Goodbye Days (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 35,49 zł

Cena empik.com:
35,49 zł
Cena okładkowa:
39,90 zł
Oszczędzasz:
4,41 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Zentner Jeff Książki | okładka miękka
35,49 zł
asb nad tabami
Belasco Sonia Książki | okładka miękka
30,39 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

„Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie.” Naciskając „wyślij”, Carver Briggs nie miał pojęcia, że jego SMS wywoła łańcuch reakcji, które doprowadzą do tragicznej śmierci Marsa, Eliego i Blake’a.

Carver jest załamany i przerażony, nie dość że stracił trzech najbliższych przyjaciół, to jeszcze grozi mu wizja więzienia, ponieważ ojciec jednego z nich, wpływowy sędzia, kieruje sprawę do prokuratury.

Carver, w wieku swych siedemnastu lat, staje się niespodziewanie ekspertem od pogrzebów. Trzy w ciągu tygodnia.  Na każdym oprócz bólu przeżywa odrzucenie i potępienie ze strony rówieśników. A wszystko to w przededniu nowego roku szkolnego…

Jedynymi bratnimi duszami są starsza siostra, Georgia, oraz dziewczyna Blake’a. Była dziewczyna, bo Blake’a już nie ma…

Bliscy Blake’a, Eliego i Marsa proszą, a niekiedy żądają, by pozostały przy życiu przyjaciel ich tragicznie zmarłych synów przeżył wraz z nimi czas pożegnań, by spędził z nimi cały dzień, wspominając przyjaciela, robiąc z nimi to, co robiliby ze swoimi dziećmi. Za każdym razem wygląda to inaczej, za każdym razem bardziej boli, za każdym razem obie strony dowiadują się o zmarłych zaskakujących rzeczy, rzeczy, które ktoś wcześniej bał się ujawnić…

Książka opowiada o strasznej tragedii, ale też o tym, jak sobie z nią radzić, jak wybaczyć innym, jak wybaczyć sobie. Pokazuje, że nigdy, nawet gdy wydaje ci się, że to już koniec, nie jesteś sam. Niesie nadzieję. Mimo wszystko.
 


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Goodbye Days
Autor: Zentner Jeff
Tłumaczenie: Komerski Grzegorz
Wydawnictwo: Jaguar
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-13
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 135 x 40 x 200
Indeks: 22431776
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
16
4
12
3
3
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
34 recenzje
26-06-2018 o godz 12:34 Anonim dodał recenzję:
Kiedy Carver Briggs wysyła SMS do swoich trzech najlepszych przyjaciół, nie zdaje sobie sprawy, że może to mieć koszmarne skutki. Jego przyjaciele giną w wypadku samochodowym, a Carver czuje, że to wszystko jego wina. Nie tylko on tak sądzi. Ojciec jednego z przyjaciół grozi mu więzieniem, a Carver nie ma pojęcia, co zrobić. Siedemnastolatek zmaga się nie tylko z oskarżeniami innych, ale także z własnymi uczuciami. Jak ma teraz normalnie żyć, kiedy wie, że obok nie ma osób, które były dla niego kimś naprawdę wyjątkowym i ważnym? Dzisiejszy świat literatury obfituje w ogromną ilość powieści młodzieżowych. Nie ukrywajmy - większość to lekka lektura dla odprężenia i odmóżdżenia, bardzo rzadko niosąca ze sobą jakieś wartości. Ta pozycja wyłamuje się swoją niekonwencjonalnością. Często czytamy o pierwszych miłościach, problemach czy przyjaźniach. Książka Zetnera opowiada jednak o czymś innym. Jak, zaczynając tak naprawdę życie, pogodzić się z ogromną stratą i mimo tego, iść dalej do przodu? Chyba nikt o tym nie myśli, póki życie go do tego nie zmusi. Ciężko jest nawet pomyśleć, co byśmy zrobili, gdyby nasi bliscy tak po prostu zniknęli. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie szczęście mamy, póki go nie zabraknie. Ta pozycja to historia, która nas zasmuci, ale czytając ostatnie zdanie mimowolnie się uśmiechniemy. Książka mądra, zabawna i pełna prawdziwych wartości. Uniwersalna i napisana językiem młodzieżowym. Myślę, że naprawdę warto się z nią zapoznać i przekonać się samemu, jak niesamowicie prawdziwa jest to powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-02-2018 o godz 21:40 Anonim dodał recenzję:
Jak zareagowalibyście, gdyby ktoś zaproponował Wam książkę YA napisaną przez Panią oficer marynarki wojennej, specjalistkę od broni rakietowej? W dodatku historia ma zachwycić czytelników serii „Selekcja”, znanej jako „Rywalki”. Stawiając te dwa fakty obok siebie, stwierdziłam, że Erin Beaty zaserwuje z lekka odgrzanego kotleta, lecz raz kozie śmierć. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po Kopciuszkowe historie, opowiadające jak dziewczyna z niższych warstw społecznych odnajduje tego jedynego, od razu odnajduje się w obcym środowisku, podbijając serca wszystkich dokoła, a po pokonaniu paru przeszkód wszyscy bawią się na weselu rzeczonej pary. Ale… Kochani, Sage Fowler, mimo zapowiedzi, nie jest Ameriką. Jest inteligentną, zuchwałą młodą kobietą, ciekawą świata, buntującą się przeciwko postrzeganiu kobiet, jako pokornych maszyn do produkowania dziedziców, żądną wiedzy i przygód. Wbrew kowenansom wychowana przez ojca, jest żywym przykładem, że czasami system zawodzi, lecz przez to, nie mogąca znaleźć swojego miejsca w świecie, odstająca od każdej z grup społecznych. W końcu, z winy niewyparzonego języka oraz dzięki organicznej niechęci do zamążpójścia, ląduje jako stażystka u swatki Darnessy Rodelle, w najgorętszym okresie przygotowań do Concordium – uroczystych, publicznego zaręczyn reprezentantek z każdego regionu. Wydawałoby się, że nie istnieje dla niej gorsze miejsce na ziemi. Jednak podczas podróży nieustannie ćwiczy swą pamięć, zmysł obserwacji i dowiaduje się, jak małżeństwa pozwalają zachować delikatną pajęczynę równowagi w państwie. Lecz czymże byłaby wyprawa bez przygód! Autorka umiejętnie wprowadza na scenę towarzyszących pannom członków eskorty, antagonistę, który nie zawaha się dopiąć swoich celów, Kimsarów zmierzających w niewidomych celach ku wrogim ziemiom i słodkiego pazia, który podbije Wasze serca. Plus napotkacie zagadkę: kto jest kim w armii – może Wam uda się rozwiązać szybciej niż mnie :) Opis na tylnej okładce zupełnie nie przygotował mnie na to co dostałam. Spodziewałam się słodkiej, cukierkowato-pudrowej opowiastki, a dostałam świetnie dopracowany utwór. Bohaterowie są z krwi i kości – zwyczajni, skrywający swoje tajemnice i rany, lecz potrafiący jednocześnie cieszyć się chwilą. Silni, lecz przeżywający wyrzuty sumienia czy ból straty lub zawiedzionego zaufania. Nawet Ci, wydawałoby się źli do szpiku kości, troszczą się o swoich pobratymców czy zachwycają się poezją. Pozostała mi w głowie jedna myśl: „Każdy gra w życiu wiele różnych ról, ale to nie znaczy, że wszystkie są kłamstwem” Nic nie jest czarno-białe, ludzie są ludźmi, z wyraźnie nakreślonym portretem psychologicznym i to niezmiernie urzekło mnie w tej opowieści. Szczególnie silna kobieca postać, która nie czeka, aż z tarapatów wyciągnie ją mężczyzna, lecz radzi sobie sama lub potrafi skutecznie dyskutować, podsuwać dobre pomysły, przynajmniej dopóki nie ucierpi jej zraniona duma. Plus mogę podpisać się pod słowami Sage: „Ponieważ wolałabym popełnić błąd, niż pozwolić innym decydować o moim losie. (…) A uwierz, jestem świetna w popełnianiu błędów.” Niewątpliwą zaletą książki jest logiczna, konkretna i spójna akcja. Nie zauważyłam zapychaczy, niewinny wydawałoby się spacer lub zatopienie się w lekturze prowadzi do spotkania lub płynnie łączy się z kolejnymi wydarzeniami. Jednocześnie autorka zastawia na nas pułapki, sprawdzając, czy dobre oceniamy bohaterów i czy uda się jej wyprowadzić Czytelnika w pole. Tak dobrze napisanej książki dla młodzieży dawno nie miałam w rękach. Wątek polityczny i romantyczny, również zostały umiejętnie wpisane w całość, komponując się z pozostałymi historiami, nie tworząc dysonansów w idealnie wyważonych proporcjach. Jedyny zarzut mam do zakończenia – mimo swej nieoczywistości, smutku wymieszanego z radością i lekkiego szoku uważam, że był lekko przesłodzony. Podsumowując, jeżeli chcecie przeczytać świetną książkę z wątkiem historyczno-politycznym, która wciągnie Was po uszy i nie wypuści do (prawie) samego końca polecam z całego serca! Dodatkowo intensywna czerwień zdobiąca okładkę może doskonale współgrać z ozdobami świątecznymi, więc czemu by nie zaprosić jej do domu i ułożyć pod choinką? Uprzedzam tylko lojalnie, że drugi tom wychodzi w oryginale(!) dopiero w maju…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-01-2018 o godz 01:40 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„Ta książka najpierw Was przygnębi, potem pocieszy, a z całą pewnością odmieni!” Czy jeden sms może zmienić wszystko? „Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie.” Naciskając „wyślij”, Carver Briggs nie miał pojęcia, że jego SMS wywoła łańcuch reakcji, które doprowadzą do tragicznej śmierci Marsa, Eliego i Blake’a. Carver jest załamany i przerażony, nie dość że stracił trzech najbliższych przyjaciół, to jeszcze grozi mu wizja więzienia, ponieważ ojciec jednego z nich, wpływowy sędzia, kieruje sprawę do prokuratury. Carver, w wieku swych siedemnastu lat, staje się niespodziewanie ekspertem od pogrzebów. Trzy w ciągu tygodnia. Na każdym oprócz bólu przeżywa odrzucenie i potępienie ze strony rówieśników. A wszystko to w przededniu nowego roku szkolnego… Jedynymi bratnimi duszami są starsza siostra, Georgia, oraz dziewczyna Blake’a. Była dziewczyna, bo Blake’a już nie ma…" Jeff Zentner mieszka i pracuje w Nashville, w stanie Tennessee. Już od najmłodszych lat ciągnęło go do literatury i jako dziecko przesiadywał w bibliotece aż do jej zamknięcia, a w czasie nauki w szkole średniej i podczas studiów pracował w księgarniach. Jego książkę „Król węży” wyróżniono nagrodą William C. Morris Award, przyznawaną debiutanckim powieściom YA. Kurczę, bardzo rzadko zdarza się mi, że nie wiem co napisać w recenzji, ale po przeczytaniu „Goodbye Days” czuję się jakby przejechał po mnie stukilowy walec, składający się z samych emocji i naprawdę strasznie ciężko zebrać mi myśli. Do tej pory nie znałam twórczości tego autora, a wiem, że ma on na swoim literackim koncie jeszcze jedną książkę, którą na pewno przeczytam, bo twórczość tak zdolnych autorów trzeba czytać i chłonąć. „Goodbye Days” to powieść bardzo, ale to bardzo emocjonująca, momentami przytłaczająca i wzruszająca. Nie wstydzę się przyznać, że wylałam podczas jej czytania wiele łez, łez, których nie potrafiłam powstrzymać, bo niejednokrotnie moje serce ściskało się z bólu. Ale czy można czytać o śmierci przyjaciół i się nie wzruszyć? Czy można nie płakać, gdy czyta się, o tak ogromnej tragedii? Uwierzcie mi, że się nie da. Jeden sms zmienił życie głównego bohatera, Carver musiał żyć z poczuciem winy, nie raz doświadczając potępienia ze strony rówieśników. Autor w swojej książce poruszył naprawdę kontrowersyjny temat, a tym samym zmusił mnie, bym sama zdecydowała o tym, czy siedemnastoletni Carver ponosił winę za śmierć trójki swoich przyjaciół... Książka ta wywarła na mnie ogromne wrażenie i skłoniła do wielu refleksji. Na pewno nie jest to powieść dla każdego, bo nie każdy odnajdzie w niej prawdziwy sens. Nie jest napisana zbyt lekko, jest w niej dużo opisów, dużo przemyśleń, ale czyta się ją bardzo szybko. Sama odłożyłam ją na półkę dopiero wtedy, gdy dotarłam do ostatniej strony, ale po prostu nie mogłam inaczej, bo ta smutna historia usiana dziesiątkami emocji, trafiła w głąb mojej duszy. Jeff Zentner napisał książkę niebanalną, niezwykle dojrzałą z ogromnie trudnym tematem do uniesienia. Na pewno nie jest ona skierowana tylko dla młodzieży, bo ja jako dorosła osoba wiele się z niej nauczyłam. Autor uświadomił mi, że każdy czyn, każda decyzja, czy każde nasze działanie skutkują konsekwencjami, nie zawsze tymi dobrymi i że za wszystko trzeba ponosić odpowiedzialność, bez znaczenia czy ma się tylko naście, czy kilkadziesiąt lat. To mądra i prawdziwa książka, o życiu, którego nigdy nie da się przewidzieć i o tragedii, która może dotknąć każdego z nas. Autor pokazuje także, jak z tak ogromną tragedią można sobie radzić i jak wybaczać innym, a przede wszystkim sobie. Polecam osobom, które lubią niebanalne i prawdziwe do bólu historie. Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2018 o godz 00:40 Książki według Wiktorii dodał recenzję:
https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com "Goodbye days" zaintrygowało mnie samym opisem, nie potrzebowałam niczego więcej, bez wahania chwyciłam ją do ręki i zaczęłam czytać. Po skończeniu nie za bardzo wiedziałam, co się stało. Zapowiadało się ciekawie i emocjonalnie, ale koniec końców skończyło się na tym, że nie potrafiłam przez tę pozycję przebrnąć. Nie powiem, sam zarys fabuły jest intrygujący i można było to napisać w naprawdę zniewalający sposób, jednak to wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Powieść, jako całokształt nie jest zła, ma swoje plusy jak na przykład ciekawa okładka, jednak zdecydowanie sama oprawa nie potrafi zniwelować minusów, które mi skutecznie utrudniały czytanie tej książki. "Nauczycielka fizyki zadała nam kiedyś pytanie: „Co jest według was cięższe? Kilogram piór czy kilogram ołowiu?”. Wszyscy bez wahania odpowiedzieliśmy, że kilo ołowiu. Dzisiaj już wiem, że ciężar trumny najlepszego przyjaciela nie równa się ciężarowi ołowiu i pierza. Jest znacznie cięższy." Carver Briggs miał wszystko, czego inni mogli mu zazdrościć: przyjaciół, wspierającą rodzinę i talent, o którym większość może tylko pomarzyć. Wszystko układało mu się idealnie, jednak życie to nie bajka i zawsze coś musi się zepsuć w najmniej oczekiwanym momencie. W jego przypadku właśnie tak było. Chłopak stracił wszystko w ciągu jednego dnia. Jeden sms odebrał chłopakowi wszystko, na czym mu zależało i na co ciężko pracował. „Dość rzadko mamy okazję pokochać człowieka za to, że uratował nas przed utonięciem lub wyniósł z płonącego budynku. Najczęściej ludzie zasługują na naszą miłość dzięki temu, że ratują nas na milion banalnych, drobnych sposobów przed samotnością.” Cała książka opiera się tak naprawę na głupocie przyjaciela Carvera. Kierując pojazdem, odpisywał na sms przyjaciela, mimo, że obok niego siedziały dwie inne osoby, które logicznie rzecz ujmując mogły to zrobić za niego. Kolejną rzeczą, której nie potrafię zrozumieć to zwalanie winy za śmierć chłopaków na naszego bohatera. Tak napisał sms, ale Marsowi nikt nie kazał odpisywać w czasie jazdy! Całokształt tej książki kompletnie do mnie nie przemawia. Powiem inaczej, to dla mnie nie ma sensu. Zasady, które autor stworzył w tej powieść są dla mnie wyssane z palca i całkowicie nie realne, co tylko dodatkowo odpycha mnie od tej pozycji. Kolejną rzeczą, która jest po prostu czymś dla mnie niewyobrażalnym to jak autor stworzył głównego bohatera, nazwał go ekspertem od pogrzebów. Zasiadając do czytania sądziłam, że jest to przenośnia. Uwierzcie mi to wcale nie jest "przenośnia". Carver stał się chłopakiem, który może pomóc każdemu w uporaniu się ze stratą, ponieważ on pochował trzy osoby i wie, co i jak. Czy naprawdę tylko dla mnie nie ma to kompletnie żadnego sensu? Książka idzie w czytaniu opornie, jednak zdecydowanie spowodowane jest to tym, że wszystko rozgrywa się tutaj powoli, można powiedzieć, że delikatnie i wszystko jest dokładnie wytłumaczone. "Goodbye days" nie jest złe, jest to powieść, która wymaga myślenia. Całość mimo bezsensownych sytuacji i wręcz absurdalnych wydarzeń posiada w sobie coś, co pozwala doczytać czytelnikowi do samego końca. Pokazuje jak ze śmiercią najbliższych radzi sobie młody chłopak, opisuje uczucia mu towarzyszące i rozterki. Carver odwiedza miejsca związane z jego przyjaciółmi, przypomina sobie chwile z nimi związane i pokazuje swoją tęsknotę, która jest w niektórych momentach, aż namacalna. Całość nie wywołała we mnie nie wiadomo jakich emocji, sprawiła ona, że było mi strasznie żal młodego bohatera i w niektórych momentach miałam łzy w oczach. Nigdy nie chciałabym przechodzić, przez to, co on. Jeżeli uważasz, że jest to zdecydowanie powieść dla ciebie i trafia ona w twoje serce, to zachęcam do chwycenia po nią. Jest niebanalna, porusza trudne tematy i dla wielu osób jest bardzo emocjonalna. Osobiście zauważyłam wad i minusy, które mnie odpychały, jednak mimo to, będę miło wspominać czas spędzony przy tej lekturze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-12-2017 o godz 19:37 pattzy_reads dodał recenzję:
Dziś na głównej książka, która na początku okropnie mnie irytowała, a potem powaliła na łopatki emocjami, jakie można z niej wyciągnąć. Mowa tutaj o książce Goodbye Days od Wydawnictwa Jaguar. Carver był zwykłym nastolatkiem z pasjami — nie różnił się niczym od większości ludzi. Miał ekipę przyjaciół, która nosiła honorową nazwę Brygady Sos i czekał go kolejny rok w szkole dla uzdolnionych artystycznie dzieciaków, jednak koniec wakacji całkowicie go zaskoczył i zmienił. Jeden esemes, trzech przyjaciół mniej, stos wyrzutów sumienia i napady paniki w gratisie. Opis książki intryguje i to właśnie dlatego po nią sięgnęłam. Jak poradzić sobie z taką tragedią w tak młodym wieku? Zapewne nie ma na to odpowiedniej recepty — Carver z początku nie widział dla siebie żadnego wyjścia. Niemal nikt nie stał po jego stronie, wszyscy winili go za to, co się stało i… Tu wpada wątek, który mnie irytował. Ludzie w tej książce traktowali chłopaka jak mordercę, jakby zabił z zimną krwią, a nie nieświadomie wysłał wiadomość, która doprowadziła do tragedii. Kilka razy zdarzyło mi się zamknąć książkę i warknąć pod nosem, dając upust irytacji, która się we mnie gotowała. Ba! Napisałam nawet do Karoliny (come.book), czy ta książka będzie tak irytująca pod względem obwiniania Carvera. Tak było i musiałam się do tego przyzwyczaić, bo, poza tym aspektem, książka była naprawdę cudowna. Goodbye Days porusza bardzo delikatne tematy — śmierć, samotność, wyrzuty sumienia i żałoba. To nigdy nie będzie nic lekkiego i przyjemnego, nie łatwo przez to przejść i każdy musi sam się z tym uporać i pogodzić z okropnym losem. Carver miał tylko garstkę ludzi, którzy mu pomagali. Poza tym sam bardzo chciał pomóc ludziom, którzy stracili bliskie osoby. Gorąco polecam. Nie zdradzę wam wiele z tej powieści, bo ciężko ubrać to w słowa, a nie chcę wam też nic spojlerować. Po prostu to trzeba przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-11-2017 o godz 18:20 Nevermore dodał recenzję:
Autor "Goodbye days" Jeff Zentner to mi znany z zaledwie jednej, ale za to świetnej książki. Napisał "Króla węży" - książkę, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Oczywiście, kiedy tylko nadarzyła się okazja sięgnęłam po kolejną powieść autora. Śmierć i strata to jeden z najczęściej pojawiających się tematów w literaturze. Autor podszedł jednak do tematu zupełnie inaczej. W tym przypadku poznajemy historię nastoletniego Carvera, który próbuje poradzić sobie ze stratą trójki najlepszych przyjaciół, którzy właśnie zginęli w wypadku. Co więcej, chłopak obwinia się o ich śmierć, ponieważ tuż przed wypadkiem wysłał do kolegów smsa. Mocną stronę tej książki jest z całą pewnością świetny pomysł. niejednokrotnie zdarzyło mi się sięgać po powieści opowiadające o osobach, które próbowały radzić sobie ze stratą ukochanej osoby, jednak przeważnie był to chłopak, dziewczyna, mąż, czy żona. Tutaj główny bohater traci wszystkich najlepszych przyjaciół jednocześnie. Traci swoją codzienność w szkole, wszystkie wieczorne wyjścia i rytuały oraz możliwość powierzenia najgłębszych sekretów. Komu powiedzieć, co tak naprawdę czujesz, skoro wszyscy, który by to zrozumieli odeszli? Brzmi nieźle, prawda? Niestety są też wady. Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Carver obwinia się za śmierć kolegów. Ludzie w żałobie bardzo często działają przecież nielogicznie i we wszystkim doszukują się swojej winy, kiedy są naprawdę zrozpaczeni. Przedziwne jest jednak obwinianie Carvera przez kogokolwiek z otoczenia, a proces sądowy to już istny absurd... I jeśli mam być całkiem szczera to niesamowicie wkurzała mnie ta książka, głównie dlatego, że była tak bardzo nierówna. Z jednej strony świetny pomysł na fabułę, a z drugiej dziwaczny pomysł z rozprawą. Po lekturze "Króla węży" spodziewałam się, że i ta powieść okaże się fenomenalna, ale tak nie jest - jest zaledwie niezła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-11-2017 o godz 18:28 Singielka xxo dodał recenzję:
http://intheheavenofbooks.blogspot.com/2017/11/80-goodbye-days-j-zentner.html Jest spokojny, normalny dzień. Carver pracuje jak co dzień, do niego jadą właśnie jego przyjaciele. Brygada Sos składa się z Marsa, Eliego i Blake'a. Carver nieco się niecierpliwi. Wysyła sms'a do jednego z nich, który akurat kieruje. To był moment, który zmienił życia ich wszystkich. Jest wypadek i trójka przyjaciół w aucie ginie. Zostaje tylko Carver i jego poczucie winy. Czy przyjaciele zginęli przez niego? Ciągle zadaje sobie to pytanie i nie może odpędzić od siebie złych myśli. Na dodatek ojciec Marsa jest sędzią i pozywa Carvera o zabójstwo. Przecież Carver wiedział, kto będzie kierować - to jego argument. Jednak chłopak jakoś funkcjonuje i zaprzyjaźnia się z dziewczyną, już byłą dziewczyną, zmarłego przyjaciela Eliego - Jesmyn. Jego kontakty z siostrą stają się lepsze i, mimo że Georgia wyjechała na studia, to i tak Carver może liczyć na jej wsparcie. Z rodzicami nie potrafi jednak rozmawiać o swoich uczuciach. Za to z babcią Blake'a Carver utrzymuje bardzo dobry kontakt. Starsza kobieta jest równie podłamana co on, więc łatwiej jest mu z nią rozmawiać. Georgia przekonuje brata, by ten poszedł do psychologa, co mu naprawdę pomaga. Mimo początkowego zniechęcenia, doktor Mendez okazuje się naprawdę interesującym mężczyzną. Bohaterowie w książce są wyjątkowi. Moją swoje oddzielne życia, ale tworzą również wspólną historię. Są ze sobą powiązani. Carver jest w naprawdę trudnej sytuacji. Razem z nim przeżywałam wszystkie pozytywne i negatywne emocje. Autor użył tzw. falowania nastrojów. Raz byliśmy przygnębieni, raz nieco bardziej weseli. Zakończenie było niesamowite - razem z Carverem czułam ulgę i wreszcie coś pozytywnego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2017 o godz 10:11 Joanna Niedzielska dodał recenzję:
Śmierć przyjaciół. Czy to dobry pomysł na książkę dla młodzieży? Motyw ten możemy znaleźć w wielu książkach. Jednak najczęściej jest on wiązany z miłością. Tu autor postanowił przekazać młodym ludziom śmierć jako stratę przyjaciela, kumpla. To bardzo trudny temat, jednak jest to w pewnym sensie możliwość dotarcia do młodego pokolenia przez pewnego rodzaju szok. Książka jest naszpikowana emocjami, które mogą wstrząsnąć czytelnikiem, myślę, że nie tylko młodym. Nie jest to książka o miłości, nie jest to książka o miłości rodzicielskiej, jest to opowieść o tym, jak młody chłopak zmaga się z samym sobą po starcie przyjaciół. Carver dowiaduje się, że może być odpowiedzialny za śmierć swoich kolegów. Minęło kilka dni od wypadku samochodowego, w którym giną trzej młodzi chłopcy, jego najlepsi kumple. Myśli, że to on mogę być za to odpowiedzialny, to nie jest dobry start w nowy rok szkolny. Nasz bohater zostaje bez przyjaciół, ma ogromne poczucie winy, kiepsko dogaduje się z rodzicami, jego życie straci sens. Są jednak osoby, które cierpią równie mocno, jak on, to dziewczyna jednego z jednego przyjaciół i babcia drugiego. Czy to jednak wystarczy, żeby pogodzić się z tym, że najlepsi przyjaciele już nie wrócą? Czy Carver da radę przeżyć żałobę? Książka jest bardzo dobrze napisana i warta przeczytania. Od pierwszych kartek możemy zauważyć, że jest ona przepełniona emocjami głównego bohatera, który stacza walkę z samym sobą. Konflikt wewnętrzny bohatera, który z jednej strony czuje się winny, ale z drugiej myśli, że to może jednak nie jego wina, daje nam jako czytelnikom wiele do myślenia.. Ta walka głównego bohaterem powoduje, że my razem z nim zaczynamy to wszystko przeżywać i odczuwać. Autor nie oszczędza czytelnika, zdarza się, że czytając, nasze serducho rozbija się na tysiąc kawałków z żalu i smutku. Na szczęście nasz bohater ma też chwile normalności, bo inaczej nie dałoby się tego czytać. Pojawia się tu także wątek miłosny, jednak jest on tylko tłem do całości. Co prawda odwraca on trochę uwagę czytelnika od głównego wątku i problemu, ale myślę, że jest to bardzo fajna odskocznia od trudnego wątku głównego. W Googby Days… mamy opisanych wiele sposobów na przeżycie żałoby. Żałoba po stracie kumpli, chłopka, wnuka, syna. Nienawiść, obwinianie siebie, innych to uczucia, które targają nami po starcie najbliższej osoby. Jeff Zentner pokazuje, że żałoba ma wiele twarzy, czasami jest to dla czytelnika przytłaczające. Bardzo podoba mi się to, jak wykreowani są bohaterowie powieści, nie są przerysowani, są bardzo dobrze dobrani do ról, jakie odgrywają. Jeśli zatem macie ochotę na książkę, która: „Najpierw was przygnębi, potem pocieszy, a z całą pewnością zmieni”. Zapraszam do lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-10-2017 o godz 00:55 Agata Misztal dodał recenzję:
www.roseperdu-books.blogspot.com Pewnego dnia Carver ma się spotkać ze swoimi przyjaciółmi. Nie może się doczekać i pisze do nich smsa. Nie miał pojęcia, że to będzie ostatnia wiadomość jaką im wyśle. Nie przypuszczał, że to może doprowadzić do ich śmierci. Teraz musi poradzić sobie z żałobą, smutkiem i poczuciem winy. Strasznie trudno jest mi zabrać się za tą recenzję. Ta książka wzbudziła we mnie ogrom emocji i to one mi wszystko utrudniają. Boję się, że nie uda mi się słowami opisać tego jak cudowna i ważna jest ta powieść. Pokazuje, co z człowiekiem robi żałoba i poczucie winy. Pokazuje jak ulotne jest życie i jak jedna rzecz może wszystko zmienić. Autor bardzo umiejętnie i ciekawie przedstawił nam uczucia i problemy chłopaka. Pozwolił nam dobrze go zrozumieć i to, co przechodził. Styl Jeffa Zentnera jest bardzo przyjemny, wie jak dobierać słowa, by wywołać w czytelnikach łzy czy śmiech. Ja się nie popłakałam, ale w pewnym momencie miałam łzy w oczach. Jeżeli chcecie przeczytać książkę, która wzbudzi w was wiele emocji to „Goodbye Days” jest dla was. "Żałoba jest dziwna, uderza nagłymi falami, zaskakuje. W jednej chwili stoję sobie po kolana w wodzie i jest dobrze, a zaraz potem czuję, że tonę." Oprócz śmiechu i łez ta powieść wzbudzała we mnie złość. Nie dlatego, że książka była zła, tyko uważam, że Carver nie był niczemu winny, nikt nie kazał kierowcy odpisywać w tym momencie na smsa. Mam mocne uczucia względem tej sprawy. Uważam, że tylko idioci używają telefonów podczas prowadzenia samochodu. Wracając do książki. Rozumiem dlaczego on się obwiniał, pewnie na jego miejscu to samo bym robiła i po przeczytaniu rozumiem też innych bohaterów co nie zmienia faktu, że chłopak nie jest niczemu winny! Autor wybrał bardzo ciekawy, trochę kontrowersyjny temat. "Godność jest stanowczo przeceniana. Spokojnie można się bez niej obejść. Wiem, bo sam miałem taki okres. Za to bez śmiechu nikt nie może żyć. Z radością przehandluję godność za śmiech, bo godność jest tania, a śmiech bezcenny." Autor daje nam dużo flashbacków, dzięki którym poznajemy przyjaciół Carvera, pozwala nam to lepiej zrozumieć ich relację, a także przez nie wiemy, co stracił Carver. Wszystko obserwujemy z jego punktu widzenia, ale autor tak wszystko świetnie napisał, że wiemy też jak inni radzą sobie z tą niełatwą sytuacją. „Goodbye Days” to jedna z najlepszych książek jakie ostatnio przeczytałam. Dostarcza wiele emocji. Autor pisze bardzo przyjemnym językiem, dzięki czemu czyta się bardzo szybko, a z bohaterami można się utożsamiać. Oprócz żałoby, porusza także temat przyjaźni, rodziny, wsparcia, choroby psychicznej. Jestem pewna, że każdy znajdzie w niej coś, co mu się spodoba. Dlatego nie zastanawiajcie się, tylko kupujcie i czytajcie tą książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-10-2017 o godz 20:38 Corvus Lupus dodał recenzję:
www.niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com "Kończ waść, głodu oszczędź!" Ta książka jest ponoć powieścią dla młodzieży, moje osobiste odczucia są jednak nieco inne. Goodbay days posiada w sobie przeogromny przekaz, który z całą pewnością daje do myślenia. Przygotujcie się na wiele ciekawych momentów, które wzbudzą w was niesamowicie intensywne emocje. "Firmie "Carver i spółka" bardzo zależy na państwa opinii. Cieszymy się, że zechcieliście się z nami podzielić wrażeniami po współpracy! Niestety, obecnie wszystkie linie są zajęte i nie jesteśmy w stanie przyjąć ani jednego słowa krytyki!" Carver Briggs to zwykły nastolatek z talentem pisarskim, posiadacz trzech przyjaciół, każdego uzdolnionego w innych dziedzinach i niesamowicie zżytych z wcześniej wymienionym chłopcem. Życie idealne prawda? Lojalni przyjaciele, dobra i wspierająca rodzina, szansa na naprawdę dobrą przyszłość. Sielanka oczywiście nie trwa długo, a wszystko sypie się przez jeden SMS. Przyjaciele Carvera giną w wypadku, a on sam czuje się wszystkiemu winny, a prawo mówi samo za siebie, czy jednak jest to aż tak ważne? Właśnie stracił część swojego życia. Nie jest to racze bezmyślny romans, ale przyznaję, że odrobinka miłości się w niej znajdzie, choć nie obiecuję, że was to zadowoli. Są książki, które zasiewają ziarenko niepokoju, które powoli kiełkuje i przekłada się na życie codzienne. Taką książką jest Goodbay days, która porusza realny problem, który co prawda w Polsce nie jest aż tak dotkliwy jak w Ameryce. Przyznaję, że ostatnio średnio idzie mi pisanie recenzji, głównie dlatego, że wybieram książki, które albo wywołują skrajne emocje, albo są po prostu przyjemne i niewymagające. Zapewniam was, że Goodbay days zalicza się do tych pierwszych. Stwierdzenie na okładce ("Ta książka najpierw was przygnębi, potem pocieszy, a z całą pewnością zmieni!") jest niezwykle trafne, bo niestety albo wręcz przeciwnie uświadomiła mnie dosadnie jakie konsekwencje niosą ze sobą tak bezmyślne działania. "W życiu ludzkim pojawiają się niekiedy chwile, gdy mierzymy się z wyzwaniami ponad nasze siły." Jeff Zentner to autor, który niezwykle zdaje się rozumieć młodzież, tak jakby siedział im w głowie, albo sam się czuł jako młodzieniec. Emocje, które zostały zawarte w książce wydają się niezwykle realne i mocno oddziałują na czytelnika. Bohaterowie, wykreowani na postacie z z krwi i kości, nieidealnych i prawie, że namacalnych. Jeff nie wie co to schematy, a nawet jeśli to unika ich jak ognia. Problemy. które poruszył w książce nie są wzięte z księżyca, każdego z nas może to spotkać, a w wieku młodzieńczym każdy z nas przeżył bądź przeżyje zawód miłosny czy utratę przyjaciela/przyjaciół (niekoniecznie przez śmierć) i wiele naprawdę nieprzyjemnych spraw. "Wiesz? z anegdotami o naszych bliskich zawsze tak jest. Nie da się ich opowiedzieć. Trzeba je przeżyć." Fabularnie książka ta jest dość nietuzinkowa, tak jakby autor opowiadając tę historię był całkowicie świadomy tego jak odbierze ją czytelnik. Świadomie zawarł w niej przeogromny przekaz, który zaszczepia strach w podświadomości i wręcz odpycha nas od popełnienia tego samego błędu co bohaterowie. Podsumowując, z całą pewnością nie jest to lekka młodzieżówka pełna błahostek. Jest to powieść, która nas uświadamia, wymaga zaangażowania. Szczerze podziwiam Jeffa za podjęcie się takiego tematu, a także mam nadzieję, że chociaż z czystej ciekawości sięgniecie po Goodbay days, bo jest to niezwykle pouczająca i wartościowa powieść. Pozdrawiam ciepło, Sara ❤
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-10-2017 o godz 21:45 To Read Or Not To Read dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/10/chcesz-pozegnac-bliskiego-dzwon-pod.html Zacznę od podstawy, na której trzyma się całą książka. Jej trzon zupełnie do mnie nie przemawia. Cała fabuła opiera się na tym, że trzej przyjaciele Carvera pojechali do kina, a po seansie mieli się z nim spotkać. Chłopak zaczął się trochę niecierpliwić i napisał do nich smsa o treści „Gdzie jesteście chłopaki? Odpiszcie”. Pech chciał, że Mars-kierowca odebrał go w trakcie jazdy i pisząc odpowiedź, nie zauważył nadjeżdżającej ciężarówki. Wszyscy zginęli, a Carver pozostaje z wyrzutami sumienia i prokuratorem na karku, który w nieszczęśliwym wypadku dopatruje się jego winy. Czyli co, Carver ma odpowiadać za głupotę swojego kumpla? Nikt nie kazał Marsowi sprawdzać telefonu i odpisywać na wiadomość. Z tego powodu główny bohater ma iść do więzienia? I niestety, ale to jest wątek, wokół którego kręci się większość akcji i który jest obecny do samego końca, chociaż momentami tylko na drugim planie. Zupełnie nie przemawia do mnie system sprawiedliwości opisany w książce. Nadinterpretacja goni nadinterpretację, szuka się dziury w całym, a wszystko jest grubymi nićmi szyte. Po opisach miałam troszkę inne wyobrażenie o tym, o czym jest książka. Myślałam, że stwierdzenie, że Carver jest ekspertem od pogrzebów jest napisane sarkastycznie. A tu się okazuje, że autor naprawdę tak stworzył tę postać. Chłopak najpierw chodzi na pogrzeby swoich przyjaciół, a później z kolei pomaga ich rodzinom uporać się ze stratą. Te wątki są tak napisane, że wyglądają jak praca na pół etatu, której podejmuje się Carver. Coś w stylu; dzwoni telefon: „Umarło mi dziecko, chodziłeś z nim do szkoły więc pożegnaj je razem ze mną, bo słyszałem, że tak robisz”. Nie podobało mi się to podejście do sprawy, bo zaburzało osobistość żałoby i czyniło ją czymś, co można kupić i sprzedać, co można wyleczyć za pomocą jednej usługi. To w sumie tyle, jeśli chodzi o moje czepianie się i pokazywanie wam rzeczy, które mi się dobrze w Goodbye days nie ułożyły. Książka nie jest zła, ale po prostu mało się w niej dzieje i wszystko rozgrywa się powoli, stonowanie i dokładnie. Nie chodzi w niej o porywającą akcję i tajemnice, ale o uczucia i słuchanie samych siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-10-2017 o godz 12:01 Aleksandra_B dodał recenzję:
Chyba nie ma na świecie takiego środka masowego przekazu, w którym nie wspominano o konsekwencjach, jakie niesie ze sobą korzystanie z telefonu komórkowego podczas prowadzenia samochodem. Praktycznie wszędzie trąbi się o tym, aby ignorować tę pokusę, aby nie stwarzać zagrożenia na drodze. Przecież zawsze można odpisać po dotarciu na miejsce docelowe, a jeżeli już naprawdę nie potrafimy się powstrzymać, to warto zjechać na najbliższy parking i oddać się lekturze. Niestety niektórzy nadal nie potrafią pojąć tych słów, ignorują je ile wlezie, przez co dochodzi do wielu wypadków, które dość często posiadają masakryczny finał. Właśnie taki scenariusz spotkał najlepszych przyjaciół Carvera, gdzie kierujący samochodem postanowił zaspokoić ciekawość siedemnastolatka i szybko udzielić mu odpowiedzi na dręczące go pytanie. Tym samym, zamiast przeżywać kolejne zwariowane przygody, o których mogłoby być głośno, siedemnastolatek musiał pogodzić się z myślą, że nigdy więcej nie zobaczy swoich druhów z Brygady Sos. Już samo to powoduje, iż świat nagle staje się czarno-biały, a śmiech zdaje się jedynie wspomnieniem. Dlatego też trudno się dziwić, że wystarczyło – w moim przypadku – przeczytać paręnaście stron i już po omacku poszukiwać paczki chusteczek mogących pomóc mi się pozbyć paskudnych łez napływających mi do oczu. A to jeszcze nie koniec przykrych niespodzianek. Posądzany o dołożenie sporej cegiełki do wypadku Carver wielokrotnie mierzył się z nieprzyjaznymi spojrzeniami, przykrymi słowami czy samym odrzuceniem przez uczniów, którzy stanęli po stronie tych, co z ogromną chęcią ujrzeliby nastolatka w pasiastym uniformie więziennym. Przez to, co aktualnie przedstawiłam, może wydawać się, że ta książka stanowi pojemny zbiór dołujących, wywołujących chandrę, wyciskających łzy wydarzeń, ale nie martwcie się – to tylko złudzenie. Każdy doskonale wie, że „po burzy zawsze wychodzi słońce” i promieni takowego tutaj nie zabrakło! Uaktywniane z dobrym wyczuciem czasu liczne wspomnienia przygód Brygady Sos pozwalały odetchnąć od całego cierpienia, wywołując szeroki uśmiech i niesamowitą chęć odkrycia tego, co działo się dalej. Również późniejsze wydarzenia powoli odciążały obolałe od nadmiaru wrażeń umysły, nabierając coraz chętniej lekkości. Również co rusz napotykałam się na chwytające za serce cytaty, przy których ciężko było nie oderwać się na chwilę od lektury i zasiąść w zadumie nad ich prawdziwością. A samo zakończenie... Rany, że ja przy tej książce się nie odwodniłam, to jest cud nad cudami! [...] Więcej na: http://bluszczowe-recenzje.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2017 o godz 13:29 Salivia dodał recenzję:
Do tej powieści potrzebowałam dwóch podejść. Za pierwszym razem rozpoczęłam lekturę w przeddzień wyjazdu z przyjaciółkami w góry. Jedna miała dojechać dopiero następnego dnia, a ja z pozostałą dwójką miałyśmy zapakować się do samochodu i ruszyć o poranku. Cóż, możecie sobie wyobrazić jakie szalone myśli pojawiły się w mojej głowie po czterdziestu stronach tej książki... Dopiero po bezpiecznym powrocie mogłam ponownie sięgnąć do Goodbye days i pozwolić sobie na pochłonięcie się mrocznemu, żałobnemu wydźwiękowi powieści. Aura smutku, żalu, strachu towarzyszy nam przez większość książki. Emocje Cravera są niemal namacalne i bardzo szybko czytelnik zaczyna sam je odczuwać. Do tego stopnia, że w pewnym momencie miałam łzy w oczach. Fabularnie może się wydawać, że w Goodbye days niewiele się dzieje. Nie spodziewajcie się wybuchów, ekscytujących zwrotów akcji i niesamowitych istot. Cała akcja zbudowana jest na rozmowach żałobników, ich radzeniu sobie ze śmiercią bliskich im osób. Dobrym zabiegiem jest to, że każda z postaci przechodzi ten mroczny okres swojego życia w inny sposób. Myślę, że w ten sposób Zentner uwrażliwia czytelnika na żałobę. Postacie wykreowane przez autora są różnorodne, a zatem ciekawe. Ze względu na to, że pochodzą z różnych środowisk, mają inne doświadczenia, również inaczej radzą sobie z utratą członków rodziny czy przyjaciół. Nie zastaniemy tutaj postaci łudząco do siebie podobnych, co urealnia historię. Czasami można zirytować się na postępowanie niektórych osób, ale z drugiej strony wszystkie ich zachowania spowodowane są żalem, smutkiem, złością. Styl autora jest lekki i przystępny. Porusza trudny temat, który ubiera w proste słowa. Dzięki temu powieść może dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, przedstawić pewne wartości także młodszym czytelnikom. Dzięki temu książkę Zentnera czyta się szybko i dobrze. Obawiam się jedynie, że może pojawić się pewna grupa czytelników, którą znudzi ta powieść. Jeżeli ktoś nie lubi spokojnego postępowania akcji do przodu, skupienia na emocjach i przemyśleniach głównego bohatera - to powinien zastanowić się nad lekturą Goodbye days. A może lepiej powiedzieć: uzbroić w cierpliwość i mimo to sięgnąć po tę książkę?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2017 o godz 09:45 czarnatulipanna dodał recenzję:
https://czarnatulipanna.wordpress.com/2017/10/16/goodbye-days/ Efekt motyla i bóle fantomowe Najnowszą powieść Zentnera przeczytałam już kilka dni temu, ale cały czas nie umiem po niej zebrać myśli. Pozornie prosta historia dedykowana nastolatkom, ale to naprawdę tylko pozory. Carver – nastolatek rozpoczynający ostatni rok w szkole średniej, sprawca efektu motyla. Jeden wysłany przez niego sms zmienia życie wielu osób. Jego samego również. W jednej chwili traci trzech najbliższych przyjaciół, a co gorsza – zostaje oskarżony o ich śmierć. Rzeczywistość nastolatka zmienia się w piekło. Wśród wyrzutów sumienia, tęsknoty i napadów paniki, próbuje uporać się z bólem straty oraz robi wszystko, by pomóc rodzinom zmarłych chłopców. Starsi czytelnicy mogą się zbulwersować: „Ale jak to? Do jakiej lektury nas namawiasz?! Przecież to typowa młodzieżówka.” Ale ja polecam ją zwłaszcza rodzicom. I niech nie zrazi Was język ani żarty o pierdzeniu i „twojej starej”. Nastolatki takie są, nawet jeśli nie chcemy o tym wiedzieć. W czasie lektury nie dawało mi spokoju kilka pytań: Kiedy dzieci stają się dla rodziców obcymi ludźmi? Kiedy przestajemy wiedzieć, co naprawdę się u nich dzieje? Czy można to zatrzymać? Czy może właśnie to, że nie jesteśmy w stanie zaakceptować zmian jakie zachodzą w dorastających dzieciach sprawia, że przestają się one dzielić z nami swoim światem? Pomimo tragedii Goodbye Days jest historią pełną ciepła i nadziei, która pokazuje, jak poradzić sobie z niewyobrażalną stratą, wyrzutami sumienia, ostracyzmem. Uświadamia, że każde nieszczęście jest wielowymiarowe i swoim cierpieniem nie powinniśmy umniejszać żałoby innych. Goodbye Days to naprawdę jedna z niewielu powieści, która może przeczytać tak nastolatek, jak i jego rodzice. Ba! Dla tych drugich lektura będzie znacznie pełniejsza, bo o ile dorosły będzie potrafił wczuć się w sytuację nastolatka, to nastolatek nawet nie wychwyci punktu widzenia i przeżyć rodzica. Pomimo niezbyt wyszukanego stylu, naprawdę polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-10-2017 o godz 19:26 Ujrzeć Słowa dodał recenzję:
Poszukiwanie zrozumienia jest jak najbardziej na plus w tej historii, jednak dołączenie do tego wątku miłosnego, no cóż, to już zakrawało na pewnego rodzaju desperację, ale co ja tam wiem. Nie mówię, że książka całkowicie mi się nie podobała, ale zaczęłam w niej dostrzegać wiele nielogicznych zachowań zarówno młodszych jak i starszych bohaterów i w tym momencie straciła ona odrobinę w moich oczach. Wiem, że obwinianie innych zawsze jest zapisane w naszych genach, ale w tej książce naprawdę wydawało mi się to na wyrost i tylko dlatego oceniam ją słabiej. Jednak z drugiej strony nie jestem w stanie umniejszać treści i zamysłowi autora z próbą ukazania żałoby. Myślę zatem, że może i nie jest ta pozycja rewelacyjna, ale nie zasługuje tylko i wyłącznie na ogień krytyki. Inaczej też jest poznawać historie, nawet te wymyślone, jeżeli wcześniej z takim uczuciem nie miało się do czynienia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-10-2017 o godz 13:09 cherry dodał recenzję:
Czasem robimy coś zupełnie bezrefleksyjnie, nie zdając sobie sprawy, jak wielkie konsekwencje mogą mieć nasze czyny. Główny bohater Goodbye days, Carver Briggs, w życiu by nie przypuszczał, że wysłanie SMS-a może doprowadzić do śmierci trójki jego najlepszych przyjaciół. Ale fakty są takie, że chłopaki skończyli pod kołami ciężarówki, a na telefonie tego, który prowadził, znaleziono niedokończoną odpowiedź do Carvera. Autor zaczyna mocno, od pogrzebu. Nie przypominam sobie książki, która już od pierwszych stron potrafiłaby wycisnąć ze mnie łzy, ale ta wzrusza od samego początku. Wzięłam ją do pociągu i myślałam, że poczytam, ale wierzcie mi, ta powieść nie nadaje się do czytania w miejscu publicznym. Jeśli będziecie się zabierać za Goodbye days, od razu zaopatrzcie się w chusteczki i zaszyjcie się z nimi najlepiej gdzieś w domowym zaciszu. Naturalnie to, co przytrafiło się przyjaciołom Carvera, było nieszczęśliwym wypadkiem. Chociaż nie wiadomo, co wydarzyło się w samochodzie (może na SMS-a nie odpisywał kierowca, tylko któryś z pozostałych chłopaków), przesłanie książki jest jasne: prowadzisz, to skup się na drodze. Niestety rozmawianie przez telefon jest zjawiskiem powszechnym i nawet policjanci nie dają tutaj przykładu, bo niejednokrotnie na własne oczy widziałam za kierownicą radiowozu policjanta rozmawiającego przez telefon. Pisanie SMS-ów w trakcie jazdy jest chyba jeszcze niebezpieczniejsze, a ta książka uczula, żeby tego nie robić. Wartą ją przeczytać choćby dlatego, ale powodów jest o wiele więcej. Po śmierci przyjaciół Carver odkrywa, że nie ma zbyt wielu znajomych i jest świadom, że czeka go bardzo samotny ostatni rok liceum. Na szczęście zaprzyjaźnia się z dziewczyną jednego z tragicznie zmarłych kolegów. Ta nieoczekiwana znajomość pozwala mu nie zwariować, ale przeradza się w głębsze uczucie, a to prowadzi do kłopotów. Nie żeby Carver miał ich mało. Dość absurdalne wydało mi się oskarżenie go przez jednego z rodziców o przyczynienie się do śmierci przyjaciół. Jeśli to nie wymysł autora i rzeczywiście istnieje w Ameryce taki paragraf, to nic tylko pogratulować. W ogóle amerykańska rzeczywistość jawi się tutaj dość ponuro, bo gdyby faktycznie doszło do procesu, cała rodzina straciłaby dom, żeby móc go opłacić – wszystko z powodu jednego SMS-a. Absurd! Autor opisuje całą czwórkę przyjaciół i wyłania się z tego opisu obraz zwyczajnych chłopaków, którzy lubią robić głupoty i świetnie się bawią w swoim towarzystwie. Jednocześnie książka porusza wiele ważnych tematów, od problemów z otwarciem się przed rodzicami, przez przechodzenie żałoby i szukanie pomocy u psychoterapeuty, po pierwsze miłości, a nawet wyjście z szafy. Przez całą powieść Carvera męczy poczucie winy, obwinia się za śmierć przyjaciół i stara się wynagrodzić to ich bliskim poprzez wspólne pożegnania. Czasem są one trudnym, ale inspirującym przeżyciem, a czasem zwyczajną torturą. Goodbye days to dobrze napisana książka, pełna emocji i posiadająca ważne przesłanie. Zdecydowanie jest to lektura godna polecenia i mam nadzieję, że zdecydujecie się ją przeczytać. Na pewno nie będziecie żałować!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-10-2017 o godz 17:35 ToriCzyta dodał recenzję:
To nie pierwszy raz, gdy piszę o książce z motywem śmierci. Takie książki po prostu mnie ciekawią. Za każdym razem, zastanawiam się jak ja, zachowywałabym się na miejscu kogoś, kto stracił bliską mu osobę. Zdecydowanie nie jest to najprzyjemniejsze uczucie, zwłaszcza w chwili, w której rodzic przeżywa swoje dziecko — to chyba najgorsze dla rodziców, a każdy z nich radzi sobie inaczej ze stratą. W swojej książce Jeff Zentner porusza wiele ważnych tematów, a przy tym porusza także nasze serca, co jest niezwykle wspaniałe. Dodatkowo ważnym atutem tej książki jest to, jakie lekkie pióro ma autor, co pokazuje, że nie pisał tego na siłę, by zarobić pieniądze, ale z pasji, by podzielić się z nami ważnym tematem. Carver to siedemnastoletni chłopak, który w jednej chwili traci trójkę najbliższych przyjaciół. Myślę, że to zdecydowanie zbyt wiele jak na jedną osobę, która dopiero co poznaje życie. Ci ludzie znaczyli dla niego wszystko, a w jednej chwili zniknęli bezpowrotnie. Cały czas nasz główny bohater podświadomie obwinia się o ich śmierć, mając wrażenie, że to przez wiadomość, którą wysłał, zginęli. Rodziny zmarłych nastolatków mają do chłopaka różne stosunki, jedni obwiniają go o śmierć, drudzy nie potrafią w to uwierzyć. Narracja wprowadzona przez autora pozwala nam poznać myśli chłopaka, zobaczyć, z czym on musi się borykać. W Carverze podoba mi się to, że można się z nim łatwo utożsamić — jest młodym pisarzem, w przyszłości chcę zostać autorem, zupełnie jak ja. Jest dość nieśmiały w wielu sytuacjach, ale potrafi być także sarkastyczny. Do tego w jego życiu pojawia się Jesmyn, dziewczyna jednego z najlepszych przyjaciół nastolatka, która postanawia zostać teraz jego przyjaciółką. Ważnym elementem są także zmarli, którzy nieraz we wspomnieniach pojawiają się na kartach książki, poznajemy ich z różnych stron, co wpływa bardzo dobrze na całokształt. Jeśli jednak mówimy o zmarłych, trzeba także pamiętać o ich najbliższych, którzy także odgrywają jakiś kawałek tej książki. Carver przeżywa bowiem z nimi chwilę pożegnania, a każda z nich jest inna, wyjątkowa. Chłopak dowiaduje się nowych rzeczy, ale także najbliższe osoby odkrywają tajemnice, których dzieci nie chciały im przekazać, z różnych obaw. Fabuła jest przeprowadzona w określony sposób, nie ma skomplikowanych zwrotów akcji, ale nie o to tutaj chodzi. Mamy poznać tragedię i dowiedzieć się jak można sobie z nią poradzić. Jednak najważniejsze jest to, by pamiętać, że tak naprawdę nigdy nie jesteśmy sami, zawsze obok nas znajdzie się ktoś, kto chcę się o nas troszczyć. Radzenie sobie w trudnych sytuacjach często wydaje nam się być trudne, ale nie zawsze takie jest, gdy mamy obok wsparcie. Przyjemny styl autora potęguje tylko chęć czytania książki, by dowiedzieć się, co będzie działo się dalej. Ta opowieść niesie za sobą wiele cennych rad, ale ta najważniejsza cały czas się powtarza, co sami zobaczycie, jeśli sięgnięcie po książkę. Mam nadzieję, że jeśli faktycznie już to zrobicie i ją przeczytacie, dacie sobie trochę czasu na refleksję, by zastanowić się, co jest nad sensem całego życia. Czytaliście już tę książkę? A może chcecie po nią sięgnąć?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-10-2017 o godz 17:04 krytyk.com.pl dodał recenzję:
http://krytyk.com.pl/literatura/recenzja-ksiazki-goodbye-days-autor-jeff-zentner/ "Czytelnik obserwuje walkę Carvera z samym sobą i chciałby go rozgrzeszyć, ale tak naprawdę dopóki bohater sam nie jest w stanie wybaczyć sobie, to wszelkie gesty zewnętrzne mu nie pomogą. Ta walka oraz jej puenta są bolesne i trudne, wyciskają z oczu łzy i każą dłoniom zacisnąć się w pięści, jednak przede wszystkim przeżycia protagonisty „Goodbye Days” stanowią odbicie autentycznych doświadczeń milionów (w samych wypadkach samochodowych ginie rocznie ponad milion osób) kobiet i mężczyzn, którzy doświadczyli nagłej straty kogoś bliskiego. Powieść Zentnera, wyważona i niespieszna, z pewnością wielu z nich jest w stanie przynieść nadzieję na to, że kiedyś będzie lepiej. Bo będzie, wierzcie mi".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-10-2017 o godz 23:21 Anonim dodał recenzję:
„Wystarczy coś nazwać sałatką i od razu jest zdrowe.” Siedemnastoletni Carver Briggs prowadzi typowe młodzieńcze życie. Uczęszczający Nashville Academy for the Arts, gdzie znany jest ze swojego talentu pisarskiego. Po szkole pracuje dorywczo w księgarni, a w wolnych chwilach spotyka się z trójką swoich najlepszych przyjaciół. Aż do dnia, w którym jak grom z jasnego nieba, spada na niego wiadomość o śmierci jego druhów – Marsa, Eli’ego i Blake’a. Co gorsza, to właśnie on sam mógł przyczynić się do spowodowania tej tragedii swoją ostatnią wiadomością. Po skończeniu pracy, Carver czekał na swoich przyjaciół, którzy mieli go odebrać wracając z kina. Zniecierpliwiony napisał sms’a do jednego z nich, jednak już nigdy nie miał doczekać się odpowiedzi.. Młodzieniec pochłonięty odpisywaniem stracił uwagę i spowodował wypadek, którego nie przeżył żaden z obecnych w samochodzie chłopców. Spokojne życie zmienia się w istne piekło na ziemi. Briggs, zmagający się ze stratą najbliższych i oskarżeniami o spowodowanie ich śmierci, czeka na proces sądowy. W radzeniu sobie z trawiącym poczuciem winy i znoszeniem żałoby, pomaga mu dziewczyna jednego ze zmarłych. Jeżeli miałabym określić tę książkę jednym słowem, byłoby to „emocjonalna”. Fabuła jest jak warkocz. Wracaniem do poprzednich wydarzeń, autor przeplata ze sobą radosne i dołujące momenty. Intensywność tych wszystkich uczuć wylewających się ze stron niekiedy była, aż zanadto przytłaczająca. Fundamentem tego dzieła jest ukazanie radzenia sobie ze stratą przez poszczególne osoby. Nienawiść, wyładowanie, obwinianie innych czy całkowite wyparcie. To skłania do refleksji jak my byśmy się zachowali w obliczu takiej tragedii, odrzuceni przez innych i osaczeni przez cierpiących bliskich zmarłych osób. To wszystko zostało przedstawione w wyjątkowo przystępnym i przyjemnym języku. Jeżeli chodzi o akcje, to jest jej naprawdę sporo. Jednak nie jest w żadnym stopniu nachalna ani natarczywa, zachwyca swoją subtelnością i kruchością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-10-2017 o godz 14:54 aleksaaa69 dodał recenzję:
Chciałabym serdecznie polecić wam tą książkę, bo naprawdę warto ją przeczytać i może nawet przemyśleć swoje życie i zachowanie. Przy tej książce możecie uronić łzę,ale i śmiać się tak głośno,że usłyszą was sąsiedzi. Książka umili wam czas i zmusi do refleksji, nad tym czy nie jest on przez was marnowany.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Save you Kasten Mona
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Save Me Kasten Mona
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zły Król Black Holly
33,99 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Begin Again Kasten Mona
33,99 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bad Boy's Girl Holden Blair
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Onyx & Ivory Arnett Mindee
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa W blasku nocy Cook Trish
29,49 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa K-Pop. Style Pineda Dianne
26,49 zł
29,90 zł
Inne z tego wydawnictwa K-POP. A do Z. Leksykon gwiazd i fandomu Opracowanie zbiorowe
26,49 zł
29,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Flirt roku Echols Jennifer
29,49 zł
32,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Fobos. Tom 1 Dixen Victor
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mów do mnie Belasco Sonia
30,39 zł
37,99 zł
strona produktu - rekomendacje Chilli Rewako Pola
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zanim umrę Downham Jenny
28,49 zł
31,90 zł
strona produktu - rekomendacje Payback Griffin M.A.
26,99 zł
29,99 zł
strona produktu - rekomendacje Emma i Olivier Benway Robin
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Talon Kagawa Julie
33,99 zł
36,99 zł
strona produktu - rekomendacje Pod kloszem Wolitzer Meg
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Elity Edenu Graceffa Joey
33,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Sto godzin nocy Woltz Anna
30,99 zł
34,00 zł
strona produktu - rekomendacje Mój pierwszy bal Opracowanie zbiorowe
79,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.