Grimm City. Wilk! (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 25,70 zł

25,70 zł 36,90 zł (-30%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt u dostawcy
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Ćwiek Jakub Książki | okładka miękka
25,70 zł
asb nad tabami
Ćwiek Jakub Książki | okładka miękka
26,47 zł
asb nad tabami
Ćwiek Jakub Książki | okładka miękka
23,76 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Miasto Grimm - ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?

Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki, brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieście, w którym rządzi strach i... opowieść.

W tym mieście nie wybacza się żadnych błędów!


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Grimm City. Wilk!
Seria: Grimm City
Autor: Ćwiek Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 384
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-04-13
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 210 x 135
Indeks: 19309873
 
średnia 4,3
5
28
4
35
3
6
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
68 recenzji
5/5
21-04-2016 o godz 16:18 Wybebeszamy_książki dodał recenzję:
Pana Ćwieka zna chyba każdy - z książek o "Kłamcy", czy też z "Chłopców" i, jeśli dobrze się orientuję, do tej pory celował w fantastykę i robił to z wielką wprawą. Tym razem zdecydował się na kryminał, kryminał noir jak mówi okładka, czyli czarny, mroczny. Z kryminałami nie mam raczej do czynienia i chyba odstrasza mnie ich realizm, ale Ćwiek stworzył coś całkowicie innego, odrębnego i naznaczonego nim do głębi.

"Grimm City. Wilk!" to nie tylko kryminał, to esencja twórczości autora.
Tytułowe miasto nijak daje zakuć się w ramy, jest potężne, mroczne, nieskończenie niebezpieczne, a przy tym działa z niebywałą synchronizacją, niczym organizm, co nie jest wcale przenośnią. Mogłoby się zdawać, że przedstawienie tak rozległego obszaru na stronach książki, nie za pomocą obrazów, a słowem i zdaniem, jest niewykonalne. Zazwyczaj autorzy skrzętnie omijają opisy otoczenia. Ono po prostu jest, ale nie odgrywa ważniejszej roli w książce. Tymczasem Ćwiek czyni poszczególne sektory miasta oryginalnymi, nadaje im wyjątkowe cechy i do każdego przypisuje osobną historię.
Czyni z nich niemych bohaterów.
Są nieodłączną częścią książki, bez nich nie istniałby klimat, bez zwizualizowanych obrazów nie byłoby dreszczu emocji i strachu w oczach.

Każda opowieść zaś ma jedno nadrzędne prawo - niezależnie od poziomy skomplikowania ma jeden finał, gdzie wszystko splata się w całość.

W tych uliczkach, w budynkach, na dachach i w rynsztokach kryją się ludzie. Biedni, bogaci, głupi, mądrzy, przebiegli, źli, sprytni, do bólu zepsuci, ale także posiadający jakieś chore poczucie sprawiedliwości.
Mieszkańcy Grimm City są jak gwiazdy, skryci pod brudem codzienności, ale istniejący i świecący własnym światłem. Wśród nich pałętają się nasi główni bohaterowie: Alfie, McShane, Evans i wielu, wielu innych, którzy w tej historii, w tym epizodzie odgrywają równie ważną rolę.
Ćwiek, jak to on, sprzeciwił się banalności i wykreował rzeczywistość, która jest nieskończona i przerażająca. Jest niczym z koszmarów sennych. Brudne ulice, szerzące się zło, gangi i rządzący urzędami bogacze. Biedacy, chorzy i upodleni snujący się zalanymi sztucznym światłem ulicami. Miasto, które żyje, lecz nie oddycha. Słońce, które świeci, lecz go nie widać.
Wiara i jej najróżniejsze odłamy, Święta Księga i jej liczne baśnie.

Gdy zaczynasz coś nowego, Alfie, zupełnie nowego, czasem potrzebujesz poczucia, że coś w tym nowym miejscu, nowej rzeczywistości jednak znasz.
Ludzie... autor nie zmienił ich w kreatury rodem z koszmarów. Nie musiał. Po prostu wyciągnął z nas to, co najgorsze i przedstawił w wynaturzonej rzeczywistości. Jednak, tak jak wspomniałam, nie odsunął całkowicie idei fantastyki. Sięgnął do wyobraźni tworząc system wierzeń, który zaskakuje, ale nie jest ani głupi ani nieudolny. Czasami, gdy autorzy chcą dobrze, zdarza im się... przedobrzyć. Ćwiek z właściwą sobie siłą i gracją stworzył coś abstrakcyjnego, a potem uczynił to logicznym. Wiara, którą oferuje czytelnikowi, jest ważnym punktem śledztwa, mimo to wiedza, którą posiądziemy nie ogranicza się do elementów potrzebnych w śledztwie. Dogłębnie zapoznajemy się z niuansami i odłamami religii.
Właśnie, co do akcji :) ponieważ pewnie bardzo ciekawi Was, czemu tak krążę dookoła? Otóż, nie, nie unikam odpowiedzi. Najlepsze zostawiłam na koniec.

Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale nagle od strony ulicy dobiegły huki pojedynczych wystrzałów, a zaraz potem wrzaski przerwane nagle terkotem karabinu maszynowego. (...)
-Zawsze ktoś korzysta z okazji - rozległo się za jej plecami.

Intryga, rytualna śmierć, zabójstwo Wolfa, podejrzany Czerwony Kapturek? Wszystko razem tworzy iście zabójczą mieszankę!
Akcja rozwija się w idealnym tempie. Nie pędzimy do przodu jak na wyścigu, ale nasza podróż przez strony nie ciągnie się także jak ciągutki. Wydarzenia następują po sobie w rytmie, który wprowadza nas niemal w trans. Jest szybko, z czarnym humorem, adrenaliną i zwrotami akcji.
Są strzelaniny, samowolne wymierzanie sprawiedliwości i pełno odwołań do znanych nam baśni, które jednak nie są absurdalne. Błądzimy w lesie podejrzeń, co chwilę napotykając rzucone nam przez autora okruszki. Zbieramy je pieczołowicie, tworząc, podejrzewając i rozważając.
Ćwiek nigdy nie idzie na skróty. Choćby się paliło, waliło i kurzyło, nie zostawia historii, by biegła własnym, niepewnym torem. Wyznacza drogę, punkty kontrolne i do samego końca prowadzi z czytelnikiem grę.
Nawet jeśli uda Wam się znaleźć odpowiedz na pytanie: kto zabił?, nigdy nie rozwiążecie całej łamigłówki. Sprawa pozornie prosta jest intrygą, której złożoność może Was zaskoczyć.
Właśnie w zakończeniu otwartym i niepewności leży ułamek, który zwiemy tajemnicą. Jest ostry, może ranić, ale jednocześnie przyniesie ulgę, ponieważ oznacza kolejną część. Oczekuję jej z drżącym z niecierpliwości sercem.
Mam nadzieję, że jeśli nie przekona Was moja recenzja, zrobi to obłędna okładka, która świetnie oddaje tematykę i fabułę powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-09-2017 o godz 10:50 Sauron dodał recenzję:
Czy wyobrażacie sobie miasto tak gęste od smogu, że nie sposób nocą dostrzec księżyca? W którym deszcz nie tylko moczy ubranie, ale też brudzi wszystko czarną ropą? Nie wspominając o przestępczości. Tutaj czarne jest nie tylko powietrze, ale też serca wielu mieszkańców. Czy życie w nim to męka, wyzwanie, a może... fascynująca opowieść? Zaczyna się kolejny, ponury dzień. Miasto huczy o serii podejrzanych morderstw. Tym bardziej bezsensownych, że ich ofiarami stali się zupełnie przypadkowi taksówkarze. Strach, niczym cień, naznacza mieszkańców. Dzień jak co dzień... Kolega Alfiego jest taksówkarzem i pech chce, że akurat tego dnia ciężko choruje w ich wspólnej łazience. Nie ma innego wyjścia - prosi współlokatora o zastąpienie go w pracy, na co ten niechętnie się zgadza. Obiecuje sobie, że będzie ostrożny, podrzuci kilku spokojnych klientów i szybko wróci. Wszystko idzie jak po maśle, prawie... Bo gdy zadowolony z siebie wchodzi do mieszkania, okazuje się że jego kolega wcale nie jest mu wdzięczny. Może dlatego, że właśnie siedzi w kałuży własnej krwi, a z głowy zwisa mu skalp. I jest poważny, śmiertelnie... Jakub Ćwiek lubi przekomarzać się z Czytelnikiem. Tym razem zatytułował swoją książkę Grimm City (nawiązując do baśni braci Grimm), a następnie zaczepnie dodał „przyznaj, spodziewasz się baśni”. Początkowo sądziłam, że chodzi o Kłamcę i ostentacyjne zamanifestowanie, że tym razem Czytelnik ma spodziewać się czegoś innego. Rodzaj działania, które ma na celu uniknięcie zaszufladkowania. Im bardziej zagłębiałam się w losy ponurego miasta i jego pokrętnych mieszkańców, tym bardziej rozumiałam drugie dno tego zapisu. Powieść nie tylko nawiązuje do baśni. Ona na nich wyrasta, podnosząc je do rangi religii. Grimm city jednak daleko do bajkowego klimatu. W książce dominuje mroczny klimat, nawiązujący do twórczości braci Grimm. Ten zabieg jest dla Czytelnika sygnałem, że w powieści „poukrywano” kilka „smaczków”. Kto jest głównym bohaterem tej opowieści? Miasto, zdecydowanie! Opisane zostało szczegółowo, z pomysłem, a przede wszystkim rozmachem. Łatwo zapomnieć, że takie miejsce nie istnieje. Nazwy dzielnic, lokali czy budynków, brakuje już tylko imion dla mijanych kamieni. Autor opowiada o Grimm City tak dokładnie, jakby się tam urodził. Poza samą topografią, zachwycił mnie rozmach, z jakim zaprezentowano relacje między warstwami społecznymi. Polityka, religia, prawo lub jego brak. W tej układance wszystko się zazębia, co rusz powodując zgrzyt. I niejeden wystrzał z pistoletu. Z takim tłem dla swojej zagadki muszą się zmierzyć tutejsi policjanci. Do serii morderstw przypadkowych cywilów i taksówkarzy dochodzi kolejne, które przelewa szalę goryczy. Ofiarą „nowego gracza” pada jeden z głównych funkcjonariuszy policji. Ceniony przez media, ale też... przestępców. Kto za tym stoi? Tym razem Jakub Ćwiek proponuje nam mroczny kryminał osadzony atmosferą w amerykańskim półświatku przestępczym z lat dwudziestych i trzydziestych. I da się to odczuć. Czytelnikowi szybko udziela się nastrój bohaterów - zmęczenie ciężką rzeczywistością czy rozczarowanie bezkarnością kryminalistów. Liczne opisy, świetnie oddające Grimm City i jego bohaterów, mają też swoje minusy. Spowalniają akcje, która w kryminałach powinna być wartka i utrzymująca napięcie. W tym przypadku niestety tak nie było. Książkę czytałam dłużej, niż zazwyczaj powieść tej objętości. Ciężko mi było skupić uwagę na akcji, ponieważ bardzo rzeczowe opisy przekazywały mi za dużo informacji. Z jednej strony dowiedziałam się sporo o wykreowanym świecie, z drugiej często traciłam zainteresowanie głównym wątkiem. Gdy po ponad trzystu stronach przeczytałam, że od początkowych wydarzeń minął mniej niż tydzień... nie mogłam uwierzyć. Nigdy nie byłam zwolenniczką rozwlekłych opisów i to chyba było dla mnie największe utrudnienie. Może to typowo męska literatura? Dla mnie za dużo faktów, za wiele informacji, za mało akcji... Od tego schematu odbiegało kilka retrospekcji, które pozwalały nam lepiej poznać głównych bohaterów. Wspomnienia z przeszłości, opowieści z życia prywatnego, te fragmenty czytałam nie tylko z zainteresowaniem, ale dużą przyjemnością. Zapoznając się z wcześniej opublikowanymi recenzjami dowiedziałam się, że w książce za często pojawiają się brutalne opisy. Po części się zgadzam, chociaż bynajmniej nie chodzi mi tutaj o przemoc. Bohater, jak każdy inny człowiek, czasem do toalety chodzi, czasem się pochoruje, ale żeby opowiadać o tym z takimi szczegółami... Nie jest to ani interesujące, ani niezbędne. Nie poczułam się zniesmaczona, nie przeszkadzałoby mi to nawet podczas obiadu... nie rozumiem tylko, po co? Mi wystarczy informacja, że bohater z obrzydzeniem zatkał sobie nos wchodząc do publicznej toalety. Naprawdę potrafię się domyśleć, jakie zapaszki nie przypadły mu do gustu. Naprawdę! Na tle ponurego miasta bardzo ciekawie prezentują się bohaterowie. Nie, żeby byli czyści! Tak, jak i Grimm Cit
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-05-2016 o godz 19:34 Marzena P. dodał recenzję:
Dawno, dawno temu, nie za górami i lasami, ale w szarym, brudnym mieście, zasilanym przez czarną, smolistą krew olbrzyma, żył sobie policjant Wolf - obrońca sprawiedliwości, ale tylko teoretycznie. Pewnego razu do miastu przyjechała piękna dziewczyna, która ze względu na to, że nosiła czerwony płaszcz, została nazwana Czerwonym Kapturkiem. I wtedy okazało się, że policjant Wolf nie żyje, brutalnie zamordowany w wynajmowanym mieszkaniu. Ta bajka potoczy się nieco inaczej, niż w Świętej Księdze...

Grimm City to miejsce, w którym religia ma zupełnie inne znaczenie niż w świecie, który znamy. Tu historie, które my określamy mianem baśni, zebrane w zbiór tworzą swoistą Biblię. Tu wykrzykuje się "Na Święty Wątek!", tu powołuje się na imię Bajarza, tu kwestią pobożności jest dokończenie pewnych niezakończonych spraw, tu świętymi obrazkami są ilustracje okruszków znikających w głębi lasu... Alfie jest niespełnionym muzykiem. Pewnego dnia, gdy nielegalnie kursuje taksówką w zamian swojego współlokatora, spotyka nieznajomą ubraną w czerwień. W mieście od jakiegoś czasu giną taksówkarze i członkowie mafii, a niedługo i on sam zostanie wciągnięty w sieć intryg. Kto jest mordercą? Czy sprawa śmierci Wolfa ma zabarwienie religijne?

Po książki Ćwieka zamierzałam już sięgnąć od czasu, kiedy kilka lat temu w szkole mieliśmy z owym pisarzem spotkanie. Autor serii takich jak Kłamca czy Dreszcz ujął mnie swoją barwną osobowością, stwierdziłam, że jeśli jego powieści są choć w połowie tak ciekawe i oryginalne jak on, to warto coś z jego twórczości przeczytać. Pierwsza okazja natrafiła się, gdy wydawnictwo Sine Qua Non zapowiedziało premierę nowej książki Jakuba Ćwieka, która zaintrygowała mnie okładką, opisem i zapowiedzią baśniowej atmosfery. I choć pomyliłam się co do tego ostatniego, mogę śmiało powiedzieć - było warto.

Jestem pod wrażeniem zręczności, z jaką autor porusza się po wykreowanym przez siebie świecie. Czytelnik dostaje istną mieszankę smaków - tu odwołania do Czerwonego Kapturka, tu do innych baśni braci Grimm, tam znów do samego przesłania owych opowieści. Czy można ze zbioru historyjek dla dzieci stworzyć religię? Czy mieszkając w obrzydliwie ponurym, czarnym, smolistym mieście, gdzie władzę ma światek przestępcy i szeroko pojęta brutalność, gdzie nie obowiązują niemal żadne zasady gry, a pompujący krew olbrzyma górnicy codziennie umierają na fossilię (chorobę, która zamienia każdy fragment ciała w kamień) - czy w takim miejscu można wierzyć w bajki? I to tak całkiem dosłownie, tak an serio? Cóż, Ćwiek sprawił, że po pewnym czasie to może brzmieć nawet dość realistycznie.

Autor powoli, stopniowo wprowadza do swojego świata nowe elementy, co tym bardziej sprawia wrażenie, jakby to wszystko - Grimm City, Bajarz, Święta Księga i olbrzym, na którym zbudowane jest miasto - było prawdziwe, naturalne, codzienne. Owszem, czasem czytelnik może się w tym zaplątać, zgubić, ale zaraz znów podejmuje właściwy trop, coraz bardziej zaintrygowany, coraz bardziej ciekawy. Klimat tej książki jest niesamowity. Ćwiek pokazuje, że potrafi pisać, że Grimm City to starannie dopracowana rzeczywistość, w której nic nie jest przypadkowo i w której on sam czuje się jak w domu.

Mam pewne trudności z napisaniem o akcji, bo w sumie... co tu się właściwie działo? Zagadka kryminalna, historia wojny gangów, policyjne śledztwo, czy po prostu opowieść normalnego człowieka, który z jakiś przyczyn wpadł w niezłe bagno? Co tu się właściwie działo? Czy naprawdę wątkiem głównym było morderstwo Wolfa i nieznajoma w czerwieni, a może perypetie Evansa, Alfiego i McShane'a? A może wszystkiego po trochu? Co tu się właściwie działo? I dlaczego nie czułam się znudzona, skoro nie mogę nawet dokładnie określić, na czym skupiała się historia?

Bohaterowie zasługują na ogromne brawa. Sama Alfie jest dość niepozorny, ale kryje się w nim coś takiego, co nie pozwala czytelnikowi go nie lubić. Jest to postać skomplikowana, ale interesująca. Ktoś, kogo trudno rozgryźć. McShane to typowy "zły glina", twardy koleś z barwną przeszłością. Dragosavalij, wpływowy bogacz, któremu nie chciałoby się podpaść. Nasz Kapturek, kobieta tajemnica. Ambitna Palla di Neve. I wiele innych, tych rzadziej lub częściej występujących, ale równie interesujących i odmiennych.

Podsumowując, jestem pod wrażeniem pomysłowości i kunsztu autora. Z pewnością jeszcze sięgnę po jego książki, choćby po Chłopców, których mam w planach od dawien dawna. Grimm City. Wilk! może pochwalić się oryginalnością, niesamowitym klimatem i barwnymi bohaterami. No i oczywiście cudną okładką, która wręcz idealnie wkomponowuje się w tę historię. Ogólnie szata graficzna, także ilustracje, które możemy znaleźć w środku, zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Jestem tylko ciekaw, czy to już koniec opowieści o mrocznym mieście? Czy Ćwiek ma zamiar zamienić Grimm City w serię? Bo jeśli tak, to zdecydowanie sięgnęłabym po kontynuację.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2016 o godz 20:23 Inkoholiczka dodał recenzję:
Czerwony Kapturek, kołysząc lekko biodrami, przemierza szare chodniki Grimm City. Co rusz przejeżdżające żółte taksówki podwiewają jej krótki ceratowy płaszczyk. Obcasy stukoczą, gdy wchodzi po schodach jednego z wielu wysokich budynków Pępka. Jej słodka twarz wykrzywia się w grymasie pogardy, słodkie oczy małej dziewczynki patrzą surowo na zbliżające się w rytmie kroków drzwi do mieszkania oficera Wolfa... Ktoś się za nią skrada. Ktoś za nią idzie. Mężczyzna, wysoka sylwetka obecnie zgarbiona, notuje coś gorączkowo w małym notesie. Skórzana kurtka, broda, okulary przeciwsłoneczne, kamizelka z napisem WRITER... Czyżby to Pan Ćwiek? Ba! Klawiaturowo uwiecznia każdy ruch Czerwonego Kapturka i, jakby tego było mało, ciągnie za sobą tłumek czytelników, którzy chciwie podglądają cóż on tam notuje.

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki, brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieście, w którym rządzi strach i… opowieść. W tym mieście nie wybacza się żadnych błędów!
Przyznaj, spodziewasz się baśni...
Nie. Nie spodziewam się baśni, bo literacko znam tego Ćwieka jak zły szeZląg :D

Przed Wami chrupkie od węgla, gorzkie od smogu i śliskie od tłustych strug deszczu Grimm City, w którym Herr Stift osadził kryminał... Sensacyjnobaśniowy chciałoby się rzec. Autor stworzył zupełnie nowy, całkowicie nieklasyfikowalny gatunek. Sama nie jestem zbyt wielkim fanem szukania morderców po lasach z duszą na ramieniu, żeby na ostatniej stronie dowiedzieć się, że koncertowo zrobiono ze mnie idiotę, bo główny dobry okazał się głównym złym. A na okołoKingowe thrillery mam zbyt bujną wyobraźnię, która potem sprawia, że boję się własnego cienia i krzaka ruszonego wiaterkiem wiosennym. Fantastykę za to całym mym atramentochlupoczącym atramentem sercem KOCHAM. I mam wrażenie, że ci Czytelnicy mi podobni bardziej będą zadowoleni z Ćwiekowej lektury. Dlaczegóż? Z powodu bombowej wprost kreacji mrocznego, sensacyjnobaśniowego świata, który robi ogromne wrażenie. Oplata się wokół wątku kryminalnego tak delikatnie, że nawet nie wiemy kiedy zaczynamy myśleć Grimmowymi prawami. Dla mnie ta warstwa powieści była dużo ciekawsza niż samo przysłwiowe "ktozabił".

Jak powszechnie wiadomo Inkoholiczka (w literaturze baśniowej rozkochana, Grimami bez cenzury rozczarowana, źródeł Disneya wiecznie poszukująca) ma na punkcie kreacji świata zupełnego fioła. I oto oczom jej ukazuje się zupełnie nowoczesny, żeby nie rzec nawet science-fictionowy mash-up baśni znanych wszystkim od dzieciństwa wczesnego. Mamy olbrzyma z Tomcia Palucha, na którego ciele zbudowano miasto, mamy wilka i Czerwonego Kapturka, mamy multimilionerów Jasia i Małgosię... Dodatkowo Panautor nowy świat osadził go w zupełnie niezwykłej religii – religii literatury. W Grimm City ludzie wierzą w Bajarza, dzielą swoje życie na rozdziały, zamykają wątki, klną papierowo-klawiaturowo... To chyba rzecz, która w książce najbardziej mi się spodobała - pomysł zupełnie nowatorski i tak naturalny dla grimmowego uniwersum, że ani przez chwile nie czujemy się, jakby ktoś tu nas robił w trąbę. Wszystko jest na miejscu. A jak to wszystko powyższe okrasić jeszcze stylem Ćwieka - bezczelnym, rąbiącym po oczach twardą bezpośredniością, pachnącym ostro benzyną i smarem, chrupkim od przekleństw i cierpkim od dymu papierosowego... Wychodzi mieszanka prawdziwie wybuchowa.

Sam kryminalny wątek... Ciężko mi się na jego temat wypowiadać. Wątek jak wątek. Nothing special. A zakończenie... Jeśli będzie kontynuacja, to koniec jest wystrzałowy. Jeśli kontynuacji nie będzie to po przeczytaniu człeczyna czuje się skonfundowany totalnie, oszukany, ograbiony i zostawiony w same gumce od majtek :D

Nie będzie to moja ulubiona książka Ćwieka. Kłamca nie został zdetronizowany i nadal siedzi rozparty nonszalancko na szczycie podium. Historia jak historia – nią Autor bardziej zaostrza apetyt niż go syci... Ale za misterne utkanie na kanwie grimmowego świata z takim rozmachem - dzięki temu jest z pewnością warta uwagi. Uwiellllbiam takie okołobaśniowe wariacje – jeśli przyjdzie Wam jakaś literatura w tym stylu do główek to koniecznie dajcie znać :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-06-2016 o godz 20:21 Arancione dodał recenzję:
Jakub Ćwiek to jest jeden z moich największych literackich wyrzutów sumienia. Przeczytałam "Kłamcę" jego autorstwa i... nie byłam w stanie sięgnąć po żadną inną powieść tego autora, tak mnie ta książka zawiodła. No po prostu łapy opadają! I cierpiałam, bo widziałam tyle książek tego pana, którymi się wszyscy zachwycają, a ja co? A ja ciągle tylko o tym "Kłamcy" myślę. Więc postanowiłam, że przy pierwszej lepszej okazji kupię albo "Ciemność płonie", albo "Grimm City. Wilk!". Jak widać prędzej napotkałam tę drugą pozycję i od razu wzięłam się za czytanie.

Przede wszystkim muszę przyznać, że nie spodziewałam się czegoś tak dobrego. Autentycznie, jestem w szoku. Autor wykreował naprawdę mroczny, niesamowity świat miasta, w którym na pewno nikt z nas nie chciałby zamieszkać. Ten mroczny, ponury klimat Grimm City wręcz wylewa się z tej książki, kapie smolistą deszczówką na dywan i potem nie chce zejść. Jest to bardzo intensywna, posępna powieść, która w niesamowity sposób przerabia mądre, cukierkowe baśnie na szarą, ponurą rzeczywistość.

Książka nie należy do pozycji prostych łatwych i przyjemnych, ale też nie aspiruje na coś ponad zwykłym gulity pleasure. Od takie mroczne kryminalno-baśniowe czytadło dla zabicia kilku wieczorów. Coś, czego jeszcze nie widziałam, bo chyba każdy kto zna Ćwieka spodziewał się nie kryminału z bajowymi motywami, tylko luźnej wariacji na temat twórczości braci Grimm. Niby podobne pomysły, a jednak jest to coś nowego.

Widzę jednak, że to co tak przeszkadzało mi w "Kłamcy" musi być charakterystyczne dla tego autora. Najprościej wyjaśniłabym to stwierdzeniem, że historie Ćwieka są kompletnie bez życia. Brakuje mi w jego powieściach jakiejś energii. Co nie znaczy, że nic się na ich kartach nie dzieje. Powiedziałabym raczej, że autor nie potrafi tchnąć w swoje książki jakiegoś dynamizmu i nawet emocjonujące sceny opisuje w drewniany sposób.

Sama fabuła ciągle krąży wokół kilku osób wmieszanych mniej lub bardziej w sprawę zabójstwa Wolfa. Tym sposobem poznajemy artystę-cwaniaka Alfiego, który w całą tę chryję wplątał się prowadząc taksówkę; prowadzących śledztwo komisarza Evansa i agenta NS McShane'a, dziennikarkę jednaj z największych gazet w mieście - Pallę di Neve, wplątanego w różne ciemne interesy bogacza Gragosavlija oraz jego służącego Morta. Każda postać ma swoje pięć minut i możemy poznać wydarzenia z ich perspektywy. Jednakże moim zdaniem ten zabieg wprowadził do powieści tylko dodatkowe zamieszanie. Ta mnogość punktów widzenia przyprawiała o ból głowy i nie wnosiła niczego ciekawszego.
Sam wątek kryminalny jest naprawdę ciekawy i dość zawiły, jednak nie dostarcza aż takich emocji jak powinien. Co bardziej domyślni już w 2/3 powieści mogą domyśleć się zakończenia niektórych wątków.
A samo zakończenie jest po prostu masakryczne. Tak jakby autor stwierdził a co mi tam! nie będę teraz kończyć tej książki ino dorobię kontynuację!. Przez cały czas byłam święcie przekonana, że tu będzie powieść JEDNOTOMOWA. A prze bardzo, zapowiada się, że będzie kolejny tom. Co ciekawe na LC nie ma żadnej informacji na temat tego, żeby Grimm City miało mieć kolejne części.
Mam nadzieję, że niedługo się ten następny tom pojawi, bo muszę przyznać, że bardzo chcę wiedzieć co będzie dalej z bohaterami.

W całej powieści znajdziemy mnóstwo nawiązań do świata baśni braci Grimm i stanowi to chyba najciekawszy aspekt całej tej historii.. Dosłownie potykamy się o nie na każdym kroku. Od samej nazwy miasta (która nie bez powodu powinna nam też kojarzyć się z nazwą Sin City), poprzez kult Bajarza i Świętej Fabuły, aż do skrzywionej postaci Czerwonego Kapturka, która zostaje główną podejrzaną w sprawie o zabójstwo Wolfa, czyli jakby nie było "wilka".
I według mnie naprawdę ciekawą kwestią są wierzenia zawarte w tej powieści. Bajarz jest odpowiednikiem Boga, Święta Fabuła odpowiada Pismu Świętemu, a bracia Grimm - ewangelistom. Do tego wiara ta ma wiele odłamów jak na przykład legendyci, bajanie, epizodyci... Trochę jak katolicy, prawosławni i protestanci. Jest to coś naprawdę oryginalnego i za to autor otrzymuje ode mnie wielkiego plusa.

Baśniowy procedural w stylu noir. Tak chyba najłatwiej jest opisać tę powieść w kilku słowach. Powieść, mimo mojego narzekania na styl Ćwieka, bardzo, ale to bardzo, mi się podobała. Ten mroczny klimat, baśniowe nawiązania i odrobina humoru zjednały sobie moje czytelnicze serducho. Mam nadzieję, że autor wkrótce da jakiś sygnał, że kontynuacja się pojawi, bo zbyt długo bez Alfiego, Evansa i McShane'a nie wytrzymam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
26-07-2016 o godz 15:08 karolina1634 dodał recenzję:
"-Alberto, możesz mi powiedzieć, co do chol...- Umilkł, widząc wściekłość malującą się na twarzy podkomisarza i jego wzniesioną nagle dłoń. Drugą ręką policjant dociskał słuchawkę do ucha, potakując raz po raz komuś, kto wedle dochodzących Dragosavalija dźwięków miał na nim spore używanie.
-Oczywiście, panie sekretarzu- powiedział w końcu Alberto. -Tak, właśnie zgłosił się podejrzany, dlatego... tak, jak najbardziej, jak tylko czegoś się dowiemy.
Podejrzany? Dragosavalij mimowolnie sięgnął ręką do czoła, a potem odwrócił w stronę Morta. Z twarzy lokaja jak zwykle nie sposób było niczego wyczytać, za to jego własna, był tego pewien, wyrażała teraz całą gamę emocji- od zdumienia przez krótką chwilę niepokoju po nawracającą ze zdwojoną siłą falę wściekłości. Czuł, że koniuszki jego uszu zaczynają go parzyć, że na twarzy rozkwitają mu plamy czerwieni, oczy zasnuwają się różową mgłą, a ślina nabiera gorzkawo-metalicznego posmaku. I już otwierał usta, by wrzasnąć, gdy nagle Alberto odłożył słuchawkę na widełki, wyprostował się w fotelu i powiedział jedno słowo:
-Wolf.
Dragosavalij zamknął usta i potrząsnął głową, jakby właśnie się obudził.
-Co z nim?- zapytał."

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?

Bracia Grimm. Coś Wam to mówi? To nie jest bajka dla dzieci, to bajka tylko dla dorosłych. Olbrzymem, na którym zbudowano miasto jest Tomcio Paluch. A jego każdy zna. Mamy do czynienia tutaj z gatunkiem zwanym noir czyli Supermen, Batman i inne. A to każdemu jest również znane. Co wydarzy się w mieście Grimm? Co ma z tym wspólnego Alfie? Kim tak naprawdę jest Dragosavalij? Co kryje mroczne miasto napędzane smolistą krwią olbrzyma? Przekonajcie się sami.


Cytat z książki:


"Doprawdy, chłopcze, nie wiesz, że brodę noszą tylko ci, co inaczej nie potrafią udowodnić swej męskości?"


Moja ocena: 6/10

To była moja pierwsza przygoda z twórczością Pana Jakuba Ćwieka. Pierwsza, ale nieudana. Niestety, męczyłam się z tą książką strasznie. Mimo, że opis mnie bardzo zachęcił, a także sama postać autora, na którego spotkaniu autorskim miałam okazję być i posłuchać. Nie wiem co sprawiło, że nie potrafiłam wciągnąć się w książkę. Czy to był może gatunek noir? A przecież Supermena lubię... Historia sama w sobie ciekawa, napisana w prosty sposób.
Autor miał pomysł na książkę i go wykorzystał. Zresztą, żeby napisać taką książkę to trzeba "mieć łeb". I za to podziwiam autora. Potrafi zaciekawić czytelnika i słuchacza (biorąc pod uwagę spotkanie autorskie). A mimo wszystko nie była to książka do której w przyszłości wrócę.
Każdy z bohaterów miał określone miejsce w tej książce. Każdy z nich na swój sposób był ważny.
Doceniam autora za styl jakim pisze, bo widać, że nie obawia się stwierdzeń, które są uważane za niekulturalne lub też wulgaryzmy. Widać, że książka dzięki temu staje się oryginalna, a styl autora charakterystyczny tylko dla niego.
W książce znajdują się opisy zarówno o funkcjonowaniu miasta przeplatane opisami wydarzeń, które się toczą.
Dla mnie czytanie książki dłużyło się w nieskończoność i nie raz zamykałam ją i odkładałam, bo nie miałam ochoty. Lecz znowu po jakimś czasie do niej wracałam i czytałam. Było to czytanie małych partii książki, aż w końcu udało mi się ją zakończyć i mogłam powiedzieć uff.
Nie była to książka wybitna tak, żebym mogła ją bez końca wychwalać, ale również nie była to najgorsza książka, która ma same wady. Doceniam autora za pomysł i nie przekreślam go, gdyż będzie okazja to spróbuję zapoznać się innymi jego książkami i może tam ocena będzie inna.
Polecam osobom, którym noir nie jest obcy, a Supermen to codzienność. Polecam tym, którzy lubią książki autora. Polecam reszcie, która jest mimo wszystko ciekawa tej historii.


Jednym słowem:


Taryfiarz



http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/2016/07/recenzja-jakub-cwiek-grimm-citywilk.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-09-2017 o godz 14:28 zaczytana_owca dodał recenzję:
Witajcie w Grimm – ponurym mieście spowitym w czerń, gdzie o sprawiedliwość jest niezwykle trudno. To miejsce mroczne, niejednoznaczne, mające własną wielowymiarową historię ukrytą w zakamarkach ulic, kopalniach, niebezpiecznych dzielnicach czy w domach bogaczy. Ludzi uczciwych jest tu jak na lekarstwo. Mamy za to mafijne rody walczące o zyski i wpływy, skorumpowanych przez nie przedstawicieli policji oraz nielicznych sprawiedliwych walczących ze złem i korupcją. Gdy w mieście pojawia się Nowy Gracz atakujący głównie taksówkarzy, a oficer policji Wolf zostaje znaleziony martwy w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, agent McShane oraz komisarz Evans zostają zmuszeni do tego, aby połączyć swoje siły i złapać owego Gracza. Dołącza do nich Alfie, niedoceniony artysta, który w wyniku niepomyślnego zbiegu okoliczności zostaje wplątany w sieć mafijnych porachunków. Bohaterowi ci dość szybko odkrywają, że w sprawę zamieszana jest kobieta w czerwonym płaszczu, co pozwala na nadanie zabójstwu komisarza wymiaru religijnego. Nie wszystko jest jednak jednoznaczne, zaś toczone śledztwo prowadzi do odkrycia niejednoznacznych powiązań i zaskakującego finału. „Grimm City. Wilk!” jest moim pierwszym zetknięciem z twórczością Jakuba Ćwieka. Zauroczył mnie jej styl, z jednej strony szorstki, mroczny, a z drugiej pełny sarkastycznego poczucia humoru, umiejętnie jednak dawkowanego czytelnikom. Rzadko mi się to zdarza, ale już dwa pierwsze akapity sprawiły, że całkowicie skupiłam swoją uwagę na książce. Niezwykle podobało mi się połączenie w niej fantastyki i kryminału, a także odniesienia do baśni. Mamy więc tutaj kryminał w stylu noir, w którym obraz opisywanej rzeczywistości jest tak samo ważny jak sam wątek kryminalny. Akcja toczy się zarówno w bogatej rezydencji, jak i podupadłej dzielnicy czy nędznym lokalu mającym nieciekawą klientelę, i wszędzie jest tak samo wiarygodna. Jej mroczny i intrygujący zarazem klimat jest niemal wyczuwalny przez czytelnika. Samo Grimm City przypomina nieco amerykańskie miasto rodem z lat 20 – tych i 30 – tych ubiegłego wieku czy gangsterskie kino z tamtego okresu. W książce występują liczne nawiązania do baśni braci Grimm (poza samym tytułem oczywiście), jednakże nie w znanej nam dotychczas formie. Zbiór ich baśni jest uważany tutaj za Świętą Księgę, będącą podstawą wierzeń mieszkańców, zaś oni sami traktowani jako kronikarze Bajarza – głównego bóstwa. Wreszcie na samym początku Alfie, jeden z bohaterów podwozi kobietę ubraną w czerwony płaszcz z kapturem, (co zresztą ma później niemałe znaczenie dla całej fabuły). Reszty nawiązań nie zdradzę (a jest ich wiele), tak aby każdy czytelnik czerpał z ich wynajdywania taką samą przyjemność jak ja. W Grimm City w zasadzie nieustannie panuje w nim ponura atmosfera i swego rodzaju ciemność, zaś na radość nie ma miejsca. Jego mrok przylega do mieszkańców niczym druga skóra („Chcesz brudnym, zaropiałym i czarnym mieście Grimm? To noś się, ku...wa w jego barwach! Śmierdź jak ono, a nie mam, nie oszukuj ludzi wokół, fałszywych jak ty, zapachem kwiatów, cytrusów, czy Bajarz wie czym jeszcze. Grimm City lepi się od tłustych czarnych kropel! Między jego budynkami niemal nieustannie wirują płatki czarnego śniegu, a powietrze jest ciężkie i naznaczone śmiercią!”). Klimat powieści jest tak sam jak miasto – mroczny, niepokojący, a z drugiej strony intrygujący. Nie ma w niej wprawdzie jakiejś galopującej akcji, jednakże dzięki temu możemy zagłębić się jej klimat oraz pozwolić na to, aby pochłonął on nas i zafascynował. Podsumowując - „Grimm City. Wilk!” jest powieścią dość osobliwą i nietuzinkową. Połączenie gęstej atmosfery właściwej kryminałom z nurtu noir wraz odniesieniami do fantastyki i baśni dało niesamowity efekt. Mogłoby się wydawać, że takie coś nie może się udać i skutkować będzie co najwyżej spektakularnym upadkiem, jednakże to tylko pozory. Autor bardzo zgrabnie oddał klimat kryminału, zaś elementy fantastyczne (nie wysuwające się za bardzo na pierwszy plan) zapewniły mu niesamowity koloryt, niespotykany nigdzie indziej. Książkę polecam przede wszystkim osobom z chęcią sięgającym po powieści kryminalne w ich nietypowym wydaniu oraz tym, którzy lubią szukać nawiązań do innych gatunków czy utworów dobrze się przy tym bawiąc. Ja z chęcią sięgnę po jej drugi tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-04-2016 o godz 16:48 Margarita dodał recenzję:
Ponura metropolia spowita obłokami czarnej tłustej mgły, zbudowana na ciele olbrzyma napędzana jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca. Miasto przeżarte korupcją
i układami, gdzie ręka rękę myję, gdzie mafia macza swoje paluchy we wszystkich interesach tych legalnych i tych nie do końca. W takim miejscu Jakub Ćwiek osadza swoją najnowszą powieść.

Tytułowe Grimm City to miasto, które wg mitologii powieści wzniosło się na cielsku siejącego spustoszenie olbrzyma, strąconego z chmur przez niejakich „braci Grimm”. Według podań i Świętej Księgi Bajarza, olbrzym nie tylko nie został zamordowany, ale musiał ponieść większą karę za wszelkie nieszczęścia, jakie spowodował. Tak powstało miasto Grimm, metropolia-moloch, dla której paliwem jest czarna niby smoła krew z wciąż kołaczącego serca giganta. Górnicy z narażeniem życia i zdrowia, wydobywają z czeluści ów surowiec, dzięki czemu samochody i elektrownie mogą funkcjonować, a mieszkańcy mogą się cieszyć względnym bezpieczeństwem ekonomicznym. Jednak to tylko pozory.
Miasto kontrolowane jest przez Rodzinę Reginy Räu (Złej Królowej) oraz Francisca Thorniniego i jego ludzi. Ten w miarę uporządkowany światek zostaje zaburzony przez bezkompromisowe działania Nowego Gracza. W jego imieniu trup ścieli się gęsto, niezależnie czy ma powiązania z rodziną Räu czy Thorniniego, czy też jest zwykłym wzdychaczem czarnego pyłu, zaczynają ginąć m.in. taksówkarze, do tej pory nie niepokojona zbytnio przez nikogo grupa społeczna.
Kim jest Nowy Gracz i jakie ma cele? I jak w jego cele wpisuje się zabójstwo policjanta Wolfa?
I czy zabójstwo Wolfa ma cokolwiek wspólnego z Nowym Graczem?
Jednego z głównych bohaterów Alfiego Moore’a, spłukanego muzyka, marzącego o wielkiej karierze, poznajemy rankiem, po kolejnym zabójstwie taksiarza. Mikrus, taksówkarz i współlokator Alfiego, prosi go przysługę i wzięcie za niego zmiany. Dzień, jak co dzień, dla Alfiego żadna nowość. Alfi nie przypuszcza, w jakie kłopoty wpakuje siebie i Mikrusa wykonując kurs z niezwykle atrakcyjną dziewczyną ubraną w czerwony płaszczyk, przywodzący na myśli Czerwonego Kapturka, proszącą o kurs najpierw do dzielnicy klasy średniej a następnie Za Most – zapomnianej przez boga i ludzi dzielnicy biedoty.

Jak na Ćwieka przystało, nic nie jest takie jak się wydaje na pierwszy rzut oka, drugi i trzeci też nie wystarcza. W nowym uniwersum bogiem jest Wielki Bajarz. A przypowieściami są znane nam z dzieciństwa baśnie Braci Grimm.
Ćwiek, oczywiście, nie byłby sobą, gdyby nie złamał konwencji i nie wymieszał styli.
Grimm City to nie jest typowa powieść kryminalna sensu stricto. Jest to powieść kryminalna z wątkami popkultury, tak uwielbianej przez Autora, i jako taka spełnia swoje zamierzenia – utrzymuje czytelnika w napięciu, sprawiając, że czytelnik chce razem z głównymi bohaterami rozwiązać zagadkę morderstwa Wolfa z tych okruchów faktów, jakie Wielki Narrator oszczędnie ujawnia.

Bohaterowie są dobrze zarysowani, nie są czarno-biali, sprawiają, że historia toczy się wartko i często zmienia swój bieg. Po krótce, przedstawiony już główny bohater, Alfie Moore. Drugim nie do końca łatwym do określenia bohaterem jest McShane, policjant Szlachetnej Posługi, idealista, gotowy złamać zasady wtedy, gdy to wygodne bądź konieczne. Ostatnim głównym bohaterem jest Evans, gliniarz, który za maską cynizmu skrywa swoje prawdziwe oblicze, były partner McShane’a. Przyznam, że czekam na rozwinięcie wątku historii McShane-Evens w następnych tomach, bo to, że będą, to pewne. Pozostali bohaterowie Greta Lindtberg powiązana z zabitym Wolfem, kapłan Perro z sekty Epizodystów, majordomus bogacza o różnej reputacji Dragosavalija - Mortimer Shreck czy dziennikarka, Palla di Neve odgrywają zarówno w śledztwie i powieści niebagatelną rolę – raz ją prostując a raz jeszcze bardziej gmatwając. Bo jak to mają w motcie epizodyście – „czas na puentę, czas na zwrot”.

Po skończeniu pierwszego tomu wyczekuję niecierpliwie kolejnego, bo chociaż wiem, kto i dlaczego zabił historia nie jest skończona, i znowu oddając głos epizodystom zabrakło jej domknięcia, a żadna historia nie jest pełna i nie można rozpocząć kolejnej bez zamknięcia poprzedniej.

Przyznaj, spodziewasz się baśni – porzuć oczekiwania - to dobrze napisany kryminał noir.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-05-2016 o godz 19:00 Layla A. dodał recenzję:
Przyznaj, spodziewasz się baśni...

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym? Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki, brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieście, w którym rządzi strach i… opowieść. W tym mieście nie wybacza się żadnych błędów!




Sama nie wiem kto jest główną postacią tej powieści, gdyż wątki są tak przeplatane a rozdziały zazwyczaj opowiadają z innych perspektyw tak więc głównego bohatera zostawię w spokoju. Cała akcja dzieję się w mieście zwanym Grimm City co może nam się kojarzyć trochę z baśniami i jak dla mnie to nie tylko to mi nawiązuję do baśni ale o tym może później.


Dla mnie przebieg całej fabuły zaczyna się od morderstwa jednego z inspektorów czyli owego tytułowego nam Wilka. I ta śmierć jest kluczowym aspektem tej książki. Kto zabił ? Dlaczego ? W mieście takim jak Grimm City, ponurym i zanieczyszczonym miejscu, gdzie na każdym kroku czają się szczury, brudy albo ludzie którzy nie należą do najprzyjemniejszych, jedyne co wiem na pewno to to że policja nie ma łatwo pracować właśnie w tym mieście. Ciągle giną taksówkarze, ludzie popełniają samobójstwa i znajdują swoich nieżywych współlokatorów w domu, zadźganych jak bydło na rzeź. W takim mieście nikt nie może czuć się bezpiecznie, począwszy od "najgrubszych" szych kończąc na normalnych ludziach takich jak ja i ty którzy poprzez pomoc są teraz ścigani.


Uwielbiam świat w który wprowadził mnie Jakub Ćwiek, wiem że nie jest to cudowny świat ale to jest chyba w tym wszystkim najlepsze. Życie nie jest kolorowe i to właśnie nam autor tutaj pokazuje. Dzięki własnie temu brudnemu, ciemnemu miastu mamy pewną oryginalność. Nie mamy czystych dróg i pięknych kwiatków w parkach, nie mamy pięknie pomalowanych budynków i ludzi którzy są zadowoleni z życia, mamy czystą prawdę. Autor stworzył świat w którym roi się od przestępstw, morderstw i brudnych ulic. Stworzył bohaterów którzy umieją powiedzieć to co myślą niezależnie czy są bogaci czy biedni, głupsi czy mądrzejsi. Książka ta przedstawia gatunek noir w którym to nie zagadka ma największe znaczenie ale tło. Klimat tej książki jest tak szary tak brudny i tak niespodziewany że jest jeszcze bardziej ciekawy.



Bohaterzy wykreowani przez Jakuba Ćwieka są tak na wskroś prawdziwi że wyobrażenie przychodziło mi z bardzo wielką łatwością. Nie spotyka się w wielu książkach jak bohaterzy przeklinają, mówią to co im ślina na język przyniesie i nie są tacy prawdziwi, momentami bawili mnie aż do łez. Książka mi się naprawdę podobała tak jak kunszt autora. To jest moje pierwsze spotkanie z jego twórczością ale nie ostatnią to na pewno. Fabułą jest szybka i płynna, czasami są momenty kiedy miałam chwilę znużenie ale tylko na chwilę bo postacie znajdowały kolejne poszlaki w swojej sprawie i akcja brnęła do przodu. Bawi mnie to jak autor wykorzystał postacie z bajek i nawiązał je do swojej książki : dziewczyna w czerwonej pelerynie, tytułowy Wilk. Z pewnością jest to oryginalny pomysł i całkiem zabawny. Serdecznie wam polecam tą książkę bo naprawdę jest to miła lektura, nie wiem czy przyjemna ponieważ opisy niekiedy bywały bardzo ostre więc dla osób o słabych nerwach nie polecam, ale jeżeli lubicie poczuć ten dreszczyk i nie boicie się prawdziwych bohaterów, brudnego i szarego miasta, oraz krwawych scenek to jest to książka specjalnie dla was.

Recenzja również u mnie na blogu. Zapraszam.
http://in-my-different-world.blogspot.com/2016/05/jakub-cwiek-grimm-city-wilk.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
26-07-2016 o godz 15:36 Freya Vikernes dodał recenzję:
Niedawno zaczęłam czytać serię „Chłopcy” Jakuba Ćwieka i zachwycona tą historią postanowiłam sięgnąć po najnowszą jego książkę „Grimm City. Wilk!” – brutalny kryminał noir z baśniami braci Grimm w tle.
Jakub Ćwiek jest absolwentem kulturoznawstwa na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, zadebiutował w 2005 roku zbiorem opowiadań „Kłamca”, ma na swoim koncie dziewiętnaście książek, liczne opowiadania, scenariusze i artykuły publicystyczne. W swojej twórczości nawiązuje do popkultury, książek, filmów, utworów muzycznych, czy mitologii. W 2015 roku premierę miał wydawany przez Ćwieka miesięcznik „Bangarang Magazine”.

Grimm City to brudne, ponure, spowite mrokiem przez węglowy pył miasto, które wyrosło na ciele pokonanego olbrzyma, jest napędzane jego smolistą krwią. Szerzy się w nim korupcja, przestępczość, przemoc i wszechobecne niebezpieczeństwo, a stróże prawa nie zawsze stoją na jego straży. Jeden z nich, inspektor Wolf – wpływowy i skorumpowany człowiek, zostaje zamordowany we własnym mieszkaniu. W dodatku na scenie przestępczej w Grimm City pojawia się Nowy Gracz. Czy ma on coś wspólnego ze śmiercią Wolfa?
W tych realiach poznajemy Alfreda Moore’a – ubogiego muzyka, który dorabia jako taksówkarz bez uprawnień. W ostatnim czasie w tym mrocznym mieście miało miejsce kilka niewyjaśnionych dotąd bestialskich morderstw dokonanych na taryfiarzach. Jak się niebawem okazuje, w czasie zabójstwa inspektora, Alfie w zastępstwie za swojego współlokatora, który był taksówkarzem, podwoził w rejony zamieszkania Wolfa tajemniczą kobietę odzianą w pelerynę z czerwonym kapturem. Zupełnie przypadkiem zostaje wplątany w całe zamieszanie, tym samym staje się ważnym świadkiem w śledztwie.
Czy zbrodnie dokonane na taksówkarzach mają związek ze śmiercią inspektora? Kim jest kobieta w czerwonym kapturku i co łączy ją z całą tą sprawą? Czy zabójstwo Wolfa było przestępstwem na tle religijnym?
Jedyną postacią, która wzbudziła moją sympatię był właśnie Alfie Moore, choć to bohater wykreowany w typowy dla Ćwieka sposób. Dużo przeklina, potrafi być bezczelny i odszczekać się przy najbliższej okazji, jest bardzo impulsywny. Przy tym posiada poczucie humoru, jest odważny i towarzyski. Ważną rolę odgrywał również agent McShane i inspektor Evans, ale obaj nie różnili się za wiele od muzyka. A szkoda, bo mogli być całkiem interesującymi bohaterami. Zabrakło mi tutaj większego zróżnicowania ich charakterów.
Fabuła mnie nie zachwyciła, a akcja nie porwała. Z każdą kolejną stroną liczyłam na jakiś zwrot wydarzeń, jakieś zaskoczenie. Doczekałam się go dopiero na samym końcu książki. Czy było warto? Z pewnością. Ale powieść tę czytało mi się bardzo długo i ciężko. Dawno nie męczyłam się tak z żadną książką. Język nie był skomplikowany, całkiem przystępny dla czytelnika, mimo to wiem, że Jakub Ćwiek potrafi pisać znacznie ciekawiej, zainteresować już od pierwszych stron. Niestety nie było tak w przypadku „Grimm City”. Wątek kryminalny owszem zajmował pierwsze miejsce, ale sprawy były rozwiązywane przypadkiem, działalność policji mogła zostać pominięta, ponieważ detektywi byli zbyt bierni w swojej pracy.
Konstrukcja świata zasługuje jednak na pochwałę. Sam pomysł umieszczenia Grimm City na zwłokach olbrzyma był świetny. Niestety dla mnie miasto nie miało w sobie ani krzty mroku. Spodziewałam się o wiele więcej budzących grozę opisów. Boga zastąpił wielki Bajkarz, jego kronikarzami byli Wilhelm i Jacob Grimm, tym samym przyjmując rolę ewangelistów, religią zaś stały się znane wszystkim baśnie, na przykład ta o Czerwonym Kapturku, choć w historii Ćwieka nie ma mowy o małej bezbronnej dziewczynce.
Miłośnikom twórczości Jakuba Ćwieka książkę polecę, choć zastrzegam – nie spodziewajcie się kokosów. Zapewne i tak nie przejdziecie obojętnie wobec tego tytułu. Osobom, które nigdy dotąd nie miały styczności z jego książkami, odradzam jej przeczytanie. Zacznijcie od czegoś lżejszego, ponieważ obawiam się, że po lekturze „Grimm City. Wilk!” zrazicie się do wszystkiego, co wychodzi spod pióra autora.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
17-07-2016 o godz 13:22 Cynka dodał recenzję:

Każdy z nasz na pewno zna słynne baśnie braci Grimm, jednak pewnie niewiele wie, że ich oryginał bardzo różni się od tych skróconych i ułagodzonych wersji, którymi raczyły nas mamy, gdy za oknem było już ciemno. Stare, pierwsze wydania tych opowieść są bardzo brutalne i krwawe, zdecydowanie nieprzeznaczone dla uszu małych dzieci. Jakub Ćwiek, inspirując się twórczością braci Grimm, stworzył podobną historię - pełną przemocy i strachu - a osadził ją w iście ponurym mieście o nazwie Grimm City.

Zbudowane na ciele olbrzyma, chmurne miasto Grimm City już od dawna przestało być bezpieczne, a tutejsi mieszkańcy zapomnieli, co oznacza słowo sprawiedliwość. W tej oblepionej czarną ropą metropolii swój azyl znaleźli przestępcy każdego rodzaju, politycy chcący bezkarności, a także policjanci na usługach grubych ryb. Nieoczekiwanie w mieście robi się coraz bardziej niebezpiecznie, a masowym atakom zostają poddani... taksówkarze. Atmosfera się zagęszcza, kierowcy boją się wyjeżdżać poza swoje tereny, a tymczasem wydaje się, że policja nic sobie z tego nie robi, chociaż liczba podejrzanych morderstw ciągle się powiększa. Gdy nagle zostaje zamordowany oficer policji Wolf, wszyscy zgodnie stwierdzają - na scenę wkroczył Nowy Gracz. I co z tym wspólnego ma muzyk Alfie Moore?

Nie ukrywam, że początek Grimm City. Wilk! był dla mnie dosyć ciężki w odbiorze. Pierwsze pięćdziesiąt stron czytało mi się bardzo topornie, nie mogłam przyzwyczaić się do stylu Ćwieka i byłam pewna, że jeśli tak dalej pójdzie, książka na pewno mi się nie spodoba. Na szczęście później coś zaskoczyło i wręcz nie mogłam się oderwać od książki. Bo oto wkraczamy fantastyczny, aczkolwiek strasznie ponury, świat, pełen mrocznego klimatu, który jest największą zaletą tej książki. W tym świecie nie ma Biblii - są Baśnie, nie ma Boga - za to jest Bajarz. Autor w swojej książce niejednokrotnie nawiązuje do jakiejś opowieści czy tworzy postaci na wzór znanych z baśni braci Grimm (dziewczyna ubrana jak czerwony kapturek zamieszana w śmierć Wolfa czy Dom Trzeciej Świnki jako więzienie) i nie tylko, a mi rozpoznawanie ich i interpretowanie tego na swój sposób dostarczyło wielkiej zabawy podczas czytania.

Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, to mam nieco mieszane uczucia. O ile Alfiego uważam za postać nawet dobrze wykreowaną, o tyle coś mi zgrzytało w przypadku McShane'a, Evansa czy innych postaci drugoplanowych. Tych pierwszych, gdyby nie różne nazwiska, ciężko byłoby mi rozróżnić, a podobno mieli być do siebie zupełnie niepodobni. Czułam szczególnie wielki niedosyt, jeśli chodzi o jakieś informacje na temat bohaterów z ich życia codziennego. Skojarzyło mi się to z Kasacją Mroza - tam też czytelnik nie dostawał za wiele informacji o życiu prywatnym Oryńskiego i Chyłki, jednak w Grimm City jakoś bardziej mi to przeszkadzało. Akcja nie pędzi za szybko, ani za wolno, a gdy już się wkręciłam w treść, nic nie mogło mnie od książki oderwać.

Muszę jak zwykle pochwalić wydawnictwo za oprawę książki, która idealnie wpasowuje się w mroczny i ponury klimat Grimm City. Bardzo podoba mi się okładka. Ponownie też jestem zachwycona ilustracjami w książce tym razem nie autorstwa Rafała Szłapy, którego rysunki podziwiałam w Krwi i stali czy Dopóki nie zgasną gwiazdy, lecz Piotra Sokołowskiego. Natomiast czcionka ma odpowiednią jak dla mnie wielkość i nie męczy wzroku.

Podsumowując. Grimm City. Wilk! jest książką naszpikowaną nawiązaniami do znanych baśni, a zinterpretowanie ich nie powinno być trudne dla nikogo, kto kiedykolwiek miał z nimi styczność. Lecz na tym kończy się baśniowość tej książki, bo oto mamy przed sobą mroczny i bardzo brutalny kryminał, przywodzący na myśl słynne Miasto Grzechu. To moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, ale po tej książce na pewno wiem, że nie ostatnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-05-2016 o godz 16:03 zaniczka dodał recenzję:
Nie przepadam za twórczością Jakuba Ćwieka, miałam kilka podejść do jego utworów i nie… to zdecydowanie nie jest to co mi się podoba.

Nie chcąc trwać uparcie przy swoim zdaniu, które wyrobiłam sobie kiedyś tam, zainteresowałam się jego nową powieścią zakwalifikowaną jako kryminał sf.

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki, brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieście, w którym rządzi strach i… opowieść.

W tym mieście nie wybacza się żadnych błędów!
Gorzki i brutalny kryminał noir uwielbiam takie. Ćwiek ma pomysł na tą książkę od porządku do jej tajemniczego zakończenia. Daje nam uniwersum, którego jeszcze nie było. Uwiarygadnia je na stronach książki do tego stopnia, że wchodzimy w to bez chwili wahania i jak w moim przypadku „dusimy się”. Musiałam robić sobie przerwy, bo czułam jak smog okrywa mnie całą, zalepia mi nos i usta.

Miasto, w którym dzieje się akcja książki autor stworzył od podstaw, dlatego też opisy dzielnic np. Pępek, Flaki, Podpaszka, czy też więzienia jako Domku Trzeciej Świnki na początku wzbudzają konsternację, dopóki nie zrozumiemy, że miasto jest zbudowane na olbrzymie. I już pod powiekami mam Guliwera przywiązanego mnóstwem lin i linek i oblezionego przez malutkie ludki. Kreacja całości – dopracowanie szczegółów, ropowego deszczu, czy filtrów w taksówkach, które muszą być wymieniane – zachwyca. Zachwyca też zamiana boga na Bajarza – tak, religia opiera się na bajkach. Nie ma znanych nam pieniędzy są tylko dijmarowe file nie ma ….. nic już nie napiszę, gdyż takich smaczków jest w książce o wiele więcej, doczytajcie sami.

Bohaterowie są skrojeni na miarę, realistyczni, z przywarami, które obserwujemy u siebie lub swoich znajomych i oczywiście najważniejszy z nich niczym nie wyróżnia się tłumu, całkowicie przypadkowo zostaje wmieszany w tą całą kabałę. Do tego stróże prawa, dociekliwa dziennikarka, wszystko to już było, ale u Ćwieka zostało podane w sposób bardzo przystępny No dobra według mnie nazwanie jednego z bohaterów Mortimerem i skracanie jego imienia do Mort to przegięcie – wywołuje zbyt dużo skojarzeń.

Powiecie, no ok nawiązuje do bajek do tego co już ktoś stworzył – owszem nawiązuje – w umiejętny sposób, który zachwyca spójnością i świeżością. Czytając Grimm City nie czujemy się jakby ktoś nam serwował odgrzewane kotlety (lub rybę). Na bazie tego co już znamy tworzy zupełnie nowa jakość. Pokazuje miasto, jego zaułki, religię i panujące zasady, bez tej otoczki książka byłaby bardzo płaska i niewiarygodna. A on robi to na tyle umiejętnie, że nie czujemy się przytłoczeni ogromem opisów (tych nikt nie lubi, prawda), a motyw morderstw choć istotny, nie jest przytłaczający.

To co czytamy na stronach książki mi osobiście przypomina trochę mi trochę Sin City, chodzi mi oczywiście o klimat, o wszechobecną korupcję, o mafię, która swoimi mackami sięga wszędzie, o przytłaczającą wręcz atmosferę dramatyczności.

To mroczna książka, nawet jak pojawiają się „dobre” momenty nie maja one nic wspólnego z bajkami i ich sielankowością. Tak więc jeśli spodziewasz się baśni….. :)

Polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-05-2016 o godz 00:12 Poddasze Literata dodał recenzję:
„(...) nie mogę powstrzymać się od refleksji, co też musieli wycierpieć w dzieciństwie bracia Grimm. Niezbyt wesołe stworzyli bajeczki (...)” . – Libba Bray

Niezbadane leśne ścieżki, śpiew ptaków i uprzejmi przechodnie wskazujący drogę do domu? Nie w Grimm City. Tutaj znajdziecie tylko szare, zbudowane na zwłokach olbrzyma ulice, czerń lejącej się z nieba smoły i duszny zapach spalin. A być może natkniecie się nawet na mordercę.

Niedoceniony, zubożały muzyk Alfie Moore z rosnącym przerażeniem obserwuje to, co dzieje się w miasteczku. Z każdym nowym tygodniem wychodzą na światło dzienne kolejne zabójstwa taksówkarzy. Brutalnie zabici taryfiarze - niekiedy spaleni żywcem, innym razem pozbawieni głowy – są odnajdywani niemal dzień po dniu. Równie niepokojące są doniesienia policji, które za przestępstwa obwiniają tajemniczego Nowego Gracza, postać nie tyle anonimową, co zupełnie pozbawioną znamion miejscowych ganków. Prawdziwy horror zaczyna się jednak dla Alfiego w momencie, kiedy jego współlokator Mikrus zostaje ofiarą jednej z bestialskich napaści. Wówczas muzyk zaczyna kojarzyć śmierć przyjaciela z zabójstwem policyjnej szychy, oficera Wolfa, i przypomina sobie o tajemniczej dziewczynie, jaką spotkał niedługo wcześniej – dziewczynie w czerwonym kapturku.
„W pierwszej chwili dostrzegł tylko kawałek czerwonego kaptura wystający znad boksowych oparć, zaraz jednak dziewczyna wyłoniła się zza siedzisk i mógł jej się przyjrzeć. Nie była zjawiskowo piękna, ale zwracała na siebie uwagę. Zgrabne łydki, sięgająca kolan ciasno dopasowana spódnica, na ramiona narzucony elegancki w kroju, ale jednocześnie nieprzyzwoicie czerwony ceratowy płaszczyk” .

Kłamliwi, spragnieni sensacji dziennikarze, rozjuszeni policjanci i wściekli gangsterzy – każdy w Grimm City zaczyna żyć sprawą niewyjaśnionych morderstw i nagłą śmiercią oficera Wolfa. W cieniu podejrzeń pojawiają się nawet tacy potentaci jak Dragosavalij – nieprzyzwoicie bogaty i wpływowy mieszkaniec ponurego miasteczka. Przychodzą kolejne smoliste deszcze i pyliste wichury, lecz sprawa pozostaje nierozstrzygnięta. Do czasu, aż Alfie spotyka przypadkiem starego znajomego - detektywa McShane'a.

„I snując się tak, powoli się zapadam
Z każdym krokiem coraz głębiej w nim
W jękach syren i w plotkach, i w szlamie
Zanurzam się cały w czarnym mieście Grimm
Zanurzam się... w ponurym mieście Grimm"


„Grimm City" to książka, która wydobywa na wierzch najciemniejsze zakamarki ludzkiego charakteru. Baśniowa symbolika i świat utrzymany w klimacie kryminału noir tworzą niezwykle ciekawą i oryginalną opowieść. Ponure, acz nietypowo skonstruowane miasteczko (w końcu to cielsko ogromnego olbrzyma!) kusi mnogością niezwykle pomysłowych, baśniowych odniesień. Relacje między bajką a rzeczywistością składają się w „Grimm City" na swoistą religię, oblekając znane klechdy w zupełnie nową rolę. Czasem w tym wszystkim razić może jedynie obfitość nazw, którymi operuje autor, a które momentami utrudniają zrozumienie całej historii: na przykład ksywki gangsterskich bossów. Finalnie brakowało mi także porządnego zwrotu akcji. Wprawdzie fabuła dociera w końcu do kulminacyjnego momentu, brak w tym jednak swego rodzaju nietuzinkowości i finezji. Wszystkie zagadki zostają objaśnione, przypominając tym samym wyłożone na stół karty i trudno nie odnieść wrażenia, że czytelnik nie dostał szansy na to, by samemu dojść do pewnych rozwiązań. Za to brutalność języka z jaką spotykamy się na kartach książki jest idealnie wyważona, zachowując równowagę pomiędzy opowieścią dla dorosłych a pastiszem bajek dla dzieci. Zatem jeśli zniechęciła Was ponura okładka, wiedzcie, że „Grimm City" to dowód na to, iż szare, smętne miasto nie zawsze musi być nudne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-05-2016 o godz 13:20 insomniaof dodał recenzję:
Zaczytywaliście się jako dzieci w baśniach? Na sto procent odpowiedź brzmi tak. Jeśli nie Andersena to Grimmów. I właśnie o tych drugich nam dzisiaj po części chodzi. Jak wiecie mam ogromną słabość do bajek. Wszyscy moi znajomi się ze mnie śmieją, że jestem dużym dzieckiem, a ja nie miałabym nic przeciwko, żeby z niektórymi pociechami tych znajomych przejść się na dobrą animację. No co? Można być i nianią i coś dla siebie uszczknąć z całej tej imprezy ;) Ale Jakub Ćwiek chce nam zaoferować coś zgoła innego. Bajka dla dorosłych to nieodpowiednie porównanie. Raczej gładko nawiązująca do twórczości znanych braci powieść kryminalna. A na takowe ostrzę sobie pazurki. No dobrze, jesteście ciekawi, w którym teamie zasiądę – Wilk czy Czerwony Kapturek? Zapraszam :)

No i kurde felek, Ćwiek poszedł po bandzie. Mam ogromną słabość do jego twórczości. Po dobrym „Kłamcy” i genialnych „Chłopcach”, z ekscytacją przyjęłam wiadomość o nowym uniwersum stworzonym przez autora. Czy Grimm City mnie oczarowało? Nie do końca, porównałabym to raczej z efektem podduszenia. Mało tu odniesień jako takich do baśni, oprócz czerwonego kaptura pewnej kobiety i policjanta nazwiskiem Wolf, pozostaje nam szukać małych aluzji jak Bar Trzech Świnek. I naprawdę mocno się zastanawiam, czy to dobry zabieg. Z jednej strony fajnie, że wszystko nie jest takie oczywiste, podane na tacy i musimy doszukiwać się smaczków. Jednak kiedy widzę tytuł powieści „Grimm City”, oczekiwałabym mimo wszystko nieco więcej. Tak nieco zbaczając z tematu samej książki – rozmawiałam z P. o fabule i przebąkiwał mi, że wydaje mu się mocno inspirowana grą Wolf Among Us. Poczytałam, popatrzyłam i rzeczywiście, coś jest na rzeczy. Wydaje mi się, że trudno być oryginalnym, kiedy robi się którąś z kolei wariacje na ten sam temat. Ciężko wycisnąć więcej niż się da. Wracając już do fabuły, rozczarował mnie nie tyle sam klimat, co konstrukcja. Nie jest brutalnie [choć Ćwiek potrafi dołożyć w tej kwestii do pieca], mało w tym noir, jedynie kryminał jest mocno wyczuwalny. Intryga rzeczywiście zakręcona jak słoik po ogórkach. Duże nagromadzenie postaci czasami wywoływało u mnie zawroty głowy. Nie mówię, że jest to zła książka, bo historia ma coś w sobie. Nie jest to jednak to, czego oczekiwałam. To chyba głównie moja wina, ponieważ za bardzo się nastawiałam i za dużo naczytałam makabrycznych historii. Brakowało mi tutaj iście ćwiekowego humoru. Szału nie ma, staniki nie lecą na scenę, jednak to ciekawa propozycja na wieczorne zaczytanie. „Grimm City. Wilk!” na pewno znajdzie wygodne miejsce na mojej półce i będę do niego wracać, żeby znaleźć kolejne subtelne nawiązania do znanych baśni. Plus za świetne ilustracje i projekt okładki, które wyszły spod ręki Piotra Sokołowskiego.

Polecam tym, którzy chcieliby poczytać Ćwieka w mniej śmieszkowym klimacie, jednak nie oczekują ciężkiego kryminału.


” – No i jednak muszę, cholera. Się nie obejdzie. Myśli sobie człowiek, że ma uprawnienia na całe Królestwo, odpowiednie glejty i wielką instytucję za sobą, ale jak przychodzi co do czego, nadal trzeba starymi kanałami, bo całe to pieprzone NS nic nie może. Nic zupeł… No cześć, Evans. Tu Mc… Poznałeś? Dobrze. Zejdź tu do mnie z łaski swo… Ej, co?! Sam się pierdol! Prowadzisz sprawę Wolfa, a ja jako agent NS domagam się…
Kolejny raz przerwał i tym razem spojrzał z niedowierzaniem na Alfiego, a następnie cisnął słuchawką. Nie trafił na widełki, ale najwyraźniej miał to gdzieś, bo zamiast poprawić, złapał za gumową główkę lalki i rzucił nią w tablicę.
- Chodź – powiedział, łapiąc z zawieszoną na krześle marynarkę. – Przejdziemy się do tego kutasa i wyjaśnię mu, co znaczy się rozłączać w rozmowie ze mną!”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-09-2017 o godz 17:13 Świat Książkoholiczek dodał recenzję:
Opis fabuły Grimm City to mroczne, tajemnicze miejsce, którym rządzi opowieść. Ponure ulice, czarny tłusty deszcz i wiecznie zachmurzone niebo - to zdaje się domena tego niebezpiecznego miasta. Na przestępczą arenę, gdzie dotychczas rządziły 3 gangi, wkracza Nowy Gracz, związany z seryjnymi zabójstwami taksówkarzy. W to wszystko zupełnie przypadkiem zostaje wplątany Alfie. Pewnego dnia zawozi na most tajemniczą nieznajomą w czerwonym płaszczyku z kapturkiem, dostaje pracę u bogatego biznesmena i... ledwo uchodzi z życiem. Wszystko to ma dodatkowo związek z zabójstwem oficera policji Wolfa. Czy może być gorzej? Co z całą sprawą ma wspólnego zawód wykonywany przez ofiary brutalnych zabójstw? A może wcale nie chodzi o taksówkarzy...? Opinia Kiedy za oknem pada, jest szaro i pochmurno, a Wam nic się nie chce, weźcie do ręki Grimm City. Wilk! i zanurzcie się w opowieści. Tam bowiem... jest dokładnie tak samo jak w tej chwili za oknem. Powieść Jakuba Ćwieka została napisana w narracji trzecioosobowej i składa się na nią kilka głównych wątków. Pierwszym z nich jest historia Alfiego, drugim - życie Dragosavalija, a kolejnymi - prowadzone przez Evansa i McShane'a śledztwa oraz udział w tym galimatiasie Palli Di Neve. Z czasem wszystkie części tej niesłychanej opowieści łączą się, przeplatają i zazębiają, by doprowadzić czytelnika do rozwiązania zagadki i ukazać obraz skorumpowanego, mrocznego Grimm City. Bohaterowie są niezwykle zróżnicowani, a wnioski na temat ich charakterów czytelnik musi wyciągnąć sam. Nic nie jest ot tak podane na tacy ani jasno powiedziane. Dzięki temu autor nadał im tak dużą wielowymiarowość, że mogą wydawać się prawdziwi. Nie poczułam z nimi zbyt dużej emocjonalnej więzi, czułam się raczej jak obserwator wydarzeń, stojący na ponurych ulicach Grimm City. Wszyscy bohaterowie mają jednak swoją rolę w skorumpowanej siatce mieszkańców tego miasta. Nie zawsze jest ona jasna i czasami może wydać się nawet przypadkowa lub złudna. Mistrzynią w zmienianiu "masek" jak da mnie okazała się Palla Di Neve, która może być postrzegana jako manipulantka. Jest jednak bardzo dobrą dziennikarką i potrafi wywęszyć okazję. Alfie może natomiast sprawiać wrażenie trochę zagubionego, małej biednej sierotki rzuconej na głęboką wodę, w sam środek całej brutalności i korupcji trawiących miasto powstałe niegdyś na ciele olbrzyma. Powieść Ćwieka zachowuje wszystkie obowiązkowe cechy gatunku kryminał nior. Jest tak mrocznie i tajemniczo, że w czasie lektury wydaje się jakby światła ledwo przygasały, a na dworze kłębiło się więcej czarnych chmur. Opisy są niezwykle realistyczne, a mroczne zaułki, speluny i bary nadają powieści niesamowitego klimatu. W tej książce co rusz kryje się coś ponurego, ale jednocześnie baśniowego. Dzięki temu mój pokój zmienił się w posępną uliczkę, na której można spotkać uzbrojonych członków gangu, żółtą taksówkę oraz tajemniczą nieznajomą w czerwonym płaszczyku. Język użyty w powieści jest dokładnie taki, jak cała książka - brutalny i niezwykle realistyczny. W całym teksie nie doszukałam się ani jednej literówki lub pomyłki (chyba Welma robiła korektę - kto czytał, ten wie :)). Okładka natomiast przedstawia dokładnie taki wizerunek miasta, jaki ukształtował się w mojej wyobraźni. Czego chcieć więcej? Polecam tę książkę każdemu, kto chce zanurzyć się w brutalny, lecz baśniowy świat inspirowany amerykańską przestępczością lat dwudziestych i trzydziestych. Jesienna, ponura pogoda sprzyja lekturze, a ten, kto chce ujrzeć Grimm City w swoim mieście może sięgnąć po audiobook i w czasie spaceru zagłębić się w to osobliwe miasto, które skrywa swoje tajemnice.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-04-2016 o godz 21:49 KittyAilla dodał recenzję:
Sięgając po kolejną powieść Jakuba Ćwieka, zastanawiałam się, co tym razem zafunduje mi mój ulubiony polski autor. Ponadto nazwisko braci Grimm w tytule przyciągało mnie niczym magnez. To moje ulubione baśnie, ponieważ nie są cukierkowe, mają mroczniejszą stronę. Dlatego ten wybór mnie nie dziwi. Nie oczekiwałam jednak baśni, a mrocznej powieści z gangsterskimi porachunkami w tle. Co dostałam?

O stylu autora wspominałam już nie raz i nie dwa, ale co mi szkodzi wspomnieć jeszcze raz? W końcu Jakub Ćwiek pisze genialnie! Doskonale wczuł się w mroczny klimat Grimm City, stworzył i przedstawił to ponure miasto, które - gdyby się tak nad tym zastanowić - wcale nie różni się aż tak od dzisiejszych skorumpowanych miast. Ponadto doprawił to wszystko ironią wymieszaną z nieco czarnym humorem, a do sprawy podszedł lekko, ale z dbałością o najmniejszy szczegół.

Czytałam Chłopców, czytałam Kłamcę i mogę powiedzieć, że autor tworząc zupełnie inne historie, tworzy też zupełnie inny klimat. Tutaj jest to klimat miasta powstałego na Olbrzymie, miasta brudu i gangsterskich porachunków. Nie wiedziałam, jak w to wszystko można wpleść baśnie braci Grimm. Muszę jednak przyznać, że autor dał sobie radę doskonale i z baśni stworzył... religię.

Akcja książki ma swoje tempo - szybkie, brutalne, które momentami zwalnia, aby dać czytelnikowi chwilę do namysłu razem z McShanem, Evansem i Alfiem. W mieście pojawia się Nowy Gracz. Alfie zostaje zupełnie przez przypadek wplątany w aferę zabójstwa policjanta, a starzy druhowie - Evans i McShane - pomimo niechęci muszą znów pracować razem. Sprawa coraz bardziej się komplikuje, a kiedy pozornie, pod koniec wszystko się wyjaśnia, nie dajcie się zwieść. Chociaż macie wszystkie tropy i myślicie, że wiecie wszystko, autor i tak wywiedzie was w pole, aby z napięciem śledzić dalsze losy bohaterów i śledztwa. Ponadto brutalność świata zaprze wam dech w piersiach, bezpośredniość autora zachwyci, a zagadka kryminalna zmusi szare komórki do myślenia.

Kolejnym mocnym aspektem powieści są bohaterowie. Przyzwyczaiłam się już z poprzednich powieści autora, że nigdy w pierwszym tomie nie da nam ich pozna bardziej niż to konieczne, co absolutnie nie jest minusem! Alfie to muzyk, artysta, ale nie raz udowodnił mi, że jest również bystrym facetem, a i do tchórza mu daleko. Za to go lubię. Co do duetu Evans&McShane - ich nie da się nie lubić! Obydwaj są przedstawicielami prawa, obydwaj nie boją się łamać prawa, aby osiągnąć swój cel, mają swoje metody, ale to, co naprawdę do nich przyciąga - to podejście do świata oraz ich dialogi między sobą. Moim ulubionym bohaterem pozostaje jednak McShane, ponieważ do wszystkiego podchodził z kpiarskim uśmieszkiem człowieka, który jest przekonany, że da radę. U Jakuba Ćwieka nie znajdziecie też użalających się nad sobą bohaterek. Poznajcie dziennikarkę Di Neve - kobieta wie, jak osiągnąć to, czego pragnie. Reszta bohaterów również nie pozostaje w cieniu głównych postaci. W książce nie ma postaci pojawiających się od tak - każda ma swój cel, zadanie i charakterek.

Podsumowując, nie spodziewajcie się baśni. Spodziewajcie się krwi, trupów, strzelaniny, rytualnych mordów oraz genialnych bohaterów, którzy usiłują dociec, o jakie porachunki chodzi tym razem i kim jest Nowy Gracz. To wszystko dostaniecie doprawione bajanizmem oraz dziennikarską zaciętością. I gwarantuję wam, że kiedy tylko skończycie tom pierwszy, będziecie chcieli więcej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-04-2016 o godz 18:48 MarreS dodał recenzję:
Zbudowane na zwłokach olbrzyma i napędzane jego krwią Grimm City to nie jest miejsce dla słabych. Pod smolistym niebem swój raj znaleźli gangsterzy, skorumpowani policjanci, leniwi politycy i wszelakie nieciekawe persony. Oraz pewien brutalny zabójca taksówkarzy. Organy ścigania niezbyt przykładają się do badania sprawy, ale gdy te zbrodnie zostają powiązane z morderstwem oficera policji Wolfa, nikt nie ma wątpliwości, że w mieście pojawił się nowy gracz. Natomiast za sprawą drobnej przysługi oddanej przyjacielowi Alfie Moore staje się najważniejszym świadkiem w śledztwie. Dokąd go to doprowadzi?

Sięgając po Grimm City, oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Czegoś zbliżonego do wcześniejszych powieści autora. Czymś oczywistym do napisania w tym sztafażu dla Ćwieka byłaby swobodna wariacja na temat Baśni. Sam pisarz w posłowiu przyznał się, że gdyby powieść napisał kilka lat temu, to taki byłby właśnie efekt. Dlatego niepotrzebnie w zapowiedziach (klik) z niepokojem przywołałam imię Bigby'ego. Bo Grimm city stoi na zupełnie innej półce. A jakiej?

Zgodnie z obietnicami z okładki jest to kryminał noir. Choć bardzo rzadko sięgam po ten gatunek, to darzę go sporą sympatię. Jak zresztą każdy kawałek literatury, który kładzie nacisk na atmosferę. Dlatego też martwiłam się, czy gatunek nie pozostanie tylko dekoracją. Ale nie. Grimm City to pełnokrwisty kryminał i sięgając po nie nie należy oczekiwać czegoś innego. Bardzo podoba mi się Ćwiek w takiej odsłonie. Akcja nie jest szybka, ale skondensowana - te 375 stron to mniej więcej trzy dni intensywnego śledztwa i niespodziewanych zwrotów akcji. Można by narzekać, że samej konwencji autor nie przekształcił w żaden sposób, ale za to dobrze się w nią wpasował i rozwinął w zamian inne elementy. Mi to w zupełności wystarcza.

A co rozwinął? Elementy fantastyczne. Ciężko nawet nazwać je wątkiem, bo fabuła jest jak najbardziej realna. W przeciwieństwie do świata. Już z opisu dowiadujemy się, że Grimm City leży na ciele martwego olbrzyma. Ale to nie wszystko. Baśnie zastąpiły Biblię (Andersen trafił do apokryfów, chlip, chlip), Bajarz Boga, a Handlarz Diabła. Życie każdego z ludzi stanowi opowieść, a kwestia interpretacji tego stwierdzenia zajmuje ważne miejsce w fabule. Poza tym Ćwiek niejednokrotnie puszcza do czytelnika oka, nawiązując postaciami drugoplanowymi i epizodycznymi do tych znanych nam z dzieciństwa. Rozpoznawanie ich sprawia olbrzymią przyjemność.

Postacie nie wyróżniają się zbytnio niczym, a szkoda, bo jakaś zasadnicza różnica zwłaszcza między McShanem a Evansem by się przydała. Moją sympatię wzbudził jednak Mort, będący przedstawicielem grupy dozgonnie wiernych lokajów, aczkolwiek pracujący dla postaci średnio pozytywnej... Na pochwałę zasługuje brak czarno-białych bohaterów oraz niepretensjonalne przedstawienie członków półświatka. I gigantyczny plus za dwuznaczne zakończenie, czyli to, co tygryski lubią najbardziej.

Podsumowując, Grimm City to bardzo dobra i świeża pozycja. Podoba mi się kierunek, którym podąża autor i fakt, że nie jest to początek serii (bo nie jest prawda?). Książkę napisano zręcznie, aczkolwiek Ćwiek mocno ograniczył swój charakterystyczny humor. Z pewnością spodoba się ona fanom fantastycznych kryminałów. Miłośnicy autora nie powinni czuć się zawiedzeni, natomiast ci, którym nie leżała dotychczasowa jego twórczość, mogą spróbować jeszcze raz. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-04-2016 o godz 15:03 Magazyn Liter dodał recenzję:
magazynliter.blogspot.com

Baśnie i bajki towarzyszą każdemu niemalże od dziecka. Postacie są zazwyczaj przedstawione przyjaźnie, a charaktery złe działają na młodzieńczą wyobraźnię wzbudzając przerażenie lub strach (nie bez powodu przez długie lata myślimy, że pod łóżkiem są potwory!). Jakub Ćwiek przeczy jakimkolwiek normom o milusińskich i pomocnych stworkach, krasnalach czy książętach na białym koniu…

Witajcie w Grimm City. Mieście przegniłym korupcją, brudnymi interesami, a z drugiej strony przesyconym szarością dniówki lub gdzieniegdzie czarną rozpaczą. Mieście, gdzie każdego dnia napotykasz na swojej drodze deszcz, a na ulicach czyha nowy gracz – Czerwony Kapturek.

Z pomysłem na wykorzystanie w książce postaci bajkowych spotykam się pierwszy raz. W powieści Jakuba Ćwieka motyw Czerwonego Kapturka został wykorzystany w złym tego słowa znaczeniu. Nie jest to niewinna dziewczynka w czerwonym płaszczyku, jaką znamy z dziecięcych opowieści, a rosła kobieta działająca na własnych zasadach i według swojego planu. Pomimo że czytelnik od początku poniekąd wie, kim jest ta dana osoba działająca pod przykrywką, to jednak, aby się dowiedzieć, czy Kapturek zostanie złapany i zdemaskowany przez policję, musi czekać do końca.

Fabuła jest poznawana z perspektywy różnych osób. Raz – muzyka Alfreda Moore’a (lub po prostu Alfiego), później – bogacza Eugena Dragosavalija, a jeszcze kiedy indziej – agenta McShane’a. Każdy sprawę zabójstw widzi w inny sposób. Jeden przeżywa wszystko bardziej emocjonalnie, inny najzwyczajniej w świecie rozwiązuje sprawę jak pracę domową. Ale jedno jest pewne – żadna z przedstawionych jednostek nie jest zrzucana na drugi plan, ale również ma nawet najmniejsze znaczenie w zakresie fabularnym książki. Pomimo że nie jest się w stanie wybrać postaci ulubionej, to jednak każda wzbudza mniej lub bardziej pozytywne bądź negatywne emocje. Charaktery zostały przedstawione dosadnie i wyraziście, i właśnie dlatego wszyscy grają pierwsze skrzypce w Grimm City. Nawet rzekomo nic nieznaczący muzyk Alfie może przyczynić się do rozwoju wydarzeń.

„Grimm City. Wilk!” jako pierwsza pokazała mi twórczość Jakuba Ćwieka. Byłam bardzo zaskoczona jego bezpośredniością; używanie naprawdę wielu adekwatnych do sytuacji przekleństw, prezentowanie postaci w niczego sobie sposób: „duży łeb, brzydka morda” czy po prostu nazywanie rzeczy po imieniu. Czyli jeśli dana osoba uważała kogoś za nieco głupszego, od razu nazywała go „kretynem”. Pomimo tej wulgarności, polubiłam język, jakim autor się posługiwał. Nie raz wywoływało to uśmiech na mojej twarzy.
Tak samo ciekawym zabiegiem było samo przedstawienie Grimm City. Zdecydowanie można nazwać to fantastyką. Książka kompletnie różni się od wielu polskich czy zagranicznych fantastycznych kryminałów – nie zawarto powszechnych nazw ulic czy dzielnic, a przez tutejszych mieszkańców są nazywane między innymi jako „Pępek”, „Flaki” lub „Gangrena”. Taka sama sytuacja jest z banknotami. Nie ma złotych czy dolarów, lecz dijmarowe file, natomiast bogiem nie jest Bóg, a Bajarz. Takich elementów jest w bród, jednak aż za wiele, by o tym pisać, dlatego mam nadzieję, że sami zechcecie zapoznać się z niezwykłą historią, jaką wam daje Jakub Ćwiek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-09-2017 o godz 12:23 Weni dodał recenzję:
Z twórczością Jakuba Ćwieka spotkałam się już wcześniej w cyklu kłamca jak i znam wiele (samych) pozytywnych opinii na temat innego jego cyklu czyli chłopców. Może znając same pozytywne opinie na temat autora miałam ogromne oczekiwania wobec jego nowej książki otwierającej cykl grimm city? Może spodziewałam się całkowicie czegoś innego i moje oczekiwania musiała sprostować rzeczywistość? Wszystko pięknie fajnie, ale dlaczego mnie ta książka męczyła i dlaczego nie chcę jej za bardzo skrytykować? Tak więc zapraszam Was do dalszej lektury. Książka Grimm City: Wilk, jest napisana z perspektywy wielu bohaterów dzięki czemu mamy zobaczyć wszystkie wątki całej sprawy i mieć pełny obraz tego co się dzieje w tym mrocznym mieście. Jednak wątek Alfiego mnie maksymalnie nudził... przysypiałam nawet na nim i właśnie ten bohater doprowadził do tego, że ta pozycja w mojej głowie została zarchiwizowana jako "nie wiem co o niej myśleć". Zabierałam się jednak do tej recenzji bardzo długo, ponieważ na prawdę nie chcę jej krytykować! Postanowiłam więc podzielić tą recenzję na plusy i minusy książki, a sami ocenicie czy książka jest w Waszych gustach czy nie. No w moim raczej nie... Sama fabuła opiera się na morderstwach, mamy tutaj seryjnego morderce dzięki któremu spokojny zawód taksówkarza przestał być taki bezpieczny, jednak na nieszczęście pozostałych (jeszcze żywych) panów prowadzących taksówki zamordowany zostaje komisarz Wolf. W tym momencie całe zaangażowanie mediów i policji skupia się tylko na tej sprawie.... a taksówkarze niech sobie radzą sami. Tyle z tego co mi się nie podobało, ale jako że na razie tylko krytykuję. Napisze więc na miłe zakończenie to co mi się bardzo spodobało w tej książce, a raczej fakty jakie w niej zauważyłam. Świat! Paskudny, ale zbudowany w taki sposób, że wiemy o nim wszystko. Co się dzieje, dlaczego, dlaczego taka nazwa miasta (ale o tym później) i dlaczego jest tam tak ponuro i przez co dziewczynka w czerwonym płaszczyku rzucała się w oczy. Poznajemy ludzi jacy w nim rządzą, gdzie można, a gdzie lepiej się nie zbliżać. Nazwa miasta: Grimm, jak można się domyślać od słynnych braci którym zawdzięczamy nasze dzieciństwo, a gdy dorastamy dowiadujemy się, że nasze ukochane bajki w oryginale były straszne i brutalne! A do tego słowo "grim" z angielskiego znaczy tyle co ponury po polsku więc tutaj dodatkowy plus dla autora. Inspiracja baśniami w sposób taki, że nasze ulubione postacie zyskują tutaj mroczne role, olbrzym na którym zbudowano świat, Wolf (wilk) zamordowany, a w okolicy widziany był Czerwony Kapturek (spokojnie to nie jest duży spoiler bo dowiemy się o tym na pierwszych kartkach książki). Tak więc moim zdaniem w tym tomie Jakub Ćwiek mógł za bardzo skupić się na budowaniu świata oraz rozwiązaniu zagadki morderstwa Wolfa tak, że miałam takie "to po co byli mordowani Ci wszyscy taksówkarze"? Autor w książce już zapowiada kolejny tom historii i baśniowym mieście, jednak uprzedza nas już w wilku abyśmy nie spodziewali się baśni. Książki ani nie polecam, ani nie odradzam. Recenzja troszkę zamieszana tak samo jak moje odczucia wobec tej książki.....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-09-2017 o godz 12:20 Weni dodał recenzję:
Z twórczością Jakuba Ćwieka spotkałam się już wcześniej w cyklu kłamca jak i znam wiele (samych) pozytywnych opinii na temat innego jego cyklu czyli chłopców. Może znając same pozytywne opinie na temat autora miałam ogromne oczekiwania wobec jego nowej książki otwierającej cykl grimm city? Może spodziewałam się całkowicie czegoś innego i moje oczekiwania musiała sprostować rzeczywistość? Wszystko pięknie fajnie, ale dlaczego mnie ta książka męczyła i dlaczego nie chcę jej za bardzo skrytykować? Tak więc zapraszam Was do dalszej lektury. Książka Grimm City: Wilk, jest napisana z perspektywy wielu bohaterów dzięki czemu mamy zobaczyć wszystkie wątki całej sprawy i mieć pełny obraz tego co się dzieje w tym mrocznym mieście. Jednak wątek Alfiego mnie maksymalnie nudził... przysypiałam nawet na nim i właśnie ten bohater doprowadził do tego, że ta pozycja w mojej głowie została zarchiwizowana jako "nie wiem co o niej myśleć". Zabierałam się jednak do tej recenzji bardzo długo, ponieważ na prawdę nie chcę jej krytykować! Postanowiłam więc podzielić tą recenzję na plusy i minusy książki, a sami ocenicie czy książka jest w Waszych gustach czy nie. No w moim raczej nie... Sama fabuła opiera się na morderstwach, mamy tutaj seryjnego morderce dzięki któremu spokojny zawód taksówkarza przestał być taki bezpieczny, jednak na nieszczęście pozostałych (jeszcze żywych) panów prowadzących taksówki zamordowany zostaje komisarz Wolf. W tym momencie całe zaangażowanie mediów i policji skupia się tylko na tej sprawie.... a taksówkarze niech sobie radzą sami. Tyle z tego co mi się nie podobało, ale jako że na razie tylko krytykuję. Napisze więc na miłe zakończenie to co mi się bardzo spodobało w tej książce, a raczej fakty jakie w niej zauważyłam. Świat! Paskudny, ale zbudowany w taki sposób, że wiemy o nim wszystko. Co się dzieje, dlaczego, dlaczego taka nazwa miasta (ale o tym później) i dlaczego jest tam tak ponuro i przez co dziewczynka w czerwonym płaszczyku rzucała się w oczy. Poznajemy ludzi jacy w nim rządzą, gdzie można, a gdzie lepiej się nie zbliżać. Nazwa miasta: Grimm, jak można się domyślać od słynnych braci którym zawdzięczamy nasze dzieciństwo, a gdy dorastamy dowiadujemy się, że nasze ukochane bajki w oryginale były straszne i brutalne! A do tego słowo "grim" z angielskiego znaczy tyle co ponury po polsku więc tutaj dodatkowy plus dla autora. Inspiracja baśniami w sposób taki, że nasze ulubione postacie zyskują tutaj mroczne role, olbrzym na którym zbudowano świat, Wolf (wilk) zamordowany, a w okolicy widziany był Czerwony Kapturek (spokojnie to nie jest duży spoiler bo dowiemy się o tym na pierwszych kartkach książki). Tak więc moim zdaniem w tym tomie Jakub Ćwiek mógł za bardzo skupić się na budowaniu świata oraz rozwiązaniu zagadki morderstwa Wolfa tak, że miałam takie "to po co byli mordowani Ci wszyscy taksówkarze"? Autor w książce już zapowiada kolejny tom historii i baśniowym mieście, jednak uprzedza nas już w wilku abyśmy nie spodziewali się baśni. Książki ani nie polecam, ani nie odradzam. Recenzja troszkę zamieszana tak samo jak moje odczucia wobec tej książki.....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.5/5
33,31 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.3/5
23,40 zł
38,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zapłacisz mi za to Driscoll Teresa
4.5/5
31,99 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pierwszy oddech Gordon Olivia
5/5
38,49 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Turbulencja Kulik Dariusz
4.0/5
26,61 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.5/5
28,68 zł
34,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Grimm City. Bestie Ćwiek Jakub
4.6/5
26,29 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Stróże Ćwiek Jakub
4.7/5
23,76 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zawisza Czarny Ćwiek Jakub
4.2/5
23,60 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Przełom Grumley Michael
4.5/5
22,32 zł
38,90 zł
strona produktu - rekomendacje Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.7/5
33,49 zł
44,99 zł
strona produktu - rekomendacje Królowie Dary Liu Ken
4.7/5
31,99 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.