Co, jeśli... (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Dostępny w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Powieść autorki bestsellerowej serii „Oddechy”, równie pełna emocji i zapierającej dech akcji!

Co, jeśli dostałbyś drugą szansę na to, by kogoś poznać po raz pierwszy? Cal Logan doznaje szoku, gdy widzi Nicole Bentley siedzącą naprzeciwko niego w kawiarni tysiące mil od ich rodzinnego miasta. Przecież od ponad roku – gdy oboje skończyli szkołę – nikt jej nie widział ani o niej nie słyszał. Tylko że to nie jest Nicole.
Wygląda dokładnie jak miłość Cala z dzieciństwa, ale nazywa się Nyelle Preston. Jest przeciwieństwem Nicole: impulsywna i odważna, zaraża wszystkich wokół pasją życia. Cal jest nią totalnie zafascynowany. Ale Nyelle kryje też wiele tajemnic, a im bardziej Cal zbliża się do rozwiązania jej zagadek, tym mniej chciałby wiedzieć.
Gdy tajemnice z przeszłości i teraźniejszości zderzają się, jedno staje się jasne: nic nie jest takie, jakim się wydawało…


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Co, jeśli...
Tytuł oryginalny: What If
Autor: Donovan Rebecca
Tłumaczenie: Goździkowski Andrzej
Wydawnictwo: Wydawnictwo Feeria Young
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-06-17
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 34 x 212 x 147
Indeks: 17002004
 
średnia 4,6
5
27
4
16
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
36 recenzji
5/5
23-05-2015 o godz 17:14 paulinka25042 dodał recenzję:
Po sukcesie serii „Oddechy”, autorstwa Rebecci Donovan, przyszedł czas na zapoznanie się z kolejną jej książką. Trudno sobie wyobrazić, że autorka mogłaby stworzyć kolejną, tak poruszającą historię. Ale w końcu jest możliwość aby to sprawdzić i dowiedzieć się, czy Pani Rebecca , po raz kolejny podbije serce czytelnika. Odpowiedź wydaje się proste, przecież nie może być inaczej, a jednak zawsze gdzieś pojawia się iskierka zwątpienia… Więc jak myślicie, „Co, jeśli…” podbiło moje serce?

Ile razy wydawało ci się, że widzisz kogoś znajomego? Podchodzisz bliżej i dopiero wtedy dostrzegasz obcą osobę. Ot, taka zwykła pomyłka, która może zdarzyć się każdemu.
Siedzący w kawiarni Cal Logan, właśnie zobaczył Nicole Bentley, której nie widział od matury. Wyglądało to tak, jakby zniknęła i nikt już nie interesował się jej osobą, oprócz niego. A teraz, kilka stolików dalej, siedzi sobie, jakby nigdy nic się nie stało. Tylko, co ona tu robi? I dlaczego nie pamięta swojego przyjaciela z dzieciństwa?
Ale to nie jest Nicole Bentley, to Nyelle Preston. Obie wyglądają identycznie, jednak różnią się charakterem.
Jaką tajemnicę skrywa Nyelle, a najważniejsze, kim tak naprawdę jest?

Zaczynając czytać, nie spodziewałam się, tak intrygującej historii. Od samego początku wszystko analizowałam, zbierałam fakty, łączyłam wszystko w całość, a i tak nie przewidziałam rozwiązania. Było tak banalne, tak inne od mojego wyobrażenia, że wręcz niemożliwe. Jednak najważniejsze jest to, że historia wywołała u mnie wiele emocji, pokazała siłę prawdziwej przyjaźni, a także jak bardzo potrafimy być powierzchowni. Bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie innych, choć nigdy nie zastanawiamy się nad motywami, którymi kierują się w swoim życiu. Ale to co widzimy, nie zawsze jest prawdziwą osobowością, a tylko powierzchownym pudełkiem wystawionym na pokaz.

Cal to chłopak, który nigdy nie należał do popularnej paczki. Zawsze był chuderlawym okularnikiem, bez smykałki do sportu. Dopiero będąc na studiach, zmienił się nie do poznania. Teraz uchodzi za prawdziwe ciacho. I potrafi to wykorzystać, choć tak naprawdę, nigdy nie chce ranić żadnej dziewczyny, z którą się umawia. Żadna nie jest dla niego odpowiednia, wciąż czegoś mu brakuje, choć sam nie potrafi nazwać tego, czego szuka albo kogo…
Nyelle zachowuje się jak obłąkana. Nie zważa na niebezpieczeństwo, nie martwi się, co o niej pomyślą inni. Nie przejmuje się swoim wyglądam, ani ciuchami, które ma na sobie. Jest beztroska i szalona. Jej pomysły są zwariowane i dziecinne. Posiada także wielkie serce, pomaga innym i jest bardzo uczuciową osobą.

„Co, jeśli…” to kolejna wspaniała i wartościowa historia. Zmusza czytelnika do refleksji, do zastanowienia się nad swoim życiem i swoim szczęściem. Czasami drobna zmiana może mieć wielkie znaczenie. Dodatkowo pokazuje, jak duże znaczenie ma nasze środowisko, a nawet nasi najbliżsi. Presja wywierana na nas, nie jest niczym dobrym, może mieć fatalne konsekwencje. Warto się zastanowić, czy jest się po prostu sobą, a może tylko marną atrapą tego, czego chcą inni. Przecież nie jesteśmy cudzymi marionetkami, mamy prawo do własnych wyborów, zabawy i do swoich własnych błędów.

Rebecca Donovan pokazała kolejną historię, która może być prawdziwa. Nikt tak naprawdę nie wie, co dzieje się za ścianą u sąsiadów. Po raz kolejny, bohaterowie, których znajdziemy na stronach jej powieści, są bardzo realistyczni. Nie wiem, czy to kolejna powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, czy tylko wyobraźnia autorki, ale czułam jakby to wszystko już się, gdzieś wydarzyło. Wszystko jest bardzo skomplikowane, posiada wiele warstw i ukrytych celów. Dzięki temu powstała kolejna mocna książka, która zabiera swojego czytelnika w niezwykłą podróż.


Moja ocena: 9/10
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
26-05-2015 o godz 10:38 markietanka dodał recenzję:
Kiedy odkładałam najnowszą powieść Rebecci Donovan, miałam wrażenie jakby mi ktoś obuchem strzelił w głowę. Zostałam porażona informacjami jak Cal i Rae, ciężko mi było się pozbierać. Trzeba przyznać, że Rebecca Donovan umie pisać i doskonale udaje sie jej stworzyć specyficzny nastrój, pełen niedopowiedzenia i tajemnicy. Atmosfera zagęszcza się i wybucha na finale, powalając czytelnika na kolana. Bardzo podoba mi się, że w powieściach dla młodzieży poruszane są mądre i głębokie tematy, jak ciężka choroba, czy molestowanie. Autorka potrafi przy tym zachować lekką formę i nie przytłaczać czytelnika, a jednak skłonić go do refleksji. Przyjaźń, miłość, wchodzenie w dorosłość, wszelkie związane z tym trudy i radości, znajdziecie w książkach Rebecci Donovan. Ja jestem zachwycona jej powieściami, a moja córka dosłownie wyrywa mi je z rąk. Doskonała literatura dla młodzieży, która potrafi oczarować również dorosłych. Przeczytajcie i przekonajcie się sami!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
10-06-2015 o godz 10:09 cyrysia dodał recenzję:
Rebecca Donovan to autorka cenionej przez czytelników serii ''Oddechy'', która zyskała status bestsellera ''USA Today''. Jest absolwentką Uniwersytetu Missouri, razem z synem mieszka w niewielkim miasteczku na terenie stanu Massachusetts. Fascynuje ją złożoność życia, uwielbia muzykę i chciałaby chociaż raz spróbować niemal wszystkiego.

Wszystkie dotychczas wydane w Polsce powieści pisarki szalenie mi się podobały. A jak jest tym razem? Przyznam szczerze, spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego. Zabrakło przysłowiowej ''wisienki na torcie'', która rozszarpałaby moje serce na kawałki.

Fabuła brzmi interesująco i dość nietypowo. Cal studiuje w Crenshaw. Pewnego dnia przypadkowo spotyka dziewczynę łudząco podobną do jego sympatii z dziecięcych lat, z którą od dawna nie utrzymuje kontaktu.

''– Przysięgam, to była ona. A poza tym skąd mamy wiedzieć, czy naprawdę studiuje na Harvardzie? Od matury nikt z nią nie rozmawiał''.

Niestety to pomyłka, gdyż Nyelle nie zna żadnej Nicole, ani tym bardziej Cala. O co w tym wszystkim chodzi? Autorka stworzyła enigmatyczną historię pełną zakrętów i niejasnych znaków, która niemal do samego końca trzyma w niepewności i zawieszeniu. Dwie dziewczyny wyglądające prawie identycznie. Tyle tylko, że mają odmienne osobowości. Nicole zawsze była nieśmiała, grzeczna i ułożona, a Nyelle jest pełna energii i zwariowanych pomysłów. Byłam przygotowana na różne warianty np. spodziewałam się, że Nyelle uległa wypadkowi i doznała urazu głowy, który spowodował amnezję, i w efekcie zmienił się jej charakter, ewentualnie jest jakąś nieznaną krewną Bentley. Jednak moje założenia okazały się błędne. W rzeczywistości nic nie jest takie, jakim się wydaje. Nie mogę nic więcej zdradzić, by nie zepsuć nikomu przyjemności czytania.

To wciągająca, wielowarstwowa opowieść o życiu bez ograniczania cudzej wolności czy dobra, narzucania rygorów i zasad. Autorka wybrała nie najłatwiejszy sposób prowadzenia fabuły. Bieżące wydarzenia przedstawione z kilku perspektyw, przeplatają się z licznymi retrospekcjami, które zgrabnie mieszają się ze sobą, zazębiają się, tworząc kompozycyjną całość. Dzięki temu niemal równocześnie śledzimy interakcje między Calem a Nyelle oraz stopniowo i z rozmysłem poznajemy przeszłość Nicole, począwszy od czwartej klasy podstawówki aż do ostatniej klasy liceum. W międzyczasie zagłębiamy się również w punkt widzenia Richelle – wspólnej przyjaciółki Cala i Nicole, co czyni historię prostą i zawiłą równolegle.

Nie sposób nie wspomnieć o bohaterach - są sympatyczni, wyraziści, nie miałam problemu z ich odbiorem. Aczkolwiek moim zdaniem sylwetka Cala została potraktowana nieco po macoszemu. Zdecydowanie za mało w nim charakteru: jest miły, serdeczny, ale brak mu odwagi i stanowczości. Za to Nyelle wyróżnia się barwną osobowością: turla się z górek, wspina po drzewach, bije pięścią facetów, dla zabawy zakłada suknię ślubną, odwiedza bezdomnych w schronisku i chore dzieci w szpitalach. W skrócie - żyje chwilą, chwyta każdy dzień i nigdy niczego nie żałuje. Natomiast z fragmentów dzieciństwa Nicole, wyłania się obraz bojaźliwej dziewczynki z nienagannym zachowaniem, która zgodnie z oczekiwaniami rodziców musi być perfekcyjna w każdym calu. Wszystko ma jednak swoje granice. Dlatego pewnego dnia dochodzi do rodzinnej awantury.

''– A co, jeśli mam już dość odgrywania roli waszej perfekcyjnej córeczki? – Jej głos był
gniewny i napięty, jakby wypowiadanie tych słów sprawiało jej fizyczny ból.
– Nicole, przestań natychmiast! – rozległ się niski, dudniący bas pana Bentleya. – Co ty wyprawiasz?''

Jakie będą konsekwencje młodzieńczego buntu i gniewu? Ten wątek stanowi cenną lekcję dla wielu rodziców, którzy w pogoni za pragnieniem uszczęśliwienia dziecka, zamykają go w kokonie własnych wymagań i oczekiwań. Nie można na siłę i za wszelką cenę kierować czyimś życiem. Bo każdy człowiek ma prawo żyć tak jak chce, myśli i czuje. I mieć oparcie w bliskich osobach, zwłaszcza w rodzinie. W przeciwnym razie może dojść do jakiegoś nieszczęścia.

Ogólnie rzecz biorąc - książka bardzo mi się podoba. Ma swój urok i czar. Całość napisana jest lekko, barwnym i plastycznym językiem. Akcja toczy się spokojnym rytmem, lecz nie męczy ani nie nuży. Wątek miłosny jest bardzo subtelny, naturalny, tak jakby gdzieś w tle. Zakończenie zmierzające do jednego celu - rozwiązania zagadki, niesamowicie mnie zaskoczyło. Nie przypuszczałam, że sprawy przybiorą tak nietypowy obrót.

Podsumowując - piękna, przejmująca, owiana nutką tajemniczości i pozytywnego szaleństwa powieść o miłości, przyjaźni, stracie i dojrzewaniu, a także o poszukiwaniu szczęścia, docenianiu każdej chwili życia i wykorzystywaniu drugiej szansy, którą daje nam los. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Polecam wszystkim zainteresowanym.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-06-2015 o godz 22:19 NathalieRoss dodał recenzję:
Drogi Czytelniku,
czy pamiętasz, kiedy po raz ostatni gdybałeś? Potrafiłbyś zliczyć, w ilu sytuacjach podważałeś sens podjętej decyzji? Ile godzin temu rozważałeś wybranie innej drogi? Ile minut dzieli Cię od ostatniej myśli "a co, jeśli..."? Każdy z nas zastanawia się nad swoim życiem i podjętymi wyborami. Nie ma ziemi dorosłego człowieka, który nigdy by nie gdybał i nie rozważał nad innym rozwiązaniem. Stąd właśnie, spośród gdybających ludzi, wzięli się nowi bohaterowie Rebecki Donovan, opisani w powieści "Co, jeśli...".

Cal Logan jest zwykłym chłopakiem, którego każdy mógłby minąć na ulicy bez zwracania specjalnej uwagi. Może poza jego byłymi, które uwielbiają atakować go gorącą kawą i zasypywać toną szczegółów ze swojego życia od czasu zerwania. W dzieciństwie spędzał mnóstwo czasu z trzema dziewczynami: Rae, Richelle i Nicole. Losy całej czwórki potoczyły się jednak inaczej, niż Cal by chciał - została mu tylko Rae i to niestety głównie na odległość. Studenckie noce spędza już z innymi kumplami. W trakcie jednej z nich jest świadkiem dość specyficznej sytuacji z zamaskowaną dziewczyną. Jednak gdy podchodzi do niej i wymieniają kilka słów, zostaje wbity w ziemię - zna te oczy! Nazajutrz spotyka tę samą dziewczynę w kawiarni i rozpoznaje całą twarz. Jednak nie zgadza się imię - Nyelle - ani to, co o sobie mówi i jak się zachowuje. Cal zrobi wszystko, by dowiedzieć się, co stało się dziewczynie, w której kiedyś się podkochiwał...jeśli to naprawdę ona.
Po raz pierwszy tak zawzięcie walczyłam o objęcie książki patronatem. Przyznaję przed Wami, Drodzy Czytelnicy, że będę dozgonnie wdzięczna pani Mai z Wydawnictwa Feeria za obdarowanie mnie tym zaszczytem i dodatkowo za zamieszczenie mojej opinii na skrzydełku. "Co, jeśli..." to prawdziwy rarytas w morzu literatury młodzieżowej, ze szczególnym naciskiem na nurt New Adult. Niewiele książek skłoniło mnie do tylu przemyśleń i sprawiło, że inaczej spojrzałam na swoją przeszłość i różne podjęte decyzje.
"Tyle razy rozmyślałam o decyzji, którą kiedyś podjęłam, zastanawiając się, co by było, gdybym postąpiła wtedy inaczej? Kim byłabym dzisiaj? Jak wyglądałoby moje życie? A co, jeśli..." [s. 45]
Przyznam, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron przeżywałam silne deja vu. Dziewczyna, która wygląda tak samo, jak została zapamiętana przez znajomych, ale ma zupełnie inną osobowość i chłopak, który podkochiwał się w niej od dzieciństwa, a potem ubolewał nad tajemniczym zniknięciem... Hmm, brzmi trochę jak "Hopeless" Colleen Hoover, prawda? A może nawet bardziej jak "Losing Hope", czyli ta sama historia opowiedziana przez Holdera. Mimo to historia Cala i Nyelle wciągnęła mnie od pierwszych stron i czytałam ją z zapartym tchem. Podobny początek okazał się nieść ze sobą niesamowitą historię o miłości, przyjaźni, rozczarowaniu i walce o lepsze jutro.

Do tej pory nie umiem w sumie do końca ująć w słowa tego, czym okazała się lektura "Co, jeśli...". Z pewnością wywołała wiele przemyśleń dotyczących decyzji z przeszłości. Spowodowała, że zakwestionowałam wiele swoich wyborów, również obecnych i tych, które zamierzałam podjąć. Zdecydowanie bardziej uczuliła mnie na to, że nie jestem jedną z nielicznych gdybających. Prawda jest taka, że każdy analizuje swoje postępowanie i w ten sposób uczy się na błędach. Czasami uważamy, że dany problem dotyczy tylko nas i nikt nie jest w stanie nam pomóc, ale jeśli spokojnie przemyślimy sytuację i pogdybamy, możemy znaleźć wyjście z każdej sytuacji.

Nie umiem opisać Wam tej historii po bohaterach czy pomyśle na fabułę. Oba te elementy były jak dla mnie nieskazitelne. Nawet to podobieństwo do "Hopeless" nijak na mnie nie podziałało (a zazwyczaj jestem uczulona na powielanie wątków z moich ulubionych powieści) poza wspomnianym deja vu. W postaciach nie sposób się nie zakochać - zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowych, może poza niektórymi rodzicami. Większość jednak bezapelacyjnie pokochałam. Jak usiadłam do lektury, tak siedziałam cały dzień i czytałam, katując tableta wertowaniem kolejnych stronic przedpremierowego e-booka. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że przeczytałam tę historię przed sesją i nadchodzącym latem. Zmieniłam nastawienie do kilku spraw, co może zmieni też przebieg kolejnych miesięcy.

Jedyne, co mogę zrobić na koniec, to polecieć Wam zamówić książkę już teraz i zacząć lekturę, gdy tylko trafi do Waszych rąk. Wydawnictwo Feeria Young utrafiło ostatnio kilka przepięknych historii, na które możliwe, że nigdy bym się nie natknęła, gdyby nie polskie wydanie, i których bym nie pokochała tak mocno, gdyby nie trafiły do mnie w momencie, kiedy takich emocji potrzebuję. A wierzcie mi, że "Co, jeśli..." wyciska łzy oraz wzruszenie zmieszane ze śmiechem prawie tak bardzo jak scena śmierci Mufasy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-12-2015 o godz 14:01 #Ivy dodał recenzję:
Cal miał wyśmienitą paczkę przyjaciół, w skład której wchodziły Rae, Richelle oraz Nicole. Razem spędzili wiele wspaniałych godzin na zabawie, zapominając o codziennych troskach. Chłopiec traktował każdą z przyjaciółek tak samo, żadnej z nich nie faworyzował, jednak to właśnie Nicole najbardziej go intrygowała. Nie umiał zrozumieć jej dziwnych zachowań, lecz nauczył się je akceptować.
Lata mijały, a z grupki utworzonej w dzieciństwie ostali się jedynie Rae i Cal. Richelle, z niewiadomych przyczyn, z dnia na dzień wyprowadziła się, a Nicole porzuciła ich na rzecz najpopularniejszej ekipy w liceum. Chłopak nie może zapomnieć o swoim dawnym obiekcie zainteresowań i bardzo często szuka sposobu, aby nawiązać z dziewczyną kontakt, ale na próżno. I bardzo żałuje swych nieudanych podejść w chwili, gdy odkrywa, że Nicole zniknęła. Jej nowi „przyjaciele” nie wiedzą, gdzie mogła się udać, a nawet ich to nie interesuje.
Cal przeżywa szok, kiedy pewnego dnia staje oko w oko z Nicole, jednak potęguje go fakt, że dziewczyna przedstawia się jako Nyelle. Wygląda zupełnie jak jego przyjaciółka z dzieciństwa, lecz różnią się zachowaniem. Nowo poznana przedstawicielka płci pięknej zaskakuje swoimi pomysłami i zaraża swoim optymistycznym podejściem do życia, kiedy jej zaginiony klon należał do osób bojaźliwych oraz nieśmiałych. Świeżo upieczony student jest zafascynowany znajomą i postanawia ją poznać bliżej.
Kim tak naprawdę jest Nyelle? Co takiego skrywa w sobie to radosne dziewczę? Czy Cal rozgryzie nową znajomą? A jeżeli tak – to czy prawda mu się spodoba?
Wiele razy obiecałam sobie, że swoją przygodę z twórczością Donovan zacznę od jej trylogii Oddechy. Pisałam o tym praktycznie wszędzie, ale ten plan poszedł w odstawkę, kiedy uzyskałam możliwość przeczytać „Co, jeśli...”. Z niecierpliwością wyglądałam listonoszki, a gdy książka trafiła w moje ręce już nie mogłam doczekać się jej lektury. Niestety musiała swoje odczekać, a gdy przyszła kolej na nią, to... zaraz wszystko opowiem.
Wraz z pierwszym rozdziałem przenosimy się do małej mieściny, jaką jest Crenshaw. To właśnie tam Cal rozpoczął studia i aktualnie zażywa atrakcji związanych ze swoim nowym statusem społecznym. Nieco obawiałam się, że wszystko będzie się kręcić wokół imprez, gdzie alkohol leje się strumieniami, a ludzie pokazują tę niezbyt przyjemną twarz, jednak pojawienie się Nyelle wszystko zmieniło. Dziewczyna nakręcała lawinę szalonych zdarzeń, co rozruszało głównego bohatera. Ta dwójka bywała praktycznie wszędzie, dostarczając mi wiele wrażeń. Bawiono się moimi uczuciami, co powodowało niezrozumiałe przez moją mamę ataki śmiechu, niekontrolowane obgryzanie paznokci (a raczej paznokcia kciuka, ale to już nieważne). Bywały także chwile, gdy słowa bohaterów trafiały w moje serce i czułam się tak, jakby ktoś mówił je w moim kierunku.
Muszę także wspomnieć o retrospekcjach zdarzeń, bo one także miały tutaj znaczącą rolę. To właśnie one powoli odpowiadały nam na zadawane wcześniej pytania i rozwiązywały wiele kwestii. Może wiele osób nie lubi tego typu zabiegów, ale w „Co, jeśli...” były one obowiązkowe i – moim zdaniem – w tej książce będziecie do nich nastawienie nieco pozytywniej.
Z początku nie umiałam przekonać się do Cala. Udało mu się przekupić moją osobę dopiero po kilku rozdziałach, lecz nadal odnosiłam wrażenie, że jest taką ciepłą kluchą, która za wiele rozpamiętuje. Dopiero Nyelle pokazała mu możliwość ucieczki od rutyny, czemu przyklasnęłam. Dziewczyna zmieniła jego podejście do świata. Wprowadziła w jego życie zasadę carpe diem, sama z niej korzystając. Główny bohater poddawał się jej zabiegom z czystej ciekawości, korzystając z możliwości odkrycia całej prawdy o Nyelle. Z początku szło mu topornie i widziałam, jak robiąc jeden krok do przodu automatycznie robił dziesięć kroków wstecz. Powoli zdobywali swoje zaufanie, a cierpliwość została wynagrodzona. Tylko czy Cal dostał to, czego chciał? Czy Nyelle otworzyła się przed nim tak, jak on tego chciał? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce.
Rebecca Donovan posługuje się prostym i zrozumiałym językiem dostosowanym do nastoletniej grupy czytelników. Autorka, zaprawiona w swoje pióro, bawi się opisami, kolorując rzeczywistość swoją wyobraźnią. Jednak nie można zapominać o przesłaniu, jaką niesie ta książka. „Co, jeśli...” pokazuje, że chore ambicje rodziców potrafią wyrządzić wiele szkód w życiu dziecka, co może znacznie odbić się na jego późniejszym życiu. Zasiane ziarenko strachu kiełkuje, przez co boimy się wykonać jakikolwiek ruch, by nie odczuć zawodu.
Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-05-2015 o godz 14:03 Książkopatia dodał recenzję:
Wkraczając w dorosłe życie, często zadajemy sobie pytanie: "Czy aby na pewno sobie poradzę?". Zdajemy sobie sprawę z tego, że już nic nie będzie takie samo, że wszystko ulegnie drastycznej zmianie, a my sami będziemy musieli dostosować się do otaczającego nas środowiska i ludzi. I wszystko to, co kiedyś było dla nas źródłem radości i beztroski, stanie się tak obce i odległe, że będziemy do tego wracać w mglistych wspomnieniach. Ale co, jeśli dostalibyśmy od losu drugą szansę na to, by przeżyć to od nowa? By żyć wyśnionym i wymarzonym życiem? Taką możliwość otrzymali bohaterowie powieści "Co, jeśli..." autorstwa Rebekki Donovan. Jak ją wykorzystali?
Cal Logan to dość niepozorny chłopak, który nie wyróżnia się zbytnio na swoim kampusie. Jest on jednak łamaczem niewieścich serc. Każdy związek w jego wydaniu, trwa parę tygodni i zazwyczaj kończy się totalną katastrofą dla niego i jego wybranek. Dzieje się tak dlatego, że nadal myśli on o tej jedynej, tej, która skradła jego serce jeszcze w dzieciństwie - o Nicole Bentley. Jakiegoż więc doznaje szoku, gdy po ponad roku rozłąki widzi ją w jednej z kawiarni. Okazuje się jednak, że to nie Nicole, a... Nyelle Peterson - znacznie bardziej impulsywna, szalona i nieprzewidywalna od dawnej przyjaciółki Cala. Dziewczyna, oprócz tego, że wygląda dokładnie tak, jak Nicole, skrywa wiele tajemnic, które mogą wstrząsnąć nie tylko Calem, ale i jego rodziną i przyjaciółmi. Czy chłopak będzie miał odwagę je poznać?
Nigdy wcześniej nie czytałam książek Rebekki Donovan, chociaż wiele o nich słyszałam. Seria Oddechy zawsze napawała mnie ogromną chęcią jej przeczytania, ale w jakiś sposób jeszcze się za nią nie zabrałam. Jednak teraz wiem, jak wiele straciłam! Po lekturze powieści "Co, jeśli..." zapewne od razu sięgnę po resztę książek tej autorki, bo po prostu zakochałam się w jej literackiej wizji świata.
Autorka potrafi dosłownie czarować słowem. Każdy wyraz jest przesiąknięty silnymi emocjami, co pozwala czytelnikowi bardziej wczuć się w sytuacje opisywane w książce oraz w samych bohaterów. Czułam, że to słowa silnie do mnie przemawiają, a rzadko kiedy zdarza mi się to podczas czytania. Momentami śmiałam się razem z bohaterami, albo po prostu wyginałam usta w promiennym uśmiechu oraz wzruszałam się i nie raz uroniłam drobną łzę. Dlatego też wspaniale było trafić na książkę, która pozwala współodczuwać i po prostu ulec emocją.
Książka jest na tyle ciekawa, że narracja, jaką prowadzi Cal, jest przeplatana z retrospekcjami z dzieciństwa jego, Nicole oraz Richelle, czyli jego kolejnej przyjaciółki z dawnych lat. Całość buduje historię, która rozpoczęła się już w momencie, gdy wszyscy bohaterowie byli dziećmi. Jest to bardzo ciekawy zabieg. Dzięki niemu możemy lepiej poznać postacie - dosłownie "od podstaw". Pozwala to także na dogłębniejsze zrozumienie sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźli - nagłe zniknięcie Nicole i Richelle, to, że przez długi czas nie dawały znaku życia i pojawienie się tajemniczej Nyelle, która, bądźmy szczerzy, zaczęła mieszać w życiu Cala, Rae i wszystkich dookoła.
Sami bohaterowie są bardzo realistyczni. Mogłoby się wydawać, że żyją własnym życiem, tak, jakby faktycznie istnieli w rzeczywistym świecie. Każdy z nich przechodzi przez życiowe rozterki, ma problemy, jak każdy z nas. Dodatkowo nie są oni wyidealizowani, jak większość postaci w innych książkach. Cal, wcześniej wątły chłopak w okularach, stał się wysportowanym mężczyzną. Rae, szalona dziewczyna z różowym irokezem, jest homoseksualistką i gra na perkusji w kobiecej kapeli. A Nyelle? Mimo, iż jest przepiękna, ma duże, błękitne oczy, to bywa także bardzo skomplikowana i zdystansowana, ale także pomocna i wrażliwa na drugiego człowieka.
Mogłoby się wydawać, że cała historia jest strasznie cukierkowata, przesłodzona i taka, nad którą chce się tylko "ochać" i "achać". Warto jednak wspomnieć, że nie jest to tylko i wyłącznie kolejna głupiutka powieść o miłości pomiędzy dwoma nastolatkami. Traktuje ona o przyjaźni tak głębokiej i oddanej, że osoba, którą darzy się takim uczuciem, mogłaby być dumna z racji posiadania takiego przyjaciela. Ukazuje problem ludzi bezdomnych, chorych i tych, których życie zostało zdominowane przez osoby trzecie. Daje do zrozumienia, że nie warto podążać wytyczonym przez kogoś szlakiem, ale odkrywać nowe i niezbadane wcześniej lądy. I wreszcie, pokazuje jak ważne jest to, by w tym porąbanym i skomplikowanym świecie nie zgubić samego siebie. I myślę, że to właśnie takie przesłanie dotrze do największej liczby osób.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-06-2015 o godz 18:29 Natalia Patorska dodał recenzję:
Jestem osobą nieśmiałą. Mam opory, kiedy jestem zmuszona pójść do urzędu coś załatwić albo podejść do obcej osoby, zagadać do kogoś. Walczę z tym, ale częściej rezygnuję i potem myślę: co by było, gdyby... A co, jeśli... To destrukcyjne zachowanie, bo drugie szansy pojawiają się rzadko, prawie nigdy. Na przykład poznać kogoś po raz drugi jest niemożliwe... Ale Rebecca Donovan w najnowszej powieści Co, jeśli... ukazuje, że jest to jednak nie do końca nierealne, i że takiej szansy nie można zmarnować.

Cal jest w szoku. Kawał drogi od rodzinnego domu, w małym uniwersytecie w Crenshaw, widzi Nicole. Nicole, tę samą, z którą bawili się przez lata, która potem odseparowała się od niego, która milcząco - tak samo, jak spędziła większość życia: milcząco właśnie - zniknęła z ich życia, łamiąc Calowi serce. Tylko że napotkana dziewczyna przedstawia się jako Nyelle Preston i nie przypomina cichej, nieśmiałej i strachliwej Nicole - jest odważna, szalona, przebojowa, nie boi się pływać kajakiem w zimną, jesienną noc czy wspinać na drzewa tylko po to, by zjeść krem. Nyelle kręci się po kampusie, co i rusz pojawiając się i znikając, a Nicole teoretycznie studiuje, wedle życzenia swego ojca, na Harvardzie. Jednak nie ma dnia, by Cal nie widział w niej dawnej przyjaciółki. On i Rae zrobią wszystko, by odkryć prawdę - co tak naprawdę się stało po maturze?

Na samym końcu Co, jeśli... jest notka od autorki, w której prosi, by nie zdradzać plot twistu w recenzjach i nie spoilerować nikomu, o co tak naprawdę w tej powieści chodzi, więc wybaczcie mi ogólniki - nie chcę zdradzić, co się wydarzyło, ale musicie wiedzieć jedno: poruszyło mnie to. Bardzo. Tak dogłębnie i ostro, bo i niespodziewanie. Co, jeśli... wydawało się lekką powieścią o drugich szansach, a stało się czymś więcej: opowieścią o przyjaźni i stracie, o tym, jak trudno radzić sobie bez przyjaciół i kogoś, kto zawsze nas pociesza - chociażby lodami. O tym, że drugie szansy istnieją i mają się dobrze, i że trzeba je wykorzystać jak najlepiej. I że życie jak ptak w złotej klatce niszczy człowieka od środka.

W Oddechach polubiłam to, z jaką lekkością przychodzi Donovan kreowanie różnych charakterów. Zaobserwowałam to również i w tej powieści: Cal to zwykły chłopak, jak i również nasz narrator, którego bardzo łatwo polubić. Emma z Oddechów była częścią patologicznej rodziny, tutaj sytuacja jest odwrotna: Nicole i Bentleyowie to wzór, ideał amerykańskiej rodziny, którzy zawsze razem siadają do obiadu i nienagannie się ubierają. I wciąż nie są normalną rodziną, jak ta Cala czy Richelle, przyjaciółki Nicole. Lubię to, jak kreowana jest ich psychologia - nie jestem analitykiem, nie żądam stuprocentowego prawdopodobieństwa psychologicznego, wystarczy, że zachowanie postaci będzie logicznie uzasadnione: i nawet jeśli zdawać się może podczas lektury Co, jeśli... że do czynienia mamy z wariatką, to czytajcie do końca. Bo świetnie to wszystko rozegrano.

Wspominałam, że narratorem jest Cal, i nie jest to kłamstwo. Jednak rozdziały przeplatane są też fragmentami wspomnień Nicole i Richelle, opatrzone notką, kiedy miały miejsce. Mamy więc wgląd i w ich życie. W radosną, wesołą rodzinę Richelle i poważną, bojącą się dyktatorskiego ojca rodzinę Nicole. Rebecca Donovan lubi poruszać trudne tematy, a ich ujęcie świetnie nakreśla dany problem, jednocześnie łącząc się z przyjemną do czytania fabułą. Tym razem też nie zawiodła, a najwięcej miejsca poświęciła na wątek ptaka w złotej klatce i radzenia sobie z własną psychiką - która czasem zawodzi i trzeba radzić sobie w dość niekonwencjonalny sposób.

Co, jeśli... pochłonęłam w jeden dzień, delektując się każdym słowem. To piękna opowieść, zarówno poruszająca, jak i pełna zabawnych momentów. Warto ją poznać.

http://ksiazkoholiczka-nadeine.blogspot.com/2015/06/co-jesli.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-06-2015 o godz 21:08 Ksiazkomania dodał recenzję:
Każdy z nas zapewne ma czasami dość swojego dotychczasowego życia. Gdy przytłaczają nas problemy, nadmiar obowiązków, nadmiar bólu i cierpienia – wtedy pragniemy ze wszystkich sił stać się kimś innym. I wtedy właśnie zadajemy sobie pytanie: „A co, jeśli…?”, „A co, jeśli wybrałabym inny kierunek studiów?”, „A co, jeśli nie poszłabym na tę imprezę?”, „A co, jeśli moje życie wyglądałoby całkiem inaczej?”. Pytań może być nieskończona ilość, tak samo jak odpowiedzi, które nie zawsze przychodzą łatwo.

„Nawet jeśli się udaje, że nic się nie stało, wciąż jest to tak samo realne.”

Cal, Rae, Nicole i Richelle to zgrana paczka z dzieciństwa. Wszystko robili razem. Jednak, gdy zaczęli dorastać nagle coś się zmieniło. Nicole i Richelle odsunęły się od pozostałych. Richelle się wyprowadziła, a niedługo potem Nicole przepadła bez śladu. Gdy Cal w kawiarni rozpoznaje zaginioną Nicole jest oszołomiony, ale również szczęśliwy. Jednak okazuje się, że dziewczyna nie nazywa się Nicole tylko Nyelle. Odtąd Cal jest rozdarty między tym co widzi i słyszy, a tym co mu podpowiada serce. Przecież Nyelle wygląda zupełnie jak Nicole, jednak charakter ma całkiem odmienny, inny, może nawet lepszy. Czy uda się Calowi odkryć tę tajemnicę?

„co, jeśli” to bardzo emocjonująca i przepiękna powieść. Jest w niej tyle tajemnicy, uczucia, że nie sposób się od niej oderwać. Jej znakomita konstrukcja sprawia, że przenosimy się do przeszłości, do czasów dzieciństwa głównych bohaterów, jednocześnie śledząc ich obecną sytuację. Pani Donovan zdecydowanie pokazała na co ją stać. Książka jest przyjemna w czytaniu, a przede wszystkim bardzo szybka. Gwarantuję Wam, że nie oderwiecie się od niej i pochłoniecie całość w jeden wieczór. Bo naprawdę nie można od niej tak po prostu odejść i nie dowiedzieć się prawdy. Trzyma w napięciu do ostatnich stron i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Ciągle mam w głowie obrazy z książki. Cal-Nyelle, Cal-Nicole, Nyelle-Cal-Nicole – trójkąt emocjonalny jakie stwarzają te osoby jest wprost zdumiewający. Poznajemy każdego bohatera bardzo dokładnie. Każdy, dosłownie każdy, z bohaterów jest bardzo dobrze wykreowany. Nie ma tu przepaści pomiędzy bohaterami pierwszoplanowymi, a drugoplanowymi. Z każdym z nich możemy się utożsamić, każdego poznać bliżej. Nie ma nic lepszego w powieści jak precyzyjnie dopracowani bohaterowie.

„Niebo pełne możliwości i bólu. Przecież to sprzeczność. Chyba, że możliwości zawsze niosą ze sobą cierpienie...”

Książka jest kolejką górską złożoną z emocji. Upadamy i podnosimy się razem z bohaterami. Płaczemy i śmiejemy się razem z nimi. Przeżywamy z nimi nawet najmniejszą, najdrobniejszą z emocji. To się właśnie nazywa talent, który posiada autorka. To, że stworzyła taką powieść, dzięki której nie możemy się pozbierać tydzień, a nawet dłużej, po jej przeczytaniu. To, że za każdym razem, gdy nasze myśli uciekają, uciekają właśnie do tej książki, do postaci w niej wykreowanych. Myślimy sobie: „A co, jeśli ich losy potoczyłyby się inaczej?”. To się nazywa ten popularny ostatnio „kac książkowy”, który męczy czytelnika do bólu. Najlepszym sposobem na niego jest sięgnięcie od razu po następną powieść, najlepiej skrajnie odbiegającą gatunkiem. Jednak po przeczytaniu „co, jeśli…” trzeba na chwilę przystanąć, pomyśleć. I to był zamierzony cel autorki, żebyśmy zapamiętali tę powieść na tak długo jak to tylko możliwe. W moim przypadku, pozostanie ze mną na bardzo długo.

„co, jeśli” polecam każdemu czytelnikowi, który ma odwagę zmierzyć się z prawdziwymi emocjami i trudnymi decyzjami. Ale kim byłby świat bez odważnych czytelników? Zapewne znajdzie się bardzo dużo osób, które sięgną po tę książkę i będą równie zachwycone lekturą jak ja.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-06-2015 o godz 11:48 Heather dodał recenzję:
Najnowsza książka Donovan rozpętała nie małą burzę w świecie fanów serii "Oddechy". Najpierw pojawiła się trylogia, która rozdzierała serca a później osobna książka, która już na starcie zbierała skrajne opinie. Gdzie kryje się prawda: to kolejna doskonała książka autorki czy nieudana próba ponownego wzbicia się na szczyt?

Cal Logan dziś jest zwyczajnym chłopakiem, który swoje studenckie życie wiąże z nowo poznanymi przyjaciółmi. Jednak wciąż wraca pamięciom do Rae, Richelle i Nicole - przyjaciółek z dzieciństwa. Więź pomiędzy tą czwórką nie przetrwała siły czasu, a teraz Cal ma kontakt jedynie z Rae. Gdy pewnego dnia zostaje świadkiem niecodziennego wydarzenia z zamaskowaną dziewczyną nie wie, że przeszłość ponownie upomina się o uwagę. Kim jest Nyelle i dlaczego wydaje się tak znajoma?

"Kiedy cierpisz, cierpię razem z tobą. Nie chcę, żeby kiedykolwiek stało ci się coś złego."


Cal staje twarzą w twarz z przeszłością, która często nie daje mu spokoju. Wspomnienia z dzieciństwa zaczynają się zlewać w jedno, a oczy nieznajomej przywodzą na myśl doskonale znany widok. Chłopak podejmuje walkę o rozszyfrowanie prawdy i odnalezienie sensu w całej tej absurdalnej sytuacji. Nyelle wygląda dokładnie tak jak Cal zapamiętał, jednak to co mówi, robi i to jak się zachowuje nie przypomina dziewczynki z dziecięcych lat. Ale mimo wszystko jest w tym jakieś powiązanie, które nie daje Calowi spokoju. Podobnie jest z czytelnikiem. Bardzo łatwo przejęłam na siebie troski głównego bohatera i rozwiązanie zagadki nie dawało mi spokoju.

Autorka już raz udowodniła, że potrafi powołać do życia szczerych i naturalnych bohaterów, z którymi nadzwyczaj łatwo się utożsamić. Nie zawiodła także tym razem. Postacie w tej książce stają przed trudnymi wyborami, przyszło im się zmierzyć z demonami przeszłości a mimo to nie tracą swojej wiarygodności i sympatii z jaką wychodzą do czytelnika, przez co nie sposób ich nie polubić.

Fabuła przywodzi na myśl labirynt ze ślepymi zaułkami, w których porusza się jak we mgle zdeterminowany Cal. Krok po kroku pojawiają się fakty z przeszłości, sytuacja się rozwiązuje i całość od razu nabiera na znaczeniu. Autorka poprzez wydarzenia zaapelowała do swoich czytelników i uzmysłowiła jak ważny jest każdy dzień. Każdy podejmowany przez nas wybór ma znaczenie i wszystko pozostawia w naszym życiu ślad, choćby minimalny. Jestem pod ogromnym wrażeniem precyzji z jaką autorka wdarła się do mojego serca i solidnie nim potrząsnęła. Sprawiła, że zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na to co mnie otacza.

"Tyle razy rozmyślałam o decyzji, którą kiedyś podjęłam, zastanawiając się, co by było, gdybym postąpiła wtedy inaczej? Kim byłabym dzisiaj? Jak wyglądałoby moje życie? A co, jeśli..."


"Co, jeśli..." to w zasadzie książkowy misz-masz: trochę "Hopeless" Hoover (zaginiona dziewczyna, ujawniona lecz zmieniona po latach), odrobina "7 razy dziś" Oliver (walka o to by szanować każdy dzień) i wyczuwalne sztuczki w kreacji głównego bohatera J. Lynn. Mogłabym się obrazić na autorkę za nawiązanie do znanych młodzieżowych książek, gdyby nie fakt, że wykorzystała jedynie bazę schematów od których nie tak łatwo uciec. Rezultat okazał się niesamowity - wszystko to co najlepsze wraz ze świeżym pomysłem autorki zawarte w jednej, wyjątkowej historii.

"Co, jeśli..." to książka, która łamie serca i burzy mury. Donovan już raz spisała się na medal dzięki serii "Oddechy", a tym razem pokazała klasę samą w sobie. Wielkie brawa za odwagę walki z przeszłością, odkrywaniem jej demonów i próbą konfrontacji z ponadczasowym pytaniem: co, jeśli? To kolejna niesamowita książka autorki od której nie tak łatwo się uwolnić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-06-2015 o godz 23:29 Agnieszka Trzesniewska dodał recenzję:
Rebecca Donovan podbiła serca młodych czytelników debiutancką serią „Oddechy”, która zyskała status bestsellera „USA Today”. Ja na pierwsze spotkanie z autorką wybrałam jej najnowszą powieść o intrygującym tytule „Co, jeśli...” licząc na nowe i ciekawe doznania, ale nie przypuszczałam, że ta literacka podróż tak bardzo przypadnie mi do gustu.

Głównym bohaterem książki jest Cal, którego poznajemy podczas studiów w Crenshaw. Chłopak we wczesnej młodości stracił dwie przyjaciółki – Richelle przeprowadziła się do San Francisco i z czasem przestała odbierać od niego telefony, a Nicole z dnia na dzień znalazła sobie nową paczkę i zaczęła traktować go jak powietrze, a po maturze rozpłynęła się jak kamfora. I choć od tamtych wydarzeń minęło sporo czasu, obie mają szczególne miejsce w sercu młodzieńca. A kiedy pewnego dnia przypadkiem wpada na dziewczynę bliźniaczo podobną do Nicole nie wie, że to dopiero początek niespodzianek jakie szykuje mu los. Ale czy odnalezienie drogi do prawdy jest możliwe kiedy nic nie jest takie, jakim się wydawało?


To nieoczekiwane spotkanie budzi w Calu nadzieję i wątpliwości, bo z jednej strony bardzo by chciał, żeby to była ona, a z drugiej nie znajduje logicznego wytłumaczenia dla jej obecności w tym miejscu. I choć dziewczyna nazywa się Nyelle, a jej zachowanie w niczym nie przypomina Nicole, to nie da się nie zauważyć fizycznego podobieństwa, które stanowi wręcz lustrzane odbicie. Początkowa ciekawość zamienia się w fascynację i nawet nie zauważa kiedy wkracza na bardzo wyboistą ścieżkę. Ale czy na końcu drogi znajdzie to, czego szukał?

Pisarka w intrygujący sposób splata losy bohaterów i krzyżuje ich życiowe ścieżki. Jednym ruchem rozbija paczkę przyjaciół i wciąga w grę pozorów. Tworzy bardzo przemyślaną iluzję, za którą kryje się nie zawsze czarno – biała prawda. W interesujący sposób pokazuje wpływ przeszłości na przyszłość i uświadamia, że bieg wydarzeń w życiu człowieka jest wypadkową wielu zmiennych, na które nie zawsze mamy wpływ.

Autorka posługuje się lekkim i przyjemnym w odbiorze stylem, nie męczy zbędnymi detalami, lecz kiedy wymaga tego sytuacja maluje bardzo plastyczne obrazy. Buduje przekonujące portrety psychologiczne, dzięki którym czytelnik nie ma wątpliwości co do rozterek, uczuć, emocji czy poczynań bohaterów. Postacie są wiarygodne, gdyż oprócz zalet nie brakuje im wad, popełniają błędy, źle oceniają sytuację i ulegają wpływom. Fabuła wzbogacona została retrospekcjami, które nie tylko zdradzają tajemnice i sekrety z przeszłości, ale również pozwalają zrozumieć przyczynowo – skutkowe zależności, które wpłynęły na decyzje uczestników zdarzeń.

Rebecca Donovan z pozornie prostej historii stworzyła emocjonującą opowieść o życiu, miłości, przyjaźni, stracie, wybaczeniu i drugiej szansie. Dotykającą bardzo delikatnej materii, a jednocześnie uświadamiającą prawdę, którą każdy z nas zna, ale w biegu życia często o niej zapominamy. Autorka twierdzi, że ta książka jest o byciu szczęśliwym, ale ja myślę, że przede wszystkim jest to powieść o tym, jak odnaleźć siebie i drogę do własnego szczęścia.

„Co, jeśli...” to jedna z lepszych lektur, jakie miałam przyjemność czytać w tym roku. Poruszająca, zaskakująca, pobudzająca do refleksji, a przy tym bardzo prawdziwa, Okazuje się, że nie trzeba wymyślać niestworzonych historii, ponieważ życie daje mnóstwo tematów i inspiracji, Jeżeli lubicie niesztampowe literackie przygody i nie boicie się wystawić swojej wrażliwości na ciężką próbę, by doświadczyć czegoś niesamowitego, to ta książka jest dla was. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-08-2015 o godz 11:25 Maggie Rose Black dodał recenzję:
„Co, jeśli...” znacznie różni się od trylogii „Oddechy”. Podczas czytania nie przeżywałam takiego kłębowiska emocji i uczuć, jak przy pierwszym spotkaniu z Donovan. Choć jest to osobna powieść, która w żaden sposób nie jest powiązana z historią Emmy i Evana, to widać małe podobieństwa między bohaterami i niektórymi ich zachowaniami. Nie wiem, czy autorka zrobiła to świadomie, czy też nie, ale właśnie dzięki tym wspólnym cechom od razu widać, że powieści wyszły spod jednej ręki.

Po raz kolejny Rebecca Donovan pokazuje, że myśli o wszystkim i przykłada się do książek, które pisze. Sprawia, że czytelnik nie ma wrażenia, że są pisane jednym ciągiem, jak gdyby jej się gdzieś spieszyło. Po raz drugi mamy okazję poznać jedną historię z różnych perspektyw, co sprawia, że staje się ona bardziej rozbudowana.

„Co, jeśli...” jest bardzo... dziwną książką. Z jednej strony można domyślić się, o co chodzi, a z drugiej autorka cały czas stara się sprowadzić swoich czytelników na manowce. Tak żeby cały czas zastanawiali się nad tym, jak potoczą się losy bohaterów. Co jest dobre, bo znowu zwraca uwagę na ważne i istotne tematy, koło których nie można przejść obojętnie.

I tym razem zżyłam się z bohaterami. Każdy z nich jest inny, każdy jest wyjątkowy, ale niewyidealizowany. Każdego z nich możemy również bliżej poznać, choć to Cal wysuwa się na pierwszy plan. Inni są dopełnieniem całej tej zagmatwanej historii. To dzięki temu cała układanka układa się w nienaganną całość. I chciałam napisać, że najbardziej pokochałam Nyelle, ale... ale po chwili uświadomiłam sobie, że wszyscy byli dla mnie tak samo ważni. Choć to chyba właśnie ją najbardziej podziwiam i chciałabym mieć jej niektóre cechy osobowości.

Co jest najbardziej pokręcone i wykluczające się, to to że... cały czas myślałam, że lektura mi się dłuży, bo czekałam na coś, co znowu rozsypie mnie emocjonalnie, gdy w pewnym momencie z niemałym przerażeniem zauważyłam, że niespodziewanie został mi ostatni rozdział i epilog. Kiedy? Jak? Naprawdę nie wiem. Wiem tylko tyle, że kiedy już przysiadłam do czytania, nie mogłam się oderwać od powieści, co nie jest mi obce przy książkach Donovan. Człowiek po prostu siada, czyta, zatraca się w powieści i nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że nieprzeczytane strony ubywają w tak zastraszająco szybkim tempie.

Mimo całej mojej sympatii do Rebeki Donovan muszę przyznać, że liczyłam na ciut więcej. Po genialnej trylogii Oddechy, przy której śmiałam się i płakałam, ta okazała się... bez takiej siły rażenia. Jest dobra. Ba! Jest nawet bardzo dobra, ale nawet nie dorównuje poprzednim powieściom. „Co, jeśli...” warto przeczytać, gdy jest się fanem autorki, a jeżeli chce się rozpocząć przygodę z jej twórczością, to raczej stawiałabym na „Powód by oddychać”. Chociaż z drugiej strony wiem, że tam problemy mogą niektórych czytelników przytłaczać. Mimo wszystko warto spróbować. Bo książki Donovan są tego warte.

Teraz czekam z niecierpliwością na wieści zza oceanu dotyczące jej następnej serii, pt. „Burning”, której pierwsza część będzie nosiła tytuł „Igniting Lies”. Premiera jest zapowiedziana na 2016 rok, ale dokładnej daty jeszcze nie podano. Mam nadzieję, że pojawi się ona jak najszybciej, a na polski przekład nie będzie trzeba długo czekać.

_____
http://szeptksiazek.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-06-2015 o godz 11:08 Adriana Bączkiewicz dodał recenzję:
Chyba nie ma takiej osoby, która nie słyszałaby o serii Oddechy Pani Donovan. Sama odczuwałam niemałą przyjemność zagłębiając się w tych trzech tomach, i gdy tylko ujrzałam, że zostanie wydana kolejna pozycja Autorki, to nie mogłam się jej oprzeć. Pomimo tego, że byłam podekscytowana Co jeśli, to jednak podchodziłam do niej z wielką dozą sceptycyzmu. Zawsze gdzieś z tyłu odzywał się głos, że może Pani Donovan chcę poodcinać sobie kupony ze zgromadzonej rzeszy fanów, którzy ślepo sięgną po kolejne książki. Jakże wielce się myliłam, ponieważ zatraciłam się w tej lekturze na parę dobrych godzin.

Cal wspominając pewną sytuację z przeszłości, zaczyna rozmyślać o tym: co stało się z Nicole? Po maturze kontakt urwał się kompletnie, i tak naprawdę nikt nie wie co się z nią dzieje. Gdy jego myśli zaprząta dziewczyna z dawnych lat, nagle dostrzega w nieznajomej, błękitne oczy. Przecież to nie możliwe, by to była ona, lecz co jeśli…

Z każdą kolejną stroną wkręcałam się w historię tak bardzo, że nawet nie spostrzegłam, iż za oknem dawno niebo przykryła granatowa zasłona nocy. Bardzo rzadko zdarzają mi się sytuacje, w których pomimo zmęczenia krążącego na powiekach, nie jestem w stanie odłożyć lektury. Wzrok poruszał się po kolejnych wyrazach, chłonąc w szybkim tempie zdania, a dłonie niecierpliwie wierciły się na książce, by wreszcie odwrócić kolejną stronę. I tak mijały godziny, dopóty nie przeczytałam ostatniego zdania.

Nie sposób nie ujrzeć w tej historii pewnego rodzaju stylu i mody na tematy związane z nieszablonową miłością i krążącą wokół niej intrygą. Jednak ani trochę mi to nie przeszkadzało, ponieważ zdaję sobie sprawę, że jest to tak samo jak z marzeniami większości dziewczynek, które kiedyś chciały zostać księżniczkami. Porównywalnie tak jest z miłością. Każdy marzy o niej, jako wyróżniającej się pośród wszystkich norm i ogólnych ustaleń. Zachwycają nas opisy sytuacji, o których byśmy nawet nie pomyśleli, a co dopiero nasza sympatia. Kochamy osoby dążące za wszelką cenę do spełnienia własnych marzeń i po kryjomu zaczynamy tworzyć własne listy szalonych rzeczy, które powinniśmy zrobić przed śmiercią.

W Co jeśli znajdziecie wiele znaczących momentów, pozwalających oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Przewracając kolejne strony będziecie w wolnym tempie odkrywać tajemnice przeszłości Cala. Już dawno nie spotkała mnie sytuacja, w której tak ogromnie wkręciłabym się w czytaną historię. A co najważniejsze, w głowie zaczęły mi się pojawiać myśli, że chętnie ujrzałabym wydarzenia zawarte w tej książce na srebrnym ekranie.

Podczas czytania starałam się, analizować fakty, dostrzegać detale, by odkryć tajemnicę Cala i Nicole. Jakże wielce się zdziwiłam, gdy zostałam zamurowana, gdy okazało się, jak zakończyła się ta historia. Niewiadoma zostaje odkryta dopiero na końcowych stronach, co jednocześnie staje się perełką samą w sobie. Poruszająca i niezwykła historia, to zbyt mało wyrafinowane słowa, by zachęcić was do tej książki. Nie czekajcie chwili dłużej, tylko biegnijcie do księgarni, bo warto wydać pieniądze, by pozyskać i przeczytać nową książkę Rebecci Donovan.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-06-2015 o godz 20:48 Agnieszka Żemła dodał recenzję:
O książkach pani Donovan słyszałam już wcześniej. Wiele osób zachwalało jej poprzednią serię, lecz ja nie miałam okazji jej przeczytać. Gdy nadarzyła się okazja, żeby przeczytać jej najnowszą powieść nie zawahałam się ani na moment. Mimo, iż nie czytałam opisu, czułam, że powieść będzie bardzo dobra.

Rebecca Donovan ma bardzo charakterystyczne styl pisania, którego nie zauważyłam u żadnego innego autora. Pisze w bardzo obrazowy sposób, dzięki któremu obrazy same wchodzą do głowy. Trochę czułam się jakbym czytała scenariusz filmowy. Było bardzo dużo scen typowo filmowych, które po obejrzeniu kilkuset filmów, same pojawiają się w głowie. Dzięki temu było mi łatwiej wyobrazić sobie pewne sceny i szybciej mi się czytało. Łatwiej jest się wtedy "oderwać" od rzeczywistości.
Cała historia jest przedstawiona z perspektywy 4 przyjaciół: Cala, Nicole, Richelle oraz Rea, lecz tylko Cal opowiada to co się dzieje teraz. Opowiadania dziewczyn przedstawiają tylko ich wspomnienia z dzieciństwa i czasów liceum.To dopełnia całą historię. Jednak czasami ciężko się było zorientować, kiedy kto mówi. Moim zdaniem w książce tej jest za mało przerw, odstępów, pomiędzy kolejnymi scenami, przez co tekst czasami był nieczytelny.

"Gwiazdy mogą ukoić twój ból, jeśli tylko im pozwolisz. A kiedy wzejdzie słońce, po nagromadzonych smutkach nie będzie śladu."

Bardzo polubiłam głównych bohaterów za to, że nie byli schematyczni. Wręcz przeciwnie. Autorka odwróciła całkowicie role. Cal jest osobą trochę skrytą w sobie, stateczną i spokojną. Działa na kobiety, lecz nie potrafi się z nimi "obchodzić". Jego najdłuższy związek trwał kilka tygodni. Natomiast Nyelle jest jego przeciwieństwem. Jest bardzo szalona i spontaniczna, lecz na imprezy nie lubi chodzić. Nie zabiega o względy płci przeciwnej, a wręcz odwrotnie. Jest skłonna do bójek i często wybucha niepohamowaną agresją. Jedyne co pasuje do niej jako dziewczyny to częste zmiany humory. Nie są one jednak spowodowane kobiecą naturą, a raczej jej przeszłością.
Na początku bardzo trudno było mi się przyzwyczaić do tylu nowych postaci. Autorka chyba bardzo lubi imiona na literę "H", ponieważ jest ich tutaj dość sporo. Kilka razy musiałam się wrócić do poprzedniego fragmentu, by wiedzieć kim jest dana postać.

"Miałam ochotę potrząsnąć nią, wyłączyć program, według którego działała i który nie pozwalał jej być człowiekiem."

Świat, który wykreowała p. Rebecca bardzo mi się spodobał. Był on bardzo realistyczny, tak jak cała historia. Autorka poruszyła tutaj temat bezdomności i osób chorych,a w szczególności dzieci. Są to trudne tematy, które tutaj zostały przedstawione w sposób bardzo pozytywny, choć nie zawsze się szczęśliwie kończyły. Dzięki temu możemy się nauczyć, że warto cieszyć się życiem i spędzać go tak jakby jutro już go nie było. Myślę, że wiele osób mogło by się wiele nauczyć od Nyelle, bo ja tak właśnie zrobiłam.
Po tej lekturze uzmysłowiłam sobie jak ważne jest życie chwilą i nie zamartwianie się drobnymi sprawami. Trzeba korzystać z każdej szansy jaką daje ci los i spróbuj nie przeoczyć swojej spadającej gwiazdy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
31-07-2015 o godz 22:52 MyPaperParadise dodał recenzję:
Krótkie pytanie "Co jeśli?" zawsze znajdzie sposób na wślizgnięcie się do naszego ułożonego życia, każąc nam kwestionować to co zdobyliśmy i to o czym nie mieliśmy nawet odwagi marzyć. Te dwa słowa potrafią wywołać lawinę myśli, pchających do działania lub pogrążających nas w smutku.

Poznajcie Cala - typ imprezowicza, który nie ma problemów w nauce, ale wydaje się mieć wszystko pod kontrolą, zachowując równowagę pomiędzy szkołą i życiem towarzyskim. Korzysta z uroków studenckiego życia i nie wyróżnia się niczym szczególnym wśród tłumu podobnych mu młodych chłopaków. Zmienia dziewczyny jak rękawiczki, a potem zmuszony jest uciekać przed tabunami byłych ze złamanymi sercami. W głowie ma jednak tylko Nicole, która kilka lat temu zniknęła z jego życia bez śladu.

Nyelle przeszła wiele, ale nie chce o tym mówić. Zamiast tego każdego dnia robi coraz to bardziej szalone rzeczy, wymagające sporej odwagi i jeszcze większego dystansu do siebie. To dziewczyna odgrodzona od ponurej rzeczywistości, dzięki nietypowemu podejściu do życia. Ma jednak swoje tajemnice, a Cal jest coraz bliżej ich odkrycia.

"Co, jeśli…" utrzymuje poziom serii Oddechy. Obie są dość dobre, ale nie wybitne. Osobom nieznającym książki "Powód by oddychać", na początek poleciłabym właśnie tę bardziej znaną serię. W "Co, jeśli…" autorka nie do końca wykorzystała możliwości samodzielnej powieści. Zamysł na fabułę był średni, ale przy odpowiednich środkach, można by zrobić z tego tytułu naprawdę dobra książkę, pełną tajemnic, które czytelnik stopniowo odkrywa. Niestety, rozwiązanie zagadki podane jest niemal na tacy, co zabija przyjemność czytania i odziera czytelnika z elementu zaskoczenia, a na usta ciśnie się raczej "Wiedziałam" niż "wow".

Pomimo wcale nie tak lekkiej tematyki, książkę czyta się zadziwiająco szybko i łatwo, brak tu wymagających zagadek czy szukania motywów do działań poszczególnych bohaterów, pchający ich do konkretnych działań. Ciężko określić atmosferę tej historii, bo zmienia się ona z rozdziału na rozdział. Przeważają jednak przyjemne przygody dwójki bohaterów, trochę żartów i nieco więcej niewypowiedzianych słów.

Styl autorki idealnie obrazuje mentalność głównej bohaterki, żyjącej w świecie marzeń, chłodzącej z głową w chmurach. Dodaje książki lekkości i sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Niestety, dość szybko zapomina się o bohaterach, którzy wcale nie skradli mojego serca. Byli poprawni, ale… nic ponadto.

"Co, jeśli…" prowokuje do przemyśleń i każe zastanowić się chwile nad swoimi wyborami. Nyelle motywuje do wzięcia odpowiedzialności za własne życie i pokazuje ze możemy się zmienić, ale naszym celem powinno być szczęście. Jeśli nie lubisz poradników, ale szukasz inspiracji do zmiany sięgnij po "Co, jeśli…", które jest zbiorem dobrych rad z dodatkiem w postaci fabuły, która sama w sobie nie oczarowuje, ale nie zawiera też większych błędów.

Jeśli szukasz lekkiej powieści, niosącej jednak jakieś przesłanie, sięgnij po "Co, jeśli…" - inspirującą książkę o dwóch zagubionych bohaterach, którzy muszą zmierzyć się z przeszłością.

3.5/5
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-06-2015 o godz 10:52 Mała Pisareczka dodał recenzję:
Zastanawialiście się kiedyś, jak wspaniale byłoby zostawić całe swoje dotychczasowe życie i stać się kimś innym - kimś, kto robiłby wszystko, na co ma ochotę; kimś, kto jest szczęśliwy. Jestem pewna, że nie jedna z Was rozważała... ucieczkę - tak jak główna bohaterka najnowszej powieści Robecci Donovan.

W pewnym miasteczku żyła sobie radośnie czwórka przyjaciół: Cal był w tym gronie jedynym chłopcem. Jednakże - jak się okazało - szczęśliwe lata dzieciństwa nie mogą trwać wiecznie i wraz z upływem czasu, ludzie się od siebie oddalają.

Lecz Cal nigdy nie potrafił zapomnieć o Nicole - przyjaciółce z dzieciństwa, która z dnia na dzień z niewyjaśnionych powodów urwała z nim kontakt. Nic zatem dziwnego, że doznaje szoku, gdy widzi ją w kawiarni tysiące mil do ich rodzinnego miasteczka. Tyle że... ta dziewczyna wydaje się zupełnie inna i wcale nie nazywa się Nicole, lecz Nyelle...Chłopak postanawia, że odkryje jej sekret.


Autorka zafundowała swoim czytelniczkom niesamowitą, pełną sprzeczności paletę emocji. Choć fabuła wydaje się być prosta, jej złożoność i wielość wątków automatycznie udowadnia, iż "Co, jeśli..." jest pod każdym względem wyjątkową historią. Tutaj nic nie jest takie, jakim się wydaje. Każdy element z przeszłości jest tym kluczowym dla przyszłości. Pani Donovan od początku do końca zaskakuje - a przy tym nie robi nic niezwykłego.

"Co, jeśli..." jest do bólu prawdziwą historią, która może zdarzyć się każdemu z nas. Bo i bohaterowie są jak najbardziej "ludzcy". Autorka nie zafundowała nam marnych kukiełek, lecz postacie z naszej codzienności, których oryginały moglibyśmy spokojnie znaleźć w naszych kręgach znajomych. Główny bohater, Cal, to chłopak, który często gubi się we własnych uczuciach; natomiast Nyelle to dziewczyna, która stara się żyć pełną piersią, oczekując od życia czegoś więcej. Obydwoje udowadniają, że ludzie naprawdę się zmieniają pod wpływem czasu i doświadczeń... lecz nie na tyle, by na zawsze zatracić własne uczucia.

Od "Co, jeśli..." naprawdę trudno oderwać się choćby na moment - szczególnie jeśli jesteśmy po połowie powieści. To wszystko za sprawą lekkiego pióra pisarki, która bardzo dobrze oddawała uczucia i emocje bohaterów, tworząc przy tym atmosferę tajemniczości i niedomówień. Teraźniejszość łączy się bezpośrednio z zagadkową przeszłością bohaterów, rzucając nowe światła na ich osoby. Dodatkowo autorka daje szansę wypowiedzieć się kilku postaciom, dzięki czemu poznamy nie tylko Cala i Nyelle, ale także ich byłych przyjaciół.

Cóż można dodać do książki, która naprawdę ma o czym opowiadać? Osobiście - jako zaprawiona czytelniczka powieści młodzieżowych - domyślałam się zakończenia, ale wierzę, że innym sprawi to więcej trudności. Warto dać szansę "Co, jeśli...", podobnie jak warto do niej powracać, ponieważ, jak to powiedziała sama pisarka: "Powieść przemyślana została w taki sposób, żeby ponowna lektura, gdy już zna się prawdę, była źródłem zupełnie nowych wrażeń". Polecam!

http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2015/06/co-jesli-rebecca-donovan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2015 o godz 12:36 Sol dodał recenzję:
Słowem wstępu napiszę tylko tyle, że pierwsza seria Donovan mnie nie przekonała, ale miała w sobie coś szczególnego, co zmusiło mnie do sięgnięcia po "Co jeśli..." I wiecie co? Rewelacja! Zakochałam się w tej książce. Jest niesamowita. I polecam ją każdemu.

Powiem tak, zazwyczaj wszelakie tajemnicze wątki i zagadki rozgryzam w bardzo szybkim tempie. Jednak Donovan całkowicie mnie zagięła, a napięcie jakie towarzyszyło mi podczas czytania "Co jeśli..." było dominujące. Ogromny plus i pokłon w stronę autorki. I ostrzegam, że będę się zachwycała tą książką, złego słowa nie napiszę i nie powiem, bo nie znalazłam w niej najmniejszego mankamentu. Same plusy i czysta przyjemność czytania. Twór iście zacny, przyjemny i niesamowicie wciągający. A sam styl autorki i to jak skonstruowała niniejszą powieść jest na wysokim poziomie. Muszę przyznać, że dawno już nie czytałam tak dobrze napisanej książki dla młodzieży ALE NIE TYLKO! Sądzę, że ta książka spodoba się każdej z Was. A nawet może przypaść do gustu płci przeciwnej.

Słowo wstępu było dość obszerne, ale nie wspomniałam o czym konkretnie opowiada historia. Sama autorka w swojej notce napisała, aby nie odbierać przyjemności poznawania bohaterów, ich tajemnic i życia. Ja staram się nigdy Wam tego nie robić i tym razem również nie będzie inaczej. Niemniej ogólnie zarysuję o co chodzi w tej powieści.

Poznajemy Cala. (NIE)zwyczajnego chłopaka, który przeżywa swoje życie studenckie jak każdy zwykł student. To co zdarzyło się w jego przeszłości, rzutuje na całą jego przyszłość. Pewne wydarzenia nie dają o sobie zapomnieć, zaś inne pozostawiają mglistą niewiadomą i pytanie (zupełnie jak w tytule): co jeśli zrobiłbym coś, aby temu zapobiec? Co jeśli bym zareagował? Co jeśli zauważyłbym, że coś jest nie tak? Takich "Co jeśli" jest wiele. W zasadzie, w życiu każdego z nas - tak nawiasem mówiąc. Wracając do osoby Cala, chłopak poznaje pewną dziewczynę, która przypomina mu o przeszłości i pewnych wydarzeniach, o których wspomniałam wyżej. I tutaj zabawa się dopiero zaczyna. Nie powiem Wam więcej na ten temat, bo chcąc powiedzieć nieco więcej, zepsułabym Wam całą zabawę. A tego nie mogę przecież uczynić. Dlatego czym prędzej zaopatrzcie się w najnowszą książkę Donovan.

To, że historia Cala i Nyelle jest świetna, już napisałam. Jednak zapomniałam wspomnieć o równie dobrej kreacji bohaterów. I nie mam tutaj na myśli tylko wyżej wspomnianej dwójki. Każda z postaci, która ożyła na kartkach "Co jeśli..." jest dopracowana w najmniejszym szczególe i absolutnie nie zapycha wolnej przestrzeni - co zdarza się w wielu powieściach (przykra prawda). Donovan wiedziała co chce osiągnąć tworząc tę historię i idealnie opracowała nie tylko fabułę, ale i bohaterów, którzy sprawiają, że książka jest jeszcze bardziej wyśmienita.

I na koniec taka luźna wypowiedź: Jeśli moja opinia nie przekonała Was do sięgnięcia po tę książkę, to nie wiem co Was przekona.

http://sol-shadowhunter.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-07-2015 o godz 10:41 Recenzje Ami. dodał recenzję:
"Co, jeśli..." to bardzo wzruszająca i przepiękna powieść przedstawiona w ciekawej formie. Autorka w intrygujący sposób splotła losy bohaterów krzyżując ich życiowe ścieżki. Główna narracja prowadzona z perspektywy Cala poprzeplatana została retrospekcjami i wspomnieniami zarówno jego, jak i innych postaci - ta przemyślana konstrukcja sprawiła, że przenosząc się do przeszłości, czyli do czasów dzieciństwa głównych bohaterów, możemy jednocześnie śledzić ich współczesność. Jeżeli chcecie przeżyć coś niepowtarzalnego i dowiedzieć się jak wielki jest wpływ przeszłości na przyszłość i co to znaczy, że bieg wydarzeń w życiu człowieka jest tak naprawdę wypadkową wielu zmiennych, na które nie zawsze mamy wpływ - koniecznie sięgnijcie po "Co, jeśli...". Autorka potrafi w niesamowity sposób stworzyć przemyślaną iluzję, a jednocześnie wyzwolić w czytelniku te wszystkie emocje, które odczuwają bohaterowie.

Trzeba przyznać, że Rebecca Donovan potrafi pisać i doskonale udaje jej się stworzyć specyficzny nastrój, pełen niedopowiedzenia i tajemnicy. Doprawdy wszystko w tej historii było bardzo skomplikowane, posiadało wiele warstw i wiele ukrytych celów - sądzę, że własnie dzięki temu powstała mocna i niezwykle mądra książka, która potrafi zabrać swojego czytelnika w niezwykłą podróż. Nie można tak po prostu odejść i nie dowiedzieć się prawdy - trzyma w napięciu do ostatnich stron i nie pozwala o sobie zapomnieć. Co więcej - atmosfera sukcesywnie zagęszcza się i wybucha na finale wprost ogłuszając czytelnika.

Rebecca Donovan z pozornie prostej historii stworzyła opowieść uświadamiającą prawdę, którą każdy z nas zna, ale gdzieś w codziennym biegu życia po prostu o niej zapomina. "Co, jeśli..." to naprawdę jedna z lepszych lektur, jakie miałam przyjemność czytać w tym roku. Poruszająca, zaskakująca, a przy tym bardzo prawdziwa. Zmusza czytelnika do refleksji, do zastanowienia się nad swoim życiem i swoim szczęściem. Dodatkowo pokazuje, jak duże znaczenie ma nasze środowisko, a nawet nasi najbliżsi. Presja wywierana na nas przez nasze otoczenie nie zawsze bywa motywująca - znacznie częściej ma zgubne konsekwencje. Warto się zastanowić, czy jesteśmy sobą, czy może kukiełką spełniającą czyjeś marzenia lub ambicje. Pamiętajmy, że zawsze mamy prawo do własnych decyzji, do własnych błędów i własnego "ja".

"Co jeśli..." to powieść o miłości, stracie i przyjaźni, ale przede wszystkim o drugiej szansie. O tym, że stale można rozpoczynać na nowo... dowolnego dnia. Wszystko po to, żeby czuć się szczęśliwym, żeby być tym, kim mamy być. Ta książka jest właśnie o byciu szczęśliwym - o tym, jak odnaleźć siebie i drogę do własnego szczęścia. Nic nie jest tutaj bez znaczenia. Każdy element, każda chwila, wydarzenie, mają jakiś cel - dlatego już teraz wiem, że jeszcze do niej wrócę. Wrócę by docenić momenty i ponownie znaleźć inspirację jak przeżywać każdy dzień ze świadomością, że zawsze mogę dokonać wyboru, który uczyni świat lepszym.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-11-2015 o godz 08:40 Książkożercy dodał recenzję:
Cal, Richelle, Rae i Nicole stanowili w dzieciństwie zgraną paczkę przyjaciół, jednak czasy, w których czwórka najlepszych przyjaciół radośnie bawiła się razem, przeminęły i nigdy nie wrócą. Wraz z dorastaniem wszystko się zmieniło, Richelle się wyprowadziła, Nicole zmieniła się nie do poznania i w końcu zniknęła, rozrywając szczęśliwą paczkę. Pomimo tego rozłamu Cal stale wraca myślami do szczęśliwych momentów dzieciństwa i do tej jedynej dziewczyny, którą kiedykolwiek pokochał i jedynej, którą stracił.

Gdy już prawie porzuca nadzieję odnalezienie Nicole, spotyka jej sobowtóra w kawiarni oddalonej setki kilometrów od miejsca, w którym powinna przebywać. Czy to ona? Cal jest zdezorientowany, dziewczyna wygląda jak ONA, ale nie zachowuje się tak samo. Nicole była nieśmiałą, skupioną na spełnianiu oczekiwań innych dziewczynką, a Nyelle wydaję się być jej totalnym przeciwieństwem. Chłopak nie daje jednak za wygraną i postanawia poznać się z nią jeszcze raz. Rozpoczyna tym samym najdziwniejszy okres w swoim życiu.

„Co, jeśli” było już moim kolejnym spotkaniem z Rebeccą Donovan. Po serii „Oddechy” miałam ochotę na więcej, byłam ciekawa, jakich bohaterów wymyśli. Barwne i rzeczywiste postacie zawsze były najlepsze w jej książkach. Nie zawiodłam się. Nyelle powaliła mnie na kolana, rzadko mam przyjemność czytać o tak dopracowanej postaci. Dziewczyna jest bardzo zagadkowa, a równocześnie zabawnie zwariowana. Pomaga bezdomnym i studentkom w trudnej sytuacji, nie może przejść obojętnie obok żadnego ludzkiego cierpienia, żyje, żeby być szczęśliwą i zarażać radością innych. Mimo że jest postacią raczej pojawiającą się rzadko, książka zdaję się być o niej, nie o Calu.

Z drugiej strony mamy Cala, narratora pozbawionego prawie doszczętnie uroku osobistego i przyzwoitości. Powiedzieć o nim, że jest łamaczem kobiecych serc to mało. Porzucił tyle dziewcząt, że nie jest w stanie ich zliczyć, nie może się zdecydować, czego chce w życiu. Na szczęście na niego Nyelle też ma pozytywny wpływ i sprawia, że jest zdecydowanie mniej nudny.

To głównie przez niego „Co, jeśli” czytało mi się dosyć trudno, narracja była po prostu nużąca. Dodatkowo akcję spowolniały wstawki z dzieciństwa bohaterów. Rozumiem, że autorka chciała, żeby czytelnik wiedział, co się działo, kiedy bohaterowie mieli po 10 lat, ale po co robić to narracją pierwszoosobową z punktu widzenia czterech osób? Według mnie fabuła byłaby ciekawsza i mniej skomplikowana, gdyby narratorem całej opowieści był po prostu Cal. Wtedy nie wiedziałabym więcej niż on i razem z nim domyśliłabym się, co się stało z Nicole. Taki jest, według mnie, cel narracji pierwszoosobowej.

Książka, jak wszystkie powieści pani Donovan, jest skomplikowana i ma w sobie ukryty przekaz. Z pozoru jest to powieść o miłości rodzącej się pomiędzy zupełnie różnymi osobami, ale naprawdę porusza dużo głębszy temat, ale o tym powinien przekonać się każdy z Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-06-2015 o godz 11:53 FunVirtualnaJa dodał recenzję:
Książka "Co jeśli" przedstawia nam świat, w którym nic nie jest idealne choćby wszyscy bardzo tego chcieli. Przedstawia nam walkę o własne JA. Walkę o swoje własne marzenia. "Co jeśli" zabierze nas ze sobą w pokręcony świat Nyelle, która z pozoru jest beztroska musi jednak zmagać się z problemami z jakimi ludzie nie spotykają się na co dzień.

"Wyrzuty sumienia to przebiegłe bestie. Ranią głęboko, a kiedy rana już się zabliźnia, posypują ją solą."

Narracja prowadzona jest przez Cala łamacza serc. I gdy już pomyśleliście o jakimś Badboy'u to on jest całkowitym jego przeciwieństwem. Zrywa z dziewczynami ponieważ m.in nie umie rozmawiać na poważne tematy, nie chce się wiązać, boi się zranienia, a przede wszystkim myślę, że jest wciąż zakochany w dziewczynce z jego dzieciństwa. Następnie ucieka przed swoimi byłymi chowając się po kątach. Nie, nie oceniam ponieważ muszę mu przyznać, że trafiał na same "zwariowane/nawiedzone" dziewczyny. Gdy pewnego dnia wkracza do jego życia dziewczyna w stroju NINJA o tak błękitnych oczach jak dziewczyna z dzieciństwa Calowi zapalają się czerwone lampki w głowie. Książka zaczyna się właśnie w tym momencie i jej akcja nie daje się nam nudzić. Wciąż coś się dzieje. Wciąż nie możemy oderwać oczu od scen przed naszymi oczami, które ukazuje nam ta książka.

"Nawet jeśli się udaje, że nic się nie stało, wciąż jest to tak samo realne".

Cal to bohater, który charakterem nie do końca mi się spodobał. Pozwalał po prostu czemuś odejść (lub komuś). Dla mnie patent na osiągnięcie jakiegokolwiek sukcesu w obojętnie jakiej dziedzinie to pracowanie nad tym, poświęcanie czasu i włożenie w to wysiłku. Wciąż wydawało mi się, że on chce wszystko od zaraz. Nie chce podejmować ryzykownych działań bo się boi. Trwa w tym co ma tak jakby nie wiedział co ze sobą sensownego zrobić. Jednak pod koniec książki zreflektował się. Naprawił swoje błędy rozumiejąc, że czasem trzeba się narazić by coś mieć. Nyelle to bardzo szalona dziewczyna. Robiła wciąż i wciąż zaskakujące rzeczy. Nigdy nie była w spoczynku zawsze w ruchu. Działała, działała i jeszcze raz działała. Każdy dzień traktowała jakby był jej ostatnim. I to bardzo mi się podobało. Jednak wciąż ta tajemnica, którą utrzymywała i to, że Cal nie robił nic aby dowiedzieć się co się stało irytowało mnie strasznie. Ja lubię mieć wszystko jasno wyłożone abym wiedziała na czym stoję. Oni działali odwrotnie do mojej zwykłej logiki.

"Gwiazdy mogą ukoić twój ból, jeśli tylko im pozwolisz. A kiedy wzejdzie słońce, po nagromadzonych smutkach nie będzie śladu."

Książka całościowo wypada bardzo dobrze. Widać, że autorka musiała zaciągać wszelkie sznurki rozpoczęte na początku tak aby utworzyły spójną całość. Książka jest dla tych co uwielbiają czytywać New Adult. Wciągnięcie się od pierwszych stron i będziecie pytać siebie: Co naprawdę zdarzyło się, że ta dziewczyna jest teraz odwróconą wersją siebie? I czy w ogóle Nyelle to Nicole?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-06-2015 o godz 10:23 Czarny Kapturek dodał recenzję:
Po Oddechach Rebecca Donovan stała się moją i moich koleżanek ulubioną autorką. Nic w tym dziwnego, bo autorka stworzyła jedną z najbardziej łamiących czytelnicze serca trylogię, dlatego na wieść o tym, że kolejna książka spod jej pióra ujrzy światła w polskich księgarniach byłyśmy wniebowzięte! Nie mogłam się doczekać, aż wpadnie w moje dłonie i będę mogła rozkoszować się kolejną wzruszającą opowieścią.



Myślę, że gdybanie i myślenie o tym „co, jeśli” stanowi nieodłączną rzecz w naszym życiu. Często takie zachowanie hamuje nas przed zrobieniem jakiegoś głupstwa, albo zdobycia odwagi i zmienienie życia. Jednak jest ważne, bo nie warto robić wszystkiego zbyt pochopnie, warto zastanowić się nad swoimi czynami.



Co, jeśli… to samodzielna powieść Rebeccy Donovan, w której głównym bohaterem jest Cal Logan, studiuje na jednym z amerykańskich uniwersytetów i prowadzi normalne życie. Ma przyjaciół, a jedną z jego cech charakterystycznych jest to, że posiadał wiele dziewczyn. Sam nawet nie potrafi ich zliczyć. Pewnej nocy, podczas imprezy, spotyka dziewczynę inną niż wszystkie. Wygląda ona tak samo jak jego przyjaciółka z dzieciństwa – Nicole. Chłopak jest zdziwiony, gdyż dziewczyna nie zachowuje się tak jak jego koleżanka i nazywa się Nycelle.



Muszę zacząć od tego, że jest to najbardziej zagmatwana oraz tajemnicza powieść, którą ostatnio miałam przyjemność przeczytać. Autorka stworzyła wokół swoich postaci tak niebywałą aurę tajemniczości, że czasami po prostu mnie przytłaczała i musiałam na chwilę odłożyć książkę. Jednak stopniowo ta kurtyna zaczyna opadać, dzięki czemu czytelnik dowiaduje się najciekawszych rzeczy, a tajemniczość zastępowana jest zdumieniem oraz współczuciem.



Rebecca Donovan jak zwykle porusza trudne dla większości tematy, ale niestety nie mogę zbyt wiele zdradzić, bo ta opinia zamieni się w jeden wielki spoiler. Na dodatek jej postacie są tak realne, że czasami miałam wrażenie iż wyjdą ze stron książki. Myślę, że to największa pozytywna cecha tej autorki – pisze życiowo, porusza niewygodne tematy, a bohaterowie, których wykreowała są niepowtarzalni oraz jedyni w swoim rodzaju. Spotyka ich masa problemów, ale potrafią zawsze z nich wyjść, nawet jeśli po drodze napotykają przeszkody. Pokazuje to, jak wielką siłę ma przyjaźń. Opowiada o tym, że warto walczyć o przyjaźń, a najważniejsza jest szczerość oraz oddanie.



Co, jeśli… jest wspaniałą powieścią, ale nie taką samą jak trylogia Oddechy. Na początku myślałam, że będzie bardzo podobna, jednak okazało się inaczej. Była inna, ale nie umiem tego wytłumaczyć słowami – trzeba przeżyć to samemu. Myślę, że powieści Donovan dają nadzieję swoim czytelnikom na to, że istnieje lepsze jutro, nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się beznadziejne.

everydayxbook.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Wysoko wrażliwi Aron Elaine N.
3.7/5
21,99 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Lęk off Galanti Regine
4.6/5
24,49 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Co mówią kości Black Sue
4.5/5
26,94 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Co mówią zwłoki Black Sue
4.1/5
24,88 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom soli i łez Craig Erin A.
4.5/5
28,00 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.