Bez słowa (okładka miękka)

Oferta empik.com : 29,95 zł

29,95 zł 36,90 zł (-18%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Walsh Rosie Książki | okładka miękka
29,95 zł
asb nad tabami
Blake Rosie Książki | okładka miękka
18,49 zł
asb nad tabami
Haig Matt Książki | okładka miękka
26,56 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Siedem idealnych dni. Potem on zniknął.

Gdy Sarah poznaje Eddiego w mgnieniu oka zapomina o reszcie świata. Nie może nacieszyć się każdą chwilą, nie chce się rozstawać. Spędzają razem - jak zgodnie stwierdzają - najpiękniejszy tydzień w ich życiu. Aż nadchodzi nieuchronne rozstanie… Obiecują się odzywać, zanim nie wymyślą planu na wspólne jutro. Lecz jedno nie dotrzymuje słowa… Nie daje znaku życia. Zapada się jak kamień w wodę…

Jej przyjaciele namawiają ją by zapomniała o nim. Ale ona nie może. Wie, że coś się stało, że musi być jakieś wytłumaczenie.

Minuty, dni, tygodnie mijają a Sarah jest coraz bardziej zmartwiona. Ale wtedy odkrywa, że miała racje.

Wyjątkowa i przewrotna opowieść o dwójce osób, którzy nigdy nie powinni stanąć na swojej drodze.

„Absolutnie uwielbiam tę książkę i nie chciałam, żeby się skończyła”

Liane Moriarty

Prawa sprzedane do kilkudziesięciu krajów. Najbardziej oczekiwana powieść obyczajowa w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Bestseller numer jeden w Niemczech i w innych krajach.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Bez słowa
Autor: Walsh Rosie
Tłumaczenie: Szymił Aleksandra
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 444
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-10-01
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 153 x 213 x 32
Indeks: 26503455
 
średnia 4,7
5
26
4
7
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
24 recenzje
5/5
18-09-2018 o godz 14:06 przez: PospolitaOla
Powieść już od pierwszych stron wciąga, ciężko jest się od niej oderwać. Autorka wykreowała bardzo ciekawe postacie. Każda z nich skrywa jakąś tajemnicę i historię. Oprócz Sarah i Eddiego mamy jeszcze okazję poznać ogrom innych bohaterów, którzy również odgrywają ważną rolę w tej historii. Głównym elementem, który wywołał u mnie najwięcej emocji jest wiadomość, dlaczego mężczyzna próbował odciąć się od Sarah. Wow! To było ogromne zaskoczenie. Myślę, że każdy czytelnik będzie zaskoczony. Bo tak naprawdę nic nie wskazywało na taki obrót spraw. Rosie Walsh lubi grać na emocjach. Czytając ostatnie rozdziały wszystko stało pod wielkim znakiem zapytania... Powiem szczerze, że i tutaj spotkało mnie wielkie zaskoczenie. Wydaje mi się, że wrażliwe osoby, czytając tę książkę uronią trochę łez. Cała historia jest niesamowicie emocjonalna i smutna. Co sprawia, że nie jest to kolejny sielankowy romans na rynku. Ja bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać "Bez słowa". Uwielbiam książki, w których nie wszystko jest jasne, a rozwiązanie odkrywamy wraz z bohaterami. Podsumowując, jeżeli lubicie książki, z których wręcz wylewają się emocje, to z całego serca polecam Wam "Bez słowa". Możecie spodziewać się wielu zaskoczeń i wzruszeń. Polecam! http://pospolitaola.blogspot.com/2018/09/recenzja-ksiazki-bez-sowa-rosie-walsh.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
14-09-2018 o godz 22:28 przez: Joanna Iwańska
Książka jest bardzo dobrze napisana. Czyta się ją szybko. Pochłania się ją od pierwszej do ostatniej strony. Za wszelką cenę chce się odkryć wszystkie karty i dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się z ukochanym Sary i czy istnieje szansa, że pewnego dnia ta dwójka ponownie stanie na swojej drodze. Jeżeli zastanawiacie się, czy warto dopisać tę powieść do wyczekiwanych premier, to mogę wam powiedzieć, że naprawdę warto! Książka bawi i wzrusza. To ciepła i przejmująca historia, która moim zdaniem będzie jedną z najlepszych powieści tej jesieni!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
12-10-2018 o godz 22:12 przez: Agnieszka Kaniuk
Gdyby ktoś zapytał mnie, czym jest miłość, oczywiście odpowiedziałabym, że jest to jedno z najtrudniejszych pytań, na które tak naprawdę nie ma jednoznacznej decyzji. Dla jednych z nas będzie to subtelne piękne uczucie, które rozwija się niespiesznie i dojrzewa niczym owoc, a dla innych będzie to zupełnie niespodziewane uczucie, które zjawia się nieproszone znikąd, trafia nas jak grom z jasnego nieba i w jednej chwili odmienia nasze życie. Wystarczy kilka wspólnych chwil z daną osobą i nie wiadomo, jak to się dzieje, ale nagle czujesz, że to właśnie z tą osobą chcesz spędzić życie. Dokładne tak poczuła się główna bohaterka powieści Rosie Walsh „Bez słowa” – Sarah. A wszystko zaczęło się w dniu, kiedy los postawił na jej drodze Eddiego. Mimo że dopiero kilka miesięcy temu zakończyła swoje wieloletnie małżeństwo, czuje, że jest gotowa na nowe uczucie i choć nigdy tego nie planowała nowo poznany mężczyzna i siedem spędzonych z nim dni, budzi w niej uczucia, którymi nigdy wcześniej nie darzyła swojego byłego męża i diametralnie odmienia jej życie i to dosłownie. Sarah wie, że jej uczucie jest w pełni odwzajemnione, bo oboje z Eddiem, zgodnie twierdzą, że był to najpiękniejszy tydzień w ich życiu. Oboje też zgadzają się, że to, co się między nimi zrodziło, nie może tak po prostu się skończyć, w związku z czym postanawiają, że jak tylko mężczyzna wróci z zaplanowanych wcześniej wakacji do Hiszpanii, spotkają się i podejmą dalsze decyzje zmierzające ku budowaniu wspólnej przyszłości. Sarah niesiona na skrzydłach miłości, żegna ukochanego i czeka na jego powrót, Niestety mijają kolejne dni, tygodnie, a wybranek jej serca milczy. Nie odpowiada na jej usilne prośby kontaktu. Pomimo że kobieta wysyła mu setki wiadomości przepełnionych tęsknotą, obawami i lękiem on na nie nie reaguje. Jak się możecie domyślać, w głowie naszej bohaterki rodzą się setki pytań bez odpowiedzi. Dlaczego Eddie się nie odzywa? Dlaczego nie daje znaku życia? Wydawać by się mogło, że odpowiedz, jest banalna i prosta. Zabawił się nią, naobiecywał złotych gór, a potem zwyczajnie dał sobie z nią spokój. Klasyk. Tak też tłumaczą tę sytuację kobiecie jej przyjaciele. Ona jednak czuje, że przyczyna milczenia Eddiego jest o wiele poważniejsza i niestety przeczucie jej nie myli. Okazuje się, że te skrzydła, których dodało jej uczucie do nieznajomego mężczyzny, nagle opadną i będzie musiała boleśnie upaść, stawiając czoła przerażającej prawdzie. Prawdzie, która uświadomi jej, że nigdy nie powinna wiązać swojego życia z tym człowiekiem. Jeśli chcecie wiedzieć jaką prawdę odkrywa bohaterka i czy to, czego się dowie, zniszczy jej miłość i szansę na lepsze jutro, koniecznie sięgnijcie po książkę. Autorka wykreowała niebanalną i bardzo zaskakującą historię, która na początku może okazać się historią miłosną, jakich spotykamy w książkach wiele. Natomiast z biegiem czasu, coraz bardziej przekonujemy się, że poczucie to jest bardzo mylące, gdyż na kartach książki czeka nas kilka bardzo ciekawych zwrotów akcji, które zaskakują czytelnika. Przyznaję, że czytając, miałam mieszane odczucia, co do zachowania głównej bohaterki. Na początku byłam na nią zła. Miałam wrażenie, że zachowuje się jak nastolatka, której hormony uderzyły do głowy. Może to dlatego, że ja nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Dla mnie siedem dni to zdecydowanie za mało, żeby planować z kimś wspólną przyszłość i być przekonanym, że jest to człowiek na całe życie. Z drugiej jednak strony podziwiałam jej determinację i niezłomność w dążeniu do tego, aby odnaleźć mężczyznę. „Bez słowa” to jednak nie tylko historia Sarah i Eddiego. Odnajdziemy tu również świetnie wykreowane postacie drugoplanowe, które borykają się z trudnym problemami życiowymi. Dzięki nim autorka porusza tak ważne kwestie, jak na przykład praca lekarzy klaunów na oddziałach szpitali dziecięcych, czy problemy z poczęciem dziecka i trudna droga pełna nadziei, ale również rozczarowań i cierpienia w pragnieniu zostania rodzicem. Oczywiście gorąco polecam Wam tę książkę, ponieważ mocno odbiega ona od schematów, jakie powielają się w tego typu książkach. Daje do myślenia, wzrusza i porusza. Z recenzji, które do tej pory czytałam na jej temat, wiem, że wiele osób czytając ją, płakało. Ja nie płakałam, ale byłam momentami mocno poruszona. Szczególnie, czytając finalną część historii. Gdybym miała w jednym zdaniu określić, o czym jest ta książka, powiedziałabym, że jest to książka o miłości dwojga ludzi naznaczoną cieniami bolesnej przeszłości, która, aby przetrwać, będzie musiała wiele wybaczyć i odnaleźć w bohaterach odwagę, by dać sobie drugą szansę. Jeśli szukacie właśnie takiej historii, ta książka jest właśnie dla Was. Nie wiem, czy Wy też odnieśliście podobne wrażenie, ale według mnie w konstrukcji powieści możemy się doszukać, połączenie trzech gatunków literackich: romansu, elementów kryminału i powieści obyczajowej. Jeśli jesteście już po lekturze książki, napiszcie mi, proszę, czy się ze mną zgadzacie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-09-2018 o godz 16:18 przez: Anonim
Skusiłam się na tę książkę, bo jak to często bywa - przeczytałam jej opis i czułam, że może mi się spodobać. To był naprawdę dobry wybór, bo mnie ta powieść obyczajowa wciągnęła już od pierwszych stron na tyle, że ciężko mi było się od niej oderwać. Sarah niedawno rozstała się z mężem, ale nadal razem z nim prowadzi organizację charytatywną. Nie może zapomnieć o bolesnej przeszłości, a dokładniej o pewnym wydarzeniu, które zmieniło jej życie. Kiedy poznaje Eddiego jest pewna, że z nim byłaby szczęśliwa. Spędzają ze sobą siedem niezapomnianych dni, ale w końcu przychodzi moment rozstania. Obiecują sobie, że niedługo znów się spotkają i pomyślą o wspólnej przyszłości. Eddie jednak znika bez śladu. Nie odbiera telefonów i nie odpowiada na wiadomości. Sarah nie może o nim zapomnieć, ma wrażenie, że coś musiało się stać. Gdzie jest Eddie i dlaczego nie daje znaku życia? Gdy tylko zaczęłam czytać tę książkę to od razu czułam, że będzie to wzruszająca historia, która mocno mnie wciągnie i tak właśnie było. Autorka stworzyła taką opowieść, która wzbudza w czytelniku masę emocji, która potrafi trzymać w napięciu i nie raz zaskoczyć. Jakoś w połowie książki pomyślałam sobie, że wiem co się stało z Eddiem, że znam przyczynę jego zniknięcia, ale okazało się, że się myliłam, bo jednak takiego wyjaśnienia się jednak nie spodziewałam. Nie tylko to mnie zaskoczyło, bo było więcej takich wątków. Tutaj to miłość odgrywa najważniejszą rolę, ale bardzo spodobało mi się to, że autorka dzięki drugoplanowym bohaterom porusza jeszcze kilka innych ważnych wątków, takich jak przyjaźń, strata bliskiej osoby, problemy z zajściem w ciążę. Każdy z tych tematów wywoływał we mnie emocje, przeżywałam wszytko razem z bohaterami. Kolejne strony przewracałam z ogromną ciekawością, byłam ciekawa finału, tego jak bohaterowie poradzą sobie ze swoimi problemami i co dalej z nimi będzie. W momentach, w których musiałam przerwać czytanie wracałam myślami do tych ciekawie wykreowanych postaci i rozmyślałam nad tym co jeszcze ich czeka. W tej książce każda z postaci odgrywa ważną rolę i nie wyobrażam sobie żeby którejś z nich tutaj nie było. Sarah to mądra i ciepła kobieta, która od dziewiętnastu lat żyje z ogromnym bólem. Stara się pomagać innym prowadząc organizację charytatywną, ale to właśnie spotkanie z Eddiem jest dla niej przełomowe, nawet się nie spodziewa tego jak bardzo odmieni to jej życie. Polubiłam tę bohaterkę, wiele razy jej współczułam i jej kibicowałam. Sarah była załamana nagłym zniknięciem Eddiego, ciągle zastanawiała się co się z nim stało, czekała na jakąkolwiek wiadomość od niego i robiła rzeczy, których normalnie by nie zrobiła. Można ją zrozumieć, bo myślę, że wiele osób było lub jest w podobnej sytuacji. Zdarza się przecież tak, że czeka się na telefon od kogoś, sprawdza się ciągle ekran komórki z nadzieją, że w końcu zobaczy się tą wyczekiwaną wiadomość. Sarah żyła nadzieją, że te siedem wspólnie spędzonych dni były dla Eddiego tym czym były dla niej, że coś to dla niego znaczyło. Mężczyzna jednak milczy, ale okazuje się, że ma ku temu powód. Też wiele przeszedł w życiu i okazuje się, że Sarah jest dla niego ważna, ale dlaczego w takim razie znika? Więcej zdradzić nie mogę, musicie przekonać się sami. Bardzo polubiłam też przyjaciół Sarah, bo to naprawdę życzliwi i pomocni ludzie, którzy przejmują się problemami innych, starają się pomóc pomimo swych własnych zmartwień. Kolejnym dużym plusem tej powieści jest narracja pierwszoosobowa. W większości rozdziałów narratorką jest Sarah, ale w kilku jest też Eddie. Dzięki temu ze szczegółami mogłam poznać ich rozterki i myśli i chyba właśnie dzięki temu wszystko przeżywałam razem z nimi, bo mogłam ich dobrze zrozumieć. Autorka wplata w kilka rozdziałów pisane przez kogoś listy, które są bardzo ciekawe, ale też poruszające i intrygujące. Rosie Walsh ma naprawdę lekki i przyjemny styl pisania, nie ma tutaj niepotrzebnych i nużących opisów. ''Bez słowa'' to niezwykle wciągająca książka, która wywołuje mnóstwo emocji, ale też trzyma w napięciu. To powieść przede wszystkim o miłości, ale także o przewrotności losu, o bólu i stracie, o nadziei, o przebaczeniu, o szansach. Fabuła naprawdę wciąga do tego stopnia, że trudno się od niej oderwać, bo chce się wiedzieć co będzie dalej. To smutna, a jednocześnie dająca nadzieję opowieść, o której będę pamiętać. Cieszę się, że mogłam przeczytać tę książkę i naprawdę ją polecam. ''Oparł się o słupek, skrzyżował ramiona i powiedział: - Sarah, chyba się w tobie zakochałem. Czy to zbyt wiele? Wypuściłam powietrze. - Nie. To idealnie. Oboje byliśmy uśmiechnięci. Punkt, za którym nie ma odwrotu, został przekroczony.'' https://czytam-wszystko.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-09-2018 o godz 12:45 przez: Snieznooka
„Bez słowa” niezwykle emocjonalna opowieść, wzruszająca o sile tęsknoty i pragnieniu dobra, bezpieczeństwa dla drugiego człowieka, który stał się ważny, chociaż zaledwie poznany. Pozbawiła mnie tchu, odebrała słowa, tak jak mówi o tym jej tytuł. Rosie Walsh potrafi wstrząsnąć, uderzyć w czytelnicze pokłady wrażliwości. Opowiada o dwójce ludzi, którzy nie powinni się spotkać, nie powinni pokochać, a mimo to siła ich uczucia przekracza wszelkie granice, łamie z góry utarte szlaki i prawa. Dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka mogłam wyruszyć w podróż pełną emocji, które pochłaniały nie zamierzając wypuścić ze swych objęć. "Tęsknię za Tobą, Eddie. Nie sądziłam, że można tęsknić za kimś, kogo zna się tylko siedem dni, ale tak jest. Tak bardzo, że nie potrafię już nawet racjonalnie myśleć." Główna bohaterka Sarah Mackey jest kobietą sukcesu, otwarta na kontakt z ludźmi, wywiady, udziały w konferencjach, zarządzanie zespołem to jej chleb powszedni. Nie jest samotniczką, a jednak ma drugie oblicze, które budzi wątpliwości w rodzące się uczucie. Posiada sporej wielkości bagaż doświadczeń, w którym zebrała sporo negatywnych i bolesnych wspomnień. Przeżyła ogromną tragedię, która odcisnęła piętno na całe życie. Świeżo rozwiedziona kobieta prowadzi fundację charytatywną, aby pomóc ciężko chorym dzieciom, sprawić żeby na ich twarzach ponownie pojawił się uśmiech, mimo tego, przez co musza przejść. Trzydziestosiedmioletnia kobieta ma bardzo dobre serce, kocha swoją pracę, nie sposób jej nie polubić, twardo stąpa po ziemi. Wystarczy jedno spotkanie, aby zmienić pozornie poukładany świat w coś, co może zaskoczyć, rutyna odchodzi w zapomnienie. Eddie David, mężczyzna, który rozmawia z owcą w otoczeniu angielskiego miasteczka może się wydawać czymś niewiarygodnym, jednak daje początek czemuś magicznemu. Główni bohaterowie spędzają ze sobą kolejne godziny, które zmieniają się w dni. Eddie jest niezwykle uroczym mężczyzną, w którym nie sposób się nie zakochać. Wszystko, co dobre musi się, kiedyś skończyć, Sarah w młodości wyjechała do Stanów Zjednoczonych, aby odciąć się od przykrych wspomnień. Jest przekonana, że z nim byłaby szczęśliwa, jednak przychodzi moment rozłąki. Ukochani obiecują sobie, że niedługo znowu się spotkają i zastanowią nad wspólną przyszłością. Eddie jednak nie daje znaku życia, nie odbiera telefonów, znika bez słowa i jakiegokolwiek śladu. „Nie wierzę, że miłość powinna być jak wybuch. Nie musi być dramatyczna, wygłodniała, czy jak tam jeszcze idiotycznie opisują ją pisarze i muzycy.” Sarah czuje, że coś strasznego musiało się stać, nie może zapomnieć o Eddie’m. Pozostawione obietnice nie zostały dotrzymane, pozostała nadzieja, którą kobieta pielęgnowała. Bliscy radzą, aby zapomniała, zaczęła żyć swoim życiem nie obracając się wstecz. Mężczyzna ją wykorzystał, po czym wrócił do swoich spraw, jednak ona wie, że to było coś więcej. Nie zamierza się poddać, chce zrobić wszystko, aby dowiedzieć się co się stało z mężczyzną, jest zdeterminowana. „Bez słowa” porusza poważne tematy, które znamy z autopsji, depresja, nienawiść, samotność, dzięki bohaterom mamy możliwość poznania różnych spojrzeń na daną sytuację, co sprawia, że zaczynamy myśleć, poszerzać własne perspektywy. Książka staje się nam przez to bliższa, kibicujemy bohaterom do samego końca będąc pełnymi podziwu dla niezłomności postawy Sarah. Autorka relacjonuje wspomniane przez Mckey wydarzenia stopniowo, stan psychiczny, w jakim się znalazła, tęsknotę i złe przeczucia. Jest to relacja jednostronna, jej desperacja i rozżalenie a przede wszystkim brak zrozumienia udziela się czytelnikowi. Byłam bardzo niecierpliwa, napędzała mnie niepewność i chęć poznania prawdy o Eddie’m. Dałam się pochłonąć Walsh bez reszty, „Bez słowa” to powieść obyczajowa, przy której dałam się ponieść, porwać emocjom, walczyłam ramię w ramię z Sarah, żyłam jej historią i wiara w to, że dla Eddiego ich znajomość znaczyła znacznie więcej. Czekanie i zawieszenie w próżni bywa równie destrukcyjne, co zabójcze. Miliony dobijających się myśli, przekształcania faktów, szalejąca wyobraźnia potrafi podciąć skrzydła, jak i pozwolić im się w pełni rozwinąć. „Bez słów” to historia, która wyciska w sposób subtelny łzy, warto mieć przy niej zapas chusteczek, dobrą kawę i czekoladę na osłodę. To książka z tych, które nie chce się skończyć, a jednocześnie chce się rozwikłać dręczące nas tajemnice, aby pokonać czające się w mroku koszmary. Polecam tym, którzy wierzą w miłość i mimo przeciwności losu są w stanie o nią walczyć, tym, którzy czekają na czyjś znak, telefon, czy zwyczajny sms o treści „jestem tutaj”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2018 o godz 19:25 przez: Zaczytana Anielka
Sarah i Eddie zgodnie dostali od życia szansę na spędzenie ze sobą siedmiu dni. Jak oboje twierdzą, są to najlepsze dni w ich życiu. Cieszą się każdą wspólnie spędzoną chwilą. Niestety nieuchronnie zbliża się czas ich rozstania. Para obiecuje sobie częsty kontakt... Niestety jedno z nich znika BEZ SŁOWA. Dziewczyna jednak wciąż szuka jakiegoś wytłumaczenia na nagłe zniknięcie Eddie'go. Mijają sekundy, minuty, godziny, a nawet dni i tygodnie... Tylko czy Sarah odkryje, co się wydarzyło? MUSZĘ, po prostu muszę Wam to powiedzieć. To jest absolutnie najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku! W ogóle jest to najlepsza książka ze wszystkich jakie do tej pory przeczytałam. Wciąż o niej myślę i właściwie to nie mogę przestać. Uwielbiam ją i wiem, że na długo zapadnie mi w pamięć. Sama nie wiem, od czego mam zacząć opinię o tej pozycji. Może łatwiej byłoby, gdybym zrobiła sobie jakieś drobne notatki na ten temat no ale cóż. Spróbuję napisać Wam coś sensownego i mam nadzieję, że przekonam Was do przeczytania tej historii. Historii idealnej, ale niestety niełatwej. Bardzo podoba mi się, to jak autorka poprowadziła całą fabułę. Wydarzenia w tej książce przeplatane są dwie perspektywy czasowe-przeszłość i teraźniejszość. W częściach w których pojawia się przeszłość, autorka przedstawia nam jak to właściwie wyglądało od podszewki czyli same początki wspólnej historii Eddie'go i Sarah. Natomiast w momencie kiedy autorka przedstawia nam perspektywę w teraźniejszości, obserwujemy jak Sarah próbuje odnaleźć Eddie'go. W tej opinii nie mogę nie wspomnieć o bohaterach. Niesamowicie ich polubiłam. Oczywiście w szczególności Eddie i Sarah, która była niesamowicie zdeterminowana, ale nie tylko oni. Bardzo polubiłam bohaterów pobocznych. Przyjaciele Sarah dopełnili całość historii, która i tak moim zdaniem była już idealna. Sama nie wiem, co jeszcze mogłabym Wam powiedzieć na temat. Naprawdę ciężko zebrać mi myśli po przeczytaniu tej historii. Ciągle kotłują mi się jakieś w głowie-wciąż wpada mi coś nowego na jej temat. Czuje, że mogłabym pisać tę opinię przez kilka dni, ale bardzo chcę Wam już ją pokazać. Twórczyni tej historii przy jej tworzeniu nie zawahała się poruszyć wielu trudnych tematów. Pojawia się tutaj samotność, nieporozumienie, ale głównym tematem okazuje się jednak złamane serce. To jak autorka przedstawiła, ów temat pokazuje nam, że nie wszystko jest idealne i słodkie. Większość książek tego gatunku to właśnie słodkie romanse a ta pozycja jest słodko gorzką historią o miłości i złamanym sercu. „Bez słowa” to zdecydowanie jedna z najlepszych książek. Autorka stworzyła nieprzewidywalną historię, która nie opiera się na typowych schematach. Jest po prostu idealna dla kogoś, kto kocha romanse i chciałby sięgnąć po pozycję, która nie jest napisana jak większość tego typu powieści. Zdradzę Wam jeszcze, że jak tylko dostałam propozycję zrecenzowania tej książki od wydawnictwa nie byłam do niej przekonana. Pomyślałam, że to będzie kolejny fajny romans i wtedy pojawiło się pytanie „Czy ja na pewno chcę to czytać? Czy znajdę czas, aby sięgnąć po tę pozycję?". Niesamowicie się cieszę, że pod wpływem chwili zgłosiłam się do zrecenzowania jej. To była dobra decyzja!! Rosie Wlash dopiero debiutuje, na polskim rynku jednakże myślę, że ta autorka ma szansę zrobić furorę w naszym kraju. Autorka cechuje się naprawdę przyjemnym w odbiorze językiem. Jej książka jest niesamowicie wciągająca, nieprzewidywalna i nie pozwala nam się od niej oderwać. Serdecznie polecam ją wszystkim, którzy lubią/kochają książki tego typu. Mam nadzieję, że skusicie się na jej poznanie, bo naprawdę jest tego warta i na pewno się nie zawiedziecie. ~Zaczytana Anielka~
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-09-2018 o godz 20:08 przez: CzytanieNaszymZyciem
Dziś będzie recenzja o książce kobiecej, subtelnej, a jednocześnie wyciskającej łzy. O bohaterce, która nie poddaje się choćby nie wiem co i o trudnej przeszłości potrafiącej zniszczyć całe pozostałe życie... Sarah nie może i przede wszystkim nie chce uwierzyć, że Eddie zwyczajnie ją zignorował. Przecież świetnie się ze sobą czuli, wyznali sobie nawzajem uczucia i byli umówieni na kolejne spotkania! Co się stało? Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tej książce, ponieważ nie czytałam o niej zbyt wiele. Nie miałam nawet pewności, czy sięgam po romans, obyczajówkę czy jeszcze coś innego. Cokolwiek to jest, przyznać trzeba, że autorka świetnie się do tego zabrała! Literatura kobieca zazwyczaj pełna jest schematów, słabo wykreowanych bohaterów czy powiewów nudy... Dlatego rzadko sięgam po książki z tego gatunku. Jednak w tym przypadku jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ autorka próbuje unikać schematów jak ognia. Oczywiście, nie twierdzę, że nie da się przewidzieć zakończenia tej książki - nadal mówimy o obyczajówce, a nie o fantastyce, w której wszytko jest możliwe. Ale uważam, że jest to jedna z najlepszych książek w obrębie swojego gatunku. To, co autorce udało się najlepiej, to stopniowanie napięcia. Coś, czego oczekiwałabym raczej po thrillerze czy horrorze, tutaj świetnie się sprawdziło. Najpierw rodzi się niepewność, potem smutek, strach i kolejne emocje, które następują po sobie w umiarkowanym tempie. Będą bohaterowie, których pokochacie oraz ci, których znienawidzicie. Jednak ta nienawiść nigdy nie będzie stuprocentowa, ponieważ autorka tak pokierowała losami bohaterów, że dla każdego znalazłoby się jakieś usprawiedliwienie - lepsze czy gorsze. Bez słowa to książka odpowiednia dla osób lubiących dyskutować o postawach poszczególnych bohaterów i rozmyślać nad ich wyborami. Przykładowo Eddie zawsze mówi, że każdy w swoim życiu ma wybór, więc łatwo być szczęśliwym. A jednak w jakiś sposób bohater ten rezygnuje ze swojego szczęścia, a ta fatalna decyzja dopiero później okaże się porażką w jego oczach. A więc kwestia wyboru nigdy nie jest taka prosta... Nie wierzę, że miłość powinna być jak wybuch. Nie musi być dramatyczna, wygłodniała, czy jak tam jeszcze idiotycznie opisują ją pisarze i muzycy. Cytat ten doskonale oddaje ducha książki. Sarah i Eddie poznali się przypadkiem i spędzili ze sobą miłe chwile - tak po prostu. Miłość nie zawsze musi rodzić się w bólach, w trudnych czasach, z masą problemów itp. To uczucie też może być proste. Ale czy bohaterowie będą w stanie porzucić wszystkie przeszkody i tak po prostu być razem? Musicie się tego dowiedzieć sami. :) Podsumowując, jestem na TAK! Można przy tej książce uronić łezkę lub nawet całe wiadro łez, w zależności, jak bardzo jesteście wrażliwi. Jest to książka, która spodoba się każdej kobiecie, ponieważ porusza sprawy bardzo nam bliskie. Która z nas nie była kiedyś zraniona przez mężczyznę? Choćby w latach młodości... Ile łez wtedy uroniłyśmy i ile przekleństw rzuciłyśmy w stronę tego mężczyzny czy nawet samych siebie? Naprawdę łatwo wczuć się w sytuację Sarah, co sprawia, że z miejsca ta bohaterka staje się nam bliska. Serdecznie polecam tę powieść wszystkim kobietom!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-09-2018 o godz 16:06 przez: Michelle
Zabierając się za Bez słowa, właściwie nie nastawiałam się na nic konkretnego, byłam po prostu ciekawa, czy tak szumnie zapowiadana powieść, faktycznie ma to coś, co nie pozwoliłoby przejść obok niej obojętnie. Po przeczytaniu mniej więcej pięćdziesięciu stron zwątpiłam, pomyślałam, że znowu będę męczyła (dosłownie) kolejne set stron, by dobrnąć do końca i zapomnieć, że w ogóle czytałam taką książkę. Jednak w jednej chwili wszystko się zmieniło. Przewracałam kolejne strony, nieomalże obgryzając paznokcie, by dowiedzieć się co będzie dalej i poznać tajemnicę, jaka rozdzieliła głównych bohaterów. Historia w jednej chwili dała czytać się coraz szybciej, choć sama fabuła nie pędzi na łeb na szyję, to raczej z wolna snuta opowieść, by czytelnik (słuchacz) mógł bardziej ją poczuć, każdym zmysłem, by pochłonęła go całego i zakorzeniła się w zakamarkach umysłu i duszy. Rosie Walsh stworzyła bowiem powieść pełną zwrotów akcji, w której przeszłość przeplata się z teraźniejszością, odmalowując przed czytelnikiem głęboką i pełną rozmaitych uczuć i emocji historię dwojga ludzi, którzy w „normalnych warunkach” nie powinni byli się nigdy spotkać, lecz życie bywa przewrotne i oni tej przewrotności doświadczyli. Na sobie. Bardzo mocno. Przeszłość ich naznaczyła, a przyszłość mogła stać się nowym początkiem... czy faktycznie mogła? Rosie Walsh pokazała, że potrafi budować napięcie, które utrzymuje się do samego końca, a nieco nudnawy początek to delikatne potkniecie, na ścieżce do dobrej historii, którą czytelnicy długo będą pamiętać. Autorka ma przyjemny styl, zgrabnie operuje słowem i emocjami, co ma niewątpliwy wpływ na odbiór lektury. Autorce udało się zachować równowagę między dialogami a opisami, które w każdym cale są bardzo realistyczne, nadając historii głębi i uwiarygadniając emocje w niej zawarte oraz kreacje bohaterów, z którymi czytelnik je [emocje] przeżywa. Bohaterowie wykreowani przez Rosie Walsh są zwyczajnymi ludźmi, których spotkała niezwyczajna sytuacja. Przeszłość kładzie się cieniem na ich teraźniejszość i przyszłość, niczym cierń tkwiąca w sercu, nie dając się z niego usunąć w żaden sposób... albo prawie żaden. Sarah i Eddie zostali okrutnie potraktowani przez życie, lecz nawet z najgorszych momentów można się wykaraskać, jeśli chwyci się szansy, która potrafi pojawić się w najmniej spodziewanym momencie. Czy tej dwójce uda się odwrócić złą kartę? Bez słów to słodko-gorzka, z naciskiem na gorzką, opowieść o tym, że życie bywa nieprzewidywalne. Zabiera i daje wedle uznania, nie pytając zainteresowanych, czy zgadzają się na to, co dla nich przygotowało, czy nie. To powieść o sile przyjaźni i sile miłości – tej między rodzicami a dzieckiem, między przyjaciółmi i... miłości między dwojgiem dorosłych ludzi. Powieść Rosie Welsh zachwyca pomysłem, nietuzinkową fabułą i emocjami, jakie wzbudza w czytelniku. Zdecydowanie powinniście ją przeczytać! Jedna z lepszych premier tej jesieni, którą z chęcią obejrzałabym na wielkim ekranie! Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-11-2018 o godz 16:51 przez: charlotte
Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/bez-sowa-rosie-walsh.html Pewnego dnia na swojej drodze Sarah spotyka Eddiego - w dość nietypowej sytuacji, bowiem rozmawia z....owcą. Samo spotkanie jest zabawne i pełne humoru. Dobrze się im rozmawia, więc postanawiają przenieść się w inne miejsce. Rozmawiają dalej i czują się tak, jakby znali się od zawsze. Na tym krótkim spotkaniu się nie kończy - spędzają ze sobą siedem dni. Są zgodni co do tego, że ten cały tydzień był najlepszym w ich życiu i że coś ich połączyło. Muszą jednak się rozstać... Obiecują sobie, że będą utrzymywać kontakt, dopóki nie znajda rozwiązania. Jednak Eddie nie dotrzymuje tych słów. Znika bez słowa. Nie ma żadnego odzewu, Sarah nie dostaje żadnych odpowiedzi. Czuje, że to nie był kaprys z jego strony, że ten tydzień znaczył coś więcej niż przelotny romans. Wszyscy jej radzą, by zapomniała o tym mężczyźnie, ale Sarah nie potrafi. Próbuje go odnaleźć, ale poszukiwania nie dają skutków. Mijają tygodnie, aż pewnego dnia wszystko się wyjaśnia i okazuje się, że po części miała rację... Okładka jest prześliczna. Jestem wzrokowcem i w pierwszej kolejności zwracam uwagę właśnie na nią. Potem czytam opis i jeśli mnie zaciekawi, biorę się za lekturę. Sarah jest po rozwodzie i nie planuje kolejnego związku. Nie przypuszczałaby też, że w ciągu siedmiu dni jej życie uczuciowe tak bardzo może się zmienić. Traci głowę dla Eddiego i to ze wzajemnością. Można powiedzieć, że czują się i zachowują jak nastolatki, pierwszy raz zakochani. Ciężko napisać mi o każdym z bohaterów osobno, bo tak naprawdę łączy ich wiele i z początku nie zdają sobie z tego sprawy. Pewna tajemnica wychodzi na jaw i to właśnie przez nią Eddie postanawia zerwać kontakt. Sarah orientuje się w tym wszystkim dość późno - wtedy, kiedy znów się spotykają i mówią sobie wszystko. To jedno wydarzenie próbuje skreślić ten związek, ale los ma wobec ich inne plany, bowiem znów zamierza wywrócić ich życie do góry nogami... Tak, wiem - ta recenzja jest dość tajemnicza, ale nie bez powodu. Jest to piękna historia, którą warto przeczytać samemu. Choć z początku Sarah mnie irytowała, to z czasem zrozumiałam, że była po prostu zakochana i pragnęła szczęścia - wewnętrznego spokoju. Czuła, że to właśnie Eddie jej go zapewni. On sam, kiedy zniknął, nie potrafił sobie poradzić z sytuacją. Ciągle myślał o kobiecie i walczył ze sobą, by się nie odezwać. Choć dużo tutaj opisów i przemyśleń bohaterów, to nie przeszkadzają w czytaniu. Czytało mi się dobrze, strony same się zmieniały. Autorka zaciekawiła mnie od samego początku. Bez słowa pokazuje, że zniknięcie bez słów boli najbardziej. Niedopowiedzenia potrafią sprawić, że sprzed nosa ucieknie nam prawdziwe szczęście. A czasem najtrudniejsza prawda okazuje się być warta przebaczenia, bo potem możemy zaznać szczęścia i spokoju.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-10-2018 o godz 17:51 przez: KobieceRecenzje365
Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia? Zdania na ten temat są podzielone, ale ja uważam, że taka miłość istnieje naprawdę i jest najtrwalsza i najpiękniejsza. Sara i Eddie poznają się zupełnie przypadkiem, ale od razu wiedzą, że uczucie, które między nimi się pojawia, nie jest zwykłym zauroczeniem, a tym bardziej nie jest to przelotny romans. Spędzają ze sobą siedem intensywnych dni, a ich znajomość ma trwać nadal, jednak mężczyzna znika. Kobieta czuje, że stało się coś złego i jest przekonana, że Eddie nie planował, by wystawić ją do wiatru. Dlaczego Eddie zniknął? Jakie tajemnice wypłyną na wierzch? Czy ta dwójka powinna się kiedykolwiek spotkać? O tym musicie przekonać się sami. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki i naprawdę z całego serca ją polecam. Już sam opis nieprawdopodobnie intryguje, ale to wnętrze dostarcza niesamowitych emocji i wrażeń. Przyznam się Wam szczerze, że nie była przygotowana na taki zastrzyk emocji, bo choć podejrzewałam, że historia bohaterów będzie bardzo emocjonująca, to nie myślałam, że aż tak bardzo poruszy moje serce, więc zanim zabierzecie się za jej lekturę, to zaopatrzcie się w duże pudełko chusteczek. Ogromnym atutem tej opowieści są jej główni bohaterowie. To postacie z krwi i kości, które od razu obdarzyłam ogromną sympatią. Taką najbardziej wyrazistą bohaterką jest Sarah, która nie wierzy, że mężczyzna, którego pokochała całym sercem, zabawił się jej uczuciami i wystawił do wiatru. I choć rodzina i przyjaciele próbują jej wmówić, że Eddie zniknął, bo tak chciał, to ona trzyma się swojej prawdy i próbuje dojść do tego, co tak naprawdę się z nim stało. Jak możecie się domyślić, to ona miała rację, bo mężczyzna miał swoje powody, by zniknąć z życia kobiety. Jakie? Tego oczywiście Wam nie zdradzę. Poza tym to bohaterowie, którzy wiele już przeszli w swoim życiu, ale czy mają szansę na nowy start i nowy związek? Z chęcią bym Wam to wszystko opisała, bo ta historia cały czas siedzi w mojej głowie… Bez słowa to powieść, którą koniecznie musicie przeczytać. To historia tak niemożliwie piękna, że nie sposób opisać tego słowami. To książka, która łamie serca, by na koniec poskładać je na nowo. Porusza, miejscami bawi i przede wszystkim daje do myślenia. Uwierzcie mi, że nie raz łza zakręciła się w moim oku, ale to zakończenie tej historii doprowadziło mnie do potoku łez. Trudna miłość dotyka wielu z nas i niestety nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie. A jak było w przypadku tych bohaterów? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Zapewniam Was tylko, że podczas lektury emocji i wrażeń Wam nie zabraknie. Będziecie wraz z bohaterami przeżywać ich wzloty oraz upadki i niekiedy kląć na czym świat stoi. Dla takich książek warto zarwać noc i tego oczywiście Wam życzę ;) Bo przecież jeżeli ja się nie wysypiam, to czy z Wami ma być inaczej? ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-09-2018 o godz 20:13 przez: ryszawa.blogspot.com
Po przeczytaniu ostatniej strony „Bez słowa” po prostu wbiło mnie w fotel. Wiedziałam, że książka ta będzie wzruszająca i na pewno chwyci niejednego za serce. Nie wiedziałam tylko, że sama dam się złapać w jej sidła. Rzadko płaczę podczas lektury książek, ale kiedy to robię, wiem, że powieść jest naprawdę dobra tak jak w przypadku dzieła Rosie Walsh. Wierzycie w miłość od pierwszego wrażenia i w przeznaczenie? Na drodze Sarah pewnego dnia staje Eddie, z którym los daje jej spędzić siedem dni. Oboje wiedzą, że nie jest to przelotna miłostka, tylko prawdziwe uczucie, gdy więc mężczyzna zdaje się zniknąć z powierzchni ziemi, bohaterka wie, że coś się stało, za dużo rzeczy wskazuje na to, że Eddie nie planował tego, by urwać kontakt. Co więc się zdarzyło? Jakie tajemnice wypłyną na jaw? Okazuje się, że tych dwoje ludzi, nie powinno nigdy stanąć na swojej drodze. „Bez słowa”, to książka, która potrafi zaskoczyć. Zupełnie nie spodziewałam się zwrotu akcji, jaki autorka zafundowała czytelnikowi. Jednocześnie pokochałam ją i znienawidziłam za to, że tak zagrała na moich uczuciach, bo trzeba przyznać, że ta pozycja jest niezwykle emocjonalna. Przypomina mi Romea i Julię lub Tristana i Izoldę, tylko we współczesnej wersji. Czy polubiłam głównych bohaterów? Tak, bardzo. Szczególnie spodobała mi się determinacja Sarrah. Kobieta nie poddała się, mimo że jej przyjaciele radzili jej, by dała sobie spokój. Za wszelką cenę chciała dowiedzieć się prawdy, gdyż nie wierzyła, że mężczyzna, w którym się zakochała, tak po prostu się nią zabawił. Miała rację, Eddie miał powody ku temu, by zachować się w ten sposób. Oboje przeszli wiele, ale czy dane im będzie w końcu przegonić swoje wewnętrzne „demony”, uporać się z problemami i założyć nowy związek? Aż korci mnie, by podzielić się z Wami moimi uwagami, ale nie mogę, bo mogłabym zdradzić za wiele, a tego bym nie chciała, by nie psuć Wam przyjemności z czytania. Dla kogo będzie odpowiednia ta książka? Myślę, że ze względu na większą wrażliwość, bardziej spodoba się ona żeńskiej części czytelników, choć oczywiście nie wykluczam mężczyzn. Zapewne znajdą się tacy, którzy lubią powieści obyczajowe oraz romanse. Na mnie ta pozycja zrobiła ogromne wrażenie, choć na co dzień czytam zupełnie inne rzeczy. Jest to najlepszym przykładem na to, że nie należy zamykać się jedynie w tematyce ulubionych gatunków. „Bez słów”, to historia o trudnej miłości, która nigdy nie powinna się narodzić. Niestety często bywa tak, że na przekór losowi, uczucie rodzi się w najmniej odpowiednim momencie. Pytanie tylko, czy dostanie ono szansę? Odpowiedź uzyskacie po przeczytaniu książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-10-2018 o godz 16:19 przez: BartoszCzyta
KSIĄŻKA, KTÓRA ZASKOCZY NIE JEDNEGO CZYTELNIKA Siedem dni. Tylko? A może AŻ? To wystarczyło, aby Sarah poznała Eddiego, a między nimi rozkwitł romans. Może wydawać się, że w tym momencie spadł deszcz jednorożców, a poziom słodyczy pokazuje stan 200% , ale im dalej tym bardziej zaskakująco. Emocje, humor, ale przede wszystkim zwroty akcji. Ta książka naprawdę mnie zaskoczyła! Kolejna książka, która w ostatnich tygodniach wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Opis przeczytałem tylko raz podczas propozycji zrecenzowania książki i było to już dość dawno temu. Postanowiłem nie odświeżać sobie pamięci o czym dokładnie jest ta historia i zabrać się za czytanie. Bez słowa to historia miłosna, która okazała się być również bardzo tajemnicza. Książka jest przyjemna w odbiorze, akcja jest dość intensywna, a wszystko owiane jest nutą tajemniczości. Bez słowa porusza dość ciężkie dla nas tematy takie jak żałoba, czy nienawiść. Takie elementy w książkach są powszechnym zjawiskiem, ale w tym przypadku bardzo spodobał mi się sposób w jaki to zostało przedstawione. Nic na początku nie wskazywało, że będzie to dobra książka, ponieważ początek to trochę taki tani romans. Po pierwszych kilkudziesięciu stronach miałem wrażenie, że za chwile obok mnie spadnie deszcz cukierków, a po chwili pojawi się tęcza. Jednak po chwili zaczyna coś się dziać i natłok "faktów" zaczyna obracać tani romans w zupełnie co innego. W związku z tym czytelnik jest zaintrygowany bo nie wie o co chodzi. Bez słowa zawiera dużo zwrotów akcji. Nie są to takie zwroty jak np. w kryminałach, ale są wielkim zaskoczeniem. Zdaję sobie sprawę, że pewnie większość z was ten początek rozczuli, jednak dla mnie było za słodko. Na szczęście stało się to co się stało :) Pomysł na fabułę i samo zakończenie jak najbardziej na plus. Tym bardziej, że jest to debiut. Nie każdemu spodoba się ta historia, ale jeżeli macie duszę romantyka / romantyczki to jak najbardziej lektura dla was. Jeżeli jednak nie zaczytujecie się w tego typu książkach to lepiej sięgnąć po coś z innej półki. Głównym atutem tej historii są emocje towarzyszące czytelnikowi i nuta niepewności przewijająca się po kartach powieści. Każdemu z nas podobno los przygotował ścieżkę, ale jak ona wygląda? Tego nie wiemy. Bez słowa pokazuje, że życie może nas niejednokrotnie zaskoczyć. Miłość, strata, ból, a także otrzymanie drugiej szansy. Jeżeli jesteście fanami takich książek to uważam to za #mustread.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-10-2018 o godz 14:51 przez: Beata Igielska
„Bez słowa” to opowieść o wielkiej stracie, i to niejednej. To również historia pewnej miłości i skomplikowanych relacji rodzinnych oraz sekretów, których ujawnienie zaskakuje czytelnika, sprawiając, że zaczyna on patrzeć na poznane wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. Sarah niedawno rozstała się z mężem. Przez kilkanaście lat prowadzili razem fundację pomagającą chorym dzieciom i nadal to robią, więc często dochodzi między nimi do niezręcznych sytuacji. Pewnego dnia Sarah odwiedza mieszkającą w Anglii rodzinę. Wtedy poznaje Eddiego, z którym spędza upojny tydzień. Zaskoczona odkrywa, że się zakochała i że jest to uczucie odwzajemnione. Bohaterowie obiecują sobie wspólne jutro, jednak nagle Eddi znika i w dodatku nie daje znaku życia. Kobieta nie wierzy, że ją zostawił, niepokoi się tym bardziej, że nawet znajomi jej ukochanego zaskoczeni są jego milczeniem i nieobecnością. Sarah szuka wsparcia u swoich przyjaciół, jednak oni odradzają jej poszukiwania. Są przekonani, że Eddi okazał się oszustem albo niedojrzałym partnerem. Pod wpływem pewnych zdarzeń zmieniają jednak zdanie... Wciąż jednak nie potrafią pomóc zagubionej kobiecie w efektywny sposób. Podczas poszukiwań Sarah wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa i młodości. Dzięki temu czytelnik dowiaduje się, dlaczego przed laty opuściła rodzinne miasto i wyjechała z Anglii do Stanów Zjednoczonych. Retrospekcje to także źródło informacji o jej związku z byłym mężem, o pracy w fundacji, sukcesach i porażkach. A także o skomplikowanych relacjach z członkami najbliższej rodziny. „Bez słowa” jest powieścią debiutancką i takich debiutów życzy sobie każdy mol książkowy. Autorka nie tylko wykazała się pomysłowością w tworzeniu życiowych historii, ale i udowodniła, że potrafi trzymać odbiorcę w napięciu oraz zaskakiwać. Gdy bowiem wydaje nam się, że już wszystko wiemy o bohaterach, na jaw wychodzą sekrety sprzed lat i pojawiają się intrygujące niespodzianki fabularne. I wtedy robi się najciekawiej! Ostatnie rozdziały dosłownie się połyka, chcąc jak najszybciej poznać finał. Całość napisana jest lekko, ale klimatycznie. Ciekawym zabiegiem jest pokazanie świata z perspektywy różnych postaci. Na uwagę na pewno zasługują również dialogi – naturalne, dynamiczne, przekonujące (a to słaba strona współczesnej literatury obyczajowej). Czyta się lekko i przyjemnie, ale i z emocjami, więc polecam z czystym sumieniem. BEATA IGIELSKA
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-09-2018 o godz 09:13 przez: itysiek_reads
Rosie Walsh debiutuje na polskim rynku wydawniczym swoją powieścią „Bez słowa” – piękną i trudną historią o miłości, która nie miała prawa się narodzić. Ta książka stała się bestsellerem w Niemczech, a prawa do niej zostały sprzedane do kilkudziesięciu krajów. W młodości Sarah Mackey wyjechała do Stanów Zjednoczonych, aby pozostawić za sobą przykre wspomnienia związane z Wielką Brytanią. To w USA odnalazła spokój, zbudowała pewność siebie i poczucie własnej wartości, a także oddała się charytatywnej pomocy chorym dzieciom. Od lat boryka się z tragedią, która ciągnie się za nią jak cień. Jednak to właśnie pamięć o tej tragedii sprawia, że będąc w Anglii spotyka Eddiego Davida – uroczego faceta, z którym spędza siedem upojnych dni, i w którym z miejsca się zakochuje. Para obiecuje sobie rychły kontakt i zastanowienie się nad wspólną przyszłością, ale Eddie milczy od momentu ich rozstania. Sarah ma w głowie same czarne scenariusze, nie spodziewa się jednak, że spełni się najczarniejszy z nich… Ta powieść na pewno będzie cieszyć się dużym powodzeniem, bo jest naprawdę niezwykła. Porusza wiele trudnych tematów, takich jak żałoba, samotność, bezradność, rozczarowanie, nienawiść i inne. To zdecydowanie książka, która otworzy nam oczy na pewne rzeczy, przedstawi różne punkty widzenia na daną sytuację, przez co może nauczy również empatii i tolerancji. Pokazuje historię życia bez zbędnych i mydlących oczy upiększeń, a pełną wzlotów i upadków, bo takie właśnie jest prawdziwe życie. Założę się, że książka poruszy niejedną osobę! Ogromnym plusem są zwroty akcji w powieści, które dostarczą Wam wielu wrażeń i emocji, a co do jednego z nich jestem pełna podziwu! W ogóle nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, co jest wielkim plusem dla autorki. Wielokrotnie w napięciu czekałam na to, co się stanie, bo autorka sprytnie podgrzewa atmosferę i zostawia nas bez odpowiedzi na nurtujące nas pytania – myślimy, że znamy już rozwiązanie, ale okazuje się, że jesteśmy od niego daleko. To bardzo dobra książka z nieoczywistą fabułą, o której długo nie zapomnę. Na pewno wielu z nas było kiedyś w sytuacji, która wydawała się bez wyjścia – być może ta książka pomoże nam spojrzeć na naszą sytuację z innej perspektywy i znaleźć jakieś rozwiązanie. Zdecydowanie polecam! Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-09-2018 o godz 19:08 przez: markietanka
Bez słowa to debiut Rosie Walsh - doskonały moim zdaniem. Autorka stworzyła powieść, która na zawsze pozostaje w pamięci czytelnika i w jego umyśle. Niesamowita opowieść o miłości, która nigdy nie powinna zaistnieć i o dwojgu ludziach, którzy nigdy nie powinni być razem. To opowieść o miłości mimo wszystko, która sprawiła, że przeszłość została złagodzona, a grzechy wybaczone. Ona i On, siedem dni, które spędzili razem, a potem długa rozłąka - bez słowa.... Sarah poznała Eddiego podczas spaceru do miejsca, które miało dla niej ogromne znaczenie i przypominało jej tragedię, którą przeżyła. Nagle ten smutny dzień zmienił się, kiedy spotkała na swej drodze Eddiego Davida. Każde z nich było dorosłe, miało bagaż doświadczeń, a jednak spędzili ze sobą siedem cudownych dni i pewnie byliby dalej razem, gdyby nie planowana podróż Eddiego. Mężczyzna obiecał wrócić, pisać, dzwonić, jednak kiedy Sarah opuściła jego dom - ich kontakt się urwał. Bez słowa.... Kobieta dzwoniła do niego, pisała, sprawdzała konta na portalach społecznościowych. Jej ukochany zniknął, zapadł się pod ziemię - bez słowa..... Co się stało? Czy spotkało go coś złego? Sarah nie mogła tego zrozumieć, bo miała pewność, że połączyło ich coś pięknego. Okazało się, że rozdzieliła ich przeszłość, która okazała się ich również łączyć - lecz w negatywnym tego słowa znaczeniu. Przyszłość kontra przeszłość - co okaże się silniejsze? Uczucie, czy tragedia z przeszłości? Bez słowa to powieść, którą czyta się jednym tchem, a chusteczki okazują się niezbędnym dodatkiem do tej lektury :) To niezwykle ciepła i wzruszająca historia z wielką tragedią w tle. Tragedią, która na lata rozdzieliła rodziny Eddiego i Sarah i odsunęła ją od jedynej siostry. To opowieść o pięknej, prawdziwej miłości, która pomaga pokonać wszelkie przeciwności. Rosie Walsh to autorka, która swoim debiutem ustawiła się na pozycji obok takich autorek jak Jojo Moyes, czy Danielle Steel. Jeśli lubicie doskonałą kobiecą literaturę, to Bez słowa jest dla Was lekturą obowiązkową - polecam! https://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2018/09/bez-sowa-rosie-walsh.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-09-2018 o godz 18:24 przez: Inthefuturelondon
W swoim życiu czytałam już naprawdę wzruszające i piękne powieści. Każda z nich zachwyciła mnie czymś innym. Jednak mam wrażenie, że Bez słowa to powieść, która łączy w sobie wszystko to, co zachwyciło mnie w poprzednich książkach. Historię początkowo poznajemy z punktu widzenia Sarah. Kobieta opowiada o tym, co wydarzyło się podczas tych siedmiu dni spędzonych z Eddiem, ale także o tym co wydarzyło się potem. Choć dla jednych ta bohaterka może wydawać się nachalna w tym swoim poszukiwaniu mężczyzny, a nawet można ją nazwać desperatką, to ja jestem pełna podziwu. Ktoś spyta, dlaczego tak właściwie ją podziwiam? A no dlatego, że mimo tych wszystkich słów dezaprobaty ze strony przyjaciół, Sarah nie poddała się i uparcie poszukiwała kontaktu z ukochanym mężczyzną. Może i w ciągu tygodnia nie poznali się zbyt dobrze, ale jestem w stanie uwierzyć, że zakochali się w sobie. Później możemy poznać punkt widzenia Eddiego. Czasem przemawia on do czytelnika w formie epistolarnej, czyli pisząc listy do swojej siostry. Częściej jednak czytelnik może czytać o tym jak czuł się Eddie po tym wszystkim, co myślał o kobiecie, a także jak spędzał czas, nie dając znaku życia. Bardzo spodobał mi się styl pisania autorki. Nie jest on całkiem prosty, ale również pani Walsh nie używa zbyt wyszukanego słownictwa. Dzięki temu, książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie, a czas spędzony na lekturze upłynął bardzo szybko. Historia przedstawiona w powieści z jednej strony nie jest czymś w stu procentach oryginalnym, ale z drugiej znalazłam tutaj klimat, jakiego nie znalazłam w żadnej innej książce. Powieść Rosie Walsh jest wciągająca, urzekająca, piękna. Opowieść o dwojgu ludzi, którzy spotykają się nagle i całkowicie zatracają w uczuciach do siebie. Nie raz i nie dwa uroniłam łzy podczas czytania, a to też świadczy o książce. Dla wszystkich miłośników powieści obyczajowych, które są istnymi wyciskaczami łez będzie to powieść idealna. Ja z kolei wcale nie obraziłabym się, gdyby na jej podstawie powstał film... https://inthefuturelondon.blogspot.com/2018/09/przedpremierowo-bez-sowa-rosie-walsh.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-10-2018 o godz 15:17 przez: Kobiece.ksz
O miłości zostało już podobno napisane wszystko i nie powinno nas nic zdziwić. A jednak czytając tę książkę przekonacie się, że to nieprawda! Książka Bez słów Rosie Walsh opowiada o piękniej miłości, a zarazem bardzo trudnej, która nie powinna się wcale narodzić. Sarah Mackey jest kobietą pewną siebie, zaradną i wie doskonale czego od życia chce. Ma byłego męża i wraz z nim prowadzi organizację charytatywną niosącą pomoc chorym dzieciom. Pewnego dnia odwiedzając swoją rodzinę poznaje Eddiego Davida, kobieta zakochuje się i zapomina o całym świecie. Para chce nacieszyć się każdą chwilą spędzoną wspólnie i przez cały tydzień są nierozłączni. Nieuchronnie zbliża się jednak czas rozstania. Obiecują sobie, że ich rozłąka nie będzie długa i szybko znowu się spotkają. Okazuje się, że nie będzie to takie proste jak im się wydaje. Eddie nie dotrzymuje słowa, przepada i nie daje nawet znaku życia. Sarah próbuje się z nim skontaktować, ale mężczyzna nie odbiera od niej telefonów ani wiadomości. Zakochana kobieta nie jest w stanie się z tym pogodzić, jest to dla niej ogromna strata, postanawia go odnaleźć. Chce dowiedzieć się co tak naprawdę się stało, że Eddie przepadł bez śladu. Pewnego dnia kobiecie udaje dowiedzieć się prawdy, już wie co się tak naprawdę stało i skłoniło Eddiego do odejścia. Książką Bez słowa zachwyciłam się od samego początku, ciężko mi się było od niej oderwać. Autorka stworzyła bardzo ciekawych bohaterów, Sarah i Eddie skrywają w sobie tajemnicę. Zakończenie historii i powód, dla którego mężczyzna odcinał się od Sarah będzie dla Was ogromnym zaskoczeniem. Co więcej książka porusza ważne tematy takie jak śmierć, rozczarowanie, wybaczenie, samotność czy rozczarowanie. Czytając Bez słowa uronicie trochę łez, historia wzbudza w nas emocje i jest dość smutna, możecie być pewni, że nie jest to zwykły sztampowy romans jakich wiele. Polecam! Moja ocena 8,5
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-11-2018 o godz 13:30 przez: Kaśka Dudek
Bez słowa to debiutancka powieść brytyjskiej autorki Rosie Walsh, która stała się bestsellerem w wielu krajach. Bohaterką książki jest Sarah, dorosła już kobieta, która chcąc uciec przed tragedią, która spotkała ją w jej rodzinnym kraju, wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, gdzie udaje się jej odnaleźć spełnienie i spokój. Jednak po czasie wraca do Wielkiej Brytanii, w miejsce tragicznych wydarzeń. To tam dzieje się coś czego się nie spodziewała. Spotyka Eddiego, uroczego mężczyznę z bagażem doświadczeń. Oboje spędzają ze sobą najcudowniejsze siedem dni w ich życiu. Ku ich wspólnemu zaskoczeniu, zakochują się w sobie i zaczynają myśleć o wspólnym spędzeniu przyszłości. Ich czas niestety szybko dobiega końca, ponieważ Eddie ma zaplanowaną podróż. Podczas rozstania Eddie obiecuje jej, że szybko się z nią skontaktuje, jednak to nie następuje. Mijają dni, tygodnie, a Eddie milczy… Sarah nie może uwierzyć w to co się stało, że Eddie ta po prostu zostawił ją bez słowa. Przez jej głowę przetaczają się różne scenariusze, nawet te najgorsze. Przyjaciele radzą jej, żeby odpuściła, żeby dała spokój, ale ona upiera się, że musi koniecznie dowiedzieć się co się stało. Co takiego zaszło, że Eddie zerwał kontakt. Powód okazuje się zaskakujący… Muszę szczerze przyznać, że przez przeczytaniem Bez słowa obawiałam się, że będzie to kolejne romansidło jakich wiele. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, tak się nie stało. Książka okazała się cudowna. Mimo tego, że porusza bardzo trudne tematy takie jak strata, rozstanie, samotność, niepewność, bezsilność czyta się ją wspaniale. Bohaterowie to prawdziwi ludzie z krwi i kości. Książka to 443 strony przepełnione czystymi emocjami – wzruszenia gwarantowane, także nie zapomnijcie o chusteczkach! Warsztat pisarski Rosie Walsh to istny majstersztyk i wierzę, że odniesie jeszcze nie jeden literacki sukces. Bez słowa zdecydowanie polecam każdemu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2018 o godz 12:07 przez: Agnieszka Caban
Sarah. młoda 37 letnia kobieta po przejściach, rozwódka, opuściła Wielką Brytanię jako bardzo młoda dziewczyna pod wpływem tragicznych wydarzeń i zamieszkała u przyjaciół w USA. Jednak wraca co jakiś czas w swoje rodzinne strony, tu mieszka przecież jej dziadek, rodzice, tu wszystko się zaczęło. Eddie Dawid to mężczyzna, którego Sarah spotyka podczas jednego z takich pobytów w Anglii. Zajmuje się on stolarstwem, mieszka w pięknym miejscu i ma w sobie to coś, co sprawia że kobieta po jednej rozmowie decyduje się spędzić z nim kolejne dni. Siedem dni po których Eddie musi wyjechać. Ten tydzień jest pełen rozmów, intymności, zapewnień i obietnic. Jest pełen nadziei. Kiedy on wyjeżdża, nagle wszystko się urywa. Jakby tego tygodnia nigdy nie było. Nie pojawia się na portalach społecznościowych, nie odbiera maili, telefonów. Sarah nie daje łatwo za wygraną, czuje że ten tydzień to było coś więcej niż tylko przelotna znajomość. Próbuje wszelkimi sposobami dociec, co takiego wydarzyło się w życiu Eddiego że zamilkł... "Bez słowa" to historia pełna miłości, prawdziwej przyjaźni i dramaturgii. Tu dzieje się tyle, że można by było z tego stworzyć o wiele więcej historii. Ta książka jest jak magnes, kiedy zaczynasz czytać nie możesz się oderwać i tak po prostu jej odłożyć. Bohaterowie których stworzyła autorka sporo przeżyli już wtedy, kiedy ich poznajemy. Ale to co ich czeka wcale nie jest prostsze. W ciągu tygodnia można drugiemu człowiekowi wiele o sobie opowiedzieć, pokazać, wyjaśnić. Ale ta historia udowadnia że człowiek w takim czasie nie jest gotów na dzielenie się najtragiczniejszymi wydarzeniami swojego życia. Na to potrzeba o wiele więcej czasu. Albo dramatyczniejszych okoliczności. Czy ludzie którzy się kochają mogą być jednocześnie wrogami, i w imię honoru, zobowiązań wobec rodziny, rezygnować z własnych marzeń? Niestety to możliwe. Ale czy warto?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-08-2018 o godz 08:48 przez: werka777
Książka wprowadza czytelnika na dwie, nieodległe od siebie płaszczyzny czasowe. Jest intensywne w pozytywne emocje i uniesienia wspomnienie siedmiodniowej znajomości, która faktycznie zdaje się łączyć ze sobą zakochanych w sobie ludzi. Jest jednak i obecna niepewność, załamana ludzka psychika i małe gesty, kroczki prowadzące do coraz to nowszych tropów, podejrzeń, w końcu do konfrontacji z prawdą. Akcja powieści to nieustanne dążenie do rozwiązania nurtującej zagadki, próba rozgryzienia sensu działania bohaterki, ocenianie jej zachowań. Miłość i rozstanie, sprzeczne uczucia i wrażenia, które nie pozwalają odłożyć lektury na bok. Nietypowa, oryginalna, do samego końca będąca w stanie budzić nowe emocje. Kto by pomyślał, że historię o miłości można przedstawić w taki właśnie sposób, w którym nie zabrakło waśni, bólu, przebaczenia, akceptacji i pojednania. „Bez słowa” częstuje wiarygodną kreacją bohaterów. Choć tempo akcji jest raczej niespieszne, potrafi trzymać w napięciu oczekiwania na kolejny krok. Wszystkiego tutaj po trochu, momentami miałam wrażenie, że czytam książkę pokroju kryminału – w szczególności na początku, potem pojawił się element romansu i powieść obyczajowa. Ciężko więc zamknąć ją w ramach jednego gatunku. Na pewno jest to oryginalny kawałek literatury, coś, czego nie udało mi się nigdzie wcześniej przeczytać. Jako ciekawe doświadczenie, do odkrycia polecam i Wam. https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2018/08/przedpremierowo-bez-sowa-rosie-walsh.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Biblioteka o Północy Haig Matt
4.6/5
26,56 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Przebudzenie De Mello Anthony
4.6/5
28,22 zł
39,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Lekcje pływania Reinhart Lili
4.3/5
25,42 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Duch Bennett Arnold
4.9/5
28,42 zł
45,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Mag Fowles John
5/5
40,51 zł
64,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Walc dla Izabeli Thiel Natalia
5/5
27,11 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Kissinger Isaacson Walter
5/5
50,49 zł
79,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rzeka świadomości Sacks Oliver
5/5
35,15 zł
49,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Błędnik Wood Henry
5/5
52,36 zł
59,00 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego