Cienie Nowego Orleanu (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 35,99 zł

Cena empik.com:
35,99 zł
Cena okładkowa:
39,99 zł
Oszczędzasz:
4,00 zł (10%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Lewandowski Maciej Książki | okładka miękka
35,99 zł
asb nad tabami
Lewandowski Maciej Książki | okładka miękka
16,49 zł
asb nad tabami
Paterczyk Maciej Książki | okładka miękka
30,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Okultystyczny kryminał z elementami mitologii wudu i horror w duchu twórczości Lovecrafta!

John Raymond Legrasse, doświadczony nowoorleański policjant, podczas policyjnego nalotu na przemytników trafia do dziupli handlarzy żywym towarem. Znajduje tam makabrycznie okaleczone zwłoki młodej kobiety. Tropy prowadzą do niewyjaśnionej sprawy
z przeszłości, rytualnego mordu dokonanego przez tajemniczą sektę. Zamordowanej dziewczynie wyryto na skórze tajemnicze znaki oraz zdarto płat skóry z pleców. Odsunięty od sprawy Legrasse prowadzi własne śledztwo. Podążając śladem handlarzy żywym towarem, dociera do zakładu fotograficznego, w którym znajduje nagrania brutalnych gwałtów i tortur czarnoskórych kobiet. Kolejny ślad prowadzi do Kaznodziei, przywódcy sekty przywołującej demony…


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Cienie Nowego Orleanu
Autor: Lewandowski Maciej
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-02-27
Forma: książka
Indeks: 31404587
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 3,9
5
6
4
4
3
4
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
13 recenzji
10-04-2019 o godz 18:03 Katarzyna Serafin dodał recenzję:
Od pierwszych stron jesteśmy wyciągnięci w wir wydarzeń. Duszny, kolorowy, pełen kontrastów Nowy Orlean wchłania czytelnika i nie chce wypuścić ze swoich objęć. Towarzyszymy Legrassowi w różnych parszywych miejscach, razem z nim doświadczamy strachu, bólu i poznajemy to, co dla racjonalnego umysłu jest nie do pojęcia. Czytelnikowi udzielają się wszystkie emocje bohatera zwłaszcza, że sam Legrasse wzbudza sympatię. Osobiście bardzo mu kibicowałam i do samego końca trzymałam kciuki, by nic mu się nie stało, co wcale nie było takie oczywiste. A skoro już o tym mowa: Paleta postaci jest tak niesamowicie barwna! A co najważniejsze, to postacie żywe, których losy wywołują w czytelniku autentyczne emocje. Czytając "Cienie Nowego Orleanu" ja osobiście miałam przyjemne skojarzenie z jedną częścią cyklu "Upiór południa" Mai Lidii Kossakowskiej, co zdecydowanie jest plusem . Podsumowując: Historia napisana bardzo dobrze, lekkim, obrazowym językiem, z opisami, które nie raz wywołają ciarki na plecach. Zdecydowanie wciąga i dostarcza mnóstwo rozrywki. Fabuła jest nieoczywista, teoretycznie mamy podanego antagonistę, ale... no właśnie. Zakończenie wprawia mocno w zaskoczenie. Zdecydowanie pozycję polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2019 o godz 13:25 Radosław dodał recenzję:
Książka jako przedstawiciel gatunku kryminału trzyma się utartych i sprawdzonych schematów, znanych z dziesiątek innych dzieł. Co oczywiście dla niektórych może być zbyt mało odtwórcze dla innych zaś zachęcające do sięgnięcia właśnie po tę pozycję. Doświadczony gliniarz z problemami emocjonalnymi, odwiedzający lokalnych przedstawicieli świata przestępczego w poszukiwaniu nowych tropów a wolne chwili spędzający w poszukiwaniu dna butelki. Jak przystało takiego protagonistę, wyznaje on własny kodeks moralny i dąży wszelkimi możliwymi środkami do odnalezienia sprawców i wymierzeniu im należytej kary, często samemu posuwając się do bezmyślnej przemocy. W tym miejscu należy wspomnieć, że autor w dość obrazowy i szczegółowy sposób starał się opisać właśnie takie momenty, kiedy to na drodze komisarza stawał przeciwnik, z którego należało wyciągnąć kilka przydatnych informacji lub po prostu stał on na drodze do prawdy. Walka, w której pięści stawały się głównym orężem, nie ma tutaj nic wspólnego z dżentelmeńską potyczką. Wręcz przeciwnie brudne zagrywki, rodem z portowych slumsów, kastety, wykorzystywanie wszelkich słabości przeciwnika, są tutaj na porządku dziennym i doskonale wpasowują się w klimat książki. Opisy te czyta się naprawdę dobrze, chociaż wszystko powinno być jednak serwowane z umiarem. Jeden, dwa nawet trzy opisy obijania facjaty oponentowi są jak najbardziej wskazane, ale przy większej ilości człowiek zaczyna odnosić wrażenie, że jest to swoistego rodzaju wypełniacz, mający na celu wydłużenie lektury. Zresztą ten sam zabieg można wyczuć w niektórych zbyt mocno „przegadanych” rozdziałach, które nie wnosiły nic specjalnego do samej fabuły, a tylko niepotrzebnie zwalniały tępo całej książki. Na całe szczęście stanowią one tylko mały procent całego dzieła i są do zaakceptowania. Zdecydowanie jednak najmocniejszą stroną książki jest jej klimat i przynależność do segmentu powieści grozy. Świetnie opisane mroczne zakamarki Nowego Orleanu i równie doskonale przedstawiony kolory tego miasta. Wyraźnie widać, że autor poświęcił długie godziny, aby poznać opisywaną metropolię. Mroczne i brudne zaułki. Knajpy, w których nikt nie przejmuje się zakazem sprzedaży alkoholu a w których łatwiej o zakończenie swojego żywota niż o szklaneczkę naprawdę dobrej whisky. Klimatyczne lokale i sklepy przyciągające w dzień uwagę turystów swoim wystrojem i magicznym klimatem, które po zapadnięciu zmroku zmieniają się w prawdziwe przybytki czarnej magii. Obok świetnie opisanych lokacji na wyróżnienia zasługuje również zaserwowany przez autora klimat grozy. Ciężka atmosfera powieści wyczuwalna jest od pierwszej do ostatniej kartki a niektóre naturalistycznie opisane zbrodnie, mogą powodować u czytelnika dreszcze na plecach. Oczywiście ten element jest podany czytelnikowi z umiarem, żeby nie wywoływać niepotrzebnie uczucia obrzydzenia i wstrętu. W tym aspekcie autor naprawdę wykonał kawał solidnej pracy, dozując wszystkie elementy w odpowiedniej ilości. Czy sprawia to, że po książkę powinni sięgnąć miłośnicy twórczości Lovecrafta? Odpowiedź w tym przypadku nie będzie jednoznaczna. Na pewno wyraźnie można wyczuć, że autor Maciej Lewandowski jest wielkim fanem dzieł wspomnianego pisarza. Mroczny klimat voodoo, zapożyczenia fabularne (chociażby wątek prastarego Cthulhu) – wszystko to jest tutaj zauważane, ale… No właśnie zawsze jest jakieś „ale” – dla znacznej grupy wiernych fanów dzieł Howarda Phillipsa Lovecraft’a, to wciąż będzie za mało. Będą oni odbierać „Cienie Nowego Orleanu” jako dobrze napisany kryminał z elementami grozy, ale nic ponadto. Będą mieć oni w tym dużo racji bo, to właśnie w głównej mierze miłośnicy dobrych kryminałów docenią dzieło Macieja Lewandowskiego, chociaż Ci czytelnicy na półkach których stoją głównie powieści grozy, również mogą sięgnąć po tytuł w momencie, kiedy nie ma pod ręką czegoś jeszcze bardziej przerażającego. Cała recenzja na blogu: PopKulturowy Kociołek
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-03-2019 o godz 22:32 Karolina dodał recenzję:
Nie znasz dnia, ani godziny kiedy dopadnie Cię przeszłość... Stary policjant Legrasse znów musi zmierzyć się ze swoją udręką. Sprawa sprzed lat odbija mu się niczym czkawka i nie daje o sobie zapomnieć. Kiedy wszystko idzie względnie dobrze, nagle coś się sypie. W kryjówce przemytników, oprócz dziewczyn wykorzystywanych seksualnie w jednym z pokoi policjanci zastają makabryczne widowisko. Młoda kobieta, złożona w ofierze, której ciało zostało okaleczone. W pokoju oprócz tego Legrasse znajduje figurkę bożka Cthulhu, która wcześniej już wpadła w jego ręce podczas akcji na bagnach. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Stary policyjny wyga, mimo braku wiary w uroki, nadprzyrodzone zjawiska, postanawia, że dopadnie sprawcę. Podczas akcji trafia na wiele tropów i też na wiele przeszkód. Kiedy jego wierny towarzysz Stuglik cudem wymyka się z objęć śmierci i trafia w bardzo ciężkim stanie do szpitala, John postanawia działać. Trafia do miejsc, które dla białego są tymi, gdzie sam prosi się o śmierć. Spotyka wężowników, odkrywa taśmy z drastycznymi nagraniami, wplątuje się w porachunki z dziwnym księdzem i Cieniem... Gdy każdy element układanki wchodzi na swoje miejsce, Legrasse dociera do miejsca, gdzie wszystko miało swój początek. Widzi bramy piekła i demona, z którym walczy od kilku lat. Jednak, gdy wydaje mu się, że to już koniec, okazuje się, że tak naprawdę to dopiero początek... Czy policjant dorwie sprawce? Jak bardzo pozory mogą mylić? * * * Książkę "Cienie Nowego Orleanu" czytałam kilkanaście dni, głównie przez brak czasu. Z początku Lewandowski wprowadza nas do świata komisarza, który jeszcze nie uporał się z widmem zbrodni sprzed lat. Dochodzi do kolejnej zbrodni i przechodzimy do głównej tematyki książki. W moim odczuciu akcja rozkręca się powoli, potem daje z kopyta, później znów stopuje na chwilę, by na koniec nas zaskoczyć. Z jednej strony ten zabieg jest ok, z drugiej jednak momentami było nudnawo, kiedy czekałam na to co się wydarzy, a opisy trochę przytłaczały. Plusem w tej książce są na pewno bardzo dobrze wykreowane postacie, zdecydowanie barwne i ciekawe pod względem charakteru, osobowości oraz psychiki. Intrygującym jest też zabieg ukazania całej sytuacji z perspektywy policjanta vs. jednego z bohaterów zwanego Cieniem. Bardzo podobało mi się również osadzenie akcji przez Macieja Lewandowskiego w Nowym Orleanie z początków XX wieku pod względem architektury, topografii miasta oraz idącymi za nią podziałami rasowymi. Przyznam się szczerze, Lovecrafta nie czytałam także nie mogę się w żaden sposób odnieść do jego twórczości, ale temat książki - bożek Cthulhu, sekty, odprawianie rytuałów, również bardzo na plus, bo jest to element, który w literaturze jeszcze się nie przejadł i według mnie wciąż go za mało. W książce widać ogromne zaangażowanie autora w pisanie oraz przygotowanie materiałów co także cenię, dlatego w mojej opinii książka zasłużyła na 8/10 :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-03-2019 o godz 17:18 Spursmaniak dodał recenzję:
John Raymond Legrasse, doświadczony nowoorleański policjant, podczas policyjnego nalotu na dziuplę handlarzy żywym towarem, odnajduje makabrycznie okaleczone zwłoki młodej kobiety. Była ona torturowana a z jej pleców zdarto płat skóry. Wszystkie tropy prowadzą do niewyjaśnionej sprawy z przeszłości, gdzie podobnych zbrodni dokonywała okultystyczna sekta. Inspektor rusza tym śladem, zanurzając się w mroczny oddech miasta i budzące grozę bagna. 🕷 Niektóre miasta mają niepowtarzalny klimat - emanują magią i niezwykłą atmosferą. Jednym z nich jest Nowy Orlean gdzie narodził się jazz, ludowe wierzenia idą ramię ramię z postępem. To właśnie tutaj autor umieścił swoich bohaterów, gdzie przyjdzie się im zmierzyć z elementami mitologii Cthulu. Mimo, iż książka nawiązuje do literatury H.P. Lovecrafta, to jednak jest to bardziej kryminał niż horror. 🕷 Główny bohater to gliniarz z krwi i kości, nie bojący się przechadzać ciemnymi uliczkami miasta czy zaglądania do lokalów z wątpliwą reputacją. Mnie on przekonał do siebie i z przyjemnością obserwowałem jego zmianę podejścia do wierzeń w czarną magię, która wyłania się z kart książki, oraz jego metody śledcze, które nie zawsze były zgodne z literą prawa. Jednak to nie bohaterowie mnie tutaj zachwycili a samo miasto. Autor kapitalnie ukazał panującą w latach 20 minionego wieku tam atmosferę. Zaułki Nowego Orleanu tętnią jazzem i spływają przemycanym alkoholem a bagna spowija budząca grozę mgła okultyzmu. Autor świetnie przedstawił panującą atmosferę w mieście tak, że czytelnik może uwierzyć, że właśnie tam się znajduje. Do tego delikatnie wpleciony wątek grozy wprost z literatury Lovecrafta spowodowały, że książka mimo kilku niedociągnięć i skaczącego miejscami napięcia jak sinusoida bardzo mi się spodobała. Cieszę się że autor dużo miejsca poświęcił oddaniu natury miasta bo udało mu się to znakomicie. 🕸🕷 Jeśli lubicie kryminały i nie przeszkadza Wam w nich wplecione wątki okultyzmu, to śmiało sięgnijcie po tę książkę. Zarówno fani horrorów jak i kryminałów powinni być zadowoleni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-03-2019 o godz 18:19 Katarzyna Żmuda dodał recenzję:
John R. Legrasse to doświadczony policjant z Nowego Orleanu, który podczas policyjnego nalotu na kryjówkę przemytników znajduje okaleczone zwłoki młodej kobiety. Wszystkie tropy prowadzą do ofiarnych rytuałów i wyznawców demonów. Choć mężczyzna jest sceptykiem w kwestii okultyzmu, wudu i demonów, to w dwudziestowiecznym mieście znanym z takich praktyk, ciężko jest nie przyznać, że pradawni bogowie mogą istnieć... "Cienie Nowego Orleanu" porównywane są z twórczością H.P. Lovecrafta, więc jeśli znacie coś od tego twórcy, to może zagłębianie się w świat zaprezentowany przez pana Lewandowskiego będzie dla Was przyjemniejszy. Ja niestety nie miałam okazji poznać jeszcze nic od Lovecrafta i nie wiem kiedy to nastąpi, więc sposób konstrukcji akcji i całej fabuły był dla mnie jedną wielką niewiadomą. Autor już od pierwszych stron rzuca nas w lata 20. XX wieku, a tym samym w pełen magii, czarnych mszy i krwawych ofiar Nowy Orlean. Fabuła skupia się głównie na powiązaniach z nią, ale przez karty tej powieści przemykają różne wątki, m.in. handlu ludźmi, trudami pracy w policji czy gwałtów i tortur. Historia jest brutalna i ciężka w odbiorze, więc z pewnością nie jest to książka, która czytelnika odpręży i zrelaksuje. Tak jak trudna i zagmatwana była fabuła, tak ciężko mi się tę historię poznawało. Nie połknęłam jej w kilka godzin, ale czytanie rozłożyłam na raty zarówno przez poruszane wątki, jak i styl autora. Pan Lewandowski pisze w specyficzny sposób i z trudem się w tej książce odnajdywałam. Historia ma w sobie kilka niepotrzebnych opisów czy dialogów, ale największą wadą jest niestety charakter głównego bohatera. Legrasse ma wszystkie najgorsze cechy doświadczonych policjantów znane z filmów - jest wybuchowy, arogancki, często wszczyna bijatyki, a przy tym nie ma zachowanej równowagi, brakuje cech za które można go polubić. Pomijając charakterek Legrasse'a, to samo opis miasta mnie przekonał. Zarówno wątek magii, jak i bagna pełne demonów były ciekawie rozpisane. Niestety wady głównego bohatera obniżyły moją ocenę, a duszący klimat sprawił, że raczej do tej książki nie wrócę. Nie jestem wielką fanką horrorów, więc pod tym względem książki nie mogę ocenić, ale za to jeśli chodzi o kryminał, to też czegoś mi zabrakło. Pomysł był ciekawy, jednak realizacja już nie wpasowała się w mój gust. Jeśli znacie już "Cienie Nowego Orleanu" to dajcie mi znać co sądzicie, bo do tej pory spotkałam się z niewieloma opiniami na jej temat.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-02-2019 o godz 20:45 Karolina Borys dodał recenzję:
Maciej Lawandowski stworzył niezwykle intrygującą historię. Historię Nowego Orleanu, do którego wracają dawne demony. Demony dawnych kultur, wierzeń i tajnych stowarzyszeń. Znalezione zostały okaleczone zwłoki kobiety. Okaleczone w sposób, po którym można wnioskować, że dawni wyznawcy demonów powrócili! John Lagrasse, stary policyjny wyga, musi na nowo zmierzyć się ze sprawą i zapomnianymi już bogami! Powiem Wam szczerze, że jak tylko przeczytałam opis tej książki to wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Zapowiadało sie przecież genialnie! Nowy Orlean, tajemne kulty, dawne wierzenia, no i morderstwo! :D Genialnie! No niestety tylko na papierze... Mimo, że z opisu i fabuły ta książka powinna mnie zachwycić, to jednak styl, w jakim pisze autor, jest dla mnie nie do przeskoczenia. Sama nie jestem do końca wstanie określić, co mi nie pasuje, ale czytając po prostu się męczę.. Niestety :( Niemniej sama fabuła jest bardzo ciekawa i dosyć intrygująco skonstruowana. Pomysł też jest pierwszorzędny :) Jednak styl mnie przerasta i nie bardzo umiem przez niego brnąć :(
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2019 o godz 18:48 Mariusz Wojteczek dodał recenzję:
„Cienie Nowego Orleanu” nie są powieścią, która się Maciejowi Lewandowskiemu udała. Takie stwierdzenie sugerowałoby znaczną dozę przypadku przy finalnym efekcie. A zdecydowanie nie jest przypadkowym tak solidny reaserch, który dał autorowi możliwość napisania książki przede wszystkim dopracowanej i ujmującej klimatem niespokojnego, dusznego, amerykańskiego Południa. To powieść nawiązująca ochoczo do dorobku H.P. Lovecrafta, jednak nie są to nawiązania zbyt nachalne, zbyt bezpośrednie. To częsta bolączka – nie tylko rodzimej – literatury grozy: sięganie po oprawę mitologi Cthulhu, w celu wykorzystania i niejakiego podpięcia się w znajome wielu czytelnikom literackie środowisko. Ma to zapewnić przychylność odbiorcy przez ofiarowanie mu sztafażu znajomego, dobrze kojarzonego i w dużym stopniu ukształtowanego w oryginalnych dziełach Samotnika z Providence, co ma ułatwić w rzeczywistości pracę nowemu autorowi. Lewandowski zdecydowanie tego zabiegu unika, sięgając – owszem – po mitologię lovecraftowską, jednak osadzając ją w starannie od podstaw nakreślonej scenerii Nowego Orleanu – który wszak bezpośrednio się z Lovecraftem nie kojarzy. Szczerze mówiąc, gdyby „Cienie Nowego Orleanu” wątków lovecraftowskich pozbawić – a ściślej, zastąpić je np. wierzeniami voodoo – powieść nadal bez kłopotu się obroni. Klimatem sięga raczej w kierunku opowieści R.E. Howarda, którego historie grozy są bardzo dobre, aczkolwiek o wiele mniej znane, niż klasyczny cykl o Conanie. Lewandowski dobrze czuje się w estetyce grozy traktowanej subtelnie, nienachalnie. Nie epatującej przesadnie makabrą, a raczej bazującej na starannym, powolnym budowaniu atmosfery niepokoju i oczekiwania na ujawnienie się potwornego, ponadczasowego zła. Które wyczuwamy – wspólnie z bohaterami – jednak nie możemy go dostrzec, czy zdefiniować jednoznacznie. To właśnie największa siła przekazu „Cieni Nowego Orleanu” – to stonowane budowanie napięcia. Powieść – w dużej mierze pozbawiona pierwiastka nadnaturalnego – kojarzy się ze swoistym, retrokryminałem z amerykańskiego Południa, znakomicie oddającym klimat miasta i jego mieszkańców, by dopiero w finale wybuchnąć afirmacją kosmicznej, pozawymiarowej grozy nie z naszego świata. To zresztą wydaje się być element charakterystyczny dla prozy Lewandowskiego, bowiem autor podobny zabieg zastosował w swojej pierwszej powieści – „Splątanie”, osadzonej w czasach współczesnych, jednak podobnie jak w „Cieniach…” obnażającej wątek nadprzyrodzony dopiero w finale. W porównaniu jednak obydwu powieści, to zdecydowanie nowa książka Lewandowskiego wygrywa staranniejszym przygotowaniem i znakomitym tłem dla fabularnych wydarzeń. Postacie są nakreślone starannie i choć sam główny bohater – Legrasse jawi się trochę sztampowo, jako sterany życiem, nie stroniący od alkoholu śledczy po przejściach – to jednak jego rys znakomicie wkomponowuje się w samo powieściowe tło. A jak już wspominałem – to kolejny z mocnych punktów tej powieści. Starannie nakreślone realia historyczne, problematyka zarówno segregacji rasowej, jak i relatywnie postrzeganej na Południu prohibicji uzupełniają książkowe wydarzenia, osnute wokół równie makabrycznych, co tajemniczych zbrodni dokonywanych na młodych kobietach. Wiąże się to ze starym śledztwem Legrasse’a, z którego nigdy się on tak do końca nie otrząsnął i które kładzie się cieniem na jego obecnym życiu i działaniach. Nowy Orlean jawi się tu równorzędnym bohaterem powieści, co ludzkie postacie. Miasto, tętniące życiem, pełne sprzeczności, tajemnic, z delikatnie oplatającą je, jak pajęczą siecią, siatką przestępczych zależności doskonale gra swoją rolę w całej fabularnej historii i buduje atmosferę napięcia i nerwowego oczekiwania na moment, kiedy pozwoli odkryć swoje tajemnice. Działania Legrasse’a zmuszą go do zapuszczenia się w najniebezpieczniejsze z rejonów miasta, na przetrzepanie całych jego trzewi, w poszukiwaniu odpowiedzi. Dojdą do tego niezwykłe, i niekoniecznie pożądane sojusze, pojawi się galeria nietypowych, ale i niezwykłych wrogów, a granica między realizmem, a magią i nadnaturalnością zacznie się niebezpiecznie zacierać, by w finale pęknąć z trzaskiem i obnażyć naszym oczom to, co niepojęte dla ludzkich umysłów. To, co pochodzi spoza naszego świata. Jak zaznaczałem na wstępie, jest tu mocno wyczuwalny duch Lovecrafta, jednak proporcje są świetnie zachowane. Autor nie musi podpierać się sławetnym twórcą, a wykorzystanie jego elementów jest tu raczej rzeczywistym ukłonem, niż próbą wykorzystania motywów Cthulhu dla podniesienia atrakcyjności fabuły. Przyznam, że momentami wahałem się, czy związki z lovecraftowską mitologią tak naprawdę są powieści potrzebne, czy nie wystarczyłoby wykorzystanie estetyki osnutej wokół kultu voodoo? Finalnie uważam, że nie zaszkodziłoby to w sposób zauważalny powieści, jednak ukłon w stronę Samotnika z Providence może zaskarbić książce – mimo wszystko – szersze zainteresowanie. Reasumując – „Cienie Nowego Orleanu” to tytuł z pewnością ciekawy, i
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2019 o godz 18:42 Mariusz Wojteczek dodał recenzję:
„Cienie Nowego Orleanu” nie są powieścią, która się Maciejowi Lewandowskiemu udała. Takie stwierdzenie sugerowałoby znaczną dozę przypadku przy finalnym efekcie. A zdecydowanie nie jest przypadkowym tak solidny reaserch, który dał autorowi możliwość napisania książki przede wszystkim dopracowanej i ujmującej klimatem niespokojnego, dusznego, amerykańskiego Południa. - dla portalu Dzika Banda pisze o nowej, bardzo dobrej powieści Macieja Lewandowskiego. Szukajcie tekstu: https://coprzeczytac.blogspot.com/2019/02/maciej-lewandowski-cienie-nowego.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2019 o godz 13:47 Katrina dodał recenzję:
Trwa dwudziestolecie międzywojenne. Lata temu John R. Legrasse, mieszkający w Nowym Orleanie policjant, natrafił na dziwną sektę, dokonującą przerażających rzeczy. W trakcie pracy nad jedną ze spraw odkrywa, że ta prawdopodobnie wciąż istnieje. Detektyw robi wszystko, aby położyć kres tym okrutnym praktykom. Choć twórczości H. P. Lovecrafta nie znam jeszcze za dobrze to z czystym zumieniem mogę powiedzieć, że naprawdę lubię i cenię tego klasyka grozy. Zarówno jego świat, jak i klimat twórczości tego pana to coś, co bardzo mi odpowiada, szczególnie że ostatnio wręcz uwielbiam czytać o latach 20. i 30. Po „Cienie Nowego Orleanu” sięgnęłam więc bez wahania: w końcu to książka promowana jest jako pozycja, którą fani Lovecrafta muszą przeczytać. Nie będę jednak oszukiwać – po lekturze nie jestem w pełni zadowolona. Mimo że zaczęło się naprawdę dobrze. Maciej Lewandowski nie był mi wcześniej znanym twórcą, ale temu akurat się nie dziwie: raczej nie jest pisarzem, którego znają wszyscy. Jednocześnie to autor, który pracując nad „Cieniami Nowego Oreanu” wykonał kawał dobrej roboty… tylko moim zdaniem nie wykorzystał najlepiej wiedzy, jaką zdobył, zbierając informacje do książki. W tej powieści naprawdę widzę pasję twórcy do tematu. Zdziwiłam się nieco, gdy odkryłam, że „Cienie Nowego Orleanu” właściwie rozgrywają się w świecie Cthulhu, ale było to zdecydowanie pozytywne odczucie. Jednocześnie pierwsze strony powieści wypadały naprawdę dobrze: Lewandowski dobrze tworzył klimat mrocznej, ale kryminalnej historii osadzonej w latach 20. XX wieku. Lewandowski wyraźnie lubi tę tematykę i dobrze się w niej czuje. Jak już wspominałam – to powieść, w której tworzenie włożono naprawdę wiele pracy. Autor nie tylko wie wiele o mitologii Cthulhu, ale musiał naprawdę dużo czytać o Nowym Orleanie. I mówię tu zarówno o jego historii, kwestiach kulturowych oraz rasowych, jak i konkretnych, prawdziwych opowieściach, które rozgrywały się w USA. Przynajmniej jedna z „kryminalnych historii” wspominanych przez bohaterów naprawdę miała miejsce, bo sama ostatnio o niej czytałam. Problem „Cieni Nowego Orleanu” moim zdaniem polega jednak na nieumiejętnym wykorzystaniu zdobytych informacji. Lewndowski w narracji próbuje „upchnąć” to wszystko, wrzucając do tekstu ogrom makaronizmów oraz słów, które następnie często wyjaśnia poprzez przypisy. Jednocześnie zwykle używa konkretnych słów tylko raz, lub dwa, nigdy więcej do nich nie wraca, w związku z czym nie ma to jakiegoś szczególnego fabularnego sensu. Osobiście wolałabym, aby wybrał kilka określeń i trzymał się ich przez całą powieść: to z jednej strony pomogłoby jej nadać klimat, a z drugiej nie przytłaczało i nie psuło dynamiki książki. Jednocześnie zauważyłam, że autor wręcz na siłę próbował wepchnąć do książki polski pierwiastek. Nie jest to może obiektywna wada, ale muszę przyznać, że bawiło mnie bezustanne podkreślanie, że jedna z postaci jest polskiego pochodzenia i bardzo lubi się z Amerykaninem, jakim jest Legrasse. Sam główny bohater to postać, która szczególnie mnie nie urzekła, ale akurat to u mnie rzecz dość typowa, jeśli chodzi o kryminalne historie: wolę skupić się na samej zagadce i tajemnicy, nie przywiązując wielkiej wagi do bohatera. W każdym razie osobiście nie widzę w jego przypadku powodu do krytyki kreacji. „Cienie Nowego Orleanu” to po prostu książka z – moim zdaniem – brakami warsztatowymi, które trochę zepsuły mi zabawę w trakcie czytania. Niektóre sceny wypadały świetnie, ale po dobrym wstępie całokształt na dłuższą metę zaczął mnie męczyć. Niemniej, trzymam kciuki za Lewandowskiego, bo on w tym przypadku naprawdę wiedział, o czym pisze, tylko wydaje mi się, że za bardzo chciał właśnie ten fakt udowodnić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
18-02-2019 o godz 16:11 Anonim dodał recenzję:
Nie trzeba wierzyć w demony i diabły, by wiedzieć, że człowiek to bestia, zdolna do wszystkiego. Wokół człowieka zbudowaliśmy wierzenia, sekty, bogów – wszystko po to, by rozpalić wyobraźnię i… tuszować. „Cienie Nowego Orleanu” to powieść, która odsłania ten mroczny świat. Jest gęsto i duszno, a Nowy Orlean w latach dwudziestych XX wieku jawi się, jako mozaika sprzeczności. Brudna mozaika. Maćka Lewandowskiego znam osobiście, a z jego piórem spotykam się po raz drugi. Niby wiedziałam, czego się spodziewać, a jednak – dostałam coś zaskakującego. Od czego zacząć? W zalewie powieści, które są szybkie i łatwe, kiczowate i prostolinijne (patrz Naturalista), Maciek buduje coś zupełnie innego. Historię gęstą w każdym akapicie. Rozbudowaną pod względem językowym. Bardzo plastyczną, działającą na wyobraźnię, ale przez to – wymagającą skupienia. To nie jest bajka o brutalnych morderstwach, w której ścigamy oprawcę. To raczej misternie utkana intryga, w której wszystko do siebie pasuje i co więcej – nic nie bierze się z powietrza. Narracja wprowadza nas w świat wierzeń, okultyzmu, demonów, mrocznej historii ludzkości. To stamtąd pochodzi zło, które kładzie się cieniem na teraźniejszości i przyszłości. Fani mitologii będą mieli dreszcze. Miłośnicy kryminału – będą śledzić intrygę, która ma sens, bo co, jak co, ale Maciek na pewno nie pisał swojej książki na kolanie. Dlatego czytając, lepiej nie jeść, nie pić, ale wejść w ten cuchnący, mało przyjazny świat, w którym krew leje się często. Nie pisał jej też przez kilka dni, widać to w zdaniach, które są wypieszczone i wpasowane w klimat epoki. Główny bohater, detektyw Legrasse, to facet z charakterem. To nie jest przyjemny gość, ideał czy idealista – ale ma sumienie i jest bardzo ludzki. Może i alkoholik, może typ spod ciemnej gwiazdy, ale serce bije i nie przyjmuje świata takim, jaki jest. Brutalnie gwałcone i mordowane kobiety, diabły, fantomy, senne koszmary, zwyrodniałe fantazje człowieka – odbijają się na jego zdrowiu i równocześnie nie pozwalają mu odsunąć się od sprawy. Wiem, że Maciek lubi kreować postacie gliniarzy, którzy dźwigają na swoich barkach wielki krzyż. To się sprawdza, bo kto normalny potrafiłby przetrwać tak wiele? Kto inny chciałby podążyć krwawym tropem kaźni kobiet? „Cienie Nowego Orleanu” to powieść grząska – łatwo się w nią zapaść i czasem chce się głębiej odetchnąć, ale nie ma kiedy. Pachnie tu starą, złą magią. I pachnie dobrym pisarstwem autora, który napisał książkę, którą sam chętnie by przeczytał. Takich opowieści wciąż u nas brakuje. Takich, które są ucztą literacką i równocześnie ucztą dla wyobraźni. A wyobraźnię to Maciek wybujałą. I mroczną. Czekam na kontynuację!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-02-2019 o godz 09:23 Anonim dodał recenzję:
Zwykle nie czytam książek polskich autorów, nigdy nie przypadły mi do gustu. Ale są wyjątki, np. Aneta Jadowska, której twórczość bardzo mi się podoba. "Cienie Nowego Orleanu" zaciekawiły mnie opisem i pomyślałam, że to może być kolejna dobra powieść. Niestety, trochę się zawiodłam. John Legrasse to stary nowoorleański policjant. Dostaje sprawę, która wywraca jego życie o 180 stopni. W kryjówce przemytników znajduje okaleczone, zmaltretowane kobiece ciało. To przypomina mu o dawnym śledztwie dotyczącym pewnej sekty. Nie mogąc o tym zapomnieć, postanawia sam rozwiązać obydwie zagadki. W Nowym Orleanie, gdzie magia jest na wyciągnięcie ręki, nawet największy niedowiarek w nią uwierzy. Sama nie wiem, co mam o niej napisać. Z jednej strony podobała mi się, a z drugiej zabrakło mi w niej czegoś, nie tego się spodziewałam. Ale zacznijmy od początku. Rozpoczęcie było mocne, trzymające w napięciu i zachęcające do dalszego czytania. Potem, gdzieś przed środkiem, akcja zaczęła zwalniać. Bohater chodził od baru do podziemi i rozmawiał ze znajomymi odnośnie śledztwa. Były tam niespodziewane wydarzenia, ale jak dla mnie mogłoby być ich więcej. Pod koniec akcja nabrała tempa, dlatego też czytałam z ogromną ochotą. Kolejna sprawa to opisy. Kiedy autor relacjonował walkę, czułam się jakbym brała w niej udział. Czasem dłużyły mi się fragmenty dotyczące różnych miejsc, ale generalnie były w porządku. Nie zabrakło też opisów zwłok, nie dla osób mocno wrażliwych. Co do bohaterów. Legrasse według mnie ma problemy z agresją i alkoholem. Gdy tylko gdzieś się pojawił, musiał z kimś się bić. Raz nawet nie patrzył na to, że gość może mu się przydać, tylko zatłukł go na śmierć. To też człowiek wyniszczony przez pracę. Trudne doświadczenia nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Nawet po wszystkim nie wygląda na to, by odzyskał spokój ducha. Przez powieść przewinęło się mnóstwo postaci: gangsterzy, agenci specjalni, wiedźmy, byli policjanci - oni wszyscy mają swoje zadania, nadają charakteru i sprawiają, że całość jest bardziej wciągająca. Myślałam, że bohater będzie czytał jakieś stare księgi, pisma dotyczące bóstwa. Niestety nie było tu tego. Zakończenie mnie nie powaliło, spodziewałam się czegoś zaskakującego, co zwali z nóg. Wkurzyłam się, ponieważ autor zapomniał skończyć pewnego wątku. Wymyślił postać, która została ranna, a potem porzucił ją, nawet w finale nie wspomniał o niej choć słowem. Czasu spędzonego z tą książką nie uważam za stracony. Podobała mi się, ale mogła być lepsza. Wiele elementów wymaga poprawy. Nadal jestem rozczarowana zakończeniem. I zła za zapomnienie o jednym z bohaterów. Być może fani poprzednich książek autora odnajdą się w niej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
12-02-2019 o godz 19:18 Karolina Kuran dodał recenzję:
Nowy Orlean, lata dwudzieste ubiegłego wieku. Podczas policyjnej obławy inspektor John Raymond Legrasse znajduje w piwnicy przeszukiwanego domu ciało kobiety, poddanej przed śmiercią serii tortur i okaleczeń. Ten makabryczny obraz przypomina mu podobną sytuację sprzed kilkunastu lat, wspomnienie której do dziś przejmuje go zgrozą i obrzydzeniem. W poszukiwaniu oprawców dziewczyny, Legrasse zagłębia się nie tylko w sieć miejskich zaułków nad brzegiem Missisipi - ale także w wir podejrzeń i lęków, których nie udało mu się pogrzebać razem z aktami starej sprawy... Maciej Lewandowski sięgnął w swojej powieści po postać nowoorleańskiego detektywa, którego fani literatury grozy poznali w legendarnym już opowiadaniu H.P. Lovecrafta "Zew Cthulhu". Bazując na opisanych tam wydarzeniach, Autor zbudował historię nawiązującą do śledztwa prowadzonego przez Legrasse'a w roku 1907, i postawił przed nim zadanie powtórnego zmierzenia się z fanatycznymi wyznawcami Wielkich Przedwiecznych. Śledztwo prowadzi inspektora w gąszcz nadrzecznych zaułków oraz trasą słynnego tramwaju Desire; w pogoni za nowymi tropami Legrasse odwiedza nieczynne zakłady fotograficzne, kostnice, uniwersyteckie kawiarnie, nielegalne wyszynki (mamy czasy prohibicji...) oraz namioty wędrownych kaznodziejów, których religia niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem. Los nie oszczędza naszego bohatera: zanim spośród licznych wątków łączących sprawy i wydarzenia oddalone od siebie o wiele lat i/lub mil wyłoni się spójny obraz, zwiastujący choćby częściowe rozwiązanie zagadki tajemniczego kultu z bagien Luizjany, Legrasse straci zdrowie, pozycję i sprzymierzeńców. Czy to, co odkryje u kresu drogi, zrekompensuje mu poniesione straty? Musicie sami wyrobić sobie opinię na ten temat... Pomijając kwestię samej zagadki kryminalnej, wokół której kręci się akcja książki: "Cienie Nowego Orleanu" to przede wszystkim opowieść o mieście, którego topografię i realia dnia codziennego przedstawia nam bardzo szczegółowo Autor. W tym miejscu westchnienie: jako czytelnik nie miałabym nic przeciwko dołączeniu do książki choćby skromnej mapki lub planu miasta: można się tutaj, co prawda, wspomóc aplikacją internetową, ale o ileż piękniejsza byłaby stylizowana grafika, nawiązująca do klimatu powieści... Klimat jest bowiem solidnym plusem "Cieni...": Maciej Lewandowski prezentuje czytelnikom swoją wiedzę na temat stworzonego przez Lovecrafta, i sprawnie odtwarza klimat opowiadań o Wielkich Przedwiecznych. Skutkiem tego, "Cieniom..." bliżej jest do horroru niż do kryminału noir: i z takim nastawieniem radziłabym Wam zasiadać do lektury, szczególnie jeśli nie znacie specyfiki prozy Lovecrafta. Jako miłośniczka literatury epigońskiej we wszelakich jej przejawach, z przyjemnością zapoznałam się z "Cieniami Nowego Orleanu" - powieść bowiem świetnie ilustruje fakt, iż dla umysłu pisarza nawet najmniejszy fragment inspirującego dzieła literackiego może się stać zaczątkiem nowej historii. O ile tylko twórca tekstu inspirowanego zachowa klimat oryginału oraz uszanuje jego wymowę, czytelnik ma szansę otrzymać nową treść nawiązującą do tej już znanej - a przecież z książkami często bywa tak samo, jak z piosenkami, i (parafrazując klasyka) "najbardziej podobają nam się te, które już kiedyś czytaliśmy". Książka Macieja Lewandowskiego to krok w ciekawym (i, w moim osobistym odczuciu: słusznym) kierunku: a do pełni czytelniczego szczęścia brakuje mi tylko nieco większej powściągliwości językowej Autora, któremu chwilami wymyka się spod kontroli stylizacja dialogów i monologów poszczególnych postaci. Czasami więcej - znaczy mniej, i pozwala czytelnikowi skupić się na treści książki. Jeśli by jednak pominąć ten aspekt - "Cienie Nowego Orleanu" to interesująca pozycja, która zapewne przypadnie do gustu miłośnikom twórczości Lovecrafta, i/lub fanom mrocznych historii kryminalnych. Mrrrożącej krew w żyłach lektury!
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
11-02-2019 o godz 19:23 Book mi swiadkiem dodał recenzję:
Nowy Orlean to miasto, którego drugą nazwą powinien być niepokój. Wszystkie filmy, książki czy gry osadzone w tym mieście fundowały nam dawkę niepokoju. Tak samo jest z książką „Cienie Nowego Orleanu” autorstwa Macieja Lewandowskiego. Jednak zacznijmy od początku. Legrasse to policjant, który nie jedno już w życiu widział i nie ma rzeczy, która po tylu latach pracy w policji mogłaby go zaskoczyć. Jednak pewnego dnia, robiąc nalot na przemytników odkrywa ciało kobiety. Ofiary kultu. Lagrasse już kiedyś prowadził sprawę kultystów woodoo, sprawa, która wyryła się w jego pamięci mocno, może nawet zbyt mocno, powraca. Okazuje się, że dawny kult powraca a jak to możliwe skoro wszyscy zostali wtedy wyłapani? Właśnie z tą zagadką, będzie się musiał zmierzyć. Książka to niewyobrażalny klimat! Klimat, który czuć na plecach skroniach i w nozdrzach. Autor genialnie buduje napięcie by następnie zwolnić i zniszczyć to co było tak cudowne. Akcja zwalnia, a przynajmniej czytelnik ma takie odczucie. Finał mnie nie powalił. Spodziewałam się wielkiego boom, dostałam klops. Jako, że wydarzenia w książce są bardzo odległe to i język jest dość archaiczny i niektóre zworty mogą sprawiać czytelnikowi problemy. Ja osobiście sprawdzałam w słowniku tylko dwa razy, a resztę wnioskowałam kontekstu i zdania. To nie jest książka dla wszystkich, widocznie też nie dla mnie. A naprawdę byłam pewna, że będzie to książka miesiąca na prawdę. Niestety przerost formy nad treścią.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 3
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Lewandowski Maciej

Splątanie Lewandowski Maciej
okładka miękka
(3,8/5) 4 recenzje
16,49 zł
34,90 zł
Cienie Nowego Orleanu Lewandowski Maciej
ebook
(0/5) 0 recenzji
19,19 zł
31,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Oczy uroczne Kisiel Marta
33,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Alyssa i czary Howard A.G.
35,99 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Letnia noc Simmons Dan
49,49 zł
55,00 zł
strona produktu - rekomendacje Feed Windo Nick Clark
32,99 zł
36,99 zł
strona produktu - rekomendacje Teatr lalek Borlik Piotr
26,49 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Reguła zakonu Górski Piotr
32,99 zł
36,99 zł
strona produktu - rekomendacje Nibynoc Kristoff Jay
40,49 zł
45,00 zł
strona produktu - rekomendacje Paradoks Fletcher Charlie
36,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje SeeIT Rolska Jagna
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bohun Komuda Jacek
31,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Nomen omen Kisiel Marta
35,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje T.T. Kulpa Piotr
31,99 zł
34,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.