Była sobie rzeka (okładka twarda)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 29,32 zł

29,32 zł 42,90 zł (-32%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt w magazynie Empiku
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Setterfield Diane Książki | okładka twarda
29,32 zł
asb nad tabami
Bronte Emily Książki | okładka twarda
28,00 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Była sobie rzeka

Diane Setterfield

Wielowymiarowy, intrygujący świat przedstawiony w powieści „Była sobie rzeka” ukoi Twoje nerwy. Daj ponieść się fabule i wniknij w skomplikowane relacje, jakie zachodzą pomiędzy poszczególnymi postaciami książki Diane Setterfield. Być może z jedną z nich zaczniesz się utożsamiać?

O czym jest książka „Była sobie rzeka”?

Powieść ta toczy się w okolicach Tamizy. Ludzie mieszkający w jej dorzeczu na co dzień zajmują się pracą, ale wieczorami spędzają czas w miejscowej gospodzie. Rozmawiają i snują intrygujące opowieści, w których zawsze jest jakieś ziarenko prawdy.

Jeden z wieczorów powoduje, że ich codzienna monotonia odchodzi w zapomnienie. Wizyta w gospodzie mężczyzny, który przynosi na rękach topielicę wyłowioną z rzeki, rodzi ciąg niesamowitych zdarzeń. Dziewczyna nagle ożywa. Jak to możliwe?

Trzy rodziny, jedno dziecko

Cudem ocalona dziewczyna jest niema, dlatego sama nie potrafi wyjaśnić, co robiła w rzece i kim jest. Chęć zajęcia się nią zgłaszają trzy różne rodziny – pewna kobieta, która jest przekonana, że dziewczynka jest jej zaginioną córką, gospodyni miejscowego proboszcza oraz starsze małżeństwo. Co łączy te osoby? I kim naprawdę jest dziewczynka? Odkryj wszystkie tajemnice i motywy działania bohaterów książki „Była sobie rzeka”.

Tytuł: Była sobie rzeka
Seria: Seria butikowa
Autor: Setterfield Diane
Tłumaczenie: Matuszewska Izabela
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 480
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-03-11
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Indeks: 34389898
 
średnia 4,3
5
49
4
27
3
12
2
3
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
63 recenzje
5/5
22-03-2020 o godz 15:39 Anonim dodał recenzję:
„Woda to ciekawa rzecz ...” Spoglądam ukradkiem na okładkę książki Była sobie rzeka i nie mogę oderwać od niej wzroku. Bije od niej piękno i magnetyzm. Urocza w każdym calu, bogata i tajemnicza. Już nie mogę się doczekać co jest w środku. A tam czeka na nas mnóstwo niespodzianek. Czy was zaciekawiłam? Mam taką malutką nadzieję. Nie ociągajmy się, wyruszmy wspólnie na wycieczkę, wzdłuż niespokojnych brzegów Tamizy ... Dzień jak co dzień. Bywalcy gospody snują opowieści, zabawiają się przy kuflu dobrego trunku. Niespodziewanie w karczmie pojawia ciężko ranny nieznajomy, który trzyma na rękach martwą dziewczynkę. Dzięki pomocy miejscowej pielęgniarki Rity, dziewczynka wraca do żywych. Cud? Może tajemne działanie niewiadomych sił? Pojawiają się spekulacje, jak to możliwe, że dziewczynka ożyła? Okazuje się, że jest niema. Ale kim ona jest? Skąd pochodzi? Gdy okazuje się, że nieznajomy nie jest jej ojcem, pytania się nawarstwiają. W tych dziwnych okolicznościach pojawiają się trzy rodziny, które chcą się zaopiekować dzieckiem. Bogata rodzina twierdzi, że dziewczynka jest ich zaginioną dwa lata wcześniej, córką. Stary farmer twierdzi, że jest córką jego syna, który prowadzi bardzo hulaszczy tryb życia i przysparza rodzinie tylko kłopotów. Wiejska gospodyni rości sobie prawo do dziewczynki uważając ją za swoją młodszą siostrę. Każda z tych rodzin wiele czyni, aby jej uwierzono. Każdy snuje swoją opowieść z przeszłości, aby uwiarygodnić, że dziecko powinno do niego wrócić. Jak potoczą się losy tych rodzin i nieznajomej dziewczynki? Niespodziewanie i zaskakująco. Poznamy opowieści o losach każdej rodziny i można śmiało stwierdzić, że każda opowieść stanowi odrębną historię i byłaby ciekawym materiałem na książkę. Była sobie rzeka to tajemnicza i wielowątkowa powieść. Okraszona została miejscowym folklorem i wiejskim klimatem. Takim, którego już dzisiaj nie uświadczymy, ale jakże pięknym i osnutym magnetyzmem. Bo tak naprawdę ta historia ma w sobie wiele z baśni. Przepełniona nieskończoną ilością zagadek i tajemniczych, niewytłumaczalnych sytuacji. Snute opowieści chłonie się z otwartymi ustami i trudnym do opisania wrażeniami. „Miło pływać w pojedynkę. Można poczuć wolność. Człowiek nie jest ani tu, ani tam, ciągle w ruchu, zawsze między jednym a drugim. Przed wszystkim ucieka i do nikogo nie należy”. Ta historia płynie zmiennym nurtem jak rzeka. Raz przyśpiesza, raz spowalnia, aby ominąć pojawiające się na jej szlaku przeciwności. Wije się mrocznym klimatem przesiąkniętym tajemniczością i intrygującymi wydarzeniami. Jest niebezpieczna i może skrzywdzić, więc warto zachować ostrożność i maksymalną uwagę i skupienie. „To głupie bać się wody. Woda jest wszędzie. Tam gdzie ją widzisz, i tam gdzie jej nie widać. W miejscach, które znasz i o których nie masz pojęcia. Woda to ciekawa rzecz”. Tak naprawdę w tej powieści nie ma jednego pierwszoplanowego bohatera. Wszyscy przewijający się w tych opowieściach są głównymi bohaterami, każdy wnosi swoją cząstkę i zostawia swój ślad. Nie ma tutaj zbędnych elementów ani niepotrzebnych sytuacji, całość pięknie współgra na różnych płaszczyznach i w wielu wymiarach. Wszystko jest precyzyjnie dopracowane przez autorkę, która może się poszczycić niebywałym talentem. Dla mnie istnieje widoczna i wyraźna symetria między rzeką a życiem. Życie każdego z nas to rzeka, jedna krótsza, długa dłuższa. Jedna spokojna i cicha, inna rwąca i wzburzona. Kręta i z zakrętami, usłana przeszkodami czasami trudnymi do pokonania. Nie wiemy, kiedy dopłyniemy co końca, ale jedno jest pewne, kiedyś każdy z nas zakończy swój bieg ... „I tak, drogi czytelniku, opowieść dobiegła końca. Czas, abyś po raz kolejny przekroczył most i powrócił do świata, z którego przyszedłeś. Ta rzeka, która jest i nie jest Tamizą, musi płynąć dalej bez ciebie. Nawiedzałeś jej brzegi wystarczająco długo, a przecież masz z pewnością własne rzeki, które na ciebie czekają”. Drogi czytelniku, dostajesz do ręki piękną i intrygującą opowieść, która przeniesie cię kilkaset lat w przeszłość, gdzie poczujesz klimat tamtych czasów, wyzwolisz się na chwilę z teraźniejszych problemów, które będą się wydawać nieistotne i małej wagi. Przestanie się liczyć wszystko co tutaj obecne, a będziesz żyć w świecie wielce nieprawdopodobnym i tak bardzo nam odległym. Ale za takimi czasami tęsknimy, tylko nie mamy odwagi się do tego przyznać ... Przyznam, że po lekturze tej powieści powrót do codziennej rzeczywistości jest bardzo trudny ...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-04-2020 o godz 07:15 SzkolnyKlubRecenzent dodał recenzję:
W Radcot, mieścinie położonej nad brzegiem Tamizy, znajdowało się wiele zajazdów i tawern. Jedna z nich, gospoda „Pod Łabędziem", znana była przede wszystkim z opowiadanych tam historii i gawęd. Prowadzona przez małżeństwo Blissów, ich dwanaścioro córek oraz jednego, specyficznego syna Jonathana, w dzień zimowego przesilenia zmienia życie mieszkańców i gości nie do poznania. Wieczorem, podczas standardowych rozważań nad różnorakimi opowieściami, przez drzwi gospody wpadł ciężko ranny mężczyzna z martwą dziewczynką w ramionach. Gdy istotka ożywa, a wieść się roznosi, trzy rodziny ujawniają swoje historie, a w każdej figuruje zaginiona, czteroletnia dziewczynka, tak pasująca do odnalezionej. Diane Setterfield jest brytyjską pisarką, która zadebiutowała w 2006 roku z książką „Trzynasta opowieść”. Dzieło było opublikowane w 38 krajach oraz trafiło na pierwsze miejsce na liście New York Timesa. „Trzynasta opowieść” odznaczała się niepowtarzalnym klimatem tajemnicy i niedopowiedzenia. Jej druga powieść, „Człowiek, którego prześladował czas”, wydana w 2013 roku (polska wersja trafiła na półki w 2014) nie dała się wpisać w żadne ramy gatunkowe, a skupiała się na problemie pracoholizmu. Pomimo niewielkiego dorobku autorki, Setterfield w wydanej w 2019 roku książce „Była sobie rzeka” ujawnia przed czytelnikiem wiktoriański klimat, nieodgadnione rytuały oraz legendy, które tworzy w ludzkich umysłach natura, w tym wypadku rzeka Tamiza. Powieść łączy w sobie kilka gatunków, między innymi fantastykę, kryminał czy historię obyczajową. Czytaniu towarzyszy nieodzowny baśniowy nastrój, wyczuwalne są też elementy opowiadania historycznego. „Była sobie rzeka” to historia dla osób chcących czytać z prądem Tamizy, raz rwącą, raz spokojną, umiejącą zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Nie da się przeczytać jednego rozdziału, czy tylko kilku stron, gdyż ta powieść jest wciągająca, zaciekawia osobę, która raz się przekona do otwarcia stron. Język, w którym napisano to dzieło, jest lekki, jednakże ma coś w sobie z podniosłości charakterystycznej dla liryki czy dramatu. Każde opowiadanie, każdy bohater ma swoje połączenie z Tamizą, więc siłą tej książki są porównania i alegorie. Styl jest gawędziarski; podczas czytania wydaje się, że słuchamy opowieści przedstawianej przy kubku gorącej herbaty lub rozpalonym w środku lasu ognisku. W książce autorka porusza problemy różnej natury, zarówno tej, która nie jest bardzo powszechna wśród zwykłych ludzi, jak i tej, którą zna każdy z nas. Opisywane są kwestie między innymi ciąży oraz strachu przed nią, rodzicielstwa, radzenia sobie z tragedią, wyparcia z ludzkiej świadomości traumatycznych wydarzeń, trudności w podejmowaniu decyzji, szczególnie tych dotyczących naszych bliskich, a także zagadnienia filozoficzne o pochodzeniu człowieka i jego miejsca czy funkcji na świecie. Moim zdaniem „Była sobie rzeka” to dzieło wyjątkowe. Nie raz „łapałam się” na dosłownym okazywaniu emocji podczas czytania. Lektura w idealnym tempie rozwija przed czytelnikiem swoją tajemnicę, pozwala przyswoić sobie fakty i ułożyć w głowie historię, z którą właśnie się zapoznało. Zarówno młodzież, jak i dorośli czy starsi mogą skorzystać na zapoznaniu się z tą powieścią, każdy na indywidualny, właściwy dla jego wieku czy charakteru sposób. Po przeczytaniu człowiek odczuwa przemianę, zaczyna patrzeć na wiele spraw pod innym kątem, a świat fantastyczno-baśniowy połączony z tym realnym przeplata się z prądami Tamizy. Jest on tak przedstawiony przez autorkę, że nie ma się ochoty opuszczać stron książki, a jednocześnie ciągle chce się iść dalej, by poznać zakończenie tych niezwykłych wydarzeń. MaRy, lat 17 źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-05-2020 o godz 08:40 alexx dodał recenzję:
„Niektóre rzeczy wydają się niepojęte nocą, a stają się jasne, kiedy wzejdzie słońce”, czyli baśniowa historia dla dorosłych. Była sobie rzeka to książka, która zawładnęła Instagramem w ostatnim czasie. Nie dziwię się: z taką okładką od razu rzuca się w oczy! Powieść Diane Setterfield zbiera same pozytywne recenzje i jest o niej niezwykle głośno. Czy rzeczywiście zasługuje na tak wielkie zainteresowanie? W ciemną noc w środku zimy w starej gospodzie nad Tamizą ma miejsce niezwykłe wydarzenie. Stali bywalcy właśnie zabijają czas opowieściami, kiedy w drzwiach pojawia się ciężko ranny nieznajomy. W ramionach trzyma martwą dziewczynkę. Kiedy godzinę później dziecko zaczyna oddychać, nikt nie może w to uwierzyć. Cud? Czy magiczna sztuczka? Może nauka będzie w stanie to rozstrzygnąć? Mieszkańcy nabrzeży prześcigają się w pomysłach, by rozwiązać zagadkę dziewczynki, która umarła, a potem ożyła. Mijają jednak dni, a tajemnica wydaje się coraz bardziej nieprzenikniona. Dziewczynka okazuje się niema i nie może odpowiedzieć na pytania: kim jest, skąd pochodzi i co stało się z jej bliskimi. W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości. Tymczasem trzy rodziny wyrażają chęć, by wziąć dziecko pod opiekę. Zamożna młoda matka wierzy, że dziewczynka jest jej córką, która zaginęła dwa lata wcześniej. Rodzina farmerów, która wciąż przeżywa sekretny romans syna, szykuje się na przyjęcie wnuczki. Skromna i skryta gospodyni proboszcza widzi w małej niemowie swoją młodszą siostrę. Każda z tych osób ma własną opowieść, której granice między rzeczywistością a fantazją są ulotne i rozlewają się czasami jak niekontrolowane wody rzeki. Czymś, co najbardziej mi się podoba w niej, jest jej wydanie. Twarda oprawa z obwolutą i materiałowym paseczkiem pełniącym funkcję zakładki sprawiają, że książka prezentuje się fantastycznie. Aż miło się na nią patrzy. Wielkie brawa dla Wydawnictwa Albatros. Była sobie rzeka to baśń dla dorosłych. Autorka umiejętnie połączyła folklor, magię i mity. To właśnie przyciągnęło mnie do tej książki. Ta baśń ma mroczny klimat, który czujemy od pierwszych stron. Nie jest w stylu Disneya – nie ma księżniczek ani królewicza, który będzie je ratować. Mamy zamiast tego biedę, smutek i wyzwania życia codziennego. Setterfield potrafi manipulować czytelnikiem, wprowadzając co jakiś czas nowe tropy. Dostajemy wiele informacji, przez co możemy się domyślać, ale autorka w odpowiednim momencie burzy wszystkie nasze domysły. Była sobie rzeka to dosyć intrygująca książka, coś nowego, innego niż do tej pory czytałam. Może nie ma tutaj dynamicznej akcji (nie jest to historia, w której akcja pędzi bez hamulców), ale mamy ciekawe historie przesiąknięte magią i mitami. Do tego mamy kilka fantastycznych stworzeń (m.in. smoki). Autorka w swojej powieści skupiła się na ludziach – śledzimy losy trzech rodzin. Poznajemy ich charaktery, podglądamy ich życie codzienne i tajemnice, z jakimi się mierzą. Jak każda książka i ta nie jest pozbawiona wad. Była sobie rzeka może momentami nudzić. Jest melancholijna, więc wielbiciele akcji mogą przysnąć. I jeszcze coś, co mi się rzuciło w oczy: uważanie, że dziecko jest czymś najważniejszym na świecie, że kobieta bez dziecka nie jest prawdziwą kobietą. Dzieci są tutaj urocze, dobre, piękne i właściwie nie posiadają wad. Jak dla mnie jest tego trochę za dużo, a idealizowanie dzieci i macierzyństwa może w którymś momencie przytłoczyć. Mimo tych kilku wad ogólnie książkę czytało mi się dobrze. Był to przyjemnie spędzony czas i na pewno jest to godna polecenia pozycja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-04-2020 o godz 12:35 livia.reads dodał recenzję:
,,To była najdłuższa noc w roku. Noc, kiedy wszystko może się zdarzyć" Pewnej nocy, w starej gospodzie nad Tamizą, bajkarze (jak to mają w zwyczaju) godzinami snują najróżniejsze opowieści. Kiedy po zakończeniu jednej z nich rozbrzmiewa kolejny glos, gotowy opowiedzieć następną historię, do karczmy wchodzi zakrwawiony mężczyzna, trzymający w ramionach martwą dziewczynę. Kiedy godzinę późnej dziecko, które było martwe, zaczyna oddychać, nikt nie potrafi w to uwierzyć. Nawet bajkarze, którzy mają niezwykle bujną wyobraźnię nie potrafią tego w żaden sposób wytłumaczyć. To cud? Czy może tajemnicza dziewczynka włada magią, o której istnieniu nikt nie wie? Mijają dni, a nikt dalej nie wie, co mogło się przydarzyć dziecku, kim są jego rodzice, skąd pochodzi, a nawet jak się nazywa. Nieznajoma od nie wypowiedziała ani jednego słowa, a im dłużej świadkowie wydarzenia myślą o małej, tym bardziej wydaje się nieprzenikniona. Tymczasem trzy rodziny zgłaszają chęć przygarnięcia tajemniczej dziewczynki, twierdząc, że jest z ich rodziny. Farmer uważa, że mała jej jego wnuczką. Żona właściciela fabryki mówi zaś, że to jej córka, która zaginęła dwa lata temu, a gospodyni pastora myśli, że to jej młodsza siostra. Kim tak naprawdę jest nieznajoma? Jakie sekrety skrywa rzeka ? Tego musicie przekonać się sami ! ,,Była sobie rzeka" to książka z literatury pięknej, która łączy ze sobą elementy z baśni i legend, przy czym jest zaskakująco rzeczywista i tym samym- tajemnicza. Przez tę historię się płynie jak przez rzekę. Jest niesamowicie wciągająca. Jeśli zaczniesz książkę, wchodząc powoli do wody, nie oderwiesz się od niej, dopóki nie wypłyniesz na brzeg. Bardzo podobał mi się klimat powieści, który stworzyła autorka . Od pierwszych stron przenosimy się do XIX wiecznej Anglii, w której jest ponuro, zimno i mrocznie. Czytelnik odczuwa to wszystko. Podmokłe brzegi Tamizy mnie przyciągały, czułam się zahipnotyzowana. Jestem pod wielkim wrażeniem, jak ta książka mnie działała. Poza tajemniczą dziewczynką poznajemy trzy rodziny, które na pierwszy rzut oka nie mają nic ze sobą wspólnego, poza tym, że każda z nich stara się przygarnąć małą pod swój dach. Na początku, gdy dopiero poznawałam każdą z osób w tej powieści, nie widziałam w nich nic niezwykłego. Nie podobało mi się jak zostali wykreowania bohaterzy. Każdy osobno wydawał się taki nijaki, tak jakby nic nie wnosił do fabuły i był duchem, który tylko tam jest, ale tła naprawdę nie wiadomo po co. Kiedy coraz bardziej zagłębiałam się w historię zrozumiałam, że postacie są wykreowania tak, a nie inaczej, żeby nikt nie był pominięty. Każdy bohater wpływał na drugiego, był od niej zależny. Osobno wydawali się czarno biali, ale razem tworzyli wyraźny, kolorowy obraz. ,,Była sobie rzeka" jest pisana pięknym językiem baśni, który oczaruje niejedną osobę. Dla niektórych może to być problematyczne w odbiorze, ale mi się to bardzo podobało i uważam, że to idealnie dopełniało niesamowity klimat powieści. Może sięgnięcie po nią ze względu na to, że ma intrygującą fabułę? Może dlatego, że ma piękną okładkę przyciągającą wzrok? A może dlatego, że chcecie oderwać się od rzeczywistości i podążyć brzegiem Tamizy? Moim zdaniem książka jest naprawdę warta uwagi i bardzo wam ją polecam !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
07-05-2020 o godz 19:22 Lost In My Books dodał recenzję:
Choć przyznać muszę, że na zakup tej książki wpłynęła na mnie jej niesamowicie piękna oprawa, obwoluta i kolory, to jednak historia również wydawała się mocno intrygująca. Baśniowe klimaty, tajemnicza dziewczynka i rzeka w okół której snuje się cała opowieść. Oczekiwań zbyt wysokich nie miałam, jednak naprawdę liczyłam, że historia skradnie mi serce i choć do końca tak się nie stało, to jednak cieszę się, że ją przeczytałam. "Dla niektórych ludzi świat jest tak skomplikowanym i zdradliwym miejscem, że nie mogą mu się wprost nadziwić, lecz nie czują potrzeby, aby go rozumieć. Zdumienie jest dla nieodłączna częścią egzystencji." Autorka skupia nas aż na trzech motywach, z początku jest nim tytułowa rzeka Tamiza, która ukazuje swoją brutalność, życie, zdradliwy nurt i własną historię. Myślę, że autorka wzięła sobie ją zbyt dosłownie, bo tak często jest wymieniała w powieści i tak wiele się w okół niej dzieje, że jak przewijała się po raz kolejny, to przewracałam oczami. Pojawiła się tam również jedna historia nawiązująca do mitologii Greckiej, która później wyjaśnia pewne wydarzenie i szczerze powiedziawszy dopiero pod koniec połączyłam kropki. Kolejnym głównym wątkiem w okół, którego kręciła się cała opowieść, jest dziewczynka, która zostaje wyłowiona z rzeki martwa, a później dziwnym trafem ożywa, a że nie wiadomo czyje to dziecko dokładnie, praw do niej zaczyna sobie rościć wiele osób i tak rodzi się wielkie zamieszanie, gdzie w pewnym momencie zaczęłam myśleć, że jest to po prostu głupie. Dopiero przy finale zrozumiałam, że w całej tej historii tak naprawdę chodziło o relacje międzyludzkie, o więzi i rodzinę. I to właśnie okazało się być tą piękną istotną częścią całego utworu. ,,Była sobie rzeka" zawiera całą gamę bohaterów, autorka perfekcyjnie nakreśliła ich rysy psychologiczne i uczucia, każda z postaci okazała się być tak barwna i intrygująca, że nie miałam absolutnie żadnego problemu z odróżnieniem ich, a niestety u mnie z tym nie lekko. Jednych lubiłam bardziej innych mniej, ale moimi faworytami okazali się Amstrong, Rita i Fotograf, odegrali kluczową i najciekawszą rolę. Wprawdzie to co zrobiła z nimi autorka na zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało, jednak i tak cieszę się, że wyszło tak, a nie inaczej. Z takich nietuzinkowych postaci, to intrygująca okazała się świnia, która w jakiś pokręcony sposób była wyjątkowa i w okół niej też wywiązała się drama. Mówią o tej książce, że jest to trochę baśniowy utwór i rzeczywiście styl pisania Setterfield, sprawiał, że czasami czułam się jakby ktoś czytał mi baśń na dobranoc, jednak kiedy zaczynały wchodzić grubsze emocje, to czułam się jakbym czytała dramat rodzinny. Pierwsza połowa książki niestety trochę mnie nudziła i obawiałam się, że nic dobrego już z niej nie wyniknie, kiedy nagle zaczęła pojawiać się akcja i historia nabrała tempa. Słowem podsumowania - nie jestem w stanie jednoznacznie określić, czy ,,Była sobie rzeka" mi się podobała, czy jednak nie do końca, mam bardzo mieszane uczucia. Powieść ma swoje plusy i minusy, głównym celem autorki było zapewnienie nam miło spędzonych godzin z ciekawą i ambitną fabułą, jak to napisała sama Diane w wywiadzie. I tu się zgodzę, naprawdę spędziłam przy niej miło czas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-04-2020 o godz 13:05 BarbaraAndHerBooks dodał recenzję:
„Niektóre rzeczy wydają się niepojęte nocą, a stają się jasne, kiedy wzejdzie słońce.” . Podczas najdłuższej w roku nocy w gospodzie nad Tamizą zjawia się ciężko ranny nieznajomy, który na rękach przynosi martwą dziewczynkę. Jakiś czas później dziecko niespodziewanie zaczyna oddychać. Niedługo przed tym wydarzeniem zaginęły 3 dziewczynki. Czy dziecko jest którąś z zaginionych? Okazuje się, że dziewczynka jest niema i nie może pomóc w rozwiązaniu tej zagadki. Trzy rodziny myślą, że dziecko należy do nich. Bogata młoda kobieta widzi w dziewczynce swoją zaginioną przed dwoma laty córkę. Rodzina farmerów myśli, że to córka ich syna, który miał sekretny romans, a skryta i skromna gospodyni proboszcza uważa, że to jej młodsza siostra. Każdy z nich ma nadzieję, że dziecko jest jego i snuje swoją własną opowieść. . . Uwielbiam książki, które nie są oczywiste, wielowymiarowe oraz pełne magii i tajemnic. A „Była sobie rzeka” zdecydowanie do takich należy i właśnie dlatego, że jest tak specyficzna nie każdemu może przypaść do gustu. Wielu czytelnikom może wydawać się dziwna, a ja akurat czasem lubię czytać takie „inne” książki. Ale zacznijmy od początku. Zwróciłam na nią uwagę głównie przez przepiękne wydanie. Okładka bardzo przyciąga wzrok czytelnika dzięki kolorom i złotym zdobieniom. Zdecydowanie należy do najpiękniejszych w mojej biblioteczce. Książka jest dość sporych gabarytów, bo liczy blisko 500 stron, ale dzięki językowi, którym posługuje się Autorka kompletnie tego nie czuć. Jest bardzo przystępny i bogaty i dosłownie się przez niego płynie. Bywały momenty trochę przegadane i opowieść trochę mi się dłużyła, ale z drugiej strony Diane Setterfield powoli chciała wyjaśnić czytelnikowi zawiłości i tajemnice tej niezwykłej historii. A trochę ich było, podobnie jak bohaterów, dzięki czemu początkowo musiałam bardzo się skupić, aby zapamiętać kto jest kim. Po jakimś czasie jednak wcale mi to nie przeszkadzało i sprawiło jedynie, że historia była bardziej tajemnicza i ciekawa. Akcja powieści płynie niespiesznie, momentami przyspiesza, by na koniec zwalić z nóg. Przez cały czas czujemy wątpliwości co jest prawdą, a co jedynie wymysłem ludzkiego umysłu, jednak na samym końcu wszystkie trybiki wskakują na swoje miejsce i wyłania nam się ostateczna i zaskakująca wersja całej opowieści. „Była sobie rzeka” jest pełną bólu historią o stracie ukochanej osoby i trudzie pogodzenia się z tym. Kiedy w gospodzie pojawia się tajemnicza niema dziewczynka każdy, kto stracił dziecko pragnie ją do siebie przygarnąć i widzi w niej swoją bliską osobę. Mimo, iż gdzieś tam podświadomie wie, że może to być niemożliwe. Mamy tu bardzo zróżnicowanych bohaterów. Bogatych i biednych, mądrych i głupich, szlachetnych i zbirów. Spotykamy także rzecznego sędziego, który jednym pomaga wyjść na brzeg, natomiast innych zabiera na drugą stronę, by nigdy nie wrócili do świata żywych. Wszystkie historie, o których mowa w tej powieści łączy rzeka, która jest tajemnicza, mroczna i niebezpieczna. Jeżeli tak, jak ja lubicie historie nieoczywiste, mroczne i tajemnicze, w których prawda miesza się z magią i mitami, to jest to historia dla Was. Ja bardzo miło spędziłam z nią czas i ze swojej strony polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-05-2020 o godz 20:04 Book Detective dodał recenzję:
„Była sobie rzeka” to fikcja historyczna, odrobina fantazji i realizm magiczny jako wisienka na tym smakowitym literackim torcie. Nie jest łatwo pisać o tej powieści przede wszystkim dlatego, że fabuła jest zawiła. Idąc w banały mogłabym napisać, że to po prostu piękna proza. Unikatowe tło, otoczenie no i głęboka tajemnica. Wszystko to sprawia, że po przewróceniu ostatniej strony, aż w sercu kłuje, że trzeba wrócić do rzeczywistości. Jest też to, co lubię najbardziej – magiczny realizm i gotycki klimat. W samej historii jest sporo postaci. W ogóle fabuła jest w pewien sposób „gęsta” ale nie jest to minusem całej historii, mogłabym napisać, że dzięki temu całość jest jeszcze bardziej interesująca. Na początku można się zrazić, ale warto przetrwać ten etap, bo później wpada się we wspaniałą kuszącą swoimi tajemnicami prozę. Wcześniej nie czytałam żadnej z książek Diany Setterfield i właściwie sięgnęłam po nią tylko dlatego, że opinia na temat samej autorki i jej warsztatu jest więcej niż pozytywna. Jeśli szukacie szybkiej i dynamicznej akcji, to niestety „Była sobie rzeka” nie jest lekturą dla Was. To co dostaniecie, to duża dawka emocji – od nienawiści po sporą sympatię. W ogóle opowieść płynie wolno jak rzeka. Muszę zaznaczyć, że Diana Setterfield świetnie zbudowała społeczność. Każda rodzina ma nie tylko odrębną historię, ale także tajemnice. Wśród niej są charaktery, które da się lubić i te na które nawet by się nie spojrzało. Zarezerwujcie sobie więcej czasu, bo to nie jest książka, którą można przeczytać w ciągu jednego dnia. Na koniec taka mała wskazówka – nawet jeśli podczas czytania stwierdzisz, że coś, któryś element opowieści jest nieistotny, to najprawdopodobniej będzie to jeden z elementów fabuły, na który powinieneś zwrócić uwagę i będzie on mieć znaczące znaczenie w dalszej części historii. To powieść prowokująca do myślenia i w smakowity sposób na wypełnienie czasu. “W ciemną noc w środku zimy w starej gospodzie nad Tamizą ma miejsce niezwykłe wydarzenie. Stali bywalcy właśnie zabijają czas opowieściami, kiedy w drzwiach pojawia się ciężko ranny nieznajomy. W ramionach trzyma martwą dziewczynkę. Kiedy godzinę później dziecko zaczyna oddychać, nikt nie może w to uwierzyć. Cud? Czy magiczna sztuczka? Może nauka będzie w stanie to rozstrzygnąć? Mieszkańcy nabrzeży prześcigają się w pomysłach, by rozwiązać zagadkę dziewczynki, która umarła, a potem ożyła. Mijają jednak dni, a tajemnica wydaje się coraz bardziej nieprzenikniona. Dziewczynka okazuje się niema i nie może odpowiedzieć na pytania: kim jest, skąd pochodzi i co stało się z jej bliskimi. W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości. Tymczasem trzy rodziny wyrażają chęć, by wziąć dziecko pod opiekę. Zamożna młoda matka wierzy, że dziewczynka jest jej córką, która zaginęła dwa lata wcześniej. Rodzina farmerów, która wciąż przeżywa sekretny romans syna, szykuje się na przyjęcie wnuczki. Skromna i skryta gospodyni proboszcza widzi w małej niemowie swoją młodszą siostrę. Każda z tych osób ma własną opowieść, której granice między rzeczywistością a fantazją są ulotne i rozlewają się czasami jak niekontrolowane wody rzeki.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-03-2020 o godz 15:22 Caroline Livre dodał recenzję:
GDYBY NIE RZEKA… Pewnego wieczoru do gospody trafia ledwo żywy mężczyzna z dzieckiem na rękach, który chwilę po przekroczeniu progu mdleje. Wszystko wskazuje na to, że dziewczynka zmarła w wyniku utopienia, bowiem nikt z obecnych nie jest w stanie usłyszeć jej oddechu ani nie wyczuwa pulsu. Chwilę później okazuje się jednak, że Maleństwo nadal żyje. Mieszkańcy uznają wydarzenie za cud, a historia o dziewczynce bije rekordy popularności. Szybko pojawia się jednak pytanie, kim właściwie jest dziecko. Mężczyzna, wraz z którym trafiła do gospody, jedynie wyłowił ją z rzeki. Jak się okazuje, niemal każdy chciałby ją przygarnąć. Jak na przykład rodzina, której dziecko zostało porwane, jak dziadkowie, którym syn oznajmił, że został ojcem, ale jego córeczka zaginęła, czy jak starsza samotna kobieta, która nadal cierpi po stracie młodszej siostry. Jak się pewnie spodziewacie, akcja książki rozgrywa się w nieco bardziej odległej przeszłości, w Anglii i, jak wskazuje tytuł, w miejscowościach położonych przy brzegu Tamizy. Muszę przyznać, że najczęściej tego typu scenerie dość mocno mnie irytują, wydają się mi zbyt powolne, spokojne i zwyczajnie nudne, zdecydowanie wolę też czytać o czasach mniej lub bardziej współczesnych. Jednak, co i dla mnie ciekawe, tym razem nawet i mnie poniosła magia rzeki, magia dziecka, które jakimś cudem przeżywa i które ma w sobie coś, co sprawia, że zmiękcza serca ludzi wokół. Bardzo spodobał mi się również język opowieści, język, który w piękny, delikatny i chwilami dość poetycki sposób opisywał rozgrywające się wydarzenia. Muszę też przyznać, że i same postaci zostały świetnie przedstawione. Każda z nich to zupełnie inny człowiek, człowiek o niepowtarzalnej osobowości i doświadczeniach. Właśnie – każdy tutaj jest inny, każdy niesie ze sobą zupełnie inną historię, a nie brakuje również i tych ciemniejszych charakterów, których samo pojawienie się zwiastuje kłopoty. „Są historie, które można opowiadać na głos, i takie, o których się mówi szeptem, lecz i takie, które pomija się milczeniem.” Jedyne, co mi przeszkadzało na początku, to dezorientacja w powieści. Lubię książki, w których akcja jest w miarę przejrzysta, w których od początku do końca w przynajmniej pewnym stopniu wiem, o co dokładnie chodzi. Przy czytaniu „Była sobie rzeka” pominęłam opis i być może z tego powodu przez pierwsze 100 stron, jeśli nie dalej, niekoniecznie wiedziałam, do czego chce mnie doprowadzić autora ani co (a może kto?) gra tu pierwsze skrzypce. Jeśli zaś chodzi o uczucia, jakie wywołała we mnie książka, to dużo było niepewności o przyszłość dziecka, pewien strach o to, w czyje ręce trafi… Ale i przeczucie, że coś tu się nie zgadza, że Małej może grozić niebezpieczeństwo, że zaraz coś się zmieni i bezpowrotnie zabije te piękne chwile sielanki, które rozgrywają się niemal przed moimi oczami. „Była sobie rzeka” to opowieść specyficzna, chwilami magiczna, chwilami pełna nadrzecznej codzienności. Klimatyczna, zastanawiająca, nie wciągająca, niekoniecznie lekka, ale bardziej taka do powolnego delektowania się lekturą. www.carolinelivre.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-04-2020 o godz 12:56 anonymous dodał recenzję:
Diane Setterfield Była sobie rzeka, z angielskiego przełożyła Izabela Matuszewska, Niedawno skończyłam przepięknie opowiedzianą Baśniową Trylogię żałując, że prawdopodobnie przez dłuższy czas żadna kolejna książka nie wzbudzi we mnie tylu emocji, by za chwilę w moje ręce trafiła fenomenalna powieść, dla której zarwanie nocy było wielką przyjemnością. Każda kolejna spędzona z nią chwila, stawała się niesamowitym przeżyciem. To książka tajemnicza, nieco baśniowa, zaskakująca, nieoczywista, zmuszająca do myślenia, ale też dająca się różnie interpretować. Tak jak nurt rzeki, balansuje pomiędzy baśnią a rzeczywistością, ale jest to kołysanie niezwykle przyjemne. "Majestetyczna, niepoznawalna i nieujarzmiona, łaskawie pozwala się ludziom eksploatować i zaspokaja ich potrzeby, lecz tylko do czasu, potem wszystko się może zdarzyć. Jednego dnia uczynnie obraca kołem, abyś mógł zemleć swój jęczmień, następnego zaś zatapia wszystkie twoje uprawy". To niesamowite świadkiem ilu ciekawych i przedziwnych historii może być rzeka. Życie mieszkańców wzdłuż dorzecza toczy się swoim rytmem. Ludzie za dnia pracują, a wieczorem spotykają się w karczmie na wspólnym słuchaniu kolejnych historii sprzed lat. Są one opowiadane w taki sposób, by czarować uszy i wyobraźnię słuchaczy. Jednak pewien zimowy wieczór zmieni już na zawsze ich spokojne życie. Do karczmy trafia mężczyzna z wyłowioną z rzeki nieżyjącą małą dziewczynką. Los sprawia jednak, że dziewczynka ożywa, a trzy rodziny słysząc opowieść o uratowanym dziecku, poczują się za nie odpowiedzialne, widząc w nim zaginioną córkę, wnuczkę i siostrę. Do kogo rzeczywiście przynależy odnaleziona dziewczynka? Jaka jest jej prawdziwa tożsamość ? Historii na ten temat usłyszymy kilka, ale początkowo żadna z nich nie przybliży do rozwiązania tajemnicy dziecka. To opowieść pełna tajemnic, niedopowiedzeń, kluczy pomiędzy jej bohaterami ukrywającymi swoje uczucia i emocje. Miejscami jest leniwa i spokojna, wręcz sielska jak maleńki strumyk, by za chwilę wylać niespodziewane wiadomości z siłą powodzi. Zakolami wije się pomiędzy swoimi bohaterami, stwarzając im dogodne warunki na opowiedzenie kolejnych historii, ale też nagle zmienia bieg, nie dając im kolejnej szansy. To niesamowite świadkiem ilu ciekawych, niesamowitych i przedziwnych historii może być rzeka. Opowieść Była sobie rzeka ma różne oblicza. Uwodzi bohaterów, ale też ich dzieli, przyciąga ich do siebie, ale też przeraża, leczy rany, ale też je powoduje. Ten ogrom przewijających się emocji, hipnotyzuje, powoduje, że zanim nie poznamy zakończenia trudno będzie odłożyć książkę na bok, nie myśląc o niej. Polecam bardzo, bo ta opowieść ma szansę połączyć, wciągnąć w swój niesamowity świat miłośników różnych gatunków literackich. A jej okładka i w ogóle całość to istny majstersztyk edytorski. Już dawno nie miałam w ręku tak pięknie wydanej książki. Cieszę się, że miałam okazję przedpremierowo poznać tą niesamowitą historię.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-05-2020 o godz 14:55 Książkowo czyta dodał recenzję:
Kiedy trafiła do mnie zapowiedź najnowszej powieści autorstwa Diane Setterfield to już wtedy wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać. Pierwszym, co mnie urzekło była piękna błękitna okładka, a nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, co kryje się pod obwolutą, ani tym bardziej wewnątrz samej opowieści. Gdy książka trafiła w moje ręce moim oczom ukazała się cudowna, złoto zdobiona, twarda oprawa. Jeśli zaś chodzi o samą historię to autorka stworzyła nietuzinkową, wielowątkową i niesamowicie misterną opowieść, której początkiem jest zaskakujące wydarzenie, do jakiego dochodzi pewnej wietrznej, zimnej nocy nad Tamizą, a konkretnie w gospodzie „Pod Łabędziem”. Zjawia się tam tajemniczy, mocno poturbowany mężczyzna z martwą dziewczynką w ramionach. Zupełnie niespodziewanie dziecko powraca jednak do życia, co szokuje nie tylko zgromadzonych tam wówczas ludzi, ale również miejscową lekarkę Ritę. Jest to pierwsza książka tej autorki, jaką przeczytałam, ale wiem już, że na pewno za jakiś czas sięgnę po poprzednie. Kilkakrotnie słyszałam, iż przez opowieści snute przez Diane Setterfield się płynie i teraz z całą pewnością mogę powiedzieć Wam, że tak jest w istocie. O tej książce dosyć trudno coś napisać, ponieważ jest ona mocno nietypowa w sposobie nakreślenia fabuły. Jej wątki, których, jak już wcześniej wspominałam jest całkiem sporo zapętlają się ze sobą tworząc niezwykle misterną konstrukcję całości. Niewątpliwie jest to opowieść przesycona różnorodnymi emocjami targającymi każdym z jej bohaterów. Znajdujemy w niej ogromną tęsknotę, poczucie straty, żal i rozgoryczenie, ale także nadzieję, pragnienie miłości i bliskości, poczucie wspólnoty, bardzo silny instynkt rodzicielski i wiele, wiele innych. Powieść ta napisana jest pięknym, epickim językiem sprawia to, iż czyta się ją dobrze i z dużym zaciekawieniem, chociaż akurat mnie ze względu na jej specyfikę czytało się ją wolno, ale uważam, że m.in. w tym tkwi jej nieodparty urok. Zatapiając się w lekturę czułam się, jakbym stopniowo odkrywała zapierającą dech w piersiach legendę ukazywaną z wielu perspektyw. Czy zechcecie rozwikłać tajemnicę przywróconej do życia dziewczynki i zanurzyć się w niniejszej powieści niczym w tytułowej rzece, która jest zmienna i zaskakująca niczym ludzkie życie? Czy dacie się porwać historii, którą Diane Setterfield tym razem oddała w ręce czytelników? Ja ze swojej strony polecam Wam tę klimatyczną lekturę, gdyż z pewnością zostanie ona z Wami na długo. Jest to doskonałe połączenie literatury pięknej, obyczaju oraz trzymającego w napięciu kryminału. Myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2020/05/to-ze-cos-jest-niemozliwe-nie-znaczy-ze.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-05-2021 o godz 13:31 czerwonakaja dodał recenzję:
Ależ mnie ta opowieść otuliła i porwała ze sobą niczym rwący nurt. Autorka jak za pstryknięciem palców przeniosła mnie nad brzeg Tamizy do pewnej gospody Pod Łabędziem w Radcot, gdzie wieczorami słychać bajanie, a tamtejsi bywalcy prześcigają się w historiach, które snują przed sobą nawzajem i przed przybyszami. Te historie żyją własnym życiem na granicy światów, gdzie ten realny zaczyna się zacierać i wkracza w nie ludzka wyobraźnia, legendy i podania oraz nadprzyrodzone elementy tworząc niepowtarzalny klimat. Pewnej nocy, to jednak Ci bajarze stają się również częścią pewnej zdawać by się mogło niewiarygodnej historii, która swój początek i koniec w tej gospodzie mieć będzie. Opowieść rozejdzie się po okolicy w poszukiwaniu prawdy lub jej innej wersji, by przy okazji odkryć dawne tajemnice, ujawnić zbrodnie, ukarać winnych, dać się odnaleźć zagubionym, pozwolić na odkupienie grzechów lub pójść z nimi na dno, lub jeśli pozwoli Cichy, na drugi brzeg rzeki. Historie te będzie spajać dziecko, które obudzi w ludziach chęć posiadania i dawne tęsknoty zagrzebane w niepamięci chroniąc właściciela przed bolesnymi wspomnieniami. Jednak te wspomnienia chcą się wyswobodzić, a dziewczynka stanie się katalizatorem, dzięki któremu poznamy historie trzech rodzin i jednego dziecka. Ale czy na pewno? W progu gospody Pod Łabędziem staje mężczyzna dźwigając w ramionach dziecko. Jego zmasakrowana twarz i ogromna postura przykuwają uwagę. W głowach gości gospody już zaczyna kluć się historia, która przynosi coraz więcej pytań. Gdy w końcu zostaje dostrzeżone dziecko okazuje się, że dziewczynka nie oddycha. Jednak czym byłaby opowieść bez cudu? I cud się staje, bo dziewczynka jednak żyje, ale nie mówi, a ponieważ nie jest w stanie powiedzieć kim jest zaczynają się pytania i domysły. Kim zatem jest? Porwaną córką bogatego młodego małżeństwa? Siostrą gospodyni miejscowego proboszcza? A może wnuczką pewnego starego małżeństwa za sprawą ich marnotrawnego syna? A może jest wszystkimi trzema? A może żadną z nich? Intrygująco wciągająca jest to powieść, którą Autorka utrzymała w wiktoriańskim charakterze, by czytelnik z większą mocą mógł odczuć ten niesamowity klimat opowieści, jej snucia, jej nagłych zwrotów akcji, który otacza swoją magią niczym najpiękniejsze baśnie. Nie zdziwi Was zatem fakt, że ledwo skończyłam tę już trzymałam w rękach kolejną książkę Autorki, by zanurzyć się w ten elegancki i piękny język, który płynie swobodnie mieszając w sobie różne gatunki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-04-2020 o godz 20:00 MariolaSD dodał recenzję:
Oto kilka refleksji na temat powieści, której wydaniem zachwyciła się ostatnio niejedna okładkowa sroczka😉 Zapewniam jednak z góry, że to przepiękne wydanie książki "Była sobie rzeka", autorstwa Diany Setterfield to nie jedyny z jej niezaprzeczalnych walorów. Subtelna, wręcz baśniowa opowieść przenosi czytelnika w czasy wiktoriańskiej Anglii. Akcję powieści rozpoczyna niecodzienne, zaskakujące zdarzenie, którego świadkami stają się stali bywalcy pewnej gospody nad Tamizą, słynącej z bogatej tradycji gawędziarstwa. Opowieści, zrodzone pod tym dachem, lotem błyskawicy rozchodziły się po okolicy, zataczając coraz większe kręgi. Nie inaczej było z tą historią... W chłodną noc zimowego przesilenia w drzwiach gospody staje ciężko ranny, na wpół żywy nieznajomy, trzymający w ramionach ciałko małego dziecka. Wszystkie znaki, rzec można na ziemi i niebie wskazują, że dziewczynka nie żyje - utonęła w pobliskiej rzece. Po godzinie okazuje się jednak, że zaczęła oddychać. Jak to możliwe, że powróciła do życia? Czy to "cud“ stał się udziałem zgromadzonych, a może to oszustwo, sztuczka? Kim jest 4-letnia istotka, która pojawiła się znikąd? Cisnące się na usta pytania rodzą całą lawinę przypuszczeń. Każdy ma na ten temat swoją własną teorię. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy pokrewieństwo z dziewczynką deklarują trzy zupełnie różne rodziny. Zagadka musi zostać rozwiązana... Opowieść toczy się powoli, leniwie, jak wody tytułowej rzeki, ale ani na moment nie pozwala, by czytelnik tracił nią zainteresowanie. Wątki poboczne w formie życiorysów postaci, związanych z historią dziewczynki, krok po kroku zasilają główny wątek, uzupełniając naszą wiedzę o nowe, cenne wskazówki, niezbędne do zrozumienia fabuły. Intryguje osoba samej dziewczynki - nie wypowiada ona ani słowa, a jej tęskne spojrzenia na rzekę dodatkowo potęgują naszą ciekawość i rozbudzają wyobraźnię. Atmosfera tajemniczości, zanurzenia w ludowych podaniach, przekazywanych z ust do ust kolejnym pokoleniom z ogromną troską o piękno języka, a także ukazanie bardzo bliskiego związku człowieka z naturą i wielkiego szacunku okazywanego światu przyrody to kolejne atuty powieści, które uczyniły ją bestsellerem. Dlatego bez żadnych wątpliwości polecam jej lekturę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-03-2020 o godz 21:47 magical_bookcase_ dodał recenzję:
Diane Setterfield w książce "Była sobie rzeka" zaprasza nas do świetnie wykreowanego, tajemniczego i baśniowego świata, w którym to, co jest najważniejsze, ludzie przekazują sobie snując opowieści. Historia, która jest głównym biegiem tej opowieści rozpoczyna się pewnej nocy w Gospodzie pod Łabędziem w chwili, gdy w drzwiach pojawia się przemoczony, nieznajomy mężczyzna, trzymający w ramionach martwą dziewczynkę... Biesiadnicy całą sytuacją są ogromnie przejęci, ale wszystko zmienia się kiedy dziewczynka nagle zaczyna oddychać... Nikt nie wie kim jest mała nieznajoma, która na dodatek sama nic ni mówi, natomiast wieść o cudownie ocalałym dziecku wyciągniętym z wody rozchodzi się błyskawicznie. Szybko okazuje się, że aż trzy osoby uważają, że dziewczynka jest zaginionym dzieckiem z ich rodziny i każdy chce ją zabrać do siebie. "Była sobie rzeka" to książka napisana przepięknym, trochę archaicznym, baśniowym językiem, okraszonym smaczkami zaczerpniętymi z mitologii i wierzeń ludowych. Z tą historią płynie się bardzo spokojnie, poznając opowieści z życia różnych pozornie niezwiązanych ze sobą postaci. Do samego końca nie wiemy która rodzina jest rodziną dziewczynki, zastanawiając się, czy może tak naprawdę ta mała osóbka nie należy do żadnej z nich... Wszystko bardzo płynie składa się dopiero pod koniec, gdzie wiele spraw z przeszłości wypływa z głębin i łączy się w spójną całość. W książce najbardziej podobał mi się ogólny klimat, na który składały się nietypowa narracja, baśniowe elementy (choć tych mogło być zdecydowanie więcej) oraz umiejscowienie historii w okolicach rzeki. Do tego w bardzo umiejętny sposób miedzy baśń została wpleciona zagadka niczym z kryminału, co sprawia, że książka powinna spodobać się miłośnikom przeróżnych gatunków literackich. Na ogromną uwagę zasługuje tu okładka, która wzrok przyciąga niesamowicie i sprawia, że książki nie chce się odkładać na półkę. Myślę, że jest szansa na to, że będzie to najpiękniej wydana książka w tym roku. Polecam dać się porwać nurtowi rzeki i przy tej okazji wysłuchać wielu interesujących opowieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-03-2020 o godz 21:51 Ewelina Bachniak dodał recenzję:
IG- inia.recenzuje BLOG- iniarecenzuje.wordpress.com //// FB @inia.recenzuje „Coś wisi w powietrzu...” te słowa powtarzane jak mantra przez bohaterów książki idealnie ją definiują. „Była sobie rzeka” to gawęda na pograniczu magi. Jak przystało na legendę pełna jest mroku i tajemniczości. Od samego początku otrzymujemy historię, która jest pełna zawiłości, jak opisywana meandrująca rzeka. Wspomniane wątki próbujemy połączyć w całość, ale do końca nie wiemy czy to prawda czy tylko mit. Mieszkańcy Radcot spotykają się w gospodzie „Pod Łabędziem”, by wysłuchiwać folklorystycznych opowieści i gawęd. Pewnej nocy na progu gospody staje ranny mężczyzna z martwym dzieckiem na ręku. Kiedy godzinę później dziecko bierze głęboki oddech i wraca do żywych, nikt w to nie wierzy, ani nie potrafi racjonalnie tego wytłumaczyć. Cud? Magia? Tajemnica wydaje się coraz bardziej nieodgadniona. Dziewczynka nie potrafi odpowiedzieć na nurtujące ich pytania kim jest, ani skąd pochodzi. Tymczasem trzy rodziny pragną zaopiekować się dzieckiem. Zdesperowana matka, której dziecko zmarło, ale ona wierzy, że odnaleziona dziewczynka to jej dziecko. Małżeństwo farmerów, które przeżywa sekretny romans ich syna i szykuje się na przyjęcie wnuczki. A skromna gospodyni proboszcza widzi w odnalezionej dziewczynce swoją siostrę. Autorka, Diane Setterfield, wie jak zauroczyć czytelnika i zatrzymać go przy lekturze. Jeśli przepadacie za baśniami, opowieściami, gawędziarstwem to ta książka jest zdecydowanie dla Was. Świetnie wykreowani bohaterowie, pełni wyrazu i ogromu emocji. Przedstawienie każdego z nich to osobna historia, bardzo szczegółowa i wartościowa, ale nie oderwana od cudownego klimatu książki. Ale główną bohaterką książki jest dla mnie rzeka, Tamiza i jej ciągły ruch oraz zawiłości. Przyznaję, zauroczyła mnie ta powieść, choć czas, w którym ją czytałam nie był najkorzystniejszy, ale wiem, że na pewno wrócę do niej kiedyś. By znów zanurzyć się w tą hipnotyzującą opowieść o rodzinie oraz skrywanych sekretach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-03-2020 o godz 15:11 ewa1may /EwaCzyta/ dodał recenzję:
Opowiem Wam bajkę.... Dawno, dawno temu była sobie rzeka. Tamiza - rzeka niezwykła, piękna i nieokiełznana, czasami spokojna, czasami dzika i niebezpieczna. Mieszkańcy dorzecza w dzień ciężko pracowali, zmagali się z niełatwym życiem, wieczorami zaś gromadzili się w okolicznych gospodach, odpoczywając. Szczególnie upodobali sobie gospodę "Pod łabędziem", która słynęła z metafizycznej atmosfery, przesyconej opowieściami gości i właściciela - ojca 12 córek i jednego, specyficznego syna... W jeden z takich wieczorów, kiedy to ktoś snuł swoją opowieść, ni to prawdziwą, ni to nierealną, z pogranicza jawy i snu - do gospody wszedł wielki, poraniony człowiek. W ramionach trzymał przemoczoną lalkę.... Mężczyzna stracił przytomność, więc na pomoc wezwana została medyczka - Rita. Wkrótce okazuje się, że lalka jest martwą dziewczynką, wyłowioną z rzeki... A po jakiejś godzinie Rita odkrywa, że maleństwo żyje.... Wszyscy zastanawiają się, czy to cud. Mijają dni, a ta tajemnica nie zostaje rozwiązana, tym bardziej że dziewczynka jest niemową. Tymczasem trzy rodziny chcą wziąć to śliczne dziecko pod opiekę. Jedni twierdzą, że to ich porwana córka, jedni że wnuczka, inni że siostra. Każda z tych osób ma swoją własną historię - opowieść dotyczącą tej sprawy.... Wszystkie łączy tajemnica, rzeka i magia.❤ #byłasobierzeka #dianesetterfield to opowieść niesamowita, jej się nie czyta.... ją się pochłania i płynie z jej nurtem. Wreszcie jest powieść, która połączy miłośników różnych gatunków: piękna, mroczna, baśniowa proza z nutą liryki i szczyptą dramatu. Spodoba się marzycielom, wielbicielom powieści obyczajowych, historycznych, ale i fanom kryminałów i fantastyki. Wielu z Was kojarzy Diane Setterfield z bestsellerowej Trzynastej opowieści z 2006 r. , tym bardziej spodoba się Wam Jej nowa powieść, zwłaszcza że jest ona dopracowana w najdrobniejszym szczególe i tak pięknie wydana, że strach odkładać ją na półkę, bo przyćmi inne książki😉 Polecam @wydawnictwoalbatros
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-05-2020 o godz 23:03 natalia włodyka dodał recenzję:
"To, że coś jest niemożliwe, nie znaczy, że się nie zdarzy-podsumował roztropnie rukwiarz." . Rzeka płynie, żyjąc swoim życiem, tak jak ludzie, którzy wzdłuż niej mieszkają. Ludzie dobrzy i źli, bogaci i biedni, zwyczajni i nietuzinkowi. A w tym wszystkim 4-letnia dziewczynka. Choć wyciągnięta z rzeki martwa to jednak żywa. Mało tego, każdy chce ją mieć dla siebie. Trzeba sobie dać trochę czasu na poznanie i połączenie losów bohaterów. Trzy rodziny, trzy różne historie, wszystkie splatają się, tworząc przejmującą całość. Co dla mnie bardzo istotne, historia się zamyka. Autorka nie pozostawia czytelnika z niedomówieniami. "odpychał łódź od dna między światem żywych a światem umarłych, między rzeczywistością a opowieścią." Baśń przeplata się tu z prawdziwym życiem. Legendy łączą się z wierzeniami, odrobina magii z nauką. Tajemnice rodzą wielkie emocje. Bez wątpienia powieść przyciąga swoim czarem a nie powszechnie rozumianą akcją. Książka, którą się czyta dla przyjemności czytania. Dla słów. Dla historii. Dla ładnej literatury. Wydawało mi się, że przy tej ilości i różnorodności czytanych książkę, trudno mnie zaskoczyć. To już było, tamto też, elementy się powtarzają, wątki powielają. A tu... zaskoczenie. Czegoś takiego jeszcze nie czytałam. W każdym razie dawno, żadna powieść nie wzbudziła we mnie tylu emocji, tylu zachwytów ale też nie urzekła swoim językiem. Żadna też nie stanowiła takiej zagadki. Do ostatnich stron trudno mi było przewidzieć gdzie ta opowieść zmierza. Historia na pewno zostanie w mojej pamięci na długo, ale też nie zapomnę napięcia jakie towarzyszyło mi podczas czytania. "Coś wisi w powietrzu, pomyśleli wszyscy." Przewracają kartki właśnie nie mogłam przestać myśleć, że "coś wisi".  Nie oceniaj książki po okładce... Otóż, oceniaj, podziwiaj i przepadnij w jej pięknej treści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-04-2020 o godz 10:22 Varia dodał recenzję:
Pod łabędziem to gospoda w Radcot prowadzona przez Margot i Joego, z czego jedno słynie z napełniania kufli, a drugie ze snucia swych barwnych opowieści. Talent do przemawiania to jedno, ale ważniejszego od niego są przytaczane historie, a wiadomo - te najlepsze zawsze pisze życie. Jedna z takich historii przytrafiła się w Radcot pewnej burzliwej nocy. To wówczas do gospody zawitał mężczyzna z zakrwawioną twarzą oraz dzieckiem. Czteroletnią dziewczynką u której w najpierw stwierdzono zgon, a po godzinie dziecko cudownie ożyło. "Kiedy w jednym sercu żyją ze sobą żądza i pogarda, rodzą czarcie nasienie". Historia zawarta w Była sobie rzeka biegnie, tak jak opowieść płynąca z ust doświadczonego bajarza. Raz dotyka jednych postaci, za chwilę tyczy się drugich, płynnie zmieniają swoje miejsce oraz czas w którzym się odbywa. Finalnie każdy wątek otrzymuje puentę, a czytelnik lawiruje między zdarzeniami, które łączy ze sobą rzeka oraz bogactwo społecznych relacji. Dziecko, które nie mówi, nie może przedstawić swej wersji wydarzeń, dlatego u miejscowych wciąż rodzą się nowe pytania. Czy dziewczynka jest dzieckiem, które porwano przed dwoma laty? A to może to nieślubna córka pewnego młodzieńca, czy jak zapewnia inna kobieta, jej siostra, choć przeczy temu dzieląca je różnica wieku? Jednego można być pewnym, kimkolwiek dziecko to by nie było, na zawsze zmieni życie tego brzegu Tamizy. Powieść Diany Setterfiled to prosta saga o ludziach oraz sprawach związanych z pochodzeniem i więzami krwi. Jest rok 1887, a w tym czasie wszystko co się działo mało swój społecznych powód oraz skutek. Grabierze, dzieciobójcza walka, bieda, dobroduszność i ciężka praca. Autorka zgrabnie dawkuje nam ten świat, a on pochłania nas bez reszty na długie godziny. Ciekawa i wciągająca - w sam raz na świąteczny weekend.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-07-2020 o godz 13:06 justus dodał recenzję:
„Była sobie rzeka” to urzekająca baśń, która zaskakuje, intryguje a nawet momentami wprawia w zachwyt. Niestety tytułowa zeka nie należy do najprzyjemniejszych i niekoniecznie zwiastuje dobre rzeczy. Bynajmniej w przypadku mieszkańców Radcot. W karczmie „Pod Łabędziem” czas płynie wyjątkowo spokojnie a każdy dzień nie różni się niczym od poprzedniego. Gdy pewnego dnia jej próg przekracza wielka , zakapturzona postać, która już od progu wygląda jakby wracała z wojny, wszyscy są przerażeni. Nagle przybysz mdleje a ludzie dostrzegają pod jego płaszczem maleńką dziewczynkę, która okazuję się martwa…. ale nie na długo.. magiczne zmartwychwstanie jest dopiero początkiem lawiny pytań i domysłów. Jak początek książki był dla mnie bardzo ciekawy, tak w połowie cała historia zaczynała mi się trochę dłużyć. Pojawiało się wsporo nowych postaci, które na pierwszy rzut oka nie miały nic wspólnego z owymi wydarzeniami w karczmie. A mówię, że na pierwszy rzut oka, ponieważ im dalej, tym wszystko pięknie się ze sobą łączy. Dowiadujemy się kto co i dlaczego oraz snujemy domysły kim jest owa dziewczynka i co takiego ją spotkało. Powiem Wam, że nawet ciekawiło mnie jak ta historia się rozwijała, gdyby nie multum zbędnych opisów przyrody czy wydarzeń, które nie miały jak dla mnie żadnego większego znaczenia dla całej sprawy. Pomimo to „Była sobie rzeka” to książka inna niż te, które do tej pory czytałam. Dozowałam sobie tą historię po trochu, bo przeczuwałam, że czytając ciągiem mocno mnie wymęczy. I myślę, że to był bardzo dobry pomysł. Jeśli lubicie klimatyczne książki, intrygujące a do tego opisy przyrody Wam nie strasznie to książkę polecam. Zagadka dziewczynki jest interesująca i myślę, że do końca nie odgadniecie, skąd się wzięła i kim jest :) Za egzemplarz dziękuje wydawnictwu albatros.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
27-03-2020 o godz 13:49 domi.czytaa dodał recenzję:
WWW.DOMICZYTA.BLOGSPOT.COM IG: @DOMIBOOK „Była sobie rzeka” to jedna z tych książek, która od razu kradnie serca okładkowych srok. Przepiękne, dopracowane wydanie jest niezwykle finezyjne i baśniowe jak sama treść tej książki. Moje początki z tą książką były trudne, jednak z każdą kolejną przeczytaną stroną coraz bardziej ulegałam wyjątkowemu klimatowi, aż w końcu dałam się pochłonąć tej powieści. I tak początkowa dezorientacja została zastąpiona zaintrygowaniem, a baśniowy klimat totalnie mnie zauroczył. Jest to powieść bardzo specyficzna, nietuzinkowa i przez to nie trafi we wszystkie gusta. Diane Setterfield używa bardzo poetyckiego języka, pełnego metafor, epitetów i wszelkich porównań, którym powoli snuje swoją opowieść. Wydarzenia dzieją się niepospiesznie, bohaterowie często odbiegają od głównych wydarzeń i snują dodatkowe opowieści, często bardzo baśniowe i niezwykłe. Moim zdaniem nie ma tu bohaterów głównych i bohaterów pobocznych. Przedstawione są tutaj losy małej, zgranej społeczności, a każda występująca postać ma swój czas i miejsce, dzięki czemu poznajemy kilka niezwykłych historii. Jednak przez to, że książka jest tak bardzo wielowątkowa, to ciężko mi było zżyć się z jakąkolwiek postacią. Dodatkowo w jej odbiorze przeszkadzał mi fakt, że dla autorki coś jest „albo białe, albo czarne” i te przekonania autorka wplotła w fabułę i kreacje bohaterów. Spoiwem łączącym wszystkie historie jest tutaj rzeka, woda i jej niesamowity klimat, a także związane z nią indywidualne opowieści dotyczące przede wszystkim rodzicielstwa, osobistych tragedii oraz przyjaźni. Jeżeli lubicie poetycki język, niepośpieszną akcję i nieoczywistą fabułę to „Była sobie rzeka” będzie książką, którą pokochacie od pierwszej strony. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-04-2020 o godz 17:00 Nie tylko oksiążkach dodał recenzję:
RECENZJA 34\2020 „Była sobie rzeka” – Diane Setterfield Wydawnictwo: Albatros Liczba stron: 480 Premiera: 11.03.2019 r. Do lektury książki „Była sobie rzeka” zachęcił mnie jej opis i przyciągnęła okładka. To jedno z najpiękniejszych wydań książki (o ile nie najpiękniejsze), jakie posiadam wśród swoich zbiorów. Twarda oprawa, mieniące się złote zdobienia, dodatkowo obwoluta na książkę i niebieska wstążkowa zakładka. Księga, aż woła: „przeczytaj mnie”. Atmosfera tej powieści jest baśniowa, magiczna i złowroga. Sprawcą całego zamieszania jest rzeka, która przynosi zwykle te złe, najczarniejsze wieści. Historia jest opowiedziana z perspektywy wielu osób, snujących domysły o śmierci tajemniczej dziewczynki, która nagle ożywa. Baśń rozpoczyna się w środku zimy w karczmie „Pod łabędziem”, tworząc intrygującą, a zarazem mroczną aurę, zapowiadająca niezwykłe wydarzenia. Mieszanka magii, folkloru, mitu i tajemniczości czyni książkę wyjątkową. Jednak mnogość wątków, opowiadanie historii przez wiele postaci z z różnych perspektyw, snucie domysłów i miejscowe przeciąganie wątków, sprawiło, że czułam się lekturą znudzona. Tak naprawdę, historię dziewczynki niemowy można opowiedzieć jeszcze na tyle sposobów, ile rzeka może mieć dopływów… Poznajemy tutaj trzy rodziny rywalizujące ze sobą i twierdzące m.in. że dziecko to ich zaginiona przed laty córka. Odniosłam wrażenie, że kolejne odkrywane powiązania i nowe fakty coraz bardziej oddalają od głównego wątku i pierwotnego problemu. „Była sobie rzeka” z pewnością spotka się z pozytywnym odbiorem czytelników interesującymi się powieściami fantasy i baśniami, jednak dla mnie to spotkanie z bohaterami nie należało do udanych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Terapeutka Paris B.A.
4.6/5
26,90 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Później King Stephen
4.1/5
25,75 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Powrót Sparks Nicholas
4.3/5
23,94 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Niewinny Coben Harlan
4.5/5
19,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Strażnik Child Lee , Child Andrew
4.2/5
28,45 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Klara i Słońce Ishiguro Kazuo
4.6/5
29,56 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zielona mila King Stephen
5/5
29,42 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Za zamkniętymi drzwiami Paris B.A.
4.4/5
22,47 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dolores Claiborne King Stephen
5/5
27,60 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Chłopiec z lasu Coben Harlan
3.8/5
24,97 zł
38,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dylemat Paris B.A.
3.4/5
22,74 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Na skraju załamania Paris B.A.
4.3/5
20,34 zł
33,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Strażnik Child Lee , Child Andrew
5/5
29,31 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pozwól mi wrócić Paris B.A.
4.1/5
20,94 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nieznajomi Taylor C. L.
3.9/5
27,37 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Maradona. Ręka Boga Burns Jimmy
4.5/5
25,74 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Róża północy Riley Lucinda
5/5
29,31 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Worek kości King Stephen
3.6/5
30,73 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa To King Stephen
4.7/5
31,35 zł
45,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Demon i mroczna toń Turton Stuart
4.5/5
33,17 zł
45,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Świat bez końca Follett Ken
5/5
40,97 zł
59,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Kirke Miller Madeline
4.3/5
29,68 zł
42,90 zł
strona produktu - rekomendacje Villette Bronte Charlotte
4.3/5
31,12 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wyznanie Burton Jessie
4.4/5
36,07 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Posłaniec Zusak Markus
4/5
32,19 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bękart ze Stambułu Shafak Elif
4.5/5
26,08 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Shirley Bronte Charlotte
4.5/5
31,12 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Rebeka Du Maurier Daphne
4.7/5
30,17 zł
42,90 zł
strona produktu - rekomendacje Miedziaki Whitehead Colson
4.2/5
25,41 zł
38,90 zł
strona produktu - rekomendacje Lokatorka Wildfell Hall Bronte Anne
4.6/5
28,00 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Pod pokładem Hardcastle Sophie
4.7/5
26,95 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Imię Róży Eco Umberto
4.7/5
31,47 zł
49,00 zł
strona produktu - rekomendacje Ostatni Lunde Maja
4.6/5
31,33 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Szczygieł Tartt Donna
4.6/5
40,92 zł
59,90 zł
strona produktu - rekomendacje Samotnia. Tom 1 Dickens Charles
5/5
40,49 zł
45,00 zł
strona produktu - rekomendacje Historia pszczół Lunde Maja
4.3/5
30,71 zł
48,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pani Wyrocznia Atwood Margaret
5/5
23,81 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dorośli Aubert Marie
4.3/5
22,46 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Anna Karenina Tołstoj Lew
4.0/5
25,64 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Moby Dick. Tom 1-2 Melville Herman
4.4/5
36,73 zł
59,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.