Consolation. Consolation Duet. Tom 1 (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover. Poruszająca historia, którą pokochały tysiące czytelniczek!

Uzależniająca. Intensywna. Emocjonująca.

To opowieść o złamanych sercach, tęsknocie, słodko-gorzkim smaku zakazanego owocu.

Porywająca. Wzruszająca. Chwytająca za serce.

Tej historii nie zapomnisz. A kiedy poznasz jej zakończenie, będziesz marzyć o tym, aby natychmiast poznać jej dalszy ciąg!

Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem. Nawet nie byłam nim zainteresowana. Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem. Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.

Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.

„Książka w najwyższym stopniu uzależniająca. To ten rodzaj powieści, którą bierzesz do ręki i nagle uświadamiasz sobie, że jesteś już w połowie i ledwie miałeś czas na złapanie tchu”. - Aestas Book Blog

„Piękna, intensywna, emocjonalna opowieść, która sprawia, że zaczynasz wierzyć, że miłość ma moc zdolną uleczyć złamane serca”. - Claire Contreras, autorka bestsellerów New York Times i USA Today

„Chwytający za serce, przepięknie napisany i idealnie rozwijający swoje tempo. Mogę oficjalnie potwierdzić, że Michaels stworzyła jeden z moich ulubionych współczesnych romansów roku!” - Whitney Gracia Williams, autorka bestsellerów New York Times i USA Today


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Consolation. Consolation Duet. Tom 1
Seria: Consolation Duet
Autor: Michaels Corinne
Tłumaczenie: Markiewicz Kinga
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-10-11
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 18 x 144
Indeks: 22775894
 
średnia 4,6
5
80
4
23
3
9
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
65 recenzji
5/5
11-10-2017 o godz 13:54 Magia słowa dodał recenzję:
Uwierzcie mi, że bardzo się powstrzymuję, by nie móc pisać o wszystkim na raz. Nie chcę by się zatracił ten mój szablon, którego używam niemal do każdej recenzji. Mam tyle do powiedzenia na temat tej książki, że aż zaraz moje palce nie będą nadążać za myślami. :D Przechodząc na sam początek do okładki, chyba nie muszę mówić, że jest piękna? Liam mnie powalił i zakochałam się w nim jak 100% pozostałych blogerem, które recenzowały tę powieść. Tak mi się przynajmniej wydaje. ♥ Będzie tutaj ogromnie dużo serduszek, więc uzbrójcie się w anielską dla mnie cierpliwość. :D No to widzimy dwoje ludzi, kobietę i mężczyznę. Całość jest jakby podzielona na ciemno i jasne barwy, co skomponowane przez grafika wygląda rewelacyjnie, podobnie jak i grzbiet. Posiada skrzydełka, które dają dodatkową ochronę powieści. Na jednym z nich przeczytamy kilka słów o autorce, a na drugim kilka zdań/opinii o Consolation. Pani Corinne Michaels... Jesteś wielka! Już po kilku pierwszych zdaniach dosłownie przepadłam! Nie wiem, jak to możliwe, że ukradłaś mi moje serce, dosłownie wyrwałaś mi je już na samym początku. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale wypadło rewelacyjnie. Corinne ma w swoim piórze niebywałą lekkość. Potrafi przez napisane zdania przekazać nam ogrom emocji. Od razu czujemy klimat powieści, co jest kolejnym plusem dla jej stylu. Nie wiedziałam do końca czego mogę się spodziewać po tej lekturze, ale moje obawy były całkowicie niepotrzebne. Jestem przekonana, że pisarka zaskoczy Was nie raz, zadowoli i zrobi tak, że będziecie chcieli więcej. Będziecie tak jak my, blogerzy, wyć niczym wilk z bólu chcąc poznać drugi tom. Przyjemnie i zdecydowanie za szybko się czyta historię Lee. Można ją połknąć tak naprawdę za jednym zamachem w jeden wieczór. Jest to jeden z lekkich, przyjemnych stylów, który tak naprawdę wciągnie każdego w swoje szpony. Niewątpliwie pióro autorki jest ogromnym plusem dla całej powieści. ♥ Narracja prowadzona jest naprzemiennie widziana z perspektywy Natalie i Liama. Spodobał mi się ten zabieg, bo nie został przesadzony, że milionpięćsetstodziewięćset jest narratorów, a dwóch. Zawsze to jakieś urozmaicenie niż jeden, ani nie przeładowanie. Zatem może zaczniemy od Natalie, której szczerze współczułam. Rozumiałam jej ból tylko po części, bo każdy z nas doświadczył straty bliskiej osoby i wiemy, jaki to ból. A w jej sytuacji to już naprawdę ogromny ból, którego nigdy nie chciałabym doświadczyć, ani nikomu życzyć. Polubiłam tą dziewczynę, chociaż momentami nieco mnie irytowała. Ale przymykałam na to oko, jest w żałobie, myślałam, to nie będę się czepiać. Z kolei Liam... Nasz wspólny, blogerek książkowych mąż. Nie bądźmy samolubne, podzielmy się nim. Jest to bohater, którego tak naprawdę łatwo jest sobie wyobrazić, przez opisy, które mamy w powieści. Dodatkowo obrazek, który wędruje po sieci i przedstawia nam tegoż bohaterka, łamie serca wielu czytelniczek, prawda? Takie z niego ciacho. Nie tylko wygląd go wyróżnia, a charakter. Można powiedzieć, że jest to ideał z kilkoma wadami, ale mimo wszystko każda z nas, albo zdecydowana większość chciałaby, by jej facet miał te cechy, zalety, a nawet i wady, co Liam. Reasumując, jestem szczerze zakochana w Liamie i z miłą chęcią zatrzymałabym go dla siebie, ale wiem, że nie jedna z Was też chce go mieć. :P Autorka wykreowała naprawdę fantastyczne postacie, które są z krwi i kości. Mają swoje wady i zalety i bardzo przypominają żywych ludzi, to tak jakby ukradła kogoś ze swojego życia i wstawiła do swojej powieści. To kolejny plus dla niej. ♥ Uczucia to stały, nieodłączny element Consolation. To, co czują bohaterowie, przechodzi na nas. Ja momentami nie mogłam wytrzymać i prawie płakałam, ale nie pozwoliłam łzom spłynąć, ponieważ nie byłam sama i nie u siebie. Nie chciałam się w oczach siostry chłopaka robić totalnie pokręconej książkoholiczki. Chociaż i tak wie, że najnormalniejsza to ja nie jestem. Otrzymuje w lekturze całą paletę emocji. Od tych złych po te dobre. Zdarza się, że często na naszych twarzach dominuje smutek, a później radość. Jednak na koniec... Nie mogę tego wybaczyć Pani Michaels! Za to ją nienawidzę! I kocham jednocześnie. Bowiem pozwoliła nam na poznanie połowy sceny, lub zaledwie początku kolejnego tomu jak mniemam, które już teraz zmiażdżyło mi serce. TAK NIE MOŻNA ZAKOŃCZYĆ KSIĄŻKI! Tego się nie robi! Nie powinno tak być, gdy nie ma w zasięgu dłoni drugiego tomu! Przecież to jest okropne. Ja nie wiem, jak tak można, no naprawdę! Przez to jestem skacowana jak nigdy w życiu po alkoholu. Chodzę otumaniona, niczym narkoman na głodzie. Chcę więcej, ale nie mam możliwości poznania tego więcej. Długo czekałam na papierową wersję Consolation i nie pozwoliłam sobie tknąć ebooka. Chyba na następny raz jak tylko się okaże, że będzie możliwość przeczytania drugiego tomu zrobię to natychmiast. Emocjonalny rollercoaster jest gwarantowany. Więc Mój Drogi Czytelniku, bądź przygotowany dosłownie na wszystko, bo Corinne Michaels zaskoczy Was nie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-08-2018 o godz 21:55 Snieznooka dodał recenzję:
Snieznooka Pod szyldem Wydawnictwa Szósty Zmysł możemy się spodziewać powieści emocjonalnych, pełnych uczuć niejednokrotnie łamiących serca skierowanych do kobiet. Mam niewątpliwa przyjemność recenzować pierwszy tom dylogii napisanej przez Corinne Michaels „Consolation”, co uczyniłam z ogromna przyjemnością nie żałując nawet przez chwilę. Spędziłam z ta książką niezwykle emocjonujący czas niejednokrotnie zastanawiając się nad tym jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji, bez wątpienia życie podsuwa nam różne scenariusze. „Ból przeszywa moje ciało, zabiera wszystko, co dobre, i pochłania bez reszty”. Dwudziestosiedmioletnia Natalie została wdową, tak poznajemy główną bohaterkę, która będąc w ciąży, zamiast przezywać tak doniosłych chwil w szczęściu, tkwi pogrążona w bólu i żałobie. Z jednej strony cierpi podwójnie, z drugiej musi pamiętać o nienarodzonej córeczce, o którą musi dbać i się troszczyć. Mąż Natalie Aaron był komandosem Seal, zdając sobie sprawę z zagrożenia spowodowanego pracą zawsze brał pod uwagę taki scenariusz, że może go zabraknąć, dlatego nakazywał kobiecie, aby po jego śmierci zaczęła normalnie żyć. Razem z kobietą odczuwamy ogrom bólu, który ukrywa głęboko w sobie przed znajomymi i przyjaciółmi. Obserwujemy jak zapada się w rozpaczy, zamyka na świat, który ma do zaoferowania znacznie więcej. Wydaje się być na to niewzruszona, jakby jej świat właśnie się skończył, a ona musiała w nim trwać i oddychać. Odcięła się zmieniając priorytety, świat zamieniła na cztery ściany, a przyjemności na rutynę, która była dla niej córeczka i stagnacja. Natalie stworzyła bańkę, w której ukryła się przed wszystkim. Chroniła się i zapewniała bezpieczeństwo, chciała uniknąć kolejnych rozczarowań zmieniając życie i emocje na stagnacje. „Mój umysł wyłącza się. Przez chwilę znów udaje mi się żyć chwilą. Stojąc z nim na polu, nie mam wrażenia, że tonę. Liam wtłacza mi powietrze do płuc. Życie, które opuściło moją duszę wiele miesięcy temu, gdy zostało mi brutalnie odebrane, zaczyna rodzić się na nowo. W jego ramionach czuję, że żyję. Jego dotyk budzi we mnie tą część, którą zamknęłam przed wszystkimi.” Na pierwszych stronach książki się wzruszyłam za sprawą niezwykłych umiejętności pisarskich autorki Corine Michaels, sposób, w jaki opisywała emocje sprawił, że nie byłam w stanie zachować kamiennej twarzy. Och, nie pamiętam, czy czytałam wcześniej książkę, która od samego początku przysporzyłaby mi takiego rozchwiania emocjonalnego, zrobiła miazgę, zmieniła w rozlazłą papkę. Z całego serca współczujemy kobiecie, chcąc zrobić coś dla niej miłego, pomóc przejść przez żałobę, nawet, jeśli nie mamy takiej możliwości. Aaron przygotował dla niej jednak niespodziankę, której się nie spodziewała, prosił swojego przyjaciela Liama, aby zaopiekował się jego żoną, kiedy go zabraknie. Liam jest przystojnym mięśniakiem, jego ego jest wielkie, ale wiele go wyróżnia jak na bohatera powszechnie znanych romansideł. Jest facetem z krwi i kości, zabawnym, szarmanckim, nie jest idealny, przez co czujemy realizm, przecież każda z nas może znać podobnego faceta. "Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu." Natalie, jako żona komandosa musiała liczyć się z tym, że jej maż może kiedyś nie wrócić do domu, jednak nie mogła wiedzieć, że te wydarzenia się urzeczywistnią, co gorsza stanie się to tak szybko. Byli przecież tacy młodzi, mieli całe życie przed sobą, tymczasem los tak okrutnie z nich zadrwił. Aaron okazał się kłamcą, obiecał, że niedługo wróci, niestety danego słowa nie dotrzymał. Liam chce wesprzeć przyjaciółkę w tak trudnych chwilach, pomóc jej uporządkować wszystkie sprawy po zmarłym mężu. Dla Nat jego obecność przynosi wiele dobrego, ulgę, a przede wszystkim oderwanie od stagnacji, którą uparcie prowadziła. „Czasami nasze problemy wydają się nam tak wielkie, że zapominamy o pokorze”. Z czasem Natalie zaczyna się uśmiechać pozwalając sobie na odrobinę szaleństwa i uczucia, które delikatnie zaczęło rozpalać jej serce. „Consolation” to książka o miłości, wszystkich jej odcieniach i trudnych wyborach, przed którymi przyjdzie stanąć naszym bohaterom. To przede wszystkim historia o przyjaźni, walce o lepsze jutro i miłości matki do nienarodzonego dziecka, która jest tak silna, że nie pozwala się Natalie w pełni załamać. To opowieść o akceptacji tego, co nas spotyka, a także samotności, która bywa destrukcyjna i podstępna. Mam nadzieję, ze przyniesie ukojenie ludziom, którzy także borykają się z tak bolesną stratą, nie powinni zamykać się na to, co dobrego może przynieść im los. "- Nie jesteś sama - (...) - Bez względu na to, co się stanie, zawsze możesz na mnie polegać. Jak na przyjacielu lub kimś, kim mogę, ale nie muszę, się dla ciebie stać". Zarówno Liam, jak i Natalie zaczynają do siebie czuć coś wyjątkowego, jednak uważają, że to pewnego rodzaju zdrada Aarona. Dręczą ich wątpliwości, czy powinna tak szybko ułożyć sobie życie na nowo? Czy to faktycznie prawdziwe uczucie, czy je
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-09-2017 o godz 00:17 martad87 dodał recenzję:
Już w październiku w księgarniach pojawi się książka wydana pod szyldem zupełnie nowego wydawnictwa. Szósty Zmysł wydawać będzie powieści skierowane do kobiet – pełne uczuć i emocji historie, które chwycą czytelniczki za serca. Pierwszą z nich będzie „Consolation” Corinne Michaels, którą już miałam okazję przeczytać. Powiem tylko jedno – taki początek zwiastuje wiele dobrego. Świat Natalie legł w gruzach. Jako żona komandosa liczyła się z tym, że jej mąż może kiedyś nie wrócić z misji, nie przypuszczała jednak, że rzeczywiście do tego dojdzie. Aaron obiecał jej, że niedługo wróci. Nie dotrzymał słowa. Teraz Natalie musi nauczyć się żyć bez ukochanego męża. Najchętniej schowałaby się przed wszystkimi, by pogrążyć się w rozpaczy, ale nie może się poddać, bo wkrótce na świat przyjdzie ich dziecko. Dziewczynka, która nigdy nie pozna swojego ojca... Parę tygodni później w życiu Natalie pojawia się Liam, najlepszy przyjaciel Aarona. Chce wesprzeć przyjaciółkę w ciężkich chwilach i pomóc jej uporządkować sprawy po zmarłym mężu. Jego obecność przynosi jej ulgę i z czasem kobieta znowu zaczyna się dzięki niemu uśmiechać. Ona też chyba nie jest mu obojętna. Czy jednak może pozwolić sobie na więcej? Czy ma prawo tak szybko ułożyć sobie życie na nowo, w dodatku z najlepszym przyjacielem męża? I czy faktycznie jest to prawdziwe uczucie, czy jedynie próba zapełnienia pustki i chęć znalezienia pocieszenia? Tego dowiecie się z lektury. W zdecydowanej większości romansów czytelniczka musi najpierw poznać bohaterów, zżyć się z nimi nieco, by móc przeżywać ich rozterki i współodczuwać ich emocje. Corinne Michaels zaczęła jednak z przytupem, zalewając mnie emocjami od pierwszych stron. Czyż można zacząć powieść mocniej, aniżeli osobistą tragedią bohaterki, która nie tylko musi zmierzyć się ze śmiercią męża, ale także wychować dziecko, które nigdy nie pozna własnego ojca? Wszystko przypomina Natalie o Aaronie – pusty dom i łóżko, jego samochód na podjeździe, pachnące nim ubrania, których już nigdy nie założy, wisząca na ścianie flaga, która przykrywała jego trumnę, i przede wszystkim mała Aarabella, która odziedziczyła jego rysy twarzy. Smutek, ból, żal i przygnębienie wylewają się z początkowych stron książki i trudno się przy tym nie wzruszyć. Narratorką powieści w głównej mierze jest Natalie, ale autorka w kilku rozdziałach dopuściła do głosu także i Liama. Dzięki temu obserwujemy nie tylko to, co przeżywa i odczuwa sama bohaterka, ale widzimy także, jak zmienia się jej postrzeganie w oczach Liama. Książka wciągnęła mnie od samego początku i choć jej tematyka do najlżejszych nie należy, trudno się od niej oderwać. Corinne Michaels potrafi snuć ciekawą historię i porywa w wir sprzecznych emocji i rozterek bohaterów. Jej opowieść i uczucia wykreowanych przez nią postaci wydają się tak prawdziwe. Idealnie oddała wewnętrzne rozdarcie Natalie i Liama między tym, co odczuwają ich serca, a tym, co na chłodno starają się kalkulować ich rozumy. Podczas lektury mnożą się pytania. Czy Natalie ma prawo ułożyć sobie na nowo życie właśnie z Liamem? Czy to nie za szybko? Co inni na to powiedzą? Czy uda im się zbudować szczęśliwy związek, czy będzie im w tym towarzyszył duch Aarona? Uwielbiam historie, które kipią od emocji i „Consolation” jest właśnie jedną z takich oto powieści. Autorka zdecydowanie kupiła mnie kreacją bohaterów. To postacie z krwi i kości. Mają swoje zalety, ale także i pewne wady. Ich problemy, emocje, uczucia są jednocześnie tak zwyczajne i niezwykłe. Nie sposób nie polubić Natalie i Liama. Ona ujęła mnie ogromną siłą i wolą walki, kiedy najłatwiej byłoby się poddać. On oczarował mnie zaś troską i wrażliwością skrytymi za maską silnego i odważnego żołnierza. Autorka stworzyła także kilka interesujących postaci drugoplanowych – jedne z nich są sporym wsparciem dla bohaterów, inne sporo namieszają w ich życiu. Mogłoby się wydawać, że powieść, w której młoda wdowa wdaje się w romans z przyjacielem męża, potoczny się schematycznym torem. Nie w tym przypadku. Kiedy już myślałam, że wiem, co może się dalej wydarzyć, autorka udowadniała mi, jak bardzo się mylę. Michaels nieraz zaskoczyła mnie tym, jaką ścieżką pokierowała losami bohaterów. Tutaj nie ma miejsca na nudę. Są za to nieoczekiwane zwroty akcji. Wszystko zaś przebiło zakończenie powieści. Takiego cliffhangera się nie spodziewałam i kiedy książka dobiegła końca, byłam zszokowana, że autorka zakończyła ten tom w takim momencie. Poczułam ogromną potrzebę, by sięgnąć po kontynuację i już nie mogę doczekać się, by to uczynić. „Consolation” to poruszająca opowieść o życiu po stracie najbliższej osoby. To historia, która potrafi rozbić serce na kawałki, skleić je, a potem ogrzać na nowo i rozpalić w nim nadzieję. Gwarantuję, że kiedy już ją przeczytacie, będziecie koniecznie chcieli sięgnąć po jej kontynuację. Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-01-2018 o godz 15:27 Justyna dodał recenzję:
„Consolation” autorstwa Corinne Michaels, to pierwszy tom duetu o tej samej nazwie. Jak to w moim przypadku bywa zanim zabrałam się do jej lektury mięło dobrych kilka tygodni. Dojrzewanie powieści na półce, to ważna sprawa. Prawie tak samo, jak dojrzewanie czytelnika do zaprzyjaźnienia się z jej fabułą. Ja musiałam poczekać, ponieważ jak tylko ją otrzymałam, to zaczęłam ją tak z grubsza przeglądać, kiedy na moje nieszczęście otworzyła mi się na ostatniej stronie, a mój wzrok zatrzymał się na tym jednym, wyjątkowym zdaniu, które rozwiązywało zagadkę zakończenia historii „Consolation” i o co tyle zamieszania na innych blogach! Musiałam więc zrobić sobie przerwę i poprzez lekturę innych książek spróbować zapomnieć o tym, co widziałam. Jednak co się zobaczy nie da się już od zobaczyć, więc mimo wszystko zaczęłam lekturę mając w pamięci wyryte te słowa. A mimo wszystko czytanie „Consolation” sprawiło mi nie lada przyjemność. I wycisnęło ze mnie hektolitry łez tym samym zmuszając do natychmiastowego sięgnięcia po kontynuację, którą na całe szczęście miałam zaraz pod ręką! Innymi słowy dobrze, że nie czytałam żadnej z nich zaraz po otrzymaniu paczek z nimi w środku, lecz poczekałam na odpowiednią chwilę i pochłonęłam jedną za drugą! Główną bohaterką jest Natalie – szczęśliwa żona komandosa Navy Seals, a w krótce również i matka. Do rozwiązania zostało kilka tygodni. Podekscytowana Natalie jednocześnie oczekuje narodzin swojej córeczki i powrotu ukochanego z misji. Kiedy słyszy pukanie do drzwi, spodziewa się ujrzeć Aarona i nikogo innego. Zamiast niego jednak w drzwiach stoi stary przyjaciel, którego obecność może oznaczać tylko jedno – wiadomość, która diametralnie zmieni całe jej życie. Poukładane i szczęśliwe życie, jakie wiodła Natalie rozpada się niczym domek z kart. W jednej chwili traci sens wstawania rano z łóżka i wykonywania zwyczajnych, codziennych czynności. Jedne, co powstrzymuje ją od całkowitego załamania się jest myśl o nowonarodzonej córeczce Aarabelle. Pogrążona w żałobie Natalie każdego dnia zapewnia bliskich o swoim dobrym samopoczuciu, częstując ich uśmiechem pod tytułem: „wszystko w porządku” – nie będąc nawet blisko stanu „czuję się dobrze”, a w głębi duszy przeżywając prawdziwe katusze po utracie ukochanego. Kiedy jej codzienną rutynę zaburza pojawienie się starego przyjaciela, Natalie zaczyna na nowo i prawdziwie cieszyć się życiem, odnajdując radość nawet z najmniejszych rzeczy. I uczuć, które niekontrolowanie zaczynają kiełkować, wymuszając na Natalie podjęcie decyzji, które ponownie odmienią jej życie. „Consolation” już od pierwszej strony porwała mnie w swój emocjonalny wir, sprawiając że mój organizm zwariował i sama już nie wiedziałam czy się uśmiechać czy płakać. A muszę przyznać, że te reakcje w miarę dalszej lektury wyrównały się. Chociaż mimo wszystko zużyłam masę chusteczek w momentach załamania, które na szczęście nie były tak częste! Corinne wykonała całkiem niezłą robotę pisząc „Consolation”, tworząc bohaterów z krwi i kości, którzy bez dwóch zdań mogliby istnieć w prawdziwym świecie. Główna bohaterka Natalie, to silna i mądra kobieta, która dostała więcej kopniaków od życia niż niejedna osoba byłaby w stanie znieść. Mimo wszystko nie poddaje się, a walczy. Na swój sposób stara się pogodzić ze śmiercią męża, będąc jednocześnie oddaną i kochającą matką dla małej Aarabelle. Jej życie ponownie zmienia się, kiedy pojawia się w nim stary przyjaciel oferując swoją pomoc. Natalie stara się trzymać go na dystans, lecz z czasem staje się to dla niej coraz trudniejsze, aż wreszcie staje przed ważną decyzją – czy może pozwolić sobie na bycie na powrót szczęśliwą i oddać swoje serce mężczyźnie, a co ważniejsze, kolejnemu Navy Seals, na nowo narażając się na cierpienie? „Consolation" to z pozoru romantyczna historia, która zgodnie z wytycznymi ma kończyć się happy endem, a jej bohaterowie żyć długo i szczęśliwie. Gdyby to tylko było takie proste! A jak się okazuje nie jest ani w rzeczywistości ani na łamach kart fikcji literackiej. Na szczęście Michaels nie poszła w tą stronę i zamiast banalnej historii miłosnej, stworzyła jedną z cyklu „z życia wzięte” i zapadające w pamięć na długo. Wykreowała bohaterów obciążonych niemałym bagażem życiowych doświadczeń, pokiereszowanych przez los i zmuszonych każdego dnia walczyć o pozostanie sobą – oczywiście na tyle na ile to możliwe. „Consolation” porusza tematy straty, samotnego macierzyństwa, żałoby czy walki o przetrwanie. To także historia o odkrywaniu samego siebie, odradzaniu się i otwieraniu na nowe – na to co przyniesie los. Na to co dobre i złe. Podsumowując „Consolation” to istny emocjonalny rollercoaster! Fabuła płynnie płynie do przodu nie szczędząc czytelnika ani na chwilę. Razem z Natalie przeżywałam kolejno wzloty i upadki próbując odnaleźć sens dalszego życia – w moim przypadku czytania
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-10-2017 o godz 10:31 Ver.reads dodał recenzję:
Czasami jedna wiadomość potrafi wywrócić ludzkie życie do góry nogami. Tak właśnie dzieje się w momencie, w którym Natalie otwiera drzwi i widzi w nich przyjaciela jej męża. Wraz z nim od wielu lat pełnił służbę w siłach specjalnych amerykańskiej marynarki, a jego pełne łez spojrzenie zdradza wszystko. Aaron nie żyje, zginął w trakcie misji, a 27latka traci ukochanego i ojca jej nienarodzonego, upragnionego dziecka. Po mającym miejsce trzy miesiące później pogrzebie postanawia, że dla dobra jej córki postara się zostawić przeszłość za sobą, i zacznie na nowo składać swoje życie w całość. W stopniowym powrocie do normalności pomaga jej Liam, najbliższy przyjaciel jej zmarłego męża, który był dla niego jak brat i również służy w SEAL. I chociaż z początku ta dwójka nie będzie mogła znaleźć wspólnego języka, a Natalie nie będzie chciała przyjąć jego pomocy, po kilku miesiącach zaczną się do siebie zbliżać. Jak potoczy się ich dalsza relacja? Czy Natalie w końcu pogodzi się ze stratą i zacznie żyć pełnią życia? "Statki mają osobowość i charakter. Ochraniają nas na morzach i doprowadzają bezpiecznie do domu. Odzwierciedlają to, co najpiękniejsze w każdej kobiecie." "Consolation" jest to pierwsza część serii, której drugi tom będzie miał swoją premierę już w grudniu tego roku. Muszę przyznać, że do tej pozycji szczególnie przyciągnęła mnie przepiękna okładka oraz dopisek "...dla fanek Colleen Hoover", którą wprost uwielbiam. W książce tej występuje narracja pierwszoosobowa, co już na samym początku jest dla mnie ogromną zaletą. Przez większą część prowadzona jest ona przez Natalie, jednak niektóre rozdziały ukazane zostały również z perspektywy Liama. Dzięki temu zabiegowi jesteśmy w stanie poznać uczucia oraz emocje towarzyszące głównym bohaterom, a także bliżej ich poznać. Jeżeli chodzi o Natalie, polubiłam ją niemal od samego początku. Jest to silna, pewna siebie kobieta, która mocno stąpa po ziemi. Mimo ogromnej straty, która spadła na nią w wydawać by się mogło najgorszym momencie, potrafiła stanąć na nogi i po prostu żyć dalej. Żyć dalej dla siebie i jej długo wyczekiwanej córeczki, która od tego momentu stała się całym jej światem. Liam z kolei jest dosyć schematyczną postacią, niesamowicie przystojny, silny, nieangażujący się w dłuższe związki, uznający jedynie jednorazowe przygody z napotkanymi dziewczynami. Natalie traktuje jak przyjaciółkę, która w tych trudnych chwilach potrzebuje pomocy, w ten sposób starając się być lojalnym względem utraconego przyjaciela. Jeżeli chodzi o postaci drugoplanowe, poznajemy między innymi najbliższą przyjaciółkę Natalie oraz innych żołnierzy SEAL, jednak otrzymujemy jedynie zdawkowe informacje na ich temat. W pozycji tej brakuje również pobocznych wątków, jednak szczerze mówiąc w żadnym stopniu mi to nie przeszkadza. Już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, że styl autorki będzie jedną z głównych zalet tej pozycji. Po romansach oczekuję lekkiego, przystępnego języka, który pozwoli mi się zrelaksować, oderwać na chwilę od otaczającej mnie rzeczywistości, i tak właśnie było w tym przypadku. Książkę przeczytałam w zaledwie jeden wieczór, później odrobinę tego żałując, bo z chęcią przeciągnęłabym jej lekturę. Była ona natomiast na tyle wciągająca, że niestety nie mogłam się powstrzymać. Jeżeli chodzi o samo tempo akcji, zostało one utrzymane przez całą historię na odpowiednim poziomie. Raczej ciężko byłby mi znaleźć fragmenty, które mnie nużyły czy też były zbędne, a cała historia została bardzo dobrze przemyślana i świetnie wyważona. "Consolation" jest to książka przepełniona skrajnymi emocjami. Ukazuje w niezwykły sposób ból po stracie najbliżej nam osoby, strach przed tym co ma nastąpić, czy też uczucie bezsilności. Jednak przede wszystkim przedstawia także nadzieję na lepszą przyszłość i próbę odnalezienia utraconego szczęścia. W pozycji tej nie zabrakło również sporej dawki dobrego humoru, która w skuteczny sposób rozładowywała napięcie. Szczególnie bawił mnie Liam, który pozostawiony sam na sam z niemowlakiem okazywał się okropną niezdarą. Na minus niestety oceniam sceny erotyczne. Nie wiem, czy to wina przełożenia, czy był to zamysł samej autorki, jednak wielokrotne czytanie o 'rozpadaniu się na kawałki' albo 'perełce' w pewnym momencie stawało się po prostu nudne i żenujące. Całe szczęście była to jedyna wada w tej pozycji, na którą jestem w stanie przymknąć oko. A co z samym zakończeniem? Szczerze mówiąc byłam pewna, że autorka obierze inny kierunek tej historii, więc epilog był dla mnie sporym zaskoczeniem. Na szczęście na drugi tom nie będę musiała czekać zbyt długo, bo jestem ogromnie ciekawa dalszych losów tej dwójki i z pewnością po niego sięgnę. Podsumowując z czystym sumieniem polecam Wam tę pozycję, szczególnie, jeżeli tak jak ja jesteście fankami Hoover - obietnica jej dotycząca została spełniona :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-10-2017 o godz 23:13 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Miewacie „kaca książkowego”? Muszę się Wam przyznać, że w ostatnim czasie mam go bardzo często, ale to dobrze, bo wiem, że książki, które czytam, są dobre, wciągające i wywołują we mnie ogrom emocji. Jedną z ostatnich takich książek, jakie czytałam, jest Consolation Carinne Michaels, więc zapraszam Was na recenzję. Życie Natalie w ciągu jednego dnia rozpada się na milion kawałków i zamiast cieszyć się zbliżającymi się narodzinami córeczki, opłakuje zmarłego męża, który zginął podczas misji. Kobieta zamyka się w sobie i cały czas wspomina cudowne życie u boku męża. Wtedy właśnie w jej życiu pojawia się Liam, najlepszy przyjaciel Arona, czyli jej męża, który także przeżywa jego śmierć. Byli dla siebie niczym bracia i obaj służyli w marynarce wojennej. Mężczyzna zaczyna pomagać Natalie w codziennych sprawach, a ich przyjaźń z dnia na dzień zamienia się w inne uczucie. Oboje czują do siebie silne przyciąganie, ale czy mogą postąpić nielojalnie wobec zmarłego przyjaciela i męża? Ale chyba wiemy, że zakazany owoc smakuje najlepiej... „Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem. Nawet nie byłam nim zainteresowana. Był najlepszym przyjacielem moje męża – zakazanym owocem. Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama. Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.” „Consolation” to książka, która jest idealnym przykładem na to, jak powinien być napisany dobry romans. To powieść idealna, perfekcyjna i pochłaniająca bez reszty. Rzadko kiedy wzruszam się już na prologu, ale autorka postanowiła nie oszczędzać czytelników i od razu wystrzeliła z grubej rury. Później jest tak samo wzruszająco, bo to książka, która zawiera w sobie ogromny ładunek emocjonalny, który trafia wprost do serca. Temat w książce nie jest łatwy, tak jak i nie jest łatwe bycie żoną żołnierza, gdzie każdy wyjazd jest niebezpieczny i nigdy nie wiadomo, czy ukochana osoba wróci do domu. Corinne sobie z tym świetnie poradziła, ale sama jest w pewnym stopniu taką Natalie, bo jej mąż jest właśnie zawodowym żołnierzem i myślę, że w tej książce jest właśnie dużo jej osobistych obaw i przemyśleń. Historia zawarta w tej książce nie jest ani banalna, ani prosta, nie jest taka jakich wiele na naszym rynku wydawniczym. Autorka zawarła w niej tyle bólu, problemów i emocji, że przeżywałam je całą sobą. Wszystko dzieje się powoli, uczucie nie pojawia się nie wiadomo skąd, a walka jaką toczą bohaterowie ze swoimi sercami, wzrusza i porusza do głębi . Oni nie są zadowoleni z uczuć, jakie zaczynają do siebie żywić, boją się ich, są zakłopotani i zażenowani. Ale czy można wygrać z sercem, które wyrywa się do drugiej osoby? Czy można odmówić sobie szczęścia? Bohaterowie zostali przedstawieni naprawdę w świetny sposób. Natalie to kobieta niezwykle silna, która wie, czego chce i nie chce na nikim polegać, bo choć zmaga się z ogromnymi problemami, to chce pozostać samowystarczalna. Jeżeli chodzi o Liama to mężczyzna idealny, cudowny, kochany, opiekuńczy, a na dodatek bardzo przystojny. Posiada niesamowitą umiejętność zamienia łez w uśmiech i jednym spojrzeniem roztapia kobiece serca. Czasami tacy bohaterowie mnie irytują, bo okazują się bardzo przerysowani, ale tym razem tak nie było. Liam okazał się idealnym ideałem w dobrym tego słowa znaczeniu. Myślę, że niejedna z nas chciałaby mieć takiego mężczyznę u swojego boku. Jestem przekonana, że zakochacie się w nim tak jak i ja. Książka, choć niesamowicie wzrusza, to także i bawi, bo ma w sobie wiele humoru, a wszystko to za sprawą Liama, który naprawdę, w niektórych sytuacjach doprowadzał mnie do łez. Zmiana pieluch w jego wykonaniu przejdzie do historii, jestem o tym w stu procentach przekonana. Historia Natalie i Liama jest bez wątpienia trudna i bolesna, ale i zarazem niewyobrażalnie piękna. Wzrusza, porywa i chwyta za serce. Zakończenie wbija w fotel i pozostawia czytelnika w ogromnym osłupieniu. W takich właśnie chwilach dziękuję niebiosom, że jestem blogerką i mogłam od razu zabrać się za część drugą i poznać dalszy ciąg powieści. To książka, do której wrócę jeszcze nie raz, bo to przepiękna historia prawdziwej i pięknej miłości. Gorąco polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-10-2017 o godz 23:55 Smooky dodał recenzję:
Do lektury Consolation Corinne Michaels nie zabierałam się długo. Poturbowani życiowo bohaterowie, środowisko naładowanych testosteronem żołnierzy sił specjalnych Navy Seal’s, trudne wybory, dramatyczne wydarzenia, a na dodatek piękna, sugestywna okładka i mnóstwo zachęcających opinii wkoło, czyli dokładnie to, co lubię najbardziej. Nie trzeba więc było mnie specjalnie zachęcać. Kiedy książka w końcu, po długich tygodniach oczekiwań trafiła w moje ręce, wiedziałam już, że nie odłożę jej dopóki nie przeczytam ostatniego zdania, a to, jak zresztą miałam zapowiedziane, dosłownie wbiło mnie w fotel. Co prawda początkowo obawiałam się, że opierając się na tych wszystkich pozytywnych recenzjach atakujących mnie w sieci, stworzyłam sobie w głowie obraz tego, jak według moich wyobrażeń powinna wyglądać ta opowieść, obraz, który w praktyce mocno się jednak rozminie z rzeczywistością, a ja po prostu się zawiodę. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca i dzisiaj bez wahania mogę napisać, że to jedna z najlepszych książek tego roku. Emocjonalna, poruszająca, zgrabnie skrojona i z zakończeniem, które sprawia, że galopujące w szaleńczym tempie serce, na moment zamiera. I to jedyna wada tej książki. Na kontynuację trzeba czekać aż do 5 grudnia, a to zdecydowanie zbyt długo. (...) Consolation to coś więcej niż love story. To wysmakowana opowieść o długoletniej przyjaźni, która nie godziła się na chaos i kłamstwa, a która stała się podporą w najtrudniejszych chwilach i filarem dla mozolnej walki o powrót do normalności, próby poradzenia sobie ze stratą i odnalezieniu się na nowo. Historia wyjątkowej więzi, która motywowała do działania, zmuszała do wzięcia się z życiem za bary, zwracała uśmiech i wtłaczała światło do pogrążonego w mroku serca. Powieść będąca świadectwem tego, że czasem wystarczy jeden człowiek, odrobina chęci, zrozumienia i wyrozumiałości, szczypta uporu i wielkie serce, by przywrócić kogoś do życia. To historia poturbowanej przez los młodej wdowy, która uczy się na nowo kochać, przypomina sobie czym jest bezpieczeństwo i jak to jest być kobietą. To też historia nieustępliwego, samotnego żołnierza, który odwiesza swoje życie na kołku, by pomóc przyjaciółce stanąć na nogi i zaopiekować się jej córeczką. I w końcu to opowieść o niespodziewanym, ale głębokim uczuciu, budowanym na zgliszczach dawnego życia i bólu po starcie bliskich,. Uczucia, które walczy o kolejny dzień, nie wywiera presji, daje przestrzeń, pozwala decydować i kruszy mury wokół serca, z pokorą przyjmując to, co zostaje mu ofiarowane. Consolation ma wszystko to, co powinien posiadać zgrabny romans, a jednocześnie to, czego ja sama oczekuję od historii, która na szansę na to, by na długo zapaść mi w pamięć. Wydawać by się mogło, że to książka jakich wiele, a jednak wyróżnia się na tle podobnych publikacji. Nafaszerowana emocjami po krawędzie stron, z wartko płynącą, niepozbawioną niespodzianek fabułą, pełna bólu, smutku i wewnętrznego rozdarcia, a mimo to piękna, wzruszająca i przepełniona nadzieją, a przy tym, co chyba najistotniejsze, autentyczna i przekonująca. Consolitation to po prostu subtelny, dobrze skrojony na miarę romans, pełen głębokich przeżyć, realnych problemów i niedoskonałych bohaterów, których nie sposób jest nie pokochać, kibicując im silniej strona po stronie. Corinne Michaels w swojej powieści pokazuje, jak wiele można w życiu znieść, że człowiek może podnieść się ze wszystkiego i po wszystkim, i choć nigdy już nie będzie taki sam, może jeszcze zaznać szczęścia. Autorka na kartach swoich powieści w nienachalny sposób udowadnia, że na gruzach dawnego życia, cierpienia i poczucia zdrady można zbudować jeszcze coś wyjątkowego i prawdziwego. Takiego na całe życie, pod warunkiem, że znajdziemy w sobie odwagę i zaryzykujemy. Podsumowując w kilku słowach, Consolation to poruszająca, subtelna i napisana z finezją historia o utraconej przyjaźni, o honorze, zdradzie i bólu po stracie ukochanych, ale też opowieść o zaczynaniu od nowa, o nadziei, szukaniu swojego miejsca w świecie, o odnalezieniu recepty na szczęście, gdy wcale się jej nie szuka i uczeniu się jak znów kochać całym sobą. Gorąco polecam! Ale uprzedzam, lepiej czytać, gdy ma się pod ręką kontynuację. M. http://www.smooky.pl/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2017 o godz 13:20 Miasto Książek dodał recenzję:
Natalie jest żoną komandosa i spodziewa się dziecka. Jej życie to praktycznie ciągły strach, że pewnego dnia dowie się najgorszej informacji jaka może ją spotkać. Tak dzieje się podczas jednego z wyjazdów Aarona. Kobieta dostaje wiadomość, że jej mąż zginął podczas wybuchu. Świat Natalie legł w gruzach. Jedyna rzecz, która sprawia, że nadal funkcjonuje, to ich nowo narodzona córeczka. To nie wszystko, w jej życiu pojawia się Liam, przyjaciel zmarłego, który obiecał mu, że jakby zginał ma zająć się kobietą i pomóc się jej pozbierać. Tylko czy da radę? Czy kobieta zacznie znowu normalnie żyć? Czy dane jest im przebaczenie? O mój Panie! Jaka ta książka była dobra! Nie wiem, czy dam radę napisać coś sensownego, by wyrazić jak ta pozycja jest świetna! Postaram się, jednak może to być trudne :D "Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu." Oglądałam już jedną recenzje tej pozycji i dowiedziałam się, że to dorosły romans. Przez to nie wiedziałam dokładnie czego się spodziewać. Ale niepotrzebnie, ponieważ dzięki temu, że jest to historia o dorosłych ludziach, stała się jeszcze lepsza i jeszcze bardziej do mnie przemówiła. Powieść łapie całkowicie za serducho i sprawia, że nieraz łezka w oku się kręciła. To opowieść przepełniona emocjami, które aż wylewają się z papieru. To historia o stracie, żałobie, pogodzeniu się ze śmiercią i próbie ponownego czerpania z życia radości. Tej powieści z pewnością nie będziecie czytać z obojętnością na twarzy, tym bardziej, że jest tu tyle cudnych cytatów i fragmentów, że jak tylko dostanę swój papierowy egzemplarz, to ponownie ją przeczytam i cała książka będzie w karteczkach indeksujących ♥ Bohaterowie są przecudni, tacy z krwi i kości. Bardzo podobało mi się to, że autorka nie przesadziła z kreacją i tak w granicach zdrowego rozsądku zachowała emocje bohaterów. Nie byli ciepłymi kluchami, ani też twardymi postaciami, tylko takimi pomiędzy. Natalie przez stratę męża umarła wewnętrznie i tylko dzięki córeczce jeszcze nie załamała się kompletnie. Naprawdę podziwiam ją za to jak poradziła sobie z tym wszystkim co ją spotkało. Za to Liam to moja nowa miłość! I od razu mówię, ON JEST MÓJ! Nie oddaję ani nie dzielę się nim z nikim, ani Wam się śni! On jest cudowny! Jego postępowanie, charakter, poczucie humoru i oddanie, zniewala i zachwyca. Styl autorki jest świetny. Dzięki temu książkę pochłonęłam w dzień, a jak na moje standardy ma ona dużo stron, bo aż 405, a może tylko 405? (wersja ebooka ma tyle stron) Po prostu, dzięki temu, przez powieść się płynie. Rozdziały są krótkie i są tak skonstruowane, że po jego skończeniu chcemy wiedzieć co będzie dalej! Dawno nie czytałam tak dobrej powieści. "Wojna zmienia człowieka. Sprawia, że dawniej ufne serce staje się czarne i cyniczne." A zakończenie?! Nie wierzę po prostu, że tak to się skończyło! Ja się tak nie bawię! Nie wolno w takich momentach kończyć. Nawet nie wiecie jak wielki szok miałam na twarzy, gdy przeczytałam ostatnie zdanie! Nie mam zielonego pojęcia jak teraz przetrwam do grudnia, by poznać kontynuację. Nie no, przez tą powieść mam teraz kaca.. :( Dlatego, jeżeli moje wychwalanki jeszcze Was nie zachęciły by przeczytać obowiązkowo tę pozycję, to może wydanie Was zachęci? Powieść ma przepiękną okładkę, a kontynuacje będzie mieć jeszcze lepszą ♥ Będą cudnie prezentować się na półce! A teraz już kończąc, bo naprawdę mogłabym o tej powieści mówić godzinami, musicie koniecznie ją przeczytać! Zapiszcie sobie w kalendarzach 11 października, że musicie iść do księgarni i zaopatrzyć się w ten tytuł! To powieść dla fanów powieści Colleen Hoover, B. C. Cherry, Jessica Sorensen czy Vi Keeland. To powieść przepełniona uczuciami i dająca nadzieję, że warto walczyć. Świetna powieść na jesienne wieczory przy kocyku i gorącej herbacie. Powtórzę się po raz enty w tej recenzji, MUSICIE TO PRZECZYTAĆ!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-10-2017 o godz 20:46 Natalia Ptaszyńska dodał recenzję:
Romanse i obyczajówki są gatunkami literackimi, które wielu czytelników uznaje za “gorszy”. O erotykach nawet nie wspomnę. To tak, jakby książki miały służyć tylko do edukacji i szukania w nich trzeciego dna, bo to przecież powieść, musi mieć przesłanie!!! Niestety, ale dużo osób nadal nie przyjmuje do wiadomości, że książki to przede wszystkim rozrywka, a płeć piękna lubi oderwać się od rzeczywistości czytając o fikcyjnych problemach czy wyobrażać siebie na miejscu bohaterki, której drugą połówką jest jej ideał mężczyzny. Sama romanse uwielbiam i przeczytałam ich już sporo, więc coraz trudniej zaskoczyć mnie czymś nowym. Czy Corinne Michaels się to udało? O czym? Natalie właśnie została wdową. W jednej chwili cieszy się ze zbliżającego się terminu narodzin jej upragnionej córeczki, w drugiej dostaje informację, że jej mąż pracujący w marynarce wojennej zginął podczas misji. Kobieta pogrąża się w żałobie, a jedynym powodem, dla którego próbuje normalnie funkcjonować, jest jej nowo narodzone dziecko. Jednak po sześciu miesiącach jedyną zmianą w życiu Natalie jest dorastanie córki. Czy Liam, najlepszy przyjaciel jej zmarłego męża, zbije skorupę, którą otoczyła się Natalie i przywróci ją do życia? Co myślę? Po pierwsze, “oficjalny” opis sprawił, że oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Sugeruje on, że kobieta w żałobie pod wpływem chwili zdecydowała się na jednorazowy numerek z najlepszym przyjacielem jej zmarłego męża. A to zupełnie nie tak. A może to ja źle wyobraziłam sobie fabułę tej książki. W każdym razie myślałam, że Consolation będzie o Natalie rozpaczającej po stracie ukochanego, która rzuci się w ramiona innego, by później rozpaczać jeszcze bardziej. Od romansów nie oczekuję wiele, to ma być po prostu umilacz czasu. Ale spotkało mnie miłe zaskoczenie! Książka ta świetnie odwzorowuje poszczególne fazy żałoby i (nie)radzenie sobie z nimi. Ukazuje, że to nie działania jednostki decydują jak długo i jak głęboko człowiek jest pogrążony w żalu. Fakt, że zawsze powinniśmy mieć u boku kogoś, kto potrafi przejrzeć nasze fałszywe zapewnienia o treści “wszystko w porządku” i nie przejść obok nich obojętnie. Jednak książka ta, to nie tylko łzy, smutek i żałoba. Owszem, na początku jest tego sporo, ale akurat tego wymaga fabuła. Consolation ukazuje również wewnętrzną walkę nie tylko głównej bohaterki, ale też “intruza” w jej domu, którym jest Liam - najlepszy przyjaciel jej zmarłego męża, który obiecał mu, że zaopiekuje się jego żoną. Częste wizyty i przekonywanie kobiety do ruszenia dalej i zaakceptowania śmierci ukochanego sprawia, że niespodziewanie się do siebie zbliżają. Żadne z nich nie wie co z tym faktem począć. Relacja między głównymi bohaterami jest pokazana trochę pobieżnie, ale logicznie. Raczej nie należy do tych typu “omg, tyle lat byłam ślepa, jakie z niego ciacho”, ale opiera się głównie na przyjaźni i wiecznym przekomarzaniu się, co przeradza się w coś więcej. W książkach brakuje mi właśnie takich związków, które nie są miłością od pierwszego wrażenia, więc dla mnie to duży plus. Szkoda tylko, że "po łebkach" potraktowany jest też temat wojska i misji, ale w końcu to nie jest gatunek, od którego powinnam wymagać takich rzeczy. Consolation zdecydowanie jest książką na jeden wieczór z kubkiem herbaty w ręce. Czyta się bardzo szybko i nie brakuje tu plot twistów. Wracając do pytania ze wstępu - czy autorka mnie zaskoczyła? Owszem! Akurat nie zwrotami akcji, bo te przewidziałam już na początku (choć z tego co słyszałam, to należę do mniejszości osób, którym to się udało), ale samą fabułą. A za zawieszenie akcji w najważniejszym momencie Corinne Michaels powinna zostać jakoś ukarana. Tak się nie robi! Teraz myślę tylko o tym, żeby jak najszybciej przeczytać kontynuację, a przecież dopiero pierwsza część miała premierę. ;(
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-10-2017 o godz 22:52 Layla A. dodał recenzję:
" Ból przeszywa moje ciało, zabiera wszystko, co dobre, i pochłania bez reszty. " Jakiś czas temu dostałam wiadomość o pojawieniu się nowego wydawnictwa, a dokładniej Szósty Zmysł. Miało to być wydawnictw, które będzie się skupiało na książkach dla kobiet. Osobiście jestem osobą, która uwielbia raz na jakiś czas zapomnieć o kryminałach, fantastyce czy młodzieżówkach i sięgnąć po ciekawy romans czy obyczajówkę. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o „Consolation” nie mogłam się jej oprzeć. Przepiękna szata graficzna i opis, który wręcz zmusza do sięgnięcia po tą pozycje, czy może być coś lepszego? Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem. Nawet nie byłam nim zainteresowana. Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama. Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia. Czasami nasze problemy wydają się nam tak wielkie, że zapominamy o pokorze. Zastanawialiście się kiedyś, co przechodzi kobieta, która wiąże się z żołnierzem, policjantem, komandosem czy osobą, która codziennie poświęca się dla innych a tym samym jest narażona na ciągłe niebezpieczeństwo? Tak naprawdę, jeżeli ktoś nie miał w swojej rodzinie kogoś takiego, to nie będzie zdawał sobie sprawy jaki jest to ból, kiedy musicie się rozstać, ale zarówno jakie szczęście, kiedy wraca cały i zdrowy do domu. Ja nie wiedziałam jak to tak naprawdę wygląda, do momentu, kiedy przeczytałam książkę Corinne Michaels. Otóż nasza główna bohaterka żyję w ciągłym strachu, gdyż jej mąż jest komandosem, a jego życie to w pewien sposób życie na krawędzi. Natalie sądziła, że jej życie jest idealne, ma kochającego męża, dziecko w drodze, wymarzony dom i miłość, jednak to wszystko nie ma znaczenia, kiedy słyszy donośne pukanie do drzwi. Jej mąż ginie podczas jednej z misji, a Natalie zostaje ze swoim nienarodzonym dzieckiem i smutkiem. Jej życie diametralnie się zmienia, jednak nie może się poddać, bo ma dla kogo żyć. U swego boku ma jednak przyjaciół, którzy nie pozwolą, aby coś jej się stało i zrobią wszystko, aby na jej twarzy znowu zagościł uśmiech. Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu. Oczywiście nie można powiedzieć, że książka jest oryginalna i nieprzewidywalna, gdyż wtedy bym skłamała. Pojawia się nam pewna schematyczność, której oczywiście wam nie zdradzę w tym momencie, ale kiedy będziecie czytać tą książkę, to na pewno się zorientujecie o co mi chodzi. Co do samych postaci to jestem naprawdę pod wrażeniem, największa uwaga skupia się oczywiście na Natalie, której życie się rozpadło na kawałki, a serce przeżyło największy ból na świecie. Autorka miała bardzo trudną sytuacje, gdyż pisanie o stracie i bólu, nie jest łatwe. Stworzenie bohaterki, która będzie ten ból oddawać prawdziwie, jest bardzo trudne i czasochłonne. Jednakże myślę, że autorka sobie poradziła i nie jest to banalna historyjka, którą szybko się zapomni. „Consolation” to książka, która już od pierwszych stron wzbudza wielkie emocje. Razem z Natalie przeżywamy śmierć jej męża, miłości jej życia, bratniej duszy. Styl autorki można bardzo porównać do stylu dobrze znanego Nicholasa Sparksa, który tworzy historie wpadające w pamięć i pełne bólu i emocji. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale z pewnością nie jest ostatnie. Zakończenie było dla mnie zaskoczeniem i myślę, że nie tylko dla mnie, ale naprawdę chcę znać ciąg dalszy i mam nadzieję, że szybko minie czas do premiery kolejnego tomu. Książkę wam serdecznie polecam. A wydawnictwu życzę dalszych sukcesów. https://in-my-different-world.blogspot.com/2017/10/consolation-corinne-michaels.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-10-2017 o godz 15:13 Estrella dodał recenzję:
Życie Natalie i Aaraona miało wyglądać zupełnie inaczej. Tworzyli udane małżeństwo a wkrótce na świat miała przyjść ich córeczka. Wszystko zmieniło się wraz z momentem, gdy w domu rozległo się pukanie do drzwi... W nieszczęśliwym wypadku ginie mąż Natalie będący żołnierzem SEAL. Kobieta nie potrafi pogodzić się ze stratą ukochanego, nie może znieść faktu, że jej córka nigdy nie pozna swojego ojca. Jednak nic już nie zwróci życia Aaronowi, a Natalie musi pozbierać się dla córeczki. Wtedy w jej życiu pojawia się najlepszy przyjaciel Aarona- Liam. Mężczyzna staje się podporą dla załamanej Natalie, przywraca jej chęć do życia i uśmiech na twarzy. Żadne z nich nie spodziewa się, że z czasem zacznie między nimi iskrzyć. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością Corinne Michaels . „Consolation” było moją pierwszą książką tej autorki i początkowo nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Okazało się, że... Ta książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Główną bohaterkę Natalie poznajemy w najgorszym momencie jej życie, gdy dowiaduje się, że jej mąż zginął podczas misji SEAL. Kobieta przez długi czas czuje jedynie smutek, bezradność, a mimo to wszystkich zapewnia, że jest zupełnie inaczej. Wtedy w jej życiu pojawia się Liam Dempsey, który także pracuje w SEAL. Natalie straciła ukochanego męża a Liam najlepszego przyjaciela. Mężczyzna czuje się odpowiedzialny za Natalie, gdyż Aaron był dla niego jak brat. Wielokrotnie powtarza, że gdyby miał taką możliwość, to zamieniłby się z nim miejscem, tylko dlatego, aby ona nie cierpiała a Aarabelle miała ojca. Liam otacza załamaną kobietę opieką, początkowo pomagając jej w uporządkowaniu codziennych spraw. Z czasem między nimi zaczyna iskrzyć a przyciąganie staje się coraz silniejsze. Jednak czy Natalie jest gotowa zostawić za sobą przeszłość i zaangażować się w nowy związek z człowiekiem, który także należy do SEAL? Liam jest czuły, opiekuńczy, troskliwy, odważny, zabawny, wyrozumiały i kocha córeczkę Natalie, a do tego jest niezwykle przystojny. Czy tacy mężczyźni istnieją w rzeczywistości? Być może nie, ale jest to postać, która od pierwszych stron łapie za serce i wywołuje uśmiech na twarzy i z chęcią przeczytałabym więcej rozdziałów pisanych z jego perspektywy. Natalie i Liam to dobrze wykreowani bohaterzy, którzy emanują emocjami, podobnie jak postaci drugoplanowe - Reanell przyjaciółka Natalie. Choć od dawna Liam i Natalie byli przyjaciółmi to uczucie, które ich połączyło, kształtowało się powoli i rozwijało z każdym następnym rozdziałem. Dlatego ta historia mi się podobała. Gdyby bohaterowie wpadli sobie w ramiona już w pierwszych rozdziałach, zapewne książkę skreśliłabym na wstępie. Co tyczy się fabuły, to nie mogę nazwać ją oryginalną. Kobieta traci męża - żołnierza, zostaje młodą wdową z nowo narodzonym dzieckiem, a wkrótce w jej życiu pojawia się nowy mężczyzna, który przywraca jej chęć do życia. Ten schemat jest dość popularny w literaturze czy filmach i często wykorzystywany, jednak w żaden sposób nie wpłynęło to w moim przypadku na odbiór historii, gdyż Corinne Michaels napisała subtelną opowieść z dramatycznym zwrotem akcji, który dodatkowo komplikuje życie Natalie. „Consolation” to dobrze napisana książka, emocjonalna, wciągająca i wzruszająca. Autorka zaserwowała mi piękną historię miłosną, dobrze wykreowanych bohaterów, feerię emocji oraz zaskakujące zakończenie, które zmusza mnie, aby jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom. Zakończenie zdecydowanie mnie zaszokowało, co niewątpliwie wpływa na korzyść książki. „Consolation” mogę zaliczyć do jednych z lepszych romansów, jakie czytałam i które mogę polecić. https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-corinne-michaels-consolation.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-10-2017 o godz 17:26 Joanna W. dodał recenzję:
"Moje serce należało do ciebie, ale uznałeś, że nie było wystarczająco dobre, więc zabieram je z powrotem.” Consolation to książka, która pochłania bez reszty i trzyma w swoich objęciach do samego końca. Na początku mojej recenzji zaznaczę, że nie jestem miłośniczką „typowych” romansów, tak więc do książki "Consolation" Corinne Michaels podchodziłam jak do przysłowiowego jeża. Jednak zwyciężyła ciekawość i zaczęłam czytać. Jakie było moje zdziwienie, kiedy nawet nie zauważyłam, jak pochłonęłam w krótkim czasie blisko połowę książki! Napisana jest ona bowiem bardzo plastycznym językiem, który idealnie oddaje klimat rodem z „Peral Harbor”. Bo to właśnie z filmem o tym tytule skojarzyła mi się tak historia, a to głównie za sprawą środowiska żołnierzy i ich rodzin. Natalie, zwana przez przyjaciół 'Lee”, jest młodą, szczęśliwą, spełnioną kobietą, która właśnie oczekuje dziecka. Przygotowuje dom na przyjście najmłodszego członka rodziny, kiedy to jej radosny nastrój zakłóca wiadomość, która powoduje, że świat Lee w jednej chwili rozpada się jak „domek z kart”. Dowiaduje się bowiem o śmierci swego męża komandosa, który zginął podczas pełnienia służby. Od tego momentu Natalie musi sama zmierzyć się z życiem i poczuciem pustki jakie pozostawił po sobie jej ukochany Aron. W radzeniu sobie ze smutną rzeczywistością pomaga jej córka oraz przyjaciel zmarłego męża – Liam. Z czasem przyjaźń zamienia się w coś więcej … Czy Liam i Lee będą razem ? Czy uda im się pokonać wyrzuty sumienia oraz „duchy przeszłości”? Jeśli zaciekawił was ten wstęp, to konieczne sięgnijcie po 1 tom serii "Consolation duet" Corinne Michaels. "Unosi kciukiem mój podbródek, zmuszając, żebym na niego spojrzała. W jego niebieskich oczach lśni jakieś nieokreślone uczucie. Chcę odwrócić wzrok, zerwać połączenie, bo wyczuwam je. Czuję coś, a wcale nie chce. Nie jestem gotowa. Jest na to zdecydowanie zbyt wcześnie, ale ono istnieje, przenikając powoli przeze mnie, a ja boję się, ze to zobaczy.” Mocną stroną powieści jest z całą pewnością jej emocjonalność. Cała fabuła opiera się na uczuciach. Mają one różne odcienie. Obserwujemy zmagania głównej bohaterki z rodzącym się uczuciem do Liama, z jej wyrzutami sumienia względem zmarłego męża, jej ból i frustrację związaną z faktami, które przyszło jej poznać w czasie żałoby. Wszystkim to powoduje, że książkę czyta się bardzo szybko. Wszystkie emocje głównych bohaterów są wręcz „namacalnie” odczuwalne podczas lektury. Co jeszcze podobało mi się w tej książce? Na pewno sposób przedstawienia relacji Liama i Lee. Pomijając wątek romantyczny, łączy ich nietypowa więź. Jest między nimi chemia, ale nie brakuje też przyjacielskiego wsparcia i wzajemnych „pstryczków w nos”. Pojawia się również kwestia miłości mężczyzny do dziecka, co na pewno chwyta za serce i staje się powodem do wzruszeń. Podsumowując: Książka "Consolation" jest bardzo udanym debiutem Wydawnictwa Szósty Zmysł. Myślę, że sięgniecie po tę akurat pozycję wydawniczą, było strzałem w dziesiątkę, bowiem książka idealnie wpisuje się w ich profil. To pozycja „must have” dla miłośników delikatnych, emocjonalnych książek, z wiodącym motywem romantycznym i delikatną nutą erotyki. Jeśli lubicie śmiać się i płakać jednocześnie, kochacie wyrazistych bohaterów oraz fabułę skrojoną na miarę, to z pewnością będziecie zadowoleni po lekturze "Consolation". P.S. Na okładce widnieje napis: „Tej historii nie zapomnisz. A kiedy poznasz zakończenie, będziesz marzyć o tym, aby natychmiast poznać jej dalszy ciąg.” - potwierdzam, to prawda :) Dla tych, którzy podzielą moje zdanie – premierę II tomu zaplanowano na 5 grudnia 2017r.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-10-2017 o godz 22:50 Book Beast dodał recenzję:
"Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu. " FABUŁA: Natalie jest młodą kobietą, żoną i przyszłą matką. Jej mąż Aaron to jej pierwsza miłość, razem tworzą udany związek. Aaron jest przystojny, wysportowany i zdaje się być bardzo zakochany w swojej żonie, jest też komandosem SEALs. Która z nas nie chciałaby mieć u swojego boku przystojnego i zakochanego w nas w nas wojskowego? Cóż, jeśli zastanowimy się nad tym trochę dłużej to zapewne żadna. Bycie żoną mężczyzny, którego przez długi czas nie ma w domu. Ba! Nie dość, że nie ma to często nie mamy z nim żadnego kontaktu, i obawiamy się o jego zdrowie i życie, to coś czego część z nas nie byłaby w stanie zaakceptować. I właśnie z tym najgorszym z koszmarów żony żołnierza przyjdzie nam zmierzyć się wraz z Natalie już na pierwszych stronach książki. U progu jej drzwi staną koledzy Aarona z wiadomością, iż jej mąż stracił życie na misji. Świat młodej kobiety lega w gruzach. Przyznam się, że jak większość kobiet od czasu do czasu sięgam po romanse, ostatnimi czasy odłożyłam jednak miłosne historie na rzecz kryminałów i fantastyki. Bo choć lubię przeżywać miłosne uniesienia wraz z bohaterami to jednak, kiedy czytam ich zbyt dużo zaczynają mnie zwyczajnie nudzić. Cóż, przeważnie jest on i ona, czasem ktoś trzeci, zakochują się, prędzej czy później wydarza się jakaś tragedia i albo jest happy end, albo i nie. Trzeba mieć pomysł i to nie byle jaki, żeby napisać dobry romans. Oprócz pomysłu szalenie ważną rzeczą jest opisywanie uczuć naszych bohaterów. Bo czy nie o to chodzi w romansach? Aby odczuwać wszystko wraz z bohaterami? Ich niepewność, ból, stratę, nadzieję, radość, pożądanie czy miłość? Czy czułam coś czytając "Consolation"? O tak! Corinne Michaels wie jak pisać romanse 💗 Najpierw razem z Natalie przeżywałam jej żałobę, pokazała mi jak ciężkie było życie żony żołnierza, jak musiała nauczyć się żyć bez niego, i z niekończącą się obawą o jego życie, jak wracał z każdej misji odmieniony tym co przeżył. Czułam jej rozpacz po stracie męża, czułam jej siłę i miłość do córeczki kiedy musiała walczyć ze swoją żałobą każdego dnia. I czułam jej piękne i szczere uczucie rodzące się miedzy nią a Liamem. Odczuwałam wszystko i była to niezwykłą i wzruszająca historia , Corinne Michaels złamała mi serce po to bym razem z Natalie mogła je później poskładać. KSIĄŻKĘ POLECAM JEŚLI: +kochacie literaturę kobiecą +uwielbiacie przeżywać emocje wraz z bohaterami +lubicie wzruszające historię (tak- ja też płakałam na pierwszych stronach;)) KSIĄŻKI NIE POLECAM JEŚLI: -dostajecie dreszczy na samo słowo "romans" -czytacie w miejscach publicznych, gdzie ludzie źle reagują na łzy wzruszenia ;) -nie lubicie kiedy książka kończy się cliffhangerem, a trzeba czekać na następny tom PODSUMOWANIE: Czy polecam? W 100% ! Ta książka to istna bomba emocjonalna, którą pochłania się w jeden wieczór. Prawdziwa i nie przesłodzona. Ci, którzy liczą na sceny erotyczne mogą się mocno zawieść, bo jest ich niewiele. To opowieść przede wszystkim o utracie bliskiej osoby, i nie łatwej walce o własne szczęście. Bohaterowie mają realne problemy, lęki, obawy i uczucia, nie sposób ich nie polubić i im nie kibicować. Znalazłam jednak dwa spore minusy- ta książka jest zdecydowanie za krótka. I przepraszam bardzo co tam się stało na ostatniej stronie?! Jak można tak zakończyć książkę i kazać czytelnikowi czekać na następny tom? Będzie ciężko, ale skoro Lee dała radę ja również postaram się wytrzymać :) http://ksiazkaibestia.blogspot.com/2017/10/consolation-corinne-michaels.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
22-01-2018 o godz 15:22 Ksiazna dodał recenzję:
Znacie to, że słyszycie o jednej konkretnej książce, widzicie ją wszędzie, recenzję wypełnione poleceniami oraz pełnych pozytywnych wrażeń, nie możecie się doczekać aż sami po nią sięgnięcie, by doznać równych emocji i przekonać się o powodach wybitności tej pozycji? Tak było u mnie z "Consolation". Z niecierpliwością czekałam, kiedy do mnie przybędzie. Niestety się rozczarowałam. Nie wiem czy ze względu na moje wygórowane oczekiwania, czy też nie była tak dobra, za jaką ją uważano. Powód nie zmieni faktu, że zmarnowałam swój czas i zmuszałam się do czytania tej książki. Kolejna misja wojskowa odbiera Natalie męża oraz ich córce ojca. Załamana nie potrafi się pozbierać. Aarabelle utrzymuję ją tylko przy życiu. Jednak po miesiącach odnajdzie się osoba, która pomoże pozbierać jej się w garść. Liam, przyjaciel jej męża, czy to właściwe, żeby czuła do niego coś więcej? Nie można tej książce odmówić dobrego pomysłu na fabułę. Autorka od razu wrzuca nas w wir smutnych zdarzeń. Ale właściwie zaczynamy od śmierci postaci, której nawet nie zdążyliśmy poznać, nie mogliśmy się do niej przywiązać, nie odczuwamy to w strategiczny sposób. Opinię na temat męża Natalie wyrabiamy sobie z czasem. Wszystko krążyło się wokół niego, wciąż były nawiązania do jego osoby. Więc pewien sposób było to nietypowe, ale nie wywołujące wielkich emocji. Ratuje to wszystko zakończenie, którego, szczerze mówiąc, faktycznie się nie spodziewałam. Umiejętność opisywania erotycznych scen. Niektórym autorom brakuje tego warsztatu, ale nie można to odmówić autorce. Według mnie były świetne i nie czytało to się z przynudzaniem. Kolejnym z plusów jest motyw żony oficera marynarki wojennej. Sama autorka, Corinne Michaels, była taką kobietą i ona najlepiej wie jakie to jest uczucie, obawa przed stratą męża, bliskiej osoby, na jednej z misji i opisała to w świetny sposób. Jednak na tym kończą się plusy. Według mnie główna bohaterka była typową Mary Sue. Mimo ciąży piękna i zgrabna, wszyscy ją uwielbiają, codziennie nowy awans w pracy lub urlop, mimo tragicznych przeżyć wiodąca szczęśliwe życie. Jedynie od czasu, do czasu zdarzały jej się załamki z powodu braku męża i to tyle, po za tym nasza Natalie nie posiada wad. Gdyby nie nietypowy pomysł na fabułę ta książka byłaby zwyczajnym romansem. Bo co w tej historii dzieję się niezwykłego? Spotykają się, niespodziewanie zakochują, on pokazuje jaki jest cudowny i troskliwy, ona jaka niezwykła, jeżdżą na wakacje, opiekują się jej córką i tylko był jeden niespodziewany zwrot akcji, o którym autorka sobie przypominała czasem, żeby bardziej rozwinąć akcję. I ten właśnie niespodziewany zwrot akcji mógł być dobrze rozwinięty i wtrącić coś więcej do fabuły, ale od razu po zdarzeniu autorka o nim zapomniała i przypomniała sobie po stu stronach, a rozwiązanie tego podejrzewam, że będzie w drugiej części, bo, przecież trzeba jakoś zachęcić ludzi do sięgnięcia po kolejny tom. Sposób opisania emocji przepełniających bohaterów mnie nie przekonywał. Nie poruszał, nie sprawiał, że się wzruszałam. Plus moja niechęć do bohaterów sprawia, że wypełniały mnie obojętne i negatywne emocje. Nijakość tego nagłego zwrotu oraz połączenie typowej historii romantycznej sprawia, że zwyczajnie się wynudziłam. Coś mi brakuje w opisie emocjonalnych przeżyć Natalie oraz wahań Liama, który tradycyjnie, jak na bohatera literatury romantycznej, był za idealny. Może jednak po pewnym czasie skuszę się na sięgnięcie po kontynuację? Kto wie, ale nawet to "zwalające z nóg" zakończenie nie sprawia, że muszę się dowiedzieć co będzie dalej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-10-2017 o godz 11:02 redgirlbooks dodał recenzję:
''Nadzieja to wredna suka, która ma w dupie, to czego chcesz. A zatem jedyną rzeczą, na której mogę polegać, jest wiara. Wiara w to, że uda mi się przez to przejść i uleczyć złamane serce.'' Natalie dowiaduje się, że jej mąż Aaaron, żołnierz SEAL zginął w nieszczęśliwym wypadku. Kobieta nie potrafi się pogodzić z tym, że go już nigdy nie zobaczy, a ich córka nigdy nie pozna swojego taty. Ból po stracie ukochanego męża jest dla Natalie dojmujący. Jedyne co pozostaje kobiecie to wspomnienia, ale wkrótce i one z upływem czasu się zacierają. Natalie traci chęci do życia i jedyne, co trzyma ją na powierzchni to ukochana córeczka. Pewnego dnia, w jej domu pojawia się Liam. Przyjaciel jej męża, który powrócił z Kalifornii, aby dotrzymać obietnicy złożonej Aaronowi. Mężczyzna chce pomóc Natalie oraz jej córce. Kobieta na początku jest niezadowolona, uważa, że poradzi sobie i bez niego. Jednak z czasem zaczyna doceniać jego pomoc. Natalie odzyskuje dawną siebie, a pomiędzy bohaterami zaczyna iskrzyć. Z niecierpliwością czekałam na pierwszą powieść od Wydawnictwa Zmysłów. Uwielbiam wszelkie romanse, a te z odrobiną bólu i prawdziwości najbardziej. Książka wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony. Już na początku zrzuca na czytelnika emocjonalną bombę, by stopniowo uleczyć nasze serce, a później z powrotem je roztrzaskać. Wczułam się w sytuację głównej bohaterki tak jakbym to była ja sama. Jej ból, strata - były częścią mnie, również jej łzy i niepewność o dalsze życie. Autorka bardzo dobrze wykreowała tę postać. Jako idealną matkę, kobietę, która musi sobie poradzić ze stratą ukochanej osoby. Nie jest to postać bez wad, ale to czyni ją bardziej prawdziwą i realną. Przez ból przebija się zabawna i inteligentna kobieta, która nie boi się mówić to, co myśli. Jeśli chodzi o postać Liama bardzo mi się spodobała jego troskliwość wobec Natalie i jej córki. Jego stanowczość i niezłomność również. Był na każde jej zawołanie i jako jeden z nielicznych nie pocieszał jej kłamstwami. Autorka ukazała w swojej książce jak wygląda związek z kimś związanym z wojskiem. Pokazała niepewność wynikającą z tego, że dana osoba może już nigdy do nas nie wrócić. Również żałobę, która sprawia, że zaczynamy idealizować ukochaną osobę, nie zauważając jej wcześniejszych wad. ''Consolation'' to emocjonalny ładunek, który sprawi, że jeszcze długo nie będziecie mogli się po jej lekturze pozbierać. Historia Natalie i Liama pozostanie w Waszych sercach i myślach, gdyż tej powieści nie da się tak łatwo zapomnieć. Śmierć jest związana z życiem. Nie można jej się wyzbyć i chcąc nie chcąc zawsze będzie obecna w naszym życiu. Jedyne, co możemy zrobić to starać się iść do przodu i znaleźć kogoś, kto uleczy nasze serce. Bo o wiele łatwiej jest przejść przez trudności z kimś niż samemu. Tylko pozwólmy na to innym. Jeśli uwielbiacie romantyczne i zmysłowe książki, bez nachalności to ja Wam tę powieść polecam. Jest ponadto piękna, wzruszająca i chwytająca za serce. Nie zabraknie tu dobrze wykreowanych bohaterów, iskry napięcia i wyczekiwania. Zakończenie zwali Was z nóg do tego stopnia, że będziecie błagać o więcej. Ja uwielbiam tę książkę, pokochałam autorkę i jeśli o mnie chodzi - jest lepsza od samej Colleen Hoover!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2017 o godz 18:16 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
Bardzo rzadko sięgam po romanse, ponieważ nie przepadam za tym gatunkiem literackim. Denerwuje mnie przede wszystkim do bólu przewidywalna fabuła, słabo wykreowani bohaterowie no i absurdalne sytuacje takie jak miłość od pierwszego wejrzenia. Dałam szansę "Consolation" i szczerze przyznaję, że jestem w szoku! Miałam duże obawy przed lekturą "Consolation", ponieważ na okładce widnieje napis: "Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover". Nie zaliczam się do licznego grona wielbicielek twórczości Colleen Hoover, dlatego do "Consolation" podchodziłam raczej sceptycznie. Mój błąd! Okazało się, że Corinne Michaels ma o niebo lepszy styl pisania niż Hoover. Ponadto, przedstawione przez Corinne wydarzenia nie odbiegają za bardzo od rzeczywistości. Zachowanie bohaterów jest naturalne, w pełni uzasadnione i prawdziwe. A dla mnie właśnie to jest najważniejsze kryterium oceny romansów, tzn. czy proponowana historia nie jest nierealna. Główna bohaterka, Natalie, traci swojego męża. Zostaje sama z małą córeczką, która nawet nie miała okazji poznać ojca. Natalie jest załamana, ledwie radzi sobie z rzeczywistością. Dziecko jest jej jedyną motywacją do życia. Przyjaciel zmarłego Aarona, Liam, ma obowiązek zaopiekować się rodziną swojego najlepszego przyjaciela. Jednak z czasem troska Liama przemienia się w prawdziwą miłość do Natalie i jej córeczki. Uważam, że autorka poprowadziła akcję najlepiej, jak tylko można było to zrobić. Liam nie zakochuje się w Natalie od razu. Ich uczucie rozkwita stopniowo, przypadkiem, powoli. Jednocześnie Natalie ma twardy orzech do zgryzienia, ponieważ niedawno straciła swojego męża. Nie ma pewności, czy uczucie do Liama jest tylko próbą ułożenia sobie życia na nowo albo bardzo silną potrzebą bezpieczeństwa w ramionach mężczyzny czy może prawdziwą miłością, która tak nagle pojawiła się na jej drodze. Dylemat ten jest rzeczywiście bardzo trudny... Taka sytuacja sprawia, że czytelniczka współczuje Natalie i zaczyna przeżywać wszystkie problemy razem z nią. W międzyczasie na jaw wychodzą tajemnice, o których istnieniu Natalie wolałaby chyba nie wiedzieć. Komplikują jej życie i wystawiają związek z Liamem na próbę. Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że fabuła jest naprawdę wciągająca, a bohaterowie nie wpadają bezmyślnie w wir namiętności, ale ciągle próbują poukładać życie tak, aby było im jak najlepiej. Jednak to, co najbardziej mi się podobało, to samo zakończenie. Co prawda w trakcie czytania "Consolation" przeszła mi przez głowę myśl, że takie zakończenie książki mogłoby być bardzo ciekawe, choć trochę ryzykowne... Myślałam, że autorka jednak wybierze inne rozwiązanie. A jednak nie! I to jest dla mnie najbardziej zaskakująca rzecz w tej książce. Uwierzcie mi, że po przeczytaniu ostatniej strony będziecie mocno zszokowani, a chęć sięgnięcia po drugi tom nie da Wam żyć spokojnie. Niestety, "Conviction" będzie miało swoją premierę dopiero 5 grudnia. "Consolation" polecam wszystkim kobietom, które mają ochotę na sięgnięcie po naprawdę dobry romans. Zapewniam, że fabuła Was nie znudzi, a bohaterowie z pewnością zapadną Wam w pamięć na długo. Radzę sięgnąć po "Consolation" bliżej premiery drugiego tomu! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-11-2017 o godz 09:25 Jace dodał recenzję:
"Recenzja" pochodzi z bloga http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/ Do "Consolation" przyciągnęło mnie mnóstwo pozytywnych opinii. Wiele osób twierdzi, że jest to najlepsze New Adult jakie czytali. Ja nie do końca zgadzam się z tą opinią. W książce tej przeszkadzał mi język autorki. Był on bardzo lekki, a momentami wręcz prymitywny. "Żarty" bohaterów stały na bardzo niskim poziomie, były bardziej żałosne niż śmieszne czy urocze. Niestety "Consolation" prezentuje mizerny humor. Bohaterowie tej pozycji też nie byli idealni. Lee momentami była nie do zniesienia. Jej humorki doprowadzały mnie do szału. Ok. Rozumiem, że straciła męża i było jej ciężko, ale jej zachowanie było momentami niewytłumaczalne. Za to Liam był świetny. Bardzo opiekuńczy, inteligenty i przy tym męski. Szczerze podziwiam jego cierpliwość. Ja nie wytrzymałabym z Natalie, tak długo jak on. Nie podobało mi się, że główna bohaterka dostała pracę po znajomości. Przez to, że jej mąż zginął na misji jej droga do osiągnięcia sukcesu była znacznie łatwiejsza. Pracowała w firmie prowadzonej przez przyjaciela Aarona zaledwie kilka miesięcy, a już dostała awans. Wzięcie tygodnia urlopu nie było żadnym problemem. Wszyscy wokół niej skakali, tylko ze względu na jej zmarłą drugą połówkę. Jest to bardzo niesprawiedliwe i przy tym troszeczkę nierealne. Autorka pokazała, że miłość jest ślepa. Człowiek zakochany nie dostrzega wad i błędów drugiej osoby. Nie wierzy w to co mówią jego bliscy. Idealizuje swojego ukochanego i nie potrafi dostrzec, że w jej związku coś się psuje. Jest to przerażające, ale jak najbardziej prawdziwe. Bardzo cieszę się, że wątek miłosny w tej powieści rozwijał się powoli. Często w New Adult spotykamy się z miłością od pierwszego wejrzenia, która już na drugiej randce kończy się dzikim seksem. Tutaj uczucie jakim darzą się bohaterowie kształtuje się przez całą książkę. Pod wpływem Liama Natalie coraz bardziej otwiera swoje serce na miłość. Sympatia jaką darzą się postacie jest prawdziwa i niezwykle naturalna. Ogromnie ważną rolę w Constolation odgrywa cierpienie i smutek spowodowane posiadaniem męża żołnierza. Autorka pokazała z jak wielką tęsknotą i odpowiedzialnością wiąże się dzielenie życia z człowiekiem, który każdego dnia może zginać. Bardzo się ciszę, że Michaels poruszyła ten wątek, ponieważ niektórzy ludzie zapominają, że praca w wojsku to nie tylko duże pieniądze, ale i ciągłe ryzyko związane ze śmiercią. Zakończenie książki wmurowało mnie w ziemie. JAK? Ja się pytam JAK? To co autorka zawarła na ostaniach stronach spowodowało, że nie mogłam się otrząsnąć. Nie doprowadziło mnie ono do płaczu jak większość osób, ale wprowadziło w duże osłupienie. Książka Corinne Michaels to słodko-gorzka opowieść o stracie, bólu, cierpieniu, ale i radościach spowodowanych spędzaniem życia z ukochaną osobą. Powieść przedstawia piękną i dojrzałą miłość ludzi po przejściach. Niestety niektóre rzeczy nie były idealne, nad czym bardzo ubolewam. "Consolation" miało potencjał, aby zostać najlepszym New Adult jakie czytałam, ale minusy wymienione przeze mnie wyżej odebrały mu ten tytuł.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-09-2017 o godz 19:31 bookspacepl dodał recenzję:
Strata, ból, rozpacz, szczęście, miłość, nienawiść. Oto z czym będą musieli zmierzyć się bohaterowie. "Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem. Nawet nie byłam nim zainteresowana. Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama." Od razu jesteśmy rzuceni na głęboką wodę, ponieważ Natalie poznajemy w momencie straty męża. Żałoba nie jest łatwa, każdy przechodzi ją inaczej, dlatego uważam, że jest to trudny temat do uchwycenia w książkach i każdy może zrobić to inaczej. Tutaj nie wylałam morza łez, ale na pewno bardzo się wzruszyłam. Oczywiście pojawia się Liam, jego poczucie humoru oraz stosunek do dzieci i już na początku autorka funduje emocjonalny rollercoaster - z jednej strony ubolewałam nad stratą bohaterki, z drugiej śmiałam się z niektórych sytuacji i dialogów, a w serduszku robiło się cieplej. Przez pozycję Corinne Michaels się płynie i może nie jest to arcydzieło gatunku, ale na pewno warto zainteresować się tą historią i poznać postacie, także te drugoplanowe. Nie jest kolejna książka, w której bohaterowie z dnia na dzień wchodzą sobie do łóżka, ponieważ "chcą zapomnieć". Tutaj po miesiącach spędzonych razem oni zaczynają czuć do siebie coś więcej. Chociaż to i tak szybko biorąc pod uwagę fakt, że bohaterka straciła męża, którego kochała. Ale jak pisałam, ze stratą bliskich każdy mierzy sie inaczej i autorka postanowiała pójść akurat w tę stronę. Cała sytuacja nie jest łatwa dla Natalie, ani dla Liama, który był najlepszym przyjacielem jej męża. Tak naprawdę razem z nimi przyzwyczajałam się do nowej sytuacji i odkrywałam tajemnice, przez które czasami czułam się zdezorientowana jak wszyscy inni bohaterowie książki. To co mnie zaskoczyło to styl autorki, który okazał się bardzo lekki, a na początku wręcz błachy, co trochę nie pasowało mi do moich oczekiwań (a może to wina tłumaczenia?). Po prostu podziewałam się czegoś innego, więc musiałam się do niego przyzwyczaić, ale koniec końców historia okazała się bardzo wciągająca i gdyby nie inne obowiązki przeczytałabym ją w jeden wieczór. Pierwsze dwieście stron było troszkę lepsze (dawno już nie miałam takiej ochoty zaznaczać tylu cytatów). Większość drugiej części książki wydawała mi się spokojniejsza przez co emocje opadły, ale za to zakończenie... Od pierwszych rozdziałów miałam nadzieję, że autorka postanowi zakończyć "Consolation" w ten sposób i nie zawiodłam się - skutek jest tylko taki, że potrzebuję następną część! Natychmiast!!! W tej historii może się jeszcze wiele wydarzyć. Premiera "Consolation" Corinne Michaels przewidziana jest na 11 października, a ja uważam, że warto zwrócić na nią uwagę. Jest to również pierwsza książka wydana przez Wydawnictwo Szósty Zmysł więc dla fanek tego typu książek może to być pozycja obowiązkowa!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-10-2017 o godz 21:51 zosia dodał recenzję:
"Gdyby złamane serce mogło przybrać jakąś formę, stałoby się tą książką" - te piękne słowa zdobią okładkę pewnej powieści, lecz nie tej, co powinny. To "Consolation" w przecudowny sposób definiuje smutek, ból i cierpienie. Pierwszymi stronami łamie nasze serca, pomaga nam je poskładać, aby znów roztrzaskać je na milion kawałeczków. Gdy rozlega się pukanie do drzwi, Natalie dobrze wie, co się zaraz stanie i nie chce w to uwierzyć. Nie chce usłyszeć tych słów... Jej mąż Aaron, żołnierz SEAl zginął na misji. Nie dotrzymał obietnicy. Nie wrócił. Jej serce zostaje roztrzaskane. Kobieta nie potrafi i nie chce poradzić sobie ze stratą. Nie chce trwać bez ukochanego. Przestaje się uśmiechać, zatraca siebie. Przy życiu trzyma ją jedynie maleńka córeczka. Wtedy pojawia się on! Przyjaciel zmarłego męża, który miał tylko pomóc. Pomoc jednak przeradza się w coś więcej. Pozostaje tylko jedno pytanie: "To miłość, czy może tylko nagroda pocieszenia?". Sięgając po "Consolation", nie wiedziałam o niej dosłownie nic. Nie czytałam nawet opisu, nie miał on dla mnie znaczenia. Wiedziałam, że w książce będzie dominował wątek romantyczny i to mi wystarczyło. Po pięciu stronach byłam pewna, że się zakocham. Po czternastu uświadomiłam sobie, jak bardzo to będzie bolało. Oglądając filmy amerykańskie, często zastanawiam się jak radzą sobie kobiety po stracie męża, żołnierza. Zawsze w tych momentach płaczę. Jest mi smutno, że bohaterkom się przytrafiło coś tak okropnego, a siebie na ich miejscu w ogóle sobie nie wyobrażam. Nie wiem czy potrafiłabym zacząć życie na nowo. Corinne Michaels podjęła właśnie ten temat i zrobiła to doskonale. Ukazała Natalie w niezwykle trudnym dla niej momencie. Opisała jej cierpienie w bardzo realny sposób - tak, że wszystkie uczucia bohaterki przenosiły się na mnie. Moje serce pękało, czytanie bolało, ale łaknęłam więcej. Nie mogłam się oderwać, chociaż wiedziałam, że będę umierać wewnętrznie z Natalie. Corinne Michaels dobrze wie jak zagrać na emocjach czytelnika. Przeplata radość i smutek, śmiech i łzy. Potrafi zniszczyć sielankowy obrazek, dodając mu nowych treści. Zaskakuje, rani i rozkochuje, nie podąża utartymi schematami. Umie wywołać skrajne uczucia i zmusić do refleksji. Sprawia, że jedna powieść jest w stanie pomieścić życie ludzkie wraz z jego wzlotami i upadkami. Po prosu wie jak stworzyć receptę na doskonałą powieść i wcielić ją w życie. "Consolation" trzeba przeczytać. To nie jest płytki romans bez żadnej treści. Wręcz przeciwnie! To przepiękna historia o miłości i bólu straty. Pokazuje, że życie nie jest doskonałe, a każdy dzień może być naszym ostatnim. Tragedie dotykają zwykłych ludzi, a zmierzyć się z nimi to nie lada wyzwanie. "Consolation" to powieść pełna pięknych, ponadczasowych treści, które trzeba poznać. Tą historię po prostu trzeba przeżyć!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-10-2017 o godz 21:08 1991monika dodał recenzję:
Natalie ma 27 lat, spodziewa się dziecka i właśnie została wdową. Jej mąż Aaron był żołnierzem, więc sporo czasu spędzał poza domem na niebezpiecznych misjach, gdzie podczas jednej z nich stracił życie. Aaron był dla niej całym światem odkąd skończyli 16 lat. Lee jest załamana, ale może liczyć na wsparcie bliskich jej osób. Jedną z nich jest Liam, który pracował razem ze zmarłym. Spędza z Natalie mnóstwo czasu i w końcu staje się to dla nich czymś więcej niż tylko troską o żonę najlepszego przyjaciela. Kobieta jest rozdarta – z jednej strony jeszcze nie opłakała męża, a z drugiej chciałaby dać sobie szansę na ponowne odnalezienie szczęścia. Książka jest napisana w narracji pierwszoosobowej, ale część rozdziałów poznajemy z perspektywy Natalie, a pozostałe widzimy oczami Liama. Wydarzenia w książce dzieją się na przestrzeni około roku i bardzo podobało mi się to, co dało się zaobserwować wraz z upływem czasu w książce. Początkowo Lee była zrozpaczona, Aaron był całym jej życiem od ponad dziesięciu lat, a nagle zostaje samotną matką. Potem zauważa otaczające ją z każdej strony wsparcie oraz budzą się w niej nowe uczucia, które wprowadzają mnóstwo zamętu w jej życie. Dość dobrze jest ujęte rozdarcie głównej bohaterki pomiędzy żałobą, a szansą na miłość i oraz sposób, w jaki przyjaźń przeradza się w coś więcej. „Consolation” jest opowieścią o bólu po stracie bliskiej osoby i o tym jak sobie z nim radzić, a także o próbie odnalezienia szczęścia i radości z życia. Książka zawiera mnóstwo emocji, które wraz z każdą stroną czytelnik odczuwa i przeżywa coraz bardziej razem z naszymi bohaterami. Ale najważniejsze jest to, że jest tak dobrze napisana, że zarówno wzrusza jak i bawi. Zawiera naprawdę sporo momentów, w których dialogi mogą rozbawić do łez ze śmiechu. Kolejną zaletą „Consolation” jest lekki styl, jakim książka została napisana. Tę lekturę czyta się szybko i ciężko się od niej oderwać. Cała historia w połączeniu z przystępnym piórem Michaels sprawia, że książka Was całkowicie pochłonie i możecie przy niej stracić poczucie czasu. Muszę przyznać, że choć lubię czytać romanse to często jednak są one przewidywalne, ale tym razem tak nie było. To, co się dzieje na ostatniej stronie książki sprawi, że po drugą część chce się sięgnąć od razu. Zakończenie jest zaskakujące i właściwie w całej książce jest jeszcze kilka takich nieoczywistych momentów, co oczywiście jest ogromnym plusem. „Consolation” to piękna historia poruszająca trudne tematy, a to jakich emocji mi dostarczyła sprawia, że ja drugiej części nie mogę się już doczekać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.