Czarne światła. Tom 1. Łzy Mai (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 35,99 zł

Cena empik.com:
35,99 zł
Cena okładkowa:
39,99 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

W New Horizon androidy nie śnią o elektrycznych owcach. One marzą o reinforsynie

W latach 30. XXI wieku technologia jest wszechobecna. Sztuczne organy, implanty, domózgowe wszczepy – ludzkie ciało i umysł można upgrade’ować wedle uznania. Jeżeli oczywiście kogoś na to stać. Biednym pozostaje jedynie reinforsyna. Dla ludzi to geniusz w pigułce. Dla androidów zaś - szansa na odczuwanie emocji.

Nie wszyscy są entuzjastami technologii. Na pewno nie Jared Quinn, porucznik wydziału zabójstw. Na pewno nie po buncie, w trakcie którego zdradziła go jego własna replikantka, Maya.

Gdy wraca do pracy w policji, ma zasadę: żadnych cyborgów, żadnych androidów. Nie w jego zespole. Tymczasem po New Horizon grasuje zabójca nieuchwytny dla policyjnych systemów. Dla Quinna to jak wygrana na loterii – powrót do tradycyjnych metod śledczych. Ofiarą jest młoda kobieta. Widział ją już. W swoich koszmarach. Czyżby to on był mordercą?

Lzy Mai

Tytuł: Czarne światła. Tom 1. Łzy Mai
Seria: Czarne światła
Autor: Raduchowska Martyna
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-07-04
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 135
Indeks: 26208077
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
14
4
3
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
15 recenzji
31-10-2018 o godz 17:23 Snieznooka dodał recenzję:
„Łzy Mai”, jest pozycją, która otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Uroboros, od jakiegoś czasu na nią polowałam, ale nigdy się nie złożyło, aby udało mi się nabyć ani cykl pt. Czarne Światła, ani pozostałe książki Martyny Raduchowskiej, nad czym ubolewam. Swoją przygodę z twórczością autorki rozpoczynam właśnie tą książką, zachęcona opiniami instagramowiczów odważnie udałam się w podróż do uniwersum zaawansowanej technologii, która rozkwitła niczym rzadkie i bujne kwiaty. Czy żałuję? Czy jest to książka, wokół, której narobił się sztuczny tłum i zachwyt? Zdecydowanie, nie! „Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, to znaczy, że masz coś do ukrycia i nie kierują Tobą uczciwe zamiary”. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 2034, technologia rozwinęła się stając elementem, bez którego nie można sobie wyobrażać życia. Daje nam możliwości rozwoju, lepszych warunków życia, a może właściwie rozleniwienia? Mamy do czynienia z androidami, cyborgami, zaawansowanymi dronami, technologią medyczną, która jest w stanie zdziałać tak wiele. Mniej zamożni nie mogą sobie pozwolić na korzystanie z dobrodziejstw technologicznych, jak wszystko, co dobre jest kosztowne, świat pod tym kątem w wizji Raduchowskiej się nie zmienił. Granica między zamożnymi, a biednymi przedstawicielami społeczeństwa stała się jeszcze większa, co doprowadziło do buntu. Siedziba Beyond Industries została zaatakowana przez grupę Equilibrium, której celem jest lek noszący nazwę reinforsyny. Ta substancja ma ciekawe zastosowanie, potrafi udoskonalić wydajność układu nerwowego, pamięć, a także koncentrację. Tutaj wszystko się zaczyna, dzięki reinforsynie niezdolne do odczuwania jakichkolwiek emocji androidy zaczynają odczuwać ich cały wachlarz, tylko, że jak każdy specyfik ma także efekty uboczne, to właśnie one doprowadziły do zamieszek. Władze obserwując rozwój wydarzeń zmierzający coraz bardziej w stronę rebelii zdecydowały się na podział miasta. Dumnie noszące nazwę New Horizont zamieszkiwali porządni obywatele, natomiast do części Dark Horizont zostali zasiedleni wszyscy sprawiający problemy, czyli buntownicy, nieposłuszne androidy. Z krwawych zamieszek w Beyond Industries ocalał jedynie porucznik Jared Quinn, który ciężko ranny trafia do szpitala, gdzie zapada w sen, który trwa aż trzy lata. Budzi się odmieniony, w wyniku powaznych obrażeń ciała stał się cyborgiem, ciąży mu zdrada partnerki Mai, z która nie potrafi sobie poradzić i pogodzić, że mogła to zrobić. Z niechęcią patrzy na wszystko, co metalowe, wraca do pracy w policji, te wydarzenia odcisnęły na nim piętno, z którego nie tak łatwo będzie się wyzwolić. „Białe gołębie zabierają dusze do krainy umarłych... A co z Mayą? Jak trafi do lepszego świata bez duszy?...-- Po nas przylatują inne ptaki -- ... -- Wielkie czarne kruki”. W mieście dochodzi do morderstw, Quinn martwi się, że on sam może być zabójcą. Czy, jego obawy są słuszne? Czy po piekle, jakie przeszedł w Beyond Industries służący prawu mężczyzna może zejść z tej ścieżki i stać się mordercą? Walkę, jaką toczy z lękami we własnym umyśle łatwo będzie przegrać, czy mężczyzna polegnie? Umysł Jareda bywa zwodniczy, w jego zakamarkach kryją się sekrety, które muszą zostać przez niego odkryte, czy dawna przyjaciółka mu w tym pomoże? Jak ją odnaleźć? Czy przez te lata nadal będzie go pamiętała? Jak poradzi sobie z nienawiścią do androida? Dawno nie czytałam książki, która wessie mnie do środka nie zamierzając wypuścić ze swoich stronnic. Wizja przyszłości, którą namalowała autorka jest ciekawa, właśnie tak ją sobie wyobrażamy, szeroko pojętny rozkwit technologii, służba zdrowia i medycyna, dla której wszystko jest możliwe. Wyobrażacie sobie sztuczne organy, które ratują i przedłużają ludzkie życie? Człowiek próbuje oszukać swoje przeznaczenie, w świecie Raduchowskiej w medycznym kontekście jest temu bliski. Musze przyznać, że nie czytałam wcześniej książek, w których był elementy cyberpunku, chociaż mnie interesuje miałam obawy, że nie będę potrafiła wczuć się w świat wykreowany przez autorkę. Myliłam się, bardzo się cieszę, że książka trafiła w moje ręce, mało, co, jestem przekonana, że jeszcze nie raz do niej wrócę. Fabuła jest niesamowita, zaskakująca, bardzo dynamiczna, przepełniona nagłymi zwrotami akcji. Wykreowane przez Raduchowską postacie bardzo mi się podobały, nie do końca uczłowieczone androidy były strzałem w dziesiątkę. Całość jest bardzo dopracowana, widać, że autorka bardzo dobrze się czuje w tej tematyce, co szybko spotyka także czytelnika. „Łzy Mai” to książka, którą trzeba poznać, jest wciągająca i napisana plastycznym, bardzo przystępnym dla czytelnika językiem. To przede wszystkim oryginalna powieść rodzimej autorki, która zna się na rzeczy. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-10-2018 o godz 15:01 Malwina Burs dodał recenzję:
Pewna osoba bardzo długo namawiałam mnie do przeczytania tej książki. To nie są moje klimaty zupełnie. Trochę się bałam, że w całej tej dawce androidów i cyberprzestrzeni w ogóle się nie odnajdę a co gorsza - połowy nie zrozumiem. Kilka książek w tej kategorii kiedyś czytałam i nie wyszło za dobrze (jednej nie byłam nawet w stanie skończyć). A tutaj takie zaskoczenie. Wspaniała historia, która od samego początku zawładnie czytelnikiem i nie puści dopóki nie przeczyta się ostatniej strony. A opowieść kończy się w taki sposób, że nie zazdroszczę fanom autorki, którzy na kontynuację musieli czekać 3 lata. Ja mam to szczęście, że "Spektrum" już czeka na mnie na półce... I mimo, że lubię robić przerwy między tomami w cyklu - to czuję, że długo czekać nie będzie. Ależ się wkręciłam w ten wspaniały świat... Bohaterowie bardzo na plus. Porucznik Jared mimo, że ma swoje za uszami pozwala lubić się od samego początku. Maya - replikantka, bardzo mnie zafascynowała... Cieszę się, że druga część jest nie do końca kontynuacją ale pokazuje te same wydarzenia jej oczami. Ponoć jest jeszcze lepsza, co oznacza że zabraknie mi skali ocen :) Do tego wszystkiego wątki kryminalne. No nic więcej człowiekowi do szczęścia nie potrzeba. Książka wspaniała. Polecam. Nie dajcie się wkręcić w ramy, że cyberpunk to nie Wasza bajka. Gwarantuję, że Wasza i to jeszcze jedna z najlepszych jakie czytaliście :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-09-2018 o godz 13:37 Inthefuturelondon dodał recenzję:
Łzy Mai to moje pierwsze spotkanie z Martyną Raduchowską. Niektórzy zaczynają swoją przygodę z tą autorką od Szamanki od umarlaków, ale ja postąpiłam inaczej. Muszę przyznać, że opis książki od razu przykuł moją uwagę. Niewyjaśnione morderstwo i wizja przyszłości to były główne czynniki, dla których zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. Jakie więc są teraz moje wrażenia? Głównym bohaterem powieści jest Jared Quinn. Jest on policjantem, który był świadkiem buntu replikantów, tzw. Easy Puppets. Kukiełki z zimną krwią zamordowały wszystkich współpracowników Jareda, a on pozostał przy życiu tylko i wyłącznie dzięki Mai. Z tym bohaterem mam taki problem, że chwilami czułam do niego ogromną sympatię, ale następnie byłam na niego po prostu wkurzona. Jego upartość i niechęć do współpracy z androidami, nawet dla własnego dobra była naprawdę irytująca. O samej Mai nie mogę się za bardzo wypowiedzieć, ponieważ nie zdążyłam się z nią zapoznać podczas lektury. Niby jej imię przewijało się gdzieś tam po drodze, ale pojawiła się tylko na początku i pod koniec książki. Jak dla mnie było jej trochę za mało, ale domyślam się, że taki był celowy zabieg autorki. Autorka miała świetny pomysł na tę historię. Morderstwo w świecie rozwiniętej technologii, to coś z czym spotkałam się po raz pierwszy. Niektórych rzeczy nie do końca rozumiałam, a chwilami musiałam robić sobie przerwy od czytania tej książki. Za dużo informacji i za dużo wydarzeń na raz i czytanie okazywało się być męczące i po prostu nudne. Kiedy byłam już jakieś pięćdziesiąt stron do końca, wciągnęłam się totalnie. Byłam strasznie ciekawa jak te wydarzenia się potoczą, jak cała akcja się zakończy i jakie będą jej skutki. Sama końcówka z kolei zostawiła mnie w totalnym szoku i przez kilka minut nie potrafiłam przetrawić tego, czego się właśnie dowiedziałam. Jest to książka zdecydowanie dla fanów science-fiction, wysoko rozwiniętej technologii oraz różnorodnych wizji przyszłości. Powieść wciąga i choć chwilami tego wszystkiego jest za dużo, to jednak sama historia jest ogromnie interesująca. Z niecierpliwością teraz czekam na premierę drugiego tomu. https://inthefuturelondon.blogspot.com/2018/09/zy-mai-martyna-raduchowska.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2018 o godz 10:55 Kamila Kaczmarska dodał recenzję:
Powiem szczerze, że bałam się zaczynać tę książkę, dlatego że za kryminałami za bardzo nie przepadam, naukowy bełkot mnie trochę przeraża i bałam się, że się szybko pogubię, jakoś tak gatunek nie dla mnie. Ale autorkę znałam już z Szamanki od umarlaków i chyba liczyłam po prostu na coś podobnego, więc chętnie po książkę sięgnęłam. Przeliczyłam się, to prawda, ale jestem kompletnie zakochana we Łzach Mai! Jared Quinn po masakrze w Beyond Industries, kiedy to roboty i ich ukochana technologia stanęła po stronie buntowników naszprycowanych reinforsyną, pała ogromną niechęcią do wszystkiego, co mechaniczne. Jego wspólniczka, replikantka Maya, zdradziła Jareda, co ugodziło go znacznie mocniej, niż chciałby przyznać. Kiedy jego żona, mimo jego wyraźnych protestów, pozwala na zrobienie z niego cyborga, policjant czuje obrzydzenie do siebie i usilnie nie chce przyznać, że update’ty jego mózgu okazują się pomocne. Pragnie zabić Mayę, widzi ją w każdej syntetyczce i sam w końcu musi zdać sobie sprawę, że podchodzi do tego bardzo uczuciowo. Kiedy w mieście zaczynają ginąć młode kobiety, Jared z początku uważa siebie za winnego, ponieważ śnił o tych dziewczynach. Boi się, że ma to związek z jego zrobotyzowanym mózgiem. Potem jednak pojawiają się poszlaki wskazujące na Mayę i Jared już nie wie, co myśleć. Wie jedynie, że musi koniecznie odnaleźć replikantkę. W historię wciągnęłam się od samego początku. Zaczynamy masakrą w Beyond Industries, gdzie jesteśmy świadkami masowego mordu na członkach zespołu Jareda, buntu robotów i kłamstwa Mai, która jako syntetyczka teoretycznie nie może kłamać. Maya jest androidem, z wyglądu bardzo trudno odróżnić ją od człowieka, androidy jednak nie potrafią czuć. Ponieważ żyją z ludźmi, świetnie potrafią udawać emocje, ale nie mogą ich odtwarzać. Do tego potrzebna jest reinforsyna, która w New Horizon zostaje zakazana. Maya ucieka za Mur i rani Quinna naprawdę mocno. Z Jaredem polubiłam się szybko, to konsekwentny i pewny swego facet, który nie da sobie w kaszę dmuchać. Maya, choć trudno mu się do tego przyznać, była mu bliska i zawsze mógł jej ufać, dlatego jej zdrada przyczyniła się do jego nienawiści do robotów. Relacje, jakie przedstawiła autorka, są do bólu prawdziwe i jedynie pomagają jeszcze bardziej wczuć się w historię. Mimo że akcja nie biegnie jak rollercoaster, to bardzo łatwo się wciągnąć. Wątek zabójstw jest bardzo interesujący i sama byłam ciekawa, kto za tym stoi. Mimo że wszystko wskazywało na Jareda albo na Mayę, to jednak coś tu nie pasowało. Niestety, w tym tomie się nie dowiemy, bo autorka zrobiła coś, czego czytelnikom się nie robi – urwała książkę w najważniejszym momencie. Bohaterowie zostali świetnie wykreowani, kogo miało się nie lubić, tego się nie lubiło, a kogo tak, to, no, tak. Spodobał mi się duet Jareda i detektyw Haskel, młodej i ambitnej kobiety, która chciała pomóc Jaredowi. Wątek androidów, które pragną czuć i być ludźmi – w przypadku Mai bardzo mnie poruszył, mimo że replikantka była kształtowana na złą postać, to było mi jej szkoda. Jestem pod wrażeniem tego wszystkiego, co wymyśliła autorka, jak dużo musiała przeczytać i się dowiedzieć, by to napisać, jak dużo czasu musiała spędzić przy poznawaniu tych wszystkich dziwnych nazw i ich znaczeń. New Horizon to miasto przyszłości, wszechobecnej technologii i latających samochodów, więc uwierzcie mi, że to, co mamy teraz, to pikuś. Bardzo chętnie sięgnę po kolejną część, nie mogę się doczekać, aż się dowiem, kto stoi za tymi zabójstwami!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2018 o godz 20:15 mya1989 dodał recenzję:
Łzy Mai to kolejna pozycja z polskiej fantastyki, z którą warto się zakumplować. Zawsze, ale to zawsze mam problem z ogarnięciem rzeczywistości w powieściach sci-fi, czy fantasy. Muszę przeczytać sto razy opis, aby w miarę wczuć się w wykreowany świat. Często mam problem z wbiciem się w fabułę, nie wiem o co chodzi, co się dzieje, po co, w jakim celu. A tutaj wcale nie było tak źle. A i owszem, na początku czułam dezorientację, natomiast po kilku stronach autorka bardzo dobrze wprowadza nas w akcję. Nie przewraca się kartek z myślą: wtf? Co ja właśnie czytam, nie wiem, o co chodzi? Otóż nie. Mamy akcję, od której wszystko się zaczyna. Jeden z budynków w mieście zostaje zhakowany, a scyborgizowane klony zabijają wszystkich, którzy staną im na drodze. Naszemu głównemu bohaterowi, Jaredowi, jako jedynemu udaje się uciec. A to tylko dzięki pomocy replikantki Mai, która wynosi go z budynku. Nie chcę za bardzo wdawać się w szczegóły, w każdym razie Jared budzi się po dwóch latach, natomiast Maya zapadła się pod ziemię. Mężczyzna podejrzewa ją o spisek oraz zdradę, chce ją osobiście dezaktywować. Niestety na przeszkodzie staje mu morderstwo dokonane na kobiecie. Rozpoczyna się poszukiwanie mordercy oraz replikantki. Książka jest świetnie napisana. Wykreowany świat jest po prostu genialny, dopracowany w każdym szczególe. Nie będę nawet wspominać jak bardzo książka jest klimatyczna. Czytając ją cały czas miałam przed oczami zasnute mgłą budynki, niebo wiecznie przysłonięte chmurami. Trzeba przyznać że autorka ma bardzo lekkie pióro. Nie czarujmy się, futurystyczne powieści mają to do siebie, że często trudno wgryźć się w fabułę, bo ciężko wyobrazić sobie przyszłość skomputeryzowaną, aż do takiego stopnia, gdzie po ziemi chodzą cyborgi. Książki z tego gatunku są bardzo specyficzne i mają rzesze swoich fanów. Osobiście nie przepadałam za takimi książkami, ale w tym przypadku Raduchowska kupiła mnie totalnie. A właściwie to przekupiła. Głównym bohaterem. :d no i akcją. No i możliwe, ze łatwiej przyswajało mi się te futurystyczne klimaty, bo to nadal jest kryminał. I w ogóle jakoś to wszystko przypominało mi trochę film Raport mniejszości. A to jeden z moich ulubionych. Polecam z całego serducha. Ode mnie 9/10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2018 o godz 19:00 zaczytanapatka dodał recenzję:
Systemy bezpieczeństwa Beyond Industries padły i scyborgizowany klon Kukiełek zaczął mordować. Jared Quinn stracił w tej akcji wszystkich swoich ludzi i sam uszedłby z życiem gdyby nie uratowała go replikantka Maya. Grupa Equilibrium zaatakowała główną siedzibę korporacji chcąc przejąć reinforsynę. Reinforsyna może zrewolucjonizować oblicze neuronauki. Zwiększa ona aktywność poszczególnych ośrodków mózgu. Niestety zaczyna wywoływać działania niepożądane. Zmodyfikowany neurotransmiter ma poważne skutki uboczne. W mózgu dochodzi do nieodwracalnych zmian, a roboty przyjmujące środek zachowują się nieprzewidywalnie. Powstaje mur dzielący miasto na dwie części. Po jednej stronie żyją androidy a po drugiej pozostali, nad którymi czuwa system patrolujący miasto. Po dwóch latach porucznik Jared Quinn budzi się ze śpiączki regeneracyjnej. Po tych wydarzeniach ma sztuczne organy wewnętrzne oraz neuroimplanty. Boi się utraty kontroli nad własnym umysłem i z wszelkich sił stara się unikać androidów. Jared podejrzewa, że Maya była w zmowie z członkami Equilibrium. Replikantka jakby zapadła się pod ziemię a on chce ją osobiście dezaktywować. Mężczyzna korzysta z pomocy terapeutki Meredith Bennett, która wydaje mu się podejrzanie znajoma. Nie ma czasu na poszukiwania, ponieważ w mieście dochodzi do morderstwa. Miejsce zbrodni to martwa strefa. Cybernetyczne udogodnienia nie działają, nie ma śladów na miejscu zbrodni a system i zasilanie padły. Jareda martwią nawracające koszmary z ofiarą morderstwa w roli głównej. Jednocześnie w mieście działa tajemniczy zespół badawczy. Czy porucznik wytropi mordercę i odnajdzie Mayę? Czwarta dekada XXI wieku to galopująca technologia. Granica między człowiekiem a maszyną już dawno się rozmyła. Modyfikacje ciała, ulepszenia umysłu i cyborgizacja są na porządku dziennym. Jared'owi ciężko jest powrócić do rzeczywistości. Przez te dwa lata zmieniło się tak wiele a najbardziej on sam. Był gorącym przeciwnikiem jakichkolwiek ulepszeń, niestety gdy przebywał w śpiączce podjęto decyzję za niego. Jared musi poradzić sobie z tym co czuje i schwytać mordercę, który wymyka się nawet niezawodnemu systemowi Riot Shield. Jednym z androidów jest inteligentna maszyna do zabijania. Maya została zaprojektowana by jak najlepiej przypominała człowieka. Nie może stać się jednym z ludzi w pełnym stopniu. Maya nie potrafi doświadczać emocji, które może wywołać jedynie reinforsyna. Jared oskarżył ją o zdradę i własnoręcznie chce ją zniszczyć. Jared to bardzo intrygująca postać z bardzo zawiłą psychiką. Stres pourazowy nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Technologia stanowi tło dla bardzo skomplikowanej zagadki kryminalnej. Jared będzie miał bardzo trudny orzech do zgryzienia. "Łzy Mai" to książka z gatunku fantastyki naukowej. Świat wykreowany przez autorkę został starannie przemyślany i dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Nie mam zbyt częstego kontaktu z książkami z gatunku cyberpunk ale ta historia trafiła w mój gust. Wciągnęłam się w ten scyborgizowany świat pełen androidów i wszechobecnych ulepszeń. Historia jest trochę skomplikowana technicznie ale bez problemów się w niej odnalazłam. Fabuła wciąga od pierwszych stron a akcja mknie do przodu. Tajemnice i niedopowiedzenia tworzą specyficzny klimat. Książka cały czas przykuwa naszą uwagę. Niepowtarzalny, skomplikowany świat przedstawiony został prostym, zrozumiałym językiem. Widać ogrom pracy włożonej w stworzenie tej historii. Jestem pełna podziwu. Martyna Raduchowska świetnie poprowadziła akcję, wykreowała bohaterów a sam pomysł na fabułę jest godny uznania. "Łzy Mai" to piekielnie dobra książka. Gorąco polecam! https://zaczytanapatka.blogspot.com/2018/07/zy-mai-martyna-raduchowska.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2018 o godz 19:00 zaczytanapatka dodał recenzję:
Systemy bezpieczeństwa Beyond Industries padły i scyborgizowany klon Kukiełek zaczął mordować. Jared Quinn stracił w tej akcji wszystkich swoich ludzi i sam uszedłby z życiem gdyby nie uratowała go replikantka Maya. Grupa Equilibrium zaatakowała główną siedzibę korporacji chcąc przejąć reinforsynę. Reinforsyna może zrewolucjonizować oblicze neuronauki. Zwiększa ona aktywność poszczególnych ośrodków mózgu. Niestety zaczyna wywoływać działania niepożądane. Zmodyfikowany neurotransmiter ma poważne skutki uboczne. W mózgu dochodzi do nieodwracalnych zmian, a roboty przyjmujące środek zachowują się nieprzewidywalnie. Powstaje mur dzielący miasto na dwie części. Po jednej stronie żyją androidy a po drugiej pozostali, nad którymi czuwa system patrolujący miasto. Po dwóch latach porucznik Jared Quinn budzi się ze śpiączki regeneracyjnej. Po tych wydarzeniach ma sztuczne organy wewnętrzne oraz neuroimplanty. Boi się utraty kontroli nad własnym umysłem i z wszelkich sił stara się unikać androidów. Jared podejrzewa, że Maya była w zmowie z członkami Equilibrium. Replikantka jakby zapadła się pod ziemię a on chce ją osobiście dezaktywować. Mężczyzna korzysta z pomocy terapeutki Meredith Bennett, która wydaje mu się podejrzanie znajoma. Nie ma czasu na poszukiwania, ponieważ w mieście dochodzi do morderstwa. Miejsce zbrodni to martwa strefa. Cybernetyczne udogodnienia nie działają, nie ma śladów na miejscu zbrodni a system i zasilanie padły. Jareda martwią nawracające koszmary z ofiarą morderstwa w roli głównej. Jednocześnie w mieście działa tajemniczy zespół badawczy. Czy porucznik wytropi mordercę i odnajdzie Mayę? Czwarta dekada XXI wieku to galopująca technologia. Granica między człowiekiem a maszyną już dawno się rozmyła. Modyfikacje ciała, ulepszenia umysłu i cyborgizacja są na porządku dziennym. Jared'owi ciężko jest powrócić do rzeczywistości. Przez te dwa lata zmieniło się tak wiele a najbardziej on sam. Był gorącym przeciwnikiem jakichkolwiek ulepszeń, niestety gdy przebywał w śpiączce podjęto decyzję za niego. Jared musi poradzić sobie z tym co czuje i schwytać mordercę, który wymyka się nawet niezawodnemu systemowi Riot Shield. Jednym z androidów jest inteligentna maszyna do zabijania. Maya została zaprojektowana by jak najlepiej przypominała człowieka. Nie może stać się jednym z ludzi w pełnym stopniu. Maya nie potrafi doświadczać emocji, które może wywołać jedynie reinforsyna. Jared oskarżył ją o zdradę i własnoręcznie chce ją zniszczyć. Jared to bardzo intrygująca postać z bardzo zawiłą psychiką. Stres pourazowy nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Technologia stanowi tło dla bardzo skomplikowanej zagadki kryminalnej. Jared będzie miał bardzo trudny orzech do zgryzienia. "Łzy Mai" to książka z gatunku fantastyki naukowej. Świat wykreowany przez autorkę został starannie przemyślany i dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Nie mam zbyt częstego kontaktu z książkami z gatunku cyberpunk ale ta historia trafiła w mój gust. Wciągnęłam się w ten scyborgizowany świat pełen androidów i wszechobecnych ulepszeń. Historia jest trochę skomplikowana technicznie ale bez problemów się w niej odnalazłam. Fabuła wciąga od pierwszych stron a akcja mknie do przodu. Tajemnice i niedopowiedzenia tworzą specyficzny klimat. Książka cały czas przykuwa naszą uwagę. Niepowtarzalny, skomplikowany świat przedstawiony został prostym, zrozumiałym językiem. Widać ogrom pracy włożonej w stworzenie tej historii. Jestem pełna podziwu. Martyna Raduchowska świetnie poprowadziła akcję, wykreowała bohaterów a sam pomysł na fabułę jest godny uznania. "Łzy Mai" to piekielnie dobra książka. Gorąco polecam! https://zaczytanapatka.blogspot.com/2018/07/zy-mai-martyna-raduchowska.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-07-2018 o godz 09:14 Monika Szulc dodał recenzję:
Lata 30.XXI wieku, to prawdziwy rozkwit technologii. Jest ona nieodzownym elementem życia i można ją spotkać na każdym kroku. Technologia daje człowiekowi wiele możliwość, jednak ci biedniejsi nie mogą sobie na to pozwolić. Ludzie łykają magiczne pigułki o nawie reinforsyna, które zwiększają inteligencję, a androidom dają możliwość odczuwania emocji. Pragnienie odczuwania jest tak duże, że replikanci wywołują bunt w Beyond Industries. Masakra, która bezpowrotnie odmieniła obraz New Horizon. Z tego piekła ocalał porucznik Jared Quinn, który z ciężkimi obrażeniami trafia do szpitala i zapada w głęboki sen. Po niespełna trzech latach wraca do życia, ale nadal nie może pogodzić się ze zdradą swojej partnerki Mai. Mężczyzna wraca do pracy w policji, lecz kiedy w stolicy dochodzi do tajemniczych morderstw, zaczyna się obawiać, że to on sam może być sprawcą. Jared walczy z lękami i uprzedzeniami, ale największą walkę prowadzi we własnej głowie, która skrywa wiele tajemnic, lecz nie jest łatwo się do nich dokopać. Czy uda mu się odkryć prawdę i odnaleźć dawną przyjaciółkę? Książka jest naprawdę dobra. Autorka stworzyła niezwykłą wizję przyszłości. Wszystko jest skomputeryzowane, a medycyna przeżywa prawdziwy rozkwit. Sztuczne organy, implanty oraz wszczepy domózgowe, które dają posiadaczowi takiego cudeńka wiele możliwości. Zamrażanie również jest możliwe i nieco przerażające. Miasto jest nieustannie monitorowane, a mimo to czasami dochodzi do złamania zabezpieczeń, co udowadnia, że technologia jednak potrafi być zawodna. Opowiadać można by naprawdę długo, a i tak wiele bym pominęła. Wiele dziwnych nazw, lecz z czasem można się do nich przyzwyczaić, lecz to drobiazgowość autorki zrobiła na mnie największe wrażenie. Świat wykreowany z dbałością o najmniejszy szczegół i poznając go, nie miałam wątpliwości, że to tylko kwestia czasu, kiedy to będzie możliwe. Akcja jest szybka, ciekawa i pełna zwrotów akcji, a narrator świetnie się spisuję, lawirując między bohaterami. Chwilami męczyły mnie przydługie opisy, jednak nie było ich za wiele. Bardzo spodobał mi się pomysł z androidami, które rozumieją ludzi i potrafią kopiować ich uczucia, a mimo to nie potrafią odczuwać ich naprawdę. Doskonały motyw do buntu, lecz w powieści wybija się jeszcze jeden wątek. Morderstwa wprowadziły elementy kryminału i jeśli ktoś lubi ten gatunek, powinien być usatysfakcjonowany. Początkowo myślałam, że „Łzy Mai” to kolejna młodzieżówka, lecz szybko się okazało, że jest to niezwykle dojrzała i dopracowana powieść. Główny bohatera ma trzydzieści jeden lat, choć metrykalnie trzydzieści trzy. Boryka się z traumą i problemami rodzinnymi, jednak to brak samoakceptacji sprawia mu najwięcej problemów. Nie ufa androidom i cyborgom, a wszelkie modyfikacje ciała i mózgu uważa za błąd. Bunt w Beyond Industries odbiło na nim swoje piętno, a ciało wymagało wielu napraw. Teraz jest cyborgiem, z czym nie może się pogodzić. Red to ciekawa i złożona postać i szybko go polubiłam. Szkoda, że Mai było tak mało i teraz niecierpliwie czekam na kolejny tom, bo i ona mnie zaintrygowała. „Łzy Mai” to dopracowana powieść, która wciąga od pierwszej strony. Świetnie wykreowane postaci i dużo tajemnic do odkrycia. Czy polecam? Ja najbardziej! Mało na naszym rynku takich książek i jeśli szukacie dobrej i oryginalnej powieści, to sięgnijcie po "Łzy Mai", bo naprawdę warto! 8/10!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2018 o godz 16:21 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Moja opinia: Łzy Mai to rewelacyjne i pełne niespodziewanych zwrotów akcji wznowienie bestsellerowej powieści Martyny Raduchowskiej, które ukazało się na rynku polskimi 4 lipca 2018 za pośrednictwem Wydawnictwa Uroboros. Martyna Raduchowska znana jest z takich powieści jak: Szamanka od Umarlaków oraz Demon Luster. Obie te książki uzyskały w świecie fantastyki miano bestsellerowego hitu, zdobywając przy tym wielu wiernych, nietuzinkowych fanów. Jej styl jest prosty, lekki i co najważniejsze, miły w odbiorze. Fani cenią ją nie tylko za jej niepowtarzalny humor i bogatą wyobraźnię twórczą, ale i także za jej sarkastyczny, cięty język, który potrafi wywołać na naszej twarzy łobuzerski, zabawny uśmieszek. Głównym bohaterem tej powieści jest pułkownik Jared Quinn – pracownik Beyond Industries, który jako jedyny przeżył krwawą masakrę z rąk zbuntowanych Equlilibrium. Po trzech latach ciężkiej rehabilitacji, udaje mu się w końcu wrócić do pracy i zająć stanowisko w wydziale śledczym. Pełen złych wspomnień i nieufności do współczesnej technologii, postanawia trzymać się jednak jednej, ważnej zasady: żadnych cyborgów i androidów w jego nowym życiu. W New Horizon grasuje niebezpieczny zabójca, który jest nieuchwytny dla współczesnej policji i jej nowoczesnych systemów bezpieczeństwa. Dla Jareda to znak, że ludzkości zbyt mocno zaufała nowoczesnej technice i jej sztucznej inteligencji. Dlatego też, postanawia zająć się tą sprawą i rozwiązać tę morderczą zagadkę za pomocą tradycyjnych metod śledczych. Czy pułkownik Jared Quinn odkryje mroczną tajemnicę New Horizon? Łzy Mai to historia z gatunku Cyberpunk, w którym to autorka zabrała nas do świata, naszpikowanego dużą dawką nowoczesnej technologii, charyzmatycznych postaci i mrocznych tajemnic. Życie w takich warunkach może i wydawać się nam wygodne, ekscytujące oraz nietuzinkowe, ale w żadnym wypadku nie możemy go nazwać bezpiecznym. Ponieważ, między wojną a pokojem jest tylko cienka granica zaufania. I kiedy sztuczna inteligencja powie nam krwawe ”dość”, to wówczas całą ludzkość może czekać nędzny koniec. PODSUMOWUJĄC: Łzy Mai to nieziemsko wciągająca i pełna niepowtarzalnego charakteru historia, która przeniesie nas do niedalekiej przeszłości, gdzie nowoczesne maszyny oraz nowatorska technologia wypełnią nasze życie smakiem gorzkich tajemnic, dotykiem mrocznych niebezpieczeństw oraz zapachem obezwładniającego strachu o losy całej ludzkości. Moim zdaniem, Łzy Mai to idealna pozycja nie tylko dla wielbicieli twórczości Martyny Raduchowskiej, ale i wszystkich fanów gatunku cyberpunk. Polecam gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2018 o godz 09:02 ada_reads dodał recenzję:
„W New Horizon androidy nie śnią o elektrycznych owcach. One marzą o reinforsynie.” 〰〰〰”Łzy Mai” Martyny Raduchowskiej to książka, której nie mogłam się doczekać. Od początku miałam nadzieję, że środek będzie tak samo piękny jak okładka, na szczęście się nie zawiodłam! Jared Quinn to porucznik wydziału zabójstw, który w trakcie Buntu został zdradzony przez własną replikantkę Mayę. Mężczyznę boli każda myśl o zdradzie. Quinn ma swoją zasadę; żadnych androidów w zespole. 〰〰〰 Jaredowi często śni się oko patrzące się wprost na niego. Jest w szoku kiedy widzi, że to oko należy do pewnej zamordowanej dziewczyny. Każda kolejna zabita kobieta wyglada bardzo podobnie; ten sam wzrok, dziwne ułożenie ciała i peruka. O co w tym wszystkim chodzi? Skąd to oko w koszmarach Jareda? Czy to on jest mordercą? Czy to ma coś wspólnego z Mayą? Gdzie ona w ogóle teraz jest? 〰〰〰〰 „Łzy Mai” czytało mi się świetnie, byłam strasznie ciekawa każdej kolejnej strony, rozdziału. Uważam, że styl pisania autorki jest bardzo dobry, mimo użycia skomplikowanych słow i zwrotów związanych z technologia, nie pogubiłam się 😅 nie mogę się doczekać kolejnej części! Bardzo polecam! 9,5/10⭐️
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-07-2018 o godz 20:34 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
„W New Horizon androidy nie śnią o elektrycznych owcach. One marzą o reinforsynie.” Czy mogłam przejść obojętnie obok książki, która nawiązuje do twórczości Philipa K. Dicka? Oczywiście, że nie! Uwielbiam historię, która zawarta jest w powieści Blade Runner. Łowca Androidów, do której to właśnie nawiązuje widoczny tekst znajdujący się z tyłu okładki Łez Mai. Wiedziałam, że to na pewno nie będzie to samo, co w przypadku Philipa K. Dicka – ten człowiek był na tyle specyficzny, że nikt nigdy go nie podrobi, z resztą jestem pewna, że Martyna Raduchowska nie to miała na celu. Zatem co? Być może stworzenie niesamowicie porywającej historii, która skłoni czytelnika do rozważań na temat tego, gdzie kończy się i zaczyna człowieczeństwo? Jeżeli tak to naprawdę jej się udało. Akcja powieści rozgrywa się w latach 30. XXI wieku, gdzie technologia rozwinęła się do niewyobrażalnego poziomu. Jest to dość intensywnie widoczne w postępie medycznym – nawet gdy człowiek znajduje się na granicy śmierci, jest już bliski przejścia na drugą stronę, można go z tego wyprowadzić. Co więcej – sprawić, że będzie w pełni sprawny w bardzo szybkim czasie. Sztuczne organy, implanty, domózgowe wszczepy… Jednak czy wtedy nadal pozostaje się człowiekiem? Czy jest nam już wtedy bliżej do maszyny, do androida? Co dowodzi tego, że jesteśmy ludźmi? Co nas odróżnia od innych gatunków, od sztucznej inteligencji? Nasz mózg i ciało działają przecież na zasadzie ściśle określonych zasad, algorytmów. Gdyby jeszcze mocniej zagłębić się w różne teorie naukowe, to być może wyszłoby na to, że jesteśmy tylko zbiorem atomów współpracujących ze sobą… A być może nawet nie. Więc w czym tkwi sedno, o ile w ogóle istnieje? Głównym bohaterem wbrew pozorom nie jest tytułowa Maya, choć nie da się ukryć, że odgrywa ona bardzo znaczącą rolę w tej historii. Jednakże to na poruczniku wydziału zabójstw skupia się większa uwaga. Jared Quinn ledwo uszedł z życiem po jednej z akcji Buntu, kiedy to zdradził go jego własny android – Maya. Choć był bliski śmierci, to technologia zapewniła mu nowe życie. Życie, o którym zdecydowanie Quinn nie marzył. Nigdy nie chciał pozwolić na to, aby stać się w połowie androidem. A teraz? Teoretycznie nadal jest człowiekiem, ale poprzez wszystkie ulepszenia wprowadzone w jego ciele, które miały na celu uratowanie mu życia, posiadł niezwykłe umiejętności – typowe dla robotów. I widzicie, pojawia się tutaj już pierwsza intrygująca i dająca do myślenia kwestia – z jednej strony to piękne, że medycyna zaszła tak daleko, że ratuje ludzkie życie. Że daje nowe możliwości – kto by tego nie chciał? Lepsza kondycja, lepsze zdrowie, lepszy wzrok. Brzmi jak bajka. Ale świadomość tego, że tak naprawdę masz w sobie obce ciało, nie masz pojęcia z czego się ono składa, ale na pewno nie z twoich komórek, z pewnością pozostawia pewne piętno na psychice. W przypadku Jareda jest to doskonale widoczne. Głównym wątkiem fabularnym stają się morderstwa, do których dochodzi na ulicach New Horizon. Dodatkowo najnowsze systemu policyjne nie są w stanie nic zdziałać w tym temacie, ale dla Quinna jest to okazja do tego, aby porzucić znienawidzoną technologię i powrócić do starych, dobrych metod. Niestety, widać, że targają nim wciąż emocje związane z wydarzeniem, w którym omal nie pożegnał się z życiem. Można by rzec, że nieco zaburza mu to prawidłowe i obiektywne spojrzenie na sytuację, jaka zaistniała w mieście. I choć w ogólnym rozrachunku teoretycznie trafia na częściowo dobry trop, to tak naprawdę trafia na coś znacznie ważniejszego. Trafia na androida, z którym zdecydowanie ma sporo do omówienia. Jednak czy będzie w stanie trzymać emocje na wodzy? Czy jednak podda się impulsowi i zapomni o zdrowym rozsądku? Martyna Raduchowska znakomicie wykreowała swoich bohaterów, przede wszystkim Quinna, którego naprawdę da się lubić, choć momentami miałam ochotę mocno nim potrząsnąć. Z drugiej jednak strony było mi go po prostu żal – czułam jego rozterkę, jego ból, jego poczucie niesprawiedliwości. A tytułowa Maya? Choć nie jest wiodącą postacią, to mimo wszystko sporo się o niej dowiadujemy, a sceny, w których się pojawia są jednymi z tych, które zmuszają do największych refleksji. Są bardzo emocjonalne, choć mamy do czynienia z androidem. Z androidem, który dzięki reinforsynie mógłby zacząć odczuwać prawdziwe emocje. Androidy mają świadomość tego, co powinny czuć w danej chwili, jednak emocje jako takie są im obce. Znają je jedynie z definicji. Co zatem nimi kieruje, kiedy postanawiają sięgnąć po reinforsynę i zobaczyć, jak to jest odczuwać naprawdę? Czy to właśnie emocje sprawiają, że jesteśmy ludźmi? Łzy Mai to książka, którą charakteryzuje nie tylko wciągająca fabuła i barwni bohaterowie, ale również znakomite tempo akcji i genialna kreacja świata przyszłości. Jak najbardziej realnej przyszłości, bo wiele wskazuje na to, że zmierzamy w tym kierunku. Klimat tej powieści w znacznym stopniu przypominał mi świat stworzony przez Philipa K. Dicka, ale może to wynikać z tego,
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2018 o godz 19:00 Emczytelnik dodał recenzję:
Kilka dni temu udało mi się przeczytać Łzy Mai, które swoją premierę miały 4 lipca. Gdy tylko zobaczyłam okładke, potem przeczytałam opis, wiedziałam! Po prostu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Potem oczywiście dowiedziałam się, że Autorka pracuje w CD PROJEKT i mój apetyt jeszcze bardziej wzrósł. No i jeśli ktoś właśnie powiedział sobie "skąd ja kojarzę ten opis?", To owszem nie mylicie się - książka została wydana dużo wcześniej w innym wydawnictwie (ale i tak uważam, że to wydanie jest dużo ładniejsze i przyjemniejsze dla oka). Uważam, że Martyna Raduchowska stworzyła bardzo ciekawy i dystopijny świat, który jest mroczny i niezwykle magnetyczny, pociąga czytelnika od pierwszych stron a steampunk wyziera tutaj z każdej kartki tej książki. Co do fabuły to bardzo podobał mi się jej rozwój oraz to jak została skonstruowana, chociaż moim zdaniem powinno tutaj być troszke więcej tytułowej Mai. Autorka bardzo fajnie łączy niedaleką przyszłość z wątkiem kryminalnym, było to bardzo fajną mieszanką wybuchową przy której bawiłam się bardzo dobrze. Troche miałam problem z czytaniem w środku książki, ponieważ większość wątku Jareda Quinna opierała się na jego zdrowiu psychicznym co już później zaczęło troche mnie męczyć. Oczywiście między tym mogliśmy znaleźć naprawde dobrą zagadkę kryminalną, ale no jednak bardziej moim zdaniem Autorka postawiła tutaj na ukazanie psychologii postaci. Tak jeszcze aby wtrącić to widziałam w tej książce bardzo dużą inspiracje anime "Ghost In the Shell" (oraz w sumie filmem - ale jak dla mnie nadal tutaj anime bardziej pasuje do porównania ją z "Łzami Mai"). Tutaj też mocno był wyrysowany problem androidów, które były idealnie zrobione na podobieństwo człowieka oraz dywagacji czy taki android może posiadać swoją "dusze". Jeśli chodzi o bohaterów to nie byli oni jałowi, byli bardzo ekspresyjni oraz dobrze opisani. Tak jak już mówiłam z psychologicznego punktu widzenia najbardziej był nakreślony porucznik Red, który miał dobrze rozwinięty rys, ale jednak było tego troche za dużo i czasem niestety ten bohater mnie umiał nieźle zirytować. Polecam! Bardzo serdecznie polecam tę książkę i mam nadzieje, że długo nie będziemy czekać na kolejną część!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-07-2018 o godz 11:26 Salivia dodał recenzję:
Zanim rozpoczęłam lekturę, nie wiedziałam czego się spodziewać, ponieważ o ile filmy science-ficiton są w moim domu chlebem powszednim, tak w literaturę tego gatunku dotychczas się nie wgryzłam. Z pierwszymi stronami miałam bezsprzeczne skojarzenia z Łowcą androidów, jednak zaufałam słowom z okładki, które krzyczały, że tutaj nikt nie śni o elektrycznych owcach. Nieco później pomyślałam o grze Five Night's at Freddy's, ale to wielu czytelników może uznać już za totalną abstrakcję. Fabuła wbrew temu, co może sugerować prolog, który przepełniony jest akcją, katastrofizmem oraz licznymi, nowymi pojęciami, nabiera tempa bardzo powoli. Początek książki ostrożnie wprowadza nas w świat wykreowany przez Raduchowską, zapoznając nas z funkcjonującymi pojęciami, dylematami moralnymi, istniejącymi problemami społecznymi oraz poziomem technologii. Jest to o tyle dobre, że czytelnik nie zostaje rzucony na głęboką wodę, a stopniowo dowiaduje się, o co tutaj tak właściwie chodzi. Dopiero z czasem, gdy już mamy ogólne pojęcie na temat New Horizon, pojawia się kryminalny wątek tajemniczych zabójstw, które musi rozwiązać Jared Quinn. I chociaż czytelnik w teorii ma świadomość tego, kto dopuszcza się tych zbrodni, to wcale nie sprawia, że sytuacja jest choć trochę mniej tajemnicza. Element napięcia i nierozwiązywalności sprawy towarzyszy nam aż do ostatnich stron, gdzie moment kulminacyjny wbija czytelnika w fotel i zostawia go z poczuciem, że chce więcej. Obok fabuły zostaje zarysowany istotny wątek postrzegania człowieczeństwa. W trakcie lektury Łez Mai można się zastanawiać nad tym, czy androidy obdarzone uczuciami można postrzegać jako istotę ludzką. Chociaż ten wątek przewijał się już w licznych tworach popkultury, to w dalszym ciągu zastanawia oraz budzi kontrowersje wśród odbiorców. A ponieważ ja cenię sobie książki, które niosą za sobą coś skłaniającego do przemyśleń – kupiło mnie to. Największą zaletą tej książki jest świat przedstawiony. Przyglądając się szczegółowości, z jaką prowadzi narrację Raduchowska z łatwością można sobie wyobrazić rzeczywistość, która otacza Jareda. Czytając, miałam przed oczami liczne neony, nowoczesne budynki, latające pojazdy oraz liczne cyborgi, androidy, jak i roboty. Nie wiem, jak książkę odbierze fan literatury SF, ale dla osób, które nie siedzą w niej zbyt dobrze – na pewno będzie to gratka. Bohaterowie stanowią dla mnie najbardziej specyficzny element tej powieści. Z jednej strony są oni dobrze zbudowani, mają w sobie coś ciekawego i wywołują w czytelniku emocje. Polubiłam zgorzkniałego Jareda oraz towarzyszącą mu pełną energii Umę. Jednakże zabrakło mi pewnego elementy wow, który sprawiłby, że pokochałam jakąkolwiek postać. Liczę jednak, że w kontynuacji sytuacja się zmieni. Co mnie zaskoczyło, to styl Raduchowskiej. Po lekturze Szamanki od umarlaków, która ubawiła mnie swoimi dialogami, spodziewałam się czegoś bardzo podobnego po Łzach Mai. Jednakże sytuacja okazała się zupełnie inna, ponieważ w tej powieści widzimy o wiele więcej powagi – zarówno w sytuacji, w której znajdują się bohaterowie, jak i w toczonych przez nich dialogach. Nawet jeżeli kilka razy na moje usta zabłąkał się cień uśmiechu, to w Łzach Mai zdecydowanie nie mamy do czynienia z komedią. Czytając Łzy Mai przekonałam się, że androidy nie śnią o elektrycznych owcach – próbują po prostu pokazać, kim są i że nie takimi ich stworzono, jak niektórzy uważają. Osobiście polecam książkę, nawet jeżeli ktoś nie miał do czynienia z gatunkiem SF, ponieważ Raduchowska gwarantuje czytelnikowi kilka godzin dobrej zabawy w niesamowitym oraz przerażającym świecie przyszłości. A mi pozostaje czekać na kontynuację!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-06-2018 o godz 12:57 Anonim dodał recenzję:
Nie spodziewałam się po tej książce tak świetnej historii, która wciągnęła mnie już od samego początku. Co chwile dostajemy jakieś zwroty akcji, nowe możliwości oraz wiele tajemnic, które jeszcze bardziej zachęciły mnie do szybszego skończenia tej książki. Czekam już na kolejny tom!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
10-06-2018 o godz 18:45 Anonim dodał recenzję:
Bardzo wciągająca książka . 10/10 super
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.