Dopóki nie zgasną gwiazdy (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Przetrwaliśmy... Na jak długo?

"Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie tam już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność".

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...

Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Autor: Patykiewicz Piotr
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-06-03
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 37 x 206 x 140
Indeks: 17233781
 
średnia 4,1
5
17
4
27
3
9
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
52 recenzje
4/5
20-11-2015 o godz 18:08 przez: Book_Silver
Czytaliście kiedyś książkę z gatunku postapokaliptyczne ? Jeżeli czytaliście i wam się podobała to ta książka jest dla was, jeżeli nie czytaliście a macie zamiar to również ta książka wam się spodoba a jeśli czytaliście coś z tego gatunku a wam się nie spodobało to dajcie jej szansę bo naprawdę warto!

Minęło już 300 lat od Upadku po którym świat nie wygląda tak jak kiedyś i tak jak powinien. Wszystko pokrywa lód i śnieg, nie ma innych pór roku z wyjątkiem zimy. Jednak mroźne zimy i klimat jaki wszędzie panuje nie jest jedynym problemem z jakim musi się zmierzać główny bohater Kacper jak i ludzie w osadach. Na ziemi bowiem pojawiło się coś co spowodowało, że ludzie pochowali się i zbudowali osady a nawet stali się gatunkiem wymarłym. Niestety ich osady wysoko w górach przestają dostatecznie wystarczać, żeby uchronić się przed złymi istotami buszującymi gdzieś niedaleko a starcie pomiędzy nimi a ocalałymi ludźmi zbliża się wielkimi krokami.

"Rozpacz bez nadziei łatwo przemienia się w szaleństwo."

Kacper już jako małe dziecko uczył się jak być prawdziwym mężczyzną. Mieszka w jednej z osad na Kasprowym Wierchu, jego ojciec jest ważnym i znanym myśliwym ale jego starszy brat Stach obrał sobie zupełnie inny kierunek w życiu. Dlatego też Kacper ma powołanie i obowiązek, żeby iść w ślady za swoim ojcem. Los jednak postanawia inaczej i Kacper niestety albo i stety musi opuścić rodzinną wioskę i wyruszyć na niebezpieczną wyprawę. Zostaje on bowiem gońcem, czyli człowiekiem który ma za zadanie informować inne osady o ważnych sprawach. Czy uda mu się wyjść z tego cało? A nawet jeżeli to czy jak wróci zastanie kogokolwiek? Przez co tak naprawdę wymarło życie na ziemi? Co jeśli prawda okaże się trudna do zrozumienia?

"Najpewniejszym schronieniem dla skarbu mądrości są ludzki umysły..."

Książka "Dopóki nie zgasną gwiazdy" zadziwiła mnie totalnie. Cała ta aura jej jest cudowna. Kocham jej klimat ♥ To jest największym jej atutem moim zdaniem. Mimo, że nie za bardzo przepadam za zimą i górami bo lepiej się jednak odnajduje w cieplejszych klimatach to naprawdę mi nie przeszkadzało. Mróz, góry całe pokryte śniegiem, niebezpieczne wyprawy, trudne zmagania tych ludzi z codziennością, ciągłe życie w strachu i nadzieja na to, że kiedyś jednak będzie dobrze i że wszystko się ułoży. To wszystko o czym piszę jest zawarte w jednej książce. Nie jestem zwolennikiem również długich opisów akcji, ale ku mojemu zdziwieniu mimo iż takie się pojawiały to naprawdę o dziwo mi nie przeszkadzały i świetnie się je czytało. Piotr Patykiewicz pisze zrozumiałym i raczej prostym językiem co idealnie pasuje w te klimaty. Okładka również jest świetna o czym zresztą nie muszę mówić bo widać to na pierwszy rzut oka xD No i ilustracje dość ważnych momentów. Boskie ♥

Książkę polecam każdemu, kto ma ochotę zanużyć się w jesienne, już powoli nawet zimowe wieczory z czymś ciepłym do picia i poczytać książkę Piotra Patykiewicza "Dopóki nie zgasną gwiazdy"

RECENZJA POCHODZI Z BLOGA : www.ksiazkiponadniebo.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
08-01-2016 o godz 10:52 przez: zaBOOKowana
Czy istnieje lepsza pora na czytanie książki Dopóki nie zgasną gwiazdy Piotra Patykiewicza, niż mroźne styczniowe poranki? Chyba tylko okropecznie gorące lato, w które będziemy chcieli się ochłodzić. Taaak mroźnej książki jeszcze nie czytałam. Winter is coming. 😉

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć…

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców.

W ten mroźny klimat książki postać Kacpra wnosi wiele ciepła. To ta postać, ten mój typ, który łapie za serducho i od razu człowiekowi robi się przyjemniej. :) To bardzo ambitny i zaradny chłopak, który pod okiem ojca i starszego brata rozpoczyna proces stawania się mężczyzną. Ma przed sobą swoje pierwsze polowanie.

Autor świetnie wplótł w powieść religię. Pojawia się wiele elementów pochodzących z chrześcijaństwa, co dodało jej pewnej specyficznej atmosfery. Motyw drogi, również nie jest mi obcy. Mogliście o nim przeczytać choćby w poście o Pandemii Jany Wagner. Patykiewiczowi udało się zbudować bardzo realistyczną fabułę (albo ja sobie to bardziej wkręcałam, czytając książkę, gdy za oknem temperatura spadała do -15°C). 😛

Minusem jest podobieństwo do serii Metro, co Patykiewiczowi, w moim mniemaniu wyszło dość słabo. Liczyłam na więcej oryginalności. Sięgając po powieści polskich autorów liczę na coś świeżego, niestety, w tym przypadku się zawiodłam. 😉 Ale to naprawdę, jest tak tyci minusik, że prawie nie zauważalny. :)
Zakończenie również trochę rozczarowuje, odniosłam wrażenie, że autor docierając już prawie do końca swej książki, chciał ją skończyć, jak najszybciej, przez co końcówka wyszła jakaś taka… Nijaka. Szkoda.

Całości dopełniają klimatyczne czarno-białe ilustracje z pod ręki Rafała Szłapy. <3

Fajne czytadło na mroźne poranki. :) Jednak na kolana mnie nie powaliło.
Nie mniej jednak polecam wszystkim miłośnikom powieści drogi i przygodówek. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
2/5
12-09-2015 o godz 18:43 przez: Wiktoria ☺
Pragnę na samym początku zaznaczyć, że to moje pierwsze spotkanie z autorem - Piotrem Patykiewiczem. Wydał on już pięć książek, a mnie przyciągnęła akurat ta. Nie ukrywam, że oczekiwałam świetnej lektury, którą połknę w dwa, może trzy wieczory. Bo przecież autor ma już doświadczenie... Szkoda, że wyszło coś zupełnie innego. Co poszło nie tak? Dlaczego ta gwiazda nadziei na dobrą lekturę jednak zgasła po kilkudziesięciu stronach?
Nie będę się mocno zagłębiać w fabułę (z której mało co pamiętam, to o czymś świadczy). Główny bohater - Kacper - ma lat szesnaście, czyli jest rok młodszy ode mnie. Chłopak ma wyruszyć na wyprawę i nie może wrócić z niczym. Nie wątpię w to, że jego brat miałby - pisząc kolokwialnie - niezłą bekę, ponieważ kilka lat wstecz przyniósł do domu tłustego szczura. Kacprowi udało się uniknąć rozczarowania w wiosce - po tym, jak wraca ze szczurzą samicą (wraz z młodymi), teoretycznie stał się mężczyzną... Teoretycznie.

Tak samo teoretycznie chętnie poszukuję książek postapokaliptycznych. I nie powinnam mieć problemu z polubieniem niektórych bohaterów, ponieważ jesteśmy zbliżeni wiekiem. Nie wiem, czy mam jakiegoś książkowego PMS, ale książka Patykiewicza nie przypadła mi do gustu. Owszem, czyta się ją szybko (w moim przypadku do około setnej strony szłam jak burza), jednak autor nie pokazał niczego nowego, co by mnie zachwyciło. Ocenę trochę ratuje fakt, że znajdują się w książce ilustracje co jakiś czas. Podsumowując krótko: są obrazki, jest zima, ale szału nie ma.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
01-06-2015 o godz 14:43 przez: Adam Grochocki
Recenzja z geeklife.pl
facebook: https://www.facebook.com/zagrywam?ref=ts&fref=ts
ZAPRASZAM :)

Polska, góry, wiele lat po kataklizmie, który unicestwił praktycznie całą ludzkość. W ten mało optymistyczny sposób wita nas Piotr Patykiewicz w swojej najnowszej książce zatytułowanej Dopóki nie Zgasną Gwiazdy. Książka trafiła do mnie w dość ciężkim okresie, ale gdy już wydobrzałem zabrałem się za nią ze zdwojoną siłą. Oto i recenzja.

Nazwisko Patykiewicz nie mówi mi zbyt wiele. Nie spotkałem się do tej pory z jego twórczością, ale od czego mamy internet. Autor napisał jeszcze 5 książek i ma na koncie wiele publikacji w popularnych pismach: Nowa Fantastyka, Fantasy i Horror oraz Science Fiction. ...Gwiazdy są jego pierwszą książką wydaną przez SQN i po lekturze mam nadzieję, że nie ostatnią. Uprzedzam troszkę fakty, ale nie ma co ukrywać, że jest to bardzo dobra robota. Ale po kolei.

Klimat postapokaliptyczny jest mi bardzo bliski za sprawą zarówno książek jak i filmów oraz gier komputerowych. Fallout i Wasteland to gry przez, które dziesiątki razy nie odrobiłem lekcji. Mad Maxa przerobiłem na VHS kilkanaście razy, a na najnowszym byłem już w kinie. Jeśli chodzi o literaturę to jestem wielkim fanem Drogi Cormaca McCarthy, natomiast zupełnie nie podeszło mi osławione już Metro 2033. Wspominam o tym, gdyż ...Gwiazdy mają najwięcej wspólnego z powieścią Dmitrija Glukhovskiego. Co najlepsze w załączonej do książki notce Piotr Patykiewicz wspomina, że Metra nigdy nie przeczytał, a naprawdę trudno w to uwierzyć podczas lektury.

Akcja jak wspomniałem ma miejsce w polskich górach kilkaset lat po Upadku - kataklizmie, który zabił większość ludzi i zniszczył kawał planety. Ci, którym udało się przeżyć schronili się w górach i pozakładali tam osady. Każda z osad ma własne prawo, własne zasady, ale wszystkie jednoczy wiara. Mieszkańcy z reguły nie odwiedzają innych osad, ponieważ przeprawa jest zbyt niebezpieczna. Za komunikację odpowiadają wieże zwane syngalizatorniami oraz gońcy ryzykujący własnym życiem, aby osobiście przekazać informacje lub biskupie rozporządzenia.
Gońcem zostaje na własne życzenie Kacper - główny bohater. Skończył właśnie 16 lat, w tradycyjnej próbie dowiódł, że jest mężczyzną, ma już narzeczoną i wywodził się z poważanej rodziny. Kacper jednak ciekawy świata postanowił zaryzykować wszystkim co ma i wyruszyć w podróż.

W powieści ujęło mnie to, że autor nie zdradza zbyt wielu szczegółów na temat wydarzeń, które doprowadziły do Upadku. Wszystkie informacje uzyskujemy z punktu widzenia Kacpra, co okazało się świetnym zabiegiem. Chłopak całe życie spędził w jednej wiosce, jego wiedza o świecie wywodzi się z wierzeń i opowiadań, a słowa miejscowego księdza są niepodważalne. Gdy Kacper uczy się czytać i uzyskuje dostęp do zachowanych książek trudno mu przyswoić cokolwiek. Słowa osób twierdzących, że przyczyny apokalipsy były inne niż ogólnie przyjęto traktuje jak bluźnierstwo i największe szaleństwo. Jest to bardzo fajnie stworzony obraz ludzkości żyjącej w hermetycznym środowisku, agresywnie reagującej na wszystko co jest odstępstwem od przyjętego przez nich porządku.

A gdzie to wspomniane podobieństwo do serii Metro? Kacper podobnie jak Artem przemierzając wioski poznaje ludzi o zupełnie innych poglądach, plemiona o zupełnie innych sposobach radzenia sobie z problemami i miejsca o zupełnie innej architekturze. Różnicą jest według mnie to, że w Dopóki nie Zgasną Gwiazdy wszystko jakoś bardziej trzyma się kupy. Metro miało tak dużo różnych wyznań, grup etnicznych, wyznaniowych, ideowych, że wielokrotnie można było się pogubić. Tutaj "odchyły" mieszkańców choć duże nie są aż tak zróżnicowane i skrajne jak u Glukhovskiego. Zaliczam to jako duży plus.

Do warstwy technicznej mam jedno zastrzeżenie. Jestem zwolennikiem krótkich rozdziałów, pomagających w zaplanowaniu sesji czytania i podkręcających ochotę na przeczytanie kolejnego. ...Gwiazdy mają mało rozdziałów, ale za to dość długich i dość dziwnie prowadzonych. Najlepiej widać to na przykładzie. Kacper przyszedł w pewne miejsce spotkać się z ważna dla opowieści postacią. Spotkanie dobiega końca, więc powinniśmy mieć zakończenie rozdziału. Zamiast tego w kolejnym akapicie mamy kilkutygodniowy przeskok w czasie i kolejne wydarzenia. Jest to czepialstwo, ale trochę mi to przeszkadzało.

Piotr Patykiewicz napisał świetną książkę! Klimat postapokaliptycznej polski w Dopóki nie Zgasną Gwiazdy ma swój pokręcony urok, bo rzadko zdarza się, że bohaterowie fantastyki obchodzą typowo polskie święto Matki Boskiej Gromnicznej, nie? Sama opowieść jest bardzo dobra, bardzo wciągająca i zaskakująca. Jak widzieliście wyżej całe moje narzekanie dotyczy jedynie mało wygodnej konstrukcji rozdziałów. Brać, czytać i zachwalać ;)

PS. Autor do końca nie odkrył większości swoich kart, a otwarte zakończenie sugeruje ciąg dalszy. Czuję, że zanosi się na trylogię.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-08-2015 o godz 08:33 przez: Agnieszka Deja
Piotr Patykiewicz jest absolwentem politologii. Robił w życiu różne rzeczy – był dziennikarzem, ochroniarzem czy parkingowym. Ma na swoim koncie także kilka powieści. Jedną z nich jest Dopóki nie zgasną gwiazdy, którą w 2015 roku wydało Wydawnictwo SQN.
Po Upadku ludzie uciekli z równin w góry. Żyją w małych osadach i unikają przechadzek w mroku, bo zdradzieckie światło może sprawić, że będą opętani przez Lucyfera. W takich warunkach wychowuje się Kacper. Chłopak ma już szesnaście lat i chce pokazać, że jest mężczyzną. Wyrusza w drogę, by znaleźć szczura i przynieść do domu jego truchło. Udaje mu się, choć nie do końca tak wyobrażał sobie swój wielki sukces. Mężczyźni z wioski odnajdują go i przyprowadzają do domu. Kacper nie czuje się jak mężczyzna, wszyscy traktują go jak dziecko. Nawet brat, któremu pomaga w pracy. Nie czas jednak na zmartwienia, ponieważ okazuje się, że ojca narzeczonej chłopaka dopadł Świetlik. Mężczyzna przechodzi próbę świętego Jerzego i zdrowieje. Na tym nie koniec problemów – znika goniec, który przynosił wiadomości z innych rejonów zamieszkanych przez ludzi, a następcy nie ma z kogo wybrać. Kacper decyduje, że to on wyruszy do miasta, choć nikt nie wierzy w powodzenie jego misji. Chłopak jednak wie, że tylko tak zapewni sobie dobrobyt, który pozwoli mu utrzymać narzeczoną.
Narrator trzecioosobowy śledzi Kacpra podczas jego przygód i podróży. Jest mocno związany z bohaterem – gdy ten mdleje, zasypia, zamyka oczy, narrator również niczego nie widzi.
Język powieści jest bardzo ciekawy. Znajdziemy w nim sporo słów, które obecnie nie występują w mowie, jak jucha. Dzięki temu przenosimy się w zupełnie inne miejsce i trochę inny czas. Wszystko wydaje się tu bardziej prymitywne, co zresztą podkreślają proste sprzęty i sposoby wykonywania czynności. Autor podkreślił również niektóre rzeczy wielką literą. Są to nazwy, które mogą funkcjonować jako własne.
W książce znajdziemy kilka wątków. Główny z nich to chęć poznania czegoś poza swoim miejscem zamieszkania. To ona pcha do działania brata Kacpra oraz samego głównego bohatera. Ciekawi świata, odważni i pewni siebie chcą zobaczyć co kryje się poniżej szczytów gór. Dzięki temu czytelnik może porównać kilka miejsc, różne grupy społeczne, przekonuje się o niebezpieczeństwach czyhających na ocalałych z Upadku.
Drugim ważnym motywem jest sprawa Upadku. Przedstawione jest na jego temat wiele teorii. Kacper jest racjonalnym młodym człowiekiem, który wysłuchuje różnych opinii i ma na ich temat własne zdanie. Dlatego jesteśmy postawieni przed wyborem, którego możemy dokonać, czytając powieść. Dostajemy różne ślady, ale żaden z nich nie jest w 100% potwierdzony bądź zanegowany. Wszystko zależy od postaci, z którą rozmawia Kacper.
Świat przedstawiony wykreowany przez autora jest naprawdę niesamowity. Zimne, śnieżne i niebezpieczne szczyty, aura niezwykłości, zdradziecki mrok i w tym wszystkim młody chłopak. Od pierwszych stron zatapiamy się w świecie po Upadku. Nie dostajemy wszystkich informacji od razu, poznajemy je stopniowo. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze książki. Czasem powieści, w których dostajemy całkiem nowy, nieznany nam świat, są trudne w zrozumieniu, bo autor nie chce pokazać nam wszystkiego i usilnie zakrywa najważniejsze rzeczy. Często jest też tak, że w pierwszych rozdziałach traktuje się czytelnika jak ucznia i w nieco naiwnym tonie wyjaśnia, gdzie właśnie się znalazł. Tu tego nie doświadczymy. Opowieść jest snuta tak, że od pierwszych stron wydaje nam się, że znamy otoczenie, w którym rozgrywa się akcja. Szczegóły na temat zjawisk i postaci są nam przekazywane powoli, ale w taki sposób, że nie zauważamy naszej wcześniejszej niewiedzy. To wielka zaleta tej powieści.
Książka napisana jest bardzo dobrze, historia jest ciekawa, a akcja wartka i porywająca. Autor nie starał się przeładować swojej opowieści zbyt licznymi wątkami. Mamy świat, w którym coś się zmienia, a niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku i to w zupełności wystarczy. Dlatego wątek miłosny został niemal całkowicie pominięty i bardzo dobrze.
Powieść jest niesamowicie klimatyczna, ma swój urok. Autor przenosi nas do mroźnej krainy na szczytach gór. Świetnie wykreowany świat sprawia, że nie można oderwać się od czytania. Przygody Kacpra są wciągające, a on sam jest dość neutralnym bohaterem. Może to celowe – dzięki temu możemy skupić się na ważniejszej rzeczy – na tym, jak działa ten nowy świat, co grozi jego mieszkańcom, w co należy wierzyć, a jakich legend nie słuchać.
Polecam tym, którzy szukają polskiej książki na światowym poziomie. Autor nie nadaje swoim postaciom zagranicznych imion, pokazuje za to nieco swojski, górski klimat, w którym rozgrywa się akcja powieści. To świetnie napisana pozycja, która wciąga od pierwszej strony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-07-2015 o godz 14:11 przez: gabaokey
Nowe oblicze książek postapokaliptycznych. Polska literatura, która bez problemu dogania zagraniczne tytuły. Wyróżnia się niebanalną historią, ciekawym uniwersum oraz ciągłymi zwrotami akcji. Świat po Upadku z pewnością Cię zaskoczy…

Piotr Patykiewicz przenosi nas do mroźnej i surowej rzeczywistości, rządzącej się twardymi zasadami, gdzie nie ma miejsca na słabość i strach. Kacper nie pamięta tego, jak wyglądała Ziemia przed Upadkiem. Wie, że było całkiem inaczej, lepiej. Teraz otacza go mróz i śnieg. Mieszka w osadzie, otoczony zewsząd górami, gdzie ludzie zostali zaszczuci – wszędzie grasują niebezpieczne stworzenia, które czekają na samotnych wędrowców. Trudno jest o pożywienie, tylko szczęśliwcom uda się upolować fokę, czy niedźwiedzia. Ludzie żyją w małych wioskach, uwięzieni pomiędzy wysokimi szczytami, gdzie nielicznym udało się ocaleć – miasta są opustoszałe, wiedza o tym, jak było dawniej, coraz szybciej zanika, dlatego najbardziej drogocennymi przedmiotami są… książki. Ale i tak najgorsze czai się na przełęczy – groźne światła, które niosą coś gorszego niż śmierć.

Kacper to młodzieniec, który szybko chce stać się mężczyzną. Dlatego postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż, a jak wiemy, takie przygody zmieniają człowieka. Szybko okazuje się, że nie można przejść niezauważonym przez światło wypatrujące zabłąkanych wędrowców…

Łał! Mam ochotę zakrzyknąć, że w końcu napisano powieść z mocnym klimatem postapo – jest mrocznie, tajemniczo i niepokojąco realistycznie. Lubię ten świat wykreowany przez Patykiewicza, to idealny krajobraz rzeczywistości po Upadku. Brakowało mi w tym gatunku literackim właśnie czegoś takiego, mocnego uniwersum w męskim wydaniu, bo widać, że książkę napisał mężczyzna. Romantyczne wątki, jeżeli już są, to ukazane w sposób bardzo pragmatyczny – bez przesadnej uczuciowości, czy naiwności. Nie natrafisz tutaj na miłosną opowiastkę, za to mamy typową przygodówkę, a w tle góry, śnieg i ciągła walka o przetrwanie. I jest to pewien powiew świeżości, przenosimy się do krajobrazów, z jakimi jeszcze się nie spotkałam w tego typu dystopiach.
Muszę podkreślić jedno – autorowi udało się zbudować niezwykle realistyczną fabułę. Mimo że wątek samej przyczyny Upadku zakrawa na fantastykę pomieszaną z naukowymi teoriami, to jest to wciąż wizja, która do mnie przemawia i potrafię ją sobie wyobrazić. Kolejnym plusem są ciągłe zwroty akcji – autor co jakiś czas zmieniał bieg historii, coś się wyjaśniło, aby zaraz namieszać i wprowadzić czytelnika w stan ale co się właściwie stało?.

To nietypowe spojrzenia na samo postapo – pojawia się wiele elementów pochodzących z chrześcijaństwa, co ubarwiło uniwersum Patykiewicza, dodało mu pewnej specyficznej atmosfery i stało się także jego wizytówką.
Książka to przede wszystkim opisy – plastyczne i zwykle nie zanudzają, choć przyznam, że początek był dla mnie dosyć trudny, musiałam się „wbić” w styl autora, jak i wykreowany przez niego świat. Dlatego też pierwsze rozdziały mogą wydawać się wam nieco nużące. Dodatkowym minusem jest brak jednego, konkretnego punktu kulminacyjnego fabuły – rozbita została na wiele zwrotów akcji, co momentami wydawało mi się dezorientujące. Może to wywoływać wrażenie braku spójności historii, autor przeskakuje z jednej teorii do drugiej, aż nie wiadomo, która jest prawdziwa. Wspomniałam także o małym skupieniu się na emocjonalności – główny bohater nie był mi w żaden sposób bliski, czułam pewien dystans do Kacpra, nie przywiązałam się do niego i przez to jakoś zobojętniałam na jego losy. Widać, ze Patykiewicz skupił się na przygodzie, historii, zostawiając relacje pomiędzy postaciami nieco w tyle. Dlatego dla mnie to typowo męska opowieść – widać to w konstrukcji postaci, ich podejściu do świata, same emocje są bardzo wyważone i niby się pojawiają, ale szybko zostają sprowadzone na drugi plan.

Mimo że główny bohater jest młody, to książka została skierowana do czytelników w każdym wieku. Na szczęście Patykiewicz nie zrobił z tej książki kolejnej schematycznej młodzieżówki.

Polecam dojrzałym czytelnikom, którzy lubią przygodę, tajemnicę i nietypowe uniwersum. To oryginalna historia, która zmieniła moje patrzenie na literaturę postapokaliptyczną, gdzie wcześniej dostrzegałam coraz więcej szablonowości – a tutaj takie miłe zaskoczenie. Dużo wątków, teorii, wspaniale zbudowane krajobrazy, plastyczność opisów i coś, co wymyka się współczesności – pewna surowość relacji międzyludzkich, walka o przetrwanie i terytorium. Nie jest to powieść idealna, ale mam nadzieję, że doczekam się kontynuacji, która będzie jeszcze lepsza, a sam autor odkryje nieco więcej tego, jak wygląda świat po Upadku…

http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2015/07/06/dopoki-nie-zgasna-gwiazdy-piotr-patykiewicz/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-06-2015 o godz 15:05 przez: Amras
Po raz kolejny ludzie stają przed obliczem globalnej katastrofy. Wielkie metropolie przestają istnieć, cała Ziemia zmienia się w niewyobrażalny sposób. Kacper jest młodym chłopakiem, który, jak każdy z jego pokolenia, nie wie jak wyglądał świat sprzed Upadku. Jest wychowany w małej osadzie, gdzie ludzie cofnęli się do myślistwa, zbieractwa i handlu wymiennego. Powróciła hierarchia społeczna, praca dla dobra wspólnego, jak i również kasty. Każdy ma jakieś zadanie do wykonania, każdy pracuje w pocie czoła, by całej społeczności wiodło się jak najlepiej. Powieść rozpoczynamy od polowania głównego bohatera na.. szczura. Te niezwykle niepozorne stworzenia, w naszym mniemaniu ohydne szkodniki, w świecie Kacpra stanowią poważne niebezpieczeństwo. Zabicie szczura czyni cię kimś ważnym, to taka inicjacja w prawdziwy, dorosły świat.

No właśnie, świat stworzony przez Patykiewicza w "Dopóki nie zgasną gwiazdy" jest inny niż wszystkie. Nie mamy tutaj żadnych zombie, nieustającego niebezpieczeństwa ze strony tajemniczych potworów. Świat po Upadku zmienił się całkowicie - ludzie żyją w zamkniętych osadach, klimat jest mroźny i surowy, warstwa śniegu sięga kilku metrów w najtrudniejszych odcinkach, a w tych prostszych, tylko do kolan. Świat przedstawiony przez autora jest wymyślony przez niego samego, ale co najważniejsze, jest niezwykle dopracowany i przemyślany. Nie są to rozległe metropolie, gdzie rządzi skomplikowana maszyna władzy, nie, Patykiewicz skupia się na jednej wiosce, malutkiej społeczności, która żyje by przetrwać. Dzięki temu przygody Kacpra jest usytuowana w konkretnym miejscu, a czytelnik ma wrażenie, że wie co czuje nasz bohater, szanuje jego decyzje, kibicuje mu.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to książka o dojrzewaniu. Powieść - droga. Poznając Kacpra można odnieść wrażenie, że owszem, chce on być jak jego ojciec, dorosnąć, stać się mężczyzną, ale jego marzenia nie należą do tego świata, są trochę infantylne. Wraz z rozwojem fabuły chłopiec dojrzewa, podejmuje trudne, czasem o ciężkim brzemieniu decyzje, które na zawsze zadecydują o jego przyszłym życiu. Tak naprawdę to nie sylwetka Kacpra jest najważniejsza, a jego psychika, jego przemiana, jego wędrówka. Patykiewicz pokazuje nam, że człowiek zawsze musi przystosować się do obecnej sytuacji, ale nie wolno mu zapomnieć kim tak naprawdę jest. Musi być odpowiedzialny i pokazać innym, że jego decyzje nie są zwykłym "widzimisię" rozkapryszonego nastolatka.

Biorąc do ręki "Dopóki nie zgasną gwiazdy" obawiałem się, że dostanę walkę garstki ludzi ze zmutowanymi zombie, tylko w trochę zimniejszym wydaniu. Jak bardzo się pomyliłem! Nie jest to zwykła opowieść o walce dobra ze złem - Patykiewicz pokazuje, że nawet w tak namiętnie wykorzystywanym temacie postapokaliptycznym, można wymyślić coś nowego. Autor niejako powraca do korzeni ludzkiej egzystencji, czyli na przekór wszystkim, religia wraca do łaska, wskakuje na pierwsze miejsce. Upadek to kara boska, wtedy to ludzie zostali ukarani, a na świat wyszły różne, mogłoby się wydawać niepozorne stworzenia, które są sługami Lucyfera. To także ważny temat tej książki - ludzie są przekonani o słuszności kary, zwracają się do Boga, ich wiara, mimo Upadku wzrasta w siłę. Jak w tym wszystkim odnajdzie się nasz główny bohater?

Książkę Patykiewicza czyta się z niezwykłą lekkością. Często miałem wrażenie, że zahacza ona o stylistykę baśni - autor nieśpiesznie prowadzi swoją akcję, opisuje wszystko z wyczuloną dokładnością, tak by czytelnik mógł wyobrazić sobie jego koncepcję. Z początku miałem obawy co do tego typu pomysłu - cechuje się ona skąpą ilością dialogów, a dużą dawką nudnych opisów. Owszem, dialogów nie ma zbyt dużo, jednak napisane są naprawdę bardzo dobrze, co tylko wzbudza nasz apetyt na kolejny rozdział. Styl i język użyty przez autora świetnie wkomponowały się w tą tematykę, odpowiednio nastrajając czytelnika.

Cóż więcej mogę powiedzieć? "Dopóki nie zgasną gwiazdy" to klimatyczna opowieść o dojrzewaniu, która niejako wyrywa się z utartych schematów w tematyce postapokaliptycznym. Ciekawa fabuła, świetnie skonstruowany świat, niebanalne pomysły, bardzo dobrze prowadzona akcja, która zmusza czytelnika do przewrócenia kolejnej strony i jeszcze jednej.. I jeszcze jednej! Jeśli szukacie czegoś nowego, z dużym powiewem świeżości w tej tematyce bierzcie śmiało! "Dopóki nie zgasną gwiazdy" ma duuży potencjał, który mam nadzieję zostanie dobrze wykorzystany i powstaną kolejne powieści w tym uniwersum. Czekam na nie z lekką niecierpliwością!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-05-2015 o godz 19:11 przez: Lena
Po raz kolejny nadszedł koniec świata. I znowu ten koniec wcale nie jest końcem. Fikcja jest bezlitosna, poddając ludzkość okrutnym próbom i wpychając ją w ramiona rozmaitych katastrof, ale jednocześnie nie zabiera tego światełka na końcu tunelu i pozwala przetrwać – choć czasem tylko nielicznym. Niewielu ma odwagę na całkowitą eksterminację istnień, z kolei wielu nie może się oprzeć tworzeniu kolejnych scenariuszy naszej niepełnej zagłady. Powieści i filmy na skraju apokalipsy mają się świetnie, a następne tytuły wymagają od twórcy rosnącej pomysłowości i bogatej wyobraźni. Niestety, nie wszyscy potrafią odnaleźć się w tym „po raz kolejny” i „znowu”. Powiało chłodem? To dobrze, bo trzeba jakoś przygotować klimat pod recenzowaną powieść. Żeby później nie było, że nieprzygotowani rzuciliście się do lektury i skończyliście z odmrożeniami.
Jeśli po chłodnym wstępie obawialiście się, że poruszony „po raz kolejny” temat postapokaliptycznego świata nie przyniósł nic nowego, teraz was uspokoję – przyniósł i to wiele. W „Dopóki nie zgasną gwiazdy” na pierwszy plan wysuwa się właśnie fantazja autora. Co prawda nie zdecydował się on na stworzenie nowych rozległych krain czy królestw, ale zamiast tego skupił się na jednym, małym zakątku świata i zbudował go praktycznie od podstaw. Dzięki temu podróż głównego bohatera jest osadzona w konkretnych realiach. Funkcjonowanie osady, hierarchia społeczna, system religijny i historia Upadku oraz związane z nimi potwory składają się z elementów, które już wcześniej widzieliśmy – ale jako jednostki porozrzucane tu i ówdzie, w różnych światach i różnych historiach, nie zaś jako elementy, które zazębiają się, tworząc zwarty obraz nowej rzeczywistości. Nie spodziewałam się, że to wszystko tak dobrze razem zagra, tworząc pomysłową i barwną opowieść. Dzięki temu historia płynnie przechodzi od nauki do mistycyzmu, od przyziemnej walki o przetrwanie do tej duchowej. Czasy Stare i Czasy Nowe wzajemnie wyszarpują sobie bohaterów, którzy na różne sposoby próbują ocalić swoje ciała i dusze. Upadek i religia inspirują różne zgromadzenia do zupełnie innych działań, które poznajemy w trakcie lektury - rodzi się coś na kształt survivalu religijnego. Jednak i tak największą ze świętości są… książki.
W „Dopóki nie zgasną gwiazdy” kryją się elementy powieści przygodowej oraz inicjacyjnej, literatury postapo i młodzieżówki. Motyw drogi splata się z dorastaniem głównego bohatera na tle postapokaliptycznego krajobrazu. Kacper przez cały czas się rozwija – kolejne wydarzenia testują jego wytrzymałość i wręcz zmuszają go do pożegnania się z dzieciństwem. Dojrzewanie idzie w parze z rosnącą świadomością dotyczącą otaczającego go świata. Jakby tego było mało, w historii nie brakuje również zwrotów akcji. Kacper jest rzucany z miejsca na miejsce; eksploruje kolejne lokacje, po drodze przeżywając mnóstwo przygód, rozwiązując zagadki, wpadając w kłopoty, walcząc i wcielając się w nowe role. Przy takiej dynamice nie sposób się znudzić. Ponieważ poznajemy świat oczami głównego bohatera, tak samo jak on nie jesteśmy wszechwiedzący i przyswajamy wiedzę stopniowo. Odwiedzając kolejne miejsca i wypełniając białe plamy na mapie, Kacper odsłania również kolejne sekrety wplecione w historię. Czym tak naprawdę był Upadek? Skąd wzięły się stwory i czy naprawdę trzeba się ich obawiać? Czy ludzkość zdoła przetrwać, a jeśli tak, to w jaki sposób? Które wyznanie jest tym słusznym? Każdy z bohaterów posiada okruch wiedzy i własną wersję opowieści, w którą święcie wierzy. Kacper zbiera na trasie swojej podróży poszczególne okruchy i układa jedną historię, którą staje się „Dopóki nie zgasną gwiazdy”. Autor dawkuje informacje, przedstawia kolejne perspektywy związane z tym samym wydarzeniem i do końca powieści nie jesteśmy niczego pewni.
Mówiąc o „Dopóki nie zgasną gwiazdy”, nie można zapomnieć o klimacie. Tajemnice splatają się z ciągłym niepokojem, w oślepiającą biel śniegu wgryza się ciemność, a wszystko otacza przezywający mróz. Pojawiają się fragmenty „z dreszczykiem”, które aż za bardzo działają na wyobraźnię, nadając nowe znaczenie walce o przetrwanie.
Nadchodzi zima, a wraz z nią pomysłowa i klimatyczna historia, nieszablonowa, przyprawiona mrokiem mitologia i przygoda ścigająca się z przetrwaniem. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” to wciągająca powieść, która udowadnia, że w kwestii fantazjowania na temat końca świata nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. I dobrze, bo jak widać na tym przykładzie, zasoby wyobraźni są niewyczerpane.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-09-2015 o godz 11:49 przez: silence
Świat przed Upadkiem był zupełnie inny. Teraz ludzie po zmroku nie wychodzą z domów, nie ma już księdza, który odprawiałby egzorcyzmy, starzy i młodzi nie spotykają się tak chętnie jak kiedyś, nikt też nie cieszy się z małych rzeczy: dziecięcych obyczajów, białego puchu za oknem, towarzystwa najbliższych. Wszyscy żyją w strachu. Za zaryglowanymi drzwiami i zasłoniętymi oknami w ciemności czyha niebezpieczeństwo o niewinnych rozmiarach i niepozornej nazwie. Świetliki. Plaga jaśniejących owadów, rozprzestrzeniająca się jak pożar, która ponad wszystko pragnie opętać blaskiem duszę człowieka, gdzie – zyska pełną nieśmiertelność. Irracjonalne? Cóż, to nie koniec. Ich powstanie zapoczątkowała roztrzaskana kometa, z której się wylęgły – i jako że mieszkańcy jej pojawienie się uznali za karę boską, przyjęła ona imię Lucyfera. Więc aby gniew Boga mieszkańców nie dosięgnął – przenieśli się oni w góry. I w takiej rzeczywistości żyje Kacper – buntowniczy nastolatek, którego ambicja każde opuścić rodzinę i dom i wyruszyć się na wyprawę, która może kosztować go życie. Wystarczy jeden nieostrożny krok by jaśniejące w ciemności światła ogarnęły jego duszę...

Epicka, ciśnie mi się na usta za każdym razem, gdy przewracam stronę. A za nią tysiąc "a jednak": a jednak można stworzyć coś zupełnie, w stu procentach innego, a jednak możliwe jest napisanie post-apokalipsy zdecydowanie różnej niż te powszechnie znane, a jednak jest coś bazujące na wizji przyszłości, które nie uczepiło się nastolatków zjednoczonych przeciwko systemowi oraz nie rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych. I wiecie co? Jestem dumna, pomimo, że nie czytało mi się tę książkę najlepiej i bywały momenty nieco nużące – szóstą książkę Piotra Patykiewicza, a zarazem moją pierwszą spod jego pióra uważam za całkowicie udaną.

Chociaż początki mieliśmy trudne. Strony z jedną tylko linijką dialogu (a raczej monologu) pośród długachnych opisów przywodziły mi na myśl "W pustyni i w puszczy" w wersji "na zimno". Jedni mogą być w pełni usatysfakcjonowani bogatymi opisami przyrody, śniegu, jaki pokrywał stoki i dzikich pustkowi – ale nie ja. Ja czytałam tę książkę prawie miesiąc, nużyła mnie w sposobie przedstawienia historii – nie była nudna, co to to nie, ale trudna w odbiorze, wymagająca pełnego skupienia. Automatycznie więc towarzyszył mi problem, kiedy to musiałam wmuszać sobie czytanie tej powieści; owszem, byłam ciekawa losów bohaterów, nie mogłam usiedzieć myśląc o zakończeniu (swoją drogą wyjątkowo słabym i niesamowicie otwartym), ale – wizja zmierzenia się z ciężkim językiem autora i pełnych słów, których na pewno nie znajdziecie w książce tłumaczonej, oraz myśl o ogromnej liczbie opisów zniechęcała mnie okropnie. (Więc trochę z nich ominęłam, to naprawdę niezła metoda).

Powytykałam, ponarzekałam i ogólnie można by rzec – zniechęciłam połowę z Was zapewne wzmianką o ukochanym nobliście Henryku, którego cuda tak dobrze znamy z list lektur szkolnych, czyt. przymusu edukacyjnego. Ale uwierzcie – wcale nie miałam tego na celu. Kojarzycie "Drogę" Cormaca McCarthy’ego (albo film o tym samym tytule)? Tak, tę książkę która otrzymała w 2007 nagrodę Pulitzera, i którą jedni z Was uważają za arcydzieło, emocjonalną oraz wzruszającą post-apokalipsę, a drudzy – smętną wędrówkę ojca z synem opisaną tak mozolnie, że już ten Sienkiewicz bawi lepiej? (Ja zdecydowanie zaliczam się do pierwszej grupy!) Niezależnie od opinii – Patykiewicz przemycił z "Drogi" do swojego dziecka klimat błąkania po opustoszałych ulicach, surową rzeczywistość, masę wyrachowania, sprawiając, że polska powieść stała się równie poruszająca, co klasyka gatunku.

Ogromną rolę w tej powieści odrywa religia, która właściwie składa się z wielu niedopowiedzeń i tajemnic – Lucyfer, meteoryt, egzorcyzmy, próba św. Jerzego. To ogromna zaleta tej książki – właśnie ta mistyczność, opanowanie przeplecione przejęciem, chwile religijnego uniesienia. To cegiełka budująca rozległy i trójwymiarowy świat, niepowtarzalny klimat i niespotykany podczas czytania – moment wywołujący ciarki. To książka dla wszystkich wiekowo, ale nie koniecznie dla każdego. To lektura mądra, piękna, niosąca na pewno pewne wartości i co za tym idzie – dosyć wymagająca. Czasami trudna, czasem frustrująca i przydługa, ale niepowtarzalna w każdym calu. Jestem dumna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-06-2015 o godz 14:38 przez: Ines Lavender
Po Upadku świat nie wygląda tak samo jak kiedyś. Mówi się, że Bóg ukarał ludzi za to, jak traktowali jego dar dla nich - Ziemię. Minęło trzysta lat odkąd Ziemia pokryła się lodem i śniegiem, ludzie uciekli w góry, a dawne wspaniałe miasta zajęły dzikie zwierzęta. W dolinach po zmroku krążą niebezpieczne Świetliki, słudzy Lucyfera. W tym srogim świecie przyszło żyć szesnastoletniemu Kacprowi. Chłopak codziennie musi mierzyć się z groźbą głodu i śmierci. Pragnąc dowiedz swojego męstwa i dorosłości, wyrusza na wyprawę. Jednak los gotuje dla niego dużo gorszą przyszłość niż noc na polowaniu. Kacprowi przyjdzie opuścić rodzinne mury i udać się w śnieżne zamiecie i ciemne noce. Wkrótce chłopak dowie się, że to wszystko ku wyższemu celowi.

Szczerze powiedziawszy, już od dłuższego czasu powieści, które czytam, mają niewiele wspólnego z fantastyką, taką prawdziwą fantastyką, bez wątków miłosnych. Kiedy na horyzoncie pojawiła się najnowsza powieść Piotra Patykiewicza (którego nie znam...) stwierdziłam, że to idealna okazja, aby sięgnąć po coś innego. Odpocząć na chwilę od schematów chłopak + dziewczyna = miłość + komplikacje.

Książka jest bardzo dobrze napisana. Widać, że to nie debiut. Miałam do niej już uprzednio przygotowane oczekiwania, w końcu jest to już ósma książka autora, więc musi spełniać kryteria czytelników. Nie zawiodłam się pod tym względem. Pod nieco innym - tak.

Piotr Patykiewicz ma niezwykłą wyobraźnię. Stworzył świat po apokalipsie, zupełnie nowy, surowy i nieokiełznany. W nim osadził akcję i życie bohaterów. Przyprószył wszystko nie tylko śniegiem, ale również wspaniałymi, barwnymi opisami, które tylko budzą szacunek i podziw. Do tego dodał odrobinę doświadczenia, troszeczkę grozy i dużo najrozmaitszych szczegółów. "Dopóki nie zgasną gwiazdy" pełna jest niespodzianek, rzeczy, które nawet nie przyszłyby nam do głowy.

Główny bohater, Kacper, jest bardzo mądrym chłopakiem. Czasem jest lekkomyślny, czasem daje się ponieść, ale jest odważny, wie czego się bać i z uporem brnie przed siebie. Dąży do osiągnięcia swoich celów. Niestety, nie mogę powiedzieć, że jego albo kogoś innego polubiłam. Zachowywałam raczej chłodny dystans, ich zmagania na śmierć i życie obchodziły mnie raczej w krótkiej chwili czytania danej strony. Za to mogę powiedzieć, że bardzo mi zaimponowali. Choć Kacper był bardzo młody, kiedy los wywiał go z wioski, on nie poddał się. To niesamowite, ponieważ jestem tylko trochę od niego młodsza, a z pewnością nie zdobyłabym się na coś takiego. Szczerze powiedziawszy, dawno już bym była pogrzebana pod zaspami śniegu.

Tym, co najbardziej mi się spodobało, była wymiarowość świata Patykiewicza. Choć ludzie byli raczej krótkowzroczni, nie interesowali się tym, co nie dotyczyło ich wioski, można było dostrzec niezwykłą głębię całej historii. Autor powraca trochę do średniowiecza, kiedy wiele było różnych opinii. Tutaj tak samo. Z jednej strony są osoby, które Świetliki uważają za zło, za karę zesłaną na ludzi przez Boga. Drudzy sądzą, że to właśnie droga do ocalenia. Bardzo mi się te dwie strony medalu podobały. Sami nie wiemy, komu mamy wierzyć, wysnuwamy swoje wnioski i przypuszczenia.

Jedynym, co mnie rozczarowało odrobinę, było akcja. Nie najwolniejsza, ale również nie pędząca. Odniosłam wrażenie, że autor ciągle utrzymywał ją na tym samym poziomie, ani nie przyspieszał, ani nie zwalniał. Przez to trochę ciężko było mi się wdrożyć i zagłębić w lekturze. Przyznam nawet, że czasami się nudziłam. Fabuła nie przypomina jednej historii, są to raczej różne wydarzenia związane z głównym bohaterem. Wszystkie coś łączy, ale równie dobrze mogą być czymś odrębnym.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to świetna powieść, kolejna możliwa wizja końca świata i tego, co będzie po nim. A jednocześnie niesie za sobą jakąś nadzieję. Jest w niej przesłanie, że dopóki nie zgasną gwiazdy, dopóty ludzkość będzie miała szansę istnieć, musi tylko walczyć. W książkach tego typu jest również inna nauka: że koniec może nadejść w każdej chwili i nawet najlepszy sprzęt go nie wykryje. Polecam przede wszystkim fanom takich tematów, a także tym, którzy lubią nieco twardszy styl mężczyzn, ponieważ akurat ja mogę łatwo go rozpoznać w takich książkach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-06-2015 o godz 14:23 przez: MarreS
"Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie tam już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność."

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...

[źródło opisu: okładka]

Zaczną raczej nietypowo jak na siebie, bo od tytułu. Kurde, gdyby nie 1. okładka 2. informacja, że to fantastyka, w życiu bym nie rozpoznała poprawnie gatunku. Dopóki nie zgasną gwiazdy... Mi się to kojarzy z romansem, a wam? W stylu: Dopóki nie zgasną gwiazdy, pozostaniemy razem itd. Z początku taki wybór wydawał mi się idiotyczny i uważałam tak przez większość książki, ale w końcu się dowiedziałam i rozumiem wybór autora. Tak więc nie dziwcie się i nawet nie próbujcie zrażać!

Dopóki nie zgasną gwiazdy nazwałam świeżym powiewem wśród postapokalips i chyba nie ja jedyna. No bo powiedzcie sami, jakie są wasze pierwsze skojarzenia? Radioaktywność, mutanty, życie pod ziemią itd. A Piotr Patykiewicz wyniósł nas z tuneli na szczyty gór. Sceneria jest niesamowicie oryginalna i sam tylko ten fakt powinien zachęcić fanów gatunku do sięgnięcia po tę pozycję. Ale na tym się nie kończy. Autor niezwykle dokładnie skonstruował swój świat, tworząc wielowymiarową rzeczywistość i nie skąpiąc nam wielu smaczków. Możemy dowiedzieć się, jak "apokalipsa" wpłynęła na religię i inne przejawy życie społecznego. Kocham takie rzeczy!

Piotr Patykiewicz bardzo powoli wprowadza nas w swój świat. Czyli akcja idzie raczej w żółwim tempie. Z początku zapoznajemy się realiami, więc to aż tak nie przeszkadza, ale mniej więcej po środku poczułam się już znużona. Na szczęście po kilkudziesięciu stronach znów zaczęło dziać się ciekawiej i do końca już nie mogłam się po prostu oderwać od książki.

"Nadchodzi czas, kiedy kiedy śmierć okaże się ucieczką słabych, a życie wybiorą tylko najodważniejsi."

No właśnie. Zakończenie. Mocno zagmatwane, filozoficzne i mało co wyjaśniające. Jeśli wczujecie się w historię, to lekturę zakończycie z Shit na ustach. Ja jednak od początku czułam, że to nie o fabułę przede wszystkim chodzi. No bo jeśli nie ma jakiegoś wątku przewodniego, całego clue, to albo to kiepska książka, albo taka z głębszym przesłaniem. Piotrowi Patykiewiczowi udało się uzyskać efekt tego drugiego.

Przed lekturą obawiałam się, że pójdzie to w stronę raczej młodzieżówki, ze względu na młody wiek głównego bohatera. Na szczęście nie. Autor oszczędził nam typowych dla tego wieku rozterek, zastępując je głównym dylematem: poznać prawdę czy pozostać szczęśliwym w niewiedzy. Odniosłam wrażenie, że ten wewnętrzny konflikt reprezentują dwaj członkowie rodziny Kacpra: starszy brat Staszek, wioskowy sygnalista, który pomiędzy służbowymi wiadomościami otrzymuje Wiedzę przez duże "W" oraz ich ojciec, myśliwy, którego jedynym celem jest utrzymać przy życiu rodzinę.

Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o szacie graficznej. Ta jest wspaniała. Największą reklamą dla tej książki była z pewnością okładka. Rafał Szłapa trafia do grona moich ulubionych ilustratorów. On też stworzył wspaniałe obrazki wewnątrz, które zachwyciły mnie grubą, wyrazistą kreską.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to z pewnością książka warta uwagi, wyróżniająca się na tle innych. Jestem niezmiernie ciekawa innych pozycji autora. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-06-2015 o godz 14:01 przez: Julia Alaska
Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...
W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...

Książka opowiada o Kacprze, który mieszka w świecie opanowanym przez Świetliki - niebieskie kule światła wchodzące w ludzkie ciało przez źrenice. Niektórzy twierdzą, że jest to wytwór Lucyfera, inni wierzą iż są to posłańcy Boga. Jednak główny bohater należy do pokolenia osób, które nie pamiętają ciemności, głodu, chorób, które nastały po Upadku. Chłopak zna jedynie swoją osadę, bezpieczny dom. Nigdy nie przekraczał granicy swojego miasteczka, aż do chwili, gdy został wysłany do odległego miasta. Od tego czasu nic nie było już takie samo.

Pan Patykiewicz stworzył naprawdę mroczną i fascynującą wizję przyszłości ludzkości, w której ocaleni wierzą gorliwie we wszystko co podają książki oraz opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Niestety z każdym dnie jest coraz gorzej i stare historie są zapominane, zastępowane nowymi, czasami zupełnie odbiegającymi od rzeczywistości.

Już na wstępie można zauważyć, że autor ma nieograniczoną wyobraźnię. Na początku stworzył mały świat otoczony górami i śniegiem. Uważam, że pomysł na opisywanie tylko kilku najważniejszych małych zakątków zamiast jednego, wielkiego państwa wiele dodało książce, bo dzięki temu lepiej mogłam wyobrazić sobie przedstawione miejsca. Mojej wyobraźni pomagały też liczne i długie opisy, które nie przeszkadzały mi tak jak w innych powieściach, co zdecydowanie jest plusem.
Pan Patykiewicz stworzył świat przedstawiony od podstaw. Skupił się nie tylko na miejscach, ale także na historii, wierzeniach ludzi oraz ich codziennym życiu (pracy, rodzinie). Do tego wszystkiego trzeba dodać Świetliki, które były dość ważnymi elementami książki. Mimo, że autor przedstawił je jako małe kule światła to przyznam,że to co robiły z ludzkimi ciałami było straszne i nigdy nie chciałabym spotkać takiego "stworka".

Jednak w Dopóki nie zgasną gwiazdy poruszane są także inne wątki. M.in. dorastania w trudnych warunkach, pierwszej miłości i radzenia sobie z przeszkodami, które los stawia Nam na drodze. Poza tym muszę przyznać, że powieść nie raz mnie zaskoczyła nagłymi zwrotami akcji.
Piotr Patykiewicz na początku daje Nam tylko najbardziej potrzebne informacje. Resztę odkrywałam wraz z Kacprem, więc momentami czułam się jakbym stała obok głównego bohatera.

Jednak każda książka ma swoje minusy i tutaj są nią momenty, w których ziało nudą. Czasami miałam ochotę odłożyć tę powieść na później, ale zdarzały się chwilę tak wciągające, że nie mogłam się oderwać.
Kolejnym minusem jest główny bohater, który niestety mnie irytował. Niekiedy zachowywał się trochę dziecinnie, chcąc udowodnić swoją rację. Raz chciałam wyciągnąć go z książki i udusić własnymi rękami, ale niestety nie jest to możliwe. Szkoda.

Nie mogłabym nie wspomnieć o pięknych ilustracjach wchodzących w skład książki, które dodawały jej klimatu. Okładka idealnie odzwierciedla najważniejsze elementy nadające temu tytułowi nastrój, czyli mróz, trudy podróży i oczywiście demoniczne Świetliki.

Książka, mimo że momentami była nudna, podobała mi się. Dopóki nie zgasną gwiazdy doskonale nadają się na nadchodzące letnie upały, ponieważ mogą one zmrozić krew w żyłach nawet w okropny ukrop.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

http://moje-buki.blogspot.com/ <-------------- ZAPRASZAM :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-08-2015 o godz 18:04 przez: Inkoholiczka
Upadek. Zieleń traw znika, zastąpiona przez śnieg, lód i wichurę. Jakby to było niewystarczającą atrakcją – pojawia się także nowy, niebezpieczny przez swoją obcość, wróg. Na skutej lodem, nieprzyjaznej ziemi ludzie starają się jak najlepiej przystosować do nowych warunków. Od tej pory miasta będą stać puste – ich mieszkańcy, chcąc chronić to, co ocalało – siebie nawzajem, wchodzą wysoko w góry, będące obecnie najbezpieczniejszym miejscem i ostatnim bastionem ich nadzei. Drwale, myśliwi, sygnaliści, złomiarze, mcharze, kieratnicy... Każda grupa ma swoje ściśle określone zadania i dzięki tej, wymuszonej przez nowe warunki, harmonii udaje im się w codziennym mozole realizować najważniejszy cel – PRZETRWAĆ.

"W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców…

Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu."

Sam temat apokalipsy wydaje się być absolutnie niewyczerpywalnym źródłem inspiracji – koniec świata każdy wyobraża sobie inaczej. Nie zapominajmy jednak o Nowej Jerozolimie – coś się kończy, coś się zaczyna. I tu rozwierają się przed nami wrota postapokaliptycznej rzeczywistości będącej, jeśli to w ogóle możliwe, jeszcze większa niewiadomą niż sam koniec świata. Ale fabuła to nie wszystko. Osobiście zawsze zwracam wielką uwagę i u pisarzy bardzo cenię umiejętność porządnego, dokładnego i rozsądnego opisania świata, który się stworzyło. Autor musi pamiętać, że to wszystko, co ma w swojej głowie, na razie tam pozostaje – przelewając to na papier nie może niczego pominąć, bo zakładając domyślność czytelnika w swojej powieści wytworzy dziury, które uczynią ją niezrozumiałą, nielogiczą i w rezultacie obniżą jej jakość. U Patykiewicza, co zanotowałam z ukontentowaniem, świat ten jest bez zarzutu. Po prostu w niego weszłam, zaczęłam myśleć jego prawami, co oznacza, że został opisany bardzo dobrze. Przyszłość bez oklepanych zombiaków, da się? Da się!

Jedyny zgrzyt rozbrzmiał mi w głowie, gdy pierwszy raz natrafiłam na słowo "Lucyfer". Nie no. Błagam. A tak dobrze szło – świetnie wykreowany świat, dlaczego znowu ta fantastyka religijna? Przecież ona jest tu konpletnie zbędna...

Ale później zorientowałam się filozoficznie, że to wszytsko ma głębszy sens i w gruncie rzeczy jest tej historii potrzebne, obrazuje w pewien sposób zmiany myślenia ludzi w nowej sytuacji – ich zupełnie uzasadniony strach przed wszystkim co nowe, resztki kurczowego trzymania się ciepłej, bezpiecznej i zrozumiałej przeszłości. Nie umiem tego jaśniej wytłumaczyć bez spoilowania – zapraszam do lektury, sami ocenicie :)

Mam taki specyficzny sposób czytania książek, że czytam je chyba całą sobą. Nie czytam oczami. Ja się w nich zatracam zupełnie, zanurzam po uszy, a może właściwie nawet z kudłatą głową. Czasem słyszę, co się do mnie mówi, jeżeli kto jest wystarczająco zdeterminowany, żeby się do mnie dobić – to oznacza, że książka po prostu mi się podoba. A kiedy tracę całkowicie kontakt z rzeczywistością to zwiastuje nowego lokatora na Inkoholiczkowej literackiej topliście. Czasami jednak bywa i tak, że dzieło owszem, podoba mi się, jestem świadoma jego walorów i je podziwiam, ale mimo to nie umiem się w nim "zapomnieć". Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że niektóre książki są szczególnie wymagające – aż słyszysz, jak proszą o stworzenie im konkretnej atmosfery. Gdy ulegniesz temu nawoływaniu one odwdzięczą ci się zwielokrotniając niebotycznie ilość wrażeń z lektury. Są na przykład takie książki, które zawsze i bezwzględnie należy czytać w zimie. Jedną z nich jest zdecydowanie "Dopóki nie zgasną gwizdy". I wiem jedno. Jak tylko spadnie pierwszy śnieg i mróz ściśnie naszą piękną polską ziemię – ja wracam do dzieła Patykiewicza. Bezwzględnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-05-2015 o godz 10:15 przez: jeke5
Miałam ostatnio ochotę na przeczytanie powieści z gatunku fantastyki i trafiłam na powieść Piotra Patykiewicza pt. ,,Dopóki nie zgasną gwiazdy,, To szósta książka w dorobku pisarza, który studiował politologię, a później pracował w różnych zawodach: był dziennikarzem prasy lokalnej, robotnikiem fizycznym, pomywaczem, ochroniarzem w supermarkecie, kierownikiem klubu studenckiego, bukinistą, parkingowym, agentem ubezpieczeniowym. Swoją pierwszą powieść pt. ,,Zły brzeg,, napisał za ladą sklepu zoologicznego, w którym pracował. Jego opowiadania regularnie ukazywały się w ,,Nowej Fantastyce,, oraz ,,Science Fiction, Fantasy i Horror,,

,,Dopóki nie zgasną gwiazdy,, to powieść fantastyczno -przygodowa osadzona w świecie po Upadku obecnej cywilizacji. Cudowny świat kolorów, zieleni, ciepła, pełen bogatej fauny i flory, techniki przestał istnieć, a nastał czas mrozu, zimna, zamieci śnieżnych i walki o przetrwanie. Zaraz po Upadku wyginęła większość ludzi, część jednak w małych grupkach wkopana głęboko w ruiny miast przetrwała pożary, huragany, powodzie i trzyletnią noc.

Wtedy jednak pojawiły się roje Świetlików, które ,,rozsiewały na lodzie bardzo łagodny odblask, zimny i piękny,, a potem lucyferiański blask przenikał przez powieki i wdzierał się bez bólu do źrenic, osiadał gdzieś w mózgu, potężniał z tygodnia na tydzień w ukryciu, trawił duszę człowieka. Nikt nie mógł uciec przed nim, a ostatniej nocy przed samozapłonem pojawiała się nad głową nieszczęśnika delikatna poświata zapowiadająca koniec. Roje Świetlików rozprzestrzeniały się w ślad za tłumami uciekinierów. Stopniowo opanowywały morskie wybrzeża, niziny, podnóża gór. Ostatnim bezpiecznym schronieniem pozostały wierchy, gdzie ludzie wykuwali w skale miejsce na domy. Po trzystu latach zaledwie na kilkunastu szczytach żyją ludzie, którzy porozumiewają się ze sobą za pomocą sygnałów świetlnych z wysokich wież-sygnalizatorni.

Dawne struktury społeczne upadły, nastały nowe porządki. Myśliwi desperacko przetrząsają dzikie ostępy w poszukiwaniu pożywienia, złomiarze szukają cennych przedmiotów, mcharze zeskrobują mech z pionowych ścian nad przepaściami i mieszkają w skalnych dziuplach bez okien i kominów, kieratnicy odśnieżają bez przerwy jedyne techniczne urządzenie jakie przetrwało-kierat.

Szczurzyna to przysmak, o który trzeba walczyć.

Kościół to jedyna władza, z którą jeszcze liczą się ludzie i łącznik pomiędzy rozrzuconymi osadami w górach. Księża podtrzymują na duchu zlęknionych ludzi, starają się zapobiegać rozruchom i buntom, kultywują tradycje i przypominają o prawdziwej esencji wiary, która coraz bardziej się zmienia, obrasta w zabobon oraz przesądy. Mnisi zbierają stare książki i gromadzą je w ukrytej bibliotece, by zachować pamięć o przeszłości. Książki o miłości, o wojnie, o podróżach, o naprawie samochodów, o jedzeniu, o Bogu są traktowane jak największy skarb, który jest łącznikiem pomiędzy tym co minęło i tym co przyjdzie.

W tej społeczności żyje szesnastoletni Kacper, który przechodzi swoistą inicjację na mężczyznę. Jako Goniec wędruje przez śnieżną krainę z przesyłką, ryzykuje życie na każdym kroku, zdobywa coraz większą wiedzę o świecie, w którym przyszło mu żyć, próbuje dociec prawdy i ocalić życie najbliższych. Przeżywa niezwykłe przygody, poznaje osobliwych ludzi i fantastyczne zwierzęta.

Piotr Patykiewicz wykreował wyrazistych bohaterów, którzy muszą dokonywać trudnych wyborów, gdyż w postapokaliptycznym świecie nic nie jest pewne, dobro walczy ze złem, trudno odnaleźć prawdę. Akcja zmienia się szybko i nabiera tępa, aż trudno oderwać się od czytania. Opisy są niezwykle plastyczne, malownicze i widzimy tuż przed oczami jak Kacper przemierza granie w śnieżycy, jak walczy ze szczurami, obserwujemy pielgrzymkę pingwinów, słyszymy huk wiatru.

Zakończenie książki jest otwarte i może kiedyś powstanie kolejna część powieści. Jeśli tak się stanie z pewnością ją przeczytam.

http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
27-06-2015 o godz 23:20 przez: Izabela
Mogłoby się wydawać, że w literaturze traktującej o postapokalipsie napisano już wszystko. Wątki się łączyły, motywy wymieniały i zwykle chodziło o to samo. Lubimy się zastanawiać jak to będzie z tym końcem świata. Ciemność, fanfary i jeźdźcy apokalipsy czy zwyczajny koniec świata, o którym pisał Miłosz? Filmy i gry komputerowe zapewniają nas, że przetrwa garstka nielicznych, wybranych by ocalić gatunek. U Patykiewicza jest podobnie. Choć może nieco mniej katastroficznie i bez Johna Cusacka. Gasną gwiazdy, nadchodzi lód i nowy świat. Świat obcy i niebezpieczny. Świat po Upadku.

Kacper nie pamięta świata przed Upadkiem. Dorastał w rzeczywistości, gdzie prym wiodą ludowe podania, przesądy i codzienna walka o przetrwanie. Osada powróciła do zbieractwa i łowiectwa. W czasach wiecznych śniegów trudno o dobry byt, dlatego też górskie społeczeństwo podzieliło się na kasty. Praca ludzkich rąk jest tu najważniejsza, a czyny definiują człowieka. Świat poza wioską nie jest bezpieczny. W ciemnościach czyhają potwory oraz ten najgroźniejszy z groźnych, Lucyfer. Kacper rozumie zagrożenie, jednak młodzieńcza ciekawość ciągnie go w nieznane. Przez chłopcem długa droga w głąb śniegów i zasp, ale także samego siebie.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Patykiewicza. Powieść ta jest szóstą z kolei książką wydaną przez polskiego autora, absolwenta politologii i pisarza znanego między innymi z „Nowej Fantastyki”. Autor fantastyki tym razem zmieszał ten gatunek z wizją końca, Upadku, jak sam go nazwał, oraz pewnego rodzaju wątku Young Adult. W końcu nastoletni Kacper, nieco infantylnie, wyrusza w podróż poza bezpieczne górskie szczyty po to, by udowodnić coś nie tylko bliskim, ale i samemu sobie. Chłopak może i porywa się z motyką na słońce, ale tym samym w oczach czytelnika, odsłania świat zimny i zły kawałek po kawałku.

Powieść Piotra Patykiewicza zapowiadała się niepokojąco i nieco przerażająco, lecz dostałam nie tyle horror, co dobrą podstawę dla gry komputerowej. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” jest powieścią nieco inną i trochę mniej przystępną czy podobne w tematyce książki czy gry, ale właściwie wpasowuje się idealnie w ich klimat. Znajdziemy tu klasyczną społeczność osady, gdzie są ludzie od wszystkiego, legendy i historie o świecie przedstawionym przekazywane są z ust do ust przez starszyznę oraz głównego bohatera, który jako cel obiera sobie dowiedzenie się jak najwięcej, doświadczenie wszystkiego co możliwe i udowodnienie siły charakteru oraz ciała. Hierarchia społeczna, w której żyje Kacper nieco uwiera jego nastoletnie ambicje. Ciekawość pcha go więc w nieznane. Tam z kolei stawia czoła nie tylko obcym, ale i wilkom, przerażającym Świetlikom oraz granicom, które musi pokonać.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” zawiera wiele różnorodnych wątków, nie tylko tych postapokaliptycznych, ale także przygodowe, młodzieżowe, inicjacyjne, które odzwierciedlają drogę Kacpra, ale także jego dojrzewania. Żaden jednak nie usatysfakcjonował mnie w pełni. Świat, w którym przyszło żyć chłopcu jest dopracowany z najmniejszymi choćby detalami, co zupełnie mnie zachwyciło. Fabuła jednak nieco mniej, choć dzieje się dużo. Kacper sprawdza samego siebie na różnych polach, w różnych dziedzinach, rozwija się i porzuca bezpieczne dzieciństwo u boku matki. Chłopak ma wiele pytań i żadnych odpowiedzi, więc aby je otrzymać, musi się udać w najdalsze miejsca.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” nie okazała się najlepszą powieścią dla mnie, jednakże nie mogę odmówić wspaniałości świata, który stworzył autor. Było nieco egzystencjonalnie, naprawdę niepokojąco i bądź co bądź była to droga w nieznane. Było mroźnie, strasznie i ciekawie, szczególnie przy wątkach religijnych, Lucyferze i obrzędach chrześcijańskich. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” zmrozi Was w upalny letni dzień, lecz nie przyprawi o szybsze bicie serc. Będzie to jednak interesująca podróż.

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-03-2016 o godz 22:10 przez: Erna Eltzner
Śnieg, mrok, delikatna nadzieja na zmianę. Tylko kilka dróg życiowych, każda monotonna. Czasem pojawia się jednak kategoryczna chęć, aby pójść dalej. Czy sama odwaga wystarczy?

Jak wspominam często — nie jestem ekspertką w kwestii fantasy. Jednak zauważyłam, że w ostatnich latach pojawił się wysyp książek postapokaliptycznych. Dotyczy to także filmów i gier komputerowych. Wytrawni fani na pewno znają już powieść Piotra Patykiewicza. Ja dopiero teraz uzyskałam możliwość przeczytania i zapoznania z tego typu twórczością. Na mój wybór wpływ miało też wydanie. Okładka może kojarzyć się (całkiem słusznie) z popularnymi młodzieżówkami. I całe mnóstwo śniegu — co to może oznaczać? Natomiast wewnątrz znajdziemy ilustracje. Autorem jest Rafał Szłapa. Dodam, że stworzył on design do „Krwi i stali” Łukawskiego. Nieskromnie stwierdzę, że wszędzie poznam tę kreskę. Znakomita! Korzystając z (jeszcze) braku wiosny zatopiłam się w zimowej opowieści. I myślę, że każdego roku będę sobie o niej przypominać. Idealna na taką porę, gdy jeszcze czekamy na letnie promienie…

Trzysta lat temu świat spotkała katastrofa. Upadek. Od tamtej pory ludzie próbują przetrwać wśród śniegu i lodu. Od nowa budują, choć często przeszkodą jest strach. Jakie bestie ich otaczają? Myśliwi walczą o najmniejszy kęs pożywienia. Ocaleni żyją wysoko w górach i liczą, że los się w końcu odmieni. To tam mieszka nastoletni Kacper z rodzicami i starszym bratem. Chłopak chce czegoś więcej. Poznać to, czego jeszcze nie widziałam. Pchany marzeniami i ambicją wyrusza w podróż — czy na pewno jest świadomy, co go czeka…?

Klimat — najważniejsza część książki. A Patykiewicz zbudował naprawdę interesującą atmosferę, pełną tajemnic i dreszczyków emocji. Cała akcja dzieje się w dość hermetycznym świecie, wśród konkretnej społeczności. Tworzy to zwartą całość, co pomaga zgłębić tematykę powieści i kroczyć za bohaterami. Bez obaw, że gdzieś się zgubimy. Autor posługuje się ładną polszczyzną, zwróciłam uwagę na używane przez niego słowa. Tym sposobem styl Patykiewicza bardzo przypadł mi do gustu. I myślę, iż doceni go każda osoba lubiąca piękno języka. Akcja wydaje się być surowa — doskonale zgrywa się z ogólnym klimatem książki. I ta surowość bynajmniej nie oznacza nudy.

Kacper nie należy do grona postaci, które od samego początku wzbudzają sympatię. Najpierw uważałam go za przemądrzałego dzieciaka, ale w czasie trwania książki przechodzi dojrzewanie, metamorfozę. Nie wszystkie jego decyzje są rozsądne, ale z przyjemnością i zaciekawieniem śledziłam wszystkie przygody. Bohaterowie drugoplanowi są pozbawieni cech charakterystycznych, jednak interesująco nakreślono ich przywiązanie do mitów, magii i walkę między duchowością a trudami życia codziennego. Przyznam też, że jakąś strunę poruszała we mnie matka Kacpra. Zwyczajna kobieta, która posiada w sobie całą gamę uczuć, choć nie chce o nich opowiadać.

Spodobał mi się zabieg opisujący strach przed światłem. Brzmi dziwnie? W „Dopóki nie zgadną gwiazdy” Patykiewicz opisał dziwną moc, która lubi nęcić zbłąkanych wędrowców. Moc będącą czymś tak przerażającym, że lepiej zginąć w ciemnym lesie. I właśnie na takim niecodziennym tle odbywa się przemiana Kacpra. Ciężko mi sklasyfikować książkę w danym gatunku, bo jest mocno eklektyczna. To lektura dobra dla czytelników w różnym wieku — tych nieco młodszych, tych nieco starszych. Autor połączył różne wątki. Szczególnie spodobał mi się ten religijny, mający związek ze Świetlikami, o których napisałam kilka zdań temu. A co to takiego? Sięgnijcie po powieść, a sami poznacie je najlepiej…

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Patykiewicza zaliczam do udanych. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” polecam osobom lubiącym urok tajemnicy. Tym, którzy nie boją się udać z Kacprem w niebezpieczną, acz ekscytującą podróż…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-09-2016 o godz 18:41 przez: Ania Kotlewska
Nadeszła tak bardzo upragniona przez większość książkoholików jesień, kiedy wreszcie mogą wieczorem usiąść, owinąć się kocem z gorącą herbatką i zatonąć w lekturze. Tymczasem moją ukochaną porą roku, pomimo tej ciągłej ciemności, jest zima, to właśnie na nią w tej chwili najbardziej oczekuję oraz przygotowuję się psychicznie, choć wiem, że na pewno nie spełni moich oczekiwań. Nie będzie biała i mroźna, a ja będę musiała jej szukać już tylko i wyłącznie w książkach takich, jak Dopóki nie zgasną gwiazdy.

W świecie Kacpra trwa druga epoka lodowcowa. Wiele lat temu po wydarzeniu nazywanym Upadkiem śnieg i lód pokryły ziemię, a tajemnicze, śmiercionośne Świetliki wygnały ludzkość wysoko w góry, gdzie trzyma się złudnego bezpieczeństwa. Młody chłopak goniony własną ambicją wyrusza w trudną i niebezpieczną podróż nie wiedząc, co zgotował mu los.

Niemal momentalnie wsiąknęłam w ten mroczny, zimowy i przede wszystkim przyprawiający o gęsią skórkę klimat apokalipsy według Piotra Patykiewicza. Autor przez całą książkę w niesamowity sposób prowadzi nas przez codzienność, zwyczaje, hierarchię i wierzenia stworzonego przez siebie górskiego ludu. Dokładnie przestawia wszystkie punkty widzenia w związku z nadchodzącym, nieubłaganym końcem świata, a przede wszystkim pokazuje w przystępny sposób, jak w takich czasach działa ludzka psychika w przypadku zupełnie odmiennych jednostek. Wszystkie te aspekty poznał Kacper w trakcie swojej mozolnej wędrówki przez góry a nawet i doliny. Dowiedział się, że nie każda osada funkcjonuje w taki sam sposób, jak jego, że nie u każdego należy szukać pomocy, że długo tłumiona ambicja i chęć wiedzy kiedyś w końcu będą musiały dać upust, a w ostateczności pomoc przyjdzie z właściwych rąk, że czasem trzeba bardzo wiele poświęcić aby przeżyć. Jego historia to nie tylko poradnik, jak postępować w trakcie śnieżnej apokalipsy, ale ponadczasowa opowieść o dorastaniu, męstwie i odwadze bardzo młodego chłopaka w obliczu ogromnego zagrożenia.

Właśnie przez to tak niesamowicie polubiłam Kacpra, który nie tylko łaknął wiedzy o świecie i swobodnego życia nie ograniczonego granicami gór, ale również zawsze pamiętał o swojej rodzinie i ukochanej. Poddawał ich niesamowitym próbom wiary i zaufania, ale zawsze, za wszelką cenę starał się do nich wracać. I zaciekle o nich walczył. Zresztą nie tylko on jest tutaj niezwykle barwną postacią - jego starszy brat Stach, którego odbiciem marzeń był właśnie Kacper, brat Łukasz ze swoją miłością do książek oraz przede wszystkim ojciec głównego bohatera, który zawsze odnajdywał najlepsze wyjście z każdej sytuacji.

Powieść Piotra Patykiewicza nabiera zimowego klimatu nie tylko przez gromady śniegu, góry, zamiecie śnieżnych oraz polarne zwierzęta, ale również przez to, że bohaterowie żyją niczym Eskimosi. Polują aby zdobyć pożywienie, na które składa się głównie focze mięso, mają własne psie zaprzęgi i własną gwarę. Samo przyzwyczajenie się do tamtejszego języka nie jest nawet trudno, bo ja w sumie nawet nie zauważyłam momentu, kiedy czegokolwiek bym nie rozumiała, a po kilku stronach już sprawnie się nim posługiwałam.

Dopóki nie zgasną gwiazdy to najlepsza książka postapokaliptyczna, jaką do tej pory czytałam. Porusza wszystkie możliwe aspekty bytności najbardziej wytrzymałych ludzi, którzy przetrwali pierwsze czystki na Ziemi, a dodatkowo niesie za sobą wiele wspaniałych przesłań przydatnych nawet dla współczesnego młodego człowieka. Jest to książka dla każdego, ponieważ znajdą w niej coś dla siebie nawet osoby, które łakną tylko rozrywki, choć co naprawdę nie jest to powieść łatwa, lekka i przyjemna, ale zawiera w sobie mnóstwo elementów przygodówki i nieco fantastyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-06-2015 o godz 22:14 przez: alexx.1
Minęło już trzysta lat od Upadku, w wyniku którego życie na Ziemi nie wygląda już tak jak kiedyś. Wszystko pokrywa lód i śnieg, a dojmujące zimno nie opuszcza człowieka ani na chwilę. Jednak złe warunki pogodowe to nie jedyny problem z jakim muszą zmierzyć się ludzie żyjący w tych trudnych czasach. Na Ziemi pojawiło się coś, co sprawiło, że ludzie zaczęli się stawać gatunkiem wymarłym. Twór, który siał spustoszenie wśród wszystkich mieszkańców, a każdy drżał na samą myśl spotkania się z nim. Dlatego ludzie zaczęli zakładać osady wysoko w górach, gdzie te istoty nie mogły stanowić dla nich zagrożenia. Jednak czasy spokoju i bezpieczeństwa już dawno przeminęły. Teraz nadszedł czas na ostateczne starcie. Czy mieszkańcom uda się to przetrwać?

Nadchodzi czas, kiedy śmierć okaże się ucieczką słabych, a życie wybiorą tylko najodważniejsi.

Wiele zwierząt wyginęło już na zawsze z powodu tak niskiej temperatury. Przetrwały jedynie takie, które były do tego przystosowane, jak niedźwiedzie, pingwiny czy foki. Coraz trudniej znaleźć jakiekolwiek pożywienie, a myśliwi wracają z polowań z coraz mniejszymi łupami. Pomiędzy nielicznymi osadami istnieje łączność w postaci gońca, osoby która samotnie przemierza liczne niebezpieczne szlaki górskie, aby przekazać różne wartościowe przedmioty. Jest to niezwykle niebezpieczna praca, ponieważ można spotkać tam istoty, które wzbudzają w wielu osobach tak wielki lęk, że niektórzy wolą sami odebrać sobie życie, niż stanąć im na drodze …

[...] rozpacz bez nadziei łatwo przemienia się w szaleństwo.

Kacper żyje w jednej z osad na Krzywym Wierchu i każdego dnia musi mierzyć się z wieloma trudnościami. Jego ojciec jest znanym myśliwym, ale jego starszy brat wybrał dla siebie zupełnie inną ścieżkę. Dlatego to właśnie na Kacprze spoczął obowiązek pójścia w ślady ojca i nauczenia się od niego fachu. Jednak los sprawia, że chłopak zostaje zmuszony opuścić swoją wioskę i wyruszyć z ważną misją. To będzie niezwykle trudna przeprawa, na której będzie czyhało na niego wiele niebezpieczeństw. Czy Kacprowi uda się z niej wyjść cało? Wszyscy mieszkańcy uważają, że życie poniżej gór nie istnieje. A co jeśli się mylą? Co jest tak naprawdę przyczyną Upadku i czy życie na Ziemi będzie jeszcze kiedyś możliwe?

Najpewniejszym schronieniem dla skarbu mądrości są ludzkie umysły…

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” było dla mnie naprawdę wielkim zaskoczeniem. Największym atutem tej książki jest według mnie niesamowity klimat gór i zimy, który przenosi czytelnika do zupełnie innego świata. Mieszkańcy wiosek każdego dnia muszą mierzyć się z wieloma trudnościami , a warunki w jakich żyją są niezwykle ciężkie. Za każdym razem zachwycała mnie fantazja autora oraz sposób, w jaki wykreował cały ten nowy świat w jakim przyszło żyć bohaterom. Jest on niezwykle okrutny i bezwzględny, a mieszkańcy ze wszystkich sił starają się przetrwać, jednak wygra tylko najsilniejszy.

W wioskach powstało wiele zabobonów dotyczących przyczyn Upadku oraz jego następstw. Pomysły były bardzo ciekawe, jednak mogłyby być trochę bardziej dopracowane. Sami bohaterowie są niezwykle oryginalni i już od pierwszych stron każdy z nich był dla mnie wyjątkowy. Życie w takich czasach musi być niezwykle trudne, jednak najważniejsze jest to, aby gdzieś po drodze nie zgubić swojego człowieczeństwa. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” jest połączeniem science-fiction z książką przygodową. Zapewnia czytelnikowi ogromną dawkę wrażeń i jeszcze większą ilość emocji. Sama książka skłania do głębszej refleksji i nie daje o sobie tak szybko zapomnieć. Zdecydowanie polecam :))

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-06-2015 o godz 17:25 przez: Robert Rusik
Mróz. Wszechogarniający mróz. Zapomnijmy o tęczy, zapomnijmy o kolorach – tylko biel i szarość dookoła. Po Upadku planeta, zwana niegdyś Błękitną, pokryła się lodem. Dzisiejsi myśliwi nie polują już na zające i jelenie, ich łupem padają białe niedźwiedzie i foki. W dodatku tam, w niegdyś zielonych dolinach, czyhają na nich Świetliki, słudzy Lucyfera. A może jakieś nieznane siły, przybyłe z obcej planety? Jedynie w górach można znaleźć przed nimi schronienie, ale one, ośmielone ludzką bezradnością, podchodzą coraz wyżej. W osadach, zbudowanych na szczytach gór, w mrozie i izolacji od innych grup pozostałych przy życiu ludzi, trwa walka z przeznaczeniem. Tylko jaki jest cel?

Piotr Patykiewicz w swej książce „Dopóki nie zgasną gwiazdy” przedstawia postapokaliptyczną przyszłość ludzkości. Skupia akcję swej powieści na kilku pozostałych po katastrofie, którą był wspominany przez mieszkańców Upadek, osadach. Choć położenie ich nie jest jednoznacznie określone, można przypuszczać, iż Kacper, Stach i reszta osadników ukryła się przed zagrożeniem gdzieś w polskich górach. Odizolowane od siebie mieściny komunikują się między sobą przy pomocy sygnalistów – jednym z nich jest właśnie brat głównego bohatera.

Trzysta lat po Upadku i nadejściu mrozu poznajemy ludzi, którzy muszą radzić sobie w zaistniałej sytuacji, bez broni palnej, bez prądu, sztucznego światła i innych dobrze znanych nam wynalazków. W pogardzie są książki, które dla mieszkańców rodzinnej osady Kacpra są bezwartościowe (choć nie dla wszystkich). Świetnie przedstawiony został przekrój ówczesnego społeczeństwa, podział na grupy wykonujące poszczególne zawody, które powinny współpracować, by wspólnie przeżyć. A mimo to i tak pojawiają się niesnaski i podziały na niższe i wyższe warstwy społeczne. Nie zabrakło również religii chrześcijańskiej i jej kapłanów.

Choć akcja toczy się wokół młodego Kacpra, jest on tak naprawdę pretekstem do ukazania małego wycinka umierającego świata. Umierającego, gdyż od początku możemy domyślać się, że to nie może skończyć się happy endem. Cywilizacyjna stagnacja, w połączeniu z tajemniczymi świetlikami, które można spotkać na coraz wyższych wysokościach powoduje, że nie ma skutecznego sposobu obrony przed zagrożeniem. A może to nie zagrożenie? Podczas wyprawy w doliny Kacper ze zdumieniem odkrywa, iż żyją tam ludzie, dla których to zjawisko (a może żywa istota?) nie jest zagrożeniem, a wręcz przeciwnie. Jednak szybko okazuje się, iż cena, jaką muszą zapłacić mieszkańcy dolin, jest wysoka. Którą drogą podążyć?

Zimna jest ta książka. Zimna i apatyczna. Każdy ruch, podjęty przez nielicznych, którzy przetrwali przedłuża ich egzystencję raptem o parę dni czy tygodni. Nieustannie towarzyszy czytelnikowi śnieg, lód, zimny wiatr. I głód. To bardziej trwanie niż rozwój, ciągła ucieczka przed zagrożeniem ze strony przyrody i ze strony Świetlików. Tylko, kiedy dotrze się już do szczytów gór, dokąd dalej uciec?

Powoli gasną płomienie w innych osadach. Jeszcze broni się [główna osada], jeszcze można uciec do tajemniczych Ruin… Ale to tylko półśrodki. Aby przetrwać, potrzeba czegoś więcej. I jest taki sposób. Nieprzypadkowo jedna z pierwszych scen w książce to wyprawa młodego Kacpra po pożywienie, ale przede wszystkim po to, by udowodnić sobie, rodzinie, dziewczynie, która mu sprzyja i kolegom, że stał się właśnie prawdziwym mężczyzną. I – niczym klamra spinająca tę opowieść – musi udowodnić, że tym mężczyzną się stał. Musi podjąć decyzję, która zaważy na jego dalszych losach. Decyzję trudną, ale niezbędną. Stawka jest wysoka…

http://literrarium.blog.pl/2015/06/15/piotr-patykiewicz-dopoki-nie-zgasna-gwiazdy/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-06-2015 o godz 22:36 przez: ZAKOCHANI W SŁOWACH
"Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność."

Przeczytałam powyższy fragment opisu okładkowego książki "Dopóki nie zgasną gwiazdy" i już wiedziałam, że czeka na mnie postapokaliptyczna wizja świata. Bałam się, że dostanę standardowe, powielone schematy, wykorzystywane często w książkach, filmach, a nawet grach tego gatunku. Przyznaję, że się kompletnie pomyliłam. Dzięki olbrzymiej wyobraźni Piotra Patykiewicza przeżyłam fascynującą przygodę, wymarzłam podczas wędrówki skutymi lodem szlakami oraz odkryłam świeżą, nieszablonową wizję świata po zagładzie.

Szesnastoletni Kacper żyje wraz ze swoją rodziną w świecie odradzającym się po Upadku. Niewielka osada, w której przyszło im egzystować, położona jest wysoko w górach. Kontakty z innymi, zamieszanymi miejscami utrzymywane są jedynie dzięki gońcom i sygnalistom. Codzienność wyznacza strach, ciężka praca i walka o przetrwanie. Ludziom doskwiera głód, mróz oraz liczne niebezpieczeństwa, kryjące się w świecie „poza osadą”. Szczególne obawy związane są ze Świetlikami, uważanymi za lucyferiański, opętujący blask.

"(...) trzysta lat temu, świat wyglądał zupełnie inaczej. W czasie Upadku i zaraz po nim wyginęła większość ludzi, ale przecież nie wszyscy. Byli tacy, którzy nie chcieli uciekać w góry, nie wierzyli w najgorsze. W rozproszonych grupach, wkopani głęboko we ruiny wypalonych miast, przetrwali pożary, huragany i powodzie. Kiedy niebo wreszcie oczyściło się z pyłu i po trzyletniej nocy znowu wzeszło słońce, nabrali wiary w lepsza przyszłość. Myśleli, że najgorsze za nimi. (...) Ale wtedy nad morzami pokazały się Świetliki, niebawem zapłonęli piersi opętani."

Kacper to bardzo ambitny, zaradny, ciekawy świata i jego tajemnic syn myśliwego, który pod okiem ojca i starszego brata rozpoczyna proces stawania się mężczyzną. Musi się przy tym wykazać niezwykłą siłą, sprytem oraz hartem ducha. Ma przed sobą swoje pierwsze polowania, nadawanie sygnałów świetlnych i męskie wyprawy. Dbając o dobro swojej nieakceptowanej przez rodziców ukochanej Miry oraz jej ojca, postanawia podjąć się najniebezpieczniejszej funkcji w osadzie i zostaje gońcem. Bohater nie ma pojęcia, jak bardzo wyprawa na Grań odmieni jego życie, co odnajdzie, kogo pozna i czego nauczy się podczas niełatwej wędrówki.

Piotr Patykiewicz przedstawił niezwykle plastyczną wizję postapokaliptycznego świata, wplecioną w fascynującą powieść przygodową z dominującym motywem wędrówki. W mistrzowski sposób wykreował bohaterów, ich zachowania w obliczu nieustającego zagrożenia, wierzenia oraz świat, w którym przyszło im walczyć o przetrwanie.Narracja trzecioosobowa prowadzona jest prostym, a jednocześnie niezwykle barwnym językiem. Dbałość o precyzyjne, obrazowe opisy miejsc i zdarzeń jest wprost zaskakująca. Autor stworzył od podstaw odbudowujący się z ruin zakątek świata po Upadku, wciągnął do niego czytelnika i pozwolił mu odkrywać wraz z bohaterem jego tajemnice.

Zapraszam Was na przemyślaną, pełną przygód, osnutą mistycyzmem podróż do świata, w którym przetrwają najsilniejsi, każda książka jest nawagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata,który nie wybacza najmniejszego błędu. Mnie oczarowała ta historia i z chęcią sięgnę po kolejne pozycje pióra Piotra Patykiewicza.

https://www.facebook.com/notes/zakochani-w-s%C5%82owach/dop%C3%B3ki-nie-zgasn%C4%85-gwiazdy-piotr-patykiewicz/971721059528804
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Święto ognia Małecki Jakub
4.8/5
27,94 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Głodna Puszcza Mortka Marcin
4.7/5
25,51 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zaczarowany Świat Sary. 52 challenge Opracowanie zbiorowe
4.7/5
27,43 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wojny biznesowe Brown David
5/5
31,89 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.5/5
27,30 zł
38,99 zł
23,39 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.6/5
26,90 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.7/5
24,93 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Panie Czarowne Ćwiek Jakub
4.6/5
26,40 zł
44,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego