dla fanów oraz fajna książka na pierwsze spotkanie z tym autorem. Nie spodziewając się horroru możecie naprawdę spędzić miło (sic!) czas w Instytucie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
27-09-2019 o godz 18:49 CZYTAMITU dodał recenzję:
Książki Stephena Kinga są obecne chyba wszędzie. Stoją nawet na półce u mojej siostry. Jednak do tej pory nie poznałam twórczości autora. Mimo, że oglądałam kilka filmów np. ,,Zielona mila", która bardzo mi się podoba, to nigdy nie zreflektowałam się, aby sięgnąć po książkę.Przyszedł czas na mnie, aby przekonać się co takiego tworzy Stephen King, że kochają go miliony. Zachęcona przez wiele osób i z ogromną ciekawością, sięgnęłam po najnowszy horror ,,Instytut". Oczekiwania miałam ogromne, przecież to książka od samego ,,Mistrza Grozy". Pierwsze ponad sto stron, przeciągały mi się, powodując znużenie i pojawiła się myśl, czym się tak wszyscy zachwycają. Kiedy już przebrnęłam przez ten trudny początek, zaczęło się robić naprawdę ciekawe, mroczno i tajemniczo. Pomysł Instytutu i jego działalności, był przerażający. Wątek porywania dzieci i prowadzenia badań, wywoływał u mnie najmocniejsze emocje. Mam nadzieję, że nikt nigdy nie wpadnie na taki pomysł. Chociaż podobne rzeczy działy się w trakcie II Wojny Światowej. Przyznaje, że dodało to realizmu dla historii. Kiedy minął mój początkowy kryzys, książkę, czytało się ekspresowo. Pojawiały się liczne zwroty akcji i wiele niespodziewanych momentów, które albo mroziły krew w żyłach lub powodowały ogromne zaskoczenie. ,,Instytut" wywołuje wiele emocji. Przeraża ludzkim okrucieństwem ale także, wywołuje podziw dla wszystkich dzieci, które sprzeciwiały się działaniom pracowników Instytutu. Każdy w brutalny sposób odebrany rodzicom, musiał mierzyć się z nową, straszną rzeczywistością. Przeżywały szybki kurs dorastania. Udowodniły, że siła jest w grupie, a przyjaźń to piękna rzecz. Moje pierwsze spotkanie z wielkim Kingiem uważam za udane, mimo kiepskiego startu. Była to naprawdę ciekawa, intrygująca i mroczna książka. Kilkakrotnie wywołała dreszczyk, który przeszedł po kręgosłupie. Rozumiem wszystkie zachwyty nad książkami autora. Stephen King pisze bardzo obrazowo, jego opisy działają na wyobraźnię czytelnika. Tworzy bohaterów z krwi i kości. Wie doskonale jak zainteresować, aby brnąć w historię dalej i jej nie odłożyć. Na pewno sięgnę jeszcze po książki Kinga. Na oku mam ,,To" tylko jej gabaryty mnie przerażają. :) Szukacie ciekawej i mrocznej lektury ,,Instytut" jest dla Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-09-2019 o godz 19:12 Anonim dodał recenzję:
King,jak to King ;) Mistrz sam w sobie,a każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej.Mam sentyment do tego pisarza,gdyż cała moja przygoda z czytaniem zaczęła się właśnie od niego. "Instytut" nie jest jednak standardowym Kingiem..Jego książki zazwyczaj sieją grozę,a tu jednak historia daje nam trochę do myślenia.Książka ma otworzyć nam oczy na pewne ważne aspekty.Podczas czytania tej książki czułam pewnego rodzaju pustke i żal..na to,co człowiek może zrobić drugiemu człowiekowi.Bardzo dobra lektura,przy której nie ma szans na nudę.Cieszę się,że wróciłam do twórczości Kinga po latach,bo jestem pozytywnie zaskoczona bardzo ciekawą fabulą,która jest tak skonstruowana,że mamy wrażenie że wszystko dzieję się tuż obok nas...Na tę książkę czekałam od momentu pojawienia się wzmianki w mediach.Jest to mocna odskocznia od realnego świata.Stephen King umiejętnie wtrąca w fabułę aktualną sytuację polityczną Ameryki.Po tę powieść sięgną wszyscy fani Kinga,czy recenzja będzie pozytywna,czy też nie ;) O czym jest ta książka?W kilku słowach postaram się Wam ją przybliżyć. Głównym bohaterem powieści Kinga jest zwykły nastolatek-Luke Ellis-geniusz w niejednej dziedzinie.Na pozór zwykłe dziecko...I wszystko byłoby dobrze,gdyby nie to,że pewnego dnia zostaje uprowadzony do Instytutu.Do miejsca,gdzie przetrzymywane są dzieci z nadprzyrodzonymi zdolnościami.Budzi się w pokoju,który wygląda jak jego własny,z wyjątkiem tego,że brak w nim okien.Dowiaduje się,że trafił do miejsca,gdzie dzieci komunikują się za pomocą telekinezy i telepatii,gdzie są torturowane i tresowane do zadań specjalnych.Luke wie,że musi się stamtąd wydostać za wszelką cenę...Musi wezwać pomoc.Ale jak ma to zrobić,skoro jeszcze nikomu nie udało się stamtąd uciec,a miejsce jest tak dobrze strzeżone?Luke jest często bity i maltretowany psychicznie...Niektóre "niegrzeczne" dzieci trafiają do tzw. "Tylnej Połowy"instytutu z której już nigdy nie wracają.Chce za wszelką cenę wydostać się z tego okropnego miejsca..Więcej Wam nie zdradze.. ;) Podsumowując,jest to KAWAŁ dobrej książki ;) Kawał,bo jak to u Kinga -książka ma prawie 700stron.Czyta się ją dość szybko,więc jest to książka na dwa dłuższe wieczory.Polecam fanom Kinga i nie tylko ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-09-2019 o godz 18:11 SzkolnyKlubRecenzent dodał recenzję:
Twórczość Stephena Kinga jest mi bardzo bliska. Jego książki czytałam, odkąd pamiętam, nierzadko podkradając je z biblioteczki moich rodziców. Kiedy więc dowiedziałam się o "Instytucie"- nowej książce tego autora, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Zaczęło się dziwnie, zupełnie nie tak jak zapowiadał opis. Zamiast dzieci i tajemniczego, tytułowego Instytutu poznajemy Tima - byłego policjanta, który zaczyna nowe życie kilka tysięcy kilometrów od domu. Z początku wydaje się, że King będzie ciągnął ten wątek jeszcze długo, że być może jest to nawet główny bohater, ale już po kilku stronach perspektywa zmienia się i poznajemy Luka Ellisa. Luke jest ponadprzeciętnie zdolny, a na dodatek posiada nadnaturalny dar, który zwraca uwagę Instytutu. Kiedy tam trafia, bardzo szybko zdaje sobie sprawę, w jak beznadziejnej sytuacji się znajduje. Jest bity, wręcz torturowany i doprowadzany do skrajów wytrzymałości. Mimo że jest tylko dzieckiem, jego opiekunowie nierzadko biją go i maltretują psychicznie. Dodatkowego mroku dodaje fakt, że z początku wiemy tyle samo co Luke - czyli prawie nic. Niczego nie jesteśmy pewni, słyszymy pogłoski o dzieciach zabranych do „Tylnej Połowy”, o kropkach, zastrzykach i zbiorniku. I wyjątkowo podobało mi się to, jakie zakończenie postanowił napisać autor. Bardzo lekkie, pozostawiające małą nadzieję na drugą część i w pełni satysfakcjonujące. Czytając książkę, przypominamy sobie o najlepszych, kultowych książkach Stephena Kinga. Po części przywodzi mi ona na myśl "To" (choć zapewne tylko dlatego, że protagonistą także było dziecko), ale zdecydowanie bardziej "Podpalaczkę", gdzie także przeprowadzane były rządowe eksperymenty (chociaż muszę przyznać, że w "Instytucie" King chyba trochę się powstrzymywał, bo "Podpalaczki" skończyć nie mogłam - jak dla mnie była zdecydowanie zbyt drastyczna). W każdym razie pomysł bardzo na plus, wykonanie na jeszcze większy plus. Ta książka to jest coś, co zarówno fani Kinga, jak i sam King potrzebowali. Sprawia, że zakochujemy się w jego twórczości jeszcze raz od początku. M.K., lat 16 źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Stephen King

Stephen King

Stephen Edwin King - autor powieści grozy, którego dzieła sprzedały się łącznie w ponad 350 milionach sztuk. Urodzony w 1947 roku w Portland jest autorem takich pozycji jak "Lśnienie", "Miasteczko Salem" czy "Smętarz dla zwierzaków", które uważane są za klasykę gatunku. King jest jednak również autorem literatury z kręgu thrillerów i dramatów, czego przykładem mogą być powieści "Zielona mila", "Bastion" czy "Oczy smoka".

Później King Stephen
4.4/5
26,01 zł
42,90 zł
To King Stephen
4.7/5
31,49 zł
45,90 zł
Zielona mila King Stephen
4.7/5
31,54 zł
42,90 zł
Bastion King Stephen
4.6/5
33,32 zł
49,90 zł
Worek kości King Stephen
3.7/5
31,05 zł
44,90 zł
Martwa strefa King Stephen
5/5
28,95 zł
34,90 zł
To King Stephen
5/5
34,42 zł
45,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Terapeutka Paris B.A.
4.6/5
25,54 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Czyste zło Gardner Lisa
5/5
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Niewinny Coben Harlan
4.6/5
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Powrót Sparks Nicholas
4.4/5
24,18 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Klara i Słońce Ishiguro Kazuo
4.6/5
28,29 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Strażnik Child Lee , Child Andrew
4.5/5
27,53 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Chłopiec z lasu Coben Harlan
4.1/5
25,37 zł
38,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wichry Camino Grisham John
4.5/5
26,92 zł
38,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rebeka Du Maurier Daphne
4.9/5
27,93 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zostań przy mnie Coben Harlan
5/5
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Za zamkniętymi drzwiami Paris B.A.
4.4/5
24,68 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Świat bez końca Follett Ken
5/5
41,93 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Za każdą cenę Dugoni Robert
5/5
27,60 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dylemat Paris B.A.
3.7/5
22,97 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Na skraju załamania Paris B.A.
4.4/5
20,54 zł
33,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Była sobie rzeka Setterfield Diane
4.3/5
27,89 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Kirke Miller Madeline
4.4/5
29,68 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Siedem sióstr Riley Lucinda
4.7/5
27,23 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Sekret listu Riley Lucinda
5/5
26,17 zł
42,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Outsider King Stephen
4.7/5
30,14 zł
47,00 zł
strona produktu - rekomendacje Podpalaczka King Stephen
4.5/5
27,60 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Cztery po północy King Stephen
4/5
34,42 zł
45,90 zł
strona produktu - rekomendacje Carrie King Stephen
4.6/5
27,37 zł
35,00 zł
strona produktu - rekomendacje Jest krew King Stephen
4.2/5
27,57 zł
43,00 zł
strona produktu - rekomendacje Doktor sen King Stephen
4.7/5
28,85 zł
44,99 zł
strona produktu - rekomendacje Miasteczko Salem King Stephen
4.6/5
27,00 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Ręka mistrza King Stephen
4.7/5
29,25 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Nocna zmiana King Stephen
4.7/5
24,90 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Joyland King Stephen
4.2/5
26,93 zł
35,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dallas '63 King Stephen
4.8/5
31,43 zł
49,00 zł
strona produktu - rekomendacje Cztery pory roku King Stephen
4.6/5
24,78 zł
38,00 zł
strona produktu - rekomendacje Mroczna połowa King Stephen
4.5/5
26,97 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Cujo King Stephen
4.6/5
26,60 zł
38,00 zł
strona produktu - rekomendacje Sklepik z marzeniami King Stephen
4.7/5
27,60 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Misery King Stephen
4.5/5
26,59 zł
34,00 zł
strona produktu - rekomendacje Po zachodzie słońca King Stephen
4.5/5
27,44 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Przebudzenie King Stephen
4.2/5
31,50 zł
42,00 zł
strona produktu - rekomendacje Christine King Stephen
4.5/5
29,25 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Marzenia i koszmary King Stephen
4.5/5
34,42 zł
45,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dolores Claiborne King Stephen
5/5
27,88 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Lśnienie King Stephen
4.5/5
27,00 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Wielki marsz King Stephen
4.2/5
27,40 zł
34,00 zł
strona produktu - rekomendacje Strażak Hill Joe
5/5
27,14 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Martwa strefa King Stephen
4.6/5
29,22 zł
36,00 zł
strona produktu - rekomendacje Sztorm stulecia King Stephen
4.3/5
34,10 zł
42,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pod kopułą King Stephen
4.4/5
36,75 zł
49,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.