Sezon życzeń. Chapel Springs. Tom 3 (okładka  miękka, 09.2017)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

W tej rywalizacji nie chodzi tylko o dom…

PJ McKinley ma smykałkę do gotowania, ale do spełnienia marzenia o własnej restauracji brakuje jej jeszcze lokalu. Kiedy jedna z mieszkanek Chapel Springs postanawia oddać swoją rodzinną posiadłość osobie, która przedstawi najlepszy plan zagospodarowania budynku, PJ wierzy, że to jej pisana jest wygrana.

Cole Evans jest pewnym siebie, profesjonalnym i godnym zaufania robotnikiem, ale po dzieciństwie spędzonym w pieczy zastępczej ma świadomość, że życie układa się różnie. Kiedy dowiaduje się o konkursie, wie, że jego pomysł na dom przejściowy może być jedyną szansą dla młodzieży opuszczającej rodziny zastępcze. Musi tylko przekonać właścicielkę, że jego nierentowne przedsięwzięcie przysłuży się lokalnej społeczności.

Po rozważeniu ich kandydatur ekscentryczna filantropka proponuje nieoczekiwane rozwiązanie, aby sprawdzić, czyj pomysł jest lepszy. Codzienne życie PJ i Cole’a zmienia się w zaciekłą rywalizację. Czy siła, z jaką na siebie oddziałują, zniszczy wszystko, czego tak bardzo pragnęli?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1157886561
Tytuł: Sezon życzeń. Chapel Springs. Tom 3
Seria: Chapel Springs
Autor: Hunter Denise
Tłumaczenie: Olejarczyk Joanna
Wydawnictwo: Dreams
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-18
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 142 x 205 x 32
Indeks: 22663092
średnia 4,5
5
8
4
4
3
0
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
7 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
18-09-2018 o godz 18:07 przez: Snieznooka
Dzięki nawiązanej współpracy z Wydawnictwem Dreams udało mi się poznać twórczość Denise Hunter, z czego bardzo się cieszę, bo autorka pisze historie, które mają w sobie wiele ciepła oraz przeciwności losu, którym muszą sprostać powołani do życia bohaterowie. To trzeci, czytany przeze mnie tom cyklu Chapel Springs, co oznacza, że został tylko jeden, co mnie nie martwi, bowiem autorka napisała jeszcze wiele książek, które chciałabym poznać. Postaram się przekazać Wam wszystko, co konieczne, aby przybliżyć fabułę tej ciekawej historii. "Nie było dla niej nikogo innego. Wiedziała to z pewnością, która wbijała ją w ziemię. A co było najlepsze? To uczucie było odwzajemnione." Evangeline Wishing Simmons jest ekscentryczną i zamożną staruszką, która planuje wyprowadzić się z Chapel Springs, ale to nie wszystko. Kobieta zamiast sprzedać dom, spakować swoje manatki i wyruszyć w dal postanowiła podarować go osobie, która przedstawi jej najlepszy projekt jego zagospodarowania. Walka o posiadłość była zażarta, w ostatecznym starciu staną PJ McKinley i Cole Evans. Naszych bohaterów łączy bardzo wiele, chęć spełnienia marzenia i do kłótni, które niejednokrotnie zaistnieją na łamach powieści. PJ pragnie mieć swoją własną restaurację z hotelem, jej przeciwnik Cole spędził sporą cześć swojego młodzieńczego życia w rodzinie zastępczej, dlatego też marzy o tym, aby stworzyć dom przejściowy dla wychowanków domu dziecka. Trzeba przyznać, że oba pomysły są wartościowe, nie ma się, więc co dziwić starszej pani, że miała problem z tym, aby podjąć decyzję. Evangeline Simmons jest bardzo kreatywną kobietą, dlatego wymyśla nie lada plan, nasi bohaterowie będą przez rok realizować swoje marzenia w jej posiadłości, ale jest pewien haczyk, mają to robić wspólnie. Po upływie tego czasu mają przedstawić raport ze swojej działalności przed komisją, która zdecyduje o tym, które ostatecznie otrzyma dom. Żadne z nich nie ma zamiaru wylądować na bruku, starają się ze wszystkich sił prowadzić działalność, wydając oszczędności, ale sprawy się komplikują, kiedy do głosu dochodzą uczucia. Czy ma szansę na przetrwanie, kiedy losy ich projektów zależą od niepowodzenia tego drugiego? Jak uda im się to wszystko ze sobą pogodzić? Życie Cole’a zdołało go mocno doświadczyć, gdy był małym chłopcem stracił rodzinę i tułał się po rodzinach zastępczych, dlatego mając na barkach takie doświadczenia, chce pomóc innym dzieciom, które znalazły się w takiej samej sytuacji, jak on kiedyś. Chce stworzyć dla nich namiastkę domu, w której mogłyby żyć do pełnoletniości. PJ niedawno ukończyła szkołę gastronomiczną, uwielbia gotować, jednak problemem jest brak wystarczających funduszy na to, aby mogła samodzielnie otworzyć lokal. Jest najmłodsza z rodzeństwa McKinley’ów, dlatego kochająca rodzina w dalszym ciągu widzi w niej dziecko. Niestety to podkopuje w niej wiarę w siebie i możliwości, a przecież jest młodą, zaradną i samodzielną kobietą. PJ czuje stałą potrzebę udowadniania swojej wartości, co sprawia, że na początku może się wydawać samolubną i wrednawą osobą. Im lepiej ją poznajemy odkrywamy inne cechy jej charakteru, a pierwsze wrażenie okazuje się mylne. Hunter jak zawsze w swoich historiach porusza ważne tematy, w tym przypadku mamy pogoń za marzeniami, walka o ich realizacje i spełnienie, pomoc dzieciom dotkniętym przez los, co jest wzruszającym aspektem. Starałam się wyobrazić, co musi czuć taki nastolatek, który ze względu na wiek musi opuścić bezpieczną przystań, musi nauczyć się żyć na własną rękę zaraz po ukończeniu szkoły. Inicjatywa Cole’a jest niesamowita, a przede wszystkim potrzebna, mężczyzna nie robi tego dla siebie, a drugiego człowieka, który potrzebuje kogoś, kto pomoże rozeznać się w otaczającej rzeczywistości. Wiem, że takie domy istnieją, spotkałam się wcześniej z ideą ich tworzenia. „Sezon życzeń” jest historią, która przypadła mi do gustu, styl, którym emanuje autorka, sposób, w który porusza istotne życiowe kwestie, bardzo mi odpowiada. To wspaniała historia, która pochłonie czytelnika od pierwszych stron, jak poprzednie tomy cyklu Chapel Springs. To jedna z tych historii, które mają w sobie „to coś”, obok czegoś nie można przejść obojętnie. Nie wiem, czy to rodzinna atmosfera, mała miejscowość, czy postacie, całość sprawia, że po raz kolejny nie zawiodłam się na Denise Hunter.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-10-2017 o godz 15:47 przez: Z herbatą wśród książek
Bogata, ale trochę ekscentryczna staruszka - Evangeline Wishing Simmons, planuje wyprowadzić się z Chapel Springs, ale zamiast sprzedać swoją posiadłość, postanawia przekazać ją osobie, która przedstawi najlepszy plan jej zagospodarowania. Do finału konkursu dostają się PJ McKinley i Cole Evans, oboje gotowi spełnić swoje wielkie marzenia: PJ o eleganckiej restauracji, Cole o domu przejściowym dla dzieciaków, które po osiągnięciu pełnoletności muszą opuścić rodziny zastępcze i radzić sobie same. Oba projekty mają swoje zalety, niezdecydowana filantropka postanawia więc dać szansę obojgu finalistom - przez rok PJ i Cole mają dzielić się domem, realizując swoje plany, po czym mają przedstawić raport ze swojej działalności przed komisją, która zadecyduje, które z nich ostatecznie otrzyma dom. Żadnemu z nich nie jest to na rękę, ale nie zamierzają się poddawać - wkładają całe serce i wszystkie oszczędności w swoje projekty, licząc na to, że za rok nie wylądują na bruku. Sprawy komplikują się, kiedy, mimo początkowej niechęci, PJ i Cole zaczynają widzieć w sobie nawzajem kogoś więcej niż przeciwników. Czy ich uczucie ma szansę przetrwać w ogniu zaciętej rywalizacji? Sposób na idealny jesienny wieczór? Koc, herbata i powieść Denise Hunter, obojętnie która. Książki niektórych autorów po prostu mają ten specyficzny, przytulny klimat, dzięki któremu lektura to sama przyjemność. Nie inaczej było z najnowszą wydaną w Polsce powieścią pani Hunter: “Sezon życzeń”. Jest to trzeci tom serii Chapel Springs, ale mimo iż nie czytałam poprzednich dwóch, w niczym mi to nie przeszkadzało - każdy tom to osobna historia, opowiadająca o innej z sióstr McKinley. PJ jest najmłodsza z rodzeństwa i mimo że jest zdolną, samodzielną, rozsądną młodą kobietą, jej rodzina ciągle widzi w niej dziecko i często, nawet nieświadomie, podkopuje wiarę PJ w siebie i zasiewa w jej sercu obawy, że nie poradzi sobie w życiu. Przez to dziewczyna stale czuje potrzebę udowadniania własnej wartości, co czyni ją jeszcze bardziej zdeterminowaną, żeby wygrać. Nie da się nie polubić tej postaci - nawet jeśli na początku sprawia wrażenie trochę wrednej i samolubnej, dalej okazuje się być sympatyczna, troskliwa, obdarzona dobrym, współczującym sercem. Zaimponowała mi również swoją siłą woli, kiedy z przyczyn moralnych zrezygnowała z czegoś bardzo dla niej ważnego. Co do Cole’a, autorce znowu udało się stworzyć świetną męską postać, podnosząc tym samym poprzeczkę mężczyznom z krwi i kości, którzy nigdy nie będą tak idealni, jak ci na papierze ;) Cole jest przystojny (a jakże!), szarmancki, pomocny, a przede wszystkim całym sercem troszczy się o los nastolatków z rodzin zastępczych. Sam w dzieciństwie stracił rodzinę w wypadku, musiał więc przejść tę samą drogę, co dzieciaki, którym teraz tak bardzo chce pomóc. Bardzo podobała mi się też jego opiekuńczość w stosunku do PJ i to jak dostrzegał, jak wspaniale dziewczyna radzi sobie z prowadzeniem restauracji, nawet jeśli jej własna rodzina nie do końca potrafiła wyzbyć się obaw i wątpliwości. Jedna rzecz, która mnie trochę denerwowała, to dość oklepany motyw bohatera, który uważa, że nie zasługuje na dziewczynę, więc wycofuje się “dla jej dobra”. Ale że to Denise Hunter, to niczego nie zdradzę kiedy powiem, że wszystko kończy się dobrze ;) Książka jest skierowana raczej dla kobiet, ze względu na główną rolę, jaką w fabule pełni romans między dwójką głównych bohaterów, ale nie oznacza to, że nie jest wartościowa i nie porusza ważnych tematów. Najbardziej poruszyła mnie kwestia tych nastolatków, którzy ze względu na wiek muszą opuścić jedyną namiastkę domu, jaką mają i z minimalną pomocą rządu zacząć żyć na własną rękę, jednocześnie kończąc szkołę. Brzmi to przerażająco i mam ogromną nadzieję, że idea domów przejściowych nie powstała tylko w wyobraźni autorki, ale że takie instytucje naprawdę funkcjonują. Jeżeli należysz do osób, które znają już twórczość Denise Hunter, to na pewno nie muszę Cię przekonywać do przeczytania “Sezonu życzeń”. Jeśli jednak nie miałeś/aś jeszcze styczności z tą autorką, to właśnie teraz jest dobry moment, żeby ją poznać, czytając tę lub którąś z poprzednich jej książek. Bardzo polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-09-2017 o godz 16:48 przez: Paulina11
O twórczości Denise Hunter słyszałam naprawdę wiele dobrego, więc chciałam w końcu i ja ją poznać. Biorąc to więc pod uwagę, miałam całkiem spore oczekiwania co do „Sezonu życzeń”. Kiedy listonosz wreszcie mi przyniósł paczkę z tą książką, od razu wzięłam się za czytanie. Ostatecznie wyszło tak, że historia Denise Hunter wygrała z geografią i angielskim, które to miałam się nauczyć na następny dzień :D W „Sezonie życzeń” śledzimy akcje naprzemiennie z perspektyw obojga bohaterów – PJ i Cole'a.. Oboje mają plany co do tego, jak zagospodarować dom rodzinny pani Simmons, która ogłosiła konkurs, którego zwycięzca wygrywa owy budynek. Marzeniem PJ, która niedawno ukończyła szkołę gastronomiczną, jest otwarcie własnej restauracji z hotelem. Dziewczyna uwielbia gotować, jak się zresztą można domyślić, a na drodze do realizacji swoich marzeń stoi jej brak funduszy na lokal. Cole z kolei, jest młodym mężczyzną, którego życie zdążyło mocno doświadczyć. Gdy był chłopcem, stracił rodzinę i później tułał się po rodzinach zastępczych. Na bazie własnych doświadczeń, chce pomóc innym dzieciakom, które ukończyły 18 lat i muszą opuścić rodzinę zastępczą, poprzez otworzenie domu przejściowego, w którym mogłyby zamieszkać. Tak jak i w przypadku PJ i jemu na drodze stoi brak miejsca, w którym owy dom mógłby otworzyć. Kto wygra konkurs? PJ z jej planem, który przyniesie lokalnej społeczności Chapel Springs wiele korzyści, w tym finansowych, czy pomysł Cole'a na pomoc zagubionej młodzieży? Każde z nich myśli, że ich pomysł jest lepszy, jednocześnie zauważając zalety tego drugiego. Pani Simmons, uważa tak samo, więc proponuje im zaskakujące rozwiązanie. Bardzo zaintrygował mnie opis fabuły. Rywalizacja o dom?, w której zwycięzca ma szansę spełnić swoje marzenia? Tego jeszcze nie było. Od samego początku, byłam bardzo ciekawa, kto wygra. Denise Hunter miała ciekawy pomysł, co więcej – przyłożyła się do jego wykonania. PJ i Cole to nie kolejna para, która raz na siebie spojrzy i już obrywa strzałami amora (serio Paula?), czy... no nie jest kolejną z tych, która się zakochuje od pierwszego wejrzenia. Jak porównam to stwierdzenie z ich pierwszym spotkaniem, to wręcz chce mi się śmiać. Było ono... baardzo nietypowe :D A dalej? No cóż, ich relacje nie należały do najcieplejszych. Więcej! Oni nie potrafili spędzić ze sobą kilku minut bez kłótni! ;P Miła odmiana, nie powiem :D Ogólnie, to przez całą historię śledzimy ich zmagania, w kierunku zwycięstwa konkursu. Obserwujemy starania PJ, by jej restauracja odniosła sukces, a także Cole'a, który dąży do tego, by trójka nastolatków, których przyjął do „Rozdroży”, nauczyła się samodzielności, dorosłego życia, przy czym im oczywiście pomaga. Ujął mnie ten pomysł za serce. Jego samego życie mocno doświadczyło,a mimo to, chce nieść pomoc innym, podarować im namiastkę domu. I szczerze powiedziawszy, nie chciałam żeby żadne z nich wygrało. Przez cały czas byłam za tym, żeby po rozstrzygnięciu pozostało tak, jak było. Pewno jesteście ciekawi, czy zakończenie mnie usatysfakcjonowało? Otóż nie zdradzę ;P „Sezon życzeń” to wspaniała, naprawdę wspaniała historia, która pochłonęła mnie już od pierwszych stron. Historia Cole'a i PJ mnie oczarowała i nie pozwalała przestać czytać. Po prostu chciałam więcej i więcej, a kiedy odkładałam, żeby się pouczyć, to na niczym nie umiałam się skupić, bo cały czas myślami była w Chapel Springs. Nie przesadzam. Dajcie się oczarować PJ i Cole'owi, ich historii, ich marzeniom. Ta książka ma niesamowity klimat i „to coś”, co naprawdę pochłania. „Sezon życzeń” to trzeci tom serii Chapel Springs, ale to tę książkę czytam jako pierwszą. Poprzednich dwóch nie czytałam, więc jeśli i wy nie, to niech was to nie zniechęca, bo spokojnie się połapiecie o co chodzi :) Także ten... zaparzcie sobie herbatę w ulubionym kubku, weźcie kocyk i zabierzcie się za czytanie, bo nie pożałujecie :D Aha, zapomniałabym – jeśli macie się czegoś nauczyć, to lepiej to zróbcie przed zaczęciem ;P zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-10-2017 o godz 10:26 przez: Czasem tak jest...
Plany, marzenia, życzenia - kto ich nie ma... Żeby je zrealizować potrzeba czasem sporo wysiłku, kreatywności i wyrzeczeń. Trzeba też czasem wybrać między naszymi pragnieniami, a dobrem innych. Takie właśnie dylematy dopadają dwóje bohaterów dzisiejszej recenzji. PJ i Cole to para głównych bohaterów. Tych dwoje łączy wiele, głównie chęć do kłótni. Oboje mają marzenia i to marzenia związane z tym samym miejscem. PJ pragnie mieć swój własny, wymarzony lokal gastronomiczny, a Cole, który spędził część życia w rodzinie zastępczej, pragnie stworzyć dom przejściowy dla wychowanków domu dziecka, w którym będzie ich uczył samodzielności. Jedyne czego obojgu brakuje, to odpowiedniego lokalu. Kiedy pewna starsza Pani ogłasza konkurs, w którym do wygrania jest taki właśnie lokal, oboje próbują udowodnić z całych sił, że to ich pomysł jest najlepszy. Starsza Pani nie mogąc się zdecydować, wymyśla plan... nasza para przez rok będzie realizować swój plan, ale razem. No cóż - PJ i Cole będą zatem spędzać ze sobą sporo czasu. Z opisu książki można wywnioskować, że będzie się tutaj rozwijał cukierkowy romans... Też tak pomyślałam, jednak mimo tego, że powieść nie jest zbyt odkrywcza, to z przesłodzonym romansem nie ma nic wspólnego. Już od początku nasza para "drze ze sobą koty" tak, że iskry lecą. Ich przekomarzanie się i kłótnie wielokrotnie sprawiły, że uśmiech zagościł na mojej twarzy. Nie jest to więc uczucie od pierwszego wejrzenia, nawet nie od drugiego :). Jednak połączy ich nie tylko chęć realizacji swoich planów. Powieść napisana jest lekkim i poprawnym językiem literackim.Nie znajdziemy tu przydługich opisów, a dialogi są niezwykle błyskotliwe. Całość ukazano w malowniczy sposób, a czytelnik płynie wręcz z fabułą. Już sama piękna okładka wskazuje na to, że w środku znajdziemy coś, co nas zaciekawi i wciągnie. Dodatkowo autorka pokazuje nam jak trudne może być dzieciństwo osób wychowanych w domach dziecka i na jakich mądrych i wspaniałych ludzi potrafią wyrastać. Podobało mi się też narastające we mnie napięcie podczas śledzenia rywalizacji i mimo, że powinnam kibicować głównie chłopakowi, bo jego cel jest bardziej szczytny, to podświadomie szukałam rozwiązania, które byłoby dobre dla ich obojgu. PJ i Cole nie da się nie lubić. Każdy z nich jest mega pozytywny i tak zwyczajnie, po ludzku pasują do siebie. Polecam powieść czytelnikom szukającym w literaturze lekkiej odmiany i lekkości, która pozwoli zapomnieć o szarej,nudnej codzienności.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-10-2017 o godz 19:34 przez: redgirlbooks
''(...) - Wszyscy mamy jakieś ciernie. - Ciernie? - Takie rzeczy, które wyrastają wokół nas i nas tłamszą. Ciernie nie sprawiają, że ziarno nie kiełkuje, ale nie pozwalają nam wydać owocu.'' Pasją PJ jest gotowanie, a ona sama uwielbia eksperymentować z nim. Jej marzeniem jest otwarcie własnej restauracji z hotelem, który będzie popularny w Chapel Springs. Do miasteczka przybywa Cole, którego życie mocno doświadczyło. Na bazie własnych doświadczeń ma w planach założenie domu przejściowego dla młodzieży, która opuszcza domy zastępcze i nie ma gdzie się podziać. Wie jak to jest być młodym człowiekiem pozostawionym samemu sobie. W końcu dla PJ i Cole'a trafia się okazja uzyskania nieruchomości pod swoje cele. Ekscentryczna właścicielka posiadłości rodzinnej, pani Simmons, postanawia ogłosić konkurs, w którym to zwycięzca otrzyma ogromny dom. Jednak, kiedy PJ I Cole przedstawiają swoje plany, właścicielka ma problem z wyborem osoby, która wygra. Wpada na pomysł, który w skutkach zbliża do siebie PJ i Cole'a. Obydwoje muszą udowodnić, że ich plan przyniesie nie tylko zyski, ale również odciśnie się w społeczności miasteczka. Obydwoje zrobią wszystko, aby wygrać. Denise Hunter jest moją ulubioną autorką jeśli chodzi o subtelną literaturę kobiecą. Klimat jaki tworzy w Sezonie życzeń sprawia, że jej książka jest przyjemna w odbiorze, a historia głównych bohaterów, pomimo przewidywalności wciąga nas bez reszty. Nie trudno nie kochać jej za to. Autorka wprowadza nas w sam środek rywalizacji o dom. Ona i on - obydwoje mają swoje marzenia i cele, obydwoje pragną udowodnić innym i sobie, że coś potrafią. PJ i Cole czasem zbliżają się do siebie, choć z pozoru wiele ich dzieli. Ona jest gadatliwa i wesoła, a on niedostępny. Jednak obydwoje zmagają się ze wstydem i z poczuciem winy. ''Jak płatki śniegu'' to historia zabawna, ale niekiedy też smutna i skłaniająca do refleksji. Pokazująca jak bolesna przeszłość potrafi nas więzić w swych szponach. Ta książka pochłonęła mnie bez reszty i okazała się najlepszym środkiem na zastój czytelniczy. Historię głównych bohaterów pochłonęłam w jeden wieczór. Denise Hunter jest znana z lekkich i przyjemnych książek, które zaskakują swoją delikatnością - jeśli takie lubicie to zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję. Powieść ta jest idealna na jesienne i zimowe dni - otuli Wasze serca i dusze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-10-2017 o godz 12:28 przez: kogellmogell
Denise Hunter jak zawsze trzyma poziom, a co za tym idzie "Sezon życzeń", podobnie jak i poprzednie pozycje, również przypadł mi do gustu. Tym razem autorka poświęciła powieść najmłodszej z sióstr rodziny McKinley, czyli Penelope Jane.   PJ i Cole Evans otrzymują szansę, aby razem zagospodarować ogromną willę pani Simmons, która oczekuje od nich jedynie korzyści płynących dla społeczności Chapel Springs. Staruszka przeprowadza się do Kolorado, aby być bliżej rodziny i udostępnia parze z ambicjami swoją posiadłość. PJ marzy o własnej restauracji i hotelu, a Cole o otworzeniu domu przejściowego dla młodzieży opuszczającej rodziny zastępcze. Po roku czasu pani Simmons zdecyduje komu przekaże na stałe swoją posiadłość. Czy dwójka obcych sobie ludzi będzie w stanie wytrzymać rok pod jednym dachem i dojść do porozumienia? Czyje marzenia zostaną spełnione, a czyje jednak nie?  Denise Hunter po raz kolejny stworzyła ciepłą i rodzinną opowieść, utrzymaną w bardzo przyjemnym, małomiasteczkowym klimacie. W "Sezonie życzeń" wydarzenia z przeszłości ściśle łączą się i w pływają na przyszłość naszych bohaterów. Z niektórymi zdarzeniami, ciężko jest się pogodzić nawet po upływie długiego czasu. PJ i Cole od początku kontrastowali ze sobą, ale dzięki temu całość wyszła zabawnie, oraz przejmująco. Miło spędziłam czas przy "Sezonie życzeń" i cieszę się, że miałam możliwość poznać bliżej kolejnego członka rodziny McKinley. Czuję się usatysfakcjonowana nową powieścią autorki i wyczekuje już kolejnych :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-12-2017 o godz 23:31 przez: Marta mama chłopców - Książeczki synka i córeczki
Lubię tę serię... Powieści te są takie ciepłe, spokojne, przyjemne... Czyta się je naprawdę miło i z zainteresowaniem. Nie ma tutaj jakiś porywających zwrotów akcji, ale nie ma też szans na nudę. Jest tu kilka sytuacji, które z pewnością sprawią, że nie będziemy mogli się oderwać od książki, zresztą mnie bardzo zaciekawiło to czy ta dwójka jakoś w końcu do siebie dotrze, jak pokonają przeciwności, jak poradzą sobie z problemami, jak rozwiną się ich biznesy... Naprawdę fajnie mi się czytało tę książkę :) Jeśli jednak poszukujecie wielkich romansów, porywów serc, namiętności - to tutaj tego nie znajdziecie. Tutaj faktycznie jest jakieś uczucie, ale jest bardzo delikatne i rozwija się powolutku. Ale to nic, ta książka jest taką miłą, ciepłą lekturą idealną na zimową nudę :) Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Król przypraw
4.4/5
30,27 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Smocze jajo
4.9/5
26,90 zł
39,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego