Indeks szczęścia Juniper Lemon (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

"Indeks szczęścia Juniper Lemon" jest przezabawną, a jednocześnie poruszającą opowieścią o ważnych, a także z pozoru błahych wydarzeniach, które przewracają życie do góry nogami.

Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem. Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym "Ty". Juniper jest w szoku – nic nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa: kim tak naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość adresata i dostarczyć mu list. Ale wtedy coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych "wzlotów i upadków dnia". A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.

Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach? Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to jest właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Seria: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Autor: Israel Julie
Tłumaczenie: Dziubińska Joanna
Wydawnictwo: IUVI
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 376
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-07-05
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 206 x 140 x 32
Indeks: 21291241
średnia 4,6
5
38
4
16
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
51 recenzji
4/5
11-07-2017 o godz 14:35 przez: Paulina Lipka-Bartosik
Żałobę można przeżywać na wiele sposobów. Można nurzać się w bólu i budować wokół siebie twierdzę nie do zdobycia. Można rzucać naczyniami i odciąć się od świata. Można przestać się śmiać, wyrzucić ze swojego słownika "radość" i powoli obrastać w smutek. Ale można też - jak Juniper - zrobić coś dobrego. Od śmierci Camilli minęły już dwa miesiące, a Juni wciąż ma na plecach łamiącą serce łatkę "jej siostra nie żyje". Próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości i poradzić sobie ze stratą, Juniper podsumowuje każdy dzień na fiszkach, które tworzą jej "Indeks szczęścia". Kiedy jednak gubi nr 65, z wyznaniem, które jest dla jej duszy tym, czym kula dla nogi, zaczynają się wielkie poszukiwania. Juni wyruszy tropem tajemniczego TY, być może zdobędzie nowych przyjaciół, a nade wszystko będzie musiała nauczyć się, że nie w każdych śmieciach można bezkarnie grzebać. Literatura młodzieżowa coraz częściej i coraz śmielej sięga po ważne i zwykle bolesne tematy. O ile do tej pory szczególnie upodobała sobie śmiertelnie chorą główną postać, o tyle teraz powoli zmienia kurs i obciąża pierwszoplanowego bohatera wielką stratą - przy czym głównie jest to zmarła niedawno siostra. Tak też dzieje się w "Indeksie szczęścia Juniper Lemon" - Juni traci siostrę, Camie nie żyje, a Juniper ma olbrzymie poczucie winy. W zasadzie Julie Israel nie wymyśliła absolutnie nic nowego (podobny motyw znajdziecie np. w Lecie Eden Liz Flanagan czy w Niebo jest wszędzie Jandy Nelson), ale przedstawiła swoją opowieść w sposób, który ani nie razi, ani nie trąci banałem. Juniper jest rewelacyjną główną bohaterką - przesympatyczna, inteligentna, z ciętym językiem i poczuciem humoru, którego nie da się nie lubić. Kibicujemy jej w poszukiwaniach, współczujemy, gdy wspomina siostrę i wzdychamy z rozczuleniem w scenach z panem X. Israel prowadzi narrację bardzo naturalnie i płynnie, w efekcie czego czytelnik ma wrażenie, iż towarzyszy Juniper w jej przeżyciach. Co prawda powieść jest dość przewidywalna i żaden plot twist nie jest zaskoczeniem, ale absolutnie nie uważam tego za wadę - celem Julie Israel nie było bowiem zaszokowanie czytelnika, a udowodnienie mu, że żałobę można przeżyć inaczej niźli tylko pogrążając się w rozpaczy. Rodzina Juniper cierpi po stracie Camilli, a każdy z jej członków inaczej radzi sobie z wyrwą w sercu, co umiejętnie nakreśliła autorka. Israel pokazała, że z odrobiną silnej woli każdą trudną chwilę można przekuć w iskierkę radości i że pomagając komuś można - zupełnie przez przypadek - uleczyć samego siebie. Przyznam, że miałam nieco inny pomysł na zakończenie i niezupełnie satysfakcjonuje mnie to, co wybrała Julie Israel (chociaż oczywiście jej zamknięcie wciąż jest spójne, logiczne i całkiem sensowne). Poczułam się tak, jakby ukradziono mi wisienkę z tortu, który pozostał już tylko wspomnieniem. Gdybym dostała tę jedną informację, na którą czekałam, gdybym mogła się przekonać czy faktycznie jestem niezła w sztuce dedukcji i gdybym pozbyła się wstrętnego uczucia niepewności... Na pewno byłabym bardziej usatysfakcjonowana :D Ciekawska ze mnie bestia, nic na to nie poradzę ;) "Indeks szczęścia Juniper Lemon" polecany jest osobom, które uwielbiają "Gwiazd naszych wina" Greena, chociaż moim zdaniem w niczym ich nie przypomina. Z całą pewnością jest jednak niezwykle przyjemną książką, ze świetnymi bohaterami i miejscami zabawnymi dialogami, którą warto przeczytać. Jestem pewna, że spodoba się nie tylko nastolatkom i że podbije serca wszystkich sympatyków powieści Morgan Matson. Moje w każdym razie podbiła ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
13-07-2017 o godz 10:44 przez: Anonim
Skoro jesteście tutaj, u mnie na blogu, to pewnie czytacie książki lub po prostu lubicie tematy książkowe, a więc pewnie wiecie, że piątego lipca, swoje premiery miało naprawdę sporo książek. O jednych jest już naprawdę głośno, przeczytało je już sporo ludzi, a inne niestety "rozgłos" miały mniejszy. "Indeks Szczęścia Juniper Lemon" niestety należy do tej drugiej kategorii, a nie powinien. Dlaczego? O tym napiszę wam za chwilę. Od wypadku, w którym zginęła Camilla, czyli siostra Juniper, minęło już sześćdziesiąt pięć dni i to właśnie w tym momencie zaczyna się książka. Rodzicie cały czas powtarzają, że to wina głównej bohaterki (Juniper), ponieważ kiedy doszło do wypadku, siedziała w tym samym samochodzie co jej siostra. Dziewczyna znajduje list zaadresowany do niejakiego "TY". Okazało się, że Camilla miała chłopaka, o której nie powiedziała swojej siostrze, a przecież miały ze sobą świetny kontakt, a więc Juniper była zaskoczona. Na skrawku papieru, jej starsza siostra zrywa z "TY". Główna bohaterka postanawia odnaleźć adresata listu... Naprawdę nie sądziłem, że "Indeks Szczęścia" będzie, aż tak dobrą książką. Podczas czytania bawiłem się rewelacyjnie. Nie miałem ochoty odłożyć tej lektury, bo była naprawdę lekka, jednocześnie wciągająca i bardzo mądra, na swój sposób. Bardzo zrobiło mi się żal głównej bohaterki. Takie rzeczy się zdarzają i mimo, że jest to tylko i wyłącznie książka to czułem się gdybym był w każdym miejscu, które "opisuje" Lemon, co jest ogromnym plusem dla autorki. Nie każdy potrafi tak pisać. Jeśli mnie znacie to pewnie wiecie, że nie lubię czytać/oglądać książek/filmów/seriali, które są aktualnie popularne. Zazwyczaj przeczekuje ten okres "szału", ale później nie mam już na nie ochoty. Tak również mam z tymi nowościami, które ukazały się parę dni temu, a więc jeśli też tak macie, polecam wam zapoznać się z "Indeksem Szczęścia". Jest to idealne czytadło na lato (i nie tylko), a także świetna pozycja dla fanów Johna Greena. Książka ta napisana jest w podobnym klimacie co lektury Pana Zielonego, jednak styl pisania Julie Israel przemawia do mnie zdecydowanie bardziej. Jeśli zastanawiacie się nad jej przeczytaniem, nie wahajcie się dłużej. Potrzebujecie lekkiej młodzieżówki na lato? Gwarantuję wam, że się nie zawiedziecie jeśli lubicie podobne książki, naprawdę polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
22-07-2017 o godz 23:59 przez: Sadisticwriter
Każdy z nas radzi sobie ze stratą w inny sposób. Jedni zamykają się w sobie i pogrążają w bezdennej otchłani rozpaczy, nie dopuszczając nikogo do swojego serca, inni cierpią skrycie, na co dzień próbując się uśmiechać i po prostu żyć. Kiedy tracimy kogoś cennego, wszyscy doznajemy takich samych emocji – bólu, rozczarowania, szoku, smutku, cierpienia. Juniper Lemon nie była wyjątkiem od reguły. Jak poradziła sobie ze stratą ukochanej siostry i co się zmieniło w jej życiu, kiedy odeszła? Zanim przeczytałam inne recenzje, sądziłam że to nie jest książka dla mnie. Nie chciałam płakać i cierpieć razem z bohaterką, bałam się uczuć, które mogły wyniknąć z jej sytuacji. Koniec końców okazało się jednak, że wątek utraty nie jest tu otoczony dramatyzmem i nieprzyjemnymi emocjami. Autorka w zgrabny sposób opisała śmierć bliskiej osoby i to, jak ona oddziałuje na osoby dotknięte tragedią. Nie jest to oczywiście jedyny temat Indeksu szczęścia, ale na pewno znaczny, będący łącznikiem pomiędzy innymi wątkami. Juniper Lemon to nastolatka, która po wakacjach wraca do szkoły i próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Aby radzić sobie z własnym cierpieniem, postanawia kontynuować pomysł zmarłej siostry, który polegał na wypisywaniu codziennej porcji szczęśliwych zdarzeń na karteczkach. Uważam, że to świetny zabieg i miło było co ileś stron zapoznać się z taką listą bohaterki, którą sama uzupełniła o rzeczy nie do końca pozytywne (równowaga musi być, trochę szczęścia, trochę smutku). Indeks ma bardzo duże znaczenie w tej powieści, nawiązuje do wielu przyszłych wydarzeń i relacji, ale nie będę wam zdradzać fabuły! Koniecznie sami musicie się z nią zapoznać. Mam trochę problem z kreacją postaci. Praktycznie jej nie było, co zazwyczaj mi przeszkadza, tu jednak uznałam, że to niepisanie o wyglądzie czy charakterze postaci dużo nam daje. Dzięki temu możemy utożsamiać się z bohaterami i równocześnie sami kreować ich obraz we własnej głowie. W efekcie polubiłam tak naprawdę wszystkie osoby w tej książce, a już szczególnie przyjaciół Juni. Miałam jedynie problem z Morgan – niepozytywną dziewczyną uprzykrzającą wszystkim życie i z matką głównej bohaterki, która bardzo źle traktowała młodszą córkę po śmierci tej starszej, na szczęście koniec końców okazała się nie być taka zepsuta. Bardzo fajny i chyba najdokładniej wykreowany był Brand, który grał buntownika, a w środku był dosyć miłym chłopcem, po prostu z własnymi problemami. Lubiłam kiedy pojawiały się wątki z nim oraz z Juniper – początkowo były naprawdę urocze, dopiero gdzieś pod koniec w kulminacyjnym momencie moja uciecha tymi postaciami trochę zelżała. Ciekawą postacią jest jeszcze tajemniczy Ty, którego Juni przez całą powieść poszukuje. Przyznam szczerze, bardzo ciężko było mi określić kto to jest i uważam, że autorka zastosowała wobec niego właściwe rozwiązanie. Za ten wątek naprawdę należą jej się brawa. Podobało mi się to, że Juniper nie kryła w sobie wszystkich emocji i nie przeżywała utraty sama – dzieliła się swoim bólem razem z przyjaciółmi. Jedyna maleńka wada, która zaistniała na kartach książki to to, że odrobinę za mocno nawiązywała w rozmowach z nimi do swojej siostry. Robiła to naprawdę non stop. W normalnym życiu inni na pewno mieliby już nas dosyć i kazaliby się nam ogarnąć, no ale dobrze, to powieść młodzieżowa, nie rzeczywistość. Wydaje mi się, że fabuła zawiera wszystko, co niezbędne w leciutkiej młodzieżówce. Jest sporo śmiechu wywoływanego całkiem niezłym poczuciem humoru autorki – doskonale potrafiła oddać w tym przypadku nastolatków; jest także całkiem pokaźna ilość zawodów, smutków, wzruszeń, a nawet nerwów! Oczywiście to wszystko jest dawkowane w odpowiednich ilościach, żebyśmy nie poczuli się przytłoczeni. Dobrze, przyznaję, ostatnie kilkadziesiąt stron troszkę nad miażdży, ale tylko troszkę. Czasem potrzebny jest jakiś wybuch, akcja, żeby było ciekawiej. Jak już wspominałam, Indeks szczęścia Juniper Lemon to nie tylko książka o radzeniu sobie ze stratą. To także książka o przyjaźni, miłości, rodzinie, o pomocy innym ludziom, o tym, że nasze dobre intencje nie zawsze doprowadzą do oczekiwanych rezultatów i o tym, że czasem nie warto wtykać nosa w nieswoje sprawy. Wydaje mi się, że każdy może wyciągnąć z tej lektury różne wnioski i właśnie to jest jej największy plus. Z radością mogę przyznać, że książka wzbudziła we mnie pozytywne emocje. Nie ma tu niepotrzebnego, sztucznego dramatyzmu, za to jest mnóstwo ciepła, które rozgrzeje wasze serca. Powieść kojarzy mi się odrobinę z obecną, letnią porą, dlatego jeżeli ktoś chciałby przeżyć lekką przygodę z całkiem przyzwoitą młodzieżówką – oto macie ją przed sobą! Myślę, że to spory odpoczynek od książek w tej tematyce, które przeprowadzają nas przez lawinę bólu. Wciąż nie mogę odgadnąć jak autorka osiągnęła taki rezultat, ale zrobiła to po mistrzowsku i za to należą jej się brawa. Naprawdę polecam, jeżeli chcecie odpocząć od cięższych książek! Nie będziecie żałować. http://zniewolone-trescia.blogspot.com/20
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-08-2017 o godz 13:50 przez: Aleksandra Korniak
Wśród książek młodzieżowych zdecydowanie dominują książki, w których pierwsze skrzypce gra wątek miłosny. Nie przeszkadza mi to szczególnie, lubię czasem pozachwycać się wyidealizowanymi bohaterami literackimi i zastanawiać się, jakie przeszkody mogą stać na ich drodze do szczęścia. Jednak czasem mam ochotę na młodzieżówkę, w której niekoniecznie najważniejsza jest miłość. Jedną z książek, które wpisują się w te wymagania, jest niedawno wydany „Indeks szczęścia Juniper Lemon” autorstwa debiutującej Julie Israel. Minłęło już sześćdziesiąt pięć dni od dnia, w którym w wyniku wypadku umarła starsza siostra Juniper Lemon, Camilla. Tym, co pomaga Juniper utrzymać związek ze zmarłą jest wymyślony przez Camillę Indeks szczęścia – miejsce, gdzie dziewczyny zapisywały wszystkie dobre i złe rzeczy, jakie spotkały je danego dnia. W dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego Juniper odkrywa, że starsza siostra trzymała przed nią w tajemnicy związek z tajemniczym „TY”. Dziewczyna postanawia odnaleźć go za wszelką cenę. Jeśli poszukiwanie enigmatycznego ukochanego zmarłej siostry to zbyt mało problemów, to dziewczyna gubi także jedną z karteczek z Indeksu szczęścia, na której ukryła jedną ze swoich największych tajemnic. Poszukiwania fiszki sprawiają, że Juniper odnajduje wartościowych ludzi i pomaga im w rozwiązywaniu ich problemów. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to książka, która zdobyła moje serce. Była dokładnie tym, czego ostatnio potrzebowałam – lekka, zabawna, a jednocześnie mądra i z przesłaniem. Rzadko zdarza się trafić na tak oryginalną i pozytywną historię. Debiut Julie Israel nieco przypominał mi powieść Matthew’a Quicka „Prawie jak gwiazda rocka” – także niósł ze sobą mnóstwo optymizmu i wiary w drugiego człowieka. Największą zaletą książki, która zadecydowała o tym, że pokochałam ją tak bardzo jest kreacja bohaterów. Nie są to schematyczne postaci, które tak często spotykamy w literaturze Young adult. Autorka ucieka od kreowania jednoznacznych, płytkich charakterów. Moją sympatię zdobyła zwłaszcza tytułowa Juniper Lemon. To nastolatka po przejściach, która musi na nowo ułożyć swój świat. Zmaga się z poczuciem winy i tęsknotą za starszą siostrą. Mimo to, nie użala się nad sobą, nie chce niczyjej litości. Jest po prostu dobra i chce pomagać innym, choć nie zawsze jej to dobrze wychodzi. Nazwałabym ją bohaterką ludzką, z krwi i kości. Nie da się jej nie polubić i nie kibicować jej w poszukiwaniach „TY’ oraz zagubionej karteczki z Indeksu szczęścia. Tytułowej bohaterce towarzyszy gama różnorodnych postaci drugoplanowych – wiarygodnych, dobrze i konsekwentnie napisanych, wyróżniających się na tle innych powieści. Wydawać by się mogło, że „Indeks szczęścia Juniper Lemon”, książka, która opiera się jedynie na poszukiwaniach zagubionej karteczki oraz tajemniczego chłopaka będzie książką nudną lub pustą. Nic bardziej mylnego! Starania tytułowej bohaterki doprowadzają do wielu niespodziewanych sytuacji, na jej drodze raz po raz pojawiają się kolejne komplikacje i problemy do rozwiązania. Mimo to, nastolatka uparcie dąży do celu, w czym pomagają jej niedawno poznani przyjaciele. Julie Israel w swojej książce idealnie zrównoważyła momenty smutne i radosne. Chwilami śmiejemy się z pomysłów bohaterów, później płaczemy, czytając o ich zranieniach, by wreszcie czerpać inspirację z ich działań. Dzięki takiemu natężeniu różnych emocji, autorce udało się uzyskać wiarygodny obraz życia – zarówno jego jasnych, jak i ciemnych stron. Styl Julie Israel jest bardzo lekki. Autorka pisze w sposób prosty, językiem zrozumiałym dla młodzieży. Jest zabawnie, a jednocześnie bardzo mądrze. Niektórych może razić tak rozrywkowy język połączony z dość poważną tematyką, jaką jest zmaganie się z żałobą po utracie bliskiej osoby, moim zdaniem jednak jest on zdecydowanie strzałem w dziesiątkę. Dzięki takiemu stylowi przez książkę się płynie, upajając się kolejnymi słowami, a także poczuciem radości i optymizmem, jakie płyną z tej książki. Oczywiście, debiut Julie Israel nie jest powieścią pozbawioną wad. Do takich z całą pewnością zaliczyć można wątek miłosny, który, tak jak w przypadku „Lata Eden” spłyca odbiór książki i irytuje. Romans ten jest mocno przewidywalny i moim zdaniem zupełnie niepotrzebny. Ogółem, przewidywalność to spory mankament tej książki, łatwo się domyśleć, w jaki sposób zakończy się cała historia. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to książka, którą zdecydowanie warto poznać! W lekki i optymistyczny sposób przedstawia trudną tematykę. To powieść, która jednocześnie bawi i uczy. Postaci przedstawione na jej kartach inspirują do bycia dobrym – zarówno dla innych, jak i dla siebie. Debiut Julie Israel jest niemal tak zachwycający, jak jego przepiękna okładka!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-08-2017 o godz 13:53 przez: Aleksandra Korniak
Wśród książek młodzieżowych zdecydowanie dominują książki, w których pierwsze skrzypce gra wątek miłosny. Nie przeszkadza mi to szczególnie, lubię czasem pozachwycać się wyidealizowanymi bohaterami literackimi i zastanawiać się, jakie przeszkody mogą stać na ich drodze do szczęścia. Jednak czasem mam ochotę na młodzieżówkę, w której niekoniecznie najważniejsza jest miłość. Jedną z książek, które wpisują się w te wymagania, jest niedawno wydany „Indeks szczęścia Juniper Lemon” autorstwa debiutującej Julie Israel. Minłęło już sześćdziesiąt pięć dni od dnia, w którym w wyniku wypadku umarła starsza siostra Juniper Lemon, Camilla. Tym, co pomaga Juniper utrzymać związek ze zmarłą jest wymyślony przez Camillę Indeks szczęścia – miejsce, gdzie dziewczyny zapisywały wszystkie dobre i złe rzeczy, jakie spotkały je danego dnia. W dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego Juniper odkrywa, że starsza siostra trzymała przed nią w tajemnicy związek z tajemniczym „TY”. Dziewczyna postanawia odnaleźć go za wszelką cenę. Jeśli poszukiwanie enigmatycznego ukochanego zmarłej siostry to zbyt mało problemów, to dziewczyna gubi także jedną z karteczek z Indeksu szczęścia, na której ukryła jedną ze swoich największych tajemnic. Poszukiwania fiszki sprawiają, że Juniper odnajduje wartościowych ludzi i pomaga im w rozwiązywaniu ich problemów. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to książka, która zdobyła moje serce. Była dokładnie tym, czego ostatnio potrzebowałam – lekka, zabawna, a jednocześnie mądra i z przesłaniem. Rzadko zdarza się trafić na tak oryginalną i pozytywną historię. Debiut Julie Israel nieco przypominał mi powieść Matthew’a Quicka „Prawie jak gwiazda rocka” – także niósł ze sobą mnóstwo optymizmu i wiary w drugiego człowieka. Największą zaletą książki, która zadecydowała o tym, że pokochałam ją tak bardzo jest kreacja bohaterów. Nie są to schematyczne postaci, które tak często spotykamy w literaturze Young adult. Autorka ucieka od kreowania jednoznacznych, płytkich charakterów. Moją sympatię zdobyła zwłaszcza tytułowa Juniper Lemon. To nastolatka po przejściach, która musi na nowo ułożyć swój świat. Zmaga się z poczuciem winy i tęsknotą za starszą siostrą. Mimo to, nie użala się nad sobą, nie chce niczyjej litości. Jest po prostu dobra i chce pomagać innym, choć nie zawsze jej to dobrze wychodzi. Nazwałabym ją bohaterką ludzką, z krwi i kości. Nie da się jej nie polubić i nie kibicować jej w poszukiwaniach „TY’ oraz zagubionej karteczki z Indeksu szczęścia. Tytułowej bohaterce towarzyszy gama różnorodnych postaci drugoplanowych – wiarygodnych, dobrze i konsekwentnie napisanych, wyróżniających się na tle innych powieści. Wydawać by się mogło, że „Indeks szczęścia Juniper Lemon”, książka, która opiera się jedynie na poszukiwaniach zagubionej karteczki oraz tajemniczego chłopaka będzie książką nudną lub pustą. Nic bardziej mylnego! Starania tytułowej bohaterki doprowadzają do wielu niespodziewanych sytuacji, na jej drodze raz po raz pojawiają się kolejne komplikacje i problemy do rozwiązania. Mimo to, nastolatka uparcie dąży do celu, w czym pomagają jej niedawno poznani przyjaciele. Julie Israel w swojej książce idealnie zrównoważyła momenty smutne i radosne. Chwilami śmiejemy się z pomysłów bohaterów, później płaczemy, czytając o ich zranieniach, by wreszcie czerpać inspirację z ich działań. Dzięki takiemu natężeniu różnych emocji, autorce udało się uzyskać wiarygodny obraz życia – zarówno jego jasnych, jak i ciemnych stron. Styl Julie Israel jest bardzo lekki. Autorka pisze w sposób prosty, językiem zrozumiałym dla młodzieży. Jest zabawnie, a jednocześnie bardzo mądrze. Niektórych może razić tak rozrywkowy język połączony z dość poważną tematyką, jaką jest zmaganie się z żałobą po utracie bliskiej osoby, moim zdaniem jednak jest on zdecydowanie strzałem w dziesiątkę. Dzięki takiemu stylowi przez książkę się płynie, upajając się kolejnymi słowami, a także poczuciem radości i optymizmem, jakie płyną z tej książki. Oczywiście, debiut Julie Israel nie jest powieścią pozbawioną wad. Do takich z całą pewnością zaliczyć można wątek miłosny, który, tak jak w przypadku „Lata Eden” spłyca odbiór książki i irytuje. Romans ten jest mocno przewidywalny i moim zdaniem zupełnie niepotrzebny. Ogółem, przewidywalność to spory mankament tej książki, łatwo się domyśleć, w jaki sposób zakończy się cała historia. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to książka, którą zdecydowanie warto poznać! W lekki i optymistyczny sposób przedstawia trudną tematykę. To powieść, która jednocześnie bawi i uczy. Postaci przedstawione na jej kartach inspirują do bycia dobrym – zarówno dla innych, jak i dla siebie. Debiut Julie Israel jest niemal tak zachwycający, jak jego przepiękna okładka!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-10-2017 o godz 12:08 przez: Layla A.
"Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie moment, gdy nie będziesz w stanie już czegoś cofnąć." Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem. Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym „Ty”. Juniper jest w szoku – nic nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa: kim tak naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość adresata i dostarczyć mu list. Ale wtedy coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych „wzlotów i upadków dnia”. A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć. Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach? Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to jest właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan? Strata bliskiej osoby to największy ból jaki można sobie wyobrazić, niewielu doznało tego bólu, ale jeżeli już go poznaliśmy to nasze życie już nigdy nie było takie samo. Juniper Lemon wie o tym chyba najlepiej, po tym jak straciła swoją siostrę w wypadku, całe jej życie przewróciło się do góry nogami. Jedyne co jej pozostało to pamięć i indeks szczęścia, w którym dziewczyna zapisuje swój codzienny poziom szczęścia. Dziewczyna pilnuje karteczek jak oka w głowie, ponieważ to co tam zapisuje nie powinno wyjść na światło dzienne i nie wychodzi, dopóki Juniper nie gubi jednej z karteczek. Zaczyna poszukiwaniu, dzięki których zaczyna odkrywać tajemnice innych osób. Do czego doprowadzi ją grzebanie w śmieciach ? Jakie tajemnice Juniper odkryje i co zrobi, aby nie odpuścić do katastrofy. Trzeba przyznać, że książka ma niesamowitą oprawę graficzną i kiedy tylko ją zobaczyłam, to zapragnęłam ją mieć na swojej półce. Jednak piękna okładka to nie wszystko co ma nam do zaoferowania wydawnictwo IUVI. Książka ma bardzo interesującą i zarazem wciągającą fabułę. Sama byłam zaskoczona, kiedy wprost nie mogłam się oderwać od tej powieści, bo byłam tak zaciekawiona dalszym losem Juniper Lemon. Spodziewam się naprawdę przewidującej powieści, która na chwilę oderwie mnie od rzeczywistości, ale to wszystko, natomiast dostałam ogromnego kaca książkowego i wiele rzeczy do przemyśleń. - Ból […] - jest jak dobra zabawa: przychodzi i odchodzi. Nie możesz nic na to poradzić. Ważne jest... - […] - żeby brać każdą chwilę taką, jaka jest. Szczęście raz jest, a raz go nie ma. Kiedy jest to wszystko jest w porządku, jesteśmy szczęśliwi, bo wszystko jest tak jak być powinno, jednak kiedy zaczynamy odczuwać brak szczęścia, zdajemy sobie sprawę jakimi byliśmy szczęściarzami, że mogliśmy zakosztować jego smaku. Zaczynamy doceniać to co mamy, dopiero wtedy kiedy to stracimy, nie zastanawiamy się ile ta osoba czy rzecz dla nas znaczą. Junpier traci osobę, która była jej drugą duszą, najbliższą osobą i zarazem autorytetem, ale nigdy wcześniej nie pomyślała, żeby powiedzieć siostrze jak bardzo ja kocham i ile jej zawdzięcza. "Indeks szczęścia Juniper Lemon" to genialna powieść, o poszukiwaniu siebie i swojego szczęścia. Sama Juniper to postać, która po stracie siostry zamyka się w sobie jeszcze bardziej, żyję z dnia na dzień i nie zauważą, że całe życie przelatuje jej przed oczami. Książka pokazuję nam wiele ważnych rzeczy, które nie zauważamy a zaczynamy je doceniać dopiero po stracie. Autorka również pokazuje nam, że nie powinniśmy za bardzo mieszać się w sprawy innych, bo możemy doprowadzić do ich utraty, a nasza pomoc może okazać się tym co tak naprawdę zrani te osoby. Wydaję mi się, że książka jest skierowana do młodzieży, ale osobiście uważam, że każdy może ją przeczytać i nie zdziwiłabym się jakby się spodobała starszej części czytelników. Bo jest to książka, która ma wiele do zaoferowania i zawiera przesłanie, które jest bardzo ważne. Możemy poznać bohaterkę, która pokazuje nam jak poradzić sobie ze stratą i bólem, przeżywamy razem z nią każdą chwilę i czujemy się jakbyśmy na nowo zaczynali żyć, razem z Juniper. Julie Israel stworzyła niesamowitą i wartościową historię, pełną przesłań i głębszych przemyśleń. Serdecznie polecam wam tą powieść, która zajmie was na kilka godzin a potem będziecie mieć kaca książkowego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-08-2017 o godz 11:40 przez: Vinga
Recenzja także na blogu: https://naszksiazkowir.blogspot.com/2017/07/julie-israel-indeks-szczescia-juniper.html Na skrzydełku okładki wymieniono powody, dla których miałam zakochać się w tej książce. I chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby takie podsumowanie było w stu procentach trafne – aż do teraz, bo historię o Juniper Lemon pochłonęłam na jednym wdechu. A gdy ją skończyłam, to nie mogłam przestać o niej myśleć, dokładnie tak jak ostrzegano. Główna bohaterka, z której perspektywy poznajemy historię, jest uczennicą liceum, normalną nastolatką, której spokojne życie zburzył wypadek. Straciła swoją starszą siostrę Camillę, która była dla niej najlepszą przyjaciółką i wzorem. To właśnie ona zmusiła ją do prowadzenia tego, co później nazwały „indeksem szczęścia”, gdzie Juniper codziennie na małej fiszce pisała o swoim poziomie szczęścia i trzech dobrych rzeczach, które ją spotkały w ciągu dnia. Później dopisywała tam także, dla równowagi, te złe wspomnienia i inne ważne dla niej rzeczy. Jej życie zaczyna się nagle zmieniać, gdy odkrywa list, który jej starsza siostra napisała do tajemniczego TY, a później najważniejsza fiszka z numerem 65 znika. Najważniejsza, bo zawiera sekret, którego Juniper nie chce zdradzić nikomu. Przede wszystkim muszę to stwierdzić: dawno nie spotkałam tak dobrej książki obyczajowej. Świat, który otwiera się przed nami w powieści, jest niemal boleśnie prawdziwy. Wnikamy do życia nastoletniej Juniper Lemon, przyglądamy się tragedii, jaka spotkała ją i jej bliskich, i przeżywamy wszystko tak samo mocno, jak bohaterowie. Pani Israel stworzyła wspaniałe postacie, z których każda miała w powieści swoją rolę do odegrania. Czasem ważniejszą, czasem mniej ważną, jednak nigdy pozbawioną znaczenia. Wątki poboczne w książce zostały naprawdę dobrze rozwinięte, nie było bohatera, którego nie darzyłabym sympatią, albo którego nie znielubiłam przez jego wredne zachowanie. Jedynym zarzutem, jaki mogłabym mieć w tej kwestii, było dość płytkie zakończenie niektórych z tych pobocznych historii. Akcja w książce rozwija się spokojnie, poznajemy Juniper, wnikamy głębiej w jej życie i problemy, samopoczucie i myśli. Autorka niezwykle realistycznie opisała świat dziewczyny, w którym nagle zabrakło jednej z najważniejszych osób. Poprzez zabawne i niecodzienne sytuacje, przechodzimy do tych wzruszających, chwytających za serce momentów. I ani przez chwilę fabuła nas nie zanudza. Autorka w książce pokazała trudny, choć dość często spotykany, motyw śmierci ukochanej siostry. Dodała jednak kilka innych elementów, splotła historię w zaskakująco prostą, delikatną i zabawną, ale także przeszywającą serce całość. Ukazała różne etapy przeżywania żałoby, radzenia sobie z bólem, a do tego przedstawiła inne, nie błahe, problemy. Przyjaciele Juniper, jak i ona sama, doświadczali masy innych przeciwności, musieli radzić sobie z własnymi kłopotami. Nie sprawiło to jednak, że w książce znalazło się zbyt wiele wątków, że treść była przytłaczająca i niezrozumiała. Wręcz przeciwnie – w swobodny sposób te wszystkie rzeczy zostały wplecione w fabułę, dodały do niej kolejne prawdziwe elementy i sprawiły, że bohaterowie stali się mi jeszcze bliżsi. Bo przecież życie nigdy nie jest takie proste, jakbyśmy chcieli, składa się zarówno ze wzlotów, jak i upadków. Jestem pod ogromnym wrażeniem. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” rzucił na mnie urok, z którego tak łatwo się nie wyswobodzę. Książka została dobrze napisana, do tego wciąga, jest też wzruszająca i prawdziwa. Wywołała we mnie potężne emocje, w niektórych momentach przyniosła szeroki uśmiech na twarz, w innych zakręciła w oczach łzy. Zaskakujące, że jest to debiut autorki. Tak jak wspomniałam na początku, zdecydowanie jest to jedna z najlepszych książek obyczajowych, jakie czytałam. Jeśli autorka tak zaczyna, jestem ogromnie ciekawa, jak będą się prezentowały jej kolejne powieści. Do czasu, zanim pojawi się następna pozycja, oznaczona nazwiskiem pani Israel, zachęcam byście sięgnęli po „Indeks szczęścia Juniper Lemon”. Przeczytajcie. Nie zawiedziecie się.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-07-2017 o godz 08:53 przez: Vinga
Na skrzydełku okładki wymieniono powody, dla których miałam zakochać się w tej książce. I chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby takie podsumowanie było w stu procentach trafne – aż do teraz, bo historię o Juniper Lemon pochłonęłam na jednym wdechu. A gdy ją skończyłam, to nie mogłam przestać o niej myśleć, dokładnie tak jak ostrzegano. Główna bohaterka, z której perspektywy poznajemy historię, jest uczennicą liceum, normalną nastolatką, której spokojne życie zburzył wypadek. Straciła swoją starszą siostrę Camillę, która była dla niej najlepszą przyjaciółką i wzorem. To właśnie ona zmusiła ją do prowadzenia tego, co później nazwały „indeksem szczęścia”, gdzie Juniper codziennie na małej fiszce pisała o swoim poziomie szczęścia i trzech dobrych rzeczach, które ją spotkały w ciągu dnia. Później dopisywała tam także, dla równowagi, te złe wspomnienia i inne ważne dla niej rzeczy. Jej życie zaczyna się nagle zmieniać, gdy odkrywa list, który jej starsza siostra napisała do tajemniczego TY, a później najważniejsza fiszka z numerem 65 znika. Najważniejsza, bo zawiera sekret, którego Juniper nie chce zdradzić nikomu. Przede wszystkim muszę to stwierdzić: dawno nie spotkałam tak dobrej książki obyczajowej. Świat, który otwiera się przed nami w powieści, jest niemal boleśnie prawdziwy. Wnikamy do życia nastoletniej Juniper Lemon, przyglądamy się tragedii, jaka spotkała ją i jej bliskich, i przeżywamy wszystko tak samo mocno, jak bohaterowie. Pani Israel stworzyła wspaniałe postacie, z których każda miała w powieści swoją rolę do odegrania. Czasem ważniejszą, czasem mniej ważną, jednak nigdy pozbawioną znaczenia. Wątki poboczne w książce zostały naprawdę dobrze rozwinięte, nie było bohatera, którego nie darzyłabym sympatią, albo którego nie znielubiłam przez jego wredne zachowanie. Jedynym zarzutem, jaki mogłabym mieć w tej kwestii, było dość płytkie zakończenie niektórych z tych pobocznych historii. Akcja w książce rozwija się spokojnie, poznajemy Juniper, wnikamy głębiej w jej życie i problemy, samopoczucie i myśli. Autorka niezwykle realistycznie opisała świat dziewczyny, w którym nagle zabrakło jednej z najważniejszych osób. Poprzez zabawne i niecodzienne sytuacje, przechodzimy do tych wzruszających, chwytających za serce momentów. I ani przez chwilę fabuła nas nie zanudza. Autorka w książce pokazała trudny, choć dość często spotykany, motyw śmierci ukochanej siostry. Dodała jednak kilka innych elementów, splotła historię w zaskakująco prostą, delikatną i zabawną, ale także przeszywającą serce całość. Ukazała różne etapy przeżywania żałoby, radzenia sobie z bólem, a do tego przedstawiła inne, nie błahe, problemy. Przyjaciele Juniper, jak i ona sama, doświadczali masy innych przeciwności, musieli radzić sobie z własnymi kłopotami. Nie sprawiło to jednak, że w książce znalazło się zbyt wiele wątków, że treść była przytłaczająca i niezrozumiała. Wręcz przeciwnie – w swobodny sposób te wszystkie rzeczy zostały wplecione w fabułę, dodały do niej kolejne prawdziwe elementy i sprawiły, że bohaterowie stali się mi jeszcze bliżsi. Bo przecież życie nigdy nie jest takie proste, jakbyśmy chcieli, składa się zarówno ze wzlotów, jak i upadków. Jestem pod ogromnym wrażeniem. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” rzucił na mnie urok, z którego tak łatwo się nie wyswobodzę. Książka została dobrze napisana, do tego wciąga, jest też wzruszająca i prawdziwa. Wywołała we mnie potężne emocje, w niektórych momentach przyniosła szeroki uśmiech na twarz, w innych zakręciła w oczach łzy. Zaskakujące, że jest to debiut autorki. Tak jak wspomniałam na początku, zdecydowanie jest to jedna z najlepszych książek obyczajowych, jakie czytałam. Jeśli autorka tak zaczyna, jestem ogromnie ciekawa, jak będą się prezentowały jej kolejne powieści. Do czasu, zanim pojawi się następna pozycja, oznaczona nazwiskiem pani Israel, zachęcam byście sięgnęli po „Indeks szczęścia Juniper Lemon”. Przeczytajcie. Nie zawiedziecie się. Recenzja na blogu: https://naszksiazkowir.blogspot.com/2017/07/julie-israel-indeks-szczescia-juniper.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-08-2017 o godz 17:40 przez: Anonim
Świat Powieści.pl: Nastoletnia Juniper Lemon w wypadku samochodowym straciła swoją jedyną siostrę Camillę. Wcześniej, przed śmiercią dziewczyny, zaczęła wraz z nią prowadzić „indeks szczęścia”, czyli spis najistotniejszych zdarzeń z danego dnia. Juniper kontynuuje ten rytuał już bez Camilli. Pewnego dnia gubi jedną z fiszek na których opisywała, co spotkało ją minionego dnia. Fiszkę szczególną, bo na niej miała napisane wyznanie, którego nikt, absolutnie nikt nie mógł przeczytać. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to kolejna interesująca powieść młodzieżowa, jaką oferuje nam Wydawnictwo IUVI. Jest ona adresowana głównie do starszych nastolatków, ale podejmowane w niej problemy nie są z pewnością obce niejednemu dorosłemu. Powieść ta to przede wszystkim doskonałe studium żałoby, radzenia sobie ze stratą najbliższego członka rodziny – siostry, którą się kochało, lecz nie zawsze potrafiło powiedzieć o darzącym ja uczuciu, a przez to nie rzadko raniło. Czytając historię Juniper przechodzimy razem z nią przez poszczególne stadia żałoby: ból po śmierci siostry, złość i poczucie winy, bunt, ale też powolne próby powrotu do normalności i organizowania na nowo codziennego życia. Widzimy również, jak na tragedię nastolatki reaguje jej najbliższe otoczenie – dotychczasowi przyjaciele, szkolne koleżanki i koledzy oraz nauczyciele często nie wiedzą jak zachować się w obliczu nieszczęścia, które nieoczekiwanie spadło na dziewczynę, przez co wolą unikać kontaktu z nią lub nieumyślnie ja ranią. Drugi istotny wątek powieści łączy się z tytułowym „indeksem szczęścia” prowadzonym przez główną bohaterkę. Juniper gubi jedną z tworzących ją fiszek i przetrzepuje szkolne śmietniki w jej poszukiwaniu, przy okazji znajdując wiele interesujących notatek należących do jej szkolnych kolegów. Poznając sekrety z cudzego życia uświadamia sobie, że nie tylko ona jedna na świecie jest nieszczęśliwa i postanawia pomagać innym smutasom ze swojej szkoły. Jak to się skończy, dowiecie się po przeczytaniu książki… W powieści poruszany jest również problem alkoholizmu w rodzinie oraz zgubnych efektów wszelkich zabaw „na podwójnym gazie”. Młodociani czytelnicy mają okazję przekonać się, do ilu nieszczęść by nie doszło gdyby wszystkim możliwym spotkaniom towarzyskim nie musiały zawsze towarzyszyć wysokoprocentowe trunki. Osobiście, czytając „Indeks szczęścia…” czułam się trochę jak detektyw, który krok po kroku, poznając wspomnienia Juniper i innych bohaterów dotyczące Camilli, buduje obraz prawdziwych relacji pomiędzy siostrami i odkrywa, dlaczego Juniper ma tak straszne wyrzuty sumienia z powodu śmierci Camilli. Sam pomysł opisywania tego, co znalazło się w koszach na śmieci wydawał mi się początkowo nieco niesmaczny, jednak jak się okazało wyszła z niego całkiem fajna historia. Niestety trochę zdenerwował mnie fakt iż autorka nie doprecyzowała, dlaczego ta tak wytrwale poszukiwana przez Juniper fiszka jest dla dziewczyny tak ważna (albo też ja to przeoczyłam), przez co często denerwowałam się na bohaterkę i zastanawiałam, dlaczego ona nie może po prostu napisać tej kartki jeszcze raz? Książka napisana została w sposób przyciągający uwagę młodego czytelnika: bohaterowie mówią zrozumiałym dla niego językiem, autorka bawi się czcionką wyodrębniając graficznie niektóre elementy treści, dużą rolę odgrywają w niej również bliskie współczesnemu nastolatkowi media społecznościowe. W powieści nie ma typowego podziału na rozdziały, zastępują je wybrane wypisy z fiszek pisane po śmierci Camilli. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” polecam wszystkim miłośnikom powieści młodzieżowych, ponieważ znajdą w niej wszystko co zazwyczaj cenią w książkach z tego gatunku – rozterki wieku dojrzewania, rodzącą się miłość, tajemnice i moc wzruszeń. Jest to także powieść, którą powinny przeczytać osoby pozostające w żałobie, gdyż płynie z niej wiele wskazówek dotyczących tego, jak radzić sobie z tym ciężkim okresem w życiu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-07-2017 o godz 20:36 przez: Alessandra
Równo sześćdziesiąt pięć dni minęło od wypadku samochodowego, w którym Juniper straciła starszą siostrę Camillę. Po tym tragicznym wydarzeniu jej rodzice nie mogą się pozbierać, tak jak zresztą ona sama. Teraz rozpoczyna się nowy rok szkolny i dziewczyna musi spróbować pogodzić się ze stratą Camilli. W torebce zmarłej siostry Juniper przypadkowo odkrywa list, w którym Cam zrywa z niejakim TY. Jest w szoku, ponieważ nie miała pojęcia o tym, że siostra miała chłopaka i w dodatku trzymała to w tajemnicy. Postanawia więc za wszelką cenę odkryć, kim jest tajemniczy TY i oddać mu list. Ale to nie koniec problemów. Juniper niespodziewanie gubi jedną karteczkę ze swojego prywatnego indeksu szczęścia. Fiszka jest bardzo ważna, gdyż zawiera sekret, o którym nikt nie może się dowiedzieć. Zdesperowana Juniper zrobi wszystko, żeby ją odzyskać - nawet, jeśli oznacza to dosłowne grzebanie w śmieciach. Julie Israel ukończyła studia na kierunku pisarstwo kreatywne. Nauczała języka angielskiego w Japonii, by po krótkim czasie wrócić do Stanów Zjednoczonych i zająć się pisarstwem. Uwielbia czytać i uczyć się nowych języków. "Indeks szczęścia Juniper Lemon" to jej debiutancka książka. Wszyscy bohaterowie tej opowieści są bardzo interesujący, a na temat każdego z nich można by napisać oddzielną powieść. Niektórzy mają naprawdę barwne osobowości i intrygują swoją osobą. Główna bohaterka również zalicza się do tego grona, aczkolwiek trochę bardziej skupiłam się na jej nowo poznanych przyjaciołach. Mamy tu na przykład Gąbkę - chłopaka, który ma ponadprzeciętne umiejętności i potrafi zapamiętywać nawet najmniejsze detale z przeszłości oraz zakochaną w nieżyjących artystach Angelę. Absolutnie uwielbiam relację, która zawiązała się pomiędzy Juniper a niejakim Bradem. Mogłabym stwierdzić, że Brad to taki trochę bad boy, ale nie właśnie nie do końca. Ma buntowniczy charakter, pali papierosy i często za karę zostaje po lekcjach, lecz kiedy Juniper bliżej go poznaje odkrywa, że w rzeczywistości jest nieco inny. I tutaj sprawdza się powiedzenie, by nie oceniać ludzi po pozorach i nie wyciągać negatywnych wniosków z niektórych zachowań, ponieważ ich motywy mogą okazać się zupełnie odmienne. Podoba mi się idea indeksu szczęścia, który jest nazwą wypisywanych codziennie fiszek. W skrócie polega na tym, że każdego dnia na osobnej karteczce wypisuje się po trzy wydarzenia, które nas spotkały z podziałem na pozytywne i negatywne. Indeks wymyśliła Camilla, a po jej śmierci Juniper dalej go kontynuowała. To właśnie jedną z tych kartek główna bohaterka gubi, co doprowadza do wielkich poszukiwań i ciągu powiązanych ze sobą wydarzeń. Szczerze mówiąc, postanowiłam, że sama zacznę tworzyć taki indeks, bo wydaje mi się to ciekawym pomysłem. Powieść jest napisana lekkim stylem i szybko się ją czyta, ale porusza też niewątpliwie ważne tematy. Historia Juniper to opowieść o stracie i sposobach radzenia sobie z nią, a także o tym, że dobrowolna pomoc nie zawsze jest odbierana z wdzięcznością. To także dowód na to, jak niespodziewane wydarzenia mogą zmienić nasze życie. "Indeks szczęścia Juniper Lemon" jest moim zdaniem pozycją wyróżniającą się spośród młodzieżowych książek o podobnej tematyce. Nietypowe postacie i absorbująca fabuła czynią ją dobrą lekturą. Dzięki wątkowi z tajemniczym TY w niektórych momentach trzyma również czytelników w napięciu. Jak najbardziej polecam. www.magicznerecenzje.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-07-2017 o godz 20:21 przez: Sunny Snowflake
Cała recenzja - http://sunny-snowflake.blogspot.com/2017/07/julie-israel-indeks-szczescia-juniper.html Młodzieżowe obyczajówki na rynku wydawniczym wyrastają jak grzyby po deszczu. Jak więc wybrać perełkę wśród tego wszystkiego? Trzeba się czymś wyróżnić. Jednak chyba każdy pomysł na fabułę książki obyczajowej został już wykorzystany, a często wręcz idą one już wytartymi schematami. Co więc zrobić? Wyróżnić się ciekawymi bohaterami, jak zostało to zrobione w „Indeksie szczęścia Juniper Lemon” autorstwa Julie Israel. Minęło 65 dni od śmierci siostry Juniper, Camilli. Zmienia to cały świat dziewczyny, która teraz jest wytykana w szkole i nie dogaduje się z rodzicami. Dziewczyna odlicza te dni, robiąc Indeks szczęścia, w którym wymienia wady i zalety poszczególnego dnia oraz go ocenia. Juniper gubi jednak 65 fiszkę, która zawiera tajemnicę. Do tego bohaterka odnajduje list swojej siostry do tajemniczego „Ty” i postanawia przekazać mu ostatnią wiadomość od swojej siostry tylko jak go znaleźć. Szukają fiszki dziewczyna poznaje wiele tajemnic i problemów swoich znajomych i stara się je rozwiązać. To dość dużo informacji jak a początek książki i od razu czytelnik wrzucony jest w wir wydarzeń. Te parę elementów przeplata się przez całą powieść. Jest to jednak książka opowiadająca głównie o przeżywaniu straty – właśnie po to Juniper, chce przekazać list, dlatego spisuje fiszki, dlatego angażuje się w sprawy innych. By napełnić dziury, które pojawiły się w jej życiu. I ten motyw dziur, często powtarzany w tekście bardzo mi się podobał – Juniper musiała znaleźć sposób jak je zapełnić. Książek o stracie było mnóstwo – co więc wyróżnia tę? Dobrze wykreowani bohaterowie. Juniper nie jest ideałem – jej wścibstwo czy chwilowa nadgorliwość nie są najlepszymi wadami. Jednak to dodaje jej autentyczności. Poza tym bardzo podobało mi się jej postrzeganie świata (np. wcześniej wspomniane dziury). Jest to postać, która popełnia błędy, ale robi też wspaniałe rzeczy i za to ją zapamiętam. Podobało mi się też poruszenie tematu relacji z rodzicami. Mama Juniper odcięła się od rodziny, nie jest już tą samą żywą osobą. W domu roi się od sekretów i stara się trzymać pozory wytrzymywania ze sobą i zgodnego życia. Tak naprawdę jest każdy jest przewrażliwiony na temat Cam. Było to bardzo autentyczne i pokazywało różne konsekwencje śmierci ważnej osoby. Przyjaciele Juniper to również bardzo ważny punkt książki. Zdecydowanie są charakterystyczni, lecz nie przerysowani, da się ich lubić. Nie ma o nich za dużo informacji, nie dominują książki, nie również jedynie elementem, który trzeba odbębnić i tyle. Naprawdę bardzo ich polubiłam, szczególnie Gąbkę (jeśli ktoś czytał: domyślałam się, co się święci z nim i… <3 ). W książce, jak to w prawie każdej młodzieżówce występuje wątek miłosny, ale jest on tak delikatnie poprowadzony i nie przerysowany, że mi nie przeszkadzał. Na szczęście nie przeważył tej historii i nie muszę na niego narzekać, choć jeden kawałek trochę mi się w nim nie podobał. Sam pomysł pisania Indeksu bardzo mi się spodobał. Jest to naprawdę niezwykła idea i trochę mnie zainspirował (choć nie spisuje czegoś takiego, bo jestem po prostu zbyt leniwa). Podsumowując, „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to bardzo dobra młodzieżówka, z ciekawymi bohaterami, motywami i pomysłami. Choć bazuje na bardzo powszechnym motywie zachwyciła mnie i zdecydowanie zapamiętam ją na długo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-07-2017 o godz 20:12 przez: Sunny Snowflake
Cała recenzja - http://sunny-snowflake.blogspot.com/2017/07/julie-israel-indeks-szczescia-juniper.html Młodzieżowe obyczajówki na rynku wydawniczym wyrastają jak grzyby po deszczu. Jak więc wybrać perełkę wśród tego wszystkiego? Trzeba się czymś wyróżnić. Jednak chyba każdy pomysł na fabułę książki obyczajowej został już wykorzystany, a często wręcz idą one już wytartymi schematami. Co więc zrobić? Wyróżnić się ciekawymi bohaterami, jak zostało to zrobione w „Indeksie szczęścia Juniper Lemon” autorstwa Julie Israel. Minęło 65 dni od śmierci siostry Juniper, Camilli. Zmienia to cały świat dziewczyny, która teraz jest wytykana w szkole i nie dogaduje się z rodzicami. Dziewczyna odlicza te dni, robiąc Indeks szczęścia, w którym wymienia wady i zalety poszczególnego dnia oraz go ocenia. Juniper gubi jednak 65 fiszkę, która zawiera tajemnicę. Do tego bohaterka odnajduje list swojej siostry do tajemniczego „Ty” i postanawia przekazać mu ostatnią wiadomość od swojej siostry tylko jak go znaleźć. Szukają fiszki dziewczyna poznaje wiele tajemnic i problemów swoich znajomych i stara się je rozwiązać. To dość dużo informacji jak a początek książki i od razu czytelnik wrzucony jest w wir wydarzeń. Te parę elementów przeplata się przez całą powieść. Jest to jednak książka opowiadająca głównie o przeżywaniu straty – właśnie po to Juniper, chce przekazać list, dlatego spisuje fiszki, dlatego angażuje się w sprawy innych. By napełnić dziury, które pojawiły się w jej życiu. I ten motyw dziur, często powtarzany w tekście bardzo mi się podobał – Juniper musiała znaleźć sposób jak je zapełnić. Książek o stracie było mnóstwo – co więc wyróżnia tę? Dobrze wykreowani bohaterowie. Juniper nie jest ideałem – jej wścibstwo czy chwilowa nadgorliwość nie są najlepszymi wadami. Jednak to dodaje jej autentyczności. Poza tym bardzo podobało mi się jej postrzeganie świata (np. wcześniej wspomniane dziury). Jest to postać, która popełnia błędy, ale robi też wspaniałe rzeczy i za to ją zapamiętam. Podobało mi się też poruszenie tematu relacji z rodzicami. Mama Juniper odcięła się od rodziny, nie jest już tą samą żywą osobą. W domu roi się od sekretów i stara się trzymać pozory wytrzymywania ze sobą i zgodnego życia. Tak naprawdę jest każdy jest przewrażliwiony na temat Cam. Było to bardzo autentyczne i pokazywało różne konsekwencje śmierci ważnej osoby. Przyjaciele Juniper to również bardzo ważny punkt książki. Zdecydowanie są charakterystyczni, lecz nie przerysowani, da się ich lubić. Nie ma o nich za dużo informacji, nie dominują książki, nie również jedynie elementem, który trzeba odbębnić i tyle. Naprawdę bardzo ich polubiłam, szczególnie Gąbkę (jeśli ktoś czytał: domyślałam się, co się święci z nim i… <3 ). W książce, jak to w prawie każdej młodzieżówce występuje wątek miłosny, ale jest on tak delikatnie poprowadzony i nie przerysowany, że mi nie przeszkadzał. Na szczęście nie przeważył tej historii i nie muszę na niego narzekać, choć jeden kawałek trochę mi się w nim nie podobał. Sam pomysł pisania Indeksu bardzo mi się spodobał. Jest to naprawdę niezwykła idea i trochę mnie zainspirował (choć nie spisuje czegoś takiego, bo jestem po prostu zbyt leniwa). Podsumowując, „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to bardzo dobra młodzieżówka, z ciekawymi bohaterami, motywami i pomysłami. Choć bazuje na bardzo powszechnym motywie zachwyciła mnie i zdecydowanie zapamiętam ją na długo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-07-2017 o godz 13:26 przez: Marta
Jestem zauroczona. Nie dość, że cudna okładka, wnętrze również zadowalające, ba, zachwycające! Porównanie autorki do Greena i Nelson to strzał w dziesiątkę. Gdyby połączyć humorystyczne komentarze i barwne emocjonalne opisy, wymieszać i dosypać szczyptę notatek, listów i fiszek powstanie "Indeks szczęścia Juniper Lemon". Nie myślcie jednak, że ta książka to puste odwzorowanie znanych schematów - Julie Israel stworzyła coś całkiem nowego, niezwykłego, wow. Wśród grupy bohaterów, jaką tworzyli uczniowie i nauczyciele szkoły, łatwo dostrzec kilka postaci, które są szczególnie ważne dla całokształtu "Indeksu szczęścia Juniper Lemon". Stanowią oni grono osób z różnymi wartościami i zainteresowaniami, ale potrafią się porozumieć, widoczna jest między nimi więź. Polubiłam każdego z nich, ale moje serce skradł Brand. Rozrabiający muzyk, który tak naprawdę, pod wszystkimi warstwami ochronnymi i tarczami jest wrażliwym chłopakiem. To odkrycie było niezwykłe, bo okazało się, że pozory tworzone przez Branda latami, mylą. Od razu zapragnęłam poznać jego postać bliżej. Razem z Juniper chciałam go zrozumieć i znaleźć całe to ukryte bogactwo. Natomiast Juniper ślepo wierzyła, że istnieje jakiś sposób na odzyskanie siostry. Podjęła kilka nieodpowiednich decyzji, ale mimo to uważam, że została dobrze wykreowana, a to jest najważniejsze. Chciałabym mieć taką przyjaciółkę, naprawdę. Dialogi prowadzone przez autorkę były magiczne - podobnie jak komentarze i narracja. Można było wyczuć w nich buzujące emocje, co prowadziło do wybuchu śmiechem albo łzami. Wszystko zależało od sytuacji. Kto by wpadł, żeby m&m's wykorzystać jako walutę? Grzebać w śmietniku? To już najwyższy stopień desperacji, ale zabawny jak mało co. Dalej się śmieję, wyobrażając sobie Juni krążącą wokół resztek obiadowych i innych odpadków. Niezapomniane! Jeśli jesteście ciekawi, jest tylko jeden sposób... Sztuka i muzyka odgrywają w tej książce ogromną rolę. Juniper najczęściej zajmowała się zajęciami plastycznymi, wspominając siostrę. Możemy śledzić jak dziewczyna tworzy dzieła z udziałem znalezionych śmieci. Od razu sztuka nowoczesna (śmietnikowa zarazem) nabiera nowego znaczenia. Zamiast tworzenia rzeźb z butelek plastikowych Lemon organizuje przestrzenie w refleksyjne mapy. Wykorzystuje swoje fiszki "indeksu szczęścia", które nie były nawet głupim pomysłem. Zapisanie wydarzeń z minionego dnia i poddanie ich ocenie, może pomóc nam lepiej poznać siebie - a w tym przypadku Juniper. Tylko nie wyszukujcie tych dodatków wcześniej, bo cała książka może nie być już tak interesująca. Taki mały kawałek papierka, a wszystko zdradza... Wydanie książki jest dopracowane na najwyższym poziomie. Podział rozdziałów był dla mnie zaskakujący. Spodziewałam się rozdziału pierwszego opatrzonego numerem 1, a nie liczbą 65. Jednak to wszystko ma sens. Autorka przygotowała poruszającą opowieść, która jako debiut powinna zajmować jak najwyższe miejsca. Juni i jej historia dołączają do moich ulubionych. Na pewno będę wracać nieraz do przygód w śmietniku albo miłości między bohaterami. Nie ominę żadnej okazji! "Indeks szczęścia Juniper Lemon" czyta się bardzo szybko, jeden wieczór wystarczy by zrozumieć Juniper Lemon, jej problemy i trudności, a także motywacje. Każdy czytelnik znajdzie płynący morał z tej książki, który warto zapamiętać. http://pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-08-2017 o godz 21:10 przez: Girl-from-Stars
kochajacaksiazki.blogspot.com „Idealna lektura dla każdego, kto pokochał Gwiazd naszych wina Johna Greena czy Oddam Ci słońce Jandy Nelson”. Wystarczyła tylko taka informacja, by w moich rękach znalazł się egzemplarz „Indeksu szczęścia Juniper Lemon”. Powyższe dwa bestsellery wspominam bardzo pozytywnie i nie ukrywam, że porównanie tej pozycji do tych dwóch „światowych fenomenów” sprawiło, że podniosłam tej książce poprzeczkę nieco wyżej. Czy autorce udało się zaspokoić moje czytelnicze potrzeby? Zdecydowanie tak. Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem. Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym „Ty”. Juniper jest w szoku – nic nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa: kim tak naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość adresata i dostarczyć mu list. Ale wtedy coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych „wzlotów i upadków dnia”. A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć. Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach? Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to jest właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan? Jak na debiut, „Indeks szczęścia Juniper Lemon” wypadł naprawdę znakomicie. Autorka podała mi na tacy naprawdę dobrą i ciekawą książkę, którą będę miała na długo w pamięci. Fabuła jest przemyślana, jej realizacja jest także na plus. Mimo iż akcja może i nie rozwijała się w zabójczo szybkim tempie, to jednak podczas lektury, autorka cały czas podsycała moją ciekawość, dzięki czemu sprawiła, że nie mogłam momentami oderwać się od książki. Historia ta była dla mnie oryginalna, mimo iż można w niej znaleźć mnóstwo cech wspólnych z „Oddam Ci słońce” Jandy Nelson. Rodzeństwo, strata bliskich, więzy rodzinne - a w to wszystko wpleciony motyw sztuki. W takim razie czy ta pozycja to tzw. „odgrzewany kotlet”? Według mnie nie. Podstawa ta sama, lecz historie różne. Która w takim razie była lepsza? Moje serce w większym stopniu skradł jednak „Indeks szczęścia Juniper Lemon”. Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny w czytaniu, dzięki czemu przez całą historię się po prostu „przepływa”. Co nie oznacza, że jest to jakaś banalna młodzieżówka. Wręcz przeciwnie, autorka porusza w tej historii wiele problemów, z jakimi na co dzień boryka się współczesna młodzież. Na pierwszy plan wysunięty jest oczywiście problem radzenia z sobie z sytuacją, gdy tracimy kogoś bliskiego. Julie Israel wykreowała sympatycznych bohaterów, którzy swoimi wyjątkowymi osobowościami nadawali tej historii dodatkowych rumieńców. Świetnym pomysłem było umieszczenie w książce fiszek Juniper. Nadają one pewnej atrakcyjności temu wydaniu oraz umilają czytanie. Podsumowując, „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to świetna młodzieżówka, po którą powinien sięgnąć każdy nastolatek. Bardziej dojrzałych czytelników zapewne nie powali z krzesła, nie mniej jednak każdemu trzeba dać szansę, prawda? Mi osobiście książka bardzo się spodobała i jestem pewna, że za jakiś czas sięgnę po nią ponownie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-10-2017 o godz 19:27 przez: _obsessionwithbooks_
Juniper Lemon tuż po wypadku samochodowym, w którym ginie jej starsza siostra, znajduje list skierowany do nieznanego nikomu chłopaka Camille. Postanawia odnaleźć adresata, by wręczyć mu wiadomość, jednak w tym samym czasie dziewczyna gubi jedną ze swoich fiszek, na których każdego dnia notuje swój poziom szczęścia. Podwójne poszukiwania okazują się dla bohaterki szansą do nawiązania nowych znajomości, lekcją pogodzenia się z przykrymi wspomnieniami oraz...no właśnie, czego jeszcze? Na książce znajduje się informacja, iż jest to ''Idealna lektura na lato dla każdego, kto pokochał „Gwiazd naszych wina” Johna Greena czy „Oddam ci słońce” Jandy Nelson''. Z drugim porównaniem nie do końca się zgodzę, ponieważ te dwie powieści klimatycznie, a przede wszystkim tematycznie dość znacznie różnią się od siebie, jednak Green jak najbardziej może służyć tu za przykład. Doskonale wiem, jak dużo osób nie lubi tego autora, ale sięgając po ,,Indeks Szczęści Juniper Lemon'', musimy być świadomi, że bierzemy się za młodzieżówkę, która jak się okazuje, według mnie, zaprezentowała się naprawdę bardzo dobrze. Co dokładnie podobało mi się w powyższej książce? 1) Naturalny styl pisania dialogów, opisów oraz przemyśleń głównej bohaterki, która pełni tutaj rolę narratora - ułatwia nam to czytanie oraz identyfikowanie się z całą historią. 2) Forma tekstu - oprócz pisanych ciurkiem zdań występują tu również uzupełnienia graficzne, do których zaliczają się przede wszystkim fiszki Juniper. Często zamiast opowiadać o czymś w szczegółach, wystarczyło umieścić konkretne zdarzenie na kartce oraz przyporządkować mu odpowiednią ilość punktów 'szczęścia', by kilka słów w pełni oddało sens przytaczanej sytuacji. Spotkamy tu też fragmenty listów, wiadomości, wspomnień z przeszłości i wiele innych. 3) Pomimo bardzo oklepanego tematu (ktoś ginie, popełnia samobójstwo, a my wraz z głównym bohaterem szukamy przyczyny śmierci tej osoby lub staramy się pogodzić z jej stratą), ,,Indeks...'' dał radę rzucić się w oczy pośród tłumu podobnych sobie książek. Nie jest to jakaś głęboko moralizatorska opowieść, niosąca za sobą niezwykle ważne przesłanie lub ucząca nas patrzeć z pozytywnej strony na przeszkody, które życie rzuca nam codziennie pod nogi, ale na pewno skłania nas do uważnej obserwacji i wyniesienia pewnych spostrzeżeń z czytanego tekstu. Mamy zatem do czynienia z historią, której poznanie przyjdzie nam łatwo i swobodnie, ale nie całkiem bez ruszenia głową. 4) Zakończenie - ze względu na to, że nie mogę Wam spoilerować, powiem tylko, że jakkolwiek bym się nie wysilała podczas zgadywania, kto okaże się tajemniczym chłopakiem Camilli i tak nie udałoby mi się poprawnie strzelić. Finał książki zostawia nas z poczuciem, iż niezamkniętym sprawom powinno się napisać dodatkowy rozdział, ale prawdę mówiąc, czasami po prostu musimy pogodzić się z takim a nie innym stanem rzeczy, by móc ruszyć dalej. Nawet jeśli brzmi banalnie, gdy słyszycie to ode mnie - Julie Israel wyszło to o wiele lepiej. A więc czy warto sięgnąć po ,,Indeks Szczęścia Juniper Lemon''? Nie jest to pozycja obowiązkowa, lecz jeśli zdecydujecie się ją przeczytać, nie powinniście wcale żałować. Sam fakt, iż nie jestem w stanie do niczego się tutaj przyczepić (ja, która prawie zawsze skrytykuje coś w książce!), powinien do Was przemówić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-08-2017 o godz 12:29 przez: Zaczytana bez pamięci
Mija 65 dni od śmierci starzej siostry Juniper, Camilli. Dziewczyna próbuje się odnaleźć na nowo w świecie, który bez siostry jest zimnym i obcym miejscem. Tego dnia Juniper znajduje w torebce siostry tajemniczy list, który Camilla napisała w dniu wypadku. W liście zrywa z chłopakiem. Nie podaje jednak jego imienia. Wiemy tylko tyle, że zwraca się do niego per ty. Juniper jest tym zaskoczona. Nie wiedziała, że siostra się z kimś spotyka. Postanawia się dowiedzieć, kim był adresat i chce doręczyć mu list, by pomóc mu zamknąć pewien rozdział w jego życiu. Przy okazji Juniper gubi pewną karteczkę. To jedna z wielu fiszek, na których notuje swoje uczucia po śmierci siostry. Dziewczyna wie, że musi ją znaleźć. Zapisała na niej bowiem tajemnicę, o której nikt nie powinien się dowiedzieć. Dokąd zaprowadzą ją poszukiwania? Nie miałam zbyt dużych oczekiwań wobec tej książki. Wiedziałam, że jej bohaterami będą nastolatki i trochę obawiałam się tego, że nie będę w stanie zrozumieć ich świata. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły. Wciągnęłam się w tę historię i pochłonęłam ją w parę godzin. Dość duży nacisk położono na uczucia bohaterów. Najlepiej poznajemy oczywiście tytułową Juniper, ale możemy przekonać się także o tym, jak ze śmiercią córki radzą sobie jej rodzice. Pojawiają się także drugoplanowi bohaterowie, którzy borykają się ze swoimi problemami. Żaden z dotyczących ich wątków nie został potraktowany po macoszemu. Nie pojawiają się zapchajdziury i łzawe historie, które mają nas poruszyć. Z bohaterami łatwo jest się identyfikować. Każdy z nas zna kogoś, kto był w szkole prześladowany albo miał problemy w domu. Najbliżej było mi do Brandona. Początkowo działał mi na nerwy, ale gdy zrozumiałam, co kryje się za jego zachowaniem, pokochałam go całym sercem. Chociaż poznajemy bohaterów w obliczu próby pogodzenia się z tragedią, nie brakuje tutaj humoru. Kilka razy śmiałam się w głos, czytając tę powieść, a język sukalijski na długo pozostanie w mojej pamięci. W tej powieści nie brakuje także nadziei. Nie zawsze wszystko idzie po myśli bohaterów, ale dzięki temu ta opowieść jest prawdziwa i byłabym w stanie uwierzyć w to, że wydarzyła się naprawdę. Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób autorka podeszła do problemu dotyczącego zmierzenia się ze śmiercią bliskiej osoby. Juniper wini się za to, że siostra zginęła w wypadku. Nie ma jednak w nikim wsparcia. Matka zamknęła się w swoim świecie, ojciec nie bardzo wie, jak ma się zachować, nauczyciele starają się nie patrzeć na nią przez pryzmat Camilli, która wcześniej chodziła do tej szkoły, a dawna przyjaciółka nie potrafi z nią rozmawiać o tym, co się stało, woli od tego uciec. Każdy z nas słyszał o podobnej historii. Juniper jednak postanawia się nie załamać i na swój sposób walczy z demonami. Ta powieść jest przeznaczona dla nastolatków, ale uważam, że również dojrzali czytelnicy śmiało mogą po nią sięgnąć. Znów będą mieli naście lat i nie będą nudzić się w przedstawionym przez Juniper świecie. Dodam też, że mogą się przydać chusteczki. Mnie zdarzyło się płakać w trakcie lektury, zwłaszcza pod koniec. To niezwykła opowieść o poszukiwaniu własnej drogi, o przyjaźni i o tym, że osoby zmarłe wcale nas nie opuszczają. Wciąż są z nami, tylko w nieco inny sposób. W jaki? Przekonajcie się sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-08-2017 o godz 21:34 przez: chabrowacczytelniczka
Lato to idealny czas na czytanie lekkich powieści. Podczas panujących obecnie tropikalnych upałów mamy raczej ochotę na coś co nas nie zmęczy, przeczyta się praktycznie samo, a jednocześnie będzie niosło ze sobą wartości. Taka właśnie jest ta historia. 65. Właśnie tyle dni minęło odkąd siostra Juniper Lemon zginęła w wypadku. Dziewczyna zupełnie nie może sobie z tym poradzić. Nie ma żadnego wsparcia, a jej rodzina praktycznie już się rozpadła. Na domiar złego w szkole nikt nie wie jak z nią rozmawiać po tak strasznej stracie. Pewnego dnia gubi cenną dla siebie karteczkę, jedną z kilkudziesięciu nazwanych przez nią Indeksem szczęścia. Odnajduje za to list swojej zmarłej siostry do tajemniczego chłopaka. O czym jeszcze nie wiedziała? Czy grzebanie w cudzych śmieciach ma szansę przerodzić się w coś dobrego? Indeks szczęścia Juniper Lemon to powieść młodzieżowa, którą pochłonęłam w ciągu jednego dnia, To chyba o czymś świadczy. Chociaż porusza trudny i ważny temat jakim jest nieumiejętność poradzenia sobie ze stratą najbliższej osoby to jednak ogromnie przyjemnie mi się czytało. Juniper to młoda dziewczyna, która nigdy nie powinna doznać tak ogromnej straty jaką jest śmierć siostry. Jak każde rodzeństwo czasami się kłóciły, obrażały na kilka dni. Wiadomo jednak, że skoczyłyby za sobą w ogień. Powieść pokazuje rodzinę, która rozpada się, ponieważ każdy chce przeżywać swoją własną, prywatną żałobę zupełnie zapominając o innych. Tutaj nikt nie radzi sobie z poczuciem niesprawiedliwości i niemożnością cofnięcia czasu. Juniper nie ma żadnego wsparcia w domu, w szkole nikt z nią nie rozmawia, ponieważ nie chce jej urazić. Jednocześnie dziewczyna chce jakoś naprawić pewien błąd względem swojej siostry i próbuje pomagać innym. W dość nieudolny i nachalny sposób. Ta książka pokazuje jak kruche relacje panują między ludźmi i jak łatwo je zniszczyć. O tym, że w naszych czasach lubimy uszczęśliwiać kogoś na siłę jeśli tak naprawdę go nie znamy i nie orientujemy się w jego marzeniach i pragnieniach. Książka ta to powieść, w której pod pozorem lekkiego czytadła skryła się naprawdę wartościowa historia. Jest pełna sprzeczności, ponieważ traktuje o śmierci i żałobie, a jednak sprawia, że czasami uśmiechamy się pod nosem ze słownych przekomarzań bohaterów.Możemy odnaleźć w niej delikatnie zaznaczony wątek miłosny, który niesie ze sobą wiele tajemnic. Dodaje książce smaczku, a jednocześnie nie odwraca uwagi od tego co najważniejsze. Podsumowując, Indeks szczęścia Juniper Lemon to słodko-gorzka powieść dla każdego. Jest kierowana głównie dla młodzieży. Myślę jednak, że ma szansę spodobać się każdemu. Może nie odmieni waszego życia, nie wywoła całej gamy emocji czy nie wylejecie w trakcie jej czytania wiadra łez. To po prostu idealna lektura na wakacje, która pod pretekstem lekkości przemyca w sobie mnóstwo wartości. Traktuje o żałobie, przyjaźni, miłości rodzicielskiej i takiej pomiędzy rówieśnikami. Oprócz tego zwraca uwagę na nieumiejętność akceptacji siebie i przemoc w rodzinie. Mocny pakiet, który mógłby sprawić, że książka staje się za ciężka i niezjadliwa, a jednak tak się nie stało. Wszystko za sprawą lekkiego stylu autorki. Muszę jeszcze koniecznie napisać, że to jej debiut. A ja z chęcią skuszę się na kolejne jej dzieła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-07-2017 o godz 16:40 przez: Ósemkowy Klub Recenzenta
Julie Israel otrzymała tytuł licencjata na kierunku Creative Writing. Nauczała języka angielskiego w Japonii. "Indeks szczęścia Juniper Lemon" to jej debiutancka powieść i na pewno nie ostatnia. Już na samym początku poznajemy Juniper Lemon, której nie da się nie polubić. Ma lekko sarkastyczne podejście do życia, przez co, gdy opowiada nam jakieś historie, na twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Mija 65 dni od wypadku jej starszej siostry Camilli, wypadek śmiertelny. Od tego czasu Juniper kontynuuje nawyk zarzucony przez siostrę, polegający na codziennym spisywaniu pozytywów i negatywów na małej fiszce z numerem dnia. Tworzy swego rodzaje indeks, w którym punktuje swoje szczęście. Jednak pewnego dnia przeszukuje torebkę siostry, gdzie znajduje tajemniczy list miłosny Camilli do owianego tajemnicą "TY". Jednocześnie Juniper gubi swoją fiszke 65 przez co, w desperacji postanawia szukać jej w śmietniku, odkrywając przy okazji sekrety innych ludzi... Kim jest tajemniczy "TY", dlaczego Cam nic nie powiedziała Juniper? Książka na okładce przyrównana jest do "Gwiazd naszych wina" Johna Greena, jednak uważam, że to totalna pomyłka. Opowiada ona o sytuacji przed możliwą śmiercią i próby radzenia sobie z nią. Tutaj Israel ukazuje sytuację po śmierci i próby radzenia sobie z żałobą. Jedno jest pewne, jest to książka młodzieżowa, łatwo i lekko się ją czyta. Przy okazji porusza ważne problemy radzenia sobie ze śmiercią bliskiej osoby w gronie rodzinnym i szkolnym. Odbywa się to w sposób czasem zabawny, a czasem przykry. Do tego dochodzi jeszcze grzebanie w śmietniku, w poszukiwaniu zagubionej fiszki. Zamiast niej Juniper znajduje parę listów z sekretami innych osób, w tym także listy miłosne. Dzięki nim nawiązuje z tymi osobami kontakt i pomaga im, jak i sobie, znajdując nowych przyjaciół. Ta historia to połączenie kilku wątków, nadających powieści różnorodną całość. Zagadki, która trzyma w napięciu do samego końca nadal nie udało mi się rozwikłać, przez co naprawdę łamie sobie głowę. W przeciwieństwie do "Gwiazd naszych wina" czytelnik może być spokojny o przeżycia emocjonalne. Nie jest to mocna powieść, gdzie trzeba coś zrozumieć. Wszystko jest jasno wyjaśnione, czarno na białym, a jednak zrobione w taki sposób, że książkę po prostu się chłonie. Styl pisania Julie Israel jest tak młodzieżowy, że na pewno będziemy prosić o kolejne książki. Uważam, że oryginalnym pomysłem jest wprowadzenie na karty książki fiszek z indeksu Juniper. Dzięki nim bardziej zaprzyjaźniamy się z główną bohaterką. Zresztą jak już wspomniałam, nie da się jej nie lubić. Kibicujemy Juni, kiedy stara się odszukać "TY', płaczemy z nią w trudnych chwilach i cieszymy się z sukcesów. Jak dla mnie, powieść idealna na właśnie rozpoczynające się wakacje. Bardzo mi się podobała i pomimo swoich ciut dużych gabarytów pochłonęłam ją w cztery wieczory. Mam nadzieję, że ta pierwsza książka Julie Israel nie będzie też jej ostatnią. Polecam ją każdemu nastolatkowi i dorosłemu, który gdzieś w głębi duszy czuje się jeszcze młody. Mimo motywu przewodniego jest to naprawdę lekka i cudowna lektura. Jeszcze raz, polecam! Agnieszka, lat 17 źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-07-2017 o godz 11:51 przez: Paulina11
Sześćdziesiąt pięć dni temu życie Juniper uległo gwałtownej zmianie. Tyle dni temu zginęła jej ukochana starsza siostra. Pierwszego dnia szkoły, dwa miesiące po tym wypadku Juni odnajduje tajemniczy list, który Camilla napisała do TY. Młodsza siostra, za punkt honoru uznaje odnalezienie adresata listu i dostarczenie mu go. Czy Juni idąc po drobnych wskazówkach Camie dowie się kim był TY? Sprawa komplikuje się, kiedy nasza bohaterka gubi jedną z fiszek ze swojego indeksu, na której zapisała tajemnicę, którą nie ma ochoty z nikim się dzielić. Co takiego ta mała karteczka zmieni w jej życiu? Na samym początku muszę przyznać, że Julie miała dosyć ciekawy pomysł na fabułę. Indeks, w którym Juni zapisuje te dobre, ale i te złe rzeczy, które wydarzyły się danego dnia, śmierć siostry i kilka niewyjaśnionych spraw. Ta książka wydaje się być dobrze przemyślana i dopracowana. Juniper jest zwyczajną nastolatką, która cierpi po stracie siostry. Odniosłam wrażenie, że była ona zdana w tym na siebie, bo rodzice pogrążeni we własnym smutku, przyjaciółka się od niej odwróciła... Bardzo ją podziwiam, straciła bliską osobę, ale się nie poddała, starała się o niej pamiętać i ją wspominać. Jednocześnie nie jest postacią idealną, czasami mnie lekko irytowała. Początkowo też nie rozumiałam jej „hopla” na punkcie zaginionej fiszki z indeksu. Tak się zastanawiałam, czy nie prościej by było, gdyby ona po prostu napisała to na nowo. Jednak potem... zrozumiałam, dlaczego Juni tak bardzo nie chciała, aby ktoś to przeczytał i dlatego właśnie chciała ją odnaleźć. „Indeks szczęścia” wydaje się być zwyczajna młodzieżówką, po opisie można teoretycznie wywnioskować, że niby jak może być ciekawa książka, w której jeden z głównych tematów, to szukanie małej karteczki. Ale jednak, kryje się za tym coś więcej. „Indeks...” opowiada o odnajdywaniu samego siebie, o radzeniu sobie ze strata bliskiej nam osoby. O tym, że nie zawsze rozgrzebywanie czegoś, to na pewno dobra droga. Z tego co czytałam, to ta pozycja jest debiutem tej autorki. Wierzyć mi się nie chce. Indeks jest bardzo dobrze napisany, naprawdę, narracja świetnie poprowadzona. Tak lekko i przyjemnie, bez zbędnych opisów, tylko to, co najważniejsze. Ciekawie rozwinięte wątki, nutka niepewności co będzie dalej. A co najbardziej istotne – cudowny wątek miłosny. Osoby, które nie lubią, gdy ten wątek zajmuje połowę książki, jest wyolbrzymiony, po prostu jak jest go strasznie dużo – będą zadowolone. Tutaj ten związek rozwija się powoli, systematycznie i nawet byłam, szczerze powieszawszy, lekko zdziwiona, że między nimi do czegoś doszło ;P To jest... stanowczo na plus ;) Powiem tak... „Indeks szczęścia Juniper Lemon” jest kolejną wartą uwagi młodzieżówką, tego wydawnictwa (bo jak zauważyłam, mają oni talent do wyłapywania takich cudeniek ;)). Można przy niej miło spędzić czas, odpocząć od cięższych historii a przy okazji nie jest jednym z tych totalnych „odmóżdżaczy”. Polecam ;) zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
23-07-2017 o godz 13:41 przez: Olivie Fray
Temat śmierci dosyć natarczywie pojawia się jako motyw przewodni w wielu książkach zaadresowanych do młodzieży (już nawet seriale zostały w to wszystko wmieszane) i nie ukrywam, że po tylu przeczytanych powieściach o tej tematyce rzadko zdarza mi się trafić na coś odkrywczego. Niemniej muszę przyznać, że Julie Israel nie wypadła aż tak blado na tle konkurentów. Na początku czytania powieść wydawała mi się niesamowicie świeża i trochę inna od reszty młodzieżówek, niestety w okolicach setnej strony, gdzie fabuła zdążyła się już rozbudować, obudziłam się z tego amoku i zdałam sobie sprawę, że bohaterowie i sposób narracji, który z początku dobrze przyjęłam, po pewnym czasie straciły swój urok, a klimat z niebiesko-fioletowej okładki nieco zbladł. Julie Israel nie potrafiła wyjść ze swojej skorupy i utrzymać świetnego poziomu do końca, więc nie da się ukryć, że powieść została napisana w pewien typowy młodzieżowy sposób i osobom, które obcują z literaturą niezwykle często, może być trudno, aby nazwać Indeks szczęścia Juniper Lemon odkryciem. Tymczasem Juniper to bez wątpienia ciekawa i charyzmatyczna dziewczyna, której sposób bycia oraz zawziętość, żeby wszystkim żyło się dobrze (a nawet lepiej od niej) zasługuje na uwagę. Pomimo śmierci siostry główna bohaterka stara ułożyć sobie życie na nowo, choć nie jest to proste, kiedy maniakalnie słyszy na swój temat plotki w szkolnej stołówce, a przygnębieni rodzice oraz niewiedząca jak pomóc najlepsza przyjaciółka odwracają się od niej plecami. Lemon jest przede wszystkim uparta, niezależna i kreatywna, przez co bardzo spodobał mi się jej pomysł na tworzenie fiszek, w których codziennie spisuje swój własny poziom szczęścia. W tej książce nie przeczytamy o żałobach, pogrzebie, morzu łez i wizytach głównej bohaterki u psychologa. Julie Israel wręcza nam ciekawość, nieśmiały optymizmu i wskazówki, by pomóc dziewczynie odkryć pewną zagadkę. Szukanie zaginionej fiszki oraz poznawanie sekretów umarłej siostry okazuje się ciekawym przeżyciem (jakkolwiek nieodpowiednio to brzmi) i już nie mogłam się doczekać zakończenia - nie z racji tego, że była to nudna lektura, tylko dlatego, że na tyle byłam nią zaabsorbowana, iż pragnęłam poznać tajemnicę siostry Juniper jak najprędzej. Mimo że książki o takiej tematyce zaczynają mi się przejadać, Indkes szczęścia Juniper Lemon to udany i inspirujący debiut Julie Israel, która wiedziała, o czym pisze i do jakiej grupy odbiorców kieruje swoje słowa. Pragnie uświadomić młodym osobom, że starta bliskiej nam osoby niekoniecznie musi wyglądać schematycznie i możemy się z niej wiele nauczyć. Powieść nie porwała mnie do takiego stopnia, bym mogła polecić ją każdemu, bo jednak bohaterowie i sama fabuła nie okazała się czymś wybitnym, a jedynie naprawdę ciekawym sposobem na spędzenie czasu. To książka na kilka dni, ponieważ dzięki lekkiemu piórowi autorki oraz chęci dowiedzenia się, jak to wszystko się skończy Indeks szczęścia... czyta się w zastraszającym tempie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego